Piwo, które rozgrzało kampanię. Sikorski zdradza: „Tak, to był mój pomysł”

Nieformalna rozmowa przy piwie w toruńskim pubie – z udziałem Mentzena, Trzaskowskiego i Sikorskiego – stała się jednym z najbardziej komentowanych momentów tej kampanii. I choć nie padły tam żadne deklaracje, polityczny przekaz był wyraźny.

Fot. screen shot / youtube, @tvpinfo

Spotkanie, którego nikt się nie spodziewał

W sobotni wieczór 24 maja, tuż po debacie wyborczej, Rafał Trzaskowski odwiedził toruński pub należący do Sławomira Mentzena. Nie był sam. Towarzyszył mu minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Niespodziewane wspólne zdjęcie całej trójki szybko obiegło media społecznościowe, a atmosfera przy stoliku wzbudziła więcej emocji niż sama debata prezydencka.

Sławomir Mentzen tłumaczył później, że nie planował spotkania z Trzaskowskim, ale został do niego „zaproszony do stolika”. Radosław Sikorski natomiast przyznał otwarcie: – Tak, to był mój pomysł. W polityce nie obcujemy tylko z przyjaciółmi. Kompromisy zawiera się z konkurentami.

Po co Sikorski to zrobił?

Sikorski w rozmowie z TVP Info wskazał, że chodziło mu o pokazanie, iż można rozmawiać ponad podziałami. – To piwo, które wczoraj piłem w pubie Mentzena, było głównie bezalkoholowe, ale dało mi większego kopa niż snus Nawrockiego – dodał, celnie nawiązując do internetowej legendy o przyzwyczajeniach rywala Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego.

Z perspektywy politycznej był to też sygnał: KO nie wyklucza prób przyciągnięcia części elektoratu Konfederacji. Nawet jeśli nie poprzez formalne poparcie, to choćby przez pokazanie gotowości do dialogu.

Mentzen: żadnego poparcia, żadnych deklaracji

Mentzen, który w pierwszej turze zdobył niemal 15% głosów, zdystansował się od sugestii, że jego obecność u boku Trzaskowskiego może oznaczać polityczny zwrot. – Nie popieram żadnego z kandydatów – powtarzał. I przypomniał, że przedstawił Trzaskowskiemu osiem punktów „deklaracji toruńskiej”, postulaty kluczowe dla wyborców Konfederacji. Kandydat KO ich nie podpisał.

W komentarzach na własnych kanałach Mentzen podkreślał, że pojawił się przy stoliku jako gospodarz lokalu, nie jako stronnik któregoś z kandydatów.

Napięcie w Konfederacji

W szeregach Konfederacji nie zabrakło krytycznych głosów wobec lidera partii. Niektórzy politycy ocenili, że wspólne zdjęcie z kandydatem KO i ministrem Sikorskim to „sygnał nie do przyjęcia” dla konserwatywnego elektoratu. Pojawiły się głosy o „rozmywaniu tożsamości”.

Mentzen odpowiada: – Nie mamy się zamykać w bańce. Trzeba rozmawiać z każdym, kto chce słuchać. Tyle że słuchać też trzeba z głową.

Wnioski? Polska nadal politycznie podzielona, ale…

Zdjęcie z pubu w Toruniu nie zmienia układu sił przed drugą turą. Trzaskowski nie zdobył poparcia Mentzena, Nawrocki wciąż celuje w twardy elektorat prawicy. Ale symboliczna wartość tego spotkania może przetrwać dłużej niż kampanijna gorączka.

Nie dlatego, że ktoś komuś coś obiecał. Ale dlatego, że przez chwilę dało się zobaczyć, że politycy z różnych światów mogą usiąść przy jednym stole – i rozmawiać bez jadu.

DF, thefad.pl / Źródło: TVP.info

 


Bitwa na marsze. 140 tysięcy za Trzaskowskim, 70 tysięcy za Nawrockim. Warszawa przemówiła przed II turą

W niedzielę, 25 maja 2025 roku, Warszawa stała się areną dwóch potężnych demonstracji politycznych: Wielkiego Marszu Patriotów, zorganizowanego przez sztab Rafała Trzaskowskiego, oraz Marszu za Polską, wspierającego kandydaturę Karola Nawrockiego. Oba wydarzenia odbyły się na tydzień przed drugą turą wyborów prezydenckich, stanowiąc kulminację kampanii i próbę mobilizacji elektoratu.

Dwa marsze, dwa przekazy

Wielki Marsz Patriotów rozpoczął się w południe na placu Bankowym. Według szacunków ratusza, wzięło w nim udział około 140 tysięcy osób, co czyniło go trzykrotnie liczniejszym od równoległego marszu konkurenta. Wśród uczestników znaleźli się liderzy koalicji rządzącej: Donald Tusk, Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Magdalena Biejat.

Rafał Trzaskowski, przemawiając do zgromadzonych, podkreślił potrzebę jedności i dialogu:

„Najwyższy czas, żeby wygrała uczciwość, prawość, sprawiedliwość, prawda. O tym są te wybory” .

Z kolei Marsz za Polską, wspierający Karola Nawrockiego, wyruszył z ronda de Gaulle’a i zakończył się na placu Zamkowym. Według różnych źródeł, uczestniczyło w nim od 50 do 70 tysięcy osób. Nawrocki, prezes IPN i kandydat wspierany przez PiS, w swoim przemówieniu odwołał się do wartości narodowych i chrześcijańskich:

„Idzie wielka, dumna, silna Polska. Idzie zmiana. Zwyciężymy” .

Symboliczny finał kampanii

Oba marsze były nie tylko demonstracją siły, ale także symbolicznym zakończeniem kampanii przed decydującym głosowaniem. Trzaskowski, lider w pierwszej turze z wynikiem 31,4%, stara się utrzymać przewagę, apelując o jedność i kontynuację zmian. Nawrocki, który zdobył 29,5%, mobilizuje elektorat konserwatywny, obiecując powrót do tradycyjnych wartości i bezpieczeństwa.

Obie demonstracje przebiegły spokojnie, bez incydentów, co świadczy o dojrzałości politycznej społeczeństwa i jego zaangażowaniu w proces demokratyczny.

DF, thefad.pl

 


Krzysztof Skiba: Nawrocki w Pałacu Prezydenckim? Karykatura władzy i sen kibola o państwie mafijnym

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Nawrocki dostał baty jak ślepy kaleka bez nogi na ustawce, bo debata to nie miejsce na pokazywanie tatuaży i wciąganie butaprenu. A przecież z Terleckim już ćwiczył, z Jarosławem przerabiał żwirek do kuwety. Jak zostanie prezydentem, żyrandole opieprzy paserom, sekretarki odda do burdelu, a ochrona będzie żenić kokainę i pobierać haracze od tych, co przyjadą po ułaskawienie

NAWROCKI W PAŁACU CZYLI POLSKA NA KACU

Nawrocki wygrałby z Trzaskowskim, gdyby debata prezydencka miała toczyć się na pokazywanie tatuaży lub wąchanie kleju. A że toczyła się na tematy, o których podwórkowy kibol nie ma pojęcia, to dostał baty jak ślepy kaleka bez nogi na ustawce.

Wiadomo, że Trzaskowski nie ma żadnych dziar, a tymczasem kandydat PiS, ma piękne, kibolskie tatuaże. A co do wciągania, to już z Terleckim trenował butapren, a z Jarosławem żwirek do kuwety.

Co do tatuaży, to są tacy, którzy twierdzą, że wybraniec PiS na jednym ramieniu ma wytatuowane hasło „DPS dla dziadka dobre jest”, a na drugim „Je*ać Lecha Poznań”. Z kolei na plecach ma tatuaż idola Lechii Gdańsk, czyli Rudolfa Hoesa i znany slogan bramkarzy z dyskotek, czyli „Frajerzy do gazu”.

Pod pachami tradycyjne błyskawice, a na torsie wizerunek Nikosia, Prezesa Kaczyńskiego, Dmowskiego i Beaty Kempy z hasłem „Love me Tender”.

Jak Nawrocki zostanie prezydentem, to pewnie będzie chodził w kominiarce, bo bardzo mu w niej do twarzy. Gości z zagranicy będzie witał tradycyjnym polskim kastetem i maczetą oraz przyjacielskim kopem w jaja, wytrenowanym przez lata na osiedlowych bójkach.

Kancelaria prezydenta jest od zawsze patronem zespołu pieśni i tańca Mazowsze. Tu nic się nie zmieni oprócz piosenek. Mazowsze zamiast tych przygłupich przyśpiewek ludowych, za prezydenta Nawrockiego będzie śpiewać tradycyjne pieśni stadionowe, czyli „Zawsze i wszędzie, policja jeana będzie” oraz ulubiony song Lechii Gdańsk i Śląska Wrocław, czyli „Legia to kuwa”.

Za prezydenta Karola Wpie*dol Nawrockiego najwyższe polskie odznaczenie, czyli Order Orła Białego, otrzymają zasłużone dla mafii gangusy, takie jak Wielku Bu, Śledziu i Miecio Toporek.

No i za Nawrockiego zrobi się wreszcie porządek w Pałacu. Żyrandole opieprzy Karol znanym sobie paserom, sekretarki Dudy odda do burdelu, a ochrona będzie żenić kokainę po dobrej cenie i pobierać haracze od każdego, który przyjedzie załatwić sobie ułaskawienie.

Polska kryminalna zastąpi Polskę demokratyczną, a młodzież będzie miała świetny przykład, że warto okradać staruszków i od małego zamiast czytać książki, napie*dalać się wesoło w lesie.

Krzysztof Skiba 


„Karol, który wciągał”. Gretkowskiej bunt przeciwko politycznej grotesce

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Im dłużej patrzyłam na debatę, tym bardziej miałam wrażenie, że Nawrocki rozwijał się z pisowskiej larwy, by wyleźć z Dudy, jak Alien z Sigourney Weaver. Nowa, gorsza wersja prezydenckiego debila – bardziej drapieżna i chamska, ociekająca śluzem hipokryzji. Honorowy kibol Polski. Na koniec obiecał być strażnikiem konstytucji, chyba prostytucji, o niej ma chociaż jakieś pojęcie. Co on może innego obiecać kobietom? Burdele plus? Młodym ustawki, a seniorom wypad do DPS i lichwę? Nawrocki podskakujący przy pulpicie słabł w miarę debaty. Nie pomogło mu wdychanie czegoś z palca, jak wciąganie motłochu nosem. Pisowcy uważają, że ich kandydat wygrał – bo mówił, uśmiechał się i nic do niego nie docierało. Tak działa przedmóżdże chrześcijaństwa.

Manuela Gretkowska nie opisuje rzeczywistości – ona ją rozbiera na części, obnażając jej groteskę i hipokryzję. W swoim najnowszym felietonie – ostrym, nasyconym gniewem i literacką precyzją – pisarka rozprawia się z debatą prezydencką, a przede wszystkim z kandydatem PiS, Karolem Nawrockim. To nie jest tylko portret polityka. To krzyk przeciwko światu, w którym słowa tracą znaczenie, a przemoc staje się codziennością.


„Im dłużej patrzyłam na debatę, tym bardziej miałam wrażenie, że Nawrocki rozwijał się z pisowskiej larwy by wyleźć z Dudy, jak Alien z Sigourney Weaver” – pisze Gretkowska, od pierwszych słów ustawiając ton: bezlitosny, nasycony odrazą. Nawrocki w jej oczach nie jest kandydatem, lecz „monstrum, ociekające śluzem hipokryzji”, które nie proponuje wizji, lecz chaos.

„Honorowy kibol Polski” – jak nazywa go autorka – obiecuje bronić konstytucji, ale według niej: „Chyba prostytucji, o niej ma chociaż jakieś pojęcie”. To więcej niż ironia – to język desperacji, skierowany przeciwko normalizacji brutalności w życiu publicznym.


Gretkowska nie kryje wściekłości, ale jej gniew nie jest przypadkowy. „Co on może innego obiecać kobietom? Burdele plus? Młodym ustawki, a seniorom wypad do DPS i lichwę?” – pyta z rozpaczą. Nie ma tu miejsca na eufemizmy – to czysty, bezpośredni sprzeciw wobec pogardy, która przebija z politycznych gestów i deklaracji.

Debata, w jej opisie, to nie starcie idei, lecz „performans upadku”. „Nawrocki podskakujący przy pulpicie słabł w miarę debaty. Nie pomogło mu wdychanie czegoś z palca, jak wciąganie motłochu nosem” – to jedno z tych zdań, które zostają z czytelnikiem na długo.

DEBATA PREZYDENCKA 2025 | KAROL NAWROCKI – RAFAŁ TRZASKOWSKI, Fot. screen shot / youtube, @tvpinfo


W tle czai się większe rozczarowanie – nie tylko politykami, ale i społeczeństwem. „Pisowcy uważają, że ich kandydat wygrał – bo mówił, uśmiechał się i nic do niego nie docierało. Tak działa przedmóżdże chrześcijaństwa” – pisze, uderzając nie tyle w religię, co w mentalność bezrefleksyjnego poparcia.

Najbardziej przejmujący jest jednak finał. „Jeżeli on wygra, Kaczyński będzie żył 100 lat, albo dłużej, póki nie powsadza wszystkich swoich wrogów i nie doczeka końca ich wyroków.” Gretkowska ostrzega przed przyszłością, w której polityka staje się narzędziem zemsty, a wybory – ostatnią możliwością sprzeciwu. „Dla nas ostatnie wybory – 1 czerwca, jeśli nie zagłosujemy na Trzaskowskiego” – kończy, nie zostawiając miejsca na obojętność.


Felieton Gretkowskiej to więcej niż publicystyka. To literacki akt buntu – głośny, brutalny, potrzebny. Bo w świecie, gdzie granice przyzwoitości uległy zatarciu, tylko taki język ma szansę przebić się przez mur społecznej obojętności.

opr. Dariusz Frach, thefad.pl / Źródło: Manuela Gretkowska (Będę wdzięczna za https://patronite.pl/manuelagretkowska)

 


Kto dorósł do urzędu? Debata Trzaskowski–Nawrocki bez złudzeń

Piątkowa debata prezydencka, transmitowana równolegle przez TVP, TVN24 i Polsat, zapowiadana była jako kulminacja kampanii wyborczej. I rzeczywiście: starcie Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego nie było jedynie politycznym widowiskiem. To było zderzenie dwóch wyobrażeń o prezydenturze, państwie i wspólnocie.

DEBATA PREZYDENCKA 2025 | KAROL NAWROCKI – RAFAŁ TRZASKOWSKI. Fot. youtube.com/@tvpinfo

Format zakładał sześć bloków tematycznych: zdrowie, gospodarka, polityka społeczna, bezpieczeństwo, sprawy zagraniczne oraz światopogląd. Prowadzący Jacek Prusinowski ograniczył się do nadzoru czasowego – kandydaci mieli pełną swobodę, by nie tylko odpowiadać na pytania, ale też wchodzić w bezpośrednią konfrontację.

Różnice między nimi ujawniały się nie tylko w treści, ale też w stylu. Trzaskowski był spokojny, rzeczowy, momentami ironiczny, ale nigdy napastliwy. Nawrocki – ofensywny, agresywny, silnie emocjonalny, częściej atakujący niż odpowiadający.

Zdrowie: liczby kontra narracja

Już w pierwszej rundzie debaty kandydaci starli się wokół tematu zdrowia psychicznego dzieci i stanu warszawskich przychodni. Karol Nawrocki zarzucał Rafałowi Trzaskowskiemu prywatyzację, długie kolejki i brak troski o seniorów. Trzaskowski odpierał te ataki, wskazując, że stolica zbudowała sieć poradni psychologicznych, funduje stypendia dla lekarzy psychiatrii dziecięcej i zwiększyła budżet o 43 proc. od 2019 r.

„To samorządy dźwigają dziś ochronę zdrowia, mimo niedofinansowania ze strony rządu” – przypominał Trzaskowski. Nawrocki nie odpowiedział liczbami – powtarzał oskarżenia.

Dodatkowo, w trakcie debaty poruszono temat programu in vitro oraz dostępności usług medycznych. Trzaskowski podkreślił znaczenie miejskich programów wspierających leczenie niepłodności, podczas gdy Nawrocki wyraził wątpliwości co do finansowania takich inicjatyw z budżetu państwa.

Kandydaci odnieśli się również do kwestii kolejek do lekarzy. Trzaskowski zaznaczył, że Warszawa inwestuje w rozwój infrastruktury medycznej, aby skrócić czas oczekiwania na wizyty. Nawrocki natomiast argumentował, że problem kolejek wynika z niewydolności systemu zarządzanego przez obecne władze miasta.

Polityka zagraniczna: kto zna świat?

W drugiej części debaty kandydaci poruszyli wątki migracyjne, paktu azylowego i polityki europejskiej. Nawrocki oskarżał Trzaskowskiego o związki z zagranicznymi funduszami i Sorosem. Trzaskowski stanowczo zaprzeczył: „Kieruję się polskim interesem. A swoją drogą wolę Sorosa niż Orbana”.

Odpowiadając na zarzuty o „podpisywanie wszystkiego w ciemno” w Brukseli, Trzaskowski przypomniał, że to rząd PiS zablokował wypłatę środków z Krajowego Planu Odbudowy, nie spełniając warunków praworządności. Podkreślił, że jego polityka zagraniczna opiera się na współpracy i szacunku do partnerów z Unii Europejskiej.

Odnosząc się do relacji transatlantyckich, Trzaskowski zaznaczył, że prezydent Trump „nie lubi tych, którzy przyjeżdżają całować go w pierścień”, sugerując, że ceni on partnerów silnych i wpływowych w Europie. Tym samym podkreślił potrzebę partnerskich relacji z USA, opartych na wzajemnym szacunku i interesach.

To właśnie w tym bloku najbardziej uwidoczniła się różnica kompetencji międzynarodowych: Trzaskowski operował doświadczeniem europosła i prezydenta stolicy. Nawrocki – frazami o „dyktacie Brukseli”

Gospodarka i Zielony Ład: realność kontra prezentacja

W części poświęconej gospodarce kandydaci zmierzyli się z tematami Zielonego Ładu, polityki celnej USA oraz przyszłości Centralnego Portu Komunikacyjnego. Karol Nawrocki zaatakował Rafała Trzaskowskiego, zarzucając mu wyprzedaż mienia publicznego, w tym kamienicy przy ul. Marszałkowskiej 66 w Warszawie. Trzaskowski odpowiedział spokojnie: „To ja zatrzymałem proces reprywatyzacji. Wstrzymałem decyzję, bo sprawa była kontrowersyjna i wymagała wyjaśnienia”.

Kiedy Trzaskowski zapytał rywala o stanowisko wobec planowanych ceł USA na europejskie towary, Nawrocki przyznał, że podczas swojej wizyty w Stanach nie poruszał tego tematu. Kandydat KO wykorzystał ten moment, by przypomnieć, że to rząd PiS – z Mateuszem Morawieckim i Januszem Wojciechowskim – wprowadzał Zielony Ład, który obecnie sam krytykuje.

Trzaskowski dodał, że Polska została pominięta w strategicznych planach przemysłu mikroczipowego jeszcze przed wyjazdem Nawrockiego do USA – co podważało skuteczność jego „dyplomatycznego sukcesu”.

W tym bloku różnica kompetencji była wyraźna: Trzaskowski operował faktami i doświadczeniem. Nawrocki – emocją i sloganem.

Polityka społeczna i wybory wartości

W jednej z kolejnych rund debaty Rafał Trzaskowski zapytał Karola Nawrockiego o doniesienia, według których sztab kandydata PiS miał obiecać Grzegorzowi Braunowi ułaskawienie w zamian za poparcie w drugiej turze wyborów. Braun, który w pierwszej turze uzyskał ponad milion głosów, przekazał w rozmowie z portalem Najwyższy Czas, że otrzymał taką propozycję z „zaplecza” Nawrockiego.

Nawrocki odpowiedział, że nie ma informacji o takim zdarzeniu i uznał pytanie za „plotki”, dodając: „Jeśli mamy rozmawiać o plotkach, że ktoś z mojego sztabu, jakiś mój wysłannik coś obiecał, to nie jest to jednak poziom prezydencki” .

Trzaskowski wyraził zaniepokojenie tego typu aliansami, mówiąc: „Jestem przerażony tego typu aliansami, a zwłaszcza tego typu korupcyjnymi propozycjami” .

Dyskusja zeszła również na temat finansowania kampanii. Nawrocki oskarżał Trzaskowskiego o zależność od deweloperów. Ten ripostował, że jego kampanię wspierają obywatele, podczas gdy kampania Nawrockiego jest finansowana przez osoby powiązane z państwowymi kontraktami.

W kontekście przeszłości Nawrockiego związanej z ustawkami kibicowskimi, Trzaskowski stwierdził: „To nie są kwalifikacje do prezydentury. Potrzebujemy głowy państwa, nie gościa od biegania po lesie z kibolami” .

Bezpieczeństwo: retoryka vs rzeczywistość

Ostatnia część debaty skupiła się na kluczowych wyzwaniach bezpieczeństwa – od ochrony granicy z Białorusią, przez relacje z Ukrainą, aż po miejsce Polski w relacjach transatlantyckich. Karol Nawrocki akcentował potrzebę twardego tonu wobec Kijowa i mówił o „prawości w mówieniu prawdy Zełenskiemu”. Rafał Trzaskowski odpowiedział, że skuteczna polityka nie polega na retoryce, lecz na działaniach – i przypomniał o aferze wizowej z czasów rządów PiS, w której według raportu NIK wydano nawet 360 tysięcy wiz osobom spoza UE. „To wasze państwo miało dziurawy system” – podkreślił.

Wątek bezpieczeństwa płynnie przeszedł w temat relacji z USA oraz zagrożeń hybrydowych. Trzaskowski mówił o potrzebie wzmacniania obecności w NATO i budowy spójnej polityki europejskiej, Nawrocki – o wzmacnianiu suwerenności i samodzielności Polski na arenie międzynarodowej. Nie padły jednak konkrety dotyczące planów współpracy wojskowej czy modernizacji armii.

Końcowy akcent tej części przyniosła konfrontacja na tle Centralnego Portu Komunikacyjnego. Trzaskowski zarzucił rywalowi bezrefleksyjne wspieranie projektu, który – jego zdaniem – w wersji forsowanej przez PiS był niezrealizowany, źle przygotowany i oparty na propagandowych prezentacjach. „Było tylko pole i paru gości od pilnowania. Nic poza tym” – stwierdził. Dodał, że obecna wersja CPK powinna być powiązana z rozwojem sieci kolejowej i ochroną Lotniska Chopina.

Nawrocki próbował odpowiedzieć, podkreślając strategiczne znaczenie CPK, ale nie przedstawił szczegółów ani danych.

Debata zakończyła się ostrą wymianą zdań na temat przeszłości i kontaktów kandydatów. Nawrocki pokazał zdjęcie Trzaskowskiego z osobą później oskarżoną o przestępstwa seksualne. Kandydat KO odpowiedział, że robi sobie zdjęcia z setkami ludzi i nie odpowiada za ich przyszłe losy. Równocześnie zarzucił Nawrockiemu powiązania ze środowiskami kibolskimi i udział w ustawkach. „Pan się chwalił kontaktami z półświatkiem, a teraz się pan z tego wycofuje” – skwitował.

W tej fazie debaty Trzaskowski utrzymał ton instytucjonalny i ofensywny. Nawrocki – mimo emocjonalnych ripost – częściej musiał się bronić niż atakować.

Ostateczne wrażenie?

Debata z 23 maja nie rozstrzygnęła kampanii, ale wyraźnie ukazała różnice między kandydatami. Nie była to debata o programach, lecz o wiarygodności, zaufaniu, kompetencjach i uczciwości. Dla wyborców stała się momentem próby – nie tyle starciem argumentów, co sprawdzianem, kto naprawdę dorósł do roli prezydenta. To właśnie ta różnica może zdecydować o wyniku drugiej tury.

DF, thefad.pl


Skiba: Zeszliśmy poniżej dna. Mentzen i pato kibol rozmawiają o Polsce

Krzysztof Skiba

Krzysztof Skiba

Ależ ta rozmowa Mentzena z Nawrockim była potrzebna! Karol przyszedł błagać o głosy wyborców Sławka Hulajnogi, a ten rozjechał go jak marmoladę i upokorzył, by na końcu pobłogosławić. Na takim poziomie mamy dziś wielką politykę, że mały sprzedawca piwa z Torunia rozmawia dziś o polskich sprawach z pato kibolem z Gdańska. Trudno. Sami chcieliście, Rodacy! Znudzili wam się stateczni i normalni kandydaci. Teraz czeka nas tylko cyrk

Ależ ta rozmowa Mentzena z Nawrockim była potrzebna! Karol przyszedł błagać o głosy wyborców Sławka Hulajnogi, a ten rozjechał go jak marmoladę i upokorzył, by na końcu pobłogosławić.

Na takim poziomie mamy dziś wielką politykę, że mały sprzedawca piwa z Torunia rozmawia dziś o polskich sprawach z pato kibolem z Gdańska. Trudno. Sami chcieliście, Rodacy! Znudzili wam się stateczni i normalni kandydaci. Teraz czeka nas tylko cyrk.

To wpływ internetu, w którym dobrze sprzedają się treści ekstremalne, takie jak popisy różnych zaburzonych psychicznie durni czy egzekucje jeńców porwanych przez terrorystów.
Młody elektorat uwielbia walki Famme MMA, w których znany bloger kręcący zabawne filmiki o tym, jak demoluje samochody czy własne mieszkanie, napieprza się z innym znanym gwiazdorem z internetu, który zasłynął zjadaniem własnych kup czy potrafi współżyć z nowoczesnym odkurzaczem.

Na tym poziomie była rozmowa dwóch liderów politycznej prawicy. Mentzen, jako bardziej kumaty, z łatwością udowodnił dwie rzeczy. Pierwsza: Nawrocki ma zerowe pojęcie o ekonomii. Druga: Karol to człowiek bez zasad i poglądów, który ma parcie na władzę większe niż kot Jarosława na kuwetę.

Przy okazji tej rozmowy wyszła rzecz absolutnie sensacyjna. Rzecz, przy której bledną wszystkie potknięcia, wpadki i kompromitacje Nowogrodzkiego. Przy której nawet sprawa wyłudzenia kawalerki od emeryta wydaje się być błaha. Otóż kandydat na najwyższe stanowisko w państwie polskim, naszej ukochanej ojczyzny, kraju Chopina, Marii Curie Skłodowskiej, kraju Norwida, Miłosza, Kościuszki, Mickiewicza i Edyty Górniak, przyznał się, że brał udział w ustawkach kibolskich – czyli nielegalnym napieprzaniu się kibiców.

Piłsudski owszem brał udział w napadach na pociągi i banki. Ale te napady służyły zdobyciu kasy, która zasilała konto struktur walczących o niepodległość Polski. Dziś, jak widać, zeszliśmy na poziom poniżej dna absolutnego, a sam kandydat Nawrocki jeszcze kopie zawzięcie łopatą w dół.

Duda jako prezydent ułaskawiał na rozkaz kumpli politycznych Jarosława. Karol z łatwością będzie seryjnie ułaskawiał gangusów i stadionowych kolegów.

W następnych wyborach, aby przebić Nawrockiego, PiS będzie musiał chyba wystawić jakiegoś kolesia, co tańczy dla pań w nocnym klubie w kisielu.

Krzysztof Skiba

 


Bójka „70 na 70”, gangi i tatuaże. Kandydat PiS na celowniku mediów

25 października 2009 roku, na polu pod Gdańskiem, rozegrała się jedna z najsłynniejszych kibolskich ustawek w historii Polski. Jak ustaliła Wirtualna Polska, wśród uczestników bójki, w której starło się po 70 pseudokibiców Lechii Gdańsk i Lecha Poznań, był Karol Nawrocki – obecny kandydat na prezydenta Polski popierany przez Prawo i Sprawiedliwość. Obok Nawrockiego walczyli groźni przestępcy, w tym Daniel U., pseudonim „Dzidek”, skazany w 2023 roku za brutalne zabójstwo maczetą. Temat wrócił na czołówki mediów po niedawnym wywiadzie Nawrockiego u Sławomira Mentzena, lidera Konfederacji, gdzie kandydat PiS nie zaprzeczył udziałowi w „szlachetnych walkach”.

Fot. screem shot / TOYLEX, youtube, domena publiczna

Ustawka pod Gdańskiem: Kulisy starcia

Jak wynika z ustaleń Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski, do bójki doszło po meczu Ekstraklasy Lechia Gdańsk – Lech Poznań, zakończonym remisem 0:0. Po spotkaniu, w okolicach Rębiechowa, na polu niedaleko Gdańska, naprzeciw siebie stanęły dwie grupy pseudokibiców – każda licząca po 70 osób. Walka trwała około sześciu i pół minuty, a zwycięstwo odnieśli kibole Lechii. Wśród nich, jak podaje WP, znajdował się Karol Nawrocki, wówczas początkujący pracownik Instytutu Pamięci Narodowej.

Po stronie Lecha Poznań walczyli członkowie bojówki Young Freaks, wspierani przez kibiców Arki Gdynia. Grupą dowodzili Mirosław „Olaf” O. oraz Przemysław „Żaba” Ż., którzy później zostali skazani za działalność w zorganizowanej grupie przestępczej, zajmującej się m.in. handlem narkotykami. Po stronie Lechii, obok Nawrockiego, walczył m.in. Olgierd L., obecnie aresztowany za podżeganie do podpalenia i handel bronią, oraz Daniel U. „Dzidek” – jeden z najgroźniejszych przedstawicieli kibolskiego półświatka.

Nawrocki o „szlachetnych walkach”

Temat ustawki powrócił za sprawą rozmowy Nawrockiego z Mentzenem. Lider Konfederacji zapytał kandydata PiS o udział w bójce „70 na 70”. Nawrocki nie zaprzeczył, określając swoje działania jako „różne moduły szlachetnych walk”. – Lubiłem aktywność sportową i lubię dalej, cały czas trenuję – stwierdził, odwołując się do swojej przeszłości bokserskiej, w tym tytułu mistrza Pomorza w wadze ciężkiej. Jego sztab w nieoficjalnych rozmowach potwierdził udział w ustawce, jednak rzeczniczka Emilia Wierzbicka nie udzieliła oficjalnego komentarza.

Słowa Nawrockiego o „szlachetnych walkach” spotkały się z krytyką. – Ustawki są nielegalne. Jego tłumaczenia są śmieszne – podkreśla źródło Onetu związane z kibolami Lecha Poznań. Z kolei Donald Tusk, komentując sprawę na antenie TVN24, wezwał Nawrockiego do wyjaśnień, pytając o inne ustawki, w tym starcie z kibicami Odry Opole.

Zorganizowana przestępczość w tle

Według informacji „Gazety Policyjnej” z 2011 roku, bójka z 2009 roku była działaniem zorganizowanej grupy przestępczej. Zbigniew Maj, ówczesny zastępca szefa CBŚ, opisał pseudokibiców jako liderów bojówek, zaangażowanych w handel narkotykami i nielegalny obrót gadżetami klubowymi. – To byli zawodowi bandyci, działający na poziomie mafii z Wołomina czy Pruszkowa – mówił Maj. Policjanci podkreślali, że do takich struktur nie trafia się przypadkiem, a uczestnicy ustawek często łączyli sportową agresję z przestępczymi interesami.

Źródła WP wskazują, że w tamtym okresie kibole Lechii, Wisły Kraków i Śląska Wrocław współpracowali w narkotykowym biznesie, z Gdańskiem jako kluczowym punktem dystrybucji. Obecność Nawrockiego w takim środowisku budzi pytania o jego związki z pseudokibicami, zwłaszcza że źródła Onetu sugerują, iż kandydat PiS ma tatuaże związane z bojówką „Chuligani Wolnego Miasta”.

Reakcje i pytania bez odpowiedzi

Sztab Nawrockiego stara się bagatelizować sprawę. – Karol Nawrocki nie wstydzi się tego epizodu. Nie kłamie, jak inni kandydaci – powiedział Paweł Szefernaker, szef sztabu PiS. Jednak brak oficjalnego stanowiska i wymijające odpowiedzi Nawrockiego podsycają kontrowersje. Pytania o bilans jego walk, ewentualne tatuaże czy stanowisko wobec legalizacji ustawek pozostają bez odpowiedzi.

Zgodnie z polskim prawem, udział w bójce grozi karą do 5 lat pozbawienia wolności, choć w przypadku wydarzeń z 2009 roku sprawa uległa przedawnieniu. Niemniej, obecność Nawrockiego wśród przestępców stawia pod znakiem zapytania jego wizerunek jako kandydata na prezydenta.

Źródło: Wirtualna Polska, Onet, TVN24


Gretkowska: Jeśli pół Polski pragnie moralnego dna, trzeba to uszanować

„Dlaczego gardzę wyborcami Nawrockiego? Powinnam się nad nimi pochylić z wyrzutami sumienia, że naszą–moją inteligencką winą jest ich gorliwa akceptacja dla kandydata alfonsa, oszusta. Głosujący na niego, albo nie chcą znać prawdy, albo popierają gangusów. Wybory prezydenckie pokazują nasze aspiracje i uprzedzenia. Jeśli pół Polski pragnie moralnego dna, trzeba to uszanować” – pisze Manuela Gretkowska w swoim wpisie w mediach społecznościowych.

Polityka to dziś bardziej sztuka iluzji niż rządzenia. Rozmowa Mentzena z Nawrockim – jak komentuje Gretkowska – była pokazem politycznego wyciągania królika z kapelusza. „Mentzen go wyjmował, Nawrocki go znikał połykając. Potem wyciągał sobie z tyłka upieczonego, udając, że to ten sam królik co w postulatach”. Trudno o celniejsze podsumowanie spektaklu, w którym prawda jest jedynie rekwizytem, a realna wizja państwa – zaledwie scenografią.

Gretkowska nie pozostawia złudzeń: to nie programy decydują dziś o polityce, lecz widowisko, które zaspokaja emocjonalne potrzeby wyborców. W opublikowanym poście bezlitośnie punktuje nie tylko kandydatów, ale i społeczeństwo, które – jak sugeruje – samo wybrało cynizm zamiast przyzwoitości. Głosujący na Nawrockiego, jej zdaniem, nie są ofiarami dezinformacji. Są współtwórcami nowego porządku, w którym liczy się zaradność, nie moralność. „Jeśli pół Polski pragnie moralnego dna, trzeba to uszanować” – powtarza z goryczą.

Wybory prezydenckie – jak zauważa – nie są konkursem kompetencji, lecz plebiscytem na najbardziej wiarygodny archetyp. Portrety ostatnich prezydentów wpisuje w narodową psychodramę: Prawdziwy Polak ma w sobie coś z każdego z nich” – pisze, zestawiając kolejne głowy państwa w brutalnej ironii:

**„Polskie prezydentury według kolejności:

  1. Fanatyczny Katolik
  2. Pijak
  3. Samobójca
  4. Myśliwy
  5. Debil.
    Na koniec Alfons?”**

A dalej: „Wałęsa darował wolność. Kwaśniewski wprowadził do Unii. Dobrotliwy ojciec narodu Komorowski miał wąsy. Kaczyński – prawdziwy patriota zginął dla Polski. Duda – chronił nas przed degeneracją Zachodu. Nawrocki? Zaradny biznesmen z pistoletem gotowym bronić nas przed Rosją”.

Tę wyliczankę Gretkowska konfrontuje z kandydaturą Trzaskowskiego, który – jak pisze – „wywyższa się uczciwością i profesjonalizmem”. Kontrast nie jest tylko retoryczny. Odzwierciedla głębszy konflikt kulturowy: państwo silne i cyniczne kontra państwo przyzwoite i odpowiedzialne. „Narodu być może nie stać na Trzaskowskiego, wywyższającego się uczciwością i profesjonalizmem. 45% dla niego w najnowszym sondażu, 47% woli kandydata podobnego do nich” – stwierdza.

To właśnie ten wybór – między uczciwością a skutecznością, między prawem a bezwzględnością – stanie się prawdziwym testem przyszłej prezydentury. Nie tylko dla kandydatów, ale dla nas wszystkich. Polityka to iluzja – powtarza Gretkowska. Pytanie tylko, ilu z nas naprawdę chce zobaczyć, co jest za kurtyną.

opr. Dariusz Frach, thefad.pl /  Źródło: Manuela Gretkowska (Będę wdzięczna za https://patronite.pl/manuelagretkowska)

 


Orbán kontra Bruksela. Europosłowie chcą całkowitego odcięcia funduszy dla Węgier

Katarzyna Domagała-Pereira

Europosłowie różnych frakcji apelują o całkowite odcięcie Węgrom funduszy unijnych – informuje niemiecka telewizja ARD.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego z różnych frakcji we wspólnym liście apelują do Komisji Europejskiej o wstrzymanie wszystkich funduszy unijnych dla Węgier – informuje niemiecka telewizja publiczna ARD.

Wśród sygnatariuszy listu znajdują się chadecy, socjaldemokraci, liberałowie oraz zieloni. Celem apelu jest wywarcie większej presji na Węgry i trwałe zablokowanie finansowania rządu Viktora Orbána. – Każdy, kto wykazuje zerową troskę o poszanowanie wartości UE, zasługuje na zero euro z budżetu Unii – mówi ARD niemiecki liberał Moritz Körner.

Jak podkreśla Daniel Freund z niemieckiej partii Zielonych, inicjator listu, chodzi o ochronę interesów finansowych UE, a tym samym europejskich podatników.

Przybywa ataków

Z powodu szerzącej się na Węgrzech korupcji i braku niezależnego sądownictwa w ostatnich latach zamrożono już miliardy euro z funduszy unijnych należnych temu krajowi.

– Widzimy jednak, że przez dwa i pół roku obowiązywania sankcji nic się nie poprawiło – mówi Freund, cytowany przez ARD. Wręcz przeciwnie, „co tydzień dochodzi do kolejnych ataków na niezależne społeczeństwo obywatelskie, wolne media, wolność słowa, a także na niezależność sądownictwa” – wylicza niemiecki europoseł. – I właśnie dlatego mówimy teraz bardzo, bardzo wyraźnie: to musi się skończyć – dodaje.

Przeciwko mniejszościom i NGO-som

Premier Węgier Viktor Orbán podejmuje coraz bardziej rygorystyczne działania wobec mniejszości oraz organizacji pozarządowych. W połowie marca jego rząd przyjął ustawę poważnie ograniczającą wolność zgromadzeń, zakazując jednocześnie czerwcowej Parady Równości, której celem jest m.in. demonstracja na rzecz praw osób LGBT+.

Kilka dni temu partia Orbána, Fidesz, przedstawiła projekt ustawy o „przejrzystości życia publicznego”. Nowe przepisy – inspirowane rosyjskimi rozwiązaniami – przewidują surowe działania wobec organizacji, które rzekomo „naruszają suwerenność Węgier”, prowadząc działalność publiczną z zagranicznym wsparciem.

REDAKCJA POLECA

script type=’text/Javascript’>

 


Karol Nawrocki przed drugą turą. Prof. Dudek: „To Nikodem Dyzma naszych czasów”

W miarę zbliżania się decydującej fazy kampanii prezydenckiej 2025, postać Karola Nawrockiego – kandydata Prawa i Sprawiedliwości – budzi coraz większe emocje. W programie „Najważniejsze Pytania” na antenie Polsat News, politolog prof. Antoni Dudek przedstawił szereg gorzkich refleksji na temat politycznej drogi Nawrockiego, jego szans w wyborach i niewygodnych wątków, które mogą jeszcze wypłynąć przed drugą turą.

Antoni Dudek. Fot. screen shot, youtube @dudekohistorii

Karol Nawrocki: Szczęściarz czy polityczny buldożer?

Kariera Karola Nawrockiego – jeszcze jesienią 2024 roku niemal niezauważalnego w przestrzeni politycznej – dziś znajduje się w samym centrum gry o najwyższy urząd w państwie. W ocenie Antoniego Dudka to nie tyle efekt determinacji, co splotu korzystnych okoliczności. „Karol Nawrocki jest szczęściarzem. Jego kariera przypomina Nikodema Dyzmę. Splot sprzyjających okoliczności wypromował tę osobę, która w oryginalnej scenie zostaje kandydatem na premiera. Teraz jesteśmy w tej scenie” – stwierdził profesor.

Zdaniem politologa, ten gwałtowny awans powinien budzić poważne pytania o kompetencje i motywacje kandydata. Nawrocki – jak zauważył – był marginalizowany nawet w PiS. Dziś natomiast, po pierwszej turze wyborów prezydenckich, staje się „lekkim faworytem”.

Kontrowersje, kawalerka i „kawalerkowe do kwadratu”

Największe zastrzeżenia wobec kandydatury Nawrockiego nie dotyczą jednak jego strategii wyborczej, a kwestii moralnych. „W tej chwili pokaźna część społeczeństwa wierzy, że Karol Nawrocki nie ma elementarnych kwalifikacji moralnych, by być kandydatem na prezydenta” – zauważył Dudek.

Choć najgłośniejszym wątkiem stała się sprawa mieszkania w Gdańsku, które Nawrocki ostatecznie ponoć przekazał na cele charytatywne, profesor nie ma wątpliwości, że to jedynie początek. „Znam taką liczbę plotek na temat Karola Nawrockiego, że gdyby tylko połowa z nich się potwierdziła, to mielibyśmy kawalerkę do kwadratu” – powiedział.

Dudek odmówił jednak ujawnienia szczegółów. Jak zaznaczył, weryfikacja takich informacji należy do dziennikarzy. Sam ograniczył się do oceny politycznej: „W grudniu ubiegłego roku mówiłem, że Karol Nawrocki jest jednym z najbardziej niebezpiecznych ludzi, jacy weszli do polskiej polityki. I to się na naszych oczach potwierdza”.

Trzaskowski i przekleństwo lidera sondaży

Rafał Trzaskowski, który w pierwszej turze był typowany jako zdecydowany lider, dziś musi zrewidować strategię. „Problem polegał na tym, co nazywam przekleństwem bycia liderem sondaży. To usypia i czyni sztab mało aktywnym” – ocenił Dudek.

Wyniki pierwszej tury pokazały, że różnica między kandydatami jest minimalna, a prawica – wbrew wcześniejszym prognozom – zmobilizowała znaczącą część elektoratu. Trzaskowski staje dziś przed wyborem: budować pozytywny program czy grać ostrzej i dezawuować przeciwnika.

Profesor nie ma wątpliwości: „Trzaskowski powinien mówić, co chce zrobić jako prezydent i jak to się różni od Donalda Tuska. Krytykować Nawrockiego mogą dziennikarze. On nie powinien tego podgrzewać”.

Wizerunki rodzinne i ukryta walka o władzę

Dudek zwrócił uwagę na jeszcze jeden wątek – coraz większą rolę, jaką mogą odegrać małżonki kandydatów. „Pewnie nie dojdzie do debaty między nimi, ale oczy wielu mediów teraz skoncentrują się na tym” – zauważył.

Najbardziej zaskakujące w rozmowie profesora były jednak sugestie dotyczące przyszłości wewnątrz samego PiS. „Tu się prezes Kaczyński może zdziwić” – powiedział. Zdaniem Dudka, jeśli Nawrocki zostanie prezydentem, jego pierwszym celem będzie destabilizacja rządu Tuska, co może prowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Ale to dopiero początek. „Nie wiemy, jaki będzie stan zdrowia Kaczyńskiego za rok czy dwa. A wyrósł w jego otoczeniu człowiek, który bardzo mocno wspiera Nawrockiego – Przemysław Czarnek” – mówił profesor. „Wyobraźmy sobie, że Nawrocki myśli tak: jak będę prezydentem, chcę mieć premiera, z którym jest chemia”.

Na pytanie, czy kandydat PiS może chcieć „wykolegować” Jarosława Kaczyńskiego, odpowiedział: „To możliwe. Nie twierdzę, że mam rację. Ale to gra, która dopiero się zaczyna”.


DF, thefad.pl / Źródło: Polsat News