Adam Mazguła: Panowie biskupi, nie kłamcie!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

W normalnym współczesnym społeczeństwie taki Kościół, który szczuje na ludzi, a nie uczy kochać, nie przetrwałby tygodnia, bo sami wierni zrobiliby porządek z fałszywką wiary. W naszym kraju sojusz polityki z ołtarzem czyni cuda.

 

To nie osoby LGBT obrażają wrażliwość wierzących, ale wierzący, a nawet biskupi przewodzący kościołowi wyzwalają agresję społeczną i pogardę w stosunku do osób LGBT, aby w ten sposób odwrócić uwagę od przestępstw pedofilii wśród księży.

Ich działanie doprowadziło do sytuacji, w której będący pod wpływem PiS-mediów parafianie nie odróżniają znaczenia słów, i o zarazę pedofili już nie oskarżają duchownych, tylko wesołe pochody LGBT, a to przecież kolejne wielkie i podłe oszustwo.

Tak biskupi ratują swoje wpływy kosztem podstawowych wolności człowieka i tolerancji światopoglądowej, które są podstawą naszej cywilizacji.

W normalnym współczesnym społeczeństwie taki Kościół, który szczuje na ludzi, a nie uczy kochać, nie przetrwałby tygodnia, bo sami wierni zrobiliby porządek z fałszywką wiary. W naszym kraju sojusz polityki z ołtarzem czyni cuda.

To nie osoby LGBT obrażają wrażliwość wierzących, ale wierzący, a nawet biskupi przewodzący kościołowi wyzwalają agresję i pogardę w stosunku do osób LGBT
Fot. Adam Mazguła

Adam Mazguła

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Birthstrike – o co chodzi?

Od młodych ludzi, coraz częściej można usłyszeć: Chcę, ale nie będę mieć dzieci, nie chce, żeby żyły w takim świecie”. Jaki jest powód? Chodzi o powstały pod koniec 2018 roku ruch Birthstrike. Należy do niego ponad 300 osób. Są to ludzie, którzy z powodu katastrofy klimatycznej, rezygnują z posiadania dzieci.

Ruch Birthstrike powstały pod koniec 2018 roku, założycielką jest piosenkarka Blythe Pepino
Ruch Birthstrike powstały pod koniec 2018 roku, założycielką jest piosenkarka Blythe Pepino

Założycielką ruchu jest piosenkarka Blythe Pepino, ostatnio dołączyła do niego również Miley Cyrus. Swoją decyzję wyjaśniła słowami: Nasza planeta staje się gówniana i nie zamierzam dawać czegoś takiego mojemu dziecku. Dopóki nie będę mieć pewności, że moje dziecko będzie żyło na Ziemi, gdzie w wodzie pływają ryby, nie powołam na ten świat nowej istoty. Faktycznie ma to sens, bo jak twierdzi brytyjska organizacja Population Matters: Każda dodatkowa osoba spowoduje wzrost emisji CO2 w większym stopniu, co zwiększa liczbę ofiar zmian klimatycznych”.

Wiele osób już żyje w ciągłym strachu, zadają sobie pytania, jak będzie wyglądać ich przyszłość, o ile w ogóle będą ją mieli. Obawy przed katastrofą klimatyczną mogą wpędzić w depresję, a badania nie napawają optymizmem.

Jak poinformował ostatnio Międzynarodowy Zespół do spraw klimatu, na powstrzymanie kryzysu klimatycznego, mamy 18 miesięcy. A co on właściwie dla nas oznacza? Ciągłe anomalie pogodowe i klęski żywiołowe (susze, powodzie, pożary, huragany), brak żywności, choroby wywołane przez smog, fala uchodźców klimatycznych przewidywana na 200 mln osób. Za 20 lat w Polsce może nie być wody pitnej. Poziom wód się podniesie. Mieszkańcy Kiribati w 2020 roku rozpoczną masowe przesiedlenia na inne mniej narażone na zalanie wyspy, a Malediwy znikną najprawdopodobniej jeszcze za naszego życia.

Więcej o ekologii na Instagramie / Facebooku – Togetherforourplanet.

Alicja Sawera


Jeśli jeszcze o tym nie wiesz: „sądy są całkowicie pod wpływem ideologii LGBT” – wg Kaczyńskiego

Podczas rozmów z uczestnikami niedzielnego pikniku w Zbuczynie Jarosław Kaczyński został zapytany „co zamierza zrobić z tymi z tak zwanymi marszami równości.” – My się na to jako Polacy nie zgadzamy – powiedziała jedna z uczestniczek pikniku. Rozmowę zarejestrowali dziennikarze TVN24.

– Wie pani, problem jest taki, że gdyby to ode mnie zależało, no to byłoby jasne – odpowiedział Kaczyński – Mój brat świętej pamięci, warszawiak, gdy był prezydentem Warszawy, to zakazał. Natomiast, no tu jest sprawa przepisów Unii Europejskiej. No uchylą nam takie zakazy. Sądy zresztą też uchylą, bo sądy są całkowicie pod wpływem tej ideologii – stwierdził.

W ocenie prezesa PiS „to trzeba inaczej, spokojnie ograniczyć, to w ten sposób, żeby to nie niszczyło polskiej kultury, nie niszczyło polskiego kościoła” I o to będziemy walczyć – zapewnił.

Dariusz Frach / thefad.pl / Źródło: TVN24


Stefan Niesiołowski: Kuchciński odleciał.

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Dla części społeczeństwa, kwestia tak jak łamanie praworządności i szerzej propartyjna korupcja, zniszczenie niezależności sądów to abstrakcje. Dla części elektoratu PiS-u o mentalności sekty żaden argument nie przemawia, tak samo jak dla wielbicieli Rydzyka

 

Tak więc mamy już to z głowy, p. Kuchciński nazywany także marszałkiem sejmu zrezygnował z tej funkcji, co oczywiście jest dobrą wiadomością. Złe jest to, że przestał być marszałkiem z powodu cwaniactwa, chytrości i delikatnie mówiąc niesprawności intelektualnej, z powodu rzeczy drobnych jak latanie na koszt podatników luksusowym i kosztownym samolotem do domu, wożenie swoich pociotków i kolesiów, kłamstwa i krętactwa.

Powinien być odwołany, oskarżony i skazany przez sąd demokratycznej Polski za uczynienie z sejmu farsy, pisowskiej maszynki do głosowania, za łamanie Konstytucji, dewastowanie Trybunału Konstytucyjnego i państwa prawa, za wybieranie sędziów dublerów na miejsca zajęte, za łamanie regulaminu, procedur, zmienianie Konstytucji i fundamentalnych zasad demokracji, za łamanie godności niepełnosprawnym, drakońskie karanie posłów opozycji, a tolerowanie występów pełnych chamstwa, agresji, podłości i pogardy ze strony posłów reżimowych.

Za to wszystko p. Kuchciński z pewnością na procesie pisowskich przestępców kiedyś odpowie, ale dziś ustąpił wyłącznie bo PiS się przestraszyło strat wizerunkowych jakie afera latającego marszałka może przynieść przed wyborami.

Dodatkowo pisowscy posłowie urządzili p. Kuchcińskiemu owację na stojąco, co przypominało farsowe przywitanie „naszej Beci” po słynnym głosowaniu nad kandydaturą Donalda Tuska przegranym przez PiS 27:1.

Mam nadzieję, że przeciwnicy pisowskiej dyktatury nie uznają sprawy Kuchcińskiego za zamkniętą, tak samo jak zamknięta nie jest sprawa Glapińskiego, dwóch wież i spółki „Srebrna”, spółek skarbu państwa finansujących pisowskich pociotków i beneficjentów „dobrej zmiany”, p. Przyłębskiej i jej męża, reżimowych mediów będących bezwstydną partyjną propagandą, lekarstw Piotrowicza, sprzedaży banku za złotówkę, ułaskawienia Kamińskiego itp.

Po dymisji Kuchcińskiego aktualne pozostaje żądanie dymisji p. Karczewskiego kolejnego pisowskiego orła, któremu jak na razie wyliczono 29 lotów o podobnym charakterze jak podniebne wędrówki drugiej osoby w państwie. I oczywiście natychmiastowe wyrzucenie z zajmowanego stanowisko uroczej p. Kaczmarskiej, której stosunek do prawdy delikatnie mówiąc okazał się dość swobodny oraz dzielnego rycerza kłamstwa niejakiego p. Grzegrzółki (przepraszam jeśli przekręciłem to historyczne nazwisko).

Dwie ostatnie osoby to wysocy urzędnicy kancelarii sejmu, dotychczas słynącej z obiektywizmu i rzetelności, a zamienionej przez pisowców w kolejną partyjną jaczejkę, na czele której postawiono przeuroczą kolejną osobę, którą pisowcy uszczęśliwili nasz kraj. O wiarygodności p. Witek (nie chcę się pastwić nad jej ignorancją historyczną) będziemy mogli mówić, gdy pp. Kaczmarska i Grzegrzółka opuszczą swoje wysokie stanowiska, do których piastowania nie dorośli.

Podstawowe pytanie brzmi oczywiście – dlaczego skoro Kuchciński działał zgodnie z prawem i obyczajami, a zbrodniarzem i aferzystą byli i są politycy opozycji, a zwłaszcza Donald Tusk, to druga osoba w państwie w ogóle ustąpiła, a Tusk nadal nie siedzi? I jaki będzie wpływ sprawy Kuchcińskiego na wynik wyborów?

Dla części społeczeństwa, kwestia tak jak łamanie praworządności i szerzej propartyjna korupcja, zniszczenie niezależności sądów to abstrakcje, natomiast brutalna prawda – latał jak król i woził rodzinę za nasze przemawia do wyobraźni.

Dla części elektoratu PiS-u o mentalności sekty żaden argument nie przemawia, tak samo jak dla wielbicieli Rydzyka.

Ale tak jak powoli gaśnie gwiazda Rydzyka, której blask świeci blaskiem odbitym od państwowej kasy, tak samo afera Kuchcińskiego z pewnością pozwoli przynajmniej niektórym wyborcom dostrzec stopień zdegenerowania pisowskich rządów, a to musi się przełożyć na wynik wyborów.

Afera Kuchcińskiego się nie skończyła, ona się dopiero zaczyna, a jej wynik musi znaleźć finał w decyzjach niezależnych od PiS-u instytucji być może sejmowej komisji śledczej, ale nie p. Jakiego, Wasserman lub kogoś w tym rodzaju.

I jeszcze jedno – ujawnienie tej afery było możliwe dzięki niezależnym od PiS-u mediom i opinii publicznej. Dzięki powtarzaniu przez dłuższy czas tego co naprawdę robił p. Kuchciński i jego kolesie, jak wyglądają rządy „dobrej zmiany” i kto na nich i ile korzysta. Gdyby wszystkie media wyglądały tak jak reżimowe gazety czy telewizja, gdyby nie było dziennikarzy chcących i mających gdzie napisać prawdę, gdyby jedyną publicznością była publiczność reżimowych mediów i zaprzedanych pisowcom księży (jak w wielu rejonach Polski), Kuchciński nadal odbierałby honory męża stanu. Urzędnicy, którzy dostarczyli dziennikarzom informacji o jego lotach wylądowali by w więzieniu, w najlepszym wypadku wylecieli z pracy, TVP ogłosiłaby, że Targowica podniosłą łeb, Jędraszewski wygłosiłby wzruszającą homilię o kolejnej zarazie, a pp. Karnowscy, Gmyz, itd. wskazaliby na konieczność „unieszkodliwienia” tej zarazy oraz zdrajców, renegatów, lewaków i politycznego ścieku.

O to, żeby tak nie było toczy się walka wyborcza.

Stefan Niesiołowski


Roman Giertych: Komunikat pełnomocników rodziny Dawida Kosteckiego w sprawie postępowania dotyczącego jego śmierci

Roman Giertych, Jacek Dubois

Roman Giertych, Jacek Dubois

W związku ze stanowiskiem Prokuratury Krajowej uprzejmie wyjaśniamy co następuje:

Rodzina zmarłego w dniu 2 sierpnia tego roku Dawida Kosteckiego zwróciła się o pomoc prawną oceniając, że nie istniały żadne obiektywne przyczyny, z powodu których Dawid Kostecki mógłby targnąć się na swoje życie. Jego wcześniejsze problemy zdrowotne i zawodowe zostały rozwiązane, regularnie spotkał się z żoną, utrzymywał bliski (jak na warunki, w których przebywał) kontakt z dziećmi i innymi członkami rodziny. Za rok mógł się starać o warunkowe wyjście z więzienia. Planował założenie szkoły bokserskiej.

Według relacji rodziny Dawid Kostecki nie chciał zostać przetransportowany do Warszawy, gdzie miał zeznawać w innej sprawie i czuł się w Areszcie Śledczym w Białołęce zagrożony.

Nie mamy prawa ujawniać materiałów z akt postępowania przygotowawczego, jednak w odpowiedzi na słowa Rzecznika Prasowego Prokuratury Krajowej informujące, że Prokuratura nie uwzględniając woli rodziny zmarłego odmawia przeprowadzenia ponownej sekcji zwłok, jesteśmy zmuszeni wskazać, że: prokurator, z 20-letnim doświadczeniem, obecny na miejscu śmierci, uznał, że istnieją poważne przesłanki, by brać pod uwagę udział osób trzecich w śmierci Dawida Kosteckiego. Z akt postępowania, prowadzonego już przez inną osobę, nie wynika natomiast, aby ten wątek został przez Prokuraturę zweryfikowany.

Każdy przypadek śmierci osoby pozbawionej wolności musi zostać dogłębnie zbadany, dlatego naszym zdaniem, w świetle powyższych wątpliwości szokujące i przedwczesne jest stanowisko Prokuratury uznające, wbrew materiałom postępowania, że mechanizm i okoliczności śmierci Dawida Kosteckiego zostały wyjaśnione. Należy przy tym dodać, że to władze państwa są odpowiedzialne za los i bezpieczeństwo osoby pozbawionej wolności oraz na jego organach ciąży obowiązek dogłębnego wyjaśnienia przyczyn śmierci takiej osoby.

Dawid Kostecki był świadkiem, od którego zeznań zaczęło się śledztwo w sprawie domu publicznego, w którym grupa przestępcza nagrywała powszechnie znane osoby, i w którym wykorzystywano osoby małoletnie. W ostatnim czasie, jak donoszą media, śmiercią samobójczą zmarło jeszcze dwóch innych świadków zeznających w tej sprawie. Wiele wątków w tej sprawie nadal nie doczekało się wyjaśnienia.

Powyższe okoliczności dowodzą, że postępowanie w sprawie śmierci Dawida Kosteckiego powinno być prowadzone z szczególną starannością, przeprowadzeniem wszelkich możliwych dowodów i zbadaniem wszystkich wątków. W związku z powyższym, w imieniu rodziny zmarłego, domagamy się:

  • dalszego prowadzenia śledztwa pod kątem możliwości udziału osób trzecich w zdarzeniu, w tym ewentualności popełnienia przestępstwa zabójstwa, jak również niedopełniania obowiązków przez funkcjonariuszy państwa, mających obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa osobie pozbawionej wolności;
  • powierzenia prowadzenia tego śledztwa doświadczonemu prokuratorowi, którego awanse zawodowe nie są związane z obecną władzą, która siłą rzeczy jest zainteresowana wynikiem sprawy. Przypomnieć bowiem należy, że jedno z podobnych zdarzeń samobójczej śmierci więźnia skończyło się złożeniem rezygnacji z urzędu przez Ministra Sprawiedliwości w 2009 roku;
  • przeprowadzenia dowodów wnioskowanych przez pełnomocników pokrzywdzonej żony;
  • zabezpieczenia wszystkich, możliwych jeszcze do zabezpieczenia, śladów na miejscu zdarzenia;
  • zachowania transparentności postępowania przed opinią publiczną, a zwłaszcza ujawnienia materiałów wskazujących na udział osób trzecich w zdarzeniu, które zostały pominięte milczeniem przez Prokuraturę Krajową w jej oświadczeniu.

Nie przesądzając ostatecznie kwestii, czy do śmierci Dawida Kosteckiego przyczyniły się osoby trzecie, w imieniu pokrzywdzonych, domagamy się przeprowadzenia rzetelnego śledztwa w tej sprawie.

Adw. Roman Giertych
Adw. Jacek Dubois


Wybory – okazja aby wystawić rachunek populistom

Wyborcza jesień w wielu europejskich krajach może być szansą, by wystawić rachunek populistom – ocenia niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”.

Wyborcza jesień w wielu europejskich krajach może być szansą, by wystawić rachunek populistom
Fot. Źródło: dw.de

Jak pisze komentator gazety Stefan Kornelius, lato 2016 roku było decydującym momentem „populistycznej eksplozji”. Co okazała się fenomenem dzisiejszych czasów.

Wówczas to Brytyjczycy, po kampanii pełnej kłamstw i kuglarstwa, zagłosowali za wystąpieniem z UE, a w USA Donald Trump został prezydenckim kandydatem Republikanów. Kilka miesięcy wcześniej w Polsce partia Prawo i Sprawiedlowość zdobyła władzę za pomocą drogich prezentów wyborczych i tanich obietnic. PiS udowadniło tym samym, że praojciec nowoczesnego europejskiego populizmu Viktor Orban nie musi być fenomenem, tylko węgierskim” – zauważa Kornelius.

Szansa na cezurę

Zdaniem Stefana Korneliusa, po trzech latach nadeszła „szansa na nową cezurę”. Tej jesieni bardzo wielu Europejczyków ma bowiem możliwość podjęcia decyzji, czy widzi swoją przyszłość w tak prowdzonej polityce.

W wyniku kryzysów koalicyjnych i rządowych w Europie szykuje się wyborcza seria. Do urn pójdą Austriacy, Polacy, ale też prawdopodobnie Brytyjczycy i Włosi. „Przyśpieszone wybory mogą przydarzyć się Hiszpanom. Rumuni też mają możliwość najpóźniej do końca grudnia osądzić nacjonalizm i złe gospodarowanie” – pisze Kornelius.

„Komu to nie wystarczy jako barometr populizmu, niech we wrześniu spojrzy na Izrael, a w październiku na Szwajcarię. Wszystkie te wybory łączy to, że osądzone zostaną w nich rządy, które łyżkami opychały się nektarem populizmu, a teraz stwierdziły, że jest on ciężko strawny” – ocenia.

Według autora, we Włoszech umiarkowane ugrupowania mają szansę przejąć władzę, jeżeli połączą siły i zaproponują wiarygodną alternatywę.

Problemem Wielkiej Brytanii są skrajni przywódcy w obu obozach. Pragmatyczni politycy centrowi są choć „w większości, to jednak nie przy władzy”.

„W Polsce narastają protesty przeciwko rządowi, który prowadząc wojnę kulturową, wywołuje w kraju skrajne napięcia” – dodaje.

„Nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się, żę wyborcza jesień przyniesie tylko niepewność i ponowną niestabilność, to może nastąpić moment nawrócenia” – uważa Kornelius. Wskazuje na to, mobilizacja sił antypopulistycznych jaka miała miejsce w czasie majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wbrew wszelkim prognozomm wybory te nie wzmocniły sił populistycznych i antyeuropejskich. Wzrosła za to frekwencja wyborcza i gotowość obrony umiarkowanej polityki i reguł klasycznej demokracji – ocenia autor. „To zaleta populizmu: zaostrza on spojrzenie na czas wyborów i może łączyć siły, które w innej sytuacji nie zebrałyby się razem” – uważa.

Problemem może stać się Berlin

Autor przyznaje, że dla Unii Europejskiej taki potencjalny scenariusz może być jednak spóźniony. Nowa Komisja Europejska wkrótce rozpocznie urzędowanie. Kraje członkowskie muszą teraz szybko uzgodnić nowy unijny budżet. Następnie powinny skoncentrować się na rozwiązywanie naprawdę palących problemów, jak polityka klimatyczna i energetyczna, ale też znaleźć odpowiedź na amerykańską linię w polityce handlowej i gospodarczej. Ponadto muszą pozyskać większą pewność siebie w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, tak potrzebnej Europie w obliczu konfrontacji chińsko-amerykańskiej.

Komentator SZ krytykuje niemieckich polityków, za to że nie dostrzegają tej szansy. Zaznacza przy tym, że sami mogą stać się problemem europejskiej wyborczej jesieni. – ze względu na koalicyjne spory, a także wykazywaną „bojaźliwość wobec trupy rasistów z AFD” podczas kampanii wyborczych we wschodnich landach, unikanie odpowiedzialności przez współrządzącą Niemcami SPD czy „brak energii” w szeregach CDU.

„W niemieckiej polityce często nie docenia się tego, jak stabilizującą funkcję ma ten kraj dla swoich sąsiadów. Jakie znaczenie ma wzrost i stabilność w Niemczech dla całego kontynentu. Jaki wstrząs w najdalszym zakątku kontynentu może wywołać najlżejsze drżenie w Berlinie” – ocenia Kornelius. Niekontrolowany kryzys rządowy w Niemczech to ostatnie, czego potrzebuje Europa w trakcie jesieni wyborczej – podkreśla.


Dariusz Stokwiszewski: Polacy nie mogą już być dłużej zwodzeni!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Wszystko wskazuje, że najbliższe wybory mogą się okazać kolejną klęską partii opozycyjnych. Jeśli tak to wygląda, należy rozważyć pokojowe marsze i protesty. Przegrane jesienią wybory będą mieć dalekosiężne skutki dla państwa i narodu. Dziś, na naszych oczach dzieje się historia i jeśli my nie staniemy na wysokości zadania, to żadna opozycja, ani inna siła nam nie pomoże.

 

Dotąd głównie pisałem o szkodliwej dla Polski zmianie Kaczyńskiego, Ziobry i Gowina. O władzy tej powiedziano i napisano niemal wszystko, co ją charakteryzuje. Oczywiście, że ujawnione delikty konstytucyjne, zwykłe łamanie prawa i innego rodzaju przekręty to jedynie wierzchołek góry lodowej o nieznanej jeszcze „kubaturze”! Tak więc chcę tu, dla zachowania zasady komplementarności oraz obiektywizmu zająć się, jako politolog, drugą stroną barykady, która nie tylko nie sprostała oczekiwaniom społecznym, ale je zawiodła, robiąc jedynie minimum, które wynikało z tego, że inaczej jej nie wypadało ze względu na opinię publiczną!

Oto hipoteza mojej publikacji, którą chciałbym zweryfikować podczas tych rozważań:

Polska znalazła się dzisiaj nie tylko gospodarczego w stanie upadku, co będzie widoczne już wkrótce, ale także społeczno – politycznego i etyczno moralnego rozkładu. Prawda ta jednak nie dociera do znakomitej części społeczeństwa polskiego, stąd konsekwencje takiego stanu rzeczy będą jeszcze bardziej tragiczne, niż spodziewają się nawet ludzie zorientowani w meandrach polityki. Dotychczasowe, demokratyczne państwo prawa w najbliższym czasie przestanie istnieć, jako takie. Kraj zaś pogrąży się w chaosie, który rządząca dziś partia (najprawdopodobniej) pogłębi po wygranych wyborach jesiennych. Wkrótce po tym nastąpi także całkowita destrukcja instytucji państwa i wprowadzenie (najpierw skrycie, a później już otwarcie) władzy totalitarnej, czego konsekwencją m.in. będzie wyjście Polski ze struktur zachodnich i powrót do sytuacji z okresu zimnej wojny. Obecne władze PiS, (czytaj: Jarosław Kaczyński – samodzierżawca) skierują państwo, co już się dzieje, na drogę zbliżenia z Federacją Rosyjską Putina! To będzie koniec Polski niepodległej! To może też być przyczynek do konfliktu na skalę europejską. Dalej boję się wybiegać myślą!

Zła sytuacja Polski jest dzisiaj faktem. Od 2015 r. naszym państwem rządzi osoba, moim zdaniem, nie do końca zrównoważona, a już na pewno bez jakiegokolwiek umocowania w systemie prawno – administracyjnym państwa. Dlaczego i jak do tej strasznej sytuacji doszło? Po to, aby nie wydłużać tekstu przedstawię przyczyny. Zrobię to, podając tylko wybrane powody możliwego upadku państwa z punktu widzenia obserwatora oraz z zachowaniem obiektywizmu! Dodam tu tylko jedną uwagę. Kiedy przystępowaliśmy do wyborów w 2015 r. Polską rządziła koalicja PO – PSL, która patrząc z boku, powinna była wygrać owe wybory z bardzo dobrym wynikiem. Okazało się jednak, że sromotnie przegrała. Przegrał i ówczesny prezydent mający sześćdziesięcioprocentowe poparcie. Przyczyna (patrząc na to dzisiaj) prozaiczna; grzech zaniechania, buty i arogancji ludzi spoczywających na tzw. laurach – władza bardzo psuje! Jednak nie tylko; były też inne, znacznie poważniejsze przyczyny poza zachłyśnięciem się władzą i „odpłynięciem od rzeczywistości”:

  • Polacy czuli się niedowartościowani – władza nie pomyślała o nich przy podziale dóbr wypracowanych przez naród. Zrobili to dopiero PiS i jego koalicjanci na fali taniego populizmu!
  • Rząd bardziej zatem zajmował się sobą niż narodem – reformy były odkładane, co wykorzystał demagog – Jarosław Kaczyński.
  • „Nie było na nic pieniędzy”, gdy tymczasem PiS je „znalazł” fundując narodowi igrzyska. Czy nie można było przeprowadzić głębszych reform i zatrzymać pęd pisowskich populistów do władzy?! Obecnie PO atakuje PiS za to, czego samo nie zrobiło i staje się rozrzutne jak Kaczyński! Schizofrenia czy przebudzenie?!
  • Z obiecanych w 2007 r. przez Donalda Tuska obniżenia podatków, podniesienia płac nauczycieli i pracowników ochrony zdrowia, walki z korupcją, obniżenia bezrobocia oraz zakończenia misji wojskowej RP w Iraku, w pełni udało się tylko zrealizować tylko to ostatnie przedsięwzięcie. Po co było składać te obietnice?
  • Wydłużono za to wiek emerytalny, zlikwidowano OFE i zniesiono obowiązkową służbę wojskową.
  • Oczywiście były też trudności we współpracy z dość konfliktowym prezydentem Lechem Kaczyńskim, na którego postawę zasadniczy – zły wpływ miał jego brat! Ta kohabitacja wywarła piętno na stosunkach Polski z UE i to był początek zła!
  • Po 2010 r. Polska została podzielona na dwie wrogie sobie części; po wypadku lotniczym nad Smoleńskiem nastał czas nienawiści Jarosława Kaczyńskiego do wszystkiego i wszystkich. Skala tej nienawiści była (i jest) tak wielka, jakby sam Kaczyński chciał wyprzeć ze swojej świadomości jakiś straszny sekret i całą winą za śmierć brata obciążyć wszystkich Polaków. To jest niezwykle zastanawiające w świetle mniej lub bardziej znanych faktów i stąd warte głębszej analizy.
  • Nienawiść ta jest nadal (mamy 2019 rok) podsycana i uzasadniania też innymi, wyimaginowanymi przyczynami. Co gorsza; trwa w najlepsze współpraca w tym zakresie z radykalną (w znaczącej części), hierarchią Kościoła katolickiego.
  • Obecnie jesteśmy w fazie przedwyborczej do sejmu i senatu, po przegranych w maju wyborach do Parlamentu Europejskiego (sic!). Jak to się stało?! Nikt tego Polakom do dziś nie wytłumaczył, odwracając naszą uwagę kolejnymi wyborami. Tak być nie może i nie powinno, ale lekceważenie Polaków przez partie opozycji trwa nadal. Liczą się tylko listy, zamiast Polska, a cała retoryka o ojczyźnie jest jedynie pustosłowiem. To widać jak się patrzy na inercję przywódców partii opozycyjnych. Ci ludzie nie mają nic do zaproponowania, mało tego. Biorąc pod uwagę stan, w jakim znajduje się Polska, mogę stwierdzić, że według mnie dziś już opozycji nie zależy na wygraniu wyborów i przejęciu ruiny państwa. Ona się jednak o nie upomni, kiedy Polska upadnie niemal całkowicie, by zjawić się jako wybawca na białym koniu! Nie tego oczekujemy od anty pisowskiej opozycji!

Gdybym miał uzasadnić swoje ostatnie spostrzeżenie (o niechęci opozycji do walki o sejm i senat) zapytałbym następująco o to:

  • Gdzie był i czy w ogóle jest tzw. „gabinet cieni” mający patrzeć władzy na ręce?
  • Dlaczego przegrano wybory europejskie, skoro opozycja była ich liderem?
  • Dlaczego poza stałą, niewielką grupą posłów mało kto cokolwiek robi, a jeśli coś robi to co? Zresztą to nie wystarczy!
  • Dlaczego opozycja nie wspierała i nadal nie wspiera ruchów społecznych?
  • Dlaczego nie ma regularnych konferencji, na których na bieżąco informowano by społeczeństwo o coraz to nowych zagrożeniach. Większość ludzi w Polsce nie ma bowiem nawet mglistego pojęcia o głęboko skrywanej prawdzie na temat realnej sytuacji Polski.
  • Czemu nie ma dokumentu zwanego „Białą Księgą” rządów „dobrej zmiany”?! To obowiązek opozycji, bo rządzący co dnia gwałcą prawo polskie i europejskie!
  • Zamiast tego próbuje się zaklinać ponurą rzeczywistość i utwierdzać Polaków w przekonaniu, że opozycja wygra? Daj jej Boże, ale jeśli nie, to co wtedy? Co się wówczas stanie z narodem? No bo „wybrańcy” dadzą jakoś radę, choć apanaże posłów i senatorów w sejmie podobno „skromne”?
  • Jeśli tak się stanie, to tym bardziej chyba niemożliwa będzie jakakolwiek reakcja obronna społeczeństwa – opozycja parlamentarna nie pomoże nam w niczym, skoro już teraz czuje się bezsilna!
  • PiS może sfałszować wybory, choć tak naprawdę ma tyle atutów w swoim ręku, że chyba nie musi nawet tego robić. Dlaczego pomimo naszych wezwań kolejny raz szef opozycji lekceważy prośby o zwrócenie się o pomoc przy wyborach do organizacji międzynarodowych? Czy to nie może potwierdzać jednej z moich tez o wyrachowanym braku woli zwycięstwa?
  • Takie lekceważenie społeczeństwa jest bardzo typowe dla działań opozycji pod tym przywództwem.

Już po raz kolejny ostrzegam rodaków, że nad Polskę nadciąga Armagedon w postaci dyktatury Jarosława Kaczyńskiego i jego politycznych wspólników w dziele dewastacji Polski. „Za chwilę” nie będzie ratunku, bo Kaczyński nawet teraz robi z nami to, co tylko chce. Późniejsze represje będą tym bardziej bolesne, że mało kto w nie tak naprawdę wierzy! Zapełnią się Polakami więzienia; niejaki Zbigniew Ziobro ma już praktycznie dziś nieograniczoną władzę i jak widać, „właściwie” jej używa! Prześladowani są sędziowie, prokuratorzy, adwokaci oraz wszyscy ci, którzy dla reżimu są niewygodni. Tym ludziom (Kaczyńskiemu, Ziobrze etc.) nie zależy na Zachodzie, więc zrobią to, co będą chcieli, tym bardziej że Polska nie ma niezależnego prezydenta, a kogoś, kto podpisze wszystko, co mu szef jedynie słusznej siły narodu podsunie. To hańba, aby Polak i do tego podobno prawnik (Andrzej Duda) tak zdeprecjonował najwyższy urząd w państwie!

Na dodatek Polska jest niemal ze wszystkimi skłócona, a jej jedynym (ale nieszczerym, bo wyrachowanym) sojusznikiem jest tylko interesowny, niesłowny i nieprzewidywalny Donald Trump. Ten nawet grozi Niemcom (Der Spiegel), że przeniesie do Polski wojska amerykańskie z Niemiec (sic!). Myślę, że tylko ktoś tak nieodpowiedzialny, jak Kaczyński i jego zwolennicy mogą się z tego cieszyć. A kto nas obroni, gdy wybuchnie wojna na Półwyspie Koreańskim? Czy wojska USA nie zostałyby w takim przypadku przeniesione właśnie tam, gdzie Ameryka ma prawdziwych i najważniejszych sojuszników? Jarosław Kaczyński jest według mnie typem człowieka, który za posłuszeństwo przyjąłby władzę „namiestnika” (bo jemu tylko o władzę chodzi) z rąk np. Putina (to hipoteza naukowa), i tak jak Piłat został namiestnikiem Judei w czasach rzymskich. Porównanie jest w pełni uzasadnione, zresztą to tylko przykład i opis postawy wybranego człowieka.

Postawiona przeze mnie hipoteza wydaje mi się w świetle mojej argumentacji słuszna, dlatego apeluję o to, aby społeczeństwo nie licząc na nikogo, wyraziło swe wątpliwości w sposób masowy, zagwarantowany nam w konstytucji. Wszystko wskazuje bowiem na to, że najbliższe wybory mogą się okazać kolejną klęską partii opozycyjnych. Jeśli tak to wygląda, należy rozważyć pokojowe, zgodne z konstytucją RP marsze i protesty, gdyż w tej sytuacji można się spodziewać wkrótce wielkich zagrożeń dla bezpieczeństwa i wolności społeczeństwa polskiego. Przegrane jesienią wybory będą mieć dalekosiężne skutki dla państwa i narodu. Dziś, na naszych oczach dzieje się historia i jeśli my nie staniemy na wysokości zadania, to żadna opozycja, ani inna siła nam nie pomoże.

Dariusz Stokwiszewski

 


Modny manicure w sezonie letnim 2019 – 5 gorących trendów

Modny manicure w sezonie letnim 2019? Jak zwykle: ograniczeniem jest tylko wyobraźnia i dostępność odpowiednich lakierów. Każdy sezon rządzi się jednak swoimi prawami, także i teraz możemy wyróżnić wyróżniające się wzory i nowinki.

Modny manicure - 5 gorących trendów

Z trendami już tak jest: znikają i powracają. Część z wymienionych jest już zapewne znana maniaczką zadbanych paznokci. Część jednak dopiero teraz zdominowała Instagram i… nasze dłonie.

Pastelowe paznokcie

Pastele to trend ponadczasowy, powracają bowiem co roku triumfalnie, gdy tylko na dworze zaczyna robić się cieplej. Nie może obyć się bez nich również modny manicure w sezonie letnim 2019. Szczególnie modne są lakiery do paznokci w dwóch odcieniach: miętowym oraz pudrowym różu. Pasują one do większości letnich stylizacji: od stylu marynarskiego popularnego na plażach, przez zwiewne sukienki po sportowy look. Popularne są także na Instagramie. Nic więc dziwnego, że właściwie każdy producent lakierów ma swojej ofercie wariacje na temat tych kolorów.

Francuski manicure

Francuski manicure jest nudny? Nic bardziej mylnego. Klasyka nigdy nie wychodzi z mody, tym bardziej, że popularny „french” przybiera różne warianty. W wakacje niekoniecznie muszą to być klasyczne paznokcie z białym paskiem. Oprócz standardowego połączenia nude lub innego różu z bielą napotkać można też na szarości, a nawet wyraziste i wielobarwne neony. Minusem jest to, że francuski manicure wygląda najlepiej „na świeżo”. Planując wyjazd wakacyjny, warto więc pokusić się o lakiery hybrydowe, które pozwolą utrzymać odpowiedni efekt przez długi czas.

Rose quartz

Na punkcie tego trendu Instagramerki wprost oszalały. To motyw imitujący kwarc w pastelowych odcieniach. Chcąc go odtworzyć, potrzebować będziemy lakiery do paznokci w odcieniach różowego nude: jeden bazowy, a drugi jaśniejszy o kilka tonów. Może to być także biel. Po nałożeniu lakieru podstawowego za pomocą cienkiego pędzelka wykonuje się na nim charakterystyczne „pęknięcia” i rysy. Im bardziej nieregularny i naturalny efekt, tym lepiej. Dla lepszego wyglądu finalnej wersji wykorzystać można kilka pędzelków o różnej grubości. Trwałość motywu przedłużymy wykorzystując lakiery hybrydowe, znacznie wolniej ścierające się.

Blanc space

W przypadku tego manicure’u bazą wykonania są lakiery do paznokci: albo bezbarwny, albo w odcieniu zbliżonym do naturalnej barwy naszej płytki. Na taki lakier nakładane są dekoracje w formie naklejek o różnych kształtach: od kwiatków, po geometryczne wzory aż po rustykalne wzory. Na lato idealne będą palmy, słońce, kwiaty i wszystko, co kojarzy się z wakacyjnym luzem i beztroską. Aby uzyskać najlepszy efekt, należy zachować sporo pustej przestrzeni na paznokciu.

Wzory graficzne

Wzory graficzne nie wychodzą z mody i – co ważne – dają szerokie pole do popisu. Możliwości są właściwie nieograniczone. Zawodowe manikiurzystki tworzą na płytce paznokcia oryginalne kształty i kompozycje: od pionowych i poziomych przez fantazyjne trójkąty i koła aż po skosy i kraty. Lakiery hybrydowe pozwalają wyczarować podobną i – co najważniejsze – trwałą kompozycję w energetycznych, letnich zestawach. Skąd czerpać inspiracje? W sieci dostępne są ciekawe poradniki na ten temat, ale sporo tipów podaje także Instagram czy fanpage salonów kosmetycznych.

Modny manicure w sezonie letnim 2019 to ozdoba każdej kobiety: na równi z biżuterią czy makijażem twarzy. Warto w tym przypadku eksperymentować. Lakiery hybrydowe zaś pozwalają uzyskać w domowych warunkach naprawdę profesjonalny efekt.


Trump zapowiada przeniesienie wojsk USA z Niemiec do Polski. „To blef, nie po raz pierwszy straszy”

Jacek Lepiarz

Jacek Lepiarz

Prezydent USA Trump stosuje taktykę zastraszania, którą posługiwał się jeden z jego poprzedników w Białym Domu – Richard Nixon, uważa niemiecki „FAS”.

Prezydent USA Trump stosuje taktykę zastraszania, którą posługiwał się jeden z jego poprzedników w Białym Domu – Richard Nixon

Donald Trump zagroził, że przeniesie amerykańską infrastrukturę wojskową z Niemiec do Polski, jeżeli Niemcy nie zrobią tego, czego się domaga. Ten zaś oczekuje, że Niemcy zaczną wydawać więcej pieniędzy na wojsko. – To nie jest zaskoczeniem, gdyż ulubionym zajęciem Trumpa jest straszenie cykorów” – pisze Konrad Schuller w komentarzu opublikowanym w niedzielę (11.08.2019) we „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”.

Komentator przypomina, że już dwa lata temu Trump groził północnokoreańskiemu dyktatorowi Kim Dzong Unowi. Straszył zniszczeniem jego kraju, jeśli nie zrezygnuje on z broni atomowej.

Zdaniem Schullera Trump stosuje taktykę zastraszania, którą posługiwał się jeden z jego poprzedników w Białym Domu – Richard Nixon.

Według tej „madman theory” prezydent USA powinien zachowywać się tak, by jego przeciwnicy mieli go za szaleńca. Będą wtedy myśleli, że gdy wpadnie w złość, unicestwi ich, nawet jeśli byłoby to sprzeczne z rozsądkiem – czytamy w „FAS”.

Puste groźby

Zdaniem Schullera próby szantażu ze strony Trumpa wobec Niemiec pasują jak ulał do tej taktyki, podobnie jak jego groźby wobec Korei Północnej i Iranu. „Północni Koreańczycy i Persowie przejrzeli jednak ten chwyt” – zaznacza niemiecki dziennikarz.

Kim nie oddał swoich rakiet na złom, w sobotę wystrzelił piątą rakietę w ciągu dwóch tygodni, a jego kraj ciągle nie został unicestwiony – pisze Schuller. Kim zdemaskował puste groźby Trumpa. „He colled the bluff” – mówi się w Ameryce.

W podobny sposób postępują Irańczycy. Trump wysłał lotniskowiec do Zatoki Perskiej, a Irańczycy uprowadzają zachodnie tankowce. Uważają, że Trump tylko zgrywa wariata. Wiedzą, że jego wyborcy nie zaakceptowaliby kolejnej kosztownej wojny.

Schuller przepowiada, że także wobec Niemiec Trump nie odniesie sukcesu. Gdyby prezydent przeniósł amerykańskie wojska na wschodnią flankę NATO, doprowadziłby do „nieobliczalnych strat” dla Ameryki.

Być może nie przywiązuje wagi do tego, że zniszczyłby w ten sposób akt podstawowy NATO-Rosja z 1997 roku, który jest jednym z ostatnich jeszcze funkcjonujących porozumień. Taki krok spotkałby się też ze sprzeciwem w NATO i mógłby doprowadzić do rozpadu sojuszu.

Trump umie liczyć

Nieobojętne dla Trumpa byłyby jednak straty finansowe. Amerykańskie bazy w Niemczech są bardzo cenne. Przez lotnisko w Ramstein przechodzą transporty na Bliski Wschód, do Iraku i Afganistanu, a w Landstuhl znajduje się największy poza terytorium USA amerykański szpital wojskowy. Stanowiska dowódcze w Stuttgarcie i Wiesbaden, poligon w Grafenwoehr są warte miliardy.

„Trump wie o tym. Być może nie jest wariatem, jest natomiast biznesmenem. Nie roztrwoni tych pieniędzy, nie zrealizuje swoich gróźb” – pisze Schuller.

Pomimo tego, jego groźby już wyrządziły poważne szkody – ocenia komentator „FAS”. Okazało się, że na Ameryce pod jego przywództwem nie można polegać. Trump ma za nic sojuszników. Jeżeli Niemcy i ich sojusznicy chcą być bezpieczni, muszą sami zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo. Nie obejdzie się bez zwiększenia wydatków na obronę – pisze w konkluzji Schuller.

 

REDAKCJA POLECA

 


Kukiz: Wy kur…a w ogóle nie myślicie. „Zielona gruszka dla każdego Polaka” i gdyby to złapało, to trzeba z tym hasłem iść

Wy kur…a w ogóle nie myślicie. Nawet gdybym miał hasło „zielona gruszka dla każdego Polaka” i gdyby to złapało, to trzeba z tym hasłem iść i trzeba je wspierać — wykrzyczał Paweł Kukiz, podczas wywiadu jakiego udzielił dla TAKT.TV.

Paweł Kukiz: Wy k***a w ogóle nie myślicie. Nawet gdybym miał hasło „zielona gruszka dla każdego Polaka” i gdyby to złapało, to trzeba z tym hasłem iść i trzeba je wspierać Fot. screen shot / youtube / TAKT.TV

Co go tak rozzłościło? Pytanie o jednomandatowe okręgi wyborcze, czyli o JOW-y, z którymi jego partia KUKIZ’15 szła na wybory w 2015 roku.

– (…) już nawet przymknął oczy na te JOW-y i tak dalej, i tak dalej. Nawet jakby to miałoby być puste hasło w tej chwili. Rozumiesz? — mówił Kukiz.

Ale to nie lepiej z tych JOW-ów w ogóle (…) – próbował wtrącić jeden z prowadzących.

Nie, lepiej atakować i k***a mieć cały czas mieć 2 proc. poparcia. Nie puścicie mi tego, okej? Nie chce mi się gadać. Wy k***a w ogóle nie myślicie. Nawet gdybym miał hasło „zielona gruszka dla każdego Polaka” i gdyby to złapało, to trzeba z tym hasłem iść i trzeba je wspierać — krzyczał polityk.

Szczyt hipokryzji i dążenie do władzy za wszelką cenę, czy manipulacja dziennikarska?

– Zmanipulowane. – stwierdził Paweł Kukiz odnosząc się do kilkudziesięciosekundowego fragmentu wywiadu opublikowanego przez TAKT.TV.

– Wcześniej pytali mnie, dlaczego nie z Korwinem. Odpowiedziałem, że Korwin nie chce JOW-ów a ja z nich w życiu nie zrezygnuje, bo to cały sens i cel mojego uczestnictwa w polityce. I że mógłby, chociaż KORWIN potraktować te moje JOW-y jako puste hasło, ale się zobowiązać, pomóc mi w ich wprowadzeniu, to wówczas ta koalicja byłaby możliwa. – tłumaczy na swoim profilu na Facebooku.

– Nie dość, że wyjęto te scena całkowicie z kontekstu rozmowy, to z pierwszego zdania w tej scenie, które rozpoczyna się od „KORWIN mógły, chociaż… (itd)” wycieli „Korwin” sugerując, że to moje „traktowanie” JOW- ów, jako jakiejś „zielonej gruszki na wierzbie”… – tłumaczy.

Jak ocenił, takie metody manipulacji stosuje PiS, on zaś z dążenia do JOW-wó nigdy nie zrezygnuje, bo tak przysięgał – „Obojetnie z kim, obojętnie jakimi metodami. Byle osiągnać ten Cel. – dodaje.

Dariusz Frach / thefad.pl