Dariusz Stokwiszewski: Sytuacja Polski w Europie na trzy miesiące przed wyborami

Dariusz Stokwiszewski
Obietnice przedwyborcze to rzecz „najważniejsza” i żeby nie zajmować nikomu czasu, tego rodzaju szkodnictwem wyrażę tylko swoją nadzieję na to, że nigdy nie powstanie program „Kaczyński Plus”!
Jarosław Kaczyński opowiada brednie na katowickim kongresie swej partii, PSL wybiera drogę samodzielnego startu w wyborach, gdyż nie odpowiada mu obecność „Wiosny” Roberta Biedronia, którego to pycha i arogancja spowodowały niemalże marginalizację partii i zmusiła lidera „kolorowych” do zmiany retoryki. Teraz już, jako neofita próbuje innym (w tym PSL) tłumaczyć, że „siła w jedności”. Kukiz obrażony na „postbolszewicki PO – PiS” po dzisiejszym spotkaniu swojego ruchu mówi, że: ma mandat, determinację i wolę dalszej walki o „normalne państwo, lepszą Polskę, o nowy ustrój, niskie podatki i kontrolę Obywateli nad władzą”! „Nieruchawa” PO wysłała w teren swoich najlepszych synów, ale tak do końca jeszcze nie przedstawiła nawet konkretnego programu i drogi na pokonanie „dobrej zmiany” (tfu!), a jej liderzy nadal „myślą” jak pokonać PiS spijając kawkę w Warszawie. Jednym słowem nihil novi sub sole! Sytuacja kraju nie zmieniła się znacząco.
Co ze społeczeństwem? Otóż jak było podzielone, takie pozostało. Ostry miecz „sagi o zmarłym w 2010 założycielu Polski – Lechu Kaczyńskim”, w ręku niebezpiecznego dla Polski i Polaków Jarosława Kaczyńskiego, przeciął je bezlitośnie i bezrefleksyjnie na pół! Opłakując (chcę wierzyć, że szczerze) odejście brata spowodował w świadomości wielu nieodwracalne zmiany, które będą determinować naszą przyszłość (widzę ją bardzo ciemno) przez następne dekady. Wiele osób po prostu straciło zdrowy rozsądek. Polska stała się dziś (zamiast obrońcy wschodniej flanki NATO i UE) outsiderem cywilizowanej Europy i reszty świata. PiS, który wygrał i to miażdżąco (takie jest moje zdanie, którego nie zmieniam) majowe wybory do Parlamentu Europejskiego wprowadził doń osoby nienadające się w większości do pełnienia jakichkolwiek ważnych funkcji. Wpływowa w UE jeszcze kilka lat temu Polska, stała się nic nieznaczącym pariasem tejże instytucji! „Niemi”, bo nieznający języków obcych, ale również nieposiadający wystarczających kompetencji przedstawiciele Jarosława Kaczyńskiego i jego kompanów, nie będą w stanie zawrzeć normalnych znajomości nawet na korytarzach, o dyskusji na forum nie wspominając.
Jednym słowem staliśmy się dosłownie i w przenośni pośmiewiskiem Europy i świata, a dla największego partnera zza Atlantyku jedynie klientem, o którego tylko dla własnych korzyści materialnych trzeba zabiegać. A jak? Na przykład łechcąc, powszechnie znaną, próżność prezydenta Andrzeja Dudy, którą napędza zwyczajny nihilizm merytoryczny, etyczny i aksjologiczny! Psucie demokracji postępuje i to bardzo szybko. Z tego, co mnie najbardziej niepokoi podkreśliłbym niszczenie niezależności sądownictwa, prokuratury i adwokatury poprzez tzw. „efekt mrożący”! Zarówno sędziowie jak też prokuratorzy są szykanowani każdego niemalże dnia. Przypominający w metodach postępowania, ale również w nienawiści, mściwości oraz bezwzględności aparatczyków sowieckich niejaki Zbigniew Ziobro prowadzi własną, szkodzącą Polsce i Polakom politykę czystki! Zemsta na lekarzach, wykształconych prawnikach i wszystkich tych, którzy w jakiś sposób się mu sprzeciwiają czy też przeszkadzają w obsadzeniu wymiaru sprawiedliwości jedynie „swoimi”, osiąga szczyty bezczelności, hipokryzji i arogancji! Żaden przyzwoity sędzia czy prokurator nie może być pewny dnia ani godziny. Niewygodnych przenosi się nagle o kilkaset kilometrów od miejsca zamieszkania, wcześniej stawiając często przed sądem dyscyplinarnym i karząc po spreparowaniu absurdalnych zarzutów!
Polityka obronna państwa sensu stricto nie istnieje; zdolności obronne RP sprowadzają się do przeprowadzania defilad, a być może w przyszłości wykorzystane mogą być np. do pacyfikacji społeczeństwa, choć tego zabrania prawo! Nie ma także sprecyzowanej polityki zagranicznej, o której kontynuacji (co zazwyczaj jest normą) już nie ma w ogóle mowy. Nie mamy prawdziwych przyjaciół rozumianych jako podmioty, które mogłyby nas wesprzeć na arenie międzynarodowej, czego przykładem jest nawet zdrada Orbana (słynne 27:1). Największe państwa Europy zraziliśmy do siebie butą i arogancją, a także żądaniami odszkodowań, ciągłą krytyką za niemal wszystko i chęcią edukacji z zakresu savoir vivre (Niemcy i Francja)! Co ciekawe; rząd „nadaje” i na Rosjan, ale jednocześnie pomaga Putinowi rozwalać jedność UE! Gdzie tu logika? Nie jest tak, że nie znalazłbym jej, gdybym pokusił się o jakąś „spiskową tezę”, ale nie mam w ręku dowodów, więc nie mogę!
Ekologia – no cóż, to w Polsce fantasmagoria czy też aberracja w świetle tego, co na ten temat mówią politycy obozu rządzącego; stoimy węglem i tak też będziemy się przez następne dekady rozwijać – w kierunku górnictwa i elektrowni węglowych (sic!). Co ze środowiskiem? No cóż; Kaczyński i jego kumple (niestety my pozostali też) nie pożyją na tyle długo, aby doczekali Armagedonu! OK, ale co z naszymi dziećmi, wnukami etc?! A kogo to obchodzi? Jedynie „głupich ekologów i nawiedzonych patriotów”, którym się odmawia prawa do zabierania głosu!
Obietnice przedwyborcze to rzecz „najważniejsza” i żeby nie zajmować nikomu czasu, tego rodzaju szkodnictwem wyrażę tylko swoją nadzieję na to, że nigdy nie powstanie program „Kaczyński Plus”! Tak zrządził „los”, za co jestem mu wdzięczny! Jak zatem tu dobrze widać sytuacja Polski nie napawa optymizmem. A jeśli jeszcze miałoby się stać to najgorsze – wygrana PiS jesienią – to nie wiem, czy nie należy się też spodziewać kolejnej fali emigracji, bo w pisowskim państwie bezprawia i dominacji ludzi, którzy są nieprzewidywalni, żyć się nie da! Świetnie to oddaje treść bajki Ignacego Krasickiego!
„Czegóż płaczesz? – staremu mówił czyżyk młody –
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody”.
„Tyś w niej zrodzon – rzekł stary – przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce – i dlatego płaczę”!
Dariusz Stokwiszewski
Były wiceprzes TK, Stanisław Biernat odpowiada Andrzejowi Dudzie pytaniem: Czy składanie obietnic przedwyborczych było w interesie wąskiej kasty?
Oświadczenie Stanisława Biernata, sędziego Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, wiceprezesa Trybunału w latach 2010-2017.

Prezydent Andrzej Duda powiedział 3 lipca 2019 r. podczas spotkania w Lwówku Śląskim:
„Nie mam żadnych wątpliwości, że naruszono konstytucję także w działalności Trybunału Konstytucyjnego, kiedy orzekał, że podwyższenie wszystkim Polakom wieku emerytalnego wbrew ich woli jest zgodne z Konstytucją, bo tak orzekł. Czy to był Trybunał, który działał dla polskiego społeczeństwa i dla polskiego państwa? Czy dla jakiejś wąskiej kasty rządzącej, która wtedy akurat miała taki interes? To ja już myślę, że każdy sam sobie odpowie na to pytanie”.
Odpowiadam zatem, ale nie tylko sobie, ale publicznie. Uważam to wręcz za swój moralny obowiązek, ponieważ byłem członkiem pełnego składu orzekającego Trybunału, który, w wyroku z 7 maja 2014 r. w sprawie K 43/12 orzekł o zgodności z Konstytucją niemal wszystkich zaskarżonych przepisów ustawy z dnia 11 maja 2012 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Moja odpowiedź będzie o tyle nietypowa, że będzie się składać z kilku pytań do Prezydenta.
Po pierwsze, jaki ma tytuł Prezydent Rzeczypospolitej do stanowczego stwierdzania, do tego bez żadnego uzasadnienia, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest niezgodny z Konstytucją? Czy upoważnia go do tego jego pozycja w świetle Konstytucji, jak również pozycja Trybunału Konstytucyjnego?
Po drugie, jak pogodzić przyznanie sobie przez Prezydenta prawa do dokonywania publicznie takiej radykalnej oceny z jego rolą w postępowaniach przed Trybunałem, m.in. polegającą na kierowaniu wniosków o zbadanie zgodności z Konstytucją ustawy przed jej podpisaniem, z czego Prezydent skorzystał m.in. kilka dni temu w odniesieniu do ustawy nowelizującej Kodeks karny? Czy Prezydent zastosuje się do wyroku Trybunału w zależności o tego, czy uzna go za zgodny z Konstytucja, czy nie?
Po trzecie, czy Prezydent, krytykując ostro, zresztą nie po raz pierwszy, wyrok Trybunału w sprawie podniesienia wieku emerytalnego nie powinien ujawnić publicznie, że w tamtej sprawie był przedstawicielem wnioskodawców – grupy posłów PiS – czyli inicjatorów postępowania. Jak wynika zresztą ze stenogramu, na rozprawie „pan poseł Andrzej Duda nie stawił się”*. Czy obecne wypowiedzi nie są przejawem mocno spóźnionego odreagowania tego, że Trybunał nie zgodził się ze zdaniem wnioskodawców i przejawem mylenia roli, w jakiej ówczesny przedstawiciel wnioskodawców znajduje się obecnie jako głowa państwa?
Po czwarte, czy Prezydent zanim zdecydował się na obrażanie Trybunału zapoznał się i przemyślał uzasadnienie wyroku w sprawie K 43/12, liczące 98 stron, jak również stenogram rozprawy, w której miał uczestniczyć, liczący 143 strony?
Po piąte, czy Prezydent ma świadomość, że w ślad za omawianym wyrokiem Trybunał Konstytucyjny wydał 17 lipca 2014 r. postanowienie sygnalizacyjne (S 3/14)**, w którym przedstawił Sejmowi uwagi dotyczące niezbędności podjęcia systemowych działań wspierających decyzję o podwyższaniu i zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn ? Postanowienie to nie zostało wzięte pod uwagę zarówno przez Sejm ówczesnej, jak i obecnej kadencji. Czy Prezydent podejmował jakieś kroki w tym kierunku?
Po szóste, czy Prezydent mógłby wyjaśnić swoje szokujące oskarżenie, że Trybunał nie działał dla polskiego społeczeństwa i dla polskiego państwa? Jaka to wąska kasta wtedy akurat miała interes w wydaniu określonego wyroku? Jaki interes? Co to znaczy „wtedy” w odniesieniu do systemowej reformy emerytalnej rozłożonej na wiele lat; warto przypomnieć, że stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego kobiet było przewidziane na 27 lat, a więc na całe pokolenie. Czy Prezydent jest pewien, że cofnięcie z jego inicjatywy reformy emerytalnej, czego niszczące skutki staną się niechybnie widoczne za kilkanaście, albo za kilkadziesiąt lat jest korzystne dla polskiego społeczeństwa i dla polskiego państwa?
A może to składanie przez niego obietnic przedwyborczych było w interesie wąskiej kasty?
Kraków, 5 lipca 2019 r.
Adam Mazguła: „Westerplatte walczy”… Polacy nie chcą już nigdy, żadnej wojny!
Westerplatte walczy, taki komunikat słyszeli obrońcy Polski w pierwszych dniach wrześnie 1939 roku.
182 żołnierzy Wojskowej Placówki Tranzytowej na Westerplatte pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego stoczyła walkę obronną z przeważającymi siłami wroga z morza, z powietrza i z lądu. Ich atutem było położenie na półwyspie, ich tragedią osamotnienie i pewność przegranej. Jednak, mimo braku perspektyw na wsparcie i posiadania ograniczonych środków do samodzielnej walki, bohaterscy obrońcy stanowili przykład skutecznej walki z najeźdźcą, dodając ducha nie tylko wszystkim cofającym się oddziałom polskiej armii, ale i przerażonej ludności cywilnej.
Przed uroczystościami rocznicowymi pierwszych częściowo wolnych wyborów w Gdańsku z grupą przyjaciół odwiedziłem półwysep Westerplatte, aby złożyć hołd bohaterskim obrońcom Polski. Nie była to pierwsza moja wizyta w tym miejscu, wiec podziwiałem kolejne pozytywne zmiany, które ciągle wzbogacały ofertę historyczną i turystyczna tego miejsca. Znakomity dojazd i parkingi były pierwszą z pozytywnych obserwacji. Następnie długo wczytywałem się w tekst wystawy plenerowej.
Przed Wartownią Nr 1 żołnierz w historycznym mundurze zaprosił nas na wojskowa grochówkę i opowiadał o tym terenie, historii zagospodarowaniu ruin i inwestycjach ostatnich lat.
Zwiedziłem wartownie, w której zgromadzono wiele pamiątek tamtych dni. Złożyłem hołd poległym przy symbolicznych grobach i wszedłem do ruin budynku koszarowego. Zobaczyłem tam naturalne ruiny, oddające skalę zniszczeń i dające obraz bohaterskiej walki, które zostały profesjonalnie przygotowane do zwiedzania. Potem zrobiłem konieczne zdjęcia pod pomnikiem i nagle odwróciłem się do tyłu i zobaczyłem napis: NIGDY WIĘCEJ WOJNY.
Wtedy powtórzyłem hasło uzupełniając:
Nigdy więcej, żadnej wojny!
Kiedy dzisiaj obserwuję argumenty tych, którzy siłowo, wbrew woli kombatantów, władz miasta, społeczeństwa, harcerzy hufca ZHP Gdańsk-Portowa im. Obrońców Westerplatte i działaczy społecznych od lat zaangażowanych w zagospodarowanie i promocję tego terenu, zawłaszczają teren i pamięć o bohaterskich obrońcach tej ziemi, to stwierdzam, że to nie są argumenty tylko – kłamstwa.
PiS-państwo potrzebuje sukcesów przed następnymi wyborami i jak to ma w zwyczaju, po prostu zabiera, co chce, nie licząc się z nikim, a tylko z własnym partyjnym interesem.
Pamiętamy zeszłoroczne próby zawłaszczenie obchodów rocznicy wybuchu II Wojny Światowej, siłowe wpływanie PiS-władzy na scenariusz obchodów, szantażowanie udziałem wojska i polityczne wystąpienia polityków.
PiS-państwo musi być w wielkiej potrzebie, jeśli „sejmowe numerki prezesa” urządziły pokaz pogardy dla prawdy i historii uchwalając specustawę. Powtarzam, ustawę specjalną, nadzwyczajną, najważniejszą dla rządzących.
Pod osłoną nocy, Sejm większością rządową przegłosował ustawę wywłaszczającą Gdańsk z terenów Westerplatte. Skandal. Nacjonalizacja jak dekretem Bieruta za słusznie minionego okresu❗
— Małgorzata Chmiel (@MagorzataChmiel) July 4, 2019
Udostępnij. Niech każdy się dowie ↪#Westerplatte @NewsPlatforma @Platforma_org pic.twitter.com/bf3LawMSZK
Jak musi ona być ważna, jeśli PiS-propaganda usiłuje sugerować ciemnocie słuchającej i glądającej PiS-media, że Gdańsk i jego władze nie reprezentują polskich interesów i chcą do Niemiec. Idąc tym tokiem rozumowania, trzeba zadać pytanie: Czy według PiS-propagandy, władze Wrocławia, Szczecina, Koszalina, Olsztyna, …, też nie reprezentują Polski? Jeśli tak, to władze jakich miast reprezentują polskie interesy, jakiej narodowości mieszkają tam obywatele, kogo wybierają do władz i komu płacą podatki?
Zdziczenie i nieodpowiedzialność propagandowa liderów prawicy osiągnęły kolejne dno. Właśnie wywołali kolejną wojnę, kolejne siłowe rozwiązanie sporu, który sami spreparowali.
Tylko wysokiej kulturze i mądrości opozycji, która prawem przeciwstawia się bezprawiu, przemoc masowo nie wylewa się na ulice. Nie ma też wątpliwości, że ta, z którą mamy do czynienia jest przemocą władzy niszczącej kraj, rozbijającej solidarność narodową, debatę i szacunek do każdego polskiego obywatela.
To nieodpowiedzialna droga nastawiona na starcie, na zderzenie społeczeństw, myśli, wartości, idei, wolności i prawa. Dlatego, każda prowokacja, każda nowa wojna i wskazywanie wrogów boli tak bardzo ludzi rozumnych, bo czując bezsilność wiedzą, jakie mogą być konsekwencje braku dyskusji i kompromisu.
#Westerplatte @gdansk https://t.co/Z3AyzMDYK5 pic.twitter.com/EfZcO7aGSj
— Aleksandra Dulkiewicz (@Dulkiewicz_A) July 3, 2019
Nadzieja pozostaje w wyborach, bo jeśli one nie skończą tej PiS-wojny, to aż strach pomyśleć, co będzie dalej.
A tymczasem, zatrzymaj się J. Kaczyński, zatrzymaj!
Polacy nie chcą już nigdy, żadnej wojny!
Zawsze z dobrą radą,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Raport Amnesty International – polski rząd szykanuje sędziów
Sędziowie w Polsce działający na rzecz obrony niezależności polskiego sądownictwa przed naciskami ze strony rządu są szykanowani w internecie i miejscu pracy – podkreśla Amnesty International w najnowszym raporcie „Wolne sądy, wolni ludzie”. 4 lipca organizacja raport został przekazany Ministerstwu Sprawiedliwości.

W raporcie Amnesty International udokumentowano, jak od końca 2015 roku Polskie władze przyjmowały i wdrażały rozwiązania prawne i polityczne ograniczające niezależność sądownictwa. Wymienia się tutaj to m.in. upolitycznienie powoływania sędziów, powierzenie ministrowi sprawiedliwości wyłączności w powoływaniu i odwoływaniu prezesów i wiceprezesów sądów, oraz zmuszanie sędziów Sądu Najwyższego do przejścia w stan spoczynku. Ponadto – jak zaznaczono w raporcie, rząd uczynił z postępowań dyscyplinarnych oręż, który wykorzystuje wobec sędziów występujących przeciw „reformom”, sprowadzając na nich zagrożenie usunięcia z urzędu.
Badania oparto m.in. na rozmowach z sędziami, prokuratorami, adwokatami, działaczami praw człowieka, a także Rzecznikami Dyscyplinarnymi. Analizie poddano także dokumenty związane z tymi postępowaniami.
– Władze RP zorganizowały polowanie na czarownice, działając zakulisowo w celu zastraszania i szkalowania sędziów i prokuratorów, którzy odważnie protestowali przeciwko politycznemu zawłaszczaniu wymiaru sprawiedliwości. Należy natychmiast zaprzestać stosowania tego rodzaju szykan – uważa Barbora Černušáková, badaczka Amnesty International i autorka raportu.
Szykanowanie sędziów. Internetowe trole w natarciu
Erozja niezależności sądownictwa ma konsekwencje w życiu codziennym dla sędziów, którzy zajęli w tej kwestii jasne stanowisko.
Jako jeden z przykładów został wskazany Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, a do marca 2018 roku rzecznik KRS. który przez kilka lat był zastraszany i szykanowany z powodu krytykowania wprowadzanej przez władze RP „reformy”.
„Sprawując funkcję rzecznika KRS, sędzia Żurek wypowiadał się krytycznie w mediach już od 2016 r., gdy rząd podjął pierwsze próby ograniczania niezależności sądów, atakując Trybunał Konstytucyjny” – czytamy w raporcie.
W wyniku działań podejmowanych przez organa państwowe wszczęto przeciw niemu bezzasadne postępowania dyscyplinarne, jak też podjęto wobec członków jego rodziny innego rodzaju kroki prawne. Sędzia otrzymywał maile pełne nienawistnych treści, obraźliwe esemesy z pogróżkami, stał się obiektem prowadzonej przez telewizję państwową kampanii oszczerstw.
Odnotowano również zakrojone na szeroką skalę szykanowanie sędziów w internecie. Wykorzystywano w tym celu anonimowe konta na Twitterze, z których przypuszczano napaści personalne na kluczowych przedstawicieli tego zawodu.
Szykany za obronę protestujących
Amnesty International rozmawiała również z sędziami, których szykanowano za orzeczenia chroniące prawa osób uczestniczących w pokojowych protestach.
Gdy uczestniczka demonstracji odnosząc się do ograniczania praw kobiet i zagrożeń dla sądownictwa, powiedziała „Jestem wk…na, na sytuację w moim kraju”, została ukarana grzywną za używanie w przestrzeni publicznej „słów wulgarnych”.
Sędzia Sądu Okręgowego w Poznaniu Sławomir Jęksa orzekł, że nie popełniła ona wykroczenia, gdyż wypowiadała się podczas demonstracji, na której granice wolności słowa są „w sposób naturalny poszerzone”. Odniósł się też do wypowiedzianych podczas protestu słów dotyczących zagrożeń dla niezależności sądownictwa Spotkało się to z natychmiastową reakcją rzecznika dyscyplinarnego, który wszczął postępowanie wobec sędziego Jęksy, twierdząc, że w uzasadnieniu wyroku sędzia „wygłosił manifest polityczny”.
Co więcej, postępowania wszczęto także wobec kilku sędziów, którzy wystąpili do najwyższego sądu Unii Europejskiej, czyli Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE), z pytaniami prejudycjalnymi. Sędzia Ewa Maciejewska została przesłuchana przez rzecznika dyscyplinarnego, gdy poprosiła TSUE o sprawdzenie zgodności z prawem unijnym nowych postępowań dyscyplinarnych, które stanowią istotną część „reformy”.
Solidarność sędziów
W obliczu szykan ze strony polskich władz, sędziowie wykazali się ujmującą solidarnością ze swoimi kolegami po fachu. Po ukaraniu sędzi Aliny Czubieniak upomnieniem za to, że w jednej z prowadzonych przez siebie spraw uchyliła decyzję o areszcie, sędziowie z ponad dwudziestu sądów z całej Polski protestowali z transparentami z hasłem „Nie damy się zastraszyć”.
Jednak w kilku przypadkach okazywanie solidarności również stało się pretekstem do kolejnych szykan. W kwietniu prezes sądu w Olsztynie, który został powołany już po przeprowadzeniu „reformy”, wezwał policję do grupy sędziów i adwokatów organizujących w mieście pikietę solidarnościową.
Sędziowie powinni móc stać na straży prawa bez podlegania naciskom politycznym. Rząd polski musi natychmiast umorzyć wszystkie toczące się postępowania dyscyplinarne wobec sędziów i prokuratorów, które prowadzone są w związku z wydawaniem orzeczeń i uczestnictwem w pokojowych protestach. Władze powinny również zaprzestać stosowania środków dyscyplinarnych w celu sprawowania kontroli nad sądownictwem – powiedziała Barbora Černušáková.
Sędziowie w Polsce działający na rzecz obrony niezależności polskiego sądownictwa przed naciskami ze strony rządu są szykanowani w internecie i miejscu pracy – podkreśla Amnesty International„Rządy prawa i ochrona praw człowieka to fundamentalne zasady UE. Pozostali członkowie UE powinni dalej naciskać na Polskę, by zaprzestała w sposób jawny łamać te zasady, jak też doprowadzić do sytuacji, w której władze RP będą pociągane do odpowiedzialności za kolejne przypadki tego rodzaju naruszeń” – podkreśliła.
Bez politycznych nacisków
„Sędziowie muszą pracować wolni od jakichkolwiek politycznych nacisków” – zaznaczają autorzy raportu. Wzywają także polski rząd, aby przywrócił niezależność sądów i jej przestrzegał. Nicolas Meier ekspert do spraw Polski w niemieckiej sekcji Amnesty International, domaga się także w imieniu AI, by natychmiast umorzone zostały postępowania dyscyplinarne wdrożone przeciwko sędziom i prokuratorom ze względu na ich orzeczenia lub ze względu na to, że skorzystali z prawa do swobodnego głoszenia poglądów.
„Swoim postępowaniem Polski rząd narusza w oczywisty sposób zasady Unii Europejskiej w zakresie praw człowieka i praworządności. Inne państwa Unii Europejskiej, w tym Niemcy, powinni wezwać polski rząd do przestrzegania tych podstawowych wartości” – apeluje Amnesty International w swoim raporcie.
Startujemy z kampanią #WolneSądyWolniLudzie. Dzisiaj przekażemy Ministrowi Sprawiedliwości nasz raport dotyczący zastraszania i oczerniania polskich sędziów. Obejrzyj zapowiedź @BCernusa. Zapoznaj się z informacja prasową: https://t.co/bBwrCpSg1S #freecourts #wolnesądy pic.twitter.com/hsX4HsCXO0
— Amnesty Polska (@amnestyPL) July 4, 2019
Amnesty International
Międzynarodowa organizacja pozarządowa, której celem jest zapobieganie naruszeniom praw człowieka poprzez wszelkie pokojowe akcje obywatelskie – od organizowania pisania listów do rządów krajów łamiących te prawa, poprzez publikowanie informacji o takich naruszeniach, po realną pomoc finansową i prawną poszkodowanym osobom.
Organizacja jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 1977 roku za Wkład w umacnianie podstaw wolności, sprawiedliwości, a tym samym pokoju na całym świecie
Dariusz Frach / thefad.pl / Źródło: Amnesty International
Roman Giertych: List gratulacyjny do posła Krasnodębskiego

Roman Giertych
Pasmo sukcesów naszej dyplomacji ostatnich czterech lat jest imponujące. Wkurzyliśmy wszystkich, z którymi mieliśmy kontakt poza Rosjanami, którym się wysługujemy już zupełnie otwarcie. Agentura GRU gdyby obsadziła rząd w Polsce nie uzyskałaby tyle od niego, co działania PiS. To też świadczy o naszym sukcesie, gdyż jest totalną klęską.
Wielce Szanowny Panie Pośle!
Dla mnie, jak i dla większości Polaków, jest Pan zwycięzcą wczorajszej klęski.
To że poparła pana znikoma liczba posłów PE w staraniach o bycie wiceszefem tej instytucji świadczy o tym, że Pan wygrał. Przecież jak zwyciężać mamy pokazała nam Beata Szydło, która wygrała 1:27 oraz Mateusz Morawiecki, który wygrał poprzez nieumieszczenie żadnego Polaka w strukturach UE.
Te wiekopomne zwycięstwa długo fetowane z kwiatami i łzami stanowią wzorzec pod dalsze sukcesy. Nie wspomnę tutaj innych przewag, które w międzyczasie uzyskano, gdy zdołaliśmy przeprowadzić konferencje pokojową, po której skłóciliśmy się jednocześnie z Iranem i Izraelem! Tak panie pośle! Ta sztuczka z wkurzeniem na nas dwóch od lat ze sobą walczących wrogów w ramach organizowania spotkania, które miało ich pogodzić, tylko nam się w historii dyplomacji udała.
A pomysł, aby zlikwidować nasz przemysł zbrojeniowy poprzez skierowanie zamówień wyłącznie do USA? Super! Uzyskamy za to prawo do wjazdu bez wiz, które cała Europa ma za darmo.
Pasmo sukcesów naszej dyplomacji ostatnich czterech lat jest imponujące. Wkurzyliśmy wszystkich, z którymi mieliśmy kontakt poza Rosjanami, którym się wysługujemy już zupełnie otwarcie. Agentura GRU gdyby obsadziła rząd w Polsce nie uzyskałaby tyle od niego, co działania PiS. To też świadczy o naszym sukcesie, gdyż jest totalną klęską.
Zresztą znaczenie polityki zagranicznej jest przesadzone, szczególnie w kontekście globusu, który stoi w gabinecie prezesa. Czyż najlepszym naszym zwycięstwem nie jest właśnie ta zmiana mentalności u Polaków, która doprowadziła do tego, że jesteśmy mentalnie sami na globie? A rzeczywistość zewnętrzna istnieje tak samo jak San Escobar.
Roman Giertych
PS
Podobnych asów dyplomacji mieliśmy w 1939. Też zostaliśmy sami. Ale za to „silni, zwarci, gotowi” całą siłą nadętej, hurrapatriotycznej propagandy. Oby konsekwencje nie były podobne.
Ciekawostki o serii „Władca Pierścieni” – jaki był J. R. R. Tolkien?
J.R.R. Tolkien stworzył niezwykły świat Śródziemia, był poliglotą i wymyślał kolejne języki na użytek książki. To z pewnością mistrz w swoim fachu. Jaki był Tolkien, w jaki sposób tworzył i jaki był pierwotny zamysł „Władcy Pierścieni”?

„Władca Pierścieni” czyli 1200 stron w jednym tomie
„Władca Pierścieni” to powieść wydawana w trzech tomach tylko dlatego, że w pierwotnej formie książka jest po prostu bardzo długa, a jej publikacja kosztowna. Tolkien swoje dzieło tworzył 14 lat i całą powieść napisał tylko dwoma palcami!
Oprócz tak zwanej trylogii miłośnicy Śródziemia koniecznie powinni przeczytać także „Hobbita” i „Silmarillion” oraz „Niedokończone opowieści Śródziemia i Nūmenoru”. „Silmarillion” opowiada o początkach Śródziemia, w „Hobbicie” Bilbo staje się posiadaczem pierścienia, a „Niedokończone opowieści Śródziemia i Nūmenoru” to dzieło wydane po śmierci autora. W tej ostatniej książce zawarto bardzo ciekawe informacje dotyczące między innymi historii pięciu Magów.
Nieznane poglądy Tolkiena – II Wojna Światowa
Krążą plotki o nazistowskich poglądach J.R.R. Tolkiena. Nie jest to w żadnym razie prawda. Tolkien został poproszony przez jedno z niemieckich wydawnictw o informację na temat swego pochodzenia. Musiał zadeklarować, że jest tak zwanym „aryjczykiem”. W odpowiedzi pisarz przygotował dwa listy, a decyzję o wyborze jednego z nich pozostawił swojemu wydawcy. W jednym z listów Tolkien przekazał po prostu odpowiedź twierdzącą. W drugim podkreślił, że bardzo żałuje, że nie płynie w jego żyłach krew żydowska. Uważał bowiem Żydów za ludzi niezwykle inteligentnych i godnych podziwu. Wśród przyjaciół autora było wielu Żydów i Tolkien zawsze był przeciwny ideologii nazistowskiej. Dlatego jego decyzja o publikacji książki w Niemczech była poprzedzona długimi rozterkami.
Kto miał być głównym bohaterem w zamyśle autora?
Zawsze czułeś, że to Sam ma w sobie więcej siły, by oprzeć się mocy pierścienia? Zgodnie z pierwotnym planem autora to właśnie Sam miał być głównym bohaterem. Rzeczywiście to on uratował sytuację i doprowadził do zwycięstwa. Jednak ostatecznie to raczej Frodo jest tym najważniejszym bohaterem, zwłaszcza w ekranizacji. Warto wspomnieć, że Tolkien aż do śmierci powtarzał, iż ekranizacja jego dzieła jest niemożliwa. Na szczęście w latach późniejszych rozwinęły się nowoczesne technologie. Obecnie ekranizacja ta uważana jest za jedną z najlepszych w historii kina.
Poliglota o skomplikowanych korzeniach
Tolkien urodził się w Ameryce Południowej, gdzie jego ojciec objął posadę urzędnika w banku. W Afryce mały Tolkien został ugryziony przez tarantulę, co zaowocowało arachnofobią w latach późniejszych. Większość życia autor spędził jednak w Anglii.
Jeśli chodzi o wcześniejsze korzenie rodziny Tolkienów insynuacji jest bardzo wiele. Niektórzy twierdzą, że rodzina ta od pokoleń zamieszkuje w Wielkiej Brytanii, inni wskazują na niemieckojęzyczne nazwisko, pozostali podkreślają więzy z mazurskim rodem Tolk. Co ciekawe, jeden z fanów autora (Ryszard Derdziński) dokładnie prześledził linię rodu Tolkienów i doszedł do wniosku, że dawni krewni autora mieszkali w Gdańsku. Chodzi o Prusy z okresu XVIII wieku. Daniel Gottlieb Tolkien, prawdopodobny krewny Tolkiena urodził się w Gdańsku, co potwierdza znaleziona przez badacza dokumentacja.
J.R.R. Tolkien wyróżniał się ciekawą osobowością i niezwykłym życiorysem. Warto dowiedzieć się więcej na temat tego pisarza!
Jeśli lubisz ciekawostki o książkach, zaglądnij także tutaj: https://skupszop.pl/blog
Adam Mazguła: Pogrom kielecki wywołało kłamstwo polskich nacjonalistów. J. Kaczyński, czy taki jest Pana cel?

Adam Mazguła
Jeśli nie zmądrzejecie znowu polska krew poleje się na pewno. Jak uczy pogrom kielecki, jeśli zburzy się pozytywne relacje w narodzie, skłóci nawet rodziny i dalej ciągle szuka wrogów, to jedna plotka może doprowadzić do tragedii, której nikt nie zatrzyma.
J. Kaczyński, jak się nie opanujesz będzie wojna! Czy to jest Twój cel?
Dzisiaj wspominamy smutną i wstydliwą rocznicę Pogromu kieleckiego na Żydach ocalonych z holokaustu, który wywołało kłamstwo polskich nacjonalistów.

Jako Polak wstydzę się tego mordu, chylę nad ich ofiarami głowę, niech spoczywają w pokoju. Wszystkim Polakom polecam ich pamięć, a szczególnie tym wszystkim PiS-faszystom, którzy i teraz bez opamiętania szczują na grupy społeczne i pojedynczych polskich obywateli.
Jak nie zmądrzejemy, będzie wojna
Jesteśmy jednym narodem, kobiety, mężczyźni, starcy i dzieci. Na szczęście jesteśmy nie tylko tak zróżnicowani. Mamy różny poziom wykształcenia, miejsce zamieszkania, podlegamy wpływom środowiska, historii rodziny i regionu; każdy ma inne – swoje poglądy, bardziej i mniej sprecyzowane, głosujemy na różne partie i popieramy różne pomysły na nasze życie. Jesteśmy jednym narodem, a nie jednolitą masą agresywnych obrońców woli prezesa!
Dlatego media publiczne muszą reprezentować wszystkich obywateli naszego kraju, wszystkie strony sceny politycznej i przedstawiać ich problemy, a nie tylko tych, co głosują na jedną partię, na jeden typ Polaka, jedną wiarę i jednego prezesa. Nie może być tak, że media publiczne zajmują się propagandą jednej partii i przedstawiają tylko jeden punkt widzenia. Mało tego, jeśli wspomina się o odmienności poglądów, to tylko po to, aby dokonać ataku politycznego, najczęściej kłamstwem na wszystko, co jest odmienne od oficjalnej linii partii rządzącej.
Jeśli media nie zmienią swojej agresywnej propagandy partyjnej i nie zamienią jej na służbę całemu społeczeństwu, z pewnością poprowadzą nas do coraz głębszych podziałów społecznych, do agresji nawet w rodzinach, i co za tym idzie, do wojny na ulicach.
Czy naprawdę tego chcemy?
Czy mało polskiej krwi upuścili nam zaborcy i agresorzy?
Czy faszyzm, brak tolerancji i pluralizmu musi nas znowu poróżnić?
Czy naprawdę nie widzicie tej agresji, a nawet licznych śmierci Piotra Szczęsnego, Pawła Adamowicza, 57 byłych funkcjonariuszy…
Opanujcie się durnie, zaprzestańcie szukania kolejnych wrogów, agresji i narzucania swojej woli za wszelką cenę. Opanujcie, pomimo zbliżających się wyborów i zapłacenia już ponad miliarda złotych publicznych pieniędzy na szczucie wśród Polaków, że trudno zaprzestać współzawodnictwa o władzę, a ona wzmaga agresję.
Jeśli nie zmądrzejecie znowu polska krew poleje się na pewno. Jak uczy pogrom kielecki, jeśli zburzy się pozytywne relacje w narodzie, skłóci nawet rodziny i dalej ciągle szuka wrogów, to jedna plotka może doprowadzić do tragedii, której nikt nie zatrzyma.
Za taką tragedię będą odpowiedzialne władze rządzącej partii i biskupi wiary w świętość śmierci. Szczególnie gorąco polecam pamięć o Pogromie Kieleckim głównym siewcą nienawiści, podziałów i kłamstwa w narodzie: Jarosławowi Kaczyńskiemu, biskupom episkopatu oraz Jackowi Kurskiemu i braciom M. I J. Karnowskim.
Apeluję do Was,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Dariusz Stokwiszewski: Mr Frans Timmermans – Vice President of the European Commission

Dariusz Stokwiszewski
Mr. Frans Timmermans
Vice President of the European Commission
Dear Sir,
First of all, on behalf of Polish patriots everywhere, I would like to thank you for your effective support of Poles in the struggle to maintain democracy and the rule of law in Poland. In addition, I would also like to congratulate you on your recent appointment as Vice President of the European Commission.
Polish patriots and Poland have always been able to count on you and long may that continue. Therefore, we ask you very strongly to continue to oppose the breaking of the law. Only with the support of people like you can this process be stopped.
Please do not forget about Poland and its society, in which the overwhelming majority does not identify with the current authoritarian government. We want to return to the ‘status quo’, that is, to the democratic Europe in which we belong.
I hope very much that, with your support and help from the European Union, the autumn election in Poland will be won by democratic means, and those responsible for violations of the law will be brought before the tribunals and courts!
With the greatest respect
Dariusz Stokwiszewski PhD
***
Pan Frans Timmermans
Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej
Przede wszystkim, w imieniu polskich patriotów, chciałbym podziękować za skuteczne wsparcie Polaków w walce o utrzymanie demokracji i rządów prawa w Polsce. Ponadto chcę też pogratulować kolejnego sukcesu jako wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej.
Polscy patrioci i Polska zawsze mogli i mam nadzieję, że mogą liczyć na Pana; chcemy, aby tak pozostało. Dlatego bardzo prosimy Pana, aby nadal sprzeciwiał się łamaniu prawa. Tylko wsparcie ludzi takich jak Pan może zatrzymać ten proces. Proszę nie zapominać o Polsce i jej społeczeństwie, które w przytłaczającej większości nie identyfikuje się z obecnym autorytarnym rządem. Chcemy powrócić do statusu guo ante, czyli do demokratycznej Europy, do której przecież należymy.
Mam nadzieję, że dzięki Pana wsparciu i pomocy ze strony Unii Europejskiej, jesienne wybory w Polsce wygrają siły demokratyczne, a osoby odpowiedzialne za łamanie prawa zostaną postawione przed trybunałami i sądami!
Z wielkim szacunkiem
Dr Dariusz Stokwiszewski
Kształt piersi a rodzaj biustonosza – jak dobrać?
Zastanawiasz się, w jaki sposób dokonać pomiarów i na co zwrócić swoją uwagę, by dobrać odpowiedni biustonosz? Jeśli na to lub inne pytania tego rodzaju nie do końca wiesz jak odpowiedzieć, doskonale się składa. Mamy zaszczyt zaprezentować rozwiązanie, które pomoże w doborze odpowiedniego rodzaju biustonosza względem kształtu piersi.

Jak dobrze wybrać?
Jeśli chcesz dobrze wybrać biustonosz musisz zdecydować się na szereg dodatkowych elementów, które znacznie ułatwią Ci cały proces. Nigdy przecież nie wiesz czy wybrany biustonosz będzie pasował do pozostałych części garderoby np. koszuli. Warto zwrócić uwagę na fakt, że dobre dobranie stanika nie jest tylko i wyłącznie związane z kwestią estetyczną, ale również ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie i ogólną postawę korpusu. Nawet jeśli kształt Twojego biustu znacznie różni się od tych, które do tej pory miałaś okazję podziwiać u bliskich Ci kobiet, nie oznacza to, że nie ma dla Ciebie odpowiedniego rozwiązania. Jesteśmy przekonani, że każda z nas znajdzie dla siebie odpowiednie rozwiązanie. Warto wiedzieć, że różnorodność produkowanych rozwiązań jest naprawdę imponująca. Obecnie tworzone są staniki w rozmiarze od A do nawet KK. W dodatku ich obwód oscyluje między 60, a nawet 110 centymetrami.
Dlaczego warto zainwestować w dobry stanik?
Każda kobieta powinna w swojej garderobie znaleźć rozwiązanie, które naprawdę będzie dla niej odpowiednie. Jeśli wydaje Ci się, że stanik nie ma większego znaczenia, bo w trakcie długiego dnia jest on niewidoczny to nic bardziej mylnego. Do momentu, w którym nie zrozumiemy, że dobrze dobrany biustonosz to podstawa będzie napotykać naprawdę wiele problemów związanych z przygotowaniem odpowiedniej stylizacji. Właśnie dlatego, każda kobieta, która chce się dobrze czuć i wyglądać kobieco musi poświęcić wystarczającą ilość czasu na znalezienie odpowiedniego biustonosza dla siebie.
Badania nie napawają optymizmem. Ku zdziwieniu większości z nas, blisko 80 procent Polek w każdym wieku nosi źle dopasowane biustonosze, które sprawiają im duży dyskomfort.
Jaki rodzaj biustonosza wybrać?
Przed wyborem stanika należy zwrócić uwagę na umiejętne dobranie konstrukcji i kształtu miseczek. Aby zmniejszyć ryzyko zakupienia nieodpowiedniego stanika należy wybrać się do sklepu w momencie, gdy będziemy w stanie poświęcić na wybór odpowiedniej bielizny wystarczającą ilość w czasu. W przeciwnym wypadku, wciąż narażamy się na komplikacje. Dobrym rozwiązaniem z tej sytuacji jest skorzystanie z możliwości zakupów internetowych. Dzięki niemu, możemy w prosty sposób dokonać wszystkich niezbędnych analiz i pomiarów w domowym zaciszu, bez presji sprzedawców i ponaglania. W dodatku, mamy okazję liczyć na pomoc ekspertów z wieloletnim doświadczeniem. Gdyby jednak, okazało się, że mimo sprzyjających odprężeniu i dobremu samopoczuciu okoliczności nasz wybór nie może zostać zaliczony do udanych, zawsze dysponujemy możliwością dokonania zamiany lub zwrotu.
Artykuł powstał we współpracy z marką Etam.pl
Marcin Zegadło: Przed nami dwie smutne rocznice
4 lipca – rocznica pogromu kieleckiego. 10 lipca – rocznica mordu w Jedwabnem. W dwóch powyższych przypadkach (jak również w wielu innych, ale nie o tym tutaj) żydowskich sąsiadów mordowali Polacy.
Podczas pogromu Kieleckiego, Polacy mordowali ocalonych. Ocalonych od komór gazowych, dołów w sosnowych laskach, ocalonych z obozów zagłady i tych, którym udało się przeżyć w gettach i poza nimi, tych, którzy uciekli z transportów, tych którym być może jakiś Sprawiedliwy udzielił pomocy.

W Jedwabnem polscy mieszkańcy spalili żywcem żydowskich sąsiadów. W opracowaniach pojawia się określenie, że zrobili to z „niemieckiej inspiracji” lub „zmuszeni przez Niemców”. W Kielcach pojawia się wątek ubeckiej prowokacji.
W narracji obecnie rządzących już nie pamiętam kto, z nieprzeciętnych umysłowości „dobrej zmiany” stwierdził, że „w Kielcach nie mordowali Polacy, tylko komuniści”, a w Jedwabnem „nie Polacy, ponieważ wtedy nie było Polski”. Tak czy inaczej, tego się nie da obronić. Te dwa mordy (i wiele innych) dokonały się polskimi rękami.
Więc teraz jak co roku, znowu się zacznie. Zaczną się moje ulubione wyliczanki. Te ohydne rzeźnickie rachunki. „A ilu Żydów zmieści się do takiej stodoły?” – zapyta jeden z drugim obrońca dobrego imienia mieszkańców polskiej ziemi. „Liczby są zawyżone przez wiadome środowiska!” – zauważy bystry patriota na klinicznym wyparciu. A że była wojna i cóż było robić. A że jak drwa rąbią to wióry lecą. A że to nie była żadna Polska (Kielce), tylko sowiecki łagier, że to wszystko przez nich, że Polacy jak to Polacy – Bogu ducha winni. Albo moje ulubione żonglowanie ofiarami, kto więcej, my czy Żydzi. A że Pawiak i Powstanie, a że w Auschwitz pierwszy transport to byli Polacy, a że mamy najwięcej Sprawiedliwych i nie mamy się czego wstydzić. Niech się Francuzi wstydzą, i Rumuni, i Węgrzy (chociaż Węgrom „dobra zmiana” nie wypomni, niepolitycznie byłoby w obecnej sytuacji wytykać te 400 tysięcy Żydów posłanych przez Węgrów do Auschwitz, teraz – kiedy to nasz jedyny w Europie sojusznik).
Tymczasem przed nami dwie „niezręczne” rocznice. Niezręczne dla zakochanych w sobie, wierzących w historyczne brednie i legendy potomków Wandy, która nie chciała Niemca, potomków zwycięzców spod Grunwaldu i Wiednia.
Żeby nie przedłużać i nie liczyć wspólnie z obrońcami dobrego imienia mieszkańców tej ziemi, nie liczyć tych wszystkich pomordowanych polskimi rękami Żydów, żeby nie rachować tych, na których Polak/Polka doniósł, nie rachować tych odprowadzonych na posterunek granatowej policji, tych dobitych przy torach, tych spalonych w stodołach, zatłuczonych kijem, nabitych na widły, żeby nie prowadzić tych żałosnych badań pojemnościowych (stodoły, wagony, groby), na koniec pragnę zauważyć, że taką samą hańbą okrywają się mordercy, kiedy palą w stodole kilkuset Żydów lub jednego Żyda, jedną Żydówkę lub jedno Żydowskie dziecko. Ponieważ hańbiący i bez usprawiedliwienia jest każdy mord dokonany na ludziach, za to, kim się urodzili i tylko dlatego, że ktoś pozwolił ich bezkarnie mordować.
To się proszę Państwa nie skończyło. Ten mechanizm jest uniwersalny i świetnie pracuje. Doskonale sprawdzał się wtedy, sprawdza się obecnie i kapitalnie sprawdzi się w przyszłości, kiedy znowu nadarzy się okazja, kiedy znowu, ktoś powie, że „można”, że „wolno”. „A przecież tyle dobra u innych, tyle niesprawiedliwości, tyle krzywd do wyrównania”. Tak to działa. Proponuję być ostrożnym. Nie wiemy, po której stronie będziemy tym razem.
A w przypadku Jedwabnego, Kielc i wielu innych miejsc, w których Polki i Polacy mordowali Żydów – po prostu, jesteśmy winni. I nic się nie zmieni, dopóki tego faktu nie zaakceptujemy. Powinniśmy to zrobić jak najszybciej, ponieważ po pierwsze, mówimy o faktach, po drugie – historia ma to do siebie, że lubi się powtarzać, trzeba tylko chcieć to zaważyć. Wtedy palono i mordowano Żydów. Trudno powiedzieć, kto będzie następny. Z całą pewnością gdzieś powstają już jakieś propozycje.
Marcin Zegadło























