Buzdyganek naziemny – właściwości i jego zastosowanie
W czasach mody na atletyczną sylwetkę i zdrowy tryb życia wielu sportowców poszukuje naturalnych i bezpiecznych, a zarazem skutecznych metod, dzięki którym uda im się w krótszym czasie zbudować imponującą masę mięśniową i uzyskać upragnioną rzeźbę. Odpowiedzią na takie zapotrzebowanie mogą być suplementy diety oparte o buzdyganek naziemny i kofeinę, które ułatwiają przemianę tłuszczu w mięśnie, a zarazem dodają zastrzyku energii niezbędnego do wytężonych ćwiczeń fizycznych. Jakie właściwości ma ta roślina i w jaki sposób wspiera dążenie do atrakcyjnej sylwetki?
Buzdganek naziemny – rejon pochodzenia i podstawowe właściwości
Tribulus terrestris, zwany też po prostu buzdygankiem naziemnym, to roślina naturalnie występująca w Azji, Afryce, Australii oraz w niektórych rejonach Europy, która znalazła szerokie zastosowanie lecznicze, między innymi w medycynie naturalnej krajów azjatyckich oraz indyjskiej Ayurvedzie. W tej ostatniej stosowany jest przede wszystkim jako lek moczopędny i afrodyzjak. Kultura zachodnia z kolei upatruje w buzdyganku naziemnym naturalny leczniczy środek wspomagający erekcję i poprawiający potencję, nie wywołujący skutków ubocznych i bezpieczny w stosowaniu.
Jakie są podstawowe wartości odżywcze buzdyganka naziemnego?
Buzdyganek naziemny jest pomocny przede wszystkim w przypadku problemów z oddawaniem moczu, chorobami urologicznymi oraz zaburzeniami układu krążenia. Suplementy powstałe na bazie buzdyganka wspierają funkcjonowanie wątroby i nerek, powodują obniżenie cholesterolu we krwi oraz zwiększają poziom hormonów anabolicznych. Oprócz tego, buzdyganek naziemny może zapobiegać łysieniu u mężczyzn, wspiera prawidłowe funkcjonowanie prostaty, zwiększa poziom testosteronu oraz redukuje problemy związane z erekcją. Roślina ta może rozwiązywać problemy seksualne u mężczyzn, pozytywnie wpływając na żywotność plemników.
Wpływ buzdyganka naziemnego na organizm człowieka
Buzdyganek naziemny jest stosowany jako środek tonizujący o działaniu wzmacniającym, ale również jako substancja moczopędna.
Roślinie tej przypisuje się działanie stymulujące receptory androgenowe w mózgu, dlatego też można spotkać ją w wielu preparatach wspomagających erekcję. Buzdyganek naziemny ma również wpływ na przyrost masy mięśniowej i wzrost siły fizycznej, toteż jest często stosowany przez osoby uprawiające sport i kształtujące budowę swojego ciała.
Suplementy oparte o tę naturalną roślinę stanowią świetną alternatywę dla osób uprawiających sport i przyjmujących preparaty wspomagające rozrost mięśni o chemicznym pochodzeniu. Ponadto, buzdyganek naziemny jest doskonałym wsparciem w diecie białkowej. Jest odpowiedni dla osób, którym dieta nie pozwala na przyjmowanie zbyt dużych porcji białka. Suplementy diety oparte o tę roślinę będą stanowić świetny dodatek dla osób prowadzących aktywny tryb życia oraz dbających o swoją sylwetkę.
W jakiej postaci można go kupić?
Buzdyganek naziemny można spotkać zarówno w formie sproszkowanej, jak też pod postacią łatwych w stosowaniu tabletek (suplementów diety), znanych pod nazwą GH Balance, Metadrol i Probolan 50. Każdy z nich ma na pierwszym miejscu w składzie ekstrakt z buzdyganka naziemnego, a oprócz tego jest też wzbogacony kofeiną dodającą energii i pobudzającą do działania. Produkty te pozwalają poprawić naturalną zdolność organizmu do regeneracji po intensywnym wysiłku fizycznym oraz zmniejszają ryzyko pojawienia się zakwasów. Ponadto, suplementy diety oparte o składnik naturalny wspomagają przemianę tłuszczu w masę mięśniową.
Szybsze spalanie tłuszczu umożliwi wypracowanie atrakcyjnej muskulatury w krótszym czasie. Każdy z tych preparatów został dokładnie przebadany i przetestowany, dlatego można bezpiecznie go stosować bez żadnych obaw o pogorszenie stanu zdrowia czy wydolności organizmu.
W przeciwieństwie do sztucznych wspomagaczy stosowanych przez niektórych kulturystów, które powodują niepożądane objawy w postaci łysienia, trądziku czy zaburzeń na tle seksualnym, suplementy diety oparte o buzdyganek naziemny nie powodują skutków ubocznych.
Zaletą buzdyganka naziemnego, oprócz bezpieczeństwa stosowania, jest również wygoda zażycia – produkt w postaci praktycznych tabletek można stosować w trakcie picia napojów, zarówno podczas treningu, jak i po nim.
Gwarantowane stałe efekty przy regularnym stosowaniu preparatu w postaci znacznego przyrostu siły, zwiększenia się sprawności i wytrzymałości fizycznej oraz widocznej poprawy sylwetki w postaci lepszego zarysowania mięśni ciała.
Pozytywnym skutkiem ubocznym zmian cielesnych jest wzrost samooceny, lepsze samopoczucie oraz większa pewność siebie w kontaktach towarzyskich.
Możliwe skutki uboczne podczas jego stosowania
Choć buzdyganek naziemny nie wywołuje skutków ubocznych, z ostrożności preparatów wspierających przyrost masy mięśniowej nie zaleca się podawać osobom poniżej 16. roku życia. Suplementów nie powinny spożywać również kobiety będące w ciąży oraz karmiące piersią, a także osoby uczulone na którykolwiek składnik preparatu.
Dariusz Stokwiszewski: Kiedy zrozumiemy, że z patologiami trzeba walczyć?

Dariusz Stokwiszewski
Uważam też, iż powinny się zmienić zasady doboru osób mających kierować innymi ludźmi; nie wolno obsadzać nigdzie zakompleksionych miernot, które na rozkaz kolejnej miernoty zrobią wszystko, każde świństwo!
Za onet.pl podaję, że co piąty ankietowany (21%) uważa, że zwiększenie świadczenia 500 plus do 1000 złotych faktycznie „ma sens” (sic!). Kochani jestem przerażony tym „beztroskim” podejściem ludzi, którzy już zdążyli przyzwyczaić się do tak „łatwych pieniędzy” zamiast pracy! Etos pracy, ale i inne wartości w Polsce upadają!
Ciekawe czy któraś z tych osób zdaje sobie sprawę z tego, że po to, aby im zwiększyć, komuś innemu trzeba zabrać – tj., ukraść po prostu! Jak można w sposób tak bardzo egoistyczny myśleć jedynie o sobie o tym, że „moje 500 plus się dewaluuje”?!
Co wobec tego mają powiedzieć najbiedniejsi, zwykle starsi i chorzy Polacy, którzy muszą zwykle dokonywać bardzo dramatycznych wyborów; kupić wszystkie leki i ograniczyć wydatki na jedzenie, czy też odwrotnie odstawić leki, aby przeżyć jeszcze kolejny dzień bez odczuwania głodu?!
Niedaleko mojego miejsca zamieszkania znajduje się budynek komunalny, w którym mieszka kilka wielodzietnych rodzin. Co ciekawe, wielu z nich (nawet ci niepracujący) od pewnego czasu jeździ dobrymi samochodami, przy których mój, kilkunastoletni Citroen, to zwykły grat! Oczywiście rozumiem, że jak się ma dużo, to chce się więcej, ale dlaczego ja, osoba mająca za sobą 12 lat samych studiów mam żyć gorzej od ludzi, którzy szkołę omijali szerokim łukiem?
Czy dlatego, że potrafię mieć swój własny pogląd na życie i nie głosuję na czerwono – brunatny PiS, który pompując publiczne pieniądze swojemu ogłupiałemu elektoratowi, zamiast przysłowiowej wędki daje „za nic” kasę, przekupując w ten sposób ciemnych, a przy tym bezideowych ludzi? To właśnie dlatego, że mam własne zdanie straciłem zatrudnienie, bo miałem za szefa prostaka, głupca i nihilistę, którego ‘ego i zepsucie’ sięgają niebios!
Obiektywnie tu dodam, że podobnie było niestety także dotąd, zanim PiS doszedł do władzy! Żadna z nich (władz) nie lubi ludzi mądrych tym bardziej, jeśli jej najwyżsi przedstawiciele (burmistrzowie, starostowie czy wice) pokończyli tylko licea, technika lub szkoły zawodowe – jak u mnie, ale nie tylko!
Mam gdzieś tego bałwana, jego pracę oraz jego „uczelnianych lokajów” jedzących mu z brudnej łapy dla zachowania pracy, ale nie tak powinno być w cywilizowanym kraju! Na dodatek człowieka tego poparli podobni do niego przełożeni, którym przekazałem informacje o łamaniu przepisów i niszczeniu ludzi (studentów, ale i niepokornych – bo prawych, pracowników naukowych (sic!). SITWA! W tym czasie byłem też jedynym na tyle odważnym człowiekiem (oni powiedzieliby, że głupim), który miał cywilną odwagę w oczy powiedzieć miernocie, co o niej myśli! Reszta milczała i milczy dotąd, bo została kupiona za dwa tysiące „z kawałkiem” – tyle na prywatnej uczelni wynosi pensja doktora – adiunkta, od którego moja wymagała jeszcze oddania duszy i umysłu!
Proszę sobie wyobrazić, że na mego pożegnalnego maila do „kolegów wykładowców” nie znalazł się żaden na tyle „odważny”, żeby mi odpisać (sic!). STRACH! To już nie są i nie będą moi koledzy! A przecież wśród nich są starsi oficerowie pełniący wysokie kiedyś funkcje – niektórzy z nich służą nadal … ! Jak Polska i Polacy mają czuć się dziś bezpieczni, mając takie wzorce?! Nie wsparł mnie nikt nawet słowem, choć wielu z nich myśli (a po cichu mówi) tak samo, mając te same doświadczenia – nie ma tylko kręgosłupa! STRACH! Gdzie etos naukowca czy oficera?! To abstrakcja; ci ludzie nie powinni uczyć młodzieży akademickiej, bo poza wiedzą podręcznikową nie mają jej nic więcej do przekazania!
Jestem osobą, która szanuje każdego bez względu na jego wykształcenie, bo nie to powinno być zasadniczym kryterium, ale nie mogę i nie chcę zgodzić się na patologię proponowaną przez PiS jedynie z cwaniactwa i politycznego wyrachowania! Uważam też, iż powinny się zmienić zasady doboru osób mających kierować innymi ludźmi; nie wolno obsadzać nigdzie zakompleksionych miernot, które na rozkaz kolejnej miernoty zrobią wszystko, każde świństwo! To prowadzi do tego, co ja nazywam dewastacją fizyczną i moralno – etyczną Polski! Tego nie da się odrobić w czasie życia jednego pokolenia! Odbudowa potrwa kilka pokoleń Polaków!
Tymczasem nasza „dobra władza” robi właśnie coś zupełnie przeciwnego; wszędzie same spolegliwe i bezmyślne istoty na najważniejszych stanowiskach w państwie, gdy tymczasem Polską rządzi jednoosobowo „niewybieralny człowiek”. Niewybieralny, bo nienadający się do niczego poza szczuciem i sianiem nienawiści, czyli ten, który stał się dziś najczarniejszym koszmarem Polski, dla której jest też swego rodzaju „katem wyciągającym poduszkę spod głowy konającej Ojczyzny”!
Za barbarzyńskie dojenie gospodarki i państwa przyjdzie kiedyś tym Hunom z ich duce na czele odpowiedzieć, ale co to da z punktu widzenia państwa, które do tego czasu już legnie w gruzach, a my być może (oby nie), będziemy znowu w orbicie wpływów rosyjskich, na łasce moskiewskiego „Cara Władimira”, który mianować będzie dożywotnio swoich prefektów w krajach podbitych, takich jak nasz! Taka to Polska marzy się niektórym współczesnym szaleńcom, urągającym przyzwoitości, poczuciu patriotyzmu i samej Ojczyźnie!
Dariusz Stokwiszewski
Adam Mazguła: Jeśli siedzisz w domu, nie protestujesz, to godzisz się na bycie niewolnikiem PiS-u

Adam Mazguła
Jeśli siedzisz w domu, nie protestujesz, to godzisz się na bycie niewolnikiem PiS-u. Ja protestuję, bo rola niewolnika bezprawia mi nie odpowiada.
Partia rządząca walcuje rzeczywistość i niszczy ostatecznie trójpodział władzy i demokrację w Polsce.
Jeżeli sędziowie Sądu Najwyższego ugną się przed władzą PiS-u i dadzą się odesłać na emerytury, już jutro, każdy sędzia będzie zależny od partyjnej władzy, która powołała izbę dyscyplinarną dla sędziów.
Jeśli masz jakikolwiek spór z członkiem PiS lub z jego znajomym, już go przegrałeś!
Jeśli członek partii rządzącej zrobi Ci krzywdę, umyślnie lub nie, jeśli zrobi krzywdę twojemu dziecku czy innym członkom rodziny, nawet się nie skarż – już przegrałeś!
Chodzi tu też, o Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, który z urzędu jest Przewodniczącym Trybunału Stanu. Jest on również z urzędu członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Jeśli prezes, wbrew Konstytucji RP, zostanie zwolniona, to jakikolwiek PiS-owski urzędnik, który ją zastąpi, będzie mógł nie dopuścić do wyborów, uznać je lub nie, ograniczyć kandydatów na wybieralne stanowiska i decydować o jakości prawa w Polsce.
Jeśli dzisiaj władza łamie konstytucję, to znaczy, że jest to dla niej kluczowa sprawa, więc nie cofnie się też przed żadną podłością narodową.
Jeśli siedzisz w domu, nie protestujesz, to godzisz się na bycie niewolnikiem PiS-u. Ja protestuję, bo rola niewolnika bezprawia mi nie odpowiada.
Zgromadzenie jest wyrazem sprzeciwu społecznego przeciwko zawłaszczaniu przez partię rządzącą niezależnego sądownictwa w Polsce.
Zgromadzenie jest wyrazem sprzeciwu społecznego przeciwko zawłaszczaniu przez partię rządzącą niezależnego sądownictwa w Polsce.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Sonda Parker Solar wystartowała. Po raz pierwszy ludzkość wysyła statek kosmiczny tak blisko naszej gwiazdy
W niedzielę rano czasu polskiego z portu kosmicznego na przylądku Canaveral na Florydzie NASA wystrzeliła rakietę z sondą Parker Solar Probe. Celem misji NASA jest dotarcie do korony Słońca – najbardziej zewnętrznej warstwy słonecznej atmosfery. Po raz pierwszy ludzkość wysłała statek kosmiczny tak blisko naszej gwiazdy.
The @ulalaunch #DeltaIVHeavy, with the Parker #SolarProbe onboard, launches to the Sun! Follow the link to more images as they come in! https://t.co/nZMjaDfkDG pic.twitter.com/55naMVq5TO
— NASA HQ PHOTO (@nasahqphoto) August 12, 2018
Początkowo start misji Parker Solar został zaplanowany na sobotę, jednak z przyczyn technicznych został przesunięty.
Tomorrow’s launch of our Parker #SolarProbe spacecraft marks the beginning of a historic journey to fly closer to Sun than any other human-made object. Here’s what we hope to learn from the mission that launches at 3:31 am ET on Sunday, Aug. 12: https://t.co/N5Psu9bQjs pic.twitter.com/6ZMxtwas8y
— NASA (@NASA) August 12, 2018
W niedzielę rano polskiego czasu już bez problemów technicznych sonda Parker Solar Probe wystartowała z przylądka Canaveral Na Florydzie. W przestrzeń kosmiczną wyniosła ją rakieta Delta IV. Jej misja ma potrwać siedem lat.
The @ulalaunch #DeltaIVHeavy with Parker #SolarProbe sits ready tomorrow’s scheduled launch. Follow the link to more images! https://t.co/nZMjaDfkDG pic.twitter.com/Q9blN7Edct
— NASA HQ PHOTO (@nasahqphoto) August 11, 2018
646-kilogramowa sonda o wymiarach 3m na 2,3m podczas największych zbliżeń do Słońca będzie wystawiona na temperaturę sięgającą około 1400°C. Ochronę zapewni wykonana z kompozytów węglowych osłona termiczna (Thermal Protection System) o średnicy 2,4 m, grubości 11,43 cm i masie 73 kg. Jej powierzchnia skierowana w stronę Słońca pokryta jest odbijającą promieniowanie białą farbą ceramiczną. Schowany w cieniu za osłoną kadłub sondy będzie nagrzany do zaledwie około 30°C.
Siedem tygodni po starcie Parker Solar Probe przeleci obok Wenus i po kolejnych pięciu tygodniach dokona pierwszego zbliżenia do Słońca. Podczas zaplanowanej na siedem lat misji sonda wykona łącznie 24 orbity wokół Słońca.
Po zakończeniu misji i wyczerpaniu się zapasu paliwa dla silników korekcyjnych sonda utraci możliwość utrzymywania osłony termicznej w kierunku Słońca i wystawiona bezpośrednio na jego światło ulegnie stopniowemu rozpadowi.
Misja Parker Solar Probe realizowana jest w ramach programu Living with a Star prowadzonego przez agencję NASA. Całkowity koszt misji jest planowany na około 1,5 mld USD.
(df) thefad.pl
Adam Mazguła: Nie było skompromitowanego prezydenta. Władze PiS-owskie oddelegowały tylko najwybitniejszych

Adam Mazguła
Władze PiS-owskie na pogrzeb ostatniego bohnaterskiego oficera powstania i II Rzeczypospolitej oddelegowały tylko najwybitniejszych ze swojego grona. Nie było skompromitowanego prezydenta, który zrobił sobie wycieczkę do Australii
Wspólnie z moją opozycyjną koleżanką, Joanną Cuper i dużą liczbą osób – powstańcami, żołnierzami, harcerzami, politykami odprowadziliśmy gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego na miejsce spoczynku.
Na sz częście, władze PiS-owskie na pogrzeb ostatniego bohaterskiego oficera powstania i II Rzeczypospolitej oddelegowały tylko najwybitniejszych ze swojego grona, tym razem nie gwizdali, nie buczeli, a jeden z nich nawet zabrał głos.
Nie było skompromitowanego prezydenta, który zrobił sobie wycieczkę do Australii i Nowej Zelandii po złomowane okręty dla współczesnej polskiej armii, nie było też ministra „złomowanych czołgów”, ten przysłał kwiaty, a najwybitniejszy kłamca narodowy odkomenderował „carycę Katarzynę”. W tej sytuacji władze reprezentował Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Jan Józef Kasprzyk. Kiedy ten znany dziennikarz, publicysta Gazety Polskiej, Telewizji Trwam i Radia Maryja przemawiał – słuchałem z zapartym tchem nie tylko o dokonaniach ostatniego oficera powstańczej Warszawy, ale i o tym, jak to nareszcie mamy upragnioną demokrację, niepodległą ojczyznę i staliśmy się dumnym narodem. Oczywiście, nie dodał, że to tylko dzięki J. Kaczyńskiemu.
Brak obecności prezydenta i premiera na pożegnaniu gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego spowodowało, iż ostatni oddany Mu hołd był niezwykle podniosły. Nic uroczystości nie mogło zakłócić. Chwała bohaterowi, powstańcowi i przede wszystkim Polakowi.
— Bogdan Zdrojewski (@BZdrojewski) August 10, 2018
Cmentarz, z powagą pożegnania, tonął w kolorowych kwiatach, w zieleni i szarości wojskowych i harcerskich mundurów. Szczególnie widoczne były czarne berety powstańcze i opaski na prawym ramieniu. Wielkie wrażenie robiła też obecność młodzieży w panterkach i powstańczych furażerkach. Wszyscy byli skupieni w hołdzie zmarłemu bohaterowi.
Przedstawiciele podłej zmiany pierwsi i w pospiechu opuścili cmentarz, kiedy tylko zakończyły się oficjalne uroczystości. Pozostali dyskutowali, wymieniali pozdrowienia i uśmiechali się do siebie.
Jestem przekonany, że wraz z odejściem gen. Z. Ścibor-Rylskiego kończy się epoka wzorców wojennych i powojennych zachowań ludzi, którzy pamiętali okres pogardy dla Polaków. To oni, świadkowie tamtych wydarzeń, opowiadali i nauczali o czasach walki, której ceną było życie oddane dla wolności. Generał często mówił do młodzieży: „całe szczęście, że nie musicie przelewać krwi za ojczyznę”. Jeszcze niedawno mieliście ją wolną, tolerancyjną i otwartą.

Zbigniew Ścibor-Rylski, generał brygady pilot, bohater wojenny i uczestnik Powstania Warszawskiego odznaczony Krzyżem Virtuti Militari zmarł 3 sierpnia 2018, miał 101 lat.
Mam nadzieję, że ta cisza nad grobem generała, ten wstyd obozu władzy zwiastuje czas powrotu na drogę konstytucyjnych i kulturowych wartości naszego narodu. Warunek jest tylko jeden, Kaczyści muszą odejść!
Adam Mazguła
Jeszcze raz bardzo dziękuję Druhnom i Druhom, uczestniczącym w Zlocie ZHP na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku z okazji 100 lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, za zaproszenie i niezwykle miłe przyjęcie. Czuwaj! pic.twitter.com/uyhmBaFy8N
— Andrzej Duda (@AndrzejDuda) August 10, 2018
Szkoda mi tych dzieci. Zamiast spotkań z autorytetami moralnymi, zmusza się ich do podawania ręki człowiekowi, który perfidnie wykorzystał Zlot jako pretekst do nie wzięcia udziału w pogrzebie generała Ścibora-Rylskiego.
— HAnia® (@Anna_Hev) August 11, 2018
W rocznice powstania mowi Pan o patriotyzmie, czczeniu bohaterów.
A jak przychodzi czcić człowieka podczas jego ostatniej drogi to już odwagi brakuje. Wstyd!
Taki jest właśnie wasz patriotyzm. Tylko ładnie mowić potraficie, a czynów brak. @Nowoczesna @olejnik_lukasz— Paweł Kobyliński (@P_Kobylinski) August 10, 2018
Generał Scibor-Rylski….mówi to coś Panu? Powstanie Warszawskie, bohater, patriota, Powązki…….tam było dzisiaj miejsce dla Prezydenta RP, ale przecież Pan nim nie jest……
— Moder (@moderacki_p) August 10, 2018
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Strajk pilotów Ryanair, czyli ciężkie życie pilotów i personelu pokładowego
Strajk pilotów linii Ryanair obnażył wszystkie mankamenty zawodu pilota komunikacyjnego w jego obecnym wydaniu. Dochodzi do takich absurdów, że w tanich liniach personel pokładowy musi płacić z własnej kieszeni nawet za szklankę wody podczas lotu.
Dzisiaj Nowy Jork, w przyszłym tygodniu lot do Bangkoku z noclegiem w luksusowym hotelu w towarzystwie stewardess o urodzie modelek robiących słodkie oczy do pilotów. Taki obraz tego zawodu wciąż jeszcze pokutuje, głównie za sprawą filmów w rodzaju komedii „Złap mnie, jeśli potrafisz”.
Niestety rzeczywistość wygląda inaczej. Część młodych pilotów, którzy sami zapłacili za uzyskanie licencji, zasiliła rosnące szeregi swoistego prekariatu, zadłużywszy się wcześniej po uszy. Za wyszkolenie w tym zawodzie, który jeszcze do niedawna był szczytem marzeń wielu młodych ludzi, coraz częściej trzeba zapłacić częściowo lub całkowicie z własnej kieszeni i nie ma się pewności, że któryś z przewoźników zdecyduje się zatrudnić na stałe świeżo upieczonego pilota. Wtedy ma on naprawdę poważny problem, bo musi spłacić bankowy kredyt, który może przekraczać nawet 150 tys. euro.
Chcesz zdobyć doświadczenie? Zapłać
Coraz częściej zdarza się także, że młodzi piloci po zdaniu egzaminów teoretycznych, mający za sobą tylko loty na symulatorze, albo w najlepszym wypadku za sterami lekkich maszyn sportowych, sami płacą za godziny lotu w roli drugiego pilota na samolotach pasażerskich, takich jak popularny boeing 737. Płaczą, ale płacą, bo mogą nie zostać dopuszczeni do lotów.
Jak zdradził jeden z pilotów, ta zasada „Pay-to-Fly” coraz częściej obowiązuje także w irlandzkich liniach lotniczych Ryanair. Młodym pilotom na początku nie płaci się za godziny spędzone za sterami pasażerskich odrzutowców. Przeciwnie – to oni muszą za nie zapłacić, jeśli myślą o późniejszej karierze zawodowej.
Zawód pilota stał się dziś jednym z tych, w które trzeba najpierw sporo zainwestować, a potem latami spłacać zaciągnięte pożyczki, żyjąc na poziomie minimum socjalnego. Nic więc dziwnego, że mocno stracił on na atrakcyjności, a młodzi ludzie, którym się kiedyś śnił po nocach, idą po rozum do głowy i decydują się na karierę w korporacjach w branży IT albo finansowej. Tam zarobią dużo więcej.
Ryanair już od dawna uchodzi za złego pracodawcę
W tanich liniach lotniczych Ryanair, nawiasem mówiąc największych w Europie, które w roku ubiegłym przewiozły 128 mln pasażerów, położenie pilotów jest szczególnie trudne. Ten irlandzki przewoźnik uchodzi w oczach pilotów na całym świecie za jednego z najgorszych pracodawców w tej branży. Przez wiele lat piloci znosili to w milczeniu, zaciskając zęby, ale teraz miarka się przebrała i dali upust swojemu niezadowoleniu. Takiego strajku, jak ten, który się właśnie odbył, w tych liniach do tej pory jeszcze nie było.
Wcześniej, ci, którzy mieli dość, masowo zwalniali się z pracy. W ubiegłym roku gospodarczym na taki krok zdecydowało się ponad 700 pilotów. „To mnie nie dziwi”, mówi James Atkinson, który w latach 2006-2014 siedział za sterami boeinga 737 należącego do Ryanair. Dziś lata w barwach jednego z chińskich przewoźników powietrznych i znacznie lepiej zarabia.
Początkowe roczne wynagrodzenie pilota w Ryanair wynosi, jak informuje niemiecki związek zawodowy pilotów Cockpit, od 25 do 30 tys. euro brutto. Po pięciu latach za sterami drugi pilot dochodzi do 70 tys. euro rocznie, a doświadczeni kapitanowie zarabiają maksymalnie 130 tys. euro. Dla przykładu: chińskie towarzystwa oferują doświadczonym pilotom do 300 tys. euro rocznie i dużo lepszy klimat w miejscu pracy. Z drugiej strony, pracując w Chinach przebywają oni z dala od domu.
W odróżnieniu od młodych drugich pilotów, doświadczonych kapitanów na całym świecie brakuje i głównie dlatego mogą wybierać, czy chcą pozostać w linii, która im nie odpowiada, czy zerwać z nią i szukać innego pracodawcy.
Ciężkie życie pilotów i personelu pokładowego
Częścią firmowej strategii linii Ryanair jest rozrzucenie personelu latającego i pokładowego pomiędzy ponad 80 bazami od Litwy po Maroko i od Irlandii po Cypr. Niemal w każdym z tych państw wynagrodzenie pracowników jest inne, a piloci nie są zatrudnieni na stałe w Ryanair, tylko formalnie mają status samodzielnych przedsiębiorców, co w praktyce oznacza, że płacą podwójne składki socjalne, jako przedsiębiorcy i zatrudnieni. W ten sposób kierownictwo linii zabezpieczyło się skutecznie przed zorganizowaniem się pracowników i wymuszeniem przez nich lepszych warunków pracy i płacy.
Dlatego stałe zatrudnienie i jednolite dla wszystkich stawki są jednym z głównych żądań strajkujących pilotów. Dodatkowym powodem ich irytacji jest to, że w odróżnieniu od innych przewoźników powietrznych, Ryanair płaci im tylko za godziny spędzone w powietrzu, a nie te spędzone dodatkowo na ziemi wskutek licznych spóźnień. Ponadto Ryanair nie płaci za nadgodziny powstałe w takich okolicznościach ani za hotel i posiłki, kiedy nie zdążą wrócić do bazy tego samego dnia.
Jak mówi James Atkinson: – Stale byłem proszony, by udać się na własny koszt do jednej z baz, w której akurat brakowało pilotów. Nierzadko latałem przez pięć dni na długich trasach, a potem musiałem wracać do swojej bazy. To jest bardzo męczące i nie każdy temu podoła.
Zerwanie z tą metodą, nazywaną przez pilotów „ping pongiem”, też jest jednym z głównych punktów katalogu ich żądań pod adresem kierownictwa linii. Pomijając już takie absurdy, jak zmuszanie członków personelu latającego i pokładowego, żeby podczas lotu sami płacili za filiżankę kawy czy szklankę wody mineralnej.
REDAKCJA POLECA
„Osteuropa”: Polska i Węgry dzisiaj nie zostałyby przyjęte do Unii Europejskiej, nie spełniają kryteriów
Polska i Węgry są stałym tematem zagranicznych mediów. Ostatnio sytuacją w krajach określanych jako „nieliberalne” zajął się renomowany niemiecki periodyk „Osteuropa”. Ocena jest bardziej niż krytyczna.

Węgry, ani Polska nie mogłyby w dzisiaj stać się członkami UE. Oba kraje nie spełniają kryteriów kopenhaskich. Fot. ródo: dw.de
Renomowany niemiecki periodyk „Osteuropa” poświęcił swoje najnowsze wydanie sytuacji na Węgrzech i w Polsce.
„Nadszedł czas, aby sprawy postawić jasno: ani Węgry, ani Polska nie mogłyby dzisiaj stać się członkami UE. Oba kraje nie spełniają kryteriów kopenhaskich” – pisze we wstępie redaktor naczelny czasopisma Manfred Sapper.
„Podczas gdy kandydatom do Unii odmawia się z tego powodu przyjęcia, Polska i Węgry nie mogą zostać z niej wykluczone” – stwierdza Sapper.
Redaktor naczelny „Osteuropa” przyznaje, że „podstawowe prawa gwarantujące wolność jednostce” nadal obowiązują w Polsce i na Węgrzech, co „zawdzięczamy przede wszystkim ich związkom z Unią Europejską”.
To różni zdaniem Sappera Warszawę i Budapeszt od autorytarnych krajów na wschód od UE: Rosji, Białorusi, Azerbejdżanu i Turcji.
Kierownictwo Węgier widzi jednak w autorytarnych państwach w rodzaju Rosji, Chin czy Turcji „taktycznych sojuszników” w walce przeciwko UE i zabiega o „koalicję” z nimi w celu stawienia oporu przeciwko „rzekomemu kolonialnemu panowaniu Brukseli”.
Sapper przyznaje, że sytuacja w Polsce i na Węgrzech jest wyrazem szerszego zjawiska. „W wielu krajach Europy liberalna demokracja ulega erozji” – pisze.
Zadaniem UE jest pomocy tym mieszkańcom Polski i Węgier, którzy stają w obronie otwartego społeczeństwa i liberalnego państwa konstytucyjnego, a którzy przez rządzących nazywani są „najemnikami”, „piąta kolumna” czy „Polacy gorszego sortu” – czytamy w „Osteuropa”.
Ponad 500 stron o Polsce i Węgrach
W najnowszym wydaniu czasopisma, 33 autorów z Polski, Węgier i Niemiec analizuje na ponad 500 stronach sytuację polityczną i społeczną w obu krajach, rewolucyjne zmiany w wymiarze sprawiedliwości i konflikt z Komisją Europejską. Politolodzy, historycy i dziennikarze opisują cechy „nieliberalnych” systemów wprowadzanych w Polsce i na Węgrzech i analizują przyczyny utraty władzy przez siły liberalne. Do głosu dochodzą także orędownicy „dobrej zmiany”.
Będąca u władzy od końca 2015 roku partia PiS „zniosła faktycznie trójpodział władz” – piszą Marta Bucholc i Maciej Komornik. „Za pomocą serii ustaw wyłączyła Trybunał Konstytucyjny, a następnie wbrew konstytucji podporządkowała władzy wykonawczej niemal cały wymiar sprawiedliwości”, podkreślają autorzy – pracownicy Uniwersytetu Bonn.
Anna Wolff-Powęska w tekście „Dobosze rewolucji” zwraca uwagę na ideologiczne podobieństwa współczesnych polskich konserwatystów do niemieckich „konserwatywnych rewolucjonistów” po pierwszej wojnie światowej.
Niebezpieczna konserwatywna awangarda
Nowa polska awangarda konserwatywna, podobnie jak niemieckie elity Republiki Weimarskiej, upatruje swoją rolę w walce z liberalizmem i demokracją parlamentarną, natomiast zagrożenie widzi w cywilizacji zachodniej – pisze historyk związana do niedawna z Instytutem Zachodnim w Poznaniu.
Wolff-Powęska przypomina, że niemieccy konserwatywni rewolucjoniści doprowadzili do powstania „rasistowskiego obłędu narodowego socjalizmu”.
Opisując konflikt Polski i Węgier z UE, Piotr Buras i Zsuzsanna Vegh z European Council on Foreign Relations zaznaczają, że ideologicznym fundamentem polityki wobec Europy Jarosława Kaczyńskiego i Viktora Orbana jest „apoteoza narodowej suwerenności” oraz przekonanie, że proces europejskiej integracji „minął punkt kulminacyjny”. Ich centralnym postulatem jest „dowartościowanie krajów w systemie UE”. Autorzy zwracają uwagę na otwarty konflikt między Warszawą a Budapesztem na tle relacji z Rosją.
Kaczyński: charyzma bez charyzmy?
Korespondent „FAZ” w Polsce Gerhard Gnauck poświęca obszerną analizę postaci Jarosława Kaczyńskiego. Nazywa szefa PiS „przywódcą charyzmatycznym bez charyzmy”. Autorytet polityka wśród jego zwolenników opiera się na „nadzwyczajnej twardości, moralnej nieskazitelności i nieugiętości” – tłumaczy dziennikarz. Kaczyński widzi w sobie „dowódcę oblężonej twierdzy, który chroni słabych i nie boi się silnych”.
Redakcja poświęciła sporo miejsca polityce historycznej polskiego rządu, szczególnie jej instrumentalizacji. Celem polityki historycznej jest „umacnianie patriotyzmu wśród mieszkańców i ochrona dobrego imienia Polski w świecie” – piszą Magdalena Saryusz-Wolska, Sabine Stach i Katrin Stoll.
Propagowany obraz historii opiera się na „bohaterach walki, odrzuceniu wszelkiej samokrytycznej refleksji i zdecydowanym antykomunizmie” – piszą autorki.
Niemiec znów wrogiem
Peter Oliver Loew z Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt zwraca uwagę, że dla rządu PiS Niemcy stały się wrogiem. Antyniemieckie tematy, związane przede wszystkim z II wojną światową, są forsowane w mediach.
Narodowo-konserwatywni politycy przedstawiają Niemcy jako hegemona Europy dążącego do skolonizowania Polski. Podsycanie wrogości do Niemiec służy mobilizacji własnych zwolenników – uważa Loew.
Fundamentalistyczny liberalizm
Stanowisko rządzących na Węgrzech elit reprezentuje europoseł Fideszu Gyoergy Schoepflin. Jego zdaniem zdominowana przez „fundamentalistyczny liberalizm” Europa Zachodnia, posługująca się „deterministycznym wizerunkiem historii” i „tak zwanymi prawami człowieka”, próbuje narzucić swoje widzenie świata Europie Środkowej.
„Europa Środkowa idealizowała Zachód, a Zachód patrzył na Europę Środkową z góry, pielęgnował błędne, wysnuwane z historii, wyobrażenia o tym regionie” – pisze węgierski eurodeputowany. Jego zdaniem między obu częściami Europy istnieje „permanentny konflikt”.
Pierwszy numer czasopisma „Osteuropa” ukazał się w 1925 roku. Po wybuchu II wojny światowej w 1939 r. wydawanie periodyku zostało zawieszone. Wznowiono je w 1951 r. Wydawcą jest Niemieckie Towarzystwo Badania Europy Wschodniej (DGO). Jego prezesem jest były szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu, polityk CDU Ruprecht Polenz.
REDAKCJA POLECA
Młodzież żydowska i muzułmańska z Niemiec w Auschwitz: „Jak w fabryce”, „Razem płakaliśmy”
Grupa młodzieży żydowskiej i muzułmańskiej z Niemiec odwiedziła były obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau, by poznać historię i zrewidować uprzedzenia.
– Teraz muszę wziąć prysznic dla duszy i dla ciała – mówi Khaled Naeem po wyjściu z mrocznego budynku krematorium w Auschwitz. Mruży oczy przed oślepiającym słońcem – wyraźnie widać, że jest wyczerpany i do głębi poruszony, w oczach kręcą mu się łzy. Natłok wrażeń przy zwiedzaniu byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau wyczerpał go emocjonalnie: krematoria, sterty butów i włosów, ciasnota baraków i duch miejsca, w którym Niemcy zamordowali ponad milion ludzi.
Obalanie uprzedzeń
– Jak w fabryce – mówi Khaled. – Jestem wstrząśnięty. – Sam uciekając z Syrii przez Jordanię do Niemiec widział już wiele cierpienia: ciała zmarłych podczas ucieczki, leżących przy drogach i całe rodziny, które utonęły w morzu.
Także Masa Alimam, 17-letnia Syryjka jest do głębi poruszona. – Najstraszniejsze było dla mnie, co naziści robili z dziećmi. Zwyczajnie je mordowali.
Inni uczestnicy podróży studyjnej z Niemiec nie chcą w ogóle rozmawiać – chcą milczeć i przez chwilę pobyć w samotności.
Projekt na rzecz tolerancji i przeciwko antysemityzmowi
25 osób, młodzi muzułmańscy uchodźcy i Żydzi wybrali się do Auschwitz, by poznać i zrozumieć najmroczniejsze rozdział niemieckiej historii. Uchodźcy z Syrii i Iraku i młodzi Żydzi, mieszkający w Niemczech, w wieku od 17 do 30 lat przyznają, że w czasie kilku wspólnie spędzonych dni udało im się obalić wiele uprzedzeń. W Niemczech nie przemilcza się faktu, że wśród muzułmańskich uchodźców jest wielu antysemitów. – Teraz postrzegamy siebie po prostu jako ludzi; religia nie odgrywa większej roli – mówi Judith Barneck, studentka z Bielefeldu, Żydówka. – Razem śmialiśmy się i razem płakaliśmy – dorzuca Masa Alimam.
Pomysł zorganizowania takiej wyprawy w niemiecką historię i zajęcie się odpowiedzialnością Niemiec wyszedł od Centralnej Rady Muzułmanów w Niemczech i Unii Progresywnych Żydów. – To projekt pilotażowy, który powinien znaleźć naśladowców – powiedział przewodniczący Centralnej Rady Muzułmanów Ajman Mazyek. Już kilkakrotnie towarzyszył on grupom młodych muzułmanów przy zwiedzaniu byłego obozu koncentracyjnego Buchenwald.
– Ten wysiłek się opłaca – podkreśla rabin Walter Homolka. Musi udać się pogodzenie Żydów i muzułmanów.
Chcą lepiej rozumieć Niemcy
Obydwaj nie zaprzeczają, że antysemityzm jest postawą właściwą niektórym muzułmanom w Niemczech, podobnie jak i części niemieckiego społeczeństwa. Lecz właśnie z tym chcą walczyć, realizując taki projekt.
– Nie rozumiałem tej całej historii z nazistami, bo w Syrii nie przerabialiśmy tego w ogóle w szkole. Teraz wiele stało się dla mnie jasne – mówi Masa Alimam.
Wsparcie projekt otrzymał także od polityków. W dniu, kiedy grupa była w Auschwitz, przyjechali tam także premierzy Szlezwiku-Holsztyna i Turyngii, Daniel Günther (CDU) i Bodo Ramelow (Lewica). Chcieli w ten sposób nadać projektowi rozgłosu i wesprzeć go.
– Nie twierdzę, że zwiedzanie obozu koncentracyjnego powinno być obowiązkowe. Obowiązek nic nie da – podkreśla premier Ramelow, nawiązując do pomysłu kilku niemieckich polityków, którzy postulowali obowiązkowe zwiedzania obozów koncentracyjnych przez migrantów. Także Khaled Naeem jest przeciwny takiemu obowiązkowi.– Kto może, powinien raz zobaczyć miejsce pamięci w obozie koncentracyjnym, ale nie róbmy z tego obowiązku – zaznacza.
Młodym ludziom podobało się, że do ich wizyty dołączyli politycy i nie postrzegają tego jako politycznego eventu. Obydwaj politycy poświęcili młodzieży sporo czasu, wspólnie obejrzeli ekspozycję, wzięli udział w małym nabożeństwie, zjedli z nimi obiad. Widać było, że zależy im na tym, żeby młodzi ludzie zrozumieli, czym było shoa i dlaczego Niemcy muszą pamiętać o swojej odpowiedzialności.
Rozmowa z ocalałym z Holocaustu
Numer 138817 do dziś jeszcze można odcyfrować na przedramieniu Wacława Długoborskiego. 92-letni były więzień KZ Auschwitz zgodził się na spotkanie z grupą z Niemiec, by o powiedzieć im, jak przeżył w obozie tortury i zbrodnie, jakie działy się wokół niego. Opowiadał o selekcji na rampie, o ludziach których pędzono prosto do komór gazowych, o obozach pracy. On sam trafił do Auschwitz, bo działał w polskim ruchu oporu. Pod koniec wojny udało mu się uciec.
Jak przyznał w rozmowie z Deutsche Welle, nigdy jeszcze nie spotkał się z żydowską i muzułmańską grupą, a odbył już wiele takich spotkań w międzynarodowym miejscu spotkań młodzieży w Oświęcimiu. – To, co opowiadał, jest bardzo poruszające – przyznaje później Judith Bartneck. – Jest to oczywiście jedyna szansa, by spotkać kogoś, kto sam to przeżył. Niedługo już takich szans nie będzie – wzdycha.
Pod koniec spotkania przewodniczący Centralnej Rady Muzułmanów w Niemczech Ajman Mazyek zadaje Polakowi jedno pytanie: czy może mu powiedzieć, jaką naukę można wyciągnąć z Holocaustu. Jego odpowiedź jest prosta: nie powinien się nigdy powtórzyć i wszyscy powinniśmy być braćmi.
REDAKCJA POLECA
Roman Giertych: PiS (Law and Justice Party) introduces provisions enabling expropriation of every entrepreneur

Roman Giertych
If the Draft Act enters into force, it means the end of private property in Poland. All assets may be taken by the state at any time. And without the court being involved.
I have read carefully the Draft Act of 25 May 2018 on liability of collective entities. The content is shocking.
PiS intends to introduce:
- an entrepreneur’s asset forfeiture for every law infringement by a collective entity, for example by a company. It is not required to be sentenced for a crime in order to be proved law infringement (Article 5.3 of the Draft Act).
The forfeiture is pronounced by the court upon the prosecutor’s request also in the case when an entrepreneur made his financial gain unknowingly through criminal activities of other entities. (Article 9)
Entrepreneur’s employees who turn the company in, for example for “non-exercising due diligence” (Article 12(3)), are protected against dismissal and may be paid damages by the company in the amount of up to PLN 1 million.
The prosecutor’s office may, already during the proceedings, introduce the administrative receivership with immediate effect. The court approves the prosecutor’s decision only after the procedure has been already established. The prosecutor may also decide, without the court’s approval, to prohibit concluding contracts, charging the assets, running business activities and to hold a subsidy or a grant (Article 52).
Attention!!!
Political parties are subject to the Draft Act!!!! (Article 2)
Attention!
The Draft Act also applies to actions taken 10 years before it enters into force!!! (Article 30)
If the Draft Act enters into force, it means the end of private property in Poland.
All assets may be taken by the state at any time. And without the court being involved.
Roman Giertych
Dariusz Stokwiszewski: Polska może ponownie stracić suwerenność i niepodległość

Dariusz Stokwiszewski
Kandydatów na nowych Stalinów, Mussolinich czy Hitlerów nie brakuje, bo każda epoka jest pełna szaleńców gotowych na wszystko, aby „przejść do historii”, a wcześniej „zaszaleć” jak władca absolutny. Już niemal 130 lat temu brytyjski polityk lord John Acton napisał, że „władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie”
W poprzednim artykule ostrzegałem potencjalnych „kandydatów do roli dyktatorów” i tych, którzy na wzór nazistowskich bojówek SA chcieliby prowadzić z narodem walkę bratobójczą, przed ich zapędami. Zapyta ktoś, czy zwracanie się do „nich” nie jest pisaniem na przysłowiowy Berdyczów? Odpowiem tak: prawdopodobnie jest i nic ono raczej nie zmieni w chorych na władzę oraz urojenia, umysłach tych ludzi. Myślę, że wielu z nich, po to, aby osiągnąć swoje niegodne cele, jest w stanie posunąć się bardzo daleko, żeby nie powiedzieć – do granic tego, co wydaje się ludzkie. Piszę dla was!
Dlaczego tytuł artykułu jest tak porażający i na ile scenariusz w nim zawarty może być realny?! Tak, taka diagnoza może porazić nawet odporną na stres osobę, gdyż niesie w sobie prognozę nadchodzącej, być może, prawdziwej tragedii narodowej. Mam jednak podstawy do przyjęcia tego zagrożenia, jako rzeczy bardzo prawdopodobnej. W Polsce od trzech już lat rządzi ekipa frustratów gotowych na każde niemal świństwo, które przykrywa retoryką „dobra i upodmiotowienia” narodu. Jakież to jest znajome z XX wiecznej demagogii wszystkich totalitarnych reżimów; od Lenina i Stalina począwszy, na Mussolinim i Hitlerze kończąc – to też byli „przedstawiciele” „klasy robotniczej”! To w jego – narodu – imieniu sprawowali odpowiednio: władzę komunistyczną i/lub faszystowską. Pojęcie „dobro ludu” było jedynie „przykrywką i narzędziem” w rękach tych oprawców!
Obawiać się należy tego, że historia może zatoczyć koło, tym bardziej że już od 73 lat trwa w Europie pokój – najdłuższy w jej nowożytnej historii. Tymczasem kandydatów na nowych Stalinów, Mussolinich czy Hitlerów nie brakuje, bo każda epoka jest pełna szaleńców gotowych na wszystko, aby „przejść do historii”, a wcześniej „zaszaleć” jak władca absolutny. Już niemal 130 lat temu brytyjski polityk lord John Acton napisał, że „władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie”. Codzienne nasze obserwacje wydają się niestety potwierdzać jego opinię! Dziś, tuż pod koniec drugiej dekady XXI w., świat staje się coraz bardziej niespokojny, a więc nieprzewidywalny. To, co jeszcze do niedawna wydawać się mogło jedynie fikcją literacką czy filmową, zaczyna nabierać cech spełniającej się zapowiedzi upadku całej zachodniej cywilizacji.
Europę również ogarnął swoisty chaos, bo niemal wszędzie zaczynają odradzać się tak bardzo niebezpieczne przecież ruchy nacjonalistyczne, opierające swoje działania oraz retorykę na ideologiach totalitarnych, które stanowią zagrożenie dla pokoju na świecie. Niektórzy z „uczonych klasyków” bawiących się w myślicieli i polityków, (będąc tak naprawdę odpowiednio: doktrynerami i politykierami) stawiają znak równości między nacjonalizmem z jednej a patriotyzmem z drugiej strony. No cóż: wszędzie tam, gdzie są mądrzy, zawsze znajdzie się paru idiotów!
Kilka cytatów ze Stephena Kinga pozwoli zastanowić się nad tym, co w naszym życiu jest ważne, a czego zwykle nie dostrzegamy:
„(…) Boże użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić oraz odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić i szczęścia, aby mi się jedno z drugim nie popieprzyło (…)”! Tak – powinniśmy zmieniać rzeczy złe – D.S.
„(…) Ludzie z wiekiem nie stają się lepsi, stają się tylko sprytniejsi. Kiedy jesteś starszy i mądrzejszy, to wcale nie przestajesz obrywać skrzydełek muchom, po prostu potrafisz wymyślić lepsze powody, żeby to usprawiedliwić (…)!
„(…) Głupich nie sieją, oni sami wschodzą (…)!
„(…) Czasami człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna (…)!
„(…) Oszukujemy sami siebie tak często, że gdyby nam za to płacili, moglibyśmy się spokojnie utrzymać (…)!
Nas jednak najbardziej winny interesować sprawy związane z Polską i jej racją stanu! A ta, wydaje się być mocno zagrożona. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego z 2007 roku (nie uznają jej, tak jak wielu innych mądrych rzeczy, nasi obecni „wodzowie”) określa trzy najważniejsze kategorie polskich interesów narodowych:
Żywotne – wiążą się z zapewnieniem przetrwania państwa i jego obywateli. Obejmują głównie potrzebę utrzymania niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej państwa, nienaruszalności jego granic; zapewnienia bezpieczeństwa obywateli, praw człowieka, podstawowych jego wolności i umacniania demokratycznego porządku politycznego. Ich realizacja to bezwzględny priorytet polskiej polityki bezpieczeństwa.
Ważne – sprowadzają się do zagwarantowania trwałego i zrównoważonego rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego kraju, stworzenia warunków do wzrostu dobrobytu społeczeństwa, do rozwoju nauki, techniki, do ochrony dziedzictwa narodowego oraz tożsamości narodowej, a także środowiska naturalnego.
Inne istotne – związane są z dążeniem do zapewnienia silnej pozycji międzynarodowej RP i możliwości skutecznego promowania jej interesów na arenie międzynarodowej, umacnianiem zdolności działań oraz skuteczności najważniejszych międzynarodowych instytucji, w których nasz kraj uczestniczy, rozwojem stosunków międzynarodowych opartych na poszanowaniu prawa oraz efektywnej współpracy wielostronnej, zgodnie z celami i zasadami określonymi w Karcie Narodów Zjednoczonych.
Pozwolę sobie postawić pytanie z gatunku retorycznych: które z w/w interesów tak naprawdę realizuje rząd sterowany (tak, jak niemal wszystkie pozostałe instytucje państwowe) przez szeregowego posła w sposób dosłownie dyktatorski, „z tzw. tylnego siedzenia”? Otóż w zasadzie żadnych z nich! A jeśli zaprzeczą, to niech poprą to mądrą argumentacją, nie zaś demagogią. Stawiam tutaj na szali swój cały autorytet zawodowy i naukowy oraz gotów jestem nie tylko bronić swoich tez publicznie (nawet z dr. hab. politologii Jackiem Czaputowiczem), ale też udowodnić ich słuszność! Nie podjąłbym się natomiast polemiki z PAD, ze względu na znaczne „niedopasowanie” merytoryczne! Nie lubię jałowych dyskusji na słabym poziomie!
Ze względu na pewną ograniczoność tekstu związaną z jego publicystyczną specyfiką, nie mam możliwości przeprowadzenia dokładniejszej analizy moich poglądów, ale nie mam także absolutnie żadnych wątpliwości co do tego, że mam rację! Rzucam wam rękawicę pisowscy myśliciele i patrioci (według waszego rozumienia tych pojęć)!
I wreszcie swego rodzaju resume dotyczące dewastacji Polski:
- Zniszczona demokracja i jej instytucje.
- Dewastacja SZ i osłabienie zdolności obronnych RP – niemalże ich anihilacja (unicestwienie).
- Upolitycznienie pozostałych służb mundurowych i wątpliwości, do czego mogą być kiedyś wykorzystane WOT! Oby tylko nie przeciwko narodowi!
- Osłabienie wpływów i znaczenia Polski w świecie, jako konsekwencja w/w.
- Alienacja Polski i jej władz naczelnych w świecie (PAD nie przyjmują nawet niektóre kraje Europy Środkowo – Wschodniej, ale też np. Australia, że o USA nie wspomnę)!
- Prezydent RP Andrzej Duda jest osobą kluczową w dewastacji demokracji!
- Według wielu z nas władze, na razie w sposób zawoalowany, dążą do opuszczenia przez Polskę UE. Nieprzyjęcie przez nasz rząd orzeczenia ETS w sprawie SN spowodować może wprost usunięcie Polski z grona jej członków.
- Tym samym zagrożenie bezpieczeństwa Polski radykalnie by wrosło i mogłoby stać się w przyszłości przyczyną utraty bądź ograniczenia jej suwerenności!
- Mniej lub bardziej świadomie PiS i jego koalicjanci wpychają Polskę w obszar wpływów Federacji Rosyjskiej. Potwierdził to ostatnio ojciec naszego premiera – Kornel Morawiecki, który skrytykował nasze media za ataki na Rosję Putina!
- Na koniec, (choć można byłoby wyliczać dalej) jawne pogróżki rządzących na temat ograniczenia wolności mediów i ich centralizacji tj.: jawne pogwałcenie naszych praw obywatelskich, zagwarantowanych w łamanej niemal codziennie polskiej Konstytucji, na którą ta władza przysięgała. Nie chcemy słuchać tylko „jedynego, słusznego przekazu” władzy, a po kryjomu wsłuchiwać się w jakieś wolnościowe nadajniki zachodnie (jak dawno temu w Radio Wolna Europa czy Luxemburg)!
Konstatacja wynikająca z treści artykułu jest taka: Polacy, zwłaszcza młodzi muszą iść gremialnie do każdych nadchodzących wyborów po to, aby odsunąć od władzy obecną ekipę, która poczyniła przez trzy lata tyle wszelakich szkód, że zaprzepaściła dekady ciężkiej pracy starszych pokoleń na rzecz osiągnięcia przez Polskę tego, co jeszcze do niedawna miała – wolności i demokracji z jej instytucjami! Polska (pisze to już kolejny raz), będąca do niedawna liderem świata na gruncie demokratycznych przemian stała się dziś jego wyrzutkiem! Może stać się także przyczyną zakończenia, trwającego 73 lata światowego pokoju! To są fakty, o których trzeba dyskutować po to, by do tragedii Polski i Europy nigdy nie doszło – przynajmniej z naszego powodu, bo tego historia nie tylko rządzącym, ale również nam – patrzącym spokojnie na dewastację ustroju – nie wybaczyłaby nigdy!
PS.
Zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu artykuł ten będzie zbyt „nudny”, aby na jego przeczytanie ze zrozumieniem znaleźć trochę czasu. Dlatego kieruję go do tych z nas, którzy mają potrzebę przeczytania czegoś, co daje do myślenia i uczy, a poprzez to wzbogaca naszą wiedzę i zwiększa percepcję umysłów. Oczywiście nie jest moim zamiarem dotknięcie kogokolwiek, tym bardziej że każdy z nas jest inny oraz lubi coś innego. Natomiast osoby, które nie gonią za sensacją, tylko rzeczywistą i obiektywną analizą naszej sytuacji, a przy tym chcą coś zmienić na lepsze, mają wręcz obowiązek przeczytania i przekazania tego dalej. Nawet jeśli przesłanie to trafi jedynie do garstki ludzi, którzy to zrozumieją to i tak uznam to za sukces – nasz wspólny sukces!
Dr Dariusz Stokwiszewski – politolog













