Sklep militarny – wysokiej jakości odzież w militarnym stylu

Lubisz militarny stylu ubioru? W takim przypadku warto sprawdzić sklep militarny – to właśnie w tego rodzaju sklepach możemy kupić wysokiej jakości odzież doskonałą na wiele okazji!

Lubisz militarny stylu ubioru? W takim przypadku warto sprawdzić sklep militarny – to właśnie w tego rodzaju sklepach możemy kupić wysokiej jakości odzież doskonałą na wiele okazji!

Odzież militarna najczęściej kojarzona jest z trwałością oraz z funkcjonalnością. Wykonana z wysokiej jakości materiałów, posiadająca specjalne kroje dla maksymalnego komfortu, a także pełna praktycznych rozwiązań, na przykład z głębokimi kieszeniami. Sklep militarny to zdecydowanie najlepsze miejsce dla tych, którzy preferują militarny styl ubierania się. To tam możemy kupić wszystko, co potrzebne!

Spodnie bojówki i nie tylko – co kupimy w sklepach militarnych?

Taka odzież militarna, na przykład spodnie bojówki, kurtki militarne czy też koszule jest popularna wśród wielu mężczyzn. Świetnie nadaje się na różne okazje, na przykład na wyprawę w góry, do prowadzenia prac przydomowych, na czas remontów czy też także na co dzień, gdy ktoś przepada za tego rodzaju stylem. Odzież militarna dostępna w sklepach militarnych to wiele fasonów, rozmiarów, a także kolorów, dlatego też niezależnie od preferowanych wariantów możemy kupić tam odzież, która będzie odpowiadać naszym wymaganiom.

Sklep militarny on-line – kup teraz!

Aby zamówić wysokiej jakości spodnie bojówki czy też kurtkę w militarnym stylu, wcale nie musimy wychodzić z domu! Najlepszym wyborem będzie wtedy internetowy sklep militarny, w którym swoje zamówienie możemy złożyć w każdym momencie. Sklep militarny on-line to najlepszy wybór dla tych osób, które chciałyby kupić potrzebna odzież bez potrzeby udawania się do sklepu osobiście. W asortymencie znajdziemy wiele modeli odzieży w różnych wzorach oraz w pełnej palecie rozmiarów. Nawet jeśli okaże się, że zakupione spodnie bojówki czy też inne ubranie nie będzie pasowało, mamy wówczas prawo do dokonania zwrotu w terminie 14 dni od momentu otrzymania przesyłki. Jeśli szukasz dobrej odzieży w stylu militarnym, zobacz sklep militarny – to właśnie tam możesz zakupić najwyższej jakości ubrania dla siebie!


Jest porozumienie w sprawie brexitu

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker oraz premier Boris Johnson poinformowali, że negocjacje w sprawie porozumienia brexitowej ugody z UE zakończyły się sukcesem. Teraz porozumienie to musi być jeszcze zatwierdzone przez przywódców państw na szczycie UE, a następnie przez Izbę Gmin i Parlament Europejski. Jednak ani w Londynie, ani w Brukseli nie ma żadnej pewności, czy zgodzi się na nią brytyjska Izba Gmin i Parlament Europejski. Dziś wieczorem szczyt UE zdecyduje, co dalej.

Brytyjski premier dziś krótko przed południem zapowiedział, że ugoda powinna być głosowana już w tę sobotę w Izbie Gmin. Irlandzka unionistyczna partia DUP (potrzebna Johnsonowi do utrzymania większości rządowej) nadal jednak deklaruje sprzeciw, a co najmniej wielki sceptycyzm wobec kompromisu wynegocjowanego w Brukseli. Johnson stoi zatem przed ryzykiem powtórki z dramatu swej poprzedniczki premier Theresy May, której „sukces negocjacyjny” w Brukseli przełożył się na trzykrotne odrzucenie ugody brexitowej przez brytyjski parlament.

Unijni przywódcy dziś wieczorem na szczycie UE raczej dadzą – na poziomie politycznym – światło do umowy wynegocjowanej przez Komisję Europejską. Nie wiadomo jednak czy zatwierdzą ją w sposób wiążący prawnie.

Prawdopodobne jest, że wielu premierów zażąda czasu na przetłumaczenie umowy na swe języki, by na spokojnie skonsultować ją w własnymi parlamentami (taki jest wymóg konstytucyjny w części krajów Unii) oraz ze swymi prawnikami rządowymi.

Niewykluczone więc, że na szczycie pojawią się żądania krótkiego „technicznego” odroczenia brexitu (poza 31 października), by dać sobie czas na ratyfikację. Ta po stronie unijnej ruszyłaby dopiero po ewentualnym przeforsowaniu umowy brexitowej przez premiera Johnsona w jego własnym parlamencie.

Porozumienie w sprawie brexitu, które zostało osiągnięte w czwartek w Brukseli, zawiera m.in. zapisy w sprawie okresu przejściowego, który ma trwać do końca 2020 roku. W jego trakcie niewiele się zmieni poza tym, że Wielka Brytania nie będzie brała udziału w pracach instytucji europejskich. Okres ten może być przedłużony przez obie strony o rok czy dwa lata, jeśli się na to zgodzą.

Umowa powinnna też dać pewność prawną w każdym obszarze, przede wszystkim europejskim obywatelom w Wielkiej Brytanii i Brytyjczykom żyjącym w jednym z naszych krajów członkowskich.

Unioniści z Irlandii Północnej odrzucają porozumienie ws. brexitu

Północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistów (DUP) oświadczyła w czwartek, że nie może poprzeć planów Borisa Johnsona w sprawie brexitu w ich obecnym kształcie.

We wspólnym oświadczeniu szefowa DUP Arlene Foster i jej zastępca Nigel Dodds napisali, że będą kontynuować rozmowy z brytyjskim rządem na temat „rozsądnego” porozumienia, ale „w obecnym kształcie nie mogliśmy poprzeć tego, co jest sugerowane w sprawie ceł i mechanizmu zgody, nie ma także jasności w kwestii VAT”.

Poparcie DUP zapewne będzie kluczowe podczas głosowania w Izbie Gmin nad przyjęciem porozumienia, jeśli zostanie ono zawarte podczas rozpoczynającego się w czwartek dwudniowego szczytu UE.


Adam Mazguła: Panie Andrzeju Duda, zrób Pan coś do cholery!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jeśli nic nie zamierzasz Pan zrobić, to poproś, chociaż o mszę za poległych i zamordowanych, najlepiej tego biskupa od morderstw w Rwandzie, on wie jak się zadaje śmierć cywilom — bezkarnie, będzie odpowiedni i … odejdź, podaj się do dymisji.

Panie Andrzeju Duda,

zanim ułaskawisz kolejnego przestępcę, zanim zrobisz sobie kolejne zdjęcie z prezydentem innego kraju, zanim zacznie się sezon narciarski i minie czas na zwołanie nowego parlamentu rusz Pan w końcu swój narodowy majestat i zrób coś dla bohaterskiego narodu kurdyjskiego bez ojczyzny, który zdradzony — krwawi.

Pański przyjaciel i wzorzec dla Jarosława Kaczyńskiego, Recep Tayyip Erdoğan morduje cywilów, kobiety i dzieci, wygania z domów, blokuje dostęp do wody pitnej i zadaje kurdyjskim liderom politycznym męczeńską śmierć, a Pan śpi, bo co? Bo to nie Pańska krew? Bo to nie polski naród krwawi? Bo tak zdecydował Trump? Bo nie ma Pan odwagi? Bo Jarosław nie pozwolił?

Zrób Pan coś do cholery! Jeśli nie dla nich, to, chociaż dla siebie przed wyborami, albo dla nas Polaków. Dzwoń Pan, proś, wydaj oświadczenie, solidaryzuj się, wykorzystaj Radę Bezpieczeństwa ONZ, ale nie siedź cicho, kiedy morduje się ludzi.

Jeśli nic nie zamierzasz Pan zrobić, to poproś, chociaż o mszę za poległych i zamordowanych, najlepiej tego biskupa od morderstw w Rwandzie, on wie jak się zadaje śmierć cywilom — bezkarnie, będzie odpowiedni i … odejdź, podaj się do dymisji.

Zawsze z dobrą radą,

Adam Mazguła

PS.

Idol Jarosława Kaczyńskiego napadł zbrojnie na Syrię. Jednak nie o nią tu chodzi, a o Kurdów.

Kurdowie, to ok. 25-milionowy naród zamieszkujący Kurdystan, który podobnie jak Polacy przed wiekiem, znajdują się pod zaborami: tureckim, irańskim, irackim i syryjskim. Od wieków walczą o swoje samostanowienie. Zaborcy, poza nielicznymi wyjątkami nie pozwalają im mówić w ich języku, wymawiać słowa Kurd, przesiedlają całe wioski w głąb swoich krajów, mordują przywódców… znamy te metody z własnej historii.

Kurdowie postawili się państwu ISIS i wspierani głównie przez USA obronili swoje terytorium przed fanatykami państwa islamskiego. Jak podają źródła, w tej walce zginęło 10 tys. kurdyjskich bojowników w tym uzbrojonych kobiet-żołnierzy. Trump jednak ich opuścił i pozwolił tureckiej potędze militarnej wkroczyć i zniszczyć ten bohaterski, spokojny naród, który jest solą w oku reżimu Erdogana, bo uzbrojony może wzniecić powstanie. Ten agresor grozi także Europie.

Na naszych oczach dokonuje się międzynarodowa zmowa wielkich dla zniszczenia bohaterskiego narodu.

Znam wielu Kurdów i wiem, że to nieszczęśliwy naród, pokojowo nastawiony do wszystkich nacji, że są to ludzie honorowi, ambitni, żyjący biednie, ale zawsze gotowi do śpiewów i tańca.

Kurdowie bardzo szanują Polaków, bo będąc w podobnej sytuacji jak oni, udało nam się wyzwolić spod zaborców.

Tymczasem Jarosław Kaczyński wskazuje Turcję, jako wzorzec do naśladowania, a niestabilnego Trumpa, jako militarnego gwaranta bezpieczeństwa Polski.

Powinniśmy solidaryzować się z mordowanym narodem i protestować w jego obronie, ale tego nie jest w stanie zrozumieć żaden PiS-fanatyk.

Hewrin Chalaf. Kurdyjska liderka polityczna zgwałcona i ukamienowana. Odcięto jej też głowę. Fot. znalezione w sieci
A. Duda z bohaterem ludobójstwa

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Marcin Zegadło: Ustawa „Stop pedofilii” cofa nas o kilkadziesiąt lat

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Ta ustawa cofa nas o kilkadziesiąt lat. Do rzeczywistości, w której dziecko nie będzie miało świadomości gdzie przebiega granica jego prywatności i tego jakie pytania nie powinny mu być zadawane. Znów (wciąż ?) będzie przedmiotem w świecie dorosłych. Istnieje takie prawdopodobieństwo, prawda?

 

Ustawa „Stop pedofilii”, która dopuszcza możliwość wysokich kar więzienia za, mówiąc kolokwialnie, „opowiadanie dzieciom i młodzieży” m.in. o współżyciu, ryzykach z nim związanych czy antykoncepcji, zdaniem jej twórców ma na uwadze, a jakże, dobro dzieci.

Sprowadza się to do tego, że edukator opowiadający o antykoncepcji w celu zapobieżenia nieplanowanej ciąży u niepełnoletniej nastolatki będzie mógł mieć, zgodnie z duchem ustawy, postawione zarzuty.

Przypomniało mi to pewna sytuację z mojego życia prywatnego. Mianowicie z okresu mojego wczesnego chłopięctwa. Otóż mając lat dwanaście chadzałem regularnie do spowiedzi. Tak już miałem. W konfesjonale, po dokonanym rachunku sumienia, coś sprawiało, że jako dziecko opowiadałem obcemu mężczyźnie w sutannie o swoich najbardziej intymnych sprawach i sprawkach. A to, że przeklinałem, a to że ukradłem mamie z portfela jakieś drobne i że kupiłem za nie z kumplem z klasy papierosy marki Zefir, które wypaliliśmy za blokiem, a potem zwymiotowaliśmy obiad, który wcześniej pochłonęliśmy w szkolnej stołówce. Kolega twierdził, że to nie działanie papierosów spowodowało torsje, a fakt, że za szybko zjedliśmy mielone. Ale nie o tym.

Więc kiedy tak, jako dwunastolatek, po bożemu, zwierzałem się księdzu ze swoich tajemnic i brudnych sprawek, które moje ówczesna religia nazywała „grzechami”, wtedy ów kapłan, mniej więcej, czterdziestokilkuletni mężczyzna pytał mnie za każdym razem, „czy bawiłem się swoim siusiakiem”. Wprost. Bez owijania w bawełnę. W końcu w pewnym sensie nie klęczałem w konfesjonale przed proboszczem w kwiecie wieku, tylko przez samym Bogiem, którego ów proboszcz raczył reprezentować. Dlaczego zatem Bóg miałby nie poznać prawdy, nie dowiedzieć się o moich niecnych czynach, o mnie i moim dwunastoletnim siusiaku. Zwykle po chwili wahania odpowiadałem, że „nie pamiętam”. Ksiądz jeszcze przez chwilę drążył, w końcu odpuszczał i dostawałem spodziewaną pokutę, z którą szło również spodziewane rozgrzeszenie. To tylko przykład.

Po comiesięcznym pytaniu księdza o „zabawy siusiakiem’ czułem się upokorzony, zawstydzony i sponiewierany. Czego nie potrafiłem wtedy w ten sposób określić. Byłem dzieckiem. Nie rozumiałem wszystkiego. Nie potrafiłem nazywać swoich stanów emocjonalnych. Dlatego ksiądz miał mnie w garści. Wyłącznie od jego poczciwości zależało na czym skończy się historia z siusiakiem. W moim przypadku kończyło się na dyskomforcie natury psychicznej. Mój fart. Chociaż sam fakt, że jako dwunastolatek byłem zmuszany do podobnych wyznań jest nie porządku i w swojej istocie to jest przecież jakaś przemoc.

W latach osiemdziesiątych byłem zostawiony sam sobie. Ze swoim lękiem, dyskomfortem i wstydem. Istniała nadzieja, że w dwudziestym pierwszym stuleciu, dzięki edukacji seksualnej na odpowiednim poziomie, dostosowanym do wieku dzieci i młodzieży, młodzi ludzie będą mieli świadomość, kiedy są wykorzystywani. Będą wiedzieli kiedy ktoś przekracza granicę ich intymności, prywatności, kiedy ich krzywdzi. Ustawa, nad którą trwają prace w parlamencie wyklucza taką możliwość. Ta ustawa cofa nas o kilkadziesiąt lat. Do rzeczywistości, w której dziecko nie będzie miało świadomości gdzie przebiega granica jego prywatności i tego jakie pytania nie powinny mu być zadawane. Znów (wciąż ?) będzie przedmiotem w świecie dorosłych. Istnieje takie prawdopodobieństwo, prawda?

Marcin Zegadło

 

 


Adam Mazguła: Propagandowy czop na szambo

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Warunkiem podstawowym skuteczności zasad manipulacji Jarosława jest utrzymywanie narodu w stanie uwielbienia dla wiary i ograniczenia dostępu do obiektywnej wiedzy.

 

Panie Jarosławie Kaczyński,

dzisiaj ponownie wokół Sejmu ustawiono barierki i setki policjantów. Czy to ta ”wyspa wolności”, którą Pan obiecywał wielokrotnie? Co Pan kombinuje, czego się boi? Nie da się Panu ufać.

Jest Pan autorem czynów i kopalnią myśli tak oczywistych, że aż genialnych.

Słyszałem już, jak dochodzi Pan latami do prawdy, aż się Pan z nią minął. Widziałem represje dla tych, co żyli „w komunie”, do których Pan przecież należy, albo o wojnie z osobami, a nawet ideologią LGBT, która, jak wieść niesie, nie jest Panu obca. Obserwuję, jak urządza Pan partyjne państwo swoich wyznawców.

Ponad 43% Polaków już wierzyło Panu, że to genialne czyny i myśli, a tu taka niespodzianka? Słyszałem Pana słowa:

„W Senacie jest pole do kompromisu i jakiejś współpracy, przynajmniej ograniczonej; zobaczymy, czy nam się to uda. Jeśli się nie uda, to będziemy musieli postępować zgodnie z prawem”…

Wniosek aż bije po oczach, że do tej pory postępował Pan, wraz z całym swoim obozem łamiąc prawo.

Pan to ma głowę, wiedziałem, że sprawdza Pan Kurskiego czy jego królestwo kłamstwa utrzymuje się w dobrej formie. Z pewnością da sobie radę, a jak nie będzie wiedział co zrobić, to uda, że tego nie było i takie słowa w ogóle nie padły. Ma już wprawę.

Jednak nie wszędzie tak jest, bo jakiś sygnalista doniósł mi na Pańskich bliźniaczych szambo-nurków dennych polskiego dziennikarstwa J. i M. Karnowskich. Podobno piszą paszkwile również i na mój temat bez podpisywania swoich tekstów, kłamią, łączą mnie z nie moimi poglądami i nie moją historią. To Pan zatrudnia takich partaczy? Niechaj, chociaż zachowają pozory prawdy, bo fałszowanie tak podstawowych danych, jak ilość głosów, które dostałem od wyborców to chyba przesada. Nie sądzi Pan?

Panie Jarosławie Kaczyński,

niech Pan coś zrobi z tą propagandą, bo Beata ma kłopoty z synem-księdzem. Trzeba to przykryć dyżurną mafią Vatowską. Jeszcze się rozniesie, że ksiądz-pedofil w rodzinie pupilki władzy ożeni się z 16-letnią dziewczynką-matką jego dziecka. Lepiej to przykryć, bo to przecież nienormalne, że ludzie krytykują moralność katolicką „biało-czerwonej drużyny”.

Co innego w innych sprawach. Udało się Panu dokonać cudu akceptacji dla pedofilstwa, rozpasania i pychy ogrodnika Kuchcińskiego, dla kłamcy smoleńskiej Antoniego i wielu innych propagandowych sukcesów wyborczych PiS-u. Czop na wypływające szambo jeszcze działa.

Bądźmy szczerzy! Obaj wiemy, że Pańska władza podlega pięciu zasadom wojny i manipulacji Jarosława.

  1. Wódz jest jeden, nieomylny i mądry.
  2. Wszystko, czego nie można udowodnić, jest polem do tworzenia wiary, którą trzeba wykorzystać do politycznej wojny.
  3. Ocenę historii tworzą zwycięzcy i to oni przy jej pomocy oraz totalnej propagandy mogą promować i zniszczyć każdego.
  4. Zwycięzca nie ma słabych punktów i nie przyznaje się do żadnego błędu.
  5. Nie ma znaczenia, jaka jest prawda, da się ją kształtować poprzez zmasowaną „publiczną” propagandę według zasady Kurskiego: „Ciemny naród wszystko kupi”.

Warunkiem podstawowym skuteczności tych zasad jest utrzymywanie narodu w stanie uwielbienia dla wiary i ograniczenia dostępu do obiektywnej wiedzy.

Jeśli już wiemy, dlaczego wspieranie Rydzyka, Jędraszewskiego…, zacofanie w naszej edukacji jest tak ważne, to jeszcze przypomnijmy, że jak Pan ma duże ambicje, to musi wzmacniać partyjnie podporządkowane służb, wojska i policji.

Panie Jarosławie Kaczyński,

jak już ustaliliśmy te zasady, to nich mi Pan wytłumaczy, po co Pan je łamie? Po co się Pan przyznał, że z całym swoim obozem cały czas łamie prawo?

Tymczasem życzę, aby udało się Panu dotrzymać obietnic wyborczych i postępować zgodnie z prawem do czasu, kiedy naród odkryje w końcu, jak ich Pan oszukuje i jak nimi manipuluje.

Zawsze z dobrą radą,

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Jak głosowali Polacy w Wielkiej Brytanii? Niska frekwencja, ale zdecydowane zwycięstwo KO, PiS daleko w tyle

Jakub Krupa (Londyn)

Jakub Krupa (Londyn)

Blisko 90 tys. Polaków mieszkających w Zjednoczonym Królestwie wzięło udział w niedzielnych wyborach do Sejmu i Senatu.

Fot. Dariusz Frach, thefad.pl

Zdecydowanym zwycięzcą okazała się Koalicja Obywatelska, która uzyskała blisko 37 proc. głosów.

Na drugim miejscu uplasowała się Lewica z poparciem na poziomie 23,1%, niespodziewanie wyprzedzając Prawo i Sprawiedliwość (20,3%). Partia rządząca pokonała powracającą do parlamentu koalicję lewicowych ugrupowań jedynie wśród wyborców w Irlandii Płn. W skali całego Zjednoczonego Królestwa na czwartym miejscu znalazła się radykalnie prawicowa Konfederacja (15,4%). Na ostatnim – koalicja PSL-Kukiz, która uzyskała ledwie 4,3 proc. głosów.

W wyborach do Senatu zwyciężył kandydat Koalicji Obywatelskiej Kazimierz Ujazdowski. Aktywny w kampanii wyborczej w Londynie Ujazdowski otrzymał 57,8 proc. głosów. Pokonał tym samym Marka Rudnickiego (Prawo i Sprawiedliwość) z 25 proc. poparcia. Trzecie miejsce zajął Cezary Paweł Kasprzak z ruchu „Obywatele RP” (17,1 proc.).

Wyraźna zmiana sympatii

Wyniki niedzielnego głosowania były diametralnie odmienne od tych sprzed czterech lat. Wówczas wśród brytyjskiej Polonii triumfował Kukiz’15 (24 proc.) przed Prawem i Sprawiedliwością (22,9%) i KORWiN (20%). Dopiero na dalszych miejscach znalazły się Platforma Obywatelska (14,95%), Nowoczesna (7,94%) i Razem (5,32%). Zjednoczona Lewica i PSL miały poniżej pięciu proc. Do Senatu wybrano wówczas Annę Marię Anders (PiS), a do urn poszło tylko 54 tys. osób.

Obserwatorzy wskazywali jednak, że tegoroczne głosowanie wywołało szczególną mobilizację wśród Polaków na Wyspach. Doprowadziło to do rekordowej liczby rejestracji w spisie wyborców od czasu masowej emigracji po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Największe komisje – m.in. w ambasadzie RP w Londynie i w zachodnich dzielnicach stolicy, które tradycyjnie zamieszkiwane są przez Polaków, obsługiwały nawet do około sześciu tysięcy głosujących, co daje… siedem osób na minutę.

Niska frekwencja

Choć do urn poszło aż 89 proc. zarejestrowanych osób to realna frekwencja była znacznie niższa. Przy populacji Polaków w Zjednoczonym Królestwie szacowanej na poziomie 905 tys. (wraz z osobami niepełnoletnimi), niespełna 100 tys. stanowi ledwie kilkanaście procent uprawnionych do głosowania.

Głosy z Wielkiej Brytanii, podobnie jak z innych okręgów ulokowanych poza granicami Polski, doliczane są do wyniku ugrupowań w okręgu do Sejmu RP nr 19 i Senatu RP nr 44.

 

REDAKCJA POLECA

 


Krzysztof Skiba: Róbmy swoje…

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Takiej ilości obrażonych na wyniki wyborów, na Polskę i Polaków to już dawno nie widziałem. Jedyne promyki radości wzbudzały wyborcze klęski powszechnie nielubianych person takich jak sprzedajny i złowrogi Piotrowicz, odrealniony kosmita czyli ojciec Dudy, czy żandarm Rydzyka, błogosławiona za życia Sobecka

 

Róbmy swoje…

Słomiany zapał! To my Polacy! Wkurzeni ruszamy do boju, do powstań i rewolucji, ale gdy coś trzeba budować w trudzie i brudzie, to już rezygnujemy, machamy ręką, obrażamy się.

Takiej ilości obrażonych na wyniki wyborów, na Polskę i Polaków to już dawno nie widziałem. Wielu zwolenników opozycji deklarowało wczoraj porzucenie aktywności na FB, wycofanie się z obserwowania polityki i nie szczędziło rodakom słownych kuksańców. Z wielu stron padały określenia typu „głupi naród”, „ciemnota”, „patologia za 500+”. Od razu też znaleziono „winnych”. Grzegorz Schetyna był wyśmiewany i poniżany gorzej i dosadniej niż Prezes Kaczka z Żoliborza w licznych memach.

Jedyne promyki radości wzbudzały wyborcze klęski powszechnie nielubianych person takich jak sprzedajny i złowrogi Piotrowicz, odrealniony kosmita czyli ojciec Dudy, czy żandarm Rydzyka, błogosławiona za życia Sobecka.

Wszystkim obrażonym na wyniki wyborów warto przypomnieć stary wiersz Bertolda Brechta, o tym jak to pewnego razu władzy nie podobał się naród i postanowiła sobie wybrać nowy. Naród mamy jaki mamy i na razie dociera do niego w dużej mierze propaganda PiS. Wyniki pokazują, że jest jednak spora szansa na obalenie tego „gangu Olsena” ale naiwnością było sadzić, że dokona się to już teraz.

Fakty są takie: dzięki powszechnej mobilizacji na partie opozycyjne zagłosowało ponad milion wyborców więcej niż na PiS. Z tych co idą na wybory większość PiS-u nie chce. Co oznacza, że nie godzi się na taki bratobójczy i chamski styl polityki, na łamanie konstytucji, zawłaszczanie sądów, kolesiostwo i inne niecne praktyki. Nasze głosy są rozproszone po kilku partiach, owszem mamy różne wizje Polski, ale łączy nas Polska bez cwaniaków z PiS.

Nie ma co płakać i jak dzieci porzucać zabawek. Mam pewność, że teraz powoli zacznie się koniec ich władzy. Obietnic złożyli tyle (13- stki, 14-nastki, sto obwodnic), że ciężko będzie to spełnić, tym bardziej, że obiecanych milion aut elektrycznych Morawieckiego nadal nie ma 🙂

Nie atakujmy wyborców PiS, a raczej budujmy społeczeństwo obywatelskie, organizujmy się i wspierajmy, uświadamiajmy zauroczonych rozdawnictwem, przekonujmy zakochanych w Prezesie i jego „geniuszu”. Każdy na swoim polu. Każdy jak umie i gdzie może. My za Was nie obronimy Polski. Musimy zrobić to WSPÓLNIE. Mamy na to cztery lata. Róbmy swoje jak śpiewał mistrz Wojciech Młynarski.

Big Cyc robi swoje. Od 31 lat bez cenzury. Bez oglądania się na mody i władzę, mówimy prawdę prosto w oczy. I o tym jest nasza nowa piosenka „Polska Podzielona” – idealna diagnoza tego z co się u nas dzieje.

Dla wszystkich tych, którzy chcą wspierać budowę kultury niezależnej mamy super gadżet – ekskluzywny singel Big Cyca z nożyczkami i piosenką „Polska podzielona”.

Z Polski możesz sobie dowolnie wyciąć każdego, kto Ci nie pasuje. Od komuchów po faszystów, od LGBT po kiboli, od gorszego sortu, po genetycznych patriotów. Po takiej operacji Polska będzie dziurawa, ale Ty na pewno będziesz szczęśliwy…szczegóły na.. https://zrzutka.pl/big-cyc-wciaz-bez-cenzury-jdcs9c

Proszę o udostępnianie tego postu.

Krzysztof Skiba

 

 


Obserwatorzy OBWE: Wybory w Polsce zaburzone przez stronniczość mediówu publicznych

Wybory do Sejmu i Senatu w Polsce były poprawnie przygotowane pod względem administracyjnym. Jednak stronniczość mediów, a także narracja nietolerancji uwłaczały skądinąd pluralistycznemu procesowi wyborczemu – podsumowali międzynarodowi obserwatorzy OBWE, którzy od września monitorowali przebieg kampanii wyborczej i samego głosowania.

OBWE: Wybory w Polsce zaburzone przez stronniczość mediówu publicznych
Fot. osce.org

Wybory dobrze zorganizowane

– Wybory były dobrze zorganizowane. Obywatele, przekraczając próg lokali wyborczych, mieli wiele opcji, lecz ich zdolność dokonania wyboru w oparciu o dostępne informacje była pomniejszona poprzez stronniczość mediów, przede wszystkim nadawcy publicznego – stwierdził ambasador Jan Petersen, Szef Misji Obserwacji Wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. – Używanie narracji dyskryminacyjnej przez czołowych polityków w kraju budzi poważne obawy w społeczeństwie demokratycznym – dodał

Przedstawiciele OBWE podkreślili, że administracja wyborcza cieszyła się zaufaniem, pracowała profesjonalnie i w sposób transparentny. Pochwalono organizację wyborów za dopełnienie wszystkich ustawowych terminów oraz za ich przygotowanie zgodnie z obowiązującym prawem.

„Dzień wyborów był spokojny, chociaż tajność głosowania nie zawsze była zagwarantowana. Niezwłoczna publikacja wyników głosowania zapewniła transparentność procesu wyborczego” – stwierdzili obserwatorzy.

Stronniczość mediów publicznych

Obserwatorzy OBWE wskazują na nieprawidłowości w niektórych obszarach. Zwracają uwagę, na stronniczość mediów, które utrudniały głosującym podjęcie wyważonej decyzji, a także ograniczoną wolność wypowiedzi przez sankcje karne grożące za zniesławienie oraz przez ograniczony dostęp do informacji publicznej.

OBWE podkreśla narastający negatywny charakter kampanii. „Przekazy uczestników kampanii zawierały elementy nacjonalistyczne i homofobiczne, wywołując poczucie zagrożenia wśród wyborców” – czytamy w raporcie.

Środki publiczne w kampani

Przedstawiciele OBWE zwrócili uwagę, na brak transparentności, zasad i przepisów dotyczących prowadzenia kampanii przez funkcjonariuszy państwowych oraz korzystania ze środków państwowych do prowadzenia kampanii wyborczej. Dodatkowo międzynarodowi obserwatorzy zauważyli brak zaufania do zdolności prokuratorów oraz sądów co do niezależnego rozstrzygania sporów wyborczych po połączeniu funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości, oraz innych reform wymiaru sprawiedliwości.

Wyborom w Polsce przyglądało się 10 ekspertów OBWE w Warszawie oraz 10 obserwatorów rozmieszczonych w różnych częściach kraju. Misja obserwacyjna rozpoczęła się 10 września i będzie kontynuowana do 22 października. Ustalenia z obserwacji i wnioski będą zawierały ocenę tego, czy sposób przeprowadzenia wyborów parlamentarnych był zgodny z obowiązkami Polski jako państwa członkowskiego OBWE oraz z innymi międzynarodowymi zobowiązaniami i standardami.

Dariusz Frach / Źródło: osce.org

 


Adam Mazguła: Niezadowolenie, rozczarowanie — TAK

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Możliwe, że były to ostatnie wybory o znamionach przestrzegania demokracji. Jednak to nie były wybory równych szans i możliwości. Nie płaczmy zatem i nie rozpaczajmy, każde pokolenie miało swoje satrapy i swoje Monte Cassino. Widocznie i my też powinniśmy na swoją i naszych bliskich wolność zasłużyć. Nie wolno nam jednak poddać się i iść do PiS-niewoli. Nie tędy droga

Jednak tylko ludzie o mentalności niewolników wpadają w depresję i poddają się dyktatowi totalnej agresji propagandowej i kłamstwa.

Fot Adam Mazguła

Trudno wygrać z bezprawiem metodami grzecznej retoryki z wszystkimi służbami państwa zaprzęgniętymi do totalnej dominacji jednej partii. Zwłaszcza wtedy, gdy ludzie mądrzy częściej milczą, bo dużo wiedzą, a ich mądrość zostawiona jest im samym. Znacznie więcej mają do powiedzenia krzyczący prostacy, jeśli to ich wrzaski wzmacniają przekazy telewizyjne, radiowe, prasowe i rządowi hejterzy internetowi.

Możliwe, że były to ostatnie wybory o znamionach przestrzegania demokracji. Jednak to nie były wybory równych szans i możliwości. Nie płaczmy zatem i nie rozpaczajmy, każde pokolenie miało swoje satrapy i swoje Monte Cassino. Widocznie i my też powinniśmy na swoją i naszych bliskich wolność zasłużyć. Nie wolno nam jednak poddać się i iść do PiS-niewoli. Nie tędy droga.

Ja walczę dalej o prawo do cywilizacyjnych zdobyczy ludzkości, o wartości uniwersalne, o przyzwoitość, sprawiedliwość, prawo do nieskrepowanej wiedzy i godność każdego polskiego obywatela.

Liczę na to, że Ty czytelniku też tak myślisz.

Adam Mazguła

 

 


Marcin Zegadło: Szanowni Państwo, są rzeczy, w których Polki i Polacy nigdy nie zawodzą

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Napisałem ten komentarz, tak jak pisuje się nekrologi w gazetach. To znaczy, z wyprzedzeniem. Napisałem go o godzinie 11.05. Dzisiaj przed południem. Nie musiałem czekać na wyniki sondaży i informacje Państwowej Komisji Wyborczej, ponieważ wiem, że kiedy Polce/Polakowi, ktoś zaproponuje Boga, Honor i Ojczyznę, a wszystko to podleje sosem z narodowej dumy, Polka/Polak wybiorą jedyną dla siebie drogę – ogólnonarodową katastrofę.

 

Pierwszą z takich rzeczy jest wierność i gotowość kibicowania polskiej reprezentacji narodowej w piłce nożnej, która najczęściej przypomina oddział powstańców styczniowych masakrowany przez kozacką jazdę, mimo to każdorazowo ten naród pierdzi w trąbki, zakłada idiotyczne czapeczki, a nad głowami rozpościera biało- czerwone szaliki i „Polacy nic się nie stało, Polacy nic się nie stało!”.

Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory do Sejmu. Fot. Marcin Zegadło

Drugą taką rzeczą jest śmierć na barykadzie. Od stuleci na barykadach pięknie umieramy. Wbrew logice dziejów i zgodnie z tą logiką, niezmiennie prowadzi nas do grobów „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Polski trup ścieli się gęsto, matki z dumą ofiarują swoich synów Polsce, a Polska i ci, którzy ją tworzą z ochotą tę ofiarę przyjmują.

Trzecią taką rzeczą jest wstawanie z kolan. Polki i Polacy do wstawania z kolan nie muszą być długo namawiani. Mówiąc szczerze, Polki i Polacy urodzili się po to, żeby wstawać z kolan. Wstawanie z kolan jest dziejową misją Polek i Polaków, a nogi wyprostowane w kolanach, nogi nieugięte, sztywne jak premier Morawiecki, te nogi powinny być od dzisiaj godłem tego kraju. Bowiem we wstawaniu z kolan, Polki i Polacy nie mają sobie równych. Polki i Polacy wstaną z kolan za wszelką cenę.

Dzisiaj Polki i Polacy wstali z kolan za cenę swojej wolności. Jeszcze o tym nie wiedzą. Jeszcze z dumą nosić będą w sercach powstańcze klęski i płonącą Warszawę, symbole Polski Walczącej unosić będą w kolejnych Marszach Niepodległości, a to, że 13 października 2019 roku przestali być wolni, to, że tę wolność oddali Prawu i Sprawiedliwości w zamian biorąc obietnicę gospodarczego wzrostu, programy, których nazwy zakończone są „plusem” stawianym za określoną sumą pieniędzy, to wszystko uświadomią sobie, kiedy zorientują się, że troszczy się o nich wyłącznie Jarosław Kaczyński i jego „chłopcy z ferajny”. A będzie to troska, jaką surowy ojciec otacza własne dzieci. Troska niecierpliwa, gniewna i wszechogarniająca. Będzie to troska pragnąca kontroli wszystkich i wszystkiego, troska wymagająca i troska nieznosząca sprzeciwu.

Więc kiedy już Polki i Polacy opróżnią swoje lodówki, kiedy w misce zaświeci puste dno, a cena masła oscylowała będzie w granicach 20 złotych, wtedy ten naród, który myśli o sobie, że jest spadkobiercą Kmicica, podczas gdy dużo więcej wspólnego ma z Boryną, wtedy ten naród zrozumie, że 13 października 2019 roku podpisał cyrograf i że jak to bywa w przypadku cyrografów, ktoś kiedyś przyjdzie odebrać mu to, co najcenniejsze, o czym Polki i Polacy raczyli zapomnieć – mianowicie, odbierze im wolność.

Napisałem ten komentarz, tak jak pisuje się nekrologi w gazetach. To znaczy, z wyprzedzeniem. Napisałem go o godzinie 11.05. Dzisiaj przed południem. Nie musiałem czekać na wyniki sondaży i informacje Państwowej Komisji Wyborczej, ponieważ wiem, że kiedy Polce/Polakowi, ktoś zaproponuje Boga, Honor i Ojczyznę, a wszystko to podleje sosem z narodowej dumy, Polka/Polak wybiorą jedyną dla siebie drogę – ogólnonarodową katastrofę. Jedynie w takich okolicznościach przyrodniczo-historycznych czujemy się jak w domu. A przecież, jak głosi staropolskie powiedzenie: gość w dom, Bóg w dom.

Dobry wieczór!

Marcin Zegadło