Roger Waters zaprotestował przeciwko rządom PiS. Nazwał Kaczyńskiego „neofaszystą”, wezwał do obrony praworządności
Roger Waters współtwórca Pink Floyd podczas koncertu w niedzielę w gdańskiej Ergo Arenie zaprotestował przeciwko rządom PiS. Na telebimie wyświetlono hasła nawołujące do obrony praworządności w Polsce. Wcześniej nazwał również Jarosława Kaczyńskiego „neofaszystą”.
GREAT FIRST NIGHT BACK IN #KRAKOW! 🇵🇱 @TAURONArenaKrk #usandthemtour #rogerwaters pic.twitter.com/a1nTYrUaFd
— Roger Waters (@rogerwaters) August 4, 2018
Podczas koncertu Rogera Watersa w niedzielę w gdańskiej Ergo Arenie na telebimie pojawiły się nazwiska polityków, których muzyk oskarżył o neofaszyzm. Na liście znalazł się na niej m.in. Jarosław Kaczyński, obok Donalda Trumpa, Viktora Orbana i Władimira Putina.
Uwielbiam Pink Floyd – wychowywałem się na ich muzyce. Czasami jednak lepiej, gdy muzyk nie stara się udawać, że zna się na polityce. Kurz, Kaczyński, Orban, Trump jako neo-faszyści? Można ich definiować na tysiąc sposobów, ale faszyzm nie jest słowem, którego szukał Roger Waters pic.twitter.com/YydzVIUrZi
— Marcin Makowski (@makowski_m) August 5, 2018
Na telebimie wyświetlone zostały także hasła związane z reformą sądownictwa. „Uwolnić media! Uwolnić sądy! Konstytucja!”.
Pod koniec występu muzyk pojawił się na scenie w koszulce z napisem „konstytucja”.
Roger Waters w Gdańsku #wolnesądy #konstytucja pic.twitter.com/15N7fzOliZ
— Marcia (@guwka) August 5, 2018
Po Bono, Micku Jaggerze i Pearl Jam teraz kolej na Rogera Watersa. Totalna opozycja zyskała totalnie doskonałych artystów u swego boku. #Rogerwaters #Gdansk pic.twitter.com/spGryBDWFj
— Fox Mulder (@PILNE24) August 5, 2018
Na zwieńczenie swojej spektakularnej akcji, KOD ubiera w koszulkę KonsTYtucJA żywy pomnik rocka. #RogerWaters#PinkFloyd #ToJaUbralemPomnik #KonstytucjaJestStosowna #KOD pic.twitter.com/JYWhr5ejqX
— KOD (@Kom_Obr_Dem) August 6, 2018
Pan Andrzej Duda jest prezydentem od trzech lat. Co pan by chciał najbardziej usłyszeć? Pio… piosenkę Pink Floydów o konstytucji bym chciał najbardziej usłyszeć. Tak się szczęśliwie składa, że mamy pana Watersa na sali! pic.twitter.com/InR111neSY
— Przem.Szubartowicz (@PSzubartowicz) August 6, 2018
(df) thefad.pl
Kaczyński pozwał Wałęsę. Domaga się przeprosin i wpłaty 30 tys. zł na cele społeczne
Jarosław Kaczyński złożył pozew przeciwko Lechowi Wałęsie, w którym domaga się od byłego prezydenta przeprosin, m.in. za zarzut, że jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Prezes PiS chce też przeprosin za słowa, że „nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie”
W pozwie, który do gdańskiego sądu wpłynął w czerwcu tego roku, Jarosław Kaczyński domaga się od Lecha Wałęsy przeprosin i wpłaty 30 tysięcy złotych na cele społeczne.
Chodzi o internetowe wpisy, które Lech Wałęsa opublikował na Facebooku.
Mowa w nich m.in. o tym, że Jarosław Kaczyński „nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie”.
Ponadto sąd będzie też badał wpis, w którym Lech Wałęsa napisał, że „Jarosław Kaczyński podczas lotu samolotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych, kierując się brawurą, wydał polecenie, nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej w dniu 10 kwietnia 2010 r.”
Trzecia kwestia dotyczy publicznie ogłoszonego zarzutu, w którym Lech Wałęsa oskarża Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Kaczyńskiego , że to oni wydali polecenie „wrobienia go” i przypisania mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.
Czy były prezydent przeprosi za swoje słowa?
To wszystko podtrzymuję i na sprawie w sądzie udowodnię – napisał na swoim profilu na Facebooku były prezydent Lech Wałęsa
(df) thefad.pl / Źróło: Lech Wałęsa/Facebook
Adam Mazguła: R. Dutkiewicz, prezydencie Wrocławia „i ty Brutusie, przeciwko… ” nam

Adam Mazguła
Przez pół godziny eks-ksiądz Jacek Międlar głosił na wrocławskim Rynku swoje tezy o żydowskich mordercach i przedsiębiorstwie Holocaust
Panie Prezydencie Wrocławia Rafale Dutkiewiczu,
dlaczego zakpił Pan ze społeczeństwa Wrocławia i dopuścił do demonstracji nacjonalistów na Rynku w sobotni wieczór?
Czy Pan także ulega agresji brunatnej władzy? Rozumiem, że nacjonaliści zgłosili zgromadzenie, że zostało ono przyjęte, czy jest to jednak powód, aby pozwolić im na demonstracje?
Czy celem tego zgromadzenia nacjonalistów, budujących nienawiść wszędzie, gdzie się tylko pojawią, nie było przypadkiem promocja książki porównywalnej z hitlerowskim Mein Kampf?
Czy niezwykła moc ustawionych głośników, które zakłócały kontrmanifestację środowisk antyfaszystowskich, ale i zwykłe rozmowy prowadzone w pobliżu, to przemyślana akcja, na którą Pan zezwolił?
Przez pół godziny eks-ksiądz Jacek Międlar głosił na wrocławskim Rynku swoje tezy o „żydowskich mordercach” i „przedsiębiorstwie Holocaust”. Dlaczego ani Pan, ani pracownicy urzędu, który Pan reprezentuje, nie widzieli celtyckich krzyży, nie słyszeli mowy nienawiści i nawoływania do śmierci Polaków, którzy mają inne niż oni poglądy?
Za wiarę w Chrystusa oddam życie, a z Was jestem dumny, że się nie boicie ubrudzić tym gównem – tak mówił na wrocławskim rynku Jacek Międlar.
Tu wskazał na protestujących przeciwko niemu mieszkańców Wrocławia.
Gratulacje @ZiobroPL i @jbrudzinski. To narosło dzięki wam. pic.twitter.com/sW5ABk8m3m— AleksanderTwardowski (@OloCzarny) August 4, 2018
Panie Prezydencie R. Dutkiewicz,
po protestach ludzi obserwujących ten skandaliczny przekaz nacjonalistów pański urzędnik zakomunikował nieśmiało przez megafon, że rozwiązuje zgromadzenie i … uciekł.
Do niewielu jednak dotarł ten komunikat, zgromadzenie trwało, a jego bohater ex-ksiądz Jacek Międlar wykorzystał swoje nagłośnienia, aby lżyć Martę Lempart i inne osoby protestujące przeciwko jego przekazom.
Policja oddzieliła faszystów od przeciwników Międlara. Zwolennicy ex-księdza mogli teraz zza pleców policjantów grozić, ubliżać i odtwarzać swoje pieśni. Widać było, że świetnie się bawili, na co nie reagowali urzędnicy ani policja. Choć dominowało przekonanie, że zgromadzenie zostało przerwane, to trwało ono nadal. Nie znalazł się bowiem nikt odważny, kto naprawdę doprowadziłby je do końca, tak by rzeczywiście zakończyć szczujące na ludzi demonstrację.
Stchórzył UM Wrocławia, stchórzyła policja. Głusi na wrzaski o Polsce dla Polaków, ślepi na krzyże celtyckie. Mimo „rozwiązania” zgromadzenia dopilnowali, żeby Międlar mógł się bawić do końca. Hańba @dutkiewiczrafal, @PolskaPolicja. Nie zawiodły tylko obywatelki i obywatele.
— Marta Lempart (@martalempart) August 4, 2018
Człowiek na zdjęciu, który usiłował mnie przestraszyć, to Roman Zieliński, lider kibiców WKS Śląsk Wrocław, kryminalista skazany za nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym i rasowym, autor książki „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. pic.twitter.com/o7bH8CqONF
— Marta Lempart (@martalempart) August 4, 2018
Panie Prezydencie, czy podobało się Panu to tchórzostwo, niemoc, brak konsekwencji urzędników i policji?
Czy od teraz obowiązywać będzie zasada, że choć rozwiązuje się zgromadzenie, które w rzeczywistości, ku uciesze jego organizatorów, trwa nadal, to niczego już nie można zarzucić urzędnikom? Dał Pan satysfakcję nacjonalistom i sam udaje, że ma czyste ręce.
Czy w związku z tym zajściem, ogłosi Pan jakieś piękne ubolewanie i pomyśli, że wszyscy będą zadowoleni? Otóż nie będą. Wyraźnie na Rynku we Wrocławiu dokonała się promocja narodowej agresji. Dla potrzeb narodowców udostępniono miejski prąd, a rozwiązanie zgromadzenia nastąpiło nie z powodu łamania prawa, tylko tzw. „eskalacji”. Wprawdzie nie odpowiada Pan za zachowanie policji, ale ciekawi mnie, dlaczego policjanci jeszcze przez blisko godzinę ochraniali podpisującego swoje książki Jacka Międlara.
Zapytam wiec wprost: czy dołączył Pan już do tej bandyckiej organizacji?
Panie R. Dutkiewicz,
zgromadzenie zakończyły odważne kobiety, które wyłączyły krzewicielom nienawiści prąd. Zrobiły coś, czego nie był w stanie zrobić nikt, kto tam był służbowo.
Mimo że obecnie nie mieszkam we Wrocławiu, to często tam przebywam. Dumny byłem z miasta i jego władz, które promowały postawy proeuropejskie, otwarte na tolerancję i wolności obywatelskie. Dzisiaj, przestał Pan być dla mnie odpowiedzialnym prezydentem i poważnym człowiekiem. Wiem, że nie zamierza Pan uczestniczyć w zbliżających się wyborach, ale czy to znaczy, że już nie interesuje Pana, co dzieje się w mieście? Czy zatem hołduje Pan zasadzie, że po Panu choćby i faszyzm?
Panie R. Dutkiewicz,
jestem tylko zwykłym obywatelem, który jednak pamięta przekazy swoich przodków. Historię tragiczną, zabieranej nam wolności i krwawych walk całego narodu o jej odzyskanie. Szczególna rola katów naszego narodu przypadła faszystom, którzy wymordowali 6 milionów naszych obywateli. Z niewiadomych mi powodów, polscy nacjonaliści stali się pupilkami obecnej władzy. Wolno im wszystko, pilnuje ich policja, a jeśli interweniuje, to w stosunku do tych, co protestują przeciwko rozwijającemu się faszyzmowi w Polsce.
Jeśli dzisiaj Pan, przez swoje zaniedbanie lekceważy ludzi, którzy nie chcą na polskiej ziemi tej zarazy ideologicznej, jakim jest faszyzm, to jest to Pana porażka. Nie tylko, jako prezydenta dużego europejskiego miasta, które było do niedawna Europejską Stolicą Kultury, ale przede wszystkim, jako Polaka i obywatela naszej społeczności.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Adam Mazguła: Nie przypuszczałem, że znajdzie się w Polsce oficer Straży Pożarnej, który odmówi pomocy

Adam Mazguła
Jak słyszę, zrobił to Pan na polecenie człowieka brunatnej władzy. Jeśli on jest dla Pana autorytetem, to odejdź Pan ze służby. Nie nadajesz się Pan na oficera. Lepiej będzie Panu wśród polityków tej podłej i dojnej zmiany. Pasuje tam Pan ze swoją mentalnością braku życzliwości, mądrości i przyzwoitości.
Nigdy nie przypuszczałem, że znajdzie się w Polsce wysoki oficer Państwowej Straży Pożarnej, który odmówi potrzebującym pomocy.

Przemysław Gliński, zastępca komendanta lubuskiej Straży Pożarnej, kandydat PiS na burmistrza Wschowy. Fot. screenshot / YouTube
Panie st. bryg. mgr inż. Przemysławie Gliński,
swoja decyzją odmawiającą podania wody zgromadzonym tysiącom młodych ludzi podczas upału w Kostrzynie sprzeniewierzył się Pan nie tylko zasadom etyki zawodowej, ale naraził Pan na szwank honor oficera i strażaka. Pańska demonstracyjna postawa obliczona na zadowolenie partyjnego przełożonego była haniebna i niczego nie rozwiązała. Wodę podali strażacy z Niemiec i to bez żadnych problemów.
Tak wiec zakpił Pan z ludzi i podważył autorytet służby.
Jak słyszę, zrobił to Pan na polecenie człowieka brunatnej władzy. Jeśli on jest dla Pana autorytetem, to odejdź Pan ze służby. Nie nadajesz się Pan na oficera. Lepiej będzie Panu wśród polityków tej podłej i dojnej zmiany. Pasuje tam Pan ze swoją mentalnością braku życzliwości, mądrości i przyzwoitości.
Jako starszy kolega w służbie pozwalam sobie zwrócić Panu uwagę, że służy Pan społeczeństwu, a nie sobie. Tymczasem postąpił Pan niehonorowo i podważył Pan zaufanie społeczeństwa do Państwowej Straży Pożarnej.
Jeśli ma Pan resztki honoru, to rekomenduję Panu przeproszenie uczestników spotkania w Kostrzynie i odejście ze służby w trybie natychmiastowym.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Gen. Zbigniew Ścibor-Rylski nie żyje. „Żyjecie w wolnej, niepodległej ojczyźnie. Nie wiecie, co to jest przelewać krew za wolność”
– My, żołnierze walczącej stolicy, powinniśmy złożyć najwyższy hołd i przeprosić ludność cywilną, że poniosła tak straszne upokorzenia i cierpienia w czasie Powstania – powiedział w październiku 2010 roku odsłaniając pomnik poświęcony Poległym, Zamordowanym oraz Wypędzonym Mieszkańcom Warszawy generał Zbigniew Ścibor-Rylski żołnierz AK, powstaniec warszawski, generał brygady Wojska Polskiego w stanie spoczynku, prezes Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich.
W 2017 r., podczas uroczystości rocznicowych wybuchu Powstania Warszawskiego gen. Zbigniew Ścibor-Rylski mówił do warszawiaków: „Pamiętajcie, żyjecie w wolnej, niepodległej ojczyźnie. Nie wiecie, co to jest przelewać krew za wolność.” Przyznał wówczas, że było to jego ostatnie spotkanie z mieszkańcami Warszawy i dawnymi towarzyszami broni. Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie Zbigniew Ścibor-Rylski miał 27 lat.
W tym roku stan zdrowia nie pozwalał już generałowi przeżywać rocznicy wspólnie z powstańcami. Za pośrednictwem kamery dziennika „Fakt” po raz ostatni podziękował mieszkańcom Warszawy którzy przeżyli powstanie. „Moje serce zawsze będzie, jest i było z podziwem dla ludności Warszawy, która tyle wycierpiała”. Powiedział, że to, co najważniejsze, „w ideałach, w etosie Armii Krajowej, przekazuję Wam Kochani”.
Zbigniew Ścibor-Rylski, generał brygady pilot, bohater wojenny i uczestnik Powstania Warszawskiego odznaczony Krzyżem Virtuti Militari zmarł 3 sierpnia 2018, miał 101 lat.
Powstanie warszawskie
Podczas powstania warszawskiego Zbigniew Ścibor-Rylski był dowódcą kompanii „Motyl” w batalionie „Czata 49”. Jako dowódca kompanii przeszedł cały szlak walk batalionu, najpierw z Woli na Stare Miasto, stąd kanałami do Śródmieścia, dalej na Górny Czerniaków, kanałami na Mokotów i następnymi znów do Śródmieścia. Za zasługi został awansowany do stopnia kapitana, odznaczono go też Krzyżem Virtuti Militari.
Okres powojenny
Po wojnie Ścibor-Rylski zerwał z działalnością konspiracyjną. Będąc świadomym represji, jakie spotykały dawnych członków Polskiego Państwa Podziemnego oraz żołnierzy Armii Krajowej, nie ujawnił przez wiele lat swojej prawdziwej tożsamości, a także faktu uczestnictwa w konspiracji i powstaniu warszawskim. Dzięki temu nie był represjonowany przez władze stalinowskie.
Od 1990 r. pełnił funkcję prezesa Związku Powstańców Warszawskich, był także jednym z inicjatorów Muzeum Powstania Warszawskiego. W latach 2004-2014 był sekretarzem Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari.
Śledztwo IPN
W 2012 ujawniono, że według akt IPN generał Zbigniew Ścibor-Rylski współpracował po wojnie ze służbami komunistycznymi. Ścibor-Rylski nie zaprzeczył swoim związkom z UB. Powiedział: „Byłem wtyką w bezpiece. Uratowałem wielu kolegów z AK przed aresztowaniem. (…) Moje zadanie polegało m.in. na zbieraniu informacji, na kogo mają haki oraz na kim im zależy.
W 2016 roku, podczas obchodów 72. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego głos w sprawie powojennych związków generała Ścibor-Rylskiego ze służbami komunistycznymi zabrał wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, Zbigniew Galperyn.
– Podtrzymywanie kontaktów generała, jako oficera wywiadu AK z Urzędem Bezpieczeństwa odbywało się na rozkaz i za wiedzą jego przełożonych z konspiracji. Nie była to współpraca z UB. Było to realizowanie rozkazu, a celem było pozyskiwanie informacji ważnych dla byłych żołnierzy AK. Niestety, nie żyje już nikt, kto mógłby poświadczyć, że generał otrzymał takie polecenie. (…) Mamy świadomość, że teraz jest to tylko słowo przeciw słowu oficera. Generał wykazał się w tamtych trudnych czasach odwagą i poprzez swoje działania uratował wiele osób. – wyjaśnił.
(df) thefad.pl
J. Barcik: Dlaczego kandyduję do Sądu Najwyższego i dlaczego nie zostanę sędzią SN
Oświadczenie z prośbą o jak najszersze rozpowszechnianie
Kandyduję do Sądu Najwyższego.
Moje motywy:
1. Nie zostanę sędzią SN. Po pierwsze dlatego, że uważam, że sędziami SN powinny zostawać osoby z wieloletnim doświadczeniem w orzekaniu, dla których zaszczytny urząd sędziego SN jest naturalnym ukoronowaniem kariery sędziowskiej.
Po drugie zaś, i nade wszystko, uważam, że procedura powoływania sędziów SN przewidziana w obecnej ustawie o SN jest sprzeczna z Konstytucją RP. Tzw. KRS powołana sprzecznie z art. 187 Konstytucji RP, nie ma legitymacji do oceny kandydatów na sędziów SN. Zaś takie osoby w razie ich ewentualnego powołania, nie będą legalnie wybranymi sędziami, a jedynie ich dublerami.
2. Jak konsekwentnie i publicznie pisałem i mówiłem, każdy prawnik kandydujący na sędziego SN w obecnej sytuacji podważa swoją reputację i wiarygodność zawodową. Przykłada bowiem rękę do demontażu państwa prawa. Tę krytyczną ocenę odnoszę równą miarą także do swojej osoby. Nie proszę Państwa o „rozgrzeszenie”, a jedynie o zrozumienie. Wiem co robię i czynię to świadomie.
Dlaczego zatem szargam swoje nazwisko składając wniosek do pseudo KRS o zostanie pseudo – sędzią SN?
Uważam bowiem, że każda osoba zgłaszająca swoją kandydaturę do SN powinna wykorzystać tę okazję do podważenia legalności obecnej procedury powoływania sędziów.
Etycznym obowiązkiem każdego kandydata jest skierowanie odwołania od decyzji KRS do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
W ramach procedur przed tym sądem musimy dążyć do przedstawienia pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
W mojej opinii bowiem procedura powoływania sędziów SN nie gwarantuje, że w przyszłości ten najwyższy organ sądowy w Polsce będzie rzeczywiście niezależnie i bezstronnie, bez wpływu politycznego rozstrzygał przedłożone mu sprawy. A to godzi bezpośrednio w art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE. Dlatego w sprawie powinien wypowiedzieć się nasz sąd, jakim jest Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nie może jednak zrobić tego samodzielnie, należy mu bowiem dostarczyć do tego sposobności. Stanowisko to podzielane jest przeze mnie i grupę zaangażowanych i świadomych kandydatów do SN. Ryzykują oni swoje nazwiska, by rządzące ugrupowanie polityczne nie mogło barbarzyńsko przejąć Sądu Najwyższego, dusząc ostatecznie niezależną trzecią władzę w Polsce.
Liczymy, że inni kandydaci przyłączą się do nas. Nielegalne procedury należy piętnować z całą mocą.
Katowice, 2 sierpnia 2018 r.
Jacek Barcik / monitorkonstytucyjny.eu
Komendant straży odmówił pomocy podczas Pol’and’Rock Festival. Jurek Owsiak: Jest mi tak smutno. Jest Pan bezlitosny!

Panie Komendancie Przemysławie Gliński! Jest Pan bezlitosny! Jest mi tak smutno, że Pana decyzja jest bezwzględna, niepodlegająca żadnej dyskusji. A częścią tej decyzji był także zakaz przyjazdu do nas Ochotników z Pana rejonu, którzy chcieli nam pomóc! Jeżeli mówimy o podwyższonym ryzyku, to Pan je właśnie stworzył!
Słońce nad nami chyba pierwszy raz od 24 lat tak intensywnie świeci! Jakby chciało nas zalać od stóp do głów swoim pięknym, złocistym światłem. W tym słońcu początek festiwalu był bajeczny, wzruszający!
To genialne uczucie, kiedy się wie, że wszyscy ludzie, którzy tu przyjechali, przyjechali dla sprawy, dla idei, bo wiedzą co się tu dzieje, bo znają reguły, bo są odpowiedzialni, a swoją radością natychmiast zarażają wszystkich, którzy ich mijają. Takie perpetuum mobile szczęścia, które w dzisiejszej Polsce wręcz jest nierealne, bo normalnie jest jak w niebie. To daje siłę i niesamowitą energię, kiedy ich pozdrawiam, kiedy proszę, by szczęśliwie i bezpiecznie się bawili. Do tej pory to najszczęśliwszy festiwal, który ja, starszy już pan, chłonę oczami, uszami, całą swoją głową, całym swoim sercem.
I jak tym wszystkim ludziom powiedzieć, że Państwowa Straż Pożarna, która zabezpiecza nasz festiwal, która od trzech lat nie wpuszcza do swojego systemu zabezpieczenia festiwalu ochotniczych straży pożarnych (zawsze były!!!) i nie wpuszcza do swojego systemu ochotniczych straży z Niemiec (zawsze były!!!), a w tym roku, godzinę temu, odmówiła nam, organizatorowi, użycia swoich wozów aby schłodzić wodą rozgrzaną, festiwalową publiczność (zawsze tak było!). Zwłaszcza dziś, kiedy IMGW ogłosiło II stopień zagrożenia upałem!
Panie Komendancie Przemysławie Gliński!
Jest Pan bezlitosny! Jest mi tak smutno, że Pana decyzja jest bezwzględna, niepodlegająca żadnej dyskusji. A częścią tej decyzji był także zakaz przyjazdu do nas Ochotników z Pana rejonu, którzy chcieli nam pomóc! Jeżeli mówimy o podwyższonym ryzyku, to Pan je właśnie stworzył! Pana ludzie, którzy tutaj są, gotowi są do pomocy. Nie pierwszy raz pracujemy na Festiwalu. Super ekipa! Ale rozkaz to rozkaz!
Chciałem Pana poinformować, że ja, Jurek Owsiak i cała nasza ekipa, jesteśmy wyznawcami bardzo pięknego powiedzenia – co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wynajęliśmy wóz Straży Pożarnej z Berlina. Pędzi do nas! A ja wysyłam prośby – jeżeli ktoś w Polsce dysponuje wozem strażackim, o przyjeździe którego Pan komendant nie decyduje, i może pomóc młodym ludziom którzy świetnie się bawią i których po prostu chcemy schłodzić – zapraszamy! Dostaniecie michę, nalejemy Wam paliwa do samochodu i będziemy mogli wysyłać w świat dobrą wiadomość o wspólnym tworzeniu tego Najpiękniejszego Festiwalu Świata.
Panu Komendantowi dziękujemy!
Przy okazji – dziękuję za życzenia skierowane do mnie i do organizatorów Festiwalu, które wyszły ze strony Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachima Brudzińskiego. Współpraca z policją tu, na miejscu, jak do tej pory doskonała. Wspólnie zatrzymaliśmy kilka osób, które łamały regulamin i prawo. Policja ma mnóstwo pracy w mieście, razem z koleżankami i kolegami z Niemiec pomagają w kostrzyńskim korku, w kierowaniu ruchem piechurów, odbierając uśmiech za uśmiech. I to cieszy.
Tak jak powiedziałem ze sceny – robimy wszystko, aby dbać o tych ludzi, aby ich bliscy, ich rodzice czuli się spokojnie, by wiedzieli, że dokładamy wszelkich starań, aby na 24. Festiwalu Pol’and’Rock w Kostrzynie nad Odrą spędzili jak najprzyjemniej i najbezpieczniej czas zabawy.
Jak do tej pory piękne koncerty, piękne spotkania – a to dopiero początek festiwalu.
Przemysław Gliński kandydat PiS na burmisrza Wschowy odmówił polania wodą mdlejących ludzi. Poproszę o fejm dla tego pana. Niech Polska widzi. pic.twitter.com/Sx2GVhhSIa
— running (@DolinaRoztoki) August 3, 2018
Dowódca zabezpieczenia przeciwpożarowego #PolAndRock2018 Przemysław Gliński odmówił użycia wozów strażackich, by schłodzić rozgrzaną upałami publiczność. – Ludzie mdleją – mówi mi rzecznik @fundacjawosp @MilkeePL.
Gliński to kandydat @pisorgpl na burmistrza Wschowy.
WSTYD!!! pic.twitter.com/3maYLO9UwX— Marcin Wyrwał (@Wyrwal) August 2, 2018
Ile zarabiają Niemcy? Najmniej na wschodzie kraju
To, ile zarabiasz w Niemczech, może zależeć od miejsca zamieszkania. Ciągle najniższe zarobki są na wschodzie kraju. Ale nie tylko.
Wysokość zarobków w Niemczech zależy od regionu. O wiele mniej zarabiają mieszkańcy wschodnich krajów związkowych – wynika z danych Federalnej Agencji Pracy (BA) przeanalizowanych przez partię Lewica. Dane pochodzą z grudnia 2017 r.
Najmniej, bo przeciętnie 2183 euro (brutto) miesięcznie zarabiają pełnoetatowi pracownicy w Goerlitz (Saksonia). Najwięcej – 4635 euro – mieszkańcy Ingolstadt w Bawarii.
W Hamburgu najlepiej
W zestawieniu krajów związkowych najlepiej wypadł Hamburg – pracownik zarabia tam średnio 3619 euro. Kolejna w statystyce jest Badenia-Wirtembergia (3546 euro) i Hesja (3494 euro). Na szarym końcu znalazła się Meklemburgia-Pomorze Przednie (2391). Niewiele lepiej jest w Turyngii (2459) i Saksonii (2479).
Średnia w całym kraju wynosiła pod koniec ubiegłego roku 3209 euro i była wyższa niż w grudniu 2016. Wtedy przeciętny Niemiec zarabiał 3133 euro. W dalszym ciągu pracownicy w byłej NRD otrzymują o wiele mniej niż zatrudnieni na zachodzie kraju – wynika z analizy. Różnica wynosi ponad 700 euro. Podczas gdy w zachodnich landach przeciętny zarobek wynosił 3339 euro, we wschodnich (w tym w Berlinie) już tylko 2600 euro.
„Haniebne” różnice
Ekspertka ds. rynku pracy Sabine Zimmermann określiła różnice między wschodem a zachodem kraju „haniebnymi”. Również w zachodniej części Niemiec są regiony, które pozostają daleko w tyle. – Jeśli rząd poważnie podchodzi do deklarowanego celu, jakim jest wspieranie równych warunków życia i pracy we wszystkich regionach, musi przystąpić do działania – powiedziała Zimmermann. Konieczne jest wzmocnienie umów zbiorowych i ich mocy wiążącej. Płaca minimalna powinna wzrosnąć do 12 euro za godzinę i należałoby wyrugować zatrudnianie ludzi jako pracowników najemnych – domaga się ekspertka.
Wiele czynników
O wysokości zarobków w regionie decyduje wiele czynników, m.in. obecność zakładów z dobrze płatnymi stanowiskami, kwalifikacje pracowników. Sam poziom zarobków nie mówi jednak nic o sile nabywczej – ta z kolei zależy od kosztów utrzymania (czynszu, cen żywności itp.), których wysokość jest zróżnicowana regionalnie.
REDAKCJA POLECA
Dariusz Stokwiszewski: Oby PiS nie przelał polskiej krwi, bo ta jest drogocenna!

Dariusz Stokwiszewski
Bądźmy większymi optymistami, bo to oni teraz trzęsą portkami nie wiedząc zupełnie, co dalej, w tej trudnej dla nich sytuacji, robić (zapytanie SN skierowane do ETS)! Tak wygrywa intelekt z prostactwem, głupotą i niekompetencją!
Całymi latami knuty przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS plan zawłaszczenia państwa polskiego przez fatalną zmianę powoli sypie się w gruzy! Wydaje się, że to początek końca podłych ludzi i podłej zmiany, działających na szkodę naszej Ojczyzny!
Generacja współczesnych patriotów, która przeżyła stan wojenny i jego skutki, nie może pozwolić na to, aby podejmowane „w jej imieniu” działania – totalitarne metody rządów – pozbawiające ludzi ich praw i tolerujące neofaszyzm, zniszczyły dokonania reformacji i odrodzenia.
Polacy nie chcą powrotu do mroków średniowiecza! Nie chcą także rządów plebanów i/lub panów, tym bardziej z PiS i jego satelickiego planktonu politycznego, niewartego zupełnie nic! Polska odrodzi się wkrótce wolna od nacjonalistyczno – komunistycznej, o zabarwieniu brunatnym – dyktatury o 100 procent gorszej od PRL!
Bądźmy większymi optymistami, bo to oni teraz trzęsą portkami nie wiedząc zupełnie, co dalej, w tej trudnej dla nich sytuacji, robić (zapytanie SN skierowane do ETS)! Tak wygrywa intelekt z prostactwem, głupotą i niekompetencją!
Jeszcze Polska nie zginęła, dopóki my żyjemy i nie zginie! Damy radę wrogom!
Wzywam Polaków do rozsądku i choćby podjęcia próby zrozumienia naszej obecnej sytuacji, która z obiektywnego punktu widzenia jest bardzo zła. Polska się stacza po równi pochyłej i zachodzi obawa, że może zniknąć z mapy demokratycznego świata!
Dariusz Stokwiszewski
Sportowe samochody: czy muszą być bardzo drogie?
Samochody sportowe to bez wątpienia marzenie a zarazem obiekt fascynacji niemal każdego młodego chłopaka. W końcu kto w wieku kilkunastu lat nie marzył o tym, aby pewnego dnia usiąść za kierownicą najnowszego modelu Ferrari, Porsche lub Lamborghini.
Przeważnie samochody sportowe kojarzą się nam z luksusem w najlepszym a jednocześnie najbardziej kosztownym wydaniu. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że wcale nie trzeba płacić 400 lub 500 tysięcy złotych za samochód, który zapewni nam naprawdę imponujące osiągi. Rozwiązań, dzięki którym można realizować swoją pasję do szybkich, sportowych samochodów jest co najmniej kilka. Przyjrzyjmy się im nieco dokładniej.
Sportowe samochody: czy muszą być bardzo drogie?
Oczywiście, najbardziej podstawowym a zarazem chyba najprostszym sposobem na to, aby zmniejszyć cenę sportowego samochodu jest po prostu kupowanie auta, które już było używane. Używane BMW i8 lub Renault Alpine A110 to koszt o mniej więcej 30 do 40 procent niższy. Oczywiście, jak wiadomo i w takim wypadku zakup auta będzie wymagał dość głębokiej kieszenii, zdolnej wyłożyć kwotę rzędu 200 tysięcy złotych.
Inne rozwiązanie? Możemy postawić na samochody sportowe nieco starszej daty. Takie modele, jak wspominane Renault Alpine A110, BMW i8 czy Aston Martin DB11 będą kosztować setki tysięcy złotych również wtedy, gdy będą używane. Warto więc pamiętać o fakcie, że świetne, piękne i naprawdę szybkie samochody sportowe produkuje się nie od dwóch czy trzech lat, lecz od znacznie dłuższego czasu.
Używany Dodge Viper, czyli jeden z najbardziej klasycznych samochodów sportowych, może kosztować nawet mniej, niż 30 tysięcy złotych. Podobnie będzie to wyglądać na przykład w przypadku starszych, używanych modeli z równie klasycznej serii Porsche 911 oraz wielu innych słynnych modeli i serii samochodów sportowych.
Wynajem samochodów sportowych
Kolejne ciekawe i z całą pewnością warte rozważenia rozwiązanie, jeżeli chodzi o samochody sportowe, to możliwość wynajmu tego rodzaju aut. Oczywiście, w tym wypadku samochód nie należy do nas i możemy nim jeździć jedynie przez określony czas. Tym niemniej, jest to znakomity sposób na realizowanie swojej miłości do sportowych aut dla tych osób, które nie dysponują wystarczającymi środkami, aby zakupić najnowsze i najgłośniejsze modele. Dzięki wynajmowi samochodów sportowych możemy prowadzić i porównywać ze sobą najnowsze modele BMW, Porsche, Jaguara, Astona Martina, Ferrari i wielu, wielu innych marek.
Wbrew dość często spotykanej opinii, wynajem samochodów sportowych wcale nie wiąże się ze specjalnie wysokimi kosztami. Nie jest to również rozwiązanie obarczone jakimkolwiek ryzykiem, ponieważ w dobrych, sprawdzonych wypożyczalniach auta są ubezpieczone na wszelkie możliwe wypadki, jakie mogą zaistnieć na drodze oraz poza nią.
Co ciekawe i warte odnotowania, wynajem samochodów sportowych nie jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla klientów o ograniczonym budżecie. W ten sposób testować i sprawdzać poszczególne modele mogą również osoby zastanawiające się nad zakupem nowego samochodu sportowego.
| Więcej informacji Artykuł został przygotowany we współpracy z firmą High Class Rent zajmującą się wynajmem samochodów luksusowych i sportowych. |







