Roman Giertych: Panie Mateuszu! Dzisiaj Gazeta podał, że ziemi nie mógł Pan kupić bez zgody Watykanu

Roman Giertych

Roman Giertych

PS. W niedzielę to bym się na Pana miejscu obok Jarka nie pokazywał. To przecież partia przegrywa wybory, a nie rząd. Pana to nie dotyczy.

 

List nr 2 do premiera.

Oj, drogi panie Mateuszu!

Dzisiaj Gazeta Wyborcza podała, że ziemi nie mógł Pan kupić bez zgody Watykanu. Gdy się adwokatowi całej prawdy nie poda, to rada może być niepełna. Ale głowa do góry! Będziemy musieli tylko historię o mirabelkach uzupełnić.

Gdy już Pan z radością ucałował dłoń Dobrodzieja, to ten zafrasował się nieco i rzekł:

– Dobry Człowieku jest mały problem z tym pięknym łanem. Gdy wycenimy go według norm bezdusznych rzeczoznawców, to trzeba będzie czekać na zgodę samego papieża, a przecież – rzecze Proboszcz – on zajęty jest.

Posmutniał Pan i spojrzał na piękne pole, które już Pan w myślach uprawiać zaczął i zaproponował:

– A może by tak cenę nieco niższą podać i wówczas nie zajmiemy naszego Wielkiego Rodaka jakąś papierkową robotą.

Proboszcz w zamyśleniu rozważał propozycję, a wówczas Pan z torby zagarnął do czapki mirabelek i przesypał je Przewielebnemu do koszyka na rowerze. Rozpogodziło się oblicze dostojne i rzekł włodarz działki:

– Dobrze. Skoro Ezaw za miskę soczewicy Jakubowi pierworództwo sprzedał, to i ja mogę za czapkę mirabelek cierpkich, z których kompot nawarzy mi gosposia, sprzedać ten łan. Papież – powiedział proboszcz – daleko, a kompot blisko.

I tak przez żołądek do serca Pan trafił zyskując przychylność lokalnego dostojnika i działkę.

Proste, prawda? Jak Pan to powie, to nikt żadnej korupcji Panu nie zarzuci, bo kto to słyszał, aby kogoś mirabelkami przekupywać?

Zawsze życzliwy,

Roman Giertych

PS. W niedzielę to bym się na Pana miejscu obok Jarka nie pokazywał. To przecież partia przegrywa wybory, a nie rząd. Pana to nie dotyczy.

 

List nr 1 do premiera.

 

 


Marcin Zegadło: Od pasa w górę komandos, od pasa w dół księgowy. Pan premier się modli by „deszcz przestał padać”

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Jeżeli postawa Morawieckiego, to nie jest jakieś kulawe średniowiecze, jakaś zabójcza niezłomność, to ja już nie wiem co to jest. Tak czy owak, pan premier się modli. Z trwogą i nadzieją patrzymy w niebo.

 

Lubię, kiedy prominenci jadą w teren i do spodni od garnituru z nienagannym kantem zakładają te paramilitarne wdzianka. Że od pasa w górę komandos, a od pasa w dół wciąż księgowy. Ale nie o tym.

Mateusz Morawiecki podczas wizyty w Krakowie, na posiedzeniu sztabu kryzysowego związanego z zagrożeniem powodziowym, powiedział m. in.:

(…) tak jak na początku maja modliliśmy się o deszcz, tak módlmy się, by ten deszcz przestał teraz padać”

Jestem świeżo po kilku serialach, których akcja dzieje się ponad tysiąc lat temu. Gdzieś na wysokości roku osiemset sześćdziesiątego. Gdzieś pośród ludzi odzianych w prymitywne kolczugi i zwierzęce skóry. Pośród bohaterów, którzy swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają gdzie popadnie, a swoim politycznym oponentom bez specjalnej refleksji podrzynają gardła, wykłuwają oczy. To ówcześni politycy. Książęta i możni. Owi bohaterowie w sytuacjach kryzysowych, zanim zostali wycięci w pień lub potopieni żywcem, lubili powtarzać (podobnie jak premier Morawiecki) – „Módlmy się, żeby wróg odstąpił”, albo „Módlmy się, zaufajmy Panu!”, albo „Zdajmy się na wyroki Najwyższego!”. No, generalnie w modlitwie widzieli rozwiązanie problemu.

Jak to się zwykle kończyło nie muszę Państwu opowiadać. Historia uczy, że „Najwyższy” ma raczej na kwestie modlitw równo wywalone. Tak że jeżeli postawa Morawieckiego, to nie jest jakieś kulawe średniowiecze, jakaś zabójcza „niezłomność”, to ja już nie wiem co to jest. Tak czy owak, pan premier się modli. Z trwogą i nadzieją patrzymy w niebo.

 

Marcin Zegadło

 

 


Skrajna prawica może być wielkim wygranym tych wyborów. Kaczyński w Brukseli nie istnieje. WYWIAD

Skrajna prawica będzie wielkim wygranym tych wyborów. Nie będzie jednak na tyle silna, żeby blokować prace PE – mówi w wywiadzie dla DW niemiecki ekspert Roland Freudenstein z brukselskiego think tanku Martens Centre.

Skrajna prawica będzie wielkim wygranym tych wyborów. Nie będzie jednak na tyle silna, żeby blokować prace PE
Kukły Kaczyńskiego i Orbana na karnawale w Düsseldorfie. Fot. Źródło: dw.de

Jowita Kiwnik Pargana: Jak wysoko ocenia Pan szanse nacjonalistów i populistów w najbliższych wyborach europejskich?

Roland Freudenstein: Myślę, że skrajna prawica będzie największym wygranym, chociaż daleko będzie od tego, by stała się dominującą siłą w PE. Bo partie Kaczyńskiego, Farage’a, Le Pen i Salviniego, nawet razem wzięte, nie zdobędą tzw. mniejszości blokującej, do której potrzeba 1/3, czyli 251 głosów. Z taką mniejszością można blokować pewne decyzje PE np. o rozpoczęciu procedury z art. 7 czy budżecie. Wszystko wskazuje, że skrajna prawica nie będzie miała tej siły.

Czy taki wzrost poparcia dla prawicy oznacza zachwianie się dotychczasowej władzy politycznej w PE?

– Prognozy są takie, że największe partie centrowe, czyli socjaldemokraci (S&D) i chadecy (EPL) stracą część mandatów. Część zabiorą im macroniści i liberałowie, część – skrajna lewica i prawica. Ale EPL nadal zostanie najsilniejszą grupą, choć słabszą niż teraz. Potem: socjaliści – oni stracą więcej i będą bardziej osłabieni. Na trzecim miejscu: liberałowie z Macronem. Na czwartym: skrajna prawica, chybachyba że dołączą do niej inne ugrupowania, to wtedy będzie mogła konkurować o trzecie miejsce z liberałami. Następnie: Zieloni i konserwatyści, czyli EKR. Skrajna lewica zostanie na tej pozycji, na której jest.

A co z EKR, do której należy PiS? Dzisiaj jest trzecią siłą w PE, po odejściu Brytyjczyków straci aż 19 członków.

– Powstanie, jak ja to nazywam, EKR +. W tym sensie, że dołączą się tu inne ugrupowania jak np. eurosceptyczne holenderskie Forum na rzecz Demokracji Thierry’ego Baudeta czy hiszpański VOX. Prawdopodobnie też Fidesz, jeśli Orban opuści EPL.

Jaką rolę w EKR będzie pełnił PiS?

– Czołową. Chociaż, jeśli do grupy dołączy węgierski Fidesz, to osobowościowo pewnie dominował będzie Viktor Orban. On jest bardzo silny jako polityk, do tego bardzo dobrze mówi po angielsku i jest dowcipny. A Jarosław Kaczyński na scenie brukselskiej nie istnieje.

Jarosław Kaczyński na scenie brukselskiej nie istnieje
Fot. Źródło: dw.de

Głośno w Polsce mówiło się kontaktach Jarosława Kaczyńskiego z Matteo Salvinim. Widzi Pan możliwość sojuszu PiS z włoskimi eurosceptykami w nowym PE?

– Mam co do tego wątpliwości. W liczbach mandatów to Salvini jest silniejszy od Kaczyńskiego i to on jest tu szefem. Poza tym niedawno w mediach społecznościowych krążyły zdjęcia Salviniego na tle Kremla – Salvini w t-shircie z Putinem, kciuki do góry, szeroki uśmiech. W polskim kontekście ta prorosyjskość Salviniego bardzo szkodzi PiS-owi. Nie byłby wiec to łatwy sojusz. Ja zakładam, że Salvini raczej zasili formację skrajnej prawicy niż konserwatystów.

Jak Pan ocenia flirt PiS z populistami?

– Flirt? To jest znacznie więcej niż flirt! Ja bym powiedział, że PiS jest partią narodowo-populistyczną. Polska jako kraj i PiS jako partia są jeszcze kilka lat za Węgrami i Fideszem pod względem populizmu, ale to idzie w tym kierunku. Węgry to jest wielki model, do którego zmierzają ludzie z PiS-u. Dla mnie i w wypadku PiS i Fideszu to nie konserwatyzm jest problemem, tylko ich interpretacja praworządności i liberalnej demokracji.

Co do samych wyborów, Koalicja Europejska powstała, żeby iść razem do wyborów. Czy taka wspólna lista ma sens, jeśli potem członkowie koalicji rozejdą się po różnych ugrupowaniach politycznych?

– Ta wspólna lista jest instrumentem, żeby zdobyć maksymalną liczbę mandatów. W sytuacji, kiedy polska jest spolaryzowana, a prawo wyborcze honoruje największe ugrupowania, wspólna lista jest naturalną reakcją. To nie jest norma w UE, to jest wyjątkowa sytuacja w Polsce.

Wróćmy do populistów. Martwi Pana to, że rosną w siłę?

– Oczywiście. To wszystkich martwi. Ale nie panikuję. Podobne obawy były przed wyborami europejskimi w 2014 r. I jaki jest ich dorobek na koniec kadencji? Głównie skandali finansowych jak u Le Pen i Farage’a, oraz klipy dla swoich fanów na YouTube. Oni nie pracują w komisjach – w ogóle praca parlamentarna ich nie interesuje – oni chcą blokować, hamować, ale nie mają konstruktywnej idei dla Europy, dlatego się ich nie boję. Europejscy populiści w gruncie rzeczy mają tylko trzy punkty wspólne. Po pierwsze: silne granice zewnętrzne. Po drugie: słabe instytucje unijne i silne państwa narodowe, co oznacza, że chcą redelegować kompetencje z UE do państw członkowskich, co w dziedzinach strategicznych jak np. walka z terroryzmem czy obronność, nie zadziała. I po trzecie: chrześcijańska Europa. Nie wiem co to konkretnie oznacza, ale na pewno nie jest to zadaniem UE. To są trzy wspólne punkty, ale ciężko to nazwać programem politycznym. Ponadto nie widzę możliwości, żeby wszyscy nacjonaliści, zwłaszcza z krajów, które są sąsiadami i mają bolesną przeszłość, jak np. Polska i Niemcy, mogli być w jednej organizacji parlamentarnej.

Co do bolesnej przeszłości, jak Pan ocenia dzisiejsze stosunki na linii Berlin-Warszawa?

– Są absolutnie napięte. W Berlinie panuje bezradność, wrażenie „my zrobiliśmy wszystko a oni nadal nie chcą podać nam ręki”. Ja wiem, że są takie sprawy jak Nord Stream 2, który sam uważam za błąd i wynik krótkowzrocznej polityki niemieckiej. A to daje nacjonalistom w Polsce doskonałą okazję, żeby dalej polaryzować stosunki z Niemcami i mobilizować istniejące w Polsce lęki przeciwko Niemcom. Efektem jest niestety niewyobrażalne pogorszenie stosunków polsko-niemieckich.

 

REDAKCJA POLECA

 


Dariusz Stokwiszewski: Na PiS padł blady strach; może stracić swoją obecną pozycję!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Pisowski rząd trzymał do niedawna „parasol ochronny” nad ruchami nacjonalistycznymi, ale też neofaszystowskimi, które utworzyły koalicję wyborczą do PE – Konfederacja, grożąc obecnie samemu PiS! W obozie rządzącym słychać już głosy paniki i strachu, gdyż ludzie typu Korwin – Mikke, Braun oraz Liroy mogą pozbawić PiS i SP możliwości samodzielnego rządzenia. Tak więc pazerna partia pazernego przywódcy wpadła niejako we własne sidła

Zbliża się 26 maja – dzień, w którym poznamy preferencje wyborcze Polaków. Dowiemy się kto zasłużył na nasze zaufanie i przez kolejne pięć lat będzie reprezentować Polskę w Parlamencie Europejskim.

To wyjątkowo ważne właśnie teraz, kiedy w całej Europie mamy do czynienia ze zmasowanym atakiem nacjonalistów i neofaszystów na demokratyczny porządek świata, który swój początek bierze z wydarzeń przełomu l. 80. i 90. XX w. Z okresu, w którym powstająca III Rzeczpospolita stawała się przykładem, dając początek demokratycznym przemianom w całej Europie. Przez ćwierć wieku, do 2015 r. byliśmy liderem przemian i nieformalnym Primus Inter Pares w byłym bloku socjalistycznym.

W 1999 r. Polska przystąpiła do największego sojuszu militarnego – NATO, a pięć lat później do Unii Europejskiej. Oba te sojusze zaowocowały tym, że staliśmy się dla Zachodu na długie lata państwem wiarygodnym – takim, w które warto inwestować i o przyjaźń którego, zabiegać. Do czasu jednak!

Przełomowym stał się rok 2015, kiedy władzę w państwie przejęła tzw. zjednoczona prawica, tj. koalicja PiS, Solidarnej Polski i kilku innych ugrupowań z gatunku tzw. planktonu politycznego! Szybko sytuacja wewnętrzna i międzynarodowa Polski stawała się gorsza z dnia na dzień. Rząd ludzi nieprzygotowanych mentalnie, moralnie, ani merytorycznie rozpoczął destrukcję tego, co przez ćwierć wieku udało się zdobyć poprzednikom. Stopniowo (mimo pozorów normalności) Polska zaczęła być izolowana w świecie zachodnim do tego stopnia, że dzisiejsza sytuacja jest fatalna. Obecnie jesteśmy skonfliktowani niemal ze wszystkimi sąsiadami, stąd nasza pozycja międzynarodowa jest najsłabsza po 1989 r. Biorąc pod uwagę ignorancję kolejnych pisowskich ministrów spraw zagranicznych, obrony narodowej etc. nie mamy już w zasadzie wpływu na nic co dzieje się w Europie. To przekłada się też na brak możliwości wsparcia firm eksportujących i co za tym idzie, także utrata zysków i rynków zbytu. Polska stała się niewiarygodna głównie z powodów „barbarzyńskiej polityki” niszczenia państwa prawa przez PiS, (którego emanacją jest nieodpowiadający za nic poseł Jarosław Kaczyński, człowiek nieobliczalny, stąd i niebezpieczny) spolegliwego do bólu prezydenta uważanego w kraju za bezrefleksyjnego notariusza, ale także rząd wykonujący jedynie polecenia płynące z siedziby partii na Nowogrodzkiej!

PiS ma wiele problemów wizerunkowych spowodowanych kolejnymi niewyjaśnionymi aferami, które, upolitycznione (w znacznym stopniu) organy ścigania i część wymiaru sprawiedliwości, próbują zamiatać pod dywan. Minister sprawiedliwości manipuluje KK w taki sposób, że rodzi to nie tylko wątpliwości, ale wręcz pewność co do jego nieczystych intencji, no bo głupotą tego tłumaczyć nie można. A wszystkim steruje wspomniany Jarosław Kaczyński – człowiek całkiem bezkarny, który w świetle dość wyraźnych podejrzeń nie jest nawet wzywany na przesłuchanie. Mało tego, publicznie sugeruje prokuraturze, że jego przesłuchanie nie ma sensu. Tymczasem, człowiek poszkodowany (na co wskazują jasne i przejrzyste nagrania) jest straszony i choć jest obcokrajowcem wzywa się go często na wielogodzinne przesłuchania czyniąc niejako z ofiary, przestępcę (sic!). To nie wszystko, bo obrażony kacyk podaje do sądu osoby, które ośmielają się publicznie pytać go o głośną i znaną już w Europie sprawę, w której pojawił się wątek łapownictwa! To są szczyty obłudy, bezczelności, arogancji, chamstwa, a wypieranie przezeń (permanentne zresztą) poczucia winy (także przez innych najwyższych polityków rządzących) wydaje mi się zaawansowanym stanem chorobowym, albo brakiem ludzkich uczuć i zachowań.

Pisowski rząd trzymał do niedawna „parasol ochronny” nad ruchami nacjonalistycznymi, ale też neofaszystowskimi, które utworzyły koalicję wyborczą do PE – Konfederacja, grożąc obecnie samemu PiS!

W obozie rządzącym słychać już głosy paniki i strachu, gdyż ludzie typu Korwin – Mikke, Braun oraz Liroy mogą pozbawić PiS i SP możliwości samodzielnego rządzenia. Tak więc pazerna partia pazernego przywódcy wpadła niejako we własne sidła. Wkrótce będziemy mieć do czynienia z pierwszą, niezwykle ważną próbą zdobycia jak największej ilości mandatów do PE, ale jesienią już decydujące wybory do polskiego Parlamentu.

PiS ma się czego obawiać. Dewastacja demokratycznego państwa prawa, upolitycznienie jego instytucji i niezależnych organów (trybunały, sądy, prokuratura, policja etc.) oraz zniszczenie zdolności obronnych polskiej armii, to po prostu wrogie działanie przeciw własnej ojczyźnie. To nic innego jak jej zdrada i przeniewierstwo, czyli przestępstwa w stanie wojny karane śmiercią, a w czasie pokoju długoletnim pozbawieniem wolności!

Jako jeden z wielu polskich patriotów oczekuję, że obecny obóz rządzący zostanie odsunięty od władzy i zgodnie z prawem polskim rozliczony za wielokrotne pogwałcenie tego, co w prawie każdego państwa najważniejsze – Ustawy Zasadniczej, czyli Konstytucji! Niezwykle ważną rolę w tym względzie powinna odegrać patriotyczna opozycja polityczna, która już raz nie zdała egzaminu z rozliczenia winnych za lata 2005 – 2007! To był błąd, gdyż gdyby się tak stało, to może nie mielibyśmy dziś problemu z rozkładem państwa przez jego wewnętrznych wrogów. To się nie może więcej powtórzyć tym bardziej że jeśli PiS i SP miałyby ponownie wygrać, to zakłady karne zapełnią się przyzwoitymi ludźmi. „Oni” litości nad nami mieć nie będą, bo to są ludzie ulepieni z nietypowego budulca: niegodziwości, nienawiści, a także niezaspokojonej żądzy zemsty (vide działania ministra Ziobry w walce z lekarzami, ale nie tylko)! Na to pozwolić nie można!

Idźmy wszyscy do urn i odsuńmy „ich” tym razem od możliwości zniszczenia zjednoczonej Europy i atakowanej zewsząd Unii Europejskiej!

Dariusz Stokwiszewski


Ile zarabiają i jak majętni są zachodni politycy?

Kanclerz Merkel ma rzekomo majątek wart 3,5 mln euro, prezydent Macron tylko 330 tys. euro. Obydwojgu jednak daleko do prezydenta USA, który może pochwalić się majątkiem w wysokości 3 mld dolarów.

Fot. Źródło: dw.de

Zamożni niemieccy politycy

Jak podaje strona vermoegenmagazin.de, majątek kanclerz Angeli Merkel wycenia się na 3,5 mln euro. Jej aktualne miesięczne zarobki wynoszą 28,5 tys. euro.

Majątek prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera szacuje się na 2 mln euro. Roczne dochody prezydenta wynoszą ok. 214 tys. euro. Prezydent otrzymuje dodatkowo 78 tys. euro rocznie na pokrycie kosztów personelu, ma też do dyspozycji bezpłatne mieszkanie służbowe.

Jak przeczytać można na stronie gehaltsreporter.de, niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas dysponuje majątkiem wartości 1 – 1,5 miliona euro. Roczne dochody szefa ministerstwa spraw zagranicznych wynoszą 225 tys. euro.

Szefowa niemieckiego resortu obrony Ursula von der Leyen dysponuje majątkiem ocenianym na 2-3 mln euro. Jej roczne zarobki wynoszą 210 tys. euro.

Wysokie zarobki i atrakcyjne emerytur

Niemiecki Związek Podatników informuje, że przeciętna pensja niemieckiego ministra wynosi 15,768 euro. Jak na niemieckie warunki, może wydawać się to niewiele, jednak ministrom przysługują bardzo korzystne świadczenia emerytalne.

Kto pracował przez co najmniej cztery lata jako minister federalny, ma prawo do emerytury wysokość 4400 euro miesięcznie. Z każdym następnym rokiem ministerialnego stażu emerytura rośnie o dalsze 377 euro miesięcznie, do maksymalnej wysokości 11 300 euro.

Wiek emerytalny dla niemieckich ministrów, podobnie jak dla urzędników mianowanych, wzrasta obecnie sukcesywnie do 67 lat. W określonych warunkach byli ministrowie mogą przejść na emeryturę już w wieku 60 lat.

Macron, Erdogan i Trump

Prezydent Francji Emmanuel Macron podał, że jego majtek ma wartość 330 tys. euro. W roku 2018 jego roczna pensja wynosiła 180 tys. Jednak, jak zaznacza vermoegenmagazin.de, Macron w latach 2009 – 2014 pracował w banku Rotschilda, zarabiając brutto 3,3 mln euro rocznie. Kiedy został mianowany ministrem gospodarki, przyznawał się do majątku wartości 1,2 mln euro. Co zatem wydarzyło się, że w styczniu 2017 podał, że dysponuje majątkiem wartości „tylko” 330 tys. euro?

Prezydent USA Donald Trump bije na głowę europejskich polityków. Dysponuje on majątkiem szacowanym w przeliczeniu na 2,68 mld euro i roczną pensją w wysokości 345 tys. euro. Może też sobie nieco dorobić. Jak zaznacza Vermoegens-Magazin, od czasu do czasu wygłasza prelekcje w renomowanym nowojorskim instytucie kształcenia „The Learning Annex”. Wynagrodzenie za godzinną prezentację wynosi półtora miliona dolarów.

Recep Tayyip

Jak wynika z tureckiego dziennika ustaw, prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan dysponuje środkami w wysokości 6,5 mln tureckich lirów (1,18 mln euro). Ponadt w mieście Rize posiada działkę o powierzchni 2000 m2., wartą 10 tys. tureckich lirów (1852 euro). Poza tym w stambulskiej dzielnicy Uskudar prezydent Turcji ma dom wartości 4 mln tureckich (740 tys. euro) oraz samochód Audi A8 wart 234 tys. tureckich lirów (43 tys. euro). Gazeta Diken podaje, że, jest on dłużny tureckiemu biznesmenowi Mehmetowi Guer 2 mln tureckich lirów (370 tys. euro). Guer jest prezesem grupy Ortadogu. Obydwaj przyjaźnią się od dzieciństwa – donosi gazeta T24.


Marcin Zegadło: Żyjemy w zajebistym miejscu na Ziemi, w którym głosując przeciw prawicy, głosujesz na prawicę

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Marcin Zegadło - poeta, publicysta

Żyjemy w zajebistym miejscu na Ziemi, w którym głosując przeciw prawicy, głosujesz na prawicę, która podobnie jak rządzący jest zblatowana z Kościołem Katolickim, podobnie całuje go po pleckach

 

Żyjemy w zajebistym miejscu na Ziemi, w którym głosująca przeciwko prawicowej partii urządzającej sobie w Polsce prywatny folwark z pokracznym zalążkiem dyktatury, musisz Polko/Polaku zagłosować na lidera ugrupowań opozycyjnych, któremu przewodzi najliczniejsze w jej strukturach ugrupowanie, to znaczy również konserwatywna i centroprawicowa partia, której prominentny polityk pytany o legalizację związków partnerskich w Polsce mówi bez żenady, „że jest za tym, żeby o tym rozmawiać”. Na wszelki wypadek, gdyby ktoś z Episkopatu nadstawił ucha. Taka to jest proszę Państwa liberalna opozycja, taka to jest proszę Państwa partia „na lewo” od rządzących.

Żyjemy w zajebistym miejscu na Ziemi, w którym głosując przeciw prawicy, głosujesz na prawicę, która podobnie jak rządzący jest zblatowana z Kościołem Katolickim, podobnie całuje go po pleckach, a w sprawie aborcji, związków partnerskich, LGBT oraz zajebiście fajnego konkordatu mogłaby z rządzącą obecnie pokraczną paradyktaturką podać sobie spocone łapki.

I tu znowu pozwolę sobie zacytować kolegę z podstawówki, który zwykł mawiać: „Jest chujowo, ale przynajmniej nie ma żadnej nadziei”.

Pasuje jak ulał do tego obłędu. Czyż nie?

Marcin Zegadło


Adam Mazguła: „Jedyna córka, jedynego legalnego generała”

Adam Mazguła

Adam Mazguła

O Pani Annie Anders ostatnio było głośno po ujawnieniu wiadomości o jej kosztownych podróżach na koszt państwa do domu w USA. Kolejny Misiewicz w spódnicy będzie reprezentował Polskę poza granicami kraju

 

Zakończyły się uroczystości upamiętniające rocznicę walk o Monte Cassino. PiS-władza, PiS-delegacje, PiS-media, msze, przemówienia i kampania wyborcza z bohaterami walk w tle. Tak można w skrócie opisać to, co działo się we Włoszech.

Jednak była bohaterka uroczystości, która po latach nieprzyznawania się do polskości, słabej znajomości języka, izolowania się od postaci historycznej swojego ojca, 4 lata temu zmieniła zdanie i przejęła jego bohaterską schedę. Oczyściła nazwisko z drugiego członu męża i na sławie ojca, łamiąc prawo, została senatorem. Sprawy sądowe dotyczące tego procesu wciąż trwają i są przykładem skandalu prawnego i zaangażowania władzy w kreowaniu bezprawia.

O Pani Annie Anders ostatnio było głośno po ujawnieniu wiadomości o jej kosztownych podróżach na koszt państwa do domu w USA.

PiS-władza docenia jednak jej walory, pewnie intelektualne i zaangażowanie w kształtowanie patriotyzmu Polaków i prowadzi właśnie procedurę powierzenia jej funkcji ambasadora naszego kraju we Włoszech. Przyszła Pani Ambasador zdążyła okrzepnąć politycznie i uważa, że władza już z powodu nazwiska jej się po prostu, należy!

17 maja po złożeniu kolejnego wieńca od narodu na włoskiej ziemi stwierdziła w wywiadzie dla TVP, że jest osobą niezwykle ważną dla narodu polskiego, bo jest „jedyną córką jedynego legalnego generała”. Nie opowiadała o dokonaniach ojca, bo jak wynika z mojego uczestnictwa we wspólnych obchodach Karpackich z tą panią, mało zna jego historię. Nie mówiła o swojej kompetencji, o wykształceniu, doświadczeniu, które miałyby być jej atutem do robienia kariery, ale mówiła, że jest córką najważniejszą i jedyną. Nie wiem, czy Pani Anna Anders wie cokolwiek o generałach, ale jeśli twierdzi, że był jedynym legalnym, to może o innych nigdy nie słyszała.

Kolejny Misiewicz w spódnicy będzie reprezentował Polskę poza granicami kraju. Myślę jednak, że ceny biletów lotniczych z Rzymu do USA nie wiele się różnią od tych, z Polski, zwłaszcza, kiedy lata się najdroższą linią i najwyższą klasą przeznaczoną dla osobistości światowej polityki i finansjery. Jednak może tam nikt nie zauważy jej braku kompetencji i szastania publicznymi pieniędzmi, bo jej się też to, po prostu – należy.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Owoc gorzkiej pomarańczy (Fructus Aurantii immaturus) – właściwości i jego zastosowanie

Pochodzący z Południowo-Wschodniej Azji owoc gorzkiej pomarańczy nieustannie budzi zainteresowanie osób, które chcą zadbać o swój wygląd. Z czego jednak wynika ta wysoka popularność?

Pochodzący z Południowo-Wschodniej Azji owoc gorzkiej pomarańczy nieustannie budzi zainteresowanie osób. Z czego jednak wynika ta wysoka popularność?
  1. Ciekawostki związane z owocami gorzkiej pomarańczy
  2. Wartości odżywcze owocu gorzkiej pomarańczy
  3. Wpływ owocu na organizm człowieka
  4. Preparaty zawierające owoc gorzkiej pomarańczy
  5. Możliwe skutki uboczne związane ze stosowaniem Fructus Aurantii immaturus

Obecnie stanowi on składnik wielu łatwo dostępnych preparatów, jednak zanim zdecydujesz się po nie sięgnąć, powinieneś zapoznać się z efektami ich stosowania oraz poznać właściwości tego wyjątkowego owocu.

Ciekawostki związane z owocami gorzkiej pomarańczy

Fructus Aurantii immaturus – czyli wspomniany owoc gorzkiej pomarańczy – od wielu lat stosowany jest w Chinach oraz Japonii. Obecnie natomiast uprawia się go w wielu częściach świata. Jego owoce wykorzystywane są jednak nie tylko w medycynie, ale również w lokalnej kuchni. Wynika to przede wszystkim z jego właściwości. Zaliczają się do nich wspomaganie trawienia oraz ułatwianie przyswajania składników pochodzących ze spożywanego pokarmu.

Wartości odżywcze owocu gorzkiej pomarańczy

Owoce są bogate w synefrynę, która wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej, a tym samym przyśpiesza zrzucanie zbędnych kilogramów. Nic więc dziwnego, że wielu producentów wykorzystuje ten składnik w swoich preparatach na odchudzanie. Na tym jednak właściwości owocu gorzkiej pomarańczy się nie kończą. Zawarte w nim związki działają uspokajająco i pomagają się zrelaksować. Z owoców gorzkiej pomarańczy wytwarza się również olejki, które są stosowane do produkcji perfum i w aromaterapii (uważa się je za bardzo uspokajające i poprawiające nastrój).

Wpływ owocu na organizm człowieka

Oprócz synefryny, owoce gorzkie pomarańczy zawierają również substancje goryczkowe, które przekładają się na specyficzny smak. Można go określić jako kwaśno-gorzki. Odpowiadają też za pobudzanie wydzielania śliny oraz soku żołądkowego. Można je spożywać jak typowe owoce, bez jakiejkolwiek obróbki. Często jednak stosuje się sproszkowane owoce gorzkiej pomarańczy, które stanowią świetny dodatek do napojów (szczególnie herbat) oraz przyprawiania potraw (na przykład kuchni orientalnej i meksykańskiej). Gorzka pomarańcza może też być wykorzystywana do aromatyzowania alkoholi (między innymi nalewek oraz likierów). Owoce gorzkiej pomarańczy wbrew swojej nazwie zaliczane są do jagód i posiadają grubą skórkę.

Preparaty zawierające owoc gorzkiej pomarańczy

Pomimo wielu zastosowań w kuchni oraz przemyśle perfumeryjnym, obecnie to preparaty na odchudzanie w największym stopniu wykorzystują wspomniane owoce. W sprzedaży można znaleźć wiele różnych preparatów, które najczęściej dostępne są w postaci tabletek. Ze względu na ogromny wybór takich preparatów, klientom ciężko jest czasami wybrać jeden konkretny. Dlatego też przygotowaliśmy krótkie zestawienie tych środków zawierających owoc gorzkiej pomarańczy, które charakteryzują się wysoką skutecznością. Jednym z nich jest DietBooster, który pozwala zwalczyć apetyt. Preparat skutecznie zmniejsza uczucie łaknienia, a dodatkowo obniża poziom cholesterolu, reguluję przemianę materii i pobudza spalanie tkanki tłuszczowej. Jedno opakowanie zawiera aż 120 tabletek. Pomimo dużej popularności wśród klientów, nie odnotowano żadnych efektów ubocznych, więc jest to jeden z bezpieczniejszych preparatów na odchudzanie, jakie obecnie można znaleźć w sprzedaży. Kolejnym suplementem, którym warto się zainteresować, jest TriApidix300. Zapewnia on stałe efekty przy regularnym stosowaniu i podobnie jak wspomniany DietBooster, nie wywołuje niepożądanych efektów.

Preparat został opracowany w celu ułatwienia utrzymywania prawidłowej masy ciała. Mogą go stosować kobiety oraz mężczyźni. Dodatkową zaletą wynikającą ze stosowania TiApidix jest stopniowe usuwanie szkodliwych toksyn, które znajdują się w każdym organizmie. Środek cieszy się świetnymi opiniami również za to, że skutecznie hamuje uczucie głodu, dzięki czemu jego stosowanie zabezpiecza przed podjadaniem, które jest największym wrogiem osób planujących zrzucenie zbędnych kilogramów. Ze względu na wysoką skuteczność, suplement nie powinien być stosowany przez osoby poniżej dwunastego roku życia. Opisując skuteczne tabletki na odchudzanie, nie można pominąć Burneo, który aktywizuje procesy spalania tłuszczu przez organizm. Dzięki temu, że preparat ogranicza odkładanie się zbędnej tkanki tłuszczowej, stosujące go osoby odczuwają znaczny przyrost energii.

Możliwe skutki uboczne związane ze stosowaniem Fructus Aurantii immaturus

Można by przypuszczać, że owoc o tak różnorodnych właściwościach będzie wywoływał również efekty uboczne. Okazuje się jednak, że dotychczas nie odnotowano żadnych niepożądanych oznak związanych ze stosowaniem preparatów bogatych w owoc gorzkiej pomarańczy. Należy jednak pamiętać, że podobnie jak wszystkie pozostałe suplementy, zawsze istnieje niewielka szansa, że wystąpią reakcję alergiczne lub powikłania żołądkowe. Wówczas trzeba niezwłocznie zaprzestać stosowania preparatu, a w przypadku nieustąpienia oznak skontaktować się z lekarzem.


Adam Mazguła: Idę na wybory!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie zagłosuję na ludzi, którzy powołują się na nauki kościoła, niezależnie od tego, do jakiej partii należą i jaką wiarę wyznają. Zagłosuję na kandydata, który będzie nośnikiem wartości europejskich, który szanuje poglądy innych, a swoją dotychczasową aktywnością i postawą udowodnił swoją wartość społeczną

ale nie zagłosuję na ludzi, którzy w swoim uzasadnieniu do kandydowania na wysokie urzędy publiczne powołują się na bliżej niesprecyzowane wartości chrześcijańskie. Nie przeszkadza mi ich wiara, żadnego z kandydatów, ale to jest ich całkowicie prywatna sprawa.

Adam Mazguła: Idę na wybory!
Fot. Adam Mazguła

Uważam, że jeśli ktoś powołuje się na świętości w kampanii wyborczej, to znaczy, że nie ma wiele do zaproponowania społeczeństwu swoją osobą, swoją aktywnością i zdolnością do służby społeczeństwu i potrzebuje wsparcia innych, nie konieczne wyższych autorytetów.

Rozumiem, kiedy ktoś określi siebie, jako demokratę, liberała, czy faszystę. Te określenia przedstawiają charakter jego ogólnych poglądów.

Co mają jednak na myśli członkowie partii, którzy określają swoją organizację, jako chrześcijańską?

To znaczy, że jej członkowie uznają podporządkowanie administracji kościelnej, że uznają zwierzchnictwo Watykanu i Papieża? Czy to znaczy, że każdy biskup jest tam wyrocznią i głównym ideologiem regionalnym? Czy to znaczy, że kościoły są siedzibami tej partii, a msze zebraniami partyjnymi? Czy to znaczy, że partia, jeśli zwycięży w wyborach wprowadzi obowiązek konsultacji ustaw z władzą duchowną, a biskupi będą mieli władzę w państwie? Czy w takim razie partia chrześcijańska nie jest nośnikiem wiary, którą narzuca innym obywatelom? Czy idąc tym tokiem myślenia, już samo istnienie takich partii nie jest zaprzeczeniem świeckości państwa, a ich program oficjalny, czy mniej jawny, jest dążeniem do narzucenia społeczeństwu ich wiary, a więc państwa wyznaniowego?

Utrzymywanie się od dłuższego czasu przy władzy w Polsce partii, które w każdym zapisie, działaniu i zasadzie państwowego postępowania, wręcz walczą o chrześcijańskie wartości, dziedzictwo, postawę… narzucają Polakom „jedynie słuszną władzę duchową”, która jest zaprzeczeniem wolności wyznaniowej człowieka i prawa Polaków do wolności od religii.

Nie zagłosuję na ludzi, którzy powołują się na nauki kościoła, niezależnie od tego, do jakiej partii należą i jaką wiarę wyznają. Dla mnie są zaprzeczeniem wolności, przykładem mafijnych powiązań i zaangażowania Boga do agresji propagandowej i politycznej w państwie.

Zagłosuję na kandydata, który będzie nośnikiem wartości europejskich, który szanuje poglądy innych, a swoją dotychczasową aktywnością i postawą udowodnił już swoją wartość społeczną.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Światło motywujące do pracy!

Światło otacza nas przez cały dzień. Jeśli pracujesz ważne żeby światło było motywujące do działania a nie usypiające i zachęcające do odpoczynku. Jakie światło jest najlepsze do biura?

Światło motywujące do pracy

Kiedy urządzamy swoje biuro lub miejsce pracy dla naszych pracowników, najczęściej poświęcamy bardzo dużo uwagi takim aspektom jak dobór mebli, wyposażenie wnętrza czy kolor ścian. Zdarza się, że zapominamy o wyborze dobrego oświetlenia i dokonujemy szybkiego zakupu, decydując się na pierwszy lepszy model lampy ze sklepu. To zdecydowanie błąd – oświetlenie jest jednym z najważniejszych aspektów w nowo urządzanym biurze. Zależnie od tego, jakie światło wybierzemy, tak będzie ono wpływać na nastrój pracowników oraz ich chęci do pracy. Odpowiednio dobrane lampy LED mogą znakomicie wpłynąć na chęci do pracy.

Wpływ barwy światła na nasz nastrój

Ciepłe barwy światła sprawiają, że automatycznie przechodzimy w tryb odpoczynku, jesteśmy bardziej spokojni. Często takie światło wytwarzają lampki nocne w sypialni – każdy z nas kojarzy tą barwę przypominającą kolor żółty czy pomarańczowy. Z kolei bardzo jasne barwy światła sprzyjają pracy i skupieniu, sygnalizują nam, że pora na działanie. Widać tą zależność w naturze – większość z nas najwięcej energii ma w okolicach południa, kiedy słońce jasno świeci. Z kolei wieczorem, gdy zachodzi słońce i ma cieplejszą barwę, lubimy odpoczywać. Podobnie jest z porami roku – najwięcej rzeczy chce nam się robić wiosną i latem, kiedy słońce jasno świeci przez większość dnia.

Jaką barwę powinno mieć światło do pracy?

Na to pytanie pomógł nam uzyskać odpowiedź Pan Michał ze sklepu www.kingLED.pl

Większość z nas chce, aby w miejscu pracy wszyscy efektywnie wykonywali swoje obowiązki, byli pełni energii i determinacji do osiągnięcia wymaganych celów. Dlatego warto wybierać oświetlenie LED, którego barwa będzie zbliżona do tej, jaką daje słońce. Jeżeli oprócz nas w biurze są inne osoby lub jeśli wybieramy światło do pomieszczeń dla pracowników, uważajmy aby nie przesadzić. Wprawdzie jasne barwy światła są dobre do pracy, jednak niektórzy mogą być wyczuleni na tak jasne oświetlenie i będą źle się w nim czuć. Dobrym kompromisem będzie wtedy barwa światła na poziomie 4000K. Oprócz zasad dotyczących wyboru barwy światła, ważne są także osobiste upodobania i preferencje. W miejscu pracy powinniśmy czuć się po prostu dobrze, światło nie może ani nas razić i dezorientować, ani wprowadzać w senny nastrój.

Jakie oświetlenie LED wybrać do biura?

Wybierając oświetlenie do biura musimy pamiętać o tym, jak poszczególne barwy wpływają na nasz nastrój i chęci do pracy. Starajmy się znaleźć oprawy LED, które będzie emitować jasne barwy, z przedziału 4000-6000 K.

Jeśli wybieramy oświetlenie do własnego biura i czujemy się dobrze w jasnych pomieszczeniach, wybierajmy światło w górnych granicach tego przedziału. Z kolei kiedy kupujemy oświetlenie do pomieszczeń dla grupy pracowników lub nie lubimy niemal białego światła, wtedy rozważmy wybór oświetlenia bliżej granicy 4000K. Wszelkie lampy poniżej tej wartości zostawmy do pokojów i sypialni w naszych domach. Przy zakupie oświetlenia do biura zwracajmy też uwagę na to, aby równomiernie oświetlało ono całe pomieszczenie. Nie bez znaczenia jest również energooszczędność oraz cena.

Mamy nadzieję, że po przeczytaniu naszych wskazówek już wiecie, jakie światło najlepiej sprawdzi się w Waszym przypadku.

Przy napisaniu artykułu, wiedzą o oświetleniu wsparł nas sklep www.kingLED.pl

Tutaj znajdziecie duży wybór rozwiązań lamp do biura https://www.kingled.pl/blog/sposoby_na_oswietlenie_led_biura/