Adam Mazguła: Za sprawą kacyka z Żoliborza rodzący się w Polsce faszyzm dokonuje haniebnych rzeczy

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jeśli godzisz się na takie skandale, które z ofiar czynią morderców, z bohaterstwa narodu - zdradę, a z walki naszych przodków o wolność, ludobójców, to już jesteś niewolnikiem agresji światopoglądowej PiS-u

Za sprawą kacyka z Żoliborza i hierarchów KK, rodzący się w Polsce faszyzm dokonuje haniebnych rzeczy. Za patriotyzmem Polaków skrywa nacjonalizm i rasizm. Aby zmanipulować i przekonać do siebie ludzi młodych, przypisuje swojej ideologii znak Polski Walczącej i umieszcza obok faszystowskich symboli. To haniebne działanie otrzymało już międzynarodowy rozgłos.

Jeśli godzisz się na takie skandale, które z ofiar czynią morderców, z bohaterstwa narodu – zdradę, a z walki naszych przodków o wolność, ludobójców, to już jesteś niewolnikiem agresji światopoglądowej PiS-u. W tej sytuacji, jeśli nic nie robisz, nie protestujesz, nie przeciwstawiasz się temu, to przyjmujesz na siebie odpowiedzialność za obozy koncentracyjne i pogrom narodów. Za miliony wymordowanych Polaków, Żydów, Romów, Rosjan, Jugosłowian…, za członków naszej społeczności, szczególnie osób LGBT, tych z niepełnosprawnościami, starych i chorych… Stajesz się tym, który poniża czyn bojowy naszych żołnierzy walczących na wszystkich frontach walki z faszyzmem o wolność narodu. Jesteś współodpowiedzialny za spalone miasta, okaleczonych ludzi, biedę i niedolę…

Tymczasem, w poniedziałek 1 kwietnia 2019 roku, o 9 00 w Sądzie Rejonowym w Katowice-Wschód ul. Francuska 70a w sali 109, odbędzie się proces oficera Wojska Polskiego oskarżonego o sprzeciwianie się marszowi faszystów przez Katowice w dniu 6 maja 2018 roku. Na ławie oskarżonych zobaczysz także innych świadomych Polaków, dumnych ze swojej narodowej historii i wywalczonej krwawo wolności.

Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 


Sprawy spadkowe – Kompendium wiedzy na temat spadków

Sprawy spadkowe – sprawdź co musisz wiedzieć na temat prawa spadkowego.

Sprawy spadkowe - Kompendium wiedzy na temat spadków
fot. pixabay

Sprawy spadkowe, jeśli spadkobiercy są zgodni, co do podziału majątku po zmarłym, można załatwić bardzo szybko. Problem pojawia się, gdy bliscy zmarłego nie mogą się między sobą porozumieć, a każdy z nich ma własne propozycje podziału mienia pozostawionego przez zmarłego.

Podział spadku

W zależności od konkretnego przypadku, podział spadku może przebiegać na innych zasadach.

Testament – jeśli zmarły sporządził testament, podział spadku odbywa się zgodnie z zapisami w testamencie. Spadkodawca może w dowolny sposób dysponować swoim majątkiem i nie ma w tej kwestii żadnych ograniczeń, a co za tym idzie,  może podzielić swój majątek zgodnie z własnymi preferencjami. Należy tutaj jednak podkreślić, że jeśli osoby najbliższe zmarłemu, na przykład dzieci, zostaną pominięte w testamencie, należy się im zachowek. Wyróżniamy różne rodzaje testamentów. Spadkodawca może sporządzić testament pisemny, w tym celu należy udać się do notariusza, który spisze ostatnią wolę zmarłego i sporządzi stosowne dokumenty.

Innymi rodzajem testamentu jest testament allograficzny – w takim przypadku spadkodawca wygłasza ostatnią wolę wobec wójta lub sołtysa lub prezydenta miasta lub kierownika urzędu stanu cywilnego i w obecności dwóch świadków.  

Dziedziczenie na mocy ustawy – jeśli zmarły nie pozostawił testamentu dziedziczenie spadku odbywa się zgodnie z przepisami prawa. Na mocy ustawy ustalane jest komu przysługuje spadek oraz, o jaka część spadku należy się każdemu ze spadkobierców. W przypadku dziedziczenia na mocy ustawy w pierwszej kolejności spadek dziedziczą dzieci oraz mąż zmarłej osoby.

Jeśli spadkodawca chce podzielić swój majątek zgodnie z zasadami dziedziczenia, które reguluje ustawa, nie musi on sporządzać testamentu. Spadkodawca sporządza testament, gdy chce podzielić swój majątek w inny sposób.  

Zachowek

Zachowek ma zabezpieczyć interesy osób, którym w przypadku ustawowego podziału spadku przypadłaby pewna część majątku zmarłego, a które nie są wydziedziczone i zostały pominięte testamencie. Zachowek to ułamek wartości dóbr, które podczas ustawowego podziału spadku przypadłyby danej osobie. Należy również wspomnieć, że osoba ubiegająca się o zachowek może domagać się jedynie rekompensaty pieniężnej, nie należą się jej takie dobra jak biżuteria, samochód czy mieszkanie.

Wydziedziczenie

iekiedy zdarza się, że bliski zmarłego zostaje pozbawiony prawa do zachowku, w takim przypadku mówimy o wydziedziczeniu. Dana osoba może zostać wydziedziczona tylko z istotnego, konkretnego i zawinionego powodu, na przykład:

  • postępowania niezgodnego z zasadami współżycia społecznego
  • niespełnienia obowiązków rodzinny względem spadkodawcy
  • dopuszczenia się umyślnego przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu spadkodawcy lub innej osoby.

Informacje na temat wydziedziczenia muszą być zawarte w testamencie.

Odrzucenie spadku

Zdarzają się również sytuacje, gdy spadkobierca lub spadkobiercy odrzucają spadek. Oczywiście jest to możliwe – taka osoba musi jednak sporządzić stosowne oświadczenie i dostarczyć je do sądu lub do notariusza.

Podsumowanie

Sprawy spadkowe są bardzo trudne i często prowadzą do konfliktów i kłótni. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących spraw spadkowych warto skonsultować wszystko z prawnikiem i uzyskać odpowiedź na wszystkie pytanie dotyczące spadki i jego dziedziczenia.

Źródło: Sprawy spadkowe https://adwokatwasilewski.pl/specjalizacje/prawo-spadkowe/


Dariusz Stokwiszewski: Polsce zagraża powrót do „stalinowskiego wzorca” wymiaru sprawiedliwości

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Rządzą nami ludzie nieposiadający wystarczającej dawki cech osób cywilizowanych, które by ich predestynowały do rządzenia tak dużym państwem

 

Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro (nie wiem już, który spełnia w tym duecie rolę sprawczą, nie wiem też, który jest gorszy) nie ustają w wysiłkach na rzecz całkowitej anihilacji polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie mogę także nie dodać, że w moim głębokim przekonaniu działanie to jest celowe i prowadzone z pełnym rozmysłem po to, aby umocnić autorytarny system władzy. Kiedy to wszystko się zaczynało miałem jeszcze jakąś nadzieję na to, że ci ludzie w pewnym momencie się opamiętają, że zdadzą sobie sprawę z tego, że niszczą państwo prawa, kraj będący jakby nie było ich ojczyzną. Jednak pomyliłem się boleśnie i zdałem sobie sprawę z tego, że mamy do czynienia z ludźmi, dla których władza jest celem ostatecznym i raz zdobytej nie zechcą dobrowolnie oddać.

Rządzą nami ludzie nieposiadający wystarczającej dawki cech osób cywilizowanych, które by ich predestynowały do rządzenia tak dużym państwem. Niektórych z nich wręcz charakteryzują zachowania socjopatyczne, z czym się nie kryją (ale ja podejrzewam też pewne zaburzenia natury psychologicznej). Nie jestem co prawda specjalistą od tych kwestii, ale moje doświadczenie zawodowe i życiowe, zawód i wiek pozwalają mi na wypowiadanie się w kwestiach ważnych dla Polski. To nie przywilej, a wręcz obowiązek z racji pełnionych w życiu funkcji i wyższej (niż u przeciętnego obywatela) świadomości dziejącego się tu zła. Daje mi do tego mandat moje wykształcenie, które uzyskałem na polskim uniwersytecie, który obdarzył mnie także zaszczytnym stopniem doktora nauk społecznych, z zakresu nauk o polityce! To daje mi wspomniane prawo do oceny!

Znajdujemy się w okresie przedwyborczym do Parlamentu Europejskiego (maj), Sejmu i Senatu RP (jesień b.r.), w przyszłym natomiast roku dokonamy wyboru osoby na urząd Prezydenta RP. To ważne, aby one były przeprowadzone w sposób zgodny z prawem RP, którego najwyższą wykładnią jest bez wątpienia nasza Konstytucja. Ta sama, którą wiele razy złamał obecny prezydent Andrzej Duda oraz jego pisowscy akolici (kolejność tę można odwrócić). Władza PiS i SP nie przestaje jednak działać, i w gwałceniu prawa posuwa się coraz dalej.

Aktualnie poza działaniami skierowanymi przeciwko przyzwoitym, nieugiętym sędziom, prokuratorom, a nawet adwokatom i radcom prawnym, którzy nie chcą wejść na drogę łamania prawa (nazwijmy jednak tę rzecz po imieniu: przestępstwa), toczą się liczne postępowania przed tzw. Izbą Dyscyplinarną SN – tworem Zbigniewa Ziobry, który wręcz zdemolował polski wymiar sprawiedliwości i prokuraturę! Nie wiem tylko czemu wszyscy, którzy „coś mogą” przyglądają się temu bezczynnie (oczywiście jest to pewne uproszczenie, bo coś jednak się dzieje). Czy liczą oni na to, że praworządność obroni się sama, a ci, którzy ją łamią wyrażą skruchę i odejdą?! Jeśli ktoś na to liczy, to nawet nie jest nawet naiwny, tylko po prostu głupi!

Po raz „ent” zwracam się do polityków (bo ruchy społeczne działają prężnie) o to, aby nie czekali z „założonymi rękoma,” tylko zorganizowali społeczeństwo do zgodnego z prawem sprzeciwu wobec władzy gwałcącej prawo i niszczącej państwo. Nic samo się nie zrobi, a czekanie powoduje tylko zwiększenie i nieodwracalność szkód. Pamiętajmy, że w Polsce nic już nie funkcjonuje tak, jak powinno:

  • Trybunały zostały pozbawione narzędzi do działania: Trybunał Konstytucyjny i Trybunał Stanu to fikcja – szczególnie szkodliwy jest ten pierwszy;
  • Sądy powszechne przejęła pisowska władza i obsadza je swoimi ludźmi;
  • Wojsko, Policja i inne formacje zmilitaryzowane są w rękach PiS/SP;
  • Służby (a na pewno ich szefowie) są raczej w większości dyspozycyjne;
  • Trwają zakusy na PKW, co pewnie zakończy się „sukcesem koalicji rządzącej”, a skoro tak, to już nawet nie będzie potrzeby fałszerstw (choć ich nie wykluczam), bo mając swoich sędziów i komisarzy można „legalnie po pisowsku” unieważnić listę każdego komitetu wyborczego, podnosząc tym samym niezbędny do osiągnięcia próg wyborczy, że już o machinacjach w wytyczaniu granic okręgów i obwodów nie wspomnę.

Tak można byłoby jeszcze długo wyliczać, ale po co skoro dobrze wiemy czego mamy się obawiać? Tym, co najgorsze jest kończący się czas, a nie dostrzegłem dotąd żadnych działań przygotowawczych, mogących zapobiec szalbierstwom władzy. Czy ktoś myśli, że na pstryknięcie palcem zjadą się do nas w maju i na jesieni przedstawiciele wszelkich organizacji mogących kontrolować wybory? Czy OBWE, UE, Rada Europy mają już jakąś agendę do działań, o których można byłoby poinformować społeczeństwo RP? Proszę tylko nie kpić mówiąc, że to sprawy tajne i nie można o tym mówić! Można i trzeba, ale poza tym trzeba głośno o tym mówić, bo tu o Polskę idzie, a nie partie te czy inne oraz ambicje ich liderów.

Partie nie mogą zapominać tego, że najważniejsza jest właśnie Polska, nie one! Ich rolą jest służyć ojczyźnie, która za tę służbę niezwykle hojnie je nagradza. Fundusze roczne rzędu kilkunastu milionów złotych powinny być racjonalnie wykorzystane dla dobra Polski. Wydawanie ich na bilbordy i inne fanaberie, a przy tym ograniczenie działań rzeczywiście skutecznych oraz zamykanie się we własnej bańce to chyba jakaś pomyłka panowie. Społeczeństwo wam płaci i chce efektów za te płace! To ono jest waszym pracodawcą, a skoro chcecie być zawodowymi politykami, to wyjdźcie na ulice do ludzi, zamiast reklamować się w tej, czy innej telewizji! Najwyższy już ku temu czas!

Dariusz Stokwiszewski


Brexit. Izba Gmin zagłosowała nad ośmioma scenariuszami dla Wielkiej Brytanii, żaden nie uzyskał większości

Brytyjski parlament w środę wieczorem zagłosował nad ośmioma zgłoszonymi przez siebie opcjam dla Wielkiej Brytanii w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej. Żadna z propozycji nie uzyskała większości głosów.

Fot. twitter

Osiem propozycji

Spiker Izby Gmin John Bercow z 16 zaproponowanych scenariuszy wybrał osiem:

Głosowanymi scenariuszami były:

  • Brexit bez umowy – twardy brexit: wyjście z Unii Europejskiej 12 kwietnia
  • Wspólny rynek 2.0 – Wielka Brytania wychodzi z UE, ale ale pozostanie w unii celnej i jednolitym rynku
  • ETFA/EEA – bardzo podobny do poprzedniego – Wielka Brytania pozostaje w Europejskim Obszarze Gospodarczym i Europejskim Stowarzyszeniu Wolnego Handlu (czyli zostaje na wspólnym rynku), jednocześnie jednak opuszcza unię celną
  • Unia celna – Wielka Brytania pozostaje w unii celnej z UE, ale opuszcza jednak wspólny rynek, co oznaczałoby koniec swobodnego przepływu osób, kapitału, towarów i usług
  • Alternatywny plan opozycji – łagodny brexit, zakładał unię celną z UE oraz dostęp do jednolitego rynku i zachowanie bliskich relacji z unijnymi instytucjami
  • Odstąpienie od art. 50 – odwołanie brexitu, jeśli na dzień przed jego terminem posłowie nie zatwierdzą jednoznacznie wyjśćia bez umowy
  • Drugie referendum
  • Tzw. Malthouse Plan B – zakładał, że Wielka Brytania powinna wynegocjować tymczasowe porozumienie, by zapewnić sobie więcej czasu na dalsze negocjacje nad porozumieniem handlowym z UE, w tym czasie – na dwa lata – zachowuje się jak jej członek, korzystając z praw i płacąc do wspólnego budżetu.

Izba Gmin zatwierdziła też przesunięcie daty brexitu. Wielka Brytania nie wyjdzie z Unii Europejskiej 29 marca – brexit zostanie opóźniony do 22 maja, pod warunkiem, że do końca tego tygodnia parlamentarzyści przyjmą wynegocjowaną i dwukrotnie już przez nich odrzuconą przez Theresę May umowę określającą warunki wyjścia – umowę, którą już dwa razy odrzucił. Drugą datą jest 12 kwietnia – jeśli umowa nie zostanie zaakceptowana, do tego dnia Wielka Brytania będzie musiała przedstawić Brukseli dalsze kroki. Może też poprosić o opóźnienie brexitu na dłużej, ale wtedy musiałaby wziąć udział w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Izba Gmin zatwierdziła też przesunięcie daty brexitu. Wielka Brytania nie wyjdzie, jak planowano z Unii Europejskiej 29 marca – brexit zostanie opóźniony do 22 maja, pod warunkiem, że do końca tego tygodnia parlamentarzyści przyjmą wynegocjowaną i dwukrotnie już przez nich odrzuconą umowę Theresy May określającą warunki wyjścia z UE.

Jeśli jednak umowa nie zostanie zaakceptowana, to do 12 kwietnia Wielka Brytania będzie musiała przedstawić Brukseli dalsze kroki. Może też poprosić o opóźnienie brexitu na dłużej, ale wtedy musiałaby wziąć udział w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Dariusz Frach / thefad.pl


Dariusz Stokwiszewski: Czy Jarosław Kaczyński świadomie niszczy Polskę, czy tylko jest ignorantem?

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Jesteśmy, w tym negatywnym sensie, na ustach świata. Postrzega się nas jak kogoś, kto na własne życzenie chce podciąć korzenie drzewa, na którym siedzi. Nikt, kto myśli racjonalnie takich rzeczy nie robi, ale kto powiedział, że nieformalny przywódca naszego kraju, człowiek nie tyle kompetentny, co cwany musi myśleć racjonalnie?

Nie można zajrzeć człowiekowi w głąb duszy tak samo, jak nie można z całą pewnością stwierdzić, co nim kieruje i jakie są naprawdę jego cele. Można natomiast, w oparciu o jego wcześniejsze i obecne zachowanie, postawę, a zwłaszcza wartości i zasady, którymi się dotąd kierował, podjąć próbę postawienia roboczych tez, które mogą być pomocne w zrozumieniu pewnych kwestii. Ważne jest też to, jakimi wzorcami kieruje się osoba, którą chcemy opisać. Czy owe „wzorce” są pozytywne czy wręcz przeciwnie, czy mogą spełniać rolę autorytetów, czy też na samą myśl o nich winno się odczuwać niepokój, niechęć i strach.

Szczególnie ważne w powszechnej opinii jest to, aby stojący na czele państw i tym samym za nie odpowiadający, byli ludźmi nieskazitelnymi moralnie. Historia pokazuje, że najczęściej bywało odwrotnie, a tylko nieliczni rządzący wyróżnili się przez wieki na tle zwykłych miernot i morderców gotowych dla władzy pozbawić życia nawet osoby sobie najbliższe. Zabójstwa ojców, żon, braci oraz dzieci „stojących komuś na drodze do władzy” nie były w historii Europy niczym szczególnym. Gdyby zatem przeanalizować konkretne przypadki to okazałoby się, że historia ludzkości to historia wojen o władzę, wpływy i pieniądze. Okresy pokoju stanowiły jedynie krótkie przerywniki w nieustannej walce o dominację. Co gorsza, pomimo procesów ewolucji w myśleniu, rządzeniu oraz sposobie sprawowania władzy, to człowiek i ciemne zakamarki jego duszy decydują o tym, jak wyglądać mają państwa i przyszłość ich obywateli.

Już wielokrotnie w swoich artykułach opisywałem sytuację dzisiejszej Polski, zwłaszcza tę najnowszą; od 2015 r., który stanowi cezurę w jej najnowszej historii. Truizmem jest stwierdzenie, że Polska i Polacy (jedynie poza nielicznymi wyjątkami) nie mieli szczęścia do rządzących nimi ludzi. Oczywiście Polska nie jest w tym osamotniona, ale tylko u nas złe rządy doprowadziły do upadku państwowości polskiej pod koniec XVIII w., a samo państwo na długo zniknęło z mapy Europy. Kiedy u nas rozkwitało sobiepaństwo, buta i warcholstwo zachodni władcy umacniali swoją władzę, ale przy tej okazji też i państwa. Tymczasem u nas zawsze liczyły się interesy grupy rządzącej; tak było i tak jest dzisiaj. Mało kto tak naprawdę myśli o państwie, jako dobru wspólnym. Pojęcie to jest na tyle abstrakcyjne, że w niektórych kręgach powoływanie się nań przywołuje na twarze osób słuchających ironiczne uśmiechy.

Niepisana „zasada TKM” nie zrodziła się dopiero w 2015 r., wraz z dojściem do władzy Jarosława Kaczyńskiego i jego wodzowskiej partii PiS, jednak trudno zaprzeczyć, że tak pazernej i bezideowej władzy Polska nie miały jeszcze nigdy w całej chyba historii. Skąd to się wzięło i dlaczego? Zacznę od tego, że cała pisowska retoryka nie ma według mnie nic wspólnego z tym, co każdą władzę państwową winno obowiązywać: z dążeniem do zapewnienia dobra państwu, w tym zwłaszcza promocją jego interesów narodowych, a więc w konsekwencji też zapewnieniem bezpieczeństwa, niezawisłości i suwerenności. Nigdy jeszcze (nawet w okresie PRL) dobre imię i pozycja Polski nie były tak marginalne, jak dziś. Nikt nigdy tak nie ośmieszył i nie zdeprecjonował tego, co polskie, przy czym najmniejszym problemem jest to, że przy tej okazji ośmieszył sam siebie, bo na to sobie zasłużył.

Dziś jesteśmy, w tym negatywnym sensie, na „ustach świata”, a postrzega się nas jak kogoś, kto na własne życzenie chce podciąć korzenie drzewa, na którym siedzi. Nikt kto myśli racjonalnie takich rzeczy nie robi, ale kto powiedział, że nieformalny przywódca naszego kraju, człowiek nie tyle kompetentny, co cwany musi myśleć racjonalnie? Nikt! Natomiast jeśli racjonalizm będziemy chcieć rozumieć tylko, jako dążenie Kaczyńskiego do władzy absolutnej to możemy go uznać tyle tylko, że nie ma on nic wspólnego z dobrem państwa, a tylko z zaspokojeniem chorych ambicji człowieka niespełnionego życiowo i zawodowo.

Na początku stycznia 2010 r., ówczesny premier (od 2012 ponowny prezydent) Rosji, Władimir Putin powołał Euroazjatycką Unię Celną (Białoruś, Kazachstan i Rosja). Dwa lata później zaproponował już krok kolejny: powołanie Unii Euroazjatyckiej, która miała być przeciwwagą, a właściwie narzędziem do destrukcji Unii Europejskiej. Ta bowiem od zawsze była mu „solą w oku”, a wykluczał możliwość integracji z nią Rosji. Zapyta ktoś dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta. Otóż Putin nie znosi demokracji, która wymaga od władzy wolnych wyborów, ani tłumaczenia się, istnienia niekontrolowanej opozycji, sprzeciwia się patologiom niekontrolowanej władzy i bogaceniu się wąskiej grupy oligarchów, trzymających się klamki władzy. Zdecydował się więc na podjęcie wszelkich kroków do tego, aby pozbyć się konkurencyjnej, a co gorsze demokratycznej UE, poprzez kaptowanie zwolenników swojego projektu. Tym, co gwarantuje kacykom zdecydowanym na zbliżenie z Rosją jest pełnia władzy dla nich, bez ponoszenia żadnych konsekwencji. I Putin jest to w stanie zagwarantować. Jest już kilku chętnych do tego, aby z tej propozycji skorzystać i choć się z tym nie obnoszą, to zapewne oczekują na taką możliwość (najbardziej znanym z Europy jest Wiktor Orban – guru Kaczyńskiego).

Czyżby Jarosław Kaczyński należał do tej grupy polityków europejskich? Być może, bo jedynie on sam to wie to najlepiej. Natomiast ja, jako analityk mogę stwierdzić np., że on i jego partyjna koalicja robią wszystko (być może z politycznej głupoty, co ich jednak nie tłumaczy), aby plan W. Putina się powiódł! Bo czymże innym jest podważanie zasad istniejących i obowiązujących w UE, zaakceptowanych przez poprzednie polskie rządy? Czymże innym jest zniszczenie w Polsce demokracji, pogwałcenie Konstytucji, łamanie prawa powiązane z destrukcją trybunałów i sądów powszechnych w Polsce, ale także zastraszanie sędziów, prokuratorów i/lub adwokatów niechcących się podporządkować pisowskiemu reżimowi w sankcjonowaniu łamania prawa i upolitycznieniu wszystkiego, co się spolityzować dało?

W mojej opinii, porzucenie przez Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobrę (to druga co do skali odpowiedzialności za łamanie prawa osoba) demokratycznych procedur UE to jawne zlekceważenie, a nawet pogwałcenie zasadniczego kryterium uczestnictwa w strukturach unijnych. Prowadzi wprost do Polexitu, co może w niedługim czasie stać się mniej lub bardziej formalnym efektem takich działań. Oczywiście sama marginalizacja Polski w Unii Europejskiej jest wystarczającym powodem do obaw, a „rozsadzanie” od środka struktur Wspólnoty jest według mnie zdradą polskich interesów i zdradą stanu! Jest także zdradą demokratycznej Europy, o którą walczyły i ginęły pokolenia ludzi!

Być może (zakładam tu jeszcze resztki dobrej woli, ale przy braku odpowiedniej wiedzy i rozeznania Jarosława Kaczyńskiego), rządzący z tylnego siedzenia prezes PiS nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji takiego stanu rzeczy. Prowadzić on może nieuchronnie do nowego podziału świata i odtworzenia sytuacji z lat „zimnej wojny”, kiedy to kwestią najważniejszą będą wzajemne rozgrywki wielkich mocarstw o dostęp np. do terytoriów zasobnych w surowce i ważnych ze strategicznego punktu widzenia. Czy tak trudno jest sobie wyobrazić, że wbrew deklaracjom różnych państw (w tym USA Donalda Trumpa; bi czy też multipolarny, ale już w mniejszej skali) układ sił jest (jeśli już) tak naprawdę jedynie im na rękę. My, co najwyżej, możemy spełniać rolę dawnego „satelity” w tym, bądź innym systemie polityczno – militarnym. Nawet jeśli przypadłoby nam miejsce w tym zachodnim, to nie możemy zapominać o tym, kogo mamy za sąsiadów! Gra jest bardzo niebezpieczna, a stawką jest tutaj bezpieczeństwo i przyszłość Polski / Polaków, czego Jarosław Kaczyński zdaje się nie zauważać.

Dariusz Stokwiszewski


Jak otworzyć bramę garażową bez pilota?

Większości posiadaczy bram garażowych z automatycznym napędem otwieranie jej kojarzy się z wykorzystywaniem niewielkiego pilota. Co jednak w sytuacji, gdy z jakiegokolwiek powodu zostanie on utracony? Albo gdy zostanie uszkodzony? Lub gdy skończy się w nim bateria? Czy brama garażowa będzie mogła być wówczas otwarta? A jeśli tak, to w jaki sposób? Udzielamy odpowiedzi na niniejsze pytania.

Jak otworzyć bramę garażową bez pilota?

Brama garażowa – zawsze może być otwarta ręcznie

Przede wszystkim dokładnie każda brama garażowa z łatwością może być otwarta ręcznie. Nie wymaga to ani żadnych umiejętności, ani siły fizycznej. Najczęściej, od wewnętrznej strony bramy, instaluje się linkę, po pociągnięciu której następuje wysprzęglenie napędu od drzwi garażowych. W ten sposób istnieje możliwość jej łatwego podniesienia i opuszczenia.

Z kolei od zewnętrznej strony możliwe jest otwarcie bramy przy pomocy dedykowanego klucza. Bramy garażowe mogą być wyposażone w specjalny zamek połączony z napędem, który również może posłużyć do rozsprzęglenia mechanizmu, a tym samym umożliwić bardzo łatwe otwarcie bramy od zewnątrz.

A może… smartfon?

Rosnąca popularność i wielofunkcyjność smartfonów sprawiła, że nawet one mogą posłużyć do otwierania bramy garażowej. Dzięki aplikacjom związanym z ideą Smart Home, brama garażowa może być sterowana właśnie przy pomocy telefonu komórkowego. Dzięki temu, awaria czy zagubienie pilota nie będzie wiązała się z dużą uciążliwością.

Będąc przy telefonie, nie sposób nie powiedzieć o możliwości otwierania bramy za pośrednictwem odbiornika GSM. Po wybraniu określonego numeru telefonu wysłany zostanie sygnał, dzięki któremu nastąpi otwarcie naszej bramy garażowej. Wystarczy tylko, że numer, z którego wykonamy połączenie, będzie wcześniej zakwalifikowany jako numer uprawniony do sterowania bramą.

Przełącznik kluczykowy

Przełącznik kluczykowy jest mechanizmem, który również z powodzeniem można wykorzystać do sterowania bramą garażową. Po włożeniu odpowiedniego klucza i przekręceniu go, nastąpi automatyczne otwarcie lub zamknięcie wrót. Dzięki temu, że urządzenie zadziała wyłącznie po włożeniu do niego właściwego klucza, przełącznik może być instalowany nawet na jednej ze ścian garażu.

Co więcej, przełączniki te co do zasady spełniają wysokie normy IP (np. IP55), dzięki czemu są bardzo odporne na czynniki atmosferyczne (takie jak zimno i deszcz). Włączniki tego typu może okazać się świetnym, dodatkowym wyposażeniem, dzięki któremu brama garażowa będzie jeszcze lepiej zabezpieczona.

Czytnik kart/konsola z pin-padem

Kolejną opcją jest zainstalowanie konsoli, która – po zetknięciu się z odpowiednio zaprogramowaną kartą lub brelokiem – automatycznie rozpocznie sekwencję otwierania bramy garażowej. To bardzo intuicyjne i proste rozwiązanie, które może z powodzeniem zastąpić konwencjonalnego pilota. Konsola może ponadto zostać zainstalowana np. przy podjeździe, aby kierowca mógł do niej sięgnąć nie wychodząc z samochodu.

Pewnym wariantem jest konsola z klawiaturą, dzięki której brama garażowa otworzy się po wpisaniu odpowiedniego pinu lub hasła. Możliwe jest oczywiście zainstalowanie także urządzenia, które łączy w sobie obydwa te rozwiązania, co będzie szczególnie pomocne w sytuacji, gdy chociażby – z jakiegokolwiek powodu – nie będziemy mieli dostępu do karty lub breloka.

Przełącznik zwierny – warto mieć go w domu

Popularnym rozwiązaniem jest też instalacja przełącznika zwiernego, po którego naciśnięciu automatycznie nastąpi otwarcie lub zamknięcie bramy. To bardzo wygodny sposób otwierania wrót, należy jednak zamontować go tylko i wyłącznie wewnątrz domu – tak, aby bramy garażowe nie mogły nim być sterowane przez osoby niepowołane.

Tego typu aktywator powinien również znajdować się wewnątrz garażu, jako dodatkowy sposób na szybkie i łatwe otwarcie garażu. Przede wszystkim przemawiają za tym względy bezpieczeństwa, chociażby w sytuacji, w której użytkownik byłby zmuszony do natychmiastowego, nagłego opuszczenia przestrzeni garażowej.

Brama garażowa – wiele możliwości sterowania

Bramy garażowe z automatycznym napędem mogą być otwierane i zamykane na wiele różnych sposób. Oprócz pilota, można do ich sterowania wykorzystać też smartfona, konsole z klawiaturą, czytniki kart, czy też odpowiedniego rodzaju przełączniki. Oczywiście brama garażowa może być otwarta też ręcznie. Wszystko to gwarantuje, że nawet w sytuacji utraty pilota wciąż możliwe będzie jej szybkie otwarcie.


Zmiana czasu. Ostatni raz zegarki przestawimy w 2021 roku

Europosłowie przegłosowali we wtorek nowe regulacje, które kończą z praktyką przesuwania zegarów o godzinę wiosną i jesienią. Zgodnie z przepisami ostatnia zmiana czasu nastąpi w 2021 roku. Państwa członkowskie zachowają jednak prawo do decydowania o swojej strefie czasowej.

Zgodnie z przepisami ostatnia zmiana czasu nastąpi w 2021 roku. Państwa członkowskie zachowają jednak prawo do decydowania o swojej strefie czasowej.

Zgodnie z projektem nowelizacji dyrektywy, państwa UE, które zdecydują się na zachowanie czasu letniego, powinny dokonać ostatniej zmiany czasu w ostatnią niedzielę marca 2021 roku. Z kolei kraje, które zdecydują o utrzymaniu swojego standardowego (zimowego) czasu, będą mogły przestawić zegary w ostatnią niedzielę października 2021 roku.

Europosłowie poparli propozycję Komisji Europejskiej, aby zakończyć sezonowe zmiany czasu, ale głosowali za przesunięciem daty z 2019 na 2021 rok.

Ochrona rynku wewnętrznego

Posłowie chcą również, aby kraje UE i Komisja koordynowały decyzje w celu zapewnienia, że stosowanie czasu letniego w niektórych krajach i czasu zimowego w innych nie zakłóca rynku wewnętrznego.

Zgodnie z przyjetym projektem, jeśli Komisja Europejska uzna, że przewidywane ustalenia czasowe mogłyby znacząco i trwale utrudnić prawidłowe funkcjonowanie jednolitego rynku, będzie mogła przedłożyć wniosek o przesunięcie terminu stosowania dyrektywy o maksymalnie 12 miesięcy.

Przyjęty tekst jest stanowiskiem Parlamentu, które będzie przedmiotem negocjacji z ministrami UE w sprawie uzgodnienia ostatecznego kształtu przepisów.

Regulacja jest odpowiedzią na szereg inicjatyw obywatelskich w tej sprawie. W lutym 2018 r. PE wezwał Komisję do oceny dyrektywy w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego i, w razie potrzeby, do przedstawienia wniosku dotyczącego zmiany dyrektywy.

W następstwie oceny, która powstała na podstawie 4,6 mln odpowiedzi, z których 84% było za zakończeniem zmian czasu, Komisja przedłożyła wniosek, który teraz będzie musiał zostać uzgodniony przez europarlament i ministrów UE.

UE po raz pierwszy ujednoliciła uzgodnienia dotyczące czasu letniego w 1980 roku, w celu zapewnienia zharmonizowanego podejścia do zmiany czasu w ramach jednolitego rynku, wcześniej krajowe praktyki i harmonogramy dotyczące czasu letniego były rozbieżne. Obecna dyrektywa w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego nakłada na państwa UE obowiązek przejścia na czas letni w ostatnią niedzielę marca i powrót do standardowego czasu w ostatnią niedzielę października.

kurier PAP


Rafał Sulikowski: Podwójna ciągła. Co to takiego “gender”?

Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski

Gender nie polega na żadnym rozbudzaniu seksualności, co notabene w kulturze polskiej nigdy nie miało miejsca, rewolucja seksualna nas ominęła. W Polsce należałoby raczej rozbudzać nie tylko seks, co libido

Pragnę w tym tekście raz na zawsze określić, co to znaczy “gender”, czym jest i co implikuje. Tekst nie ma podtekstów ideologicznych – napisany jest z perspektywy obserwatora, niezależnego badacza z dość wysoko umiejscowionego punktu widzenia.

Zacznijmy od początku, czyli ab ovo: Adam i Ewa z Genesis nie znali oczywiście genderyzmu, ani nawet nie posługiwali się mową, więc nie chodzili do szkół i nie znali edukacji seksualnej, a mimo to uprawiali – jak wolno przypuszczać – seks i mieli potomstwo.

Mit adamicki podkreśla prymat męskości w ówczesnym patriarchalnym
świecie, związanym z kulturą powstających pierwszych miast babilońskich i mezopotamskich, z czym wiązał się gwałtowny rozwój pisma oraz kultury osiadłej, więc rolniczej. Mitologia biblijna wskazuje na prymat silnego, białego mężczyzny, który ciężko pracuje w pocie czoła na kawałek chleba, a jego towarzyszka życia – czy raczej liczne towarzyszki – zachodzi często w ciążę i rodzi często potomstwo.

Panuje wtedy wysoka śmiertelność niemowląt, więc kobieta musi częściej zachodzić w ciążę, poza tym średnia życia wynosi jakieś 30 lat, więc rodzą nastolatki w naszych kategoriach.

Oczywiście przed kulturą zapisaną w piśmie istniała kultura matki, niektórzy mówią o teorii Gai w tym kontekście, kiedy to kobiety – jak owe z odnajdywanych rzeźbionych figurek – jawiły się jako potężne, bo rodziły “bogów”, a mężczyźni nie kojarzyli jeszcze, jaka jest ich w tym rola. Kiedy się dowiedzieli, nastąpił koniec matriarchatu i zaczął się mocny patriarchat, kiedy zaczęły powstawać religie męski z “bogiem” jako istotą najwyższą, a nie boginią, jak wcześniej. I tak to trwało właściwie do początku chrześcijaństwa, kiedy Jezus zdecydowanie docenia kobiety, nawet prostytutki, a Maryja w micie ewangelicznym poczyna syna bożego bez udziału pierwiastka męskiego.

Ewangelie twierdzą, że to pierwsze kobiety zaniosły wieść o żyjącym Chrystusie – epoka Ojca się kończy, zaczyna się era Syna, a jak chcą niektórzy, obecnie rozpoczyna się eon Ducha – pierwiastka nie tyle aseksualnego, co androgynicznego.

Freud, który zaczął działać w secesyjnym Wiedniu pod koniec XIX wieku, obalił kilka ważnych mitów seksualnych: że dzieci są aseksualne i nie mają popędów seksualnych – co potwierdziły badania współczesne; że kobiety również odczuwają pożądanie i mogą doświadczać orgazmu, nawet wielokrotnie – co wzbudziło zazdrość męską; oraz że istnieje podświadomość jako siedlisko niskich popędów, nad którymi rozum – wbrew optymistycznej filozofii racjonalnej Oświecenia – nie zawsze jest w stanie zapanować.

Kultura wiktoriańska, pełna pruderii i zakłamania, równa naszej, tłumi – zdaniem Freuda – wszelkie naturalne instynkty, które obnażała z kolei równolegle powstająca teoria ewolucji. Zmiotła ona mit szczęśliwych pierwszych rodziców i zbliżyła człowieka do świata zwierząt, co nie mogło spodobać się na przykład Kościołowi i filozofii okołokościelnej.

Freud odkrył coś, co nie mogło już zostać zakryte, zostało tedy wyparte, a jak głosi psychoanaliza – wyparte powraca, czasem po długim czasie. Płeć kojarzy się nam przede wszystkim z seksem (ang.sex – płeć), więc z biologią.

Gender – czyli dosłownie: “rodzaj, gatunek” – podkreśla, że istnieje również płeć kulturowa, społeczna postrzegana w teatrze społecznym jako rola. Mężczyźni i kobiety poza tym, że mają penisy i pochwy – nad którymi różne siły społeczne chcą zapanować – mają także największy organ seksualny, czyli mózg.

Badacze w XX wieku odkryli tak zwaną “płeć mózgu” – lewa półkula jest męska, analityczna, odpowiada za logikę i matematykę i tak dalej, a prawa jest żeńska, odpowiada za zdolności artystyczne (ale też melancholię), syntezę i muzykę i tak dalej.

Nie zawsze mężczyzna ma męski mózg, a kobieta żeński – mogą być zniewieściali mężczyźni i męskie “Herod baby” bez urazy. Feminizm słusznie podkreśla, że role kobiet są obarczone zanadto pracami domowymi, które w patriarchalnym modelu rodzinnym, związanym z hierarchicznością społeczeństwa, mogą wykonywać tylko one, a mężczyźni prowadzą próżniacze życie.

Czy tak trudno krytykom genderyzmu przyznać, że partnerski model związku, w którym role są wymienne – na przykład w łóżku ona też może być czasami “górą” – jest nie tylko bardziej sprawiedliwy, ale wynika z domniemanego uczucia miłości oraz powoduje lepsze funkcjonowanie rodziny czy jakiegokolwiek związku. I właściwie to tyle – wiele hałasu o nic.

Gender nie polega na żadnym rozbudzaniu seksualności, co notabene w kulturze polskiej nigdy nie miało miejsca, rewolucja seksualna nas ominęła. W Polsce należałoby raczej rozbudzać nie tylko seks, co libido, bo według freudyzmu libido to energia społeczna, również skierowana ku twórczości, kreatywności, ku artystycznym pasjom i nie ma to nic wspólnego z obsesjami prawicy o “deprawacji” i tym podobnych bredniach.

Zahamowani libidalnie ludzie nie tylko nie lubią seksu, którego zazdroszczą podświadomie innym, ale i nie są przeważnie twórczy, odkrywczy ani pomysłowi.

Człowiek wyewoluował jako istota seksualna i nawet osoby aseksualne – choć nie przyznają się do tego – mają uczucia, przeżywają namiętności i mogą być niesamowicie twórcze.

Istnieją ludzie spełnieni erotycznie i nieszczęśliwi, którym z różnych powodów nie udało się znalezienie partnerki czy partnera. Nie wolno ich wykluczać, ale stanowczo sprzeciwiać należy się ich postawie pełnej niechęci wobec osób uświadomionych, osób, które nie widzą nic złego w tych skrzypcach, gdzie niektórzy widzą tylko diabła, a ludzie mądrzy przeczuwają przepiękną muzykę.

Jak pisał Pitagoras wszystkie ciała niebieskie lgną i tęsknią do siebie, zbliżając się na orbitach i oddalając, łącząc się w kosmicznym tańcu w takt niebiańskiej muzyki sfer. Przestańmy się kłócić, to ją może usłyszymy.

Rafał Sulikowski


Adam Mazguła: Panowie Biskupi, ta władza Was deprawuje, ale chcecie więcej. Nie dość Wam przywilejów?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Władza chwali się sukcesem, że udało się jej uszczelnić system podatkowy, a szczególnie VAT. Niewielu jednak wie, że Kościół katolicki oraz związane z nim organizacje i stowarzyszenia wyznaniowe nie płacą podatków tak, jak robi to każdy z nas

Arcybiskup Stanisław Gądecki, abp Marek Jędraszewski, i wszyscy biskupi w Polsce, przeproście i nie grzeszcie więcej!

Fot. Małgorzata Moryc

Historia mojego regionu opowiada o biskupie wrocławskim, który w jednym z miast śląskich ogłosił wszystkie żony rajców miejskich czarownicami i wszystkie, po mękach, zostały spalone na stosie ustawionym na rynku miasta, tylko, dlatego, że rajcy nie wyrazili zgody na nowe żądania przywilejów dla biskupa.

Mam wrażenie, że obecnie historia zatoczyła koło i domaga się ofiar, bo każda aktywność biskupów, to nowy wniosek o represje, szczególnie dla kobiet.

Władza chwali się sukcesem, że udało się jej uszczelnić system podatkowy, a szczególnie VAT. Niewielu jednak wie, że Wasz Kościół katolicki oraz związane z nim organizacje i stowarzyszenia wyznaniowe nie płacą podatków tak, jak robi to każdy z nas.

Sprowadzacie samochody i inne dobra do kraju, nie płacąc cła, nie obowiązują Was podatki od nieruchomości. Wszystkie remonty w kościołach i w przyległych nieruchomościach w zasadzie nie są problemem wiernych, ale samorządów albo ministra od zabytków.

Komisja państwowa poprzedniej władzy przekazywała w sposób bezprawny najbardziej wartościowe majątki, które Kościół zgłaszał, jako kiedyś swoje. Dokonaliście niebywałego wysiłku, aby w zamierzchłej historii znaleźć wszystko, co się Kościołowi, a właściwie Wam historycznie „należało”.

Ciekawe, że większość z tych decyzji o przekazaniu nieruchomości nie podlegało zaskarżeniu przed sądem i była sprzedawana natychmiast – często nawet tego samego dnia, aby uzyskać gotówkę, a nie posiadłości. Często odremontowane za państwowe środki obiekty przekazywano Kościołowi darmo, a teraz płaci się niemałe sumy za ich użytkowanie dla celów publicznych. Tak się robi interesy, zysk dla Was, za remont, za sprzedaż, za wynajem tego co wyremontowane oddało państwo.

Władza oddała Wam kontrolę nad edukacją naszych dzieci, edukację publiczną i opłaca sowicie katechetów, bez wpływu na to, czego uczą dzieci. Oddała Wam przywilej handlu ziemią i handlu w niedzielę. Inne przepisy pozwalają na pierwszeństwo w dostępie do środków konkursowych ministerstw i samorządów. Kościół ma także przywilej uproszczonej sprawozdawczości albo w ogóle nie wymagania się od niego sprawozdań, jak przyznane pieniądze zostały wykorzystane.

Nie ma dzisiaj państwowej instytucji, w której nie opłaca się wyjątkowo hojnie kapelanów. Są oni w wojsku, policji, w służbie zdrowia, lasach państwowych, w sejmie…, a nawet w harcerstwie i izbie skarbowej.

Do przywilejów Kościoła należy również utrzymywanie stale rosnącego funduszu kościelnego.

Panowie Biskupi, nie dość Wam tych przywilejów?

Nie dość Wam pałaców w każdym większym mieście i w każdym atrakcyjnym miejscu Polski. Nawet najwyższe góry i każde dominujące wzgórze „ozdobione” są krzyżami. Wasze domy pielgrzyma, które nie płacą podatków, rujnują hotelarzy. Wasze zgromadzenia na ulicach bez zgłoszeń i zezwoleń są też przywilejem, tak jak i zgoda na zbieranie pieniędzy, na które inni muszą uzyskać pozwolenie władz czy dokonać zgłoszenia.

Biskupi, czego Wam brakuje?

Stworzyliście sobie w Polsce raj na ziemi. Staliście się symbolem pedofilii, ale nie publikuje się Waszych wizerunków, bo jesteście pod ochroną państwa i wiernych w parafiach. A mimo to, rodzice przyprowadzają Wam niewinne dzieci, aby wolno było Wam je indoktrynować, molestować, a często i gwałcić.

Panowie Biskupi, ta władza rozbestwia Was i deprawuje, ale Wy chcecie więcej, skoro uważacie się za bogów. Wasza podłość i hipokryzja przekroczyła kolejne granice. Postanowiliście pod hasłami „chronimy życie” okłamać społeczeństwo, bo kto nie jest za ochroną życia? Jednak dla Was ochrona życia – to pierwszeństwo zarodka przed życiem kobiety. Co za kłamstwo i perfidia? Wszystko po to, by po przeciwnej stronie postawić tych, którzy Was nie słuchają, czyli są za śmiercią.

Czy zatem, uśmiercając kobietę w wyniku zakazu usunięcia chorego płodu – chronicie życie? A może to jest jednak przymus śmierci, bo „Bóg tak chciał”, czyli właśnie Wy?

Nigdy w historii Polski jeszcze nie było takiej uległości społecznej wobec Waszych pomysłów, przekroczyliście wszelkie granice kłamstwa i pychy. Zrobiliście z Polski kraj wyznaniowy i z nudów wymyślacie, jak by tu jeszcze ludziom coś ograniczyć, aby pamiętali o Was. Prowokujecie i sprawdzacie, na co jeszcze ludzie Wam pozwolą, abyście mogli poszerzyć swoją władzę i przywileje.

Panowie Biskupi,

nie wprowadzicie w Polsce faszyzmu, nie narzucicie wszystkim Polakom Waszej świętości. Każdym działaniem, ale i brakiem działań, udowadniacie, że nie zasługujecie na ten dar przywilejów społecznych w Polsce. Nie umiecie być wdzięczni za to narodowi. Wręcz przeciwnie, Wasze draństwo kwitnie nawet po ujawnieniu niezwykle szerokiej skali pedofilii, za którą są odpowiedzialni księża i biskupi.

Podmiotem każdego państwa demokratycznego jest dobro obywateli i ich wolność wyznawanej wiary i religii. Wy budujecie nowe stosy na rynkach naszych miast i trzymacie w rękach podpalone pochodnie. Nie spalicie kobiet, nie zamordujecie więcej w imię boga bezkarnie i pokazowo.

Panowie Biskupi,

zbliżają się święta. To doskonała okazja, aby dokonać rachunku sumienia, szczerze przeprosić i dokonać pokuty.

Nie szczujcie na ludzi, nie dzielcie, nie wspierajcie faszyzmu, czyście swoje szeregi ze złodziei, morderców z Rwandy, nie gwałćcie dzieci… Nie bądźcie symbolem wszystkich katolickich grzechów głównych, nie grzeszcie więcej!

Zawsze z życzliwą radą,

Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 


TOP 4 najważniejszych rzeczy, które muszą się znaleźć w twoim ogrodzie

Człowiek posiadający własny kawałek ziemi, który może dowolnie zagospodarować, jest wielkim szczęściarzem. Ogród to miejsce, które dzięki ciężkiej pracy, może stać się naszą strefą wypoczynku. Zaplanowana z głową przestrzeń, będzie cieszyć oko również naszych najbliższych. Na czym warto się skupić, planując zagospodarowanie naszego prywatnego raju na ziemi? Oto kilka wskazówek.

Ogród to miejsce, które może stać się naszą strefą wypoczynku. Zaplanowana z głową przestrzeń, będzie cieszyć oko również naszych najbliższych.

Kawa z rana, a wieczorem spotkanie przy grillu

Jednym z istotnych elementów, który będzie nam służył podczas relaksujących chwil w naszym ogrodzie, jest taras. Odpowiednio zbudowany, zapewni solidne podparcie dla mebli ogrodowych typu ławki, krzesła i stół. Pamiętajmy o dobrej jakości wszystkich elementów, w które mamy zamiar zainwestować. Im wyższa jakość, tym dłużej będziemy się nimi cieszyć. Warto wybrać miękkie tekstylia, takie jak poduszki i koce. Podczas wieczornych spotkań na pewno umilą nam czas i zapewnią ciepło, kiedy temperatura spadnie.

Własny ogródek z warzywami- zdrowie na talerzu

W sytuacji, kiedy nasz ogródek na to pozwala, zainwestujmy w mały warzywniak i grządkę z owocami. Nic tak nie przynosi frajdy, jak przyrządzanie posiłków na bazie własnoręcznie wyhodowanych warzyw i owoców. Przy planowaniu poszczególnych zakupów nasion postawmy na sałatę, marchew, zielony groszek i zioła. Można pokusić się również o szczypiorek, koper i ogórki. Z owoców wybierzmy truskawki, które są przysmakiem również dla dzieciaków. Decydując się na pielęgnację pomidorów, zastanówmy się nad postawieniem małej szklarni lub tunelu, który będzie ochraniać nasze wzrastające warzywa w nocy oraz zapewniać odpowiednią temperaturę w dzień.

Kącik dla dzieci

Pamiętając o najmłodszych, zaplanujmy mini plac zabaw. Takie miejsce nie będzie wymagać od nas dużych nakładów finansowych, jeśli konkretnie przemyślimy każdy krok. Porozmawiajmy z dziećmi i wspólnie zadecydujmy, co powinno się pojawić w naszym ogrodzie. Huśtawki, małpi gaj, piaskownica czy basen. Wszystkie chwyty są dozwolone. Jeśli dysponujemy garażem, zawieśmy na jego ścianie obręcz do rzucania piłki do kosza. Będzie to idealny sposób na wspólne spędzanie czasu.

Domek z narzędziami- azyl dla majsterkowicza

Czasem mężczyźni lubią zniknąć z domu, aby podłubać w silniku, popracować z drewnem czy zwyczajnie posprzątać najbliższe otoczenie. W takich okolicznościach świetnie sprawdzi się domek z narzędziami. To miejsce, które zmieści w sobie wszystkie niezbędne rzeczy, potrzebne do pracy. W porze zimowej świetnie sprawdzi się jako schowek na meble ogrodowe.

Praca fizyczna- relaksem dla głowy

W dobie podążania za szybkim rozwojem zawodowym wiele osób może odczuwać stres każdego dnia. Negatywne uczucia i naładowanie emocjami, musi znaleźć swoje ujście. Niektórzy stawiają na bieganie, treningi na siłowni czy długie spacery z psem. Fizyczna praca w ogrodzie jest również świetnym pomysłem na pozbycie się bagażu myśli, które kotłują się w głowie po skończonym dniu w biurze czy za kierownicą. Koszenie trawy, pielęgnacja grządek z warzywami czy zabawa z dziećmi. Wszelkie te zajęcia sprawią, że poczujemy zdrowe zmęczenie, które zapewni nam spokojny sen.

Autor
Artykuł powstał przy współpracy z ogrodniczym sklepem internetowym sklepdlaogrodu.pl.