Mur dronów na wschodniej flance NATO – nowa strategia odstraszania

Anna Widzyk
NATO może już w ciągu roku zbudować „mur dronów” na swojej wschodniej flance – twierdzi szef firmy zbrojeniowej Helsing. Zamiast tradycyjnych jednostek i pól minowych, obronę mają zapewnić drony bojowe i sztuczna inteligencja. Czy to początek nowej ery w strategii odstraszania?
Pomysł na wzmocnienie obrony wschodniej flanki NATO przedstawił w rozmowie z agencją DPA Gundbert Scherf, współzałożyciel i dyrektor monachijskiej firmy Helsing, która specjalizuje się w wykorzystaniu sztucznej inteligencji w przemyśle zbrojeniowym.
– Mur dronów mógłby zostać wzniesiony w ciągu roku. Potrzebne są także systemy rozpoznania, satelity i prawdopodobnie drony zwiadowcze – powiedział Scherf w opublikowanym w niedzielę (23.03.2025) wywiadzie.
Jednak jego zdaniem, w pierwszej kolejności należy gruntownie przemyśleć całą współczesną koncepcję obrony. – W tej chwili wciąż dyskutuje się jak w czasie zimnej wojny – ocenił. – Liczymy systemy broni, samoloty i okręty po drugiej stronie i sprawdzamy, czy możemy w jakiś sposób to zrównoważyć przy dużych nakładach. A ja uważam, że to błędna droga.
Inteligentna bariera
Scherf przypomniał, że kraje bałtyckie dyskutują nad stworzeniem „muru dronów” w ramach wzmocnienia obrony wschodniej granicy NATO. Mur dronów, złożony z dronów zwiadowczych i bojowych, ma być inteligentną barierą, która mogłaby zastąpić pola minowe.
– To trochę paradoksalne, ale systemy autonomiczne są stworzone dla demokracji – powiedział. – Cenimy życie, wszyscy chcielibyśmy mieć dobre życie. Nie wierzę, że nasze demokracje mogą lub chcą prowadzić wojnę na wyniszczenie, która kosztuje wiele istnień ludzkich – powiedział. Dlatego rosnąć powinna rola tzw. technologii asymetrycznej: zasobów wojskowych lub broni, które maksymalizują własne korzyści, jednocześnie minimalizując względną skalę lub siłę technologiczną wroga.
Koncentracja dziesiątek tysięcy dronów bojowych na mierzącej 3 tys. kilometrów wschodniej granicy NATO byłaby „bardzo wiarygodnym konwencjonalnym środkiem odstraszającym”.
Drony dla Ukrainy
Helsing opracował dron HX-2, początkowo przeznaczony dla Ukrainy, który wykorzystuje sztuczną inteligencję do naprowadzania na cel ładunków wybuchowych i jest mniej podatny na zakłócenia elektroniczne.
Zdaniem Scherfa doświadczenia zaatakowanej przez Rosję Ukrainy pokazują, że kraje zachodnie potrzebują innej formy odstraszania wzdłuż wschodniej flanki NATO.
Drony nie są postrzegane jako alternatywa dla czołgów i artylerii, ale jako niezbędne i wysoce opłacalne uzupełnienie – argumentował Scherf. – Drony walczą z czołgami za mniej niż 1 procent kosztów – dodał.
Według producenta nowy dron HX-2 jest w stanie zwalczać broń artyleryjską, pojazdy opancerzone i inne cele wojskowe w zasięgu do 100 kilometrów. Ponieważ rozpoznaje swój cel i ścieżkę do niego za pomocą sztucznej inteligencji, mówi się, że jest mniej podatny na zagłuszanie.
REDAKCJA POLECA
script type=’text/Javascript’>
Analiza danych NASA sugeruje, że nasz Wszechświat może znajdować się wewnątrz czarnej dziury
Czy to możliwe, że cały nasz Wszechświat znajduje się wewnątrz gigantycznej czarnej dziury, która powstała w innym, większym Wszechświecie? Pytanie brzmi jak scenariusz science fiction, ale najnowsze badania naukowców z Kansas State University nadają mu całkiem naukowe brzmienie.
Kosmiczna asymetria
Dr Lior Shamir, badacz z Kansas State University, przeanalizował dane dotyczące ponad 263 000 galaktyk. Analiza ujawniła statystycznie istotną przewagę galaktyk rotujących w jednym kierunku – co oznacza, że w badanej próbce zauważono wyraźną tendencję do rotacji w jednym dominującym kierunku, i nie był to przypadek, lecz powtarzalny wzorzec wykraczający poza granice błędu statystycznego.
To niewielka, ale znacząca anomalia, która może podważać zasadę izotropii — jedno z fundamentalnych założeń współczesnej kosmologii. Izotropowość oznacza, że Wszechświat powinien wyglądać tak samo we wszystkich kierunkach i nie wykazywać żadnego uprzywilejowanego kierunku przestrzennego. Jeśli więc faktycznie istnieje globalna przewaga jednego kierunku rotacji, może to świadczyć o istnieniu kosmicznego „wirowania” — a to nie mieści się w ramach dotychczasowych modeli.
Jeśli ta obserwacja się potwierdzi, może sugerować, że Wszechświat posiada własny moment obrotowy. A to z kolei prowadzi do wniosku, że jego narodziny mogły nie być tak idealnie symetryczne, jak dotąd sądzono.
Wszechświat zrodzony w ruchu?
Jedna z teorii tłumaczących tę anomalię to tzw. black hole cosmology. Zakłada ona, że nasz Wszechświat powstał wewnątrz czarnej dziury należącej do większego „Wszechświata macierzystego”. W takim scenariuszu Wielki Wybuch nie był absolutnym początkiem, lecz wewnętrznym zdarzeniem – eksplozją przestrzeni w nowym wymiarze czasoprzestrzennym.
Choć brzmi to odważnie, podobne hipotezy coraz częściej pojawiają się w fizyce teoretycznej. Ich celem jest wyjaśnienie zjawisk, które nie mieszczą się w dotychczasowych modelach – takich jak wspomniana asymetria rotacji galaktyk.
A może to tylko złudzenie?
Sam Shamir nie wyklucza bardziej przyziemnych wyjaśnień. Być może to rotacja naszej własnej galaktyki – Drogi Mlecznej – wpływa na sposób, w jaki klasyfikujemy dane. Zniekształcenia perspektywy, subtelne efekty Dopplera – wszystko to może wprowadzać błąd.
Jeśli tak, konieczne będą korekty w metodach pomiaru, a może nawet nowe podejście do obserwacji kosmosu. Być może właśnie to pomoże rozwiązać inne zagadki, jak rozbieżności w pomiarach tempa ekspansji Wszechświata.
Pytania bez odpowiedzi
Czy rotacja galaktyk to dowód na większy porządek ukryty w chaosie? Czy jesteśmy tylko fragmentem większego bytu, zamkniętym w granicach gigantycznej czarnej dziury? A jeśli tak – co znajduje się poza nią?
Odpowiedzi na te pytania pozostają poza naszym zasięgiem. Ale nauka to właśnie podróż przez niepewność. I każde nowe odkrycie, zamiast zamykać temat, otwiera kolejne drzwi.
DF, thefad.pl / Źródło: Scientific American, ras.ac.uk, science.nasa.gov
Unia idzie na zakupy. Rzeka pieniędzy popłynie na Tarczę Wschód i zbrojeniówkę

Michał Gostkiewicz
Rzeka pieniędzy popłynie do europejskich firm zbrojeniowych – wynika z „białej księgi” w sprawie obrony UE. Dokument umożliwia dołączenie do zakupów chętnym spoza Unii i wymienia polską Tarczę Wschód jako projekt „godny uwagi”.
Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius oraz szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas zaprezentowali w Brukseli tzw. białą księgę dotyczącą Europejskiej Obrony. Dokument bezpośrednio odnosi się do Tarczy Wschód – inicjatywy Donalda Tuska, która zakłada wzmocnienie i znaczne inwestycje w ochronę wschodniej granicy UE, w tym granicy polsko-białoruskiej.
„Biała księga” o Tarczy Wschód: „godne uwagi”
W dokumencie Tarczę Wschód wskazano jako jedyny tego rodzaju projekt, określając go jako „godne uwagi przedsięwzięcie wielu państw członkowskich”. Podkreślono również, że „obrona wszystkich granic lądowych, powietrznych i morskich UE jest kluczowa, zwłaszcza w kontekście wschodniej granicy Unii”.
– W rzeczywistości chodzi o linię obrony całej Unii Europejskiej. Walczyliśmy o ten zapis jako cała polska delegacja – powiedział mediom europoseł Andrzej Halicki (EPL). Jego zdaniem, bez niedawnej rezolucji Parlamentu Europejskiego, w której również wspomniano o Tarczy, „prawdopodobnie nie byłoby tego zapisu potwierdzającego priorytet projektu”.
– Wiele osób miało wątpliwości co do tej inicjatywy, a liderzy Prawa i Sprawiedliwości wręcz twierdzili, że należy się jej przeciwstawiać – zaznaczył Halicki.
Europoseł Michał Szczerba (EPL) dodał: – Pierwsze przelewy na Tarczę Wschód – 52 mln euro – już wpłynęły z Komisji Europejskiej do polskiego rządu. Dotychczas projekt funkcjonował jako program krajowy, ale teraz możemy mówić o jego uwspólnotowieniu. Jego fundamentem jest obrona Unii Europejskiej.
Otwarta furtka dla Ukrainy
Jednocześnie Komisja Europejska zaprezentowała pakiet finansowy w ramach planu ReMilitaryzacji Europy (ang. ReArm Europe), opracowanego przez Ursulę von der Leyen. Plan ten ma stymulować inwestycje w sektor obronny krajów członkowskich.
– Biała księga to nasza propozycja wspólnego działania, a pakiet ReMilitaryzacji zapewnia narzędzia do finansowania tej współpracy – powiedziała Kaja Kallas podczas prezentacji dokumentu. Podkreśliła, że UE zidentyfikowała luki w obronności i zgodnie z wytycznymi NATO zaproponowała sposoby ich uzupełnienia.
– To oznacza odbudowę europejskich zasobów amunicji, broni i sprzętu wojskowego oraz zapewnienie ich dostaw na Ukrainę – zaznaczyła Kallas. Dodała, że UE powinna nie tylko rozwijać systemy obronne dla Ukrainy, ale także współpracować z nią w ich produkcji.
Biała księga przewiduje taką możliwość, a jednym z jej priorytetów jest pogłębienie integracji europejskiego i ukraińskiego przemysłu obronnego.
Nacisk na zakupy od firm z UE
Unijny plan SAFE (ang. Security Action For Europe – Działania dla Bezpieczeństwa Europy) przewiduje pozyskanie przez Komisję Europejską do 150 mld euro na podniesienie zdolności obronnych państw członkowskich. Fundusze te zostaną rozdzielone zgodnie z planami narodowymi.
W ramach SAFE priorytetem będą wspólne zamówienia od europejskiego przemysłu obronnego. Do tych zakupów mogą dołączać państwa spoza UE, takie jak członkowie EFTA, EEA oraz Ukraina.
– Istotne jest, aby mieć pewność, że systemy obronne będą dostępne w razie potrzeby. To jedno z kluczowych kryteriów wskazanych w białej księdze – powiedział Andrzej Halicki.
Zapytany przez Deutsche Welle o możliwość większej dywersyfikacji zakupów w Polsce, podkreślił, że będą one „zgodne z konstrukcją bezpieczeństwa europejskiego opartą na NATO i kompatybilne z architekturą Sojuszu”.
Komisarz Andrius Kubilius dodał: – 450 milionów obywateli UE nie powinno polegać na 340 milionach Amerykanów, by bronić się przed 140 milionami Rosjan, którzy nie potrafią pokonać 38 milionów Ukraińców. Naprawdę możemy zrobić więcej.
Co dalej? Projekty w maju i czerwcu
Propozycjami z białej księgi zajmą się dwa najbliższe szczyty Rady UE – 21 marca i 26 czerwca. Komisja Europejska planuje szybko wdrożyć założenia dokumentu. Pierwsze projekty mają nabrać kształtów już w maju i czerwcu.
REDAKCJA POLECA
script type=’text/Javascript’>
Tusk do Dudy: Czasy wpływu polityków na śledztwa minęły. Proszę się przyzwyczaić
W środę 19 marca, Kancelaria Prezydenta opublikowała treść listu Andrzeja Dudy skierowanego do Donalda Tuska. Prezydent wezwał premiera do wyjaśnień dotyczących okoliczności przesłuchania Barbary Skrzypek, wieloletniej współpracowniczki Jarosława Kaczyńskiego, która zmarła 15 marca.
Duda w swoim liście stwierdził, że wielokrotnie przestrzegał przed skutkami przeprowadzanych przez premiera i ministra sprawiedliwości Adama Bodnara nielegalnych zmian personalnych w prokuraturze. Nazywał je zagrożeniem dla obywateli i praworządności. Pytał także o rolę prokurator Ewy Wrzosek w śledztwie „dwóch wież”, a także o uzasadnienie odmowy udziału pełnomocnika Barbary Skrzypek w przesłuchaniu.
Pismo Prezydenta RP @AndrzejDuda do Prezesa Rady Ministrów @donaldtusk w sprawie wyjaśnienia okoliczności przesłuchania śp. Barbary Skrzypek. pic.twitter.com/Jh3U1wdzFM
— Kancelaria Prezydenta (@prezydentpl) March 19, 2025
Donald Tusk odpowiada prezydentowi
Na pismo prezydenta premier Donald Tusk zareagował wpisem na platformie X, w którym jednoznacznie odrzucił zarzuty dotyczące działań jego rządu w prokuraturze. Napisał: „Panie Prezydencie, przywrócenie rządów prawa po ośmiu latach bezprawia, za które jest Pan współodpowiedzialny, było i jest głównym celem mojego rządu. Czasy, kiedy prezydent, premier czy prezes partii wpływali na losy śledztw, minęły. Proszę się do tego jakoś przyzwyczaić.”
Panie Prezydencie. Przywrócenie rządów prawa po ośmiu latach bezprawia, za które jest Pan współodpowiedzialny, było i jest głównym celem mojego rządu. A czasy, kiedy prezydent, premier czy prezes partii wpływali na losy śledztw, minęły. Proszę się do tego jakoś przyzwyczaić.
— Donald Tusk (@donaldtusk) March 19, 2025
Śmierć Barbary Skrzypek i kontrowersje
Barbara Skrzypek zmarła 15 marca, trzy dni po przesłuchaniu w prokuraturze w związku ze sprawą spółki Srebrna i tzw. „dwóch wież”. Przesłuchanie 12 marca prowadziła prokurator Ewa Wrzosek, która nie wyraziła zgody na udział pełnomocnika Skrzypek w czynnościach procesowych.
Politycy PiS sugerują, że przesłuchanie mogło mieć wpływ na jej śmierć. Prezes PiS Jarosław Kaczyński otwarcie oskarżył prokuraturę o działania prowadzące do dramatycznego finału. Jednak prokuratura zaznaczyła, że nie ma podstaw do łączenia przesłuchania ze śmiercią Skrzypek. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną jej zgonu był zawał serca.
Spór o rządy prawa trwa
Andrzej Duda zarzuca prokurator Wrzosek brak bezstronności i wskazuje na jej wypowiedzi sugerujące polityczne zaangażowanie. Uważa, że jej rola w śledztwie to upolitycznienie sprawy. Rząd i Wrzosek odpierają te zarzuty, twierdząc, że działa zgodnie z prawem.
Odpowiedź Tuska to kolejny etap konfliktu z Dudą. W tle są niezależność prokuratury i rządy prawa. Śledztwo „dwóch wież” i śmierć Barbary Skrzypek podsycają debatę. Duda w liście zadał siedem pytań, m.in. o powody decyzji prokuratury oraz o wezwanie do przywrócenia ładu prawnego w instytucjach państwowych.
DF, thefad.pl
Czy Europa uniezależni się od USA w sektorze obronnym?

Arthur Sullivan | Bartosz Dudek wersja polska
Europa na nowo kształtuje swoje zdolności obronne. Mimo wątpliwości dotyczących nowego kursu USA, kraje europejskie nadal kupują ogromne ilości amerykańskiego sprzętu. Jak szybko europejskie firmy są w stanie nadrobić zaległości?
Przez lata temat europejskich wydatków na obronność ledwo pojawiał się w większości stolic UE. Dziś stał się sprawą pierwszorzędnej wagi.
UE ogłosiła pożyczki w wysokości 150 miliardów euro na zakup broni. W tym samym czasie Friedrich Merz, prawdopodobny przyszły kanclerz Niemiec, obiecał zrobić „wszystko, co w jego mocy”, aby wzmocnić obronność Europy. To zapoczątkowało dramatyczną zmianę. Jej wyrazem są m.in. uchwalone przez Bundestag poprawki do niemieckiej Ustawy Zasadniczej, które umożliwiają zaciąganie ogromnych długów na cele obronne.
Dzieje się to w obliczu ponownych obaw o rosyjską agresję w Europie Wschodniej oraz wątpliwości dotyczących wywiązywania się USA ze zobowiązań wobec NATO.
Dane opublikowane w tym tygodniu przez SIPRI pokazują, że Europie trudno będzie uniezależnić się od amerykańskiego sprzętu wojskowego.
W latach 2020-2024 niemal dwie trzecie broni importowanej przez europejskich członków NATO pochodziło z USA. To znaczny wzrost w porównaniu z 52 procentami w latach 2015-2019.
Ponad 90 proc. broni importowanej przez Norwegię, Szwecję, Włochy i Holandię pochodziło z USA, podczas gdy w przypadku Wielkiej Brytanii było to ponad 80 proc. W latach 2015-2019 mniej niż 10 proc. niemieckiego importu broni pochodziło z USA, ale w latach 2020-2024 odsetek ten wynosił już 70 proc.
– Mamy sojusz NATO od 76 lat, z USA jako główną potęgą militarną i gwarantem bezpieczeństwa. Kraje europejskie były zadowolone z zależności od NATO i ufały, że Stany Zjednoczone dotrzymają swoich zobowiązań. Ostatnie wydarzenia sprowokowały jednak w Europie pytania o to, czy teraz musi się to zmienić – mówi DW Tim Lawrenson z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych w Londynie.
Potrzebne jest czas i pieniądze
Guntram Wolff, ekspert brukselskiego think tanku Bruegel specjalizujący się w obronności, twierdzi, że istnieje pewien stopień współzależności między amerykańskimi i europejskimi firmami zbrojeniowymi, który nie znajduje odzwierciedlenia w danych liczbowych.
– Wiele produktów to w rzeczywistości produkty NATO zbudowane z komponentów pochodzących od wielu sojuszników – wyjaśnia Wolff, wskazując na przykład myśliwca Lockheed Martin F-35, amerykańskiego produktu stworzonego z komponentów dostarczanych przez kilka europejskich krajów NATO.
Ekspert zwraca jednak uwagę na piętę achillesową europejskich firm zbrojeniowych – strategiczne produkty technologiczne, takie jak satelity.
– Jeśli mówimy o czołgach i podobnym sprzęcie, przepaść między USA a UE prawdopodobnie nie jest tak duża – uważa Wolff. – Jednak w przypadku strategicznych technologii, takich jak śmigłowce transportowe czy łączność satelitarna, Europa pozostaje zależna od USA.
Gdzie wydawać pieniądze
Tim Lawrenson twierdzi, że kraje europejskie starają się zmniejszyć zależność od amerykańskiego sprzętu, ale wiąże się to z ogromnymi kosztami i czasem potrzebnym na rozbudowę europejskiego przemysłu obronnego.
Francja i Niemcy spierają się o to, czy pożyczki obronne UE mogą być wydawane na zakup sprzętu spoza Unii, np. od europejskich członków NATO, takich jak Wielka Brytania czy Norwegia.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen uważa, że pożyczki powinny trafiać do europejskich producentów, aby wzmocnić lokalny przemysł obronny.
Przyszłość europejskiego sektora obronnego
Chociaż europejski sektor obronny jest mniejszy niż amerykański, nie jest bez znaczenia. W 2023 r. jego obroty wyniosły 316 mld USD wobec 829 mld USD w USA.
Eksperci są zgodni, że Europa posiada wiedzę i możliwości do budowy silnego przemysłu obronnego, zwłaszcza jeśli spełnione zostaną zobowiązania finansowe UE.
Klucz: Europejska współpraca
Tim Lawrenson uważa, że Niemcy mogą stać się wzorem dla innych krajów Europy pod względem wydatków na obronność.
– Współpraca w zakresie rozwoju i zamówień publicznych w obronności jest trudna. Musimy jednak przekonać państwa do kupowania europejskich produktów, nawet jeśli nie zostały opracowane wspólnie – podsumowuje brytyjski ekspert.
REDAKCJA POLECA
script type=’text/Javascript’>
Krzysztof Skiba: Mentzen ucieka, Nawrocki romansuje z gangsterami – wybory na wesoło

Krzysztof Skiba
Nawrocki pisze książki o gangsterach i sam sobie wystawia laurki pod pseudonimem. Mentzen ucieka przed pytaniem o wojsko, a Konfederacja zamiast widzieć zagrożenie w Rosji, woli walczyć z Unią i Ukraińcami. Poparcie topnieje, ale naiwni wciąż biją brawo. Polityka czy kabaret?
Okazało się, że kandydat obywatelski pana Jarosława używa pseudonimu Tadeusz Batyr. Zwykle dopiero gdy ktoś już jest prezydentem, lud, oceniając jego działania, nadaje mu jakiś pseudonim – i tak Andrzej Duda został Długopisem, Klęcznikiem czy Pierwszym Narciarzem Kraju.
Karol Nawrocki, pisząc książkę o słynnym gangsterze z Trójmiasta, podpisał ją jako Tadeusz Batyr. I to jest zrozumiałe, bo autorzy często używają pseudonimów. Na przykład Mickiewicz tak naprawdę nazywał się Hieronim Kapusta, a Słowacki był Juliuszem Pierdziwąsem. Pan Batyr miał jednak żywot także poza książką.
Dziennikarze odkryli, że Batyr w internecie bardzo chwalił Nawrockiego jako kandydata i wystawiał mu same dobre opinie. To tak jak PiSmak Pereira, który miał wiele kont i, podszywając się pod innych, sam chwalił własne artykuły.
Mistrzem tej formuły był też przebywający aktualnie na wakacjach w zakładzie karnym w Radomiu poseł Matecki, który zawiadywał wieloma kontami i z każdego udawał zaniepokojonego losem Polski patriotę.
Jak pies liże własne jaja, to podobno normalne, ale jak robią to dorośli faceci?
I co ten Nawrocki ma z tymi gangsterami? Najpierw okazało się, że z wieloma się kumpluje i robi sobie z nimi zdjęcia, teraz wyszło na jaw, że jako historyk napisał o nich książkę. To chyba jakaś niezdrowa fascynacja z podwórka? W polskiej historii nie brakuje przecież ciekawych bohaterów. Nawrocki uznał, że godnym jego książki jest kapuś SB, który kradł ludziom samochody.
Być może dlatego poparcie dla Nawrockiego spada jak gacie tancerki w nocnym klubie – czyli raczej niepokojąco szybko. Goni go idol piętnastolatków, człowiek o wybitnie polskim nazwisku Sławomir Mentzen.
Mentzen to biegacz. Biegnie z jednego spotkania na drugie. Podobno odbywa ich nawet po trzy dziennie. Bieganie mu się przyda, bo jak przyjdą Ruscy, to Mentzen zamierza dać nogi za pas. Ten tchórz, gdy go zapytano, czy pójdzie do wojska, jeśli będzie wojna, oświadczył, że nie może, bo jest posłem.
Kiedyś mieliśmy takich wodzów, którzy może i mieli sraczkę przed wojną, ale przynajmniej przed ludem zgrywali odważnych i mówili, że nie oddamy ani guzika. Teraz do wojny jeszcze daleko, ale potencjalny „przywódca” już tchórzy i szuka okazji, by zwiać pod pierzynę jak Kaczyński w stanie wojennym.
Mam wrażenie, że to wynika z prostego faktu, iż Konfederacja nie widzi wroga w Rosji. Gdyby tylko rosyjskie czołgi stanęły nad polską granicą, Mentzen zadzwoniłby pewnie do Putina z wiadomością, że się poddajemy. I niech bierze, co mu się tam podoba – Gdańsk, Suwałki czy Warszawę – byle zostawił mu jego kancelarię i browar.
A tak swoją drogą, to prawica ma fajnych kandydatów na urząd prezydencki. Ludzie o słowiańskich nazwiskach – Braun i Mentzen. Brakuje tylko Klossa, Sztyrlica i Brunnera, i mogą kręcić serial.
Morawiecki w słynnej wypowiedzi nagranej u Sowy mówił, że ludzie powinni zapieprzać „za miskę ryżu”. Podobny program gospodarczy ma Mentzen.
Idol dzieci z TikToka uważa jeszcze radykalniej – że tę miskę ryżu powinno się ludziom zwyczajnie i kulturalnie zabrać. Program Konfederacji przewiduje bowiem likwidację wszelkich zapomóg i zasiłków – od 800+ po zasiłek pogrzebowy.
Ludzie na wiecach Mentzena biją brawo, bo chcą, aby tym razem okradł ich pan, który tak bardzo atakuje Unię i Ukraińców. A dzięki ruskim trollom połowa Polski uwierzyła, że gdy nie będzie w Polsce Unii i uchodźców z Ukrainy, to zapanuje tu raj na ziemi, a Mentzen da im po piwku.
Krzysztof Skiba
Krzysztof Skiba: Coraz więcej ofiar, czyli prezes zaciera ślady…

Krzysztof Skiba
Kolejna tajemnicza i przedwczesna śmierć w środowisku prezesa Kaczyńskiego. Barbara Skrzypek, posiadająca olbrzymią wiedzę na temat operacji finansowych PiS, nie żyje. To już kolejna prominentna osoba z bliskiego otoczenia szefa partii, która pożegnała się ze światem w niejasnych okolicznościach. Jakoś tak dziwnie się składa, że ludzie mogący znać tajemnice prezesa Kaczyńskiego i jego bandy albo giną w wypadkach, albo popełniają dziwne samobójstwa, albo umierają nagle w młodym wieku… Czy znajdą się odważni, którzy wyjaśnią te afery?
Kolejna tajemnicza i przedwczesna śmierć w środowisku prezesa Kaczyńskiego. Posiadająca olbrzymią wiedzę na temat operacji finansowych PiS Barbara Skrzypek nie żyje.
To już kolejna, niezwykle prominentna osoba z bliskiego otoczenia szefa partii, która pożegnała się ze światem w niejasnych okolicznościach. Barbara Skrzypek była ważnym świadkiem w tzw. procesie dwóch wież, w którym Kaczyński podejrzewany jest o oszustwo finansowe na dużą sumę. Prezesowi PiS grozi 10 lat więzienia.
Barbara Skrzypek posiadała wiedzę, która mogła pogrążyć niedoszłego zbawcę narodu. Obecny podczas przesłuchania pani Skrzypek mecenas Jacek Dubois oświadczył, że pani Barbara nie chciała dzielić się z prokuraturą wiedzą, którą miała.
Istniało jednak realne niebezpieczeństwo, że przy kolejnym przesłuchaniu – mówiąc przestępczym językiem polityków PiS – pani Barbara się „rozpruje”, czyli ujawni okoliczności, które mogłyby obciążyć prezesa.
Dla Kaczyńskiego ewentualny wyrok 10 lat to jak dożywocie. Czy ktoś ze środowiska uwikłanego w aferę zastraszał panią Skrzypek? Czy naciskał na nią w sprawie zeznań? Mam nadzieję, że te wątki zostaną wyjaśnione, tak samo jak okoliczności śmierci pani Barbary.
Przypomnijmy fatalną serię różnych zgonów, które otaczają pana prezesa. Najpierw, w niewyjaśnionej do końca katastrofie lotniczej, ginie brat bliźniak – prezydent Polski Lech Kaczyński. Mniej więcej rok później rzekomo samobójczą śmiercią ginie bliski współpracownik prezesa, Andrzej Lepper – minister rolnictwa w jego rządzie, a także wicepremier. Bez poparcia Leppera Jarosław nie jest w stanie utworzyć rządu. Dla nikogo nie jest jednak tajemnicą, że panowie nie przepadali za sobą.
Samobójcza śmierć Leppera wielokrotnie była poddawana w wątpliwość, a wiedza szefa Samoobrony na temat mrocznych interesów Kaczyńskiego i jego kliki była ogromna. Czy komuś aż tak bardzo zależało na uciszeniu świadka, że posunął się do mistyfikacji samobójstwa? Tego nie wiemy, ale jest to co najmniej zastanawiające.
Swoisty modus operandi ludzi związanych z PiS widać przy okazji tzw. afery podkarpackiej, czyli ekskluzywnych lupanarów prowadzonych pod Rzeszowem przez gangsterów, pod nadzorem oficerów z policji i służb specjalnych. W tych przybytkach rozrywki z nieletnimi Ukrainkami mieli zabawiać się prominentni politycy PiS, w tym były marszałek Sejmu, posłowie i biskupi. Aż trzech świadków mających wiedzę w tej sprawie nie żyje, w tym słynny bokser Dawid Kostecki, który powiesił się w celi na leżąco, co jest fizycznie prawie niewykonalne. Rodzina Kosteckiego wprost uważa, że został zamordowany.
Teraz przedwcześnie umiera pani Barbara Skrzypek. Jakoś tak dziwnie się składa, że ludzie mogący znać tajemnice prezesa Kaczyńskiego i jego bandy albo giną w wypadkach, albo popełniają dziwne samobójstwa, albo umierają nagle w młodym wieku.
Zaczynam się autentycznie bać o życie Mariusza Błaszczaka i Ryszarda Terleckiego. Ci dopiero mają wiedzę o tajemnicach prezesa. Terlecki od dwudziestu lat wygląda na osobę, która już od dawna nie żyje. Jego nagła śmierć nie wzbudziłaby podejrzeń. Ale Mariusz Błaszczak jest świeży na twarzy jak modelka z Miss Polonia i nie wygląda na osobę, która chciałaby we wtorek czy w najbliższą środę strzelić samobója.
Jedna śmierć – tak może się po prostu zdarzyć. Druga śmierć – wysoce zastanawiające. Trzecia śmierć – mocno podejrzane. Są tacy, którzy twierdzą, że Jarosław Kaczyński jest niskiego wzrostu, ale ma bardzo długie ręce i jest strasznie pamiętliwy oraz zawistny. No i przede wszystkim – ma co ukrywać.
Czy poznamy kiedyś tajemnicę tych dziwnych zgonów wśród współpracowników szefa PiS? Czy znajdą się odważni Polacy, którzy, mimo że trup ściele się gęsto, wyjaśnią afery Jarozbawa?
PS.
Powyższy tekst jest tylko i wyłącznie ćwiczeniem warsztatowym i pokazuje, jak łatwo można budować bzdurne teorie spiskowe. To przykład manipulacji, na którą składają się fakty i autentyczne wydarzenia, jednak tak podane, aby sugerować komuś niecne czyny.
Klasyczna metoda stosowana przez propagandę PiS w celu oczerniania przeciwników politycznych, tym razem zastosowana w przeciwnym kierunku. Tak dla uświadomienia sobie, że właśnie zaczął się kolejny taniec na grobach specjalistów od funeralnej polityki. Centrala partii częstuje nas teraz tak ulepionym i zmanipulowanym przekazem. Wielu da się niestety nabrać.
Krzysztof Skiba
Prokuratura bada okoliczności śmierci Barbary Skrzypek. Kaczyński mówi o zaszczuciu
Prokuratura Regionalna w Warszawie zdecydowała o przekazaniu śledztwa w sprawie śmierci Barbary Skrzypek do jednostki spoza okręgu warszawskiego, aby zapewnić bezstronność postępowania. Decyzję tę ogłosił rzecznik Prokuratury Okręgowej, prokurator Piotr Skiba, podczas konferencji prasowej.
Nagła śmierć Barbary Skrzypek i pierwsze ustalenia
Barbara Skrzypek, wieloletnia współpracowniczka prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, zmarła 15 marca 2025 r. Informację tę potwierdził sam Kaczyński w wywiadzie dla TV Republika, sugerując, że przyczyną śmierci mógł być stres związany z niedawnym przesłuchaniem w śledztwie dotyczącym spółki Srebrna. Przesłuchanie to miało miejsce 12 marca i prowadziła je prokurator Ewa Wrzosek.
Prokurator Skiba poinformował, że o śmierci Barbary Skrzypek prokuratura dowiedziała się późnym wieczorem 15 marca. Zgon nastąpił rano tego samego dnia w mieszkaniu Skrzypek, w obecności członka rodziny. Lekarz pogotowia stwierdził „zgon nagły z nieznanych przyczyn”, po czym ciało zostało przewiezione bezpośrednio do zakładu pogrzebowego, bez powiadomienia prokuratury czy policji. Po otrzymaniu informacji o zgonie, policja przesłuchała członków rodziny zmarłej, którzy nie wskazali na udział osób trzecich w jej śmierci. Ciało zostało zabezpieczone do dalszych badań.
Kontrowersje wokół przesłuchania
Przesłuchanie Barbary Skrzypek, które odbyło się 12 marca, trwało od godziny 10:00 do 14:40, z krótką przerwą. Obecni byli adwokaci Jacek Dubois i Krystian Lasik, reprezentujący pokrzywdzonego w sprawie. Pełnomocnik Skrzypek, mecenas Krzysztof Gotkowicz, chciał uczestniczyć w przesłuchaniu, powołując się na jej stan zdrowia, w tym problemy ze wzrokiem i zdenerwowanie. Prokurator Wrzosek nie wyraziła na to zgody, uzasadniając decyzję ustnie, co zostało odnotowane w protokole. Pisemne uzasadnienie ma zostać dostarczone pełnomocnikowi pocztą.
Prokurator Wrzosek podkreśliła, że przesłuchanie nie było nagrywane, ponieważ żadna ze stron nie zgłosiła takiego wniosku. Odrzuciła również zarzuty sugerujące, że przesłuchanie mogło wpłynąć na stan zdrowia Skrzypek, nazywając je „skandalicznymi”.
Reakcje polityczne i dalsze kroki
Jarosław Kaczyński określił Barbarę Skrzypek jako „ofiarę łotrów”, sugerując, że jej śmierć była wynikiem działań prokuratury. Politycy Prawa i Sprawiedliwości, w tym premier Mateusz Morawiecki, mówią o „zaszczuciu” Skrzypek. Prokuratura zapowiada podjęcie kroków prawnych wobec osób formułujących takie oskarżenia.
Przekazanie sprawy prokuraturze spoza Warszawy ma na celu zapewnienie obiektywnego i bezstronnego śledztwa. Kluczowe będzie ustalenie przyczyny zgonu Barbary Skrzypek. Obecnie brak jest dowodów na udział osób trzecich w jej śmierci, jednak dalsze postępowanie ma na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
DF, thefad.pl
Najczęstsze błędy przy noszeniu soczewek kontaktowych – jak ich unikać?
Noszenie soczewek kontaktowych to wygodne i praktyczne rozwiązanie dla osób z wadami wzroku. Jednak, aby cieszyć się komfortem i bezpieczeństwem, należy unikać pewnych błędów podczas zakładania i użytkowania soczewek. Choć może się wydawać, że soczewki najlepiej założyć szybko i bez większej uwagi, warto poznać najczęstsze pomyłki, które mogą prowadzić do podrażnień, dyskomfortu, a nawet infekcji oczu.
Brak higieny rąk przed założeniem soczewek
Jednym z najczęstszych błędów jest zakładanie soczewek bez umycia rąk. Na dłoniach gromadzą się bakterie i zanieczyszczenia, które mogą łatwo przedostać się na soczewkę, a następnie do oka. Aby tego uniknąć, zawsze myj ręce ciepłą wodą z mydłem, najlepiej antybakteryjnym i dokładnie je osusz.
Nie należy używać kremów ani olejków przed zakładaniem soczewek, ponieważ mogą one pozostawić tłustą powłokę na soczewkach, co wpłynie na jakość widzenia oraz komfort noszenia.
Używanie wody do czyszczenia soczewek
Częstym błędem jest płukanie soczewek wodą z kranu. Woda nie ma właściwości dezynfekujących, a co więcej, może zawierać bakterie i mikroorganizmy, które są niebezpieczne dla zdrowia oczu. Soczewki najlepiej założyć po ich dokładnym przepłukaniu specjalnym płynem pielęgnacyjnym przeznaczonym do tego celu.
Wodę należy również omijać podczas kąpieli czy pływania w soczewkach. Kontakt soczewek z wodą może prowadzić do zakażenia rogówki, np. groźnym pierwotniakiem Acanthamoeba, który może powodować bolesne infekcje i trudności w leczeniu.
Noszenie soczewek zbyt długo
Każde soczewki mają określony czas użytkowania – jednodniowe, dwutygodniowe, miesięczne czy roczne. Częstym błędem jest noszenie soczewek dłużej niż zaleca producent. Przekroczenie tego okresu może prowadzić do zmniejszenia przepuszczalności tlenu, nagromadzenia osadów białkowych na soczewkach oraz zwiększonego ryzyka infekcji oczu.
Soczewki najlepiej założyć rano i zdjąć przed snem, chyba że są to soczewki o przedłużonym czasie noszenia, zatwierdzone przez okulistę. Spanie w soczewkach, które nie są do tego przeznaczone, ogranicza dopływ tlenu do rogówki, co może powodować podrażnienia i suchość oczu.
Nieodpowiednie przechowywanie soczewek
Błędem, który często popełniają użytkownicy soczewek, jest niewłaściwe przechowywanie soczewek w pojemniku. Płyn do soczewek należy wymieniać codziennie, a pojemnik regularnie czyścić i osuszać. Nigdy nie należy dolewać nowego płynu do starego, ponieważ może to osłabić jego właściwości dezynfekujące.
Pojemnik na soczewki należy wymieniać co 1-3 miesiące, aby zapobiec gromadzeniu się bakterii i zanieczyszczeń. Stare i zużyte pojemniki mogą być siedliskiem drobnoustrojów, które mogą łatwo przenieść się na soczewki, a następnie do oka.
Zakładanie soczewek na odwrót
Każdemu może się zdarzyć założenie soczewki na odwrót. Taka soczewka może powodować dyskomfort, uczucie „ciała obcego” w oku i niewyraźne widzenie. Aby uniknąć tego błędu, przed założeniem soczewki należy sprawdzić jej kształt. Prawidłowo ułożona soczewka ma kształt miseczki z gładkimi, zaokrąglonymi krawędziami. Jeśli krawędzie są odwrócone na zewnątrz, soczewka jest wywinięta na drugą stronę.
Nakładanie makijażu przed założeniem soczewek
Wiele osób popełnia błąd, nakładając makijaż przed założeniem soczewek kontaktowych. Resztki kosmetyków mogą przedostać się na soczewkę, powodując podrażnienia i zmniejszenie komfortu noszenia. Prawidłowa kolejność to: najpierw soczewki, potem makijaż.
Podobnie przy demakijażu – soczewki najlepiej zdjąć przed użyciem produktów do demakijażu, aby uniknąć zanieczyszczenia soczewek resztkami kosmetyków.
Ignorowanie dyskomfortu i podrażnień oczu
Jeśli podczas noszenia soczewek odczuwasz dyskomfort, pieczenie, zaczerwienienie lub nadmierne łzawienie, nie ignoruj tych objawów. Mogą one świadczyć o infekcji, reakcji alergicznej lub złym dopasowaniu soczewek. W takim przypadku soczewki najlepiej założyć ponownie dopiero po ich przepłukaniu płynem pielęgnacyjnym, a jeśli objawy nie ustępują – skonsultować się z okulistą.
Regularne badania wzroku (przynajmniej raz w roku) pozwalają na bieżąco monitorować stan oczu oraz dostosować rodzaj soczewek do aktualnych potrzeb wzrokowych.
Jak unikać błędów przy noszeniu soczewek kontaktowych?
- Przestrzegaj zasad higieny – zawsze myj ręce przed kontaktem z soczewkami.
- Używaj wyłącznie specjalistycznych płynów pielęgnacyjnych, unikaj wody z kranu.
- Nie przedłużaj czasu noszenia soczewek – stosuj się do zaleceń producenta.
- Dbaj o czystość pojemnika na soczewki i regularnie go wymieniaj.
- Słuchaj swojego organizmu – jeśli odczuwasz dyskomfort, zdejmij soczewki i skonsultuj się z lekarzem.
Unikanie powyższych błędów pomoże Ci cieszyć się komfortem i bezpieczeństwem podczas noszenia soczewek kontaktowych. Prawidłowe nawyki i dbałość o higienę to podstawa zdrowia oczu i satysfakcji z użytkowania soczewek.
Czy NATO przetrwa bez USA? Europa szykuje się na „rozwód” z Ameryką

Jacek Lepiarz
Niemieccy komentatorzy analizują, czy NATO może funkcjonować bez USA. Ich zdaniem „rozwód” Europy z Ameryką jest nieunikniony, a relacje transatlantyckie uległy nieodwracalnemu pogorszeniu. Tygodnik „Der Spiegel” i gazeta „Süddeutsche Zeitung” (SZ) przyglądają się tym zmianom, wskazując na rosnące dążenie Europejczyków do samodzielnego zadbania o swoje bezpieczeństwo.
NATO bez USA – realny scenariusz?
„Na Waszyngton nie można już liczyć” – piszą dziennikarze „Spiegla”. Europejczycy coraz częściej rozważają scenariusze, w których NATO działa bez udziału Stanów Zjednoczonych. Czy takie pomysły są wykonalne? Redakcja zastanawia się, jak Europa mogłaby stworzyć niezależny system obronny w obliczu kryzysu transatlantyckiego.
„Europejska wiosna” w polityce bezpieczeństwa, jak określają to autorzy, nabiera tempa. Geopolityczne napięcia, podsycane przez Donalda Trumpa, zmobilizowały prezydenta Francji Emmanuela Macrona i premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera do stworzenia „koalicji chętnych”. Ta inicjatywa ma na celu stopniowe uniezależnienie się od USA i wsparcie pokoju w Ukrainie.
„Zeuropeizowane NATO” – wizja przyszłości
„Der Spiegel” ocenia, że ochrona Europy przez Amerykę staje pod znakiem zapytania. NATO bez USA byłoby „zadaniem stulecia” i przełomowym momentem w historii. Dziennikarze dostrzegają już zarysy „zeuropeizowanego NATO” – elastycznego sojuszu, który obejmowałby kraje od Turcji po Kanadę, z Ukrainą jako doświadczonym partnerem. W tej wizji rola USA byłaby marginalna lub żadna.
Jednak Amerykanie zaprojektowali NATO tak, by bez nich Sojusz miał trudności z funkcjonowaniem. Przykładem jest brytyjska broń atomowa Trident, zależna od serwisowania w USA. Bez zgody Waszyngtonu staje się bezużyteczna. Podobnie satelity, samoloty transportowe, dane wywiadowcze czy myśliwce F-35 – wszystko to fundamenty NATO, kontrolowane przez Amerykanów.
Europa przed wyborem: negocjacje czy nowa organizacja?
W debacie o przyszłości relacji z USA wyłaniają się dwa podejścia. Pierwszy obóz chce negocjacji z Waszyngtonem, by ustalić, czy Ameryka nadal wspiera NATO. Jeśli odpowiedź będzie negatywna, Europa powinna działać szybko – być może tworząc nową organizację obronną.
Drugi obóz unika konfrontacji z Trumpem, obawiając się, że presja przyspieszy wycofanie USA z Europy. „Spiegel” sugeruje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby stopniowe przejście do nowej struktury w ciągu kilku lat, dając sojusznikom czas na przejęcie odpowiedzialności za obronność. Kluczowe pozostaje pytanie: czy Europa ma na to jeszcze czas? Liczne spotkania międzynarodowe pokazują, że temat jest traktowany priorytetowo.
Biała Księga UE – krok ku niezależności
Tygodnik „SZ” zauważa, że Europa przygotowuje się do „rozwodu” z USA. Kluczowym krokiem jest nowa Biała Księga UE – dokument strategiczny, który ma przedstawić wizję bezpieczeństwa bez Ameryki. Publikacja planowana na przyszły tydzień zawiera konkretne propozycje uniezależnienia się od USA w polityce obronnej.
Autorzy Białej Księgi unikają otwartej krytyki Trumpa, by nie prowokować gwałtownej reakcji. Pierwsza część dokumentu pełna jest dyplomatycznych sformułowań, ale druga to w praktyce „wniosek o rozwód”. Znajdują się tam plany wzmocnienia europejskich sił zbrojnych – od systemów przeciwlotniczych po samoloty tankujące, sprzęt rozpoznawczy i rakiety.
Europa na rozdrożu: Przyszłość bez USA
Na razie europejska niezależność od USA pozostaje w dużej mierze teoretyczna. Jednak sam fakt pojawienia się takich planów świadczy o rewolucji w myśleniu. „Od czasu prezydentury Trumpa relacje transatlantyckie uległy trwałemu uszkodzeniu” – podsumowuje „SZ”. Czy Europa zdoła zbudować własne bezpieczeństwo bez wsparcia Ameryki? Odpowiedź na to pytanie określi przyszłość kontynentu i NATO.
DF, thefad.pl / Źródło: DW.de
REDAKCJA POLECA
script type=’text/Javascript’>








