Witamy w Polsce! W XXI wieku, w sercu Europy! Marsz równości w Płocku. „Weź pedale kuta.. do buzi”.
W sobotę, 10 sierpnia pod hasłem „Płock napędza równość!” przez Płock przeszedł Marsz Równości, organizowany po raz pierwszy w tym mieście przez środowiska LGBT. W marszu brało udział około tysiąca osób, w kontrmanifestacji około 150 osób.
The Equality March in Płock, Poland was threatened by nationalist thugs yesterday. Thankfully it went ahead safely and without incident, thanks to Polish police and security services for keeping the event save. #MarszRownościPłock (Pic: Emelie van Outeren) pic.twitter.com/SwxpmOOkwv
— EuroPride • EPOA (@EuroPride) August 11, 2019
Uczestnicy manifestacji mieli transparenty z napisami: „Mąż mojego syna to moja rodzina”, „Bądź z nami, czyń równość – rodzice osób LBGTQIA”, „Kochane dzieci, idziemy po nasze prawa obywatelskie”. Kontrmanifestanci przynieśli transparenty z hasłami: „Rodzina tak, deprawacja nie”, „Dość sponsorowanej z zagranicy propagandy LGBT”, „Homoseksualiści chcą seksedukować Twoje dzieci. Powstrzymaj ich”.
– Te zgromadzenia przebiegły bardzo spokojnie, doszło do kilku drobnych incydentów, policjanci natychmiast reagowali na każdy. Zatrzymano dwie osoby. – poinformowała rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu Katarzyna Kucharska.
Zbyt spokojnie jednak nie było. Już na zakończenie marszu na płockiej starówce doszło do przepychanek między przeciwnikami demonstracji a policją.
Kontrmanifestanci na #MarszRownościPłock próbowali zagłuszać uczestników marszu, większość to wulgarne okrzyki, policja sprawnie pilnuje bezpieczeństwa @RadioZET_NEWS pic.twitter.com/7xARNBIVgh
— Joanna Mąkosa (@Joanna_Makosa) August 10, 2019
POLICJA ZACZYNA WYŁAPYWANIE AGRESYWNYCH NARODOWCÓW I NEONAZISTÓW
— OMZRiK (@OmzRi) August 10, 2019
Policjanci zatrzymali narodowców którzy wcześniej zaatakowali funkcjonariuszy, mieszkańcy Płocka bili brawo mundurowym.
Nasi obserwatorzy są na miejscu.
Wspieraj nasze działania https://t.co/1qNRA9QFJO pic.twitter.com/9DgqVpRzJA
Skalę patologii pokazuje jednak kilkudziesięciosekundowy film, jaki trafił do internetu. Na nagraniu widać jak grupa dzieci znieważa uczestników Marszu Równości i wykrzykuje „je*ać was”, „weź pedale kutasa do buzi”.
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział, że będzie domagał się śledztwa, w sprawi narodowców, którzy wykorzystali dzieci do znieważania osób idących w Marszu Równości oraz tych, którzy wykorzystywali dzieci jako żywe tarcze, by zasłaniać się nimi w trakcie ataków na policję. Zostanie też powiadomiony Sąd Rodzinny w Płocku.
Narodowcy w Płocku deprawowali i wykorzystywali małe dzieci do wulgarnego znieważania uczestników Marszu Równości.
— OMZRiK (@OmzRi) August 10, 2019
Ośrodek zawiadamia prokuraturę, Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Sąd Rodzinny w Płocku.
wspieraj nasze działaniahttps://t.co/ogZjzjGaaT pic.twitter.com/E5lqCTgSOp
– Te dzieci muszą jak najszybciej zostać objęte pomocą psychologiczną, a potem poddane resocjalizacji. W stosunku do rodziców narodowców i neonazistów wystąpimy o ograniczenie im praw rodzicielskich. Takie efekty daje to słynne patriotyczne wychowanie w duchu nacjonalizmu, któremu hołduje partia rządząca. – czytamy w oświadczeniu wystosowanym przez Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.
Dariusz Frach / thefad.co.uk
Adam Mazguła: Alarm, propaganda jedzie

Adam Mazguła
Obecni generałowie pełnią wierną służbę tej brunatnej władzy, zamiast nieść zaszczytne narodowe przesłanie, stojąc na straży konstytucji i strzegąc honoru żołnierza polskiego.
Po nocnych próbach parady wojskowej, przygotowywanej na 15 sierpnia w Katowicach żołnierze wyłączyli silniki czołgów i transporterów, udali się na spoczynek. Jednak o brzasku ogłoszono alarm. To nie pierwszyzna dla żołnierza, zwłaszcza świtem. Na szczęście to nie wojna, nie należy zabierać środków bojowych, tylko paradne mundury, silniki w ruch i naprzód, maszerować na podstawy wyjściowe.
Okazało się, że przyleciał propagandowy ignorant polityczno-wojskowy z ekipą telewizyjną, aby nagrać swoje polityczne przesłanie przed kamerą na tle maszerującego wojska. Aby pokazać moc, na drugim planie kamery zaryczały pożeracze paliwa z potężnymi armatami, potem pięknie wyrównane kolumny piechoty… W tym czasie Mariusz Błaszczak popisuje się swoją skierowaną do ciemnoty narodowej narracją agresywnej propagandy.
Pycha kroczy przed upadkiem.
Jednak nie żal mi tych telewizyjnych żołnierzy Błaszczaka. Kiedyś służyliśmy narodowi polskiemu. Dzisiaj widać wyraźnie, jak wojsko stało się instytucją usługową nie najmądrzejszych polityków, ich partyjnych i prywatnych interesów. Dziś jest czas takich, co wazelinę mają we krwi i potrafią ją wykorzystać do podsyłania samolotów dla przewozu rodziny Kuchcińskiego i ruszyć kolumny tysięcy żołnierzy i sprzętu bojowego dla fotki Błaszczaka. Widać każdy służy takiemu panu, jakiego sobie wybrał.
Wojsko stało się zabawką „dojnej zmiany”. PiS zrobił z wojskowych swoich sługusów, którzy dla telewizyjnego zdjęcia mistrza indolencji i propagandy Mariusza Błaszczaka są w stanie zmarnować ludzką energię i zaangażowanie oraz poświęcić setki ton paliwa, którego nie ma na szkolenie bojowe.
Przypomnę, że to wojsko podstawia samoloty dla PiS-prywaty, samochody, śmigłowce, ochronę, organizuje służbę kościelną, asysty honorowe i nosi kwiatki za elitą kłamstwa i kompromitacji.
Obecni generałowie pełnią wierną służbę tej brunatnej władzy, zamiast nieść zaszczytne narodowe przesłanie, stojąc na straży konstytucji i strzegąc honoru żołnierza polskiego.
W poczuciu odpowiedzialności,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Mamy nową Marszałkinię Sejmu, która o Katyniu i pakcie Ribbentrop-Mołotow dowiedziała się z przedwojennych książek

Marcin Zegadło - poeta, publicysta
Złośliwi internauci nie byliby sobą, gdyby nie wyciągnęli z otchłani sieci wypowiedzi pani Witek sprzed kilku lat, w której zdradza, że o Katyniu i pakcie Ribbentrop-Mołotow dowiedziała się z przedwojennych książek
Mamy nową Marszałkinię Sejmu. Jest nią pani Elżbieta Witek. Złośliwi internauci nie byliby sobą, gdyby nie „wyciągnęli” z otchłani sieci wypowiedzi pani Witek sprzed kilku lat, w której zdradza, że o Katyniu i pakcie Ribbentrop-Mołotow dowiedziała się z przedwojennych książek.
Kompetencja. pic.twitter.com/Mt7aKC7tRC
— Kuba (@kuba_umi) August 10, 2019
Myślę sobie, że Jeżeli pani Elżbieta Witek dowiedziała się o Katyniu i pakcie Ribbentrop-Mołotow z „przedwojennych książek”, w takim razie należy zaproponować jej, żeby jednak sięgnęła do publikacji wydawanych nieco później. Na przykład tych, które ukazały się w PRL-u. Być może Pani Witek będzie mogła, podczas lektury, wykorzystać swój dar i dowiedzieć się z nich o tym, jak mniej więcej, czterdzieści lat po ukazaniu się rzeczonych publikacji, partia o nazwie Prawo i Sprawiedliwość bezkompromisowo i konsekwentnie budowała w Polsce faszyzm, niszcząc umowy społeczne, trójpodział władzy, a niejaki Andrzej Duda „strażnik Konstytucji”, łamał ją raz po raz, podpisując niekonstytucyjne ustawy.
Więc z książek z okresu PRL-u, pani Witek dowie się równie ciekawych rzeczy, jak tych, które zostały wydane grubo przed Katyniem i upadkiem II RP.
W pozostałym zakresie odsyłam panią Witek do przepowiedni królowej Saby, ostatecznie do Nostradamusa, a ponieważ została już Marszałkinią Sejmu, i wszystko wskazuje na to, że lubi, od czasu do czasu, konkretnie odlecieć, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć jej, po prostu, dobrych lotów.
#Sejm wybrał nowego Marszałka
— PiS Śląskie (@PiS_Slaskie) August 9, 2019
Pani Marszałek @elzbietawitek serdecznie gratulujemy! 💐 pic.twitter.com/3t6e5J1Qx4
Dzień dobry, Polsko!
Marcin Zegadło
Rafał Sulikowski: Jeśli przegramy…

Rafał Sulikowski
Co zrobi opozycja przez te dwa miesiące. Czy wpadnie na jakiś zbawienny pomysł? Czy znajdzie tę złotą nić? Czy wydostanie się z labiryntu lawirowania, skręcania raz w te, raz we wte? Czy zrozumie, że PiS wygrał, bo dał ludziom nie tylko pieniądze
Niedługo wybory. Ten czas wakacyjny nie obfituje tym razem w “ogórki”, właściwie poza aferą z marszałkiem i jego “biurem podróży”, nic ciekawego nie następuje. Zbliża się jednak koniec wakacji, a “jesień to pora niebezpieczna dla Polaków”, by zacytować wieszcza z XIX wieku.
Zbliżają się wybory – decydujące o Polsce na następne cztery lata. Ale to tylko formalnie – decydują się losy kraju na co najmniej następne dwadzieścia lat. Jeśli przegramy? Co będzie dalej?
Zajęci teraźniejszością i chorobliwie penetrujący przeszłość, Polacy rzadko myślą o przyszłości. Psychologiczne motywy tego stanu rzeczy są zrozumiałe – przyszłość jest “najsłabszym” wymiarem czasu. Najmocniejsza jest zamknięta historia. Nie da się już jej zmienić. Można co najwyżej inaczej ją rozumieć czy interpretować. Lecz mam wrażenie, że nawet przeszłość przeciętnej osoby w kraju nie bardzo interesuje. “Niech się nią zajmują historycy” – zdają się powtarzać szarzy obywatele. Dlatego w tym wpisie zajmę się przewidywaniem przyszłości.
Aby jednak zrozumieć motywacje wyborcze szarego Polaka, trzeba niestety przypomnieć błędy poprzedniej koalicji i obecnej Koalicji Europejskiej.
Jest jeden poważny błąd: opozycja nie wie, co zrobić z nasilającą się obecnością, nawet nadmierną obecnością Kościoła w życiu Polaków. Nie wie, jakie stanowisko zająć. Bo przecież chrześcijanie w świecie są prześladowani. Nie neguję tego faktu, ale to nie znaczy, że z powodu faktów, dziejących się daleko, nie mam reagować na to, co zdarza się blisko. Afera z arcybiskupem mówi wszystko: Kościół “dobrze” wykorzystał odzyskanie wolności trzydzieści lat temu. Z prześladowań komunistycznych wyszedł nie tylko zwycięsko, ale wzmocnił się. Tego nie sposób negować, więc opozycja lawiruje między byciem chadeckim odpowiednikiem niemieckiej CDU, a lewicą spod znaku SPD i SLD. Opozycja dzieli się więc na dwa nurty – bardziej centrowy i bardziej lewicowy. Jednak sondaże niezależne łącznie opozycji dają najwyżej 31%, a PiS-owi nadal 40-43%. To niepokoi.
Zajęci wakacjami nad morzem zapominamy o przyszłości. PiS stosuje taktykę odciągania uwagi od przyszłości przez manipulowanie czasem przeszłym. Kto zapanuje nad historią, ten zawładnie przyszłością. Straszną przyszłością, na której końcu zawsze jest śmierć. Powszechne lęki przed nią sprawiają, że Polacy nie chcą myśleć o tym, co za rok, dwa pięć czy dziesięć. Przez przymus ekonomiczny i rozbicie społeczeństwa osłabili opozycję. Jeżeli są manifestacje to osobne: osobno pielęgniarki, osobno kolejarze, osobno rolnicy i tak dalej. Nie ma jednolitej narracji ani wizji w opozycji. Jaka ma być Polska? W którą stronę ma iść kraj? W czym się specjalizować?
Gdyby zapytać przeciętną osobą za granicą, z czym kojarzy mu się Polska, to nadal odpowie, że: “A, Walensa, John Paul Second, Solidarity…” i na tym koniec skojarzeń. Stąd nie mamy żadnej wizji tego, co przed nami.
Nie wiemy, jaka będzie przyszłość, co jest naturalne, bo nikt nie wie. Ale nawet nie próbujemy wyobrazić sobie jej – powszechny uwiąd wyobraźni i fantazji staje się przykrym faktem. Może jeszcze twórcy fantasy mają jej trochę, choć coraz mniej. Błędem więc jest niejasność światopoglądowa opozycji, podobnie jak brak nadrzędnej, spajającej ją narracji, własnej opowieści, odwołania się choćby do sympatycznej do czasu przedwojennej partii PPS, czyli lewicy i nie-lewicy jednocześnie.
Podział na prawicę i lewicę staje się anachroniczny. W jednej sprawie opozycja jest taka, a w innej siaka. Nie trzyma kursu. Wygląda to na kręcenie się w kółko. Jest za aborcją czy nie? Antykoncepcja dla wszystkich czy nie? Związki partnerskie tak czy nie? Wyborca nie wie, bo opozycja sama tego nie wie. Przecież połowa Polaków nie chodzi na wybory. Odpowiedź dlaczego zawsze brzmi – “bo to i tak nic nie zmieni”. Błąd – jesienne wybory 13 października stworzą nową rzeczywistość. Ale jaką?
W scenariuszu A wygrywa PiS i Zjednoczona Prawica.
Natychmiast rozochoceni rzucają się do dalszego demolowania kraju. Zmieniają konstytucję i podstawy ustroju: już nie konstytucja z maja 1791 ani powojenna z marca 1921, tylko kwietniowa z 1935, czyli autorytarna, staje się wzorem i punktem dojścia. Zaczynają się czystki w instytucjach, media prywatne są zlikwidowane, albo przejęte – tak, jak Polsat.
Wyobraź sobie, że włączasz rano TVN, a tam siedzi Rydzyk i mówi o “tęczowej zarazie” i podsyca nienawiść. W pierwszej chwili nie wierzysz własnym oczom. Ale wkrótce czytasz to samo w “Newsweeku”, w przejętej przez Toruń “Wyborczej”, we “Wprost” i we wszystkim portalach typu “Pikio” czy “OKO.press”.
Nie koniec na tym – na celowniku są najbogatsi przedsiębiorcy, średnie i małe firmy są przejmowane przez państwo, są nacjonalizowane całe gałęzie nowoczesnego przemysłu. Edukacja zostaje oddana Kościołowi – uczniowie mają już nie 2 godziny religii tygodniowo, ale dziesięć. Zlikwidowana zostaje niezależna nauka – nie ma mowy o teorii ewolucji, o Darwinie, nawet o Koperniku, bo zaczyna się nauczać w szkołach o tym, że są teorie, że Ziemia jest płaska… To brzmi jak bredzenie wariata albo koszmarny sen.
Nie ma mowy już o obronie praw człowieka, walczy się z prawami mniejszości, kobiet, obcokrajowców, niepełnosprawnych, innopłciowych, z prawami zwierząt, a ruchy kologiczne zostają zlikwidowane. Polską rządzi już tylko jedna partia, a nawet Solidarna Polska, partia bardziej umiarkowana, zostaje inkorporowana. Polska zmienia się stopniowo w jeden wielki obóz, podobny do tego, jaki Piłsudski urządził Polakom w Berezie Kartuskiej.
Zaczyna się polowanie na opozycję, aż do jej wytępienia. Myślący logicznie i krytycznie nazywani się “oszołomami”, a programy europejskie “dyktaturą liberalizmu”. Wszędzie tropi się “lewactwo”, pod które można będzie podłożyć nawet chodzenie w spranych dżinsach. Polska się wyludnia, spada do poziomu 30 milionów, opozycja salwuje się ucieczką na Zachód, głównie do Holandii. Polska zaczyna być krajem staruszków, wybierających co cztery lata swych “wybawców”, bo wreszcie za 1500 zł miesięcznie będą “godnie” żyć. To znaczy będzie ich stać na jedną pieluchę więcej.
To oczywiście tylko zarys, szkic, który zdolny pisarz mógłby rozwinąć. Uderzy się przede wszystkim w edukację i niezależne badania, niezależną naukę, która zacznie być ideologią katolicką, zgodną z “powszechnym nauczaniem Kościoła”. Takich, jak Jędraszewski jest i będzie więcej. Wszyscy będą zgodnie kłamać w żywe oczy. Wszyscy będą bredzić o zastraszanych katolikach. I wszyscy będą tępić wszelkie oznaki zdrowego sprzeciwu tych, co będą jeszcze mieli ochotę płynąć pod prąd.
W scenariuszu B wygrywa opozycja
i raz na zawsze zrywa podejrzane związki prawicy z reżimem rosyjskim, stopuje dalszą demolkę kraju. Przywraca praworządność, równość wobec prawa, prawa oskarżonych, prawa mniejszości. Nie boi się prywatyzacji, która jak dotąd jest jedyną znaną naukowo metodą ograniczania marnotrawstwa i ubożenia narodu. Patriotyzm staje się normalny, następuje normalizacja stosunków z UE, ponownie płynie do nas rzeka pieniędzy z Europy. Przyjmujemy bez obaw obcokrajowców, którzy przejmują stanowiska pracy fizycznej, a Polacy zaczynają swobodnie oddychać. Już nie boją się wychodzić po 20 z domu, by nie dostać maczetą po głowie. Znikają obrzydliwe plakaty antyaborcyjne i inne, znikają prześladowania sędziów i mafie, działające pod płaszczykiem
krzewienia “wartości chrześcijańskich”.
Skrajna prawica słusznie drży, bojówki młodzieżowe PiS zostają namierzone i oddane pod sąd. Nie ma już tendencyjnych wyroków i bezprawia, jakie panuje obecnie.
Budzimy się z ulgą 14 października i w kolejne dni. Otwiera się przyszłość. Rządzący przestają zajmować się złamanymi brzozami i lustracjami, ciągłym grzebaniem w przeszłości, nicowaniem jej, zakłamywaniem i idealizowaniem Polski “dawnej świetności”, w której nie było świń. Były, a jakże i to na najwyższych szczytach władzy. Polska staje się swobodna i wolna. Być może już na zawsze.
Ale to zależy od tego, co zrobi opozycja przez te dwa miesiące. Czy wpadnie na jakiś zbawienny pomysł? Czy znajdzie tę złotą nić? Czy wydostanie się z labiryntu lawirowania, skręcania raz w te, raz we wte? Czy opozycja ogarnie całość kraju? Czy zrozumie, że PiS wygrał, bo dał ludziom nie tylko pieniądze, ale zrobił transakcję wiązaną? Ludzie naprawdę potrzebowali pieniędzy na życie.
I dlatego dostali je niestety od prawicy. Oczywiście nie za darmo…
Rafał Sulikowski
20 lat Putina

Miodrag Soric
9 sierpnia 1999 Władimir Putin został po raz pierwszy premierem Rosji. Wtedy niósł z sobą nadzieje, dziś budzi kontrowersje – zarówno w domu, jak i poza granicami Rosji.

Na początku był „anty-Jelcynem”, wyraźnie młodszy od jeszcze urzędującego prezydenta, pełen energii, szybko nabierający pewności siebie podczas wystąpień publicznych, nieskłonny do kieliszka. 20 lat temu nowy szef rządu, a wkrótce nowy prezydent Władimir Putin, przyniósł głęboko zdezorientowanym ludziom nową wiarę we własne siły. Rosjanie czuli się zagubieni. Reformy demokratyczne podjęte w latach 90-tych XX wieku nie powiodły się, na Kaukazie szalała wojna. Pod względem gospodarczym kraj był na dnie.
Nowemu człowiekowi na Kremlu sprzyjała „fortuna”. Rosnące ceny surowców napędzały do państwowej kasy miliardy. Putin inwestował w gospodarkę, spłacił zagranicy długi, zwalczał biedę. Rządami żelaznej ręki zakończył wojnę w Czeczeni. Głos Moskwy znowu stał się słyszalny w światowej polityce.

Wyczucie tęsknot Rosjan
Putin tęsknotę za wielką Rosją wykorzystuje do dzisiaj i znakomicie rozumie oczekiwanie Rosjan za stabilizacją i imperialną wielkością. Prezentuje się jako doświadczony sternik, który pewną ręką prowadzi statek Rosję przez burze współczesności, zawsze stawiając opór wiejącemu w oczy wiatrowi z zachodu. Ludziom obiecuje to, czego pragną: więcej pieniędzy dzięki wyższym płacom i rosnącym nakładom na cele socjalne. Zwłaszcza starszym Rosjanom nie przeszkadza, że nie dotrzymuje obietnic, alternatywy jak się wydaje. nie widzą.
Coraz więcej młodych myśli jednak inaczej. Żyją w świecie, który błyskawicznie się zmienia. Tylko na Kremlu wszystko zostaje takie, jakim było – Putin, inkarnacja „dalej tak”.
Dojrzewającemu pokoleniu trudno identyfikować się z Putinem, który mówi, że do dzisiaj nie posiada smartfona. Cenioną przez starszych Rosjan stabilizację postrzegają jako kurczowe trzymanie się władzy. Kto – tak jak Putin – mówi o zaletach zmian klimatycznych, nie odzwierciedla oczekiwań młodszego pokoleniaRosjan. Wielu uczniów i studentów gardzi skorumpowanymi politykami, przekupnymi prokuratoram i sędziami i nigdy nienasyconymi oligarchami. Młode pokolenie w miastach domaga się transparencji w polityce. Albo, jak nazywało się to wcześniej – głasnosti.
Jednak pierestrojki – reform, jak brzmiało drugie, kluczowe pojęcie ery Gorbaczowa – przynajmniej na razie nie będzie. Tak zwani siłowicy (środowisko urzędników centralnego aparatu władzy wywodzących się ze służb specjalnych i armii), pochodzących z dawnego aparatu bezpieczeństwa konserwatyści, nie pozwalają się tak po prostu odstawić na boczny tor. A już na pewno nie przez pokojowo nastawionych demonstrantów. I tak system Putina unkcjonuje dalej: wybory zostają sfałszowane, prasa poddana cenzurze, myślący inaczej prześladowani. A rosyjskie społeczeństwo coraz bardziej się polaryzuje.
Polaryzujący prezydent
Im dłużej Putin pozostaje przy władzy, tym bardziej są podzielone zdania o nim. Nadal jest podziwiany przez miliony Rosjan jako prezydent, który rozszerzył wpływy Rosji nie tylko na Ukrainie czy w Gruzji. Reakcjoniści na całym świecie, widzą jak można przywrócić „wielkość narodową”: rządami twardej ręki i użyciem przemocy. Liberalni demokraci w kraju i za granicą, są krytyczni. Czekają na czas po Putinie.
To jednka może jeszcze potrwać. Minione 20 lat nie kończy jego władzy. Czas urzędowania Putina potrwa do 2024 i nie określił czy będzie chciał rządzić dalej.
Putin nie jest już dzisiaj tym samym politykiem jakim był 20 lat temu. Kiedyś był partnerem dla zachodu, teraz zwalcza narzucony przez USA porządek świata. Tym samym – razem z autorytarnymi władzami w Chinach i Iranie – sprawia, że świat staje się mniej bezpieczny. I to dla wszystkich narodów – także dla Rosjan.
REDAKCJA POLECA
Dlaczego warto zadbać o odpowiednie wyposażenie gimnastyczne?
Odpowiedniego wyposażenia gimnastycznego potrzebują zarówno kluby fitness czy szkolne hale sportowe, jak i domowe siłownie. Ćwiczenia wykonywane za pomocą tych akcesoriów mogą mieć określony charakter i kształtować różne partie ciała. Dlaczego kompletując własny sprzęt sportowy warto pomyśleć o odpowiednio dobranych przyrządach?

Profesjonalne wyposażenie gimnastyczne
Znaczna część przyrządów gimnastycznych wymaga zawieszenia na taśmach oraz linach. Można za ich pomocą wykonywać zarówno stosunkowo proste, jak i bardziej skomplikowane ćwiczenia. Niektóre z nich pozwalają nawet na przeprowadzanie rozmaitych akrobacji. Przed wyborem tego rodzaju sprzętu do własnej siłowni, warto przyjrzeć się uważnie jego działaniu i na tej podstawie podjąć ewentualną decyzję o zakupie. Przebieg samego treningu może być różnorodny, ze względu na sporą dowolność w rodzaju realizowanych ćwiczeń.
Zalety ćwiczeń ze sprzętem gimnastycznym
Narzędzia gimnastyczne wzmacniają mięśnie i pomagają w pracy nad ich siłą. Wykonywane z ich pomocą ćwiczenia mogą angażować różne partie ciała, co pozytywnie w pływa na praktycznie całą sylwetkę. Na szczególną uwagę zasługują kółka gimnastyczne które aktywizują mięśnie głębokie. Znacząco ułatwiają one np. wzmacnianie partii brzucha, a także przyczyniają się do wysmuklenia sylwetki. Z ich pomocą można też o wiele lepiej opanować równowagę. Ćwiczenia z udziałem kółek gimnastycznych wywierają ponadto korzystny wpływ na stawy.
Trening z wyposażeniem gimnastycznym
Systematyczny i regularny trening pozwala na uzyskanie wyjątkowo dobrych efektów – można w ten sposób wzmocnić klatkę piersiową, ręce i ramiona, nogi, brzuch oraz inne partie ciała. Sprzęt gimnastyczny szczególną popularnością cieszy się wśród osób uprawiających street workout oraz crossfit. Nie ma jednak żadnych przeszkód, aby korzystać z tego rodzaju wyposażenia także na zwykłych zajęciach fintess lub w domowej siłowni. Ćwiczenia z udziałem kołek gimnastycznych oraz innych elementów wyposażenia warto jednak dobrze zaplanować.
Dyktator nie poszedł do polityki po pieniądze tylko dla władzy. Po co mu one skoro wszytko należy do niego

Piotr Surmaczyński
Nikt z funkcjonariuszy dyktatury nie ma odrobiny samodzielności. Płaci się im za bezwzględne posłuszeństwo. Pieniądze, które dostają, są na tyle duże, że usypiają wszelkie wątpliwości.
Kiedy dyktator mówił publicznie do swoich wasali, że „do władzy nie idzie się po pieniądze” miał na myśli to, że oni dostaną kasę, ale władzy nie będą mieli. Dla niech układ jest korzystny. Zera uzyskają statusy milionera.
To dyktator nie poszedł do polityki po pieniądze tylko dla władzy. Władzy absolutnej i całkowitej. Władzy realizowanej przez opłacanych wysoko ponad kompetencje wasali, którzy bezwiednie wykonają wszystkie polecenia dyktatora.
Nikt z funkcjonariuszy dyktatury nie ma odrobiny samodzielności. Płaci się im za bezwzględne posłuszeństwo. Pieniądze, które dostają, są na tyle duże, że usypiają wszelkie wątpliwości.
„Czy warto ryzykować trybunałem stanu”?
Dla wasala, który jest kiepskim specjalistą, oferowane przez dyktaturę dochody, są nieosiągalne w normalnych warunkach. Zrobi wszystko. Dla dyktatora.
Zatem idąc do władzy, dyktator nie dba o pieniądze. Po co mu one skoro wszytko należy do niego? Może wszystko. Może kazać zamknąć w więzieniu uczciwego człowieka albo ułaskawić największego łotra. Może zrobić ministrem obrony agenta wrogiego państwa lub ministrem sprawiedliwości najbardziej mściwą gnidę. Może naprawdę wszystko. Przynajmniej tak mu się wydaje. Tak naprawdę może tylko tyle ile mu pozwolimy. Niech mu się już nie wydaje, że może z nami zrobić wszystko. Teraz mamy szansę, by wyprowadzić gnoja z błędu – Polska jest dobrem wspólnym wszystkich Polaków.
Wszyscy są równi wobec prawa. Życie dyktatora jest warte tyle ile życie każdego innego mieszkańca naszego kraju. Idźmy na wybory i uświadommy dyktatorowi i jego wasalom, że nie są lepszym sortem, że wszyscy jesteśmy równi w wolnej, demokratycznej i europejskiej ojczyźnie.
Idźmy wszyscy na wybory. Nakryjmy ich czapkami.
Piotr Surmaczyński
Jest oficjalny zwiastun filmu „Polityka” Patryka Vegi. Politykom PiS film raczej się nie spodoba
Patryk Vega udostępnił oficjalny zwiastun swojego nowego filmu „Polityka”. W kinach film ma pojawić się od 4 września 2019 roku.
Jeszcze przed premierą film Patryka Vegi zdążył wzbudzić wiele kontrowersji i nie zachwycił zwolenników PiS. A to wszystko za sprawą obranego przez reżysera tematu. W czwartek w internecie sieci pojawił się pierwszy oficjalny zwiastun filmy.
W nowej produkcji Patryka Vegi zobaczymy postacie wzorowane na podstawie osobistości znanych z pierwszych stron gazet polskiej sceny politycznej. Role aktorów możemy skojarzyć z takimi politykami jak Jarosław Kaczyński (Andrzej Grabowski), Beata Szydło (Ewa Kasprzyk), Tadeusz Rydzyk (Zbigniew Zamachowski), Mateusz Morawiecki (Kamil Bosak) czy Bartłomiej Misiewicz (Antek Królikowski).
Film będzie raczej komedią, choć jak ostrzega Patryk Vega „Każdy polityk funkcjonujący w systemie po kilku latach staje się socjopatą. Obserwowałem ludzi, którzy zostali totalnie zdeprawowani przez władzę. Macie się czego bać!”
„Polityka” to film o przedstawicielach wszystkich frakcji i ugrupowań politycznych w Polsce, o rządzących i opozycji, o świeckich liderach i politykach w sutannach. W prześmiewczy sposób ukazuje znane z mediów wydarzenia i wypowiedzi polityków. Zobaczymy m.in. Tadeusza Rydzyka, który tłumaczy, że dostal dwa samochody od bezdomnego, Mateusza Morawieckiego, ktory mowi o „pracy za miskę ryżu”, ale też Jarosława Kaczyńskiego i jego zamiłowanie do oglądania rodeo, czy Bartłomieja Misiewicza, któremu salutują żołnierze.
Ten ostatni, który niedawno po pięciu miesiącach opuścił areszt, już podobno złożył pozew cywilny przeciwko Patrykowi Vedze o naruszenie dóbr osobistych. Żąda usunięcia kliku scen, które jego zdaniem są „skandaliczne, niepoparte niczym”. Chodzi m.in. o sceny, w których postać – zdaniem Misiewicza, inspirowana jego własną osobą, bierze kokainę i ma romans z kimś, kto przypomina Antoniego Macierewicza.
Premiera „Polityki” odbędzie się już niebawem. Do kin ma wejść 4 września 2019 rok
Dariusz Frach / thefad.pl
Adam Mazguła: Ogrodnik Kaczyńskiego wysadził PiS

Adam Mazguła
Kuchciński obnażył członków PiS-u. Jego arogancja, nadużywanie uprawnień, nagłośnione afery seksualne, służbowe mieszkania, samoloty i śmigłowce do celów prywatnych, handel nieruchomościami, magnackie nawyki i buta, w której to uczestniczyli inni prominentni członkowie PiS, zburzyły cały misternie budowany wizerunek partii władzy.
Partia Świętego Mikołaja od czterech lat prowadzi nieprzerwaną kampanię wyborczą, której podstawę stanowią hasła „dobrej zmiany”, „tylko my jesteśmy wiarygodni”, „dotrzymujemy słowa”, „słuchamy Polaków”, „mamy wyższe standardy” i całe stosy innych propagandowych haseł. Wszystko to można streścić słowami: wszyscy nasi poprzednicy byli złodziejami i zdrajcami narodu i zepchnęli „Polskę w ruinę”, a PiS naprawi wszystko, bo ma wyższe standardy narodowej dumy, chrześcijańskich wartości i dzielenia się sukcesami z Polakami.
Marek Kuchciński, pierwszoplanowa i zaufana postać Jarosława Kaczyńskiego w niszczeniu polskiego parlamentaryzmu i lider chamstwa narodowego, obnażył wiarygodność tej propagandowej partii kłamstwa. Jego skromność kazała mu zamknąć się przed posłami w parlamencie, a Sejm przed narodem. Aby nikt go o nic nie pytał i aby dodać sobie powagi, paradował po korytarzach w towarzystwie pięciu uzbrojonych po zęby strażników Straży Marszałkowskiej. Nie dopuszczał do żadnej dyskusji parlamentarnej i nawykowo obrażał posłów opozycji, zaskakując niestosowaniem prawa oraz zasad dopuszczania do obrad nieprzygotowanych i skandalicznych ustaw. Jarosław Kaczyński był dumny z jego dokonań i publicznie chwalił tego butnego nadczłowieka.
Kuchciński obnażył jednak członków PiS-u. Jego arogancja, nadużywanie uprawnień, nagłośnione afery seksualne, służbowe mieszkania, samoloty i śmigłowce do celów prywatnych, handel nieruchomościami, magnackie nawyki i buta, w której to uczestniczyli inni prominentni członkowie PiS, zburzyły cały misternie budowany wizerunek partii władzy. Ostatecznie obaliły jej wiarygodność oświadczenia kancelarii sejmu i władz partii. Wysyp kłamstw jest tak oczywisty, że obnaża cały styl sprawowania władzy przez PiS. Kłamstwo i oszustwo jest tak wszechobecne wśród ich elit, że pozwala uogólniać wnioski o tym, jak zorganizowali sobie folwark prywatnego i partyjnego szczęścia, jak bezczelnie okradają Polskę i Polaków.
Sprawa Marka Kuchcińskiego to nie jest odosobniony przypadek, to mafijny układ powiązań władzy z partią i KK. Wszyscy doświadczamy partyjnego wymiaru zarządzania, służbami specjalnymi, prokuraturą, policją, wojskiem, systemem finansowym i ścisłej współpracy z hierarchami KK. Jestem przekonany, że skierowanie uwagi na każdego innego działacza PiS-u skutkowałoby tymi samymi wnioskami.
Dalej tego nie ukryjecie, chociaż prezes próbował mataczyć i odwracać uwagę opinii publicznej od swojej partii w historię, jak to ma w zwyczaju. Ośmieszył się przy tym okrutnie i dołożył ognia pod swój wizerunek, nie chcąc rozmawiać z dziennikarzami po złożonych oświadczeniach o dymisji.
Koniec partii Świętego Mikołaja wydaje się bliski. Pod warunkiem, że obudzona czwarta władza nie zaśnie znowu na lata z wygodnictwa i prostactwa.
Tymczasem kapitan drużyny kłamstwa zdymisjonował marszałka. To pierwsza wymuszona dymisja w partii władzy. Strach zagląda im w oczy, bo nikt tego nie brał pod uwagę.
To bardzo trudny czas, bo ranione zwierzę staje się nieobliczalne i potrafi zaatakować śmiertelnie w obronie swojego życia, a w tym przypadku, przywilejów. Mam jednak nadzieję, że nie są oni w stanie zawiązać nowej targowicy i powrócić do rozbiorów naszych cywilizacyjnych wartości.
W poczuciu odpowiedzialności,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Zarobki w Polsce. Gdzie opłaca się szukać pracy?
Wiele czynników wpływa na wysokość zarobków. Jednym z nich jest branża, oraz stanowisko, jakie interesuje potencjalnego pracownika. Również miejscowość, w której przeglądamy oferty pracy, ma wpływ na wynagrodzenie. Gdzie obecnie opłaca się szukać pracy? Co zrobić, gdy jesteśmy bezrobotni, a potrzebujemy szybkiego zastrzyku gotówki? Odpowiedź na te i wiele innych pytań znajdziesz w artykule.

Zawód przyszłości
Kto z nas nie chciałby pracować w wymarzonym zawodzie i zarabiać fortunę? Przyjemnie jest przychodzić do pracy, która jest również naszym hobby. Jednym z obecnie najlepiej opłacanych branż jest branża techniczna oraz naukowa. Zawód informatyka to jeden z lepiej opłacanych nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie. Technologia tak idzie do przodu, że programiści i informatycy to jedni z bardziej pożądanych zawodów praktycznie w większości firm, w szczególności w dużych korporacjach. Im większa firma, tym pracownik może spodziewać się lepszego wynagrodzenia. Lata nauki popłacają, ponieważ zarobki informatyków przekraczają nawet 8 tysięcy złotych brutto na miesiąc. Handlowcy również mogą pochwalić się dość wysokimi zarobkami. Premie, jakie mogą uzyskać ze sprzedaży, mogą zagwarantować handlowcom drugą pensję. Dobrze płatną pracę mogą znaleźć mężczyźni, decydując się na rozpoczęcie kariery w branży budowlanej, czy pracy w kopalni.
W jakim mieście uzyskamy najlepsze zarobki?
Większość ludzi szukając dobrze płatnej pracy, decyduje się opuścić dom rodzinny. Dzięki przeprowadzce otwierają sobie drogę do kariery i zapewniają lepszy byt dla siebie i swoich dzieci. Poprawa warunków życiowych to priorytet dla wielu z nas. Najwięcej zarabiają Polacy mieszkający na zachodzie Polski. Także życie w stolicy może zagwarantować nam możliwość uzyskania wysokich zarobków, jednak należy pamiętać, że koszty, jakie niesie nam życie w Warszawie również są dość wysokie. Im większe miasto, tym większa szansa na uzyskanie lepiej płatnej pracy.
Stanowiska kierownicze
Osoby zainteresowane stanowiskami kierowniczymi mogą spodziewać się otrzymania wysokiej comiesięcznej pensji na swoje konto bankowe. Wynagrodzenie dyrektora, czy kierownika może sięgać ponad 10 tysięcy złotych brutto. Musimy jednak mieć na uwadze, że osoby starające się o taką posadę, muszą posiadać ogromną wiedzę i doświadczenie w kierowaniu zespołem. Na tym stanowisku również nieunikniony jest stres i ogromna odpowiedzialność.
Bezrobocie w Polsce
Obecnie Polacy mogą pochwalić się rekordowo niskim bezrobociem. Od około 30 lat wskaźnik bezrobocia w Polsce nie był aż tak niski. Dla pracowników są to świetne wiadomości. Osoby poszukujące prace mogą wybierać wśród dostępnych ofert na rynku pracy w Polsce. Również dzięki temu zjawisku zwiększają się szanse na uzyskanie lepiej płatnej pracy lub podwyżki w dotychczasowym miejscu zatrudnienia. Wielkopolska to województwo, w którym wskaźnik bezrobocia jest najmniejszy. Jednym z czynników spadku bezrobocia w Polsce jest to, że spora liczba młodych osób decyduje się na emigrację po zakończeniu studiów. Obecnie rynek w Europie dostępny jest dla każdego obywatela UE. Ludzie decydują się na wyjazd za granicę Polski, ponieważ mają większe możliwości otrzymania lepiej płatnej pracy na tym samym stanowisku. Również Polska idzie sporo do przodu i otwieranych jest coraz to więcej nowych, innowacyjnych przedsiębiorstw. Co za tym idzie, oczywiście otwierają się nowe miejsca pracy.
Pożyczka dla bezrobotnych
Osoby bezrobotne, które poszukują wsparcia finansowego, mogą uzyskać je w firmach pozabankowych w Polsce. Pożyczka dla bezrobotnych to jedna z opcji, dzięki której możemy uzyskać szybkie pieniądze nawet w ten sam dzień. Osoby zainteresowane zaciągnięciem pożyczki w pierwszej kolejności muszą wyszukać firmy, które udzielają pożyczek na sam dowód osobisty. W tym wypadku pożyczkodawcy mogą poprosić o podanie danych osobowych i teleadresowych. Często jednak weryfikowana jest tożsamość wnioskującego o pożyczkę, poprzez wykonanie przelewu weryfikacyjnego w wysokości 1 grosza na konto bankowe firmy pożyczkowej. Wypełnienie wniosku jest bardzo proste i można go wykonać bez konieczności wychodzenia z domu. Po poprawnym wypełnieniu formularza wystarczy poczekać na odpowiedź ze strony firmy pozabankowej. Jeżeli będzie ona pozytywna, na konto bankowe zostaną przelane pieniądze z pożyczki.
Chwilówka dla osób nieposiadających stałego zatrudnienia
Najlepszym produktem finansowym, jakie może uzyskać osoba nieposiadająca stałego zatrudnienia, lub przebywająca na bezrobociu jest krótkoterminowa pożyczka tzw. chwilówka. Chwilówki są udzielane przeważnie na okres 30 dni od momentu podpisania umowy z firmą pozabankową. Często osoby zainteresowane zaciągnięciem pożyczki, mogą natrafić na ofertę pierwszej pożyczki za 0 zł. Darmowe chwilówki oferowane są całkowicie nowym klientom firm pożyczkowych. Pożyczkobiorca jest zobowiązany do oddania takiej samej kwoty pieniężnej, jaką uzyskał podczas podpisywania umowy. Warunkiem uzyskania pożyczki za 0 zł jest uregulowanie spłaty zobowiązania w wyznaczonym terminie. Przed podpisaniem umowy z firmą pozabankową warto sprawdzić wszystkie warunki, jakie stawia sobie pożyczkodawca względem klienta. Na stronach firm pożyczkowych znajdziemy również wzór umowy oraz tabelę opłat. Możemy również skorzystać z kalkulatora dostępnego na stronie głównej. Po wybraniu kosztów pożyczki mamy pełną świadomość, jaka kwota wyjdzie nas przy spłacie zobowiązania.
Artykuł opracowany przez specjalistów www.pozyczkowy-portal.pl






