Manuela Gretkowska: Czas na wejście Wiosny w Koalicję jesienią

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Jeśli po filmie Sekielskiego, 2 wieżach, aferach z kościelną ziemią Morawieckiego, PiS nadal wygrywa to zasługa narodu. Młodzi wybierający masowo Konfederację są jeszcze mentalnie w szkole podstawowej. Nie odróżniają polityki od lekcji W-F połączonych z religią.

Liderzy po ogłoszeniu wyników wyborczych przemawiają raz. Kaczyński dwa, bo zapomniał podziękować swoim wyborcom (ha, ha). Za pierwszym razem podziękował tylko „socjologom”. Nie wiedział jak nazwać macherów od polityki. PiS ma kasę na manipulację, telewizję i pompuje ją w zidiociałego suwerena.

Jeśli po filmie Sekielskiego, 2 wieżach, aferach z kościelną ziemią Morawieckiego, PiS nadal wygrywa to zasługa narodu. Młodzi wybierający masowo Konfederację są jeszcze mentalnie w szkole podstawowej. Nie odróżniają polityki od lekcji W-F połączonych z religią. Marsze, dziarskie pieśni i wiara, że ktoś ten świat ogarnia, jak nie trener na siłowni, to Bóg na sterydach patriotyzmu.

Dzisiaj biskupi z ambon przyznali, że nie wystarczająco dawano wiarę ofiarom pedofilów. Ani słowa o kościelnej zmowie milczenia, dzięki której gwałcono bezkarnie dzieci. Kaczyński wyszukał pedofilów wśród murarzy i artystów, nie wymieniając najważniejszego środowiska: rodziny. W rodzinie, częściej niż w kościele molestuje się dzieci. Ale tego w katolickim kraju uświęconej rodziny powiedzieć nie można. Prawdy. Można za to być przeciwko adopcji dzieci przez gejów. Za to nie mieć nic przeciwko oddawaniu dzieci pedoklerowi, a nawet mu dopłacać.

Pedokler, pierdolencja (prawdopodobnie taka pierdolencja, ekscelencja – kardynał sprzedał ziemię Morawieckiemu, żeby jak opisano w „Sodomie” mieć na pokrycie kosztów zmowy milczenia oraz innych przyjemności) , skurdupel.

Świat który nami rządzi. Świecki i kościelny. Ponad połowa narodu oddaje mu hołd wyborczy po niedzielnej mszy. Tak ubogacone intelektualnie Podkarpacie miało dzisiaj 60% frekwencję. I to jest problem, podkarpacenie Polski, nie Biedroń, jeśli ktoś nie zrozumiał mojego poprzedniego postu. Głosowali na niego w większości ci, którzy nie mieliby na kogo głosować. Na antyklerykalny, inteligencki program Wiosny. Czas na wejście Wiosny w Koalicję jesienią.

Manuela Gretkowska

 

 


Manuela Gretkowska: Głosowałam na Wiosnę. Robert, nie wzmacniaj skurdupla

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Nie zagłosuję jesienią na Biedronia. Chyba, że połączy się z Koalicją, która wtedy będzie miała przewagę nad PiS-em i stworzy rząd.

 

Głosowałam na Wiosnę i proszę tym głosem Wiosno zakwitnij w Koalicji.

Nie zagłosuję jesienią na Biedronia. Chyba, że połączy się z Koalicją, która wtedy będzie miała przewagę nad PiS-em i stworzy rząd.

Robert, nie popełniaj błędu Lewicy w poprzednich wyborach, nie wzmacniaj skurdupla. PiS nie stworzy rządu z Konfederacją. Ty możesz stworzyć nową Polskę, chyba że wyjedziesz jednak do Brukseli i będziesz miał to gdzieś, w euro. Wołasz „Zwyciężyliśmy”, ale ma zwyciężyć Nasza wolność, nie Wasze posady. Przestań być tańczącym derwiszem polityki, stań się odpowiedzialnym politykiem w następnych wyborach.

Wielbicielka.

Manuela Gretkowska


Tak było pięć lat temu. Wyniki wyborów do PE w 2014 r.

Przed pięcioma laty wybory do PE wygrała PO minimalną przewagą, pokonując PiS. Obie partie wprowadziły wówczas po tylu samo europosłów. Mandaty eurodeputowanych uzyskały też: koalicja SLD – UP, Nowa Prawica i PSL. W 2014 r. frekwencja wyniosła zaledwie 23,82 proc.

Siedziba Parlamentu Europejskiego w Strasburgu
Fot. Źródło; dw.de

W 2014 r. PO uzyskała 32,13 proc. głosów wyborców, co dało jej 19 mandatów w PE. Drugie miejsce zajęło PiS z 31,78 proc. głosów i również 19 mandatami. Koalicja SLD -UP zdobyła 9,44 proc. proc. poparcia, co dało jej 5 mandatów, Nowa Prawica uzyskała 7,15 proc., a PSL – 6,8 proc., taki rezultat dał obu tym ugrupowaniom po 4 mandaty w europarlamencie. Łącznie polska delegacja do PE liczyła 51 europosłów. 

Pod progiem wyborczym znalazły się z kolei: Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro, która uzyskała 3,98 proc. poparcia, koalicja Europa Plus – Twój Ruch (3,58 proc. poparcia), Polska Razem Jarosława Gowina (3,16 proc. poparcia), Ruch Narodowy (1,40 proc. poparcia), Partia Zieloni (22 481 głosów; 0,32 proc. poparcia), Komitet Wyborczy Demokracja Bezpośrednia (16 222 głosy; 0,23 proc. poparcia), a także Samoobrona, na którą oddano 2 729 głosów (0,04 proc. poparcia).

Europosłami PO kadencji PE (2014-2020) zostali m.in.: b. szef MAC Michał Boni, b. szef PE Jerzy Buzek, europosłanka Róża Thun, b. komisarz UE ds. rozwoju regionalnego Danuta Huebner, europosłanka Danuta Jazłowiecka, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, b. minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka, b. komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski, europosłowie: Elżbieta Łukacijewska i Jan Olbrycht, posłowie: Julia Pitera, Marek Plura i Dariusz Rosati, europoseł Jacek Saryusz-Wolski, poseł Adam Szejnfeld, europoseł Jarosław Wałęsa, b. trener reprezentacji Polski w piłce ręcznej Bogdan Wenta, minister kultury Bogdan Zdrojewski oraz szef sztabu PO Tadeusz Zwiefka.

PiS wprowadził do PE: posła Andrzeja Dudę, europosła Ryszarda Czarneckiego, b. szefową MSZ Annę Fotygę, senator Beatę Gosiewską, europosła Marka Gróbarczyka, posła Dawida Jackiewicza, b. posła Karola Karskiego, socjologa, prof. Zdzisława Krasnodębskiego, posła Zbigniewa Kuźmiuka, europosła Ryszarda Legutkę, posła Stanisława Ożoga, senatora Bolesława Piechę, europosłów: Mirosława Piotrowskiego i Tomasza Porębę, b. ministra kultury Kazimierza Ujazdowskiego, posłankę Jadwigę Wiśniewską, europosła Janusza Wojciechowskiego, posła Kosmę Złotowskiego. Mandat z listy PiS uzyskał również szef Prawicy Rzeczypospolitej b. marszałek Sejmu Marek Jurek.

W mijającej kadencji europarlamentu koalicję SLD-UP reprezentowali: dotychczasowi europosłowie: Lidia Geringer de Oedenberg, Adam Gierek, Bogusław Liberadzki, Janusz Zemke oraz b. minister edukacji Krystyna Łybacka.

Nową Prawicę reprezentowali: jej lider Janusz Korwin-Mikke oraz Robert Iwaszkiewicz, Michał Marusik i Stanisław Żółtek.

Sześciu zrezygnowało w trakcie kadencji

W składzie polskiej delegacji w trakcie kadencji doszło do sześciu zmian. Jako pierwszy z mandatu zrezygnował Andrzej Duda, który w europarlamencie działał niespełna rok. 25 maja 2015 r. jego mandat wygasł w związku z wyborem na prezydenta RP. W PE zasiadał w Delegacji do Wspólnego Zgromadzenia Parlamentarnego AKP-UE (był wiceprzewodniczącym) i Komisji Prawnej.

Marek Gróbarczyk i Dawid Jackiewicz zamienili ławy PE na pracę w rządzie Beaty Szydło. Marek Gróbarczyk został ministrem gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, Dawid Jackiewicz – ministrem skarbu państwa. Janusz Wojciechowski został natomiast przedstawicielem Polski w Europejskim Trybunale Obrachunkowym.

W marcu 2018 euromandatu zrzekł się Janusz Korwin-Mikke. Jak mówił, w Brukseli czuł się jak na wygnaniu, więc postanowił wrócić do polityki krajowej. Jako ostatni z mandatu zrezygnował Bogdan Wenta, który po jesiennych wyborach samorządowych zasiadł w fotelu prezydenta Kielc

Najbardziej wpływowi

Z opublikowanego w kwietniu 2019 r. przez organizację VoteWatch Europe raportu wynika, że wśród 100 najbardziej wpływowych europosłów mijającej kadencji znalazło się siedmiu deputowanych z Polski.

W zestawieniu, obok otwierającego listę przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego znaleźli się: Danuta Hubner, Jerzy Buzek, Czesław Siekierski, Bogusław Liberadzki, Zdzisław Krasnodębski, Tadeusz Zwiefka i Ryszard Czarnecki.

Źródło: PAP, PKW, EuroPAP


Rafał Sulikowski: Wyschnięte cysterny. Kościół do wymiany

Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski

Zarówno prokościelna prawica, jak i KK dobrze wiedzą, że najłatwiej rządzi się ludźmi niewykształconymi, zwróconymi ku fałszywym sentymentom przeszłości i zafałszowanej historii, że najlepiej odebrać ludziom naukę i edukację, a wkrótce staną się łatwym żerem tych, którym zależy na dalszej degradacji modernistycznego projektu emancypacji rozumu spod władzy wszelkich uzurpatorów i opresywnej wersji rzymskiego katolicyzmu.

 

Aby zrozumieć, co dzieje się w sferze Kościoła i szerzej – religii i religijności początków nowego tysiąclecia, trzeba sięgnąć do elementarnej wiedzy historycznej o dziejach przynajmniej religii chrześcijańskiej, a konkretnie – jej rzymskiej wersji.

Katolicyzm jako wyznanie chrześcijańskie powstał w IV wieku, kiedy cesarz Konstantyn ogłosił koniec prześladowań chrześcijan, jakie miały w trzech pierwszych stuleciach istnienia i rozwoju doktryny chrześcijańskiej oraz zapewnił jej z początku “pokojowe istnienie”. Wkrótce jednak okazało się, że chrześcijaństwo nie tylko miało zapewniony “pokojowy byt” razem z innymi religiami, stanowiącymi wtedy mozaikę wielokulturową, ale i stało się najpierw głównym wyznaniem, a wkrótce – jedynym, oficjalnie wspieranym przez cesarstwo. Był to początek końca chrześcijaństwa jako niewielkiej sekty nazarejczyków, którzy zradykalizowali judaizm, by go potem zupełnie odrzucić.

W sprawach religijnych jest tak, że o ile “objawienia” doznają osoby prywatne, to zmienia to tylko ich świat, gdy jednak miał ich doznać cesarz, to ma to wpływ na całe cesarstwo. Początek tedy katolicyzmu zbiega się z rozpoczętymi wkrótce przy użyciu wszystkich sił słabnącego już wtedy cesarstwa rzymskiego odwetowymi w gruncie rzeczy prześladowaniami pogan i ich wierzeń, ich dorobku kulturowego i pogańskich świątyń. W tym czasie krystalizuje się ostatecznie doktryna biblijna – ustalono, jakie księgi będą kanoniczne, zwłaszcza z NT, a które staną się zakazanymi apokryfami, ukrywanymi przed zniszczeniem i odnajdowanymi dopiero w naszych czasach. Wtedy mniej więcej ustalono, że Chrystus był bogiem, nie tylko człowiekiem i powstał zrąb teologicznej doktryny trynitarnej.

Jednocześnie zakończył się czas wielkich dyskusji, apologetyki i zwalczania “herezji”, wielkich dysput teologicznych między na przykład pelagianami a biskupami “głównego nurtu”. Struktura katolicka jako “jedynego, powszechnego i apostolskiego Kościoła” została zbudowana, teraz nastał czas ekspansji rzymskiej religii, zwłaszcza po ostatecznym kryzysie i upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego (476 r.n.e.).

Kiedy sobie uświadamiamy również późniejsze dzieje Kościoła, jego oczywiste “urządzanie się” w sytuacji, gdy nie następował zapowiadany powrót Jezusa, to nie możemy się dziwić, że taki moloch zmienia się tak powoli. Jednak każda taka zmiana przyspieszy całkowitą, przyszłą strukturę Kościoła, który będzie miał do wyboru: zmienić się, albo zniknąć. Nie odbędzie się to jednak natychmiast.

Kościół przez II tysiąclecie, zwłaszcza w epoce wielkich katedr i równie
monumentalnych gotyckich katedr urósł w siłę, korzystając ochoczo z siły rodzących się państw narodowych, batalii przeciwko rodzimowierstwu i lokalnym mitom, które wchłaniał częściowo i je chrystianizował, przeważnie brutalnie. Korzystał także z siły dawnych plemion rodowych, z których wyłoniły się pierwsze struktury państwowe. Osłabiony zwrotem reformacyjnym, szybko się podniósł i po soborze trydenckim jeszcze bardziej zwarł szeregi i nazywał się często “tryumfującym”. W epoce międzyXVI a XIX wiekiem stał się potężny. Jednak z przeciwnej strony mniej więcej od XVII wieku nadchodziła dziejowa burza… Narodziła się nowożytna nauka, najpierw oparta na matematyce fizyka, potem inne nauki przyrodnicze i techniczne, których rozwój trwa do dziś.

Patrząc na okres minionych czterech wieków, można rzec, że nie reformacja ani humanizm renesansowy, ale właśnie narodziny nowożytnej nauki i filozofii najbardziej osłabiły siłę inercji Kościoła, nadwyrężyły przesądy i zabobony, na jakich częściowo opierała się religia katolicka i z których ochoczo korzystała, bazując na lęku mas.

Humanizm renesansowy, choćby w wydaniu najwybitniejszych jego przedstawicieli, wraz z reformacją nie osłabił tak rzymskiego katolicyzmu, jak ufundowanie nowożytnej nauki, opartej w “Principia mathematica” Newtona na zasadach kartezjańskiego racjonalizmu i – co ważniejsze – rodzącego się stopniowo empiryzmu, mającego za podstawy zasady nie tylko logiki, ale przede wszystkim zasady matematyki.

Kościół odpowiedział na rozwój nowożytnej nauki najpierw ignorowaniem jej twórców czy raczej odkrywców, a potem zwarł szeregi, idąc w stronę ścisłego integryzmu i wykluczając stopniowo wszystko i wszystkich, którzy nie pasowali do potrydenckiego Kościoła. Jednak rozwój nauki, a właściwie wielu początkowo niepowiązanych ze sobą dyscyplin naukowych, nie był już możliwy do zatrzymania.

W XVIII stuleciu wystąpili pierwsi odważni filozofowie Oświecenia, którzy najpierw sformułowali ostrożnie zasady religii naturalnej, opartej na deizmie i ograniczającej do minimum dogmatykę kościelną, a następnie otwarcie zanegowali katechizm nie tylko rzymski, ale w ogóle jakąkolwiek postać religijności. Oczywiście, zanim poglądy i postawy agnostyczne, a zwłaszcza wprost ateistyczne zstąpiły “pod strzechy” musiały upłynąć ze dwa stulecia, w czasie których drogi Kościoła i całego chrześcijaństwa i nowożytnej, a potem nowoczesnej nauki stale się rozchodziły i coraz bardziej od siebie oddalały.

Sobór Watykański I, na którym ogłoszono nieomylność papieża w sprawach wiary i obyczajów, był defensywny i miał bronić – przez przyjęcie neotomizmu jako oficjalnej wykładni filozoficznej Kościoła – resztek pozycji. Nie na długo jednak to się przydało, o czym świadczy encyklika “Rerum novarum” Leona XIII, papieża, który dostrzegał rodzącą się problematykę robotniczo-chłopską, ale jeszcze bardziej sformułowanie w początkach XX stulecia słynnej i niesławnej “przysięgi antymodernistycznej” Piusa IX, który zakazał katolikom pod najsurowszymi sankcjami zajmowania się i przejmowanie nowoczesnego stylu życia.

Zwołanie Soboru Watykańskiego II świadczy jednak o tym, że i tak próba obrony z góry straconych pozycji była skazana na niepowodzenie i Kościół musiał, aby przetrwać, otworzyć się częściowo na świat współczesny.

Wydaje się, że dalsze reformowanie Kościoła nie może już dotyczyć tylko jego fasady – administracji, finansów czy organizacji parafialnej, ale sięgać istoty jego bycia – dogmatyki oraz obyczajowości. Gdyby nie powstanie dzięki odważnym myślicielom nowożytnej nauki w XVII wieku, nadal Kościół bazowałby na wzbudzaniu strachu i naturalnym poczuciu winy swych wiernych, a pośrednio i także wszystkich pozostałych. I podobnie teraz, jeśli edukacja zostanie dofinansowana, zwłaszcza wdziedzinie nauk przyrodniczych i technicznych i na szczeblu uczelnianym wzmocniona, Kościół będzie musiał się zmienić i ostatecznie potwierdzić swoją tożsamość.

Upadek polskiej, ale i znaczne obniżenie standardów światowej nauki,
jeśli nie zostanie odwrócony, może oznaczać, że edukacja znowu stanie się elitarna i zamiast kształtować światopogląd szerokich mas, zacznie być przywilejem nielicznej grupy “wykształconych”, którymi tak pogardza obecny obóz rządzący.

Zarówno prokościelna prawica, jak i KK dobrze wiedzą, że najłatwiej rządzi się ludźmi niewykształconymi, zwróconymi ku fałszywym sentymentom przeszłości i zafałszowanej historii, że najlepiej odebrać ludziom naukę i edukację, a wkrótce staną się łatwym żerem tych, którym zależy na dalszej degradacji modernistycznego projektu emancypacji rozumu spod władzy wszelkich uzurpatorów i opresywnej wersji rzymskiego katolicyzmu. Jedyną bronią przeciw kościelnej i prawicowej retoryce jest powrót do światopoglądu, opartego na naukach ścisłych, choć ich przedstawiciele niekiedy twierdzą, że one niczego nie implikują, co wydaje się postawą asekurancką. Nauka niesie bowiem ze sobą określony światopogląd i nie jest on – wbrew wielu opiniom – do pogodzenia z żadną możliwą religią, także tymi, które dopiero zaistnieją.

Nie jest też prawdą, że magisteria religii i nauki się nie nakładają – zarówno jedna, jak i druga wypowiada twierdzenia dokładnie o tym samym świecie, pochodzeniu ludzkości i początkach oraz możliwych końcach kosmosu. Zarówno jedna, jak i druga opisują tę samą rzeczywistość, a ponieważ ich twierdzenia – zwłaszcza dotyczące pochodzenia ludzkości – są biegunowo przeciwne, więc tylko jedna z nich musi przedstawiać rzecz adekwatnie. A ponieważ jedynie nauka ma na swoim koncie spektakularne, praktyczne sukcesy w podnoszeniu długości i jakości życia człowieka na planecie, więc prawdopodobieństwo, że to właśnie nauka adekwatnie opisuje całość rzeczywistości, graniczy niemal z pewnością. I na tym należy budować wszelką dyskusję z ludźmi, dla których oprócz religii nic innego się nie liczy i którzy każdego chcieliby ukształtować na swój obraz.

Właśnie naukowy pogląd na świat ma szansę – po koniecznych postmodernistycznych i kulturowych korektach – odrodzić się na wyższym poziomie i odesłać religię z powrotem tam, gdzie jest jej naturalne miejsce.

Póki co należy mocno dofinansować naukę, nie tylko przyrodoznawstwo, ale także co bardziej praktyczce nauki społeczne i humanistyczne, zwłaszcza obiektywną, niezależną historiografię, obecnie niemal nieistniejącą. I tylko wtedy będzie można bezpiecznie przechodzić ulicami i placami naszych miast i spać znowu spokojnie.

dr Rafał Sulikowski

 

 


Adam Mazguła: Jestem Polakiem i Europejczykiem! W niedzielę z pewnością pójdę na wybory

Adam Mazguła

Adam Mazguła

W niedzielę z pewnością pójdę na wybory, bo sobie niezwykle cenię tę moją polską europejskość.

 

Urodziłem się Polakiem w polskiej rodzinie. Wychowałem się na polskiej historii, mówię polskim językiem, mieszkam w Polsce i jej zawdzięczam wychowanie i wykształcenie. Służyłem i walczyłem w jej imieniu, dla jej bezpieczeństwa i stabilności, dla godnego życia wszystkich naszych obywateli.

Polska poprzez członkostwo w Unii Europejskiej spełniła pragnienia wielu pokoleń Polaków i zerwała ostatecznie kajdany jałtańskiej zdrady. Staliśmy się obywatelami europejskiej rodziny wolnych ludzi, których siłą i łączącą ideą jest demokracja, prawa człowieka oraz partnerstwo gospodarcze i polityczne.

Jestem, więc Europejczykiem, członkiem wspólnoty celów i wartości, która zapewnia bezpieczny, z dala od wojen i przemocy, rozwój mojego również kraju. Obywatelem Europy wolności i demokracji, wspólnego rynku, otwartych granic i wartości. Europy solidarnej, szanującej wszystkie narody, orientacje, kolory skóry i poglądy ludzi.

Jestem Polakiem i Europejczykiem i jestem z tego dumny. Tak też udekorowałem dom, w którym bezpiecznie mieszkam.

Fot. Adam Mazguła

Będę go bronił przed faszystami, dyktaturą PiS-kościelnej krucjaty wstecznictwa, pogardy dla prawdy, prawa, przyrody i zwykłej ludzkiej przyzwoitości.

W niedzielę z pewnością pójdę na wybory, bo sobie niezwykle cenię tę moją polską europejskość.

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


May poniosła porażkę. Wielka Brytania stoi przed twardym brexitem

Dzienniki w Niemczech są zgodne w ocenie sytuacji na Wyspach. Ich zdaniem Theresa May poniosła porażkę na całej linii, a Wielka Brytania stoi przed twardym brexitem.

Theresa May poniosła porażkę na całej linii, a Wielka Brytania stoi przed twardym brexitem
Theresa May. Źródło: dw.de

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”: May nie pozostawiła po sobie nic poza dużą porażką

„May nie pozostawiła po sobie nic poza dużą porażką. Będzie się ją wspominać jako premier brexitu, która go nie zrealizowała. W ciągu trzech lat sprawowania przez nią urzędu, Zjednoczone Królestwo dreptało w miejscu. Żaden projekt nie nosi jej nazwiska. Cel, który powtórzyła jeszcze raz w piątek – stworzenie państwa nie dla niewielu uprzywilejowanych, tylko dla wszystkich – pozostaje pustym frazesem. Żmudny proces brexitu wyssał z szefowej rządu wszystkie siły i całą energię. Łzy, które uroniła na koniec swego ostatniego, krótkiego przemówienia, były także łzami płynącymi ze zmęczenia. To, czy przyszłe pokolenia jeszcze odkryją w jej kadencji coś wartościowego, zależeć będzie od tego, jak na jej tle wypadną jej następcy”.

„Badisches Tagblatt”: Po trzech w sprawie brexitu nie posunięto się nawet o krok

„May cierpliwie znosiła drwiny i wymysły, wyciągnęła konsekwencje i ustąpiła ze stanowiska. Należy się jej za to szacunek. Z dużym sceptycyzmem trzeba za to patrzeć na przyszłość Zjednoczonego Królestwa. W swym stosunku do Europy Brytyjczycy są podzielonym narodem. Niezależnie od tego, kto zostanie następcą May, okoliczności się nie zmieniły. Po trzech latach zawirowań wokół możliwego brexitu nie posunięto się nawet o krok naprzód. Jak gdyby nie było żadnych innych większych problemów”.

„Westfaelische Nachrichten”: wszystko wskazuje, że dojdzie do twardego brexitu

„To, że utrzymała się tak długo, wynika z jednej strony z tego, że panowie Johnson i spółka do tej pory nie chcieli pobrudzić sobie rąk niewdzięcznym projektem brexitu, co zmusiło ją do zajęcia się liczbami i faktami, a nie hasłami i obietnicami bez pokrycia. Z drugiej strony z tego, że jej przeciwnik z Partii Pracy w Izbie Gmin Jeremy Corbyn nie reprezentował żadnej jasnej linii postępowania w sprawie brexitu. On sam chciałby, żeby do niego doszło, ale jego partia była innego zdania. W rezultacie sytuacja pozostawała niejasna, a teraz wszystko wskazuje na to, że dojdzie do twardego brexitu”.

„Augsburger Allgemeine”: Theresa May pozostawia po sobie ogromne rozczarowanie

„Theresa May utraciła wiarygodność przez to, że wstrzymywała się z podejmowaniem decyzji i nie spełniała danych obietnic. Bezczynnie, bezsilnie i bezradnie obserwowała jak na jej oczach rozpada się Partia Konserwatywna. Jej odejście z życia politycznego było nieuniknione. Theresa May pozostawia po sobie ogromne rozczarowanie”.

„Mannheimer Morgen”: Theresa May pozostawia po sobie zawód i rozczarowanie

„May utraciła wszelką wiarygodność przez to, że nie podejmowała decyzji i nagminnie nie wywiązywała się z danych przyrzeczeń. Największym błędem z jej strony było atakowanie przez nią akurat tych posłów do Izby Gmin, których tak bardzo potrzebowała, w sposób, który nie przystoi szefowej rządu. Poza tym po raz drugi i trzeci próbowała przepchnąć przez parlament umowę brexitową. Jej dymisja stała się przez to nie do uniknięcia. Pozostawia po sobie zawód i rozczarowanie. To, co w tej chwili zdarzyło się na Wyspach, to prawdziwy dramat. Tym większy, że nie widać jeszcze jego końca”.


SpaceX zainicjował program Starlink. Internet dotrze do każdego zakątka naszej planet

Elon Musk, założyciel firmy SpaceX, oficjalnie zainicjował program Starlink. Jego celem jest umieszczenie na orbicie okołoziemskiej 12 tys. satelitów, dostarczających sygnał internetowy do każdego zakątka naszej planety.

Prywatna firma kosmiczna SpaceX wystrzeliła jednocześnie w Kosmos 60 pierwszych satelitów internetowych. W sumie, w ramach programu Starlink, ma ich być 12 tysięcy. Pierwszą partię satelitów wyniosła na orbitę rakieta wielokrotnego użytku Falcon 9. Jej start nastąpił z kosmodromu Cape Caneveral na Florydzie. Każdego roku ma być wystrzeliwanych kolejnych 2000 satelitów internetowych. Astronomowie ostrzegają, że realizacja programu Starlink spowoduje dalsze zaśmiecenie przestrzeni kosmicznej.

Statki wielokrotnego użytku

W godzinę po starcie, 60 pierwszych satelitów internetowych umieszczono na orbicie odległej o 450 kilometrów od powierzchni Ziemi. Następnie, już o własnych siłach, uzyskały one docelowy pułap 550 kilometrów. Na tej wysokości, każdy z nich, ważący 227 kilogramów, będzie okrążał Ziemię. Orbita satelitów internetowych jest nieco wyższa niż orbita międzynarodowej stacji kosmicznej ISS, ale niższa niż większości innych satelitów.

Po umieszczeniu satelitów na orbicie rakieta nośna wielokrotnego użytku Falcon 9 skierowała się w stronę Ziemi i wylądowała zgodnie z planem na specjalnej platformie na Atlantyku. Firma SpaceX poinformowała, że w ciągu najbliższej doby okaże się, czy wszystkie satelity działają zgodnie z oczekiwaniami.

Globalny Internet dla kolonii na Marsie

Założyciel firmy SpaceX, Elon Musk, do którego należy także firma Tesla produkująca samochody elektryczne, zamierza stworzyć w najbliższych latach w ramach programu Starlink gęstą sieć satelitów, zapewniającą dostęp do Internetu w każdym zakątku Ziemi. Do tej pory w dalszym ciągu w wielu miejscach nie jest to możliwe, na przykład na wielu obszarach Afryki albo na pełnym morzu.

Jeszcze w tym roku firma SpaceX chce pozyskać dla programu Starlink licznych klientów, gotowych zapłacić żądaną przez nią cenę. Przedsiębiorstwo liczy na dochody w wysokości 2,6 mld euro rocznie. 47-letni Musk już wie, na co zamierza je przeznaczyć: „Sądzimy, że będzie to ważny krok na naszej drodze do stworzenia samodzielnej kolonii na Marsie i bazy na Księżycu”. Od roku 2025 na Marsa powinny polecieć pierwsze statki kosmiczne wyprodukowane przez jego firmę.

REDAKCJA POLECA


Manuela Gretkowska: ROZUM, PIERDOLENCJA I UE

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Jeśli Kościół zniknie z przestrzeni publicznej, na jego miejsce wejdzie… rozum. Nawet do zakutych łbów. Takich dożyliśmy czasów, a czas płynie i pojutrze zagłosujemy w którym kierunku. To głosowanie jest głosowaniem za czy przeciw istnieniu Unii. Czy chcemy zostać sierotami po demokracji

Watykan, jak organizacja przestępcza współpracująca z wymiarem sprawiedliwości, jest pytany, czy jego członkowie brali udział w przestępstwach. Prezydent Białegostoku wysłał właśnie takie pytanie w sprawie trzech polskich hierarchów, obywateli honorowych swojego miasta. Chciałby wiedzieć, czy krążące o tych biskupach, kardynałach pogłoski – ukrywania pedofilskich afer, są prawdziwe. W liście do Watykanu tytułuje, jednego z nich, Głodzia, ekscelencją. Jeśli okaże się winny, proponuję dla niego i podobnych ekscelencji – tytuł „pierdolencji”. Od razu będzie wiadomo, z kim ma się do czynienia, bez rozmywania odpowiedzialności jak brudów szmatą.

Afera pedofilska w kościele jest wyciszana przez polityków. Jej stłumienie opłaca się i PiS-owi, będącym kościelną kryptą polskiej polityki, ale też Koalicji. Antyklerykalizm wzmacnia przecież Wiosnę. Piszę antyklerykalizm, chociaż to normalność. Nie mieszanie się Kościoła do oświaty, polityki, zdrowia u nas oznacza zapaść cywilizacyjną. Co by wtedy się stało z wartościami? Chaos i apokalipsa. Dzieci zostałyby bez opieki ojca, Rydzyka i świętego. Przestalibyśmy chodzić na spacerki trzymając się kościelnego postronka i rozleźlibyśmy się, pogubili w dorosłości.

Straszenie brakiem Kościoła przypomina nastrój podobny końcowi komuny, gdy wyjście Ruskich ze Wschodniej Europy miało być końcem świata. Ale przecież jeśli Kościół zniknie z przestrzeni publicznej, jak we Francji, na jego miejsce wejdzie… rozum. Nawet do zakutych łbów. Przestaną może wtedy darzyć tak wysokim zaufaniem Dudę i Kukiza, liderów sondaży popularności.

Rozumiem Duda – garnitur, zestaw min i tytuł, nie ekscelencji, ale prawie. Ale Kukiz? Biesiadny styl bycia i zagra na każdym weselu, to jest wartość polityczna? Wulgarnie patriotyczny typ, obrażający kobiety – archetyp polskiego kibola. Mam nadzieję, że nie przejdzie w wyborach do UE.

Mam nadzieję, że Koalicja zakwitnie Wiosną. Dlatego udostępniłam reklamę wyborczą, najlepszą, jaką kiedykolwiek widziałam, mądrą i wzruszającą.. Możecie ją zobaczyć z podpisami, w wielu językach, angielskimi i polskimi.

 

Brak w niej rycerzy, kolesi, porywających (kasę wyborców) haseł. Nie jest o ojcach narodu i kościoła. Jest o Europie, a przede wszystkim matkach, których święto też 26 maja.

Europa jest matką, nie do wycyckania przez prawicowych cwaniaków. Matkę się ceni, zamiast mówić jej, żeby się zamknęła. Matka uczy wartości, opiekuje się dając jednak dzieciom wolność, żeby dorosły do swoich marzeń. To głosowanie jest głosowaniem za czy przeciw istnieniu Unii. Czy chcemy zostać sierotami po demokracji.

Takich dożyliśmy czasów, a czas płynie i pojutrze zagłosujemy w którym kierunku. Wszystkiego dobrego Matkom, a zwłaszcza Matce Europie.

Manuela Gretkowska


Adam Mazguła: PiS chce Europy wyznaniowej, dla podziałów i kultu wojny

Adam Mazguła

Adam Mazguła

W Polsce, partia władzy idzie do wyborów, aby „re-chrystianizować Europę”. Pobudują na kolejnych wzgórzach nowe wysokie krzyże i kościelne wieże, z których i tak widać jedynie klepiących pacierze. Co więc PiS chce zanieść do naszych europejskich wspólnych wartości?

 

Na ziemi mamy wielu bogów, którzy przyjmują ludzką postać. Ten, kto bardziej krzyczy o posłuszeństwie dla tej idei, zostaje obwołany świętym. Budowanie świętości nakazuje narzucenie bezgranicznego szacunku do pamięci świętego i bezkrytycznego przyjmowania historii jego życia oraz śmierci. Ludzie wierząc w ten przekaz zaczynają modlić się i powierzać jego pośrednikom swoje tajemnice… Tak rozwija się kontrola nad ludźmi i uzależnienie społeczeństwa od jego zwolenników…

Dlaczego tak niewielu ludzi rozumie, że nie ma świętych na ziemi, a tylko nasze pragnienie istnienia wzorca człowieka idealnego, który zresztą dla każdego myślącego będzie inny, tak jak inne są wiary, jak nie ma idealnej kobiety dla każdego mężczyzny, idealnych samochodów dla każdej potrzeby transportowej, idealnych miejsc do życia dla rolnika i bankowca.

Jednak religie karmią się tymi pragnieniami ludzi i poprzez swoich zwolenników stworzyły prawo, aby karać tych, którzy nie zgadzają się z ich ideami.

Wyznawcy jednej wiary, połączeni myślą wsteczną, opartą na dogmatach, o których nie wolo dyskutować, domagają się dominacji ich przedmiotu kultu, narzucają swoją wiarę innym i każdy sprzeciw traktują jak atak na ich uczucia i świętości. Tak tworzy się państwo wyznaniowe, w którym dobry bóg jest pretekstem do represji i agresji.

W dyskusji o obrażaniu uczuć religijnych doszliśmy do takiego idiotyzmu, że poddajemy się chęci karania za gust, barwy, obrazki, wypowiedzi, bo są „gusta najgustowniejsze”, niepodlegające przecież dyskusji. Prześcigamy się w swoim pędzie do obrony swoich świętości, które w istocie są tylko utrwalonym przekonaniem o swoich wyznawanych ideałach indywidualnych lub zespołowych.

Tymczasem wyobraźnia ludzka jest nieskończona, preferencje różne, a zdolność rozumienia świata nie dla wszystkich dostępne w tym samym zakresie.

Nie można zakazać człowiekowi myśleć i przyjmować świat w sposób, jaki wymyślili nasi przodkowie, tak jak nie można zatrzymać rozwoju i postępu.

Jestem przekonany, że ludzie, których kocham, nie są święci, ale dobrzy lub źli, wysocy lub niscy, myślący lub mniej…

Jeśli jest coś świętego w naszym otoczeniu, to nasza matka ziemia, która w swojej liczonej na setki miliardów lat historii, przyjmuje nas na swoim gościnnym łonie i stwarza nam warunki do życia. Daje nam powietrze, przestrzeń i rodzące grunty, abyśmy mogli żyć i karmić swoje organizmy. Może święte jest słońce, które daje nam światło i ciepło, potrzebne do naszego rozwoju i utrzymuje ziemię w odpowiedniej dla naszych organizmów odległości, oraz w ruchu obrotowym dla istnienia dnia i nocy.

Pozwólcie, że zapytam, święci której wiary, bogowie i kościoły, są w stanie nam zastąpić ziemię i słońce? Tymczasem, one są w stanie tolerować nasza obecność, albo zniszczyć w każdej chwili.

Dzisiaj, całe tabuny zakochanych w sobie talibów, którzy przez lenistwo, albo z innych przyczyn nie chcą wysilić organizmów myślą, zatruwają atmosferę, zaśmiecają oceany, wycinają lasy, mordują masowo zwierzęta, grodzą i budują bez ograniczeń, wszędzie. Są w stanie zniszczyć każdy kawałek naszej ziemi i uczynić ją zgodnie z wolą jakiegoś ludzkiego boga, o zgrozo, „ziemią poddaną”.

Mówiąc obrazowo, uważam, że jeśli ktoś wycina drzewo, aby zrobić z niego krzyż, nie dokonuje świętości, ale niepotrzebnego barbarzyństwa na przyrodzie naszej ziemi, która daje nam warunki do życia.

Oczywiście, ziemia potrafi zabliźniać swoje rany, ale pod warunkiem, że budowa krzyży nie trwa w nieskończoność i wszędzie.

Ludzie niszczą ziemię w zastraszającym tempie. Niepokojąco zmienia się klimat, czystość powietrza, ilość zwierząt i ryb w oceanach. Wyznawcy każdej wiary wycinają, zabijają, zanieczyszczają, bo w pogoni za świętością swoich świętych, zabraniają ludziom myśleć, poznawać świat i chronić go w naszym wspólnym ludzkim interesie.

Jeśli już musimy w coś wierzyć, jeśli mamy taką potrzebę wiary, a w większości – mamy, to niech to będzie kult wiedzy, kult ziemi, kult przyrody i rozsądku, aby nie przekroczyć żadnej z granic możliwości i cierpliwości odtworzeniowej naszej matki żywicielki.

Gdyby przyjąć taki sposób rozumienia świata, jakże głupie, niedorzeczne i wręcz śmieszne są dyskusje o świętości obrazka z tęczą, nawet, jeśli wieszany był w niegodnych miejscach. Jakże głupie jest blokowanie nauki przez religię, jakże zgubne są walki pomiędzy wyznawcami kolejnych bogów, jak mordercze i pozbawione sensu są wojny religijne i zawłaszczanie ziemi dla swoich fobii.

Tymczasem w Polsce, partia władzy idzie do wyborów, aby „re-chrystianizować Europę”. Pobudują na kolejnych wzgórzach nowe wysokie krzyże i kościelne wieże, z których i tak widać jedynie klepiących pacierze. Co więc PiS chce zanieść do naszych europejskich wspólnych wartości?

Z pewnością, żadna mądra społeczność nie powinna być zainteresowana wzmacnianiem roli wyznawców religijnych, a już w cywilizowanej Europie, na pewno. PiS dał dowody na skrajną nieodpowiedzialność, zawierzenie religii, niszczenia zwierząt i braku szacunku do przyrody. Dał dowody na swoją radość z podziałów społecznych, szczucia na odmienność i budowania faszyzmu.

Nie zagłosuję na PiS, ani na żadnych wyznawców jedynie słusznej wiary. To kierunek na podziały, wykluczanie, wojny, a w konsekwencji, na wyniszczenie ludzkości w imię zdobywania wpływów na ludzi i wygodnego życia jednych, kosztem drugich.

Co byśmy jednak nie robili, ziemia przetrwa nasz pobyt na swojej skorupie, najwyżej z innym gatunkiem ją zamieszkujących, ale my, przez swoją coraz większą zbiorową głupotę, z pewnością – nie.

Zawsze z życzliwością,

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Eurowybory – jedne z największych demokratycznych wyborów na świecie

Pierwsi wyborcy oddali w czwartek głos na kandydatów do Parlamentu Europejskiego. W drugich co do wielkości demokratycznych wyborach na świecie, zaraz po wyborach w Indiach, ponad 400 milionów ludzi może wybrać 751 posłów i posłanek, którzy rozpoczną swoją pracę w lipcu.

Eurowybory. W drugich co do wielkości demokratycznych wyborach na świecie, zaraz po wyborach w Indiach, ponad 400 milionów ludzi może wybrać 751 posłów

Europosłowie będą odpowiedzialni nie tylko za kierunek, w którym zmierzać będzie europejska polityka przez następne pięć lat, ale również za wybór przewodniczącego Komisji Europejskiej, władzy wykonawczej Unii Europejskiej.

Głosowaniem w Holandii i Wielkiej Brytanii rozpoczęły się w czwartek eurowybory. W całej UE prawo głosu ma 426 mln osób, najwięcej, bo niemal 65 mln, w Niemczech, najmniej w Luksemburgu – 284 tys.

Każdy kraj ma ustaloną, uzależnioną od liczną ludności, liczbę posłów do Parlamentu Europejskiego: od sześciu w przypadku Malty, Luksemburga, Cypru i Estonii do 96 w przypadku Niemiec.

Łącznie ustępujący PE ma 751 europosłów, co jest traktatowym maksimum. Ponieważ Wielka Brytania bierze udział w wyborach, liczba posłów wybieranych w każdym państwie członkowskim będzie taka sama jak w 2014 r.

Niemniej, po wycofaniu się Zjednoczonego Królestwa z UE, niektóre z 73 brytyjskich mandatów zostaną redystrybuowane między innymi państwami członkowskimi. Polsce przypadnie jeden dodatkowy mandat. Natomiast całkowita łączna liczba miejsc zostanie zmniejszona do 705.

W głosujących najwcześniej Wielkiej Brytanii i Holandii udział w wyborach do PE jest dobrowolny. W pięciu państwach członkowskich UE głosowanie będzie jednak obowiązkowe. W Belgii, Bułgarii, Luksemburgu, Grecji i na Cyprze prawny obowiązek głosowania dotyczy zarówno obywateli UE, jak i zarejestrowanych obywateli państw trzecich.

Europosłowie wybierani są zgodnie z krajowymi systemami wyborczymi, ale kraje UE muszą przestrzegać pewnych wspólnych przepisów unijnych, takich jak reprezentacja proporcjonalna.

Zgodnie z ogólną zasadą wyborcy mogą wybierać między partiami politycznymi, indywidualnymi kandydatami lub jednym i drugim. Podczas gdy w niektórych państwach członkowskich, w tym w Polsce, wyborcy mogą głosować tylko na listę, bez możliwości zmiany kolejności kandydatów na tej liście (lista zamknięta), w innych państwach członkowskich mogą wyrazić swoje preferencje dla jednego lub więcej kandydatów (głosowanie preferencyjne).

Zamiast systemu list, niektóre państwa członkowskie stosują pojedynczy głos podlegający przeniesieniu. W ramach tego systemu wyborca ma jeden głos, ale może uszeregować kandydatów według kolejności pierwszego, drugiego, trzeciego itd. wyboru. Aby zostać wybranym, kandydat musi uzyskać minimalną liczbę głosów.

Podczas gdy w większości państw członkowskich terytorium kraju stanowi jeden okręg wyborczy w wyborach europejskich, niektóre państwa członkowskie podzielono się na wiele okręgów wyborczych. Obok Polski są to: Belgia, Irlandia, Włochy i Wielka Brytania.

Prawo UE zezwala państwom członkowskim na ustalenie progów do 5 proc. wszystkich oddanych głosów jako warunku przyznania komitetowi miejsc w Parlamencie Europejskim. Tego rodzaju formalne progi istnieją w 14 państwach członkowskich, w tym także w Polsce. Nie wszędzie mają jednak wartość maksymalną 5 proc, jak w naszym kraju.

Minimalny wiek uprawniający do głosowania i kandydowania w wyborach europejskich jest określony przez prawo krajowe. Wiek uprawniający do głosowania wynosi 18 lat w niemal wszystkich państwach członkowskich z wyjątkiem Grecji, gdzie wiek głosowania wynosi 17 lat, oraz Austrii i Malty, w których wiek głosowania wynosi 16 lat. Minimalny wiek niezbędny do kandydowania w wyborach europejskich jest bardzo zróżnicowany i wynosi od 18 do 25 lat; w Polsce – 21.

Zgodnie z ostatnimi opublikowanymi przez PE prognozami podziału miejsc po wyborach (obejmującymi 28 państw) rewolucji w Parlamencie Europejskim nie będzie. Największa grupa w PE – Europejska Partia Ludowa (Chrześcijańscy Demokraci/EPL) może liczyć na 24 proc. poparcia, co przekłada się na 180 mandatów.

Drugą siłą w PE pozostanie Grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim (S&D) z poparciem 19,8 proc. wyborców, która obsadzi 149 mandatów.

Koleje miejsce przypadnie grupie Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE), której ostatnie prognozy dają 10,1 proc. poparcia i 76 mandatów.

Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR) według najnowszej prognozy mogą liczyć na 8,8 proc. poparcia i 66 miejsc w PE.
Innym grupom marcowe sondaże dają od 45 do 62 mandatów.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się we wszystkich krajach UE między czwartkiem a niedzielą. Dokładny dzień głosowania określają państwa członkowskie. W piątek, który będzie drugim dniem głosowań, do urn wyborczych pójdą mieszkańcy Irlandii. Tego dnia rozpocznie się również dwudniowe głosowanie w Czechach. Polacy, tak jak obywatele większości unijnych krajów, zagłosują w niedzielę.

Uprawnionych do głosowania jest ponad 30 mln mieszkańców naszego kraju. Ci, którzy wezmą udział w wyborach, wyłonią 52 europosłów, jeden mandat będzie jednak zamrożony do momentu finalizacji brexitu.

kurier PAP