Kukiz poleciał Kukizem: „jesteście bydlakami, ścierwem. A teraz, gnoje możecie mnie do sądu podawać”
Odrzucenie przez Senat prezydenckiego wniosku o przeprowadzenie referendum konsultacyjnego dotyczącego zmian w konstytucji nie spodobało się Pawłowi Kukizowi. W wulgarnym wpisie obraził senatorów: „jedno tylko powiem – jesteście bydlakami. Antyobywatelską burżuazją. Hołotą post bolszewicką, gnojami, które dla synekur i apanaży gotowe są sprzedać cały Naród.” – napisał.
W środę Senat nie wyraził zgody na zarządzenie przez Andrzeja Dudę referendum konsultacyjnego ws. zmian w konstytucji w dniach 10-11 listopada. W głosowaniu wniosek poparło 10 senatorów. 30 było przeciw a 52 się wstrzymało (w tym 50 senatorów Prawa i Sprawiedliwości).
Paweł Kukiz z niezadowoleniem przyjął decyzją senatorów i w wulgarnych słowach wygarnął senatorom na portalu społecznościowym. „Łapa w łapę PiS z PO przeciw Polakom. Przeciw zwykłym ludziom. Przeciw wolności i demokracji. POPiSowym ścierwem jesteście i prędzej czy później za to zapłacicie.” – napisał.
Swój wpis skierował m.in do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego i wicemarszałków Adama Bielana i Bogdana Borusewicza. „A teraz, gnoje pod krawatami, możecie mnie do sądu podawać.” – dodał Kukiz.
(df) thefad.pl
Odpowiedź Centrum Informacji TVP na oświadczenie zespołu Big Cyc
Żądamy wpłaty miliona złotych na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy tytułem zadośćuczynienia za straty moralne i wizerunkowe, jakie poniósł zespół Big Cyc w związku z sugestią poparcia dla polityki PiS. – napisał wczoraj w oświadczeniu zespół Big Cyc w związku z bezprawnym wykorzystaniem utworu przez TVP Info.
TVP skomentowała oświadczenie zespołu i wydała oświadczenie, w którym wyjaśnia, iż wykorzystanie fragmentu piosenki „Jak słodko zostać świrem” zespołu Big Cyc w programie satyrycznym TVP Info nastąpiło zgodnie z prawem.
Zdaniem Telewizji Polskiej fragment piosenki wykorzystano „na podstawie licencji, wynikającej z umowy generalnej zawartej pomiędzy Telewizją Polską a Stowarzyszeniem Autorów ZAIKS.”
W ocenie TVP dopełniono„wszelkich formalności związanych ze zgłoszeniem wykorzystania tego utworu, co stanowi podstawę do wypłaty wynagrodzeń dla osób uprawnionych z tytułu praw autorskich i pokrewnych.”
Centrum Informacji TVP zaznacza, użycie fragmentu piosenki stanowiło tło muzyczne, programu satyrycznego „W tyle wizji”, „który komentuje bieżące wydarzenia z przymrużeniem oka, dystansem i humorem, w sposób zabawny i zaskakujący”. – nie dodano jednak, że program jest stronniczy i przedstawia punkt widzenia tylko jednej opcji politycznej, z którą zespół nie koniecznie chce być kojarzony.
Zdaniem TVP, „w przeszłości, kiedy pan Skiba bywał odpłatnie gościem programu „W tyle wizji” fragmenty piosenek zespołu Big Cyc, były wielokrotnie wykorzystywane do materiałów satyrycznych emitowanych w trakcie audycji. Nie wywoływało to wówczas podobnych jak ostatnio, niezrozumiałych i bezpodstawnych reakcji zespołu”.
„Telewizja Polska wyraża ubolewanie, że wykorzystanie utworu zespołu Big Cyc spotkało się z negatywnym odbiorem i krytyką, gdyż intencją redakcji programu nie było zawłaszczenie czyjejś pracy lub obrażanie kogokolwiek.” – czytamy w oświadczeniu TVP.
Zespół Big Cyc żąda miliona złotych od TVP
23 lipca 2018r. w programie TVP Info ”W tyle wizji” wykorzystano piosenkę zespołu Big Cyc ”Jak słodko zostać świrem” jako ilustrację muzyczną materiału o protestujących pod Sejmem ludziach, nawiązując do słów marszałka Senatu Karczewskiego, który kilka dni wcześniej wypowiedział się o protestujących „świrach pod Sejmem”.
Czytam, że na pytanie, po co Sejm otoczono barierkami, Karczewski podczas spotkania z mieszkańcami Gdyni odpowiedział: „Żeby świry się nie dostawały”. A więc – po zdradzieckich mordach, kanaliach, gorszym sorcie, ubeckich wdowach, łotrach – teraz rodacy są świrami. PiS na dnie.
— Przem.Szubartowicz (@PSzubartowicz) July 22, 2018
„Nie ma i nigdy nie będzie zgody na posługiwanie się naszą twórczością w materiałach propagandowych służących polityce Prawa i Sprawiedliwości. Takie bezprawne chwyty telewizji sugerują poparcie artystów dla niszczenia wolnych sądów w Polsce”. – napisali muzycy.
(df) thefad.pl / Źródło: TVP
PiS nie będzie blokować stron www. Rząd odsępuje od pomysłu utworzenia centralnego rejestru domen zakazanych
Ministerstwo Cyfryzacji odstąpiło od pomysłu utworzenia centralnego rejestru domen zakazanych. Rejestr miał pozwalać na blokowanie nielegalnych stron www np. takich, poprzez które handluje się dopalaczami.
Pomysł na blokowanie nielegalnych stron internetowych pojawił się przy okazji prac nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.
Ministerstwo wyjaśniało, że „przedsiębiorcy telekomunikacyjni, w związku z pojawiającymi się propozycjami nakładania na nich obowiązku blokowania różnych stron internetowych, świadczących nielegalne usługi (np. sprzedaż dopalaczy i narkotyków), zwrócili się do Ministerstwa Cyfryzacji z propozycją utworzenia jednego rejestru takich stron”.
Według resortu, rejestr miał powielać funkcje obecnego rejestru prowadzonego w oparciu o przepisy tzw. ustawy hazardowej. „Miało to być techniczne rozwiązanie upraszczające proces weryfikacji, a jego celem miała być minimalizacja kosztów po stronie przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Mogliby oni sprawdzać rejestr w jednym, a nie kilku miejscach. Ewentualne blokady miały następować dopiero na skutek decyzji uprawnionych do tego organów i tylko na podstawie przepisów ustawowych” – wyjaśnia ministerstwo.
Plany resortu wywołały krytyczne komentarze w prasie. „Dziennik Gazeta Prawna” pisał np.: „Rząd zamierza cenzurować internet. I to na dużą skalę”.
Ministerstwo Cyfryzacji zaprzecza. „Intencją ministerstwa nigdy nie było jakiekolwiek ograniczanie wolności Internetu. Do wszelkich tego typu pomysłów Ministerstwo Cyfryzacji zawsze podchodziło i podchodzi krytycznie. Wszelkie sugestie, że utworzenie rejestru miałoby służyć jakiejkolwiek formie cenzury Internetu były więc daleko idącą nadinterpretacją i nadużyciem” – oświadczył resort.
„Ostatecznie po analizach, a także z uwagi na fakt, że propozycje ewentualnego blokowania niektórych stron nie zostały przyjęte, Ministerstwo Cyfryzacji odstępuje od propozycji tworzenia rejestru” – ogłosiło ministerstwo w komunikacie.
kurier PAP
Trybunał Sprawiedliwości UE: Irlandia nie powinna wydać Polsce aresztowanego Polaka z obawy o brak rzetelnego procesu
Irlandzki sąd nie powinien wydać Polsce aresztowanego Polaka, jeśli uzna, że grozi mu brak rzetelnego procesu – orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE. To wywołana przez Polskę erozja systemu unijnych ekstradycji.
Unijny Trybunał w Luksemburgu odpowiedział w środę na pytanie prejudycjalne (czyli pytanie o interpretację przepisów UE) dublińskiego High Court (wysokiego sądu), czy Irlandii wolno odesłać aresztowanego Artura C. do Polski, skoro zagrożona praworządność może oznaczać zagrożone prawo do rzetelnego sądu.
Pytanie dotyczyło europejskiego nakazu aresztowania, czyli bardzo uproszczonego, niemal automatycznego systemu ekstradycji w UE, który opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania i uznawania decyzji prawnych w Unii.
Irlandzka sędzia Aileen Donnelly wniosła to pytanie prejudycjlane w marcu, gdy adwokat Artura C. (ściganego w Polsce za handel narkotykami) powołał się m.in. na unijne postępowanie z art. 7. dotyczące naruszeń praworządności za sprawą ustaw sądowych wprowadzanych od 2016r.
Dwa pytania dla sądu w Irlandii
Trybunał UE orzekł, że unijny sąd – w odpowiedzi na wniosek osoby podlegającej ewentualnej ekstradycji – musi przeprowadzić dwuetapowy sprawdzian.
Pierwszy etap to ocena istnienia rzeczywistego ryzyka, że w kraju wydającym nakaz aresztowania (w tym przypadku w Polsce) może być naruszone prawo do rzetelnego procesu w związku z brakiem niezawisłości sądów tego państwa członkowskiego. A jeśli sąd stwierdzi takie ryzyko, to na drugim etapie musi szczegółowo ocenić, czy takie ryzyko dotyczy konkretnej ściganej osoby, czyli w tym przypadku Artura C.
Unijny Trybunał zdecydował, że sąd rozpatrujący wniosek (w tym przypadku irlandzki) powinien poprosić m.in. sąd wydający wniosek, czyli sąd polski o informacje na temat stanu prawnego i niezawisłości wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
Ekstradycja musi być wstrzymana dopiero, gdy sąd odpowie sobie twierdząco na pytania z obu etapów swego sprawdzianu, czyli stwierdzi, że dana osoba (w tym przypadku Artur C.) mogłaby zostać narażona na ryzyko naruszenia swego prawa do niezawisłego sądu, a tym samym prawa do rzetelnego procesu sądowego.
Trybunał nie powtórzył postulatu z niedawnej opinii swego rzecznika generalnego Jewgenija Tanczewa, że wyłącznie ryzyko „rażącego” naruszenia prawa do rzetelnego sądu powinno wstrzymywać ekstradycję między krajami UE.
Środowe orzeczenie mocno osłabia automatyzm w wewnątrzunijnych ekstradycjach i bardzo mocno przypomina decyzję Trybunału Sprawiedliwości UE z 2016 r., kiedy orzekł, że europejski nakaz aresztowania nie powinien być wykonywany w razie groźby naruszenia prawa podstawowych. W tamtej sprawie sąd z Bremy pytał, czy musi odesłać aresztowanych do Rumunii i na Węgry, skoro złe warunki w tamtejszych więzieniach naruszają prawa podstawowe Unii. W odpowiedzi Trybunał sformułował dwuetapowy „test Aranyosiego” od nazwiska jednego z aresztowanych) – sąd w pierwszym etapie może oceniać, czy w danym kraju (np. w Rumunii, na Węgrzech) panuje ogólny i poważny problem z warunkami odsiadek, a w drugim etapie – musi odpowiedzieć, czy ten ogólny problem ma wpływ na konkretny przypadek aresztowanego, który miałby zostać deportowany.
Ukłon w stronę Komisji Eurpejskiej
Jednak o ile w sprawie warunków w więzieniach istnieją jednoznaczne zestawienia i oceny m.in. agend ONZ i Rady Europy, to takiego spójnego systemu ocen nie ma w kwestii niezawisłości sądownictwa. Trybunał w Luksemburgu zadeklarował jednak, że informacje z grudniowego wniosku Komisji Europejskiej uruchamiającego postępowanie z dyscyplinującego artykułu 7 Traktatu o UE „stanowią szczególnie istotne informacje” dla sądu rozpatrującego nakaz aresztowania (w tym przypadku irlandzkiego) w pierwszym etapie jego sprawdzianu co do niezawisłości sądownictwa.
Ponadto Trybunał przypomniał, że dla niezawisłości sądów wymagane jest m.in. przestrzeganie zasad co do powoływania członków sądów i okresu trwania ich kadencji. Wymóg niezawisłości zakłada również, że „system środków dyscyplinarnych dla sędziów przedstawia niezbędne gwarancje w celu uniknięcia ryzyka wykorzystywania takiego systemu jako systemu politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych”.
Powyższe doprecyzowania Trybunału mogą sugerować jasną podpowiedź, że sąd irlandzki (a w przyszłości także sądy innych krajów UE) ma bardzo poważne – i wskazywane przez Komisję Europejską – przesłanki, by na pierwszym etapie swego testu stwierdzić, że w Polsce istnieje systemowe ryzyko braku rzetelnego procesu.
Sprawa Artura C. to tylko wyjątek
Unijny Trybunał Sprawiedliwości – wbrew oczekiwaniom części ekspertów od praworządności – podkreślił, że zawieszenie zasady wzajemnego uznawania decyzji prawnych między krajami UE nadal należy traktować jako wyjątek i zawężająco (stąd potrzeba drugiego etapu w sądowym teście, czyli pytania o konkretne ryzyko dla konkretnej osoby). A zatem obecny stan polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym poważne zagrożenie dla jego niezawisłości wskazywane przez Komisję Europejską i Komisję Wenecką, nie wyłączają Polski na dobre z unijnego systemu wzajemnego uznawania i zaufania w dziedzinie sądownictwa. Trybunał stwierdził bowiem, że dopiero decyzja Rady Europejskiej w ramach art. 7 (podejmowana jednomyślnie) stwierdzająca poważne i trwałe naruszenie praworządności np. w Polsce prowadziłby do automatycznego zawieszenia europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do Polski.
REDAKCJA POLECA
Adam Mazguła: Demokracja jest dla mądrych. Nie dorośliśmy do niej. Zawsze, jako większość, byliśmy głupi

Adam Mazguła
Niczego nas historia nie nauczyła. Demokracja jest dla ludzi mądrych. My jednak nie dorośliśmy do niej. Zawsze, jako większość, byliśmy głupi.
Naród pojechał na wakacje
Tymczasem nielegalna władza zdrajców narodowych, wspierana przez gawiedź KuPiS15 i nową wiarę ideologii kłamstwa – ePiSkopat, zabrała Polakom demokrację i wolność…
Zdrada! Zdrada! Zdrada!
Zielony ludzik siedzi w gabinecie MON, nie jest ministrem, ale ma dostęp do tajemnic, łączności specjalnej, ochrony, samochodu służbowego i zaciera ręce. Ale dla większości Polaków – to nie dowód na zdradę!
Wszystko, co robi opozycja jest polityczne, dlatego złe. PiS zawłaszczył wszystkie dziedziny życia dla swojej partii. Dla większości Polaków – to nie dowód!
Rządzi prezes, a sejm, senat i prezydent – to tylko atrapy, które o niczym nie decydują. Dla większości Polaków – to nie dowód!
Skłócili Polskę ze wszystkimi krajami świata i wyprowadzają nas z Unii Europejskiej i NATO. Dla większości Polaków – to nie dowód!
Zbudowali aparat represji, ogrodzili instytucje państwowe i stawiają pomniki najsłabszemu prezydentowi w historii. Dla większości Polaków – to nie dowód!
Wyprowadzili tysiące policjantów przeciwko pokojowo protestującym obywatelom i szukają starcia. Podnoszą podatki, wyrzucają setki milionów publicznych pieniędzy dla Rydzyka, sami zasypują siebie premiami i nagrodami w wielkościach, których nigdy nie widział przeciętny obywatel. Dla większości Polaków – to nie dowód!
Okłamują nas środkami masowego przekazu i wtłaczają propagandę partyjną, którą widać codziennie gołym okiem. Dla większości Polaków – to nie dowód…
Nie protestują, siedzą w domu, jadą na wakacje, bo nie warto.
Ciemnota większości Polaków poraża. Nic dla nich nie jest dowodem na manipulację i zdradę naszych interesów. Byle sąsiadowi było źle.
Pogonią tych oprawców demokracji, ale najpierw spróbują żyć w niewoli wewnętrznej, potem zaczną spiskować, aż w końcu bohatersko będą przelewać krew.
Nic nas historia nie nauczyła. Demokracja jest dla ludzi mądrych. My jednak nie dorośliśmy do niej. Zawsze, jako większość, byliśmy głupi.
Na kolana przed zdrajcami! Polacy, na kolana!
Kogo jednak życie w niewoli nie cieszy, organizujmy się; nie na Facebooku, ale w realu. Naszą bronią jest prawda, naszym orężem – spraye, ulotki, ujawnianie podłości władzy, protesty w każdej, dopuszczalnej przez prawo formie. Pokazujmy twarze bezmyślnych posłów i senatorów PiS-u i tych, co ich wspierają. Szykujemy się do wyborów. Nie pozwólmy ich sfałszować!
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Gluten free – moda czy histeria?
Wśród osób dbających o zdrowie rozpowszechniona jest dieta bezglutenowa. Czy rzeczywiście gluten jest taki groźny i należy go unikać? Czy to tylko kolejna moda żywieniowa, którą niedługo zastąpi inna?
Co to jest gluten?
Jest to znajdujące się w zbożach białko roślinne – mieszanina gluteniny i prolamin. Odpowiada on za wzrost objętości ciasta, dzięki temu wypieki są puszyste w środku i chrupiące na zewnątrz oraz dłużej zachowują świeżość. Sama nazwa pochodzi od angielskiego „glue” – klej, bo oprócz poprawy struktury pieczywa przez jego kleistość, może być przyczyną problemów z trawieniem, poprzez przyczepianie się do ścian jelita.
Źródła glutenu
Występuje on przede wszystkim w produktach mącznych i kawie zbożowej, a także w: słodyczach, wyrobach cukierniczych, przyprawach, gotowych sosach i zupach z torebek, koncentratach spożywczych, produktach mlecznych (budynie, jogurty, serki), majonezie, musztardzie, ketchupie, proszku do pieczenia, preparatach odchudzających, suszonych owocach i piwie.
Gluten – zdrowy czy szkodliwy?
Problemy z glutenem rozpoczęły się jednocześnie z genetycznym modyfikowaniem pszenicy, jakieś 50 lat temu. Według badań białko to jest szkodliwe dla ok. 6% populacji i jest przyczyną: celiakii, alergii i nadwrażliwości na gluten oraz choroby Duhringa.
Celiakia to choroba autoimmunologiczna, w której dochodzi do upośledzenia lub zaniku kosmków jelitowych, co prowadzi do zaburzeń wchłaniania składników odżywczych. Objawia się ona: problemami gastrycznymi, biegunką lub zaparciami, bólami brzucha, zbyt niską wagą i małym wzrostem, anemią i stanami zapalnymi jamy ustnej, aftami oraz niedoborem witamin i minerałów.
Choroba Duhringa jest skórną odmianą celiakii. Towarzyszą jej głównie wykwity i świąd.Alergia na białko glutenu może wyrazić się problemami z oddychaniem, wykwitem skórnym aż po szok anafilaktyczny.
Nadwrażliwość na gluten to nieprawidłowa reakcja organizmu na białka glutenowe objawiająca się problemami gastrycznymi (biegunki, bóle brzucha, wzdęcia) oraz objawami grypopodobnymi (bóle stawów, mięśni, głowy i ogólne zmęczenie, omdlenie, drętwienie kończyn).
We wszystkich przypadkach należy stosować dietę bezglutenową: w przypadku celiakii przez całe życie, natomiast przy nadwrażliwości wystarczy czasowe odstawienie glutenu.
Gluten odpowiedzialny za nadwagę?
Utrzymuje się opinia, że może on być przyczyną nadwagi. Badacze nie stwierdzili jednak takiej korelacji. Prawdopodobnie przyczyna nadprogramowych kilogramów nie leży w samym glutenie, tylko w spożywaniu nadmiernej ilości produktów zbożowych, które zawierają wiele węglowodanów oraz tłuszczu i cukru.
Osoby ograniczające gluten z konieczności powinny czytać dokładnie etykietki produktów spożywczych. Zamiennie używa się bowiem określeń: skrobia, słód, naturalny aromat i hydroliza białek.
Najnowsze badania wykazują jednoznacznie, że zdrowe osoby nie powinny całkowicie wykluczać glutenu, gdyż tylko odpowiednio zbilansowana dieta gwarantuje zdrowie i dobre samopoczucie. Gluten dostarcza bowiem białka i nie obciąża tłuszczami nasyconymi.
Artykuł został przygotowany przy współpracy z zakreconysloik.com.pl
Ok. 1:40 w nocy Senat przyjął zmiany w Sądzie Najwyższym. Los sądów w rękach Andrzeja Dudy
Do głosowania nad piątą już nowelizację ustaw sądowych doszło około godziny 1:40 w nocy z wtorku na środę. Klub Kukiz’15 głosował przeciw, kluby PO, Nowoczesnej i PSL-UED nie wzięły udziału w głosowaniu.
Warszawa. Senat. pic.twitter.com/KHlL1IfIQI
— Monika WIELICHOWSKA (@MWielichowska) July 24, 2018
Wprowadzone przez PiS zmiany ustawy praktycznie umożliwią przejęcie Sądu Najwyższego przez partię rządzącą. Zmiany krytykował Rzecznik Praw Obywatelskich, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Sąd Najwyższy.
🎦 Senator @BogdanKlich apeluje do Marszałka #Karczewski.ego i senatorów o nieprocedowanie ustawy o Sądzie Najwyższym, która dobije niezależność polskiego sądownictwa❗️#Konstytucja #WolneSądy #WolnaPolska
Zobaczcie ⤵️ pic.twitter.com/K4fHDW7gOO— Platforma NEWS 🇵🇱✌️ (@NewsPlatforma) July 24, 2018
Nowelizacja ustaw
W piątek 20 lipca Sejm głosami Prawa i Sprawiedliwości, po ekspresowym tempie prac legislacyjnych, uchwalił przygotowaną przez PiS nowelizację ustaw o Sądzie Najwyższym, ustroju sądów, Krajowej Radzie Sądownictwa i o prokuraturze.
Zgodnie z uzasadnieniem „celem zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawie o Sądzie Najwyższym jest doprowadzenie do usprawnienia postępowań prowadzonych przez KRS w sprawach powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w tym sędziego SN”. Zdaniem PiS zmiany mają na celu między innymi wyłączenie „możliwości obstrukcji” prowadzonych przed KRS postępowań nominacyjnych do Sądu Najwyższego.
Według SN ustawa jest przykładem skrajnego wykorzystywania prawa do celów politycznych. I jest przykładem nie rządów prawa, ale rządów prawem, w których prawo staje się systemem opresji przy zachowaniu pozorów legalizmu.
Senat głosami PiS uchwalił w nocy zakaz stosowania demokracji oraz zakaz stosowania trójpodziału władzy w Polsce. Wcześniej czy później odbudujemy nasz kraj po PiS. Jak po komunizmie lub zaborach. PiS to tylko epizod. Bolesny, ale epizod.
— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) July 25, 2018
Los sądów w rękach Andrzeja Dudy
Nowelizacja trafi teraz do podpisu prezydenta. Decyzja Andrzeja Dudy w sprawie ustaw sądowych prawdopodobnie zapadnie bardzo szybko, dlatego w środę protesty w obronie niezależności sądownictwa przenoszą się pod Pałac Prezydencki. O godz. 18.30 rozpocznie się tam manifestacja „Weto pod Pałacem”, którą organizuje Partia Razem.
(df) thefad.pl
Prof. Gersdorf: pragnę podziękować wszystkim, którym nie jest obojętny stan polskiego sądownictwa.
We wtorek I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf na stronie SN opublikowała oświadczenie, w którym dziękuje wszystkim, którzy zaangażowali się w obywatelski protest, tym, którzy w nim uczestniczą, biorąc udział w manifestacjach i tym, którzy zabierają głos w przestrzeni publicznej, okazując przywiązanie do demokratycznych wartości i próbując uświadomić społeczeństwu niebezpieczeństwa związane z wprowadzanymi przez PiS zmianami w wymiarze sprawiedliwości.
Od szeregu miesięcy mamy do czynienia z bezprecedensowym atakiem na sądownictwo, w tym na Sąd Najwyższy. Podważane są konstytucyjne zasady trójpodziału władzy, odrębności władzy sądowniczej i niezależności sądów. Wprowadzane zmiany legislacyjne zmierzają do ostatecznego zdominowania sądownictwa przez władzę wykonawczą. Działania te są prowadzone lub inicjowane przez organy państwa. W tym stanie rzeczy, w obronie konstytucyjnych zasad niezależności sądów i niezawisłości sędziów stają różnego rodzaju organizacje oraz grupy obywateli, świadomych wagi naruszanych reguł. Świadczy to o ich obywatelskiej dojrzałości i trosce o losy polskiego demokratycznego państwa prawnego.
Pragnę podziękować wszystkim, którym nie jest obojętny stan polskiego sądownictwa. Sądownictwo to wymaga rzeczywistej modernizacji i zmian na miarę oczekiwań społeczeństwa, a od bez mała trzech lat spotyka się wyłącznie ze zmianami kadrowymi zmierzającymi do uzyskania przez rządzącą większość wpływu na działania sądów, wpływu który przekracza wyznaczone Konstytucją RP granice.
Podejmowane w różnych formach działania zmierzające do obrony konstytucyjnych pryncypiów budzą szacunek. Są wolne od przemocy, najczęściej zdystansowane od bieżącej polityki, świadczą o dojrzałości i odwadze. Za istotny uważam głos sędziów występujących publicznie w obronie niezależności sądownictwa. Zabieranie przez nich głosu w pełni odpowiada wymogom etyki zawodowej i świadczy o poczuciu odpowiedzialności za polskie państwo.
Chcę podziękować wszystkim, którzy zaangażowali się w ten obywatelski protest, tym, którzy w nim uczestniczą, biorąc udział w licznych i bardzo nielicznych manifestacjach i tym, którzy zabierają głos w przestrzeni publicznej, okazując przywiązanie do demokratycznych wartości i próbując uświadomić społeczeństwu niebezpieczeństwa związane z wprowadzanymi zmianami.
Małgorzata Gersdorf
Profesor Harvardu: do obalenia demokracji nie jest potrzebny pucz, demokracje upadają przez demokratycznie wybranych autokratów
Współczesnym autokratom do obalenia demokracji nie jest potrzebny pucz. Obejmują władzę w wyborach, by następnie odrzucić demokratyczne reguły gry – twierdzi amerykański politolog Daniel Ziblatt.
W opublikowanym we wtorek wywiadzie dla niemieckiego dziennika „Sueddeutsche Zeitung”, amerykański politolog Daniel Ziblatt powiedział, że w wielu państwach demokratycznych mamy obecnie do czynienia z przejmowaniem władzy przez demagogów, którzy stanowią zagrożenie dla demokracji.
Polaryzacja polityki
– Jest to symptom głębszego problemu, ogromnej polaryzacji polityki. Wiemy z historii, że radykalna polaryzacja może zabić demokrację, gdy na przykład w jakimś społeczeństwie jedni obywatele boją się innych (obywateli). – tłumaczy politolog – Powinniśmy się tym niepokoić – przestrzega Daniel Ziblatt.
– Niemiecka demokracja oczywiście nie umarła i wcale nie ma zamiaru umierać. Amerykańska z pewnością też nie. Stany Zjednoczone są dziś raczej tak demokratyczne, jak nigdy przedtem – istnieje więcej politycznych swobód i praw dla wszystkich. Równocześnie system demokratyczny ma słabe strony, co widać w krajach, o które już dziś trzeba się poważnie niepokoić: w Turcji, na Węgrzech i w Polsce na przykład – zaznaczył Ziblatt.
– W wielu krajach można zaobserwować tendencję do wkraczania na polityczną scenę autsajderów, którzy nie chcą przestrzegać demokratycznych reguł gry, wszystko jedno czy ma tomiejsce na Węgrzech, czy w USA – zaznaczył.
Nierówności zabijają demokrację
Jedną z przyczyn są zdaniem Ziblatta pogłębiające się nierówności w społeczeństwach. – To ułatwia takim postaciom (autokratom) zadanie – dodał. – W dodatku po zakończeniu zimnej wojny liczba krajów demokratycznych gwałtownie wzrosła, jednak demokratyczne struktury w tych krajach są „kruche”. Odbywają się w nich wybory, jednak część instytucji nie jest demokratyczna lub są one bardzo delikatne – wyjaśnia Ziblatt. Jego zdaniem niebezpieczeństwo, że jakiś autokratyczny autsajder dojdzie w wyniku wyborów do władzy, a następnie zaatakuje demokrację od wewnątrz, jest w tych krajach znacznie większe.
Unikać radykałów
Ziblatt zaznaczył, że demokratyczne partie nie powinny współpracować z politykami wykazującymi autokratyczne ciągoty i atakującymi demokrację. Przypomniał, że we Włoszech uznane partie współpracowały z Mussolinim, a w Niemczech Hitler został mianowany na kanclerza.
Ziblatt zwrócił uwagę na znaczenie niepisanych reguł w demokracji. – Jedna z nich nakazuje, by uznać poglądy politycznego przeciwnika za uprawnione. Tak samo należy (uznać) instytucje stojące na straży demokracji: sądy, urzędników, także media. Gdy partie traktują siebie nawzajem jak wrogów, system zaczyna się rozpadać – ostrzegł.
Ziblatt jest współautorem wydanej niedawno w Niemczech książki „Jak umierają demokracje” napisanej wspólnie z kolegą z Harvardu Stevenem Levitsky’m. Ostatnio prowadził wykłady w Uniwersytecie Ludwiga Maximiliana w Monachium.
REDAKCJA POLECA
Epidemia AIDS może wymknąć się spod kontroli. Nowych przypadków przybywa w niepokojącym tempie
Dzięki nowym lekom zarażenie HIV nie musi oznaczać wyroku śmierci. Naukowcy mają jednak powody do zmartwień. Nowych przypadków przybywa w niepokojącym tempie – słychać na konferencji w Amsterdamie.
Alarmujący wzrost liczby nowych przypadków choroby połączony z wysoką liczbą urodzin, zwłaszcza w najbardziej dotkniętych krajach, może doprowadzić do kryzysu na niespotykaną dotąd skalę – powiedział amerykański ekspert ds. AIDS Mark Dybul przed rozpoczęciem międzynarodowej konferencji w Amsterdamie.
Konferencja w Amsterdamie, to spotkanie fachowców zajmujących się AIDS – w tym roku zgromadziło około 18 tys. osób.
„We cannot solve the whole problem if we’re only addressing half the situation. If we want to win this fight, if we want to end AIDS once and for all, we must make men part of the solution.” – @eltonofficial launching the @MenStar initiative at #AIDS2018 pic.twitter.com/OfrOCFV9qI
— AIDS 2018 (@AIDS_conference) 24 lipca 2018
LIVE – The Duke of Sussex and @eltonofficial launching new $1B Menstar coalition to help break the #HIV cycle through testing & treatment. Tune in here https://t.co/KfJDLsX8EL #AIDS2018 pic.twitter.com/hXexxifUoe
— AIDS 2018 (@AIDS_conference) 24 lipca 2018
Mark Dybul upomniał się w tym roku o większe środki finansowe na walkę z chorobą. Jak powiedział, świat prawdopodobnie jeszcze nigdy nie był tak blisko utraty kontroli nad epidemią AIDS jak obecnie. Jego zdaniem to efekt demografii, a także faktu, że walce z HIV i AIDS nie poświęca się obecnie tak dużej uwagi jak wcześniej.
Drogie oszczędności
Także inni eksperci zwracają uwagę na to, że na walkę z chorobą brakuje pieniędzy. Środków pochodzących ze zbiórek albo dotacji państwowych jest coraz mniej. Dyrektor programu ONZ na rzecz przeciwdziałania AIDS (UNAIDS) Michel Sidibe ocenił, że już teraz brakuje około 7 mld euro. – Jeżeli teraz nie zaczniemy płacić, przyjdzie nam w przyszłości zapłacić dużo więcej – ostrzegł.
Zgromadzeni w Amsterdamie fachowcy zwrócili uwagę, że coraz więcej pieniędzy przeznacza się na ratujące życie chorych na AIDS terapie lekami antyretrowirusowymi, co negatywnie odbija się na finansowaniu podstawowych kampanii mających ograniczać liczbę zachorowań. Wyraźnie zmalały środki, chociażby na promowanie używania prezerwatyw.
– To fatalne – mówili eksperci w Amsterdamie, przekonując, że HIV nie uda się zwalczyć, bez tego typu działań. – Mylą się ci, którzy stawiają tylko na lekarstwa – mówili.
Największe spotkanie tego typu
Trwająca do piątku (23 – 27.07.2018) konferencja w Amsterdamie to największe na świecie spotkanie ekspertów do spraw HIV i AIDS. Wśród prominentnych gości znaleźli się m.in. książę Harry, piosenkarz Elton John czy były prezydent USA Bill Clinton. W swoich wystąpieniach chcą oni zwrócić uwagę na problem stygmatyzacji osób zarażonych HIV.
Szacuje się, że na świecie żyje około 37 milionów osób zarażonych wirusem, większość z nich w Afryce.
Każdego roku na AIDS umiera około miliona osób. W ubiegłym roku wirusem zaraziło się 1,8 mln osób. Wiele nowych zakażeń odnotowano w Azji i Europie Wschodniej.
ONZ chce pokonać epidemię AIDS do 2030 roku. Biorąc pod uwagę najnowsze liczby, wydaje się to jednak mało prawdopodobne.
REDAKCJA POLECA










