Manuela Gretkowska: Adamowicz jest przeciwieństwem Kaczyńskiego i PiS-u. Piszę jest, bo po śmierci stał się mitem

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

PiS zagarnia wszystko bo mu „się należy”. Adamowicz gromadził by rozdawać innym. Kaczyński stworzył mit PiS-u dzięki katastrofie smoleńskiej przerabiając ją na zamach i spisek, by zyskać władzę. Ale to Adamowicz zginął zamordowany na oczach wszystkich.

Adamowicz jest przeciwieństwem Kaczyńskiego i PiS-u. Piszę jest, bo po śmierci stał się mitem – punktem odniesienia dla naszych symboli i realu.

Od młodości żył polityką, ale nie po to by knuć, niszczyć, jak mówi o prezesie Wałęsa. Adamowicz współpracował, nie rozkazywał z tylniego siedzenia. Otaczał się ludźmi, miał przyjaciół nie wyznawców. W przeciwieństwie do Kaczyńskiego nie wynajmował za ciężkie pieniądze ochroniarzy, spoza których go nie było widać. Ani nie mobilizował policyjnej armii do ochrony swoich przemarszów. Nie był tchórzem, ani nie miał paranoi. Był wybrany przez społeczeństwo i się od niego nie odgradzał. Odwrotnie niż Kaczyński, nie obarczał uchodźców roznoszeniem chorób i pasożytów. Zapraszał ich do Gdańska. Nie nasiąkł w domu wiecznym konfliktem. Nauczył się w nim tolerancji, troski.

Ktoś złośliwy może dorzucić: Adamowicz miał psa, Kaczyński kota. O piesku Zeusie mówiła na pogrzebie starsza córka zamordowanego Prezydenta. Młodsza, jeszcze dziecko, bawiła się serduszkiem. Podgrzewa się je w mikrofali, a w razie potrzeby łamie by wydzieliło ciepło. Wzięła je ze sobą na pogrzeb, ogrzać rączki, których już nigdy nie poda tacie. Albo widząc wszędzie serduszka Orkiestry chciała mieć swoje. My widzieliśmy w tym symboliczne serce, jej ojca, wołanie o serce i powszechną dobroć.

PiS zagarnia wszystko bo mu „się należy”. Adamowicz gromadził by rozdawać innym. Kaczyński stworzył mit PiS-u dzięki katastrofie smoleńskiej przerabiając ją na zamach i spisek, by zyskać władzę. Ale to Adamowicz zginął zamordowany na oczach wszystkich.

Paradoksalnie, w symbolicznej symetrii, być może od jego śmierci zacznie się upadek Kaczyńskiego tworzącego na śmierci swoje imperium wyższości moralnej.

Fałszywy mit wiecznej ofiary i pokrzywdzonego PiS-u nie wytrzymuje konkurencji z mitem Adamowicza. Człowieka dobrego, radosnego, mądrego i tolerancyjnego. Dlatego prezes, od dawna poza kręgiem normalności wyznaczanej przez naszą cywilizację i demokrację, nie pojawił się w sejmie ani w Gdańsku – mieście wolności – solidarności.

Manuela Gretkowska

 

 


Rafał Sulikowski: “Nie chcę widzieć”. Anatomia nienawiści

Rafał Sulikowski

Rafał Sulikowski

Płatni hejterzy to nie fikcja, tylko ponura rzeczywistość, która dopiero pokazuje swójbrzydki łeb.Zło dobrem zwyciężaj! Najlepiej za pomocą długopisu i krzyżyka przy właściwej liściepodczas wyborów 2019.

Można by myśleć, że przeciwieństwem miłości, dobroci, uprzejmości jest nienawiść. Jednak tak nie jest. Najgorszą rzeczą jest znieczulica, obojętność, społeczna izolacja i anomia, apatia, abulia, awolicja i wszystkie “neutralne” stany ducha. Oczywiście, nie piszę żadnej pochwały nienawiści. Wyjaśniam tylko, że nienawiść to zraniona miłość, ale jednak miłości.

Potencjalnie z nienawiści może wyniknąć jakieś dobro – i tak “pełen nienawiści” niejaki Szaweł z Tarsu, dotknięty czymś nieokreślonym, noszącym znamiona małej epilepsji, na drodze do Damaszku, przestał nagle nienawidzieć i zaczął… głosić ewangelię, którą chwilę wcześniej nienawidził.

Co to znaczy w ogóle nienawidzić? “Nie chcieć widzieć” – to pierwsze znaczenie. “Nie móc czegoś znieść, więc nie chcieć na to patrzeć”. Kiedy ktoś nie może mieć upragnionego obiektu miłości, często miłość przechodzi w nienawiść i w ten sposób osoba, która kocha, racjonalizuje sobie swoją niechęć: “Ale nic i tak by z tego nie wyszło”.

Jest jasne, że co z oczu, to z serca. Osoby nieszczęśliwie zakochane znają więc to uczucie, żeby nie patrzeć na obiekt, który sprawia cierpienie niedostępności. Nie pozostaje już nic oprócz obojętności lub nienawiści. Jednak zdobyć się od razu na postawę neutralną nie jest łatwo. Stąd silna
emocja negatywna wypiera słabsze z natury emocje pozytywne i neutralne.

Dalsze uwagi czynię z pewnymi zastrzeżeniami. Przede wszystkim nie popieram nienawiści, ale próbuję zrozumieć jej źródła. Po drugie, uważam, że nienawiści się nie usunie z życia publicznego inną nienawiścią, meta -nienawiścią. Po trzecie, nie znaczy to znowu, że mamy nienawiść tolerować. Dlatego proszę o lekturę ze zrozumieniem.

Ewolucyjnie starsze są emocje niż myślenia, a pośród emocji silniejsze, bo starsze są emocne negatywne. One to pomagały naszym przodkom przetrwać, kiedy w kilka sekund trzeba było zdecydować, czy walczyć, czy uciekać.

Agresja i lęk to dwa możliwe bieguny emocji negatywnych, które się jak to bywa ze skrajnościami, upodabniają. Bywa tak, że agresja wynika ze strachu, albo strach z agresji. Bywa tak, że nienawiść jest zranioną miłością – a bywa i nienawiść jako paliwo dla tych, których emocje pozytywne są tak słabe, że nie mogą zdominować świadomości. Emocje negatywne są zatem wbudowane w nas przez tysiąclecia ewolucji i nic na to nie poradzimy.

Agresja u zwierząt jest nieświadoma, instynktowna i nie do powstrzymania. U ludzi zdrowych umysłowo nowa kora przedczołowa hamuje nie tyle wewnętrzną agresję, co jej zewnętrzne manifestacje. U ludzi chorych umysłowo następuje regres – niestety bez ich winy, bo nie można ich łatwo obwinić – do przedczłowieczych odruchów, kiedy jeszcze kora przedczołowa nie mogła niczego hamować, bo jej zwyczajnie jeszcze nie było. Tak więc, jeśli kogoś winić, to…ewolucję, ale i środowisko, które może agresję jednostek hamować bądź napędzać.

W przypadku Stefana W. nagonka prawicy na wszystko, co lewicowe i centrowe była na pewno wyzwalaczem jego niehamowanej korą przedczołową agresji. Pamiętamy przecież piosenkę Kayah “Testosteron”? “Oskarżam cię…” – śpiewała artystka o tym męskim hormonie walki, agresji,
zdobywania, odkrywania, ekspansji i polowania.

Jeszcze raz podkreślam, że to, iż naukowo usiłuję tłumaczyć zjawisko społecznej nienawiści, nie znaczy, że je usprawiedliwiam, ale też nie winię chorego człowieka, który został najprawdopodobniej – jak mówią snajperzy – nauczony zabijania nożem, bo chory człowiek z taką chorobą nie jest w stanie sam się niczego nowego nauczyć. Jeśli zabił, to zrobił to na fali nienawiści płynącej z każdej strony sceny politycznej, ale szczególnie z prawej strony, oraz musiał być przeszkolony przez zawodowców. Tej hipotezy wykluczać nie wolno, zwłaszcza, że już są głosy, że szwagier prezydenta otrzymuje groźby karalne, tak jak niedawno były groźby pod adresem innych prezydentów miast polskich. To jest pandemia, którą zahamować może tylko opozycja, bo rząd nie zrobi tutaj niczego.

Okazuje się, że zatrudniano płatnych hejterów, którzy otrzymywali stawki od 1,5 zł do 3.5 zł za negatywny wpis, czytaj: hejt na wskazanych stronach w ostatnim czasie. Płatni hejterzy to nie fikcja pisarza Wiśniewskiego, tylko ponura rzeczywistość dark-netu, która dopiero pokazuje swój brzydki łeb.

Zło dobrem zwyciężaj! Najlepiej za pomocą długopisu i krzyżyka przy właściwej liście podczas wyborów 2019.

Rafał Sulikowski

 

 


Produkcja żywności przekracza możliwości naszej planety, tymczasem 3 mld osób cierpi na niedożywienie

3 mld osób na świecie cierpi na niedożywienie, mimo że skala produkcji żywności przekracza możliwości naszej planety. Należy jak najszybciej zmienić obecny system produkcji jedzenia – wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez komisję EAT-Lance.

3 mld osób na świecie cierpi na niedożywienie, mimo że skala produkcji żywności przekracza możliwości naszej planety.
Fot.
© Sylvain Cherkaoui/DFID/ECHO/ACF

„Koszt, jaki ludzkość płaci za wadliwy system żywieniowy, to prawie 1 mld głodnych osób i prawie 2 mld osób, które jedzą zbyt dużo niezdrowego jedzenia” – wynika z raportu.

Jest on efektem dwuletniej współpracy 37 ekspertów z 16 krajów. Ich zdaniem sposób żywienia jest nierozerwalnie związany ze zdrowiem i zrównoważonym rozwojem środowiska.

Tymczasem produkcja jedzenia przekracza możliwości planety, powoduje zmiany klimatyczne i sprawia, że woda i gleba wykorzystywane są w sposób niezrównoważony. Aż 3 mld osób cierpi na niedożywienie.

Mniej mięsa, więcej warzyw

Ograniczenie konsumpcji niezdrowego jedzenia, takiego jak czerwone mięso, byłoby w stanie odwrócić te niekorzystne zmiany. Jednocześnie należałoby o ponad 100 proc. zwiększyć spożycie roślin strączkowych, orzechów, owoców i warzyw.

„Stosowanie takiej diety na skalę globalną mogłoby przynieść bardzo duże korzyści dla zdrowia. Pozwoliłoby to uniknąć 10,9-11,6 mln przedwczesnych zgonów rocznie, co oznaczałoby ich spadek o 19-23,6 proc.” – wynika z raportu.

W raporcie podkreślono ponadto, że intensywna produkcja mięsa jest najważniejszym czynnikiem, który przyczynia się do zmiany klimatu.

„Przemysł zboczył z właściwej drogi, mając na uwadze interesy ekonomiczne i polityczne, a konsekwencje ponosi planeta i ludzkie zdrowie” – alarmują naukowcy.

By doprowadzić do zmiany stylu żywienia, naukowcy proponują m.in. wysokie opodatkowanie wybranych produktów, a nawet wycofanie tych „nieodpowiednich” z rynku.

Raport „skrajny”, ale „bez niespodzianek”

Na raport mocno zareagowały związki rolnicze, które stoją na stanowisku, że mięso stanowi część zbilansowanej diety.

– Zrównoważona dieta, która uwzględnia czerwone mięso, zapewnia niezbędne substancje odżywcze takie jak żelazo, cynk, a zwłaszcza witaminy z grup B bez konieczności brania suplementów – podkreśla Jean-Luc Meriaux, sekretarz generalny organizacji European Livestock and Meat Trading.

Dla Alexandra Antona z Europejskiego Stowarzyszenia Mleczarstwa raport nie był zaskoczeniem.

– W przeszłości otrzymywaliśmy wiele sygnałów od wegańskich aktywistów, żeby promować weganizm, więc raport komisji EAT-Lancet nie jest niespodzianką. Idzie on w skrajność, żeby wzbudzić jak największe zainteresowanie, ale mówiąc o zaleceniach dietetycznych musimy być bardziej odpowiedzialni – stwierdził.

Podkreślił jednocześnie, że białko pochodzące z mleka zostało uznane jako najbardziej wartościowe do spożycia przez ludzi. – Potrzeba 14 porcji szpinaku, żeby dostarczyć tyle białka, ile jest w jednej szklance mleka – powiedział Anton.

Rolnicy chcą mieć wpływ na zmiany

Europejska oganizacja zrzeszająca rolnicze związki zawodowe i organizacje spółdzielcze Copa Cogeca w rozmowie z EURACTIV zapowiedziała, że wdrożenie części konkluzji raportu jest już rozważane. Mowa o „zrównoważonej intensyfikacji rolnictwa”, walce z marnowaniem żywności oraz redukcji emisji dwutlenku węgla.

„Od 1990 r. europejscy rolnicy zmniejszyli emisję dwutlenku węgla o 20 proc., podnosząc przy tym standardy produkcji, zapewniając miejsca pracy i dbając o rozwój obszarów wiejskich” – poinformowała organizacja w oświadczeniu.

Jej zdaniem kluczowe jest utrzymanie bardzo wysokich standardów produkcji przy jednoczesnym polepszaniu praktyk hodowli i rolnictwa. „Europejscy rolnicy zawsze podążali za zmianami zachodzącymi w społeczeństwie i odpowiadali na zapotrzebowanie konsumentów, znajdując najbardziej pragmatyczne rozwiązania”.

“Według naszej wiedzy raportowi towarzyszyć będzie szeroka kampania informacyjna. Mamy nadzieję, że rolnicy będą mieli okazję zaangażować się w debatę, bowiem to na nas spoczywa odpowiedzialność za przeprowadzenie potrzebnych korekt, jednocześnie mierząc się z nieprzewidywalnością zmian klimatu i rynku” – podsumowała swoje oświadczenie Copa Cogeca.

By Claire Stam and Sarantis Michalopoulos | translated by Sonia Otfinowska / Artykuł pochodzi ze strony EURACTIV.pl


W Pradze podpalił się człowiek

Aureliusz M. Pędziwol

Aureliusz M. Pędziwol

W piątek krótko po trzeciej po południu na placu Wacława w Pradze podpalił się człowiek. Ugasili go przechodnie. Mężczyzna z poparzeniami 30 procent ciała został przewieziony do szpitala na pobliskich Vinohradach.

Według informacji czeskich mediów mężczyzna miał 54 lata. Czeska agencja prasowa CTK cytuje kobietę, która miała uczestniczyć w gaszeniu płomieni. Według niej człowiek ów na pewno jest Czechem. Wyglądał według niej na bezdomnego. Policja potwierdziła, że chodzi o obywatela Czech.

Natomiast Czeskie Radio rozmawiało ze świadkiem, który widział go krótko przedtem, zanim się podpalił. Według niego mężczyzna miał stojak z dwoma tablicami z obcojęzycznymi napisami i cały czas coś mówił. Brzmiało to według niego jak modlitwa.

– Na stojaku miał podwieszone dwa chrześcijańskie krzyże – powiedział. – Odszedłem na górę zrobić zdjęcie. Po chwili byłem z powrotem. Powiedzieli mi, że się polał i zapalił. Podobno widzieli go ludzie w restauracji i wybiegli z gaśnicą, by go ugasić. A jedna pani próbowała go gasić torebką.

Kolejny świadek cytowany przez portal Lidovky.cz potwierdza informacje o tablicach. Na jednej z nich miał być napis pismem arabskim, na drugiej łacińskim. Mężczyzna miał też podobno głośnik, z którego płynęła „dziwna muzyka”. – Myślałem, że to jakiś fanatyk religijny – powiedział reporterom.

Jeszcze inny świadek wydarzenia, który widział, jak ów człowiek oblał się płynem, miał wyrwać mu z ręki zapalniczkę. Mężczyzna miał jednak drugą i się podpalił. Wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną przebywa obecnie w szpitalu na Vinohradach.

Protest społeczny?

Na odgrodzonym przez policję miejscu zdarzenia pod pomnikiem św. Wacława pozostał kanister z cieczą, popalone szczątki ubrania i proszek gaśniczy. W śledztwie uczestniczy też ekspert straży pożarnej.

Dwie godziny po zdarzeniu wciąż nie było jasne, co pchnęło 54-letniego mężczyznę do tego czynu. Policja twierdzi, że czyn ten nie miał ani podłoża politycznego, i nie był też protestem społecznym.

Pół wieku po Palachu

Do zdarzenia doszło w dwa dni po 50. rocznicy samospalenia studenta Uniwersytetu Karola Jana Palacha, który w ten sposób protestował przeciw zobojętnieniu swych rodaków po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Zmarł po trzech dniach od swego czynu.

W środę w górnej części placu, pod pomnikiem świętego Wacława otwarta została poświęcona Palachowi plenerowa wystawa składający się z kilkunastu dwustronnych paneli, którą można oglądać do końca stycznia.

 

REDAKCJA POLECA

 


Trump ma rację. Nord Stream 2 jest projektem antyeuropejskim

To nie USA, lecz Niemcy prowadzą politykę, która grozi rozbiciem energetycznej jedności Europy. Obstając przy budowie Nord Stream 2, Berlin dyskredytuje forsowany przez siebie multilateralizm – pisze „Die Welt”.

To nie USA, lecz Niemcy prowadzą politykę, która grozi rozbiciem energetycznej jedności Europy.
Fot. Źródło: dw.de

Autor opublikowanego w piątek komentarza – Richard Herzinger wspomina na wstępie o niedawnym liście ambasadora USA Richarda Grenella, w którym amerykański dyplomata ostrzegł niemieckie firmy przed udziałem w budowie gazociągu Nord Stream 2. List został przez adresatów uznany za groźbę, tym bardziej, że Grenell wskazał na możliwość zastosowania wobec firm uczestniczących w projekcie sankcji. Chociaż list może osiągnąć skutek odwrotny od zamierzonego, to trudno zaprzeczyć, że ambasador ma w tej sprawie rację – ocenia Herzinger.

„Uparcie obstając przy realizacji Nord Stream 2, Niemcy popełniają ciężki polityczny błąd, który może mieć znaczące konsekwencje nie tylko dla relacji niemiecko-amerykańskich, lecz także dla jedności Europy, jak również dla wizerunku Niemiec u europejskich partnerów” – czytamy w „Die Welt”. Herzinger podkreśla, że spór o gazociąg nie jest sporem między Ameryką a Europą, jak próbują to niesłusznie przedstawiać zwolennicy tego projektu. Niemiecki rząd usiłuje bagatelizować wewnątrzeuropejski aspekt tego problemu.

Komentator cytuje szefa niemieckiego MSZ Heiko Maasa, że „kwestie europejskiej polityki energetycznej powinny być rozstrzygane w Europie, a nie w USA”, i zwraca uwagę, że minister pomija fakt, iż liczne kraje europejskie, w tym Polska i Dania, sprzeciwiają się od dawna tej inwestycji. Herzinger przypomina o uchwalonej w grudniu rezolucji Parlamentu Europejskiego przeciwko Nord Stream 2. Ignorując obawy innych krajów europejskich, Berlin dyskredytuje swoje „płomienne deklaracje” dotyczące wielonarodowego rozwiązywania problemów.

Moskwa chce rozszerzyć wpływy w Europie

Dziennikarz „Die Welt” pisze, że Nord Stream 2 nie jest projektem czysto biznesowym. Inwestorom grozą olbrzymie starty, a pomimo tego Kreml obstaje przy nim, co jest kolejnym dowodem na to, że chodzi tutaj o „dźwignię służącą rozszerzeniu rosyjskich wpływów w Europie”. „Niezwykle twarde” stanowisko Donalda Trumpa w kwestii gazociągu wynika zapewne z jego myślenia w kategoriach ekonomicznych korzyści – przyznaje Herzinger. Nie jest tajemnicą, że Stany Zjednoczone chcą zwiększyć swój udział w europejskim rynku energii. Jednak redukowanie przyczyn amerykańskiego sprzeciwu do tego jednego aspektu jest demagogią – uważa komentator.

Swoim pozbawionym refleksji zbliżeniem do Rosji Niemcy docisnęły szereg europejskich partnerów do ściany. Amerykańska groźba sankcji jest dla tych krajów jedyną pozostałą jeszcze nadzieją na powstrzymanie budowy Nord Stream 2 – stwierdza w konkluzji Richard Herzinger w „Die Welt”.

 

REDAKCJA POLECA

 


Dariusz Stokwiszewski: Szaleństwo wspierane nienawiścią doprowadzi wkrótce do upadku państwa!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Jak długo jeszcze Polska i Polacy będą tolerować propagowanie nienawiści i obnoszenie się z nią przez jednego posła niewartego tego, aby nazywany był katolikiem i człowiekiem?

Jak się okazuje, to nie tylko trójka ludzi znanych z lekceważenia i pogardy dla innych nie uczciła w Sejmie pamięci haniebnie zamordowanego prezydenta Gdańska.

Z chorej i podsycanej przez reżimowe media (na polityczne zlecenie i zapotrzebowanie) nienawiści do innych podobnie postąpili też inni nienawistnicy pozbawieni zwykłych ludzkich uczuć!

To stało się również w samorządach niektórych miast. Tak było w Łodzi, gdzie radni PiS opuścili salę obrad, gdy ogłaszana miała być minuta ciszy w intencji ofiary politycznej zbrodni. Czy to jeszcze są ludzie, czy już bezmyślne maszyny?

Jak długo jeszcze Polska i Polacy będą tolerować propagowanie nienawiści i obnoszenie się z nią przez jednego posła niewartego tego, aby nazywany był katolikiem i człowiekiem? Kiedy ta (nie waham się rzec) nikczemna i podła osoba odejdzie ze sceny politycznej i tym samym zaprzestanie niszczenia państwa i narodu?!

Czy nikomu (opozycji i Polakom) nie przychodzi do głowy to, że partię, którą dyktatorek kieruje, należałoby pozbawić społecznego mandatu? Zdelegalizować tak szybko jak się da, zanim zniszczą do reszty Polskę, a być może staną się też przyczyną rozpadu UE i wybuchu wojny! Najpierw zapewne wojny domowej, a następnie regionalnej bądź światowej?!

Czy ci „chorzy z nienawiści” radni z Łodzi, czy innych miast nie biorą przykładu z „wodza partii” właśnie robiąc to, co robią?! A jest to przecież haniebne i wręcz niegodne istoty ludzkiej!

Polskę niszczy jeden podły człowiek i grupa jego pomagierów, często tępych sługusów, a my mamy na to spokojnie patrzeć?! Jeśli tak, to on może wkrótce doprowadzić do tego, że polskie ulice spłyną krwią, bo to w tym kierunku zmierza.

Czy ktoś może stanie na czele działań prawnych mających na celu ratowanie naszej ojczyzny i Europy?! Czas biegnie i szkody czynione przez destrukcyjny PiS i jego fatalny rząd mogą być wkrótce nie do naprawienia!

Proszę, ratujmy nasz kraj i naród przed szaleństwem ludzi prawdopodobnie chorych!

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Adam Mazguła: Rusza kolejna rozprawa procesu przeciwko TVP!

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Panują i oskarżają innych o nieuzasadniony atak na ich grupę trzymającą władzę. Teraz narzucają narrację, że nie oni, ale wszyscy odpowiadamy za mowę nienawiści.

18 stycznia odbędzie się następna rozprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie o naruszanie godności człowieka przez TVP.

Jednym z głównych argumentów przeciwko tej telewizji jest posługiwanie się kłamstwem i metodami, których zabrania Konstytucja. Chodzi o audycje i informacje, które przez wiele miesięcy szkalowały także i mnie osobiście, jako obywatela RP.

Metodami propagandy faszystowskiej i komunistycznej (art 13) zmieniono mój życiorys, dopisując do niego kłamstwa o odpowiedzialności za przebieg stanu wojennego w którym nawet nie brałem udziału, albo przypisując mi przynależność do tzw. UB, aby skierować na mnie falę krytyki i izolować ze społeczeństwa w związku z moim zaangażowaniem opozycyjnym.

Jakimś trafem, sprawę do prowadzenia „wylosował” ten sam sędzia, któremu było dane prowadzić wszystkie sprawy Krystyny Pawłowicz przeciwko Jerzemu Owsiakowi za mowę nienawiści.

Naruszanie godności człowieka stało się metodą na tanie sensacyjki z których to wyrasta wielka polityka propagandowa PiS-u. Polityka nienawiści i dzielenia społeczeństwa. Polityka, zgodnie z którą wszyscy są winni, bo istnieją, a jedynie rasa panów Kaczyńskiego jest godna to ocenić. Błądzą, ale nie przeproszą, sieją szkody, ale nie przyznają się do winy.

Tymczasem panują i oskarżają innych o nieuzasadniony atak na ich grupę trzymającą władzę. Teraz narzucają narrację, że nie oni, ale wszyscy odpowiadamy za mowę nienawiści. Tak opozycjo, pocałuj ich jeszcze w pośladki i przeproś, że nie poddajecie się bez walki i bez słowa.

Niewolnicy, dalej przepraszać PANA PREZESA! MY IDZIEMY SIĘ SĄDZIĆ.

Adam Mazguła

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum.

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>


Jest decyzja Parlamentu Europejskiego: unijne „pieniądze za praworządność”. To wynik kłopotów Unii z Polską i Węgrami

Parlament Europejski poparł nowe przepisy UE, które od 2021 r. wiążą wypłatę funduszy unijnych z przestrzeganiem praworządności. Teraz kolej na decyzję Rady UE. Projekt jest wynikiem kłopotów Unii z Polską i Węgrami.

Komisja Europejska przedłożyła projekt rozporządzenia „pieniądze za praworządność” w maju 2018 r. Europosłowie w czwartek poparli rozporządzenie większością 397 głosów przy 158 przeciwnych, a 69 eurodeputowanych wstrzymało się od głosu. Do wejścia w życie przepisy potrzebują zatwierdzenia przez Parlament Europejski oraz przez Radę UE (ministrowie krajów Unii).

– Nie chodzi o sankcje, lecz o ochronę unijnych pieniędzy, o gospodarność – tłumaczył podczas europarlamentarnej dyskusji komisarz UE ds. budżetu Günther Oettinger. Formalnym uzasadnieniem projektu jest bowiem obawa przed wypłacaniem funduszy do krajów, gdzie z braku niezależnego wymiaru sprawiedliwości trudno będzie dochodzić racji w wypadku przekrętów korupcyjnych lub uzależniania wypłat od opcji politycznej. Parlament Europejski nieco zaostrzył przepisy zaproponowane przez Komisję Europejską, by jeszcze większy nacisk położyć na ochronę wspólnych wartości.

– Łamanie zasad państwa prawa będzie karane. Respektowanie praworządności jest bowiem warunkiem demokracji, stabilności i wzajemnego zaufania w UE. Bez praworządności UE traci wiarygodność w oczach swych obywateli oraz świata – powiedział Fin Petri Sarvamaa, który zajmował się projektem z ramienia frakcji Europejskiej partii Ludowej. Natomiast Ryszard Czarnecki (PiS) ostrzegał, że projekt sprowadza się do ingerowania w sprawy wewnętrzne krajów Unii. – A takie ingerencje wywołują bunt. Albo na ulicach jak we Francji, albo przy urnach wyborczych, jak na Węgrzech lub w Polsce – przekonywał Czarnecki. PiS głosował przeciw a PO – za.

Projekt „pieniądze za praworządność” przewiduje, że decyzja Komisji Europejskiej o zawieszeniu wypłat funduszy (a w skrajnym wypadku odebrania części funduszy) może być uchylona przez Radę UE tylko przez większość kwalifikowaną, czyli 55 proc. krajów reprezentujących 65 proc. ludności Unii. Gdyby te reguły obowiązywały już teraz, to zawieszeniem niektórych funduszy byłaby zagrożona Polska i Węgry – choćby z racji trwających postępowań z art. 7 Traktatu o UE.

– Zawieszenie fundusz nie oznacza zawieszenia wypłat dla studentów czy naukowców z programów unijnych w danych krajach. Te płatności musiałyby przejąć rządy tych krajów – tłumaczy Oettinger.

Jak zagra rząd Polski

Służby prawne Rady UE ostatniej jesieni skrytykowały projekt rozporządzenia „pieniądze za praworządność”, postulując m.in. doprecyzowania w kwestii powiązania konkretnych naruszeń z konkretnym zagrożeniem dla funduszy UE. Jak wynika jednak z naszych rozmów w Brukseli, to nie osłabiło poparcia dla tego projektu m.in. ze strony Niemiec, Francji, Holandii. – Mało tego. Trudno wyobrazić sobie, że np. premier Holandii pójdzie do swojego parlamentu po zgodę na wpłaty do nowego budżetu UE i jednocześnie nie będzie miał w ręku unijnego instrumentu wiążącego te wpłaty z państwem prawa – tłumaczy nam wysoki unijny dyplomata.

Do zatwierdzenia reguły „pieniądze za praworządność” trzeba większości kwalifikowanej w Radzie UE i obecnie wydaje się, że jest ona jak najbardziej do osiągnięcia. Tyle że przykładowo Polska może próbować połączenia negocjacji co do tego rozporządzania nad rokowaniami o nowym budżecie UE (na okres 2021-27), który wymaga jednomyślności wszystkich krajów Unii. Wetowanie budżetu Unii do czasu przekreślenia rozporządzenia „pieniądze za praworządność” jest możliwym trikiem negocjacyjnym.

– Szkopuł w tym, że to Polsce jako wielkiemu beneficjentowi budżetu najbardziej zależy na terminowej zgodzie na wspólną kasę. A płatnicy mogą dłużej funkcjonować po 2020 r. na podstawie prowizoriów budżetowych, które nie wymagają jednomyślności – tłumaczył nam ostatnio urzędnik UE.

Większe fundusze dla NGO-sów

Parlament Europejski także w czwartek opowiedział się za trzykrotnym powiększeniem do ponad 2 mld euro (w tym budżetem 850 mln euro dla organizacji działających lokalnie i regionalnie) budżetowego instrumentu „prawa i wartości” na lata 2021-27. – Silne społeczeństwo obywatelskie to jedyna odpowiedź na groźbę zawłaszczania społeczeństwa przez państwa krok po kroku idące w stronę autorytaryzmu. A niestety, przestrzeń dla działania dla NGO-sów kurczy się ze względu na presję polityczną niektórych rządów, niekorzystnych przepisów, trudności z pozyskaniem pieniędzy – tak zwiększenie tej budżetowego instrumentu tłumaczył w czwartek europoseł Michał Boni (PO).

Zgodnie z majowym projektem Komisji Europejskiej budżetowa koperta dla Warszawy miałaby skurczyć się aż o 23 proc., czyli z 83,9 mld do 64,4 mld euro w cenach z 2018 r. Przy zachowaniu zasad z obecnego budżetu redukcja powinna wynieść tylko 10-11 proc. (wskutek większego polskiego PKB), ale jest o ponad dwa razy mocniejsza w efekcie – niekorzystnych dla Polski – modyfikacji sposobu dzielenia pieniędzy oraz przeznaczenia ich części na nowe priorytety związane m.in. z migracją. Ponadto projekt Komisji Europejskiej przewiduje 27,1 mld euro dla Polski z funduszy rolnych, czyli o kilka miliardów mniej, niż należałoby się jej przy zachowaniu obecnych zasad.

 REDAKCJA POLECA

 


Stefan Niesiołowski: Nie łudźmy się, jeszcze kilka dni i rozleje się fala nienawiści

Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

Nie łudźmy się, jeszcze kilka dni i rozleje się fala pisowskiej nienawiści. Myślę, że dotrwają najwyżej do pogrzebu, a potem powtórka ze spektakli smoleńskich

Trwają ciche dni PiS-u i tylko sporadycznie, nie do końca obliczalni pisowcy znaleźli winnych: Tuska i Owsiaka.

Mamy popisy chamstwa, podłości i radości ze śmierci m.in. ksiądz Dunin-Borkowski i jacyś szaleńcy.

Nieobecność Kaczyńskiego podczas minuty ciszy to najpewniej też nienawiść. Reakcja Kościoła słaba i obłudna. Zachowanie Głódzia, który opluwał Prezydenta Adamowicza w kampanii, ma charakter prowokacji, Jędraszewski nie wiadomo bardziej głupi czy podły. Rydzyk siedzi jak szczur pod miotłą i czeka na swój dzień.

Nie łudźmy się, jeszcze kilka dni i rozleje się fala pisowskiej nienawiści. Myślę, że dotrwają najwyżej do pogrzebu, a potem powtórka ze spektakli smoleńskich

Czekanie na przyzwoitość, honor, szacunek dla innych ze strony PiS-u – to czekanie, aż piekło zamarznie.

 

Stefan Niesiołowski

 


Dariusz Stokwiszewski: Kompleks Herostratesa – Polska jak długa i szeroka kipi nienawiścią!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Ludzie, mający odpowiadać za państwo i naród powinni być obowiązkowo poddawani obiektywnym, specjalistycznym badaniom określającym ich zdolności do rządzenia.

Herostrates był szewcem żyjącym w Efezie (to teren dzisiejszej Turcji) zamieszkanym też m.in. przez starożytnych Greków. Chcąc zdobyć nieśmiertelną sławę, w 356 r. przed naszą erą, człowiek ów podpalił świątynię Artemidy – będącą jednym z siedmiu cudów ówczesnego świata. Mimo że szaleńca skazano na śmierć i zabroniono wymieniać jego imię, szewc osiągnął swój cel; stał się symbolem sławy zdobytej dzięki nikczemności!

Oczywiście różne są powody woli bycia „nieśmiertelnym w sensie sławy”. Często jest to dążenie do władzy absolutnej, do niszczenia, poniżania innych dla zabawy i poczucia potęgi władzy. Czy warto jednak przejść do historii, jako postać obrzydliwa?!

Czas płynie; od tamtej pory minęły ponad 23 wieki, a ludzi cierpiących na przypadek, który dotknął greckiego szewca nie tylko nie ubywa, a z dnia na dzień jest coraz więcej ze szkodą dla społeczeństw. Gdyby ich chorobliwa pogoń za sławą – nie ważne, dobrą czy nawet w pewnym sensie pozytywną – nie szkodziła innym można byłoby na to machnąć ręką. Jednak, kiedy idea fix bycia „sławnym” (pisał o tym F. Nietzsche) staje się czymś w rodzaju „opętania”, tzn. zaprząta każdą myśl człowieka o byciu „wielkim”, to może to być niebezpieczne dla ogółu społeczności.

W każdym współczesnym społeczeństwie mamy ludzi o różnych charakterach, ale też dążeniach, światopoglądach, upodobaniach, często podobnych do siebie pod wieloma względami, ale różniących się tym, czy owym; ludzi wyglądających normalnie i tak też postępujących. Z drugiej strony są też ci niby normalnie wyglądający, ale nie do końca prawidłowo ukształtowani w sensie społeczno – psychologicznym, i tych się należy bać. Tacy ludzie mogą siać przerażenie, stając się także przyczyną zagrożeń często na skalę masową. Jest szczególnie źle, kiedy tego rodzaju osobnicy mają jakiś wpływ na życie dużych grup społecznych w tym zwłaszcza narodów. W takim przypadku konsekwencje obsesji określanej mianem „kompleksu Herostratesa” mogą być nieobliczalnie wysokie!

Nienawiść jest znana i stara jak świat. Naukowcy określają ją jednak różnie. Jedna z tych bardziej znanych definicji (oczywiście skrótowo) mówi, że nienawiść jest dla danej jednostki jak trucizna, która uniemożliwia wyzdrowienie z zaznanych w dzieciństwie urazów. Jest ich znacznie więcej i skategoryzowane są one według różnych kryteriów. Niebezpieczna szczególnie jest taka nienawiść, która nieuświadomiona, kierowana jest w stronę obiektów zastępczych, czyli tzw. „kozłów ofiarnych”! Jeśli osoba nią dotknięta pozna zło wynikające m.in. ze złego traktowania w dzieciństwie przez rodziców czy rodzeństwo, to nie będzie musiała przenosić nienawiści na osoby trzecie, niemające z tym nic wspólnego. Jeśli jednak wypiera ze swej świadomości winę rodziców czy braci lub sióstr, to szuka wtedy wspomnianych „obiektów zastępczych” nienawiści – innych, wybranych przez siebie osób.

Podobnie jest wówczas, gdy osoba nosząca w sercu nienawiść za niedoznane krzywdy, w których sama ma swój udział, a nawet jest przyczyną pewnych nieszczęść uznaje, że są one spowodowane przez innych. Ten rodzaj nienawiści to wynik małości oraz braku odwagi do przyznania przed samym sobą (o innych ludziach nie mówiąc) do tego, że była sprawcą nieszczęścia innej np. bliskiej istoty. Szuka wtedy wokół siebie winnych, topiąc swe kompleksy w narzucaniu światu jakiejś wyimaginowanej krzywdy, której sprawcami są ludzie przez nią nielubiani. Często ta niechęć do innych i oskarżanie ich za „całe zło świata” jest wynikiem kompleksów wynikających z własnych ograniczeń intelektualnych czy niespełnienia aspiracji politycznych.

Strzeżmy się nienawiści, gdyż jest ona jak sączący się jad! Kiedy jeszcze wspomagana jest czynami i szkodliwą, obrażającą innych propagandą, przy użyciu instrumentarium, jakie daje władza to staje się bardzo niebezpiecznym narzędziem mogącym pośrednio i/lub bezpośrednio doprowadzić nawet do przelania niewinnej krwi. Gorzej jest jeszcze wtedy gdy instytucje, które powinny stać na straży moralności podsycają polityczną (bo ona jest tutaj przedmiotem rozważań) nienawiść podczas gdy same głoszą miłość do bliźnich. W takim przypadku wina ludzi i organów reprezentujących takie instytucje jest po stokroć większa!

Ludzie, mający odpowiadać za państwo i naród powinni być obowiązkowo poddawani obiektywnym, specjalistycznym badaniom określającym ich zdolności do rządzenia. Jeśli kandydat do innych zawodów (np. wykładowca na uczelni wyższej) musi poddać się (także pod kątem jakości zdrowia psychicznego) wywiadowi lekarskiemu przed uzyskaniem zatrudnienia na uczelni, to tym bardziej powinno dotyczyć to polityków, a zwłaszcza ludzi władzy! Tylko wtedy można będzie czuć się w państwie bardziej bezpiecznym. To dobra i wskazana praktyka szczególnie w czasach obecnych kiedy zbrodnia stała się czymś niemal „naturalnym”, a wrażliwość na nią spadła znacznie. Niegdyś było tak, że śmierć wzbudzała szacunek dla osoby zmarłej i to bez względu na to, jaka ona była. Dziś, jest „dobrym narzędziem” do obrzucania błotem osób niewinnie zabitych, przez zbrodniarzy napędzanych polityczną ale też chorą ludzką nienawiścią na różnych forach i w mediach! To się powinno skończyć, a ludzie promujący nienawiść powinni odejść bez względu na to kim są w życiu społecznym i politycznym.

 

Dariusz Stokwiszewski