„Jarku, obnażyłeś swoją bezsilność” – List Romana Giertycha do Kaczyńskiego
Roman Giertych
To nie jest ważne, że kazałem ci mówić do siebie ‘wuju’. To nawet nie jest ważne, żeście mnie znieważali, krzycząc ‘morderca’. Ważne jest to, że w obecnej Polsce nie jesteś żadnym dyktatorem, tylko zwykłym obywatelem. Twoja bezradność, bezsilność, niemoc i brak sprawczości okazały się przed oczyma milionów Polaków
List do Jarosława Kaczyńskiego
Drogi Jarku!
Dzisiaj miałem spotkanie z trzema tysiącami internautów i podczas tego spotkania zrozumieliśmy, co tak naprawdę się stało 2 kwietnia 2025 roku na mównicy sejmowej.
Bo to nie jest ważne, że stałeś jak śmiesznie podskakujący dzieciak, i to bez znaczenia, że między nami jest różnica wzrostu. To nie jest ważne, że kazałem ci mówić do siebie „wuju”, a ciebie zatkało. To nawet nie jest ważne, żeście mnie znieważali, krzycząc „morderca”, i pokazaliście tym samym zachowanie żuli.
Ważne jest coś innego. Ważne jest to, że ukazała się twoja całkowita bezsilność. Miałem zaszczyt i honor, w imieniu tych, którzy na mnie głosowali, w imieniu tych, którzy głosowali na KO i na całą Koalicję 15 października, pokazać ci, że nie możesz wchodzić na mównicę bez trybu, że musisz się słuchać prowadzącego obrady, że w obecnej Polsce nie jesteś żadnym dyktatorem, tylko że jesteś zwykłym obywatelem.
Twoja bezradność, bezsilność, niemoc i brak sprawczości okazały się przed oczyma milionów Polaków i to ich ukazanie spowodowało, że straciłeś dzisiaj 5 punktów sondażowych dla swego kandydata, co oznacza dla was katastrofę.
Myśmy 8 lat czekali w bezsilności, patrząc, jak niszczysz nasz kraj. Patrzyliśmy bezsilnie, jak kradniecie, jak rozwalacie kompromis aborcyjny haniebnym wyrokiem Trybunału Julii Przyłębskiej, jak doprowadzacie do tysięcy zgonów w epidemii, jak ośmieszacie nas na świecie, jak matołów robicie dyrektorami i prezesami ważnych instytucji, jak niszczycie ład konstytucyjny, jak przejmujecie prokuraturę i sądy, jak prześladujecie przeciwników politycznych, jak kłamiecie o Smoleńsku, jak zamieniacie TVP w maszynę hejtu i nienawiści. I jeszcze na wiele innych rzeczy bezsilnie patrzyliśmy.
A teraz ty bezsilnie waliłeś rączką w pulpit, bo nie mogłeś bez trybu wejść na mównicę i nie możesz powstrzymać śledztwa, które cię przeraża.
To był wielki honor, w imieniu milionów Polaków, obnażyć twoją bezsilność, Jarku. Właśnie po to Polacy wybrali mnie do Sejmu RP.
I wiedz, że nigdy nie pozwolimy, abyś odzyskał siłę. Nigdy.
Roman Giertych Twój „Wuj”.
Hołownia znikający – czyli cud medialnej teleportacji
OBSERWATORIUM POLEMICZNE
Zbigniew Moskal
Hołownia, człowiek niegłupi, rusza w trasę po Polsce, mówi rzeczy… i tu nagle dzieje się cud. NIC. ZERO. CISZA. Zamiast niego klikają się wycieczki Mentzena na TikToka i histerie komentatorów. A przecież Hołownia mówi z humorem i sensem – tyle że do pustej sali. Halo, media? Słyszycie coś? Nie? To Hołownia znowu coś ważnego powiedział.
Zadziwiające, jak łatwo można w Polsce zniknąć
Nie potrzeba peleryny niewidki z Hogwartu, wystarczy mieć na imię Szymon i chcieć być prezydentem. Hołownia, człowiek niegłupi, elokwentny, błyskotliwy, rusza w trasę po Polsce, spotyka się z wyborcami, mówi rzeczy… i tu nagle dzieje się cud. NIC. ZERO. CISZA. Telewizje milczą, portale ziewają, media społecznościowe wolą memy z Mentzenem niż merytoryczne riposty Hołowni.
Tymczasem Szymon robi coś, co powinno być nośnikiem medialnym pierwszej klasy: rozwala program Mentzena na części pierwsze, z precyzją szwajcarskiego zegarka i humorem, który sprawia, że widz się śmieje, zanim zdąży się zezłościć. Ale nie, to się nie klika. Klikają się wycieczki Mentzena do TikToka i histerie politycznych komentatorów, którym sen z powiek spędza jego sondażowa forma.
Hołownia? Ma przyprawioną „gębę” płaczka, katolika z przechyłem na zakaz tańców i całowania w miejscach publicznych. A przecież bliżej mu dziś do liberalnego duszpasterza, który wyrzucił z ambony klerykalizm i wpuścił do niej zdrowy rozsądek. Ale kto by to zauważył? Przecież lepiej zrobić z niego mema niż pochylić się nad treścią.
Irytujące? Jak najbardziej. Bo kiedy ktoś mówi rzeczy ważne i potrzebne, i to w sposób przystępny, dowcipny i spokojny, to powinien dostać czas antenowy, nie pogardliwe wzruszenie ramion. Zamiast tego mamy medialny fenomen Hołowni, którego nie ma – jakby przez przypadek dostał się do polityki przez tajne przejście w redakcji „Znaku” i do dziś nie może znaleźć wyjścia.
Ale może to właśnie jego siła – mówić sensownie i nie robić z siebie błazna. Problem w tym, że w tym cyrku błazen ma mikrofon, a klaun z sercem i mózgiem gra w pustej sali.
Niemcy tracą pozycję ulubionego kierunku azylantów. UE obawia się nowej fali uchodźców
Monika Stefanek
Po raz pierwszy od lat Niemcy przestały być głównym kierunkiem dla osób ubiegających się o azyl w Unii Europejskiej. Mimo znaczącego spadku liczby wniosków, Komisja Europejska ostrzega, że sytuacja może wkrótce ulec zmianie. Powód? Narastające napięcia geopolityczne i nowe zagrożenia w regionie Bliskiego Wschodu.
Fot. thefad.pl / AI
Rekordowy spadek wniosków o azyl
Z najnowszego, nieopublikowanego raportu Komisji Europejskiej, do którego dotarł niemiecki dziennik Welt am Sonntag, wynika, że liczba osób ubiegających się o ochronę w Niemczech spadła w pierwszym kwartale 2025 roku aż o 41 procent. To najniższy wynik od lat – łącznie złożono 37 387 wniosków.
Tymczasem to Francja przejęła pierwsze miejsce na liście – tam złożono 40 871 wniosków, a tuż za nią uplasowała się Hiszpania z wynikiem 39 318. Niemcy po raz pierwszy od dekady znalazły się poza podium.
UE notuje ogólny spadek migracji
Zmniejszenie liczby wniosków widoczne jest w całej Unii. Według danych z raportu, w pierwszych trzech miesiącach roku łącznie 210 641 osób złożyło wniosek o azyl w krajach UE, Norwegii i Szwajcarii. To o 19 procent mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.
Kraje z najniższą liczbą złożonych wniosków to Węgry (22) oraz Słowacja (7), co odzwierciedla ich twardą linię wobec migracji.
Skąd przybywają uchodźcy?
Choć kierunki migracji się zmieniają, niektóre źródła pozostają niezmienne. W pierwszym kwartale 2025 roku najwięcej osób ubiegających się o azyl pochodziło z:
Wenezueli – 25 375 osób (wzrost o 44 proc.),
Afganistanu – 21 524 osoby,
Syrii – 15 138 osób (spadek o 56 proc.).
Wyraźnie wzrosła też liczba wniosków składanych przez obywateli Ukrainy (o 84 proc.), Chin (o 87 proc.) i Indii (o 56 proc.).
W Niemczech, mimo spadku ogólnej liczby, Syryjczycy nadal stanowią jedną czwartą wszystkich wnioskodawców.
Komisja Europejska ostrzega: może być gorzej
Według Komisji Europejskiej, obecny spadek może być jedynie przejściowy. W raporcie ostrzeżono, że w najbliższych miesiącach liczba wniosków o azyl może ponownie znacząco wzrosnąć. Powodem są m.in. masowe aresztowania w Turcji oraz rosnąca niestabilność na Bliskim Wschodzie.
Szczególne zaniepokojenie budzi sytuacja w Syrii, gdzie doszło do brutalnych starć między zwolennikami byłego prezydenta Baszara al-Assada a islamistycznymi bojówkami wspierającymi nowy rząd w Damaszku. Dodatkowo, jak zaznaczają eksperci Komisji, osłabienie syryjskiej straży przybrzeżnej – będące efektem wojny domowej – może doprowadzić do odrodzenia się siatek przemytniczych, które przez ostatnie lata pozostawały nieaktywne.
„Istnieje realne ryzyko, że w najbliższym czasie zaobserwujemy kolejną falę migracyjną do Europy”– podkreśla jeden z autorów raportu cytowany przez Welt am Sonntag.
Europa na zakręcie
Chociaż obecne statystyki mogą dawać chwilowy oddech wielu państwom członkowskim, niepewna sytuacja polityczna w sąsiedztwie UE zmusza do zachowania czujności. Niewykluczone, że obecne miesiące będą jedynie ciszą przed kolejnym migracyjnym wyzwaniem.
REDAKCJA POLECA
script type=’text/Javascript’>
opracowanie: Dariusz Frach, thefad.pl
Roman Giertych: 50 twarzy Kaczyńskiego
Roman Giertych
To, co wydarzyło się w Sejmie 2 kwietnia, nie ma żadnego precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu. (…) Gdy mówiłem, nie słyszałem nawet swojego głosu – tak głośno się wokół mnie zrobiło. (…) Z mojej perspektywy te wrzaski wyglądały jak krzyki pięćdziesięciu opętanych. (…) Dla pana Kaczyńskiego i pani Arent będę się domagał roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz po 300 tysięcy złotych na WOŚP
To, co wydarzyło się w Sejmie 2 kwietnia, nie ma żadnego precedensu w historii polskiego parlamentaryzmu. Pięćdziesięciu posłów zagłuszających moje wystąpienie najgorszą zniewagą, jaką może dotknąć człowieka – czyli nazwaniem kogoś mordercą – pokazało całej Polsce, że są gotowi zrobić dla tego człowieka wszystko.
Z mojej perspektywy te wrzaski wyglądały jak krzyki pięćdziesięciu opętanych. Gdy mówiłem, nie słyszałem nawet swojego głosu – tak głośno się wokół mnie zrobiło. Przecież każdy i każda z tych pięćdziesięciu posłów wie, że nikogo nie zabiłem, a wiązanie mnie ze śmiercią Barbary Skrzypek tylko dlatego, że sześć lat temu podjąłem się prowadzenia sprawy w imieniu Geralda Birgfellnera, to idiotyzm wielokrotnie przekraczający nawet bezczelne oskarżenia o „zbrodnię smoleńską”.
Zrobiły to osoby, które ostentacyjnie nazywają się katolikami, a niektóre z nich widziałem, jak wychodziły z kaplicy sejmowej po rekolekcjach wielkopostnych. Tymczasem takie lżenie innego człowieka to ciężki grzech. Ponadto rzucanie w twarz podczas przemówienia posła w Sejmie tego typu oskarżeń jest chyba najpoważniejszym rodzajem popełnienia przestępstwa znieważenia funkcjonariusza publicznego wykonującego swoje obowiązki służbowe (art. 226 kk).
Dlatego też Klub Parlamentarny Koalicji Obywatelskiej złożył zawiadomienie na posłów PiS do prokuratury. Jako pokrzywdzony będę aktywną stroną tego postępowania i będę się domagał bardzo szybkiego śledztwa. Sprawa jest ewidentna. Dowodem są nagrania. Przepis jest oczywisty. Poseł to funkcjonariusz publiczny. Występowałem w ramach obowiązków służbowych, a ich wrzaski były związane z moim wystąpieniem. Właściwie wszyscy powinni być skazani na pierwszej rozprawie. Moim celem jest zakończenie tej sprawy w tym roku.
Będę się domagał dla każdego z nich sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok oraz, w związku z zawieszeniem kary, nałożenia obowiązku zapłaty 200 tysięcy złotych na rzecz WOŚP. Niech ich pieniądze zasilą dobro. Dla pana Kaczyńskiego i pani Arent będę się domagał roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz po 300 tysięcy złotych na WOŚP. Orzeczenie takich kar oznaczałoby oczywiście, że wszyscy oni straciliby mandaty poselskie (przestępstwo jest ścigane z oskarżenia publicznego) oraz do końca zatarcia skazania nie mogliby kandydować.
Jednakże przewiduję amnestię wielkanocną. Jeżeli którykolwiek z tych posłów publicznie przeprosi mnie w nagraniu lub na żywo w TVP do tegorocznej Wielkanocy oraz prześle mi do kancelarii swoje przeprosiny, to będę wnioskować o warunkowe umorzenie jego sprawy bez żadnych kar.
Ta amnestia nie dotyczy pani Arent, pana Kaczyńskiego i wszystkich członków rządów Mateusza Morawieckiego, gdyż powinni być bardziej świadomi swoich czynów i bardziej za nie odpowiadają.
Apeluję do tych posłów, którzy mogą skorzystać z tej amnestii: przeproście, abyście potem nie płakali, gdyż przyjdzie wam płacić za swe czyny. Przeproście też dlatego, że zrobiliście coś złego. Ja też mam rodzinę. Wyobraźcie sobie, co by wasi najbliżsi czuli, gdyby taka sytuacja was spotkała.
Kaczyński was zwiódł, bo boi się sprawy karnej, która przybrała dla niego niekorzystny obrót. I wciągnął was w ten swój strach i nienawiść. Nie bójcie się go. On już żadnych list wyborczych ustawiać nie będzie, bo nieuchronnie spotka go, do następnych wyborów, surowa sprawiedliwość.
Liczę na to, że się zreflektujecie.
Roman Giertych
Pong wraca! Zagraj z nami w kultową grę z dawnych lat
W czasach, gdy gry komputerowe dopiero stawiały pierwsze kroki, a słowo „grafika” oznaczało kilka białych pikseli poruszających się po czarnym tle, narodziła się legenda. Pong — prosta, ale genialna w swojej formie gra symulująca tenis stołowy — zdobyła uznanie graczy na całym świecie. Dwie pionowe kreski, odbijająca się piłeczka i napięcie, które rosło z każdą wymianą. W tamtych latach to była rewolucja, dziś – powrót do źródeł gamingu.
Fot. thefad.pl
Kultowa rozgrywka w nowej odsłonie
W erze fotorealistycznych gier i otwartych światów z setkami godzin rozgrywki łatwo zapomnieć, jak wciągająca potrafi być prosta mechanika. Pong, choć minimalistyczny, to przykład tego, że mniej znaczy więcej. Dlatego przygotowaliśmy dla Ciebie wyjątkową niespodziankę — neonową wersję klasycznego Pong, dostępną bezpośrednio z poziomu przeglądarki.
Nowa edycja zachowuje ducha oryginału, dodając mu tylko lekki, futurystyczny sznyt. To ukłon w stronę retro estetyki, który nie tylko cieszy oko, ale też przypomina, że gry zaczynały się od pasji i pomysłu, a nie milionowych budżetów.
Zasady gry? Proste jak dawniej
Rozgrywka jest intuicyjna i błyskawicznie wciąga — dokładnie tak, jak robiła to kilkadziesiąt lat temu. Możesz grać samemu, rywalizując ze sztuczną inteligencją, lub zaprosić znajomego i zmierzyć się w trybie dla dwóch graczy.
Sterowanie:
Gracz 1: W – góra, S – dół
Gracz 2: Strzałka ↑ – góra, Strzałka ↓ – dół
Spacja: przełącza tryb gry między 1 a 2 graczy
Gra kończy się, gdy któryś z graczy zdobędzie 10 punktów. Wynik aktualizuje się automatycznie, a Ty możesz od razu rozpocząć kolejną rundę.
Powrót do przeszłości, który wciąga
To tylko kilka minut zabawy — ale dokładnie takich, jakie zostają w pamięci na długo. Pong nie potrzebuje realistycznych i zaawansowanych efektów. To gra, do której chce się wracać. Samemu, z przyjacielem, z nostalgią albo z ciekawości.
i przekonaj się, jak potrafi bawić gra, która miała być tylko prostym eksperymentem.
Powodzenia!
Dariusz Frach, thefad.pl
Elon Musk blokuje na X konta krytyczne wobec Putina, Netanjahu i Trumpa. UE szykuje miliardową karę
Elon Musk, przejmując Twittera w 2022 roku i przemianowując go na „X”, zapowiadał erę wolności słowa i końca cenzury. Dziś te deklaracje zderzają się z rzeczywistością, która coraz częściej przypomina tę z zarzutów kierowanych wobec autorytarnych reżimów. Jak informuje m.in. The New York Times, Komisja Europejska przygotowuje się do nałożenia bezprecedensowej kary na platformę X za łamanie przepisów Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA).
Fot. thefad, AI
Algorytmiczna cenzura i selektywna widoczność
Od kilku miesięcy zarzuty wobec X dotyczą nie tylko braku moderacji mowy nienawiści czy dezinformacji, ale także aktywnego tłumienia treści, które nie są zgodne z poglądami Elona Muska. Według informacji opublikowanych przez niezależnych badaczy oraz cytowanych przez międzynarodowe media, sztuczna inteligencja wykorzystywana na platformie miała celowo ograniczać zasięgi kont krytykujących Władimira Putina, Donalda Trumpa oraz izraelską operację wojskową w Strefie Gazy.
W tym samym czasie promowane są konta wspierające Muska oraz profile szerzące skrajnie prawicowe narracje. Jak zauważają komentatorzy, to zwrot o 180 stopni w stosunku do obietnic „neutralności technologicznej” i „wolności wypowiedzi”, jakie Musk składał po przejęciu platformy.
Europejska odpowiedź: miliardowa kara i wymogi systemowe
Zgodnie z doniesieniami The New York Times, Komisja Europejska planuje ogłoszenie decyzji o karze już tego lata. Może ona przekroczyć 1 miliard dolarów i być pierwszym przypadkiem zastosowania przepisów DSA w takiej skali. Kluczowe zarzuty to:
brak przejrzystości algorytmicznej,
niedostateczna moderacja treści naruszających prawo UE,
ograniczanie dostępu do danych dla niezależnych badaczy,
promowanie treści ekstremistycznych.
Unia Europejska rozważa też zastosowanie sankcji nie tylko wobec samej platformy X, ale również wobec innych przedsięwzięć kontrolowanych przez Elona Muska, takich jak SpaceX, Neuralink, xAI czy The Boring Company. Wyjątkiem miałaby być Tesla, która jako spółka notowana na giełdzie nie podlega bezpośredniej kontroli Muska.
Musk w defensywie
Według nieoficjalnych informacji, Elon Musk miał reagować z „furią” na zapowiedzi KE. W ostatnich miesiącach miliarder notuje znaczne straty finansowe, m.in. w wyniku bojkotów konsumenckich i spadków wartości jego firm. Wizerunkowo Musk coraz bardziej postrzegany jest jako osoba sympatyzująca z ruchami skrajnie prawicowymi, co dodatkowo pogarsza jego pozycję w oczach opinii publicznej i inwestorów.
Polaryzacja i przyszłość platformy
Decyzja Komisji Europejskiej może być punktem zwrotnym nie tylko dla X, ale dla całego ekosystemu medii społecznościowych. Przypadek Elona Muska pokazuje, że wolność słowa w cyfrowej przestrzeni może być wykorzystywana instrumentalnie, a deklaracje o „neutralności” często służą jedynie legitymizacji konkretnych interesów politycznych i gospodarczych.
Nowe cła Trumpa: Wojna handlowa czy strategiczny plan dla Ameryki? Co naprawdę chce osiągnąć?
Waszyngton, 2 kwietnia 2025 r. – Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił wprowadzenie nowych ceł na importowane towary, co stanowi kolejny krok w realizacji jego wizji gospodarczej. Pakiet taryf, nazwany przez administrację „wielkim uderzeniem”, ma wejść w życie w najbliższych dniach i obejmuje szeroki zakres produktów – od pojazdów i części samochodowych po półprzewodniki i farmaceutyki. Jakie są rzeczywiste założenia tej polityki i co może oznaczać dla gospodarki USA oraz ich partnerów handlowych?
Fot. screen shot / youtube
Co wiemy o nowych cłach?
Zgodnie z zapowiedziami Białego Domu, od 3 kwietnia w pełni zmontowane pojazdy importowane do USA zostaną obłożone cłem, a od maja taryfy obejmą także kluczowe komponenty motoryzacyjne. W planach znajdują się również podatki na półprzewodniki, leki, produkty spożywcze oraz miedź. W marcu wprowadzono już cła na wybrane towary z Chin, a obecna fala ma rozszerzyć ten zakres. Trump zapowiedział także tzw. cła wzajemne, dostosowane do stawek nakładanych na amerykańskie produkty przez innych partnerów handlowych.
Informacje te pokrywają się z doniesieniami medialnymi, w tym z „Rzeczpospolitej” i „Money.pl”, które od listopada 2024 roku relacjonują przygotowania do protekcjonistycznej polityki Trumpa. Potwierdza to również jego kampanijna retoryka, w której podkreślał konieczność ochrony amerykańskiego przemysłu i zmniejszenia deficytu handlowego.
Cele administracji
Trump przedstawia trzy główne założenia swojej strategii. Po pierwsze, chce stymulować krajową produkcję poprzez zachęcanie firm do przenoszenia fabryk do USA – wsparciem mają być ulgi podatkowe i uproszczenia administracyjne. Po drugie, cła mają generować dochody do budżetu federalnego, które sfinansują planowane obniżki podatków, w tym zwolnienie z opodatkowania napiwków i dochodów z ubezpieczeń społecznych. Po trzecie, taryfy mają służyć jako narzędzie negocjacyjne w relacjach międzynarodowych, zastępując sankcje, które – według Trumpa – osłabiają pozycję dolara.
Te cele znajdują odzwierciedlenie w wypowiedziach doradców prezydenta, takich jak Peter Navarro, który w styczniu 2025 roku w CNBC przekonywał, że cła mogą pokryć koszty obniżek podatkowych szacowanych na 4,6 biliona dolarów w ciągu dekady.
Skala i realność planów
Nowe taryfy dotknęły już Kanadę, Meksyk i Chiny – kraje odpowiadające za około 40% amerykańskiego handlu towarowego. Wstrzymanie części ceł wobec sąsiadów USA było wynikiem ich ustępstw w kwestiach migracji i walki z przemytem narkotyków, co potwierdza elastyczność podejścia Trumpa. Prezydent ma szerokie uprawnienia do nakładania ceł na podstawie ustaw o bezpieczeństwie narodowym i interesach gospodarczych, co czyni te działania prawnie wykonalnymi bez zgody Kongresu.
Zgodnie z analizą Uniwersytetu Yale, obecne i planowane taryfy mogą podnieść średni poziom ceł w USA do niemal 10% — byłby to najwyższy poziom od 1943 roku. Biały Dom podkreśla, że te zmiany mają charakter historyczny i stanowią jeden z filarów nowej strategii gospodarczej.
Potencjalne skutki
Ekonomiści szacują, że nowe taryfy mogą zwiększyć koszty życia Amerykanów. Gospodarstwa domowe mogą stracić nawet 2000 dolarów rocznie z powodu wzrostu cen importowanych towarów. Firmy takie jak Walmart czy Target już sygnalizują możliwe podwyżki, choć niektóre przedsiębiorstwa zagraniczne rozważają obniżki cen lub przeniesienie produkcji do USA, co mogłoby częściowo zrealizować wizję Trumpa.
Na arenie międzynarodowej istnieje ryzyko eskalacji napięć handlowych. Chiny, Kanada i Meksyk zapowiedziały działania odwetowe, co może prowadzić do szerszej wojny celnej. Dane historyczne, w tym skutki ustawy Smoota-Hawleya z 1930 roku, sugerują, że protekcjonizm może wywołać spowolnienie gospodarcze, choć obecny kontekst geopolityczny różni się od realiów sprzed niemal wieku.
Ocena i perspektywy
Polityka celna Trumpa to kontynuacja trendu zapoczątkowanego w jego pierwszej kadencji, kiedy na chińskie towary nałożono taryfy warte 380 miliardów dolarów. Obecne działania są jednak bardziej ambitne i obejmują szerszy zakres partnerów handlowych. Choć administracja podkreśla korzyści dla amerykańskiej gospodarki, eksperci pozostają podzieleni – protekcjonizm może wzmocnić niektóre sektory, ale niesie też ryzyko inflacji i globalnych reperkusji.
W najbliższych miesiącach kluczowe będą reakcje rynków i negocjacje z partnerami handlowymi. Nowe cła to nie tylko decyzja ekonomiczna, ale i polityczna, która może na nowo zdefiniować rolę USA w globalnym handlu.
DF, thefad.pl / Źródła: Bloomberg, Reuters, CNBC, Yale University Budget Lab, Center for Strategic & International Studies, „Rzeczpospolita”, Money.pl
Tanie i skuteczne środki do mycia podłóg przemysłowych – oferta hurtowni Maxchem dla firm sprzątających
Utrzymanie czystości w przestrzeniach przemysłowych to zadanie wymagające specjalistycznych rozwiązań. Hale magazynowe, zakłady produkcyjne czy centra logistyczne codziennie narażone są na intensywne zabrudzenia – oleje, smary, pyły czy ślady kół wózków widłowych. Dlatego tak ważne jest, by korzystać z odpowiednio dobranych, tanie i skutecznych środków do mycia podłóg przemysłowych. Hurtownia Maxchem, specjalizująca się w chemii profesjonalnej, prezentuje najlepsze rozwiązania dla firm sprzątających, które szukają skuteczności, bezpieczeństwa i opłacalności w jednym.
Wyzwania w utrzymaniu czystości w przestrzeniach przemysłowych
Podłogi przemysłowe różnią się znacznie od tych, które spotykamy w biurach czy domach. Często wykonane są z betonu, żywic epoksydowych lub płytek technicznych, które narażone są na agresywne zabrudzenia. Utrzymanie ich w czystości wymaga stosowania preparatów o silnym działaniu odtłuszczającym, które jednocześnie nie uszkadzają powierzchni ani nie stwarzają zagrożenia dla użytkowników. Problemem wielu zakładów jest też skala – im większa powierzchnia do umycia, tym większe zużycie środków czystości i koszty. Dlatego coraz więcej firm szuka tanich i skutecznych środków do mycia podłóg przemysłowych, które poradzą sobie z silnymi zabrudzeniami i jednocześnie będą wydajne oraz bezpieczne dla ludzi i środowiska.
Czym powinien charakteryzować się dobry środek do mycia podłóg przemysłowych?
Wybierając tanie i skuteczne środki do mycia podłóg przemysłowych, warto zwrócić uwagę na kilka kluczowych cech:
Skuteczność – preparat musi radzić sobie z typowymi dla danego zakładu zanieczyszczeniami: tłuszczami, olejami, osadami z gumy, pyłem przemysłowym.
Wydajność – środki koncentratowe pozwalają na sporą oszczędność, zwłaszcza w dużych zakładach.
Bezpieczeństwo – zarówno dla użytkowników, jak i czyszczonych powierzchni. Preparaty nie mogą pozostawiać śliskiej warstwy ani uszkadzać materiałów.
Zgodność z maszynami – środki powinny być kompatybilne z automatami szorującymi i maszynami myjącymi, które są powszechnie stosowane w halach produkcyjnych.
Dlaczego hurtownia Maxchem to dobry wybór dla firm sprzątających?
Maxchem od lat dostarcza tanie i skuteczne środki do mycia podłóg przemysłowych dla szerokiego grona klientów – od firm sprzątających po duże zakłady przemysłowe. Dzięki doświadczeniu i selekcji sprawdzonych producentów, w ofercie hurtowni znajdują się preparaty dopasowane do różnych potrzeb i budżetów. Klient może liczyć na fachowe doradztwo oraz elastyczne formy współpracy, w tym możliwość zakupu w dużych opakowaniach zbiorczych (kanistry 5, 10 i 20 litrów), co przekłada się na realne oszczędności.
Przykładowe linie produktowe w ofercie Maxchem
Wśród rekomendowanych tanich i skutecznych środków do mycia podłóg przemysłowych znajdują się m.in.:
Maxclean INDUSTRY+ – silny koncentrat alkaliczny do mycia podłóg betonowych, idealny do usuwania olejów i smarów.
EcoFloor NEUTRAL – niskoalkaliczny środek do codziennego czyszczenia posadzek wrażliwych, rekomendowany do hal produkcyjnych z ruchem pieszym.
FloorPower HD – produkt do maszynowego mycia silnie zabrudzonych podłóg, bezpieczny dla żywic epoksydowych i powierzchni antystatycznych.
MaxPro Citrus – środek z aktywnymi rozpuszczalnikami cytrusowymi, który łączy skuteczność z przyjemnym zapachem, szczególnie popularny w branży spożywczej.
Jak zoptymalizować koszty zakupu chemii przemysłowej?
Firmy sprzątające i właściciele obiektów mogą znacznie obniżyć koszty czyszczenia poprzez:
Zakupy hurtowe – Maxchem oferuje atrakcyjne rabaty przy zamówieniach zbiorczych.
Wybór koncentratów – silne preparaty rozcieńczane wodą mogą być nawet kilkukrotnie tańsze w przeliczeniu na litr roztworu roboczego.
Dobór preparatu do rodzaju zabrudzenia – zbyt silny środek do lekkich zabrudzeń to niepotrzebne koszty.
Szkolenie personelu – prawidłowe dozowanie i stosowanie chemii wpływa na skuteczność i zużycie.
Podsumowanie
Wybór odpowiednich środków czystości to kluczowy element w utrzymaniu wysokich standardów higieny w przemyśle. Tanie i skuteczne środki do mycia podłóg przemysłowych, oferowane przez hurtownię Maxchem, stanowią odpowiedź na rosnące potrzeby firm poszukujących wydajnych i bezpiecznych rozwiązań. Dzięki szerokiemu asortymentowi, fachowemu doradztwu i elastycznym warunkom współpracy, Maxchem jest partnerem godnym zaufania dla każdej firmy sprzątającej i przemysłowej.
Awantura w Sejmie. Kaczyński do Giertycha: „Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie!”
Warszawa, 2 kwietnia 2025 r. – Środowe posiedzenie Sejmu rozpoczęło się od burzliwej wymiany zdań między Jarosławem Kaczyńskim, (PiS), a Romanem Giertychem, posłem Koalicji Obywatelskiej (KO). Ostra konfrontacja na mównicy sejmowej, pełna emocji, personalnych ataków i wzajemnych oskarżeń, zakończyła się okrzykami posłów PiS oraz decyzją wicemarszałka Piotra Zgorzelskiego o ogłoszeniu przerwy. Incydent natychmiast odbił się szerokim echem w mediach i opinii publicznej.
Burzliwa wymiana zdań między Jarosławem Kaczyńskim a Romanem Giertychem podczas obrad Sejmu. „Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie!” – krzyczał prezes PiS. Incydent wywołał polityczną burzę. Fot. screenshot. Sejm
Początek sporu: Kaczyński oskarża Giertycha
Wszystko zaczęło się, gdy Jarosław Kaczyński wniósł o zwołanie Konwentu Seniorów w celu organizacji nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu. Tematem miała być dyskusja o „humanitaryzmie w demokracji walczącej”. Prezes PiS w swoim wystąpieniu nawiązał do śmierci Barbary Skrzypek, wieloletniej współpracowniczki partii, oraz decyzji o przeniesieniu z więzienia Ryszarda Cyby, zabójcy działacza PiS Marka Rosiaka. W ostrych słowach zaatakował Romana Giertycha, nazywając go „głównym sadystą”.
– Mamy do czynienia z doprowadzeniem do śmierci Barbary Skrzypek poprzez haniebne przesłuchanie. Mamy tutaj na sali głównego sadystę – Giertycha – grzmiał Kaczyński, wskazując na posła KO. Dodał, że to „człowiek Giertycha, jego adwokat, najbardziej się znęcał” podczas przesłuchania Skrzypek w śledztwie dotyczącym tzw. afery dwóch wież.
Wypowiedź Kaczyńskiego spotkała się z głośnym buczeniem ze strony posłów koalicji rządzącej, podczas gdy parlamentarzyści PiS nagrodzili go brawami.
Giertych kontratakuje: „Jarku, siadaj!”
Roman Giertych nie pozostał dłużny. Niemal natychmiast pojawił się na mównicy, by odpowiedzieć na zarzuty. – Zostałem nazwany sadystą przez pana Jarosława Kaczyńskiego. Jarku, siadaj, uspokój się – powiedział spokojnie, zwracając się bezpośrednio do lidera PiS, który w tym czasie ponownie zbliżył się do mównicy.
Reakcja Kaczyńskiego była błyskawiczna i pełna emocji. – Nie jestem z tobą po imieniu, łobuzie! – wykrzyknął, co tylko podgrzało atmosferę. Giertych, nie tracąc rezonu, odparł: – Nie jestem z panem, panie Kaczyński, po imieniu, tylko badacze genealogii wykazali, że jestem wujkiem pana Kaczyńskiego. Mów mi wuju, Jarku.
Te słowa wywołały prawdziwą burzę. Posłowie PiS ruszyli w stronę mównicy, skandując „Złaź, morderco!” i otaczając obu polityków. Prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski był zmuszony ogłosić 10-minutową przerwę, by uspokoić sytuację.
Tłumaczenia po stronie obu polityków
Po opuszczeniu sali plenarnej Jarosław Kaczyński wyjaśnił dziennikarzom, że jego wystąpienie miało związek ze śmiercią Barbary Skrzypek. – Nie ma wątpliwości, że ta sprawa doprowadziła do jej śmierci. To w wielkiej mierze dzieło człowieka Giertycha, który był szczególnie agresywny podczas przesłuchania – stwierdził, odnosząc się do śledztwa ws. spółki Srebrna.
Z kolei Roman Giertych, komentując zajście, odniósł się do użycia zwrotu „Jarku”. – Jesteśmy spowinowaceni bardzo daleko, pokoleniowo jestem starszy. Powiedziałem: 'Jarku, mów mi wuju’. To tłumaczy, dlaczego mówię do niego per 'ty’, bo jestem jego wujem. Natomiast on nie powinien do mnie mówić w ten sposób – wyjaśnił poseł KO.
Dodał również, że okrzyki „morderca” ze strony posłów PiS traktuje jako zniewagę w czasie wykonywania obowiązków parlamentarnych i zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury.
Giertych wskazywał także, że był zaskoczony nagłą interwencją Kaczyńskiego w trakcie swojego wystąpienia. – Znam Jarka na tyle długo, że wiem, że nie rozmawiał z nią o niczym ważnym przez telefon – powiedział, sugerując, że przed śmiercią Barbara Skrzypek mogła mieć kontakt z prezesem PiS.
Klasyka gatunku w wykonaniu @pisorgpl. Przed chwilą na sali plenarnej żarliwie się modlili, by zaraz wyzywać @GiertychRoman od morderców i sadystów. Miłość do bliźniego w pełnym uderzeniu. Z naciskiem na uderzenie… pic.twitter.com/d6nHLzm9Cv
Środowa awantura w Sejmie wpisuje się w długoletni konflikt między Kaczyńskim a Giertychem. Choć w przeszłości współtworzyli rząd PiS-LPR, dziś pozostają po przeciwnych stronach ostrej politycznej barykady. Sprawa śmierci Barbary Skrzypek, która zmarła 15 marca br., kilka dni po przesłuchaniu w prokuraturze, od tygodni budzi emocje. PiS wskazuje na działania organów ścigania jako przyczynę tragedii, a Koalicja Obywatelska broni działań prokuratury i odrzuca oskarżenia.
DF, thefad.pl / Źródło: Sejm
TVP, TVN i Polsat zorganizują wspólną debatę prezydencką 2025
Warszawa, 31 marca 2025 r. – Trzy największe polskie stacje telewizyjne: Telewizja Polska, TVN i Polsat, przygotowują wspólną debatę prezydencką przed zaplanowanymi na maj wyborami. To pierwsza tego typu inicjatywa w historii polskich kampanii wyborczych, która – jeśli dojdzie do skutku – może istotnie wpłynąć na przebieg końcowej fazy kampanii.
Fot. Matt C / unsplash
Zgodnie z propozycją, debata miałaby się odbyć 12 maja o godzinie 20:00, na sześć dni przed pierwszą turą głosowania. Udział będą mogli wziąć wyłącznie kandydaci, którzy zebrali wymaganą liczbę 100 tysięcy podpisów poparcia, co jest warunkiem rejestracji w wyborach prezydenckich.
Kandydaci deklarują gotowość do udziału
Do udziału w debacie zadeklarowali się już najważniejsi kandydaci. Rafał Trzaskowski, reprezentujący Koalicję Obywatelską, podkreślił potrzebę merytorycznej dyskusji. Karol Nawrocki, kandydat Prawa i Sprawiedliwości, wezwał do debaty na temat bezpieczeństwa państwa, proponując jej przeprowadzenie w Końskich.
Sławomir Mentzen z Konfederacji stwierdził w mediach społecznościowych, że oczekuje konfrontacji programowej, a Szymon Hołownia, kandydat Trzeciej Drogi, wyraził gotowość do udziału w otwartym dialogu, w szczególności z Mentzenem. Również Magdalena Biejat z Nowej Lewicy oraz Adrian Zandberg z Partii Razem zapowiedzieli, że są gotowi do debaty.
Debata prezydencka 2025 – wspólna inicjatywa trzech nadawców
Wspólna inicjatywa TVP, TVN i Polsatu to wydarzenie bez precedensu. Dotychczas debaty prezydenckie były organizowane oddzielnie przez poszczególne redakcje, co często prowadziło do napięć i rezygnacji ze strony niektórych kandydatów. Przypomnieć można sytuację z 2020 roku, gdy Andrzej Duda nie wziął udziału w debacie organizowanej przez TVN i Onet, a Rafał Trzaskowski odmówił udziału w debacie TVP w Końskich.
Planowana współpraca największych nadawców może przełamać dotychczasowe ograniczenia i przyczynić się do bardziej pluralistycznej i wyważonej formuły dyskusji.
Ramy prawne i znaczenie wydarzenia
Zgodnie z artykułem 120 Kodeksu wyborczego, Telewizja Polska, jako nadawca publiczny, zobowiązana jest do organizacji co najmniej jednej debaty prezydenckiej w trakcie kampanii. Wytyczne Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nakładają obowiązek zapewnienia równego dostępu dla wszystkich kandydatów.
Udział TVN i Polsatu w organizacji wydarzenia może znacząco poszerzyć zasięg debaty i wpłynąć na poziom społecznego zainteresowania. Ostateczne szczegóły dotyczące formatu, prowadzących oraz miejsca debaty mają zostać ogłoszone w najbliższych dniach.
Kiedy wybory prezydenckie 2025?
Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się 18 maja 2025 r., a ewentualna druga tura – 1 czerwca. Jeśli debatę uda się zorganizować zgodnie z planem, stanie się ona jednym z najważniejszych momentów końcowego etapu kampanii, oferując wyborcom możliwość bezpośredniego porównania kandydatów i ich programów.
W sytuacji rosnącej polaryzacji politycznej, wspólna debata może mieć istotne znaczenie dla jakości debaty publicznej i sposobu podejmowania decyzji wyborczych przez obywateli.