Kuchciński po aferze z lotami rezygnuje z funkcji Marszałka Sejmu

W dniu jutrzejszym zamierzam złożyć rezygnację z funkcji Marszałka Sejmu – powiedział na konferencji prasowej Marek Kuchciński. Wyjaśnił, że powodem są „oczekiwania społeczne”. Podkreślił również, że ani razu nie złamał prawa.

– Liczba lotów wywołująca kontrowersje podyktowana była dużą liczbą spotkań z mieszkańcami, często małych miejscowości. Przyjąłem bowiem model pracy marszałka, który działa nie tylko w Sejmie, w Warszawie, ale pracuje w kraju i za granicą. Ponieważ opinia publiczna negatywnie ocenia moje zachowanie, nie będę mógł dalej pełnić funkcji marszałka – powiedział w czwartek Kuchciński na konferencji prasowej.

– Decyzja marszałka Sejmu o dymisji jest dowodem postawy, która jest związana z naszym hasłem: słuchać Polaków, służyć Polsce – podsumował dymisję Kuchcińskiego obecny na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński.

 

Dariusz Frach / thefad.pl

 


Marcin Zegadło: Trzeba mieć tupet, żeby po tym, w co polski Kościół jest umoczony mówić innym o moralności

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Przepraszam, że ja wciąż o tym samym, ale kiedy patrzę na tych typów, po prostu, ulewa mi się jak dzidziusiowi. Układ pokarmowy odmawia mi posłuszeństwa i tyle. I nie wiem, naprawdę, nie wiem, czy bardziej przerażają mnie i smucą goście typu Gądecki, czy ci, którzy w niedzielę znów pobiegną do kościoła

 

Gdyby ktoś z tych obrońców Kościoła Katolickiego, którzy co pewien czas pouczają nas, jak nie powinniśmy o Kościele rozumować, jak pisać, i że generalnie „Jezus, Jezus, Jezus” – gdyby ktoś z tych katolików miał wątpliwości co do stanowiska KK w sprawie naziolskiej wypowiedzi abp. Jędraszewskiego o „tęczowej zarazie”, to Gądecki, a nie jest to, jak się Państwo orientują, proboszcz parafii w Pierdziszewie tylko, niestety, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, czyli szef czegoś w rodzaju „Polskiego Kościoła Narodowo-Radykalnego”.

Ten sam Gądecki w swojej wypowiedzi bierze stronę i broni Jędraszewskiego i powiada: „(…) szacunek dla konkretnych osób nie może prowadzić do akceptacji ideologii, która stawia sobie za cel przeprowadzenie rewolucji w zakresie społecznych obyczajów i międzyosobowych relacji”. I dalej w tym tonie o „dewastacji duchowej”, którą „środowiska LGBT” czynią w zdrowej tkance narodu.

Trzeba mieć tupet, żeby po tym, w co polski Kościół jest umoczony mówić innym o moralności. Trzeba mieć tupet i bezczelność o rozmiarach Bazyliki św. Piotra, żeby po tym, co Kościołowi już udowodniono, a z czego się Kościół jeszcze nie rozliczył i prawdopodobnie nie rozliczy się, ponieważ nie widzę wjazdów prokuratorów do zakrystii, nie zauważam biskupów zeznających przed organami ścigania w sprawach dotyczących ohydnych przestępstw seksualnych, których ofiarami są (były) dzieci.

Trzeba mieć w sobie pychę i zepsucie godne rzymskich cesarzy, żeby z tej pozycji nauczać o prawości, moralności i mówić ludziom co jest dobre, a co jest złe, co jest „normalne”, a co nie jest „normalne”.

Trzeba mieć w sobie pokłady hipokryzji bogate jak złoża węgla wszystkich zagłębi węglowych tej planety, żeby wiedząc jak w rzeczywistości wygląda „celibat” i z czym to się je. Jak wyglądają stosunki płciowe polskiego kleru (a nie różnią się one specjalnie od pożycia tych, którzy w celibacie nie żyją, z tą różnicą, że świeccy ostatecznie sami za siebie płacą alimenty, a jak nie płacą, to idą siedzieć). Trzeba być obłudnikiem podniesionym do entej potęgi, żeby po tym wszystkim mówić innym jak mają żyć i żeby przypisywać sobie kompetencje do stanowienia standardów „prawości”, a przede wszystkim mieszać w to biednego, ukrzyżowanego żydowskiego nauczyciela z rzymskiej Judei.

Przepraszam, że ja wciąż o tym samym, ale kiedy patrzę na tych typów, po prostu, ulewa mi się jak dzidziusiowi. Układ pokarmowy odmawia mi posłuszeństwa i tyle. I nie wiem, naprawdę, nie wiem, czy bardziej przerażają mnie i smucą goście typu Gądecki, czy ci, którzy w niedzielę znów pobiegną do kościoła.

Ja wiem, że to jest wszystko „proces społeczny”, ale bez waszego udziału „bracia katolicy” ten proces się nie zacznie


Roman Giertych: List do Marszałka ostatni

Roman Giertych

Roman Giertych

A może na konferencji, przy Jarku, powie Pan jeszcze ile razy Prezydent samolotem na narty latał? Tak, żeby uwieńczyć Pana dzieło godne Wallenroda. Niech się Pan da namówić!

 

Szanowny i Kochany panie Marszałku!

Marność nad marnościami powiada Kohelet i nic tylko marność. Tak więc coś się zaczyna, a coś się kończy. Dzisiaj, gdy wielu będzie z Pana szydzić i się naigrywać ja wiernie stać będę do końca.

Odchodzi pan panie Marszałku z podniesionym czołem. Jestem bowiem pewien, że cała akcja z lotami, którą Pan tak pięknie zaplanował jest Pana nadzwyczajnym darem dla Polski.

Pan wie, że władza PiS to najbardziej bezczelna i skorumpowana ekipa, jaką mieliśmy w naszym kraju od czasów komunistów. I Pana patriotyczne serce postanowiło ją pogrążyć. Dzisiaj stojąc obok Kaczyńskiego będzie Pan w duchu powtarzał słowa poety:

„Ja to sprawiłem; jakem wielki, dumny,
Tyle głów hydry jednym ściąć zamachem!
Jak Samson jednym wstrząśnieniem kolumny
Zburzyć gmach cały i runąć pod gmachem!”

Tak Panie Marku! Pan jesteś Wallenrodem naszych czasów, który na swoim przykładzie pokazał podłość i pazerność tej władzy, aby doprowadzić do jej klęski.

W podręcznikach będzie się Pana wspominać Pana poświęcenie. A to, że musi Pan runąć pod gmachem to tylko dlatego, że Jarek się spostrzegł, w co Pan gra (no przecież nie odwołał Pana za okradanie Państwa, gdyby tak było, to kto zostałby w elicie władzy?).

Tak więc głowa do góry! To o Panu Mickiewicz w proroczym uniesieniu podsumowując los Wallenroda pisał:

„Będzie ją śpiewać i kiedyś przyszłości
Z tej pieśni wstanie mściciel naszych kości!”

Polska Pana poświęcenia nie zapomni.

Wierny do końca,
Roman Giertych

PS.

A może na konferencji, przy Jarku, powie Pan jeszcze ile razy Prezydent samolotem na narty latał? Tak, żeby uwieńczyć Pana dzieło godne Wallenroda. Niech się Pan da namówić!

 

 


„Papierowe słomki – czy faktycznie są ekologiczne?”

Wiele restauracji, barów i knajp przystąpiło do akcji „Tu pijesz bez słomki„. Polega ona na rezygnacji ze słomek przez daną gastronomię.

Słomki są jednym z najpowszechniej występujących śmieci, w oceanach stanowią aż 3% wszystkich odpadów. Często trafiają do organizmów zwierząt morskich. Na Youtubie można zobaczyć odtworzony już 37 mln razy film, w którym biolog wyciąga żółwiowi morskiemu z nozdrzy właśnie plastikową słomkę.

 

W samej Polsce rocznie zużywamy ich ponad 1,2 miliarda. Coraz więcej osób zaczęło zwracać na to uwagę, z tego względu często można usłyszeć podczas zamawiania napoju, słowa „poproszę bez słomki”.

Wiele światowych koncernów zdecydowało się zrobić coś w tej kwestii. Starbucks do 2020 roku planuje całkowicie wycofać jednorazowe plastikowe słomki. Zamiast nich, w wieczku będzie specjalny otwór do picia. Jest to rozwiązanie typu „mniejsze zło”, bo kubek dalej jest plastikowy i jednorazowy.

Natomiast McDonald wprowadza słomki papierowe, gdyż wiele osób jest przekonanych, że są one ekologiczne. Jednak nieliczne zakłady recyklingowe przetwarzają papier, który miał wcześniej kontakt z żywnością. Poza tym część takich słomek i tak jest pokryta plastikową warstwą, więc nie ulegnie też biodegradacji. Ponadto produkcja takich słomek powiązana jest z wylesieniem i większym zużyciem energii niż w przypadku tych plastikowych.

Papierowe, czy plastikowe? Co wybrać?

Do większości napojów nie potrzeba jakichkolwiek słomek, więc przed ich wzięciem zastanówmy się, czy przypadkiem nie produkujemy niepotrzebnych śmieci.
Fot. pixabay

Co więc najlepiej wybrać? NIC, bo do większości napojów nie potrzeba jakichkolwiek słomek, więc przed ich wzięciem zastanówmy się, czy przypadkiem nie produkujemy niepotrzebnych śmieci.

Więcej o ekologii na Instagramie / Facebooku – Togetherforourplanet.

Alicja Sawera


Zderzenie trzech tirów. Policja publikuje film i apeluje o rozwagę

Jak niebezpieczne może być omijanie innego pojazdu przekonali się kierowcy w Bardzie. Doszło tam do zderzenia 3 samochodów ciężarowych, co spowodowało zablokowanie drogi na kilka godzin. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Zderzenie trzech tirów. Fot. screenshot

Do zderzenia 3 samochodów ciężarowych, doszło 5 sierpnia 2019 roku ok. godz. 16.30 w miejscowości Bardo. Kierujący samochodem ciężarowym z naczepą omijał inny samochód ciężarowy w miejscu niedozwolonym. Mężczyzna przejechał podwójną linię ciągłą tuż przed łukiem drogi. W tej samej chwili z przeciwnej strony nadjechała cysterna. Prowadzący ciężarówkę czeski kierowca próbował hamować. Jego auto wpadło jednak w poślizg. Doszło do zderzenia dwóch samochodów.

Dodatkowo w dwa stojące już na środku drogi samochody ciężarowe wpadł kolejny tir. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Wszyscy kierujący byli trzeźwi.

Sprawca stracił prawo jazdy

Przez kilka godzin droga była zablokowana. 56-letniemu kierowcy, który doprowadził do kolizji, zatrzymano prawo jazdy. W ocenie policjantów kierowca zawodowy nie może popełniać tak rażących wykroczeń i dlatego do sądu został skierowany wniosek o jego ukaranie. Sąd może w takim przypadku orzec zakaz kierowania pojazdami nawet do 10 lat. Trzeci z kierowców, za niezachowanie ostrożności został ukarany mandatem karnym w wysokości 500 złotych.

 

Dariusz Frach / thefad.pl / Źródło: (KWP we Wrocławiu / kp)

 


Dariusz Stokwiszewski: Dziadowskie moralnie państwo pisowskie popełniło kolejną zbrodnię przeciw narodowi polskiemu!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Tak popularna już i powszechna polityczna korupcja uwolniła najniższe instynkty, na czele z nienawiścią do innych. Zwłaszcza do tych, którzy są inni lub nie godzą się na łamanie przez władzę (przy ścisłej współpracy z hierarchią Kościoła Katolickiego), ogólnie przyjętych i głoszonych przez prawdziwych katolików (choćby Papieża) zasad; wynikających zarówno z przepisów, norm i zwyczajów prawnych, jak też z Dekalogu!

 

Kończy się druga dekada XXI wieku, a my jesteśmy na etapie „państwa dziadowskiego”! Moralno – etyczna zgnilizna władzy zaczęła rozprzestrzeniać się również na obywateli, którzy zaczynają wsiąkać w bagno owego dziadostwa. Podajmy tu, jako dobry przykład, zdeptanie demokracji i państwa prawa, rozpadającą się armię, ale również niezdolność do przeprowadzenia reformy służby zdrowia, finansów, oświaty, szkolnictwa wyższego i deprecjację wszystkich niemalże uniwersalnych wartości. Podobne przykłady można byłoby mnożyć! Wszystko to nabrało tempa po wygranych przez PiS wyborach z 2015 r. Nie to jest jednak myślą przewodnią tych rozważań! Jest nią kwestia niszczenia morale oraz silnej do niedawna patriotycznej świadomości narodu polskiego. Postępując już od niemal czterech lat haniebnie, pisowska władza dała społeczeństwu przyzwolenie na to, by zatraciło wartości charakteryzujące wszystkie społeczeństwa cywilizowane! Zbrodni, przeciw narodowi, a tym jest to działanie, się nie wybacza! Co takiego się wydarzyło?!

Zbrodnią przeciwko narodowi polskiemu, określoną w tytule tego tekstu jest to, że:

Jarosław Kaczyński i PiS uruchomili mechanizm pozwalający ludziom słabym zerwać z przyzwoitością! Ich sumienia są więc „czyste”, bo akceptacja i przykład dziadostwa idącego z samej góry usprawiedliwia każde, nawet najbardziej podłe, działanie! Brak przyzwoitości połączona ze spolegliwością pisowskiej władzy stał się dziś w kraju nad Wisłą atutem predestynującym do najwyższych nawet zaszczytów, a już na pewno do dostatniego, kosztem reszty społeczeństwa, życia! Za moralny upadek społeczeństwa polskiego odpowiada obecny, niezwykle szkodliwy dla Polski oraz jej bezpieczeństwa, układ rządzący. To hydra, której dotąd nie odcięto jeszcze nawet jednej głowy! Za to przestępstwo zniszczenia wartości narodowych wymienianych, jako niezwykle ważne w procesie tworzenia bezpieczeństwa państwa polskiego powinna spotkać winnych bardzo surowa kara! Tylko głupiec nie rozumie jak ważne są takie kwestie dla więzi i spoistości narodu, jako całości!

Kaczyński lekceważy wszystkich i wszystko; sugeruje publicznie samej prokuraturze czy ta ma go przesłuchać, czy nie! Oczywiste niby przestępstwo, które polegało na wzięciu od austriackiego dewelopera nie ma tu najmniejszych podstaw, aby to poddawać w wątpliwość) koperty z 50 „tysiącami” złotych w ramach łapówki. Druga osoba w państwie, marszałek Sejmu Marek Kuchciński, traktując Polskę jak zwykły folwark „fruwa sobie” luksusowym samolotem za aż 2 miliardy złotych „na rosół” z Warszawy do Rzeszowa, zaś jego żona już sama wraca do stolicy tym samym środkiem lokomocji. Mało tego, ten facet nie ma sobie nic do zarzucenia! Za czasów MON Antoniego Macierewicza, pomocnik aptekarski zwalniał z pracy generałów! Istnieje niemal pewność co do tego, że PiS (nie mówię, że sam o to prosił, ale miał wiedzę o podsłuchach bardzo wysokich przedstawicieli poprzedniej władzy) wygrał wybory parlamentarne przy poparciu służb specjalnych Federacji Rosyjskiej i „mafii sołncewskiej”! Pisze o tym bardzo szczegółowo Tomasz Piątek w swoich dwóch książkach!

Prokuratorzy: generalny Ziobro i krajowy, Święczkowski systemowo oraz permanentnie niszczą organa ścigania i wymiar sprawiedliwości. Stworzyli (według słów prokuratora Krzysztofa Parchimowicza „układ od Tatr do morza”! Najnowszy Raport Prokuratorów Lex Super Omnia udowadnia to i prezentuje w sposób merytoryczny oraz nie budzący najmniejszych wątpliwości. Pytanie nasuwa się samo: gdzie my żyjemy? Czy to jeszcze Polska, czy matrix, w którym za chwilę obudzić się możemy w gułagach i obozach pracy?

Aby naród przetrwał i mógł się pokojowo rozwijać, we współpracy z demokratycznymi państwami Europy i świata, musi mieć podstawy moralno – etyczne na wymaganym w tych czasach poziomie! Poziom obozu rządzącego, tzw. zjednoczonej prawicy – dobrej zmiany – jest prawdopodobnie poziomem najniższym w Unii Europejskiej. Przykłady, niemal codzienne, łamania konstytucji i prawa pochodnego, prześladowanie środowisk prawniczych, w tym zwłaszcza przyzwoitych sędziów i prokuratorów są dowodem na kolejne zbrodnie popełniane na Polakach. Tak popularna już i powszechna polityczna korupcja uwolniła u wielu ludzi najniższe instynkty, na czele z nienawiścią do innych. Zwłaszcza do tych, którzy są inni lub nie godzą się na łamanie przez władzę (przy ścisłej współpracy z hierarchią Kościoła Katolickiego), ogólnie przyjętych i głoszonych przez prawdziwych katolików (choćby Papieża) zasad; wynikających zarówno z przepisów, norm i zwyczajów prawnych, jak też z Dekalogu! Za to grozi odpowiedzialność karna, bo wobec prawdziwego (a nie pisowskiego) prawa, my wszyscy jesteśmy równi! Warto o tym pamiętać panowie Kaczyński, Ziobro, Kuchciński, Święczkowski etc!

Dariusz Stokwiszewski


Roman Giertych: Bajka o głąbie

Roman Giertych

Roman Giertych

Morał z bajki dziś jest prosty: paradoksem życia jest to, że czasem nadzieja w tym, że głąb jest głąbem

 

Wielki Wódz zwołał kolejną naradę Czirokezów i rozpoczął mowę.

– Darmozjady moje! Znowu mam was ratować przed niechybną klęską podczas wiecu? Toż przecież nie możecie tak kraść ostentacyjnie – I tu wódz zwrócił swoją groźną twarz na Pierś Dziecka, który był przyczyną pilnej narady. – A ty Pierś Dziecka – kontynuował złowrogo – musiałeś mustangi bojowe na przejażdżki nawet dalszym kuzynom użyczać? Toż dostałeś mustanga, abyś szybko i sprawnie się po prerii przemieszczał, a ty sobie wycieczki urządzałeś w Góry Skaliste.

Ktoś z dalszego szeregu krzyknął: – I do tipi uciech mustangiem bieżał!

– Milcz – ryknął wódz. – Te plotki już się skończyły, a sprawcy tych potwarzy ukarani – rzekł.

– Niech dobry Manitu wybaczy im w Krainie Wiecznych Łowów – powiedział szaman, zerkając znacząco na Ognistą Gębę, który niejeden skalp dzierżył przy nogawce.

Wódz pozwolił, aby szepty się uciszyły i kontynuował: – Tak więc Pierś Dziecka zrezygnuje z kierowania Tipi Narad i odejdzie. A po wiecu wrócimy go z honorami i będzie miał nawet więcej mustangów.

Zwykle wystąpienie wodza kończyło dyskusję, ale tym razem stała się rzecz u Czirokezów niezwykła. Pierś Dziecka, którego wszyscy za ostatniego głąba mieli (dlatego został wybrany, aby Tipi Narad kierować) wstał nagle, rozejrzał się dookoła i wrzasnął:

– Co to, to nie! Nie zrzucicie mnie z sań, jak naszego Młodego Bobra, który tyle miesięcy musiał pod strażą siedzieć. Ja tylko kradłem? Toż wszyscy kradniemy, jak popadnie. Doimy ile wlezie. Ty chcesz mnie wodzu pouczać: a kto chciał sobie Wigwamy Srebrne postawić, aby go plemiona chwaliły? A ty Długi Nosie, który pacynką wodza jesteś i udajesz, że czymś rządzisz, nie pamiętasz jak chwilę temu tłumaczyliśmy się z twoich zakupów ziemi, która świętą miała być i oddana Manitu, a tyś ją sobie za skórkę skunksa kupił i udajesz, że tak wszyscy mogli. A ty Należna Nagrodo, któraś nie tylko z mustangów korzystała, ale gdyś staranowała dziecko pędząc na mule, to musieliśmy młodzieńca oskarżać, bo chciałaś dostać odszkodowania za twoje połamane kości? A ty Szalony Kojocie, który nie tylko muły rozbijałeś, ale stado twoich baranów z kiesy plemiennej utrzymujemy, aby mogli dalej twoje kolejne szaleństwa wspierać. Ty też uważasz, że powinienem zrezygnować? O nie! – Zakrzyknął Pierś Dziecka. – Jak ja utonę to razem z wami.

– To chociaż przeproś – powiedział Wielki Wódz przerażony wybuchem zawsze spokojnego Czirokeza.

– Przeprosić mogę – powiedział Pierś Dziecka, oddychając z ulgą.

– A Ty – wódz spojrzał na Ognistą Gębę. – Nad ranem wejdź na jakąś wojenną ścieżkę i kogoś ważnego o świcie do niewoli z wigwamu wyciągnij, to zajmą się pojmanym, a nie tym głąbem zaplutym.

Roman Giertych

Morał z bajki dziś jest prosty: paradoksem życia jest to, że czasem nadzieja w tym, że głąb jest głąbem.

 

 


Syria, Pakistan i Somalia na czele rankingu zagrożenia dla pokoju na świecie

Syria, Pakistan i Somalia znalazły się na czele rankingu zagrożenia dla pokoju na świecie przygotowanego przez Parlament Europejski. Wysokie pozycje zajęły: Indie, Chiny, Rosja i Ukraina.

Syria, Pakistan i Somalia znalazły się na czele rankingu zagrożenia dla pokoju na świecie. Wysokie pozycje zajęły: Indie, Chiny, Rosja i Ukraina.
Fot. twitter

Biuro Analiz Parlamentu Europejskiego (EPRS) stworzyło schemat zagrożeń dla pokoju i demokracji na całym świecie.

Najgorzej w tym zestawieniu wypadły Syria, Pakistan i Somalia. Tuż za nimi uplasowały się: Afganistan, Południowy Sudan, Demokratyczna Republika Konga, Republika Środkowej Afryki, Sudan, Irak, Czad, Jemen i Indie. Dalsze miejsca zajęły: Turcja, Libia, Chiny, Rosja i Iran. Natomiast 13. oczek za Teheranem, tuż za Kongiem, znalazła się Ukraina.

„Indeks Normandzki”

„Indeks Normandzki” (nazwa pochodzi od Normandii, gdzie podczas II wojny światowej alianci przeprowadzili desant) ma na celu zmierzenie poziomu konfliktu oraz potencjalnego ryzyka takiego konfliktu w nadchodzących latach. W efekcie powstał „ranking stanu i ryzyka konfliktu”.

Każdy z 136 wziętych pod lupę krajów przeanalizowano pod kątem 11 czynników zagrożenia dla pokoju zdefiniowanych w globalnej strategii Unii Europejskiej i porównano z sytuacją w regionie. Chodzi m.in. o terroryzm, dezinformację, zagrożenia hybrydowe, zmiany klimatu, bezpieczeństwo cybernetyczne, niestabilność państwa czy broń masowego rażenia.

Wojna domowa w Syrii

Syria, która w zestawieniu wypadła najgorzej, wciąż zmaga się z rozpoczętą w 2011 r. wojną domową. Konflikt do tej pory spowodował śmierć około pół miliona ludzi. Wywołał też ogromne przesiedlenia i zniszczenia w infrastrukturze. Ponad 5,6 miliona Syryjczyków jest zarejestrowanych jako uchodźcy w krajach sąsiednich.

Syria gorzej niż średnia globalna wypada pod każdym względem. W szczególności biorąc pod uwagę czynniki takie jak: procesy demokratyczne, terroryzm, odporności na dezinformację i gwałtowność konfliktu.

Indie – spory religijne i terytorialne

W raporcie przeanalizowano również sytuację Indii. Wysokie ryzyko konfliktu w tym kraju – według Biura Analiz PE – wynika w dużej mierze z szeregu nierozwiązanych sporów terytorialnych z Chinami i Pakistanem. Kraje te są również potęgami zbrojnymi. Chociaż jest to najbardziej zaludniona demokracja na świecie, Indie zajmują 74. pozycję w Rankingu Niestabilności Państw w 2019r.

Pomimo wysokiego sukcesu gospodarczego od lat 90. XX wieku kraj ten stoi w obliczu trwających sporów między religiami, kastami i grupami etnicznymi. Indie borykają się też z endemicznym ubóstwem – szacuje się, że 46 milionów Hindusów żyje poniżej granicy ubóstwa.

Ponadto kraj zajął 7. miejsce w Globalnym Indeksie Terroryzmu 2018, m.in. przez działalność Komunistycznej Partii Indii. Dodatkowo napięcie między Indiami i Pakistanem, szczególnie związane z roszeniami do regionu Dżammu i Kaszmiru, doprowadziły do powstania wielu grup islamistycznych działających na terytorium Pakistanu.

Potencjalnie konfliktogenna jest również szczególna podatność hinduskiego sektora rolnego na zmiany klimatu. Niektóre szacunki sugerują, że nawet 40 proc. całkowitych plonów w kraju zostałoby utraconych, gdyby temperatura na świecie wzrosła o 2 st. Celsjusza.

Ukraina i konflikt z Rosją

W rankingu relatywnie wysoko znalazła się również Ukraina, co wynika z trwającej wojny hybrydowej z Rosją. Konflikt zbrojny we wschodniej części Ukrainy do tej pory pochłonął ok. 12 800 ofiar, a ponad 1,5 mln osób zostało przesiedlonych.

„Od 2014 r. Rosja stosuje różnorodne taktyki hybrydowe przeciwko Ukrainie, w tym cyberataki, kampanie dezinformacyjne, przymus energetyczny, presję gospodarczą, presję religijną i ofertę obywatelstwa dla wszystkich Ukraińców” – czytamy w raporcie.

Bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej

Według „Indeksu Normandzkiego” Unia Europejska w większości z 11 analizowanych wskaźników wypada lepiej niż reszta świata; bardziej zagrożona niż średnia dla globu jest tylko w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Dało to UE 8. miejsce wśród państw, w których zagrożenie konfliktem jest najmniejsze. Unię wyprzedziły w rankingu: Norwegia, Szwajcaria, Islandia, Nowa Zelandia, Australia, Kanada i Urugwaj.

kurier PAP


Pakt Ribbentrop-Mołotow: przyjaźń połączona krwią

Jacek Lepiarz

Jacek Lepiarz

Pakt Ribbentrop-Mołotow i jego tragiczne skutki dla Polski są w Niemczech mało znane. „FAZ” publikuje w poniedziałek całostronicowy materiał przypominający genezę porozumienia Hitlera ze Stalinem.

Pakt Ribbentrop
23 sierpnia 1939 roku w Moskwie, podpisano umowę będąca formalnie paktem o nieagresji pomiędzy III Rzeszą i ZSRR. Fot wikipedia

Joachim von Ribbentrop i Wiaczesław Mołotow w ciągu 24 godzin podpisali traktat, który fundamentalnie zmienił układ sił w polityce europejskiej. „Nigdy przedtem umowa o porównywalnym znaczeniu nie została wynegocjowana w tak krótkim czasie” – pisze niemiecki historyk Martin Schulze Wessel na łamach poniedziałkowego wydania „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Pakt Ribbentrop-Mołotow – umowa z 23 sierpnia 1939 roku, będąca formalnie paktem o nieagresji pomiędzy III Rzeszą i Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich. Zgodnie z tajnym protokołem dodatkowym, stanowiącym załącznik do oficjalnego dokumentu umowy, dotyczyła rozbioru terytoriów lub rozporządzenia niepodległością suwerennych państw: Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Rumunii. Bywa także określany jako IV rozbiór Polski.

Pakt był „największą bombą” w historii europejskiej dyplomacji – cytuje autor czołowego niemieckiego historyka Golo Manna.

Szok wynikał z faktu, iż pakt zawarły dwie dyktatury, które uważały się pod względem ideologicznym za śmiertelnych wrogów. Traktat Hitlera ze Stalinem znosił nieoczekiwanie ideologiczną sprzeczność między bolszewizmem a narodowym socjalizmem. Przekonani komuniści byli wstrząśnięci – zaznacza Schulze Wessel.

Zapowiedź wojny przeciwko Polsce

Pakt Ribbentrop-Mołotow był zapowiedzią wojny. Obaj dyktatorzy uzgodnili, oprócz współpracy gospodarczej, podział Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Hitlera pakt oznaczał wolną rękę wobec Polski. Odsuwał też na dalszy plan niebezpieczeństwo wojny na dwa fronty. – W tym czasie Niemcy prowadziły „ukrytą wojnę” przeciwko Polsce, eskalując sytuację w Gdańsku – tłumaczy historyk.

Pakt Ribbentrop-Mołotow. Tajny protokół dodatkowy, stanowiący załącznik do oficjalnego dokumentu umowy, dotyczył rozbioru terytoriów lub rozporządzenia niepodległością suwerennych państw: Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii i Rumunii. Bywa także określany jako IV rozbiór Polski. Fot. wikipedia

Schulze-Wessel zwraca uwagę na kampanię propagandową prowadzoną ówcześnie przez niemieckie media przeciwko Polsce. Nie tylko tuba NSDAP „Der Stuermer”, lecz także względnie niezależne gazety w rodzaju „Frankfurter Zeitung” włączyły się do tej akcji. „Polska prowokacja”, w którym mowa była o „ślepym dążeniu do władzy”, „zaślepieniu” czy „polskim wyuzdaniu” – pisał „FZ” po podpisaniu paktu. W gazecie pisano też o incydentach granicznych świadczących jakoby o tym, że Polska stanowi zagrożenie dla Europy.

Antypolonizm w natarciu

„Antypolonizm miał w Niemczech w okresie międzywojennym powodzenie” – pisze Schulze Wessel. Antybolszewizm okazał się natomiast zjawiskiem ulotnym. Po zawarciu paktu, niemieckie media chwiliły „rosyjskie cnoty”. Pisano o „pokrewieństwie dusz” obu narodów.

Rewizjonizm Niemiec wobec Polski i zbieżność niemieckiej i sowieckiej polityki skierowanej przeciwko interesom Polski stanowiły fundament polityki obu krajów – czytamy w „FAZ”.

Schulze Wessel przedstawia historię niemiecko-rosyjskich relacji od końca I wojny światowej. W okresie gdy oba kraje znalazły się w obozie przegranych, do wybuchu II wojny światowej. Polemizuje z tezą, iż niemiecko-sowieckie porozumienie z Rapallo w 1922 roku było „porozumieniem wykluczonych” z ładu wersalskiego.

Republika Weimarska, pomimo ciążących na niej reparacji wojennych, wcale nie musiała być krajem wykluczonym z systemu międzynarodowego.

Stalin wybiera większe korzyści

Schulze Wessel opisuje zakończone fiaskiem rozmowy Stalina z mocarstwami zachodnimi wiosną 1939 roku. W efekcie nieoczekiwanie zwrócił się on w kierunku Niemiec.

„Z punktu widzenia Stalina sojusz z Hitlerem dawał większe korzyści. Związek Sowiecki nie angażował się w konflikt zbrojny i zyskiwał czas na dozbrojenie” – pisze historyk. Jak dodaje, dzięki tajnej umowie o podziale stref wpływów, Związek Sowiecki osiągał granice zbliżone do czasów carskiej Rosji z 1914 roku.

Po pokonaniu Polski przez Niemcy i Związek Sowiecki, Ribbentrop złożył Stalinowi w grudniu 1939 roku życzenia urodzinowe. Cztery miesiące po zawarciu paktu i 18 miesięcy przed niemieckim atakiem na ZSRR Stalin odpowiedział telegramem, w którym chwalił „scementowaną krwią przyjaźń między obu krajami”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Na powstrzymanie kryzysu klimatycznego, mamy nie 12 lat, a 18 miesięcy

Katastrofalne zmiany klimatyczne dokonują się na naszych oczach. Jak poinformował ostatnio Międzynarodowy Zespół ds. Zmian Klimatu, na powstrzymanie kryzysu klimatycznego, mamy nie 12 lat, a 18 miesięcy.

W tej sprawie odbyć mają się dwa szczyty klimatyczne: ONZ w Nowym Jorku i COP24 w Santiago. Będzie w nich brała udział znana szwedzka aktywistka Greta Thunberg. Poinformowała, że dostanie się do Ameryki, przepływając Atlantyk jachtem oceanicznym.

Czemu wybrała tak nietypowy środek transportu? Powód jest prosty – nie lata samolotami, gdyż mają one bardzo zły wpływ na klimat. Gdy w grudniu w Katowicach odbywał się szczyt klimatyczny ONZ, Greta spędziła w pociągach 2 dni, ponieważ jest to najbardziej przyjazny środowisku rodzaj transportu (nie licząc roweru i innych zeroemisyjnych środków transportu).

O Grecie zrobiło się głośno, kiedy w sierpniu 2018 roku rozpoczęła strajk pod szwedzkim parlamentem. Wzbudziło to zainteresowanie mediów i jej protest przerodził się w międzynarodowy ruch FridaysForFuture (piątki dla przyszłości). Od tego czasu młodzież na całym świecie strajkuje co tydzień w piątek, a Greta została nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla.

Ze względu na szczyt klimatyczny ONZ 23 września, planowany jest strajk globalny 20 i 27 września (piątki). Ma być to ostateczny strajk dla Ziemi, który ma przypomnieć tym którzy bagatelizują mało optymistyczne raporty, że musimy wszyscy zaangażować się w walkę ze zmianami klimatu, bo jak napisała Greta: wciąż mamy okno czasu, ale to okno szybko się zamyka.

Alicja Sawera