Tolerancja po polsku, czyli „tęczowa zaraza”

Polacy nie są homofobami, bo przecież homofobia nie istnieje, tak samo, jak nie ma grypofobii czy anginofobii. Przecież homoseksualizm to choroba, którą trzeba leczyć, tak samo, jak jedyny normalny kolor skóry to kolor biały, ale to przecież nie rasizm, pozwólmy czarnym się wybielić.

Oto nasza polska tolerancja, bo przecież my jesteśmy atakowani, wszyscy nas atakują – Unia Europejska, Żydzi, LGBT, feministki, Syryjczycy, a ponadto dwóch naszych największych wrogów – Niemcy i Rosja. Cały świat jest zły, zgnilizna moralna, Polska to jedna z ostatnich ostoi normalności na świecie. Jesteśmy naznaczeni przez Boga.

Polska jest krajem wysoce homofobicznym. Ostatnio homofobia jest szczególnie widoczna i nie jest to, jak niektórzy mówią problem mniejszych miast. W Polsce nie zobaczymy na ulicach par tej samej płci trzymających się za rękę, żyją ukryci, gdzie nikt ich nie widzi. Ogromna większość osób LGBT w Polsce żyją w przysłowiowej szafie, a nawet jeśli z niej wyjdą, to są niezwykle dyskretni. W Polsce noszenie torby z tęczą kończy się opluciem, a w jeszcze gorszym przypadku pobiciem.

Polska pełna jest ikon homofobicznych, ostatnio szczególnie znana jest Zofia Klepacka, która jednak jak twierdzi nie jest homofobką, tylko „szanuje chrześcijańskie wartości, a przecież mówienie, że homoseksualizm to deprawacja to nie homofobia”. Jest jeszcze wygadana Weronika Kostrzewa (dawniej Zaguła), antyfeministyczna Katarzyna Trzyzno, od lat z dumą dzierżący berło homofoba i jak sam o sobie mówi – katola i ciemnogrodzianina Wojciech Cejrowski, Tomasz Terlikowski sam z dumą mówiący o sobie, że jest królikiem, oczywiście Krystyna Pawłowicz, która uważa, że pani Anna Grodzka ma „twarz boksera” i ksiądz Jacek Międlar, czyli bożyszcze narodowców ze swym sławetnym hasłem „nie islamska nie laicka wielka Polska katolicka” czy jak kto woli „nie czerwona, nie tęczowa wielka Polska narodowa”.

Scenariusz na przyszłość również nie jest optymistyczny. Wszystko wskazuje na to, że PiS znów wygra następne wybory, zatem na postęp raczej nie ma co liczyć. W takim razie chyba z dwojga złego lepiej, żebyśmy stali w miejscu niż się cofali, a niestety proces cofania się już trwa.

Szczepan Taszarek


Szczoteczka soniczna – postęp w trosce o higienę jamy ustnej

Dbanie o swoje ciało nie jest wcale takie proste jak mogłoby się wydawać. W pewnym wieku okazuje się, że potrzebujemy co raz więcej kremów i przeróżnych specyfików lub urządzeń – po to, aby dobrze wyglądać i dobrze się czuć. Nie wystarczy już, że zadbamy o podstawową higienę i możemy nie przejmować się resztą. Czasami jednak bez względu na to jak o nią dbamy – okazuje się, że robimy to w zły sposób i ona także nie jest wystarczająca. Dzisiaj chcielibyśmy zwrócić Ci uwagę na pewne błędy, które większość Polaków popełnia w kwestii dbania o swoje zęby.

Wszyscy wiemy, że piękny uśmiech potrafi pomóc nam w wielu trudnych momentach i jest w końcu uznawany za jeden z naszych największych atutów. Prawdopodobnie niejeden raz zdarzyło Ci się wykorzystać go, aby osiągnąć swój cel. Właśnie dlatego tak ważne jest to, aby o niego dbać. Przypomnij sobie sytuacje, w której zdarzyło Ci się widzieć kogoś, kto z całą pewnością ignoruje higienę jamy ustnej – nie był to na pewno przyjemny widok. Co jednak, jeżeli powiemy Ci, że bez względu na swoje chęci i wysiłki – Ty również możesz nie czyścić swoich zębów w prawidłowy sposób? Dentyści i ortodonci od lat podkreślają, że użycie zwykłych szczoteczek nie jest wystarczające. Niestety, duża ilość ludzi wciąż stosuje tylko je i jednocześnie ciągle zapomina o użyciu nici dentystycznych. Jest to najprostszy sposób, aby nabawić się dziur w zębach i innych dolegliwości, które potem będą nas sporo kosztować. Warto więc zadbać o swój uśmiech jak najwcześniej i odwlec konieczność leczenia na wiele, wiele lat.

Jak działa szczoteczka soniczna?

Sprzętem, który chcemy Ci polecić jest szczoteczka soniczna, czyli niewielkie urządzenie, które większość pracy wykona za Ciebie. Decydując się na jego zakup wybierasz piękny uśmiech i zdrowe zęby, które będą zachwycać bielą i czystością. Być może nie wiesz do końca czym jest ten przyrząd i dlaczego uznawany jest za o wiele lepszy, niż standardowe szczoteczki. Jeżeli tak jest to koniecznie zapoznaj się z dalszą częścią, w której znajdziesz szczegółowe informacje dotyczące jego właściwości.

Na pewno zastanawiasz się teraz jak działa szczoteczka soniczna? Na stronie https://dolinabiotechnologiczna.pl/ możesz już teraz znaleźć wszelkie niezbędne dane, dzięki którym szybko zobaczysz, że jej posiadanie opłaca się każdemu. Wszyscy wiemy, że jej uprzednia wersja, którą musisz posługiwać się samodzielnie – nie jest w stanie w żaden sposób skrupulatnie wyczyścić twoich zębów. Oczywiście, w dalszym ciągu jest to o wiele lepsze niż zupełne zignorowanie higieny jamy ustnej – ale nie sprawia zbyt dużej różnicy. Jeżeli więc posiadasz ją w swoim domu, to musisz zaakceptować fakt, że nie czyścisz swoich zębów wystarczająco.

Jak myć zęby szczoteczką soniczną? Jej działanie polega przede wszystkim na tym, że poprzez swoją budowę wymiata ona wszelkie zanieczyszczenia, które przez cały dzień nagromadziły się w twojej buzi. Jest to o wiele skuteczniejsza metoda, która pozwala na pozbycie się wszelkich bakterii i nawet najmniejszych kawałeczków jedzenia. Dodatkowo, poprzez specjalnie wytwarzane fale dźwiękowe szczoteczka ta usuwa nawet kilkukrotnie więcej płytki nazębnej niż jej podstawowa wersja. Dzięki temu masz pewność, że twoje zęby zostały wyczyszczone z każdej strony.

Najbardziej cenieni producenci

Jeżeli chodzi o konkretne modele to istnieje oczywiście pewna ilość szczoteczek, które wybierane są przez Polaków najchętniej. Pierwsza z nich to szczoteczka soniczna Philips, która cieszy się największą popularnością. W pewnym stopniu wynika to na pewno z faktu, że marka Philips to nie tylko szczoteczka soniczna, ale także inne urządzenia użytku domowego, które testujemy od lat. Dzięki temu mamy pewność, że firma ta produkuje sprzęty najwyższej jakości i możemy ufać, że oferowane przez nią produkty na pewno się sprawdzą. Doceniana jest za posiadanie kilku ciekawych trybów, które umożliwiają dopasowanie tempa czyszczenia do konkretnych potrzeb – oraz bardzo rozsądną cenę.

Szczoteczka soniczna Seysso oraz szczoteczka soniczna Oral B znajdują się na drugim i trzecim miejscu wśród ulubionych produktów kupowanych przez klientów. Mają wymienne główki, przenośne futerały i czujniki nacisku – czyli wszystko to, czego możesz wymagać od sprzętów najwyższej jakości. Dodatkowo, są one wykonane w wyjątkowo estetyczny sposób, więc nie musisz obawiać się, że trzymanie ich na widoku nie będzie możliwe.

Jaką szczoteczkę soniczną wybrać?

Mamy nadzieje, że wiesz już teraz, jaki sprzęt będzie dla Ciebie najlepszy. Pamiętaj, że musisz zawsze dokładnie zapoznawać się z parametrami, gdyż konkretne urządzenie musi być dopasowane do Twoich potrzeb. Być może twoje zęby są bardziej wrażliwe lub masz spore przerwy, które wymagają dokładniejszego czyszczenia. Bez względu na to, czy wiesz już co chcesz wybrać, czy nie – warto poczytać sobie opinie o tym, jaka szczoteczka soniczna jest obecnie najlepsza na rynku.

Przeglądając ranking patrz na to, czy szczoteczka soniczna jest polecana przez osoby, które miały już okazję ją wcześniej przetestować. W ten sposób możesz łatwo wyłapać wszelkie wady i samemu wyrobić sobie opinie na temat tego, czy dana szczoteczka soniczna poradzi sobie z twoim uzębieniem.

Najważniejsze jest jednak tak naprawdę to, że zdecydujesz się na wprowadzenie zmian. Bardzo duża ilość osób ignoruje ogólnie znane fakty i w dalszym ciągu nie dba o higienę w zalecany sposób. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że tego rodzaju urządzenia stanowią pewny wydatek i nie każdy może sobie na to pozwolić. Pamiętaj jednak, że w takiej sytuacji lepiej będzie poświęcić trochę czasu na zaoszczędzenie niezbędnej sumy i kupić wymarzoną szczoteczkę trochę później. Stosunkowo łatwo można też znaleźć ciekawe promocje, które umożliwiają nabycie naprawdę dobrego sprzętu w połowie ceny.

Twój uśmiech ma ogromne znaczenie, a jego zaniedbanie na pewno wpłynie nie tylko na twoje relacje z otoczeniem – ale i całą samoocenę. Bardzo ważne jest, abyśmy prezentowali się z jak najlepszej strony – korzystając z tego wszystkiego, do czego mamy dostęp. Koszt szczoteczki sonicznej bardzo szybko Ci się zwróci – szczególnie w momencie, gdy przestaniesz co chwilę odwiedzać gabinety dentystyczne. Przy wyborze swojego sprzętu koniecznie kieruj się nie tylko jego wyglądem. Upewnij się, że posiada on wszelkie niezbędne tryby i ma oczekiwaną przez Ciebie moc. Warto wcześniej sprawdzić, ile czasu zajmie naładowanie go i jak długo będzie w stanie potem działać. Dla wielu osób bardzo istotne będą wymienne końcówki, więc należy zadbać o ich posiadanie. Nie próbuj także kupować urządzenia w bardzo niskiej cenie, gdyż poprzez jego użycie możesz sobie tylko zaszkodzić. Pamiętaj, że w tym przypadku cena może równać się jakości.

 


Dariusz Stokwiszewski: Klasa polityczna oraz „pasterze Chrystusa” – haniebny układ niszczący państwo!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Jeżeli istnieje polska klasa polityczna to stopień jej deprawacji i zepsucia przekroczył w moim przekonaniu wszelkie dopuszczalne normy przyzwoitości!

 

Zanim podejmę właściwy temat, przekażę i króciutko skomentuję to, o czym wszyscy już wiedzą! Marek Kuchciński z wykształcenia ogrodnik (to poziom szkoły policealnej) – z zawodu – co ważne, na podstawie woli pseudonaczelnika państwa, niejakiego prezesa Jarosława Kaczyńskiego marszałek Sejmu – okazał się osobą nieposiadającą zdolności honorowych! „Vox populi, vox Dei” (głos ludu, głosem Boga), tak mówił swego czasu prezes w innej sytuacji. Ciekawe jak interpretuje teraz tę, w której jego pupil – poseł Marek Kuchciński okazał się osobą niegodną miana polityka i człowieka przyzwoitego. „Polski Lud” domaga się odejścia skompromitowanego i niedouczonego ogrodnika z tej tak ważnej funkcji zaś sam „Bóg – Deus Kaczyński” ma to dzisiaj „gdzieś”! To hańba dla całego pisowskiego obozu politycznego, który skompromitowany „in gremio” niegodny jest kierowania Polską. To są „standardy kaczystowskie”, równe tym z Białorusi, Rosji i krajów IV świata. Tak zwanym „trzecim światem” to już my jesteśmy!

*

Jeżeli istnieje polska klasa polityczna to stopień jej deprawacji i zepsucia przekroczył w moim przekonaniu wszelkie dopuszczalne normy przyzwoitości! Nie będę analizować wszystkich aspektów i przebiegu wydarzeń, które miały miejsce w Polsce po 1989 roku. To nie miejsce i czas. Zajmę się natomiast kilkoma ostatnimi laty, kiedy cała polityczna scena doprowadziła do obecnej sytuacji, w której państwu po prostu grozi upadek. To wina wszystkich; zadufanej w sobie opozycji, która niejako na własne życzenie (pycha, buta i zadufanie we własną wielkość) pozwoliła w sposób niespodziewany dojść do władzy pisowskim populistom! Pamiętamy ogromne poparcie sondażowe dla byłego prezydenta i ówczesnej koalicji PO/PSL. Mamy też wciąż przed oczyma pozostawienie społeczeństwa bez gruntownych reform społecznych, czego skutkiem było zubożenie narodu i zwycięstwo populistów obozu PiS/SP. Kiedy teraz ci ostatni „rzucają na lewo i prawo pieniędzmi” okazuje się, że i liberałowie są w stanie znaleźć, i to nawet większe, pieniądze. No szkoda, że nie stać było was na taki ruch, wtedy kiedy był na to czas. Dziś to działanie tylko reaktywne na populizm Kaczyńskiego!

Pewien mędrzec okresu początków naszej ery wypowiedział zdanie, które jest jedną z moich myśli przewodnich: Errare humanum est, in errore perservare stultum! (Błądzić jest rzeczą ludzką, trwać w błędzie głupotą)!

Dlatego dobrze, że jest wola wyciągnięcia wniosków z popełnionych błędów, szkoda tylko, że jeszcze brakuje energii i chyba jednak przekonania w zwycięstwo! Jednak nie ulega tu wątpliwości, że ta władza jest czymś, na co Polska i Polacy sobie nie zasłużyli, nawet jeśli popełniono rażące błędy! My nie mamy innego wyjścia jak tylko poprzeć opozycję antypisowską choćby dlatego, że Polska pod rządami obecnej władzy zmierza wprost w polityczny niebyt. Taką mamy klasę polityczną; jedna, ta poprzednia nie zdała egzaminu ze swej politycznej „dorosłości”, druga zaś – pisowska – jest dziś gwoździem do trumny Polski! Musimy wszyscy podjąć próbę anihilacji szkodników żerujących na państwie na drodze zbliżających się wyborów!

Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska! Tak więc panie i panowie naszej opozycji walczcie w imię lepszej przyszłości narodu polskiego i odróbcie swoje zaniechania i błędy! Na razie ulegliście, ale trzeba wyciągnąć wnioski, bo rozliczenie już wkrótce nadejdzie – naród nie wybaczy, a nawet jeśli to nie zapomni!

**

I drugi aspekt, który podejmuję w tym tekście to „sojusz tronu i ołtarza”, tj. szkodliwe i niedopuszczalne relacje polityczne na styku Kościół Katolicki – władza! Problemem jest tutaj to, że ten sojusz nie jest „wypadkiem przy pracy” obecnej ekipy. Podobny błąd popełniała każda władza po upadku komunizmu tyle tylko, że o ile lata 90. XX w. można byłoby jakoś wytłumaczyć, to już po ugruntowaniu się (jak się okazuje nie na długo) demokracji i rządów prawa nie powinno to mieć miejsca! Dodam tu, że o tego rodzaju rządach możemy mówić jedynie do roku 2015, tj. do czasu dojścia do władzy sekty PiS i SP. Największym problemem są społeczne podziały, do których doprowadziła ta władza wraz z „inspirującym ją” do tak fatalnych zachowań hierarchia kościelna. To wyjątkowo szkodliwy, żeby nie rzec toksyczny, związek. Pazerność niektórych przedstawicieli kleru jest wręcz nieograniczona, a Kaczyński i pisowska władza, korzystając z wpływu KK na społeczeństwo i uzyskując w ten sposób polityczne poparcie w wyborach, rujnuje kraj. Oburzające są wypowiedzi najbardziej prominentnych przedstawicieli episkopatu.

Słowa arcybiskupa Marka Jędraszewskiego (choć nie tylko jego) o „kolorowej zarazie” sprawiają, że człowiek ten nie powinien już dłużej pozostawać nie tylko na stanowisku metropolity krakowskiego, ale również w stanie duchownym. Bogactwo hierarchów i spolegliwość władz RP rozzuchwaliło wielu biskupów. Nie są już „pasterzami owieczek”, a raczej udzielnymi książętami, którzy z Panem Bogiem mają tyle wspólnego, co cnota z jawnogrzesznictwem. Ci ludzie prawdopodobnie po raz kolejny ukrzyżowaliby Jezusa, gdyby pojawił się znowu na ziemi. Biorąc pod uwagę ogrom zepsucia hierarchii, a także patologie w KK (brak pokory, nadmiar dóbr zdobytych nie wiadomo w jaki sposób, ale także pedofilia i ochrona jej sprawców, łamanie boskich praw – dekalogu w ogóle etc.) należałoby im dać możliwość naprawienia choćby częściowego swych grzechów, a przy tej okazji odciążenia Polski. Może pozostawienie państwa w ręku społeczeństwa i jego przedstawicieli oraz udanie się na czas jakiś (w przypadku niektórych nawet na zawsze) do eremów i klasztorów, gdzie modlitwą, i udręczeniem przekonaliby Pana Boga, że w Niego wierzą, byłoby tu najlepszym rozwiązaniem?!

Przebywając kiedyś na misji wojskowej ONZ w Libanie, miałem świetną okazję zwiedzić „Ziemię Świętą”. Blisko – dwadzieścia kilka kilometrów od Jerozolimy, w miejscowości Latrun jest klasztor zakonu kontemplacyjno – klauzulowego, i to o bardzo ścisłej regule. Trapiści, bo o nich mowa żyją w ascezie, ciężko pracując i modląc się przez całe życie. Uprawiają winnice na wzgórzu, na którym stoi klasztor (w czasie II wojny światowej po opuszczeniu ZSRR stacjonował tu gen. Anders i jego wojsko). Co ciekawe, o ile dobrze pamiętam słowa naszego przewodnika (polskiego zakonnika z Jerozolimy), kładą się oni spać o 23.00, a wstają o 3.00 świtem, zaczynając dzień od modłów. I jeszcze jedna ciekawostka; żyją w całkowitym milczeniu, odzywając się tylko parę razy w roku przy okazjach szczególnie ważnych. Tak myślę, że naszym biskupom i bogatym plebanom przydałby się, choć rok w takim eremie.

Panowie biskupi oddajcie (za Jezusem Chrystusem) to, co boskie Bogu, a co cesarskie cesarzowi!

Macie rządy dusz więc uczcie je w duchu pokoju i miłości do bliźnich, a nie w nienawiści jak teraz do wszystkiego, co inne i nie wasze! Układ kościoła z państwem, jeśli nie idzie w parze z ochroną Państwa i narodu, a szkodzi mu, jest ze wszech miar haniebny!

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Walter Chełstowski: oni narodowcy, katoprawica, początkujący faszyści, zwolennicy pis naprawdę w to wierzą

Walter Chełstowski − reżyser, producent programów i widowisk telewizyjnych

Walter Chełstowski − reżyser, producent programów i widowisk telewizyjnych

No i wybrali sobie władzę taką samą jak oni. Tylko władzę cwańszą, bo na ich grzbietach, na ich codziennych „kurwach”, na ich wygolonych karkach ta władza urządza sobie luksusowe życie.

Otóż oni narodowcy, prawica, katoprawica, początkujący faszyści, zwolennicy pis naprawdę w to wierzą. Że jak będzie „Bóg, Honor, Ojczyzna”, „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” oraz „Wypierdalać” to będą żyli w kraju ich marzeń.

Wierzą, że Polacy to naród wybrany i przez setki lat atakowany przez wrogów. Dzisiaj atakowany przez lewaków, LGBT, Unię Europejską i wszystkich innych. I tylko ci wrogowie są przyczyną tego, że żaden z nich prawaków nie jest bogatym Niemcem, Amerykaninem z potężnym wojskiem i kasą, Angolem, który może z głupoty olać Unię, Norwegiem, który mądrze gromadzi pieniądze z ropy, Czechem, który ma gdzieś kościół, Holendrem, który legalnie pali trawkę czy gejem lub lesbijką, którzy mogą zawrzeć ślub w wielu krajach świata.

Marzą o tym, aby kupić sobie nowego Passata zamiast 20-to letniego BMW na łysych oponach, mieć paszport USA i jak się gdziekolwiek upiją, to potęga państwa wyjmie ich z aresztu, aby być Angolem, którego wszyscy na świecie, tak czy inaczej szanują, Czechem z piwem i trawką legalną w ręku, holenderskim gejem/lesbijką legalnie kochającym się z partnerem/partnerką czy też po prostu normalną i radosną osobą.

Nie marzą o tym, aby być obywatelami państwa, które wymyśla najróżniejsze wynalazki rozwijające ludzkość czy też wysyłającym ludzi na stację kosmiczną, czy też państwa, które czuje odpowiedzialność za zmiany klimatyczne itd. O tym nie myślą. Bo to, i wiele innych rzeczy jest miliardy lat świetlnych poza ich umysłami. Trochę przesadziłem mówić o „umysłach”. No i tak siedzą i pierdzą w swoim sosie, nakręcając się własnym nieszczęściem, że nie są tymi jak wyżej. Obywatelami tych państw, których nienawidzą i uwielbiają je w skrytości i po cichu. Nie pojmują i nie pojmą, że są głupkami, również pilnowanymi od setek lat przez kościół, aby przypadkiem nie zmądrzeli.

No i wybrali sobie władzę taką samą jak oni. Tylko władzę cwańszą, bo na ich grzbietach, na ich codziennych „kurwach”, na ich wygolonych karkach ta władza urządza sobie luksusowe życie.

I są szczęśliwi. Bo ta władza mówi im dosłownie, że są właśnie tymi „wybranymi” i pokazuje im tych wszystkich wyżej wymienionych (o byciu którymi marzą) jako przyczynę ich nieszczęść.

I żeby skrócić.

Dlatego w jakichkolwiek dyskusjach piszą i mówią właściwie jedno. A tu muszę się ocenzurować cytując ich wpisy, aby nie dostać bana.

Średnia komentów z ich strony to: „ty k…, ty ch…., lewacki peda…., zabijemy cię ….., j….. w d…., komuch i inne zbliżone.” Niektórzy wznoszą się wyżej: „resortowe dziecko, Walter ty spermo czerwonego generała, robiłeś Jarocin za SBeckecką kasę…” itd. Tych to lubię, bo widzę, że kombinują jak przyje…. tak, aby zabolało. Lubię takich, bo nie wiedzą jak bardzo bawią mnie ich nieudolne próby osiągnięcia minimum inteligencji. Ale są poważnym przeciwnikiem. Mimo wszelkich ułomności umysłowych. Bo ich jest straszliwie dużo. W tym „narodzie wybranym”.

Na koniec:
Nie ma końca.

Albo oni albo my.

Walter Chełstowski

P.S.

O tych z tytułami naukowymi czy też o „inteligentach” po stronie prawicy nie mówię. O tysiącach wykształconych kolaborantów władzy też. My wiemy, na czym polega świadoma kolaboracja. A oni są sobą zachwyceni. Odbierają comiesięczną narastającą kasę a często i medale. Mamy ich mnóstwo w Sejmie, Spółkach Skarbu Państwa, administracji państwowej, samorządach. Mamy ich wszędzie. Mamy ich w rodzinach, wśród bliskich i znajomych, wśród sąsiadów.


Boris Johnson może być ostatnim premierem Zjednoczonego Królestwa. Czy Wielkiej Brytanii grozi rozpad?

Bernd Riegert

Bernd Riegert

Po twardym brexicie à la Boris Johnson, Szkocja oraz Irlandia Północna mogą zechcieć wystąpić ze Zjednoczonego Królestwa – ostrzegają zwolennicy umowy z UE.

Jak bezumowny, „twardy” brexit, który obrał sobie za cel nowy premier Boris Johnson, zmieni sytuację w Unii? I nie chodzi tu o Unię Europejską, ale o unię realną między Anglią, Walią, Szkocją oraz Irlandią Północną. Te cztery państwa tworzą bowiem na jej mocy Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Ale jak długo jeszcze?

W Szkocji oraz Walii żywe są dążenia niepodległościowe, dodatkowo teraz podsycane przez wizje następstw gospodarczych twardego brexitu. W Irlandii Północnej, której granica z Republiką Irlandii stanowiłaby zewnętrzną granicę Unii Europejskiej, słychać głosy nawołujące do zjednoczenia północy z południem wyspy.

Premier Johnson już wygłosił mowy inauguracyjne w Walii oraz Szkocji, a także w „prowincji” Irlandia Północna. Wystąpienia te, niezależnie od miejsca, spotkały się z chłodnym przyjęciem. Jaka jest sytuacja w poszczególnych częściach brytyjskiej unii?

Irlandia Północna

W roku 1921 południe Irlandii po wojnie o niepodległość odłączyło się od powstałego 120 lat wcześniej „Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii”. Sześć hrabstw na północy Irlandii pozostało w Zjednoczonym Królestwie. Niewielka większość ludności to protestanci, którzy uważają się za Brytyjczyków i wolą pozostać w Królestwie. Większość to katolicy, którzy uważają się za Irlandczyków. Dotychczas jednak tylko mała część katolików chciałaby zjednoczenia z południem.

Od lat 60-tych między przedstawicielami obu religii wciąż dochodzi do aktów przemocy, jak zamachy terrorystyczne lub wystąpienia zbrojne przeciwko brytyjskim żołnierzom i policjantom. Konflikt w Irlandii Północnej, powszechnie nazywany „The Troubles”, został zakończony dopiero w roku 1998 tak zwanym porozumieniem wielkopiątkowym. Od tamtej pory zniesiono kontrole na granicy między Irlandią Północną a Republiką Irlandii. Otwarcie to uchodzi za istotny czynnik sprzyjający obecnej, lepszej lub gorszej, ale pokojowej współegzystencji zwaśnionych grup.

Rząd brytyjski pod przewodnictwem Theresy May oraz Unia Europejska uzgodnili w umowie brexitowej, że granica ta będzie otwarta tak długo, aż nie zostanie wynegocjowane końcowe rozwiązanie po brexicie.

Irlandia Północna miała zostać w unii celnej z Irlandią, a tym samym – z Unią Europejską. Uregulowanie to, nazywane „backstop”, Boris Johnson chce zlikwidować. „Backstop” ma spowodować, że Irlandia Północna będzie pod względem taryf celnych traktowana przez Unię Europejską inaczej niż pozostała część Zjednoczonego Królestwa.

W ocenie przeciwników wynegocjowanego przez premier May porozumienia zapis o „irlandzkim bezpieczniku” jest fortelem na zatrzymanie Wielkiej Brytanii w UE. Ich zdaniem Bruksela może zechcieć przeciągać negocjacje w sprawie uregulowania statusu Irlandii Północnej w nieskończoność.

Tymczasem partie polityczne w Irlandii Północnej są głęboko podzielone. Partie republikańskie chcą zjednoczenia z Irlandią. „Unioniści” z kolei dążą do utrzymania związku z Wielką Brytanią.

Porozumienie wielkopiątkowe przewiduje, że Irlandia Północna uzyskaną w referendum większością głosów może zdecydować o wystąpieniu ze Zjednoczonego Królestwa. W przypadku twardego brexitu ta klauzula może zostać zastosowana. Irlandzki premier nie wyklucza zjednoczenia z północą wyspy, dzięki czemu ta pozostałaby w Unii Europejskiej. – Także liberalni północnoirlandzcy protestanci zadaliby sobie pytanie, czy w Wielkiej Brytanii opanowanej przez nacjonalistów, będą się czuć jak w domu – ocenia premier Irlandii Leo Varadkar.

Szkocja

Nowy brytyjski premier Boris Johnson został wybuczany podczas wizyty w Szkocji w ostatni poniedziałek. Nicola Sturgeon, szefowa rządu tej autonomicznej części Królestwa, zagroziła premierowi, że w razie twardego brexitu zostanie w Szkocji przeprowadzone referendum niepodległościowe. – Szkocja była ignorowana podczas całego procesu brexitu. Przestańcie prowadzić nasz kraj do upadku – mówiła Nicola Sturgeon.

Szkoci w 2014 roku, podczas pierwszego referendum niepodległościowego, odrzucili pomysł wystąpienia ze Zjednoczonego Królestwa. Sytuacja jest teraz jednak zupełnie inna – uważa szkocka premier. Wielu Szkotów wówczas powiedziało „nie”, ponieważ uzyskanie niepodległości oznaczałoby wyjście z Uni Europejskiej. Dziś z kolei utraci się członkostwo w Unii, pozostając w Zjednoczonym Królestwie. Szkoci podczas referendum brexitowego z roku 2016 głosowali za pozostaniem w Unii Europejskiej. Teraz musieliby mieć własne państwo, by przystąpić do UE. Plan ten jednak z narodowego, szkockiego puntu widzenia ma drobną wadę. Na nowe referendum musi się zgodzić rząd centralny w Londynie, rząd Borisa Johnsona.

Dziennik „Sunday Times” w czerwcu opublikował wyniki ankiety, według których zwolennicy szkockiej niepodległości w następnym referendum wygraliby, zdobywając 6-procentową przewagę.

Walia

Także w Walii, która od roku 1282 należy do Królestwa Anglii, co jakiś czas pojawia się sprzeciw wobec hegemonii Londynu. Jednak według sondażu BBC, tylko mniej niż 10 procent z 3 milionów Walijczyków chciałoby własnego, niepodległego państwa.

Od prawie 100 lat w Walii działa partia, która raz silniej, a raz słabiej, optuje za jej niepodległością. Plaid Cymru, czyli Partia Walii, w ostatnich wyborach parlamentarnych do Izby Gmin zdobyła 4 mandaty. Jej przewodniczący, Adam Price, oświadczył, że w razie twardego brexitu pod koniec października w Walii zostanie przeprowadzone referendum w sprawie jej niepodległości. To parlament w Westminsterze w Londynie, a nie UE, oszukał Walijczyków” – twierdzi Price krytykując dotychczasowy kurs brytyjskiego rządu konserwatywnego.

Walia cieszy się ograniczoną suwerennością i ma swój własny parlament. Premier rządu Walii, Mark Drakeford z Partii Pracy, zrzuca obecnemu konserwatywnemu premierowi Wielkiej Brytanii Johnsonowi, że „nie ma żadnego planu działania”. Twierdzi, że na opuszczeniu UE ucierpią szczególnie walijscy farmerzy, którzy od października nie otrzymają żadnych subwencji z Brukseli.

Niejasne obietnice Johnsona, że wynegocjuje „lepszą umowę” z UE, Drakeford odrzuca jako niepoważne. Nic więc dziwnego, że Johnson został wygwizdany w Cardiff. Drakeford nie domaga się jednak przyznania Walii niepodległości, co czyni jego szkocka koleżanka. Większość Walijczyków w referendum brexitowym w 2016 roku opowiedziała się za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE.

Czy brytyjska królowa po twardym brexicie utraci część swych poddanych? Czy Szkoci, Północni Irlandczycy albo Walijczycy będą dążyć do uzyskania własnego państwa? – Trudno w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie – mówi Katy Hayward, socjolog z Królewskiego Uniwersytetu w Belfaście w Północnej Irlandii. – Na razie – jej zdaniem – nie ma większość na rzecz takiego rozwiązania. Po twardym brexicie sutacja może jednak ulec zmianie – oświadczyła Hayward w wywiadzie dla francuskiej stacji telewizyjnej France 24.

 

REDAKCJA POLECA

 


Adam Mazguła: Odwaga niebezpiecznie potaniała

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jakkolwiek by było, nie dajmy się sprowokować, a od policji oczekuję, co najmniej takich reakcji, jak po obaleniu (bez zniszczenia) pomnika biskupiego pedofila w Gdańsku.

 

Wandal A. Słomka zniszczył pomnik gen. Berlinga, a PiS-policja fakt ignoruje.

Przyzwolenie władzy na burzenie pomników historii i masowa produkcja tych, dla Lecha Kaczyńskiego jest jawnym aktem agresji wymierzonym w dalszy podział i skłócanie Polaków.

Jaki by nie był powód tych wandalizmów, jest inny, cywilizowany sposób protestu i zgłaszania swoich wątpliwości i ocen do jednostek administracji samorządowej. Fakt, że zniszczenie dotyczy pomnika generała, który wbrew władzy radzieckiej forsował Wisłę, aby pomóc Powstaniu Warszawskiemu, a w operacji tej zginęło dwa razy więcej polskich żołnierzy niż w walce o Monte Cassino (2,3 tys.), czuję odrazę do ludzi, którzy dopuścili się tego barbarzyństwa.

Powstaje jednak pytanie, jaki cel chcą osiągnąć wandale i ich poplecznicy przy pomocy tych aktów agresji? Czy chodzi o nagłośnienie chorego z nienawiści A. Słomki i jego dalszą karierę polityczną, czy może wywołanie efektu domina i rozpoczęcie walki na burzenie pomników biskupów oraz Lecha Kaczyńskiego?

Jakkolwiek by było, nie dajmy się sprowokować, a od policji oczekuję, co najmniej takich reakcji, jak po obaleniu (bez zniszczenia) pomnika biskupiego pedofila w Gdańsku.

Adam Asnyk we fragmencie wiersza „Do młodych” napisał:

(…) Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść:
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć! (…)

Widać w obecnych władzach małość, cynizm, podłość i brak wyobraźni. Zwłaszcza odwaga niebezpiecznie staniała i wyraża się ją szczególnie w stosunku do nieżyjących, albo przy niesłuchającej argumentów zmanipulowanej większości.

Przerażające, że obyła się i spowszedniała też nasza wolność do tego stopnia, że nawet tchórzliwy mały i schorowany dziadziuś, może nam ją bez trudu zabrać.

Swoją drogą, to jakim trzeba być matołem, aby walczyć z żołnierzami, którzy ostatecznie wyzwalali Polskę spod okupacji niemieckiej?

W poczuciu odpowiedzialności,

Adam Mazguła


Adam Mazguła: PiS-mordowanie

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Po moim ogłoszeniu chęci uczestnictwa w wyborach w charakterze kandydata masowo otrzymuję życzenia i modlitwy o moje nagłe odejście z tego świata. Oświadczam, że kocham wszystkich ludzi, słabych i chorych, mądrych i głupich, światłych i zaślepionych. Dlatego pozdrawiam wszystkich autorów pozdrowień płynących do mnie z potrzeby serca. Ponadto jestem zdrowy, nie zamierzam popełnić samobójstwa, mam sprawny samochód i gotuję sobie sam.

 

J. Kaczyński, A. Duda, M. Kuchciński, Z. Ziobro, J. Brudziński, …, wszyscy senatorowie i posłowie PiS oraz wspierający ich hierarchowie kościoła rzymskokatolickiego, odpowiadają za największą dewastację i zniszczenie kraju w powojennej Polsce.

Niewielu zdaje sobie sprawę z faktu, że za tej opresyjnej władzy straciło również zdrowie i życie więcej ofiar niż w stanie wojennym i podczas wszystkich protestów robotniczych tego okresu łącznie.

Wstrząsnęła całym krajem najbardziej pokazowa akcja terroru politycznego i zabójstwa Pawła Adamowicza, którego morderca i wyznawca PiS-u, jak wynika z doniesień prasowych, uniknie kary za publiczny mord.

Podobały się tej władzy tortury Igora Stachowiaka z morderczym finałem na komisariacie we Wrocławiu. Do tej pory, tuszując sprawę, doprowadzili do postawienia zarzutów świadkom, a nie mordercom czy prominentnym działaczom PiS-u, którzy zaangażowali się w mataczenie i wspieranie morderców.

Nie żyje „Cygan”, znany bokser, który ujawnił podkarpackie afery seksualne, z udziałem prominentnych działaczy rządzącej partii w tle, a który przebywając w zakładzie karnym, podobno popełnił samobójstwo.

Moją odrazę wywołuje prezentowane przez obóz władzy zadowolenie ze śmierci co najmniej 57 byłych funkcjonariuszy państwowych, w wyniku ustawy represyjnej PiS.

Niewyjaśnione są okoliczności śmierci Andrzeja Leppera, byłego komendanta głównego policji, albo generała, twórcy „Gromu”, pułkownika, dowódcy jednostki specjalnej. Nie wiadomo, kto zamordował posła na sejm, na drodze, sprawca wypadku wrócił do żyjącego jeszcze polityka.

PiS-władzę obciąża śmierć przez samospalenie Piotra Szczęsnego, utajnionej śmierci w dniu 30 kwietnia 2019 roku pod Kancelarią Rady Ministrów i inne ofiary.

Pamiętamy Barbarę Blidę, której śmierć podczas zatrzymania w domu przez władze zakończyła się wielkim sprzątaniem i zmianą umundurowania sprawców, zanim Z. Ziobro ujawnił tragedię tej swojej propagandowej akcji.

Nikt nie zliczy ofiar zatrzymanych przez Z. Ziobrę tysięcy przeszczepów organów, którzy tym samym zostali skazanych na śmierć. Albo wycofanie się rządzących z dofinansowania leków dla osób po przeszczepach, a których cenę za PiS-władzy podniesiono o setki procent.

Trwa krucjata przeciwko ludziom starszym obecnej władzy przejawia się w zamykaniu szpitali, „wyganianie” z kraju lekarzy i pielęgniarek, w całkowitym zniszczeniu oddziałów geriatrycznych. Nie wykorzystuje się możliwości leczenia onkologicznego Polaków, bo dla partii rozdawnictwa dóbr dla swoich, to za drogo. Do tego dochodzą ofiary śmierci oczekujące latami na wizytę do lekarza specjalisty, czy na zabiegi.

Ofiarami tej władzy są kobiety, dla których władza wymyśliła klauzulę sumienia.

Obliczono, że około 40 tys. Polaków umiera rocznie z powodu zatrutego powietrza w czasie, kiedy władza zatrzymała energetyczne programy alternatywne dla spalania węgla i potęguje skalę jego importu z Rosji.

Kto policzy skalę zniszczenia i śmierci w wyniku przemocy w rodzinie, jeśli PiS zlikwidował większość programów pomocy dla poszkodowanych?

Kto odważy się policzyć setki ofiar będących efektem frustracji społecznej związanych z agresją władzy, skłócenia rodzin, wzroście spożycia alkoholu aż o 30% na jednego mieszkańca, będący z pewnością efektem ubocznym programu 500+.

Kto jest w stanie policzyć tragedię ludzi zwolnionych z pracy, aby zrobić miejsce dla PiS-Misiewiczów, albo przeniesionych karnie na drugi koniec Polski za uczciwość, jak chociażby prokurator ze Szczecina, który zmarł w Łańcucie?

PiS-władza dopiero zaczyna się rozwijać. Widać to po agresji propagandowej, dzieleniu ludzi, wskazywaniu wrogów, ilości przetrzymywanych ludzi w aresztach wydobywczych, bez sądu i wyroku, po ilości polityczno-propagandowych więźniach takich, jak chociażby niewinny Tomasz Komenda, którego skazano na 25 lat więzienia dla dobrego samopoczucia Lecha.

Przetrzymuje się w więzieniach polityków, ale i Z. Stonogę, M. Falentę i innych, którym w ten sposób zamyka się usta przed ujawnieniem prawdy o patologii rządzących.

Przemoc policjantów wobec pokojowo protestujących członków opozycji demokratycznej jest już standardem tej władzy. Nawet w rocznicę Powstania Warszawskiego czy Święta Niepodległości nie potrafili ukryć siłowego wsparcia dla faszyzmu.

Wybuch nienawiści PiS-policji politycznej i jej nadzorców spowodowało nawet tak neutralne słowo, jak KONSTYTUCJA. Teraz i za nie można być zatrzymanym, spisanym, a jeśli jest się prawnikiem — można pożegnać się z zawodem.

PiS nie tylko morduje ludzi. Jego łupem jest przyroda. Do swoich sukcesów zaliczają masowe wycinki lasów i puszczy. Cieszy ich każde ścięte drzewo, nawet w wielkich miastach, gdzie parki i każda roślina decydują o jakości powietrza.

Ślepa i chora potrzeba niszczenia każe tym wrogom przyrody zabijać również zwierzęta.

Masowe mordowanie zaczęło się od zniszczenia dumy polskiej hodowli — stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim. Doprowadzono do upadku jednego z najbardziej dochodowych towarów eksportowych Polski.

Moc i twarz PiS-u mają również decydenci Lasów Państwowych i Polskiego Związku Łowieckiego. To myśliwi otrzymali zlecenie na odstrzał bobrów, żubrów i innych chronionych gatunków. Pomysłem nieudaczników partyjnej głupoty ma być wymordowanie polskich dzików.

Co jeszcze wymyślą ci zakompleksieni i myślący inaczej ludzie?

Specjalnością partii rządzącej stało się mordowanie niezależnych myśli. Zabijają pamięć historyczną, prawdę, przyzwoitość, skromność, empatię… Niszczy wolne myśli i zapisy konstytucyjne naszego kraju. PiS zamordowało podstawowe zasady parlamentaryzmu, wprowadziło prostactwo, a wraz z nim tolerancję dla przestępstw urzędniczych. Zniszczyło prawo do wolności wyznawania wiary i religii, …

Szczyt hipokryzji osiągnęła partia rządząca, uchwalając pod osłoną obchodów 75 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zasadę, która w swojej istocie sprowadza się do ogłaszania wyników wyborów Polaków przez jedyną rządzącą partię sukcesu narodowego. To oznacza, że zamiarem PiS-u jest raz zdobytej władzy nigdy nie oddać. Za tą myślą idą dalsze represje i przemoc wobec politycznych przeciwników.

W Polsce rządzi partia wyznawców męczeńskiej śmierci, panów świata, sędziów ostatecznych, ciemnych sił zawiści i kompleksów, które każą jej unicestwiać wszystko, co pojawia się na jej drodze. A to tylko po to, by pokazać swoją prymitywną moc panowania.

Każdy zakompleksiony i niedowartościowany człowiek tak już ma, że czuje silną potrzebę gotowania piekła albo chociaż sprawiania przykrości innym. Dlatego partia, która jest zbiorem niedowartościowanych i zagubionych życiowo ludzi, tworzy swoje sukcesy przez sztuczne wywyższanie i nadawanie przywilejów indywidualnych.

Partia rekompensuje brak wykształcenia i snobizm swoich wyznawców wysokimi stanowiskami, służbowymi limuzynami, wzmożoną ochroną. Przykładem niech będzie marszałek, który się „wylatał”. Ludzie słabi, którzy wyrastali w upokorzeniu, marzą o sile, która ich dowartościuje i pokaże, jak są mocni wielkością swoich stanowisk i wpływów. Tacy ludzie zawsze mają skłonność do przemocy i poniżania innych dla swojego dobrego samopoczucia.

Jeśli dzisiaj spotykam ludzi, którzy przyzwyczajają się do zawłaszczania kraju przez narodowo-socjalistyczną partię wyznaniową PiS, szybciej, niż następuje ich percepcja rozumienia świata, to wyjaśniam: faszyzm dopiero na końcu swojego rozwoju niesie ze sobą obozy śmierci i przemysł przerobu ludzi na mydło, ale droga do tego haniebnego celu prowadzi przez umysły takich jak Wy, umysłowych ignorantów, ludzi biernych, chowających się przed życiem i odpowiedzialnością, niewolników wiary, wielbicieli kłamstwa i zwykłych tchórzy. Nie chcę tego piekła się z Wami doczekać.

W tej sytuacji szokuje, że ludzie siedzą spokojnie w domach i godzą się na przemoc, nawet domową, skierowaną na nasze żony czy córki; przemoc, która staje się prawem, która staje się wylęgarnią patologii w stosunku do dzieci i rodzin.

Pozostaje nadzieja, że chociaż ci, którzy jeszcze wiedzą, jak żyć normalnie, w poczuciu odpowiedzialności i ochrony własnego świata, wolnego od przemocy, pójdą na wybory, a PiS ich nie zdoła sfałszować.

Z poczuciem odpowiedzialności,

Adam Mazguła

PS.

Po moim ogłoszeniu chęci uczestnictwa w wyborach w charakterze kandydata masowo otrzymuję życzenia i modlitwy o moje nagłe odejście z tego świata. Nie będę poprawiał tam błędów w wulgaryzmach, ale informuję, że zamierzam w przyszłości zejść godnie w sposób naturalny.

Oświadczam jednocześnie, że kocham wszystkich ludzi, słabych i chorych, mądrych i głupich, światłych i zaślepionych. Dlatego pozdrawiam wszystkich autorów pozdrowień płynących do mnie z potrzeby serca. Ponadto jestem zdrowy, nie zamierzam popełnić samobójstwa, mam sprawny samochód i gotuję sobie sam.

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

PS.

Zwracam się z prośbą do wszystkich pozytywnie i demokratycznie zmotywowanych, tych co pokładają we mnie nadzieję na normalność w naszym kraju, o wsparcie.

Wielu z Was pytało mnie wprost, co możemy dla Ciebie zrobić? Odpowiadałem – zobaczymy, spróbuję poradzić sobie sam.

Teraz widzę, że nie. Dlatego pierwszy raz w życiu zwracam się do kogoś o pieniądze. Do Was się zwracam, teraz i obiecuję, że godnie je wydam i bez rozrzutności podziękuję niezależnie od wyniku.

Pomóżcie proszę mi te wybory wygrać.

Komitet Wyborczy Wyborców Adama Mazguły
48-300 Nysa ul. Bolesława Krzywoustego 7-9
Numer Konta:  57 8872 1026 0042 4764 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Otmuchowie  
Tytuł wpłaty:  wpłata na komitet wyborczy

Uwaga!

Wpłaty należy dokonywać wyłącznie przelewem z konta prywatnego i od darczyńców zamieszkałych w Polsce. Nie można, zatem wpłacać do kasy banku lub na poczcie.

Sfinansowane ze środków KWW Adama Mazguły

Dariusz Stokwiszewski: Odpolitycznienie i laicyzacja państwa są koniecznością!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Władza nie może funkcjonować dobrze (z punktu widzenia interesu państwa), jeśli nie będzie w jej szeregach ludzi nie tylko wykształconych, ale też mądrych i przyzwoitych, a zwłaszcza kochających Polskę i traktujących sprawowanie rządów, jako służbę państwu i narodowi, a nie partyjnym bossom!

Partie polityczne psują państwo, bo najczęściej nie kierują się jego dobrem, a własnymi partykularnymi interesami z naciskiem na ochronę interesów osób najważniejszych, na kierowniczych stanowiskach. To te osoby dysponują tym, co najprościej określić można mianem „fruktów”! A owe „frukta” to władza i pieniądze; i to nie tylko w centrali, ale także, czy przede wszystkim tam, gdzie są prawdziwe pieniądze – w samorządach! Tak postępując od lat partie zdobyły największy, decydujący wpływ na wszystko to, co się w państwie dzieje. Przypominam raz jeszcze; partia to pojęcie szerokie; jej emanacją oraz faktyczną siłą jest przywódca. Ten zaś nie lubi (co jest wspólnym mianownikiem lewicy i prawicy, a także środowisk skrajnych) ludzi, w których upatrują zagrożenia. Czy mają rację? I tak i nie! Postaram się to wyjaśnić! Zanim jednak do tego przejdę, powiem rzecz jeszcze jedną, która wcale nie stoi w sprzeczności z tezami wyrażonymi wyżej!

Trudno sobie wyobrazić państwo bezpartyjne w sensie dosłownym, dlatego istotą tego, o czym będę pisać nie będzie likwidacja partii, a raczej taka ich transformacja i zmiana roli w państwie, które pozwolą skutecznie zreformować system zarządzania krajem.

Władza nie może funkcjonować dobrze (z punktu widzenia interesu państwa), jeśli nie będzie w jej szeregach ludzi nie tylko wykształconych, ale też mądrych i przyzwoitych, a zwłaszcza kochających Polskę i traktujących sprawowanie rządów, jako służbę państwu i narodowi, a nie partyjnym bossom! To jest warunek sine qua non sukcesu obu tych podmiotów (państwa i społeczeństwa/narodu). Gdybym zadał w tym miejscu pytanie o to, czy w rzeczywistości takie zasady są stosowane to mógłbym się tu narazić na zarzut naiwności. Oczywiście, że się ich nie stosuje! W realu za to obowiązuje zasada zwana kryterium BMW (Bierny, Mierny ale Wierny)! To jest wygodne dla każdej strony, które tworzą partie; boss nagradza stanowiskami, miejscami na listach etc., wierny wojownik ma „pełną miskę” i zabezpieczony byt! No tak, a jak się ma do tego interes Polski? Ano nijak się ma! Polska (jako wirtualny twór) niech się martwi o siebie sama!

Partie (stanowiące opozycję parlamentarną) corocznie otrzymują ogromne, milionowe dotacje pochodzące z naszych przecież podatków. Czy zatem my, społeczeństwo mamy jakiś wpływ na to, w jaki sposób te 15, 18, 20 milionów partia wydaje?! Nie, żadnego! A ja pytam:

  • Dlaczego obywatele nie mają w zasadzie nic do powiedzenia, choć dają pieniądze na zachcianki bossów?
  • Dlaczego ci nie pytają nas w trakcie kadencji o nic, a przed wyborami są czasami wręcz nachalni?!
  • Dlaczego my wyborcy, których jest parędziesiąt milionów mamy być skazani na kaprysy i humory poszczególnych kacyków partyjnych, których partie liczą jedynie kilkadziesiąt tysięcy osób, a czasem jeszcze mniej – tylko kilka?
  • Jaki jest nasz wpływ na to, co będzie się działo z Polską? Tu odpowiem: żaden póki co!
  • Dlaczego tolerujemy „dziwne zachowania” świadczące o tym, że politycy zmieniają w trakcie kadencji partie i światopoglądy z dnia na dzień? I tak wybieraliśmy kogoś innego niż po jakimś czasie mamy! Czy to normalne?!
  • Jak się może czuć wierny, oddany przez wiele lat partii jej członek zaskakiwany tym, że nagle dawny wróg znajduje się na pierwszym miejscu na liście jego partii?
  • Przed kim odpowiadają liderzy partyjni w trakcie i po odejściu z funkcji. Myślę tu o prawdziwym rozliczeniu za ewentualne szkody poczynione Polsce?
  • Dlaczego odnosi się wrażenie, że partie (mówię o naszych realiach) wydają się być związane jakimś nieformalnym układem w kwestii nierozliczania winnych (casus Zbigniewa Ziobry z okresu poprzednich rządów PiS)?
  • Jaką mamy pewność, że ci, którzy teraz popełniają przestępstwa przeciwko Polsce zostaną kiedykolwiek rozliczeni? A może będzie druga gruba kreska?

Można byłoby mnożyć kolejne pytania (wyobraźnię i wiedzę mam spore), tylko jaki ma to sens? Nie ma, a zatem przechodzę do reasumpcji moich rozważań w kwestii zmiany modelu państwa politycznego zamiast obywatelskiego, które gdzieś wszystkim nam umknęło. Oto moje postulaty końcowe:

Partiom powinno się ograniczyć fundusze i jeszcze bardziej jasno i precyzyjne ustalić, na co je ma przeznaczać! Na pewno nie na zaśmiecanie kraju „głupimi bilbordami”, które się zwykle zamawia w zaprzyjaźnionych firmach i płaci za to grube miliony z naszych podatków!

Partie polityczne powinny odpowiadać za swoją działalność przed wyborcami, bo jak dotąd partyjni bossowie odpowiadają tylko przed kolegami, którzy po zmianie władz robią dokładnie to samo, co poprzednicy.

Powinna zostać roztoczona szeroka kontrola społeczna w zakresie sprawdzania tego, czym partie się zajmują, np. przez ich zaplecze społeczne i elektorat. To oczywiście jedynie hasło do dyskusji a nie remedium na wszystkie nieprawidłowości.

Istnieje w Polsce tendencja przeciwna polaryzacji partii politycznych, prowadząca do stworzenia dwóch, maksymalnie trzech sił politycznych. Osobiście nie uważam tego, żeby tworzyć jakikolwiek monopol partyjny (nie mówię tutaj o koalicjach czasowych, zwykle przedwyborczych) za rzecz rozsądną. Wtedy bowiem partie te (i ci sami ludzie) będą rządzić w nieskończoność. W takiej sytuacji bycie u władzy czy w opozycji nie jest jakimś wielkim problemem; „frukta” są po obu stronach, a przyszłość pewna!

No i na koniec tak ważna sprawa, dotycząca „sojuszu tronu i ołtarza”, z którą mamy w Polsce do czynienia od trzydziestu już lat, a obecne relacje na tej linii są patologiczne wręcz! Tak być nie powinno i nie może, aby hierarchia tego, bądź innego kościoła brała udział we władzy politycznej w tak ostentacyjny i arogancki sposób jak robi to obecnie (chyba jako jedyny) KK. Polska jest dziś krajem, w którym tenże konglomerat osiągnął wymiar destrukcyjny dla państwa polskiego. Poniżej podaję wyjaśnienie tego czym jest laicyzacja, która wydaje mi się obecnie panaceum na naprawę sytuacji w kraju.

Słownik Języka Polskiego mówi nam, że laicyzacja to przejście określonego podmiotu spod władzy kościelnej pod władzę świecką. Określa ją również przy pomocy takich pojęć, jak zeświecczenie, desakralizacja czy też sekularyzacja.

Jeżeli powyższe warunki nie zostaną spełnione, to (poza wszystkimi innymi, na których omówienie nie ma tu miejsca, bo opisuję tylko wybrane elementy rzeczywistości) nasz kraj nie będzie mieć szans na odrodzenie i zrzucenie jarzma partyjniactwa szkodzącego państwu i narodowi, czego jaskrawym przykładem są rządy pisowskiej ośmiornicy! Ten tekst jest ważny, bo traktuje o rzeczach dla państwa najważniejszych stąd warto się z nim zapoznać!

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Jarosław Kaczyński: Przyjdzie taki dzień, że zmienimy Konstytucję na potrzebną

W sobotę 3 sierpnia Jarosław Kaczyński, wziął udział w pikniku rodzinnym „Dobry czas dla Polski”, zorganizowanym w Dygowie (Zachodniopomorskie). Podczas swojego przemówienia odniósł się do napisu „Konstytucja”, który zauważył wśród uczestników wydarzenia.

Jarosław Kaczyński podczas pikniku „Dobry czas dla Polski” w Dygowie

– Widzę tutaj napis Konstytucja. Bardzo dobrze. Rzeczywiście pewnie nie za tym razem, ale przyjdzie taki dzień, że zmienimy Konstytucję na potrzebną – powiedział.

– Konstytucję która będzie gwarantowała prawdziwą demokrację, prawdziwą praworządność, prawdziwą równość, która jest dzisiaj łamana. Taka będzie ta Konstytucja. I będzie jasna, wyraźna, sformułowana w ten sposób, żeby były jak najbardziej utrudnione różne pokrętne interpretacje. Pamiętajcie o tym, to jest potrzebne. Nie zapowiadam tego w tych wyborach, bo to jeszcze pewnie długa droga, ale przyjdzie czas, że to zrobimy – dodał.

Mamy wspaniałego prezydenta

Podczas spotkania Kaczyński wskazał również, kogo PiS wskaże jako kandydata w wyborach prezydenckich w 2020 r.

– Mamy wspaniałego prezydenta, ale powinien być wybrany na kolejną kadencję. Najlepiej w pierwszej rundzie – powiedział prezes PiS.


Roman Giertych: List do prezesa PiS w spr. następcy Kuchcińskiego

Roman Giertych

Roman Giertych

Los naszego kochanego marszałka Kuchcińskiego został przesądzony. Tak więc czas pomyśleć o następcy i tutaj nie mogło zabraknąć głosu Pana najlepszego doradcy. Na myśl przychodzą mi tylko dwa nazwiska: Krystyna Pawłowicz lub Marek Suski.

 

Szanowny Panie Prezesie!

Obaj wiemy, że niestety los naszego kochanego marszałka Kuchcińskiego został przesądzony. Parszywa opozycja dopnie swego i doprowadzi do tego, że przy końcu kadencji nieodżałowany druh Pana musi odejść. Swoją drogą to dla takich Nitrasów i Brejzów należałoby specjalne kary mutylacyjne wprowadzić, a nie tylko finansowe. Jakby im za każdy bezczelny atak obciąć kawałek palca, to by się awanturnicy uspokoili.

Tak czy siak samoloty wykończyły Marszałka, a jego drobne (zasłużone po tysiąckroć!) przywiązanie do luksusu jest jeszcze nieakceptowalne w naszej chromej demokracji, gdzie lud nie dojrzał do tego, że prawdziwa służba państwu wymaga, aby władza miała odrobinę radości za trudy rządzenia. I że nie wszyscy mogą latać luksusowymi samolotami, ale że lud w tych samolotach spożywa kawior i pije szampana ustami swych najlepszych przedstawicieli. Taka dojrzałość wymaga czasu i pokory, które narody uzyskują w dojrzałych strukturach pod okiem doświadczonych przywódców (Rosja, Kazachstan etc.).

Tak więc czas pomyśleć o następcy i tutaj nie mogło zabraknąć głosu Pana najlepszego doradcy. Na myśl przychodzą mi tylko dwa nazwiska: Krystyna Pawłowicz lub Marek Suski. Każde z nich ma swoje zalety, a wad nie widać. Bystrość, lojalność, opanowanie, aparycja to ich wspólne atuty.

Pawłowicz dodatkowo stanowiłaby przykład, że PiS i płci pięknej pozwala sprawować drugą godność w Państwie.

Z drugiej strony Suskiego tak wszyscy z Carycą kojarzą, że pomogłoby to przyjaźni polsko-rosyjskiej, która przecież jest fundamentem planowanego przez pana Prezesa wyjścia z UE. Nadto Suski, który wie, że z Radomia szybciej się lata do Afryki, bo bliżej niż z Warszawy, mógłby stanowić dla naszej młodzieży przykład wiedzy geograficznej.

Sam już nie wiem kogo Panu rekomendować. Może warto losować?

Roman Giertych