Wypowiedzenie umowy najmu mieszkania
Zbliża się powoli czas, w którym będziesz musiał rozważyć kwestię umowy na swojej nieruchomości i rozważasz jej wypowiedzenie, jednakże nie wiesz jak dokonać tego skutecznie oraz tak, by nie złamać obowiązujących przepisów prawa? Choć w tej kwestii przepisy wydają się dość zawiłe, to jednak po dłuższym przyjrzeniu się im można zauważyć, że ich konstrukcja jest logiczna. Warto jednakże dokładnie je sobie przerobić, żeby mieć pewność, że postępujemy właściwie. Dlatego też zapraszamy do krótkiego przeglądu tego procesu.

Wszystkie najważniejsze kwestie ujęliśmy w tym artykule. Warto zapoznać się z jego treścią. Sugerujemy również zapoznanie się z treścią strony https://najlepszy-prawnik.pl/kancelaria-adwokacka-adwokat/, na której znajdziesz więcej szczegółów i zasięgniesz porady specjalisty w kwestiach wątpliwych. My tymczasem pokrótce przeanalizujmy cały proces.
Wypowiedzenie najmu lokalu – jaką mam umowę?
Wypowiedzenie umowy najmu lokalu – użytkowego lub mieszkania, nie jest procesem trudnym, jednakże wymaga pewnej podstawowej wiedzy o obowiązujących przepisach. Są one dość ściśle określone w Kodeksie Cywilnym, a doprecyzowaniu ulegają w stosownej umowie najmu, którą podpisujemy z najemcą.
Kodeks Cywilny posiada dwie formy umowy. Jest to umowa na czas oznaczony, czy też określony, oraz nieokreślony lub nieoznaczony. To, jaką mamy umowę, uzależnia nas od tego, jak wygląda wypowiedzenie umowy lokalu.
Drugą kwestią jest ta, związana z samym biegiem umowy. Rozwiązanie umowy najmu lokalu użytkowego, może odbyć się poprzez wypowiedzenie najmu, lub samoistnie, w wyniku wygaśnięcia umowy. Nas jednak będzie interesował ten pierwszy przypadek.
Wypowiedzenie umowy najmu lokalu użytkowego na czas nieokreślony
Przy umowie najmu lokalu użytkowego na czas nieokreślony, obowiązuje okres wypowiedzenia. Ustawodawca przewiduje okres minimum 3 miesięczny, dla ochrony najemcy przed działaniem wynajmującego na jego niekorzyść. W umowie można ten czas zmodyfikować, ale nigdy w dół, na niekorzyść najemcy. To bardzo ważny szczegół, o którym często się zapomina.
Wypowiedzenie umowy najmu lokalu użytkowego przez wynajmującego nie ma ścisłego wzoru. Najważniejsze są terminy. Wypowiedzenie umowy najmu mieszkania na czas nieokreślony odbywa się na zakończenie okresu bieżącego. Jest to okres rozrachunkowy dla czynszu. Oznacza to, że jeśli czynsz płacony jest miesięcznie, to wypowiedzenie lokalu ma skutek na koniec miesiąca bieżącego. Jeśli wypowiedzenie umowy mieszkania nastąpi na przykład 2 kwietnia, to skutek przyjmuje od maja, kiedy to liczone jest dopiero 3 miesiące. Analogicznie, jeśli wypowiedzenie umowy najmu nastąpi 28 maja, to również skutek przyjmuje od czerwca, czyli początku miesiąca kolejnego po bieżącym. Warto o tym pamiętać, żeby nie liczyć od dnia wypowiedzenia okresu 3 miesięcy.
Choć rzadko się to zdarza, to jednak mogą być umowy z innymi terminami płatności czynszu. Przy rozliczeniu kwartalnym, działa ta sama zasada co przy miesięcznym, jednakże z zastrzeżeniem bieżącego kwartału. Oznacza to, że bieg okresu wypowiedzenia zacznie się dopiero od następnego kwartału, niezależnie od dnia dostarczenia wypowiedzenia w kwartale bieżącym.

Przy czynszu dziennie płaconym, umowę wypowiadamy dzień do przodu, a przy okresie dłuższym od dnia, ale krótszym od miesiąca – 3 dni do przodu.
Do wypowiedzenia umowy najmu lokalu użytkowego nie potrzebny nam żaden darmowy wzór, gdyż poza wymaganiem formy pisemnej, jedynie co jest konieczne to oświadczenie woli oraz oznaczenie lokalu. Wystarczy zatem krótka klauzula w formie pisemnej, dostarczonej za pośrednictwem odbioru lub w drugim egzemplarzu,z pokwitowaniem:
“Niniejszym wypowiadam umowę z dnia …. dotyczącą najmu lokalu użytkowego położonego we/w … przy ul. …”
Jak widać, wypowiedzenie umowy najmu lokalu użytkowego przez wynajmującego jest dość proste, o ile pamiętamy o stosownych okresach wypowiedzenia. Nie ma również czegoś takiego jak umowa wypowiedzenia najmu lokalu. Jak widzimy, to proste pismo z jedną klauzulą.
Wypowiedzenie umowy wynajmu – czas określony
W tym przypadku zachodzi parę zmian, na które warto zwrócić uwagę. Jeśli nie jesteś pewny właściwego postępowania, to możesz uzyskać pomoc na przykład tutaj: https://najlepszy-prawnik.pl/.
Przede wszystkim w tym przypadku również nie występuje umowa wypowiedzenia najmu, ale jest pewien wzór wypowiedzenia umowy najmu lokalu. Najpierw kwestia samej zasadności.
Czas oznaczony to okres, w którym dana umowa obowiązuje. Nie powinien on być dowolnie modyfikowany i zakończenie biegu umowy winno nastąpić raczej na koniec obowiązywania czasu. Jednakże w umowie najmu na czas określony mogą zostać ujęte przykładowe powody jej rozwiązania przed upływem określonego czasu. Jeśli dany powód zajdzie, wypowiedzenie jest zasadne. Sytuacja, w której nie określono powodów, lub powód nie zaszedł – wypowiedzenie będzie bezzasadne. Dotyczy to obu stron umowy.

Dlatego też potencjalny wzór wypowiedzenia umowy najmu lokalu użytkowego, musi zawierać stosowną klauzulę. Przykładowym uzasadnienie wypowiedzenia umowy najmu może być na przykład zamknięcie działalności:
“Niniejszym wypowiadam umowę z dnia …. dotyczącą najmu lokalu użytkowego położonego we/w …. przy ul. … ze względu na zakończenie wykonywania działalności gospodarczej. Z dniem zakończenia umowy zamierzam wykreślić firmę z CEiDG.”
Ważne jest by pamiętać, że wynajmujący, który przejmuje lokal od innej osoby z najemcami, może wypowiedzieć stosowne umowy z tymi najemcami.
Jeśli zatem chodzi o wypowiedzenie umowy najmu lokalu użytkowego przez najemcę, to dokładniejszy wzór nie jest potrzebny – wystarczy zastosowanie stosownej klauzuli, wskazanej powyżej.
Podsumowanie
Warto pamiętać o tych wszystkich szczegółach oraz niuansach prawnych, choć nie sposób się w tak prostych przepisach pogubić. W wielu przypadkach jednak dochodzi do sytuacji, w której umowa na czas określony dobiega swego końca i wtedy, jeśli nie wyłączono takiej możliwości, następuje milczące przedłużenie umowy na czas nieokreślony. Wtedy należy pamiętać, że umowa taka przyjmuje wszystkie znamiona umowy na czas nieokreślony. Nie obowiązuje w niej zatem ustalony termin wypowiedzenia w umowie pierwotnej oraz szereg innych ustaleń, jak powody wypowiedzenia umowy. Warto o tym pamiętać, gdyż jeśli ustalimy miesięczny okres wypowiedzenia z podaniem powodu w umowie na czas określony, a po jej cichym przedłużenie któraś ze stron wypowie stosowną umowę, powołują się na okres oraz na powód, to takie działanie będzie nieskuteczne.
Same umowy na czas oznaczony i nieoznaczony, choć różnią się wieloma szczegółami, jak można zauważyć, w kwestii wypowiedzenia są do siebie dość podobne.
Warto zwrócić uwagę na fakt, iż wypowiedzenie następuje za pomocą prostego oświadczenia woli. Dzięki temu mamy pewność, że nie są potrzebne żadne skomplikowane wzory oraz maksymy i sformułowania prawne. Wystarczy zastosować prostą formułkę, dokładnie oznaczyć nieruchomość, by nie było z tym żadnych wątpliwości, oraz opatrzyć to wszystko stosownymi datami oraz zasadnym powodem, przy najmie na czas określony. I to w zasadzie w pełni wystarczy do zapewnienia zasadności takiego wypowiedzenia. Bez dopilnowania tego rodzaju formalności, wypowiedzenie może być nieskuteczne.
Theresa May pozostanie na stanowisku. Czy przekona parlament do umowy brexitowej?

Wojciech Szymański
Szefowa brytyjskiego rządu przetrwała głosowanie nad partyjnym wnioskiem o wotum nieufności. Ale czy przekona parlament do umowy brexitowej?

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May pozostanie na stanowisku. Większość deputowanych jej Partii Konserwatywnej opowiedziała się w środę wieczorem przeciwko wnioskowi o wotum nieufności i usunięciu May z fotela przewodniczącej ugrupowania. Za wnioskiem głosowało 117 deputowanych, przeciwko było 200. Gdyby May straciła fotel przewodniczącej partii, musiałaby także odejść z funkcji premiera rządu.
Próba odwołania May z funkcji przewodniczącej to reakcja na wynegocjowaną przez jej rząd umowę brexitową i zamieszanie związane z głosowaniem nad tym dokumentem. Już we wtorek porozumienie miało zostać poddane pod głosowanie w brytyjskiej Izbie Gmin, ale Theresa May w ostatnim momencie je przełożyła. Szefowa rządu wiedziała bowiem, że w szeregach jej partii nie znajdzie się większość gotowa do poparcia umowy.
Wniosek o wotum nieufności wobec szefowej ugrupowania złożyła grupa konserwatywnych deputowanych twardo opowiadających się za brexitem. Przeciwnicy dokumentu obawiają się, że po wyjściu ze wspólnoty Wielka Brytania wciąż pozostanie zależna od Unii i blisko z nią związana. Wewnątrzpartyjni krytycy, którzy przygotowali wniosek o wotum nieufności, zarzucają May, że była zbyt miękka w negocjacjach z Brukselą. Wielka Brytania ma opuścić UE 29 marca 2019 roku.
Co z umową brexitową?
Wciąż nie wiadomo, czy brytyjski parlament przyjmie umowę o wyjściu ze wspólnoty wynegocjowaną z Unią. Nowe głosowanie w tej sprawie ma odbyć się najpóźniej 21 stycznia i do tego czasu May musi zadowolić partyjnych krytyków i przekonać ich do poparcia dokumentu. Unia Europejska odrzuca jednak możliwość renegocjacji traktatu brexitowego. Gdyby Wielka Brytania go nie przyjęła, możliwy stałby się tak zwany twardy brexit, czyli wyjście ze wspólnoty oznaczający kompletne zerwanie współpracy z UE i konieczność wynegocjowania nowych umów w wielu sektorach. Ekonomiści ostrzegają, że groziłoby to gospodarczą katastrofą.
REDAKCJA POLECA
Co dalej brexitem? Przedstawiamy możliwe scenariusze

Nermin Ismail
Po przełożeniu głosowania ws. brexitu w Izbie Gmin wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Theresa May ma nadzieje na dalsze ustępstwa, ale UE odrzuca renegocjacje. Przedstawiamy możliwe scenariusze.

Wydawało się, że brakuje już tylko głosowania w Izbie Gmin, by położyć kres trwającym od dwóch lat niejasnościom co do wyjścia Wlk, Brytanii z Unii Europejskiej. Ale Theresa May najwyraźniej zrozumiała, że w parlamencie czeka ją porażka. Do ratyfikacji przyjętego w Brukseli porozumienia premier potrzebuje 320 z 639 głosów. A mogła liczyć jedynie na 220 głosów lojalnych kolegów partyjnych. Zbyt mało było czasu, by przekonać 100 kolejnych posłów do głosowania za lub 200, by wstrzymali się, bo tylko wtedy udałoby się przeforsować zawarty z Brukselą deal. A wotum nieufności mogłoby oznaczać dla Theresy May koniec premierostwa. Dlatego zdecydowała się ona przełożyć głosowanie na później. Z jakim skutkiem dla Wlk. Brytanii oraz dla UE? Możliwe są następujące scenariusze.
Nowe porozumienie brexitowe
Premier Wlk. Brytanii ma nadzieję na renegocjacje, by uzyskać korzystniejsze warunki w porozumieniu brexitowym. Jak zapowiedziała w Izbie Gmin w Londynie, zamierza ona „przedstawić wątpliwości brytyjskich posłów” kolegom w UE i negocjować w Brukseli „kolejne gwarancje”. Jednak UE musiałaby wykazać gotowość do renegocjacji, tymczasem szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker wyklucza tę możliwość. Jego zdaniem porozumienie z 25 listopada jest najlepsze i jedyne z możliwych. Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zwołał wprawdzie w ramach regularnego szczytu szefów państw i rządów w Brukseli również spotkanie dot. brexitu, ale dał jednocześnie do zrozumienia, że renegocjacji nie będzie. Jest jedynie gotowość do rozmów, by ułatwić Brytyjczykom ratyfikację umowy.
Dyplomaci unijni obawiają się, że renegocjacje otworzyłyby puszkę Pandory, gdyż za jednym żądaniem brytyjskim pojawiłyby się następne, nie tylko Brytyjczyków, lecz także innych państw UE.
Największą przeszkodą w obecnym porozumieniu jest tzw. backstop dotyczący kwestii irlandzkiej granicy po brexicie. To gwarancja, że wraz z wyjściem Wlk. Brytanii z UE na granicę między Irlandią i Irlandią Płn. nie wrócą żadne kontrole. Backstop zakłada również pozostawienie Wlk. Brytanii w granicach unijnej unii celnej, do czasu wypracowania nowego porozumienia.
Twardy brexit
To wariant, który budzi największe obawy. Twardy brexit to inaczej wyjście Wlk. Brytanii bez porozumienia z UE, które oznaczałby, że 29 marca 2019 dojdzie do zerwania za jednym pociągnięciem wszystkich relacji 45-letniej przynależności do Unii Europejskiej. Jest to możliwe wtedy, kiedy Theresa May nie uzyska poparcia parlamentu, a UE odmówi renegocjacji. Aby zapobiec kompletnemu chaosowi, jedynym rozwiązaniem byłoby tzw. porozumienie awaryjne. W ramach tego mogłoby dojść do przedłużenia o kilka miesięcy niektórych regulacji dot. komunikacji lotniczej, kwestii pobytowych i wiz oraz usług finansowych. Przy wersji twardego brexitu USA obiecały Wlk. Brytanii pomoc na rzecz wymiany handlowej. Inna sprawa, że ona sama liczy po wyjściu z UE na umową handlową ze Stanami Zjednoczonymi. A to utrudnia obecne porozumienie.
Drugie referendum
W Wlk. Brytanii coraz liczniejsze są głosy domagające się drugiego referendum. Pozwoliłoby ono na pozostanie w UE. Jednak premier May kategorycznie odmawia, chociaż w szeregach jej własnej partii unionistów oraz w partiach opozycyjnych coraz więcej posłów jest za nowym głosowaniem. Ta opcja jest jednak mało realistyczna. Do końca marca zostało niewiele czasu, a na przygotowanie referendum potrzebne jest co najmniej pięć miesięcy.
Przełożenie terminu wyjścia z UE
Innym scenariuszem byłoby przełożenia daty wyjścia UE. Dałoby to nie tylko odrobinę wytchnienia i pozwoliło na przeprowadzenie drugiego referendum, nowych wyborów, ale pozwoliłoby też podjąć próbę wypracowania zmian w tekście porozumienia. Jednak czas nagli, gdyż pod koniec maja 2019 odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Przełożenie daty wyjścia spowodowałoby, że europosłowie brytyjscy musieliby być wybierani od nowa, a kilka miesięcy później po brexicie straciliby mandaty poselskie.
Wariant norweski
Jest jeszcze plan B współpracy z UE, który mogłaby poprzeć większość w brytyjskim parlamencie. Wlk. Brytania po wyjściu z UE mogłaby na wzór Norwegii pozostać w Europejskim Obszarze Gospodarczym z Unią, Norwegią, Islandią i Lichtensteinem. Problem w tym, że Wielka Brytania nie będzie miała wpływu na politykę UE, ale będzie musiała podporządkować się regulacjom wspólnotowym. Może jednak dodatkowo zawrzeć z Brukselą umowę celną.
REDAKCJA POLECA
Dariusz Stokwiszewski: Jak walczyć z prostactwem i chamstwem we władzach Sejmu RP?! Apel do opozycji sejmowej!

Dariusz Stokwiszewski
Apel do opozycji: nie pozwólcie Państwo sobą pomiatać ludziom o tak słabej kondycji etyczno – moralnej, bo to niegodne prawdziwego Polaka i Patrioty, niegodne zwłaszcza posła na Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej!
Rzeczą niesłychaną jest to, co dzieje się w trakcie obrad Sejmu RP w ciągu ostatnich trzech lat! Jak daleko sięgnę pamięcią, nigdy nie widziałem takiej arogancji, buty, ale też zwykłego chamstwa i złego wychowania. Prym w zastraszaniu i pogardzaniu posłami tu wiodą panowie Kuchciński i Terlecki, a pani Mazurek wiernie im sekunduje w pokazie tego, czego cała ta trójka wstydzić się powinna. O ile mogę zrozumieć braki edukacyjne w zachowaniu i działaniach marszałka będącego technikiem ogrodnictwa z tego, co podaje prasa, to w przypadku Terleckiego (profesora – sic!) czy Mazurek (magister po KUL) jest to już co najmniej dziwne. Z drugiej jednak strony potwierdza to tezę o tym, że nie wykształcenie czyni człowieka tylko to, co m.in. wyniósł z domu.
Nie wiem, dlaczego na bardzo często, haniebne zachowania tej trójki tak słaba jest (czy też jej brak) reakcja posłów opozycji sejmowej. Powiem szczerze, że ja bym sobie na to nie pozwolił, gdybym był posłem! Przykład dzisiejszych obrad (12.12.2018), w których czasie wicemarszałek (niezwykle trudno mi to słowo przechodzi przez gardło) Terlecki w sposób bezczelny wyłączał mikrofon posłom często w połowie zdania jest szczególny. Według mnie trzeba nie mieć podstaw dobrego wychowania, a na dodatek gardzić ludźmi, aby w tak barbarzyński sposób postępować. Osoba nieciesząca się z różnych, także obiektywnych względów sympatią, powinna nadrabiać jej brak choćby dobrym zachowaniem. Tymczasem tu jedne negatywne cechy potęgowane są przez kolejne; nie do wybaczenia w przypadku człowieka na takim stanowisku, a przy tym nauczyciela akademickiego!
Biorąc to wszystko pod uwagę i mając także świadomość braku faktycznej możliwości ze strony opozycji realnego odwołania Terleckiego z funkcji wicemarszałka proponuję, aby zrobiła choćby tylko krok formalny, składając o to wniosek. Takie samo rozwiązanie proponuję w przypadku Kuchcińskiego, który (prawdopodobnie za namową szatana, jeśli taki istnieje) pozbawia posłów należnych im pieniędzy. Takiego barbarzyństwa, jak to w wykonaniu tej dwójki świat nie widział! To są rzeczy niespotykane, aby tak mało empatyczne, nieobiektywne i po prostu z gruntu złe osoby kierowały parlamentem. To obraza parlamentaryzmu, ale nie tylko. To obrażanie narodu poprzez „zamykanie ust” jego przedstawicielom. Uważam, zwłaszcza obie wymienione wyżej osoby, nie tylko za niegodne sprawowania funkcji kierowniczych w Sejmie RP, ale też za niegodne bycia posłami – a więc przedstawicielami narodu!
Nie może być tu naszej – Polaków – zgody na to, żeby ktoś bez kręgosłupa moralnego (obaj wymienieni panowie), a przy tym tak bardzo spolegliwy wobec nieuprawnionych, ale mających zasadniczy wpływ na politykę Polski ośrodków pozaparlamentarnych i pozarządowych (np. prezes z Nowogrodzkiej) upokarzał polskich parlamentarzystów! Nie tak powinny bowiem wyglądać obrady sejmu, którego przedstawiciele blokowani są w wolności wypowiedzi! Polską nie rządzi Kaczyński za pośrednictwem uległych mu marszałków (a przynajmniej nie powinien) tylko sejm, jako ciało przedstawicielskie narodu polskiego!
Stąd na koniec apel do opozycji: nie pozwólcie Państwo sobą pomiatać ludziom o tak słabej kondycji etyczno – moralnej, bo to niegodne prawdziwego Polaka i Patrioty, niegodne zwłaszcza posła na Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej!
Dariusz Stokwiszewski
Głosowania nad wnioskiem o odwołanie Theresy May. Czy premier Wielkiej Brytanii będzie musiała ustąpić?
Wieczorem dojdzie do głosowania nad wnioskiem o odwołanie Theresy May z funkcji szefowej Partii Konserwatywnej. Ta wewnątrzpartyjna próba sił to reakcja na zamieszanie wokół umowy brexitowej.

Już dziś wieczorem okaże się, czy premier Wielkiej Brytanii Theresa May będzie musiała ustąpić ze stanowiska szefowej Partii Konserwatywnej, a tym samym złożyć urząd premiera. Wniosek o wotum nieufności wobec szefowej ugrupowania złożyła grupa deputowanych jej własnej partii.
Próba odwołania May z funkcji przewodniczącej to reakcja na wynegocjowaną przez jej rząd umowę brexitową i zamieszanie związane z głosowaniem nad tym dokumentem. Już wczoraj porozumienie miało zostać poddane pod głosowanie w brytyjskiej Izbie Gmin, ale Theresa May w ostatnim momencie je przełożyła. Szefowa rządu wiedziała bowiem, że w szeregach jej partii nie znajdzie się większość gotowa do poparcia umowy.
Przeciwnicy dokumentu obawiają się, że po wyjściu ze wspólnoty Wielka Brytania wciąż pozostanie zależna od Unii i blisko z nią związana. Kraj ma opuścić UE 29 marca 2019 roku.
Partyjny pucz
Decydujący wpływ na wniosek o wotum nieufności miał konserwatywny deputowany Jacob Rees-Mogg. Wypowiedział on zaufanie do May od razu po prezentacji umowy brexitowej. Początkowo nie zdołał jednak zgromadzić odpowiedniej liczby głosów potrzebnych do złożenia wniosku o wotum nieufności. Rees-Mogg stoi na czele grupy 80 brexitowych dogmatyków. Nie jest jednak jasne, czy naprawdę są oni w stanie doprowadzić do odwołania May z funkcji w partii. Potrzebują do tego większości z 315 konserwatywnych deputowanych. Głosowanie nad wotum nieufności może odbyć się tylko raz do roku. Gdyby May przetrwała, zdecydowanie wzmocniłoby to jej pozycję. Gdyby przegrała, musiałaby w konsekwencji ustąpić ze stanowiska premiera.
REDAKCJA POLECA
Rafał Sulikowski: Poznamy prawdę, a ona nas wyzwoli. Jak to zrobić?

Rafał Sulikowski
Jeśli chcesz mieć bardziej obiektywne poznanie, bo całkowicie jest to niemożliwe - musielibyśmy mieć wszystkie dane pod ręką - włącz sceptycyzm i krytycyzm. Te dwie postawy gwarantują, że nie dasz się zmanipulować.
Poznamy prawdę, a ona nas wyzwoli
Bez względu na to, czy jesteś człowiekiem wierzącym, czy nie, znasz na pewno dobrze te słowa Jezusa. Wypowiedział je dwa tysiące lat temu, ale na temat poznawania prawdy zastanawiali się filozofowie starożytni już na długo przez Chrystusem.
Sokrates zaczepiał zwykłych przechodniów na rynku, wdawał się, a raczej wciągał ich w dyskusję, podczas której przez zadawanie różnych, czasem podchwytliwych pytań, doprowadzał ich do sformułowania i to samodzielnego pewnej prawdy, najczęściej o nich samych.
Istnieją ludzie, których funkcje poznawcze są zaburzone. Dzieje się tak zarówno w młodzieńczej schizofrenii, jak i starczej demencji, a także w średnim wieku, gdy człowiek jest zmęczony czy zestresowany. To dzięki chorobom umysłu wiemy, że prawda nie jest czymś, co leży na ulicy i jest od razu, natychmiast dostępna. Dzięki psychotycznym urojeniom wiemy, że bardzo trudno czasem oddzielić prawdę od fałszu czy kłamstwa. Ludzie, którzy wpadli w iluzje i złudzenia zazwyczaj gorzej funkcjonują na co dzień, więc temat ten jest bardzo ważny dla wszystkich, którzy
muszą dobrze funkcjonować.
Jak zatem choćby zbliżyć się do prawdy? Czy istnieje jedna prawda, na którą składają się poszczególne małe prawdy, naukowe, religijne czy artystyczne? Czy kiedykolwiek będziemy wiedzieli – o wiedzy marzyli już, jak uczy księga Rodzaju, już pierwsi ludzie – wszystko? I czy taka wiedza nie będzie zbyt trudna do uniesienia? Dlaczego istnieją mentalne ograniczenia oraz hamowanie poznawcze? Czy nasz umysł jest zaprogramowany na poznawanie wszystkiego, czy tylko wybranych aspektów danego zagadnienia? I wreszcie – po co poznawać prawdę, skoro dawniej
nie było nauki, która jest podstawowym typem dochodzenia do różnej wagi prawd, a ludzkość sobie jakoś radziła, mając do dyspozycji religię czy mitologię?
Człowiek w naturalny sposób interesuje się światem już od dziecka. Wszędzie wejdzie, wszystkiego chce spróbować, wszystko wiedzieć. Później ukierunkowuje się na zdobywanie wiedzy w sposób bardziej systematyczny, szkolny, a jeśli zostaje naukowcem, poznaje sposoby i metodologię badań naukowych, czyli zestaw reguł, których zastosowanie w pewnym stopniu gwarantuje dobre wyniki poznawcze.
Naukowcy wiedzą, jak trudne jest ustalenie czegokolwiek w nauce, zwłaszcza w naukach humanistycznych. W dociekaniach filozoficznych stosuje się logikę, najczęściej klasyczną oraz takie zasady, jak zasada tożsamości (niesprzeczności: A=A), zasada wyłączonego środka czy inne mniej znane.
Ale logika klasyczna ma swoje ograniczenia, które przezwycięża logika nowoczesna, między innymi tak zwane logiki wielowartościowe, modalne, gdzie zasady logiki klasycznej nie są tak rygorystycznie przestrzegane. Nie ma już konieczności wyboru między “albo-albo”, a na to miejsce mówi się “i tak i nie”, ewentualnie “i-i”.
Postmodernizm jeszcze bardziej neguje logikę klasyczną, twierdząc, że prawdę można poznać nie tylko na drodze nowoczesnej metodologii nauk ścisłych, i że one same podlegają licznym, także kulturowym ograniczeniom.
Kuhn był filozofem nauki, który twierdził, że istnieją okresy, kiedy w jakimś zagadnieniu rządzi określony paradygmat, np. twierdzenia Einsteina o teorii względności nie są stuprocentowo pewne, lecz składają się na pewną atmosferę epoki, w której powstały, a na które wpływ miały liczne czynniki pozanaukowe, nawet stan umysłu badacza.
W fizyce wiadomo już, że obserwacja zmienia przedmiot obserwowany, że nie ma badania neutralnego, w którym obserwator byłby niezależny od tego, co bada.
Zostawmy jednak te skomplikowane zagadnienia i przejdźmy bliżej życia codziennego. Większość ludzi nie ma wykształcenia wyższego i posługuje się myśleniem potocznym, nazywanym czasem zdroworozsądkowym. Ma ono zalety – jest szybkie, pozwala na swobodną rozmowę w sklepie, działa w sytuacjach kryzysowych. Jest jednak powierzchowne i ukazuje świat bardzo wybiórczo, tendencyjnie i jednostronnie: wszelkie poglądy tak zwane polityczne czy światopogląd codzienny opiera się na empiryzmie. Chodzimy między ludzi, słuchamy tego, co mówią i wyrabiamy sobie poglądy na różne sprawy. Najczęściej są to poglądy bardzo subiektywne, podatne na zniekształcenia, a więc nienaukowe.
Naukowcy do ustalenia jakiejś prawdy dochodzą w bardzo długim czasie, najczęściej badania jednego tematu i to szczegółowego trwają całe lata, a i tak wyniki czasem nie są zadowalające, nie oddają obiektywnego stanu rzeczy.
Cierpliwość naukowa to rzadka cecha – w dobie zasady “publish or perish”, czyli “publikuj albo giń”, naukowcy śpieszą się, bo wiedzą, że konkurencja nie śpi i chcą być pierwsi.
Pokusa przedwczesnego publikowania niedopracowanych koncepcji, hipotez czy teorii jest duża, szczególnie w naukach społecznych i humanistycznych. Naukowcy w przeszłości dopuszczali się także świadomego fałszowania badań naukowych, a wyniki wymyślali.
Inaczej jest z artystycznym typem poznania ludzkiego: tutaj panują zupełnie odmienne reguły – pisarz, malarz czy muzyk mają więcej swobody działania, nie krępują ich już klasyczne zasady tworzenia, formułowane dawniej w poetykach starożytnych, a potem neoklasycystycznych, jednak to nie znaczy, że nie kierują się żadnymi regułami.
By zostać przy najbliżej znanej piszącemu te słowa dziedzinie – literaturze – można rzec, że istotą fikcji literackiej jest wydobycie z tworzonego fikcjonalnego świata przedstawionego esencji jakiejś prawdy, a nie zwykłe zmyślenie w celu rozrywki dla czytelnika. Fikcja nie jest wyłącznie kłamstwem, jak potocznie się to ujmuje, pamiętając, że Platon wykluczył z projektu idealnego państwa poetów za to, że zmyślali światy, które nigdy nie istniały albo których zaistnienie nie jest możliwe.
Poznanie ejdetyczne, znane w fenomenologii jako poznanie istoty rzeczy, możliwe jest jednak właśnie w poezji, będącej ekstraktem słownym jakiejś ważnej prawdy. Taką esencją poezji Miłosza jest najprawdopodobniej niszczenie w XX wieku godności ludzkiej przez systemy totalitarne, a w twórczości lirycznej Herberta nakaz wierności swoim ideałom i postęp moralny ludzi współczesnych.
Również w prozie mamy do czynienia z poznaniem przez fikcję – prawdę fikcji, którą wyraża proza Lema można określić jako pytanie o granice możliwości rozwoju cywilizacji ludzkiej XX wieku czy zagrożenia ze strony dynamicznie rozwijającego się świata nauki i techniki.
Proza Andrzejewskiego, zwłaszcza “Popiół i diament” pytają o moralność w obliczu zagłady wojennej i powojennego rozrachunku z systemem skrajnej prawicy; proza Olgi Tokarczuk zadaje pytania na temat poznania męskiego i kobiecego, nobilitując alternatywne sposoby poznania przez sen, psychozę, tradycje mistyczne i gnostyckie, przez szaleństwo i religię. I tak dalej.
Poznanie ludzkie jest procesem rozłożonym w czasie i opartym na pamięci. Im bardziej sprawne kojarzenie, lepsza koncentracja uwagi czy pamięć, tym większe szanse, że poznanie nasze będzie adekwatne do rzeczywistości. Jak poznawać prawdę o otaczającym świecie?
Nie da się poznać wszystkiego, dlatego utopijne zapowiedzi niektórych naukowców, że “poznamy wszystko” są mrzonką. Po wtóre, nie da się niczego poznać od razu, naraz i natychmiast.
Poznanie to dodawanie kolejnych cegiełek do wielkiej budowli naszego poglądu na świat, który w sprawach np. religijnych pozostanie zawsze tylko czyimś prywatnym poglądem.
Nie da się też wejść komuś do głowy i poznać, jak on poznaje. Dostępny poznawaniu jest jedynie świat otaczający oraz nasz osobisty. W I poł. XX wieku fenomenolodzy zastanawiali się, czy i na ile można poznać drugiego człowieka. Mówi się, że trzeba zjeść z nim beczkę soli, aby trochę choć poznać.
Wydaje się, że przedmiot poznania musi być przez nas co najmniej lubiany. Jeśli czegoś lub kogoś nie lubimy (o miłości nie wspominając), to nie poznamy adekwatnie, a zamiast prawdy powstaną nasze projekcje.
Kolejnym momentem są źródła poznania – nasze zmysły muszą działać poprawnie, bo wszystko, co mamy w umysłach, przeszło najpierw przez bramy pięciu zmysłów. Nie ma poznania pozazmysłowego, którym łudzą się parapsycholodzy. Wszystko, co poznajemy, to tylko przetworzone informacje zmysłowe, pochodzące ze świata zewnętrznego. Zdecydowana większość ludzi kieruje uwagę na zewnątrz, do otoczenia i nim się interesuje.
Jak jednak poznać niepowierzchowne fenomeny jak kolor przejeżdżającego tramwaju czy sens czytanej powieści, ale istotę bytu. Nie jest to możliwe, o czym wiedział już Kant, pisząc, że poznajemy wyglądy rzeczy, fenomeny, a nie “noumen”, czyli “Dinge an sich”, rzecz samą w sobie. Potem filozofowie niektórzy doszli do wniosku, że całe nasze poznawanie istoty świata było wielkim złudzeniem filozofii.
W epoce post-prawdy nie chodzi zatem już o to, jak jest “naprawdę”, ale o możliwy do przyjęcia kompromis w sprawach spornych, a te są najczęściej zarzewiem religijnych konfliktów, wojen, a także internetowego hejtu. Każdy myśli inaczej i chce na siłę przekonać innych do swoich racji. Ta quasi-misjonarska postawa skutecznie zamyka nas w sobie – zamiast posłuchać, co inni mają do powiedzenia o wspólnym świecie (‘koinos kosmos’), chcemy innych przekonać, przeciągnąć na swoją stronę.
Zamiast dialogu, a prawdopodobnie prawda ma naturę dialogową, więc olifoniczną, a nawet symfoniczną, mamy nieustanne monologi polityków, mężów stanu, urzędników rządowych. Zamiast wymiany zdań – jedna strona sporu chce dominować i zniszczyć tę drugą. Tymczasem nie istnieje jedna prawda, bo jest bez liku i nie ma jednego źródła poznania (absolutnego), tylko wielość możliwych źródeł szukania prawdy. Należy porównywać ze sobą różne źródła, nie ograniczać się do jednego, a wtedy obraz świata choć niekompletny, zawsze fragmentaryczny, może być bardziej pełny. Im więcej źródeł, tym łatwiej o obiektywizm, o czym wie każdy student dziennikarstwa. Jeśli będziemy czerpali z jednego, monopolowego źródła, będziemy mieć spaczone poznanie.
Rząd właśnie dąży do tego, aby scentralizować nasze poznanie, docelowo, aby wszyscy korzystali z jedynie słusznych mediów radiomaryjnych i państwowej telewizji, a wtedy nasze dusze będą pod ich rządami. Żaden rząd autorytarny nie lubi pluralizmu źródeł informacji. Żaden ustrój totalny nie znosi różnorodności, która jest zasadą przyrody. Każdy z nich dąży do zmonopolizowania środków masowego przekazu, aby móc manipulować nastrojami społecznymi, mieć rząd dusz i sterować nawet naszymi zachowaniami. Dotyczy to także wielkich koncernów, które potrafią sterować wyborami konsumenckimi w stopniu, z jakiego nie zdajemy sobie jeszcze sprawy.
Dlatego na koniec rada: jeśli chcesz mieć bardziej obiektywne poznanie, bo całkowicie jest to niemożliwe – musielibyśmy mieć wszystkie dane pod ręką – włącz sceptycyzm i krytycyzm. Te dwie postawy gwarantują, że nie dasz się zmanipulować. Kiedy ktoś, coś pisze albo mówi, spytaj się “czy to jest prawda?” Nic więcej, po prostu pomyśl o tym, co właśnie usłyszałeś czy przeczytałaś “czy to jest na pewno prawda?” W dobie fake-newsów i bubli prasowych oraz serwisów plotkarskich nietrudno o zmanipulowanie rzeczywistości. A tylko prawda na każdy temat gwarantuje wewnętrzną wolność, którą władze chcą nam dziś odebrać i zabronić samodzielnego myślenia.
Przykre, że bierze w tym udział nawet tak nastawiona podobno na prawdę instytucja, jak Kościół. Ale o tym już następnym razem.
Rafał Sulikowski
Brytyjska premier odwołała głosowanie ws. brexitu. Theresa May szuka poparcia w Berlinie
Po przesunięciu głosowania ws. brexitu w Izbie Gmin Theresa May chce renegocjować umowę z UE. Dziś ma rozmawiać o tym w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.
W samym środku zamieszania wokół głosowania nad umową brexitową kanclerz Niemiec Angela Merkel spotka się dziś w Berlinie z brytyjską premier Theresą May. – Rozmowy odbędą się na prośbę strony brytyjskiej – poinformował rzecznik rządu Niemiec Steffen Seibert. Wcześniej May chce porozmawiać z premierem Holandii.
Premier Wielkiej Brytanii zdecydowała wczoraj o przesunięciu zaplanowanego na ten wtorek głosowania w brytyjskim parlamencie ws. wynegocjowanej z Unią Europejską umowy o wyjściu ze wspólnoty. Przemawiając do posłów May przyznała, że porozumienie wywalczone przez jej rząd nie znalazłoby większości w Izbie Gmin. – Umowa zostałaby odrzucona przez znaczną większość – powiedziała.
Przesuwając głosowanie May zyskała nieco na czasie, nowej daty na razie nie ogłoszono. To na jakich zasadach Wielka Brytania opuści Unię Europejską pozostaje tym samym niejasne. May zapowiedziała, że będzie chciała renegocjować przyjętą już przez kraje wspólnoty umowę brexitową. Tego domagają się od niej krytycy porozumienia w Wielkiej Brytanii. I właśnie o tej sprawie May chce rozmawiać w Berlinie z Merkel.
Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk poinformował na Twitterze, że UE nie zamierza renegocjować przyjętej już umowy. Ale zaproponował Brytyjczykom rozmowy na marginesie czwartkowego unijnego szczytu UE w Brukseli.
I have decided to call #EUCO on #Brexit (Art. 50) on Thursday. We will not renegotiate the deal, including the backstop, but we are ready to discuss how to facilitate UK ratification. As time is running out, we will also discuss our preparedness for a no-deal scenario.
— Donald Tusk (@eucopresident) December 10, 2018
Exit from brexit
W Wielkiej Brytanii wciąż mówi się z kolei o drugim referendum ws. Brexitu. Wspomina się też o możliwości „exit from brexit”, czyli wycofaniu się brytyjskiego rządu z planów opuszczenia wspólnoty. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł wczoraj, że Londyn mógłby bez problemu odwołać brexit, bez zgody innych krajów wspólnoty. Rząd Wielkiej Brytanii zapewnia jednak, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.
REDAKCJA POLECA
Europejski trybunał: Wielka Brytania może jednostronnie wycofać się z Brexitu
Wielka Brytania może wycofać się z Brexitu – orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). To ważny sygnał pod adresem przeciwników opuszczenia UE.
Według orzeczenia TSUE, wycofanie wniosku o opuszczenie UE nie wymaga zgody innych państw członkowskich wspólnoty. Zdaniem Londynu wyrok z Luksemburga jednak niczego nie zmienia.
– To nie gra żadnej roli – powiedział szef brytyjskiej dyplomacji Jeremy Hunt w Brukseli. Zwrócił uwagę na to, że za opuszczeniem UE głosowało 52 procent uczestników referendum. – Nie wykazaliby oni zrozumienia dla dalszej zwłoki. Ludzie ci byliby zaszokowani i zagniewani, a to na pewno nie jest intencją brytyjskiego rządu – wyjaśnił Hunt.
Jego kolega z rządu, szef resortu ochrony środowiska Michael Gove, zaznaczył, że Wielka Brytania opuści Unię zgodnie z planem 29 marca 2019. Dodał, że również zgodnie z planem głosowanie nad traktatem secesyjnym odbędzie się w Izbie Gmin we wtorek, 11 grudnia. Jednak wbrew tej deklaracji, rząd Wielkiej Brytanii zdecydował się w poniedziałek na przełożenie tego głosowania.
Szkoccy deputowani pytają
Z pytaniem o to, czy Wielka Brytania może jednostronnie wycofać się z Brexitu do TSUE zwrócił się Sąd Najwyższy Szkocji, do którego z kolei zwrócili się deputowani szkockiego, brytyjskiego i Parlamentu Europejskiego. Deputowani chcieli wiedzieć, jakie możliwości mają w trakcie głosowania nad traktatem secesyjnym w Izbie Gmin.
TSUE argumentował, że jeśli państwo członkowskie może jednostronnie ogłosić opuszczenie Wspólnoty, może się z niego także jednostronnie wycofać. Konsekwencją takiej decyzji byłoby to, że Wielka Brytania mogłaby pozostać członkiem Wspólnoty na dotychczasowych warunkach.
Rząd Wielkiej Brytanii 29 marca 2017 poinformował oficjalnie pozostałe państwa UE, że Zjednoczone Królestwo chce opuścić wspólnotę. Tym samym rozpoczął się przewidziany w traktacie europejskim dwuletni proces secesyjny, który planowo kończy się 29 marca 2019 roku.
REDAKCJA POLECA
Dariusz Stokwiszewski: Pełzające, wrogie przejmowanie państwa przez PiS. Nadszedł czas na wolne media!

Dariusz Stokwiszewski
Wolne media są dla nas bezpiecznikiem, który nas zabezpiecza przed bezprawiem pseudodyktatorów (jeżeli chodzi o poziom), którzy chcą uchodzić za równych tym prawdziwym, mającym kiedyś charyzmę i jakąś wizję, a nie anarchię i chaos, ale i tak szkodliwych dla narodów i państw.
Pisałem już wielokrotnie o tym, że demokratyczne państwo prawne, jakim jeszcze kilka lat temu była Polska, odchodzi w niebyt. Tak, to jest już niemalże fakt, któremu trudno byłoby zaprzeczyć. Po dewastacji trójpodziału władzy i zawłaszczeniu najważniejszych instytucji państwa (Trybunały, Sądy Powszechne, Prokuratura, Policja, Siły Zbrojne etc.) nadszedł czas na „złe” bo wolne media, które „depczą po piętach” aferzystom wszelkiej maści, z różnych obozów politycznych, wśród których najbardziej aktywni są ci obecnej władzy. Zamiast doganiać Zachód i pogłębiać z nim współpracę opartą na obopólnych korzyściach rząd i prezydent, mniej bądź bardziej świadomie, niszczą dorobek pokoleń Polaków. Polsce zaczyna realnie grozić powrót w strefę wpływów sukcesora dawnego państwa komunistycznego – ZSRR, a obecnie noszącego nazwę Federacji Rosyjskiej. Powie ktoś, że to przesada czy nawet rzecz nieprawdopodobna, a jednak jest tak, że działania podejmowane przez polityków rządzącego obozu do tego prowadzą.
Sytuacja społeczno – polityczna w Europie i świecie staje się coraz bardziej dynamiczna w tym sensie, że niewiele myli się ten kto uważa, że być może wkrótce świat stanie się po raz trzeci globalną beczką prochu, która wybuchnie ze wzmożoną siłą. Nie jest także według mnie i nie powinno być zaskoczeniem, że jeżeli do tego dojdzie swój całkiem spory w tym udział będzie mieć też nasze państwo, które już dziś wraz z Węgrami staje się „koniem trojańskim Unii Europejskiej”. Na bok odłóżmy tu „pozytywne” deklaracje władzy, która wprost nie może się do prób destrukcji porządku europejskiego przyznać. Włóżmy między bajki dobrą wolę Kaczyńskiego i jego politycznej „familii”, która objęła już mackami niemal wszystko, a chce nas przekonać, że działa w interesie Polski. Jeśli już, to tylko we własnym partykularnym, partyjno – prywatnym. Teraz zaś ostrzy sobie zęby na wolne media, bo te „stoją jej ością w gardle”!
Przyjrzyjmy się w tym kontekście sytuacji jaka ma miejsce obecnie na Węgrzech. Otóż po zwycięstwie Fideszu Wiktora Orbana, ten całkowicie podporządkował sobie niemal wszystkie wolne media w kraju: TV, Radio, prasę, a także w znaczącym zakresie media społecznościowe. I chociaż nadal 1/3 ich wszystkich ma względną swobodę (jeszcze póki co publicystów nie zamykają), to np. większość dziennikarzy śledczych pracuje w domach. Dzieje się tak ze względu: na brak środków (państwowe reklamy obsługują sami swoi) oraz zastraszanie. Węgierskie układy wynikające z politycznych, rodzinnych, biznesowych oraz korupcyjnych powiązań i takich też działań, stały się przykładem dla wielu polskich „fachowców od finansów i moralności”! Polska gospodarka się cofa, a to dopiero początek! Odczujemy to wszyscy w czasie dekoniunktury, szeroko rozumianej nie tylko, jako cykl ekonomiczny, ale także z powodu sprzeniewierzenia się zasadom UE, co spowoduje spadek „rzeki pieniędzy” płynącej dotąd do Polski.
Decyzja o „wrogim przejęciu” mediów została prawdopodobnie podjęta już dawno, ale nie było dotąd jak widać na tyle sprzyjających warunków, aby tego dokonać. Jednakże nie łudźmy się; to priorytet tej władzy. Zapyta przeciętny, słabo wykształcony Polak: I co z tego, że tak się stanie? Czy mnie to dotknie? Pomyśli też sobie, że wichrzyciele próbują mącić mu w głowie po to, żeby przejąć władzę od „dobrego rządu 500+”, w czym utwierdzą ich zwłaszcza nasi „pasterze” z chciwym oligarchą z Torunia na czele! A ja powiem, że jeśli rząd przejmie media to znajdziemy się w sytuacji Polaków z czasów PRL, gdzie „jedynym słusznym” medium był popularny wtedy „kołchoźnik” z gałką siły głosu! Zero wiedzy i możliwości kontroli zepsutej władzy, która będzie robić to, co tylko będzie chciała! Ba, już robi co chce wbrew nie tylko większości Polaków, ale również UE, do której przystąpiła na własną prośbę, wykorzystała, a teraz osłabia każdego dnia!
Reasumując przypomnę raz jeszcze, że wolne media są dla nas bezpiecznikiem, który nas zabezpiecza przed bezprawiem pseudodyktatorów (jeżeli chodzi o poziom), którzy chcą uchodzić za równych tym prawdziwym, mającym kiedyś charyzmę i jakąś wizję, a nie anarchię i chaos, ale i tak szkodliwych dla narodów i państw. Nie wiem, czy swego rodzaju preludium do działań mających na celu zawłaszczenie mediów nie jest próba przejęcia majątków ruchów i stowarzyszeń wyższej użyteczności (np. WOŚP) i oceny przy tym naszej – Polaków reakcji! Dlatego nie możemy ani na jedno, ani na drugie im pozwolić!
Dariusz Stokwiszewski
Angela Merkel żegna się ze stanowiskiem przewodniczącej partii. Koniec ery Merkel

Deutsche Welle
Po 18 latach Angela Merkel żegna się ze stanowiskiem przewodniczącej partii. W swoim wystąpieniu apelowała przede wszystkim o jedność.
– To był dla mnie wielki zaszczyt i przyjemność – powiedziała Angela Merkel w swoim pożegnalnym przemówieniu na kongresie Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) w Hamburgu. Po 18 latach Merkel żegna się ze stanowiskiem przewodniczącej partii. Kanclerz apelowała o jedność i wysiłek w zachowanie spójności. W „czasach jak te” chodzi o to, by jednoczyć „nasz kraj”, Europę, starszych i młodszych, wschód i zachód, tutejszych i migrantów – mówiła Merkel.
Jedność chadecji
Wezwała także do spójności partii chadeckich. – Dokąd prowadzi nas niekończący się spór, przekonały się CDU i CSU w ostatnich latach – stwierdziła Merkel. Partie doświadczyły też „dokąd prowadzi jedność” – dodała, wskazując na 50 lat, od kiedy obydwie partie chadeckie wspólnie proponują kandydata lub kandydatkę na stanowisko kanclerza.
Merkel podkreśliła, że poprzez swoje wartości i wiodącą rolę jako „partie środka” CDU i CSU muszą jednoczyć ludzi. Hamburski kongres utoruje drogę, by mogło tak być także po upływie obecnej kadencji – zapewniła Merkel.
Wybrała floret lub milczenie
Nawiązała także do kongresu partii w 2000 roku, kiedy została wybrana szefową CDU. Motto tamtego kongresu, odbywającego się na tle afery czarnych kont, brzmiało „Do rzeczy”. – To typowe dla Merkel, rzeczowe, wręcz suche – powiedziała o swoim stylu polityki odchodząca szefowa CDU.
Partia nie zawsze miała z nią łatwo – przyznała Merkel, tłumacząc, że niektórym chadekom brakowało „ostrego ataku” na przeciwników z prawej czy lewej strony sceny politycznej. – Zamiast tego wybrałam floret, wolałam milczeć albo w ogóle nie skakać przez poprzeczkę, którą mi ustawiono – powiedziała kanclerz Niemiec.
Delegaci żegnali ją dziewięciominutowym aplauzem na stojąco. Niektórzy nie kryli łez. Merkel próbowała zachować kamienne oblicze, ale na jej twarzy było widoczne wzruszenie.
Koniec ery Merkel w CDU
Angela Merkel kierowała CDU od 2000 roku. Na zjeździe w Hamburgu 7 grudnia jej era dobiegnie końca. O schedę po Merkel ubiega się trzech kandydatów: sekretarz generalna partii Annegret Kramp-Karrenbauer, były szef klubu poselskiego CDU/CSU w Bundestagu Friedrich Merz i obecny minister zdrowia Jens Spahn. 1001 delegatów wybierze w tajnym głosowaniu następcę Angeli Merkel.
REDAKCJA POLECA








