Kazimierz Marcinkiewicz odchodzi z polityki: Mam tego dość
Trzy miesiące temu zrezygnowałem z udziału w jakichkolwiek formach życia publicznego, w tym z komentowania spraw publicznych, z udziału w mediach i uroczystościach państwowych. Zrobiłem to po brutalnym i bezprecedensowym ataku pełnym oszczerstw i poniżania, ataku mojej stalkerki na mnie przy użyciu mediów.
Ten chamski atak uniemożliwił mi start w wyborach europejskich, ale więcej spłoszył wszystkich klientów, poniosłem ogromne straty. Właśnie dlatego, w celu obrony siebie i rodziny podjąłem decyzję o odejściu z życia publicznego i stania się osobą stricte prywatną.
Miesiąc temu zrezygnowałem także z mediów społecznościowych. Jeśli będzie taka potrzeba udowodnię sądownie, fakt że jestem osoba prywatną i że wszystkie pismaki i szmatławce i szczujnie wycierające swoje gęby moim nazwiskiem muszą właśnie tak mnie traktować. Dosyć zarabiania na mojej osobie z użyciem chamstwa, kłamstwa i steku bzdur.
Nie da się normalnie żyć z stalkerką na głowie. 10 lat temu popełniłem błędy i wiem, że muszę za nie zapłacić, ale nie mogę płacić całym swoim schodzącym już przecież życiem. Stalkerka poniża mnie, szydzi ze mnie, kłamie na mój temat już ponad 4 lata, bez umiaru i bez opamiętania i nie ma zamiaru się zatrzymać. Gdy nie może sama oszczerczo mnie atakować, robi to przy użyciu państwa, najpierw służb specjalnych, a teraz prokuratury i komornika.
Dwa tygodnie temu zaproponowałem stalkerce ugodę, by możliwie szybko pozamykać sprawy, które jeszcze nas niestety łączą. Po trzech dniach negocjacji nasłała na mnie zbrojną grupę urzędników państwowych, którzy bynajmniej nie jak urzędnicy się zachowywali, albo zachowywali jak urzędnicy PiSowscy.
Gdy ochłonąłem, zaproponowałem jeszcze jedną formę ugody w postaci jedynego majątku materialnego jaki posiadam o wartości netto znacząco przewyższającej wartość zaległości. Kolejna propozycja ugody została wyśmiana. Bo stalker musi gnoić, musi wyżywać się, musi powoli odbierać swojej ofierze życie.
Nikt mnie przed tym nie obroni, wręcz przeciwnie, pomocników ma pełno. To jasne, że takie życie nie ma sensu. Dlatego postanowiłem zamknąć etap publicznego życia, by uniemożliwić wszystkim szczujniom używanie mojej osoby, a jednocześnie podejmuję wiele kroków prawnych mających na celu uniemożliwienie stalkerce życia moim kosztem w jakiejkolwiek formie i zbliżania się do mnie w jakiejkolwiek formie.
DOSYĆ TEGO JA TEŻ MAM PRAWO ŻYĆ
Kazimierz Marcinkiewicz
Dariusz Stokwiszewski: Kaczyński już przejął Polskę, tylko nie każdy jeszcze to wie!

Dariusz Stokwiszewski
Wszystkie dzwony powinny bić na alarm, a muzycy larum grać, bo Polska idzie na dno i to w zastraszającym tempie. Czas przemian nadchodzi. Liczymy zwłaszcza na młodych, ale nie neonazistów, a patriotów!
Jestem porażony wyjątkowo niskim stanem świadomości większości Polaków, których znam choćby z FB. Ludzie ci w znakomitej części nie mają pojęcia o tym, co aktualnie dzieje się z Polską, z całym dla nich szacunkiem. Nie dostrzegają tego, że w sposób niezauważalny, póki co jeszcze niemal bezkrwawy, nastąpiło przejęcie państwa przez „polityczną sektę” Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, Zbigniewa Ziobry i Andrzeja Dudy. Nie wiem więc, z czego wynika tak wielki optymizm w wygraną, po tym, jak opozycja poniosła sromotną klęskę w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, w których była faworytem. Dobrze to, czy nie, ale ja mam wyostrzone zmysły w zakresie bezpieczeństwa. Wynika to oczywiście z zawodu i wykształcenia, ale też ze zdrowego rozsądku i instynktu samozachowawczego. Wielu moich rodaków jak widzę, jest tego pozbawionych.
Dziś nie ma nawet najmniejszych, racjonalnych podstaw do przesadnego optymizmu. Wręcz przeciwnie; wszystkie dzwony powinny bić na alarm, a muzycy larum grać, bo Polska idzie na dno i to w zastraszającym tempie. To nie jest tak, jak wielu się wydaje, że idziemy do wyborów, które wygramy i nagle, jak czarodziejską różdżką przerwiemy proces dewastacji państwa polskiego! Nie! Teraz walczymy jedynie o ograniczenie skali pisowskiej władzy; będą rządzić sami czy ze skuteczną rolą opozycji. Tylko tyle i aż tyle, no, chyba że ludzie się przebudzą z letargu. Jednak na to bym nie liczył! Nie znaczy to, że nie marzę o zwycięstwie nad grupą szkodników rozwalających polską państwowość. Nie chcę być nieskromny i butny, ale uważam, że nie ma w naszej Ojczyźnie tak wielu konsekwentnych i zaciekłych przeciwników tego, tak potwornie szkodliwego reżimu w Polsce, jakim ja jestem. Piszę to z pełną świadomością tego, że „oni”, czyli ci źli niczego mi nie odpuszczą, zatem nie mam się z czego cieszyć! Tym bardziej że każdego dnia nie tylko muszę się zmagać z przeciwnikami Polski, ale także z potencjalnymi sojusznikami.
Nie wiem do końca, jak to się dzieje, że jest tak wielu ludzi jakby zaślepionych swoimi guru ze szczytów władzy – liderami partyjnymi obecnymi i byłymi – którzy już tyle razy nie wywiązali się z obietnic i wierzą w to, że któryś z nich jako wybawca przybędzie na białym koniu, wypędzi Kaczyńskiego i jego bałwochwalców, a następnie Polska będzie już płynąć mlekiem i miodem. Tak na pewno nie będzie. Mało tego – życząc opozycji, której maleńkim elementem sam jestem, zwycięstwa – jestem przekonany, że gdyby do niego doszło, to ci, którzy obecnie popełnili wiele przestępstw, nie zostaliby przez zwycięzców ukarani. Mam swoją teorię na ten temat, ale tutaj nie chcę jej wtrącać. Po prostu w Polsce brak jest prawdziwie patriotycznie nastawionych elit. Oczywiście jest pokaźna liczba państwowców, ludzi, którym Ojczyzna jest droga, jednak większość tylko zabiega o zaszczyty i apanaże. Musimy sobie z tego zdawać sprawę.
Wierzmy w zwycięstwo, a najlepiej róbmy jeszcze coś, aby je uzyskać i uwolnić Polskę od jej wewnętrznego wroga – PiS, SP i ich sojuszników. Udowodnienie szkodliwości tego rządu i skorumpowanych w dużym stopniu elit nie byłoby dla żadnego politologa czy prawnika (oczywiście przyzwoitych) niczym szczególnym! Nie bądźmy jednak naiwni, że wszystko zrobi się samo! Nie ma według mnie woli zrobienia tego ze strony najważniejszych sił politycznych i żeby nie wiem jak mnie przekonywano, w ich dobrą wolę nie uwierzę; to tylko wyrachowanie. Dziś m.in. przeczytałem w prasie o liście dwudziestu kilku senatorów PO do Franza Timmermansa z podziękowaniami za obronę europejskich wartości. Ja takie listy piszę na co dzień i nikt o tym nie trąbi, ba nawet nie zauważa, bo po co? Ci ludzie żyją tylko własnym życiem i własnymi karierami więc nie liczcie na to, że wam/nam pomogą! Najpierw pomogą sobie uzyskać to, na czym im najbardziej zależy; kolejną kadencję w sejmie bądź w senacie i następne cztery lata przegadają, budząc się przed końcem kadencji jak teraz. W partiach trwają prawdziwe walki o miejsca na listach dlatego, jeśli popieram obecną opozycję, to robię to tylko na zasadzie wyboru mniejszego zła!
„Elity” w Polsce muszą się zmienić i to jak najszybciej, stąd mój apel do nich: jesteście w parlamencie, to róbcie swoje, zamiast „pisać na pokaz” listy do kolegów z Brukseli, z którymi jesteście za „pan brat”! Pisanie ich zostawcie naukowcom, dziennikarzom i publicystom. Gdybyście nie zaniechali tego, co należy do waszych obowiązków posła czy senatora, to Ziobro byłby w innym miejscu, niż jest (powinien stać już dawno przed TS), a niejaki Jarosław Kaczyński nie uchodziłby za „męża opatrznościowego” Polski (tfu!).
Wracam do społeczeństwa; Jest wiele takich osób, które są bardzo skuteczne w krytyce innych, gdy same tymczasem nie robią nic! Są jednak i tacy, którzy myślą o przyszłości Polski i powoli zaczynają (trudną przyznam) drogę edukacji od podstaw – czyli „pracy organicznej”, jak w XIX wieku określali to pozytywiści. Nie powiedzieliśmy (bo jestem jednym z nich) jeszcze ostatniego słowa, ale jedno jest pewne; tym się różnimy od tych nieprawych, że większości z nas nie zależy na stanowiskach, tylko poświęca się walce z reżimem po to, aby do Polski wróciła normalność. Jako że świadomość społeczeństwa jest niska, liczymy się z długą walką, ale ją wygramy. „Pogonimy” wtedy tych rządzących szkodników i bezużyteczne od lat „elity” uważające się za opozycję, do której miana nie dorosły. Czas przemian nadchodzi. Liczymy zwłaszcza na młodych, ale nie neonazistów, a patriotów!
Roman Giertych. List do Marka Kuchcińskiego: Aż słów brakuje na waszą małość i pazerność

Roman Giertych
Nie wiedzieć dlaczego Rodakom może się nie spodobać to, że mają za miliard złotych fundować prywatne taksówki powietrzne, gdy tymczasem brakuje na leki, nauczycieli, niepełnosprawnych etc.
List do Marszałka Sejmu RP Marka Kuchcińskiego
Panie Marszałku Kochany!
Moje serce krwawi rzewnymi łzami, gdy widzę jak sfora zajadłych Pana przeciwników rzuciła się na skromne Pana przywileje w postaci prywatnego samolotu, które otrzymał Pan za wprowadzanie pakietu demokratycznego dla opozycji.
Zastanawiałem się jak w telegraficzny sposób Panu pomóc, bo sytuacja Pana (między nami mówiąc i tak już zła…) wydaje się beznadziejna. Nie wiedzieć dlaczego Rodakom może się nie spodobać to, że mają za miliard złotych fundować prywatne taksówki powietrzne, gdy tymczasem brakuje na leki, nauczycieli, niepełnosprawnych etc.
Ale od czego są dobrzy, wypróbowani doradcy (proszę przyznać, że każdy z PiS w takiej sytuacji może liczyć na moje dobre słowo, list i radę, której z pewnością wyczekuje).
Pana odpowiedź może być prosta. Musi Pan latać do Warszawy i z powrotem z całą rodziną, bo jak tylko Pana na moment opuszcza żona, to Pan się nie może opędzić od kobiet, które Pana błagają o zdjęcia (a nawet chcą sobie robić filmy!). Już nawet obecność strażników Panu nie wystarcza, bo natrętne wielbicielki przedzierają się przez kordony (najgorsze są małolaty!) i rzucają się Panu na szyję lub ustawiają do selfi.
Pan od tych zdjęć i filmów schudł, sczezł i posiwiał, bo gdy tylko żona choćby na krótką chwilę Pana opuszcza to tłuszcza młodzieży żeńskiej Panu nie odpuszcza (tutaj się Pan skromnie uśmiechnie na konferencji prasowej prezentując właściwy dla Pana wdzięk, który podbija kobiece serca). Jedynie gdy widzą stateczną postać małżonki i dziatek rzeszę zadowalają się jedynie łakomym spojrzeniem lub z daleka zrobionym zdjęciem. Tak więc wycieczki rodzinne są ważne dla bezpieczeństwa Państwa, gdyż Pan zaszczuty przez fanki może nie udźwignąć ciężaru dzierżenia steru naszego kraju.
Jestem pewien, że gdy Pan tak to wytłumaczy, to podłe sfory odczepią się od tego niewinnego latania.
Zawsze życzliwy,
Roman Giertych
PS.
Z Państwa zrobiliście sobie prywatny folwark, gdzie gęba pełna frazesów, a czyny pełne chciwości. Aż słów brakuje na waszą małość i pazerność.
Marcin Zegadło: „Totalitaryzm nie może się obejść bez dyskryminacji”

Marcin Zegadło - poeta, publicysta
„Trzeba to zrozumieć: żaden partyjny czy państwowy totalitaryzm nie może się obejść bez dyskryminacji, a totalitarna dyskryminacja zawsze zmienia się z konieczności w ludobójstwo”.
Imre Kertesz to autor, który miałby wiele do powiedzenia o współczesności. Miałby być może kilka cennych uwag na temat tego, czego jesteśmy świadkami pomiędzy Wisłą a Odrą, Bałtykiem, a Tatrami.
„Nazista” – powiada Kertesz – „to dziwaczna mieszanina bolszewika, żołnierza w koloniach, średniowiecznego rycerza, księgowego i konkwistadora. Nazista to szaleniec, pies urwany z łańcucha, przycięty równiutko uczestnik masowego ruchu, oszalały narodowiec, morderca i samobójca, zrozpaczony nihilista”.
Czy czegoś to Państwu nie przypomina? Czy z czymś, z kimś się Państwu przypadkiem nie kojarzy?
„Nazizm” – powiada Kertesz – „żyje w ludzkiej psychice jako nienawiść, agresja, bachanalie, głupota, jako pęd ucieczki, którą broni się tłum, czy odwołując się do słów Tomasza Manna jako unikanie pracy przez zapijaczonego lumpa”.
Czy ta definicja, jakże sugestywna i plastyczna, nie podsuwa Państwu narzucającego się skojarzenia? Czy nie czujecie Państwo „przez skórę”, że słowo „nazizm” to tylko punkt odniesienia. To pojęcie, w którym mieści się wszelka ekstrama, przemoc, agresja, utopia oczyszczania społeczeństwa z „narodowych brudów”?
I jeszcze jedno spostrzeżenie Kertesza, jakże godne uwagi właśnie dzisiaj, właśnie w Polsce:
„Aby zamordować miliony Żydów – pisze Kertesz – „totalitarne państwo potrzebowało nie tyle antysemitów, ile dobrych organizatorów. Trzeba to zrozumieć: żaden partyjny czy państwowy totalitaryzm nie może się obejść bez dyskryminacji, a totalitarna dyskryminacja zawsze zmienia się z konieczności w ludobójstwo”.
Powtórzmy raz jeszcze, do poduszki sobie powtórzmy, zanim ktoś znowu powie, „przesada”, „nie ma co dramatyzować”, „katastrofizm”, „nic się nie dzieje”, „to jest zupełnie coś innego niż wtedy”. Do poduszki powtórzmy sobie zdanie z Kertesza. Katolicy niech sobie powtórzą zamiast paciorka. Niekatolicy niech sobie powtórzą na wszelki wypadek:
„PAŃSTWOWY TOTALITARYZM NIE MOŻE OBEJŚĆ SIĘ BEZ DYSKRYMINACJI, A TOTALITARNA DYSKRYMINACJA ZAWSZE ZAMIENIA SIĘ Z KONIECZNOŚCI W LUDOBÓJSTWO.”
„ZAWSZE” – powiada Kertesz. A zna się na rzeczy.
Marcin Zegadło
Roman Giertych: Bajka o albinosach

Roman Giertych
Głąby patentowane! Co byście beze mnie zrobili? Nawet łajna bizoniego nikt nie pozwoliłby Wam zbierać, bo byście rozkradli lub zgubili je patałachy. Bez mojej pomocy, szczurze pomioty, to byście nawet jednego członka plemienia nie przekonali, bo tylko kraść umiecie, a i to jakoś niezbyt lotnie
W sercu terenów indiańskich plemię Czirokezów szykowało się do wyborów wodza.
Zwolennicy najwyższego przywódcy zebrali się, aby omówić strategię wiecową. Wystąpił najpierw Pierś Dziecka, który pieczę sprawował nad domem narad. Odezwał się do Wodza.
– Wodzu – rzekł. – Nie wiem już co ty wymyślisz na te zebranie wiecowe aby Cię ponownie wybrano, ale ze wszystkich danych, które donoszą służby nasze wygląda, że przeżarliśmy już prawie wszystkie zapasy, ludzie nawet nędzny pemikan kupują dwa razy drożej niż za naszych niegodnych poprzedników (oby ich mór wytłukł i oby żadnego bizona nigdy nie ubili!- dodał) – Szamani nie leczą już nawet przeziębienia, bo wszystkie zioła sprzedali Apaczom, żadne plemię z nami już nie rozmawia, a jak rozmawia to tylko po to, abyśmy od nich świecidełka kupili i to drożej niż inni, bo się wstydzą, że nam sprzedają i za ten wstyd nam płacić każą. Grupa naszego plemienia, która dorwała się do władzy pod Twoim Wodzu światłym przywództwem nakradła już tyle, że nawet najgłupszy członek naszego światłego plemienia, który nic tylko się w bębny informacyjne wsłuchuje, zaczyna nas uważać za zwyczajnych złodziei. Nawet moje skromne potrzeby, który stały u podstaw mojego szlachetnego miana nie budzą już zrozumienia jako oczywista rekompensata za trudy służenia sprawie. Co zrobisz Wodzu? Toż przecież nie wmówimy im, jak to się udało lata temu, że przyjdą Nawajowie i domy nam zabiorą, kobiety zgwałcą, a nawajskość wprowadzą jako prawo. W to już nie uwierzą, bo żaden Nawaj nie przyszedł, a i tych, którzy przychodzili na tereny ościennych plemion twój poprzednik Wodzu (oby sczezł przy palu męczarni!) powstrzymał jakoś. Co robić Wodzu?
– Co robić Wodzu? – zakrzyknęli zebrani słudzy, bo strach im było na myśl, że przyjdzie im nagle wieść życie prostego członka plemienia, a i niejednemu przeszły po plecach ciarki na myśl, że Straż Plemienna mogłaby nie ukrywać już ich bezeceństw.
Wódz myślał, myślał i rzekł.
– Głąby moje patentowane! Co byście beze mnie zrobili? Nawet łajna bizoniego nikt nie pozwoliłby Wam zbierać, bo byście rozkradli lub zgubili je patałachy. Bez mojej pomocy, szczurze pomioty, to byście nawet jednego członka plemienia nie przekonali, bo tylko kraść umiecie, a i to jakoś niezbyt lotnie. Ale posłuchajcie skunksy moje kochane. Musimy nasze plemię obronić przed albinosami!
– Albinosami?? – jęk się rozległ zachwytu i zdziwienia na zebraniu, ale jeden z sług wodza zapytał zdziwiony:
– Ale ty wodzu z albinosami chcesz walczyć…? No i przecież wielu z nich nas poparło na ostatnim wiecu.
– Cicho – zawołał Wódz. – Macie słuchać, a nie myśleć. Jeżeli nawet kiedyś nas poparli, to jest ich problem, że durnie są. Albinosów mało, a pozostałych dużo. Ktoś musi być winny, że jest źle. A skoro nie mogę – rzekł wódz – być winny ja, to muszą być winni albinosi, bo na nich padło. Jak będą następne wybory, to wybierzemy sobie innych. Bębny i rogi rozniosą wieść, że albinos to wróg. Jak nam uwierzą, to jakoś znowu ich nabierzemy.
Jaki morał z tej bajki indiańskiej?
Nie dmij w róg, w który dąć każe wróg.
Roman Giertych
Następują zmiany klimatyczne, jakie nie miały miejsca od chwili zakończenia epoki lodowcowej

Dagmara Jakubczak
Niemieckie gazety komentują wyniki badań szwajcarskich naukowców na temat ocieplenia klimatu.

Zmiany klimatyczne, jakie nie miały miejsca od chwili zakończenia epoki lodowcowej
„Die Welt” zauważa, że: „Badania jednoznacznie wskazują, że wzrost temperatury przebiega tak szybko i gwałtownie, jak nigdy przedtem od chwili zakończenia epoki lodowcowej. Fakty są przerażające: ocieplenie klimatu po raz pierwszy jest trendem globalnym.
Owe po raz pierwszy stanowi ich główny mankament. Epoka lodowcowa także, przynajmniej na półkuli północnej, miała charakter globalny, a do tego była czymś absolutnie wyjątkowym. Zjawiskiem naturalnym były bieguny wolne od lodu i tropikalny klimat na całej Ziemi. Dziś mamy do czynienia ze szkodliwymi dla klimatu, błędnymi metodami działania, które należałoby powstrzymać. Pytanie tylko – w jaki sposób”.
Globalny kryzys naszych czasów
Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung”: „Nie ulega wątpliwości, że zmiany klimatu, skutkiem czego następują ekstremalne zjawiska pogodowe, uległ poważnym zaburzeniom. Czy takie stwierdzenie brzmi jak objaw histerii?
W tym wyjątkowo upalnym tygodniu w Internecie rozgorzała dyskusja na temat tak zwanej „histerii klimatycznej”, która wyjątkowo nie na miejscu. Szwajcarscy naukowcy dowiedli bowiem w swych interesujących badaniach tego, co na pseudonaukowych forach internetowych próbuje się kwestionować. A mianowicie, że w ciągu dwóch tysięcy lat historii Zachodu jeszcze nigdy klimat, a wraz z nim warunki naszego życia, nie zmieniły tak szybko i na taką skalę jak obecnie. Zmiany klimatyczne są ważnym tematem. tanową przy tym globalny kryzys naszych czasów”.
Więcej zieleni
„ / Zeitung” pisze, że: „Jeśli wzrost temperatur okaże się stałym trendem, a ekstremalne zjawiska przejdą do porządku dziennego, to nowa sytuacja wymusi konieczność opracowania nowych strategii działania. Trzeba będzie, na przykład, dostosować miasta do nowych warunków, poprzez budowanie stref zieleni, zwiększanie liczby parków jako oaz cienia i chłodu. Istotne znaczenie uzyska także izolacja budynków, aby mogły zatrzymywać więcej zimą, a latem utrzymać falę ciepła na zewnątrz”.
Zmniejszyć emisję dwutlenku węgla
Dziennik „” zwraca uwagę, że: „Obecna fala upałów sprawi zapewne, że problematyka klimatyczna pozostanie ważnym tematem politycznym. To jedna z najważniejszych przesłanek do tego, że być może uda nam się wyhamować globalny wzrost średniej temperatury na Ziemi. Także rząd RFN musi mieć w tym swój udział i szybko zakończyć spór wokół nowej ustawy klimatycznej.
Światowa Rada Klimatyczna przedstawiła w październiku ubiegłego roku analizy, wskazując działania jakie należy podjąć w skali globalnej. Zgodnie z wytycznymi do 2030 roku emisja dwutlenku węgla musi zmniejszyć się o 45 procent. Jeśli nie uda się tego dokonać, średnia temperatura na Ziemi wrośnie o 1,5 stopnia Celsjusza”.
Jak przystosować się do nowych warunków?
„ ” patrzy na falę upałów z innej perspektywy:
„Upały stawiają wymagania w bardzo wielu dziedzinach życia społecznego, z czego do tej pory nie zdawaliśmy sobie jasno sprawy. Kwestią wymagającą przedyskutowania jest na przykład to, czy nie należałoby zmienić przepisów BHP dla osób pracujących pod gołym niebem lub w przegrzanych pomieszczeniach. Należałoby także bliżej przeanalizować warunki nauki i zdawania egzaminów przez uczniów i studentów. Trzeba będzie również zastanowić się nad planowaniem przestrzennym miast. Należy stworzyć więcej stref niosącej ochłodę zieleni, a także nad kierunkami rozwoju architektury i techniki budowlanej”.
(df) thefad.pl / dw.de
REDAKCJA POLECA
Średnie ceny mieszkań na koniec I półrocza 2019
Trend wzrostowy na rynku nieruchomości nadal ma się dobrze. Zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, ceny metra kwadratowego śrubują kolejne rekordy. To ile przychodzi zapłacić za mieszkanie w największych polskich miastach, przyprawia potencjalnych nabywców o ból głowy. Deweloperzy jednak nie narzekają na problemy ze sprzedażą nowych nieruchomości. Tak samo na rynku wtórnym cały czas dochodzi do dużej ilości transakcji.

Cena metra kwadratowego mieszkań w największych polskich miastach
Jak kształtują się średnie ceny metra kwadratowego mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym na koniec czerwca? Jak wyglądała sytuacja cenowa 12 miesięcy wcześniej? Jak wielkie występują różnice średnich cen nowych i użytkowanych już mieszkań?
Średnie ceny mieszkań na rynku pierwotnym w największych miastach nadal rosną. Trend ten jest stały i sytuacja raczej się nie zmieni. Na koniec I półrocza 2019, w trzech polskich miastach, metr kwadratowy na rynku pierwotnym kosztował powyżej 8000 zł. Co istotne, średnia cena metra w Gdańsku była wyższa niż w Warszawie. Coraz bliżej granicy 8000 zł za metr kwadratowy są nieruchomości we Wrocławiu. Z dużych polskich miast najtaniej przyjdzie zapłacić za nowe mieszkanie w Łodzi. Średnia cena metra to 6040 zł.
Naturalnie poszukujący mieszkań zdają sobie sprawę, że średnia cena wynika z faktu, że szczególnie w takich miastach jak Gdańsk czy Warszawa, nieruchomości w centrum i okolicach są potwornie drogie. W Gdańsku, w ścisłym centrum, znaleźć można oferty nowych mieszkań, gdzie metr kosztuje 16-17 tys. zł. Oddalając się od centrum Grodu Neptuna, za obwodnicą trójmiasta, w dzielnicy Kokoszki, ceny metra nowych mieszań kształtują się na poziomie 6 – 6,5 tys. zł.
Duże wzrosty cen w odniesieniu do 2018 roku
Porównując obecne ceny, z tymi sprzed dwunastu miesięcy, widać istotne różnice. W Gdańsku średnia cena nowego mieszkania wystrzeliła w górę, z 7149 zł do 8704 zł. Wysokie wzrosty są również widoczne w Krakowie, Wrocławiu czy Łodzi. Na rynku pierwotnym w Warszawie, za metr kwadratowy trzeba zapłacić „tylko” kilka procent więcej, niż miało to miejsce na koniec I półrocza 2018. Niewielkie wahania odnotowano w Poznaniu, tutaj widać stabilizację cenową.
Rynek wtórny również odnotowuje spore wzrosty. Ponad 10% wzrosły ceny w Gdańsku, Krakowie czy Łodzi. W innych miastach jest podobnie, kupując mieszkanie na rynku wtórnym, trzeba wydać więcej, niż miało to miejsce 12 miesięcy temu.
Co kształtuje wzrost cen mieszkań?
Stały trend wzrostowy cen mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym jest kształtowany przez wiele czynników. Każdy z nich w sposób pośredni lub bezpośredni wpływa na to, że potrzeba coraz więcej pieniędzy, aby zakupić mieszkanie.
Wyższe ceny gruntów oraz kurczące się zasoby ziemi pod budownictwo
Ceny gruntów w obszarach miejskich rosną. Dodatkowo zasobów ziemi w dużych miastach jest coraz mniej. To wszystko prowadzi do sytuacji, w której deweloperzy muszą konkurować o możliwość zakupu gruntów. Szczególnie dotyczy to tych deweloperów, którzy nie posiadają banku ziemi i kolejne inwestycje mogą przeprowadzić jedynie na gruntach, które dopiero zostaną zakupione.
Wzrost materiałów budowlanych i deficyt pracowników budowlanych
Stały wzrost cen materiałów budowlanych, znacząco przyczynia się do regularnego zwiększania kosztów realizowanych inwestycji. Przecież wiadomo, że budowa nowego osiedla, bloków, to proces rozłożony na długie miesiące. Niektóre materiały budowlane na przestrzeni ostatniego roku podrożały o kilkadziesiąt procent. Szczególnie bolesne dla deweloperów są rosnące ceny betonu i stali.
Dodatkowym problemem dla budujących nowe mieszkania jest brak robotników. Niedobory na rynku pracy sprawiają, że to potencjalni pracownicy dyktują warunki. To także wpływa na wzrost kosztów, a następnie na wyższe ceny nowych inwestycji mieszkaniowych.
Zakup mieszkania jako inwestycja
Kupno mieszkania pod wynajem to obecnie jedna z bardziej opłacalnych inwestycji. Trzymanie pieniędzy na lokacie, przyniesie maksymalnie do 3 proc. zysku (przed opodatkowaniem). Rentowność z wynajmu mieszkań może sięgać spokojnie 5 proc. W największych miastach, w dobrych lokalizacjach, rentowność ta jest jeszcze wyższa. Wejście dużej grupy osób na rynek pierwotny, z myślą o zakupie mieszkania pod wynajem, na pewno wpływa na kształtowanie się cen nieruchomości mieszkalnych.
Stabilność na rynku kredytów hipotecznych
Niski i stabilny poziom WIBOR, przystępne marże, koszty kredytów hipotecznych plus coraz lepsza sytuacja finansowa Polaków. Takie połączenie sprawia, że Polacy chętniej sięgają po oferty banków, aby współfinansować zakup nowego mieszkania kredytem hipotecznym.
Materiał opracowany we współpracy z www.biuro29-warszawa.pl
Magdalena Środa: w którą to stronę zmierzasz Polsko PiS?
Może warto przypomnieć, że w faszystowskich Niemczech w 1937 roku powstała „Narodowa Centrala do Walki z Homoseksualizmem i Aborcją”. Uroda nazewnictwa bardzo przypomina instytucje, które teraz powstają w Polsce.
Faszystowskie Niemcy, tak jak chce tego naczelny „Gazety Polskiej” i paru biskupów, po kilku latach rządów Hitlera a pod szczególną pieczą Himmlera, były rzeczywiście „wolne od LGBT”. Co prawda trzeba było w tym celu użyć obozów koncentracyjnych, ale dziś można prościej: można zgnoić, zastraszyć, pobić, ocenzurować, nie pozwolić żyć. Z błogosławieństwem władzy i Kościoła.

W którą to stronę zmierzasz Polsko PiS? Jak daleko oddalisz się od demokracji i chrześcijaństwa?
Magdalena Środa
Rodzaje pożyczek pozabankowych – w czym możesz wybierać?
Jeżeli korzystałeś z oferty firm pożyczkowych, to z pewnością wiesz, że oferują one tzw. chwilówki. Nie są to jednak jedyne pożyczki, o które mogą starać się klienci. Poznaj produkty oferowane przez firmy pożyczkowe, aby w przyszłości wybrać najlepsze dla siebie rozwiązanie.

Szybka pożyczka, czyli chwilówka na 30 dni
Wśród najpopularniejszych pożyczek pozabankowych wskazać należy właśnie na chwilówki. Szybkie pożyczki wyróżniają się tym, że są udzielane online, klienci nie muszą dostarczać wyciągu z rachunku bankowego lub zaświadczenia z pracy, a otrzymane środki należy zwrócić w ciągu 30 dni.
Jeszcze kilka lat temu firmy pożyczkowe w ramach pożyczek krótkoterminowych oferowały klientom nieduże sumy pieniędzy. Dziś nie jest to już reguła – coraz więcej firm konkuruje ze sobą nie tylko szybkością przyznania środków, ale również maksymalną wysokością pożyczki. Przykładowo firma Polopożyczka proponuje chwilówkę w wysokości 8000 zł, a Kuki.pl 10 000 zł.
Pożyczka krótkoterminowa na 60 lub 90 dni
Przy pożyczce w wysokości nawet 2000-3000 zł może się okazać, że 30 dni na jej spłatę to za mało. Firmy pożyczkowe szybko dostrzegły oczekiwania klientów i proponują także pożyczki na dłużej – 60 lub 90 dni. Od strony wymagań w stosunku do pożyczkobiorców pożyczki na 60 czy 90 dni nie różnią się niczym od chwilówek – wniosek należy złożyć przez internet, nie trzeba też dostarczać żadnych zaświadczeń.
Zarówno pożyczki na 30 dni, jak i pożyczki na 60 czy 90 dni mogą być przyznawane przez firmy pożyczkowe na bardzo atrakcyjnych warunkach – pierwsza pożyczka może być darmowa. Jeżeli od czasu do czasu składasz wniosek o chwilówkę, porównaj dostępne propozycje, korzystając z porównywarki szybkich pożyczek. Dobra porównywarka, w której znajdują się aktualne oferty firm pożyczkowych, jest dostępna na stronie finance43.com/pl/.
Pożyczki na dłużej należy szukać w firmach m.in. Net Credit i Lendon.pl.
Pożyczki ratalne, czyli na raty
Firmy pożyczkowe proponują także środki osobom, które potrzebują dużego zastrzyku finansowego, ale z pewnych względów nie chcą korzystać z propozycji banków. Z myślą właśnie o tej grupie klientów wielu pożyczkodawców wprowadziło do swoich ofert pożyczki ratalne. Jak wskazuje nazwa, takie pożyczki są spłacane przez klientów przez kilka miesięcy.
Pożyczki długoterminowe są udzielane na innych zasadach niż popularne chwilówki. Ponieważ klienci wnioskują o wyższe kwoty, firmy pożyczkowe dokładnie weryfikują każdy wniosek. Osoby ubiegające się o pożyczkę muszą mieć zarówno dobrą zdolność kredytową, jak i historię kredytową. W przeciwnym razie wniosek może zostać odrzucony.
Przykładami firm oferujących pożyczki na raty są m.in. Lendon.pl i Supergrosz.pl.
Pożyczki dla zadłużonych klientów
Wystarczy kilka nieprzemyślanych decyzji, aby popaść w poważne problemy finansowe. Gdy nie ma już szans na pożyczkę konsolidacyjną, pozostaje skorzystać z ofert firm pozabankowych, które proponują pożyczki dla zadłużonych. Na czym one polegają?
Ubiegając się o pożyczkę dla zadłużonych, klient nie musi spełniać restrykcyjnych wymagań – pożyczkodawcy najczęściej wymagają jedynie, aby miał on zdolność kredytową (czyli osiągał dochód). W zależności od polityki prowadzonej przez firmę pożyczkową, osoba ubiegająca się o taką pożyczkę nie jest sprawdzana w rejestrach dłużników, np. BIK czy KRD.
Na polskim rynku pożyczki zadłużonym udzielają firmy m.in. Wandoo i Kuki.pl. Ponieważ nie są to pożyczki bezpłatne, warto dokonać ich porównania, korzystając z porównywarki. Na stronie kreditus.eu/pl/ znajduje się kilka porównywarek pożyczek pozabankowych, które obejmują również pożyczki dla zadłużonych.
Pożyczki z możliwością refinansowania
Refinansowanie pożyczki pozabankowej polega na zaciągnięciu pożyczki w firmie pożyczkowej i wykorzystaniu uzyskanych w ten sposób pieniędzy na spłatę poprzedniego zobowiązania, ale u innego pozabankowego pożyczkodawcy. Pożyczki z możliwością refinansowania to rozwiązanie dedykowane klientom, którzy mają problem ze spłatą aktywnej chwilówki i jednocześnie chcą ominąć kosztowną procedurę windykacji.
Skorzystanie z pożyczki refinansującej łączy się z dodatkowymi kosztami, dlatego też najlepiej dokładnie porównać dostępne oferty. Zadanie jest o tyle proste, że produkt ten jest niszowy – na rynku działa zaledwie kilka firm proponujących pożyczki refinansujące. Należą do nich firmy Szybkagotówka i Extraportfel.pl.
Pożyczki na zakup samochodu
Zakup samochodu to spory wydatek. Skąd wziąć pieniądze, gdy oszczędności są niewystarczające? W takiej sytuacji również z pomocą przychodzą firmy pożyczkowe, które mają w ofercie pożyczki na zakup samochodu. Maksymalna kwota, o jaką może ubiegać się klient, wynosi 100 000 zł. Zabezpieczeniem takiej pożyczki jest zakupiona ruchomość (w postaci zastawu rejestrowego).
Mimo że rynek pożyczek pozabankowych dynamicznie się rozwija, to aktualnie tylko dwie firmy proponują takie produkty. Są to Autokapital i Mogo.
Dr Dariusz Stokwiszewski: Apel o strajk generalny w całej Polsce!

Dr Dariusz Stokwiszewski
Apel ten kieruję do wszystkich osób zatroskanych tak jak ja, o dobro naszej Ojczyzny – Polski i jej Obywateli! Proszę też o wsparcie ze strony wszystkich postępowych sił w Polsce!
Nie widząc innej możliwości przywrócenia w Polsce normalności, demokracji i prawa apeluję do wszystkich polskich patriotów o wspólne zorganizowanie strajku generalnego i wzięcie w nim udziału! Umożliwia to obywatelom Konstytucja RP! Nie jest to zatem wezwanie do chaosu tylko do pokojowego wyrażenia woli narodu! Poprośmy złą i szkodliwą władzę o ustąpienie, a następców o jej rozliczenie!
Nie zachęcam do przemocy, tylko wyjścia z domów i zgodnego z prawem wyrażenia sprzeciwu dla rządu, który niszczy własną Ojczyznę, który od lat łamie naszą konstytucję, prześladuje ludzi, w tym sędziów i prokuratorów! Dla rządu, który niszczy dobre imię Polski i Polaków, który jest mierny merytorycznie i moralnie!
Apeluję o wyrażenie przez nas wszystkich sprzeciwu dla dalszego psucia państwa! Nie zgadzamy się na niszczenie, nie wiadomo czy w pełni zrównoważonej i nieumocowanej w prawie osobie, na rządzenie tak dużym i do niedawna jeszcze wolnym krajem!
Apel ten kieruję do wszystkich osób zatroskanych tak jak ja, o dobro naszej Ojczyzny – Polski i jej Obywateli! Proszę też o wsparcie ze strony wszystkich postępowych sił w Polsce!
***
PhD. Dariusz Stokwiszewski: Appeal for a general strike in Poland!
Seeing no other possibility of restoring normality, democracy and the rule of law in Poland, I appeal to all Polish patriots for jointly organizing a general strike and taking part in it! This enables the citizens of the Constitution of the Republic of Poland! Therefore, it is not a call to chaos, but a peaceful expression of the will of the nation! Let us ask the evil and harmful power for resignation, and their successors for its settlement!
I do not encourage violence only to leave homes and legitimate objections to the government that is destroying its own homeland, which has been breaking for years our constitution, persecuting people including judges and prosecutors! For the government that destroys the good name of Poland and Poles, which is morally and essentially disastrous!
I am calling for all of us to oppose the further deterioration of the state! We do not agree to destruction, it is not known whether it is a fully sustainable and unprotected person, to govern such a large and until recently still free country!
I am addressing this appeal to all those, who are concerned just like me, for the good of our Homeland – Poland and its Citizens! I am also asking for support from all progressive forces in Poland!
PhD. Dariusz Stokwiszewski






