Nicola Sturgeon: nie wykluczam, że Szkocja rozważy kolejne referendum niepodległościowe
Tak zapowiedziała we wczorajszym (20 maja) wywiadzie telewizyjnym szefowa lokalnego szkockiego rządu Nicola Sturgeon. Szkoci są największymi euroentuzjastami Unii Europejskiej w całym Zjednoczonym Królestwie. Podczas referendum na temat brexitu w 2016 r. to właśnie na terenie Szkocji wygrali zwolennicy pozostania w UE.
Nicola Sturgeon udzieliła wczoraj wywiadu telewizji ITV. Wystąpiła w wieczornym programie telewizyjnym Roberta Pestona. Zapytana o możliwość przeprowadzenia ponownego referendum na temat niepodległości Szkocji odpowiedziała:
– Gdy tylko będzie więcej jasności na temat warunków brexitu i przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z Unią Europejską, a mamy nadzieję, że tak stanie się już tej jesieni, to ponownie rozważę kwestię zorganizowania referendum na temat niepodległości.
Sturgeon: Nie zablokujemy umowy brexitowej w Izbie Gmin
Szkoci są wśród narodów tworzących Zjednoczone Królestwo, największymi euroentuzjastami. Szkocja, jako przez wiele lat jedna z najbiedniejszych części Wielkiej Brytanii, mocno zyskała na wsparciu z unijnych funduszy.
Podczas referendum na temat brexitu w 2016 r. to właśnie na terenie Szkocji wygrali zwolennicy pozostania w UE. Gdyby wziąć pod uwagę głosy tylko ze szkockich okręgów, to wynik brzmiałby – 62 proc. do 38 proc. na korzyść zwolenników dalszego członkostwa w Unii Europejskiej. Dlatego rezultat referendum sprzed dwóch lat wzbudził obawy o to co stanie się po wyjściu z UE ze spójnością Zjednoczonego Królestwa.
Wysokie poparcie dla członkostwa w UE odnotowano także w Irlandii Północnej. Tylko Anglia i Walia opowiedziały się zdecydowanie za brexitem.
Nicola Sturgeon zapowiedziała jednak we wczorajszym wywiadzie, że gdy w Izbie Gmin dojdzie do głosowania nad zawartą między Londynem a Brukselą „umową rozwodową”, kierowana przez nią Szkocka Partia Narodowa (SNP) „nie będzie blokować ratyfikacji tego porozumienia”.
SNP nie tylko jest największą frakcją w lokalnym szkockim parlamencie (ma 62 mandaty ze 129), ale także stanowi trzecią siłę w Izbie Gmin. Dzięki zdobyciu 35 mandatów (na 59 możliwych w szkockich okręgach) ustępuje tylko tradycyjnie dominującym w brytyjskim parlamencie Partii Konserwatywnej oraz Partii Pracy.
W tym tygodniu publikacja raportu Komisji Wilsona
Zamiast stawania okoniem w Izbie Gmin, SNP wybiera wzmożenie wewnętrznej debaty na temat UE i szkockiego członkostwa w Zjednoczonym Królestwie.
Referendum na temat brexitu sprawiło, że nie do końca opadły emocje po poprzednim referendum na temat szkockiej niepodległości. We wrześniu 2014 r. 55,3 proc. uprawnionych do głosowania opowiedziało się za pozostawieniem status quo, natomiast 44,7 proc. chciało niepodległości. Frekwencja była bardzo wysoka. Głosowało aż 84,59 proc. uprawnionych osób. Po referendum na temat brexitu z czerwca 2016 r., sondaże pokazały jednak przez chwilę wzrost poparcia dla idei niepodległości Szkocji.
Okazją do wznowienia debaty na ten temat będzie zaplanowana na ten tydzień publikacja specjalnego raportu powołanej w 2016 r. Komisji ds. Wzrostu (Growth Commission).
Zespół, na czele którego stanął członek SNP i jednocześnie poseł do szkockiego parlamentu Andrew Wilson, miał za zadanie zbadać perspektywy gospodarcze Szkocji, przy uwzględnieniu różnych polityczno-międzynarodowych scenariuszy. Jednym z nich jest właśnie szkocka niepodległość.
Nicola Sturgeon zapowiedziała, że raport ma stanowić „podstawę do rozwoju Szkocji opartego na ambicjach i nadziei”.
Z przecieków wiadomo, że jedną z rekomendacji ma być ustanowienie nowej szkockiej waluty, całkowicie niezależnej od funta szterlinga.
Michał Strzałkowski / Artykuł pochodzi ze strony EURACTIV.pl
Dariusz Stokwiszewski: Obrońcy życia, jesteście natychmiast potrzebni w Sejmie RP!

Dariusz Stokwiszewski
Obrońcy życia martwiący się o zarodek od jego poczęcia, zapomnieli, że należy pomagać osobom, które urodziły się z wadami genetycznymi, bądź doznały trwałego uszczerbku na zdrowiu w sytuacjach innych, np. w trakcie porodu
Od ponad trzydziestu dni w Sejmie trwa protest rodziców osób z niepełnosprawnością. Zdesperowane kobiety – matki szukają wszelkich możliwości wsparcia w ich walce na rzecz zapewnienia swoim chorym dzieciom minimalnych warunków egzystencji, których są pozbawione. Poza brakiem środków na normalne życie pieniędzy brakuje zwłaszcza na tak niezbędną rehabilitację, nie wspominając już o drobnych przyjemnościach, które dla nas – ludzi zdrowych – normalne, dla niepełnosprawnych są zwykle niedostępne.
To jedna strona prawdy, która obrazuje wręcz tragiczną sytuację osób niepełnosprawnych w Polsce, na które władza, ale też niewiele środowisk społecznych, na co dzień, zwraca uwagę. Wszyscy zdajemy się też zapominać o tym, że niepełnosprawność może dotknąć każdego z nas, i to z dnia na dzień. Już od lat brakuje w pełni sprawnego i wydolnego systemu opieki nad takimi ludźmi. Każda z kolejnych ekip rządowych odkłada tę sprawę na bok, bo środowisko osób niepełnosprawnych nie stanowi znaczącej siły elektoralnej. Po co więc o nie zabiegać, myśli sobie jeden czy drugi rząd?
Napisałem wyżej o jednej stronie prawdy, ale z nią nierozerwalnie związana jest druga, także ciemna jej strona. W Polsce, zwłaszcza od przejęcia w 2015 r. władzy przez PiS, nasiliły swoje działania ruchy antyaborcyjne. Dlaczego? Otóż ta władza „oparła swoje rządy na zasadach Dekalogu” (sic!). Tak naprawdę jednak mając tenże Dekalog w tzw. nosie! Liczy się zwłaszcza elektorat – ten najmocniej przywiązany do kościoła – co nie oznacza wcale, że także do prawdziwej wiary. O obłudzie „ludzi wierzących” pisałem już, więc nie będę do tego powracać. Nie pisałem jednak jeszcze o „obrońcach życia”, których działalność często budzi powszechną grozę i zgorszenie (obrzydliwe w swojej wymowie zdjęcia poronionych płodów wieszane przed różnymi obiektami, w tym także tam, gdzie przebywa wiele dzieci) wśród zwykłych obserwatorów.
Od wielu lat w Polsce oficjalne obowiązuje „kompromis aborcyjny”, uzyskany w bardzo trudnych warunkach i przy ogromnym wysiłku wszystkich stron sceny politycznej oraz ruchów społecznych. Wszystko to jest już nieaktualne od czasu objęcia władzy przez PiS, który ubezwłasnowolniony (na własne życzenie – chodzi mu przecież o głosy środowisk ultrakatolickich) przez skrajnie prawicowy elektorat związany z Radiem Maryja, a także hierarchią kościelną, narzuca swój punkt widzenia w sprawach światopoglądowych, w ten sposób czyniąc powoli z Polski państwo teokratyczne. A wszystko to z wyrachowania politycznego, zwyczajnej obłudy, zachłanności na bogactwa i żądzy władzy! Tymczasem tak naprawdę, wspomniany kompromis aborcyjny od dawna w Polsce realnie nie działa. Mało tego, nasiliły swoją presję antyaborcjoniści. W 2016 r. do Sejmu trafił obywatelski projekt ustawy „Stop aborcji”, którego promotorem jest stowarzyszenie „Ordo Iuris”.
Głównym celem Instytutu na rzecz kultury prawnej – bo taka jest jego pełna nazwa Ordo Iuris, jest obrona osób i środowisk zagrożonych społecznym wykluczeniem, ze względu na (taka jest narracja działaczy) przywiązanie do ładu społecznego (sic!).
Ordo Iuris, powstało po to, by pomagać ludziom odrzuconym i zepchniętym na margines społeczny. Na jego stronie internetowej można przeczytać o jego zasadniczym celu, jakim jest (cele szczegółowe nieco niżej): zaangażowanie się w działanie na rzecz osób i środowisk zagrożonych społecznym wykluczeniem, ze względu na przywiązanie do ładu społecznego, poświadczonego w Konstytucji RP i świata wartości, z którego się ład ten wywodzi.
W tym celu instytut prowadzi badania nad kulturą prawną i duchowym dziedzictwem, w którym zakorzeniona jest kultura polska, propaguje ich wyniki w życiu publicznym i w systemie prawnym. W szczególności afirmuje przyrodzoną godność człowieka i działa na rzecz ochrony wynikających z niej praw człowieka i obywatela.
Cele szczegółowe „Ordo Iuris”:
- prawna ochrona życia ludzkiego na wszystkich etapach jego rozwoju;
- poszanowanie małżeństwa będącego związkiem kobiety i mężczyzny oraz rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa;
- promowanie rozwiązań prawnych służących ich ochronie;
- ochrona praw rodziców do wychowania dzieci zgodnie z (ich rodziców) sumieniem, ale też przekonaniami (a co jeśli są one wypaczone? – DS) i prawna ochrony dzieci przed demoralizacją i deprawacją (a czemu nie ochrona także przed deprywacją, tj. pozbawieniem tego, co niezbędne do życia? – DS);
- poszanowanie duchowego dziedzictwa narodu, w którym zakorzeniona jest kultura polska i przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu, dyskryminacji i marginalizacji osób lub grup społecznych z powodu ich przywiązania do tradycyjnych wartości.
Poza organizacjami opisanego typu istnieje też szereg innych, działających w podobnym duchu i przekonaniu. Istnieją całe środowiska potępiające nie tylko aborcję, ale nawet in vitro, które pomaga rodzinom niemogącym w sposób naturalny począć dziecka. Nagle, wielu osobom ze środowiska medycznego (lekarzom czy też farmaceutom) spodobało się bardzo powoływanie się na tzw. „klauzulę sumienia”, zakazującą im działać niezgodnie z Dekalogiem. Nie byłoby to może dziwne, gdyby całe ich życie było tak pobożne, ale są przecież przypadki, kiedy odmawia się w szpitalu, a przyjmuje w domu. Gdzie jest wtedy owa klauzula sumienia? Została w szpitalnej szafie na ubrania?! Strach pomyśleć o tym, co się stanie, gdy w szpitalach zaczną na tę klauzulę również powoływać się pielęgniarki, personel urzędniczy, obsługa techniczna etc.?
Tragiczne w tym wszystkim, jest jednak coś innego. Oto, owi obrońcy życia martwiący się o zarodek od jego poczęcia, zapomnieli, że należy pomagać osobom, które urodziły się z wadami genetycznymi, bądź doznały trwałego uszczerbku na zdrowiu w sytuacjach innych, np. w trakcie porodu. I tu wracam do sprawy, z punktu widzenia moich rozważań, najważniejszej. Dlaczego matek protestujących tak długo w Sejmie nie odwiedził dotąd nikt (przypadek kard. Nycza to wg mnie tylko PR) z tych tak radykalnych obrońców tego, co zwą życiem? Przecież to właśnie Ordo Iuris ma zapisane w swoim statucie. Boicie się spojrzeć prawdzie w oczy, a może wasze działanie to także tylko PR, mający na celu uzyskanie poparcia hierarchii kościelnej i księży w uzyskaniu „dóbr doczesnych”, a nie zbawienia?
Niczego nie zarzucam (gdzież bym śmiał), tylko pytam was: pani Kajo Godek, państwo Terlikowscy, panie lekarzu Bogdanie Chazan oraz inni „świętsi od papieża obrońcy życia”?! Czy nie macie cywilnej odwagi, czy też prawo do życia traktujecie selektywnie? Tak zwykle oczerniany przez was oraz obrzucany obelgami były prezydent Lech Wałęsa czas znalazł i spotkał się z protestującymi. Wy jesteście chyba bardziej „uduchowieni i oświeceni” od niego i takich zwyczajnych ludzi jak choćby ja i mnie podobni. Wzywamy was do Sejmu; potrzebujący i umiejący wyrazić swoje potrzeby czekają na wsparcie tak bardzo bogobojnych ludzi, jak wy!
Dariusz Stokwiszewski
Roman Giertych: List do pani poseł Lichockiej z projektem Jednowładztwa Jarosława Kaczyńskiego

Roman Giertych
Gdy w roku 2007 zrozumiałem jakie są marzenia Jarosława Kaczyńskiego o wprowadzeniu dyktatury w Polsce, udało mi się na parę lat je zatrzymać (kosztem samobójczego politycznie ataku). Myślę, że gdyby rządził od 11 lat, to Polska byłaby już zgodna z marzeniami pani poseł Lichockiej, a wszyscy którzy nie ugięliby się przed PiS, codziennie rano ćwiczyliby na spacerniakach
Szanowna Pani Poseł!
Jak ja się ucieszyłem, że projekt Jednowładztwa został wreszcie ujawniony!
Pewnie będą z Pani szydzić, a swoi panią nienawidzić za ujawnienie tajemnicy, ale ja piewca „dobrej zmiany” Panią pochwalę i nawet pomogę. I proszę się nie przejmować tymi wszystkimi, którzy nie rozumieją dobrodziejstwa proponowanego przez Panią dla opozycji i nierozumnych dziennikarzy więzienia.
Nie znają przecież proponowanej przez panią resocjalizacji, która z najbardziej butnego dziennikarza stworzy jednostkę prospołeczną, która przestanie być hańbą dla swego Narodu.
Chcąc wesprzeć Panią w tych trudnych chwilach, gdy prawda o programie PiS została przedstawiona w całej swej krasie, przygotowałem mały projekt założeń nowej Konstytucji, która wprowadzi ten nowy porządek.
Zasada nr 1.
Rzeczpospolita Polska jest państwem demokratycznym, ale demokracja ta ma pewną specyfikę przedstawioną niżej.
Zasada nr 2.
Sądy orzekają w sposób niezawisły, a sędziowie są nieusuwalni, chyba że wydadzą orzeczenie niesłuszne, a wówczas mogą być usuwani przez Jarosława Kaczyńskiego, a ich wyroki mogą być zmieniane przez Jarosława Kaczyńskiego lub jego substytutów.
Zasada nr 3.
Sejm składa się z posłów wybranych przez Naród, spośród kandydatów zaproponowanych przez Jarosława Kaczyńskiego w okręgach jednomandatowych. W każdym okręgu startuje jeden kandydat i zostaje wybrany wówczas, gdy uzyska przynajmniej 3% głosów. W przypadku braku wyboru, wybory są powtarzane. Senatorów wybiera osobiście Jarosław Kaczyński.
Zasada nr 4.
Prezydenta powołuje i odwołuje Senat na wniosek Jarosława Kaczyńskiego. W przypadku braku wyboru zaproponowanego kandydata, nad tą kandydaturą głosuje Sejm. W przypadku braku akceptacji przez Sejm, Prezydenta powołuje osobiście Jarosław Kaczyński, a Sejm ulega rozwiązaniu. Analogiczna procedura dotyczy odwołania Prezydenta.
Zasada nr 5.
Rząd powoływany i odwoływany jest przez Prezydenta na wniosek Jarosława Kaczyńskiego. Brak akceptacji wniosku Jarosława Kaczyńskiego oznacza dymisję Prezydenta i zagrożone jest karą dożywotniego pozbawienia wolności.
Zasada nr 6.
Obywatele mają zapewnioną nietykalność, lecz nie dotyczy to osób niespokojnych. Osoby niespokojne mogą być aresztowane na dowolny okres czasu przez Jarosława Kaczyńskiego, jego substytutów lub substytutów jego substytutów. Listę substytutów ogłasza się na stronach internetowych Sądu Najwyższego.
Zasada nr 7.
Własność prywatna jest chroniona, lecz nie dotyczy to osób uznanych za niespokojnych. Uznanie za niespokojnego oznacza przepadek mienia. Przepadek dotyczy też całej rodziny w I stopniu pokrewieństwa. Uznanie za niespokojnego jest wyłączną prerogatywą Jarosława Kaczyńskiego, jego substytutów lub ich dalszych substytutów. Majątek osób niespokojnych skonfiskowany przez Skarb Państwa przepada na rzecz Prawa i Sprawiedliwości.
Zasada nr 8.
Tworzy się obozy pracy dla osób niespokojnych. Ich regulamin jest wzorowany na najlepszych tradycjach II RP, czyli na regulaminie obozu w Berezie Kartuskiej. Osadzeni w obozie tracą wszystkie prawa obywatelskie. Prawo osadzania w obozie mają Jarosław Kaczyński, jego substytuci oraz szefowie miejskich i gminnych jednostek podstawowych Prawa i Sprawiedliwości.
Zasada nr 9.
Prasa jest wolna. Pisanie nieprawdy, szkalowanie Polski, rządu, Prezydenta, partii rządzącej jest karane osadzeniem w obozie zgodnie z Zasadą nr 8. Pisanie nieprawdy o Jarosławie Kaczyńskim karane jest śmiercią. Za nieprawdę uznaje się również niewłaściwe oceny osoby Jarosława Kaczyńskiego.
Zasada nr 10.
Po śmierci Jarosława Kaczyńskiego Polska przestaje istnieć.
Te dziesięć prostych zasad oddają Pani myśl w sposób znakomity i pozwolą zbudować Konstytucję dla nowej Polski.
Roman Giertych
PS.
Gdy w roku 2007 zrozumiałem jakie są marzenia Jarosława Kaczyńskiego o wprowadzeniu dyktatury w Polsce, udało mi się na parę lat je zatrzymać (kosztem samobójczego politycznie ataku). Myślę, że gdyby rządził od 11 lat, to Polska byłaby już zgodna z marzeniami pani poseł Lichockiej, a wszyscy którzy nie ugięliby się przed PiS, codziennie rano ćwiczyliby na spacerniakach.
Posłanka PiS Joanna Lichocka uczestniczyła niedzielę w Lipnie (kujawsko-pomorskie) w spotkaniu w ramach organizowanego przez PiS cyklu wyjazdowych rozmów z mieszkańcami całego kraju „Polska jest jedna”.
– Media lokalne, a zwłaszcza regionalne są w większości niemieckie. Jeśli chodzi o media regionalne, to chyba jest poziom powyżej 80 proc. w Polsce. Narodowość kapitału ma znaczenie i to, że ta prasa nie jest polska, to oczywiście ma przełożenie na to, co w tej prasie jest napisane – mówiła.
– Wiem, że to państwu się nie podoba. Ja też najchętniej bym wszystko pozamykała, powsadzała do więzień, zrobiła porządek raz, dwa, trzy i wprowadziła najlepiej jednowładztwo Jarosława Kaczyńskiego. – dodała
– Projekt ustawy o dekoncentracji mediów jest gotowy i wymaga tylko decyzji politycznej kierownictwa PiS, Jarosława Kaczyńskiego, kiedy go wprowadzić w życie, czy w tej, czy w przyszłej kadencji – podkreśliła Lichocka.
Dariusz Stokwiszewski: Biskup Tadeusz Pieronek sumieniem bluźnierców i hipokrytów …, powinien być!

Dariusz Stokwiszewski
Biskup Tadeusz Pieronek jest jednym z tych, którzy mają odwagę nazywać rzeczy „po imieniu” i postrzegać je, jakimi są – a to dla pozostałych „kolegów” z branży niemalże herezja.
Kiedy pod koniec stycznia b.r. pisałem o bp. Tadeuszu Pieronku, podkreślałem postawę tego hierarchy, która powinna spowodować jakąś przemianę duchową wśród biskupów i kleru. Zakładałem przy tym od razu, że moje nadzieje są raczej płonne, a słowa biskupa Pieronka niczym więcej, jak „wołaniem na puszczy”. I tak jest w istocie; dzieje się tak, jak się działo; brak jest nie tylko jakiejkolwiek poprawy, ale też wiary w to, że ktoś z hierarchii kościelnej (o rządzących i przez nią wspieranych nie wspominając) obudzi się i zacznie iść drogą wytyczoną przez Chrystusa, a następnie kolejnych po Janie Pawle II papieży. Niestety; zaczynam się zastanawiać czy sami hierarchowie w ogóle wierzą w Boga (sic!).
Polski katolicyzm jest pustosłowiem, gdyż wielu z nas „wierzy na pokaz” robiąc zwykle zupełnie co innego, niż nakazuje nam Pismo Święte i Dekalog. Jesteśmy „religijni”, ale jedynie wtedy, gdy składamy ręce przed kapłanem wręczającym hostię podczas mszy, a po niej stajemy się sobą; kimś, kto nie daje powodów do tego, aby nazywać go osobą wierzącą. Hipokryzja i obłuda bolą innych, bolą też mnie osobiście. Nie mogę z jednej strony praktykować religii, z drugiej zaś słuchać ludzi (pasterzy), którzy często sami powinni poddać się bardzo restrykcyjnej pokucie za grzechy, których popełniać im szczególnie, nie wypada (casus kościoła w Chile, który Franciszek oskarża o ukrywanie pedofilii, ale nie tylko).
Biskup Tadeusz Pieronek jest jednym z tych, którzy mają odwagę nazywać rzeczy „po imieniu” i postrzegać je, jakimi są – a to dla pozostałych „kolegów” z branży niemalże herezja. Ostatnia krytyka Tadeusza Pieronka dotyczyła oceny sytuacji w Polsce. Otóż według biskupa w Polsce nie ma już demokracji; jest za to autorytaryzm, który wprost zmierza w kierunku dyktatury, z czym trudno się nie zgodzić. Z wywiadu, który znalazł się we francuskim programie „Avenue de l’Europe” wynikać może także i to, iż ksiądz biskup nie pochwala decyzji o pochówku pary prezydenckiej na Wawelu. Przeciwny jest również popieraniu PiS przez KK. Czyż nie ma racji? Zarówno obecne państwo, jak też instytucje kościelne łamią zapisy konkordatu, co jest jasne i oczywiste dla każdego, kto ma zdrowy rozsądek oraz jakie takie rozeznanie w sprawach publicznych.
Kościelni hierarchowie wprost jawnie lekceważą zalecenia i prośby obecnego papieża. Nie zdziwiłbym się, gdyby w pewnym momencie jakaś grupa polskich – „betonowych hierarchów” – utworzyła coś na wzór kościoła lefebrystów. Tyle tylko, że ci ostatni to katoliccy tradycjonaliści (osobiście nie popieram ortodoksji), krytykujący „liberalizm” Soboru Watykańskiego II, żądający powrotu do starych, przedsoborowych wartości i praktyk. Nasi biskupi oczywiście lubią pokazywać „napuszoną nadgorliwość religijną”, a tymczasem w życiu postępują bardziej „liberalnie”, niż mogłoby się nam wydawać. Na dodatek, chodzi im raczej o całkowite „ujarzmienie” (bezkrytyczne podporządkowanie sobie) wiernych, ale z powodów innych niż te, którymi kierują się lefebryści. Wydaje mi się czasem, że chętnie wróciliby do systemu praktykowanego w średniowieczu, gdy władza ich była niebotyczna.
Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie, stąd możliwość nakładania ekskomuniki a w ekstremalnych przypadkach stawianie stosów kusić może niesamowicie!
W dniu 25 stycznia 1077 r. Henryk IV złożył Grzegorzowi VII hołd w Canossie. Stało się to podczas tzw. sporu o inwestyturę (prawo do mianowania biskupów). Cesarz niemiecki uważał, że jedynie on powinien mieć prawo nadawania godności kościelnych na ziemiach Cesarstwa. Z kolei papież nie chciał zrezygnować z tego przywileju. Osłabiony wojną domową w Niemczech i ekskomuniką nałożoną na niego przez Grzegorza VII, cesarz, chcąc utrzymać się przy władzy, wraz z małym orszakiem udał się do Włoch w celu przebłagania papieża, który zatrzymał się w zamku Canossa. I tak w styczniu 1077 roku cesarz ukorzył się przed nim, pokutując trzy dni pod murami zamku w worku i boso. Poddawany presji przez doradców papież Grzegorz zdjął z Henryka klątwę, co jednak nie zakończyło sporów o inwestyturę. Ostatecznie konflikt między cesarstwem a papiestwem rozwiązano we wrześniu 1122 roku, na mocy konkordatu w Wormacji, zawartego między papieżem Kalikstem II a cesarzem Henrykiem V – kolejnym władcą cesarstwa.
Tak więc to biskup Tadeusz Pieronek ma moim zdaniem rację, krytykując zarówno obóz „dobrej zmiany”, jak również niewłaściwe postawy biskupów i księży. Hejt, skierowany po wspomnianym już wywiadzie pod adresem bpa T. Pieronka, jaki rozlał się zwłaszcza w mediach społecznościowych, jest dobrym przykładem obłudy oraz zakłamania nie tylko części, (co mocno podkreślam) kleru i pisowskiej władzy prowadzącej obecnie Polskę w polityczny niebyt, ale zwłaszcza otumanionego, a przy tym ubezwłasnowolnionego przez oba w/w środowiska, ludu pisowsko – radiomaryjnego. Dwulicowość obu tych w/w grup poraża normalnych ludzi. Jako praktykujący katolik mówię temu stanowcze „nie”!
Dariusz Stokwiszewski
Czy raka można wyleczyć bez chemioterapii? – Rozmowa z dr Bożeną Kilarski, specjalistką medycy naturalnej
Dr Bożena Kilarski, specjalistka medycy naturalnej i komplementarnej terapii raka prowadzi gabinet w niemieckim Rheine, gdzie pacjentów skutecznie leczy m.in. witaminą C. Ale uwaga: to nie takie proste jak się wydaję.
DW: Ostatnio coraz więcej znaleźć można w Internecie informacji o dobroczynnych skutkach medycyny naturalnej, zwłaszcza w kontekście leczenia raka. Karierę w Polsce robią wykłady i książki Jerzego Zięby. Czy możemy mówić o panującej teraz modzie na medycynę niekonwencjonalną?
Bożena Kilarski: Medycyna naturalna jest w Niemczech dość rozpowszechniona, w Polsce raczkuje i jest na takim poziomie, jaki tu był 20 lat temu. W Polsce stosowane są czasem w leczeniu raka terapie witaminą C, ale lekarze się tego boją.
DW: Czego się boją?
BK: W Polsce po pierwsze niewiele osób ma o tym pojęcie, po drugie mówi się, że tacy jak ja to szarlatani. Ale mnie to nie interesuje, bo ja wiem, że robię dobrą robotę. Widać jednak powolne otwarcie się na medycynę niekonwencjonalną – niestety tylko w prywatnych gabinetach. To za mało. W Polsce dochodzi obecnie do takiego paradoksu, że pacjenci zaczynają leczyć się sami. Bo Zięba coś napisał, bo w Internecie coś znaleźli.
DW: Mogę sobie wyobrazić, że skutki takiego leczenia mogą być opłakane…
BK: Ludzie całymi miesiącami albo i latami(!) leczą się na własną rękę, a potem przychodzi taki moment, że zauważają, że to nic nie pomaga. Jeżeli pacjent przyjmuje leki bez żadnej kontroli, to wiadomo, że to nie zadziała. Idzie więc do lekarza, a lekarz w Polsce często nie chcą go już przyjąć. I wtedy taki pacjent zgłasza się do mnie.
DW: Dr Bożena Kilarski: specjalistka komplementarnej terapii raka. Brzmi dość enigmatycznie.
BK: Zajmuję się medycyną naturalną, leczę minerałami, stosuję wyciągi z roślin w postaci tabletek, czyli suplementy diety, kroplówki z witaminą C wysoko dawkowaną. Artemisinin, kurkuma, GcMAF, kwercetyna, Dichloracetat, selen, glutation, wyciągi grasicy i śledziony i wiele innych. Wszystko, co ma wpływ na nowotwory.
DW: Ale z wykształcenia jest Pani anestezjologiem, jak to się stało, że poświęciła się Pani medycynie naturalnej?
BK: Do Niemiec przyjechałam w latach 80-tych po studiach w Polsce i praktycznie od razu po specjalizacji zostałam zastępcą szefa anestezjologii w szpitalu w Rheine. Przygoda z medycyną naturalną zaczęła się w 1998 roku, kiedy pojawiła się seria raka w mojej rodzinie. Moja mama dostała raka nerki, siostra raka piersi, a teść raka mózgu. W tym samym roku. Jako lekarz chciałam coś z tym zrobić. Udałam się do Baden Baden na kongres medycyny naturalnej i jednocześnie poznałam dr. Miski, biochemika, który prowadził swój gabinet medycyny naturalnej. Po przebytej chemii moja siostra była wrakiem człowieka. On ją w ciągu 2 tygodni postawił na nogi. To mnie zainspirowało. Zaczęłam się intensywnie przyuczać, zrobiłam odpowiednie kursy i tak się zaczęło.
DW: Zapytam wprost: czy raka można wyleczyć bez chemioterapii?
BK: To jest bardzo trudne pytanie. Wszystko zależy od etapu rozpoznania choroby, czy są przerzuty, czy pierwotny guz został usunięty, czy nie. Jedno jest pewne: w zaawansowanych przypadkach, przy leczeniu tylko medycyną naturalną szanse na wyleczenie nie są za duże. Są pacjenci, którym się to udało, ale w ich przypadku nowotwór był w początkowym stadium i nie był rozsiany po całym organizmie. Jednym z najważniejszych elementów w walce z rakiem jest to, by odpowiednio wcześniej podłączyć wszystkie dodatkowe możliwości leczenia do tego, co robi medycyna szkolna. Ani medycyna akademicka nie jest w stanie wyleczyć wszystkich pacjentów, ani medycyna naturalna. Kombinacja tych dwóch jest najlepsza.
DW: Na czym dokładnie polegają niekonwencjonalne metody leczenia?
BK: Przepisuję pacjentom całą paletę suplementów – od witaminy D3, przez Omega-3, Q10, kurkumę, po witaminę C wysoko dawkowana, chińskie grzyby. Stosuje też wlewy z witaminą C. Witamina C w wysokich dawkach działa jak woda utleniona, wyłapuje więc wolne rodniki (utlenia je) i niszczy komórki nowotworowe. Ale by witamina C przyniosła skutki, musi być podana w końskich dawkach. I też nie może być nowotwór w zaawansowanym stanie. Dużo pracuję z wyciągami z grasicy, z pępowiny cieląt czy z preparatami z jemioły, które stymulują układ odpornościowy. To wszystko łączę z zabiegami hipertermii lokalnej i całego ciała.
DW: Czy te preparaty są oficjalnie dostępne?
BK: Nie ma nic po cichu. Ja mam prawo dać pacjentowi wszystkie leki, jakie zakupiłam w niemieckiej aptece, które są sprawdzone przez aptekę międzynarodową, produkowane w Niemczech lub sama je tu wyprodukuję w specjalnym, kontrolowanym laboratorium. Wszystko oficjalnie kupione mogę dać pacjentowi pod warunkiem, że się na to zgadza. Mam również dostęp do wszystkich leków, jakimi leczą onkolodzy. Oczywiście kurację dopasowuję do przeprowadzanej równolegle chemioterapii i indywidualnej sytuacji pacjenta.
DW: Onkolodzy w szpitalach wiedzą o tym, że pacjent korzysta z dodatkowych terapii?
BK: To decyzja pacjenta czy ich o tym poinformuje. 90 Procent lekarzy niemieckich nie jest zainteresowanych tego typu terapiami, bo nie mają o nich pojęcia. Ja sama widzę, ile lat już się uczę, co pół roku dochodzi coś nowego, trzeba być cały czas na bieżąco. Znam tylko kilka mniejszych, ale bardzo specjalistycznych szpitali, które łączą w terapii medycynę szkolną i naturalną. Są na światowym poziomie.
DW: Czy można powiedzieć, o ile zwiększa się skuteczność leczenia, gdy oprócz chemii pacjent korzysta z medycyny naturalnej?
BK: Medycyna naturalna na pewno pomaga wygrać z rakiem lub przeżyć więcej lat w lepszej kondycji. Miałam pacjentów, którzy byli w sytuacjach podbramkowych. Oprócz całego szeregu zabiegów medycyny szkolnej jak operacja czy chemioterapia, równolegle korzystali z moich terapii. Wyzdrowieli i żyją do dzisiaj. Nawet ci, którym lekarze nie dawali żadnych szans na wyleczenie.
DW: A co zrobić, żeby znowu nie zachorować?
BK: Gdy terapia przyniosła efekty, pacjent uważa, że wszystko jest pięknie i że jest wyleczony. To największy błąd, jaki można zrobić! Niestety – raz rak, zawsze rak. Trzeba się zastanowić, dlaczego się go dostało. Nie na zasadzie – dlaczego ja, tylko dlaczego ja go dostałem. Co robiłem nie tak, jeśli chodzi np. o odżywianie, styl życia, nałogi czy stres i co teraz mogę zmienić.
DW: No właśnie. O profilaktyce często zapominamy…
BK: A zdrowy styl życia mógłby niejednego z nas uchronić przed zachorowaniem. Niestety zdrowy człowiek nie przynosi pieniędzy. Media czy reklamy w telewizji namawiają nas na niezdrowe jedzenie. Najważniejsze, żeby były dobre obroty. Sami więc musimy o siebie zadbać. Jednym z najważniejszych elementów jest odżywianie – trzeba zapomnieć o cukrach, mąkę ograniczyć do minimum, białą mąkę wyeliminować. Nie przesadzać z mlekiem krowim i dbajmy o to, by to, co jemy, było zdrowe biologicznie. Jedzmy przede wszystkim dużo warzyw, czasem mięso, ryby najlepiej tylko prosto z morza. No i promieniowanie magnetyczne, radiowe i elektryczne też jest szkodliwe!
DW: A co z suplementami? Brać czy nie?
BK: Żeby pokryć zapotrzebowanie organizmu na potrzebne mu składniki, trzeba by jeść taczkę jarzyn i owoców dziennie, dlatego wskazane są suplementacje. Dodatkowo, warzywa zawierają dziś tylko 15% tego, co zawierały jeszcze 20 lat temu. Dla naszego zdrowia kluczowy jest też sen, umiarkowany, regularny sport i dobra kondycja psychiczna, czyli w sumie nic nowego.
REDAKCJA POLECA
Manuela Gretkowska: Przytulona do tradycji. Boże chroń Królową, a rodzinę królewską przed nią samą

Manuela Gretkowska
Henry i Meghan, powinni dostać abonament na terapię par w prezencie ślubnym. Oboje mają za sobą hardcorowe rodzinki i trudne dzieciństwo.
Słowo na niedzielę: PRZYTULONA DO TRADYCJI
Z dobrej zmiany został (sobie) dobry pasterz. Strzyże głupie barany obiecując im futro. Dynastii nie założy, nawet nogi na nogę, przez kolanko nie jest w stanie założyć.
A u Windsorów ślub na 2 miliardy widzów.
Królowa Elżbieta rządzi globalną wioską TV-Netfilxa, więc ma zasięg i poddanych wszędzie. Sąsiedzi z mojej wioski wybrali się obejrzeć książęce zaślubiny. Pomachać imperialnymi chorągiewkami. Elegancko, nie jak pod narciarską skocznią, gdzie kłębią się flagi obsrane nazwami polskich dziur. Kogo obchodzi, że przywiozłeś swoje ego spod Swarzędza i pomazałeś nim biało-czerwoną? Chyba, że to ironiczne nawiązanie do papieskiego „Totuus Tuus” (Cały Twój). „To tuu, tuu jestem Cały Ja” wyjebany wielkimi literami na świat. Albo przynajmniej od Bałtyku po Tatry, od Stoczni Gdańskiej po zakopiańską skocznię.
Nie wiem jakie ego ma Książę Harry, ale bycie księciem zapasowym musi dawać po psyche. Tym bardziej, gdy cały świat wie, że dla ojca, twoja matka była zaledwie kura nioską. Nie kurą domową tylko dworską, ale co za różnica. A potem idziesz za jej trumną i obserwuje cię kilka miliardów ludzi. Co z tego, że współczująco. Jesteś już 13-latkiem, nie 3-latkiem jak Kennedy salutujący przy trumnie ojca. Wszystko boleśnie rozumiesz. Matka nie zginęła w zamachu. Umarła przez idiotyczny wypadek uciekając od nieudanego małżeństwa. Od twojego ojca, jego rodziny, swoich problemów i pani w pięknym kapeluszu, teraz macochy siędzącej na twoim ślubie w pierwszej ławce.
Może i lepiej, że para młoda przy ołtarzu jest odwrócona tyłem do najbliższych. Nie patrzy w przeszłość ciągnącą się za nimi jak czarny tren a nie biały welon.
Książę Karol podczas wymiany obrączek, sakramentalnego „tak” nie patrzył na syna zajęty ważniejszą rozmową.
Płakali widzowie, dla nich był ten spektakl. Podobno rewolucyjny. Rzeczywiście, muzyka etno na standardy królewskie. Afroamerykański kaznodzieja nie wstydził się stand-upu. To przyszłość kościoła, dobra muza okraszona religijnym kabaretem. Facet mówił o żarze płomiennej miłości podczas ślubu chłopaka wychowanego w dworskiej lodówce. Meghan była mega wyluzowana, potargana, bez tapety zakrywającej twarz. Urocza kalifornijska dziewczyna, wykształcona lepiej od wszystkich księżniczek. Nie w sukience bezie, poobszywanej klejnotami i koronką. Jej prosta kiecka kosztowała rodzinę królewską rewolucyjnie mało – 2 miliony zł. Ale to ona za nią zapłaci. Za wdepnięcie w tradycję.
Rewolucja naprawdę rozwalająca przeszłość nadejdzie, gdy jeden z paziów, może George – następca tronu, weźmie kiedyś równie pompatyczny ślub z ukochanym.
Mam nadzieję, że im się uda, chłopak wygląda na wyluzowanego.
Nowoczesność nadchodzi, aż skrzypi. Już nie usuwa się niechcianych żon za pomocą siekiery. Para młoda szła w kaplicy po trupie Henryka VIII, jego nagrobnej tablicy. Współcześnie istnieją rozwody. Albo jeszcze lepiej terapia małżeńska.
Henry i Meghan, powinni dostać abonament na terapię par w prezencie ślubnym. Oboje mają za sobą hardcorowe rodzinki i trudne dzieciństwo. Przeszłości nie przekupią pieniądze, nie zaślepi sława i tytuły. Ani sex, chociażby książeco tytułowany Sussexem.
W każdym razie Boże chroń Królową, a rodzinę królewską przed nią samą. Jest jak każda inna, tyle że w większym formacie.
Manuela Gretkowska
Książę Harry i Meghan Markle na ślubnym kobiercu
Rodzina królewska, tłumy celebrytów, płomienne przemówienie biskupa Curry czytającego z tabletu oraz podkreślana różnorodność kulturowa i rasowa brytyjskiego społeczeństwa. Tak wyglądał ślub szóstego w pretensji do brytyjskiego tronu księcia Harry’ego i Meghan Markle.
Just Married: Introducing The Duke and Duchess of Sussex #RoyalWedding pic.twitter.com/AJbqgiCNFR
— Kensington Palace (@KensingtonRoyal) May 19, 2018
19 maja 2018r. 33-letni wnuk królowej Elżbiety II i 36-letnia gwiazda serialu „Suits” („W garniturach”), powiedzieli sobie „tak”. Ceremonia rozpoczęła się o godz. 13 czasu polskiego w kaplicy św. Jerzego na zamku w Windsorze.
Meghan Markle prowadził, choć nie od progu, do ołtarza książę Karol. W ślubnym orszaku szli wraz z nimi Charlotte i George, córka i syn Williama i Kate.
Ceremonia była wyjątkowo nowoczesna, wyróżniając się na tle tradycyjnych uroczystości królewskich, otwarcie celebrując zmieniającą się tożsamość Wielkiej Brytanii oraz różnorodność kulturową i rasową brytyjskiego społeczeństwa.
W trakcie uroczystości żywiołowe i emocjonalne kazanie wygłosił biskup amerykańskiego Kościoła Episkopalnego w Chicago Michael Curry, który – jak zwracają uwagę komentatorzy, czytając z tabletu, złamał konserwatywne tradycje królewskich ślubów. Biskup, który wielokrotnie wywoływał uśmiech na twarzach zebranych w kaplicy św. Jerzego, mówił o potędze miłości, która „jest jedyną drogą”. – Wyobraźcie sobie świat, gdzie miłość byłaby sposobem życia – powiedział.
Przysięgi małżeńskie od Harry’ego i Meghan odebrał anglikański arcybiskup Canterbury Justin Welby.
The Archbishop leads the vows and the giving of the rings #RoyalWedding pic.twitter.com/861sNLbZD0
— Kensington Palace (@KensingtonRoyal) May 19, 2018
Meghan Markle wybrała minimalistyczną suknię ślubną projektu Clare Waight Keller, która pracuje dla domu mody Givenchy i długi tren. Na głowie panna młoda miała diamentową tiarę królowej Marii wykonaną w 1932 roku i bardzo długi welon z delikatnego tiulu, ozdobiony delikatnym haftem.
Książę Harry wystąpił w wojskowym mundurze. Wcześniej mówiono, że zgodnie z etykietą będzie musiał zgolić brodę. Jednak królowa pozwoliła wnukowi na złamanie tej zasady.
Pałac Kensington poinformował, że obrączka Meghan Markle jest zrobiona ze złota pochodzącego z Walii, które zostało podarowane parze młodej przez królową Elżbietę. Harry zdecydował się na platynowy pierścień z matowym wykończeniem.
Ms. Markle’s ring has been fashioned from a piece of Welsh Gold, gifted by Her Majesty The Queen. Prince Harry’s ring will be a Platinum Band with a textured finish. #RoyalWedding
— Kensington Palace (@KensingtonRoyal) May 19, 2018
Jeszcze przed ceremonią, w sobotę rano pałac Kensington ogłosił, że Harry i Meghan zostaną mianowani Księciem i Księżną Sussex.
Prince Harry and Ms. Meghan Markle: Titles Announcement #RoyalWedding https://t.co/wyl0J7eW0g
— The Royal Family (@RoyalFamily) May 19, 2018
Książę Harry i 3 lata starsza od niego aktorka hollywoodzka Meghan Markle poznali się w lipcu 2016 roku. Ich zaręczyny zostały ogłoszone przez Pałac Kensington w listopadzie ubiegłego roku.
(df) thefad.pl
Dariusz Stokwiszewski: Przygotujmy Białą Księgę rządów PiS; będzie niezbędna!

Dariusz Stokwiszewski
Brak jest realnych oraz skutecznych działań największych partii opozycyjnych, których uwaga skupia się wyłącznie na kwestiach zdobycia władzy, miast myślenia kategoriami dobra państwa.
Od ponad dwóch lat w Polsce dzieją się rzeczy, o których jeszcze nie do niedawna nikt by nawet nie pomyślał. Całkowitej niemal destrukcji uległ ustrój RP, co odzwierciedlają przykłady przedstawione poniżej:
- Permanentnie łamana jest Konstytucja i co gorsza, to stało się normą;
- Zniszczone zostały Trybunały oraz sądy powszechne – w większości przypadków są one ubezwłasnowolnione i panuje w nich atmosfera zastraszenia;
- Politycy PiS i jego koalicjant podporządkowali sobie też: organy ścigania (w tym prokuraturę i policję), a także wojsko i inne instytucje państwowe;
- Zawłaszczane są najważniejsze, z punktu widzenia bezpieczeństwa, spółki Skarbu Państwa, na dodatek na niejasnych, wręcz patologicznych zasadach;
- Władzę nad dobrem narodowym obejmują ludzie bez niezbędnych kwalifikacji, co zwykle całkowicie uzależnienia ich od partyjnego „betonu”;
- Polska straciła dawne znaczenie w świecie, co bezpośrednio godzi w jej interesy i rację stanu; nasi dotychczasowi sojusznicy z UE i NATO wyrażają obawy co do tego, czy nadal spełniamy standardy członkostwa w ich strukturach;
- Lekceważy się w związku z tym za granicą polskich polityków, z prezydentem na czele (wizyta w USA i spotkanie z politykami niższej rangi, kiedy w tym czasie prezydent USA z honorami podejmuje prezydenta Uzbekistanu);
- Lekceważy się prawo unijne, które nas obowiązuje z racji traktatów, które Polska podpisała – tzn., że przerywana jest ciągłość władzy i jej zobowiązań;
- Polska staje się też państwem teokratycznym, co wkrótce może stać się przyczyną jeszcze większych, niż dotychczas, niepokojów społecznych;
- Państwo PiS toleruje ruchy nacjonalistyczne, jednocześnie prześladując te osoby, które protestują przeciwko łamaniu Konstytucji;
- Marnotrawiony jest majątek państwa; wielkie środki przeznacza się na cele, które często generują i będą generować zbędne – ogromne koszty: bezcelowe śledztwa, powoływanie kosztownych, czasem niepoważnych komisji i podkomisji (jak np. ds. zbadania wypadku rządowego Tu – 154 z 2010 r.), budowanie nowych lotnisk i burzenie nowych / nieużywanych, generujących koszty – Radom (jako przykład);
- Niszczone są silne, jeszcze do niedawna więzi narodowe co spowodowało, trwałe podziały społeczeństwa na swoich i obcych. Zachowujemy się jak wrogowie;
- Polska staje się dziś państwem policyjnym, przypominającym PRL ze wszystkimi, z tego wynikającymi, konsekwencjami;
- Pogardza się obywatelami, w tym zwłaszcza tymi, którzy nie mogą sami stawić oporu – osobami niepełnosprawnymi; to dezawuuje ten rząd;
- Sejm stał się prawdziwą twierdzą, do której marszałek nie wpuszcza nawet ludzi takich, jak 91- letnia pani Wanda Stawska – bohaterka Powstania Warszawskiego.
- Konstytucyjne władze państwa sprawują tylko iluzoryczną władzę; ta prawdziwa leży w ręku posła PiS – przywódcy partii rządzącej, za nic nieodpowiadającego;
- Regułą stała się „mowa nienawiści”, wprowadzona do polskiego języka przez PiS; do czego dał asumpt sam prezes partii w swoich skandalicznych wystąpieniach;
- Niszczona jest polska przyroda, której emanacją stała się Puszcza Białowieska;
- itd.
Brak jest realnych oraz skutecznych działań największych partii opozycyjnych, których uwaga skupia się wyłącznie na kwestiach zdobycia władzy, miast myślenia kategoriami dobra państwa. Jeżeli już jakieś występują, to zwykle mają jedynie werbalny wymiar, co jest daleko niewystarczające. Niezbędne jest zatem nowe otwarcie, a zwłaszcza pełna konsolidacja w celu niedopuszczenia do przejęcia samorządów przez PiS, a także jego koalicjantów. Jeśli do tego dojdzie, to dla Polaków i Polski nie będzie ratunku. Teraz właśnie jest czas na działanie, tymczasem wśród opozycji trwają ciągłe przepychanki personalne, burzące ideę wspólnych list wyborczych. Prym w tym wiodą najważniejsi politycy, którzy swoją nieudolność przykrywają sztucznymi uśmiechami. Wszystko to powoduje, przynajmniej teoretycznie, wzrost potencjału wyborczego rządzących partii i zagrożenie dla opozycji. Wyjątkowo niska jest też przy tym, wiedza społeczeństwa o mechanizmach funkcjonowania państwa, a także o polityce, co skutecznie wykorzystują propagandziście PiS, manipulując społeczeństwem, działając według starej zasady „kija i marchewki”. Oczywiście nie jest to zjawisko nowe; powtarza się ono regularnie, także poprzednia władza nie była od tego rodzaju działań wolna.
Brak kontroli ze strony władz krajowych partii, partyjnych działaczy samorządowych między kolejnymi wyborami, spowodowało wystąpienie wielu patologii, co miało bez wątpienia zasadniczy wpływ na wyniki wyborów parlamentarnych z 2015 roku. Tu, „na dole” kwitło sobiepaństwo, a buta i arogancja samorządowych kacyków spowodowały, że ludzie już nie wierzą w to, że może być dobrze. Jak mają wierzyć w to, że coś się teraz zmieni, kiedy wcześniej PO i wywodzący się z niej prezydent zaprzepaścili szanse na wygraną, ze zwykłego lenistwa i przekonania o własnej niezatapialności, posiadając bardzo wysokie wyniki w sondażach. Władze partii nie wyciągnęły chyba wniosków z przegranych, w latach poprzednich. Podobna klęska może się powtórzyć w tym roku, w trakcie wyborów samorządowych!
Wzywam siły demokratyczne w Polsce: PO, .Nowoczesną, SLD, ruchy, stowarzyszenia, środowiska naukowo – twórcze, ale też wszystkich tych, którym zależy na powrocie Polski do rodziny demokratycznych państw cywilizacji zachodniej, do tego, aby zwarły swe siły i zjednoczyły wysiłki na rzecz zatrzymania destrukcji państwa. Mam na myśli nie tylko zniszczenia i straty fizyczne, ale zwłaszcza moralno – etyczne oraz kulturowe. W chwili obecnej przeżywamy „polską rewolucję kulturalną”, która mnie się wprost kojarzy z maoistowskimi Chinami i państwem Czerwonych Khmerów. Naród nie może pozwolić, na to, aby jego walka o wolność oraz niezależność, trwająca przez stulecia nie tylko z wrogami zewnętrznymi, ale przede wszystkim wewnętrznymi, poszła na marne!
Wzywam tu też do konkretnych działań: sporządźmy Białą Księgę szkód wyrządzonych przez PiS i zmieńmy tę władzę, nie wahając się prosić o moralne i intelektualne wsparcie naszych sojuszników z UE, będącej naszą większą Ojczyzną! Nie pozwólmy ludziom zacofanym i poddanym wpływom środowisk, które konstytucyjnie, do wtrącania się w sprawy polityki państwa nie mają legitymacji, aby niszczyli kraj. Polska nie może się stać europejskim, teokratycznym Iranem bądź religijnym kalifatem na wzór arabski!
Dariusz Stokwiszewski
Winorośl właściwa – właściwości i zastosowanie
Niegdyś rosnąca głównie w basenie Morza Śródziemnego, dziś rozpowszechniona na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Winorośl właściwa – bo o niej mowa – to bogactwo witamin, mikroelementów, składników i wartości odżywczych, tak niezbędnych naszemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania. Warto włączyć ją do codziennej diety nie tylko ze względu na smaczne owoce, ale również na ich liczne właściwości zdrowotne.
Winorośl – wygląd i najważniejsze cechy
Winorośl towarzyszy człowiekowi niemal od początku jego obecności na Ziemi. Choć pełnie walorów smakowych i zdrowotnych tej wyjątkowej rośliny doceniliśmy stosunkowo niedawno, winogrono jako cenne źródło energii czy smaczna przekąska, a także owoc niezbędny do produkcji wina, znane było już tysiące lat temu. Obecnie uprawiane gatunki i odmiany winorośli mają swój początek w winorośli właściwej (Vitis vinifera L.), nazywanej także latoroślą czy winoroślą winną.
Z owoców winorośli wytwarza się nie tylko wino, ale także mnóstwo innych produktów, począwszy od soków, poprzez konfitury, olej, ocet czy kwasy winne, aż po galaretki czy suplementy diety.
Winorośl to pnąca, rozłożysta roślina, której pędy mogą dorastać nawet do 30 metrów. Jej pień, zwykle gruby i masywny jest zdrewniały, pokryty szarobrązową korą. Liście winorośli mają charakterystyczny, skrętoległy wygląd, posiadają długi ogonek i dłoniasty kształt. Kwiaty z kolei zebrane są w skupiska zwane wiechami, które mogą osiągać długość do 20 cm.
Winorośl w naszych warunkach klimatycznych zakwita w okresie od czerwca do lipca. Jednak największe bogactwo winorośli kryje się w owocach. Te mają kształt okrągłych lub podłużnych jagód, o średnicy ok. 2 cm. W zależności od odmiany, winogrona mogą mieć kolor zielonkowaty, czerwony, różowy, aż do niemal czarnego. Również smak poszczególnych odmian jest zróżnicowany – od słodkiego, aż po kwaśny.
Wartości odżywcze winorośli właściwej
Winorośl swą popularność zawdzięcza dwóm podstawowym cechom: walorom smakowym i zdrowotnym. Jedne i drugie są nie do przecenienia i stanowią efekt mnóstwa składników, witamin i mikroelementów, zawartych w owocach, liściach i kwiatach rośliny.
Warto wspomnieć, że winogrono jest jednym z tych owoców, które w największym stopniu wpływają na nasz układ immunologiczny. Zawdzięczamy to przede wszystkim bogactwu witamin, znajdujących się w owocach.
Winogrona posiadają m.in. witaminę A, B1, B2, B6 czy B12. Są także cennym źródłem witamin C, P czy PP.
Owoce winorośli posiadają mnóstwo wartościowych węglowodanów (głównie glukoza i fruktoza), jak również kwasów organicznych (kwas winny, cytrynowy, jabłkowy, bursztynowy) oraz barwników: flawonów i antocyjanów, które pozytywnie wpływają m.in. na naczynia krwionośne. Warto wspomnieć o całej gamie ważnych minerałów, takich jak: potas, magnez, żelazo, wapń czy jod. Jest ich więcej, lecz wymienione mają istotny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie.
Wpływ winorośli na organizm człowieka
Czy w obliczu tak ogromnego bogactwa naturalnych składników i substancji, powinien dziwić fakt, że winorośl ma zbawienny wpływ na nasz organizm?
Mnogość właściwości i zdrowotnych może wprawić w zdumienie nawet tych, którzy interesują się medycyną naturalną i wspomagają codzienną dietę naturalnymi składnikami.
Warto wymienić najważniejsze zdrowotne aspekty regularnego spożywania winogron:
- wspomagają leczenie marskości wątroby dzięki zwartości glukozy,
- wykorzystuje się je do leczenia dolegliwości żołądkowych, problemów trawiennych, zatruć pokarmowych,
- pomagają redukować poziom tkanki tłuszczowej i są przydatne w walce z cellulitem,
- regulują przemianę materii,
- stanowią doskonałe źródło energii dla organizmu (100 gram winogron to 70 kcal),
- pozytywnie wpływają na wzrost masy mięśniowej oraz przyspieszają regenerację po intensywnym wysiłku fizycznym,
- pomagają regulować gospodarkę kwasową organizmu,
- wykorzystywane są w leczeniu zaburzeń nerek ze względu na swoje moczopędne właściwości,
- działają oczyszczająco, usuwając toksyny z organizmu,
- zapobiegają powstawaniu komórek nowotworowych,
- ograniczają ryzyko zachorowania na choroby serca,
- są przydatne w leczeniu niedrożności żył i żylaków,
- pooprawiają samopoczucie, stymulują apetyt.
Warto mieć na uwadze fakt, że powyższa lista zawiera tylko część licznych właściwości zdrowotnych winogron, a całkowity wpływ tych owoców na nasze zdrowie z pewnością nie został jeszcze ostatecznie udokumentowany.
Pod jakimi postaciami można przyjmować winorośl?
Warto zwrócić uwagę na fakt, że nie tylko owoce winorośli cieszą się dużym zainteresowaniem. Na rynku znajdziemy tę rośliną pod wieloma postaciami.
Owoce sprzedaje się zarówno w ich naturalnym stanie, jak i suszone (rodzynki) czy sproszkowane. Co więcej, na rynku znajdziemy również liście oraz pestki winogron.
Biorąc pod uwagę szeroką listę właściwości leczniczych i zdrowotnych, warto wspomnieć również o suplementach diety tworzonych na bazie owoców winorośli. Dostępne na rynku preparaty wykazują zróżnicowane działanie i wielowymiarowo wspierają nasz organizm.
Varicoz poprawia krążenie krwi i wzmacnia ściany naczyń krwionośnych. Cerberus zwiększa przyrost masy mięśniowej, jednocześnie przyspieszając regenerację po treningu, natomiast Cellinea pomaga regulować przemianę materii i wspiera proces redukowania cellulitu.
Co ważne, wyżej wymienione suplementy nie powodują żadnych działań niepożądanych, poza występującymi na niewielką skalę, ewentualnymi dolegliwościami żołądkowymi czy reakcjami alergicznymi, które zależą od indywidualnych cech naszego organizmu i mogą wystąpić także przy dowolnych innych środkach.
Adam Mazguła: Panie Andrzeju Duda, czy Pan wie, o czym mówi?

Adam Mazguła
Ludzie nie chcą się zajmować utrzymywaniem swojej wolności, uważają, że wojna i stalinizm - to już tylko historia. Podatni są na hasła przekazu z upartyjnionych do granic możliwości tzw. „publicznych mediów”. Wierzą, że nic złego nie może się nam przydarzyć.
Panie Andrzeju Duda, czy Pan wie, o czym mówi?
Jestem pod wrażeniem Pańskiego tupetu: żeby na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ pouczać inne narody o konieczności przestrzegania prawa???
Szczególnie podobał mi się ten urywek Pańskiego wystąpienia, który dotyczył prawa do ostatecznego wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej…
Przyznam, że byłem zaskoczony, bo nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale chyba to właśnie Pan, jako ówczesny urzędnik Kancelarii Prezydenta RP, był współodpowiedzialny za przygotowanie wylotu do Smoleńska.
Pan się domaga, żeby przyczyny katastrofy wyjaśniali członkowie ONZ? Przecież to Pan powinien wiedzieć na ten temat więcej niż cała międzynarodowa społeczność razem wzięta! Wiem, Pan nie przyjmuje do wiadomości, że może ma swój jakiś udział w tym nieszczęściu i nie zdradza Pan wiedzy na ten temat, ma Pan jednak swoją wymarzoną komisję do badania przyczyn katastrof lotniczych, na czele z Antonim Macierewiczem – wybitnym specjalistą i to mało?
Po co zaangażowanie innych narodów, tylko będą Panu przeszkadzać. Może opublikuje Pan ostatnią rozmowę braci Kaczyńskich i to wystarczy za całe gremium międzynarodowych specjalistów?
Jeśli nie odpowiadają Panu takie argumenty, jak brak uprawnień załogi, łamanie procedur i próba lądowania we mgle, której gęstość nie dawała gwarancji powrotu do domu na piechotę bez złamania nogi, to proszę szukać dalej…
Panie Andrzeju Duda,
mówił Pan o tym, że nie ma prawa bez pokoju i sprawiedliwości w świecie. To dla mnie, jako żołnierza, jest niezwykle ważne, dlatego zastanawia mnie, jakie prawo i jaką sprawiedliwość serwuje Pan dzisiaj Polakom?
Obaj wiemy, że sejm stał się atrapą parlamentu. Od długiego czasu to jest jedynie ufortyfikowany, chroniony przez płoty i kordony policji, bunkier – symbol buty władzy jedynie słusznej partii. Dlaczego Pan na to pozwala?
Dlaczego dzisiaj nie ma demokratycznego tworzenia prawa?
Dlaczego pozwala Pan na kierowanie krajem przez niepełniącego żadnej ważnej funkcji państwowej starego, schorowanego szarego posła, ale dyktatora, który rządzi w Polsce za pomocą dekretów?
Panie A. Duda,
świat – to nie Polska; w ONZ zasiadają ludzie, którzy wiedzą, jak Pan łamie prawo! Czy koniecznie musi Pan im okazywać swoje zatroskanie stanem przestrzegania prawa na świecie?
Jestem tylko zwykłym obywatelem, ale gdyby Pan jeszcze kiedyś chciał z kimś pogadać o tym prawie, które Pan stosuje w Polsce, to mogę Panu wskazać autorytety, od Pańskiego promotora z UJ począwszy…
W końcu reprezentuje Pan nie tylko siebie, nie tylko PiS, nie tylko ePiSkopat, ale również naród polski.
Z prośbą o szacunek dla wszystkich ludzi i prawdy,
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |











