Boris Johnson – symbol upadku, cyniczny władca rezydujący przy Downing Street 10

DW
Komentatorzy niemieckiej prasy piszą o zmaganiach premiera Borisa Johnsona z parlamentem i planami rozpisania nowych wyborów.

Władca rezydujący przy Downing Street 10
„Landeszeitung” z Lüneburga wylicza: „Parlament wysłany na przymusowe wakacje, grożenie czystką we własnej partii i grożenie policją rzekomym odszczepieńcom: to, co wygląda jak repertuar dyktatora, występuje obecnie w jednej z najstarszych parlamentarnych demokracji.
Brexit demontuje wszystkie standardy, dzięki którym demokracja westminsterska była wzorcem dla całego świata. Rozsadza to Wielką Brytanię od środka, tak jakby Wikingowie i rzymskie legiony ponownie wkroczyły na Wyspy. Oburzający się posłowie wpadają w pułapkę sprytnych zagrywek swojego premiera. Rozbrat z kontynentem jest dla niego tylko drugorzędnym celem czy może nawet tylko narzędziem, by przeforsować główny cel: rozpisanie nowych wyborów, aby w pełnej chwale móc się potwierdzić jako władca rezydujący przy Downing Street 10.”
Boris Johnson – symbol upadku Wielkiej Brytanii
„Zeit online” przypomina, że „Boris Johnson nie pojawił się nagle jak Dżin z butelki. Jest on wynikiem powolnego upadku tego kraju. Unia Europejska obrana została za kozła ofiarnego własnej nieudolności wyspiarzy czy wręcz ich ignorancji wobec ekonomicznej i społecznej słabości Wielkiej Brytanii albo może tylko politycznej kalkulacji. Groteskowe przy tym jest to, że ponad tym wszystkim stoi rzekoma wola narodu. Tylko że Brytyjczycy nigdy nie byli pytani o to, czy wciąż jeszcze chcą tego, za czym opowiedzieli się przed ponad trzema laty w rozemocjonowanym i naszpikowanym błędnymi informacjami referendum.
Dlatego nowe wybory są przypuszczalnie jedyną pozostającą drogą, żeby położyć kres temu chaosowi – gdyby Wielka Brytania była jeszcze funkcjonującą demokracją. Rozpisanie wcześniejszych wyborów, czym grozi Johnson, już od dawna jest elementem politycznych rozgrywek w Westminsterze.
Johnson chce zacząć kampanię wyborczą obietnicą, że w każdym przypadku 31 października Wielka Brytania opuści UE. Z tego też powodu wybory miałyby odbyć się już w połowie października. Przy czym sugeruje Brytyjczykom, że Unia Europejska w ostatniej chwili jeszcze ustąpi.
Johnson zdaje sobie sprawę, z tego, że dalsze odkładanie daty brexitu, będzie go kosztowało utratę poparcia. Bezumowny brexit i związane z nim ogromne socjalne i ekonomiczne następstwa są dla niego wyłącznie koniecznym złem. Sam jednak jako członek brytyjskiej klasy wyższej niedogodności te nie będą go dotyczyły”.
Cyniczne zabawy Johnsona
„Tagesspiegel” stwierdza, że „szereg członków Izby Gmin musi odnosić wrażenie, że na Downing Street rozwinął skrzydła człowiek, który niepisaną konstytucję Wielkiej Brytanii ponad miarę wykorzystuje do własnych celów. Wybieg, by wysłać deputowanych na przymusowe wakacje, doprowadził także wśród przeciwników bezumownego brexitu w szeregach konserwatystów do zwarcia szeregów. Nie zrobiło na nich większego wrażenia to, że premier groził im wykluczeniem z klubu. Johnson ze swojej strony podbił jeszcze stawkę i mówi o nowych wyborach 14 października. Podobnie jak w przypadku zawieszenia obrad parlamentu, Johnson bawi się w cyniczny sposób przysługującym premierowi prawem do rozpisania wyborów”.
Słabnący funt nie pobudzi export. Jest symbolem słabości kraju
Dziennik „Die Welt” zwraca uwagę na słabego funta brytyjskiego. „Ekonomiści mogą zastrzegać, że słaby kurs funta sam w sobie nie jest niczym złym. Pobudza bowiem export, gdyż tym samym ich produkty są tańsze na zagranicznych rynkach. Problem polega jednak na tym, że Brytyjczycy nie mają za bardzo co eksportować, żeby skorzystać na tym niskim kursie.
W minionych dziesięcioleciach politycy na Wyspach – a nie politycy unijni! – zadbali o to, żeby ich kraj z znacznej mierze oczyścić z przemysłu. Dziś jedynie branża finansowa jest na Wyspach głównym napędem gospodarki. Zakłady przemysłowe, które jeszcze istnieją, są zazwyczaj ogniwem łańcuchów dostawczych w Unii Europejskiej. Jednak już niedługo bez jakiejkolwiek ochrony, wypadną z wewnętrznego unijnego rynku. W przypadku Wielkiej Brytanii słaby funt nie jest motorem pobudzającym export, lecz symbolem słabości kraju”.
df, thefad.pl / DW.DE
REDAKCJA POLECA
Tragiczny wypadek w Krakowie. Wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Film „ku przestrodze”
W ubiegłą środę 28 sierpnia około godziny 22.00 na skrzyżowaniu ulic Zielińskiego, Kapelanka, Monte Cassino w Krakowie doszło do tragicznego zderzenia dwóch samochodów.

Według wstępnych ustaleń policji 23-letni kierowca skody nie zastosował się do wskazań sygnalizacji świetlnej, wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle i zderzył się z jadącym przepisowo citroenem. W wyniku zderzenia śmierć poniosła 25-letnia pasażerka skody.
Film z monitoring „ku przestrodze”
Policja opublikowała nagranie z kamer miejskiego monitoringu, na którym widać moment zderzenia pojazdów.
Siła z jaką samochody uderzyły w siebie, była tak ogromna, że przewróciła na bok skodę. Po chwili skoda z impetem uderzył w słup, po czym obracając się wokół własnej osi, sunęła po drodze jeszcze przez kilkanaście metrów.
Tylko w Krakowie 244 kolizji i 60 wypadków
W ubiegłym roku z przyczyny niedostosowanie się do wskazań sygnalizacji świetlnej doszło tylko w Krakowie do 60 wypadków, w których zginęła 1 osoba, a 80 zostało rannych, i 244 kolizji. W pierwszym półroczu tego roku niedostosowanie się do wskazań sygnalizacji świetlnej przyczyniło się do 26 wypadków, w których rannych zostało 38 osób oraz do 103 kolizji.
Policja wskazuje, że niestosowanie się do wskazań sygnalizacji świetlnej to cały czas jedna z głównych przyczyn zdarzeń drogowych.
Dariusz Frach, thefad.pl / policja.pl
Dr Dariusz Stokwiszewski: Apel do sędziów polskiego wymiaru sprawiedliwości

Dr Dariusz Stokwiszewski
Z mojego punktu widzenia przyzwolenie na sprawowanie zaszczytnej funkcji sędziego osobom o cokolwiek podejrzanym, byłoby niezgodne nie tylko z etyką sędziowską i powszechnie uznanymi zasadami, ale także byłoby przykładem bezkarności i dezawuowania pozycji sędziego.
W związku z tzw. aferą hejtową skierowaną przeciwko sędziom niegodzącym się na deformę polskiego sądownictwa, prowadzoną przez tzw. „dobrą zmianę” Jarosława Kaczyńskiego oraz Zbigniewa Ziobry apeluję do wszystkich Przyzwoitych Sędziów o podjęcie działań mających na celu eliminację i napiętnowanie (poprzez wykluczenie z tego grona) osób zamieszanych w działania mające Was zdyskredytować, a także zastraszyć! Nie pozwólcie im dłużej orzekać w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, jako osobom niegodnym sprawowania urzędu sędziego!
„Targowiczanko brudna, abyś miała wypadek i resztę życia spędziła ślepa na wózku inwalidzkim” i „Uważajcie na swoje zdrowie i życie” to słowa skierowane do profesor Gersdorf – I Prezes Sądu Najwyższego przez w/w hejterów w togach sędziowskich (sic!). Takich przykładów jest znacznie więcej.
Co bulwersujące; w gronie wspomnianych hejterów (według mediów) mieli znajdować się i przedstawiciele najwyższych instytucji wymiaru sprawiedliwości (SN i nowej KRS) wskazani przez PiS i SP! Ostatni program „Czarno na białym” ilustruje to bardzo dobrze.
Pierwszy i niewątpliwie bezprecedensowy taki przypadek miał miejsce w warszawskim SO; przewodnicząca składu orzekającego zwróciła się do będących w stanie oskarżenia, uświadamiając im, że w gronie orzekającym jest sędzia podejrzewany o takie działania! W przyszłości wyrok tego składu orzekającego mógłby zostać podważony. Pani sędzia przewodnicząca podjęła jednocześnie decyzję o odroczeniu ogłoszenia wyroku sądu w w/w sprawie.
Teraz do pracy wraca jeden (jak uważają opozycja i media) z inicjatorów tej działalności hejterskiej, dotychczasowy wiceminister sprawiedliwości. Jak zachowają się sędziowie SO w Warszawie?! Należy mieć nadzieję na to, że podobnie przyzwoicie jak w wyżej przytoczonym przykładzie wspomnianego sędziego o „uroczym” zawołaniu „rzeźnik”, z którym Pan Przewodnicząca składu sędziowskiego słusznie nie chciała współpracować! Z mojego punktu widzenia przyzwolenie na sprawowanie zaszczytnej funkcji sędziego osobom o cokolwiek podejrzanym (tu mamy do czynienia z dymisją, która w świetle słów samego Zbigniewa Ziobry była uzasadniona, a skandalicznie haniebne zachowanie skrytykowane), byłoby niezgodne nie tylko z etyką sędziowską i powszechnie uznanymi zasadami, ale także byłoby przykładem bezkarności i dezawuowania pozycji sędziego.
Dariusz Stokwiszewski
Facebook usuwa licznik polubień pod postami
Amerykański serwis TechCrunch poinformował o pracach prowadzonych przez Facebook nad usunięciem licznika polubień pod postami użytkowników.

Podobne rozwiązanie testowane jest przez Instagram w kilku krajach w tym w Kanadzie i Brazylii. Według planów spółki Marka Zuckerberga, o jakich informuje TechCrunch, Facebook, zamiast pokazywać całkowitą liczbę polubień dla posta, wyświetli nazwiska tylko kilku wspólnych znajomych, którzy go polubili.
Prace nad zmianami są podobno mocno zaawansowane. Prototypowa wersja nowej aplikacji Facebooka działa już na urządzeniach z systemem Android. Opcja ta nie jest jednak jeszcze dostępna dla użytkowników.
Dlaczego Facebook nie lubi licznika polubień? Tłumaczono, że w ten sposób Facebook chce, aby internauci skupili się na zawartości wpisów, a nie tym, ile mają one polubień.
Dariusz Frach / thefad.pl
Adam Mazguła: Mam przyjaciół, jestem szczęśliwy

Adam Mazguła
Tak, jestem szczęśliwy, bo mam przyjaciół wypróbowanych, szlachetnych, mądrych i utalentowanych, którzy nie zawahali się przed wsparciem mnie w potrzebie. Tyle warta jest solidarność ludzi, którzy mają odwagę i determinację, aby mówić prawdę i postępować godnie
Stara gruzińska nauka opowiada, że jeśli chcesz być szczęśliwy jeden dzień, to się upij, jeśli rok, to się ożeń, ale jeśli chcesz być szczęśliwy całe życie, to musisz mieć przyjaciół.
Czy słyszeliście kiedyś o przypadku, w którym jakiś gość na FB ogłosił, że ma kłopot i nie jest to problem zdrowotny, a ludzie przesyłali gremialnie listy poparcia z całego świata?
Czy słyszeliście o przypadku, że przyjeżdżają facebookowi znajomi, aby w upale i niedostatku zbierać podpisy na ulicach, aby wesprzeć innego znajomego, a swoim zapałem i entuzjazmem mobilizowali całe regionalne środowisko?
Jeśli Gruzini w swojej mądrości mają rację, to jestem szczęśliwym człowiekiem, bo mam takich przyjaciół.
W ostatnich dniach wolontariacko oddał mi swój tydzień z życia Tadeusz Kawa z Elbląga, Małgorzata Tokarczyk z Łodzi, Krysia Mikuła z Wrocławia. Poświęciła mi swoje wolne dni Ania Domańska z Mikołowa, Gabriela Lazarek z Cieszyna, Martyna Walas, Jarosław Białas, członkowie komitetu: Tadeusz, Ryszard, Kazimierz, Jarosław, Asa, Piotr, Ewa, Danusia i wiele innych osób.



Długo by opowiadać o ich spontanicznym zachowaniu, o znajomych przynoszących listy poparcia, wspierających dobrym słowem i wiarą w ostateczny sukces.
Tak, jestem szczęśliwy, bo mam przyjaciół wypróbowanych, szlachetnych, mądrych i utalentowanych, którzy nie zawahali się przed wsparciem mnie w potrzebie. Tyle warta jest solidarność ludzi, którzy mają odwagę i determinację, aby mówić prawdę i postępować godnie.
To elita naszej demokratycznej moralności, która potrafi stanąć z gołymi rekami na drodze maszerujących w kokonie policyjnej ochrony pochodów faszystowskiej nienawiści, protestować pod sądami i podczas strajków edukacyjnych. Odważnie i merytorycznie.
Dziękuję Przyjaciele.
Adam Mazguła
Dr Dariusz Stokwiszewski: Dokonać mądrego wyboru dla Polski!

Dr Dariusz Stokwiszewski
Zdarzają się ludzie, dla których władza jest afrodyzjakiem”. Dążenie do władzy absolutnej charakteryzuje zwykle osoby będące ostatnimi, w sensie przydatności i predyspozycji, do pełnienia tak ważnych funkcji zaufania publicznego
Dziewiętnastowieczny angielski historyk, teoretyk wolności, polityki i filozof polityczny John Emerich Edward Dalberg – Acton (znany także jako Lord Acton) ukuł swego czasu powiedzenie, które jako niezwykle trafne powtarzane jest odtąd w różnych językach świata. Opisuje ono istotę władzy i to bez względu na jej proweniencję. Brzmi ona tak: Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie. (Power tends to corrupt, absolute power corrupts absolutely – ang.).
Prawdziwość tej tezy została wielokrotnie i pozytywnie zweryfikowana. Nie ma władzy, która nie chciałaby panować wiecznie. Władza jest jak narkotyk, stąd jej działanie może czasami porażać. Oczywiście wszystko zależy od człowieka, a głównie jego postawy, wyznawanych wartości i charakteru, jednak nie ma chyba polityka, który nie chciałby zakosztować w pełni owoców władzy absolutnej i to trzeba mieć na uwadze!
O ile dążenie do zdobycia i utrzymania władzy można uznać za cechę ludzką i pewną słabość, to takie postawy bywają często do pewnego stopnia uzasadnione np.; dobrem kraju i społeczeństwa, dążeniem do doprowadzenia państwa do względnej normalności m.in. po wojnie, katastrofach gospodarczych etc. Zdarzają się jednak ludzie, dla których władza jest swego rodzaju „afrodyzjakiem”. Szczególnie dążenie do władzy absolutnej charakteryzuje zwykle osoby będące ostatnimi, w sensie przydatności i predyspozycji, do pełnienia tak ważnych funkcji zaufania publicznego.
Bardzo często osoby tak bardzo garnące się do rządzenia posiadają takie cechy, które absolutnie winny je dyskredytować; zachowania psychopatyczne i socjopatyczne! Takie osoby nie tylko nie mogą i nie powinny sprawować jakichkolwiek funkcji w państwie ze względu swoją szkodliwość. Tacy ludzie zwykle prowadzą swoje państwa i narody do wojen i konfliktów. Żyjemy w XXI wieku jednak przykładów szaleńców na stanowiskach kierowniczych w państwie (umocowanych formalno – prawnie bądź nie) mamy wiele! Temu należy przeciwdziałać za wszelką cenę ze względu zachowania demokratycznego i prawnego porządku w państwie, możliwości jego stabilnego rozwoju, a zwłaszcza tego, co najważniejsze – bezpieczeństwa narodowego i międzynarodowego. Te zaś powinny być rozważane w dłuższej perspektywie czasowej, nie zaś według zasady Carpe Diem!
Dlatego, zanim podejmiesz subiektywną decyzję na kogo zagłosować 13 października, pomyśl o tym, czy nie zaszkodzisz swojej Ojczyźnie!
Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich – ostatni niepodporządkowany władzy organ konstytucyjny

Jacek Lepiarz
Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar pozostał ostatnim niepodporządkowanym władzy organem konstytucyjnym. Na łamach „Sueddeutsche Zeitung” zarzuca rządowi stopniową likwidację niezależności instytucji. Ostatnią nadzieję widzi w TSUE.

– Rząd stosuje taktykę salami, likwidując stopniowo niezależność instytucji. Prokurator generalny, którym u nas jest od 2016 roku minister sprawiedliwości z ogromnymi kompetencjami, przenosi niezależnych prokuratorów z dnia na dzień na drugi koniec Polski. Rezultatem jest zauważalne oczekiwane przez przełożonego posłuszeństwo. Wielu prokuratorów robi tylko to, co ich zdaniem spodoba się szefowi. Wielu sędziów, urzędników i nauczycieli postępuje podobnie – mówił Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar w wywiadzie, który ukazał się we wtorkowym wydaniu (3.09.2019) „Sueddeutsche Zeitung”.
Polska to nie Węgry
Ocenił jednocześnie, że Polska cieszy się i tak znacznie większą wolnością niż Węgry. – W przeciwieństwie do Węgier, w Polsce istnieją silne miasta i regiony, w których partie opozycyjne mają szeroki margines działania. Istnieją też nadal niezależne media. Walka o niezależność wymiaru sprawiedliwości nie została jeszcze zakończona – stwierdził rzecznik.
Punktem zwrotnym w procesie ograniczania praw obywatelskich i niezależności sądownictwa były zdaniem Adama Bodnara ustawy, zarządzenia i nominacje do Trybunału Konstytucyjnego. Doprowadziły one do utraty możliwości niezależnej prawnej kontroli ustaw. – W postępowaniach, które dotyczą politycznych interesów, nie można oczekiwać wyroków innych niż takie, które potwierdzają status quo – uważa Bodnar.
Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na regularne spotkania prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej z szefem partii rządzącej Jarosławem Kaczyńskim. Co jest, w jego ocenie, „sprzeczne z demokratycznymi standardami i zasadą trójpodziału władz oraz niezawisłością sądownictwa”. Zastrzegł, jednak, że nie ocenia i nie może ocenić treści tych rozmów.
Afera Piebiaka zaszkodziła wiarygodności
Zdaniem Bodnara wiarygodność rządu w sprawach dotyczących sądownictwa ucierpiała wskutek „afery Piebiaka”.
– Dotychczas rząd prezentował się swoim zwolennikom jako instytucja, która robi porządek ze zdegenerowanymi sędziami. Okazało się jednak, że o moralnej wyższości nie może być mowy – wręcz przeciwnie. Chodzi jedynie o to, by podporządkować sobie wymiar sprawiedliwości – czytamy w „SZ”.
Bodnar widzi ostatnią szansę w Trybunale Sprawiedliwości UE. Przypomina, że wydany w 2018 roku wyrok tego sądu umożliwił wysłanym przymusowo na emeryturę sędziom powrót do Sądu Najwyższego. Obecnie w TSUE znajdują się kolejne sprawy dotyczące Polski.
Nadzieja w Luksemburgu
Zdaniem Bodnara spór z Polską może paradoksalnie wzmocnić UE. Rzecznik powołuje się na swojego zastępcę Macieja Taborowskiego, który nazwał postępowanie przeciwko Polsce „testem laboratoryjnym”. Rozpatrując narodowe ustawy, które łamią praworządność, TSUE powołuje się na podstawowe zasady i wartości zjednoczonej Europy. W ten sposób przyczynia się do ratowania europejskiej integracji. W przyszłych postępowaniach przeciwko Rumunii, Bułgarii czy Węgrom lub Włochom Trybunał będzie mógł powoływać się na przypadek Polski jako precedens – tłumaczy Adam Bodnar w „SZ”.
Redakcja „SZ” przypomina, że Bodnar i jego współpracownicy otrzymają w tym roku Nagrodę Godności Człowieka przyznawaną przez Fundację Rolanda Bergera.
REDAKCJA POLECA
Prezydent Niemiec w Warszawie: słowa nie mogą uśmierzyć bólu. Stoję przed Państwem bosy, natchniony duchem pojednania
Podczas uroczystości z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej prezydent Niemiec mówił o niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie. Wiceprezydent USA nazwał Polskę “ojczyzną bohaterów”.

– Proszę o wybaczenie historycznej winy Niemiec. Przyznaję się do naszej odpowiedzialności – mówił Frank-Walter Steinmeier na Placu Piłsudskiego w Warszawie. Dodał, że nie ma drugiego takiego miejsca w Europie, w którym tak trudno mu wygłaszać słowa w swoim ojczystym języku.
Steinmeier: to była niemiecka zbrodnia
– Mówimy o bezmiarze cierpienia, które Niemcy ściągnęły na Europę. Cierpienia rzeczywiście nie możemy zmierzyć. Lecz określenie „niezmierzony” nie oznacza, że jesteśmy zwolnieni z obowiązku współczucia dla cierpienia ofiar – mówił Steinmeier.
– Jako niemiecki prezydent, wspólnie z niemiecką kanclerz (również uczestniczącą w obchodach – red.), mówimy dziś Polkom i Polakom: Nie zapomnimy cierpienia polskich rodzin, tak samo jak ich odwagi stawiania oporu. Nigdy nie zapomnimy – powiedział.
– Przeszło tysiąc lat temu pierwszy gość, który przybył do Polski z Niemiec, cesarz Otton III, przyszedł do tego kraju boso jako zwykły pielgrzym. Przyszedł boso na znak pokoju i pokory. Tak samo ja stoję dzisiaj przed Polskim Narodem bosy, jako człowiek, jako Niemiec, obarczony wielkim, historycznym brzemieniem. Nic nie może cofnąć przeszłości. Słowa nie mogą uśmierzyć bólu. Czyny nie mogą przywrócić utraconego.
– Stoję przed Państwem bosy – ale natchniony duchem pojednania, którym Polska nas obdarzyła! – mówił Frank-Walter Steinmeier na Placu Piłsudskiego w Warszawie

Polski duch odnowy
Niemiecki prezydent nawiązał do znajdującego się na Placu Piłsudskiego Grobu Nieznanego Żołnierza, symbolizującego “niezłomne umiłowanie wolności polskiego naród. Wspomniał też o stojącym nieopodal krzyżu upamiętniającym wizytę Jana Pawła II – Tam stoi krzyż, z tego miejsca 40 lat temu Papież Polak w dniu święta Zesłania Ducha Świętego zawołał do zgromadzonych tłumów: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!” Tę ziemię, ten kontynent Polska odnowiła. To duch Polski – to Wasz duch wyzwolenia zerwał żelazną kurtynę. To Wasz duch pojednania obdarzył nas Niemców nowym początkiem. To Wasz duch odnowy pozwolił nam wspólnie przebyć drogę ku nowej, pokojowej Europie. Niech ten duch także dzisiaj tchnie z tego miejsca w świat!!
Polska jako depozytariusz pamięci
Zdaniem prezydenta Andrzeja Dudy, „ludzkość nie wyciągnęła jeszcze w pełni lekcji z przeszłości”. Świadczą o tym czystki etniczne i zbrodnie ludobójstwa popełnione w krajach byłej Jugosławii czy w Rwandzie.
– Musimy być zdecydowani i zrobić wszystko, bo to jest nasza odpowiedzialność, by nigdy więcej nie powtórzył się ten dramat – podkreślił. Jak dodał: – Przymykanie oczu to nie jest recepta na zachowanie pokoju, to sposób, by dać przyzwolenie na kolejne ataki, to się dzieje: 2008 – Gruzja, 2014 – Ukraina.
Polska, jak powiedział Andrzej Duda jest “depozytariuszem pamięci”. Do jej obowiązków należy dawanie świadectwa tego, do czego prowadzi “totalitarny reżim i brak poszanowania dla godności i brak poszanowania praw drugiego człowieka”. Dlatego – zaznaczył – na terenie Polski muszą być utrzymywane miejsca, w których kiedyś były obozy zagłady. Polska ma obowiązek opiekowania się nimi. Należy też nakłaniać młodych ludzi, by podjęli “trud zobaczenia na własne oczy” prawdy historycznej.
50 lat okupacji

Andrzej Duda mówił o podwójnej okupacji, która rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku: niemieckiej i sowieckiej. Jak ocenił wolność nie przyszła do Polski wraz z zakończeniem wojny.
– Bo cóż tu mówić o zakończeniu wojny i zwycięstwie, kiedy nie żyjesz w prawdziwie wolnym kraju, kiedy nie żyjesz w kraju prawdziwie suwerennym, kiedy nie żyjesz w kraju prawdziwie niepodległym. Kiedy nie jesteś w pełni wolny. – pytał Duda. Dodając, że okupacja rozpoczęta w 1939 roku, skończyła się dopiero po 50 latach, gdy upadł komunizm w 1989 roku.
– Znaleźliśmy się pod inną okupacją, tym razem sowiecką. Więc można powiedzieć, że w jakimś sensie II wojna światowa, w kontekście jej politycznych skutków, tskończyła się dopiero w roku 1989.
Polska “ojczyzną bohaterów”
Nawiązując do walki Polaków z okupantem podczas wojny oraz z komunizmem, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence nazwał Polskę “ojczyzną bohaterów”. Polacy to naród, który “nigdy się nie poddał rozpaczy i nie stracił nadziei”.

– Najeźdźcy probowali was złamać, ale Polska nie może być złamana – mówił wiceprezydent USA w Warszawie, a jego przemówienie przerywały oklaski. Pence, podobnie jak Frank-Walter Steinmeier, nawiązał do krzyża upamiętniającego papieską pielgrzymkę z 1979 roku. Podkreślił, że ukształtowała ona myślenie Polaków, a utworzona krótko potem Solidarność była pierwszym związkiem zawodowym w całym bloku wschodnim, który został uznany przez władze. Następnie “ta siła doprowadziła do upadku komunizmu”, mówił Pence.
USA sojusznikiem Polski
Odnosząc się do współpracy Polski i Stanów Zjednocznonych, Pence stwierdził, że “Ameryka i Polska będą współpracować ze wszystkimi sojusznikami w imię wspólnej obrony. – Ameryka i Polska zawsze będą apelować do sojuszników, by wywiązywać się z obietnic, które sobie nawzajem złożyliśmy. Naród amerykański i naród polski zdają sobie sprawę, że silny sojusz wolnych i niezależnych narodów to najlepsza obrona naszej wolności zarówno teraz, jak i w przyszłości – powiedział.
– Mogę zapewnić, że Polska, USA i wszystkie narody, które ukochały sobie wolność na całym świecie, na pewno będą razem w przyszłości – dodał. Nawiązał tym samym do wypowiedzi Donalda Trumpa z jego wizyty w Polsce dwa lata temu. Prezydent USA mówił wówcza o wsparciu wolnościowych dążeń Polaków przez Stany Zjednoczone.
Monika Sieradzka
Czy stracono już nadzieje na brexit z umową?
Pełnomocnika UE ws. brexitu Michela Barnier wyraźnie opuścił optymizm. Nie widzi szans na brexit z umową.
BREAKING Michel Barnier insists he won’t be ditching the backstop
— Edward Malnick (@edwardmalnick) August 31, 2019
The mechanism represents the “maximum amount of flexibility that the EU can offer to a non-member state”, EU’s chief Brexit negotiator writes in Sunday @Telegraph https://t.co/Ls3JR8pPlO pic.twitter.com/br9PbnfL4C
„Szanse na brexit z umową są minimalne. Nie jestem optymistyczny w kwestii, czy można jeszcze zapobiec scenariuszowi brexitu bez umowy” – napisał Barnier na łamach brytyjskiego „Sunday Telegraf”. Zaznaczył, że tzw. backstop jest konieczny dla zapewnienia integralności unijnego rynku i utrzymania otwartej granicy między Irlandią i Irlandią Północną. Barnier podkreślił, że backstop umożliwi „maksymalną elastyczność na granicy”.
Backstop jest najbardziej kontrowersyjnym tematem brexitu. Umowa wynegocjowana przez Unię Europejską z poprzednią premier Wielkiej Brytanii Theresą May przewiduje, że należy uniknąć przywrócenia kontroli granicznych na do tej pory właściwie niestrzeżonej granicy między Irlandią i Irlandią Północną.
Unia Europejska poprzez backstop chce zapobiec odrodzeniu się walk między katolikami i protestantami na wyspie. Kwestia granicy dzielącej obie części Irlandii oraz przynależności państwowej Irlandii Północnej była bowiem w przeszłości źródłem wieloletniego konfliktu pomiędzy zwolennikami pozostania jej w granicach Wielkiej Brytanii (unioniści) i zwolennikami zjednoczenia jej z Republiką Irlandii (nacjonaliści, republikanie).
Zniesienie granicy dzielącej Irlandię ostatecznie udało się dopiero po wielu latach niepokojów na mocy podpisanego porozumienia pokojowego z 1998 roku. Zanim jednak to nastąpiło, w toczonym się konflikcie zginęło ponad 3500 osób. Eksperci obawiają się, że powrót twardej granicy między Irlandią Północną a Irlandią, miałby w rezultacie poważne konsekwencje nie tylko dla gospodarki obu państw. Mógłby przede wszystkim zagrozić kruchemu procesowi pokojowemu na wyspie Irlandia.
Johnson nie chce backstopu
Krytycy backstopu podnoszą, że mimo wyjścia z UE przymusowo „wiąże” Zjednoczone Królestwo z Unią. Nowy brytyjski premier Borys Johnson odrzuca backstop. W jego ocenie Wielka Brytania mogłaby przez niego ograniczona w jej staraniach o nowe umowy handlowe z krajami trzecimi.
Johnson oświadczył, że jest zdecydowany przeprowadzić brexit 31 października, ewentualnie także bez jakiejkolwiek umowy z Unią Europejską.
Pomimo czy może właśnie ze względu na to, że sytuacja jest tak paląca, Boris Johnson zaordynował parlamentowi w Londynie prawie 5-tygodniową przymusową przerwę w obradach. Dopiero 14 października, 2,5 tygodnia przed planowaną datą brexitu Johnson chce przedstawić parlamentowi swój program rządowy.
Przeciwnicy Johnsona krytykują, że taka przymusowa przerwa ma udaremnić jakiekolwiek działania opozycji w parlamencie opozycji przeciwko jego polityce. Pewne jest jednak, że posłowie będą mieli znacznie mniej czasu, by jeszcze w ostatniej chwili udaremnić bezumowny brexit.
Przeciwko postępowaniu Johnsona w sobotę (31.08.2019) w całej Wielkiej Brytanii wyszły na ulice dziesiątki tysięcy ludzi. Protesty te lider opozycji Jeremy Corbyn wezwał posłów wszystkich partii do oporu przeciwko działaniom rządu. Podkreślał, że wszyscy muszą zewrzeć szeregi, by zapobiec wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez jakiejkolwiek umowy.
Prezydent Niemiec prosi o wybaczenie: nie możemy odwrócić historii, ale razem możemy iść drogą przebaczenia

Monika Sieradzka
Podczas uroczystości upamiętniających pierwsze ofiary II wojny światowej w Wieluniu prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier prosił o wybaczenie. Zapewnił, że Niemcy nigdy nie zapomną o swoich zbrodniach.

– Stoję przed wami. Stoję przed tymi, którzy przeżyli. Przed następnym pokoleniem, przed młodymi, przed osobami starszymi, mieszkańcami Wielunia. Stoję przed państwem pełen wdzięczności – mówił Steinmeier podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Podkreślił, że niemieckie bomby zrzucone na Wieluń były „zarzewiem tego, co miało stać się przez kolejne sześć lat”. Tu, jego zdaniem, rozpoczęła się fala nienawiści, która miała zniszczyć więcej niż tylko to jedno miasto”.
– Atak na Wieluń miał jeden cel, miał sprawdzić, jak to zniszczenie w sposób najlepszy zrealizować. Cynizm niemieckiego agresora był bezgraniczny. Działania były nieludzkie, a skutki straszne i dramatyczne dla mieszkańców tego miasta – podkreślił.
– Chcemy i będziem pamiętać. Bierzemy na siebie odpowiedzialność, którą nakłada na nas nasza historia. Chylę czoła przed ofiarami ataku na Wieluń. Chylę czoła przed polskimi ofiarami niemieckiej tyranii. I proszę o przebaczenie – mówił niemiecki prezydent.
VIDEO: 🇵🇱 🇩🇪 The Polish and German presidents, Andrzej #Duda and Frank-Walter #Steinmeier, together mark 80 years since the start of the Second World War in #Wielun, the first city bombed by Nazi Germany on September 1, 1939 #WWII #80WW2 pic.twitter.com/GZpb4ztvMo
— AFP news agency (@AFP) September 1, 2019
Mała wiedza Niemców o zbrodniach
Prezydent Niemiec przyznał, że nadal zbyt mało Niemców wie o tych wydarzeniach.
– Nadszedł czas, aby to zmienić. Czas, aby zarówno Wieluń jak i wszystkie te miejsca, które zostały zniszczone przez Niemców, znalazły swe prawowite miejsce obok innych miejsc, gdzie doszło do takich zniszczeń. Również w Niemczech, w Berlinie musimy znaleźć nowe, właściwe formy upamiętnienia – mówił. Dodał, że nie można odwrócić biegu historii, „ale Polska mimo wszystko wyciągnęła rękę do Niemiec w celu pojednania”. Prezydent wyraził „dogłębną wdzięczność” za „wyciągniętą rękę”.
Frank-Walter Steinmeier dziękował mieszkańcom Wielunia, że może być z nimi dokładnie 80 lat po ataku niemieckich bombowców na to miasto. Do którego doszło 1 września 1939 roku o godzinie 4.40.
Steinmeier o wyciągniętej ręce Polski
Steinmeier podkreślił, że Polska przeciwstawiła się próbie całkowitego zniszczenia i o własnych siłach powstała ze zgliszcz wojny i zniewolenia. – Polska jest teraz wolnym krajem w wolnej Europie, również z uwagi na to, że obywatele polscy nigdy nie stracili z oczu swojego celu – mówił.
Niemiecki prezydent zapewnił, że Polska jest i pozostanie w sercu Europy. Niemcy będą „zawsze wdzięczne za to, że po tym, co wyrządzili mieszkańcom Wielunia i milionom ludzi na całym świecie, w Europie, zostały ponownie przyjęte do kręgu Europy i Europejczyków”.
– Nie możemy odwrócić biegu historii, ale Polska wyciągnęła rękę do Niemiec w celu pojednania, mimo wszystko. Jesteśmy dogłębnie wdzięczni za tę wyciągniętą rękę i za gotowość Polski, aby razem iść drogą zjednoczenia i przebaczenia – zapewniał.
Jak dodał, ta droga przebaczenia doprowadziła nas do wspólnej i zjednoczonej Europy. – Chcemy iść dalej drogą tego pojednania i chcemy tę drogę pojednania utrzymać, my jako dobrzy sąsiedzi Polski chcemy iść tą drogą wspólnie.
Duda dziękuje za „obecność i postawę”
Prezydent Andrzej Duda dziękował niemieckiemu prezydentowi za „obecność i postawę”. – Czy sądzicie państwo, że to jest łatwe przyjechać do miasta, które 80 lat wcześniej zostało bestialsko zniszczone przez ludzi z ich narodu? Z poprzedniego pokolenia, pokolenia ich ojców i dziadków. (…) Czy myślicie państwo, że jest to łatwe (…) spojrzeć w oczy tym, którzy przeżyli. Ich dzieciom i wnukom albo tym, którzy niosą w sobie traumę przez całe swoje życie? – pytał.
Jego zdaniem, Steinmeier, przybywając do Wielunia, staje po stronie bardzo trudnej dla Niemców i dla Niemiec prawdy. Ponieważ jednak Niemcy nigdy tej prawdzie nie zaprzeczały, „ma ona moc wyzwalającą, ma moc niesienia przebaczenia. Ta prawda ma moc łączenia i moc budowania przyjaźni”. Duda powiedział, że „80. rocznica przejdzie do historii dziejów przyjaźni polsko-niemieckiej”.
Lekcja Wielunia
– To był normalny świat, który został zniszczony wbrew zasadom prawa międzynarodowego, konwencji haskiej – mówił Andrzej Dudd. Dodał, że według historyków, „Wieluń miał pokazać, że to będzie wojna totalna, wojna, w której nie będzie żadnych zasad, że to będzie wojna na zniszczenie”.
Jego zdaniem „świat musiał przeżyć tę hekatombę, aby odebrać straszliwą lekcję, która kosztowała dziesiątki, miliony istnień ludzkich na całym świecie, również cywilów, ludzi niezaangażowanych w walkę”. Przypomniał, że „Polska straciła 6 mln swoich obywateli, w tym 3 mln obywateli pochodzenia żydowskiego, bestialsko zamordowanych w obozach zagłady w wielu miejscach”.
Po pierwszym porannym ataku na Wieluń, niemieckie samoloty jeszcze kilkakrotnie powtórzyły bombardowanie. Między 4.40 a 14.00 na miasto spadło 380 bomb. W nalotach zginęło 1200 z jego 16 tys. mieszkańców, a w gruzach legło 74 procent zabudowy.
REDAKCJA POLECA
