3 maja w Nysie miało miejsce dość niecodzienne zdarzenie..
3 maja w Nysie miało miejsce dość niecodzienne zdarzenie. Podczas tradycyjnych uroczystości pod pomnikiem „Patriotom Polskim” w czasie wystąpienia lokalnego przewodniczącego PiS-u, płk rez. Adam Mazguła wyszedł przed mównicę i pokazał przemawiającemu Konstytucję RP.
Wszyscy zamilkli, nikt nie zareagował, z wyjątkiem posła Janusza Sanockiego, który spytał:
– Czy jest tu jakiś lekarz?
Wtedy pułkownik, odwróciwszy się do niego również jemu pokazał konstytucję.
– Panu też polecam, panie pośle – powiedział A. Mazguła. J. Sanocki zamilkł. Wyraźnie nie był przygotowany na taką ripostę.
Płk rez. Adam Mazguła nie po raz pierwszy wykazał się taką postawą w obronie Konstytucji RP. W dniu jej święta przypomniał o treści składanej przez żołnierzy przysięgi… „stać na straży konstytucji”!
Trzeba przyznać, że jest konsekwentny w swoim postępowaniu.
Bogusław Krzyżak
Adam Mazguła: Honor generała

Adam Mazguła
Panie generale, często widuję w przekazach medialnych tego szeregowego posła nie tylko w nieświeżej marynarce, ale i w brudnych butach. Czy i z tym zamierza Pan coś zrobić? Tak tylko pytam?
Z wielkim zażenowaniem przeczytałem informację, że generał dywizji osobiście dostarczył prezesowi PiS-u kule, w związku z jego problemem z chodzeniem.
Panie gen. dyw. prof. dr. hab. n. med. Grzegorzu Gielerak,
nie jest Pan tylko lekarzem medycyny, ale i generałem Wojska Polskiego. Nieczęsto się zdarza, że profesor otrzymuje tak wysoki stopień należny dowódcom najwyższych szczebli dowodzenia armią.
Przysięgał Pan „stać na straży konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego”. Jakim to konstytucyjnym przełożonym jest dla Pana poseł, J. Kaczyński? Czyje to kule podarował Pan prezesowi partii politycznej? Czy zatem Pańska służba jest nadal apolityczna?
Jeśli uważa Pan, że postąpił jak przystoi generałowi WP, to dlaczego nie założył Pan munduru z medalami i nie przyjechał z asystą wojskową, a jedynie medyczną.
Często widuję w przekazach medialnych tego szeregowego posła nie tylko w nieświeżej marynarce, ale i w brudnych butach. Czy i z tym zamierza Pan coś zrobić?
Tak tylko pytam?
„Kaczyński chodzi o kulach. Dyrektor szpitala i pielęgniarka przywieźli mu je do domu”. W ten właśnie sposób państwo PiS i Jarosław Kaczyński pokazuje gdzie ma zwykłych ludzi… ⬅️ pic.twitter.com/hDYZ3xahWI
— ™ (@radkosky) May 2, 2018
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Prawdziwy Iron-Man Richard Browning zaprezentował w Dubaju swój kostium umożliwiający latanie
Prawdziwy „Iron Man” jak nazywany jest przez media na całym świecie angielski wynalazca, przedsiębiorca, były wojskowy armii Wielkiej Brytanii Richard Browning zademonstrował swój kostium umożliwiający latanie i odbył krótki lot podczas wystawy Gulf Information Security Expo and Conference (GISEC) w Dubaju.
Richard Browning w marcu 2017 roku założył Gravity Industries Ltd, firmę odpowiedzialną za rozwój projektu „Daedalus Mark 1” – kombinezon lotniczy wykorzystujący sześć miniaturowych silników odrzutowych do lotu w pionie.
Do kontrolowania prędkości oraz kierunku lotu Browning używa silników sterowanych rękami, podczas gdy wyświetlacz wewnątrz hełmu informuje o zużyciu paliwa i przekazuje inne niezbędne informacje.
Richard Browning w swoim kombinezonie Daedalus, osiągnął niebywałą, jak na tego typu przedsięwzięcia prędkość. Przeleciał ponad 100 metrów z prędkością 51,53 km/h. Komisja Rekordów Guinnessa postanowiła przyznać mu ustanowienie rekordu za największą prędkość w kontrolowanym ciałem odrzutowym kombinezonie.
Możliwości swojego kostiumu Richard Browning zaprezentował 1 maja tego roku gościom wystawy Gulf Information Security Expo and Conference (GISEC) w Dubaju.
Budowa „stroju Iron Mana” pochłonęła ok. 50 tys. dolarów. Nie wiadomo czy Richard Browning zamierza skomercjalizować swój wynalazek, jednak jego potencjał docenili już inwestorzy, którzy włożyli w firmę Browninga 650 tys. dolarów.
(df) thefad.pl
Projekt unijnego budżetu na lata 2021-2027 już w Parlamencie Europejskim: Pieniądze za praworządność i dla strefy euro
Komisja Europejska zaproponowała powiązanie unijnych funduszy z praworządnością, co jest skutkiem sporów Brukseli z Polską. Polityka spójności miałaby skurczyć się o 7 proc., a wspólna polityka rolna o 5 proc.
Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zaprezentował dziś w Parlamencie Europejskim projekt unijnego budżetu na okres 2021-2027, w którym górny pułap wydatków wynosi 1135 mld euro, czyli około 1,11 proc. unijnego dochodu narodowego (w obecnej siedmiolatce to około 1 proc.). To początek batalii budżetowej, która może zakończyć się dopiero w drugiej połowie 2019 r. Głównie Holandia, Dania i Szwecja będą zapewne próbowały zmniejszyć budżet zaproponowany przez Komisję Europejską, która zwykle jest hojniejsza od krajów członkowskich.
Ogromną nowością jest propozycja zawieszania funduszy UE za niespełnianie wymogów praworządności i „należytego zarządzania funduszami”.
– Musimy mieć pewność, że w razie wątpliwości w sprawie wydawania funduszy będzie to rozstrzygane przed niezawisłymi sądami. I że nie będziemy mieć wątpliwości co do niezależności wymiaru sprawiedliwości – tłumaczył europosłom komisarz UE ds. budżetu Guenther Oettinger. Ta propozycja to bezpośredni skutek sporu Polski z Brukselą o praworządność.
Decyzja Komisji Europejskiej o zawieszeniu funduszy będzie mogła być zablokowana przez Radę UE (ministrowie krajów Unii) wyłącznie większością 55 proc. krajów UE reprezentujących 65 proc. ludności Unii. Obecnie postępowanie w ramach pierwszego etapu dyscyplinującego art. 7.1. Traktatu UE może być zawetowane przez zaledwie 20 proc. krajów UE bez względu na ich ludność.
Cięcia w polityce spójności
Nowe rozporządzenie praworządnościowe musi być zatwierdzone w większościowym głosowaniu Rady UE i Parlamentu Europejskiego, więc Polska czy Węgry nie będą mogły go zawetować. Jeśli wejdzie w życie, będzie najgroźniejsze dla polityki spójności i rolnej. Przykładowo przy zawieszeniu funduszy UE na programy studenckie (Erasmus) kraje członkowskie będą musiały łożyć na nie ze swych krajowych budżetów, by nie ucierpieli beneficjenci niemający wpływu na kłopoty wymiaru sprawiedliwości.
Komisarz Oettinger ogłosił, że polityka spójności zostanie obcięta o 7 proc. (do ok. 330 mld w cenach z 2018 r.), a rolna – o 5 proc. Poważnie zwiększy się pula na ochronę granic i zarządzanie migracją (30 mld) oraz unię obronną (27 mld). Około 55 mld euro będzie zarezerwowane na programy dla krajów euro (i szykujące się szybkiego wejścia do eurolandu), co jest formą „budżetu strefy euro” wydzielonego wewnątrz budżetu UE.
Polska może stracić nawet 10 mld euro
Polska w obecnej siedmiolatce ma 82 mld euro w polityce spójności (w tym 5 mld zarządzane centralnie z Brukseli), 21 mld na dopłaty rolne oraz 10,9 mld na programy rozwoju obszarów wiejskich. To łącznie 113,9 mld euro w cenach z 2011 r., co dla zachowania realnej wartości powinno przełożyć się na 128,7 mld euro w cenach z 2018 r.
Zaprezentowany projekt budżetu UE na okres 2021-27 nie pozwala na dokładne wykalkulowanie funduszy dla Polski. Wedle bardzo wstępnych wyliczeń Polska może stracić w polityce spójności 8-10 mld euro.
Dokładniejsze rachunki będą możliwe w drugiej połowie maja, kiedy Komisja Europejska przedłoży projekt szczegółowych przepisów o polityce spójności i rolnej.
Polska może stracić w Europejskim Funduszy Społecznym (13 z 82 mld w polityce spójności) przez wprowadzenie nowych kryteriów przy jego podziale. Obecnie opiera się na wielkości gospodarki, ale – wedle projektu, który udało nam się poznać – od 2021 r. przy podziale Europejskiego Funduszu Społecznego miałaby też być uwzględniona m.in. stopa zatrudnienia oraz liczba imigrantów w poszczególnych regionach.
Komisja Europejska zaproponowała nowe formy finansowania budżetu UE (m.in. z certyfikatów na emisje CO2 oraz podatku od tworzyw sztucznych), ale głównym źródłem miałyby pozostać składki z budżetów krajów UE.
REDAKCJA POLECA
Nasiona konopi a polskie prawo. Gdzie kupić nasiona marihuany?
Najpierw sprecyzujmy co nazwiemy marihuaną nie każdy bowiem wie, że nie wszystkie rodzaje konopi to rośliny wykazujące właściwości narkotyczne.
Konopie to także używane od tysięcy lat rośliny przemysłowe. Tak więc jak rozróżnić, z którą rośliną mamy do czynienia?
Zdecydowanie łatwiej jeśli mamy do czynienia z rozwiniętymi już a najlepiej kwitnącymi roślinami, wtedy nie trzeba być wielkim specjalistą by stwierdzić, która roślina to ta przemysłowa a która posiadająca właściwości psychoaktywne.
Konopie przemysłowe to rośliny jednopienne z kolei te które nazwać możemy marihuaną są wielopienne. To najszybszy i najprostszy sposób, jednak znacznie większym problemem będzie rozróżnienie gdy mamy do czynienia z nasionami. Jest to bardzo trudne i nie ma chyba na to żadnego sprawdzonego i uniwersalnego sposobu. Dlatego tak ważną rzeczą jest sprawdzone źródło, na świecie istnieje bardzo wielu producentów nasion konopi zarówno tych przemysłowych jak również marihuany.
Nasiona konopi a polskie prawo
W Polsce zarówno sprzedaż jak również posiadanie nasion konopi indyjskich jest legalne, nielegalna jest natomiast hodowla i uprawa.
Przepisy stanowią za legalną uprawę konopi, których poziom THC nie będzie wyższy niż 0,2%. Marihuana natomiast posiada od około 10% do ponad 23% w zależności od odmiany. Odmiany z niższą zawartością THC zazwyczaj posiadają przewagę genów sativa i odpowiedzialne są za takie odczucia jak pobudzenie, ekscytacja niekiedy wręcz euforia, z kolei odmiany posiadające wyższe wartości THC to rośliny gdzie przeważa gen indica, powodują one uczucie odprężenia, relaksu a w większej ilość senność. Często wykorzystywane w medycynie.
Jeśli już zdecydowaliśmy się kolekcjonować nasiona marihuany, pytanie gdzie je nabyć?
Obecnie kolekcjonerzy mają bardzo wiele możliwości, na świecie istnieje kilkadziesiąt firm zajmujących się produkcją feminizowanych nasion marihuany. Pierwsze firmy powstały w Holandii już w latach osiemdziesiątych, niektóre z nich przetrwały do dziś i cieszą się ogromną renomą.
Do producentów „prekursorów” na pewno zaliczyć można Dutch Passion, aktualnie chyba najbardziej znana marka w branży, ponadto do topowych producentów zaliczyć można Sensi Seeds, Dinafem oraz Royal Queen Seeds. Obecnie większość producentów, którzy są na rynku pochodzi z Holandii i Hiszpanii.
W ostatnich latach ze względu na zmiany prawne jakie miały miejsce u naszych południowych sąsiadów, powstało kilku producentów, na wyróżnienie na pewno zasługuje Victory Seeds, który w swojej ofercie posiada ma 50 odmian feminizowanych nasion konopi w tym ponad połowę stanowią odmiany kwitnące automatycznie.
Sklepy z nasionami konopi
Wiemy już skąd pochodzą najlepsze odmiany nasion konopi jednak nadal nie wiemy gdzie można je nabyć.
Każdy z większych producentów, posiada swoje własne sklepy zarówno w kraju gdzie ma swoja siedzibę jak również sklepy wysyłkowe (internetowe). Ponadto w naszym kraju funkcjonuje kilkanaście jak już nie kilkadziesiąt internetowych sklepów, które w swoich ofertach mają nasion bardzo wielu producentów.
Sklepy cieszące się większą renomą posiadają także swoje stacjonarne odpowiedniki, przeważnie usytuowane są one w większych miastach. Dlatego warto sprawdzić czy w miejscu gdzie aktualnie się znajdujemy bądź w okolicy nie ma stacjonarnych sklepów z kolekcjonerskimi nasionami marihuany.
Znanym i sprawdzonym sklepem z kilkuletnią już historią z pewnością jest seedbank nasionamarihuany.com.pl, który na rynku jest do stycznia 2013 roku, oprócz sklepu wysyłkowego posiada trzy sklepy stacjonarne w Krakowie, Łodzi oraz Kielcach. Możliwy jest również odbiór osobisty pestek konopi w Warszawie, czy Radomiu. Jest to jeden z wielu wiarygodnych sklepów gdzie można nabyć eksponaty do naszej kolekcji.
Nie namawiany nikogo do uprawy ani palenia marihuany, jest to w Polsce zabronione i karane!
Więcej o nasionach marihuany przeczytać można na stronie nasionamarihuany.edu.pl
Randkowanie na Facebooku i „czysta historia” – Mark Zuckerberg zapowiada zmiany i nowe funkcje
Facebook wkrótce zaoferuje nową funkcję umożliwiającą randkowanie oraz narzędzie do ochrony prywatności użytkowników „czysta historia”, które umożliwi skasowanie historii przeglądania – poinformował we wtorek Mark Zuckerberg.
„Clear History” – „czysta historia”
„Przeglądarki internetowe wyposażone są w proste sposoby czyszczenia plików cookie i historii przeglądania. Wiele witryn internetowych wykorzystuje pliki cookie do poprawnego działania, jednak powinniśmy mieć możliwość czyszczenia swojej historii, gdy tylko będziemy tego chcieli. Budujemy podobną wersję czyszczenia historii na Facebooku. Będzie to prosty sposób kontroli, tak aby wyczyścić historię przeglądanych na Facebooku stron – w to kliknęliśmy i tak dalej” – poinformował Mark Zuckerberg.
„Gdy wprowadzimy tę aktualizację, będziecie mogli zobaczyć informacje o aplikacjach i witrynach, z którymi jest powiązane nasze konto. Będzie można usunąć te informacje z konta bądź wyłączyć możliwość zapisywanie tych informacji”. – dodał.
Serwis randkowy
Również we wtorek Zuckerberg poinformował, że Facebook zaoferuą opcjonalną usługę umożliwiającą randkowanie, kładąc nacisk na ochronę prywatności. Nowa funkcjonalność to przycisk w kształcie serca umieszczony w prawym górnym rogu aplikacji Facebooka, którego naciśnięcie spowoduje przejście do profilu randkowego.
(df) thefad.pl
Pokolenie Y w pracy
Pokolenie Y, czyli milenialsi to jedna z najczęściej omawianych grup pracowniczych. W Polsce najczęściej do ich szeregów zaliczane są osoby urodzone w latach 1984-1997. Definiowanie milenialsów nie jest do końca ustalone, dlatego też w Stanach Zjednoczonych Ameryki spotkać możemy się definicją obejmującą urodzonych nawet w roku 1980. Bez względu jednak na ramy czasowe- są to osoby młode, które stanowią trzon rynku pracy.
Tajemnicze pokolenie Y
Po raz pierwszy z nazwą pokolenia Y spotkaliśmy się w roku 1993. Ówczesny redaktor pisma Advertising Age poświęcił tego typu osobom kilka stron, czego wynikiem okazała się żywa dyskusja, która rozgorzała w wielu krajach.
Dlaczego jedna milenialsi są tak ważni? Dlaczego pracodawcy ich lubią, lub też wręcz nie cierpią? Dlaczego przez jednych uznawani są za cenny nabytek, podczas gdy pozostali chcieliby się pozbyć ich jak najszybciej?
Odbiór pokolenia Y bezpośrednio związany jest z własną przynależnością do danej generacji. Pokolenie X, czyli osoby urodzone przed 1980 rokiem, ale nie wcześniej niż w roku 1961, zazwyczaj negatywnie nastawione są do młodszych kolegów. Fakt ten związany jest nie tylko z gorszą jakością wykształcenia pokolenia X, ale również bezsensownością jego zachowań. Pokolenie X nazywane jest również pokoleniem PRL. Osoby urodzone w tym okresie pełne są kłamliwych przekonań oraz brak im pewności siebie. Stan ten jest wynikiem panujących w owym czasie uwarunkowań kulturowych oraz geopolitycznych. Przez pokolenie X zazwyczaj przemawia zazdrość, która nie jest w efektywny sposób tłumiona.
Pokolenie Y- co o nim wiemy?
Pokolenie Y zgodnie z najnowszą definicją podzielić można na tzw. wczesne i późne. Do grupy późniejszej (czyli tzw. młodszych milenialsów) zaliczamy osobników urodzonych w latach 1990-2000 (często rok ten podawany jest za koniec pokolenia Y). Urodzeni w przedziale czasowym 1980-1990 to milenialsi starsi (pokolenie wcześniejsze).
Milenialsi to osoby aktywne, pełne entuzjazmu do otaczającego je świata, a przede wszystkim go ciekawe. Dzięki szerokiemu dostępowi do sieci internetowej, ich życie kręci się wokół kuli ziemskiej, a nie jak to miało miejsce wcześniej wokół rodzinnej miejscowości.
Jak zauważają analitycy polskiego rynku pracy- milenialsi to dobrzy pracownicy w branżach takich jak sektor sprzedażowy czy informatyczny. Ich chęć poznania jak największej liczby doświadczeń, sprawia że często zmieniają oni pracę i nie są związanie z pracodawcą dłużej niż 2 lata. Dla jednych może być to zaleta, podczas gdy dla firm z ugruntowaną pozycją rynkową jest to niewątpliwie wada. Dzięki swojemu zapałowi pokolenie Y wykonuje powierzone zadania perfekcyjnie, czego wynikiem są zawsze przekroczone plany sprzedażowe oraz wypracowane normy. Dla pokolenia Y nie istnieje niemożliwe, dzięki sieci internetowej oraz znajomym rozsianym po całym globie- wszystko da się zrobić.
Motywacja do pracy? A co to takiego?
Pomimo swojego wrodzonego zapału, milenialsi podobnie jak inni pracownicy potrzebują motywatorów. Ze względu na szerokie zaznajomienie się z otaczającym światem, czynniki ich motywujące muszą być wysublimowane i wyszukane. Za najlepszy z nich uznaje się jak dotąd zagraniczne podróże.
Chęć zwiedzania świata jest tak silna, że milenialsi nie zawahają się użyć każdej broni, by tylko zdobyć wymarzony cel. Karty sportowe czy darmowa opieka zdrowotna nie są dla nich nowością, dlatego też nie są uznanymi czynnikami motywującymi. W przypadku milenialsów dobrym sposobem nie są także bony podarunkowe czy dodatkowe premie pieniężne. Kult podróży jest na tyle silny, że warto wykorzystać go w przypadku większości przedstawicieli pokolenia Y.
Artykuł został przygotowany we współpracy z NAIS
Dariusz Stokwiszewski: PiS i opozycja. Kto i kogo obciąża wstydliwym dziedzictwem „Targowicy”?

Dariusz Stokwiszewski
Gdyby zastosować paralelę (analogię) do osiemnastowiecznej niezwykle podobnej sytuacji, to kto powinien być nazwany „targowiczaninem”? Czy ten, kto Konstytucję łamie, czy ten, który jej broni? Nie muszę chyba dodawać, że jest to kolejne z moich pytań, które potraktować należy, jako figurę czystą retoryczną.
Wkrótce kolejne święto państwowe, którego celem będzie uczczenie rocznicy uchwalenia tzw. Konstytucji 3 Maja; tym razem 227.
Konstytucja spowodowała, że XVIII wieczna Polska stała się jednym z ówczesnych prekursorów postępu społecznego w Europie i na świecie. Polska droga do Europy zaczęła się właśnie wtedy, w maju 1791 r. Warto o tym pamiętać szczególnie dzisiaj!
227 lat temu, 3 maja 1792 roku, zakończył obrady sejm czteroletni, którego największym osiągnięciem było uchwalenie, drugiej w Europie i trzeciej na świecie (odpowiednio: po Szwecji i Stanach Zjednoczonych) nowoczesnej Konstytucji, określającej ustrój, a także (w zakresie bardzo ograniczonym) system społeczny Rzeczypospolitej. W odróżnieniu od kwestii społecznych, to właśnie system polityczny poddano gruntownej przebudowie. Konstytucja ustanawiała zwierzchnictwo władzy ustawodawczej (art. 6) nad wykonawczą (art. 7). System oparto na zwierzchnictwie narodu oraz trójpodziale władzy, co stanowiło niezwykle ważne novum w polskim systemie politycznym.
Posłowie – członkowie Izby poselskiej w liczbie 204 – stali się też, od chwili uchwalenia tej ustawy, przedstawicielami całego narodu polskiego. Izba poselska uzyskała też bardzo szerokie kompetencje ustawodawcze. Pozostawiono również niezmieniony, dwuizbowy jej charakter. Bez względu na to, że z dzisiejszego punktu widzenia przemiany te mogą się wydawać niewystarczające, to na ówczesne warunki, były wręcz rewolucyjne.
Wśród autorów ustawy zasadniczej byli m.in.: król Stanisław August Poniatowski, Ignacy Potocki i ks. Hugo Kołłątaj. Przeciwnicy, prorosyjscy opozycjoniści, skupieni byli wokół ambasadora tego kraju w Polsce. Ze znanych nazwisk tej grupy wyróżnić należy m.in.: Szczęsnego Potockiego, Xawerego Branickiego i Seweryna Rzewuskiego, którzy zostali uznani za zdrajców narodu, choć w przeciwieństwie do innych targowiczan, zdołali się uratować i uniknęli śmierci w czasie powstania kościuszkowskiego (1795 r.). Od czasu konfederacji targowickiej, określenie „targowica” i jego odmiany, postrzegane są w Polsce negatywnie – jako synonim zdrady państwa i narodu.
Dzisiejsza Polska 2018 roku zasadniczo różni się od tamtej, osiemnastowiecznej, targanej wewnętrznymi i zewnętrznymi konfliktami, które poprzedzone były także nieustającymi wojnami poprzedniego stulecia. A były to niezwykle długotrwałe i niszczycielskie wojny, prowadzone często nawet z kilkoma wrogami jednocześnie. Świetnie zmagania te opisują przedstawiciele polskiego romantyzmu. Dla mnie niemal od „zawsze” najbliższa była proza Henryka Sienkiewicza, „ku pokrzepieniu serc Polaków”, podczas najtrudniejszych chwil, w historii naszej Ojczyzny.
Między innymi dzięki polskim patriotom, także tym piszącym, nieśmiertelny duch wolnej Polski nie zaginął. Po 123 latach niewoli Polska powstała jak feniks z popiołów! Wolność nie trwała jednak zbyt długo; po niespełna 20 latach rozpoczął się po raz kolejny koszmar, jakim była II wojna światowa. Potem były także ponad czterdziestoletnie rządy Polaków, ale służących innemu panu. To też się skończyło (tak się wtedy wydawało), gdy na przełomie lat 80. i 90. XX wieku, po raz kolejny wybiliśmy się na niepodległość, którą ugruntowało (to także wydawało się oczywiste) nasze członkostwo najpierw w NATO, a następnie w Unii Europejskiej. W Unii, która według zapisów traktatowych jest też naszą drugą, tylko nieco większą Ojczyzną. Mamy więc trzy kategorie Ojczyzn: te małe (nasze wioski i miasteczka i miasta), tworzące wspólnie naszą ojcowiznę – Polskę i wreszcie jest także ta trzecia – składająca się do niedawna z 28 państw europejskich, zjednoczonych pod wspólnym sztandarem wartości demokratycznych i wolności obywatelskich. Jako że je uznajemy, nie możemy traktować Unii Europejskiej, jako „ciała obcego” czyhającego, na naszą zgubę. Unia jest tym, do czego dążyliśmy, o czym marzyliśmy przez dziesiątki lat. Nie możemy teraz, zwłaszcza po tym, jak tyle dobrego sprawiło nasze czternastoletnie członkostwo we Wspólnocie, dąsać się czy obrażać, kiedy dojrzałe demokracje zwracają nam uwagę na łamanie naszej (sic!) Konstytucji i demokracji – wartości uniwersalnej!
Nie możemy obrażać się, kiedy właśnie to się dzieje na oczach naszych oraz obywateli państw unijnych – bo to prawda. Nie wolno także obrażać tych Polaków, którzy widząc szkodliwe dla nas działania, próbują spowodować (poprzez instytucje UE, w których nasi przedstawiciele także uczestniczą) powrót do porządku prawno – konstytucyjnego, który jest niemal codziennie łamany! Stanisław August tuż po podpisaniu Konstytucji 3 Maja na nią właśnie przysięgał i to nawet dwukrotnie. Na obecną Konstytucję RP, uchwaloną w 1997 r., przysięgali też obecny prezydent Polski Andrzej Duda i kolejni przemierzy RP; za rządów PiS i jego koalicjantów. Przysięgali, a jednak ją łamią. Depczą obowiązującą w Polsce Ustawę Zasadniczą – dokument o najwyższej randze prawnej.
Wiele osób z rządzącego obozu, w tym posłów i senatorów PiS, SP i reszty politycznego planktonu nazywają przy każdej nadarzającej się okazji „targowiczanami” posłów PO, .N PSL oraz innych sił patriotycznych, stających w obronie Konstytucji. Gdyby zastosować paralelę (analogię) do tamtej, osiemnastowiecznej niezwykle podobnej sytuacji, to kto powinien być nazwany „targowiczaninem”? Czy ten, kto Konstytucję łamie, czy ten, który jej broni? Nie muszę chyba dodawać, że jest to kolejne z moich pytań, które potraktować należy, jako figurę czystą retoryczną.
Dariusz Stokwiszewski
Adam Mazguła: Jak taka fajtłapa mogł nas, jako naród, tak upodlić? Panie J. Kaczyński, jest Pan mistrzem hipokryzji

Adam Mazguła
Odkąd, za pomocą kłamstw wyborczych, doszedł Pan do władzy, staram się zrozumieć, jak to się mogło stać? Im więcej o Panu wiem, tym bardziej jestem zdumiony, jak Pan mógł oszukać większość społeczeństwa. Nie mam wątpliwości - żeby tego dokonać, trzeba było mieć doświadczenie i niejeden przekręt na sumieniu
Panie J. Kaczyński,
1 maja znowu faszyści, ochraniani przez Pańską PiS-owską policję, maszerowali przez Warszawę, unosząc dumnie swoje wielkie flagi. Nad miastem, które tacy sami faszyści zrównali z ziemią w 1944 r. Zamordowali przy okazji setki tysięcy warszawiaków. A Pan siedzi w swoim bunkrze na Nowogrodzkiej i się cieszy?
Władza w Pańskim wydaniu – to szczucie i dzielenie ludzi. Czy cokolwiek zrobił Pan w swoim życiu bez oglądania się na słupki sondaży? Czy cokolwiek zrobił Pan zgodnie z obowiązującym prawem?
Odkąd, za pomocą kłamstw wyborczych, doszedł Pan do władzy, staram się zrozumieć, jak to się mogło stać? Im więcej o Panu wiem, tym bardziej jestem zdumiony, jak Pan mógł oszukać większość społeczeństwa. Nie mam wątpliwości – żeby tego dokonać, trzeba było mieć doświadczenie i niejeden przekręt na sumieniu. Takie nauki zwykle wynosi się z domu, dorastając w przekonaniu, że prawo jest na usługach tych, którzy mają władzę. Problem tkwi tylko w tym, jak do tej władzy dojść. Ale Pan wie, że nie liczy się droga, liczy cel.
Panie J. Kaczyński,
jak to się stało, że wychowywał się Pan z zrujnowanej Warszawie, gdzie nie było NIC, a Panu niczego nie brakowało, nie zaznał Pan głodu? Rodzice otrzymali willę po bohaterze narodowym. Ojciec wyjeżdżał za granicę, a Pan wraz z bratem jako mali chłopcy występowali w główniej roli w filmie produkcji państwowej. Jakim cudem, gdy nie udało się uzyskać świadectwa do następnej klasy, przejście do innej placówki zapewniło nie tylko tę promocję, ale i dopuszczenie do matury?
Kto kiedykolwiek słyszał, żeby jakiś student nie ukończył studiów z tytułem magistra, tylko od razu doktorat (i to z wyróżnieniem)?
Kiedy w PRL-u okazało się, że promotorzy stalinowskich czystek nie mogą liczyć na kariery, musiał Pan zmienić swoją drogę do władzy. Lech włączył się do ekipy L. Wałęsy, B. Geremka i T. Mazowieckiego. Pana podobno nazwali „TW Balbina” – nie rozumiem, dlaczego?
Panie J. Kaczyński,
dlaczego nie wyjaśni Pan sprawy pieniędzy Porozumienia Centrum? Jak to się stało, że tylko Pańska partia ma majątek w Warszawie? Czy dlatego powołał Pan komisję śledczą, by zwrócić uwagę na innych, tuszując swój udział w przekrętach?
Czy nie jest tak również z aferą Amber Gold, która jest zasłoną miliardowych przekrętów PiS-u w SKOK?
Czy ustawa dezubekizacyjna – to wyrzut sumienia i zmazywanie swoich win, zemsta na tych, którzy pamiętają donosicieli PRL -u?
Czy ustawa degradacyjna – to kolejny wyrzut sumienia, za unikanie obowiązkowej służby wojskowej, której Pan nie odbył?
Jest Pan mistrzem hipokryzji, ale i kłamcą publicznym. Potrafił Pan dla osiągnięcia władzy obiecać, że gdy Lech Kaczyński zostanie prezydentem, to Pan nie będzie premierem. Władza jest celem, a nie drogą, tak?
Trudno opisać Pana podłości w kilku zdaniach z zachowaniem formuły krótkiego felietonu – tyle jest tych „epizodów”…
Panie J. Kaczyński – myślę, że zrozumiał Pan po wielokrotnie przegranych wyborach, że mądrzy ludzie nigdy Pana nie wybiorą.
Wszyscy widzieli, że Pan kłamie, oszukuje, buduje mafijne powiązania, a jedyną Pańską stałą cechą jest unikanie odpowiedzialności. Dlatego skierował się Pan, jak każdy rasowy bolszewik, do mas robotniczo-chłopskich, ludzi słabo wykształconych, otumanionych wiarą, ludzi podatnych na manipulację, że wszyscy są winni ich niskiej pozycji społecznej, tylko nie oni sami. Myślą, że wszyscy ich okradają, a najbardziej Unia Europejska.
Rozpowszechnia Pan swoją prawdę o nieznanych polskich bohaterach, prawdziwych Polakach, których spotkała krzywda i niesprawiedliwość, podobnie jak tych, do których adresuje Pan swój przekaz.
Panie J. Kaczyński,
inną Pana cechą jest umiejętność przekupywania ludzi.
Kupuje Pan wszystkich, którzy są potrzebni dla ciągłości władzy. Tak postępuje Pan w programie 500+ czy niebotycznych dotacjach dla Kościoła. Tak powstał system ogromnych nagród dla wiernych PiS-owców, urzędniczych miernot, a i wielu innych, mających problem z przestrzeganiem prawa. To dlatego najważniejszy przekaz medialny narzucają zwykli prostacy, jak „profesor Krycha” czy „jenot”.
Pański sztandarowy prokurator stwierdził ostatnio na spotkaniu, że telewizja publiczna nie jest dla inteligentnych, ale dla Pańskich wyborców. „Ciemny lud to kupi” – jak mawia Pański propagandzista, J. Kurski.
Organizując żywiołowy, nieprzygotowany lot do Katynia, chciał Pan patriotycznego rozpoczęcia prezydenckiej kampanii wyborczej, a z pewnością przyczynił się Pan do śmierci 96 osób. Ale i to potrafił Pan przekuć na sukces wyborczy. Stało się tak, dlatego że ludzie uczciwi współczuli i trwali w pamięci dla ofiar wypadku bylejakości, nieudacznictwa i chciejstwa. A Pana żałoba – to dalsza walka o władzę… Natychmiast wykorzystał Pan to współczucie i zaatakował, szczuł na wszystkich, których dałoby się uderzyć oskarżeniem, tworzył atmosferę zamachu, zmowy międzynarodowej, zdrady innych partii i boskości postaw „poległych za ojczyznę”.
Nawet po 8 latach wyjmuje Pan ofiary tej katastrofy z trumny – dla polityki i dla wiary. Bo może uda się zrobić aferę z czyjejś urwanej ręki złożonej w innym grobie.
Pańska obsesja budowania swojego wizerunku prawego, sprawiedliwego i jedynie prawdziwego Polaka pozwala na brak szacunku dla rodzin zmarłych, dla ich zdania i uczuć. Pański cel jest najważniejszy!? Władza, władza, władza!
Mnie nurtuje inna kwestia: jak taki nieudacznik, zwykła fajtłapa bez umiejętności prowadzenia samochodu, konta bankowego mogła nas, jako naród, tak sponiewierać i upodlić?
Gra Pan wszystkim, ubliża Polakom, dzieli ich. Za dotację i poparcie wyzwolił Pan ideologię śmierci – nacjonalizm i faszyzm. Tworzy Pan ochronę dla organizacji bojówkarzy, którzy chcą „Boga i śmierci wrogów ojczyzny”. Zastanawiające, że oni tych wrogów szukają w naszym społeczeństwie.
Zniszczył Pan demokrację i zniszczył podstawowy akt prawa w Polsce – konstytucję, bo nie chce Pan ograniczeń dla swojej ciężko zdobytej władzy. Nie chce Pan unii, bo, jak ma Pan w zwyczaju, nie ma Pan potrzeby liczenia się ze zdaniem innych.
Domaga się Pan ochrony nieuleczalnych płodów, ale nie wzrusza Pana los niepełnosprawnych. To jest Pańskie oblicze hipokryzji.
Panie J. Kaczyński,
zniszczył Pan polski parlament. Nie ma tworzenia prawa, nie ma nawet dyskusji, jest dyktatura partyjna i Pan – największy w historii niszczyciel naszego kraju.
Jest Pan najbardziej zdemoralizowanym człowiekiem, któremu prędzej czy później suweren odbierze władzę. Mam nadzieję, że za zniszczenia, jakich Pan dokonał pozostanie Pan w zapomnieniu i samotności, bez szans na jakąkolwiek władzę.
Jeśli dzisiaj znowu maszerują przez Warszawę faszyści w braterskim przymierzu z policją, to znak, że nie cofnie się Pan przed żadnym draństwem w stosunku do Polaków; znak, że jest Pan nieodpowiedzialny i obłąkany, choć rości Pan sobie prawa do bycia przywódcą.
Życzę Panu, żeby naród osądził go w szybkim tempie, bowiem Pana też obowiązuje prawo i sprawiedliwość.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Adam Mazguła: Majówka czy pielęgnowanie wartości?

Adam Mazguła
1 Maja - to obchodzony w Polsce Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, międzynarodowe święto klasy robotniczej, celebrowane corocznie od 1890 r. ku czci robotników z Chicago, którzy zostali brutalnie spacyfikowani za kampanię domagającą się 8-godzinnego dnia pracy.
Święto, ale trzeba było iść do szkoły. Tam sprawdzano obecność i wręczano szturmówki. Pierwsze zadanie było takie – nie dać jej sobie wcisnąć ani żadnych innych gadżetów, bo nie można by się było urwać.
Gromadzili się wszyscy na placu defilad i według ustalonego porządku wyruszali na pochód, gdzie czekała władza i oceniała poszczególne grupy, pozdrowienia, hasła i stan narodowej radości. Nic więc dziwnego, że zaczęto to święto traktować jak akt wierności i poddaństwa, poparcia władzy.
1 Maja – to obchodzony w Polsce Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, międzynarodowe święto klasy robotniczej, celebrowane corocznie od 1890 r. ku czci robotników z Chicago, którzy zostali brutalnie spacyfikowani za kampanię domagającą się 8-godzinnego dnia pracy.
To piękne, obchodzone w Polsce od 1950 r., majowe święto obrzydzono nie tylko robotnikom.
Ale nie tylko tę rocznicę upamiętniamy 1 maja.
Warto wiedzieć, że 1 maja 1993 r. Polska uznała jurysdykcję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Tego dnia w 2000 r. rozpoczęto wydawanie pierwszych białych tablic rejestracyjnych z flagą Polski . Również tego dnia w 2001 r. w Polsce odbyła się pierwsza Parada Równości.
Dużo ważniejsza data i powód do świętowania – to dzień wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Staliśmy się obywatelami europejskiej rodziny wolnych ludzi, których siłą i łączącą ideą jest demokracja i szacunek dla każdego człowieka. Było to ostateczne zerwanie z postanowieniami Jałty, która zdradziecko podporządkowała Polskę wpływom Związku Radzieckiego.
Wstąpienie do Unii Europejskiej spowodowało zmianę polskiego ustawodawstwa, systemu wartości i postrzegania świata.
Obecnie rządząca partia nie umie zrozumieć, że to teraz my jesteśmy unią, współtworzymy ją i współzarządzamy. Mam nadzieję, że nie powiedzie się kościelno-faszystowska niszczycielska krucjata, która wyprowadzi Polskę ze wspólnoty, by zagwarantować realizację swoich niecnych i podłych planów.
Jutro tzw. święto flagi, czyli Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, a 3 maja świętujemy rocznicę uchwalenia pierwszej naszej konstytucji; ustawy zasadniczej, która i dzisiaj tak bardzo uwiera władzę. Będą przemawiać oficjalnie z wielkich trybun ci, którzy łamią i niszczą jej zapisy. Usłyszymy, że jest niegodna i musimy ją zmienić; władza nie chce zrezygnować ze swoich niekonstytucyjnych planów i być postawiona przed Trybunałem Stanu za łamanie jej zapisów.
Pogoda dopisuje, więc cieszmy się, świętujmy, ale i pamiętajmy, że musimy te zdobycze zachować dla siebie i potomnych. Wszystkie – i te domagające się szacunku dla ludzi pracy w 8-godzinnym systemie, i te niesione przez konstytucyjne zapisy i system wartości Unii Europejskiej.
Pamiętajmy też, że w Sejmie RP trwa protest niepełnosprawnych i ich rodzin w obronie godności.
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |









