Trump postraszył sojuszników wyjściem USA z sojuszu, po czym publicznie zadeklarował, że „wierzy w NATO”

Donald Trump najpierw postraszył sojuszników wyjściem USA z Sojuszu, ale potem publicznie zadeklarował, że „wierzy w NATO”. Nie odciął się od pomysłów uznania aneksji Krymu ani od zaprzestania ćwiczeń w rejonie Bałtyku.

Trump postraszył sojuszników wyjściem USA z sojuszu, po czym publicznie zadeklarował, że „wierzy w NATO”

Trump postraszył sojuszników wyjściem USA z Sojuszu. Fot. Źródło: dw.de

Prezydent USA w drugim dniu szczytu NATO tak gwałtownie powrócił do tematu wydatków na obronność, że – doproszeni w czwartek – prezydenci Ukrainy i Gruzji musieli wyjść z sali, by członkowie Sojuszu mogli wysłuchać tyrad Donalda Trumpa tylko we własnym gornie.

Trump miał zażądać, by najbogatsze europejskiego kraje NATO (czyli na pierwszym miejscu Niemcy) już do stycznia 2019 r. zwiększyły swe wydatki na obronność do 2 proc. PKB. Obecne NATO-wskie zobowiązanie mówi o osiągnięciu tego celu w 2024 r.

– W przeciwnym razie pójdziemy własną drogą! – zapowiedział Trump.

Wielu uczestników tej narady odebrało to, jak groźbę wyjścia Ameryki z NATO, a w każdym razie wyprowadzenia wojsk USA z Europy.

– Odebrałam to inaczej. Pozostaje to jednak otwartą kwestią do interpretacji – tłumaczyła potem litewska prezydent Dalia Grybauskaite. Natomiast sam Trump na konferencji prasowej uchylił się od jednoznacznej odpowiedzi, czy straszył wyjściem z NATO.

– Byłem stanowczy. Mówiłem o potrzebie wydatków na obronność bardziej stanowczo, niż przed rokiem – tak nawiązywał do swych wypowiedzi z 2017 r., gdy wbrew swym doradcom nie zadeklarował pełnej lojalności wobec mówiącego o obowiązku kolektywnej obrony krajów Sojuszu artykułu 5 traktatu waszyngtońskiego.

Trump w czwartek wrócił, za zamkniętymi drzwiami, do argumentu ze środy, że 2 proc. PKB to absolutne minimum („to żart!”), a celem na dłuższą metę powinno być podniesienie wydatków do 4 proc. PKB.

Duda o „żarliwej dyskusji” w NATO

– Prezydent USA apelował o to, co było dyskutowane od miesięcy. O zmiany w podziale obciążeń w ramach Sojuszu. Wyjaśniłam, że do tego zmierzamy. Zważywszy jednak na dyskusje europejskie, nie tylko z USA, musimy zadać sobie pytanie, czy możemy zrobić więcej, jeśli będzie potrzeba – powiedziała kanclerz Angela Merkel. Obecny plan Niemiec to dojście do poziomu 1,5 proc. PKB na obronność w 2024 r.

Prezydent USA zgodnie z amerykańskim prawem nie może wyprowadzić swego kraju z NATO bez zgody amerykańskiego parlamentu, co byłoby niemożliwe przy jego obecnym składzie. Pomimo tego tak brutalne zagrywki negocjacyjne Trumpa miały zmrozić sporą część innych przywódców. Potwierdziły, że gwarancje bezpieczeństwa dla Europy nie są dla Amerykanina żadnym tabu, a przecież w czarnym scenariuszu można je poważnie osłabić bez wychodzenie ze struktur Sojuszu.

– Po wypowiedzi Trumpa zapadła cisza. Niektórzy byli osłupieni – relacjonuje jeden z NATO-owskich dyplomatów.

Andrzej Duda: Polska wypełnia zobowiązanie co do wydatków. Fot. Źródło: dw.de

Natomiast prezydent Andrzej Duda tylko potwierdził, że kwestia wydatków na obronność była tematem „żarliwej dyskusji”.

– Ta dyskusja w zasadzie nas nie dotyczy, bo Polska wypełnia zobowiązanie co do wydatków. A spekulacje, że grozi nam rozpad albo osłabienie NATO, nie mają podstaw – powiedział Duda.

Trump szykuje się na spotkanie z „konkurentem” Putinem

Po zakończeniu obrad Trump ogłosił, że „szczyt był wspaniały” (a on sam jest „stabilnym geniuszem”).

– Uzgodniliśmy, że kraje NATO w najbliższych latach spełnią swe zobowiązania – powiedział Trump. A jeśli nie spełnią? – Spełnią! – odparł.

W poniedziałek 16 lipca Trump spotyka się z Władimirem Putinem. W tym kontekście był pytany o możliwość uznania aneksji Krymu i nie odciął się jednoznacznie od tego pomysłu.

– Nie jestem zadowolony z tego, co stało się z Krymem, ale to było za czasów Obamy. Jednak nie potrafię powiedzieć, co stanie się z Krymem w przyszłości – powiedział. Czy temat zaprzestania ćwiczeń wojskowych w krajach bałtyckich może pojawić się w jego rozmowie z prezydentem Rosji? – Być może tak – odpowiedział Trump, nie zdradzając swego poglądu w tej sprawie. Putina nazwał „nie wrogiem, nie przyjacielem, lecz swoim konkurentem”.

 

 


Jerzy Brzęczek zastąpi Adama Nawałkę na stanowisku trenera reprezentacji Polski

Polski Związek Piłki Nożnej zakończył proces wyboru selekcjonera reprezentacji Polski, którym zostanie Jerzy Brzęczek. – czytamy w oficjalnym komunikacie na Łączy nas Piłka. 

Jerzy Brzęczek. Fot. wikipedia

Oficjalna prezentacja nowego szkoleniowca będzie miała miejsce w poniedziałek, 23 lipca o godzinie 12:30 w sali konferencyjnej na stadionie PGE Narodowym w Warszawie. Podczas konferencji prasowej zostaną przedstawione plany selekcjonera oraz nowy sztab szkoleniowy reprezentacji Polski. – napisano w komunikacie.

Jerzy Brzęczek przez siedem lat (1992 – 1999) występował w reprezentacji Polski, której też był kapitanem, rozgrywając 42 spotkania. Był kapitanem drużyny olimpijskiej, która w 1992 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie zdobyła srebrny medal.

Kariera trenerska

Na początku lutego 2010 roku Brzęczek został pierwszym trenerem Rakowa Częstochowa. Po serii nieudanych meczów umowa z klubem została rozwiązana 3 listopada 2014, na prośbę głównego sponsora.

17 listopada 2014 roku został trenerem Lechii Gdańsk. Dnia 1 września 2015 roku został zwolniony. Od końca września 2015 trener GKS Katowice, 20 maja 2017, po przegranej w meczu z MKS Kluczbork i utracie szans na awans, podał się do dymisji. 11 lipca 2017 roku został trenerem Wisły Płock. 12 lipca 2018 roku został ogłoszony nowym selekcjonerem reprezentacji Polski.

Życie osobiste

Prywatnie Jerzy Brzęczek jest wujkiem innego polskiego piłkarza, Jakuba łaszczykowskiego jednego z czołowych reprezentantów ostatnich lat.

 

(df) thefad.pl

 


Tajlandzcy komandosi z Navy SEAL opublikowali film z akcji ratunkowej w jaskini Tham Luang

Thai NavySEAL, czyli tajlandzcy komandosi z Navy SEAL opublikowali siedmiominutowy minutowy film z akcji ratunkowej w jaskini Tham Luang w Tajlandii gdzie przez 17 dni uwięzionych było 12 chłopców w wieku od 11 do 16 lat i ich 25-letni trener.

„Operacja, której świat nigdy nie zapomni” – tak zatytułowały siedmiominutowy firm tajlandzkie siły specjalne z akcji ratunkowej w jaskini Tham Luang, która zakończyła się sukcesem we wtorek. Uratowano wszystkich chłopców i ich trenera. Za powodzeniem operacji stały setki osób, wśród nich członkowie tajlandzkiego oddziału Navy SEAL

23 czerwca dwunastu zawodników klubu piłkarskiego w wieku 11-16 lat i ich 25-letni trener weszło do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang Rai na północy Tajlandii, gdzie zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze.

Po dziewięciu dniach poszukiwań, 2 lipca brytyjscy i tajlandzcy nurkowie odnaleźli zaginionych na małej błotnistej skarpie zalanej dookoła wodą w odległości około 4,5 kilometra od wejścia do jaskini, ponad kilometr po ziemią.

Od niedzieli 8 lipca nurkowie podzieleni na zespoły wyciągali uwięzionych. W niedzielę było ich kilkudziesięciu, choć początkowo mówiono o 18-osobowej grupie, w której skład weszli m.in. tajlandzcy komandosi. W poniedziałek, po pierwszym udanym dniu akcji ewakuacyjnej, liczba nurków została zwiększona do 90. We wtorek do jaskini weszło 19 ratowników.

Podczas ratowania 12-osobowej drużyny piłkarskiej i ich trenera zginął Saman Kunan, 38-letni nurek-komandos. Do akcji ratowniczej zgłosił się jako wolontariusz, był członkiem elitarnej Thai NavySEAL. Jego zadaniem było układanie butli wzdłuż potencjalnej drogi wyjścia.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Thai Navy SEAL

 


Świat odetchnął z ulgą: po 17 dniach chłopcy i trener uratowani z jaskini Tham Luang w Tajlandii

Po 17 dniach pobytu w jaskini ostatni chłopcy i ich trener zostali wydobyci z jaskini zalanej wodą.

Chłopcy czekają na ratunek. Fot. Źródło: dw.de

Tragedia rozgrywała się na oczach całego świata: w jaskini Tham Luang w Tajlandii przez 17 dni uwięzionych było 12 chłopców w wieku od 11 do 16 lat i ich 25-letni trener.

Ostatnia karetka z ocalonymi z jaskini Tham Luang. Fot. Źródło: dw.de

Jak poinformowały służby trzeciego dnia akcji ratunkowej, która rozpoczęła się w niedzielę, dziś udało się uratować pięć ostatnich osób. Ostatnim uratowanym był trener drużyny piłkarskiej, z którą wybrał się na niefortunną wycieczkę do jaskini. Pierwszego dnia udało się uratować czterech chłopców, w poniedziałek kolejnych czterech. Wszystkie uratowane osoby zostały hospitalizowane w stolicy prowincji Chiang Rai.

Dopiero za tydzień dzieci będą mogły zobaczyć się z rodzinami. Lekarze poinformowali, że nie ma zagrożenia dla ich życia, muszą jednak pozostać pod obserwacją lekarzy. U dwóch chłopców stwierdzono infekcje płuc. Uratowani skarżyli się przede wszystkim na doskwierający im głód.

Każda karetka była entuzjastycznie witana przez ludzi zgromadzonych na placu, gdzie lądowały śmigłowce ratunkowe. Fot. Źródło:. dw.de

Chłopcom podczas akcji ratunkowej podano silne środki uspokajające, aby nie mogli reagować podczas forsowania 4-kilometrowego odcinka, częściowo pod wodą.

Każde z dzieci – w masce z dopływem powietrza – było eskortowane przez dwóch płetwonurków. Jeden holował dziecko, drugi ich zabezpieczał.

W akcji ratowniczej uczestniczyło ok. 1000 osób, w tym wolontariusze z USA, Chin i Australii. Fot. Źródło: dw.de

Razem w akcji uczestniczyło 19 zawodowych płetwonurków, w przeważającej części z zagranicy, w akcję ratunkową było zaangażowanych ok. tysiąca osób.

W pierwszym dniu akcji ratunkowej zginął jeden z wojskowych płetwonurków, który dostarczył odciętym od świata butle z powietrzem. Jemu samemu zabrakło powietrza na drogę powrotną.

Ze względu na okres monsunowy i silne opady deszczu akcja musiała być przeprowadzona bardzo szybko, ponieważ do jaskiń wciąż dostawała się woda.

Cały świat patrzył z napięciem na jaskinię Tham Luang. Dzieci w Ahmadabadzie, w Indiach modliły się w intencji ocalenia uwięzionych. Fot. Źródło: dw.de

 

REDAKCJA POLECA

 


Dariusz Stokwiszewski: Czy Sejm RP będzie przypominał Dziki Zachód, czy obóz pracy – łagier?!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Uczynienie z technika ogrodnictwa marszałka Sejmu to ogromne nieporozumienie, mogące mieć miejsce jedynie w tzw. republikach bananowych, ale nie w cywilizowanym państwie, leżącym na dodatek jeszcze w samym sercu Europy XXI w.

 

Marek Kuchciński – marszałek Sejmu (a jakże!) wydał kontrowersyjne zarządzenie (z 22 maja 2018 roku), umożliwiające funkcjonariuszom Straży Marszałkowskiej chodzenie z bronią gotową do strzału (sic!). Tymczasem, nawet funkcjonariusze Policji mogą to robić jedynie w okolicznościach szczególnych. Wprowadzenie naboju do komory nabojowej zdarza się wówczas, gdy podejrzewa się możliwość użycia broni palnej, w warunkach interwencji policyjnej. Wydaje się, że w Sejmie przepis ten jest wyjątkowo niebezpieczny a na dodatek zupełnie zbędny. Poza tym, w parlamencie RP, nie zaistniały nigdy dotąd sytuacje, wymagające wprowadzenia naboju do komory nabojowej broni, o jej użyciu już nie wspominając!

O co więc chodzi panie Kuchciński? To kolejny już „odlot”, czy może miał pan wizje na podobieństwo objawień mitycznej Kasandry, czy, bliższego nam czasowo i już realnego, Nostradamusa?!

Wielokrotnie pisałem, że uczynienie z technika ogrodnictwa marszałka Sejmu to ogromne nieporozumienie, mogące mieć miejsce jedynie w tzw. republikach bananowych, ale nie w cywilizowanym państwie, leżącym na dodatek jeszcze w samym sercu Europy XXI w. Zastanawiam się jednak czy słusznie postponuję samego Kuchcińskiego, który skorzystał jedynie z okazji do tego, aby mieć w życiu swoje marne (jakby nie patrzeć) „pięć minut”! Bo przecież każdy rozsądny człowiek wie o tym, że Marek Kuchciński nie ma władzy, jako takiej; on po prostu wykonuje bezkrytycznie polecenia płynące z miejsc, w których, w danym momencie przebywa „Słońce Narodu” – jedyny oraz niepowtarzalny (w swojej mądrości i osobistym uroku) wódz – naczelnik – władca czy, jak sobie ktoś życzy zwać naszego „bogobojnego” przywódcę „jedynie słusznej i wiodącej siły narodu” – PiS!

Oczywiście można się przez chwilę pośmiać nawet, ale po nieco głębszym zastanowieniu nieodparcie nasuwa się refleksja dotycząca celu, w jakim robi się takie rzeczy?! Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wręcz przeciwnie – działania te są zapewne wynikiem dążenia do realizacji jakiegoś mniej i/lub bardziej zawoalowanego celu! Biorąc pod uwagę cały szereg innych czynników zaordynowanych nam dotąd przez PiS oraz jego koalicjantów, można domyślić się tego, że chodzi o coś istotnego z punktu widzenia reżimu. Osobiście obawiam się tego, czego spodziewa się prawdopodobnie i nasza „światła władza”. Tego, że być może nadejdzie ten czas, gdy temu, co ona nam zgotowała, naród powie dość! Co stanie się wówczas?!

Pytanie to już mnie samemu wydaje być figurą czysto retoryczną. Obecna władza ma tyle za uszami, że może i powinna spodziewać się dokładnego rozliczenia przez naród! Proszę wziąć pod uwagę też to, że PiS zniszczył demokratyczne państwo prawne, jakim była do niedawna Polska poprzez to, co zrobił, a zwłaszcza:

  • Tworząc państwo policyjne;
  • Niszcząc jego instytucje demokratyczne;
  • Niszcząc organy ścigania i wymiar sprawiedliwości;
  • Osłabiając zdolności obronne, naraził na niebezpieczeństwo utraty suwerenności i wolności Polskę i Polaków;
  • Osłabiając pozycję RP w świecie działa tym samym na szkodę polskiej racji stanu;
  • Nie ustając w dalszej destrukcji państwa, chce zdobyć władzę na kolejne lata, stąd może też (to moje przypuszczenie), posunąć się do fałszerstw wyborczych, ale też przemocy, bo tworząc WOT, przygotował siły, które teoretycznie (wraz z Policją i ŻW) mogą się stać narzędziem w bratobójczej walce;
  • Wprowadzając, co chwila, coraz to nowsze i przez to „skuteczniejsze” restrykcje oddziaływania na opozycyjnych parlamentarzystów, teraz prezentuje pokaz siły w Sejmie w postaci broni z uzbrojoną nabojem komorą. To zaczyna przypominać po pierwsze „Dziki Zachód”, co mogłoby być nawet zabawne, choć niebezpieczne. A Po drugie, polski Sejm może kojarzyć się bardziej z łagrem czy innym miejscem odosobnienia dla przeciwników politycznych, bardziej niż z parlamentem!

Myślę, że coś jest na rzeczy. Tym czymś, poza wolą wprowadzenia „rządów silnej ręki”, tj. „autokratury Jarosława Kaczyńskiego”, wzmocnionej oligarchiczną/ a może sekciarską frakcją „pisowskiego betonu”, czekającego „odejścia wodza do krainy wiecznych łowów” jest chęć przejęcia pełni władzy, która wyprowadzi Polskę z kręgu zachodniej cywilizacji, a da jej w zamian „perspektywy rozwoju” na wzór państwa Czerwonych Khmerów i/lub innego szaleństwa, które musi się skończyć, być może nawet i całkowitą zagładą państwa oraz rozproszeniem czy też niewolą narodu!

Jako politolog z doświadczeniem życiowym i naukowo – dydaktycznym, posiadający też stopień naukowy znam tę, i podobne do niej historie, dlatego przestrzegam rządzący PiS, ale przede wszystkim (co stwierdzam tu z bólem) tę część zacofanej i mało rozumiejącej części społeczeństwa, która dla „garści srebrników” chce sprzedać duszę oraz ciało tym, którzy działają na szkodę naszej Ojczyzny! Nawet jeśli władza ta nie jest w stanie tego zrozumieć, że szkodzi Polsce, to jej to nie usprawiedliwia; oznacza bezdenną głupotę oraz nihilizm. Jednak, jeśli robi to wszystko z pełnym rozmysłem, to można to nazwać zdradą stanu. Za to podlega się najwyższej karze, a w czasie wojny oznacza po prostu „kulę w łeb”!

Społeczeństwo samo kiedyś zapłacze nad swą nicością i brakiem moralnego kręgosłupa. Szkoda tylko, że może to nastąpić zbyt późno na reakcję!

Dlatego proszę panów Kuchcińskich, Dudów, Brudzińskich, Błaszczaków, Suskich i Kaczyńskiego o to, aby przemyśleli to, co zamierzają złego zrobić Ojczyźnie! Jeszcze można pewne rzeczy odwrócić i wrócić na drogę patriotyzmu! Wiele zniszczyliście też bezpowrotnie, ale jako naród polski z nowo wybraną władzą, możemy coś uratować!

 

Dariusz Stokwiszewski

 


Bartek Węglarczyk: Rolling Stones złamali wszelkie zasady fizyki i dziś poruszają się jakby byli z innej galaktyki

Bartek Węglarczyk

Bartek Węglarczyk

Mam nadzieję, że będą grać jeszcze przez wiele, wiele lat, choć czas płynie nieubłaganie, a Stonesi i tak złamali już wszelkie zasady fizyki i dziś poruszają się jakby byli z innej galaktyki, gdzie natura nagradza wybitnych artystów nieśmiertelnością

 

To był mój nasty koncert Rolling Stonesów (nie mogę się doliczyć, czy 15., czy 16., czy 17.) I na pewno jeden z najlepszych.

Ludzie, którzy widzieli tych koncertów sporo, powtarzają zawsze: Stonesi z roku na rok wychodzą na scenę troszkę wolniejszym krokiem, troszkę powolniej się rozkręcają, ale po 15-20 minutach zawsze przypominają siebie sprzed pół wieku.

I zawsze na koniec koncertu mam wrażenie, że Stonesi nie chcą zejść ze sceny, że Keith i Ronnie graliby dalej, ale oczywiście CEO, czyli Mick, zarządza koniec koncertu po drugim bisie i choćby się waliło lub paliło, to trzeciej piosenki nie będzie.

Kocham Stonesów za to, że na ich koncertach bawią się ludzie od 80-tki (wczoraj było takich osób mnóstwo) po małe dzieci. Kocham ich za pasję, która nadała im sens życia i której się nigdy nie wyzbyli i której nigdy nie zdradzili.

Mam nadzieję, że będą grać jeszcze przez wiele, wiele lat, choć czas płynie nieubłaganie, a Stonesi i tak złamali już wszelkie zasady fizyki i dziś poruszają się jakby byli z innej galaktyki, gdzie natura nagradza wybitnych artystów nieśmiertelnością.

Jeśli jednak to miałby być ostatni koncert Stonesów (a ci zapowiadają, że ktokolwiek z nich zrezygnuje z grania np. z powodów zdrowotnych, to zespół przestanie istnieć i nie będzie grać w innym składzie), to będziemy ten koncert wspominać do końca życia.

Ronnie, Mick, Charlie, Keith, here is to you, ’cause you can’t always get what you want, but if you try sometime you find, you really can. Thank you.

 

Bartek Węglarczyk

 

 

 

 


Brytyjski rząd się chwieje. Theresa May jest premierem, nie ma jednak władzy

Brytyjski rząd się chwieje – stwierdzają komentatorzy niemieckiej prasy po dymisji dwóch ministrów w Londynie.

Rozłam w brytyjskim rządzie jest odbiciem sytuacji kraju

Brexit jest wielką, tragiczną pomyłką. Fot. Źródło: dw.de

Brexit jest wielką, tragiczną pomyłką

Dziennik „Berliner Morgenpost” sugeruje, że brytyjska premier Theresa May straciła zbyt dużo czasu.

Ustąpienie ministra spraw zagranicznych Borisa Johnsona jest dla niej niebezpiecznym ciosem, o wiele silniejszym niż nieco wcześniejsza dymisja ministra ds. brexitu, Davida Davisa. Finałem tej demonstracji nieufności może być obalenie premier i upadek całego rządu.

Brytyjczycy negocjujący brexit mają dylemat: Unia Europejska nie może i nie chce przyznać Wielkiej Brytanii przywilejów, których odmawia także innym Europejczykom. Premier May wie o tym, ale wysoko licytuje. Od dawna nie ma na tyle sił, by powiedzieć Brytyjczykom prawdę, że brexit jest wielką, tragiczną pomyłką”.

Theresa May ma stanowisko, ale nie ma władzy

„Mittelbayerische Zeitung” z Ratyzbony stwierdza, że sytuacja Theresy May nie jest zbyt wesoła po tym, jak z Davidem Davisem i Borisem Johnsonem z pokładu zeszło łącznie już siedmiu członków jej gabinetu.

„Coraz bardziej utwierdza się wrażenie, że May co prawda ma stanowisko, ale nie ma władzy. Paradoksalnie być może właśnie to pomoże jej w pertraktacjach z Brukselą. Bowiem destabilizacja May, która obrała trochę bardziej miękki kurs brexitu, nie byłaby wcale w interesie UE”.

Bolesne kompromisy

„Frankfurter Rundschau” podkreśla, że „premier May do tej pory unikała powiedzenia narodowi i twardogłowym w swoim gabinecie, że dobrowolnie obrana izolacja ma dla Wysp poważne, negatywne następstwa, także pod względem finansowym. Aby móc dalej blisko współpracować z Unią Europejską na polu gospodarczym i politycznym konieczne są bolesne kompromisy. Opublikowany w piątek po długiej naradzie dokument z Chequers po raz pierwszy ukazuje to bardzo wyraźnie”.

Wotum nieufności wobec May

„Westfaelische Nachrichten” z Muenster twierdzi, że „kwestią czasu jest, aż sfrustrowani torysi odważą się wystąpić z wotum nieufności wobec May, aby się jej pozbyć. Wówczas wciąż rwący się do władzy Johnson czy Davis – pomimo inaczej brzmiących deklaracji – mogliby znów się pojawić na scenie i kandydować na szefa partii. Tłem ich dymisji mogą być bowiem jakieś inne ambitne cele”.

Pucz w partii konserwatystów

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” podkreśla, że „pozostaje otwartą kwestią, czy May i jej nowy minister ds. brexitu Dominic Raab będą mieli siłę wynegocjować nową koncepcję w Brukseli i uzyskać poparcie dla niej ze strony brytyjskiego parlamentu.

Jeżeli May uda się zapobiec dalszym dymisjom i udobruchać frustratów w swojej partii, mogłaby ewentualnie przy pomocy deputowanych opozycji przeforsować wynik negocjacji. Jednakże po tym dramatycznym poniedziałku wygląda raczej, że pucz w konserwatywnej partii jeszcze się rozszerzy i że wotum nieufności wobec przewodniczącej będzie nieuniknione. Nikt w Londynie nie ma odwagi prorokować, jakie następstwa miałoby to dla rządu, dla negocjacji w Brukseli i dla całego kraju”.

Rozłam w brytyjskim rządzie jest odbiciem sytuacji kraju

„Badisches Tagblatt” z Baden-Baden podkreśla, że „otwarty rozłam w brytyjskim rządzie jest odbiciem sytuacji kraju, głęboko podzielonego w kwestiach Europy. Stanowisko twardogłowych opiera się przede wszystkim na jednej emocji: negacji Unii Europejskiej, która działa zbyt biurokratycznie, wtrącając się we wszystko, co wywoływało u Brytyjczyków uczucie bezsilności. Umiarkowane siły natomiast chcą przede wszystkim zapobiec temu, by twardy brexit wepchnął ich kraj w trwały kryzys. Zupełnie nie wiadomo, kto weźmie w górę”.

 

 

REDAKCJA POLECA

 


Brexit wstrząsa Wielką Brytanią. Ministrowie rządu Theresy May podają się do dymisji

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson podał się do dymisji. Rząd opuścił też minister ds. Brexitu. Powód: spór o strategię wyjścia z UE.

Brexit wstrząsa Wielką Brytanią. Ministrowie rządu Theresy May podają się do dymisji

Premier Theresa May musi nieoczekiwanie obsadzić na nowo dwa resorty. Fot. Źródło: dw.de

Ogłoszona przez premier Theresę May brytyjska strategia opuszczenia Unii Europejskiej wstrząsnęła jej gabinetem. Do dymisji podali się minister spraw zagranicznych Boris Johnson oraz minister ds. Brexitu David Davis.

Davis zrezygnował ze stanowiska w niedzielę (8.07.2018), za przyczynę podając ogłoszony tuż przed weekendem plan opuszczenia UE przez Londyn. W rozmowie z BBC Davis skrytykował ten plan i powiedział, że May zamierza „oddać za dużo, zbyt łatwo” w negocjacjach z Brukselą.

W poniedziałek (9.07.2018) do dymisji podał się także minister spraw zagranicznych Boris Johnson, charyzmatyczny zwolennik Brexitu i były burmistrz Londynu.

Po ujawnieniu planu ws. Brexitu w Chequers z rządu wycofało się dwóch ministrów. Fot. Źródło: dw.de

Spór o strategię

Powodem kryzysu jest trawiący brytyjski rząd spór o strategię wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Już tylko dziewięć miesięcy pozostaje do 29 maja 2019 roku, gdy Londyn ma oficjalnie rozpocząć proces opuszczania UE. Bruksela i kraje wspólnoty nalegają na negocjacje z Londynem w celu uregulowania wzajemnych relacji po tej dacie. Brytyjski rząd podzielony jest jednak między zwolennikami zachowania bliskich stosunków z UE i tych, którzy chcą wyraźnego zerwania ze wspólnotą.

W piątek (6.07.2018) po 12-godzinnej naradzie w podlondyńskiej rezydencji w Chequers, premier May ogłosiła plan opuszczenia UE przy jednoczesnym zachowaniu bliskich kontaktów handlowych ze wspólnotą.

May chce, by Wielka Brytania i UE nadal związane były strefą wolnego handlu produktami, a Londyn miałby być w zamian zobowiązany do przestrzegania europejskich standardów dotyczących towarów i produktów rolnych. Jej zdaniem to jedyny sposób, by uniknąć „twardej granicy” między należącą do UE Irlandią oraz należącą do Wielkiej Brytanii Irlandią Północną. Kwestia ceł oraz kontroli ruchu na tej granicy jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych w negocjacjach Londynu i Brukseli.

May nie ustępuje

Przeciwnicy bliskich związków z UE krytykują ten pomysł i zarzucają May, że ograniczy on swobodę Londynu do kształtowania własnej polityki handlowej. To ten plan krytykował Davis jako zbyt ustępliwy wobec UE.

Mimo dymisji dwóch członków rządu premier May nie zamierza zmieniać swojej decyzji.

– To, co proponujemy, jest wyzwaniem dla UE, bo zmusza ich do ponownego przemyślenia i spojrzenia poza pozycje, które zajęli wcześniej – powiedziała brytyjska premier w poniedziałek w brytyjskim parlamencie tuż po informacji o dymisji Johnsona. Wykluczyła też możliwość powtórzenia referendum ws. Brexitu.

Nie jest jeszcze jasne, jak na plan May zareaguje UE. Prezydent Rady Europejskiej Donald Tusk, komentując dymisję brytyjskich ministrów, powiedział, że „bałagan wywołany przez Brexit jest największym problemem w historii relacji EU i Wielkiej Brytanii i nadal jest daleko od rozwiązania”. Wyraził też ubolewanie, że „cała idea Brexitu” nie zniknie „niestety” razem z odejściem Davisa i Johnsona z rządu.

 

 

REDAKCJA POLECA

 


Dariusz Stokwiszewski: Postawa pierwszego posła PiS to Himalaje obłudy, bezczelności i hipokryzji. O pospolitym chamstwie nie wspominam!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Nigdy wcześniej nie byłem fanem tamtej władzy, a po prostu ją tolerowałem, jak każdy normalny obywatel tego kraju. Jednak po tym, kiedy odeszła (dzięki swojej próżności oraz wielu błędom) zrozumiałem, że była to władza ludzi cywilizowanych

 

Tygodnik „Sieci.pl” podaje, że według Jarosława Kaczyńskiego Komisja Europejska, ani UE, jako całość „(…) nie złamią woli dokończenia przez PiS reformy, bo … jeśli nie zreformuje się sądownictwa, inne reformy mają mały sens. Prędzej czy później zostaną przez takie sądy, jakie mamy, zanegowane (…)”. To nie koniec tych bredni; ich puentą jest stwierdzenie, że „(…) opozycja, która łamie wszelkie reguły i ma potworne poczucie bezkarności, rzuciła przeciw nam, wszelkie możliwe zasoby, podeptała wszystkie zasady życia parlamentarnego, politycznego (…)”. Dalszych słów posła PiS przytaczać nie będę ze względu na moje (i portalu Thefad) wysokie poczucie estetyki i przyzwoitości!

No to po kolei panie Kaczyński: chcecie dokończyć „reformy”? O jakich reformach pan bredzi? Czy barbarzyńskie niszczenie cywilizowanej Polski, będącej jeszcze do niedawna liderem przemian ustrojowych w Europie i świecie to według pana reforma?! Nie! Barbarzyństwo pozostaje barbarzyństwem, za które przyjdzie odpowiedzieć! Nawet jeśli nie uda się tutaj, na ziemi, to sprawę załatwi zwykła „gumka” usuwająca was z historii Polski i powszechnej. Jeśli was będą wspominać, to tylko w kontekście takim, w jakim wspomina się inne zbrodnie z przeszłości XX wieku!

Mówi pan, że opozycja łamie wszelkie reguły?! Nigdy wcześniej nie byłem fanem tamtej władzy, a po prostu ją tolerowałem, jak każdy normalny obywatel tego kraju. Jednak po tym, kiedy odeszła (dzięki swojej próżności oraz wielu błędom) zrozumiałem, że była to władza ludzi cywilizowanych. Natomiast ta, która ją zastąpiła, mogłaby w najlepszym przypadku władać ogrodem zoologicznym średniej wielkości, a nie państwem, w którym żyje aż 38 milionów ludzi. To pokazuje tylko, jak rzeczywistość może zostać wypaczona przez garstkę, opętanych jakąś szaleńczą ideą fix, małych i żądnych władzy ludzi! Ludzi takich jak wy właśnie! Niekiedy mówi się, że ławka pisowskich kadr jest zbyt krótka. A ja uważam to określenie za eufemizm, bo PiS w ogóle nie ma żadnych ławek; nie tylko rezerwowej, ale nawet tej z głównymi zasobami „kadr”! Wy macie ławki wójtów oraz sołtysów Pcimia czy Koziej Wólki, których to właśnie „małość” wyniosła do iluzorycznej władzy. Wiemy, że tak naprawdę wszystko w garści trzyma pan i to bezprawnie panie Kaczyński!

Pan chce uczyć rządzenia ludzi mądrzejszych i przyzwoitszych od siebie, a tak naprawdę pod płaszczykiem demokracji (według mnie jest pan jej zaprzeczeniem i wrogiem) chce pan utworzyć w Polsce autokraturę pod szyldem pisokratury, i to na wzór „demokracji” Białorusi, Federacji Rosyjskiej, KRLD, Wenezueli, przy poparciu, równie „wielkiego pod każdym względem, jak pan Wiktora Orbana”?! No to ma pan szczęście, że jest już coraz mniej tych Polaków, którzy (wtedy, kiedy pan spał – 13 grudnia 1980 r.), zostali poddani represjom, ale w końcu (i to bez pana udziału) wywalczyli wolność.

Zastąpiło ich w większości (bo są jeszcze i patrioci, którzy nie odpuszczą), bezideowe, głodne przywilejów i pieniędzy społeczeństwo panu podobnych ludzi. Oni panu służą jak roboty, a większość z nich zapomniała o tym, że posiada własne mózgi. Mam nadzieję na to, że Polacy w swojej większości przejrzą wreszcie na oczy i pogonią was – depczących konstytucję i prawo RP – szkodników. Słowo „szkodnik” nie oddaje tego, co naprawdę o was myślę jednak, jako osoba dobrze wychowana powstrzymam się od pełnej ekspresji swoich myśli.

Wie pan, dlaczego panie Kaczyński? Właśnie dlatego, aby mnie nie wzięto za jednego z „was”, co byłoby dla mnie hańbą! Nie ubliżam nikomu, myślę samodzielnie i jestem patriotą, jak miliony zwykłych i ciężko pracujących na takich, jak wy (powinienem tu nazwać was tak, jak na to zasługujecie, ale co to da?!) osobników!

Nie chcemy was i waszych rządów w Polsce, nie chce was Europa i świat, nie chcą was ludzie normalni kochający pokój, szanujący przyjaźń pomiędzy ludźmi i narodami. Was czas musi się skończyć jak najszybciej i to dla dobra całego, wolnego, cywilizowanego świata, a zwłaszcza dla pokoju międzynarodowego, któremu możecie, przez waszą wielką ignorancję, zaszkodzić i doprowadzić do kolejnej wojny na kontynencie! Wy jesteście po prostu niebezpieczni dla wszystkich!

Wy jesteście jak „bohaterowie” orwellowskiego „1984 roku”, a to mówi wszystko !!!

Wielki Brat Patrzy – to właśnie napisy tej treści, w antyutopii Orwella krzyczące z plakatów rozlepionych po całym Londynie, natchnęły twórców telewizyjnego show „Big Brother”. Czyżby wraz z upadkiem komunizmu wielka, oskarżycielska powieść straciła swą rację bytu, stając się zaledwie inspiracją programu rozrywkowego? Nie. Bo ukazuje świat, który zawsze może powrócić. Tak się właśnie dziś dzieje w Polsce. Wkrótce może ona stac się „światem pustych sklepów, permanentnej wojny, jednej wiary, nienawiści.

Klaustrofobiczny świat tzw. Wielkiego Brata, w którym każda sekunda życia znajduje się pod kontrolą, a dominującym uczuciem jest wszechogarniający strach. Świat, w którym ludzie czują się bezradni i bardzo samotni, miłość uchodzi za zbrodnię, a takie pojęcie jak „wolność” i „sprawiedliwość” nie istnieją wcale. Na kuli ziemskiej są miejsca, gdzie ten świat wciąż trwa. I zawsze znajdą się cudotwórcy gotowi obiecywać stworzenie nowego, który od wizji Orwella dzieli tylko krok. To, co się dzieje dziś w Polsce, może być tego niechlubnym przykładem. Niestety, „piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami”, a białe nie musi być białe, tak jak czarne nie musi być czarne. W takim świecie to „wódz”, „duce”, führer” czy też inny obłąkaniec chce decydować nawet o tym, kiedy „Słońce ma wstawać”! Czy was to nie przeraża?!!!

Na koniec dodam; chciałbym się mylić, jednakże jestem przekonany do wszystkiego, o czym tu napisałem. Polacy powinni wyciągnąć z tego właściwe wnioski i nie dać się uśpić zakłamaną retoryką ludzi niszczących – dla własnych, małych ambicji – kwitnący, a przy tym przodujący dotąd kraj! Zesłały ich jakieś złe moce wrogie Polsce i Polakom, a zwieść dał się im nawet Kościół katolicki w naszym kraju, który przestaje słuchać nawet Papieża! Czyżby miały ziścić się przepowiednie starożytnej greckiej Sybilli?! Oby nie, choć wszystko zaczyna na to wskazywać – i to nie tylko w Polsce!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Kaczyński o poparciu PiS dla Dudy i szansach Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2020 roku

Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla tygodnika „Sieci” oświadczył, że kandydatem Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich w 2020 roku będzie Andrzej Duda.

Kaczyński o poparciu PiS dla Dudy i szansach Donalda Tuska w wyborach prezydenckich w 2020 roku

Prezes PiS Jarosław Kaczyński. Fot. dw.de

– Gdyby mnie panowie zapytali, kto będzie naszym kandydatem na prezydenta w roku 2020, tobym powiedział, że obecny prezydent. Ale ta decyzja będzie oczywiście oficjalnie podjęta przez radę polityczną lub kongres partii – oświadczył prezes PiS w rozmowie z tygodnikiem „Sieci”.

Dopytywany, czy w jego ocenie Andrzej Duda zmierzy się w 2020 roku z Donaldem Tuskiem, powiedział, że „Donald Tusk lubi działać w sytuacji, gdy ma wysoki poziom pewności wygranej” (…) „W tej chwili nie ma tej pewności. Sądzę więc, że jeśli sytuacja się nie zmieni, to nie będzie kandydował”.

O reformie sądownictwa

Komisja Europejska nie złamie polskiej woli dokończenia reformy, bo to jest albo-albo. Jeśli nie zreformuje się sądownictwa, inne reformy mają mały sens, gdyż prędzej czy później zostaną przez takie sądy, jakie mamy, zanegowane, cofnięte – powiedział odnosząc się sporów wokół PiSowskiej reformy sądownictwa.

„To nie jest normalna opozycja”

Wypowiadając się o politycznych przeciwnikach obecnego obozu rządzącego, Kaczyński, podkreślił, że to „nie jest normalna opozycja”, ta w jego ocenie „łamie wszelkie reguły i ma potworne poczucie bezkarności.”

Rzucili przeciwko nam wszelkie możliwe zasoby, podeptali wszystkie zasady życia parlamentarnego, politycznego. Proszę zwrócić uwagę: w Hiszpanii ludzie, którzy wzywali do buntu przeciw demokratycznemu rządowi, siedzą w więzieniach z perspektywą kilkunastoletnich wyroków. A jak nazwać to, co robi Schetyna, jeśli nie wzywaniem do buntu, łamania prawa? – pytał Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem „Sieci”.

(df) thefad.pl / Źródło: Sieci