Marszałek Sejmu anulowała głosowanie, bo PiS je przegrał? Jest wniosek o odwołanie marszałka, będzie zawiadomienie do prokuratury
Szef klubu PO Borys Budka zapowiedział, że jego partia złoży wniosek o odwołanie marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Powodem jest kontrowersyjne głosowanie w sprawie wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa. Posłanka PiS apelowała, aby marszałek Sejmu anulowała głosowanie, bo „przegramy to głosowanie”.

Sejm wybrał w nocy nowych członków KRS. Wszyscy to posłowie PiS: Marek Ast, Arkadiusz Mularczyk, Bartosz Kownacki i Kazimierz Smoliński. Głosowanie przebiegało w gorącej atmosferze, posłowie opozycji skandowali: „oszustwo”.
Na nagraniach dostępnych na stronie internetowej Sejmu słychać słowa – zdaniem posłów opozycji, wypowiedziane przez posłankę PiS: „Trzeba anulować, bo my przegramy, za dużo osób…”. Następnie marszałek Witek mówi: – Jest prośba posłów Platformy Obywatelskiej i tu (wskazuje na klub PiS – przyp. red.), że nie działa i że państwo…
PiS: „Trzeba to anulować, bo my przegramy” – mówi posłanka do Marszałek Sejmu DOWÓD ⤵️ pic.twitter.com/Bs80tSSeE4
— Koalicja Obywatelska ✌️🇵🇱 (@KObywatelska) November 21, 2019
„Parlament nie może stać się maszynką do głosowania partii rządzącej”
– Parlament nie może stać się maszynką do głosowania partii rządzącej – powiedział w piatek na konferencji w Sejmie Borys Budka, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej.
– Mamy do czynienia z olbrzymim kryzysem w polskim Sejmie. Wczoraj w nocy na oczach całego kraju, na oczach opinii publicznej doszło do rzeczy, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Doszło do sytuacji, w której w wyniku niekorzystnego głosowania dla obozu władzy zostało ono po prostu, w sposób bezprawny anulowane przez marszałek Sejmu – dodał.
Podkreślił, że nagrania, które pokazują jak marszałek Witek anuluje głosowanie po tym jak jedna z posłanek PiS rzuca jej hasło „przegramy to głosowanie”, przelały czarę goryczy.
Wniosek o odwołanie marszałek Sejmu
– Słychać wyraźnie, że wszyscy posłowie oddali głos. I słychać wyraźnie głos jednej z posłanek, która mówiąc o tym, że przegrywają głosowanie wskazuje pani marszałek, że to głosowanie należy anulować. Anulować oczywiście bez trybu, wbrew regulaminowi Sejmu. Dlatego przygotowaliśmy wniosek o odwołanie marszałka Sejmu z tej funkcji. Nie może być tak, że przejdziemy do porządku dziennego nad łamaniem prawa. Nad łamaniem zasad parlamentaryzmu. Nad tym, że większość rządząca w razie niepowodzenia głosowania może po prostu takie głosowanie anulować – powiedział Borys Budka. Oczekuje też, by marszałek Witek przedłożyła opinii publicznej „prawdziwe wyniki tego głosowania”.
Gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości co do prawidłowości działań @Marszalek_Sejmu podczas głosowania nad wyborem członków KRS:
— Paweł Judek (@PJudek) November 21, 2019
– regulamin Sejmu w ogóle nie przewiduje możliwości anulowania głosowania
– aby dokonać reasumpcji głosowania najpierw musi być ogłoszony jego wynik pic.twitter.com/aw4Ll6O4qr
Zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa
– Mogło dojść do fałszerstwa, podania innych wyników niż w rzeczywistości – mówił Budka. – Dlatego drugim elementem w naszych działaniach jest kwestia złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie – powiedział. Wyraził też nadzieję, że jeszcze w piątek, przed południem, spotka się z marszałek Sejmu. – Stosowna prośba zostanie niezwłocznie złożona w sekretariacie pani marszałek – zaznaczył.
„Jeden poseł płakał, że nie mógł oddać głosu i pani marszałek powtórzyła głosowani”
– Wypadło rzeczywiście trochę niezręcznie – powiedział dziennikarzom Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości komentując wniosek do prokuratury. Ocenił, że jest to „bez sensu”. – Niepoważne, ale znamy opozycję totalną. Jeden poseł płakał, że nie mógł oddać głosu i pani marszałek powtórzyła głosowanie – powiedział.
– Jedna z posłanek, a właściwie dwie posłank, jak się okazuje z internetu, wyrażały obawy, że „przegramy głosowanie”. To jest dla posłanek, które bardzo przeżywają sprawy klubu i ugrupowania, zrozumiałe. Oczywiście pani marszałek nie kierowała się tym głosem. Nikt zresztą nie znał wyników głosowań. Uznała, na podstawie sytuacji – bo posłowie zgłaszali problem z urządzeniami (do głosowania), nawet prezes (PiS, Jarosław) Kaczyński miał tę samą sytuację, co poseł Szczerba, że to urządzenie wysiadło już po zagłosowaniu i musiał iść do innego, bo tak powiedziała obsługa, żeby iść do innego urządzenia – mówił Terlecki
Dariusz Frach / thefad.pl
Adam Mazguła: Pani sędzio Małgorzato Gersdorf, czekam na Waszą aktywność sędziowie SN

Adam Mazguła
Jestem pod wrażeniem postawy całej masy sędziów rejonowych i okręgowych, którzy orzekają wbrew oczekiwaniom władzy. Orzekają oni w naszych też sprawach, które zakładane są nam z byle powodu przez upolitycznioną policję i prokuraturę za udział w protestach. Teraz czekam na Waszą aktywność sędziowie SN.
Pani sędzio Małgorzato Gersdorf,
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, który jest zgodny z oczekiwaniami obrońców niezależności sądownictwa w Polsce. Tymczasem Pani, pierwszy prezes Sądu Najwyższego uspokaja, że reakcji sądu nie należy spodziewać się szybko! Że co? Nie szybko? To znaczy, kiedy weźmie się Pani do roboty?

Z kręgów rządowych płynie przekaz, że PiS-dewastacja będzie postępować dalej, a nie wykonywanie wyroków sądowych jest marką tego rządu. W tej sytuacji uważa Pani, że mamy czas? Czy to oznacza przyzwolenie, niech dalej PiS-walec rozgniata resztki demokracji i państwa prawa, bo Pani się zastanowi?
Radzę Pani, wzorem sztabów kryzysowych porzucić wszystkie inne zajęcia, wykłady, spotkania, programy medialne, konferencje o bohaterskiej postawie sędziów niezłomnych, …, przyjmowanie kolejnych nagród i zachwytów nad leniwym trwaniem, aby zrobić coś niezbędnego na miarę historycznej chwili dla naszego narodu?
Codziennie powstaje nowa rzeczywistość prawna, a Pani nie koszaruje sędziów w miejscach pracy, nie organizuje im pracy w systemie ciągłym, wyżywienia i spania, bo taka jest potrzeba chwili, przynajmniej do czasu rozstrzygnięć, wydania wyroków naprawczych? Nie okazuje Pani zainteresowania tą historyczną chwilą? A może obraziła się Pani na tę swoją marną pensję 27 tys. zł., za którą, jak Pani już kiedyś określiła „można wyżyć tylko na prowincji”?
Jako obywatel, jeden z tych, którzy stoją od 4 lat na ulicach i pod sądami w obronie trójpodziału władzy, przeciwko upolitycznianiu sądów i zawłaszczaniu instytucji prawnych przez nieodpowiedzialną kastę partyjnych ignorantów domagam się od Pani w końcu działań na miarę sytuacji.
Ojczyzna jest rujnowana, naród w potrzebie, a Wy, sędziowie SN macie sobotę i niedzielę na odpoczynek po odpoczynku?
Wybaczcie, proszę, ale nikt grzeczny, ułożony i łagodny, który nawet trzyma się wykładni prawa, ale nie posiada inicjatywy, nie przejawia aktywności, nie wygrał jeszcze nigdy z brutalną siłą władzy, jeśli ona nie ma woli postępowania zgodnie z obowiązującym prawem. A jeśli celem władzy jest korzystanie z zacofania prawnego społeczeństwa, bałaganu i niebywałej negatywnej agresji propagandowej na polskie sądownictwo podporządkowanych władzy mediów, to nie widzę szans na naprawę porządku prawnego w Polsce.
Nie widzę ich też z Waszego powodu, bo trudno szczególnie teraz, po wyroku TSUE zrozumieć tę zwłokę.
Jestem pod wrażeniem postawy całej masy sędziów rejonowych i okręgowych, którzy orzekają wbrew oczekiwaniom władzy. Orzekają oni w naszych też sprawach, które zakładane są nam z byle powodu przez upolitycznioną policję i prokuraturę za udział w protestach.
Teraz czekam na Waszą aktywność sędziowie SN.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie chce dalszego zaogniania się agresji społecznej, nie chce rozlewu krwi. Jeśli prawdą jest, że zamierza Pani zwlekać i dalej grać na przeczekanie, to lepiej niech Pani nie kompromituje całego środowiska sędziów Sądu Najwyższego i odejdzie, albo niech Pani weźmie się do solidnej służby naszemu społeczeństwu, które na Panią liczy.
To co Pani Małgorzato, będzie w ogóle jakieś działanie?
Zawsze z dobrą radą,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Donald Tusk został wybranym na przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej
Donald Tusk wybrany zdecydowaną większością na przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej! Brawo!!! To właśnie Polak poprowadzi największą grupę polityczną w Unii Europejskiej – poinformował na Twitterze europoseł Michał Boni.
@eucopresident wybrany zdecydowaną większością na przewodniczącego @EPPGroup ✌️❗️Brawo!!! To właśnie Polak poprowadzi największą grupę polityczną w Unii Europejskiej 🇵🇱🇪🇺 pic.twitter.com/75UA8kdFMy
— Michał Boni #SilniRazem (@MichalBoni) November 20, 2019
Kandydaturę Donalda Tuska na przewodniczącego EPL Platforma Obywatelska złożyła 18 października. Już wówczas Tusk zapewniał, że jego nowe obowiązki nie przeszkodzą mu w „pełnym angażowaniu się w sprawy polskie”.
Tusk jedynym kandydatem
W środę Europejska Partia Ludowa (EPL) na kongresie w Zagrzebiu wybrała swego przewodniczącego. Jedynym kandydatem był kończący kadencję szef Rady Europejskiej Donald Tusk.
– Jestem bardzo zaszczycony i poruszony – powiedział Tusk tuż po tym, jak został wybrany na przewodniczącego EPL. – To dla mnie bardzo ważna chwila – dodał.
– Ulga? Nie, nie przesadzajmy. Konkurencja nie była jakaś wymagająca, biorąc pod uwagę, że byłem jedynym kandydatem – żartował w rozmowie z polskimi dziennikarzami.
W przemówieniu w trakcie kongresu Tusk wzywał polityków europejskiej centroprawicy do działania i przeciwstawienia się populistom. – Stańmy razem na tym najważniejszym polu politycznej bitwy, przeciwstawiając się nieodpowiedzialnym populistom, będąc partią odpowiedzialną i popularną. Po pięciu latach mam dość bycia głównym europejskim biurokratą. Jestem gotowy do walki, mam nadzieję, że wy też.
Kadencja Donalda Tuska jako szefa EPL rozpocznie się 1 grudnia i potrwa 3 lata.
🗳@donaldtusk has been elected EPP President with 93% of the votes by #EPPZagreb Congress delegates!
— EPP (@EPP) November 20, 2019
#OneEurope #OurPlanet #YourParty pic.twitter.com/xs9dk0bDqb
Mateusz Morawiecki zapytany w Polsat News, czy pogratuluje objęcia przez Donalda Tuska funkcji szefa Europejskiej Partii Ludowej odpowiedział:
– Co tam trzeba strasznie gratulować, jest to jakaś nowa funkcja w tym naszym eurokratycznym grajdołku kochanym. Mówię to z pełną sympatią i życzliwością – dodał.
EPL, największą frakcją w Parlamencie Europejskim
Europejska Partia Ludowa (EPL) – europejska partia polityczna, w skład której wchodzą głównie partie proeuropejskie, chadeckie, ludowe, konserwatywno-liberalne i demokratyczne krajów Unii Europejskiej. Powstała 8 lipca 1976 z inicjatywy Europejskiej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej wchodzącej w skład Międzynarodówki Chrześcijańsko-Demokratycznej.
W jej skład wchodzą 73 partie członkowskie z 39 krajów, kilkunastu szefów państw i rządów Unii Europejskiej, 14 członków Komisji Europejskiej (w tym Przewodniczący Komisji Europejskiej) oraz Przewodniczący Rady Europejskiej. Z Polski są to PO i PSL. Kadencja przewodniczącego EPL trwa trzy lata.
EPL ma od dwóch dekad największy i najbardziej zdyscyplinowany klub w Parlamencie Europejskim. Działa też na forum Rady Europy i OBWE.
Waszczykowski: Tusk jest politykiem skompromitowanym. „Nie współpracował z polskim rządem”

Program prowadziły: Jowita Kiwnik Pargana, Agnieszka Waś-Tureck
„Tusk jest politykiem skompromitowanym, nie informował nas co się dzieje w Brukseli, nie współpracował z polskim rządem” – powiedział w wywiadzie dla DW i Interii europoseł Witold Waszczykowski.

Europosłowie Witold Waszczykowski (PiS) i Michael Gahler (CDU) byli gośćmi siódmego odcinka programu „Studio Europa”, realizowanego wspólnie przez Interię i Deutsche Welle w Brukseli.
Dyskusję rozpoczął temat politycznej przyszłości Donalda Tuska. Witold Waszczykowski przyznał, że nie był zaskoczony decyzją byłego premiera o niekandydowaniu w przyszłorocznych wyborach prezydenckich w Polsce.
Waszczykowski: Tusk się skompromitował
– Donald Tusk jest politykiem skompromitowanym w polityce krajowej. Zrezygnował z posady premiera i wyjechał na posadę zagraniczną, w ostatnich latach nie współpracował z rządem polskim. Nie informował nas o tym, co się dzieje w Brukseli, ani nie promował naszych interesów, a wręcz odwrotnie – powiedział europoseł PiS.
W jego ocenie np. niemieccy politycy w Brukseli promują swoich rodaków na unijne stanowiska i współpracują z rządem krajowym.
– Zapewne we wszystkich krajach unijnych przeważa pogląd, że przedstawicieli danego kraju jest w Brukseli za mało – odpowiedział mu europoseł chadecji, Michael Gahler.
Niemiecki polityk zapowiedział także, że poprze Donalda Tuska jako kandydata na przewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej. – Jako szef Rady Europejskiej wykonał bardzo dobrą pracę. Nie był wykonawcą woli własnego rządu ani tym bardziej rozporządzeń Angeli Merkel – ocenił.
Tymczasem zdaniem Witolda Waszczykowskiego stanowisko szefa EPL nie przysłuży się byłemu polskiemu premierowi. – Będzie odbierany jako polityk proniemiecki, ponieważ w EPL praktycznie dominują, decydują Niemcy – powiedział.
– Ta kampania (przeciw Tuskowi – red.) jest skierowana do elektoratu PiS– skwitował Gahler.
„Gra” Macrona
Europosłowie skomentowali także niedawne słowa prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który oświadczył, że „mamy do czynienia z brakiem przywództwa USA i śmiercią mózgu NATO”.
– NATO zdecydowanie nie jest w stanie śmierci mózgowej – skomentował niemiecki europoseł. – W przyszłości będzie kręgosłupem naszej wspólnej obronności. Jednak w jednej rzeczy Macron miał rację – musimy współpracować na polu bezpieczeństwa – podkreślił.
– Wszelkie dywagacje, które podważają więzi transatlantyckie i znaczenie NATO spotykają się z polską krytyką – powiedział z kolei Waszczykowski.
W jego ocenie działania prezydenta Macrona to pewnego rodzaju „gra”, dzięki której chce on zdobyć korzyści dla swojego kraju. – Macron próbuje w tej chwili stawiać różne przeszkody w rozwoju NATO, rozszerzeniu na Bałkanach czy w relacjach z Rosją. To trochę taki geszefciarz – przekonywał europoseł PiS.
Twardo wobec Rosji
Na pytanie o politykę wobec Rosji, obaj politycy zgodnie stwierdzili, że Unia nie powinna łagodzić podejścia wobec Moskwy ani znosić unijnych sankcji nałożonych na ten kraj.
– Rosja uprawia politykę niezgodną z prawem międzynarodowym. I tak długo, jak długo to będzie trwało nie możemy rezygnować z sankcji – powiedział poseł Gahler.
– Przeciwnie, powinniśmy myśleć o rozszerzeniu sankcji, żeby społeczeństwo rosyjskie zaczęło odczuwać fakt, że popiera taką politykę – powiedział Waszczykowski. Jako przykład podał wykluczenie Rosjan z imprezkulturalnych lub sportowych. – Dlaczego mamy oglądać piłkę nożną, gdy w tym samym czasie strzelają do ludzi w Donbasie? – pytał.
W Studio Europa europosłowie zastanawiali się także nad tym, czy UE może sobie pozwolić na szantaż ze strony Turcji. Czy istnieje ryzyko, że Donald Trump odwróci się plecami do sojuszników i czy Niemcy faktycznie tracą dominującą rolę we Wspólnocie na rzecz Francji?
REDAKCJA POLECA
„Tym razem nie wystartuję w wyborach prezydenckich” – rozmowa z Radosławem Sikorskim

Rozmawiała Anna Widzyk
„Tym razem nie wystartuję w wyborach prezydenckich” – mówi w rozmowie z Deutsche Welle były szef polskiej dyplomacji, europoseł Radosław Sikorski.

Deutsche Welle: W 2011 roku, niemal dokładnie osiem lat temu, w przemówieniu w Berlinie apelował Pan do Niemiec o większą aktywność i przywództwo w UE. Chodziło wtedy o ratowanie strefy euro. Czy dziś, biorąc pod uwagę złożoną sytuację międzynarodową i pewien zastój w polityce zagranicznej Niemiec, powtórzyłby Pan to samo?
Radosław Sikorski: Ściślej rzecz ujmując, mówiłem wówczas, że mniej się boję niemieckiej potęgi, niż niemieckiej bezczynności, że apeluję do Niemiec o przywództwo w reformach i pod warunkiem, że będą je z nami konsultować – obiecuję polskie wsparcie. Wydaje mi się, że dziś mógłby to powiedzieć na przykład prezydent Macron.
Dlaczego?
– Bo i strefa euro i w ogóle Unia Europejska potrzebują reform. Takie kraje jak Polska czy Francja mają wizję, wolę reform – a przynajmniej powinny je mieć. Ale to pewna nieruchawość Niemiec powoduje, że za mało się dzieje. Niemcy przyjęły postawę, że robią tylko, co jest absolutnie niezbędne. Nie wiem, czy to jest najlepszy sposób na zarządzanie Unią Europejską.
Niemiecka mister obrony i jedna z pretendentek do urzędu kanclerza Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer próbuje wykazać inicjatywę. Zaproponowała niedawno utworzenie strefy bezpieczeństwa na północy Syrii. Podkreśla, że Niemcy muszą wziąć na siebie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo międzynarodowe i europejskie. Jak Pan to przyjmuje? Czy te słowa odbijają się echem w Brukseli?
– To zależy, gdzie przyłożyć ucha. W Parlamencie Europejskim mamy na przykład nacjonalistów brytyjskich, francuskich, włoskich czy polskich, którzy oczywiście nie chcą wzmocnienia europejskiej polityki bezpieczeństwa. Ja uważam, że jeśli chcemy przetrwania strefy Schengen, wolności podróżowania, to musimy zabezpieczyć zewnętrzną granicę Unii. Zresztą oni (nacjonaliści) się tego domagają. A nie jest to tylko odpowiedzialnością państw członkowskich, położonych przy tych granicach, ale całej Unii. Jeśli ktoś już raz przekroczy unijną granicę, to może się po Unii swobodnie poruszać. Obecnie staramy się, aby cała zewnętrzna granica Unii była pod kontrolą. Zwiększamy fundusze dla Frontexu i liczbę funkcjonariuszy straży granicznej. Tworzymy budżet obronny, ale oby nie było to zbyt mało i zbyt późno. Ja należę do tych, którzy uważają, że trzeba zrobić więcej i szybciej na poziomie UE.
Liczę na to, że nowa przewodnicząca KE Ursula von der Leyen, również była minister obrony Niemiec, dotrzyma obietnicy, jaką osobiście złożyła mi, zanim została wybrana: że będzie zwolenniczką i pionierem europejskiej obronności. Musimy wyciągnąć wnioski z tego, co, się nie udało. Nieudaną inicjatywą okazały się na przykład grupy bojowe UE. Ponieśliśmy w związku z tą inicjatywą spore koszty, a żadna z grup bojowych nie została jeszcze użyta.
Ja jako europarlamentarzysta składam poprawki do raportów (Arnauda Danjeana i Davida McAllistera ws. wdrażania wspólnej polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa i obrony – DW), dotyczące efektywniejszego użycia aktywów, jakie mamy. Uważam, że koncept grup bojowych należy zreformować. Zamiast polegać na kontyngentach łączonych z państw członkowskich, trzeba stworzyć europejską jednostkę wojskową. Mogliby by w niej służyć obywatele państw członkowskich i stowarzyszonych z UE.
Jak dużą?
– Szczebel brygady byłby dobrym początkiem. Wstępnie nazywam to legionem europejskim, co trafnie może się kojarzyć z francuską jednostką (legią cudzoziemską – DW), która mogłaby nam ten legion wyszkolić. Ale powinien być finansowany ze środków unijnych i podlegać Radzie Europejskiej i Wysokiemu Przedstawicielowi ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej. Byłby złożony z ochotników, bo wtedy – wydaje mi się – powstałoby przyzwolenie polityczne do użycia takiej jednostki – np. do wsparcia Frontexu.
Czy myśli Pan, że Europejczycy chętnie wstępowaliby do takiej jednostki?
– To wiem na pewno, bo znam potencjalnych ochotników. Wszystkie znane mi badania opinii publicznej potwierdzają, że Europejczycy chcą mocniejszej, skuteczniejszej obronności europejskiej.
Czyli propozycje pani Kramp-Karrenbauer zmierzają we właściwym kierunku?
– Niemcy są największym akcjonariuszem w UE. Po wyjściu Brytyjczyków proporcja ich głosów jeszcze wzrośnie. Mają więc też największą odpowiedzialność za sukces tego biznesu. A w sferze obronności, trochę ze zrozumiałych historycznych powodów, ociągają się.
Gdy Ursula von der Leyen była ministrem obrony Polak dowodził niemieckim batalionem czołgów, a Niemiec polskim. Ćwiczyli na tych samych Leopardach. Jeśli tak ścisła współpraca wojskowa między krajami tak doświadczonymi historycznie, jak Polska i Niemcy może mieć miejsce, to dlaczego nie na poziomie europejskim?
Jak odebrał Pan słowa prezydenta Macrona o „śmierci mózgowej” NATO?
– Trochę przesadził. Po inwazji na Ukrainę prezydent Władimir Putin tchnął w NATO nowe życie. Wszyscy chyba zauważyli, że kraj sąsiadujący z UE zmienił siłą granice w Europie. To nas trochę wystraszyło. Wszyscy zdają też sobie sprawę, że na wschodniej flance bez Stanów Zjednoczonych w tradycyjnej wojnie nie dalibyśmy rady. Ja zatem jestem bardziej przywiązany do NATO. Ale problem jest. Bo w sytuacji szantażu nuklearnego ze strony prezydenta Putina, mamy nadzieję, że prezydent (Donald) Trump zachowałby się lepiej, niż na osławionej konferencji prasowej z Putinem w Helsinkach. Ale, szczególnie w moim regionie, chyba nikt nie ma pewności.
Wspomniał Pan kiedyś, że jest fanem Macrona. Czy wobec jego otwarcia na Rosję i zablokowania negocjacji akcesyjnych z Macedonią Północną i Albanią nie zmienia Pan o nim zdania?
– Szanuję ludzi, którzy kreślą wizję, do której można się odnieść. A nie znoszę biurokratów i kunktatorów, którzy co prawda nigdy się nie narazili, ale nic ciekawego nie powiedzieli.
W kontekście konfliktu amerykańsko-chińskiego, pozycja Rosji jest bardzo ważna i ciekawa – tak dla Europy, jak i dla Polski. Lepiej, by Rosja była tu po naszej stronie.
Uważam też, że Macedonii Północnej i Albanii niedźwiedzią przysługę wyświadczyły Polska i Węgry, sugerując zachodnim Europejczykom, że świat postkomunistyczny jest w sensie politycznym inny, że rzekomo płycej zakorzeniona jest u nas praworządność i że wobec tego wątpliwości co do rozszerzenia UE są uzasadnione, a standardów akcesyjnych trzeba jeszcze bardziej pilnować.
Jak te zmieniające się okoliczności w polityce europejskiej i międzynarodowej wpływają na pozycję Polski?
– W związku z brexitem, reakcją na prezydenturę Trumpa i konflikt amerykańsko-chiński, kroi się kolejna wielka inicjatywa europejska, w której Francja i Niemcy się na razie przekomarzają, które zasoby udostępnić Europie: czy francuską broń atomową, stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, czy niemiecką potęgę gospodarczą. Polska mogłaby być w tym „triumwiracie” jako przedstawiciel regionu, krajów, które doznały historycznych krzywd. Ale nie jest w ogóle w tej grze, bo zajmujemy się sprawami drugorzędnymi albo łamaniem własnej konstytucji i traktatów UE. Szkoda, bo takie utracone okazje nigdy nie wracają.
Czy odnowił się podział na „starą” i „nową” Europę?
– Niestety tak. I obecne przywództwo Polski zrobiło bardzo dużo, by się do tego przyczynić – do odnowienia najgorszych stereotypów na nasz temat.
Czy tę linię podziału wyznacza dziś także siła przywiązania do Stanów Zjednoczonych?
– Nie mam nic przeciwko przywiązaniu do Stanów Zjednoczonych. Jestem wielkim zwolennikiem Sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi. Ale nie powinien być ani frajerski, ani antyeuropejski, ani skrajnie ideologiczny.
Czy chce Pan być kandydatem w wyborach prezydenckich?
– Podjąłem decyzję, że mój start nie przyczyniłby się sprawie wyboru praworządnego i europejskiego prezydenta wolnej Polski i tym razem nie wystartuję.
Dziękuję za rozmowę.
REDAKCJA POLECA
Jak wybrać kurtkę narciarską klasy premium?
Do jazdy na nartach po prostu niezbędna jest kurtka narciarska bardzo wysokiej jakości. W przeciwnych razie zmarzniesz, zmokniesz i w najlepszym przypadku skończy się to tylko przeziębieniem. W sklepach narciarskich jest mnóstwo kurtek narciarskich, ale nie każda jest odpowiedniej jakości. Na co zwracać uwagę przy jej wyborze?

Najważniejsze cechy kurtki narciarskiej klasy premium – w skrócie
Kurtka narciarska klasy premium powinna zagwarantować Ci komfort termiczny na stoku. Bez względu na to, czy na zewnątrz panuje ujemna temperatury, to i tak, gdy spędzasz na stoku długie godziny, to narażasz się na przemoczenie i wyziębienie. Kurtka narciarska musi być przede wszystkim nieprzemakalna. Dobrze jest również, żeby miała oddychającą membranę oraz ciepłe wypełnienie. Kurtka narciarska musi być funkcjonalna, więc zwróć uwagę, czy ma takie udogodnienia, jak: fartuch przeciwśnieżny, głęboki kaptur i wysoką stójkę, dodatkowe kieszenie oraz kieszonkę na skipass. Omówimy teraz te wszystkie cechy bardziej szczegółowo, żebyś wiedział, czego szukać w sklepie ze sprzętem narciarskim.
Nieprzemakalność
Inaczej wodoodporność to najważniejsza cecha kurtki narciarskiej klasy premium. Kurtka z membraną, bo właśnie o niej mowa przyda Ci się w szczególności, gdy zamierzasz jeździć przy wysokiej (jak na zimę temperaturze), wśród topniejącego i mokrego śniegu. Wtedy niezbędnym elementem wyposażenia będzie kurtka narciarska z membraną powyżej 10 000 mm H2O. Membrana zapewnia przepuszczalność, oddychalność i wiatroodporność. Natomiast kurtki narciarskie klasy premium mają membranę powyżej 20 000 mm H2O. Takie kurtki będą doskonałym wyborem na każdą pogodę. Sprawdzą się nie tylko wtedy, gdy aura do jazdy na nartach będzie sprzyjająca, ale również wtedy, gdy jest silny wiatr, zaczyna padać śnieg lub deszcz. Będą odpowiednie też podczas mgły i śnieżycy. Gdy będzie i ciepło mimo niekorzystnych warunków atmosferycznych, to szybciej zjedziesz ze stoku i zmniejszysz prawdopodobieństwo popełnienia jakiegoś błędu. Kurtki narciarskie klasy premium są lepiej dopasowane i są wykonane z lepszej jakości materiałów. Mają dopracowane ściegi, mocne suwaki i są bardzo dopracowane.

Oddychalność
Gdy jedziesz na narty, to pewnie liczysz się z tym, że możesz się przemoczyć. Właśnie dlatego, żeby się przed tym zabezpieczyć, wybierać wodoodporną kurtkę. Jednak nie jest to jedyna cecha, którą powinna mieć kurtka narciarska. Równie ważna jest struktura membrany, która nie tylko zapewnia ochronę przed przenikaniem cząsteczek wody do wewnątrz, ale też odprowadza nadmiar potu na zewnątrz. Oddychalność jest bardzo istotna przy intensywnej, szybkiej jeździe na nartach, ponieważ wtedy Twoje ciała się rozgrzewa, a ciało wytwarza znaczne ilości wilgoci. To jest nieuniknione. Na szczęście dzięki kurtce narciarskiej klasy premium o dobrej oddychalności Twoje ciało jest w stanie zachować najlepszą dla siebie temperaturę. Membrana ma dodatkowe otwory wentylacyjne, zazwyczaj w formie zapinanych na suwak siateczkowych wstawek, które znajdują się pod pachami. Zwróć uwagę, czy znajdują się one w wybranej przez Ciebie kurtce. Kurtka narciarska o wysokiej oddychalności jest tak potrzebna, ponieważ bez względu na to, czy zgrzejesz się na stoku, czy zmarzniesz, to narażasz się na wychłodzenie, a od tego stanu już tylko krok do jakiejś infekcji.
Gwarancja ciepła
Kurtka narciarska powinna przede wszystkim być ciepła. Właśnie po to ją kupujesz, żeby nie zmarznąć na stoku. Ma Cię ona ochronić przed mrozem i zimnym wiatrem. Kurtka narciarska klasy premium może mieć w sobie naturalny puch, o doskonałych właściwościach termoizolacyjnych lub wypełnienie syntetyczne. To drugie rozwiązanie jest o tyle korzystne, że jest o wiele łatwiejsze w konserwacji i nie ma silnych właściwości higroskopijnych. Warstwa grzewcza w korpusie posiada zazwyczaj ma większą gramaturę niż w rękawach i kapturze (standardem jest 120 g/m2). To sprawia, że kurtka narciarska nie ogranicza Twoich ruchów i jednocześnie sprawia, że jest Ci ciepło.
Dopasowanie do ciała
To kolejna kwestia, o której nie wolno zapominać. Kurtki narciarskie powinny mieć regulację mankietów oraz możliwość ściągnięcia u dołu. Dzięki takiemu dopasowaniu o wiele skuteczniej będą chroniły przed chłodem i wiatrem. Jednak przede wszystkim kurtka narciarska klasy premium powinna być doskonale dopasowana pod względem kroju i rozmiaru. Nie może być zbyt obcisła. Pod taką kurtką powinien zmieścić się na przykład gruby sweter lub polar. Nie może też krępować ruchów i przeszkadzać w czasie jazdy. Kurtka narciarska klasy premium musi być wygodna.

Dodatkowe kieszenie
Dobrej jakości kurtka narciarska powinna mieć kieszonkę na skipass na rękawie, pas śniegowy (chroni przed dostaniem się śniegu pod kurtkę w razie upadku), wywietrzniki na rękawach i przy ramionach, suwaki zgrzewane (nieprzemakalne), siateczkowe wstawki na plecach zwiększające oddychalność oraz mesh’owe wstawki wewnatrz kurtki.
Jakie firmy produkują najlepsze kurtki narciarskie?
Na pewno warto zwrócić uwagę na kurtki narciarskie klasy premium produkowane przez firmę Fischer. Są ciepłe i odpowiednie na każde warunki. Mają membranę 20 000 mm H2O. Warto jeszcze zainteresować się kurtkami firmy Head, ponieważ są lekkie oraz mają modny, dopasowany krój. Kurtki obu firm są wykonane z kolorowych materiałów, są trwałe i bez problemu przetrwają kilka sezonów.
Najniebezpieczniejsze kraje na świecie
Eksperci ds. zagrożeń opracowali interaktywną mapę, pokazującą najbardziej niebezpieczne kraje. Na czele znalazły się Libia, Somalia, Południowy Sudan oraz Republika Środkowoafrykańska.

Mapa została opracowana przez międzynarodowy zespół ekspertów, zajmujących się oceną zagrożeń m.in. z International SOS.
Bezpieczeństwo podróżujących oszacowano na podstawie trzech kryteriów: medycznego, bezpieczeństwa ogólnego oraz bezpieczeństwa na drogach. W dwóch pierwszych kategoriach kraje oceniano w pięciopunktowej skali. W kategorii bezpieczeństwo na drogach eksperci bazowali na raporcie „Global Status Report on Road Safety” Światowej Organizacji Zdrowia za 2018 rok, głównym współczynnikiem był wskaźnik śmiertelności na 100 tys. osób.
W globalnym rankingu najgorzej wypadają Libia, Somalia, Południowy Sudan oraz Republika Środkowoafrykańska. Tylko te kraje uzyskały najniższe oceny bezpieczeństwa w każdej z kategorii: „bardzo wysoki” – jeżeli chodzi o kwestie medyczne oraz „ekstremalny” – w odniesieniu do ryzyka bezpieczeństwa podróży. Bardzo niebezpiecznie jest tam także na drogach. Wskaźnik śmiertelności wyniósł w tych krajach ponad 25 osób na 100 tys.
Inne kraje, ocenione jako „ekstremalne” pod względem zagrożenia bezpieczeństwa, to Mali w północno-zachodniej Afryce oraz Syria, Irak, Jemen i Afganistan.
Najbezpieczniejszymi miejscami dla podróżujących
Z kolei najbezpieczniejszymi miejscami dla podróżujących są: Islandia, Norwegia, Finlandia, Dania, Szwajcaria, Luksemburg, Słowenia, Andora. Wszystkie uzyskały najwyższe oceny bezpieczeństwa w każdym z trzech kryteriów.
Gdzie najgorzej w Europie?
W Europie, podwyższone ryzyko występuje w rejonie Kosowa, na Ukrainie oraz w obwodzie kaliningradzkim. W objętym wojną rejonie Doniecka niebezpieczeństwo określono jako „ekstremalnie wysokie”.
W kategorii zagrożenia medyczne, w całej Europie krajom nadano statusy „niskie” lub „średnie”. Najgorzej znów wypada Kosowo, gdzie ryzyko oceniono jako „wysokie”.
W kategorii bezpieczeństwa na drogach Europa wyróżnia się na tle pozostałych kontynentów. Na ogół jest tu bezpiecznie. Wyższą śmiertelność niż 10 osób na 100 tys. mieszkańców notuje się na Ukrainie, w Rumunii, Bułgarii, Albanii, Czarnogórze, Bośni i Hercegowinie, a także na obszarze Kaliningradu.

Jak oceniano ryzyko?
Ryzyko medyczne oszacowano na podstawie szeregu czynników, w tym m.in. możliwości obciążenia chorobami zakaźnymi, czynników środowiskowych, standardów pogotowia ratunkowego, opieki ambulatoryjnej i szpitalnej czy dostępu do wysokiej jakości leków.
Eksperci wzięli także pod uwagę bariery kulturowe, językowe oraz administracyjne.
Jeśli chodzi o bezpieczeństwo podróży, eksperci szacowali zagrożenia według takich kryteriów jak: konflikty polityczne (terroryzm, rebelie, wojny), niepokoje społeczne (w tym przemoc na tle religijnym, wspólnotowym, etnicznym), a także przemoc i drobne przestępstwa.
Pod uwagę brano także infrastrukturę drogową, uprzemysłowienie, skuteczność służb bezpieczeństwa oraz służb ratunkowych, oraz to, czy kraj jest narażony na klęski żywiołowe.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: Poczekaj, kiedyś dorosnę!

Adam Mazguła
Chrońcie dzieci przed hipokryzją kościoła i głupimi rodzicami. Nie dajmy ich skrzywdzić, zmanipulować, pozbawić marzeń i utopić w miłości do narzędzia śmierci niewolników. Niech pełnoletnie podejmują decyzje o związkach ze sobie wybraną wiarą. To jest ich przyszłość, ich prawo do wiary lub wolności od religii, ich życie i ich, a nie wasz wybór.
Chrońcie kapłanów przed LGBT. Wypisujcie chłopczyków z ministrantury, jeszcze któremuś dzieciakowi przyjdzie na myśl zakochać się w księdzu.
Pomóżcie zwalczać ideologię gender. Trzymajcie swoje dzieci z dala od kościoła, bo jeszcze przyjdzie im do głowy zabawić się sukienką w pasterza owieczek bożych.
Ulitujmy się nad dolą księdza, nie posyłajcie dzieci do pierwszej komunii świętej, wypisujcie je z religii szkolnej, nigdy nie wiadomo czy tym 7-latkom nie przyjdzie do głowy zgwałcić księdza.
Wspierajcie siostry zakonne i wypiszcie dziewczynki z katechezy. Jeszcze te dzieciaki uświadomią im, że miłość służy życiu, a nie od 2 tys. lat wiszącemu na krzyżu i w imię tej miłości muszą spełniać niewolnicze posługi facetom w sukienkach.
Chrońcie dzieci przed hipokryzją kościoła i głupimi rodzicami. Nie dajmy ich skrzywdzić, zmanipulować, pozbawić marzeń i utopić w miłości do narzędzia śmierci niewolników. Niech pełnoletnie podejmują decyzje o związkach ze sobie wybraną wiarą. To jest ich przyszłość, ich prawo do wiary lub wolności od religii, ich życie i ich, a nie wasz wybór.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Marcin Zegadło. Prokuratura umarza śledztwo przeciwko Międlarowi, bo to „przenośnie ewangeliczne”

Marcin Zegadło - poeta, publicysta
Ponad siedemdziesiąt lat po tym, jak ostygły krematoria Auschwitz-Birkenau, polska prokuratura uznaje język, którym posługuje się były ksiądz Jacek Międlar, za dopuszczalny, nieszkodliwy, nie znajduje w nim znamion przestępstwa nawoływania do nienawiści.
Białostocka prokuratura umarza śledztwo przeciwko byłemu księdzu Jackowi Międlarowi, uznając, że określenia „otumaniony żydowski motłoch, i narodowo-katolicka chemioterapia” są wyrazem „wzmożonego zainteresowania Międlara kwestiami historycznymi”, oraz że są to „przenośnie ewangeliczne”.
Chciałoby się zakrzyknąć „uchowaj nas Panie” przed taką Ewangelią i taką oto historyczną pasją, z drugiej strony krzyk grzęźnie w gardle, ponieważ rzeczywiście chyba trochę tak jest. Przynajmniej w zakresie ewangelicznej przenośni.
Po II Soborze Watykańskim sytuacja uległa pewnemu złagodzeniu, a papież Polak raczył nazywać Żydów „starszymi braćmi w wierze”. Wystarczy jednak uważnie posłuchać Radia Maryja lub trafić na odpowiedni pogram w Telewizji Trwam, żeby przekonać się o tym, że ostatecznie prokuratura nie wyssała tego argumentu z palca, chociaż należy przyznać, że mamy tutaj do czynienia z pewnym kuriozum.
Kilka lat temu napisałem do internetowego magazynu noizz.pl artykuł, w którym już wtedy wskazywałem na faszystowską retorykę, którą posługuje się Międlar. Skończyło się próbą zastraszenia redakcji pozwem sądowym. Co ciekawe wtedy Międlar nie obraził się za „antysemitę”. Niewygodnie było mu z określeniem „rasista”.
Co do stanowiska prokuratury mogę powiedzieć tylko, że w odpowiedzi, zamiast komentarza należy wymienić kilka nazw miejscowości:
– Treblinka
– Bełżec
– Kulmhof (Chełmno nad Nerem)
– Sobibór
– Auschwitz–Birkenau
– Majdanek
Te miejsca masowej zagłady Żydów (mężczyzn, kobiet i dzieci) były wynikiem pobłażania takiej retoryce, a ostatecznie przejęcia tej narracji przez struktury państwowe III Rzeszy, która zresztą w błyskawicznym tempie znalazła licznych kolaborantów pośród narodów Europy.
W odpowiedzi na tę decyzję prokuratury należy wymienić kilka nazwisk:
– Goebbels
– Himmler
– Heydrich
– Eichmann
– Hitler
Ci ludzie (nie jest to lista zamknięta) na określenie narodu żydowskiego używali dokładnie takich oraz podobnych określeń. Kim byli łatwo sprawdzić. Dla ułatwienia dodam, że byli zbrodniarzami.
W odpowiedzi na tę decyzję prokuratury należałoby również wymienić kilka organizacji:
– Sturmabteilung (SA)
– Schutzstaffel (SS)
– Einsatzgruppen
– Geheime Staatspolizei (GESTAPO)
Te organizacje również nie powstydziłyby się tego typu „ewangelicznych przenośni” siejących nienawiść i stosujących język pełen pogardy i nienawiści do innej grupy etnicznej, w tym wypadku Żydów.
A niczego złego nie widzi w tym polska prokuratura, na terenie państwa, którego obywatele podczas nazistowskiej, niemieckiej okupacji byli świadkami Zagłady ponad trzech milionów obywateli tego kraju, którzy zostali zamordowani wyłącznie dlatego, ponieważ urodzili się Żydami.
Ponad siedemdziesiąt lat po tym, jak ostygły krematoria Auschwitz-Birkenau, polska prokuratura uznaje język, którym posługuje się były ksiądz Jacek Międlar, za dopuszczalny, nieszkodliwy, nie znajduje w nim znamion przestępstwa nawoływania do nienawiści.
Jeżeli tak jest, a przecież, wg prokuratury, jest – oznacza to, że ponownie jesteśmy na „tej drodze”. Dokąd ta droga prowadzi, uczy nas nieodległa historia, która jak Państwo raczą wiedzieć, wprost uwielbia się powtarzać.
Brawo my!
Marcin Zegadło
Roman Giertych: Jeszcze o opcji atomowej

Roman Giertych
Senat może przyjąć uchwałę o ustawie przesłanej przez Sejm ostatniego dnia 30-dniowego terminu określonego w Konstytucji. Wówczas Marszałek Senatu musi ją przekazać po terminie 30 dni
Jest oczywiste, że Senat może przyjąć uchwałę o ustawie przesłanej przez Sejm ostatniego dnia 30-dniowego terminu określonego w Konstytucji. Wówczas Marszałek Senatu musi ją przekazać po terminie 30 dni. To pewne.
Skoro nie ma określonego terminu na przekazanie to powinien to dookreślić Regulamin Senatu. Ponieważ regulamin ten tego nie zawiera, to można i trzeba to uzupełnić. Można zapisać, że Marszałek Senatu przekazuje do Sejmu uchwałę Senatu w „stosownym czasie”. Oznaczałoby to, że Senat może zablokować każdą ustawę. A jak będą protestować to można odpowiedzieć PiS-owi tak: nie zwyczaj a ustawa nakazuje podjąć decyzję o wszczęciu lub odmowie wszczęcia śledztwa w terminie 30 dni. A w sprawie „dwóch wież” prokuratura czekała 9 miesięcy. Skoro zwykła pani prokurator może przedłużać termin ustawowy, to tym bardziej powołani z woli narodu senatorowie mogą ustalić termin inny niż dotychczas zwyczajowo stosowany. I drodzy PiSowcy nic nie możecie na to poradzić.
Roman Giertych




