Dariusz Stokwiszewski: „Dajcie mi sędziego, znajdziemy na niego paragraf”!

Dariusz Stokwiszewski
Jakiś czas temu pisałem o pierwszym, znanym mi i niezłomnym SSO w Warszawie, panu Igorze Tulei. Człowieku, który przeciwstawił się łamaniu zasad prawa oraz Konstytucji. Dziś chcę do tej, w/w listy sędziów niezłomnych dodać kolejne nazwisko, SSR w Suwałkach – Dominika Czeszkiewicza.
Jakiś czas temu (12 stycznia b.r.) pisałem o pierwszym, znanym mi i niezłomnym SSO w Warszawie, panu Igorze Tulei. Człowieku, który przeciwstawił się łamaniu zasad prawa oraz Konstytucji; na dodatek „w świetle fleszy” i co niewiarygodne, w polskim sejmie (sic!). Dziś chcę do tej, w/w listy sędziów niezłomnych dodać kolejne nazwisko, SSR w Suwałkach – Dominika Czeszkiewicza. Równie mądrego i przyzwoitego człowieka, który być może stanie się także pierwszą ofiarą „uzdrawiania” przez ministra Zbigniewa Ziobrę polskiego wymiaru sprawiedliwości. Dodajmy: za niekontrolowanym chyba przez nikogo Ziobrą, „murem stoi” Jarosław Kaczyński wraz z całym aparatem przymusu oraz represji – im spolegliwym i bezwzględnie podporządkowanym – ale to już temat na inny artykuł.
Krótka retrospekcja:
Po to, aby wyjaśnić tę kwestię, należy wrócić się w czasie do roku 2016 i przenieść, choć na chwilę do Suwałk, gdzie wtedy otwierano wystawę poświęconą gen. Władysławowi Sikorskiemu. Pośród ważnych gości zaproszonych na uroczystość znaleźli się: ówczesny minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak, jego zastępca Jarosław Zieliński oraz córka nieżyjącego generała – Anna Maria Anders. Dodajmy tu, że Jarosław Zieliński, był swego czasu mieszkańcem tegoż miasta, a z okręgu białostockiego kandydował do sejmu i PE, z różnym jednak powodzeniem.
„Jego uczciwość była niezgodna z oczekiwaniami władzy”. Uniewinnił w głośnej sprawie, ma problemy.
Sędzia Dominik Czeszkiewicz po raz pierwszy zgodził się wystąpić przed kamerą. Zobacz i przeczytaj w @tvn24: https://t.co/zuIWfqhO0k pic.twitter.com/OTM9oppWxk
— tvn24 (@tvn24) May 16, 2018
Co tak naprawdę wydarzyło się w Suwałkach AD 2016?
Otwarcie wspomnianej wystawy odbywało się (pewnie zwykły przypadek) na dzień przed wyborami uzupełniającym do senatu, w których kandydatem PiS była pani A. M. Anders (to także musiał być przypadek). W trakcie uroczystości, w miejscowym muzeum nagle pojawiła się grupa działaczy KOD, którzy z szacunku do nieżyjącego generała i w ramach obywatelskiego protestu przeciw upolitycznianiu, ważnej dla mieszkańców, uroczystości postanowili zademonstrować w sposób pokojowy swoją dezaprobatę. Uczestnicy protestu artykułowali głównie brak akceptacji dla prowadzenia politycznej kampanii wyborczej za państwowe pieniądze, a jakby tego było mało, to jeszcze w instytucji państwowej.
Reakcja organizatorów:
Jak łatwo się można domyślić, w ramach reakcji na zachowanie KOD interweniowała policja, która następnie skierowała sprawę do sądu rejonowego w Suwałkach. Od tego momentu zaczyna się historia, którą można zatytułować „Dopaść sędziego”, którym jest wspomniany Dominik Czeszkiewicz. Dodam, że zachowanie osób reprezentujących KOD zbulwersowało goszczących w muzeum VIP-ów, a córkę generała sprowokowało do dość nerwowej i emocjonalnej reakcji.
Postępowanie przed sądem:
Po „oczywistym” skierowaniu przez policję aktu oskarżenia do sądu rejonowego, sprawa losowo trafiła na prowadzącego, którym okazał się być Dominik Czeszkiewicz – sędzia z dużym zawodowym i życiowym doświadczeniem, co okaże się istotne w moich dalszych rozważaniach. Po rozpatrzeniu sprawy, której efektem było oddalenie oskarżenia, i która dla sędziego prowadzącego wydawała się zakończoną, rozpoczęła się inna, tym razem już o charakterze dyscyplinarnym – skierowana przeciw sędziemu Czeszkiewiczowi, o czym jeszcze wspomnę w dalszej części tego tekstu.
Uzasadnienie I – go wyroku przez sędziego Dominka Czeszkiewicza:
Przedstawiając sentencję wyroku, sędzia podkreślił, że: wolność wyrażania opinii, a także zadawania pytań, w tym tych krytycznych, stanowi jeden z elementów demokratycznego państwa. Następnie dodał: zrobiłem to zgodnie z moją wiedzą, ale także ze znajomością orzecznictwa nie tylko polskiego, ale także Trybunału Praw Człowieka. Takie są wymogi pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma społeczeństwa, które jest dobrem wspólnym – już w wymiarze europejskim.
Jednak zanim doszło do prób ukarania sędziego Czeszkiewicza, policja zaskarżyła wyrok, który zaraz trafił do sądu okręgowego także w Suwałkach, po czym, po jego pozytywnym (z punktu widzenia policji i jej pisowskich zwierzchników) rozpatrzeniu, powrócił znowu do sądu I instancji. Tym razem jednak sprawie przewodniczył inny sędzia – niejaki Jacek Sowul. Warto sobie zapamiętać owo nazwisko, bo wpisuje się ono na listę tych sędziów, których nominował już minister Zbigniew Ziobro, a do których niemalże całe środowisko sędziowskie ma wielkie zastrzeżenia natury etyczno – moralnej. Sędzia ten uznał osoby protestujące w muzeum za winne.
Przypadek sędziego Jacka Sowula i wice ministra Łukasza Piebiaka:
Nieco wcześniej, przed tą rozprawą, którą tym razem prowadził pan Jacek Sowul (jak się domyślam zupełnie przypadkowo) spotkał się on z zastępcą ministra Zbigniewa Ziobry, Łukaszem Piebiakiem. Ten (wcześniej karany dyscyplinarnie) wbrew stanowisku sędziów został, jak napisałem powołany na podsekretarza stanu w ministerstwie sprawiedliwości. Dziwnym trafem (Polska to dziwny i tajemniczy kraj), w kilka miesięcy po zapadnięciu wyroku wydanego przez sędziego Jacka Sowula, tego mianowano na prezesa suwalskiego sądu. Dla Czeszkiewicza zaś nastały ciężkie czasy.
„Zachciało mu się sprawiedliwości; cóż za naiwność”? „Ma, co chciał”; tak powiedziałby zapewne zwolennik „reformy” w wykonaniu „dobrej zmiany!”). Minister Zieliński mówił o suwalskim sędzim, że (cytuję): on w gruncie rzeczy zachęca do łamania prawa i dalej: Sędzia, który orzekał w tej sprawie, dołączy do niechlubnej listy nazwisk, które są znane (sic!).
Pytanie ode mnie: panie Zieliński, czy pan zdaje sobie sprawę z tego, do jakiej listy pan dołączy? Zapewniam pana, że na pewno nie do listy aniołów na koniach. Nikt też nie będzie już sypał ze śmigłowców confetti na pana „wybitną” postać! Spodziewałbym się raczej, będąc panem, rozliczenia ze strony nowej i normalnej władzy!
Szykany w stosunku do sędziego Czeszkiewicza:
„Trudno się dziwić” przełożonym, że mają po dziurki w nosie takiego sędziego, który nie szanuje woli (zachcianek) prawowitej władzy! Jak można być tak „nieodpowiedzialnym” czy wręcz „głupim”, aby postępować zgodnie z „durnymi przepisami wymyślonymi przez szurniętych obrońców praw człowieka”?! Przyznam szczerze, że gdybym był skromnym zwolennikiem „dobrej zmiany”, również dziwiłbym się temu! Zostawmy jednak zbędne dywagacje, bo nie jestem nim dzięki Bogu! Nie o mnie tutaj idzie, a o losy nieugiętego, postępującego zgodnie z sumieniem i literą prawa sędziego, którego zawód (czy misja), to kontynuacja rodzinnej tradycji prawniczej, której etos winien być ściśle przestrzegany. Dlaczego? Bo właśnie tak trzeba postępować! I nie tylko z tego powodu, że za całe zło przyjdzie nam wszystkim kiedyś zapłacić! Głównie jednak po to, aby móc sobie oraz innym ludziom, „patrzeć prosto w oczy”!
Sprawa Dominika Czeszkiewicza ma trafić do niedawno utworzonej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która ma podjąć decyzję, co dalej z tym suwalskim sędzią. Grozi mu nawet usunięcie z zawodu. Sam sędzia na pytanie dziennikarza TVN o to, czy nie żałuje niczego, odpowiada tymi słowy: Dzisiaj wydałbym taki sam wyrok i to bez względu na konsekwencje. Nie chce jednak komentować tego, co zaszło i liczy na to, że stanie przed uczciwymi sędziami, nie „sędziami politykami”. Zarzuty, które są mu stawiane, uważa za bezsensowne i bezpodstawne. Będzie bronić swych racji z pełnym przekonaniem o swojej niewinności. Na pytanie o to, czy mógłby zasiąść w KRS, odpowiada zdecydowanie: moje sumienie nie pozwoliłoby mi zasiadać w nowej Krajowej radzie Sądownictwa!
Mój wielki szacunek Panie Sędzio!
Dostępne mi opinie dwóch znanych prawników w tej bulwersującej sprawie (cytuję):
Sędzia Grzeszkiewicz staje się symbolem; to pierwsze oficjalne uderzenie ze strony władzy w niezależnego sędziego. I jeszcze: Dajcie sędziego, a my znajdziemy na niego paragraf – tak widzi to sędzia Waldemar Kurek – były już członek KRS.
Jako prawnik jestem wstrząśnięty, bo pamiętam jeszcze sądy z lat 80. (XX w. – DS) i nie przypominam sobie takich zdarzeń. I dalej: Zrobiono wszystko, co można, by doprowadzić do zagrożenia sędziego, postawiono mu zarzuty, które uważam za abstrakcyjne. Dla mnie to film z lat 40. (XX w. – DS) – to adwokat Jacek Dubois, który będzie bronić Dominika Czeszkiewicza.
Epilog:
Tak naprawdę nie ma go jeszcze; niedługo ma się odbyć piąta już sprawa protestujących członków KOD, a co do sędziego Czeszkiewicza …, no cóż: jeden Bóg może wiedzieć! Chociaż… ! Tu, na polskiej ziemi są podobno mocniejsi od Boga i papieża ludzie!
Dariusz Stokwiszewski
5000 zł a nawet więzienie za szczucie psem. Surowe kary za niedopilnowanie niebezpiecznych psów
W związku z przypadkami pogryzień przez psy, których ofiarami padają często dzieci, Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało zmiany w prawie wprowadzające surowe kary za niedopilnowanie niebezpiecznych zwierząt. Projekt został przyjęty przez rząd i teraz czeka na prace parlamentarne.
Nowe regulacje, znaczenie wyższe kary
Nowe regulacje przewidują karę ograniczenia wolności oraz wyższą niż obecnie grzywnę (do 1000 zł zamiast do 250 zł) dla osoby, która nie zachowuje środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia.
Jeszcze wyższa kara grozić będzie za niedopilnowanie zwierzęcia, które swoim zachowaniem stwarza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka. Jeśli właściciel lub opiekun np. groźnego psa trzyma go na nieogrodzonej posesji, pozostawia bez opieki w miejscu publicznym lub puszcza wolno podczas spacerów, co zagraża zdrowiu, bądź życiu innych ludzi, może zostać ukarany grzywną do 5000 zł, a nawet ograniczeniem wolności.
Co istotne, nowy przepis obejmuje wszystkie zwierzęta, które niewłaściwie trzymane swoim zachowaniem stwarzają niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia człowieka, bez względu na to, czy znajdują się w jakimkolwiek wykazie (np. groźnych ras). Projekt zwiększa też katalog możliwych kar dla osoby, która przez drażnienie lub płoszenie doprowadza zwierzę do tego, że staje się niebezpieczne.
5000 zł a nawet więzienie za szczucie psem
Oprócz grzywny do 1000 zł grozić będzie za to wykroczenie również m.in. kara ograniczenia wolności. Ponadto wzrośnie kara grzywny za szczucie psem (do 5000 zł zamiast do 1000 zł), a także grozić będzie za ten czyn ograniczenie wolności.
Projekt zmian został przyjęty przez Radę Ministrów. Teraz ustawą zajmie się Sejm.
(df) thefad.pl / Źródło: kurier PAP
Adam Mazguła: Oddajemy naszą wolność za darmo

Adam Mazguła
Ludzie nie chcą się zajmować utrzymywaniem swojej wolności, uważają, że wojna i stalinizm - to już tylko historia. Podatni są na hasła przekazu z upartyjnionych do granic możliwości tzw. „publicznych mediów”. Wierzą, że nic złego nie może się nam przydarzyć.
Na naszych oczach toczy się bezwzględna walka o całkowite podporzadkowanie systemu prawnego interesom brunatnej partii.
Z przerażeniem oglądałem w TVN dokumenty o inwigilacji, a nawet represji w stosunku do niezależnych sędziów.
Partia rządząca od dłuższego czasu wylewa pomyje na niby nieobiektywnych i komunistycznych sędziów, którzy nie po jej myśli wydają wyroki. Niszczenie wizerunku niezależnych sędziów oparte jest na niebywałych kłamstwach i niesie nieodwracalne straty dla wizerunku państwa prawa. Jednak tu nie chodzi o prawdę i wizerunek, tylko o usłużność i ślepe podporzadkowanie prawa.
Nie jestem prawnikiem, jako obywatel widzę wyraźnie, kto dzisiaj niszczy porządek legislacyjny w Polsce i po co. Wszystko stało się partyjne. Tworzenie przepisów nigdy nie było tak szybkie i tak nieudolne, bez konsultacji z autorytetami prawnymi i środowiskami, których to dotyczy. Nieprzestrzeganie konstytucji, niszczenie instytucji powołanych do kontroli jakości stosowania prawa i pogarda dla biura legislacyjnego sejmu – to tylko niektóre fakty.
Efekt jest taki, że w ogólnym bałaganie nikt poważny nie jest w stanie funkcjonować rozważnie.
Nie interesuje to jednak liderów partii rządzącej. Nie chodzi tu przecież o zwykłych obywateli i instytucje, ale o umocnienie zawłaszczonej władzy, o stałe osadzenie członków PiS-u na wpływowych stanowiskach i zapewnienie, że rządząca partia nie odda władzy już nigdy.
Do tego jest potrzebne takie stosowanie regulacji, żeby wszystko, co jest interesem partii było uprzywilejowane i korzystało ze szczególnej ochrony.
Chodzi też o to, żeby każdy, komu się to nie podoba mógł być ukarany i uciszony.
Do realizacji takiego scenariusza potrzebne są posłuszne miernoty, ludzie sprzedajni, lizusy i pospolite kanalie. Potrzebna jest również nowa moralność. Najlepiej, żeby była oparta na autorytecie Kościoła katolickiego. Stworzono więc nowy wzorzec pożądanych zachowań dla sygnalistów, obrońców życia zarodków, współczesnych zakonów krzyżowych, klubów Gazety Polskiej i mediów oligarchy Rydzyka, szczujących na ludzi, których nie akceptuje partia.
Przykładem takiej zmanierowanej już kasty, posłusznej partyjnym rozkazom PiS-u, są dzisiaj prokuratorzy. Robią w zasadzie, co chcą, a właściwie, co chce jedynie słuszna partia – przewodnia siła narodu. To właśnie prokuratorzy dzisiaj są państwem w państwie i to oni decydują, jak zamieść pod dywan kłopotliwe czy skandaliczne przestępstwa niewygodne władzy i jak zrobić aferę tam, gdzie jej nie ma.
Niewszczynanie postępowań w związku z finansowymi aferami SKOK-ów, spółką Srebrna, przetargami w MON czy legalizacją bezprawia policji zatrzymującej i szkalującej protestujących pokojowo obywateli, ochroną nazistów nawołujących do wieszania ludzi. Nie pozostawia to wątpliwości, co do politycznego poddaństwa prokuratury partyjnym celom.
Przykład Tomasza Komendy obrazuje, jak ta grupa zawodowa jest niebezpieczna. Prokuratura chciała odnieść sukces, więc niewinny człowiek przesiedział w więzieniu 18 lat!
Jak bezczelnie dzisiaj brzmią słowa prokuratorów, że to ich zasługa, że został uniewinniony. A czyja to zasługa, że tyle czasu siedział? Dlaczego jeszcze nie siedzi ten prokurator, który go w to wmanewrował?
Dobrze, że nie ma w Polsce kary śmierci, bo pewnie dzisiaj wyraziliby tylko swoje ubolewanie.
Obecne działania prokuratury – to najbardziej jaskrawy przykład, od czasów stalinowskiej machiny umacniania władzy w Polsce, politycznego zaangażowania urzędników państwowych i wykorzystywania prawa do realizacji celów partyjnych.
Niestety, nie widzę dzisiaj mocy, która mogłaby zatrzymać ten marsz PiS-u do władzy absolutnej, do zamordyzmu i dyktatury.
Ludzie nie chcą się zajmować utrzymywaniem swojej wolności, uważają, że wojna i stalinizm – to już tylko historia. Podatni są na hasła przekazu z upartyjnionych do granic możliwości tzw. „publicznych mediów”. Wierzą, że nic złego nie może się nam przydarzyć.
Tyle polskiej krwi zastygło w ziemi, żeby Polacy stali się wolnym narodem, a my teraz oddajemy naszą wolność za darmo.
Pogadamy, zaprotestujemy, ponarzekamy na internetowych forach i jesteśmy usprawiedliwieni, bo walczymy.
Każdy dyktator chciałby mieć taką grzeczną opozycję. Dla władzy jest idealna, bo nieszkodliwa, w dodatku można z nią zrobić wszystko – wmówić pucz, atak na policjanta, który na nas napada …
Grzecznych łatwo się bije i łatwo sobie podporządkowuje, zwłaszcza jeśli ma się do tego celu usłużnych oprawców i możliwość dowolnej interpretacji prawa.
Tym, którzy liczą na zmiany przez wybory powiem, że nie po to PiS zmienił prawo wyborcze, żeby teraz przegrać swoją władzę w ten prozaiczny sposób.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
KE nie wycofa się z procedury art. 7 wobec Polski. „Niezależność sądownictwa nie podlega negocjacjom”
Szef KE Jean-Claude Juncker uznał 16 maja w Brukseli, że postęp polskich władz ws. praworządności jest „niewystarczający” do osiągnięcia porozumienia, ale mimo to stwierdził, że jest w tej kwestii optymistą. Natomiast wiceszef KE Frans Timmermans oświadczył, że Komisja przedstawiła jasno swoje rekomendacje i teraz oczekuje od polskich władz ich realizacji.
Juncker: Jestem optymistą
– Uważam, że Polska poczyniła postęp, jeszcze niewystarczający, ale prowadzimy dyskusje i negocjacje, które muszą się zakończyć pod koniec czerwca lub na początku lipca. Jestem optymistą – oświadczył w środę szef KE Jean-Claude Juncker. Zapewnił przy tym, że jego stosunki z polskim premierem „są tak dobre, jak to tylko możliwe”.
Timmermans: niezależność sądownictwa nie podlega negocjacjom
– My się nie targujemy – oświadczył natomiast wiceszef KE Frans Timmermans. – Przedstawiliśmy nasze rekomendacje (…), teraz oczekujemy od polskich władz, że się do nich zastosują – dodał w rozmowie z TVN24. Podkreślił przy tym, że “niezależność sądownictwa nie podlega negocjacjom: albo są niezależne sądy, albo ich nie ma” .
Tymczasem jeszcze w niedzielę (13 maja) europoseł PiS Karol Karski zapewniał, że kwestia dialogu między Polską i KE ws. praworządności jest „praktycznie zamknięta”. Zapowiadał też, że właśnie w środę Komisja ogłosi w tej sprawie porozumienie. Jednak już wczoraj marszałek senatu Stanisław Karczewski oświadczył, że porozumienie to zostanie zawarte do końca tygodnia.
Polski MSZ nie wyklucza jednak, że KE będzie potrzebowała więcej czasu, a szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz powiedział dziennikarzom, że strona polska została uprzedzona o tym, że do porozumienia w środę nie dojdzie. – Myślę, że Komisja potrzebuje więcej czasu, żeby ocenić te reformy, zobaczyć czy one funkcjonują – powiedział minister.
Wiceszef KE: Polskie władze podejmą dalsze kroki, albo decyzję podejmie Rada UE
Tymczasem KE nie kryje, że poza sprawdzeniem jak funkcjonują wprowadzone już reformy, oczekuje wprowadzenia dalszych zmian, m.in. w sposobie funkcjonowania KRS i sądów powszechnych.
– Aby móc ogłosić porozumienie konieczne są kolejne kroki, w przeciwnym razie będziemy musieli ogłosić, że nie ma rozwiązania sprawy i dalsze decyzje podejmie Rada UE – oświadczył Timmermans.
O tym, czy w Polsce istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia unijnych wartości, zdecydują w głosowaniu szefowie dyplomacji wszystkich państw członkowskich UE, a do uznania, że w naszym kraju łamane są zasady praworządności, potrzeba większości czterech piątych, czyli wystarczą głosy 22 z 28 państw.
Morawiecki: Reforma sądownictwa lekiem na “postkomunistyczne nawyki”
Premier Mateusz Morawiecki powtórzył wczoraj na wspólnej konferencji prasowej z szefem węgierskiego rządu Viktorem Orbánem, który był w Warszawie z pierwszą wizytą po ponownym objęciu stanowiska szefa rządu, że reforma sądownictwa w naszym kraju konieczna jest do rozliczenia się z komunizmem. Morawiecki wyjaśniał, że w ten sposób „wychodzimy z pewnych nawyków postkomunistycznych”. Zwrócił przy tym uwagę, że państwa Europy Zachodniej miały szczęście, że nie mają doświadczeń z tym systemem.
Orban: w razie braku kompromisu między KE a Polską będziemy przeciwko art. 7
Premier Orbán podkreślił w rozmowie z TVP, że Węgry mają nadzieję na kompromis między KE a Polską. Przy okazji szczytu UE-Bałkany Zachodnie zapewnił jednak również, że “jeśli tego kompromisu nie będzie, to staniemy po stronie Polski w tym sporze i będziemy przeciw art. 7” .
Dziś w Sofii szczyt UE-Bałkany Zachodnie
Dziś (17 maja) w Sofii odbywa się szczyt UE-Bałkany Zachodnie. Wczoraj unijni przywódcy rozmawiali w czasie roboczej kolacji m.in. o wycofaniu się USA z porozumienia nuklearnego z Iranem, wydarzeniach w Gazie w związku przeniesieniem ambasady USA w Izraelu do Jerozolimy, a także o dodatkowych cłach amerykańskich na stal i aluminium z UE.
Rzecznik KE Margaritis Schinas zapowiadał, że przy tej okazji – jeszcze wczoraj wieczorem – dojdzie do spotkania szefa polskiego rządu Mateusza Morawieckiego z przewodniczącym KE Jean-Claude’em Junckerem. Według rzecznika szef KE i polski premier uzgodnili w poniedziałkowej rozmowie telefonicznej, że będą kontynuowali dialog w sprawie praworządności.
Jednak do późnych godzin nocnych nie pojawiły się żadne informacje z tego spotkania, a w komunikacie KPRM nie ma wzmianki o rozmowach Morawiecki-Juncker. “W środę, 16 maja odbędzie się nieformalne spotkanie szefów państw i rządów UE, podczas którego omówione zostaną tematy z bieżącej agendy unijnej, m.in. kwestie cyfrowe, zagadnienia z obszaru badań i innowacji oraz sprawy z zakresu relacji z państwami trzecimi” – głosi w komunikat. Znalazła się w nim ponadto informacja, że “podczas szczytu planowane jest spotkanie koordynacyjne premierów państw Grupy Wyszehradzkiej”.
Barbara Bodalska / Artykuł pochodzi ze strony EURACTIV.pl
Niepokojący wzrost popularności skrajnej prawicy w Chorwacji. Eksperci domagają się zdecydowanych kroków
Mowa nienawiści i motywowane rasistowsko ataki: Rada Europy jest zaniepokojona wzrostem popularności skrajnej prawicy w Chorwacji. Eksperci domagają się zdecydowanych kroków.
W raporcie opublikowanym przez Komisję przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji Rady Europy czytamy, że wpływ na wzrost popularności ruchów neofaszystowskich w Chorwacji ma gloryfikacja ideologii z czasów drugiej wojny światowej. Chodzi przede wszystkim o faszystowski ruch Ustaszów, który z namaszczenia Hitlera rządził Chorwacją w latach 1941-1945.
Autorzy raportu ostrzegają, że obecnie niektórzy politycy rozniecają konflikty między różnymi grupami społecznymi. Werbalna agresja skierowana jest m.in. wobec Romów i uchodźców.
Przeciwko Romom, muzułmanom i Serbom
Ponad 20 lat po zakończeniu wojny na Bałkanach celem ataków o charakterze rasistowskim jest także serbska mniejszość w Chorwacji. Jak czytamy, na domach Serbów i budynkach serbskich instytucji w Chorwacji regularnie malowane są nazistowskie i ustaszowskie symbole.
Zdaniem ekspertów z Rady Europy jednym głównym prowodyrem jest skrajnie prawicowa, ultranacjonalistyczna partia HSP. W 2013 roku jej przedstawiciele wysłali list z pogróżkami do dyrektora muzeum działającego przy byłym chorwackim obozie koncentracyjnym Jasenovac. Pismo zakończone było ustaszowskim zwrotem „Za dom – spremni” (Dla ojczyzny – gotowi), który był chorwackim odpowiednikiem nazistowskiego „Sieg heil”. Używanie tego zwrotu jest w Chorwacji zabronione, ale często można go usłyszeć na zlotach skrajnej prawicy.
W raporcie mowa jest także o licznych stronach internetowych, na których widać Chorwatów ubranych w ustaszowskie mundury.
Tylko wykroczenie
Autorzy raportu wezwali rząd w Zagrzebiu do energicznej reakcji na mowę nienawiści, jak i motywowane rasistowsko ataki na mniejszości. Jak czytamy, do tej pory incydenty tego typu nie były w dostatecznym stopniu ścigane, a sprawcy pociągani do odpowiedzialności. W większości przypadków nie uznawano ich za przestępstwa, a jedynie wykroczenia.
Nie dalej jak w ostatni weekend około dziesięciu tysięcy Chorwatów wzięło udział w uroczystościach upamiętniających tak zwaną Masakrę w Bleiburgu. Po upadku Trzeciej Rzeszy żołnierze faszystowskiego reżimu Ustaszów zostali wydani w ręce oddziałów komunistycznych i wymordowani. Według różnych źródeł życie straciło wówczas od kilku do kilkudziesięciu tysięcy osób. Zdaniem krytyków zorganizowana w Bleiburgu w Austrii uroczystość to gloryfikacja zbrodniczego reżimu Ustaszów. W uroczystości wzięło udział kilkoro przedstawicieli chorwackiego rządu. Kościół katolicki w Karyntii, który zgodził się na odprawienie na uroczystości mszy, zakazał przynoszenia flag, transparentów czy mundurów. Około stu osób uczestniczyło w demonstracji zorganizowanej przez przeciwników uroczystości.
REDAKCJA POLECA
Jak działa polskie prawo spadkowe?
Polskie prawo spadkowe reguluje zasady dziedziczenia, zabezpiecza interesy zmarłych oraz ich bliskich. Wskazuje także osoby włączane do podziału testamentu. Dowiedz się, jak działa ta gałąź prawa cywilnego i sprawdź, kto może odziedziczyć majątek i związane z nim zobowiązania.
Czym jest spadek?
Spadek, zgodnie z Kodeksem cywilnym, to ogół praw i obowiązków majątkowych zmarłego spadkodawcy. Zobowiązania i uprawnienia przechodzą na spadkobierców w drodze dziedziczenia. Spadkobierca nabywa spadek z chwilą jego otwarcia. Moment ten następuje wraz ze śmiercią spadkodawcy.
Prawo spadkowe a testament
Za sprawą testamentu można samodzielnie określić grono osób dziedziczących dowolną wielkość udziałów w spadku. Wspomniany dokument ma prawo sporządzić osoba pełnoletnia i nieubezwłasnowolniona. Najprostsza forma testamentu to testament pisany odręcznie w całości, opatrzony datą i podpisem. Dokumenty wyznaczające krąg spadkobierców przyjmują także postać aktów notarialnych. Warto pamiętać, że sporządzony testament można w każdej chwili odwołać poprzez sporządzenie nowego, zniszczenie oryginału albo przez wprowadzenie zmian odwołujących postanowienia dokumentu.
Zachowek
Polskie prawo spadkowe zabezpiecza interesy najbliższych osób spadkodawcy w sytuacji, gdy zostały one pominięte w testamencie. Podmiotami mogącymi uzyskać zachowek są małżonek, dzieci, wnuki i rodzice spadkodawcy mający szansę dziedziczyć na podstawie ustawy. Każda z osób uprawnionych uzyskuje połowę części spadku przypadającej przy dziedziczeniu ustawowym.
Dziedziczenie i jego rodzaje
Dziedziczenie następuje automatycznie po śmierci spadkodawcy. Spadkobiercy nie uzyskują wówczas konkretnych przedmiotów, ale udziały w spadku. W Polsce podstawą dziedziczenia może być testament albo ustawa. W przypadku dziedziczenia testamentowego spadkodawca sam określa grono swoich spadkobierców, z kolei w sytuacji dziedziczenia ustawowego, o przekazaniu praw i obowiązków decydują przepisy prawa spadkowego. Do rozstrzygania w kwestii spadku na mocy ustawy dochodzi, gdy zmarły nie sporządził testamentu, dokument okazał się nieważny, odwołany albo gdy osoby dziedziczące nie mogą pełnić lub odmawiają pełnienia tej roli. Nowymi, ustawowymi spadkobiercami będą kolejno małżonkowie, dzieci, wnuki, prawnuki, rodzice, rodzeństwo, siostrzeńcy, bratankowie, a także ich wnuki itd.
Jakie podmioty mogą odziedziczyć spadek?
Prawo spadkowe określa wymagania odnośnie dziedziczenia. Aby zostać spadkobiercą, osoba fizyczna musi żyć w chwili otwarcia spadku. Podmiot ten ma jednak szansę odrzucenia udziałów. Sąd w niektórych sytuacjach orzeka, że dany spadkobierca jest niegodny dziedziczenia po określonej osobie, jeśli dopuścił się on haniebnego czynu przeciwko spadkodawcy albo zakłócał swobodę sporządzania testamentu.
Zasady przedstawione w Kodeksie cywilnym ustalają rodzaje dziedziczenia, jego kolejność oraz warunki. Prawo spadkowe reguluje też przyznawanie zachowków i sposoby unieważnienia testamentu. Przepisy dbają o to, by przekazanie praw i obowiązków majątkowych przebiegło sprawnie i bez komplikacji.
Artykuł przygotowano we współpracy z Kancelaria Anczewska i Puńko
Kiedy jest najlepszy czas na dziecko?
Pierwsze dziecko to ważna decyzja, być może najważniejsza w życiu przyszłych rodziców. Ale każdy kolejny członek rodziny to także wielkie wydarzenie – powinno zostać ustalone na odpowiedni czas. Doradzamy, jakie czynniki warto wziąć pod uwagę, planując ciążę i poród, oraz jak zrobić to skutecznie.
Przemyślenia, rozmowy, decyzje
Zakładanie rodziny wiąże się z odpowiedzialnością i każdy z domowników powinien wypowiedzieć się na ten temat oraz wyrazić zgodę. Przy czym należy pamiętać, że w pierwszej kolejności prawo do decyzji ma kobieta, gdyż to w jej ciele będzie rozwijać się dzieciątko. Następnie jest ojciec, dawca drugiej połowy materiału genetycznego, nieodwracalnie związany z maleństwem, które przyjdzie na świat. Dopiero potem są inni członkowie rodziny, przede wszystkim starsze dzieci. Chociaż często brakuje im dojrzałości i dystansu, by zrozumieć pewne sprawy, warto wysłuchać ich zdania, odpowiedzieć na nurtujące ich pytania oraz zapewnić, że miłość rodzicielska nie jest dobrem, które się wyczerpuje. Zanim zdecydujecie się na kolejne dziecko, upewnijcie się, że pozostałe nauczą się akceptować nowego braciszka lub nową siostrzyczkę.
Czasem trzeba być materialistą
Wprawdzie pieniądze nie powinny być nadrzędnym kryterium rozstrzygającym, ale nie można też pominąć ich całkowicie. Decydując się na dziecko, musicie być świadomi zobowiązań materialnych w bliższej i dalszej przyszłości. Opieka lekarska, specjalna odzież i akcesoria w trakcie ciąży, potem ubranka, meble i żywność dla dziecka, dalej koszty związane z rozwojem, edukacją i życiem na godnym poziomie dorastającego człowieka. Niestety, w dzisiejszych czasach dziecko to potężna inwestycja i nawet jeśli sądzicie, że pieniądz nie gra dla was roli, zastanówcie się dwa razy, czy wasi synowie i córki powiedzą to samo za kilka lat. Rodzic ma w pewnym sensie moralny obowiązek zapewnić dobrobyt swojemu dziecku, ale jest to pojęcie bardzo subiektywne. Dlatego każdy powinien rozważyć je samodzielnie i dostosować do swoich możliwości finansowych.
Planowanie ciąży z punktu widzenia biologii
Jeżeli przemyśleliście wszystkie wyżej wymienione kwestie i ostatecznie zdecydowaliście się, by powitać nowego członka rodziny, przed wami małe wyzwanie – zajście w ciążę. Jak wiadomo, z zapłodnieniem trzeba utrafić w odpowiedni okres, ale nie musicie zgadywać ani bawić się we wróżenie z fusów po herbacie. Współczesna biologia pozwala dość precyzyjnie określić czas, w którym należy starać się o dziecko. Każda kobieta może sprawdzić przebieg swojego cyklu oraz zaplanować moment na fazę owulacji. W tym celu przyda się wykres Ovufriend, w którym wprowadza się parametry takie jak miesiączka, bóle menstruacyjne, temperatura i inne cielesne symptomy. Na tej podstawie wyznacza się okres płodności.
Poród też można zaplanować
Oczywiście w pewnym przybliżeniu. Prosta matematyka wskaże, w jakiej porze roku przyjdzie na świat wasze dziecko, jeśli teraz zostanie poczęte. Warto wziąć to pod uwagę, ponieważ planowanie porodu na miesiące wiosenne i letnie jest rozsądne ze względów praktycznych. Łatwiej jest przestawić się na nowy rytm życia z malutkim dzieckiem, kiedy na dworze dopisuje pogoda. Poza tym pomyślcie, że co roku o tej porze będziecie organizować urodziny swojej pociechy. Chyba lepiej robić to w maju niż w grudniu, co pewnie kiedyś przyzna sam solenizant.
Artykuł powstał we współpracy z Babyboom.
Jak przygotować się w podróż survivalową?
Aktywność fizyczną można realizować na wiele sposobów. Niektórzy preferują bieganie czy jazdę na rowerze, a inni oczekują czegoś więcej.
Bardziej wymagającym fanom ruchu, którzy jednocześnie chcieliby przeżyć przygodę życia, poleca się podróż survivalową. To idealna metoda nie tylko na aktywne spędzenie wolnego czasu, ale także sprawdzenie się i oderwanie od szarej codzienności. Jednak aby móc zrealizować taki wypad, konieczne jest zaopatrzenie się w odpowiedni sprzęt. Co warto kupić przed wyjazdem?
Survival, czyli szkoła przetrwania, to połączenie wiedzy i umiejętności. Dzięki nim każdy będzie w stanie zachować się nie tylko w sytuacji zagrożenia (np. powódź, pożar), ale także kiedy znajdzie się np. sam w lesie czy w górach. Taka wędrówka w wymagającym terenie może być naprawdę ekscytująca, a do tego niezwykle pouczająca. Jednak podróż survivalową należy zacząć jeszcze w domowym zaciszu, tzn. skompletować cały zestaw niezbędnych sprzętów i poznać wszelkie tajniki poruszania się po nieznanej przestrzeni.
Survival – co to jest?
Wiele osób zastanawia się, czym tak naprawdę jest survival. A jest to szereg praktycznych umiejętności. Do tego konieczna jest także wiedza. Obecnie w ofertach różnych firm nie brakuje kursów survivalowych, które nie tylko stanowią przyjemną odskocznię od problemów życia codziennego, ale także dostarczają wielu pożytecznych informacji. Czego można dowiedzieć się, uczestnicząc w takim kursie? Przede wszystkim na takich zajęciach można zdobyć wiedzę odnośnie przygotowywania schronienia, rozpalania ogniska, zdobywania pożywienia, orientacji w terenie, pierwszej pomocy i wielu innych ciekawych kwestii.
Podróż survivalowa – wyposażenie
Na wypad survivalowy należy się dobrze zaopatrzyć. I nie chodzi tutaj o sprzęt elektroniczny i inne gadżety, a naprawdę podstawowy ekwipunek, który pozwoli przetrwać w lesie czy w górach.
Przebywanie z dala od cywilizacji wymaga przygotowania, także psychicznego. Jednak bez wątpienia każdy, kto spróbuje tego rodzaju aktywności, będzie chciał powrócić na łono natury, gdyż survival pozwala pokonywać własne słabości, przez co daje dużo satysfakcji. Ponadto pomaga się zrelaksować i zapomnieć o problemach.
Co jest koniecznym wyposażeniem każdego survivalowca?
Namioty turystyczne – bez namiotu trudno o spokojny nocleg. Warto więc wybierać wyroby sprawdzonych producentów. W przypadku wędrowania najlepiej spełnią swoje zadanie lekkie namioty turystyczne kopułowe z aluminiowym stelażem. Powinny być także wodoodporne (najlepiej takie o wodoodporności 3000 mm słupa wody) oraz mieć podklejane szwy.
Śpiwór – niezwykle ważny element wyposażenia survivalowca. W przypadku spania pod namiotem sprawdzi się śpiwór o komforcie cieplnym minimum 0°C. W sklepach znaleźć można śpiwór typu „mumia” lub „koperta”, jednak to pierwsze rozwiązanie jest o wiele bardziej korzystne. Może nie zapewnia dużo miejsca do spania, ale doskonale utrzymuje ciepło. Jeśli komuś zależy na jak najwyższej izolacji i dobrej kompresji, powinien zaopatrzyć się w śpiwór z ociepliną naturalną. Jeśli ważniejsze jest szybkie suszenie śpiwora, wówczas lepiej kupić śpiwór z wypełnieniem syntetycznym.
Plecak turystyczny – każdy fan survivalu musi posiadać plecak, w którym znajdzie się miejsce dla dobytku, m.in. ubrań, apteczki, ręcznika. Dobry plecak turystyczny to taki wyposażony w stelaż, ruchomy system nośny, pas piersiowy i biodrowy. Miłośnikom krótszych wypadów, np. dwudniowych, wystarczy mniejszy plecak ze zwykłymi szelkami i usztywnianym tyłem.
Podróż survivalowa to idealna aktywność dla wszystkich tych osób, które chcą pobyć z dala od cywilizacji i codziennych problemów. Pomaga się wyciszyć, a jednocześnie daje dużo satysfakcji. Każdy survivalowiec musi jednak mieć odpowiedni sprzęt: namiot turystyczny, śpiwór i plecak turystyczny to absolutny „must have” każdego miłośnika spędzania czasu na łonie natury. Ponadto nie można także zapominać o wiedzy i umiejętnościach, które są niezbędne do przetrwania w trudnym terenie.
Adam Mazguła: Pierwsza komunia i dziecko dowiaduje się, że do kochania nie są rodzice. Ważniejszy jest Bóg i jego namiestnik – ksiądz

Adam Mazguła
Każdy OBYWATEL ma prawo do wolności wyznawania swojej religii, ale, na litość Boską, pozwólcie tym dzieciom stać się przedtem OBYWATELAMI.
Pierwsze komunie, wiosna, miłości to chwile,
cieszą się dzieci, rodzice, czekają pedofile.
Dla naszych pociech najważniejsza jest mama, później tata i zaraz potem w hierarchii ważności do kochania ustawiają się wiecznie rozpieszczający dzieci – babcia i dziadek.
Dziecko w wieku ok. 8-9 lat dowiaduje się nagle, że do kochania nie są rodzice i dziadkowie, bowiem ważniejszy jest Bóg i jego namiestnik– ksiądz.
Każda pociecha chce być adorowana, akceptowana i ważna. Z jej punktu widzenia – to załamanie się systemu wartości. Na dodatek całemu aktowi powierzenia dziecka Bogu towarzyszy długi proceder przygotowań, chodzenie wraz z rodzicami na spotkania z księdzem i tłumaczenie o jego nowym obowiązku miłości. Oczekuje więc na tę miłość, której nie rozumie, przyjmuje wolę mamy i spodziewa się uznania ze strony otoczenia i rodziny za okazane posłuszeństwo. Przed nim piękny strój, ochy i achy nad jego wyglądem i postawą, ale przede wszystkim uczta na jego cześć i pierwszy drogi prezent!
Wmawia się więc dzieciom, że to wszystko dla nich – staną się ważniejsze i bardziej dorosłe, będą odpowiedzialne za swoje grzechy.
Obiektem tej nowej najważniejszej miłości nie jest wiszący na krzyżu okaleczony, obolały i umierający Chrystus, ale dobry i miły ksiądz. W oczach dziecka on jest ten najszlachetniejszy, on czyni dobro, to jego trzeba kochać i jemu, w czasie spowiedzi, powierzać swoje tajemnice. To on jest gospodarzem domu bożego i to on „podaje Boga do buzi”, a rodzice przed nim klęczą.
Ksiądz zdaje sobie sprawę ze swojej roli i często wykorzystuje tę sytuację w okrutny sposób. Jeśli nawet krzywda wyrządzona dziecku wyjdzie na jaw, to wierni i tak będą go bronić przed wymiarem sprawiedliwości, a biskup, co najwyżej przeniesie do innej parafii, gdzie też są dzieci.
Tak powstaje imperium kościoła – na bazie pozyskanych duszyczek w okresie największego zaufania dziecka do ludzi i wartości wyniesionych z domu oraz przez cały system kościelnej indoktrynacji.
Każdy OBYWATEL ma prawo do wolności wyznawania swojej religii, ale, na litość Boską, pozwólcie tym dzieciom stać się przedtem OBYWATELAMI.
Księża zaczęli racjonować przywileje wiernych. Znane są skandaliczne przypadki niedopuszczenia niepełnosprawnych do pierwszej komunii albo domagania się korzyści prywatnych dla kapłanów, którzy poprowadzą dziecko do komunii. To przykład buty, która kwitnie zawsze tam, gdzie system generuje rodzaj dopuszczenia. Jak zrozumieć duchownego, który kieruje się systemem wartości wiary katolickiej, a który dodatkowo tworzy wokół niepełnosprawnych dzieci atmosferę odrzucenia?
Rodzice maja prawo wychowywać dzieci zgodnie ze swoja wolą i przyjętym przez siebie wzorcem. Szkoda, że nie pozwalamy dzieciom żyć i dorastać w szacunku do wszystkiego, co je otacza, nie pozwalamy poznawać świata i oceniać go, nie dajemy możliwości, gdy staną się pełnoletnie, wyboru wiary i religii, zgodnie z ich świadomą wolą.
Nie liczmy na rezygnację duchownych z dotychczasowych praktyk.
Oni nie odpuszczą żadnej duszyczce, tak jak nie odpuścili miliomom innych zamordowanych w bestialski sposób za wiarę – wiarę, czyli systemu poddaństwa i wpływów.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Dariusz Stokwiszewski: Dotychczasowe rządy PiS, jako memento dla Polaków!

Dariusz Stokwiszewski
Jeszcze nigdy w najnowszej historii, tak niewielu nie spowodowało tak wiele zła w demokratycznej Polsce.
Nie wiem, na ile moja wizja Polski bez PiS (przynajmniej u władzy) ma uzasadnienie, bo partia ta pozornie „trzyma się mocno, cieplutko” (i poręczy), ale po tym, co wyprawia, jej czas musi nadejść. I nie jest zasadne pytanie o to „czy”?, tylko „kiedy”? to nastąpi. Mnie się wydaje, że będzie to szybciej niż później, na co wskazywać może widoczna już gołym okiem nerwowość „dojnej zmiany”. Nie bez znaczenia będzie przy tym niezwykle niska, według mnie, ocena skuteczności i kompetencji rządzących. Tak złej władzy po 1989 r. nie pamięta chyba nikt z nas, bo pamiętać nie może – ta jest najgorszą z możliwych.
Pisowska polityka demagogii, podwójnej moralności (wszechogarniającej obłudy), braku poszanowania dla konstytucji, prawa i zasad etyki nie tylko politycznej, lecz zwyczajnie ludzkiej, nepotyzm, kolesiostwo, wrogość do „innych”, ale też „swoich”, skok na majątek państwa w skali dotąd niespotykanej i marnotrawienie dobra narodowego, lekceważenie tej „gorszej” części narodu, bezsensowne „nękanie” zmarłych” dla prowadzenia perfidnej „gry smoleńskimi kartami”, to tylko część wybranych „grzechów” partii władzy. Myślę, że wkrótce już, w miarę zbliżania się terminu wyborów do samorządu, proces dewastacji państwa osiągnie jeszcze większą dynamikę.
Nie mniej ważnym zagadnieniem jest również kwestia legitymizacji ekipy rządzącej, przy czym nie myślę o niej (owej legitymizacji) w kategoriach prawa do sprawowania władzy, jako takiej. Myślę raczej o próbach zmiany dotychczasowego ustroju RP, dokonywanych poprzez destrukcję jej demokratycznych instytucji. Ostentacyjny brak poszanowania dla konstytucji nie tylko dezawuuje społeczną legitymizację do takiego właśnie postępowania władzy, ale powoduje coraz większą alienację Polski w środowisku międzynarodowym. Jest to tym bardziej nie do zaakceptowania, że tak naprawdę władza rządu, tak jak rola parlamentu są zwyczajnie iluzoryczne.
O stanie i działaniach państwa decyduje jedynie wola (czytaj: kaprys i „widzi mi się”) szeregowego posła – Jarosława Kaczyńskiego.
Na myśl natychmiast przychodzi tu skojarzenie ze współcześnie istniejącymi systemami autorytarnymi, w których wola jednostki stanowi „prawo”. Parafrazując stwierdzenie tego polityka sprzed paru tygodni, można byłoby rzec, że: vox populi vox Kaczyński, co wcale nie odbiegałoby od polskich realiów. Tego nie dostrzegają jedynie lub nie chcą dostrzec wyłącznie „ślepi”, wręcz fanatyczni „wyznawcy” PiS i związanego z nim dotąd, (choć na horyzoncie pojawiają się jakieś zapowiedzi zmian – nie na lepsze) toruńskiego TV i Radia Maryja. Obie te „firmy” wspierają niektórzy (a może i liczni) oligarchowie – jak kto woli, notable kościelni.
PiS od grubo ponad dwóch lat rządzi Polską, ale nie do końca. Do uzyskania pełni tego, co wcześniej nazwałem autorytaryzmem, potrzebna jest mu jeszcze (jak rybom woda) taka samo władza w samorządach. Jeśli tak będzie wyglądać „polski krajobraz po bitwie”, którą mają być nadchodzące wybory, to Polacy – wszyscy i bez wyjątku – poczują, czym tak naprawdę jest zamordyzm i brak demokratycznego państwa prawa. Gdyby pokusić się o kolejną parafrazę (wypaczającą i tym razem samą istotę rzeczy) i przytoczyć słynne już powiedzenie Winstona Churchilla, odnoszące się do zasług polskich lotników latających pod brytyjskim niebem podczas II wojny światowej, można byłoby rzec, że jeszcze nigdy w najnowszej historii, tak niewielu nie spowodowało tak wiele zła w demokratycznej Polsce.
Nie można w związku z tym dopuścić do tego, aby PiS przejął władzę nad samorządami, bo będzie to swoista cezura w nowej, odizolowanej od demokratycznego świata Polsce. Przejęcie samorządów da politykom „dojnej zmiany” (gotowym też na każde skinienie realnego wówczas „władcy”, jakim zostanie Kaczyński), carte blanche (tj. wolną rękę we wszystkim). Po nim schedę, o którą już „buldogi walczą pod dywanem”, przejmie kolejny partyjny watażka. W efekcie dojść może m.in. do tego, że inteligencja będzie się wstydzić „niespracowanych rąk”, jak to drzewiej bywało w reżimach dalekowschodnich, ale nie tylko. Boże chroń nas przed taką Polską!
Jednak pamiętać tu należy o pewnej dobrej, dla Polski, kwestii; otóż uzyskanie przez PiS władzy w samorządach da mu możliwości dalszego łamania wszelkich dotychczasowych praw i/lub zasad, pozwalając na tworzenie korzystnych, z punktu widzenia tej partii, bubli prawnych, jednak pozbawi go, tak potrzebnych do działania, pieniędzy. Politycy UE nie są, tak jak chciałby tego PiS, naiwnymi idiotami, dającymi ogromne środki pieniężne swoim adwersarzom, bo tak jest RP (a nie jej obywatele) postrzegana na Zachodzie. Jeśli więc kasa państwa będzie pusta, to przyjdzie refleksja. Jednak tak ogromnych zniszczeń nie tylko w sferze praworządności, demokracji, ale także świadomości oraz poczucia własnej wartości Polaków, nie da się już odwrócić! W każdym razie zajęłoby to bardzo dużo czasu, którego już niestety nie mamy!
Dariusz Stokwiszewski












