Manuela Gretkowska: STOS BRZMI STOSOWNIE

Manuela Gretkowska
Zarodek nie czuje i nie ma świadomości do 12 tygodnia, jego ruchy są odruchami. Nie ma co kompromitować się tą wiedzą. Ani znajomością Konstytucji. Po to się ją łamie żeby się nią dzielić, nie? Jak opłatkiem.
SŁOWO NA NIE/DZIELĘ i poniedziałek
Jesteś kobietą, weź Consolatynę wydawaną bez recepty. Działa na wszystkie lęki, depresje, nieszczęścia nawet te o których nie masz pojęcia, jak w przypadku 1/3 ciąż naturalnie przerwanych przez organizm.
Kościół wie lepiej co ci jest i na co cierpisz – chociażby na in vitro. Consolatyna też temu zaradzi, serio. Jeśli umrze Ci dziecko, obojętnie w jakim wieku, albo masz poczucie winy po przerwaniu ciąży.
Skład Consolatyny to selfi Matki Boskiej, Modlitewnik – 1 szt. i „Pojednanie z Bogiem, sobą i utraconym dzieckiem – 1 szt”. A co jeśli były bliźnięta?
Tertulian powiedział: „Wierzę bo to absurdalne”, ty kup absurd.
Gadżet produkuje wydawnictwo Świętego Stanisława, cena 9, 90 zł. Tanio w porównaniu z piekłem cierpienia.
Kościół już dawno zamienił się w gadżet wiary. Podsuwanie kobietom boskiego dowcipu Conoslatyny wygląda jak częstowanie miętuskiem skazaną na stos. Gdyby Kościół robił sobie jaja kosztem katoliczek, ich wolna wola. Ale już jutro, w poniedziałek Sejm znowu zajmie się ustawką ze wszystkimi Polkami. Wróci do komisji projekt ustawy antyaborcyjnej firmowany przez Kaję Godek. Opłacana przez spółkę państwową uważa, że jej prywatną sprawą są zarobione tam pieniądze. Natomiast publiczną sumienia kobiet.
Nie, nikt jutro nie zakaże aborcji. Zrobią to po wygranych wyborach. Chociaż mogliby już 4 lipca, bo wtedy będą mogli wszystko. Morawieckie już mówił o sukcesie ustawy IPN-owskiej, więc równie dobrze może ogłosić tym samym tonem i równie logicznymi argumentami, że wygraliśmy mundial.
Dyskusje o aborcji nie mają sensu: czy można przerwać ciążę w trzecim miesiącu, pierwszym, uszkodzoną czy z gwałtu.
Kościół, Godek, Prezydent, Prezes itd. uważają że zapłodniona komórka jest święta. Wniosek: Twoje jajo pół święte. Zapłodnione jest przekazem informacji od Boga, biologicznym e-mailem do odczytania przez portal żeńskiego organizmu. Stawianie jakichkolwiek zapór między portalem a nadawcą, firewallów antykoncepcji, to grzech odrzucenia przenajświętszej informacji. Używając pigułek, prezerwatywy zagłuszasz odbiór macicą wiadomości od Ducha Świętego. Tego jeszcze nie leczą w psychiatryku, ale już produkują Consolatynę.
Dzięki nauce Kościół zobaczył zapłodnioną komórkę, jednak naukę odrzuca zastępując ją swoim „nauczaniem”.
Zarodek nie czuje i nie ma świadomości do 12 tygodnia, jego ruchy są odruchami. Nie ma co kompromitować się tą wiedzą. Ani znajomością Konstytucji. Po to się ją łamie żeby się nią dzielić, nie? Jak opłatkiem.
Smacznego Polsko.
Amen
Manuela Gretkowska
Dariusz Stokwiszewski: Miecz Damoklesa wisi nad głowami „wodza” i jego pochlebców!

Dariusz Stokwiszewski
Prezydent nie sprostał wymaganiom stawianym osobom pełniącym tę tak zaszczytną funkcję! On (tak, jak jego poprzednik z PiS) jest bezkrytycznym wykonawcą woli posła Jarosława Kaczyńskiego, co jest przyczyną obecnych problemów Polski!
To 125 artykuł, który w okresie od 31 grudnia 2017 do 30 czerwca 2018 r., napisałem na portalu Thefad. Odnosiłem się w nich głównie do stanu państwa, którym od ponad dwa i pół roku, jednoosobowo kieruje prezes partii PiS – Jarosław Kaczyński. Pisać, że jest to łamanie konstytucji (zazwyczaj państwem demokratycznym kieruje rząd, który powinien być kontrolowany przez parlament) to jakby stwierdzić, że w ciągu dnia świeci Słońce, a pod jego koniec chowa się ono za horyzontem. Jednym słowem, truizm! Nie, pominąłem tu prezydenta, a z rozmysłem zostawiłem na koniec. To najwyższa w państwie funkcja, ale nie oznacza tego, że prezydent ma pełną swobodę w podejmowaniu najważniejszych dla państwa decyzji. Rola prezydenta polega jedynie na wyrażaniu (np. na posiedzeniach Rady Europejskiej) stanowiska …, ale tylko rządu, bo tak stanowi Konstytucja RP w art. 146!
Pamiętamy chyba wszyscy okres rządów poprzedniego prezydenta także z PiS, który (już po złożeniu prezesowi partii meldunku; że „zadanie wykonał”) starał się wspomnianą formułę o tym, że to rząd odpowiada za politykę zagraniczną, „nagiąć” dla wzmocnienia swej pozycji w tym zakresie („walka”, o przysłowiowe krzesło w Radzie Europejskiej). Gdyby prezydent Lech Kaczyński uczestniczył w takim posiedzeniu, to musiałby zgłosić stanowisko rządu Donalda Tuska. Do niczego innego (poza reprezentowaniem rządu RP) legitymacji prawnej nie posiadał, tak jak zresztą żaden poprzedni prezydent Polski po 1990 roku.
Artykuł 126 konstytucji RP stanowi, że prezydent będąc najwyższym przedstawicielem RP, jest jednocześnie (podaję w skrócie) gwarantem ciągłości władzy państwowej, ale też czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium. Konstytucja podkreśla ponadto, iż prezydent RP wykonuje swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji (ta jest pierwsza i najważniejsza) i ustawach.
Artykuł 144 natomiast określa 30 prerogatyw (przywileje/uprawnienia) prezydenta, które pozwalają mu wpływać na całokształt polityki państwa.
Artykuł 145 Konstytucji stanowi bardzo jasno, że za naruszenie Konstytucji prezydent może zostać postawiony w stan oskarżenia i zawieszony w sprawowaniu urzędu.
Odchodzę od legitymizowanych Konstytucją centralnych organów władzy państwowej na rzecz analizy pozakonstytucyjnych działań prezesa PiS i posła na Sejm RP – Jarosława Kaczyńskiego. Tajemnicą poliszynela jest, że ten człowiek decyduje o wszystkim, co się dzieje w naszym państwie, a od początku rządów PiS dzieje się źle. Wielokrotnie ja sam, ale i inni badacze, publicyści, politycy, prawnicy pisaliśmy o naruszaniu Konstytucji, na którą przysięgał jej obecny „strażnik” – prezydent Andrzej Duda, który dziś legitymizuje łamanie jej zapisów. Prezydent nie sprostał wymaganiom stawianym osobom pełniącym tę tak zaszczytną funkcję! On (podobnie, jak i jego poprzednik z PiS) jest bezkrytycznym wykonawcą woli posła Jarosława Kaczyńskiego, co jest przyczyną obecnych problemów Polski!
Nie możemy, po tym wszystkim, co się wydarzyło po 2015 r. mówić o Polsce, jako kraju demokratycznym, gdyż nim nie jest. Niemal despotycznie włada państwem wspomniany, ale pozbawiony jakiejkolwiek legitymacji do tego poseł i jednocześnie przywódca partii rządzącej. Kieruje poczynaniami bezwolnych, podległych mu partyjnie, konstytucyjnych władz; nie tylko wykonawczej, ale też ustawodawczej, łamiąc zasady Konstytucji. Czy nie jest to przestępstwo? Większość prawników (w tym także znane autorytety naukowe) tak właśnie działania te określa. Zastanawia mnie jednak to, czemu na stwierdzeniu tego faktu poprzestają?! Co wobec tego w obronie Konstytucji oraz demokratycznego państwa prawnego ma zrobić przeciętnym obywatel?! Jeśli więc prawnicy (nie wszyscy) obawiają się skutków „efektu mrożącego”, to kto będzie bronić nas – obywateli?! Wychodzi na to, że nikt, co z kolei oznacza, że pod tym względem „bardziej praworządna i przyzwoita była PRL”. Nigdy nie sądziłem, że coś takiego będę zmuszony stwierdzić. Politycy PiS, a nawet sam premier mówią o jakiejś wydumanej grupie przestępczej w SO w Krakowie i szukają „czynnika sprawczego – kierowniczego”. Czy nie należałoby skierować do nich pytania o to, czy przypadkiem tego rodzaju praktyki nie mają miejsca także na „szczytach władzy”?! Rodzi się dylemat; kto i komu personalnie ma takie pytanie zadać?
Polskie prawo karne określa kilka rodzajów sprawstwa. Artykuł 18 § 1 Kodeksu karnego stwierdza: Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam (jednosprawstwo – sprawstwo pojedyncze) albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą (współsprawstwo), ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę (sprawstwo kierownicze) lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu (sprawstwo polecające). Widzę tu pewne paralele!
Wśród wspomnianych przeze mnie, na początku artykułu, są i takie, w których ja również (zwyczajny i być może niedoinformowany / niedouczony obywatel) ośmielałem się zadać różne pytania ważnym ludziom (panu Kaczyńskiemu, ministrom ba, nawet episkopatowi, a także zwracałem się do samego pana prezydenta), na które jak łatwo się domyślić, nie otrzymałem nigdy odpowiedzi. Nie ustaję jednak w dalszych działaniach na rzecz zmian i powrotu do status quo ante, ale jako osobie niewiele znaczącej zapewne nie przyniosą one oczekiwanych rezultatów.
Może ktoś naprawdę ważny podejmie się tejże roli? Jednak bez względu na to, jak szybko spodziewane efekty społeczeństwo, kochające demokrację oraz praworządność osiągnie, wierzę, że wcześniej czy też później ów miecz Damoklesa spadnie na głowy wszystkich osób winnych a tym, co nie wiedzą dopowiem, że wbrew temu, co ktoś mógłby sobie pomyśleć, to Dionizjus Starszy – tyran Syrakuz – był mądrym władcą, a Damokles tylko głupim spolegliwym sługą, który zamiast mądrze doradzać, schlebiał i kłamał, chcąc dla własnych korzyści „wpuścić władcę w maliny”. Dobrze, że zrozumiał w końcu, jak bardzo był „mały” i głupi i dotarło do niego to, że nie każdy ma walory do tego, aby rządzić!
Dariusz Stokwiszewski
„Washington Post”: Trump rozważa wycofanie wojsk USA z Niemiec i przeniesienie ich do Polski
Czy to tylko taktyka Trumpa przed szczytem NATO, a może wyraz jego niezadowolenia z postawy sojuszników USA, czy też jedno i drugie?
Jak donosi dziennik „Washington Post”, Departament Obrony Stanów Zjednoczonych rozważa wycofanie z Republiki Federalnej Niemiec stacjonujących w niej żołnierzy amerykańskich. W grę wchodzi wycofanie większej części amerykańskiego kontyngentu wojsk USA w RFN, liczącego ok. 35 tys. żołnierzy, do Stanów Zjednoczonych, albo całkowite lub częściowe przeniesienie go do Polski.
Zdaniem „Washington Post” prezydent Donald Trump omówił już pomysł wycofania wojsk z Niemiec na spotkaniu z doradcami wojskowymi i przedstawicielami Białego Domu. Europejscy sojusznicy Stanów Zjednoczonych z NATO są tym zaniepokojeni i starają się ustalić, czy Trump naprawdę ma taki zamiar, czy też jego groźba wycofania całości lub części amerykańskich wojsk z Niemiec jest częścią jego strategii rokowań przed lipcowym szczytem NATO. Oddziały amerykańskie stacjonują w Niemczech od końca II wojny światowej i są największym kontyngentem wojsk USA rozlokowanym poza granicami Stanów Zjednoczonych.
List i wspólny lot z dziennikarzami prezydenta Trumpa
Dziennik „Washington Post” twierdzi, że na razie chodzi tylko o wewnętrzną analizę Pentagonu. Rzecznik amerykańskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego zaprzeczył jednak jakoby Rada wystąpiła z wnioskiem o analizę ws. ewentualnego wycofania wojsk USA z Niemiec. Także rzecznik Pentagonu Eric Pahon zdementował informację nt. planowanego rzekomo wycofania wojsk. Oświadczył przy tym, że stacjonowanie wojsk USA za granicą „podlega stałej ocenie oraz analizie kosztów i korzyści”. USA w dalszym ciągu zamierzają się wywiązywać ze swoich zobowiązań względem Niemiec i NATO, dodał Pahon.
Z drugiej strony prezydent Trump w przeszłości wielokrotnie ostro krytykował NATO i wyraził się nawet, że jest ono „zbędne”. W tym tygodniu, w liście skierowanym do ośmiu europejskich członków NATO, wezwał ich do ponownie do zwiększenia wydatków na wojsko. Żądanie to powtórzył podczas lotu z dziennikarzami. Było ono skierowane zwłaszcza pod adresem Niemiec, Francji i Hiszpanii, żeby zwiększyły swoje wydatki na obronę do 2 procent PKB, zgodnie z ustaleniami z 2014 roku.
Trump o zaanaktowaniu Krymu przez Rosję: „zobaczymy”
Podczas tego lotu Donald Trump wypowiedział się także w innej sprawie, która może narazić sojusz NATO na zwiększone obciążenia. Na pytanie jednego z dziennikarzy, czy Waszyngton mógłby odstąpić od potępienia zaanektowania Krymu przez Rosję, prezydent USA odpowiedział wymijająco „zobaczymy”. Należący wcześniej do Ukrainy Półwysep Krymski został w 2014 roku przyłączony do Federacji Rosyjskiej na mocy kontrowersyjnego referendum. Rząd w Kijowie i Zachód widzą w tym aneksję sprzeczną z prawem międzynarodowym i traktują w dalszym ciągu Krym jako część Ukrainy. Unia Europejska i USA nałożyły z tego powodu na Rosję sankcje gospodarcze. W połowie lipca prezydent Trump spotka się na rozmowach z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Będzie to ich pierwsze oficjalne spotkanie na szczycie po objęcia przez Trumpa urzędu prezydenta USA półtora roku temu.
REDAKCJA POLECA
Irena Szewińska nie żyje…
Irena Szewińska, jedna z najbardziej utytułowanych w historii polskich lekkoatletek. Siedmiokrotna medalistka igrzysk olimpijskich zmarła w piątek 29 czerwca 2018.Miała 72 lata.
O śmierci Ireny Szewińskiej poinformował Polską Agencję Prasową jej mąż, Janusz Szewiński.
– Irena zmarła około godziny 23.30 w Warszawie, w szpitalu przy ulicy Szaserów. Od dłuższego czasu zmagała się z chorobą, ale ostatnio dobrze się czuła. Niedawno była przecież na Pikniku Olimpijskim – powiedział Szewiński.
Nie piszmy o Niej „jedna z najwybitniejszych”. Irena Szewińska była najwybitniejsza. Bezapelacyjnie!
— Marek Plawgo (@maras400) June 29, 2018
Irena Szewińska to najwybitniejsza lekkoatletka w dziejach polskiego sportu. Siedmiokrotna medalistka igrzysk olimpijskich (3 złote, 2 srebrne i 2 brązowe) oraz dziesięciokrotna mistrzostw Europy (10 medali na otwartym stadionie i 3 w hali). Rekordzistka Polski, Europy i świata w biegach na 100, 200, 400 metrów, w skoku w dal i sztafetach. Uznana najlepszą sportsmenką świata w 1974 roku.
Należy do najbardziej utytułowanych polskich sportowców i najwybitniejszych lekkoatletek w historii: stawała na podium na czterech kolejnych igrzyskach olimpijskich.
Siedmiokrotna medalistka igrzysk olimpijskich (3 medale złote, 2 srebrne i 2 brązowe) oraz dziesięciokrotna medalistka mistrzostw Europy (10 medali na otwartym stadionie i 3 w hali). Wielokrotna reprezentantka Polski w meczach międzypaństwowych i Pucharze Europy. W latach 1965–1979 zdobyła 24 medale mistrzostw Polski w biegu na 100 metrów, 200 metrów, 400 metrów, w sztafecie 4 × 100 metrów oraz w skoku w dal.
W 1974 agencja prasowa United Press International wybrała ją najlepszą sportsmenką na świecie.
Zanim udekorowała mnie medalem, poprosiła o autografy. Zatkało mnie! Pani Irena (TA PANI IRENA!!!) prosi mnie o autografy! To że tam była tego wieczoru, było dla mnie ważniejsze i bardziej doniosłe niż odbiór olimpijskiego złota! pic.twitter.com/cRNygjunp1
— Justyna Kowalczyk (@JuiceKowalczyk) June 29, 2018
Walka z chorobą
Irena Szewińska na początku 2014 roku przeszła chemioterapię – walczyła z wykrytym u niej nowotwórem. Już wydawało się, że zwycięży z chorobą, ale nowotwór wrócił. Irena Szewińska nie poddała się, dalej walczyła o zdrowie.
(df) thefad.pl
Córka Himmlera pracowała po wojnie dla niemieckiego wywiadu
Zachodnioniemiecki wywiad zagraniczny BND zatrudniał po wojnie wielu byłych nazistów. Jak ustalił „Bild”, jedną z zatrudnionych była córka Heinricha Himmlera – Gudrun. Kobieta nie kryła nazistowskich poglądów.

Gudrun Burwitz, z domu Himmler (ur. 6 sierpnia 1929 w Monachium, zm. 24 maja 2018 tamże) – jedyna córka Heinricha Himmlera i Małgorzaty Koncerzowej. Fot. dw.com
Córka Heinricha Himmlera, jednego z największych niemieckich zbrodniarzy zatrudniona była w latach 1961 – 1963 w charakterze sekretarki w Federalnej Służbie Wywiadu BND, kierowanej w tym czasie przez byłego generała Wehrmachtu Reinharda Gehlena.
Szef biura badań historycznych BND Bodo Hechelhammer potwierdził fakt zatrudnienia córki Himmlera. Jak wyjaśnił, kobieta pracowała w wywiadzie pod zmienionym nazwiskiem. Hechelhammer zaznaczył, że zwolnienie kontrowersyjnej pracownicy ze służby nastąpiło w czasie, gdy w BND „doszło do zwrotu w postępowaniu z osobami obciążonymi nazistowską przeszłością”.
Wspieranie nazistów
„Bild” pisze, że nosząca po wojnie nazwisko Burwitz Gudrun gloryfikowała jako młoda dziewczyna swojego ojca. Do późnej starości utrzymywała kontakty z kręgami skrajnie prawicowymi, brała też udział w neonazistowskich demonstracjach w Niemczech i Austrii.
Gudrun – jedyne ślubne dziecko Himmlera udzielała się po wojnie w organizacji pomagającej byłym członkom SS.
Zadanie: zmienić wizerunek ojca
W jedynym wywiadzie dla mediów w 1959 roku Burwitz powiedziała, że jej zadaniem jest przedstawienie ojca w innym świetle. „Mój ojciec uważany jest za największego masowego mordercę. Chcę spróbować zrewidować ten wizerunek” – powiedziała wówczas.

Heinrich Himmler jeden z głównych przywódców Niemiec nazistowskich – odpowiedzialny za eksterminację Żydów w Europie. Działając jako jeden z głównych współpracowników Adolfa Hitlera stał się jednym z największych zbrodniarzy w historii
Według „Bilda” mąż Gudrun Burwitz – Wulf-Dieter Burwitz był działaczem skrajnie prawicowej partii NPD.
Córka Himmlera zmarła 24 maja br. w wieku 88 lat. Pochowana została w Monachium.
Na polecenie aktualnych władz BND historycy badają od kilku lat przeszłość zachodnioniemieckiego wywiadu, przede wszystkim jego związki z osobami uwikłanymi w działalność w czasach III Rzeszy.
REDAKCJA POLECA
Prasa niemiecka o tym, jak Polski rząd po cichu likwiduje ustrój demokratyczny
Polski rząd po cichu likwiduje ustrój demokratyczny, dokonując od lat zmian w wymiarze sprawiedliwości – ostrzega tygodnik „Die Zeit”, podkreślając, że nie jest to tylko polski problem, a stawką są europejskie wartości.

„Die Zeit”: Rząd Polski po cichu likwiduje ustrój demokratyczny. Zaczęło się od TK. Fot. Źródło: dw.de
„Demontaż demokracji odbywa się dziś bez dramatycznego huku towarzyszącego dawniej puczom wojskowym ze strzelaniną i przelewem krwi, lecz w sposób pełzający, małymi kroczkami, które po krótkim czasie powodują zmęczenie publiczności. Tutaj przykręca się śrubkę, tam wymienia się osobę zajmującą odpowiedzialne stanowisko, aż instytucje stają się fasadami, a prawo ulega erozji” – pisze Heinrich Wefing w komentarzu „Ostatni sąd”, opublikowanym na łamach tygodnika „Die Zeit”. „Na oczach Europy, od lat proces ten ma miejsce właśnie w Polsce” – zaznacza.
Publiczność przestała się przyglądać
Rządząca w Polsce prawicowo-narodowa partia PiS najpierw „ścięła głowę” Trybunałowi Konstytucyjnemu, potem podporządkowała prokuratury ministrowi sprawiedliwości, a następnie Krajową Radę Sądownictwa, która jest odpowiedzialna za powołanie nowych sędziów, poddała kontroli większości parlamentarnej – wylicza Wefing.
Autor komentarza zwraca uwagę, że wszystkie protesty instytucji międzynarodowych zostały przez rząd w Warszawie „zignorowane z lodowatym uśmiechem”, a obiecane zmiany mają jedynie „kosmetyczne” znaczenie. „Publiczność przestała się przyglądać, europejscy partnerzy są najwidoczniej bezradni” – stwierdza Wefing.
Stawką jest istota Europy
„Die Zeit” podkreśla, że reforma polskiego wymiaru sprawiedliwości nie jest tylko wewnętrzną sprawą Polski. Autor zwraca uwagę na przypadek zatrzymanego w Irlandii Polaka i dylemat tamtejszego sądu najwyższego, czy można go deportować do Polski. Europejski Trybunał Sprawiedliwości ma teraz rozstrzygnąć, czy zatrzymany może liczyć w Polsce na uczciwy proces, a tym samym, czy Polska jest jeszcze częścią unijnej wspólnoty prawa.
Wefing przypomina o postępowaniu wdrożonym przez KE przeciwko Polsce, zastrzega jednak, że gotowość do ostrego potraktowania Polski nie jest równie silna we wszystkich krajach Wspólnoty. „Jedno musi być jasne: stawką jest istota Europy. Inaczej mówiąc: jeszcze gorsze od wyjścia jakiegoś kraju z UE jest pozostanie w Unii kraju, który przestał być krajem praworządnym” – konkluduje Wefing w „Die Zeit”.
REDAKCJA POLECA
Kiedy można mówić o przedawnieniu długu?
Im więcej czasu mija od wymaganego terminu zapłaty, a dług nie jest uregulowany, tym bardziej rośnie prawdopodobieństwo, że może dojść do jego przedawnienia. Dla wielu dłużników mających duże problemy finansowe jest to dobra wiadomość. Jednak zła jest taka, że roszczenia mają różne okresy przedawnień i trzeba je weryfikować z przepisami.
Do najczęstszych długów Polaków należą zobowiązania w bankach i u komornika. Każde z nich jest traktowane inaczej. Kiedy długi w tych instytucjach ulegają przedawnieniu?
Terminy przedawnień
Egzekwowanie przedawnionych długów u komornika nie należy do rzadkości. Aby do tego nie doprowadzić trzeba wszcząć powództwo przeciwegzekucyjne. Przedawnienie musi być ogłoszone przez sąd, a to nie dzieje się z urzędu. Zarzut przedawnienia musi być przedstawiony przez dłużnika. Jedynie w takim przypadku można uniknąć skutków działań komornika.
Jednocześnie trzeba wiedzieć, że pomimo przedawnienia dług nadal pozostaje. To, co się zmienia to to, że wierzyciel nie może zmusić dłużnika do płacenia. W przypadku, kiedy wierzyciel złoży wniosek egzekucyjny u komornika, ten wszczyna egzekucję, nawet jeśli dług jest przedawniony. Tylko reakcja dłużnika i podniesienie zarzutu o przedawnieniu może uchronić przed konsekwencjami.
Drugą grupą zadłużeń są te, które mamy w bankach.
Tutaj może chodzić o debety albo o kartę kredytową. W przypadku debetu przedawnienie wynosi dwa lata. Przedawnienie liczy się od dnia upływu terminu płatności. Jeżeli natomiast chodzi o kartę kredytową, wygląda to inaczej. Jej działanie jest podobne do kredytu. Z tego też względu przedawnienie ma taki sam termin jak w kredytach bankowych – trzy lata.
Jeszcze inaczej traktuje się długi spadkowe, czy ZUS. Tutaj mamy do czynienia z jeszcze innymi terminami. Długi zmarłego przedawniają się po trzech latach. Z kolei w ZUS może to być pięć lat.
Zawieszenie i przerwanie przedawnienia
Nawet po tym, jak dług zostaje przedawniony, a dłużnik może odmówić spłaty zobowiązania, może się okazać, że dojdzie do przerwania albo zawieszenia przedawnienia, w efekcie przedawnienie ma miejsce nawet po kilkunastu latach.
Zawieszenie biegu terminu wiąże się ze wstrzymaniem rozpoczęcia, bądź też biegu terminu przez okoliczności, które uniemożliwiają uprawomocnione dochodzenie roszczenia.
Zawieszenie może wiązać się ze stosunkami rodzinnymi, na przykład kiedy roszczenia przysługują dzieciom przeciw rodzicom.
Do zawieszenia dochodzi także w takiej sytuacji, kiedy uprawniony przez konkretną przeszkodę nie może wnieść zarzutu w sądzie. Chodzi o zdarzenia zewnętrze, jak klęski żywiołowe, czy wojna. Kiedy przeszkoda zostaje wyeliminowana, przedawnienie w dalszym ciągu jest liczone.
Inną sprawą jest przerwanie przedawnienia. Wierzyciel może podjąć odpowiednie kroki, na przykład czynności dokonywane przed sądem, czy próby ugody, aby uniknąć przedawnienia. Różnica pomiędzy zawieszeniem a przerwaniem polega na tym, że w zawieszeniu po eliminacji przeszkody przedawnienie jest kontynuowane, natomiast przy przerwaniu czas jest liczony od nowa.
Adam Mazguła: We wrześniu już nie będzie Wojska Polskiego, tylko partyjne siły zbrojne PiS. Żegnajcie polscy żołnierze

Adam Mazguła
Nie ma co się dalej oszukiwać; we wrześniu już nie będzie Wojska Polskiego, tylko partyjne siły zbrojne PiS. Dla politycznej propagandy, ochrony siedzib partii w terenie i podtrzymania tradycji narodowych patriotycznej młodzieży rozwijane będą wojska weekendowe, zwane WOT.
A. Duda zapowiedział ostateczne zmodernizowanie systemu dowodzenia Siłami Zbrojnymi i dopasowanie do niego odpowiednich kadr.
Przyszedł czas urlopów i nikomu nie chce się protestować, A. Duda z M. Błaszczakiem wykorzystają ten czas i ostatecznie rozwiążą sprawę polskiego wojska. Zmienią sposób dowodzenia, a więc wprowadzą pełne partyjne podporządkowanie każdej jednostki i ulokują swoje niewykształcone miernoty na najwyższych stanowiska w wojsku. Oczyszczą także szeregi WP z elementów wywrotowych i wichrzycieli (czytaj: zwolnią ze służby wojskowej, bez podania przyczyny, świadomych obrońców konstytucji i honoru żołnierza polskiego) i przystosują wojsko do współczesnych warunków ewentualnego konfliktu zbrojnego (czytaj: nie zamierzamy utrzymywać niepotrzebnej armii i będziemy płacić miliardy złotych za obecność dywizji amerykańskiej. Zostaną tylko orkiestry wojskowe i pułk reprezentacyjny, do obsługi odsłanianych pomników L. Kaczyńskiego. Liczba generałów uwarunkowana jest potrzebami tworzenia tapet, stanowiących tło dla przemówień A. Dudy, M. Błaszczaka i innych PiS-owskich aparatczyków w terenie…). Dla politycznej propagandy, ochrony siedzib partii w terenie i podtrzymania tradycji narodowych patriotycznej młodzieży rozwijane będą wojska weekendowe, zwane WOT.
Nie ma co się dalej oszukiwać; we wrześniu już nie będzie Wojska Polskiego, tylko partyjne siły zbrojne PiS.
Żegnajcie, żołnierze narodu polskiego, koledzy wojskowi, wraz z Waszą biernością, wygodnictwem i brakiem odwagi, żegnajcie!
Nie życzę Wam dobrze w szeregach partyjnej mafii bezprawia Kaczyńskiego. Tak jak nie życzę dobrze tej brunatnej partii ciemnoty, bałaganu, oszustwa smoleńskiego, niszczycieli polskiego społeczeństwa i kompromitacji międzynarodowej.
Nie zapomnijcie jednak odpiąć polskie orzełki ze swoich czapek i zamienić je na symbole PiS-u.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Jest opinia sądu w Irlandii w sprawie deportacji Polaka: łamanie praworządności oznacza, że nie ma gwarancji co do uczciwego procesu w Polsce
Frans Timmermans naciska na Warszawę, by w ostatniej chwili zatrzymała czystkę w Sądzie Najwyższym. Polska już naraziła na erozję system unijnych deportacji.
Jewgenij Tanczew, rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) ogłosił dziś swoją opinię w sprawie pytania prejudycjalnego z sądu w Irlandii, co zrobić z prośbą o odesłanie Polaka (aresztowanego w Irlandii) do Polski. Zdaniem jego adwokata łamanie praworządności w Polsce oznacza, że podejrzany o produkcję, handel i przemyt narkotyków Artur C. nie ma gwarancji co do uczciwego procesu w Polsce. Jednak rzecznik generalny Tanczew, uchodzący za prawnika ostrożnego czy też konserwatywnego w swych interpretacjach, wstrzymał się dziś od sformułowania opinii, czy Polska jest praworządna. Nie podał też jasnych kryteriów państwa prawa, które pozwoliłyby stwierdzić, co dzieje się z praworządnością w Polsce.
Ostateczne werdykty luksemburskiego Trybunału są zazwyczaj zgodne z opinią rzecznika. Otwarte pozostaje pytanie, czy TSUE w swym orzeczeniu (zapewne w lipcu) „przy okazji” oceni polską praworządność lub poda kryteria łatwej oceny państwa prawa.
– Opinia rzecznika Tanczewa nie jest pomocna w naszych sporach prawnych, jak dalej postępować z polską ustawą o Sądzie Najwyższym – mówi nam jeden z pracowników służb prawnych Komisji Europejskiej.
Rychła skarga na Polskę do TSUE
Pomimo to Komisja Europejska – po długich wewnętrznych sporach – jest już gotowa na prawniczo bardzo nowatorską decyzję, by wszcząć przeciw Polsce postępowanie przeciwnaruszeniowe w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. To będzie wymagać sięgnięcia po argument, że „sędziowie polscy są sędziami Unii” (TSUE po raz pierwszy sformułował taki argument w lutym tego roku przy okazji decyzji w sporze o płace sędziów portugalskich). A zatem UE ma prawo do szczegółowej kontroli ustaw dotyczących niezawisłości sądownictwa, choć szczegółowe reguły niezawisłości nie są określone w unijnych rozporządzeniach i dyrektywach. – Komisja Europejska zdecyduje w najbliższych dniach – powiedział w czwartek (28.06.2018) Frans Timmermans po dyskusji o Polsce w europarlamentarnej komisji LIBE (ds. wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych). Timmermans za zgodą Komisji Europejskiej już przygotowuje to postępowanie.
Timmemans: Jeszcze jest czas na zmiany
Podczas debaty z europosłami Timmermans nawiązał do błyskawicznej nowelizacji ustawy o IPN (by usunąć zastrzeżenia podnoszone w Izraelu i USA co do penalizacji badań historycznych o udziale Polaków w Szoa). Zasugerował, że równie błyskawicznie dałoby się jeszcze zatrzymać zmiany w Sądzie Najwyższym. Zgodnie z obecną ustawą 3 lipca dotknie go „czystka emerytalna” za pomocą obniżenia wieku emerytalnego, w tym dla I prezes Małgorzaty Gersdorf, której sześcioletnia kadencja (do 2020 r.) wynika wprost z konstytucji.
– Potrzebne są bardzo pilne działania ze strony parlamentu, władz Polski – powiedział Timmermans. Spora część europosłów wzywa go do wszczęcia postępowania i kończącej go skargi na Polskę do TSUE, o co – jak przypominał Michał Boni (PO) – apelują w Polsce prounijni demonstranci, politycy, społecznicy.
Jeśli postępowanie przeciwnaruszeniowe nie przyniosłoby skutku, Komisja mogłaby w lipcu wnieść do TSUE skargę na Polskę, która byłaby połączona z prośbą o nałożenie „środka tymczasowego”, zamrożenie ustawy o SN do czasu ostatecznego wyroku Trybunału.
Otoczenie Timmermansa ma nadzieję, że Polska do tego czasu – czyli w najbliższych tygodniach – nie zdąży obsadzić miejsc po sędziach wypchniętych 3 lipca na emerytury. Jednak postępowanie przeciwnaruszeniowe powinno zacząć się przed 3 lipca, by potem Trybunał miał największą prawną swobodę w sprawie ewentualnego przywrócenia „emerytowanych” sędziów na wakaty w SN.
Deportacje mniej automatyczne
Nawet z ostrożnej opinii rzecznika Tanczewa wynika, że Polska już przyczyniła się do mocnego podważenia automatyzmu w systemie europejskiego nakazu aresztowania, czyli bardzo uproszczonych wewnątrzunijnych deportacji. Tanczew proponuje sądom krajowym dwa etapy postępowania. Najpierw sąd powinien sprawdzić, czy istnieje ryzyko rażącego naruszenia prawa do uczciwego sądu w innym państwie UE wydającym nakaz aresztowania. A jeśli tak, sąd powinien sprawdzić, czy ryzyko dotyczy konkretnego przypadku i dopiero potem ewentualnie odroczyć wykonanie europejskiego nakazu aresztowania, czyli deportacji (np. z Irlandii do Polski).
„Nawet gdyby przyjąć, że w Polsce istnieje rzeczywiste ryzyko rażącego naruszenia prawa do sądu ze względu na niedawne reformy systemu sądownictwa, nie można z tego wywnioskować, że żaden polski sąd nie będzie w stanie rozpatrzyć jakiejkolwiek sprawy w poszanowaniu prawa do rzetelnego procesu sądowego” – oświadczył w swej pisemnej opinii Tanczew. Zastrzegł, że w przypadku Polski sąd irlandzki może się oprzeć czy też posiłkować na wniosku Komisji z grudnia 2017 r. o uruchomienie art. 7 (wskutek zagrożonej praworządności), ale jeśli „zbada rozwój sytuacji w Polsce, który miał miejsce już po sporządzeniu tego dokumentu”.
REDAKCJA POLECA
Dariusz Stokwiszewski: List do Narodu Polskiego, w tym do byłych ministrów Obrony Narodowej Rzeczpospolitej Polskiej!

Dariusz Stokwiszewski
Dziwię się generałom, którzy odeszli, dziwię się także wyższym oficerom, których „wywalono jak zbędne meble”. Dziwię się i byłym ministrom obrony narodowej, ograniczającym się do komunikatów, o dziejącym się barbarzyństwie, jedynie na Twiterze. Dziwię się, bo zamiast coś robić „czekają na Godota”, który nie nadejdzie!
Podaję za Onet.pl: Od tygodni głośno o możliwej dymisji szefa Sztabu Generalnego gen. Leszka Surawskiego. Z informacji Onetu wynika, że jego odwołania chce minister obrony. Sprawa nie jest jednak prosta. Dymisję ‘pierwszego żołnierza’ musi przyjąć prezydent.
Wieczorem, były szef MON Tomasz Siemoniak na swoim Twitterze napisał, że Andrzej Duda oraz Mariusz Błaszczak (dlaczego mnie to nie dziwi – DS) porozumieli się w tej sprawie, a gen. Surawski ma stracić stanowisko dwa tygodnie przed lipcowym szczytem NATO.
Wg nieoficjalnych informacji z MON prezydent Duda i min.Błaszczak 2 tygodnie przed szczytem NATO wyrzucają szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generała Leszka Surawskiego! Ta zmiana ma służyć obciążeniu wojskowych za katastrofę armii wywołaną przez Macierewicza i PiS.
— Tomasz Siemoniak (@TomaszSiemoniak) June 27, 2018
Zwracam się do społeczeństwa polskiego oraz byłych ministrów obrony narodowej RP z gorącym apelem o przebudzenie się i podjęcie działań! Polska ginie; od niemal trzech lat dewastowane jest państwo i jego instytucje, a teraz „nadszedł czas” na Siły Zbrojne!
- Zniszczono demokrację, a z nią polskie sądownictwo i prokuraturę!
- Robi się wiele, aby wyprowadzić Polskę ze struktur zachodnich!
- Wizerunek naszego państwa jest na poziomie wizerunku republik bananowych!
- Policję zdegradowano do roli bezwolnych wykonawców woli wodza PiS oraz jego dworu – nieocenione przy tym „zasługi oddał” Mariusz Błaszczak (o nim jeszcze w dalszej części tekstu, bo to jak się okazuje „człowiek orkiestra”)!
- Korupcja polityczna stała się codziennością!
- Marnotrawione są miliardy złotych na zbędne wydatki!
- Finansuje się z publicznych pieniędzy oligarchę – zakonnika z Torunia!
- Niszczy się naukę polską i system edukacji!
- Zawłaszcza spółki Skarbu państwa, przekazując je ludziom bez wykształcenia!
- Aresztuje się bezbronnych ludzi protestujących przeciw głupocie oraz ochranianiu przez nią neofaszystów!
- Władza pisowska ma na sumieniu życie wielu ludzi, m.in. poprzez wprowadzanie nieludzkich ustaw, działających wstecz! Samobójstwa są coraz częstsze!
- Mógłbym tu dodać jeszcze cały szereg innych grzechów tej pseudo władzy PiS (nazywam ją tak ze względów braku merytorycznego przygotowania do rządzenia Polską), ale wszyscy o tym przecież wiedzą!
Na koniec zostawiam jednak najcięższy z grzechów, jaki ta ekipa świadomie, bądź nie, popełniła, i nie ustaje w tym dziele zniszczenia i destrukcji.
Niszczy się bez skrupułów polską armię, która przestaje odgrywać rolę, jaką dla niej przewiduje konstytucja – zapewnienia bezpieczeństwa i suwerenności Polsce!
Poprzedni minister ON Antoni Macierewicz dokonał rzeczy strasznej (porównywałem już skutki jego działań do efektów czystki w Armii Czerwonej za Stalina – 1937 r.); pozbawił SZ RP kręgosłupa, usuwając najlepszych dowódców, przy czym niektórych z nich zwalniał pomocnik aptekarza, niemający na dodatek chyba nic wspólnego z farmacją!
Obecny minister – Mariusz Błaszczak, który zastąpił Antoniego Macierewicza – chce, jak podaje przytoczone już na początku artykułu źródło, „wyrzucić” z armii Szefa jej Sztabu Generalnego – już kolejnego! Za co? Otóż za to, że generał Leszek Surawski okazał się niesterowalny, gdyż dostrzegł, że ma do czynienia z dyletantami i ludźmi, którzy RP mają „w głębokim poważaniu”, a z oficerów i żołnierzy chcą zrobić spolegliwych pachołków!
Jako naród, którego bezpieczeństwo jest już dziś zagrożone, nie możemy na to pozwolić! Generała Leszka Surawskiego ma zastąpić inny, jednakże bez należytego (potrzebnego do pełnienia tej, tak ważnej funkcji) przygotowania – ciągu roku z pułkownika awansował na generała dywizji (sic!). Dziwię się generałom, którzy odeszli, dziwię się także wyższym oficerom, których „wywalono jak zbędne meble”. Dziwię się i byłym ministrom obrony narodowej, ograniczającym się do komunikatów, o dziejącym się barbarzyństwie, jedynie na Twiterze. Dziwię się, bo zamiast coś robić „czekają na Godota”, który nie nadejdzie!
Szanowny Panie ministrze Tomaszu Siemoniak i pozostali byli MON,
do was zwracam się z apelem: jeśli jest jakaś możliwość zatrzymania postępującej barbaryzacji państwa, a zwłaszcza destrukcji polskich SZ to proszę z niej skorzystać. Jeśli zaś nie ma wśród was nikogo, kto mógłby oraz zechciał być twarzą złożenia do prokuratury wniosku o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na w pełni świadomym osłabianiu zdolności obronnych Sił Zbrojnych, i poprzez to narażaniu państwa polskiego na niebezpieczeństwo utraty suwerenności, to ja go napiszę, wy zaś się pod nim podpiszcie wraz ze mną! Zgłaszam się z konstruktywną inicjatywą i proszę o jej rozważenie!
Napisałbym także do pana Andrzeja Dudy (a nawet do samego diabła), ale po co …?! On podpisze wszystko, co mu PiS podsunie. W końcu dostał zabawki i może brylować, udając męża stanu!
Dariusz Stokwiszewski











