Adam Mazguła: DOŚĆ PODZIAŁÓW!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jesteśmy jednym narodem i chociaż różnimy się od siebie pod każdym względem, mamy ten sam historyczny rodowód, mówimy jednym językiem, śpiewamy ze wzruszeniem wspólny hymn narodowy, powiewa nad naszymi głowami najpiękniejsza flaga barw narodowych. Każdy z nas wygląda inaczej, każdy ma swoje mocne strony i słabości, ale jesteśmy z jednej „lepieni gliny”.

 

Do Pana się zwracam Jarosławie Kaczyński!

Do wszystkich pańskich lizusów i pochlebców, do ludzi, którzy z braku wyobraźni rozsiewają podziały, zastraszają, zaszczuwają, budzą strach o naszą przyszłość i szczęście naszych dzieci i wnuków.

Dość podziałów!

Do Was piszę cyniczni gwałciciele Konstytucji, trójpodziału władzy, niszczyciele polskiej edukacji, którzy na sztandarach narodowych niesiecie pogardę do narodowych tradycji, kłamstwo i faszyzm. Do Was, bo masowo zwolniliście z pracy fachowców, aby zatrudnić swoje rodziny, którzy zadłużyliście każdego Polaka, od noworodka do starca na 140 tysięcy złotych i dalej rozdajecie, co nie Wasze.

Zwracam się do Was organizatorzy przedwczesnej śmierci Polaków, którzy świadomie trujecie powietrze, sprowadzacie z zagranicy śmieci i dokonujecie gwałtu na polskiej przyrodzie.

Dość podziałów na sorty, komunistów, złodziei, kanalie i morderców brata… Dość codziennych litanii oszustw M. Morawieckiego, agresji mediów publicznych, szczucia zatrudnionych w charakterze zawodowych moralizatorów uzasadniających dobro płynące z nienawiści — biskupów katolickich.

Dość podziałów na tych, co cwani i tych, co przemądrzali.

Czy nie widzisz Jarosławie Kaczyński, że prowadzisz naród do wzajemnej wojny sprowadzonej nawet na poziom rodziny? Czy chodzi ostatecznie o jakąś nową formę kolejnych zaborów i narodowej zguby? Odejdź ze swoim sztabem miernot, w którym ważny jest tylko prezes i tysiące wysoko opłacanych speców od budowania wizerunku prezesa oraz niszczenia autorytetów innych ludzi. Speców od komunikacji, aby zdołali na czas rozesłać do polityków wstydu, oficjalny przekaz prezesa. Speców od ubliżania i poniżania przeciwników politycznych i tych, co mają swoje zdanie, a nie zdanie prezesa.

Dość podziałów! Odejdź nieodpowiedzialny siewco nienawiści, kłamstwa, przekupstwa, przestępców wyjętych spod prawa i agresji w stosunku do Polaków.

BUDUJMY WSPÓLNOTĘ

Jesteśmy jednym narodem i chociaż różnimy się od siebie pod każdym względem, mamy ten sam historyczny rodowód, mówimy jednym językiem, śpiewamy ze wzruszeniem wspólny hymn narodowy, powiewa nad naszymi głowami najpiękniejsza flaga barw narodowych. Każdy z nas wygląda inaczej, każdy ma swoje mocne strony i słabości, ale jesteśmy z jednej „lepieni gliny”.

Rozmawiajmy, uśmiechnijmy się do siebie wzajem, budujmy miłość, radość i nadzieję na szczęście we wspólnym kraju, na wspólnotę celów, na przyjazne relacje, na taniec, śpiew i na wspólne sportowe emocje.

Czy to ważne, jak często chodzisz do kościoła? Chodź ile Ci potrzeba.
Czy to ważne kogo kochasz? Kochaj wszystkich.
Czy to ważne jak wyglądasz? Obyś czuł się z tym dobrze.
Czy to ważne, jaki masz kolor skóry, albo jakim językiem się posługujesz? Ważne, abyś nawiązywał komunikację przyjaźni i współdziałania.

Policjant jest dla ludzi, a nie dla władzy. Nauczyciel chce uczyć, a nie indoktrynować. Władza ma dbać o nasze szczęście, a nie o swoje… Czas budować wspólnotę szczęśliwego narodu, przyjaznego wszystkim, żyjącego dostatnio i odpowiedzialnego.

Dość podziałów! Budujmy wspólnotę.
To moja propozycja dla społeczeństwa przyszłości składana w najwyższym, na jaki mnie stać poczuciu odpowiedzialności.

Fot. Adam Mazguła

Adam Mazguła

PS.

Zwracam się z prośbą do wszystkich pozytywnie i demokratycznie zmotywowanych, tych co pokładają we mnie nadzieję na normalność w naszym kraju, o wsparcie.

Wielu z Was pytało mnie wprost, co możemy dla Ciebie zrobić? Odpowiadałem – zobaczymy, spróbuję poradzić sobie sam.

Teraz widzę, że nie. Dlatego pierwszy raz w życiu zwracam się do kogoś o pieniądze. Do Was się zwracam, teraz i obiecuję, że godnie je wydam i bez rozrzutności podziękuję niezależnie od wyniku.

Pomóżcie proszę mi te wybory wygrać.

Komitet Wyborczy Wyborców Adama Mazguły
48-300 Nysa ul. Bolesława Krzywoustego 7-9
Numer Konta: 57 8872 1026 0042 4764 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Otmuchowie.
Tytuł wpłaty: wpłata na komitet wyborczy

Uwaga!

Wpłaty należy dokonywać wyłącznie przelewem z konta prywatnego i od darczyńców zamieszkałych w Polsce. Nie można, zatem wpłacać do kasy banku lub na poczcie.

Sfinansowane ze środków KWW Adama Mazguły

Manuela Gretkowska: Dublerzy

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Dlaczego musimy znosić polityczne upodlenie, te mordy poselskie niedomykające się w swojej głupocie? Wczorajszy występ Pawłowicz i Piotrowicza, wczorajszy i każdy następny i ich następców. Jesteśmy zatruci Polską.

 

Dlaczego PiS przekłada obrady sejmu po wyborach? Żeby nawet jeśli wygra, mieć to, czego nigdy legalnie nie osiągnie – większość konstytucyjną. Wybierze posłów dublerów, tak jak stworzył sędziów dublerów. A nawet posłów kaskaderów, jeśli zajdzie potrzeba. Przykład dał Kaczyński – przy jego trybie życia, wdrapywanie się na drabinki czy skrzynki jest wyczynem kaskaderskim.

Newsweek pyta na okładce, skąd się wzięła Kidawa- Błońska. Uważam, że ze Schetyny. Tak jak Kopacz z Tuska, Szydło z Kaczora i Ewa z Adama.

Fot. Źródło: Manuela Gretkowska / Facebook

Biblijna opowieść o stworzeniu Ewy z żebra Adama jest opisem sytuacji kobiety w starożytności i patriarchalnej, polskiej polityce. Bez mężczyzny nie ma racji bytu. Jest z niego i przez niego. Być może nadal żyjemy w starożytności, polskiej. Kościół przecież jest u nas prześladowany jak za pierwszych chrześcijan. Nie przez lwy, ale dzieci winne pedofilii księży. Polscy biskupi uznali zgwałconego 9-latka współwinnego. A może to nowy, super, polski Kościół, na nowe tysiąclecie, bo prześladowany przez męczenników?

Śmieszą mnie teksty: „Schetyna chowa się za kobietę- premier”. Chować to się mógł prezes. Schetyna dzieli się odpowiedzialnością za piękną katastrofę Zorby. Kidawa Błońska jest do tego idealna, jak Titanic będzie szła godnie na dno. Ale nie życzę jej tego ani nam.

Dlaczego musimy znosić polityczne upodlenie, te mordy poselskie niedomykające się w swojej głupocie? Wczorajszy występ Pawłowicz i Piotrowicza, wczorajszy i każdy następny i ich następców.

Jesteśmy zatruci Polską. Od pokoleń wdychamy spaliny z rury wydechowej historii – zabory, alkoholizm, donosicielstwo, przemoc, wojny, komuna. Odrastaliśmy po tym, ostatnie 30 lat jak trawa na grobach tragedii. I wtedy nad nami, kiełkującymi zieloną nadzieją, pochyliła się z troską dupa. Obsrywa, twierdząc, że dla naszego dobra. Gówno jest przecież nawozem, a własne patriotyzmem.

 

Manuela Gretkowska

 

 


Zakłady bukmacherskie – jak zacząć?

Zakłady bukmacherskie to nie tylko sposób na zdobycie dodatkowych pieniędzy, ale przede wszystkim świetna zabawa z mnóstwem emocji. Aby jednak były to pozytywne emocje, musimy wybrać sobie dobrego, godnego zaufania bukmachera, a także zdobyć odpowiednie umiejętności, które pozwolą nam na częstsze wygrane. Jak zatem zacząć swoją przygodę z obstawianiem zakładów sportowych? Na co zwrócić uwagę podczas wybierania operatora, u którego chcemy grać? Co zrobić i czego się nauczyć, aby w stosunkowo krótkim czasie zacząć więcej wygrywać, niż tracić?

Zakłady bukmacherskie - jak zacząć?

Po czym poznać legalnego bukmachera

Jeżeli chcemy zacząć swoją przygodę z zakładami sportowymi, możemy zrobić to na dwa sposoby: albo rejestrując się na dedykowanej platformie i grając online, albo odwiedzając punkt stacjonarny i tam typować kupony. Pierwsza opcja jest wygodniejsza, a także pozwala na dodatkowe atrakcje, jak np. obstawianie zakładów w momencie trwania wydarzenia, którego dotyczą. Niezależnie jednak od tego, którą opcję wybierzemy, powinniśmy zadbać o to, aby wybrać bukmachera działającego w Polsce legalnie. Dlaczego jest to takie ważne?

Działający zgodnie z prawem operator musi posiadać odpowiednie zezwolenie, wydawane przez Ministra Finansów. Jest to dla nas jasny sygnał, że ta konkretna firma rozlicza się z wygranych pod kątem podatków, co oszczędza nam konieczności tłumaczenia się przed Urzędem Skarbowym, skąd mamy dodatkowe pieniądze, jeżeli trafi się kontrola. Dodatkowo mamy także pewność, że nasz depozyt oraz wygrane są bezpieczne i że jeżeli zdecydujemy się je wypłacić, transakcja przebiegnie bez żadnego problemu. Legalność działania jest ważna niezależnie od tego, jak bukmacher działa – platformy online również muszą posiadać pozwolenie.

Jakich bonusów i atrakcji się spodziewać

Jeżeli jesteśmy nowymi użytkownikami, możemy liczyć na różnorodne bonusy, jakich bukmacherzy udzielają nam na zachętę. Zwykle do wyboru jest jedna z następujących opcji:

  • dodatkowe środki przyznawane za samą rejestrację konta;
  • dodatkowe środki do pierwszego depozytu, będące zwykle procentem od kwoty, którą wpłacimy;
  • tzw. zakład bez ryzyka, czyli kupon, za który bukmacher zwróci nam pieniądze, jeżeli nie trafimy wyniku;
  • kupon z dźwignią, gdzie w przypadku wygranej zostaje ona powiększona o konkretną kwotę lub procent, ustalony w regulaminie.

Obecnie praktycznie każdy legalnie działający operator nagradza nas już na samym początku naszej przygody z zakładami. Pzbuk bonus powitalny to jeden z przykładów, jak możemy zdobyć pierwsze środki na grę, nawet nie wpłacając depozytu.

Jak zacząć obstawianie zakładów

Jeżeli myślimy o zakładach na poważnie, musimy najpierw się do nich przygotować. Bukmacher online często udostępnia różnorodne materiały, jak rankingi czy zestawienia, których możemy używać do typowania wyników zawodów, jednak to nie wystarczy. Aby wygrywać zakłady bukmacherskie, trzeba przede wszystkim posiadać bardzo dużą wiedzę na temat wybranego sportu – im więcej wiemy, tym większa szansa na powodzenie. Dobrze jest również zaznajomić się z różnymi strategiami obstawiania kuponów, które mają na celu minimalizację ryzyka, maksymalizowanie zysków czy ustalenie konkretnego tempa obstawiania wyników. W sieci możemy znaleźć informacje na temat dziesiątek różnego rodzaju strategii bukmacherskich, warto więc wypróbować co najmniej kilka, abyśmy mieli podstawy do zdecydowania, która jest dla nas najlepsza.


Manuela Gretkowska: wioski, prowincja nie chcą demokracji, chcą chu…i z grzybnią, poatriarchalnie – tradycyjnej

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

PiSowcy zaklepali sobie nowy sejm. Po wyborach będę kontynuować zawieszone posiedzenie. Teraz pojadą objawić się w regionie, ale wrócą, mimo że będzie po ich kadencji. Nie ma na piśmie kto tego żądał. Mogli to być widzowie TVP. Chcą kolejnego odcinka swojego ulubionego serialu o PiSie w nowej telewizji sejmowej. Ten miliard dla Kurskiego na coś musi być wydany.

 

NIE WIERZĘ POLITYKOM JAK GRZYBOM, a tym nachalnie biało czerwonym jak muchomory, najbardziej. Ale jest coś w narodzie, że łazi z koszykami do lasu po śmierć.

Kurki można kupić w sklepie. Po co zjadać coś podobnego do borowika? Rocznie 1000 osób truje się grzybami, a 30-60 umiera. W zasadzie nie dużo jak na tradycję samobójstw. W Japonii, podczas wojny, ginęło rocznie 1000 kamikadze, bohaterów wiernych tradycji. Nasi latają po lasach niżej, schylają się pod krzakiem po sromotnika czy inny cyjanek. Wiem, wiem maślak, borowik wyryte są w genetyczną pamięć Polaków. A ofiary śmiertelne zdarzają się wszędzie. Na polskich drogach latem zginęło tyle ludzi co na wojnie w Syrii. Polska, kraj z alkoholizowanych ścierwojadów (rekordy spożycia alkoholu i mięsa) z samochodowymi nalepkami „Pamiętamy!!!” o imieninach szwagra.

Jak grzyby po deszczu (w piątek pełnia, a po niej wysyp – powiedzieli mi grzybiarze w lesie) wyrastają przed wyborami politycy PiS-u w telewizyjnych stacjach. Dawniej odróżniali się od normalnych wyglądem. Teraz tłem. Kaczyński w terenie z lubością pozuje na tle folkloru. Statystów udających niepiśmienny, pobożny lud. Z prostego serduszka gotowy pocałować prezesa z wdzięczności w rękę, bo przypomina Gomułkę przebranego za Rydzyka. Kaczyński jako muchomor fotografowałby się otoczony równie prawdziwymi co cepeliada krasnoludkami, a Duda ze swoim leśnym ruchadłem. Ma się to sondażowe wyczucie stylu.

Dzisiaj PiSowcy zaklepali sobie nowy sejm. Po wyborach będę kontynuować zawieszone posiedzenie. Teraz pojadą objawić się w regionie, ale wrócą odrobić lekcje w ławkach poselskich, mimo że będzie po ich kadencji. Nie ma na piśmie kto tego żądał. Mogli to być widzowie TVP. Chcą kolejnego odcinka swojego ulubionego serialu o PiSie w nowej telewizji sejmowej. Ten miliard dla Kurskiego na coś musi być wydany. Z Kaczyńskiego zrobią Łokietka albo Kolanko. Już zapowiedział, jak gwiazda, kolejny niepobyt wśród nas. Wyklepią prezesa, przekręcą mu licznik i znowu błyśnie na premierze naszego kraju wzniesionego z ruin. Jeżeli życie napisze scenariusz, w którym PiS nie wygra wyborów, nie odejdzie z Sejmu, póki nie dokończy „reform”. Nie potrzebuje fałszować wyborów, konstytucyjnej większości, ma Trybunał Konstytucyjny.

W greckie wakacje byłam niedaleko miasteczka Polityka. Grecy wymyślając demokrację przeznaczyli ją dla miast. Tam się zaczęła, u nas na miastach się kończy. Wioski, prowincja nie chcą demokracji, chcą chujni z grzybnią, patriarchalnie-tradycyjnej. W Atenach, przy ruinach Agory, tam gdzie tworzyła się demokracja miejska, jest muzeum… Iluzji. Być może demokracja jest iluzją. Ale iluzja jest sztuczką. Wystarczy się jej nauczyć. My nie mamy chyba już szansy. Nowy sejm zacznie się jak stary, albo gorzej. Zostanie nam iluzja demokracji, Kościół i tradycja chrześcijańska oraz grzybobrania, jak dawniej. Z tym że w Pewexie będzie węgiel – już go sprowadzamy za ciężkie pieniądze.

Po zjedzeniu trującego grzyba polski katolik ma szansę spotkać swego Boga, bezpowrotnie. Trzeba by zjeść 17 kilo rosnących u nas wszędzie psylocybków, żeby zejść. Przy mniejszej ilości, paro- gramowej, dostaje się halucynacji. Może dlatego prezes mówi z trybuny o krzewieniu tradycji. Jedzeniu grzybów, a przy okazji tej gramowej, śladowej ilości halucynogennych psylocybków. I lud pisowski, smoleński wierzy cały rok (suszona psylocybina w bigosie wyborna), że mówi do nich naczelnik Muchomor – zbawca narodu. Innego wytłumaczenia nie widzę w tej zbiorowej halucynacji. 4 tysiące minimalna pensja, za to dolar – 8 zł, zbug, honor, muchomor, biało czerwony, w kropeczki.

Manuela Gretkowska

 

 


Gabriela Lazarek: Szanowni prywatni przedsiębiorcy! Niebawem staniecie się złodziejami i wyzyskiwaczami

Gabriela Lazarek

Gabriela Lazarek

Niebawem staniecie się złodziejami i wyzyskiwaczami. Teraz to prezes będzie szefem i będzie obiecywał wyższe pensje, które zapłacicie Wy. I nie ma znaczenia, czy będzie Was na nie stać. Najwyżej firma padnie, a rząd wspaniałomyślnie uratuje Wasze firmy i Waszych pracowników, przejmując cały Wasz majątek

 

Szczególnie ci, którzy do tej pory byliście zachwyceni polityką PiSu. Czy już wszyscy słuchaliście planów Kaczyńskiego, dotyczących przyszłości Waszych firm? Już słyszeliście o ZUSach i pensjach, jakie będziecie musieli Waszym pracownikom zapłacić? A może przekaz był nie do końca czytelny? Postaram się to więc w skrócie wytłumaczyć.

Teraz ważny jest przekaz, który ma płynąć do osób, które zatrudniacie. Nie do Was. Teraz ważne są Wasze pieniądze i Wasi pracownicy, których głosy można kupić za Wasze pieniądze. Jeden pracodawca zatrudnia dziesięciu, stu, a nieraz kilka tysięcy pracowników. Dlatego Wasze zdanie nie będzie ważne. Jest Was za mało w stosunku do zatrudnionych u Was osób. Teraz tylko te osoby się liczą. No i Wasze pieniądze. Teraz to w Waszych firmach kryje się potencjalny zwolennik PiSu. Trzeba mu tylko sowicie zapłacić. Waszymi pieniędzmi.

Niebawem staniecie się złodziejami i wyzyskiwaczami, a Wasi pracownicy będą się Wam coraz śmielej odgrażać przy ogromnym poparciu rządu, kościoła i prawicowych mediów. Teraz to prezes będzie szefem i będzie im obiecywał wyższe pensje, które zapłacicie Wy. I nie ma znaczenia, czy będzie Was na nie stać. Najwyżej firma padnie, a rząd wspaniałomyślnie „uratuje” Wasze firmy i Waszych pracowników, przejmując cały Wasz majątek. To wszystko Ziobro przygotował już odpowiednio wcześniej. Pewnie tego nie pamiętacie, jak krzyczeliśmy o tym, że Ziobro wprowadza ustawy, które pozwalają przejąć majątek obywateli. To jedna z tych „mało istotnych” zmian, na które mało kto zwracał uwagę. A wszystko to odbędzie się przy gromkich oklaskach Waszych pracowników.

Spróbujcie zaprotestować przeciw skandalicznym planom prezesa. Zobaczycie, jak to działa. Poczekajcie na przekaz, jaki popłynie na Wasz temat z telewizji rządowej.

Pamiętajcie, że to Wy możecie być niebawem traktowani jak ludzie, którzy walczą o praworządność, jak nauczyciele czy osoby niepełnosprawne.
To na Was będzie skierowana cała machina propagandowa.

Oczywiście jest jeszcze szansa, żeby tego nie oglądać. Iść na wybory i zagłosować przeciw temu bandyckiemu bezprawiu.

Gabriela Lazarek

 

 


Adam Mazguła: PiS zaśmiecił całą Polskę, czyli banerowy terror

Adam Mazguła

Adam Mazguła

- Panie, co te „pisory” narobiły. Zaśmieciły całe wsie, wszędzie wieszają te swoje banery wyborcze, nie patrzą na to, czyja to własność, nie mają pozwolenia, ale kto im podskoczy? Nie dość, że czują się bezkarni, to jeszcze taki jeden jeździ i sprawdza, czy ktoś czegoś nie zdjął

Prowadząc kampanię wyborczą jeżdżę swoim Mazguła-busem po wsiach, osiedlach i miastach mojego okręgu wyborczego i staram się rozmawiać z ludźmi. Dzisiaj nagabnęła mnie grupka stojących pod sklepem takimi słowy:

– Panie, zobacz Pan, co te „pisory” narobiły. Zaśmieciły całe wsie, wszędzie wieszają te swoje banery wyborcze, nie patrzą na to, czyja to własność, nie mają pozwolenia, ale kto im podskoczy? Nie dość, że czują się bezkarni, to jeszcze taki jeden jeździ i sprawdza, czy ktoś czegoś nie zdjął. Jak ktoś fika, to go zapisuje i uświadamia, że nie wolno zdjąć, a tylko wezwać do zdjęcia baneru. Jak się nie podoba to jechać do powiatowego PiS-u. Wtedy, a pewnie będzie to po wyborach, zdejmą je i może jakieś odszkodowanie będzie, nie podoba się?

Panie, zobacz Pan, co te „pisory” narobiły. Zaśmieciły całe wsie, wszędzie wieszają te swoje banery wyborcze, nie patrzą na to, czyja to własność, nie mają pozwolenia, ale kto im podskoczy?” Fot. Adam Mazguła

Rzeczywiście, PiS-banery są wszędzie, w pasie drogowym, na znakach, słupach, nawet w małej wiosce potrafi być 4-5 takich samych. Każdy kosztuje około 100 złotych, a wiszą w całym województwie. Kogo stać na taką rozrzutność? To przecież dziesiątki tysięcy takich samych banerów, to miliony złotych na jednego kandydata tej partii.

Ten banerowy terror na ulicach, to następny powód, aby już dzisiaj mówić o sfałszowanych wyborach przez PiS-reżim. Wcześniej pisałem o nierównym dostępie do telewizji publicznej, o zaangażowaniu rządu i instytucji państwowych po stronie jednej partii, o nieprzerwanej kampanii wyborczej prowadzonej niezależnie od terminów wyborów, o skandalu w skracaniu kampanii wyborczej przez PAD-a i wielu innych czynnikach.

Mam nadzieję, że obywatele widzą to bezprawie władzy i potrafią odpowiednio je ocenić swoim głosem wyborczym.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

Sfinansowane ze środków KWW Adama Mazguły


PiS chce przerwać rozpoczynające się jutro 3-dniowe posiedzenie Sejmu. Sejm prace zakończy 2 dni po wyborach

Najbliższe i zarazem ostatnie w tej kadencji posiedzenie Sejmu rozpocznie się w środę. Według harmonogramu powinno potrwać od środy 11 września do piątku 15 września. Jednak zgodnie z wnioskiem Prawa i Sprawiedliwości posiedzenie miałoby potrwać tylko jeden dzień i zostać dokończone 15 października, czyli po wyborach parlamentarnych, które odbędą się 13 października.

Zgromadzenie Narodowe w 150. rocznicę urodzin Marszałka Piłsudskiego. Fot. wikipedia

– Sejm i Senat może zbierać się do dnia poprzedzającego pierwsze posiedzenie Sejmu następnej kadencji. Ale jest to niezgodne z kształtującym się zwyczajem i logiką parlamentaryzmu. Takie posiedzenie po wyborach może być uzasadnione sytuacją nadzwyczajną… – skomentował wniosek PiS prawnik, konstytucjonalista, Ryszard Balicki.

– To sytuacja bez precedensu, złamanie obyczaju. Nie było jeszcze takiej sytuacji. Wygląda na to, że PiS wie z wewnętrznych sondaży, że przegra wybory i chce po 13 października przepchnąć jakieś nowe kontrowersyjne projekty, zabezpieczające ich interesy polityczne – komentował wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz’15).

Dariusz Frach / thefad.pl


Ursula von der Leyen przedstawiła skład Komisji Europejskiej. Teka rolnictwa dla Wojciechowskiego

Tomasz Bielecki (Bruksela)

Tomasz Bielecki (Bruksela)

Ursula von der Leyen powierzyła Januszowi Wojciechowskiemu tekę rolnictwa w nowej Komisji Europejskiej. Praworządnością ma zajmować się Belg Didier Reynders oraz Czeszka Vera Jourowa.

Skład Komisji Europejskiej zaproponowanej przez przewodnizącą Ursulę von der Leyen

Przewodnicząca elektka Komisji Europejskiej przedstawiła we wtorek podział tek pomiędzy nowych komisarzy UE, którzy – jeśli Parlament Europejski zatwierdzi w październiku cały skład nowej unijnej egzekutywy – powinni od 1 listopada zastąpić dotychczasowy skład Komisji kierowanej przez Jeana-Claude’a Junckera. Von der Leyen spełniła obietnice co do równowagi płci. W zaproponowanej przez nią Komisji jest 13 kobiet (łącznie z samą von der Leyen) oraz 14 mężczyzn. W komisji Junckera było 9 kobiet i 19 mężczyzn.

Zgodnie z wcześniejszymi informacjami polskiego rządu Janusz Wojciechowski otrzymał tekę rolnictwa – ważną oraz powiązaną z zarządzaniem dużymi funduszami ze wspólnej polityki rolnej, ale na pewno nie z kategorii tek kluczowych. Grubość unijnej koperty na politykę rolną – w tym tempo zrównywania poziomu dopłat rolnych w UE (to polski postulat) – będzie zależeć nie od komisarza, lecz głównie od międzyrządowych negocjacji unijnego budżetu na lata 2021–27. Zakończą się w przyszłym roku zapewne cięciami.

Wojciechowskiego podobnie jak byłego węgierskiego ministra sprawiedliwości Laszla Trocsanyiego (komisarz ds. rozszerzenia i polityki sąsiedztwa) oraz Rumunkę Rovanę Plumb (komisarz ds. transportu) czeka niełatwa przeprawa przez Parlament Europejski. Wojciechowski został w 2016 r. członkiem Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (każdy kraj wspólnoty ma tu po jednym przedstawicielu) mimo braku pozytywnej opinii Parlamentu Europejskiego. Chodziło m.in. o uwikłanie Wojciechowskiego w podważanie praworządności w Polsce.

Ponadto krytycy podnosili – opisywane wówczas przez „Gazetę Wyborczą” – niejasności co do rozliczeń kosztów europoselskich podróży Wojciechowskiego. Ten przekonuje, że chodziło o już wyjaśnione nieporozumienia. Teraz ten temat odświeżył „Der Spiegel”. Rzeczniczka unijnego OLAF (urzędu do zwalczania nadużyć finansowych) potwierdza, że sprawa rozliczeń podróży Wojciechowskiego wciąż jest badana. Zastrzega, że nie oznacza to jeszcze, że zdarzyły się oszustwa. Również von der Leyen mocno dziś przypominała o zasadzie domniemania niewinności.

Czesko-belgijska praworządność

Belg Didier Reynders, obecnie szef belgijskiego MSZ i MON, ma być komisarzem UE ds. sprawiedliwości łącznie z – jak podkreśliła von der Leyen – zagadnieniami państwa prawa. Jednocześnie Czeszce Verze Jourowej powierzono rolę jednej z ośmiorga wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Będzie odpowiedzialna za kwestie wartości podstawowych (i przejrzystości), a zatem i praworządności.

– To pozostaje bardzo ważnym zadaniem Komisji Europejskiej na kolejne lata – powiedziała von der Leyen. Choć Jourova jako wiceprzewodnicząca jest formalnie wyżej w Komisji od Reyndersa, to dopiero z czasem okaże się, kto będzie grał pierwsze skrzypce w kwestiach zagrożeń dla praworządności w Polsce albo na Węgrzech.

Timmermans, Vestager, Dombrovskis

Holender Frans Timmermans jako jeden z trzech głównych „wiceprzewodniczących wykonawczych” ma – o to zabiegał on sam i Holandia – nadzorować realizację zapowiadanego przez von der Leyen „zielonego dealu”. Chodzi tu głównie o kwestie transformacji energetycznej oraz gospodarki zrównowżonej. Timmersmans ma też jednocześnie być komisarzem UE ds. klimatu. – Naszym celem jest uczynienie Europy pierwszym kontynentem neutralnym klimatycznie – powiedziała von der Leyen.

Dunka Margrethe Vestager ma zostać wiceprzewodniczącą wykonawczą ds. gospodarki cyfrowej. Zachowa też obecną tekę komisarz UE ds. wolnej konkurencji. Vestager dotąd w tej roli mocno zwalczała nadużycia wielkich firm cyfrowych – od kwestii podatkowych po praktyki monopolistczne wobec mniejszych graczy. Łotysz Valdis Dombrovskiej ma być wiceprzewodniczącym wykonawczym do spraw „gospodarki na rzecz ludzi” (połącznie kwestii ekonomicznych oraz socjalnych) oraz komisarzem UE ds. usług finansowych.

Budżetem ma zajmować się Austriak Johannes Hahn. Francuzka Sylvie Goulard dostała mocną – dziedziczoną po Elżbiecie Bieńkowskiej – tekę do spraw rynku wewnętrznego łącznie z rynkiem cyfrowym, polityką przemysłową oraz obronnością, w tym Europejski Fundusz Obronny. Hiszpan Josep Borrell – już wcześniej dostał nominację szczytu UE na szefa unijnej dyplomacji, czyli z urzędu jednego z wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej. Włoch Paolo Gentiloni (były centrolewicowy premier) ma zostać komisarzem UE do spraw gospodarczych. Polityką spójności ma zajmować się Portugalka Elisa Ferreira.

Kandydaci mają teraz kilkanaście dni na szybkie doszkolenie się z powierzonej im tematyki (w „dokształcaniu” uczestniczą urzędnicy i eksperci KE), by potem jak najlepiej wybronić się podczas wysłuchań przez komisje europarlamentarne. Wysłuchania, po których europosłowie mogą zażądać podmiany kandydatów, są wstępnie planowane na pierwszy tydzień października.

 

REDAKCJA POLECA

 


Roman Giertych publikuje list swojego ojca Macieja Giertycha. „Chciałbym przestrzec moich Rodaków”

Roman Giertych

Roman Giertych

Niezwykle rzadko publikuje listy niebędące mojego autorstwa. Tym razem postanowiłem zrobić inaczej. Podjąłem taką decyzję nie tylko ze względu na relację synowską, ale na szczególne uprawnienie, które ma mój Tata, aby wyrażać tak mocne słowa. Tym szczególnym uprawnieniem jest jego życiorys, który przedstawiam poniżej.

List do katolików świeckich.
Prof. dr hab. Maciej Giertych

Szanowni Państwo!

Zbliżają się najważniejsze wybory od lat. Powodowany poczuciem obowiązku chciałbym przestrzec wszystkich moich Rodaków przed oddaniem w tych wyborach głosu na PiS.

Piszę do katolików świeckich w naszym kraju, gdyż niestety rady jakie oni otrzymują w tym względzie od hierarchii, księży i mediów katolickich są błędne i z niesłychaną arogancją wkraczają w strefę wolności świeckich.

Na zaproszenie św. Jana Pawła II kilkadziesiąt lat temu miałem zaszczyt jako jedyny świecki audytor z Polski uczestniczyć w Synodzie Biskupów poświęconym właśnie świeckim. Sformułowana na bazie prac Synodu adhortacja apostolska Christifideles Laici jasno określiła, że to rolą świeckich jest prowadzenie spraw publicznych, a wskazywanie na kogo należy głosować nie jest w żadnym przypadku rolą duchowieństwa lub mediów katolickich. Mam przeświadczenie, że muszę być temu dziedzictwu św. Jana Pawła II wierny i dlatego zabieram dzisiaj głos.

Głosowanie na PiS to pewna droga do zniszczenia Kościoła Polskiego i pewna droga do nieszczęść dla Polski. W ciągu ostatnich czterech lat ścisłego związku Państwa z Kościołem nasz Kościół poniósł ogromne straty duchowe wynikające z faktu, że ta część społeczeństwa która nie popiera PiS (a jest to ponad połowa) masowo odchodzi od Kościoła. Widać to po spadku uczestnictwa we Mszach Świętych. Nadto sojusz Tronu z Ołtarzem zawsze osłabia duchowo Ołtarz i powoduje jak w naszym przypadku gwałtowny spadek powołań. Jednocześnie narastają nastroje antykatolickie, gdy obserwujemy jawne wspieranie PiS przez media katolickie i to w sytuacji, gdy dokonywany jest zamach na Konstytucję RP. To budzi słuszne reakcje oburzenia wśród tych, którzy się temu sprzeciwiają.

Konstytucja, która jest prawnym i uznanym fundamentem Państwa i jego ładu została przez PiS wielokrotnie złamana przy prowadzeniu tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości. Odmowa podporządkowania się wyrokom Trybunału Konstytucyjnego przez Prezydenta RP, nielegalne odwoływanie sędziów Trybunału przez Sejm, powoływanie Krajowej Rady Sądownictwa w sposób oczywiście sprzeczny z Konstytucją, odwoływanie sędziów jawnie wbrew ustawie zasadniczej, czyli w sumie podważanie zasady trójpodziału władz, to tylko niektóre przejawy tego zamachu.

Kościół Polski, który zawsze był w naszym kraju arbitrem w różnych sporach, w tym sporze o naturze zasadniczej – czy wolno władzy łamać demokratycznie uchwaloną Konstytucję? – staje po stronie wichrzycieli i agresorów, i zwalcza tych, którzy się temu sprzeciwiają. Mówię to z ogromnym bólem.

Przez lata miewałem kontakt z wielkimi Prymasami Polski. Dobrze znałem Sługę Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego, byłem współpracownikiem Józefa kard. Glempa, zasiadając w jego Społecznej Radzie Prymasowskiej. Dlatego z tym większym przerażeniem patrzę na bezradność księży i biskupów wobec cynicznego wykorzystywania tysiącletniego dorobku Kościoła w Polsce przez grupę zamachowców, którzy przedstawiają się jako obrońcy wiary i moralności, a w większości z Kościołem i katolicką etyką nie mają wiele wspólnego. I patrzę na media katolickie, które wszystkie jak jeden mąż gloryfikują tę grupę. Patrzę z przerażeniem na hipokryzję tych, którzy każdy błąd i grzech opozycji głośno krytykują, a gdy widzimy jawne naruszanie podstawowej uczciwości i prawa przez organizowanie oszczerczych nagonek na sędziów, gdy widzimy jawne złodziejstwo poprzez udostępnianie rządowych samolotów do prywatnych lotów członków rodzin polityków, gdy widzimy wreszcie nieustające kłamstwa głoszone przez TVP za pieniądze publiczne, to milczą.

Marzenie, że sojusz z jedną partią, która łamie wszelkie zasady uczciwości, demokracji i praworządności, przyczyni się do zatrzymania tendencji odchodzenia od Kościoła jest błędem. Przytrzymać przy Kościele może wierzący, modlący się ksiądz, który mówi kazania o Bogu, a nie o polityce.

Zbliża się światowy kryzys gospodarczy. Dla Polski posiadanie rządu, który za pieniądze z podatków kupuje sobie głosy w wyborach oznacza, że ten kryzys dotknie nas wielokrotnie mocniej. Zapłacą za to najsłabsi.

Ci, którzy dzisiaj zwabieni telewizją publiczną będą głosować na PiS, to najczęściej ludzie ubożsi i słabiej wykształceni. To oni poniosą najgorsze konsekwencje kolejnych socjalistycznych eksperymentów gospodarczych. Niestety gniew tych ludzi, gdy już wyleje się na rządzących odbije się również na Kościele instytucjonalnym, który jest traktowany jako strona w tym sporze. Dorobek harmonijnej koegzystencji Kościoła i Państwa przez trzydzieści lat niepodległości może zostać zaprzepaszczony. Może zostać również osłabiony gospodarczy rozwój Polski.

Mam już 83 lata. Całe życie pracowałem jako leśnik, naukowiec, działacz społeczny i polityk dla Polski i Kościoła. Przestrzegam wszystkich tych, którym wydaje się, że głosując na PiS realizują coś dobrego dla Polski i coś dobrego dla Kościoła. Jesteście w błędzie. Jeżeli po tych czterech latach, gdy już widać, że intencją PiS jest władza autorytarna, oddacie głos na tę partię to zaszkodzicie zarówno Polsce, jak i Kościołowi. Bardzo zaszkodzicie, i wielu z Was będzie tego do końca życia żałować. Apeluję do Was. Zastanówcie się jeszcze.

Maciej Giertych

Szanowny Państwo!

Niezwykle rzadko publikuje na tym portalu listy niebędące mojego autorstwa. Tym razem postanowiłem zrobić inaczej. Podjąłem taką decyzję nie tylko ze względu na relację synowską, ale na szczególne uprawnienie, które ma mój Tata, aby wyrażać tak mocne słowa jak powiedziane powyżej. Tym szczególnym uprawnieniem jest jego życiorys, który przedstawiam poniżej.

Roman Giertych

Mój tata urodził się w 1936 roku w Warszawie. Jego ojcem był Jędrzej Giertych – jeden z przywódców Narodowej-Demokracji współpracujący blisko z Romanem Dmowskim.

Jędrzej Giertych był ochotnikiem wojny 1920 roku rannym w Bitwie Warszawskiej, oficerem obrony Helu w 1939 roku, uciekinierem z oflagów oraz pisarzem.

Zaraz po wojnie przyjechał do kraju i wypełnił w Polsce tajną misję zleconą przez polski rząd w Londynie. Po jej zakończeniu wywiózł rodzinę do Anglii. Matka mego taty należała do szlacheckiej rodziny lwowskiej Łuczkiewiczów. Jej ojciec był prezesem Sądu Krajowego we Lwowie. Mój tata jako dziecko był świadkiem jak po Powstaniu Warszawskim Niemcy spalili dom w którym mieszkali na Czerniakowie – Sadybie.

Po wojnie rodzina mego taty zamieszkała w Londynie, gdzie dziadek pracował jako robotnik, a jednocześnie pisał książki. Do Polski nie mógł już wrócić, gdyż wielu jego przyjaciół zamordowali komuniści.

Tata skończył szkołę w Anglii i następnie studiował leśnictwo na Uniwersytecie w Oxfordzie. Był założycielem istniejącego do dziś Koła Studentów Polskich na tym uniwersytecie. Po ukończeniu tej uczelni zrobił doktorat w Kanadzie i ku zdumieniu całej londyńskiej emigracji wrócił do kraju.

Pamiętam, gdy w 2002 roku jako szef Komisji ds. Łączności z Polakami za granicą odwiedzałem Polonię Amerykańską, to wielu jeszcze pamiętało kontrowersję związane z faktem, że syn takiego antykomunisty wrócił w 1962 roku do kraju. Jedynym powodem tego powrotu była chęć życia w Polsce. Tej decyzji zawdzięczam, że nie mówię dzisiaj po polsku jak prawie wszyscy moi kuzyni z silnym obcym akcentem.

W Polsce tata pracował w Instytucie Dendrologii uzyskując tytuł profesora zwyczajnego. Jest autorem dziesiątek książek lub ich części o genetyce populacyjnej drzew. Jego prace naukowe były cytowane w wielu publikacjach zagranicznych. Kiedyś był wielkim zwolennikiem ewolucji, ale badania naukowe doprowadziły go do przeświadczenia, że nie ma na nią empirycznych dowodów, gdyż brak jest form pośrednich pomiędzy gatunkami. Mój tata przesłał z Polski maszynopisy dzieł prof. Feliksa Konecznego i razem z dziadkiem wydał je w Londynie.

W czasach komunizmu nigdy nie należał do żadnej organizacji społecznej. Odmówił przystąpienia do PRON, do czego namawiał go Jan Dobraczyński. Służył natomiast w Społecznej Radzie Prymasowskiej i za zgodą kardynała Glempa wraz z Władysławem Siła-Nowickim i innymi reprezentował opozycję w Radzie Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Wojciechu Jaruzelskim.

Razem z dziadkiem z pogardą odrzucił propozycję współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa mającą oczernić Adama Michnika, pomimo tego, iż politycznie z A. Michnikiem się całkowicie nie zgadzał. Był przedmiotem wieloletniego rozpracowywania przez służby specjalne PRL. Należy według IPN do pokrzywdzonych przez działania SB. Papież Jan Paweł II zaprosił go na Synod Biskupów, gdzie jako jedyny audytor świecki z Polski pracował na Synodzie poświęconym świeckim.

W roku 2001 został posłem na Sejm, a w roku 2004 posłem do Parlamentu Europejskiego.

Roman Giertych


Gdy bezdzietny kawaler definiuje pojęcie rodziny, to możemy mieć pewność, że posiada dosyć przewrotne poczucie humoru

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Kaczyński mówi to wszystko, ponieważ doskonale rozumie, że siła tego narodu nie bierze się z „myślenia”. Siła tego narodu bierz się „wiary”. A wierzyć można we wszystko. Wiara nie mówi: sprawdzam!

 

Kiedy bezdzietny kawaler, przywódca ugrupowania politycznego cieszącego się poparciem większości Polek i Polaków, definiuje pojęcie rodziny jako „związek jednego mężczyzny i jednej kobiety, którzy posiadają potomstwo”, to możemy mieć pewność, że ów bezdzietny kawaler po pierwsze: posiada dosyć przewrotne poczucie humoru. Po drugie: mówi to ironicznie, nie na serio.

Trochę jak w tej scenie z „Rejsie” Marka Piwowskiego, w której pokraczny okularnik z grzywką występujący tam w roli „Poety”, śpiewa smutną piosenkę, a Stanisław Tym w roli „KAOWCA” wyjaśnia wszystkim, że ów poeta nie może śpiewać tej piosenki „na poważnie”, no bo jak można być smutnym w ojczyźnie, w której optymizm czyha na każdym rogu, w której tyle wyzwań.

Podobnie jest z Kaczyńskim. Jak bowiem przywódca ugrupowania politycznego, które większość Polaków i Polek jednak popiera, mógłby w tak jednoznaczny sposób wykluczać całe rzesze tychże Polek i Polaków. Na przykład tych rozwiedzionych, którzy wychowują dzieci samotnie, albo tych, którzy nie decydują się na związki małżeńskie, albo (o zgrozo!) decydują się nie żyć w stałych związkach, w ogóle.

Jak Kaczyński mógłby potraktować w tak naznaczający i piętnujący sposób całą masę ludzi niedecydujących się na posiadanie dzieci albo tych, którzy potomstwa posiadać nie mogą, przy jednoczesnym klepaniu się po pleckach z Kościołem w sprawie „diabelskiego” IN VITRO? Przecież w tym wypadku to niczyja wina, że nie posiada dzieci, a tu od razu, że „nie-rodzina”. No jak? Jak Kaczyński mógłby wykluczać osoby nieheteronormatywne, które stanowią istotny procent każdej społeczności i być może Kaczyński ma takie osoby w swoim otoczeniu, być może są bliżej, niż się wydaje.

Tyle wątpliwości, że aż się nie chce wierzyć, że Kaczyński mógłby wykluczyć jednym zdaniem, jedną definicją wszystkich tych, dla których rodzina nie stanowi jedynego punktu odniesienie, wartości samej w sobie. Zgroza? Cóż zdarza się i tak.

A może Kaczyński, po prostu, rozumie to lepie niż ktokolwiek inny. Może Kaczyński, po prostu wie do kogo mówi? Może Kaczyński wie, że mówi do narodu, który ma w sobie całe pokłady masochistycznej potrzeby bycia ofiarą i nikomu nie pozwoli sobie tego odebrać. Może Kaczyński mówi do narodu, który przez dziesięciolecia uważał się i wciąż uważa, za jedyny naród na świecie, który doświadczył takiej ilości nieszczęść i takiej niedoli, że żaden inny równać się z nim nie może, żadna eksterminacja, żadna Zagłada, żadna historyczna i współczesna katastrofa nie może przebić tego, czego w swojej własnej opinii, ten naród doświadczył na tej ziemi od wiecznie wrogich sąsiadów, od nieprzyjaciół. Czy nie porzucali nas nawet nasi sojusznicy? Tak jakby polityka to była czysta gra, a tutaj nagle zdrada.

Ale przecież nikt nie ma tak czystych serc i sumień jak ten naród. Więc może w swoim wyobrażeniu, ten katolicki, bogobojny lud jest narodem składającym się wyłącznie z heteroseksualnych mężczyzn i heteroseksualnych kobiet, którzy raźnie i ochoczo wstępują w sakramentalne związki małżeńskie, nie rozwodzą się, nie zdradzają na prawo i lewo, nie pozwalają wodzić się na pokuszenie lewackim wartościom ateizującej Europy, a zamiast tego wspólnie, kolektywnie, solidarnie i po chrześcijańsku wychowują heteroseksualne potomstwo posyłając je do kościoła, co wobec doniesień medialnych dotyczących postępowania części kapłanów i hierarchii wobec aktów pedofilskich, wymaga dzisiaj nieprzeciętnej determinacji.

Ten naród jest wierny i dzielny. Zawsze jest jakiś Bóg, zawsze jakiś Honor i zawsze Ojczyzna. W pogotowiu. Pod ręką. Choćby na bawełnianej podkoszulce.

Kaczyński mówi to wszystko, ponieważ doskonale rozumie, że siła tego narodu nie bierze się z „myślenia”. Siła tego narodu bierz się „wiary”. A wierzyć można we wszystko. Wiara nie mówi: sprawdzam!

Kaczyński wie, po prostu, że ten naród gotów jest z uśmiechem na twarzy i poczuciem dobrze wypełnianego obowiązku podcinać gałąź, na której siedzi. Więc Kaczyński mówi, a naród gorliwie tę gałąź podcina. Tak się rzeczy mają.

Marcin Zegadło