Dariusz Stokwiszewski: Czeka nas kolejna walka o Westerplatte. Jednakże ten wróg Gdańszczan nie zachowa się honorowo!
Westerplatte, niewielki skrawek gdańskiej ziemi, na którym przelano mnóstwo polskiej krwi, stało się ponownie miejscem świętej dla każdego przyzwoitego Polaka walki! Tym razem toczy się ona między Muzeum II Wojny Światowej, wspieranym przez pisowskie Ministerstwo Kultury, a Gdańskiem.
Mam nadzieję, że możemy przekonywać się siłą argumentów, a nie argumentami siły… #Westerplatte to miejsce święte dla wszystkich Polek i Polaków 🇵🇱, a nie tylko posłów @pisorgpl We wtorek będę o #Westerplatte rozmawiać w @ci_mkidn_gov_pl z min. Sellinemhttps://t.co/9EKqnylAfR
— Aleksandra Dulkiewicz (@Dulkiewicz_A) June 18, 2019
Ta władza chce zbudować Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 (jako oddział MIIWŚ). Pieniądze na jego budowę mają pochodzić z budżetu państwa. Koszt przedsięwzięcia to prawie 150 mln złotych. Plany zawłaszczenia przez PiS kolejnego, tak ważnego dla naszego narodu obiektu istnieją od dawna. Próbowano je realizować jeszcze za życia, zamordowanego przez „nienawiść”, prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza.
⚠️ #PiS zabiera samorządom kolejne tereny dla partykularnego celu politycznego. Tym razem chce przejąć #Westerplatte na swoje obchody 80-lecia wybuchu II Wojny Światowej. Skandal!! Sprzeciw! pic.twitter.com/FqKYe7CAax
— Małgorzata Chmiel (@MagorzataChmiel) June 18, 2019
Wcześniej pazerna, zepsuta i pod każdym innym względem obrzydliwa pseudo władza przejęła w podobny sposób Muzeum II Wojny Światowej. W 2010 zawłaszczyła miejsce spoczynku królów i ludzi wielkich na Wawelu robiąc wszystko, co możliwe by ówczesny metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz zgodził się na pochówek zmarłego Lecha Kaczyńskiego. To samo pewnie się marzy bliźniakowi, bo następca Stanisława Dziwisza jest propisowski! Tak działa w Polsce hierarchia kościelna w porozumieniu z władzą, która (i to bez względu na opcję) zawsze po 1989 była hojna dla KK. Nie łudźmy się, że stało się to za darmo! To był zwykły Deal powiązany ze złamaniem zasad moralnych, etycznych i jednocześnie wielki, niewybaczalny błąd Dziwisza. Tak na marginesie; kilka dni temu odbyło się tam nabożeństwo z okazji urodzin ofiary tragicznego wypadku lotniczego – Lecha Kaczyńskiego. O to chodziło „naczelnikowi państwa” – „małemu duchem, ale za to wielkiemu chorymi ambicjami człowiekowi”! Każde z tychże miejsc miało służyć (i oczywiście służy) celom politycznym „dyktatorka” oraz jego partii, której reputacja jest na poziomie niższym niż opinia o konfederacji targowickiej.
Tym samym było domaganie się ze strony obecnej ekipy, zbudowanie na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie pomnika „najważniejszej, dla brata, ofiary”. Inne są jedynie tłem i usprawiedliwieniem do wysuwania coraz to nowych żądań! Nie udało się to, więc w niezwykle haniebny sposób przejęto Pl. Marszałka Piłsudskiego i postawiono coś, co przypomina schody do nieba! Obok stanęła statua Lecha Kaczyńskiego przewyższająca nawet pomnik Marszałka. O zgrozo! O małości zakompleksionego człowieka, który nie zawaha się przed niczym, aby jego twarz stała na każdym możliwym miejscu! To wstyd i hańba! To porażające, jak można być tak podłym i nikczemnym (przypomnijmy sobie wszystkie niegodne czyny „uzurpatorka”, z ostatnią aferą włącznie)! Panie Jarosławie Kaczyński, naród drugi raz nie ulegnie nastrojowi i takiej manipulacji jak po katastrofie! Wawel i inne tego rodzaju miejsca są dla królów, a nie niszczących Polskę małych ludzi, niegodnych takich honorów!
Przygotowywana specustawa, dotycząca pisowskiej aneksji Westerplatte godzi już nie tylko w prawa miasta, ale uderza w naród, gdyż to, co było dotąd polskie i historyczne, ma być pisowskie oraz odrażające. Obawiam się, że przyszłości (po przejęciu – pisyzacji półwyspu) może się okazać, że w 1939, w walkach z niemieckim najeźdźcą brali udział obaj Kaczyńscy i obecny premier! To niedopuszczalne, ponieważ Westerplatte nie jest Kaczyńskich, a narodu polskiego! Niechlubną rolę pełni w tym wszystkim MKiDN niejaki Gliński, który według mnie zatracił dotychczasowe atuty profesora i naukowca, stając się tym samym bezwolnym, pozbawionym skrupułów oraz cynicznym narzędziem w rękach polskiego duce! To hańba, także dlatego, że partyjnych „naukowców” jest w tej ekipie wielu. Osobiście uważam, że nie powinni mieć już powrotu na uczelnie, kiedy powróci demokratyczna Polska!
Sejm. Trwa komisja infrastruktury. #PIS proceduje specustawę o przejęciu #Westerplatte. Bez debaty i lekceważąc samorząd używają prawa silniejszego. Dla innych samorządów powinno się zapalić 🔴 światło.
— Monika WIELICHOWSKA (@MWielichowska) June 18, 2019
↘️https://t.co/Lc8sEVSoLW
🎥 transmisja ↘️ https://t.co/YPc74VtGRj pic.twitter.com/qbIEe8Eovy
Reasumując, chcę podkreślić znaczenie naszego sprzeciwu i poparcia dla przyzwoitych Gdańszczan broniących Westerplatte jako dziedzictwa narodowego, które nigdy nie ma prawa znaleźć się w nikczemnych łapach kłamców i wyrodnych synów polskiej ziemi! Nie pozwólmy na to ani na inne bezeceństwa wyprawiane w imię własnych interesów Kaczyńskiego – człowieka wyjątkowo złego – i jego partyjnej interesownej sekty, bo nie można nazywać tego partią polityczną! Mało tego; weźmy się do diabła w garść, bo ich trzeba odsunąć od władzy i ukarać za wszystkie delikty i przestępstwa przeciw państwu oraz narodowi! Apeluję także do zwolenników PiS zaczynających rozumieć i dostrzegać owo zło, w jakim uczestniczą! Ludzie obudźcie się, bo jeśli tego nie zrobicie, to przez was zginie Polska i jej naród! Na początku będzie to czwarty (wewnętrzny – pisowski) rozbiór, po czym przeżyjemy agresję wroga zewnętrznego.
Dariusz Stokwiszewski
Marcin Zegadło: Nie, proszę Państwa, to nie bandyci. To biedni chrześcijanie patrzą na Marsz Równości
Być może jest tam Państwa sąsiad albo ktoś z rodziny. Być może jest tam czyjś brat, mąż, syn pani Halinki z warzywniaka.
Biedni chrześcijanie patrzą na Marsz Równości w Częstochowie, zatroskani o chrześcijańską tradycję i wartości. Biedni chrześcijanie, pełni chrystusowej miłości do bliźniego przyglądają się w skupieniu, Marszowi Równości w Częstochowie.
Swoją drogą, jestem ciekaw, który z tych gorliwych chrześcijan, katolików, obrońców czci Matki Przenajświętszej odmówił chociaż raz w życiu różaniec. Kto z biednych chrześcijan w zatroskaniu przyglądających się Marszowi Równości w Częstochowie był dzisiaj w kościele, kto z owych biednych chrześcijan potrafi zbudzony w środku nocy wyrecytować Credo, kto zna na wyrywki 10 Przykazań, a kto potrafi wyrecytować 5 Przykazań Kościelnych. Nie, proszę Państwa, to nie są zwykli bandyci. To biedni chrześcijanie patrzą na Marsz Równości w Częstochowie.
Marcin Zegadło
Adam Mazguła: „ŻYDY PRECZ”. I co – Jarosławie Kaczyński?

Adam Mazguła
W PiS-szkołach i za pomocą PiS-propagandy telewizyjnej, radiowej, prasowej… produkuje Pan nowe masy ciemnoty zakochanej w kłamstwie i w nienawiści do drugiego człowieka
I co – Jarosławie Kaczyński,
czytał Pan ten tekst poniżej, dumny jesteś ze swojego faszyzmu?
Czy to przypadek, czy świadomy kurs PiS-rządu, który rozwija się zgodnie z Pana planem, czyli na tym etapie rozwoju skuteczniej i bardziej doskonale od hitleryzmu?
Policja podobno już o sprawie wie, czy idziemy o zakład, że nie wykryje sprawców, albo skończy się znikomym stopniem szkodliwości społecznej?
Prezesie PiS-u, znalazł już Pan tych, co kopali i poniżali kobiety podczas marszu 11 listopada?
O! Przepraszam. Źle sformułowałem pytanie. Miało być tak: czy ukarano przykładnie już te kobiety, które ośmieliły się stanąć bezczelnie na drodze „polskim patriotom”, którzy dumnie wznosili PiS-owskie hasła i śpiewali piosenkami wzywającymi do katolickiej miłości?
Czy w ogóle PiS-policja przedstawiła jakiemukolwiek rasiście zarzuty, w jakiejkolwiek sprawie w Polsce?
Czy wciąż dla Pana morderca Bury”, to bohater?
Czy współdziałająca z Gestapo Brygada Świętokrzyska, to godna organizacja do oficjalnego składania kwiatów przez premiera M. Morawieckiego?
Czy dalej dla Pana urodziny Hitlera ze swastykami i mundurami hitlerowskimi, to prowokacja TVN?
Czy marsze PiS-faszystów po polskich miastach, niszczenie mienia i napady na każdego, kto zdradza oznaki tolerancji dla innej rasy, religii, czy orientacji seksualnych, to teraz będzie Wasza tradycja partyjna?
A Pan, to ten dobroduszny staruszek, który wychował się poza komunizmem, niezwykle uczciwy, który całe życie ciężko pracował, zagubiony, o właściwej orientacji seksualnej i na dodatek biedny i chory?
Zadawałem te pytania wcześniej, ale teraz szczególnie jestem zainteresowany odpowiedziami, bo to już nie jest teoria. Krzywdzi Pan ludzi. Jest już prawie 60 przypadków byłych funkcjonariuszy i ich rodzin, których pomógł Pan uśmiercić, bo jak każdy rasowy faszysta, chce Pan mieć wroga zbiorowego. Wielu wrogów zbiorowych! Jeśli tak dalej będzie Pan wspierał faszyzm, to historia już pokazała, do czego on prowadzi narody.
Nie chcę tego braku odpowiedzialności i podłości, które Pan nam narzuca przy pomocy kłamstw i wykorzystywaniu wiary w stosunku do najbardziej zacofanych grup społecznych w Polsce. Na dodatek w PiS-szkołach i za pomocą PiS-propagandy telewizyjnej, radiowej, prasowej… produkuje Pan nowe masy ciemnoty zakochanej w kłamstwie i w nienawiści do drugiego człowieka.
Jarosławie Kaczyński,
odejdź w zapomnienie, z tym swoim aroganckim oszustwem, faszystowskim cynizmem i podłością, z tym swoim PiS-rządem, w składzie którego, trudno znaleźć uczciwego i mądrego człowieka.
Odejdź! Zanim będzie za późno!
Zawsze z dobrą radą,
Adam Mazguła
***
ŻYDY PRECZ
Wąwolnica, lubelskie. Wczoraj, 15.06.19, wieczorem.
Zniszczono zakład kamieniarski pana Krzysztofa, dwa samochody i materiał, na którym pracował. Robił w swoim warsztacie także macewy na groby ofiar Zagłady.
[podaję za informacją z fb Zuzanny Hertzberg, sprawdzone, zdj. Joanna Świderska]





***
PS. Dziś rano wrzuciłam tekst o białostockich katolikach nieżyczących sobie w ich kościele koncertu pieśni żydowskich. Petycja parafian do biskupa pełna była antysemickiej mowy nienawiści. Kilkoro moich znajomych zareagowało na ten tekst śmiechem [emotką], co mnie z kolei nieco zmroziło.
To się tak zaczyna. Zawsze „niewinnie”. Czasem od czegoś błahego i śmiesznego. Ale czy na pewno?
Potem przychodzą do twojego domu.
—
Edit: sprawę można śledzić na fb Fundacja Zapomniane
Adam Mazguła: Jesteś młodym polskim katolikiem? – Zwracam się do Ciebie

Adam Mazguła
Jeśli dzisiaj chcesz być aktywnym członkiem naszej społeczności, praktykującym katolikiem, to zastanów się, dokąd prowadzi nas ta religia gloryfikacji męczeńskiej śmierci, zamiast miłości.
Władysław Jagiełło sprzeciwił się grabieży, napadom i morderstwom Zakonu Krzyżackiego Najświętszej Marii Panny, na ludności litewskiej i polskiej, więc pobił ich pod Grunwaldem. Zakon, który powstał na fali organizowanych krucjat został wyrzucony z Węgier, bo chciał przejąć władzę nad krajem. Na fali szybko rozwijającego się kultu zabijania za wiarę od 1226 roku Konrad mazowiecki zaprosił ich do siebie, a papież bezprawnie i pośpiesznie nadał im prawo do ziemi.
Ponieważ Litwa i Polska wcześniej przyjęła chrześcijaństwo, jako religię obowiązującą, to zakon krzyżacki ponownie nawracał ludność mieczem i ogniem na sobie rozumianą wiarę. Wszystko to czynił w imię Boga i Najświętszej Marii Panny. Trudno było walczyć z rycerzami, którzy powołując się na wolę Boga, czynili sobie ziemię poddaną, razem z zamieszkującymi ją ludami.
Po bitwie pod Grunwaldem papież Marcin V obłożył klątwą króla polskiego i wszystkich Polaków do ENTEGO POKOLENIA. Klątwa ta do dziś nie została zdjęta z POLSKI I POLAKÓW obowiązuje ona nadal i w myśl prawa kanonicznego wszyscy Polacy są przeklętymi Antychrystami.
Od tego czasu wszyscy mieli nie tylko prawo, ale i święty obowiązek walczyć z Polakami, bezkarnie ich zabijać, palić, zabierać w niewolę i rabować majątki.
Władysław Jagiełło zawiózł wszystkie dobra i łupy zdobyte na zakonie papieżowi, który je przyjął, ale nie wpuścił nawet posłów za bramy Watykanu i klątwy nie cofnął. Myślisz, że zrobił to w imię Boga sprawiedliwego i dobrego, czy aby pokazać, kto rządzi światem bez oglądania się na boskie przykazania?
Nie była to pierwsza i ostania klątwa rzucona na Polaków przez hierarchów kościelnych. Robili to kolejni papieże i biskupi przed Jagiellonami i ci, którzy doprowadzili do rozbiorów Polski, po powstaniu kościuszkowskim, listopadowym i styczniowym. Przeklinano Polskę i błogosławiono hitlerowskie oddziały idące mordować i zniewalać nasz naród.
Po II Wojnie Światowej, po zdradzie międzynarodowej, która podporządkowała Polskę Sowietom, kościół otrzymał wszystkie dobra i majątki kościelne położone na terenach przyłączonych do Polaki, mimo, że tylko 1/3 z nich była wcześniej katolicka.
W czasach PRL wybudowano więcej kościołów, niż kiedykolwiek w historii. Jednak kler rozpowszechnia kłamstwa, o rzekomych prześladowaniach, i domaga się ciągle niezaspokojonych „zwrotów”. Aż 10 tysięcy biskupów i księży było zarejestrowanych, jako tajni współpracownicy służb bezpieczeństwa PRL. Ala to oni dzisiaj szkalują i szczują na ludzi tamtego okresu i kreują siebie, jako sumienia narodu.
Nie piszę tego, aby kogoś pouczać. Każdy ma swój rozum i potrafi myśleć. Każdy ma prawo do swojej oceny i korzystania z wolności religijnej, lub wolności od religii.
Jednak we wszystkich znanych mi religiach świata Bóg jest miłością. Przybiera różne wizerunki na miarę kultury narodu, który go wielbi, ale zawsze jest to nieskończenie dobra, mądra i miłosierna siła odpowiedzialna za asze szczęście. Sam J. Chrystus też był przecież objawionym synem Boga wszechmogącego.
Jednak, kiedy widzę, jak kolejne rządy zasypują biskupów i księży kolejnymi przywilejami, a oni tytułują się narodowymi patriotami, to przypomina mi się, że nawet Jan Paweł II nie odwołał żadnej klątwy, a biskupi dalej niszczą państwo swoją pychą i niezaspokojonym pędem do bogactwa i wpływów, powołując się na imię Boga.
Jeśli Bóg katolicki jest miłością, uczył skromności, czynienia dobra i rozdawał chleb, to kogo reprezentują urzędujący w Polsce biskupi, którzy czynią wszystko odwrotnie? Czy sadzisz, że są przedstawicielami Boga? A może instytucji, która wspiera każdą władzę w zamian za wciąż nowe przywileje?
Czy biskup jest święty i nie podlega prawu na ziemi? Czy może krzywdzić dzieci, okłamywać ludzi, szczuć na innych, wybierać nam partię polityczną, na którą każe głosować w imię Boga? Czy chciałbyś być molestowany lub zaszczuwany przez księdza z ambony, który najpierw zgwałcił, odebrał godność, zniszczył życie i teraz mści się na Tobie, bo dorosłeś, aby o tym powiedzieć? Jeśli Bóg jest miłością i dobrem nieskończonym, to kogo reprezentują ci panowie w sukienkach?
Wiesz dobrze, że osoby duchowne potrafią walczyć o swoje interesy i nigdy nie przyznają się do popełnionych win. Stworzyli zmowę milczenia, nieuzasadnionej świętości oraz bezprawia i trwają.
PiS obwołał w obecności A. Dudy nieżyjącego od 2 tys. lat Chrystusa, królem Polski. Obwołano też królową Najświętszą Marię Pannę. Przy obecności władz państwowych, koronowano ich obrazy i stawia potężne posągi. Władze kraju padają na kolana i modlą się publicznie o deszcz, albo zatrzymanie opadów.
Sportowcy przeciwnych drużyn błagają tego samego Boga o zwycięstwo, chociaż co to ma wspólnego z miłością wszechmogącą? Czy Bóg, który ma takich fantastycznych przedstawicieli na ziemi jak biskupi polscy ma reagować na wynik sportowy, jeśli nie interweniował, kiedy błagali go o życie gazowani i mordowani niewinni więźniowie obozów koncentracyjnych, właściciele ziemscy innych wyznań, kobiety palone na stosach za popularyzację wiedzy i miliony innych dzieci, kobiet i mężczyzn, zabijanych ze szczególnym okrucieństwem przez swoich chrześcijańskich oprawców?
Na znak panowania kultu śmierci, cały nasz kraj, od Giewontu po Hel pokryty jest krzyżami, stawianymi przy drogach, w szkołach, instytucjach państwowych i w centrach miast, jako symbol uświęconej męczeńskiej śmierci człowieka.
Jeśli jesteś młodym Polakiem, to wiesz, że na Jasnej Górze błogosławi się faszystowskie bojówki, których istnienie jest zakazane Konstytucją.
Księża błogosławią krucjaty PiS-u przeciwko innym obywatelom naszego kraju. Mimo, że większość liderów partii rządzącej wspieranej przez kościół ma niejednoznaczne preferencje seksualne, kościół ogłosił walkę ze zwolennikami wolności rasowej i seksualnej.
Interesu kleru w Polsce pilnują tysiące powołanych na posady państwowe kapelani wszystkich instytucji od wojska, po urzędy skarbowe.
Agresywna religia nie pozwala się rozwijać edukacji szkolnej i od przedszkola po studia i ma najwyższy priorytet. Oprócz dwóch godzin tygodniowej indoktrynacji wiarą, szkoły otwarte są na komunie, święta kościelne, roraty, msze za szkołę i ojczyznę…
Drogi polski przyjacielu,
widziałeś pewnie ubranych w płaszcze zakonne Rycerzy Chrystusa i NMP, Orderu św. Stanisława, Krzyżaków… Jest tych bractw wiele. Nawet harcerze maja swoje ortodoksyjne chrześcijańskie odmiany. Z niedowierzaniem przyjąłem informację o powołaniu kolejnego zakonu obrony przed „grzechem”.
W bazylice Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask w Niepokalanowie odbyła się uroczystość zaprzysiężenia Wojowników Maryi. Według organizatorów w Niepokalanowie zjawiło się 2 tys. mężczyzn, którzy zostali przyjęci do grupy „Wojownicy Maryi Only4Men”.
– Być Wojownikiem Maryi to znaczy walczyć pod sztandarem Niepokalanej z szatanem, grzechem i swoimi słabościami na wszystkich polach swojego życia. Ogromnie wzrasta nasza miłość do Kościoła, do sakramentów, do Eucharystii, spowiedzi i adorowania Pana Jezusa. Jesteśmy zakochani w Matce Bożej. To wielka pomoc dla mężczyzn, którzy w dzisiejszym świecie są zatruwani fałszywymi wzorami męskości. Naszym celem jest pomoc mężczyznom w przywracaniu ich tożsamości – mówił Piotr Hubert Kowalski, lider warszawskiego regionu Wojownicy Maryi.
Jednym ze znaków zakonu jest miecz, który otrzymali wszyscy wojownicy. Miecz, symbol krwawych walk i średniowiecznej krucjaty krzyżowców otrzymali wojownicy, a nie rycerze. Mają walczyć mieczem, z kim? Kto wskazuje wroga? Po co biskupom nowy uzbrojony fanatyczny zakon wszelkiego posłuszeństwa?
Wojownicy agresywnej krucjaty mają walczyć z grzechem i w prawnej osłonie rządu dokonywać rozbojów na niewiernych, chociaż nikt tu nie jest wrogiem i każdy ma prawo korzystać ze swojej wolności.
Drogi przyjacielu,
pewnie widziałeś maszerujących z kapłanami faszystów po ulicach polskich miast hańbiących pamięć o bohaterskich obrońcach polskiej państwowości. Marsze te są pod szczególną ochroną władz, a ci, którzy pokojowo protestują przeciwko nim są szkalowani przez policję i partyjne sądy. To bardzo niebezpieczna gra władzy wspieranej ślepo przez biskupów. To kierunek na reżim i przemoc, to symbol ponownego wprowadzenia do Polski Krzyżaków, którzy są ponad prawem.
Jeśli dzisiaj chcesz być aktywnym członkiem naszej społeczności, praktykującym katolikiem, to zastanów się, dokąd prowadzi nas ta religia gloryfikacji męczeńskiej śmierci, zamiast miłości. Zanim wstąpisz do zakonu krzyżowców zdobądź się na refleksję, komu chcesz służyć i w imię, jakich wartości?
Kiedy ktoś próbuje Ci opowiadać o kulturze i tradycjach chrześcijańskich, przypomni sobie ten list do Ciebie i poszukaj w innych źródłach wiedzy o wierności idei, a nie interesom biskupów powołujących się na Boga.
Zanim podniesiesz miecz wojownika Maryi na człowieka, zapytaj tego, co ci go wręczył, dlaczego zamiast kochać jak nauczał Bóg, uczy zabijać i nienawidzić. Jeśli kolejny raz posłuchasz ”katolickiego radia Rydzyka”, albo przemawiających w kościele polityków wzywających do wojny i konfrontacji pomiędzy Polakami, zapytaj celebrantów, jaką wiarę reprezentują i dlaczego to nie jest nauka Boga?
Nie chcę Cię pouczać, masz swój rozum i swoją odpowiedzialność za czyny i słowa. Sam z pewnością rozpoznajesz prawdę i fałsz, odróżniasz agresję i wojnę od pokoju oraz braterstwa w tolerancji. Chcesz być taki, jak od Ciebie oczekują biskupi polscy, twoja sprawa, ale wtedy nie opowiadaj, że wierzysz w Boga.
Nie daj też wmówić sobie, że w Twoim interesie jest wspieranie faszystów i PiS-u. Oni każdą swoją decyzją udowadniają, że nie są miłością.
Zawsze z dobrą radą,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum. Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Marcin Zegadło: Naiwnie widziałem w Biedroniu alternatywę dla skostniałej sceny politycznej i człowieka, któremu można zaufać
Robert Biedroń – dla przypomnienia dodam, że to lider partii Wiosna, który ostatnio o tym zapomina skupiony wyłącznie na sobie (nic nowego) – wyznał z dziecinną szczerością, że mandatu posła do europarlamentu, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, zrzekać się nie zamierza, bowiem mandat ten daje mu pretekst, żeby być obecnym w mediach i mówić o „ważnych sprawach”.
Trudno Robertowi Biedroniowi odmówić słuszności tego spostrzeżenia. Europoseł to nie byle kto. Bez mandatu Biedroń jest tylko byłym prezydentem prowincjonalnego miasta oraz liderem ugrupowania politycznego, które z trudem przekroczyło prób wyborczy. Zatem w zupełności rozumiem, dlaczego Robert Biedroń nie ma ochoty oddawać tego, co daje mu prawo zasiadania w europarlamencie.
Na jego miejscu pewnie czułbym to samo. Mianowicie, zaczynałoby do mnie docierać, co to znaczy „szarżować z deklaracjami” i to, że świetnie się oddaje coś, czego się nie ma, na przykład świetnie rozdaje się cudze pieniądze (patrz: Prawo i Sprawiedliwość), natomiast jeśli już to coś mamy (patrz: Robert Biedroń – mandat), trudno się z tym rozstać.
Zresztą, nie mówimy tutaj o członkostwie w elitarnym klubie, w którym to my opłacamy składki. Mówimy o członkostwie w elitarnym klubie, w którym to nam płacą i to sowicie. Płacą nam tak, że nas to na resztę życia napełnić może spokojem o charakterze socjalno-ekonomicznym, pozwala nam beztrosko skupiać się wciąż na sobie, kochać siebie, pozostawać pogodnym i rozentuzjazmowanym w sposób delikatnie mówiąc drażniący. Pozwala nam również nie oglądać się na dopiero co utworzone ugrupowanie polityczne, pogodnie (jak to u Biedronia) nazwane Wiosną, któremu to ugrupowaniu zaufało wiele znajomych mi osób, które lubię i cenię i przykro mi, że Robert Biedroń prawdopodobnie zawiedzie ich oczekiwania. Ponieważ do tego to właśnie zmierza, o czym lider Wiosny musi, mimo świetnie udawanego pogodnego nastroju, wiedzieć i wbrew zapowiedziom europejskiego mandatu nie zrzeka się – na wszelki wypadek.
Co więcej. Robert Biedroń tak bardzo złe ma przeczucia, że nie obchodzi go najwyraźniej, jak bardzo jego obawy w tym „nie-zrzekaniu się” są widoczne, jak bardzo to, co Robert Biedroń robi, proste jest do odczytania i jak w gruncie rzeczy jest niepoważne. Ale Robienie Biedroniowi zarzutu z braku powagi, to jest mniej więcej coś takiego jak robienie posłowi Dominikowi Tarczyńskiemu zarzutu z braku kultury. Zabieg zbędny. I tak wszyscy wiedzą, z czym mają do czynienia.
Piszę to ze smutkiem, ponieważ naiwnie, jak się okazuje, widziałem w Biedroniu alternatywę dla skostniałej sceny politycznej tego kraju, widziałem w nim człowieka, któremu można zaufać, a z tym wiąże się przewidywalność zachowań i to, co zwykliśmy nazywać „dotrzymywaniem słowa” – być może dziecinnie to brzmi, ale w końcu mówimy o Biedroniu, a ten oferuje nam od dłuższego czasu taką właśnie wersję siebie. Jeżeli w tej sytuacji Robert Biedroń czyni inaczej niż zapowiedział, jaką mamy gwarancję, że nie zachowa się podobnie w przyszłości. W kwestiach dużo bardziej istotnych, np. w kwestii wyboru ewentualnego koalicjanta. Jeżeli zapowiadany przez Biedronia triumf Wiosny, rzeczywiście nastąpi.
Smuteczek.
Marcin Zegadło
Dariusz Stokwiszewski: Mógłbym dzisiaj powiedzieć „a nie mówiłem”?!
Mój ostatni artykuł, dotyczący rozpoczynającej się wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA zawierał krótką analizę relacji polsko – amerykańskich i ewentualnego przebiegu tego, co mogło się, według mnie, podczas spotkania oby prezydentów wydarzyć. Dziś, już na spokojnie, bo po zakończeniu oficjalnej części wizyty, można dokonać pewnego podsumowania, które jednakowoż także oparte jest głównie na przypuszczeniach tego, jakie mogły być jej kulisy. Podtrzymuję swoją opinię zawartą w poprzednim tekście w kwestii tego, że wizyta nie przyniosła żadnych szczególnych wydarzeń; nie doszło więc wbrew temu, co mówią i piszą kręgi rządowe i przychylne im media, do jakiegokolwiek przełomu. Tym bardziej na skalę porównywalną do tego, czym było przystąpienie Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1999 roku. Jeśli ktoś tak właśnie twierdzi, to nie wie, co mówi!
Wspominałem wcześniej m.in. o możliwych „niewygodnych” dla naszego prezydenta okolicznościach i pytaniach dotyczących sytuacji społeczno – politycznej naszego kraju, ale też stanu polskiej demokracji, ze szczególnym uwzględnieniem jej zagrożeń głównie w kontekście trybunałów oraz sądów i próby ubezwłasnowolnienia ich przez PiS i SP. Druga kwestia, o której też pisałem dotyczyła zakulisowych aspektów „restytucji mienia pożydowskiego”. Jak się okazało „słowo ciałem się stało”, choć nie przypisuję sobie tego wątpliwego „sukcesu”, a bardziej może gruntownej analizie tego wszystkiego, co tzw. „mądre głowy tego świata” mówią. Dopiero bowiem zebranie dostępnych informacji oraz ich przetworzenie w sposób zgodny ze sztuką do poziomu społecznej percepcji, pozwala postawić przyjętą diagnozę w sposób wiarygodny i uprawniony.
Odniosłem się więc kolejno do tych obu w/w aspektów wizyty Andrzeja Dudy w Białym Domu. Pomijając brak obycia i generalnie merytorycznego przygotowania większości z zagranicznych wizyt prezydenta, należało się i tym razem spodziewać jakiejś gafy w jego zachowaniu. I tak też się stało; prezydenta znowu poniosły emocje i po raz kolejny zaczął opowiadać o sędziach SN, obrażając wielu z nich i deprecjonując całą instytucję. Piszę o tym, gdyż tak się dzieje w zasadzie przy okazji wielu konferencji. Tu naprawdę wyjątkowo nie wypadało kalać swojego gniazda i szkoda, że pan Andrzej Duda nie stara się zachować na właściwym (dla odpowiedzialnej głowy państwa) poziomie. Zostawię więc tę „nierozwiązywalną dla prezydenta kwestię” i poprzestanę na tej informacji.
Jednakże nie da się pominąć milczeniem tego, co zaszło realnie. Grupa amerykańskich kongresmenów wystosowała (dwa dni wcześniej) list do prezydenta Donalda Trumpa ws. wizyty Andrzeja Dudy, w którym proszą o przyjrzenie się temu, że w Polsce łamana jest wolność słowa, a sądownictwo jest politycznie uzależnione, co stanowi zagrożenie dla praworządności. Nade wszystko zaś; „nierozwiązana jest kwestia restytucji mienia pożydowskiego”! Tego się obawiałem, sugerując nawet, że może to mieć największy wpływ na wszystkie pozostałe do omówienia sprawy. W USA mówi się o spięciach na linii Kongres – Departament Stanu. Bez wątpienia jest to prawda, ale, tak czy inaczej, dla Polski to „twardy orzech do zgryzienia”! Chodziły słuchy o tym, że prawdopodobnie pisowski rząd już coś Amerykanom obiecał w tej kwestii, jednak nie ma bezpośrednich dowodów więc póki co, tę sprawę pozostawiam niedopowiedzianą.
Nie mniej zarzuty zawarte w liście kongresmenów do prezydenta Donalda Trumpa są mocne. Według nich PiS dokonuje bezprecedensowych kroków w sprawie centralizacji władzy kosztem innych instytucji demokratycznych państwa. Gwałci, mówiąc wprost obowiązujący od ponad 200 lat, tzw. monteskiuszowski trójpodział władzy. Sprawuje również niemal całkowitą kontrolę nad trybunałami i sądami, w których też instaluje na najważniejszych pozycjach, wygodnych i lojalnych w stosunku do siebie, aparatczyków. To samo dzieje się w wojsku, policji oraz spółkach skarbu państwa, w czym niezwykle pomocna jest rola rządowych środków masowych przekazu. Tymczasem bardzo mocno atakowane są media niezależne. Ich wiarygodność jest nieustannie i bezpodstawnie podważana.
Nie widać zatem wielu realnych pozytywów wizyty prezydenta Dudy, z której rząd chce się zrobić coś wyjątkowego. I to, tym bardziej że podstawy współpracy z USA tworzyły wszystkie poprzednie ekipy rządowe pochodzące z różnych środowisk politycznych po 1989 roku. PiS nie ma tu żadnych szczególnych zasług; przeciwnie ma wielką zdolność zmiany sojuszników niemal we wrogów Polski. Mam cały szereg zastrzeżeń w kwestii postanowień przyjętych podczas spotkania Donalda Trumpa i Andrzeja Dudy, który (i to mnie irytuje), zbyt przecenia swe walory i predyspozycje do tego, by być odpowiednim interlokutorem dla prezydenta USA. I to z wielu względów: najbardziej rzucająca się w oczy są chyba: naiwność i brak doświadczenia w tzw. wielkiej polityce.
Donald Trump to osoba, która byłaby w stanie przekonać Andrzeja Dudę do podpisania własnej dymisji (oczywiście lekko przesadzam) czarując go słowami. Tym bardziej że na polskim prezydencie (opisuję tu swoje wrażenia) większe znaczenie od merytorycznych kwestii robi blichtr i „zabawki władzy”. Nie sądzę więc, aby „targował się” z Trumpem o cokolwiek, a raczej parafował wersję przygotowaną przez stronę amerykańską! Jako taką więc dla strony amerykańskiej bardziej pomyślną, ale tym zajmę się innym razem. Na razie wiemy to, że kiedyś USA może nam zniosą wizy, a tymczasem my zakupimy od strony amerykańskiej 32 samoloty F-35, które póki co są „pieśnią przyszłości” (to może zabrać producentowi od 5 do 7 lat, a może dłużej) dając jednocześnie pracę tysiącom obywateli amerykańskich, nie polskich. Nie zadbano bowiem, z tego, co mi wiadomo, o offset. Ponadto wszystko, co dotyczy tych nowoczesnych, ale bardzo drogich maszyn (oprogramowanie, technologie etc.) pozostanie własnością strony amerykańskiej. Za kilka lat może okazać się, że tego rodzaju maszyny nie były niezbędne polskiej armii i to z wielu względów. Nie jestem specjalistą od lotnictwa, ale może warto byłoby bardziej zainwestować w nowoczesne przecież samoloty, które posiadamy; F-16 i rozbudować ich bazę technologiczną lub przeznaczyć pieniądze na coś bardziej dziś niezbędnego.
Oczywiście rozumiem sytuację i względy polityczne, które determinują postępowanie każdego rządu nie mniej, nie chciałbym, aby którykolwiek fragment podpisanych w USA zobowiązań strony polskiej zepsuł nasze relacje z sojusznikami europejskimi, o czym by można byłoby napisać jeszcze kilka kolejnych artykułów, a pewnie i książkę.
Jurek Owsiak: skarga na decyzję o odmowie zadysponowania pociągów dla uczestników Pol’and’Rock Festival
Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy skierowała do prezesa zarządu Przewozów Regionalnych sp. z o. o. Krzysztofa Zgorzelskiego skargę na decyzję o odmowie zadysponowania dodatkowych pociągów dla uczestników Pol’and’Rock Festival. Skargę przygotowała i wysłała w imieniu Fundacji Kancelaria Prawna Dubois i Wspólnicy.
W pierwszej kolejności wyraziliśmy ogromne zdumienie odmowną decyzją Spółki, w szczególności przy uwzględnieniu rozbieżności między uzasadnieniem, jakie zostało przedstawione pisemnie Fundacji, a informacjami publikowanymi w okresie wcześniejszym na temat strategii rozwojowej Spółki.
Tutaj kancelaria wykazała czarno na białym, że sama Spółka bardzo głośno informowała społeczeństwo o swoich inwestycjach – 509 milionów z własnych środków, 629 milionów uzyskanych z konsorcjum kilku banków oraz 200 milionów z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Dzięki temu Spółka pierwszy raz od wielu lat miała dodatni wynik finansowy, pozyskała 384 000 nowych pasażerów i uzyskała 26% udziału w rynku. Mało tego, Spółka zdecydowanie zmodernizowała lub pozyskała około 50 pojazdów, co sprawia, że tłumaczenie, że właśnie tego taboru brakuje, brzmi kuriozalnie.
Przypominamy Spółce, że w latach ubiegłych z tej usługi skorzystało kilkadziesiąt tysięcy uczestników festiwalu. Także w tym roku ci sami uczestnicy festiwalu liczą na to, że skorzystają z oferty Spółki. Tym bardziej, że zgodnie z art. 14b ustawy z dnia 28 marca o transporcie kolejowym „zakazane jest stosowanie bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w transporcie kolejowym, w tym w zakresie wykonywania umowy przewozu z uwzględnieniem obowiązku zapewnienia podróżnym odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny oraz użycia środków transportowych odpowiednich do danego przewozu”.
Przypomnieliśmy także Spółce, że za naruszenie wskazanego obowiązku grozi sankcja administracyjna w postaci kary pieniężnej, nakładanej przez Prezesa Transportu Kolejowego na podstawie art. 66 ust. 1 pkt 7 lit c) w/w ustawy, w wysokości do 2% rocznego przychodu osiągniętego w poprzednim roku kalendarzowym. W ocenie Fundacji odmowna decyzja Spółki może doprowadzić do naruszenia wskazanego w art. 14 b powyżej zakazu.
Oczywiście zaprzeczyliśmy stwierdzeniom, że odmowa wykonania usługi spowodowana była zniszczeniami w pociągach. Uważamy, że ta wiadomość jest nieprawdziwa, a w konsekwencji bezprawna, albowiem prowadzi do nieuzasadnionej odmowy świadczenia usług. Nigdy nie otrzymywaliśmy żadnych raportów na temat zniszczeń, a pod nasz adres nie były wysyłane jakiekolwiek roszczenia związane z uszkodzeniem taboru. Praktycznie aż do tej pory uważaliśmy, Przewozy Regionalne i my, że nasza współpraca jest bardzo dobra, o czym świadczy m.in. wypowiedź byłego prezesa Przewozów Regionalnych Krzysztofa Pasikowskiego.
Przedstawiam powyżej najważniejsze tezy skargi Fundacji. Pełną treść znajdziecie pod adresem (http://bit.ly/2wUwmTM). Pismo zostało wysłane do wiadomości Agencji Rozwoju Przemysłu S.A, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Departamentu Skarbu Państwa, Prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Departament Porządku Publicznego.
Przypominam – wszystkie Wasze ogłoszenia dotyczące transportu na Pol’and’Rock Festival zamieszczajcie w Banku Podróży, a jeśli macie do zaproponowania autobus czy bus, to wyślijcie maila na adres transport@wosp.org.pl.
Jurek Owsiak
Rosja reaguje na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich: w razie konfliktu Polska stałaby się celem

DW
Rosja uważnie obserwuje plan wzmocnienia obecności wojsk USA w Polsce. Parlamentarzyści Dumy mówią o konieczności „akcji odwetowej”. Decyzję USA chwali sekretarz generalny NATO.

Agencja Reutera przytacza słowa kremlowskiego rzecznika Dmitrija Pieskowa, który powiedział, że rosyjskie wojska będą uważnie śledzić amerykańskie plany wzmocnienia swojej obecności wojskowej na terenie Polski. Celem tych obserwacji jest „upewnienie się, czy jakiekolwiek akcje ze strony USA nie zagrożą bezpieczeństwu Rosji”.
Żołnierze i drony przybędą do Polski
To reakcja Kremla na deklarację prezydenta USA o gotowości do rozmieszczenia w Polsce dodatkowych 1.000 żołnierzy. Deklaracja padła podczas wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Waszyngtonie, przy okazji podpisania polsko-amerykańskiej deklaracji o współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych USA w Polsce. Dokument mówi między innymi o utworzeniu w Polsce Wysuniętego Dowództwa Dywizyjnego USA oraz eskadry bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Sił Powietrznych USA.
🇵🇱🇺🇸 Joint Declaration on Defense Cooperation Regarding U.S. Force Posture in Poland.https://t.co/VorrjsmXeL pic.twitter.com/uKOkC9hh75
— Kancelaria Prezydenta (@prezydentpl) June 12, 2019
Moskwa jest zaniepokojona decyzją Warszawy i Waszyngtonu o rozmieszczeniu w Polsce eskadry amerykańskich bezzałogowych statków powietrznych. Powstaje pytanie, jak to się ma do ustaleń między Rosją a NATO – oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Riabkow.
W oświadczeniu rosyjskiego MSZ czytamy, że resort postrzega rozmieszczenie dronów jako „oznakę przygotowań do dalszych rozmieszczeń na szeroką skalę”. Zdaniem cytowanego przez agencje Reuters i RIA Riabkowa, „pod zmyślonymi pretekstami realizowane są programy o charakterze głównie destabilizującym” i eskalacyjnym, a decyzja o wzmocnieniu amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce może być wyrazem „agresywnych intencji” Waszyngtonu.
MSZ Rosji: "Z żalem odebraliśmy decyzję Waszyngtonu i Warszawy o rozmieszczeniu w Polsce wzmocnionego kontyngentu wojskowego USA. Uważamy, że w ten sposób zadano potężny cios jednemu z kluczowych postanowień Aktu stanowiącego Rosja-NATO z 1997 r." https://t.co/KjcY5Tr0m0
— Russian Embassy, PL (@rusemb_pl) June 13, 2019
Parlamentarzyści o „odwecie”
Przed konsekwencjami decyzji Trumpa ostrzegają przytaczani przez agencję Reutera rosyjscy parlamentarzyści. – W przypadku jakiegokolwiek konfliktu, niech nas Bóg broni, terytorium Polski stałoby się oczywistym celem akcji odwetowej, jeśli nasz kraj zostałby zaatakowany – powiedział agencji Interfax Władimir Dżabarow z komisji spraw zagranicznych Dumy.
Weteran rosyjskich jednostek specjalnych Władimir Szamanow z komisji obronnej jest zaniepokojony planowanym rozmieszczeniem dronów, które „mogłyby służyć do przenoszenia ładunków jądrowych”.
– Świat zbliża się stopniowo do niebezpiecznego momentu, porównywalnego z kryzysem karaibskim – powiedział Szamanow, nawiązując do kryzysu kubańskiego w 1962 roku, gdy wskutek napięć pomiędzy ZSRR a USA świat stanął na krawędzi wojny atomowej. – Będziemy zmuszeni do zastosowania środków odwetowych i mamy je w swoim arsenale – cytuje Szamanowa agencja Interfax.
Wojska z Niemiec do Polski
Trump podkreślił, że do Europy nie zostaną wysłane dodatkowe oddziały, a żołnierze zostaną przekierowani do Polski z Niemiec lub innych miejsc w Europie. W Niemczech stacjonuje teraz 35.000 żołnierzy USA, w Polsce jest ich 4.500.
Agencja DPA podkreśla, że wysłanie wojsk z Niemiec do Polski to dla Trumpa praktycznie jedyna możliwość realizacji nowej obietnicy w ten sposób, by nie musieć wysyłać do Europy nowych żołnierzy. Niemcy są tym krajem europejskim, gdzie obecność amerykańska jest najsilniejsza.
DPA pisze także o „demonstracyjnym spokoju” Berlina jako reakcji na obietnice Trumpa i porównuje to do innych reakcji Berlina na „ataki werbalne” amerykańskiego prezydenta. – Nie ma w tym niczego nowego – stwierdził minister spraw zagranicznych Heiko Maas w Berlinie. Rozmieszczenie wojsk Berlin zamierza „uważnie obserwować”.
Wzrost bezpieczeństwa
Na decyzję Waszyngtonu pozytywnie zareagował sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, uznając to za „silną deklarację USA wspierania europejskiego bezpieczeństwa”. Także Litwa uważa to za dobry krok. – Rozmieszczenie wojsk USA w Polsce jest nie tylko dobre dla Polski, lecz także dla krajów bałtyckich – powiedział litewski minister obrony Raimundas Karoblis.
REDAKCJA POLECA
Jurek Owsiak: PKP – Pamiętaj Komu Pomagasz!

Jurek Owsiak
Przewozy Regionalne, które od 25 lat uruchamiają dodatkowe pociągi na festiwal Pol'and'Rock - dawny Przystanek Woodstock, w tym roku po raz pierwszy zrezygnowały z tego wsparcia. Powód? Zbyt duże straty finansowe. Z tą decyzją nie zgadza się marszałek woj. lubuskiego Elżbieta Anna Polak. W liście do prezesa Przewozów Regionalnych apeluje o jej zmianę powołując się m.in. na dobro pasażerów.
A pomagamy sobie wszyscy razem! W internecie zawrzało i to w sposób najbardziej fantastyczny, pokojowy, ludzki i przyjacielski. Akcja Antyradia „Skazany na busa” wyrwała z kopyta, ale pamiętajcie – to tylko dwa autobusy rock’n’rollowego radia, które organizujemy dla najbardziej zagorzałych fanów, którzy stoczą o nie boje w konkursach.
— staryszczur (@KUBEK78) June 13, 2019
Całą falę wzajemnej pomocy będzie można już widzieć na stronie dobrze Wam znanej od wielu lat – Bank Podróży (bankpodrozy.polandrockfestival.pl). Tutaj zgłaszajcie wszystkie swoje autobusowe i podróżnicze propozycje. My tymczasem już opracowujemy całą logistykę, czyli parkingi na miejscu i przede wszystkim – sposób wyjazdu z Festiwalu Pol’and’Rock Festival. Zrobimy to z fasonem jakiego świat jeszcze nie widział! Będziemy chcieli, aby autobusy odjeżdżały spod sceny trasą parady motocyklowej. Jeśli tylko będziecie się stosowali do naszych wszystkich poleceń, to te autobusy, które Was przywiozą i chciały odwieźć, po Was na Festiwal przyjadą. A ci, którzy będą mieli ochotę i czas, pożegnają Was machaniem ręki.
Wpadają też do nas takie ogłoszenia, jak Jakuba Ćwieka, pisarza, a przede wszystkim przemiłego gościa, który postanowił ułożyć sobie niesamowity plan. Będzie dowoził ludzi na Festiwal ile razy się tylko da. Szczegółów szukajcie u niego. I to jest ta fantastyczna, Wasza samopomoc za którą wielkie dzięki! Mam uczucie, że zrobiło się jeszcze bardziej radośnie i ciepło na sercu, że po raz kolejny przyjazd na Festiwal to już dziś – wielka przygoda!
Mówię „po raz kolejny”, bo – jak pamiętacie dworzec polowy w Żarach – to właśnie tam miały miejsce najbardziej spektakularne podróże z przenoszeniem konduktora na rękach z wagonu do wagonu. I mimo, że polski tabor kolejowy się dopiero budował, to ni cholery nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie myślał, aby nie wystawiać dodatkowych pociągów, czy nawet nie zbudować peronu w szczerym polu. Ach, co to były za obrazki! Tysięczny tłum szedł pośród łanów zbóż i krętej, piaszczystej drogi, aby wkroczyć na woodstockowe, żarskie pole.
BlaBlaCar i Bank Podróży to teraz okno na nasz Festiwal. Koleje niemieckie już potwierdziły, że jak zwykle będzie bardzo dużo połączeń z Berlina do Kostrzyna i dodatkowo jeszcze wystawią tradycyjnie festiwalowy skład. W poniedziałek ogłosimy ostatniego, dużego wykonawcę na dużej scenie i w ten sposób skład podstawowy, oprócz kapel eliminacyjnych, 25. Festiwalu Pol’and’Rock zostanie zamknięty.
Mam nadzieję, że poniedziałkowe ogłoszenie ucieszy Was niezmiernie. Jutro przedstawię korespondencję naszej kancelarii prawnej z prezesem Przewozów Regionalnych. I powiem Wam krótko – moim i naszym zdaniem złamano kilka podstawowych i niezbywalnych praw. Ale o tym jutro! A ja dziękuję za list Pani Marszałek Województwa Lubuskiego Elżbiety Polak do wyżej wymienionego Prezesa. Mamy w Pani Marszałek ogromnego przyjaciela naszego Festiwalu!
Dziękuję Wam, pozdrawiam i trzymajcie tak dalej tą fantastycznie pozytywną energię!
Jurek Owsiak
Adam Mazguła: Uzbrojenie. Nie budujcie złotych bram do ugorów

Adam Mazguła
Siłę naszej armii nie stanowią obiecane samoloty zakupione za 10 lat, których koszt zakupu i eksploatacji zniszczy wszystkie inne elementy systemu obrony kraju. Już teraz nie ma wcale śmigłowców, nie ma nowoczesnych czołgów, artylerii, rakiet obrony powietrznej, systemów rozpoznania i kierowania ogniem. Nie ma Marynarki Wojennej, lotnictwa i systemów walki elektronicznej, a M. Błaszczak produkuje ławeczki patriotyczne i obiecuje przełom piątej generacji
Nad bezpieczeństwem narodu polskiego „czuwają” propagandziści i chcą wydać miliardy za obiecany sprzęt i obecność na terenie Polski obcych wojsk, jednak nie to decyduje o naszym bezpieczeństwie.
🇵🇱🇺🇸 Joint Declaration on Defense Cooperation Regarding U.S. Force Posture in Poland.https://t.co/VorrjsmXeL pic.twitter.com/uKOkC9hh75
— Kancelaria Prezydenta (@prezydentpl) June 12, 2019
Zanim PiS odtrąbi sukces wizyty A. Dudy w USA, jak ogłosił M. Błaszczak: „na miarę wstąpienia do NATO”, zastanówmy się chwilę.
Bezpieczeństwo Polaków zależy od polityki własnej władzy względem innych narodów, wzajemnego szacunku do sąsiadów, od powiązań gospodarczych, otwartości, tolerancji, różnorodności kanałów komunikacji… W tym celu świat zbudował zbiorowe systemy współpracy i wzajemnego zaufania.
Co jednak zrobić, kiedy trafiła się władza, która neguje sojusze, prowadzi politykę wojny ze wszystkimi, nawet z własnym narodem i wszystko wie lepiej niż inni? Wtedy potrzebna jest armia, dla odstraszana, obrony i szantażowania siłą innych.
Ale co zrobić, kiedy wojsko jest niedoinwestowane, rozbite politycznie, skandalicznie zarządzane i przedstawia opłakany stan zdolności bojowej? Co zrobić, kiedy najnowsze „uzbrojenie wojskowe” stanowią samoloty i limuzyny dla VIP-ów, a nie sprzęt bojowy armii? Co zrobić, kiedy powoływanie jednostek WOT powoduje odsyłanie najzdolniejszych oficerów operacyjnych do zadań, które może wykonywać każdy szeregowy rezerwista, a nawet niezbyt rozgarnięty kapral? Wtedy potrzebna jest zasłona nad stanem armii, to propaganda sukcesu!
Agresywna PiS-propaganda przekonuje, że wydamy miliardy na wojsko i zbudujemy nowoczesną armię, kończąc z przestarzałym sprzętem post sowieckim. Co za brednie?
Siłę naszej armii nie stanowią obiecane samoloty zakupione za 10 lat, których koszt zakupu i eksploatacji zniszczy wszystkie inne elementy systemu obrony kraju. Już teraz nie ma wcale śmigłowców, nie ma nowoczesnych czołgów, artylerii, rakiet obrony powietrznej, systemów rozpoznania i kierowania ogniem. Nie ma Marynarki Wojennej, lotnictwa i systemów walki elektronicznej, a M. Błaszczak produkuje ławeczki patriotyczne i obiecuje przełom piątej generacji.
To jest zdrada, to jest rozbrajanie armii w imię obietnic.
Wojsko dostało podwyżki i siedzi cicho, ale na ostatni poligon jednej z brygad wyjechało tylko 50% planowanego stanu osobowego, bo reszta przebywała na zwolnieniach chorobowych. Powstaje pytanie, tacy wszyscy chorzy, czy takie prezentują morale?
Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, najbardziej skutecznym systemem obrony narodu przed ewentualnym najeźdźcą jest jego powszechność. Polega ona na budowaniu gotowości organów państwa, społeczeństwa i każdego obywatela do obrony kraju. Niezależnie od wartości bojowych sił zbrojnych, potrzebna jest świadomość społeczna konieczności stałego szkolenia wszystkich obywateli w państwie do zadań obronnych.
Nikt nie atakuje narodów o wysokiej świadomości i kulturze obronnej, bo nawet, jeśli ktoś taki się znajdzie i zajmie terytorium, podbije naród podstępem lub przy pomocy najnowszej, nieznanej technologii, to okupacja trwa tylko do czasu uderzenia w dzwon przez pierwszego burmistrza miasta.
Jednak w Polsce nie szkolimy cywilów i rezerw.
Na co więc liczy rząd PiS-u, zwłaszcza że prowokuje wszystkich do wojny? Tego nie wiem, bo nigdzie nie widzę budowanej siły obronnej państwa, a tylko propagandę.
Rozumiem, że musimy mieć środki rażenia na dalekie odległości, aby żaden agresor nigdy nie spał spokojnie nawet daleko od naszych granic. Ale czy to wystarczy? Czy powszechność edukacji wojskowej musi opierać się na powoływaniu kolejnych jednostek niedzielnych WOT, budowaniu struktur wojennych i rasistowskich faszystowskich organizacji, albo kolejnych zakonów obrony Chrystusa Króla, Najświętszej Marii Panny i obrońców krzyża?
Czy PiS-liderzy, z których nikt nie służył w wojsku, mimo, że był w czasach ich młodości taki obowiązek, rozumieją sprawy bezpieczeństwa narodowego?
Czy ich świadomość obronna polega na stosowaniu wojennej retoryki i zastępowanie słów: dyskutujemy, budujemy, przygotowujemy, planujemy, słowami: walczymy o…, nie dopuścimy do…, wygramy bitwę o …, jesteśmy uzbrojeni w argumenty do… Dobrze motywowani młodzi Polacy mogą służyć narodowi i nie musimy do tego celu kupować innych, nawet gdy dzisiaj są zaprzyjaźnieni.
Rozumiem też wspólnotę celów, jaką realizujemy prowadząc rozpoznanie i wymianę informacji na terenie naszego kraju. Jednak nie okłamujcie ludzi, że będziemy bezpieczni, jeśli dalej będziemy zaniedbywać powszechną obronność, ale dla propagandy kupimy niezwykle drogi sprzęt z dostawą za 10 lat! Albo, jeśli za kolejne miliardy kupimy sobie inne wojsko, aby broniły naszej ziemi i naszych narodowych interesów.
Obawiam się, że podobnie jak w Szymanach, będziemy realizowali wspólne zadania obronne, ale inaczej widziane z różnych miejsc na świecie.
W dobie zielonych ludzików i wojny hybrydowej niezwykłego znaczenia nabiera morale wojska i narodu, elektroniczna wymiana myśli, ale i kontrola, możliwość wpływania na sytuację wewnętrzną kraju (wybory) i wola życia w określonym systemie wartości. To wszystko jest ważniejsze niż nowoczesne samoloty do walki agresywnej. Chyba, że nie chodzi o bezpieczeństwo naszych obywateli, ale o rozporządzanie siłą zdolną do interwencji na skale światową i przez to awansowanie do szpicy wasalskiej polityki dla możnych tego świata.
Polska musi opierać swoje bezpieczeństwo na swoich obywatelach, swoim przemyśle i myśli obronnej, a sojusze powinny wzmacniać jej poczucie wspólnoty celów, a nie stanowić jego podstawę. W tym kontekście, bardziej potrzebni są mądrzy politycy budujący pokój i zaufanie, rodzima polityka obronna, fachowcy od budowania relacji międzynarodowych i wspólnoty polskich celów, a także podstawowy sprzęt bojowy, niż obecność najemników oraz agresywne samoloty.
Mam wrażenie, że PiS-władza kupuje złote bramy wjazdowe na zagony, aby z daleka wszyscy widzieli, jak bogato wygląda pole, które staje się odłogiem; zamiast zasiać zboże, zapewnić nawóz i nawodnić je dla wysokich plonów.

Adam Mazguła








