Komiczny i nieobliczalny Boris Johnson

Bartosz Dudek
Niemal wszystkie niemieckie gazety komentują w środę (24.07.2019) wybór Borisa Johnsona na szefa torysów i premiera Wielkiej Brytanii.

Niestabilność, mania wielkości i zamiłowanie do kłamstwa
„W bogatej historii brytyjskiego parlamentaryzmu niewielu było kandydatów, którzy na pierwszy rzut oka, pod względem fachowym, jak i charakterologicznym, tak bardzo nie nadawali się do tej roli” – pisze komentator dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.
„Kariera Johnsona a przede wszystkim polityczny bilans jego dokonań sprowadza się do trzech rzeczy: niezwykłej niestabilności, manii wielkości i zamiłowania do kłamstwa. Tak jak Donald Trump chętnie określa swoje działania jako „fantastyczne” i „wspaniałe”, tak i Johnson kocha przymiotnik „gigantyczny” lub „tytaniczny”. Słownik języka angielskiego tłumaczy to ostatnie jako „titanic”, co bardzo zgrabnie opisuje życiową drogę Johnsona między wzlotem a upadkiem (…).
Ta fascynująca struktura osobowości – z jednej strony niezwykle komiczna i urzekająca, z drugiej strony nieobliczalna i impulsywna – nadawała się może do kampanii brexitowej czy do tylnych rzędów parlamentu. W przypadku najwyższego stanowiska rządowego Wielkiej Brytanii stanowi ona niebezpieczeństwo”.
Po wyborze nie wyglądał na takiego, który jest pewny siebie
Komentator dziennika „Die Welt” uważa z kolei, że kto chce z Johnsona zrobić ksenofoba, izolacjonistę, reakcyjnego nacjonalistę czy antyliberała, ten mocno się myli. Jego wyczyny jako agitatora na rzecz brexitu były przede wszystkim wcieleniem się w jedną z zabawnych dla niego ról. Teraz musi wypić piwo, które nawarzył swoją grą vabank. Chyba sam ciekaw jest, czy da radę. Kto wie? Po swoim wyborze Johnson nie wyglądał na takiego, który jest pewny siebie. Inaczej niż pozbawiony nawet krzty uroku osobistego Donald Trump czy zgorzkniali nacjonaliści w Europie, Johnson nigdy nie wyzbył się owego filozoficznego nastawienia, które mówi, że pewne rzeczy można postrzegać zupełnie inaczej.
Odpowiedzialność zacznie go przygniatać
Podobnie widzi to komentator „Frankfurter Allgemeine Zeitung”: Jak będzie reagować nowy lokator budynku przy Downing Street 10, kiedy ciężar urzędu – hasło „odpowiedzialność” – zacznie go przygniatać? Konflikt brytyjsko-irański daje pierwszy przedsmak tego, co czeka Johnsona. Unia Europejska pokazała wiele cierpliwości wobec Wielkiej Brytanii, jednak świat nie będzie czekał, aż brytyjska polityka wygrzebie się z marazmu. Jak bliskie będą więc relacje Królestwa z „Europą” i jak bardzo bliskie będą relacje Johnsona z polityką amerykańskiego prezydenta? Trump zarzucił go komplementami; Johnson nie powinien się nimi zbytnio upajać. Europejczycy powinni mu podać rękę tam, gdzie to możliwe. W jednym tylko na pewno nie powinni mu pomagać – w popchnięciu Królestwa w przepaść”.
Nie jest np. brexit, lecz Iran
O wyborze Johnsona piszę także prasa regionalna. Np. „Mitteldeutsche Zeitung” twierdzi, że w pierwszym dniu pracy na Downing Street Johnson „odkryje, że najpilniejszym tematem wcale nie jest np. brexit, lecz Iran. W tym konflikcie brytyjscy dyplomaci gorączkowo próbują wypracować z Unią Europejską konsensus w sprawie misji marynarki wojennej w cieśninie Ormuz. Londyn chce więc pomocy od UE. Jak jednak pogodzić to z polityką Londynu, której celem jest jak najszybsze opuszczenie tej wspólnoty?”
Zamiast brexitu przedterminowe wybory?
Komentator dziennika „Stuttgarter Zeitung” zauważa z kolei, że fundament władzy Johnsona jest bardzo kruchy. „Ma za sobą tylko niewielką większość w Izbie Gmin. W każdej chwili może zostać skonfrontowany z wotum nieufności. A parlament jest przeciwny bezumownemu brexitowi. Nie jest więc całkiem wykluczone, że zamiast brexitu jesienią odbędą się w Wielkiej Brytanii przedterminowe wybory i rozpisane zostanie drugie referendum na temat opuszczenia UE”.
REDAKCJA POLECA
Boris Johnson – zagorzały zwolennik brexitu, zostanie premierem

DW
Zgodnie z oczekiwaniami członkowie rządzącej Partii Konserwatywnej wybrali na nowego przywódcę torysów zadeklarowanego zwolennika brexitu Borisa Johnsona. W środę obejmie urząd premiera.
Boris Johnson set to become next UK PM as Conservatives announce new leader https://t.co/QF2ZRLJ87h pic.twitter.com/glqXPO0tFc
— Reuters Top News (@Reuters) July 23, 2019
Johnson jest nowym przywódcą torysów, a tym samym nowym premierem Wielkiej Brytanii. W głosowaniu listownym wzięło udział 160 tys. członków partii. Były szef dyplomacji i mer stołecznego Londynu pokonał obecnego ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Jeremy’ego Hunta.
Za Johnsonem opowiedziało się ponad 92,1 tys. osób. Jego rywal otrzymał nieco ponad 46,6 tys. głosów. Frekwencja wyborcza wyniosła 87,4 proc. Nowy premier obejmie urząd już w środę, 24 lipca, po oficjalnym zaprzysiężeniu przez królową Elżbietę II.
W swoim pierwszym przemówieniu po wyborze Johnson zapowiedział, że chce zakończyć chaos związany z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i przezwyciężać podziały w kraju. Konkretne cele to: przeprowadzenie brexitu, zjednoczenie kraju i zwycięstwo nad szefem opozycji Jeremym Corbynem.
Twardy zwolennik brexitu
Niekonwencjonalny i ekscentryczny Johnson, prominentny przedstawiciel prawego skrzydła torysów, od dawna typowany był na następcę premier Theresy May.
55-letni polityk jest zdecydowanym zwolennikiem brexitu i zadeklarował, że w razie potrzeby wyprowadzi Wielką Brytanię z UE bez umowy 31 października, jeśli Bruksela nie pójdzie na ustępstwa. Ta wypowiedź spowodowała, że kilku ministrów brytyjskiego rządu zapowiedziało podanie się do dymisji w razie wygranej Johnsona.
Wynegocjowane przez premier May porozumienie z Brukselą zostało trzykrotnie odrzucone przez brytyjski parlament.
Bezumowny brexit może mieć przede wszystkim negatywne konsekwencje dla gospodarki, ponieważ spowoduje on automatyczne wprowadzenie ceł na brytyjskie towary.
Lider brytyjskiej opozycji i szef Partii Pracy Jeremy Corbyn zaapelował o rozpisanie przedterminowych wyborów powszechnych. Jak stwierdził, Johnson został wybrany głosami mniej niż 100 tys. członków Partii Konserwatywnej i nie ma on za soba większości obywateli. – To obywatele całego naszego kraju powinni zdecydować w wyborach parlamentarnych, kto będzie naszym premierem – skrytykował Corbyn.
Reakcje z kontynentu
Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zapowiedział gotowość do współpracy z nowym premierem „w jak najlepszy, możliwy sposób”. Główny negocjator brexitu Michel Barnier oświadczył, że „cieszy się na konstruktywną współpracę z Johnsonem, by osiągnąć ratyfikację umowy secesyjnej oraz uporządkowany brexit”.
Z większą rezerwą zareagowali niemieccy politycy. Przyszła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wyraziła jedynie „nadzieję na konstruktywną współpracę” z Johnsonem. Wiceszef współrządzącej Niemcami SPD Ralph Stegner widzi niebezpieczeństwo, że za rządów Johnsona relacje niemiecko-brytyjskie mogą się pogorszyć, i wskazuje na przykład USA. – Nie jest dobrze utożsamiać amerykański rząd z amerykańskim narodem, jednak od czasu objęcia rządów przez Donalda Trumpa relacje z Nimcami pogorszyły się i za czasów Johnsona może nastąpić to samo – powiedział Steigner DW.
Wyborem Johnsona zaniepokojeni są także przedstawiciele niemieckich kół gospodarczych, które obawiają się bezumownego brexitu. – Bezumowny brexit byłby katastrofą dla Wielkiej Brytanii i czymś niepożądanym także dla Europy – oświadczył prezes niemieckiego związku eksporterów (BGA) Holger Bingmann.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: W poczuciu odpowiedzialności..
W poczuciu odpowiedzialności,
za losy naszego kraju, za namową wielu przyjaciół i znajomych postanowiłem wziąć udział w jesiennych wyborach do Senatu RP.

To trudna decyzja, bo jako osoba bezpartyjna, mogę starać się o Państwa poparcie wyłącznie z własnego komitetu wyborczego, ubiegając się o mandat senatora.
Tymczasem, przekonuję rodzinę, gromadzę środki i szukam poparcia.
To wyjątkowy tekst i film, w którym nie chodzi o lajki i komentarze…
…ale o wpłaty i udostępnienia.
Zgodnie z prawem Komitet Wyborczy musi prowadzić działalność odpłatną i nie może istnieć bez konta z Waszymi wpłatami.
Moje emeryckie konto nie jest za bogate, a nigdy nie umiałem prosić o pieniądze, nie pożyczałem ich, bo poziom mojego życia dostosowywałem do istniejących środków.

Naiwnie myślałem, że zrobię kampanię tylko tak, na ile mnie będzie stać. Rękami swoimi, przyjaciół i wolontariuszy. Okazało się, że obecne prawo tego zabrania i tak się nie da. Dlatego proszę wszystkich pozytywnie i demokratycznie zmotywowanych, tych co pokładają we mnie nadzieję na normalność w naszym kraju, o wsparcie.
Wielu z Was pytało mnie wprost, co możemy dla Ciebie zrobić? Odpowiadałem – zobaczymy, spróbuję poradzić sobie sam. Teraz widzę, że nie. Dlatego pierwszy raz w życiu zwracam się do kogoś z prośbą o pieniądze. Do Was się zwracam, teraz i obiecuję, że godnie podziękuję niezależnie od wyniku.
Pomóżcie proszę mi te wybory wygrać
Komitet Wyborczy Wyborców Adama Mazguły
48-300 Nysa, ul. Bolesława Krzywoustego 7-9
Numer Konta: 57 8872 1026 0042 4764 2000 0010
Bank Spółdzielczy w Otmuchowie.
Tytuł wpłaty: wpłata na komitet wyborczy
Uwaga!
Wpłaty należy dokonywać wyłącznie przelewem z konta prywatnego i od darczyńców zamieszkałych w Polsce. Nie można zatem wpłacać do kasy banku lub na poczcie.
Adam Mazguła
| Sfinansowane ze środków KWW Adama Mazguły |
Sklep z nowoczesnymi balustradami
Dzięki możliwości zamówienia balustrad i wszystkich związanych z nimi elementów przez internet możesz zaoszczędzić nie tylko czas, ale też kupić daszki szklane i wiele innych rozwiązań w bardzo atrakcyjnych cenach. Warto więc skorzystać z tej opcji, szczególnie że są to produkty firmy cieszącej się dużym uznaniem wśród klientów.

Firma oferuje nie tylko fachową pomoc w doborze elementów do balustrad, ale też zapewnia montaż na terenie całego kraju.
Jak wybrać odpowiednią balustradę?
W sklepie internetowym Avis znajdziesz wiele różnych produktów. Jest to jeden z największych dostawców tego typu asortymentu w Polsce. Dzięki temu możesz za jednym razem kupić wszystkie elementy balustrad nierdzewnych, które są ci potrzebne. Przy poszczególnych produktach znajdziesz zdjęcia, dokumentację techniczną oraz szczegółowe opisy, co ułatwi ci wybranie najlepszego rozwiązania. Oferta na balkony francuskie – podobnie zresztą jak inne kategorie produktów – jest stale aktualizowana, dzięki czemu zawsze znajdziesz tu najnowsze rozwiązania.

Charakteryzują się one nie tylko wysoką jakością, ale również świetnym designem. Wybierając balustrady systemowe nie musisz się martwić, że ich montaż źle wpłynie na wygląd budynku lub pomieszczenia. Z reguły jest odwrotnie i stylowe elementy do balustrad stanowią świetną ozdobę. Jeżeli potrzebne ci są balustrady francuskie określonego typu lub rozmiaru, fachowcy z wieloletnim doświadczeniem postarają się zaproponować ci rozwiązanie, które będzie w jak największym stopniu zgodne z twoimi oczekiwaniami. Marka Avis od dłuższego czasu rozpoznawana jest również w wielu innych krajach. Trudno więc znaleźć równie dobre elementy balustrad w tak przystępnych cenach, co potwierdzają zarówno klienci indywidualni jak i największe firmy.
Oferta sklepu z balustradami
Mocowania do szkła, daszki szklane oraz pozostałe produkty dostępne w ofercie sklepu łączy prosty montaż. Nawet osoba bez doświadczenia nie powinna mieć problemu z ich zamontowaniem, szczególnie jeżeli będzie postępowała zgodnie z zaleceniami producenta. Jeżeli jednak podczas takich prac pojawiłyby się jakiekolwiek problemy, zawsze możesz liczyć na wsparcie doświadczonych monterów, którzy wyręczą cię we wszystkich zadaniach i postawią słupki ze stali nierdzewnej. Pełna oferta firmy jest oczywiście dużo bardziej różnorodna. Obejmuje zarówno mocowania do szkła, jak również rury ze stali nierdzewnej i uchwyty do szyb. W celu zapewnienia klientom wygody podczas zakupów, uchwyty do szkła i inne produkty zostały podzielone na kategorie. Są to między innymi gotowe balustrady, uchwyty do szyb, wsporniki relingowe, narzędzia, zawiasy i wiele innych.
Dariusz Stokwiszewski: Polska – kraj rządzony autorytarnie i zmierzający wprost do totalitaryzmu!

Dariusz Stokwiszewski
Nie jestem pewien tego, czy ktoś naprawdę chce w wyborach pokonać PiS, no może poza obywatelami, którzy dotąd przewodzili wszelkim ruchom.
Jeszcze nie tak dawno, mało kto uwierzyłby w to, że scenariusz metamorfozy naszego państwa w (miękki, póki co) totalitaryzm będzie kiedykolwiek realny. Mało tego, chyba nikt nawet nie miał powodu do takich rozważań i mówię to z pełną odpowiedzialnością jako politolog. Jeśli na wykładach dla studentów w Warszawie i Łodzi wspominałem o patologiach władzy, to raczej odwoływałem się do totalitaryzmów z lat 30. XX wieku, zacofanych państw afrykańskich bądź dyktatur w krajach rozwijających się Ameryki Łacińskiej! Polska na ich tle jawiła się jako „kraj mlekiem i miodem płynący”. Nie było idealnie, ale przecież obrany kierunek rozwoju dawał nadzieję na to, że może być tylko lepiej.
Już na początku lat 90. ubiegłego wieku Polska wstąpiła na drogę integracji z elitarną rodziną europejskich państw demokratycznych, której efektem miały być członkostwo w NATO (1999) i Unii Europejskiej (2004)! Kolejne ekipy rządowe (według mnie do roku 2005) robiły wszystko to, co było niezbędne, abyśmy się stali godni tego przywileju. Lata 2005 – 2007 to pierwszy okres, w którym proces integracji zaczął być poddawany, przez pierwszy rząd PiS, w wątpliwość. Wydawało się wszakże, iż to może być „gra”, której celem mogłoby być uzyskanie jeszcze lepszych warunków członkostwa choć te, które mieliśmy, wydawały się bardzo korzystne. Patrząc z perspektywy tego, co od czterech niemal lat dzieje się z Polską wiemy, że już w tamtym okresie Polakom powinno zapalić się w głowie „czerwone światło”!
Nieudolna prezydentura Lecha Kaczyńskiego (najgorsza z dotychczasowych) i spięcia z „byle powodu” z ekipą rządową Donalda Tuska, psucie dobrego imienia i ośmieszanie Polski w UE i nie tylko, powinny dać do myślenia wszystkim siłom politycznym! Model władzy oparty na kohabitacji nie mógł się sprawdzić, gdy jedną ze stron była partia, na czele której stoi Jarosław Kaczyński. Gdyby PiS kierował ktoś inny, to może jej działania mogłyby być dla naszego kraju korzystne. Niestety, mamy do czynienia z człowiekiem przesączonym nienawiścią, nieposiadającym szacunku dla innych, ani też empatii, która zwykle charakteryzuje ludzi przystosowanych do życia w społeczeństwie. Mamy kogoś, kto wyznaje „aż” dwie wartości”: władzę i pieniądze, a wszystko to podporządkowane partykularnym interesom nawet nie partii, a jedynie Kaczyńskiego i wąskiej grupy ludzi mu wiernych, i gotowych na wszystko.
Postać samego Jarosława Kaczyńskiego tj. człowieka zupełnie (oczywiście według mnie) nienadającego się do pełnienia żadnej ważnej funkcji państwowej to już temat zupełnie odrębny, który powinni zgłębić specjaliści zajmujący się psychologią i/lub dyscyplinami pokrewnymi. Moja opinia sprowadzić się tu jedynie może do refleksji, że jest to osoba aspołeczna, której nie powierzyłbym absolutnie żadnego stanowiska, wiążącego się z jakąkolwiek, najmniejszą nawet odpowiedzialnością w tym zwłaszcza za innych. Osoba, która jest jednak w pełni świadoma czynionego narodowi i Ojczyźnie zła!
A jest tutaj o czym mówić, bo skala krzywd wyrządzonych przez prezesa Kaczyńskiego i oddanych mu, w dziele niszczenia państwa polskiego, współpracowników (Zbigniewa Ziobrę, Andrzeja Dudę, Marka Kuchcińskiego itp. ludzi) jest porażająca!
• Polska straciła swoją pozycję w Europie i świecie; jest marginalizowana!
• Osłabieniu uległy więzy wiążące nas z sojusznikami z NATO!
• Osłabiona złą polityką kadrową i logistyczną armia została niemal rozbrojona!
• To, co wyżej wiąże się ze spadkiem zdolności obronnych i sojuszniczych RP!
• Politycy obozu rządzącego są alienowani w instytucjach międzynarodowych!
• Na szwank narażane są każdego dnia najważniejsze interesy Polski, a to zdrada!
• Destrukcja demokratycznego państwa prawa jakim była RP prowadzi państwo na skraj przepaści, co może skończyć się tragedią taką, jak utrata suwerenności!
• Gospodarka narodowa jest niszczona przez wyprowadzanie ze spółek SP środków na odprawy, zmieniających się często prezesów bez przygotowania do pełnienia tak odpowiedzialnych funkcji!
• Naiwnością jest jednak wiara w to, że pieniądze te trafiają w całości do tych ludzi. Osobiście uważam, że są one przeznaczone na specjalny i tajny fundusz partii, taki którym dysponuje jedynie „wódz”, co samo w sobie poraża, gdy się weźmie pod uwagę fatalne cechy charakterologiczne Kaczyńskiego!
• Afera goni aferę. W jedną z największych zamieszany jest sam prezes, co próbuje się, jeśli nie ukryć, to póki co bagatelizować. I tu ogromna nadzieja na działania wymiaru sprawiedliwości Austrii! Polski nie zrobi nic, gdyż nie ma tu woli organów ścigania! W końcu prokuraturą steruje osobiście Ziobro!
• Polska zmierza wprost do systemu totalitarnego, który dzięki międzynarodowym instytucjom takim jak UE, Rada Europy czy OBWE nie został jeszcze wprowadzony!
• W państwie nie funkcjonuje poprawnie (niezawiśle i niezależnie) żadna instytucja, której zasada działania polega na respektowaniu trójpodziału władzy, a tym, co się liczy, jest decyzja (działającego bezprawnie, bo poza systemem politycznym) wodza PiS, Jarosława Kaczyńskiego.
• Łamane są prawa człowieka: prześladuje się przyzwoitych sędziów, prokuratorów i wszystkich osób, które nie zgadzają się na łamanie przez rządzących prawa! Stąd według mnie obecna władza straciła mandat do rządzenia krajem!
• Jako uzupełnienie dodam w tym kontekście i to, że według mnie PiS i SP powinny zostać zdelegalizowane, a ich przywódcy postawieni przed TS i/lub sądem!
• Niestety, na nieszczęście dla Polski nie funkcjonuje tu w sposób pożądany opozycja parlamentarna, a wszelkie próby podejmowane przez organizacje, ruchy społeczne i działania ad hoc ze strony społeczeństwa nie mogą się przebić ze swoim głosem! Decydujący jest brak środków i wsparcia ze strony partii traktujących innych jako konkurencję (sic!).
• Wydaje się, że nad Polską zbierają się „czarne chmury” przyszłego totalitaryzmu, który w sposób płynny zastępuje bez przeszkód demokrację! Polska staje się z dnia na dzień hybrydą „Republiki Weimarskiej Bis” i „ZSRR Bis”, co po prostu przeraża!
• Tym bardziej przeraża, że „słabe są widoki” na zmianę tej sytuacji w wyborach na jesieni b.r. do polskiego parlamentu!
Nie jestem pewien tego, czy ktoś naprawdę chce w wyborach pokonać PiS, no może poza obywatelami, którzy dotąd przewodzili wszelkim ruchom. Docierają do mnie bowiem opinie różnych osób związanych z niektórymi siłami politycznymi, że: „może warto poczekać do chwili, kiedy kraj będzie w ruinie i dopiero wtedy przejąć gruzy państwa”! Oby to nie były głosy oddające prawdziwe nastroje w kręgach przywódców opozycji, bo oznaczałyby ni mniej, ni więcej tylko zdradę Ojczyzny!
Dariusz Stokwiszewski
Adam Mazguła: Prezesie narodowo – socjalistycznej partii, ideologia kłamstwa musi przegrać

Adam Mazguła
Jarosławie Kaczyński, prezesie narodowo - socjalistycznej partii, pańska ideologia kłamstwa musi przegrać z prawdą. Pustoszy Pan kraj i dokonuje trwałych zniszczeń, za które z pewnością poniesie Pan i Pańscy współpracownicy odpowiedzialność
Panie Jarosławie Kaczyński,
w Białymstoku ujawnił się ponownie cel sojuszu Pańskiej narodowo-socjalistycznej partii z episkopatem w drodze do faszyzmu. Bardzo się Pan broni przed takim określeniem. Nie rozumiem dlaczego, bo przecież to prawda, którą chciałbym Panu udowodnić.
Jest Pan niekwestionowanym autokratą. Samodzielnie sprawuje Pan nieograniczoną władzę będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną. Pewnie Pan wie, że to się nazywa AUTOKRATYZM w stylu wodzowskim i jest jedną z podstawowych cech faszyzmu.
Przejdźmy więc do innych charakterystycznych dla tego ustroju elementów, które dla porządku i zachowania zwięzłości myśli oznaczyłem dużymi literami.
Militaryzuje Pan kraj. Przy pomocy swoich ministrów w niebywały sposób rozwija i upolitycznia Pan jednostki WOT, tak samo, jak policję, która stoi na straży partyjnych interesów PiS-u, rozwija uzbrojone służby i dąży do powszechnego dostępu do broni.
Buduje Pan obowiązkową modę, styl i wzorce młodzieży patriotycznej, ubierającej się w mundury wojskowe i symbolami narodowymi, noszącej emblematy militarne i bawiącej się w wojsko. Odnotowuję wysyp bractw i rycerzy Chrystusa albo Maryi, gotowych na walkę w imieniu i za hasła waszej partii. Wyraźnie szykuje Pan kolejne zwady z krajami ościennymi i Unią Europejską. Pewnie Pan dokładnie wie, że to się nazywa MILITARYZM.
Panie Prezesie,
jak tylko zdobył Pan władzę dla swojej partii PiS, rozpoczął Pan WALKĘ ze wszystkimi instytucjami demokratycznego państwa. Nie ma potrzeby się wysilać, aby dawać przykłady, wszyscy wiedzą o zniszczeniu Trybunału Konstytucyjnego, po to, by następnie rozmontować cały demokratyczny system konstytucyjny.
Znalazł Pan szybko WROGÓW w PRL, czyli jak określają to Pańscy ludzie — w komunie, chociaż sam Pan jest wytworem tamtej epoki. Wrogów znalazł Pan też wśród sędziów, nauczycieli, artystów, ateistów, …
To Pan swoją aktywnością sprawił, że w zasadzie posiada Pan pełną KONTROLĘ PARTII rządzącej nad dużą częścią aspektów naszego życia społecznego i gospodarczego. Opanował Pan zarządy spółek państwowych i ich rady nadzorcze, stara się Pan podporządkować wszystkie przedsiębiorstwa, a wiele z nich UPAŃSTWOWIĆ, ale dla partii. Przejął Pan środki medialnego przekazu dla swojej PROPAGANDY, której misją jest wzmacnianie przewodniej roli PiS w narodzie, a nie obiektywne informowanie społeczeństwa i pełnienie demokratycznych misji społecznych.
Panie J. Kaczyński,
od trzech lat ujawniam Pańskie osobiste zdolności w ubliżaniu i dzieleniu Polaków. Wszyscy znamy te Pańskie chamskie krzyki i wyzwiska. Podzielił Pan nas na „prawdziwych Polaków” i nie Polaków, religijnych patriotów i wrogów ojczyzny, komunistów i złodziei oraz Pańskiej „rasy panów”.
To Pan i biskupi Kk odpowiadają za wywołanie RASIZMU i SZOWINIZMU w naszym społeczeństwie. Osobiście rozwinął Pan nienawiść do uchodźców, obcych nacji, Niemców, Żydów, muzułmanów, ludzi LGBT, … i dalej Pan wysyła sygnały do dzielenia oraz selekcjonowania ludzi. Stworzył Pan pożywkę do szczucia ustawą represyjną ludzi dawnych służb. Na nich skierował Pan nienawiść „rasy” zbiorowo, nie poprzez udowodnienie winy, ale według zasady stalinowskiej, że niech zginą tysiące, bo wśród nich może być jeden winny. Pozbawia Pan ludzi godności i ma Pan ich krew na rękach. Pana obciążają tragedie pobitych, znieważonych, zakatowanego na komisariacie Igora, zamordowanego na scenie prezydenta Gdańska czy samospalonych Piotra Szczęsnego i tego, który dokonał tego czynu przed Kancelarią Rady Ministrów 30 kwietnia, a jego nazwisko i okoliczności śmierci pozostaje utajnione przez Pańskie współczesne służby represji.
Panie Jarosławie Kaczyński,
to była ostatnia cecha faszyzmu do udowodnienia. Zapytam więc wprost, czy w czymś przesadziłem, czy może jakąś cechę charakterystyczną dla faszyzmu pominąłem?
Chcę Panu uświadomić, że budując faszyzm, nie trzeba popularyzować symboli hitlerowskich, od których pański obóz polityczny i współpracujący biskupi nawet nie próbują się odżegnać, wystarczy określony cel, styl i formę zawłaszczania państwa oraz budowania Pańskiej „rasy panów” narodowo socjalistycznej partii PiS.
Przy okazji ustalmy raz na zawsze, że Pańska partia nie jest prawicowa, a populistyczna, rozdająca socjal i przekupująca za głosy wyborcze ludzi najniższych warstw społecznych. Przecież to klasyczna partia narodowo-socjalistyczna, podobna do hitlerowskiej. Taka jest prawda.
Z uwagi na konieczność zwięzłego wyrażania myśli nie rozwijam przykładów, bo zakładam, że są ogólnie znane. Nie rozwijałem także tematu rasizmu religijnego, kulturowego, medycznego czy historycznego, chociaż to dopiero kopalnia przykładów. Te analizy zostawiam jednak specjalistom.
Panie J. Kaczyński,
dlaczego Pan nie ujawnia celu swojej polityki? Dlaczego oszukuje Pan społeczeństwo i organizuje im państwo faszyzmu, które, jak uczy historia, niesie śmierć?
Dlaczego urządza nam Pan ustrój, za który, podobnie jak Niemcy po rządach Hitlera, będziemy się wstydzić i przepraszać inne narody przez wiele pokoleń. Zabiera Pan Polakom wolność, demokrację, izoluje nasz kraj w świecie na lata, dla całych pokoleń i wmawia im, że to wymarzona przyszłość Polaków.
Mam nadzieję, że jednak uda się nam przeszkodzić w budowie tej Pańskiej „wyspy wolności”. Nie wszyscy muszą dochodzić do prawdy przez lata. Zapewniam Pana, że jest wielu takich Polaków, którzy znają tę prawdą od początku.
Radzę Panu rozwiązać swoją partię fanatyków i przeprosić Polaków za sojusz w nienawiści z hierarchami rzymsko-katolickiej wiary. Szczególnie powinien Pan przeprosić rodziny ofiar faszyzmu. To kłamstwo dalej się nie utrzyma, nawet przy tak wielkiej machinie propagandy agresywnej, jaką Pan stworzył w Polsce.
Pańska ideologia kłamstwa musi przegrać z prawdą. Pustoszy Pan kraj i dokonuje trwałych zniszczeń, za które z pewnością poniesie Pan i Pańscy współpracownicy odpowiedzialność.
Zawsze z życzliwą radą,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Tusk o agresji prawicowych nacjonalistów podczas Marszu Równości w Białymstoku: Tragedią jest władza, która jest ich patronem
Mimo ciągłych ataków setek kiboli, którzy zjechali z całej Polski około tysiąca uczestników pierwszego w Białymstoku Marszu Równości przeszło w sobotę ulicami miasta. Bici, wyzywani, opluwani, obrzucani kamieniami, petardami i jajkami uczestnicy marszu nie dotarli spokojnie do końca trasy.
First LGBT Pride in #Poland’s #Bialystok met with massive counter-protest pic.twitter.com/KnsMXceH12
— RT (@RT_com) July 20, 2019
Przeciwko marszowi wystąpiły PiS rządzący w podlaskim samorządzie, katolickie i nacjonalistyczne organizacje. Kilkuset kiboli skandowało: – Bóg, honor, ojczyzna! Zakaz pedałowania! Wypierdalać! Pomimo początkowo biernej reakcji policji w starciu z kontrdemonstrantami policja musiała użyć nie tylko siły fizycznej, ale również granatów hukowych i gazu pieprzowego.
Marsz równości w #Bialystok rusza dopiero za pół godziny, ale kilkuset kibiców już broni „chrześcijańskich” wartości pic.twitter.com/krmra9Kus9
— Jakub Medek (@JakubMedek) July 20, 2019
W pewnym momencie w Białymstoku zrobiło się tak groźnie, że prezydent miasta Tadeusz Truskolaski zaapelował do tych mieszkańców, którzy nie chcą uczestniczyć w żadnym wydarzeniu, aby raczej nie wychodzili z domu.
Czy taka jest Polska?
— Monika Rosa (@moanrosa) July 20, 2019
Gdzie Bóg oznacza nienawiść?
Gdzie Honor oznacza znieważanie?
Gdzie Ojczyzna oznacza wykluczenie?#Białystok
Fot. @BartStaszewski pic.twitter.com/nbjHWlrhSo
Nienawiść w imię Boga.#marszrowności #Bialystok
— Robert Maślak (@RobertMaslak) July 20, 2019
autor: @BartStaszewski pic.twitter.com/BJZYhIZvAL
Pierwszy#marszrowności
— Queerowy Maj (@QueerowyMaj) July 20, 2019
przeszedł
przez#Białystok ❤🏳️🌈
Nie da się opisać odwagi i piękna ludzi, którzy dziś byli w Białymstoku. Nie da się opisać nienawiści po drugiej stronie. Ale miłość zwyciężyła dziś i zwycięży jutro. Dziękujemy Wam! #tęczostok pic.twitter.com/qsBYsRgeE0
Wszyscy muszą powiedzieć: dość przemocy!
Agresywne, brutalne zachowanie kontrmanifestantów, homofobiczne hasła i przemocy fizyczną, do jakiej doszło podczas Marszu Równości, skomentował Donald Tusk, wskazując kto w jego ocenie, daje przyzwolenie na takie wydarzenia: Kibole, antysemici, homofobia – nic nowego. Tragedią jest władza, która jest ich patronem. Wszyscy przyzwoici Polacy, niezależnie od poglądów, muszą powiedzieć: dość przemocy! – zaapelował.
Kibole, antysemici, homofobia – nic nowego. Tragedią jest władza, która jest ich patronem. Wszyscy przyzwoici Polacy, niezależnie od poglądów, muszą powiedzieć: dość przemocy!
— Donald Tusk (@donaldtusk) July 21, 2019
Dusza nie ma orientacji seksualnej
Podczas sobotniego Marszu Równości w Białymstoku, młoda dziewczyna zagadnięta przez reportera Mediów Narodowych, udzieliła odpowiedzi na kilka pytań, których ten raczej nie spodziewał się usłyszeć.
– To, co się dzieje po tej stronie jest złe (…) Dusza nie ma orientacji seksualnej. Nie rozumiem tego – powiedziała wskazując na pseudokibiców.
Zapytana o postulat środowisk LGBT dotyczący adopcji dzieci przez pary homoseksualne odpowiedziała – W Polsce ogromny procent dzieci wychowują pary jednopłciowe: mama i babcia.
A gdy reporter zadał pytanie, co sądzi i molestowaniu przez pary homoseksualne dzieci, odparła: – Nie spotkałam się z tym. Spotkałam się natomiast z ofiarami molestowania przez księży.
Dariusz Frach / thefad.pl
Nadciąga Boris Johnson. Brexit czy No-Deal-Brexit? Oto jest pytanie

Barbara Wesel
Ma fatalną prasę, wielu wpływowych wrogów i dość luźny stosunek do faktów. Jednak i tak prawdopodobnie zostanie nowym premierem Wielkiej Brytanii.

To była teatralna sytuacja, taka, jakie Boris Johnson lubi najbardziej. W swoim ostatnim wystąpieniu przed poniedziałkowym głosowaniem w Partii Konserwatywnej, które zapewne otworzy mu drzwi do objęcia stanowiska premiera Wielkiej Brytanii, Johnson wymachiwał ze sceny zapakowanym w folię wędzonym śledziem. Ryba pochodziła z wędzarni na Wyspie Man.
– Przez lata te śledzie można było bez problemu wysyłać pocztą, teraz przez brukselskich biurokratów ich ceny znacznie wzrosły, bo biurokraci każą przesyłać je w wypełnionych lodem plastikowych pudłach – mówił do zgromadzonych we wschodnim Londynie. Jak przekonywał, to drogie i nieekologiczne, ale Wielka Brytania po brexicie uwolni się od takich brukselskich nonsensów.
“The hustings revealed a candidate for whom fact-checking — perhaps the truth — is not a high priority […] the Isle of Man is not in the EU […] the EU does not make rules on the packaging of smoked fish.“ #fishrotsfromthehead #BorisJohnson pic.twitter.com/F8FF5QO38y
— Peter 🏳️🌈🇪🇺🌻 (@PeterNHerold) July 20, 2019
Problem w tym, że niewiele z tego, co powiedział, jest prawdą. Po pierwsze, położona między Irlandią a Wielką Brytanią Wyspa Man nie należy do Unii Europejskiej i jeśli poddaje się unijnym regulacjom to tylko dobrowolnie. Po drugie, Bruksela nie jest odpowiedzialna za normy higieniczne podczas krajowego transportu żywności. Rzecznik Komisji Europejskiej szybko to sprostował. Okazuje się, że wyśmiewane skrzynie z lodem to wymysł owszem biurokratów, tyle że brytyjskich.
Fantasta Boris Johnson
Z powodu tej i wielu innych podobnych historii główny komentator gazety „Financial Times” Martin Wolf nazywa Johnsona „seryjnym fantastą”, który nie nadaje się na premiera Wielkiej Brytanii. Bo Johnson minął się z prawdą nie tylko w sprawie śledzi.
W miniony poniedziałek polityk został zapytany o, to kiedy ostatni raz płakał. Odpowiedział, że było to po tym, jak ukradziono mu sprzed budynku parlamentu w Londynie ulubiony rower, który nazywał „Bikey”. – Miałem ten rower przez cały czas, gdy byłem burmistrzem, wszędzie w Londynie go przypinałem i nigdy nic się nie działo. Ale gdy burmistrzem został Sadiq Khan (z Partii Pracy) od razu mi go ukradziono – mówił.
Johnson chętnie opowiada anegdoty, aby dopiec politycznym oponentom. Tym razem był to jednak strzał w stopę. W artykule opublikowanym w 2014 roku, gdy Johnson był burmistrzem Londynu, polityk sam pisał, że właśnie musiał zezłomować swój ulubiony rower „Bikey”, bo uszkodził go wjeżdżając w wielką dziurę w jezdni.
Podczas majowych wyborów lokalnych Johnson pisał z kolei na Twitterze, że on już zagłosował na konserwatystów, a jego rodacy powinni pójść jego śladem. Tak się jednak składa, że w Londynie, gdzie mieszka, głosowanie wcale się nie odbywało. Tweet szybko zniknął z sieci.
To tylko kilka przykładów na to, że Boris Johnson ma, delikatnie mówiąc, dość luźny stosunek do faktów.
– Boris to wielki charakter, czasami bardzo trudny. Często nie można na nim polegać – mówiła w radiu Deutschlandfunk Anne McElvoy z tygodnika „The Economist”.
– Byłem szefem Borisa Johnsona, on kompletnie nie nadaje się na premiera – napisał jego były przełożony z gazety „Daily Telegraph” Max Hastings.
Kurs na Downing Street
I chociaż jeszcze nigdy w najnowszej historii Wielkiej Brytanii żaden kandydat na premiera nie miał tak złej prasy i nigdy nie było tak wielu dowodów na kłamstwa, to raczej nic nie jest w stanie zatrzymać Johnsona przed objęciem funkcji premiera.
Decyzja w tej sprawie należy do 160 tys. członków Partii Konserwatywnej. Reprezentują oni 0,3 procent brytyjskich wyborców i jako grupa nie są reprezentatywni. Większość stanowią bowiem starsi, bogaci, biali mężczyźni. Ponad 40 procent z nich ma ponad 66 lat.
Kiedy w 2007 roku Gordon Brown obejmował bez nowych wyborów funkcję premiera po Tonym Blairze, Boris Johnson skarżył się, że to niedemokratyczne. Dwanaście lat później najwyraźniej nie będzie miał problemu z taką sytuacją.
Byli wpływowi politycy Partii Konserwatywnej jak Michael Heseltine czy były premier John Major stawali na głowie, aby zatrzymać zwycięski pochód Johnsona. Ale tego rozpędzonego pociągu już nie uda się zatrzymać. Boris Johnson może w zasadzie już pakować kartony do przeprowadzki.
Brexit czy No-Deal-Brexit? Oto jest pytanie
Major zrobi wszystko, aby zapobiec twardemu brexitowi, czyli wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez żadnej umowy. Ale dziennikarka „Economist” Anne McElvoy zastrzega, że „Boris bywa bardzo sprytny i elastyczny. Dużo bardziej elastyczny niż wskazywałyby jego hasła. Zapewne spróbuje negocjować jeszcze raz. Z pewnością nie będzie od razu parł do twardego brexitu” – oceniła.
REDAKCJA POLECA
50 lat temu Amerykanie wylądowali na Księżycu. Byłoby to niemożliwe bez von Brauna – oficera SS

Alexander Freund
50 lat temu, 20 lipca 1969, Amerykanie wylądowali na księżycu. Byłoby to niemożliwe bez Wernhera von Brauna, który wcześniej był konstruktorem śmiercionośnej broni Hitlera.

Sukces misji Apollo 11 było spełnieniem marzenia życia Wernhera von Brauna, a jednocześnie zwycięstwem Amerykanów nad Sowietami w wyścigu o dominację w kosmosie.
Amerykanie entuzjastycznie fetowali głównego twórcę programu rakietowego, który zapewnił im to zwycięstwo. Jego wiedzę i zdolności były najwyraźniej tak cenne, że amerykańskie władze wolały przymknąć oko na przeszłość naukowca – wcześniej pionier podboju kosmosu budował rakiety nie tylko dla USA, ale przedtem także dla Hitlera. Bez moralnych skrupułów i dosłownie po trupach stworzył dla niego Wunderwaffe, cudowną broń. Zresztą rakieta, która wyniosła ludzi na księżyc, była udoskonaloną wersją owej rakiety V-2, którą von Braun skonstruował na poligonie w Peenemuende.

Rakiety ponad wszystko
Już jako dziecko Wernher von Braun zafascynowany był rakietami. Ukończył studia inżynierskie na Politechnice Berlińskiej marząc o tym, by kiedyś sam polecieć w kosmos.
W kwietniu 1932 r., a więc jeszcze przed dojściem do władzy Hitlera, założonym przez von Brauna „Stowarzyszeniem na Rzecz Lotów Kosmicznych” interesuje się niemiecka armia. Chodzi o obejście postanowień traktatu wersalskiego. Po przegranej pierwszej wojnie światowej Niemcom nie wolno bowiem było posiadać lotnictwa wojskowego ani amunicji artyleryjskiej. Na temat rakiet, a więc samosterujących pocisków, w traktacie nie ma ani słowa.
Broń, która miała odwrócić klęskę
Młody konstruktor przyjmuje propozycję. Otrzymuje znakomite warunki do badań, wstępuje do NSDAP i SS. Od 1937 r. kieruje poligonem doświadczalnym w Peenemuende, na północy Niemiec. To tam powstać ma jego „cudowna broń”.

Od 1941 r. rozpoczyna się seryjna produkcja rakiet V-2, jednak po zbombardowaniu Peenemuende przez Aliantów w 1943 produkcja rakiet przeniesiona zostaje do sztolni w górach Rudawy, w środkowych Niemczech. Miejsce to staje się filią niemieckiego obozu koncentracyjnego Mittelbau-Dora.
Nowa broń stworzona przez von Brauna kosztuje życie tysięcy ludzi – zarówno tam, gdzie jest produkowana, jak i tam, gdzie jest używana. W Londynie i Antwerpii od pocisków von Brauna ginie od 8 do 12 tys. ludzi. Dalsze 10 do 20 tys. umiera w nieludzkich warunkach przy ich produkcji w sztolniach.
Von Braun twierdził, że nic o tym nie wiedział. Do końca życia negował swój udział w zbrodniach wojennych.

Po stronie zwycięzców
Myśl o locie w kosmos nie opuszcza go także w czasie wojny. 3 października 1942 rakieta V2 wznosi się na wysokość 84,5 km osiągając granicę stratosfery. To kamień milowy w historii podboju kosmosu.
Kiedy zbliża się klęska hitlerowskich Niemiec, von Braun postanawia przejść na stronę przeciwnika. 2 maja 1945 wraz z innymi naukowcami z jego zespołu oddaje się w ręce Amerykanów. – Mój kraj przegrał dwie wojny światowe. Tym razem chcę być po stronie zwycięzców – wyjaśnia Braun zdziwionym Amerykanom, którzy szybko orientują się jak cenny jest jego talent.
Już wkrótce amerykańskie służby specjalne przewożą Wernera von Brauna i jego 100-osobowy zespół do USA. – Nasze przyjęcie w Texasie było zaskakująco przyjazne – wspominał później von Braun. Niemcy wyjaśniają Amerykanom szczegóły konstrukcji działania rakiety V-2. Później von Braun konstruuje dla nich rakietę typu „Redstone”, pierwszą rakietę średniego zasięgu przenoszącą głowicę atomową.
Już w 1955 roku von Braun otrzymuje obywatelstwo USA, pomimo tego, że był członkiem NSDAP i SS – wbrew obowiązującemu prawu.
Długi cień zbrodni
W 1970 roku, w rok po lądowaniu na księżycu, von Braun zostaje dyrektorem działu planowania NASA. Po wygranym wyścigu na Księżyc entuzjazm władz i społeczeństwa słabnie. Coraz trudniej o fundusze. Wojna w Wietnamie pochłania ogromne środki. Rozczarowany tym von Braun opuszczona NASA i w 1972 roku zostaje członkiem zarządu prywatnego koncernu lotniczego i kosmicznego. W 1977 umiera pod Waszyngtonem na raka.
Dopiero później, gdy legenda programu Apollo zaczyna blednąć, a w Niemczech rozpoczyna się intensywne rozliczenie z nazistowską przeszłością, brunatny rozdział biografii von Brauna i jego odpowiedzialność za śmierć tysięcy ludzi zaczyna interesować opinię publiczną.

Wprawdzie po wojnie odżegnywał się od nazizmu, a w 1966 r. zaprzeczał, że wiedział o nieludzkim traktowaniu robotników przymusowych, ale w jego biografii Kanadyjczyk Michael J. Neufeld zdemaskował to jako próbę wybielenia samego siebie. Według niego von Braun nie był wcale bujającym w obłokach apolitycznym naukowcem, lecz poprzez swoją pracę dla hitlerowskiego reżimu zawarł rodzaj paktu z diabłem, który rzuca długi dzień na jego zasługi jako pioniera podboju kosmosu.
REDAKCJA POLECA
W 1961 roku pierwszy człowiek stanął na Księżycu. Ile osób do tej pory postawiło stopę na srebrnym globie?
W 1961 roku w USA uruchomiono program Apollo, który miał doprowadzić do lądowania człowieka na Księżycu. Udało się to zrobić 20 lipca 1969 roku, a pierwszymi ludźmi na Księżycu byli Neil Armstrong i Edwin Buzz Aldrin. Data lądowania na Księżycu stała się jedną z symbolicznych dat wyznaczających kolejny etap podboju świata, tym razem kosmicznego, przez człowieka. Załoga Apollo 11 zyskała zaś światową sławę.

„Mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”
20 lipca 1969 roku Neil Armstrong, dowódca misji Apollo 11, stał się pierwszym człowiekiem na powierzchni Srebrnego Globu. Postawił stopę na Księżycu i powiedział – „To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Tego dnia ponad pół miliarda ludzi na całym świecie z zapartym tchem oglądało transmisję telewizyjną, śledząc przebieg misji Apollo 11. Do dziś ostatnią osobą, która stąpała po księżycowym gruncie, jest Harrison H. Schmitt, członek misji Apollo 17 w grudniu 1972.
Program Apollo
W 1961 roku prezydent USA, John F. Kennedy ogłosił, że Amerykanie wylądują na Księżycu przed upływem dekady. Inżynierowie musieli zbudować rakietę na tyle silną, by doleciała do Księżyca oraz statek kosmiczny zdolny odbyć tę podróż w obie strony. Pomocne okazały się doświadczenia twórcy rakiety V2, Wernhera von Brauna. Zbudowano gigantyczną rakietę Saturn V, która miała wynieść statki kosmiczne Apollo.
Program Apollo (seria amerykańskich lotów kosmicznych przygotowywanych od roku 1961) został zrealizowanych w latach 1966–1972. Celem było lądowanie człowieka na Księżycu, a następnie jego bezpieczny powrót na Ziemię. Zadanie zostało zrealizowane w 1969 roku, w czasie misji Apollo 11. Program był kontynuowany do roku 1972. Amerykanie lądowali na Księżycu sześciokrotnie. Całkowity koszt programu wyniósł 25,4 miliarda dolarów. Ilość pozyskanego i dostarczonego na Ziemię materiału to 381,7 kg (ponad dwa tysiące próbek)
Apollo 11
Początek lotu Apollo 11 spędził na orbicie okołoziemskiej, następnie udał się w trasę liczącą 384 400 km. Po trzech dniach Apollo 11 wszedł na orbitę Księżyca. Armstrong i Aldrin przeszli do modułu księżycowego, który został odłączony i rozpoczął historyczne lądowanie. Astronauci wylądowali na Księżycu 20 lipca 1969 roku. Wkrótce Neil Armstrong przekazał Ziemi radosną wiadomość – „Orzeł wylądował”.
Pobyt na powierzchni Księżyca
21 lipca 1969, o godz. 2:56 UTC, Armstrong zszedł po drabince i postawił stopę na pokrytej pyłem powierzchni Srebrnego Globu, wygłosił słowa, które przeszły do historii: „To jest mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”. Następnie wyszedł Aldrin. Obaj astronauci przeprowadzili badania naukowe, ustawili amerykańską flagę i zebrali 21,7 kilogramów kamieni, piasku i pyłu.
Próbki przywiezione przez Apollo 11 zostały zebrane w czterech fazach. Po zejściu na powierzchnię Srebrnego Globu, Armstrong zebrał kilka odłamków skał w plastikowy woreczek. Te „rezerwowe próbki” zapewniały nieco materiału księżycowego na wypadek konieczności nagłego przerwania wyprawy i przedwczesnego powrotu na Ziemię.
Nieco później zebrał łopatką większą ilość materii księżycowej do metalowego zasobnika. Następnie zebrał „próbki udokumentowane”, na które składały się obiekty starannie wybrane na podstawie ich wartości geologicznych.
Armstrong robił zapisy i fotografował miejsce znalezienia i pozycję tych minerałów. Z kolei zostały wydobyte próbki za pomocą specjalnych narzędzi spod powierzchni Księżyca.
Po 21 godzinach i 36 minutach spędzonych na Księżycu astronauci powrócili do modułu dowodzenia, gdzie czekał na nich Michael Collins. Droga powrotna minęła bez przeszkód. 24 lipca 1969 r. Apollo 11 wodował na Oceanie Spokojnym.
Po misji Apollo 11 na Księżycu lądowało jeszcze pięć statków z załogą ludzką. Ostatnia misja odbyła się w 1972. (Apollo 17). Od tamtego czasu nikt nie lądował na Księżycu.
Kabina Apollo 11 obecnie jest eksponatem w National Air and Space Museum w Waszyngtonie.
Ile osób do tej pory postawiło stopę na srebrnym globie?
Do dzisiaj na Księżycu stanęło 12 ludzi:
Neil A. Armstrong – dowódca misji Apollo 11. 21 lipca 1969 (wg czasu UTC) jako pierwszy człowiek, stanął na Księżycu
Edwin E. „Buzz” Aldrin – wraz z Neilem A. Armstrongiem brał udział w pierwszym lądowaniu na Księżycu.
Charles P. Conrad – jako trzeci człowiek w historii stanął na powierzchni Księżyca. Lądowanie nastąpiło 19 listopada 1969.
Alan L. Bean – czwarty człowiek, który postawił stopę na Księżycu (19 listopada 1969).
Alan B. Shepard – dowódca statku Apollo 14 (trzecia załogowa misja, w czasie której dwaj astronauci wylądowali na powierzchni Księżyca). Lądowanie na Księżycu: 5 lutego 1971
Edgar D. Mitchell – szósty człowiek, który stanął na Księżycu. 5 lutego 1971 rok wraz Shepardem Mitchell (misja Apollo 14) wylądował na Srebrnym Globie. Mitchell jako jeden z niewielu astronautów ujawniał informacje na temat niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO), widzianych przez niego podczas wypraw kosmicznych. Twierdził, że jest w 90% pewny, iż wiele spośród tysięcy obiektów tego rodzaju, notowanych od lat 40. XX wieku, należy do przybyszów z innych planet.
David R. Scott – Księżycu. 30 lipca 1971 Scott i James B. Irwin wylądowali na Srebrnym Globie w rejonie tzw. szczeliny Hadleya, w okolicach księżycowych Apeninów. Astronauci po raz pierwszy byli wyposażeni w pojazd LRV, który umożliwiał im poruszanie się po powierzchni Księżyca. Dzięki niemu pokonali trasę liczącą ponad 27 km podczas trzech spacerów księżycowych. Przebywali ponad 18 godzin poza modułem
James B. Irwin – ósmy astronauta na Księżyca. Wraz z Davidem R. Scottem 30 lipca 1971 wylądowali w rejonie tzw. szczeliny Hadleya, w okolicach księżycowych Apeninów.
John W. Young – dowódcy statku kosmicznego Apollo 16. 20 kwietnia 1972 roku Young stanął na powierzchni Srebrnego Globu. Podczas trzech wyjść Young i Duke poruszali się na powierzchni Księżyca korzystając z pojazdu LRV.
Charles M. Duke – w dniach 16–27 kwietnia 1972 uczestniczył w misji Apollo 16. 21 kwietnia Young i Duke wylądowali na Księżycu. Było to piąte lądowanie człowieka na Srebrnym Globie.
Eugene A. Cernan – jedenasty człowiek, który stanął na Księżycu i ostatni, który chodził po jego powierzchni. W dniach 7 – 19 grudnia 1972 był dowódcą Apollo 17, ostatniej wyprawy w ramach programu, która wylądowała na powierzchni Księżyca.
Harrison H. Schmitt – dwunasty człowiek, który stanął na powierzchni Księżyca. 7 grudnia 1972 wystartował do ostatniej misji księżycowej w ramach programu Apollo na pokładzie statku kosmicznego Apollo 17. Dowódcą misji był Eugene Cernan, pilotem modułu dowodzenia „America” – Ronald Evans, a Schmitt – pilotem modułu księżycowego „Challenger”. 10 grudnia astronauci osiągnęli orbitę Księżyca. Dzień później, 11 grudnia Schmitt i Cernan wylądowali w rejonie gór Taurus i krateru Littrow.
Teorie spiskowe
Istnieje szereg teorii spiskowych twierdzących, że lądowania amerykańskich wypraw programu Apollo na Księżycu w latach 1969–1972 były mistyfikacją. Zwolennicy tego poglądu uważają, że amerykańscy astronauci nie wylądowali na Księżycu, a NASA sfałszowała zdjęcia, próbki skał księżycowych i inne dowody tego wydarzenia.
Według wyników sondażu opinii publicznej przeprowadzonego w Stanach Zjednoczonych w 1999 roku przez Instytut Gallupa, na pytanie, czy wierzą, że lądowanie na Księżycu zostało sfingowane, twierdząco odpowiedziało 6% ankietowanych.
Dariusz Frach / thefad.pl

