Roman Giertych: List do posła NN od Kukiza
Roman Giertych
Otóż Pan, panie Pośle był łaskaw nazwać mnie wczoraj w TVN faszystą. Nie wiem o co w tym programie Panu chodziło, ale zdaje się, że usłyszał Pan, iż za przylizywanie się PiS rozdaje posady rządowe.

Roman Giertych
Otóż Pan, panie Pośle był łaskaw nazwać mnie wczoraj w TVN faszystą. Nie wiem o co w tym programie Panu chodziło, ale zdaje się, że usłyszał Pan, iż za przylizywanie się PiS rozdaje posady rządowe.
Panie Pośle!
Nie piszę Pańskiego nazwiska, gdyż po pierwsze go nie pamiętam, a nawet gdybym zapamiętał, to raczej bym nie chciał go nagłaśniać (niech Pan szczerze przyjrzy się swoim „osiągnięciom” politycznym, a sam mi Pan przyzna rację). Tak czy inaczej nazwiemy Pana na użytek tego listu posłem NN od Kukiza.
Otóż Pan, panie Pośle był łaskaw nazwać mnie wczoraj w TVN faszystą. Nie wiem o co w tym programie Panu chodziło, ale zdaje się, że usłyszał Pan, iż za przylizywanie się PiS rozdaje posady rządowe. Najlepszym sposobem na takie skamlenie o wzięcie do partii rządowej jest uderzać w tych, których ten rząd nie lubi. A że mnie jakoś rząd ostatnio nie darzy szczególną sympatią (samego zdumiewa mnie ten fakt, bo miły ze mnie chłopak), to postanowił Pan swoją siłę intelektualną wysilić do granic wytrzymałości i wymyślił Pan, że mnie można nazwać faszystą.
Zastanawiałem się przez moment, czy Pana nie pozwać, ale później stwierdziłem, że nagłośniłbym tak Pana, że nie daj Panie Boże zostałby Pan jakimś wiceministrem. Sam Pan przyzna, że w tym rządzie lizusowskich miernot jest już jednak wystarczający dostatek. Stąd postanowiłem napisać list do Pana, aby ścigając mnie za rzekomy faszyzm zwrócił Pan uwagę na środowisko w którym się obracam. Może i ci ludzie wymagają Pana czujnego zwrócenia się z jakimś inteligentnym, ujawniającym ukrytą rzeczywistość słowem. Dlatego publikuje poniżej zdjęcia, które może Pan poddać wnikliwej wiwisekcji w celu ujawnienia moich radykalnych rozmówców. Dla ułatwienia podam parę nazwisk. Resztę musi Pan ujawnić sam.
Na pierwszym zdjęciu znajduję się obok mojej żony (to łatwe) oraz prezydenta Izraela pana Reuwena Riwlina (dla Pana wygody podpowiem, że Izrael to taki kraj w Azji). Obok niego stoi jeden z ministrów obecnego rządu tego kraju.

Na drugim zdjęciu ujrzy Pan drugiego ministra obecnego rządu (dla ułatwienia podpowiem, że nie jest nim obecna również na tym zdjęciu moja żona).

Na następnych zdjęciach zobaczy Pan moją wizytę w domu Israela Meir Lau b. Naczelnego Rabina Tel Awiwu, który przeżył holocaust i był wiernym przyjacielem Jana Pawła II (papież w latach 1978-2005, być może że to akurat Pan wie, ale pewien nie jestem, więc piszę dla ułatwienia).

Dalej zobaczy Pan moją wizycie w Knesecie (parlament Izraela) oraz spotkanie z przyjaciółmi.


Na koniec będzie miał Pan okazję spojrzeć na moją wizytę u głównego rabina Jerozolimy (to takie miasto w Izraelu i pewnie wbrew Pana domysłom nie dojedzie się do niego Alejami Jerozolimskimi).

I tak nasz kochany panie pośle NN dobrnęliśmy do końca galerii zdjęć. Jeżeli jest Pan patriotą i dostrzegł, że ci wszyscy ludzie nieświadomie spotykają się z faszystą, to niech Pan ich poinformuje!
Proszę pójść do Ambasady Izraela i przestrzec ich (tam pewnie ktoś mówi po polsku). Może oni po prostu nie mają Pana wiedzy i bezwolnie poddają się pod faszystowską propagandę?
Proszę działać! Kukiz15 (swoją drogą trzeba przyznać, że perfekcyjnie przewidzieliście liczbę posłów na koniec kadencji) nie może być bierne!
Roman Giertych
PS. Zaprawdę korciło mnie, żeby Pana w sądzie nauczyć rozwagi. Ale zanim sprawa skończyłaby się, to o Panu zapomną najwnikliwsi badacze historii planktonu sejmowego.
Ponad 2200 imigrantów utonęło w 2018 r. w Morzu Śródziemnym w trakcie podróży do Europy
Ponad 2200 imigrantów utonęło w 2018 r. w Morzu Śródziemnym w trakcie podróży do Europy – wynika z najnowszych danych ONZ.
Bodies of illegal immigrants washed ashore in Sirte on Wednesday. pic.twitter.com/hAveCXV0dE
— The Libya Observer (@Lyobserver) January 3, 2019
Według danych opublikowanych przez biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców (UNHCR) liczba ofiar śmiertelnych i zaginionych wyniosła w 2018 r. 2262. Rok wcześniej liczba ta wyniosła 3139.
Zmalała również liczba imigrantów, którzy przedostali się do Europy drogą morską ze 172 301 w roku 2017 do 113 482 w roku 2018. W rekordowym 2015 roku szlakiem morskim przedostało się do Europy milion osób.
Obecnie najwięcej imigrantów przedostaje się do Hiszpanii. Wcześniej najwięcej z nich trafiało do Włoch i Grecji.
Tylko w ciągu pierwszych dwóch dni nowego roku hiszpańska straż przybrzeżna uratowała ponad 320 imigrantów. W sylwestra u wybrzeży Malty uratowano kolejnych 180 osób.
REDAKCJA POLECA
Adam Szejnfeld: Migracja – polskie DNA

Adam Szejnfeld
Polacy to mobilny naród, który za „lepszym jutrem” zawędrował pod każdą szerokość geograficzną. Co ciekawe w bardzo wielu krajach nasi rodacy odcisnęli bardzo duże piętno na rdzennej społeczności.
Puste miejsce przy wigilijnym stole to jedna z naszych najważniejszych tradycji. Przeznaczone dla zbłąkanego wędrowca, przypomina o charakterystycznej polskiej gościnności, która nakazuje ofiarować gościowi (nawet temu niezapowiedzianemu i obcemu) miejsce przy rodzinnym stole.
Pamięć o tych, którzy nie są w stanie spędzić razem z nami świąt jest wciąż żywa. W XIX wieku i wcześniej oraz w latach PRL-u rozłąka z bliskimi była często spowodowana ucieczką przed represjami politycznymi. Natomiast dziś coraz częściej jest to emigracja ekonomiczna. Migracja więc od wieków była i jest wpisana w polskie DNA.
Polacy to mobilny naród, który za „lepszym jutrem” zawędrował pod każdą szerokość geograficzną. Co ciekawe w bardzo wielu krajach nasi rodacy odcisnęli bardzo duże piętno na rdzennej społeczności. Tak było np. w przypadku polskiej emigracji do Ameryki Łacińskiej.
W XIX wieku ówczesne kolonie przekształcały się w samodzielne państwa i otworzyły na imigrantów z Europy. Jednym z nich było Chile. Mało który Chilijczyk nie zna dziś nazwiska Domeyko czy Kulczewski. Ignacy Domeyko, przyjaciel Adama Mickiewicza z czasów Uniwersytetu Wileńskiego, po udziale w powstaniu listopadowym został zmuszony do emigracji z polskich ziem. We Francji zdobył dyplom inżyniera górnictwa, a jesienią 1837 roku otrzymał propozycję pracy w Chile. Dzięki zainicjowanym przez niego licznym badaniom mineralogicznym i geologicznym rozwinął się w Chile przemysł górniczy. Ponadto, Domeyko przyczynił się do upowszechnienia oświaty i polepszenia jej poziomu, m.in. będąc przez ponad 16 lat rektorem Chilijskiego Uniwersytetu w Santiago.
Z kolei Luciano Kulczewski, zasłynął w Chile jako wybitny architekt, często nazywany „chilijskim Gaudim” lub narodowym architektem Chile. Urodzony w 1896 roku w rodzinie polskich imigrantów, stworzył kilkadziesiąt znanych budynków w stolicy. Tworzył głównie w stylu Art Nouveau oraz modernistycznym.
Kolejnym państwem, gdzie nazwisko kończące się na „-ski” zna każde dziecko jest Peru. Pedro Pablo Kuczynski to ekonomista i polityk, były minister energetyki i finansów, były premier (2005 – 2006) oraz prezydent (2016 – 2018) tego kraju. Przez wiele lat mieszkał w USA, pracując m.in. jako finansista na Wall Street. Jego dziadkowie wyjechali z Wielkopolski pod koniec XIX wieku do Berlina. Jego ojciec Max skończył filozofię i medycynę na uniwersytecie w Rostoku, gdzie uzyskał także tytuł profesora. Gdy do władzy doszli hitlerowcy, Kuczynski wyjechał najpierw do Francji, a potem do Peru, gdzie na zaproszenie ówczesnego prezydenta utworzył publiczną służbę zdrowia. Max Kuczynski był wybitnym lekarzem chorób tropikalnych, bakteriologiem, który dziś jest znany przede wszystkim ze względu na swój wielki wkład w badania nad zależnością między chorobami, a kontekstem kulturowym, społecznym i geograficznym.
Nie tylko Ameryka Łacińska stała się miejscem masowej emigracji z Polski. Większość naszych rodaków wybierała Stany Zjednoczone jako potencjalny nowy dom. Tak, też było z matką urodzonego w Słupsku, Toma Malinowskiego, nowo wybranego kongresmena ze stanu New Jersey, która wraz z 6-letnim synem, na początku lat 70-tych opuściła nasz kraj. W USA wyszła za mąż za wpływowego dziennikarza i managera telewizyjnego. Tom Malinowski skończył studia na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz na Oxfordzie. W latach 90. pracował w Departamencie Stanu oraz Białym Domu w administracji Billa Clintona. Następnie przez 12 lat kierował waszyngtońskim biurem Human Rights Watch. Od 2014 do 2017 roku pełnił funkcję Podsekretarza Stanu ds. demokracji, praw człowieka i pracy. Po wygranych w listopadzie wyborach do Izby Reprezentantów podkreślił, że będzie „przyjacielem Polaków w Kongresie Stanów Zjednoczonych”.
Najsilniejsza Polonia znajduje się jednak w Europie, za naszymi zachodnimi granicami. Ogromnym sukcesem w Niemczech może ostatnio pochwalić się Paul Ziemiak, urodzony w Szczecinie, nowy sekretarz generalny CDU / CSU. W 1988 r. jego rodzice przenieśli się wraz z nim i jego starszym bratem do Niemiec, osiedlając się w Nadrenii Północnej-Westfalii. Od 1999 r. Paul był zaangażowany w działania Junge Union, czyli młodzieżówki CDU, a od 2014 r. pełnił funkcję jej przewodniczącego. Po wyborach do Bundestagu w 2017 roku został posłem do niemieckiego parlamentu. Kandydaturę Paula Ziemiaka na sekretarza generalnego wysunęła nowa przewodnicząca CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, co może świadczyć o świetlanej przyszłości w Niemczech polityka polskiego pochodzenia.
Jak widać po tych zaledwie kilku przykładach, a jest ich setki, tysiące, w innych krajach przez wieki, nie tylko przyjmowano naszych rodaków z otwartymi rękami, ale robili oni tam także spektakularne kariery w różnych dziedzinach życia publicznego. Pomagali w rozwoju gospodarek, przyczyniali się do rozwoju kultury i sztuki, mieli także wkład w budowanie współcześnie ukształtowanych państw i społeczeństw. Byli parlamentarzystami, ministrami, premierami, zostawiali nawet prezydentami krajów przyjmujących. Państwa te wiedziały bowiem, jak wykorzystać ich potencjał, czyniąc z nich pełnoprawnych członków swoich wspólnot…
Adam Szejnfeld
Tylko w ciągu stu dni Niemcy zamordowali w okupowanej Polsce 1,47 mln Żydów. To swoisty rekord okrucieństwa
Tylko w ciągu stu dni od sierpnia do października 1942 r. Niemcy zamordowali w okupowanej Polsce 1,47 mln Żydów. To swoisty rekord okrucieństwa – wynika z najnowszych badań.

Jak pisze na łamach czasopisma fachowego „Science Advances” prof. Levy Stone z uniwersytetu w Tel Awiwie, prawie jedna czwarta z 6 mln zamordowanych przez Niemców w latach 1939 – 1945 europejskich Żydów zgładzonych zostało w ciągu stu dni: „Chodzi przy tym o intensywność zabijania o ekstremalnej amplitudzie, która dziesięciokrotnie przewyższa dotychczasowe szacunki”.
Jak wynika z ustaleń prof. Stone’a w ciągu wspomnianych stu dni prawie 1,1 mln osób zamordowanych w ramach tzw. „akcji Reinhardt” zostało zgładzonych w niemieckich obozach śmierci w Bełżcu, Sobiborze i Treblince. W tym samym czasie w obozie w Auschwitz zamordowano 91 400 Żydów. Prawie 300 tys. osób padło ofiarami tak zwanych „Einsatzgruppen”, niemieckich szwadronów śmierci, na terytorium dzisiejszej Ukrainy i południowej Rosji.
Obozom, w których Niemcy mordowali Żydów w ramach „akcji Reinhardt” poświęcano w ostatnich latach niewiele uwagi – pisze Levy Stone. Jak tłumaczy, związane jest to przede wszystkim z tym że w przeciwieństwie do obozu Auschwitz niemal nikt nie przeżył tamtych obozów. Ze względu na ściśle tajny charakter „akcji Reinhardt” nie istnieją prawie żadne dokładne dokumenty związane z mordowaniem ofiar. Dlatego w swoich badaniach Stone oparł się głównie na danych dotyczących transportów kolejowych z gett w okupowanych miastach do Bełżca, Sobiboru i Treblinki.
„Interesujące fakty”
Najbardziej intensywna faza zbrodni rozpoczęła się po wydaniu 19 lipca 1942 r. przez szefa SS Heinricha Himmlera rozkazu zamordowania wszystkich Żydów zamieszkałych na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Określano w ten sposób tę część okupowanej przez III Rzeszę Polski, która nie została włączona do Rzeszy. Jak pisze prof. Stone po trzech miesiącach liczba zamordowanych radykalnie zmniejszyła się, ponieważ w grudniu 1942 r. na terenie Generalnego Gubernatorstwa pozostało przy życiu już tylko niewielu Żydów.
Wyniki badań prof. Stone’a przyjęte zostały w Izraelu z rezerwą. – Na gruncie rozmów z historykami z Jad Waszem mogę stwierdzić, że wysoka liczba mordów na europejskich Żydach w tym okresie znana jest od lat. Ta nowa praca jest jednak impulsem do nowych badań – powiedział rzecznik muzeum-miejsca pamięci ofiar Holocaustu Jad Waszem.
W podobnym duchu wypowiedział się także Efraim Zuroff, szef Centrum im. Szymona Wiesenthala w Jerozolimie. – To interesujące fakty, ale nie jest to żadne wielkie odkrycie, które zmieniłoby w jakimś sposób nasze postrzeganie – skomentował Zuroff.
REDAKCJA POLECA
Hotel dla biznesu i na wakacje? Poznaj niezawodną sieć polskich hoteli
Q Hotele to nowa i nowoczesna sieć hoteli, rozwijająca się dynamicznie w największych miastach Polski. Warto zapoznać się z ich ofertą, która skierowana jest zarówno do aktywnych turystów, jak i osób podróżujących biznesowo.

Gwarancja dogodnej lokalizacji
Q Hotele umiejscowione są zawsze w atrakcyjnej lokalizacji. Q Hotel blisko Rynku we Wrocławiu, znajduje się w pobliżu centrum turystycznego i biznesowego miasta. Z kolei Q Hotel nad morzem w Gdańsku to dogodne miejsce na samej starówce, skąd możemy przechadzać się po klimatycznych uliczkach starego miasta, skorzystać z bogatej oferty turystycznej, jak i szybko dostać się w inne części Trójmiasta. Do oferty sieci należą również dwa hotele w Krakowie: pierwszy położony na Starym Mieście, zaledwie 50 m od Centrum Kongresowego i blisko Wawelu, oraz drugi – Q Hotel Kraków w dzielnicy Bronowice. Niedawno, bo w roku 2017 do sieci dołączył również obiekt w Katowicach, przy samym Dworcu Kolejowym, co stanowi doskonałe miejsce nie tylko do przemieszczania się po Katowicach, ale również po całym Górnośląskim Okręgu Przemysłowym. Takie lokalizacje stanowią idealne rozwiązanie dla osób podróżujących w celach służbowych jak i turystycznych.
Poznaj Q Hotele i ich ofertę na stronach:

http://www.qhotels.pl/hotel-krakow-centrum
http://www.qhotels.pl/hotel-wroclaw-centrum
http://www.qhotels.pl/hotel-gdansk-centrum
Komfortowy pobyt
Wykwalifikowany i profesjonalny personel Q Hoteli dokłada wszelkich starań aby goście czuli się na miejscu jak w domu, a pobyt przebiegał bez zakłóceń. Przestronne pokoje cechują się nowoczesnym, luksusowym i kompleksowym wyposażeniem, w tym sprzętem RTV, sejfem, klimatyzacją, a także biurkiem i krzesłem, tworzącymi dodatkowo dogodne miejsce do pracy. W ofercie znajdują się pokoje jedno- i wieloosobowe, dzięki czemu jest to dobra propozycja zarówno dla osób podróżujących służbowo jak i klientów indywidualnych.
Wspaniała kuchnia
Dużym atutem tych obiektów są klimatyczne hotelowe restauracje, oferujące szeroką gamę różnego rodzaju dań. Q Hotele zatrudniają sprawdzonych szefów kuchni, którzy dbają o wysoką jakość i oryginalność dań w karcie, a także cateringu na różnego rodzaju wydarzenia okazjonalne.
Funkcjonalne sale konferencyjne
Q Hotele posiadają także kilka sal konferencyjnych o profesjonalnym wyposażeniu, które są niewątpliwym atutem dla firm chcących zorganizować różnego rodzaju wydarzenia. Umożliwiają organizację nie tylko konferencji, ale także spotkań, szkoleń i rekrutacji.
Q Hotele to sieć wyjątkowa, która staje na wysokości zadania pod wieloma względami. Właściciele starają się o to, aby obiekty spełniły oczekiwania wszystkich przybywających gości.
Materiał zewnętrzny
Dariusz Stokwiszewski: Zakłamanie i/lub brak wiedzy! Skandaliczne i nieuprawnione zachowanie abpa Stanisława Gądeckiego!

Dariusz Stokwiszewski
Niech was – hierarchów – nie zwiodą statystyki ani opinia pochlebców, bo za czas jakiś kościoły mogą opustoszeć. Ludzie widzą zepsucie, arogancję, pychę, pazerność oraz chciwość i dążenie do bizantyjskiego życia, które są całkowicie sprzeczne z duchem Ewangelii!
W jednym wywiadów radiowych sekretarz Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki wypowiedział się w kwestii filmu „Kler”. Jego kinowy sukces, hierarcha porównuje do „sukcesu” nazistowskiego propagandowego „Żyda Süssa”. Pytany przez dziennikarza o to, czy nie korciło go, aby obejrzeć „Kler”, Stanisław Gądecki stwierdził: „nie poszedłem na film, ponieważ nie jestem pozbawiony rozumu do końca”. Nie wiem, jakie zdanie na ten temat wyrobią sobie czytelnicy, ale moje jest bardzo krytyczne, a krytyka ta nie dotyczy jedynie tego, że obywatel Stanisław Gądecki nie obejrzał czegoś, co w sposób tak nieobiektywny deprecjonuje. Odnosi się ona do tego, że krytyka ta wręcz oderwana jest od logiki i jakiejkolwiek wiedzy merytorycznej. Mało tego, jest ona także kalumnią skierowaną pod adresem twórcy filmu „Kler”, porównującą w sposób niedopuszczalny dwie różne kategorie społeczne; zbrodnie przeciw ludzkości dokonane przez nazistów z pogwałceniem norm międzynarodowego prawa humanitarnego z prawem, a nawet z obowiązkiem dążenia do prawdy. Podczas swego ostatniego, przed śmiercią, kazania w Bydgoszczy ks. Jerzy Popiełuszko wielokrotnie wspominał ten ważny element dogmatu wiary katolickiej. Musiał mieć rację skoro wyniesiono go na ołtarze, nieprawdaż?!
„Żyd Süss” to film propagandowy z 1940 r., z rozmysłem wpisujący się w rasistowskie założenia ideologii nazistowskiej miał Niemcom obrzydzić Żydów tak, by społeczeństwo nie sprzeciwiało się Holokaustowi. Pokazywano go także żołnierzom jednostek SS oraz załogom obozów koncentracyjnych, których miał przekonać do tego, by bez skrupułów mogli dokonywać zbrodni na narodzie żydowskim. Jego inspiratorem i mecenasem był minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels. Film był bezpośrednim wezwaniem do największego mordu masowego nowożytnych czasów – taki zarzut postawiono jego twórcy, reżyserowi Veitowi Harlanowi, którego po wojnie sądzono także za zbrodnię przeciwko ludzkości. I chociaż reżysera w efekcie końcowym nie skazano, to w poczuciu wstydu po latach odkupił jedną z pozostałych po wojnie taśm filmowych i spalił ją w obecności notariusza i mediów publicznych.
Przecież arcybiskup powinien być w stanie odróżnić namawianie do ludobójstwa oraz działanie na jego rzecz, od wezwania (a tym jest według mnie „Kler”) do ukazywania prawdy o zepsuciu. Mało tego, porównywanie tych dwóch rzeczy winno być karane! Domyślam się, że ksiądz arcybiskup jest osobą dobrze wykształconą i zakładam, że nie tylko formalnie – w sensie posiadania dyplomów.
Jak zatem wytłumaczyć słowa abpa Stanisława Gądeckiego?! Brakiem podstawowej wiedzy historycznej i prawnej (m.in. ustaw rządowych i znajomości Konstytucji RP), czy złą wolą, połączoną z niechęcią do wszystkiego, co inne i co krytykuje ludzi KK? No, bo nie zawsze Kościół, jako instytucję! Nie interesuje mnie to, co mówią inni, bo zawsze sam określam swe poglądy, także w sferze religijnej i tym się różnię od wielu, że nie jestem koniunkturalistą, oportunistą czy konformistą. Nigdy nie krytykowałem samej wiary, a jedynie ludzi, a więc i niektórych kapłanów, których coraz więcej ciemnych stron jest ujawniane. Poza tym, jak postawa taka ma się do stwierdzenia samego abpa S. Gądeckiego, który w innym wywiadzie dla KAI rzekł: „chrześcijanie są najlepszymi obywatelami” (sic!). Czy tylko z racji tego, że sami uważają się za katolików szanowny księże arcybiskupie?! A gdzie w tym wszystkim Pan Bóg i opinia publiczna?! Ci nie mają prawa do osądu?! Czy jedynie słuszne jest tylko to, co stwierdzi ten czy inny biskup nawet, wtedy gdy sam postępuje haniebnie, jak ten z filmu „Kler”, co się powszechnie uznaje za prawdziwe, a nawet jak mówił kiedyś niestety nieżyjący już dziś porządny człowiek i kapłan – bp. Tadeusz Pieronek – nawet „niedoszacowane”, bo realia bywały jeszcze gorsze?
Pytanie nasuwa się samo: dlaczego polski episkopat „idzie pod prąd zmianom”, które obejmują powoli cały świat katolicki, a które propaguje sam Papież Franciszek. Do dziś nie doczekałem się odpowiedzi na publicznie zadane (w artykule na Thefad) pytanie dotyczące tego, jakie jest stanowisko episkopatu w kwestii haniebnej wypowiedzi jednego z krakowskich księży, który podczas swojego kazania „wyrzucał” Franciszkowi herezję, zamierzając prosić Boga, aby zechciał zabrać Papieża do Jego Domu – Nieba! To właśnie – słowa tego niby księdza i postawa hierarchii – „woła o pomstę do Nieba”!
Niech was – hierarchów – nie zwiodą statystyki ani opinia pochlebców z jedynie słusznej „Siły Narodu”, koniunkturalnie gloryfikująca wasze działania, bo za czas jakiś kościoły mogą opustoszeć. Ludzie widzą zepsucie, arogancję, pychę, pazerność oraz chciwość i dążenie do bizantyjskiego życia, a przy tym obnoszenie się z bogactwem, u wielu (szczególnie uznanych za celebrytów) duchownych, które są całkowicie sprzeczne z duchem Ewangelii! Zmieńcie swoje postawy na właściwe i nauczajcie wiernych dając im jak najlepszy przykład ze swojej strony. To jedyna słuszna droga, jeśli KK w Polsce ma przetrwać. Piszę to z troską, jako katolik, a nie złością czy pogardą, jako wróg KK. Jeśli już, to jako krytyk wszelkich patologii, z którymi społeczeństwo, w tym KK będący jego częścią, powinno walczyć stawiając na piedestale prawdę, a nie kłamstwo, zło i zepsucie!
Dariusz Stokwiszewski
Sonda NASA przeleciała obok najdalszego jak do tej pory zbadanego obiektu w naszym Układzie Słonecznym
1 stycznia 2019 roku około godziny 6:33 czasu polskiego amerykańska sonda New Horizons przeleciała obok najdalszego jak do tej pory zbadanego obiektu w naszym Układzie Słonecznym planetoidy Ultima Thule.
RIGHT NOW, ~1 billion miles past Pluto, @NASANewHorizons is performing the most distant spacecraft flyby ever as it zooms past #UltimaThule, an icy, ancient rock in the Kuiper Belt. Watch live coverage: https://t.co/oJKHgKpQjH pic.twitter.com/U30yazzigo
— NASA (@NASA) January 1, 2019
Aby przelecieć w pobliżu planetoidy, sonda musiała pokonać 6,6 miliarda kilometrów. Ta odległa planetoida ma średnicę szacowaną na 30 do 45 km i może być dobrze zachowanym, zimnym (nigdy nieogrzanym przez Słońce) reliktem z czasów powstawania Układu Słonecznego, czyli około 4,5 miliarda lat temu. Odkryto ją dość niedawno, bo w 2014 roku dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Hubble’a. Ultima Thule może składać się z dużej ilości lodu, pyłu i większych fragmentów skał.
Pędząc z prędkością 51,5 tys. km na godzinę w stronę Ultima Thule, sonda zbliżyła się do planetoidy na odległość 3,5 tys. km. Z tej odległości ma pozyskać zdjęcia, które mają przyczynić się do lepszego poznania warunków powstania Układu Słonecznego.
Ultima Thule znajduje się w tak zwanym Pasie Kuipera, leżącym za Neptunem. Sygnał z tak odległych zakątków trafił na Ziemię dopiero po ponad sześciu godzinach. Sonda New Horizons rozpoczęła wysyłanie zebranych danych po kilku godzinach od przelotu. Przesłanie na Ziemię wszystkich zgromadzonych przez nią podczas przelotu danych zajmie blisko 20 miesięcy.
Misja New Horizons
Sonda New Horizons została wyniesiona w przestrzeń kosmiczną z przylądka Canaveral na Florydzie, 19 stycznia 2006 roku.
Jej celem jest zbadanie Plutona (planety karłowatej na krańcach Układu Słonecznego), jego księżyca Charona oraz co najmniej jednego innego obiektu pasa Kuipera. W związku z odkryciem czterech małych księżyców Plutona (Nixa, Hydry, Kerberosa i Styxa), do celów misji zostały dodane zadania związane z badaniem tych obiektów. W drodze do Plutona, sonda wykonała manewr asysty grawitacyjnej podczas przelotu, 28 lutego 2007 roku, obok Jowisza. Sonda nie została wprowadzona na orbitę Plutona, lecz przeleciała obok niego 14 lipca 2015 roku. Pierwszego stycznia 2019 o godzinie 5:33 UTC sonda przeleciała w pobliżu obiektu Ultima Thule pasa Kuipera (486958) 2014 MU69.
Dariusz Frach / thefad.pl
2019 będzie trudnym rokiem dla UE. Czy Unia poradzi sobie ze starymi i nowymi problemami?
W 2019 roku we władzach UE pojawią się nowi ludzie, ale jej problemy pozostaną. Pojawią się też nowe wyzwania. Czy Unia im sprosta?

W 2018 roku UE musiała stawić czoło trudnym negocjacjom z Wielką Brytanią w sprawie brexitu, sporowi handlowemu z USA, ofensywie prawicowego populizmu w kilku państwach unijnych i napięciom w stosunkach z Polską, Węgrami i Rumunią na tle niedostatków praworządności w tych krajach. Czy rok 2019 może okazać się dla niej jeszcze trudniejszy? Może, ale nie musi.
W maju 2019 odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Na jesieni nastąpią zmiany na szczycie wszystkich centralnych instytucji unijnych, od Komisji Europejskiej począwszy, a na Europejskim Banku Centralnym skończywszy. W ten sposób nie zostaną wprawdzie rozwiązane wszystkie kryzysy i trudności, ale te zmiany stwarzają szansę na nowe podejście do nich.
Więcej radykałów w Parlamencie Europejskim
Jeśli wierzyć sondażom i prognozom, to liczba prawicowych i populistycznych radykałów w Parlamencie Europejskim wzrośnie z obecnych 10 do 20 procent po majowych wyborach. Przeciwnicy UE nie staną się raczej najsilniejszą frakcją w europarlamencie, ale uzyskają w nim więcej wpływów i mogą wyhamować unijną integrację i reformy. Spodziewany wynik majowych wyborów odzwierciedla rosnące niezadowolenie obywateli państw unijnych z obecnego kształtu UE. Co prawda opinia, że członkostwo w UE nic nikomu nie daje, nie odpowiada faktom, ale takim populistom jak Le Pen we Francji, Salvini we Włoszech czy Gauland w Niemczech daje okazję do podgrzewania nastrojów. Mówią o zalaniu Europy przez uchodźców i migrantów i niedobrym wpływie globalizacji na system świadczeń socjalnych. Zwolennicy UE i trzeźwo myślący politycy muszą wreszcie sprzeciwić się skutecznie tendencji do myślenia w ciasnych kategoriach narodowych i zastąpić populistyczne hasła typu „mój kraj jest najważniejszy” apelem do uświadomienia sobie, że pokój i dobrobyt w Europie zależą od pomyślności i rozwoju UE.
Po brexicie Unia Europejska się skurczy
Po wyjściu Wielkiej Brytanii liczba członków UE po raz pierwszy w jej historii ulegnie zmniejszeniu. Dla Unii na pewno jest to strata, zwłaszcza w polityce zagranicznej i obronnej. Bez Wielkiej Brytanii i jej sił zbrojnych UE będzie się mniej liczyć w świecie. Pod względem gospodarczym natomiast (nawet bez Zjednoczonego Królestwa) da sobie radę. Na brexicie dużo gorzej wyjdą sami Brytyjczycy. Przyznaje to obecnie także rząd premier Theresy May, chociaż mówi tylko o przejściowych trudnościach w pierwszym okresie po brexicie. Z drugiej strony, wskutek obecnej sytuacji w Izbie Gmin, w dalszym ciągu istnieje możliwość przesunięcia brexitu na termin późniejszy, a nawet (choć czysto teoretycznie) odwołania go.

Włoscy populiści są dużym wyzwaniem dla UE
Po wyjściu z UE Wielkiej Brytanii, która jest ważnym płatnikiem netto do unijnej kasy, wzrośnie znaczenie innych płatników, takich jak Włochy. W gruncie rzeczy ich wkład finansowy powinien się zwiększyć, ale obecny populistyczny rząd włoski stanowi duży znak zapytania dla Brukseli. Lider Ligi Północnej Matteo Salvini nie jest zadowolony do końca z urzędu wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych. Wolałby być premierem. Ubiegając się o to stanowisko, na pewno pójdzie na wojnę z UE, którą będzie oskarżał o pogorszenie się sytuacji gospodarczej Włoch. Na razie jednak możemy pocieszać się z osłabienia sporu wokół przyszłorocznego włoskiego budżetu. Nie na długo jednak, bo naprawdę trudne pod tym względem będą dla Włoch lata 2020-2021.
Unia Europejska potrzebuje nowych pomysłów
Przeciwwagą dla eurosceptyków i otwartych przeciwników UE jest w tej chwili głównie prezydent Francji Emmanuel Macron i jego ruch polityczny En Marche!, który wciąż jest dosyć niestabilny i odległy od tradycyjnej partii. Jeśli pod wpływem protestów „żółtych kamizelek” pozycja Macrona ulegnie dalszemu osłabieniu, to UE utraci w jego osobie ważną siłę napędową i zwolennika jej zreformowania. Dlatego w 2019 roku ważne dla UE będą nowe pomysły płynące z Berlina. Wiele tu oczywiście zależy od rozwoju sytuacji politycznej w Niemczech. Trzeba się bowiem zawsze liczyć z możliwością wyjścia SPD z rządu wielkiej koalicji i nowymi wyborami w RFN.
Abstrahując od wewnętrznych kryzysów i trudności w UE, w 2019 roku czekają ją duże wyzwania napływające z zagranicy. Zagrożenie ze strony Rosji, walka konkurencyjna z Chinami o najnowsze technologie i o wpływy w Afryce oraz kolejne niespodzianki ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa. Unia Europejska może jednak wiele zyskać na rozwijaniu sztucznej inteligencji i niskoemisyjnej gospodarki. Kosztuje to sporo wysiłku i pieniędzy, ale w sumie bardzo się opłaca. Właśnie na tym polu UE może pokazać, że integracja i wspólne działania przynoszą więcej korzyści niż działanie w pojedynkę.
Rok 2019 nie będzie łatwy, ale czy lata ubiegłe były inne? Unia ma duże doświadczenie z radzeniem sobie z kryzysami i poradzi sobie też z tymi, które mogą pojawić się po Nowym Roku. W ten czy inny sposób.
REDAKCJA POLECA
Donald Tusk: euro jest świadectwem siły politycznej i gospodarczej Unii Europejskiej
W 20. rocznicę wprowadzenia euro szef KE i przewodniczący Rady Europejskiej podkreślili znaczenie wspólnej waluty.

– Euro stało się symbolem jedności, suwerenności i stabilności – oświadczył w Brukseli przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Podpis pod traktatem z Maastricht, wprowadzającym Unię Gospodarczą i Walutową, „był najważniejszym podpisem w moim życiu”, powiedział długoletni premier Luksemburga, który od 2014 roku kieruje KE.
Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk podkreślił ze swej strony, że „utworzenie euro przed 20 laty, podobnie jak wyzwolenie państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz ponowne zjednoczenie Niemiec było przełomowym momentem w historii Europy”. Dziś euro jest „świadectwem siły politycznej i gospodarczej” Unii Europejskiej – dodał.

Juncker i Tusk nie ograniczyli się do podkreślenia znaczenia wspólnej waluty europejskiej w ciągu minionego dwudziestolecia. Kierując wzrok ku przyszłości, przewodniczący Komisji Europejskiej powiedział, że „będziemy w dalszym ciągu pracować nad ukończeniem unii gospodarczej i walutowej, jak również nad dalszym umocnieniem międzynarodowej roli euro”. Donald Tusk podkreślił z kolei, że w obliczu zachodzących zmian unia gospodarczą i walutowa będzie rozbudowywana i umacniana.
Strefa euro rozszerza się
Euro wprowadzono w życie 1 stycznia 1999 roku, najpierw jako jednostkę rozliczeniową w jedenastu państwach europejskich (Niemcy, Francja, Belgia, Holandia, Luksemburg, Austria, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Irlandia i Finlandia). Od tej pory w tych państwach można było posługiwać się euro w transakcjach bezgotówkowych. Trzy lata później, 1 stycznia 2002 roku, euro zaczęło obowiązywać także w ruchu gotówkowym.
Od chwili utworzenia euro stało się drugą po dolarze USA najważniejszą walutą na świecie. Obecnie korzysta z niej już około 340 mln obywateli 19 państw. Do strefy euro przystąpiły także: Grecja (2001), Słowenia (2007), Malta i Cypr (2008), Słowacja (2009), Estonia (2011), Łotwa (2014) i Litwa (2015).
REDAKCJA POLECA
Prawicowy populizm w UE

Christoph Hasselbach
Walcząc z szerzącym się w Europie prawicowym populizmem, najpierw trzeba rozwiązać problem migracji – pisze w komentarzu DW Christoph Hasselbach.

Europejski duch współpracy i pojednania zdaje się zanikać pod koniec tego roku. Analizując sytuację w kilku krajach wspólnoty, można dojść do wniosku, że w Unii Europejskiej pod tym względem sprawy wyglądają bardzo źle.
Powszechny kryzys
Wielka Brytania chce wystąpić z Unii, możliwie bez żadnych ustaleń.
We Francji blaknie gwiazda prezydenta Emmanuela Macrona. Zwykli obywatele w żółtych kamizelkach tłumnie wychodzą na ulice, niektórzy nawet nie cofają się przed przemocą. Nastroje te usiłują wykorzystać ekstremiści z prawej i z lewej strony.
Populistyczny rząd Włoch najpierw otwarcie przeciwstawił się Komisji Europejskiej podczas dyskusji budżetowej. Ta następnie, tuż przed świętami, poszła na duże ustępstwa i zrezygnowała z procedury dyscyplinującej w sprawie deficytu, przedstawiając tę decyzję jako zwycięstwo rozsądku nad konfrontacją. Bezczelność Rzymu wkrótce może stać się regułą.
Rządy Polski i Węgier również uginają się w sporze o praworządność tylko wtedy, gdy już naprawdę jest to nieuniknione i tylko na tyle, ile jest to potrzebne.
W Hiszpanii, jednym z ostatnich europejskich bastionów oporu przeciwko prawicowemu populizmowi, w Andaluzji skrajnie prawicowa partia Vox zdobywa coraz większe poparcie. Partia ta hołduje generałowi Franco.
Strach przed europejskimi wyborami
Prawicowy populizm jest wielkim fenomenem w Europie. Partie prawicowe rosną w siłę praktycznie w każdym europejskim kraju. W niektórych nawet weszły do rządu jak w Austrii i we Włoszech. A tamtejsi obywatele są z tego zadowoleni.
Niemcy także nie wyglądają najlepiej. Choć do Niemiec przybywa o wiele mniej migrantów i uchodźców niż w latach 2015-2016 i choć kanclerz Angela Merkel już dawno zrezygnowała ze swojej liberalnej polityki uchodźczej, notowania Alternatywy dla Niemiec wcale nie spadają. Podczas jesiennych wyborów do Landtagów AfD może we wschodniej części kraju bardzo się umocnić, nawet stając się drugą co do wielkości siłą polityczną.
Decydującą próbą dla całej Europy będą eurowybory za kilka miesięcy. Wszystkie sondaże wskazują, że partie prawicowo-populistyczne oraz antyeuropejskie będą w Parlamencie reprezentowane jeszcze mocniej niż dotychczas. Opcja umiarkowana będzie miała teraz o wiele trudniej.
Merkel i następstwa
Powody politycznej radykalizacji poszczególnych państw członkowskich częściowo się różnią. We Francji jest to despotyczność prezydenta. W Hiszpanii powodzenie partii Vox stanowi reakcję na kataloński separatyzm. We Włoszech nastroje antyunijne głównie są wynikiem niezadowolenia z sytuacji gospodarczej.
Wielkim wspólnym tematem we wszystkich państwach unijnych jednak jest migracja – w dalszym ciągu niekontrolowana i niechciana. Dopóki politycy partii umiarkowanych nie znajdą na nią odpowiedzi, dopóty nastroje nie ulegną zmianie. Angela Merkel przed trzema laty dała im pożywkę stwierdzeniami, że nie można zamykać granic oraz że nie ma górnych limitów przyznawania azylu. Chciała w tę błędną politykę wciągnąć całą Europę, ale pozostała w tym osamotniona. Do dziś się to nie zmieniło.
Aby poprawić sytuację Europy, trzeba powiedzieć wprost: ludzie pragną pewności, że państwa oraz Unia Europejska jako całość przywrócą kontrolę nad migracją.
REDAKCJA POLECA

