Dariusz Stokwiszewski: Nienawiść niszczy, o czym pamiętać muszą zwłaszcza ci ludzie, którym naród powierzył odpowiedzialność za państwo

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Osoby odpowiedzialne za państwo powinny kierować się tylko jego racją stanu, nie zaś uprzedzeniami takiej, bądź innej natury. Państwo jest nadrzędną wartością dla nas obywateli (bez względu na to, czy mówimy tu o Polsce, Niemczech, Rosji), oczekujących odeń opieki i troski o jego (państwa) i nasze losy

 

Nie trzeba być psychologiem, aby posiadać choćby życiową wiedzę o tym, że nienawiść jest zła i, że do zła prowadzi. I choć każdy wie, że ma ona na nas destrukcyjny wpływ, to wydaje się, że niewielu z nas jest od niej (tj. nienawiści), wolnych.

Czym jest nienawiść według psychologów? Powszechnie i najprościej rzecz ujmując, rzec można, iż jest ona uczuciem niechęci i złości wobec innych ludzi, choć może być ona też skierowana przeciw samemu sobie. Uczucie to zazwyczaj wiąże się z niezwykle silnym pragnieniem, tego, aby jego obiekt doznał jak najwięcej cierpienia i nieszczęść w każdej innej postaci. Stać się także może obsesją, będącą siłą napędową działań, skierowanych przeciwko obiektowi nienawiści – innej osobie. Ktoś, kim owładnie to uczucie, postrzega świat i siebie głównie przez jego pryzmat i na nim też skupia całą swą uwagę i energię.

Wydaje się, że można być wręcz „chorym z nienawiści”, która zaczyna niszczyć nas od środka — wewnętrznie, stając się świetnym podłożem do rozwoju różnych przypadłości, które na „pierwszy rzut oka”, mogą nie mieć z nią żadnego związku. Uczucie nienawiści może pojawić się pod dowolnym pretekstem. Zazwyczaj pojawia się jednak wtedy, kiedy u jej podłoża leżą uczucia: miłości, rozpaczy, żalu, ale także pieniądze, zazdrość, pozycja zawodowa, i związany z nią prestiż społeczny. To oczywiście jedynie kilka przykładów tego, co przeciętnego i normalnego człowieka może nagle zmienić w demona nienawiści. Tym, co jest szczególnie ważne podkreślenia, jest to, że pomimo tego, iż obiektem owej nienawiści jest osoba (grupa osób/społeczna czy naród), to u nienawidzącego determinują one całą postawę w każdej niemal sferze jego życia. Osoba „ziejąca nienawiścią” zaczyna przejawiać negatywny stosunek do wszystkiego, co ją otacza, szukając przy tym „na siłę”, pretekstu do konfliktu z innymi ludźmi.

Człowiek nienawistny manipuluje ludźmi i ich uczuciami, kłamie, koloryzuje, stwarza też na swoje potrzeby pewną wyimaginowaną rzeczywistość, w której obsadza się zazwyczaj w roli osoby niesłusznie pokrzywdzonej przez innych, co niekiedy może być prawdą, ale zwykle nią nie jest. Często u osób nienawistnych zanikają pewne uczucia wyższe, jak np. empatia, czy jak to woli zdolność do współodczuwania tragedii innych ludzi. Pojawia się przy tym również potrzeba szkodzenia za wszelką cenę temu, kogo się nienawidzi. Kiedy stan taki trwa zbyt długo, to może nawet powodować zachowania psychopatyczne. Poza tym towarzyszyć temu mogą także zaburzenia snu, stany depresyjne i inne dolegliwości fizyczne. Zaatakowany nienawiścią „od środka” organizm zaczyna niszczyć sam siebie.

Opisane wyżej (amatorsko) uczucie nienawiści może być szczególnie groźne wówczas, gdy dotyka osoby pełniące funkcje kierownicze, a zwłaszcza ludzi odpowiadających za bezpieczeństwo i rozwój tak wielkich podmiotów, jak regiony kraju, czy też państwa, jako całości. Osoby odpowiedzialne za państwo powinny kierować się tylko jego racją stanu, nie zaś uprzedzeniami takiej, bądź innej natury. Państwo jest nadrzędną wartością dla nas obywateli (bez względu na to, czy mówimy tu o Polsce, Niemczech, Rosji), oczekujących odeń opieki i troski o jego (państwa) i nasze losy.

Każdy, kto podniesie swoją rękę na te naczelne wartości, m.in. skłócając społeczeństwo, powinien nie tylko liczyć się z tym, że może doprowadzić państwo do destrukcji, ale także z tym, że odpowie kiedyś, jeśli nie przed narodem i sądami, to na pewno przed Bogiem oraz historią. Partykularyzm, małość, uprzedzenia, ksenofobia, pochwalanie komunizmu oraz faszyzmu, rasizm, zawiść, zazdrość, cynizm, interesowność, obłuda i hipokryzja oraz inne paskudne cechy to nie dolegliwość, z którą należy iść do lekarza. To swego rodzaju moralno – etyczny liszaj, który dostrzec można w lustrze i spróbować się z niego wyleczyć samemu!

Każde państwo należy do całego narodu, a nie do partii, koterii, klik czy domorosłych kacyków! Warto o tym pamiętać dla dobra państwa właśnie, ale też dla dobra własnego!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 

 


W dziwacznym świecie na Instagramie, promuje się dziwaczna marka, która chce wywoływać „mdłości i fascynację”

W dziwacznym świecie na Intagramie jest konto o nazwie @matieresfecales, a jeśli dobrze się przyjrzeć to nie tylko samo konto, ale i jego nazwa „matieres fecales” (fekalia) budzi dziwne skojarzenia.

 

Don’t be afraid of the unknown

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

Projekt został stworzony dwa lata temu przez Hannah Rose Dalton (22) i jej chłopaka Stevena Raj Bhaskarana (24) z Montrealu a wizualizacja ich marki jest równie szokująca, jak i jej nazwa.

Autorzy stylizacji twierdzą, że chcą stworzyć własną markę odzieżową, która będzie wywoływała „mdłości i fascynację”: dziwaczne obuwie i ubrania, mają nawiązywać do ekstremalnych wyobrażeń epoki wiktoriańskiej, a makijaże raczej dalekie od baśniowych wizji przywołują wizję zombi. Jedno ze zdjęć Hannah Rose Dalton podpisała: „To nie jest kostium, to ja”.

 

Everything we see and experience is an illusion

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

 

Are we all really human inside?

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

Czy Hannah Rose Dalton ze Stevenem Raj Bhaskaranem żyją na co dzień w swym dziwacznym świecie? Trudno powiedzieć, jednak jak przekonuje Steven Raj Bhaskaran — Po pracy oczywiście zakładamy obuwie sportowe — mówi z przekąsem.

 

Still just an alien couple out and about

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

 

Mutation is evolution

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

 

Life is too short to tiptoe around people’s feelings

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

 

Day Glam

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

 

Provoke the codes of normality

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

 

Don’t take your freedom for granted

A post shared by Fecal Matter (@matieresfecales) on

 

(df) thefad.pl 

 


To już kolejny spadek Polski w rankingu wolności mediów Reporterów bez Granic

Wydaje się, że nic nie jest w stanie powstrzymać narodowo-konserwatywnej partii PiS, która wygrała wybory powszechne w październiku 2015 r., od realizacji planu radykalnych reform w Polsce, według własnego uznania i nie biorąc pod uwagę tych, którzy myślą inaczej”. – czytamy w komentarzu do najnowszego rankingu wolności mediów na świecie „World Press Freedom Index”, przygotowanym przez organizację Reporterzy bez Granic. W tegorocznym zestawieniu pozycja Polski znalazła się o cztery pozycje niżej niż przed rokiem.

To już kolejny spadek Polski w rankingu wolności mediów Reporterów bez Granic
Fot. Źródło: Reporters without Borders

Kolejny spadek Polski w rankingu Reporterów bez Granic

W 2016 roku Polska spadła z 18. na 47. miejsce, rok później na 54., obecnie znalazła się na 58. pozycji i znajduje się w grupie państw, w których występują wyraźne problemy z poszanowaniem wolności prasy.

Wolność prasy jest jedną z głównych ofiar projektu zmian wprowadzanych przez PiS. Media publiczne zostały formalnie przemianowane na „media narodowe” i stały się tubą propagandową rządu Prawa i Sprawiedliwości. – napisano w raporcie.

Narodowo – konserwatywna partia nie toleruje tych, którzy myślą inaczej

Zarządzający „mediami narodowymi” nie tolerują sprzeciwu, neutralności ze strony podwładnych i zwalniają tych, którzy nie zgadzają się na realizację ich poleceń. – czytamy w raporcie organizacji Reporterzy bez Granic, przypominając przy tym, że dziennikarzowi śledczemu Gazety Wyborczej, Tomaszowi Piątkowi, groziło do trzech lat pozbawienia wolności w związku z zarzutami o zniewagę i stosowanie groźby bezprawnej wobec Ministra Obrony Narodowej.

Przypomnijmy, że w książce „Macierewicz i jego tajemnice” dziennikarz opisał domniemane powiązania Antoniego Macierewicza z rosyjskimi służbami wywiadowczymi. Po wydaniu książki Minister Obrony Narodowej złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Tomasza Piątka, jednak prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia w tej sprawie.

Jako kolejny przykład Reporterzy bez Granic przywołują sprawę TVN gdy Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji chciała ukarać nadawcę grzywną w wysokości 1,48 mln zł za relacje TVN24 z wydarzeń w dniach 16-18 grudnia 2016 roku, kiedy posłowie PO i Nowoczesnej zaczęli blokować mównicę w sali plenarnej Sejmu, a przed parlamentem i Pałacem Prezydenckim odbyły się demonstracje opozycji.

KRRiT oparła swoją decyzję m.in. na analizie przygotowanej przez dr Hannę Karp, religiolog związaną z Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu oraz Telewizją Trwam.

Decyzję w sprawie nałożenia kary na TVN ostatecznie uchylono jednak dopiero pod presją międzynarodowej krytyki. Negatywną opinię o karze dla TVN24 wyraziła m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, określając ją jako „poważną ingerencję w wolność słowa”, a Departament Stanu USA wyraził zaniepokojenie karą, zaznaczając, że kara „naruszać wolność mediów a wolne i niezależne media są niezbędne w silnej demokracji, podkreślając w oświadczeniu, że władze USA są zaniepokojone grzywną dla stacji.

Polska w grupie państw z wyraźnymi problemami z poszanowaniem wolności prasy

W tegorocznym rankingu wolności mediów Polska znalazła się na 58. pozycji w grupie państw, w których występują wyraźne problemy z poszanowaniem wolności prasy, takich jak m.in. Botswana, Madagaskar, Haiti, Gruzja, Bośnia i Hercegowina, Salwador, ale też np. Japonia, Węgry czy Grecja.

Najbardziej drastyczne pogorszenie wolności mediow nastąpiło na Malcie. Ten unijny kraj spadł z 18. na 65. miejsce. Maltańscy dziennikarze znajdują się coraz bardziej pod presją polityków, wymiaru sprawiedliwości i kręgów gospodarczych.

Poważny spadek w rankingu odnotowano w Czechach (z 23. na 34. miejsce), na Słowacji (z 17. na 27. miejsce), oraz Serbii (z 66. na 76. miejsce).

Kliknij by powiększyć. Źródło: Reporters Without Borders

Na liście obejmującej w sumie 180 państw najgorzej jest w Korei Północnej, którą tylko nieznacznie wyprzedzają Erytrea, Turkmenistan, Syria i Chiny.

(df) thefad.pl / Źródło: Reporterzy bez Granic


Urozmaicające gry i zabawy erotyczne

Zabawy erotyczne są bardzo dobrym sposobem na zainicjowanie lub urozmaicenie gry wstępnej. Zalecane są przede wszystkim tym parom, które z jakiegoś powodu narzekają na spadek intensywności doznań w sypialni.

Urozmaicające gry i zabawy erotyczne

Odpowiednio rozplanowanie i zaaranżowane gry pozwalają na zupełnie nowe odkrycie własnych ciał, a także zwiększenie apetytu na seks.

Oryginalna zabawa erotyczna może być skutecznym sposobem na zerwanie z dotychczasową rutyną, zapoznanie się z potrzebami partnera oraz spełnienie nawet najskrytszych seksualnych fantazji. Tym samym obie strony mają szansę na doświadczenie zupełnie nowych, ekscytujących doznań.

Rzut seks-kostką, rozbierany poker i erotyczne warcaby

Kostka z pozycjami seksualnymi należy do najbardziej niepozornych gadżetów, który nabyć można w stacjonarnych oraz internetowych sklepach o tematyce erotycznej. Okazuje się jednak świetnym sposobem na przełamanie dotychczasowych przyzwyczajeń.

Zabawa polega na rzuceniu kostką, której wynik stanowi podpowiedź pozycji, w której kochać będzie się para. Mogą to być też inne czynności natury erotycznej, na przykład striptiz, masaż czy zabawa z wibratorem. Partnerzy rzucają kostką na przemian, wykonując wylosowane zadania.

Odpowiedni nastrój zbudować można także grą w karty, chociażby rozbieranego pokera. Cała zabawa polega wówczas na przejmowaniu fantów, na przykład ubrań czy drobnych elementów biżuterii.

Zagrać można także w erotyczne warcaby, gdzie analogicznie po zbiciu kolejnych pionków przeciwnik zmuszony jest do zdjęcia kolejnych części garderoby.

Zabawa z gadżetami erotycznymi

Wspólna wizyta w sex-shopie może być najlepszym sposobem na wybór gadżetu, który spodoba się obojgu partnerom. W tego typu sklepach nabyć można chociażby seksowną bieliznę, wyzywające perfumy, lateksowe szpilki, kajdanki, pejcze, wibratory czy maski i opaski na oczy. Podczas stosowania ich w sypialni, warto szczególną uwagę poświęcić preferencjom drugiej osoby.

Aby wszyscy czuli się komfortowo, należy wcześniej ustalić przebieg zabawy. Jeżeli jedna z osób nie jest w pełni przekonana do któregoś z wybranych gadżetów, nie powinno się naciskać i wymuszać zaangażowania. Z drugiej strony warto spróbować wszystkiego, ponieważ nierzadko to właśnie podczas erotycznej zabawy partnerzy zaczynają lepiej poznawać swoje potrzeby i fetysze.

Gry dla dwojga

Do najbardziej ekscytujących zabaw erotycznych między dwojgiem partnerów należy gra w butelkę. Tym razem jednak nie jest ona ograniczona wyłącznie do wyznań i pocałunków. Najpierw należy wyciąć z kartonu okrąg, a następnie podzielić go na kilka części. W każdej z nich powinna być opisana określona fantazja erotyczna. Po zakręceniu butelką, wylosowany pomysł jest realizowany przez partnerów. Zamiast tego przygotować można też dwa zestawy karteczek. Na pierwszej części wypisane zostaną różne części ciała, a na drugiej rozmaite erotyczne czynności, na przykład lizanie, szczypanie, ssanie czy łaskotanie. Para na przemian losuje po jednej karteczce z obu zestawów, wybierając w ten sposób rodzaj pieszczot.

 

Więcej porad znajdziesz na Crazydreams.pl

 


Foteliki samochodowe w 2018 roku – co warto wiedzieć?

Wprowadzenie obowiązku przewożenia dzieci w fotelikach samochodowych miało ogromny wpływ na bezpieczeństwo małych pasażerów.

Foteliki samochodowe w 2018 roku - co warto wiedzieć?

Nie każdy jednak zwraca uwagę na zmiany w przepisach dotyczących tego obowiązku, przez co łatwo jest nieświadomie korzystać z fotelików w sposób sprzeczny z obecnym prawodawstwem.

Ostatnie duże zmiany związane z tą tematyką miały miejsce w 2017 r ze względu na nowe dyrektywy unijne, które obejmowały m.in. takie artykuły dziecięce jak foteliki, tym samym w 2018 roku również musimy stosować się do tych wymagań. Wymieńmy więc te elementy aktualnego prawodawstwa, co do których pojawiają się wątpliwości.

Zniesienie ograniczenia co do wieku dziecka

Do niedawna obowiązek jeżdżenia w foteliku dotyczył wszystkich dzieci w wieku do 12 lat. Sami jednak doskonale wiemy, że dzieci rosną bardzo szybko, a tym samym większość dzieci w wieku bliskim tej granicy dawno już wyrosła z powszechnie dostępnych w handlu fotelików, choćby ze względu na standardowe kategorie wagowe przypisane do popularnych fotelików, a które zgodne są raczej z dużo młodszymi dziećmi.

Obecnie głównym kryterium jest wzrost dziecka. Jeżeli jest ono niższe niż 150 cm, to co do zasady powinno być przewożone w foteliku. Oznacza to, że na przykład wysoki dziesięciolatek będzie mógł jeździć bez fotelika, a jego koleżanka o wzroście mniejszym niż 150 cm nadal obowiązkowo powinna jeździć w foteliku.

Zdaniem niektórych absurdalny jest utrzymywanie takiego wymagania w przypadku dzieci starszych niż 12 lat, gdyż w skrajnym przypadku nawet dziecko 17-letnie o wzroście nieprzekraczającym wspomnianej wyżej granicy powinno jeździć w foteliku – a nie trudno się domyślić że będzie protestowało przed takim wymogiem.

Szczęśliwie wyjątkiem jest sytuacja, gdzie dziecko ma powyżej 135 cm wzrostu i jednocześnie np. ze względu na swoją masę nie jest możliwe zapewnienie odpowiedniego fotelika – dyskusyjne jest niestety udowadnianie tego w razie kontroli.

Wskazanie wprost obowiązku posiadania fotelików przy przewożeniu dzieci pojazdami przeznaczonymi do przewozu ładunków

Tu raczej trudno wskazywać kontrowersje, intencja prawodawcy jest dość jasna. Chodzi tutaj o pojazdy kategorii N1, N2 i N3, czyli pojazdy wykonane i zaprojektowane do przewozu ładunków o masie całkowitej odpowiednio: nieprzekraczającej 3,5 tony, mieszczącej się w zakresie od trzech i pół tony do 12 ton oraz tych, których maksymalna masa całkowita przekracza 12 ton.

Za każdym razem jednak powinniśmy uważnie się zastanowić czy taki pojazd jest rzeczywiście najlepszy do przewożenia naszego dziecka.

Kiedy nie można przewozić dziecko w foteliku?

Warto pamiętać, że zabronione jest przewożenie dzieci w fotelikach ustawionych tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu wyposażonego w poduszkę powietrzną.

W przypadku kolizji taka sytuacja byłaby bowiem bardzo niebezpieczne dla dziecka, dlatego chcąc przewozić je w takim foteliku z przodu auta należy bezwzględnie dezaktywować poduszkę powietrzną pasażera.

Jeżeli nasz samochód nie pozwala na selektywne wyłączenie poduszki pasażera, to fotelik musi być ustawiony przodem do kierunku jazdy.

Więcej porad znajdziesz na Matfi.pl

 


Sondaż: Głębokie podziały społeczne na świecie. Zła ocena poziomu tolerancji w Polsce

Sondaż przeprowadzony w 27 krajach świata ujawnia podziały społeczne i ich przyczyny. Zła ocena poziomu tolerancji w Polsce.

Wspólna manifestacja Żydów i Muzułmanów w Paryżu na rzecz pokoju i tolerancji. Fot. Źródło: dw.de

Aż trzy czwarte (76 proc.) ankietowanych potwierdza istnienie podziałów w społeczeństwie w swoim kraju. W Niemczech wartość ta jest o wiele wyższa i wynosi aż 81 procent. Dane te opublikował instytut Ibsos. Reprezentatywny sondaż został przeprowadzony w 27 krajach świata na zlecenie brytyjskiego nadawcy BBC.

Najdotkliwiej poszkodowani na skutek podziałów społecznych czują się respondenci z Serbii (93 procent) i Argentyny (92). W Europie silne podziały społeczeństwa obserwują w swoim kraju zwłaszcza Niemcy, Szwedzi, Włosi i Brytyjczycy. W innych krajach, w Arabii Saudyjskiej (34 procent), Chinach (48) i Japonii (52) wartości te są poniżej średniej.

Z sondażu instytutu Ibsos wynika, że podziały społeczeństwa zdecydowanie silniej niż 10 lat temu odczuwają mieszkańcy państw europejskich.

Przyczyny napięć społecznych

Wyniki sondażu Isbos potwierdzają, że we wszystkich 27 krajach napięcia społeczne występują w sferze preferencji politycznych. Z tym zgadza się ogółem 44% wszystkich ankietowanych. Większe przekonanie o tym panuje w Malezji (74%) i Argentynie (70). W Niemczech co trzecia osoba podziela ten pogląd.

Jeszcze większy jest odsetek tych, którzy uważają, że największy potencjał konfliktu istnieje między imigrantami i rodzimymi Niemcami. Tę opinię podziela 46 procent respondentów z Niemiec. Podobnie oceniają poziom konfliktu rodzimej ludności z imigrantami w swoich krajach ankietowani z Włoch (61 procent), Wielkiej Brytanii (50), Szwecji (49) i Francji (45).

Napięcia religijne znajdują się z kolei na drugim i trzecim miejscu spośród przyczyn podziałów społecznych. Wg sondażu w Niemczech myśli tak 37 procent społeczeństwa.

Inaczej jest w Chinach i Rosji. Tam zarzewiem konfliktów powodujących podziały społeczne są dobra materialne. To one są przyczyną głębokiego rozziewu między bogatymi i biednymi. Tak myśli dwie trzecie (65 procent) respondentów.

Zła ocena tolerancji w Polsce

Co drugi Niemiec (47 procent) określa swoich rodaków w ankiecie Isbosu jako tolerancyjnych wobec osób o różnym pochodzeniu lub różnych poglądach. W ten sposób Niemcy plasują się w środku rankingu tolerancji 27 ankietowanych państw.

Znacznie gorsze oceny poziomu tolerancji otrzymały Węgry (16 procent), Korea Południowa (20), Brazylia (29) i Polska (30). Najbardziej tolerancyjni są zdecydowanie Kanadyjczycy (74). Prawie co drugi Niemiec (48 procent) uważa, że odczuwa spadek poziomu tolerancji w swoim kraju.

Coraz więcej podobieństw

Większość respondentów (65 procent) twierdzi, że ludzie na całym świecie mają ze sobą dużo wspólnego. W ich opinii więcej ich łączy, niż dzieli.

Tę opinię podziela 61 proc. respondentów z Niemiec. Jeszcze bardziej aprobuje ją respondentów z Rosji i Serbii (po 81). Natomiast pesymistycznie odnoszą się do tego Japonia (35 proc.), Węgry (48) i Korea Południowa (49).

Badanie zostało przeprowadzone między 26 stycznia a 9 lutego 2018 roku w 27 krajach świata na grupie 19 428 dorosłych w wieku 16-64 lat. W Kanadzie i USA grupa ankietowanych była w wieku od 18 do 64 lat.

 

Barbara Cöllen / kna


Niemcy od stuleci pielęgnują swoją antysłowiańską arogancję. Obecnie niemiecka zarozumiałość dostała nową pożywkę

Niemcy, zamiast domagać się ukarania Polski i Czech za odmowę przyjęcia uchodźców, powinny pomóc swoim sąsiadom na Wschodzie w odbudowie regionów przygranicznych, zniszczonych przez wojnę i komunizm – uważa „Berliner Zeitung”.

Pogranicze polsko-czesko-niemieckie. Fot. Źródło: dw.de

„Niemcy pielęgnują od stuleci swoją antysłowiańską arogancję” – pisze Goetz Aly w komentarzu opublikowanym we wtorkowym wydaniu „Berliner Zeitung”.

Autor zaznacza, że sam widział, jak w latach 80. enerdowscy pogranicznicy upokarzali polskich podróżnych na przejściu granicznym we Frankfurcie nad Odrą.

„Obecnie niemiecka zarozumiałość dostała nową pożywkę, ponieważ rządy w Pradze i Warszawie odmawiają przyjęcia uchodźców. Z tego powodu Niemcy, przynajmniej ci, którzy uważają się za całkowicie pozbawionych uprzedzeń, uzurpują sobie prawo do pouczania z góry naszych wschodnich sąsiadów w kwestiach dotyczących humanizmu i demokracji” – pisze Aly.

Autor przypomina, że politycy domagają się obcięcia Polsce i innym krajom Europy Środkowo-Wschodniej subwencji UE, ponieważ, jak formułuje to niemiecka kanclerz, „solidarność nie jest ulicą jednokierunkową”.

Kraje UE, które chcą przyjąć wielu uchodźców, powinny dostać za to pieniądze, kosztem tych, którzy odmawiają przejęcia migrantów lub przyjmują tylko niewielu – tłumaczy Aly.

Autor, chociaż sam nie jest wolny od pokusy, by przyznać rację zwolennikom takiej postawy, radzi, by jak najszybciej skończyć to „gadanie o karach”.

„Niemcy nie mają żadnego powodu, by występować wobec sąsiadów na Wschodzie w roli guwernantki, strofować ich „wstydź się” i grozić odebraniem kieszonkowego. „W ten sposób szkodzimy sami sobie i nikomu nie pomagamy” – pisze publicysta i historyk.

Wyjaśniając swoje stanowisko, Aly nawiązuje do niedawnej wizyty w czeskim Żatecu na północnych Morawach. Jak zaznacza, do 1945 roku czeskie miasto nazywało się Saaz i było w XIX. i na początku XX. wieku kwitnącym ośrodkiem przemysłowym, sławnym na cały świat z powodu chmielu.

Po wejściu Wehrmachtu w 1938 roku, Niemcy wymordowali żydowskich handlarzy chmielu i właścicieli fabryk. Wymiana ludności w 1945-1947 roku (wysiedlenie Niemców) i 40-letnie panowanie komunistów zaszkodziło bardzo temu regionowi – pisze Aly podkreślając, że winę za oba kataklizmy ponoszą Niemcy.

Jego zdaniem tereny te do dziś nie przezwyciężyły skutków wojny i komunistycznej niegospodarności. Nieliczne knajpy zamykane są wcześnie, nie ma w nich przysmaków morawskiej kuchni, na pięknym rynku miejskim nie ma żadnej czynnej kawiarni, odpływ ludności zmniejsza szanse rozwoju, setki domów stoją puste – wylicza Aly.

Pomimo tego, absurdalnym pomysłem byłoby jego zdaniem osiedlanie uchodźców z Syrii czy Afganistanu. Pozostałym na miejscu mieszkańcom nie brakuje własnych problemów. Starają się powstrzymać upadek ich miasta. Ich wysiłki zasługują na wsparcie z Brukseli i Berlina, a nie na kary – pisze Aly.

Ponieważ sytuacja gospodarcza na wschodnioniemieckich rubieżach też jest niewesoła, w niemieckim interesie byłoby wspieranie gospodarki po stronie polskiej i czeskiej – uważa autor.

„A gdyby tak prezydenci Czech, Polski i Niemiec wspólnie przyjechali na ten teren? A gdyby tak niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas spotkał się ze swoim praskim kolegą w Żatecu-Saay? A gdyby tak zorganizować niemiecko-polsko-czeskie spotkanie rządowe w Libercu poświęcone strategii likwidowania skutków polityki przemocy w XX. wieku? „– pyta kończąc komentarz Goetz Aly.

 

 

REDAKCJA POLECA

 

 

 


Dariusz Stokwiszewski: „Krucjata” mająca ogłupić naród do reszty

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Ruszyły w Polskę, kolorowe tabory przebierańców, przekonywać nieprzekonanych, (ale także przekonanych, lecz wątpiących) do tego, że jedyną partią godną sprawowania władzy w Polsce jest ta Jarosławowa!

 

Sypie się powoli „misterny plan, wielkiego pisowskiego stratega” – Jarosława „Mądrego”, polskiego Sun – Tzu czy też może von Clausewitza, mający doprowadzić do zagarnięcia Polski, jako prywatnego lenna oraz zrobienia z Polaków wyznawców i niewolników PiS. Znakomitą część strasznej intrygi już zrealizowano i lata całe upłyną, zanim odrobi się, w jakimś przynajmniej stopniu, doznane straty. Te zaś, które dotknęły społeczeństwo m.in., w przestrzeni wolności i sferze mentalnej, będą trudniejsze do odrobienia, a są to straty niebagatelne.

Nie należy jednak popadać w zachwyt, ciesząc się z chwilowego odwrotu pisowców. Oni nie odpuszczą tak łatwo, gdyż do stracenia mają wszystko – rząd dusz oraz koryta. Ich sojusznik – oligarchia kościelna – także może „zdradzić”, jako sprzymierzeniec niepewny, czy wręcz zmienny, przechodząc w sytuacji krytycznej, na „z góry upatrzone pozycje”, które pozwolą na jej dalsze trwanie w nadziei (którą wyraził jeden z nich) na to, że Ojciec Święty za herezję „odejdzie do domu Ojca” dzięki „modlitwom” tegoż! Pytanie, czy są to tylko „pobożne życzenia” jednego kapłana, czy też modły gremialne, można z pewnych względów uznać za figurę czysto retoryczną. Złote łańcuchy i sygnety pokrywają się w szkatułach patyną, a oni sami zaś muszą się zadowolić srebrnymi gadżetami, bo tak chce papież. Czy jednak wypada purpuratowi nosić niegodny jego urzędu metal inny niż złoto?

Ruszyły więc w Polskę, kolorowe tabory przebierańców, przekonywać nieprzekonanych, (ale także przekonanych, lecz wątpiących) do tego, że jedyną partią godną sprawowania władzy w Polsce jest ta Jarosławowa! Tupet i bezczelność heroldów PiS są tak wielkie, że nie czują oni jakiegokolwiek wstydu za to, co już zdążyli zniszczyć i zniesławić, a wręcz przeciwnie – czują się przedstawicielami narodu, który wszakże doją już od trzech lat, jak przysłowiowe krowy (krowy to my – naród). Myślę, iż wszyscy pamiętamy wrzask byłej premier z sejmowej trybuny? Pozwolę sobie na jego zacytowanie:

Ministrowie i wiceministrowie w rządzie PiS otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę i te pieniądze się im po prostu należały. To były nagrody oficjalne, które zostały przyznane w ramach budżetu uchwalonego w tej izbie, a nie zegarki od kolegów biznesmenów. Ci ludzie ciężko pracowali i pracują …!

Tak, ponad półtora miliona złotych za „ciężką pracę”, którą zwykle na co dzień wykonują urzędnicy, a nie politycy; zaś ci ostatni, zamiast codziennej harówki, preferują zwiedzanie świata i jego uroków za nasze pieniądze.

Niewiele to przemówienie Szydło miało wspólnego z jej exposé, w którym apelowała o „umiar i pokorę”. Oto premier! Premier 38 mln państwa używa „argumentu”, że im się to należy! Tak, „im”, bo sobie już nagrodę przyznała sama! Krzyk parafianki, na poziomie 90 decybeli – wprost szkodliwy dla zdrowia, przebił się do opinii publicznej natychmiast (tylko TVPIS ani bracia Karnowscy nawet nie zająknęli się o tym)! Zapytam więc panią premier Beatę Szydło: a nauczyciele, młodzi lekarze, pielęgniarki, strażacy, matki dzieci upośledzonych – czy oni też nie pracują ciężko i uczciwie? Im się nie należy?! No cóż, pewnie odpowiedzi od pani Beaty się nie doczekam, więc dodam tylko: szczęść jej Panie Boże i wybacz, bo kobieta owa nie wie, o czym mówi i co czyni!

A zatem: jadą wozy kolorowe taborami, hej pisowcy tak bym chciał pojechać z wami, bo ja także lubię drogie limuzyny, jak Misiewicz kocham high life i dziewczyny! Można to śpiewać w rytm piosenki Maryli Rodowicz – brzmi nieźle, sprawdziłem!

A teraz Darku odrobinę powagi, bo w końcu nie wypada Ci inaczej! OK, zatem na koniec rzucę w wirtualną przestrzeń takie oto pytanie: czy znajdą się jeszcze tak naiwni (nie chcę powiedzieć „głupi”) ludzie, których ktoś z tych pisowskich heroldów przekona do tego, że białe nie jest białe, a czarne nie jest czarne?! Oby nie!

W najbliższą niedzielę Beata Szydło „nawiedza” moje miasto. Nie wiem, czy przyjdę, a to z dwóch tylko powodów: nienawidzę hejtu, który się zapewne rozleje po jakimkolwiek, nacechowanym, jakąś krytyką zapytaniu, skierowanym do byłej premier (nawiedzonych ci u nas dostatek, a i pobić mogą w obronie wirtualnego honoru). Po drugie, nie czuję się godzien – tak mi się wydaje … takiego „zaszczytu”! No, ale jeszcze się zastanowię, bo być może warto, może doznam jakiegoś olśnienia, gdy zobaczę „wojowniczkę o ministerialne prawa kolesi”, otoczoną grupą miejscowych kacyków – apologetów tej dojnej zmiany!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Ks. Wojciech Lemański: Tam, gdzie poziom czytelnictwa jest niski, należy komunikować się obrazkami

 

Gdy w ubiegłym roku sięgnąłem do Ludwika Dorna po „przysłowiową burą sukę”, zapomniałem na chwilę o dramatycznej skali „nieczytelnictwa” Polaków. A jeśli się nie czyta, to się nie wie. A jeśli się nie wie, to możną pomylić komunistę z opozycjonistą, wulgarnego chama z mistrzem mowy polskiej, propagandystę z dziennikarzem, a przeciętnego cwaniaka z geniuszem.

Tam, gdzie poziom czytelnictwa jest niski, należy komunikować się ze społeczeństwem obrazkami.

Tą właśnie drogą podążyła była premier.

Świadoma, że w tym rządzie, jak zresztą i w poprzednim, ma niewiele do powiedzenia (że o działaniu nie wspomnę), postanowiła udać się gdziekolwiek, byle dalej od niepełnosprawnych i ich problemów.

Nauczony ubiegłorocznym doświadczeniem, nigdy bym Pani byłej premier nie poradził – „spływaj”. Jednak co jak co, ale wyczucie, to była premier posiada. 

Sama wybrała najbardziej kompromitujący sposób oddalenia się od problemów czekających na rozwiązanie.

Widokówki ze spływająca byłą premier obiegły Polskę i okolice.

No cóż. Całemu rządowi wraz z prezesem życzymy, by dołączyli do spływu.

A wy flisacy poprowadźcie te łajby pełne rządu na morza i oceany, byle dalej od nas.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Ks. Wojciech Lemański/Facebook

 


Dynastia Windsorów – Prawie wzorowa rodzina

Model „royal family” powstał w połowie XIX wieku – z księciem Albertem, królową Wiktorią i ich 9 dzieci. Odtąd już nie tylko królowa i król byli odpowiedzialni za brytyjskie imperium, ale cała rodzina. Windsorowie zmodernizowali i udoskonalili ten model. Dzisiaj królowa akceptuje jako członka rodziny nawet drugą żonę swojego syna Karola.

Fot. Michael Garnett / flickr

Car, rewolucja i zagrożenie

Jerzy V (po prawej) i rosyjski car Mikołaj II. Fot. wikimedia.org

Jerzy V (1865-1936, po prawej) był niemal bliźniaczo podobny do swego kuzyna – rosyjskiego cara Mikołaja II. Kiedy jednak car musiał abdykować po rewolucji 1917, Jerzy V zdystansował się od niego. Z miejsca odstąpił od oferty udzielenia Mikołajowi II politycznego azylu. Zbyt wielkie było ryzyko niepokojów we własnym kraju. Krótko potem Mikołaj II został zamordowany.

Jerzy V – Windsor

Król Jerzy i królowa Maria, 1913. Fot. wikipedia.org

W 1917 roku Jerzy V zmienił nazwisko z kojarzącego się z Niemcami (Coburg) na Windsor. Podczas gdy w innych krajach monarchie chyliły się ku upadkowi, Jerzy V przeprowadził swoje królestwo przez kryzys gospodarczy i przyznał brytyjskim koloniom niepodległość w ramach Imperium Brytyjskiego.

Edward VIII

Edward VIII z Amerykanką Wallis Simpson
Edward VIII z Amerykanką Wallis Simpson. Fot. wikipedia

Po śmierci Jerzego V w 1936 na tron wstąpił jego syn Edward VIII. Jego rządy trwały zaledwie 326 dni, czyniąc z niego brytyjskiego króla o najkrótszym stażu. Jego związek z Amerykanką Wallis Simpson zakończył się skandalem i kryzysem konstytucyjnym. Konserwatywny rząd zmusił go do abdykacji.

Przetrwać kryzys: Jerzy VI

Winston Churchill, Król George VI
Winston Churchill, Król George VI. Fot wikipedia

Miejsce po Edwardzie zajął jego młodszy brat Albert. Koronował się na króla w 1937 jako Jerzy VI. Ze swoją żoną Elżbietą i dwiema córkami – Elżbietą i Małgorzatą – tworzył kolejną przykładną rodzinę. Przeprowadził kraj przez II wojnę światową.

Wojna wywarła jednak negatywny wpływ na zdrowie króla. Po wojnie pogorszyło się ono z powodu częstego palenia. W marcu 1949 roku Jerzy przeszedł operację nogi, aby uniknąć gangreny z powodu zakrzepicy. Latem 1951 zdiagnozowano u niego raka płuc i gardła. 26 września król poddał się kolejnej operacji, w wyniku której usunięto mu lewe płuco i nerw krtani.

Jerzy VI zmarł we śnie 6 lutego 1952 roku, w swojej rezydencji w Sandringham.

II Wojna Światowa

Jerzy VI, królowa Elżbieta, Eleonora Roosvelt (w środku). For. wikipedia

1 września 1939 niemieckie armie zaatakowały Polskę, rozpoczynając II wojną światową. 3 września Wielka Brytania i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom. 4 września król powiedział do Narodu: Bądźcie spokojni, niezłomni i zjednoczeni. Parze królewskiej zasugerowano, że powinni opuścić Wielką Brytanię i udać się do Kanady. Królowa powiedziała wówczas: Dzieci nie mogą wyjechać beze mnie, ja nie mogę opuścić króla, a król nigdy nie opuści kraju. Rodzina królewska pozostała więc w pałacu Buckingham, gdzie żyli podobnie jak inni Brytyjczycy. W pałacu racjonowano ogrzewanie i elektryczność, a król nakazał namalować w wannie linię na wysokości 12 cm od dna, powyżej której nie można nalewać wody.

Podczas wojny król (w galowym marynarskim mundurze) i królowa (w kapeluszu i rękawiczkach, i zawsze uśmiechnięta) często pojawiali się publicznie, odwiedzali szpitale, jednostki wojskowe i fabryki. Zbombardowany został nawet pałac Buckingham. Król chciał jeszcze zyskać wizerunek dobrego żołnierza, np. uczestnicząc w operacji lądowania aliantów w Normandii w 1944, ale premier Winston Churchill (który zastąpił skompromitowanego Chamberlaina w 1940) zabronił mu tego. W 1943 król odwiedził marszałka Montgomery’ego po jego zwycięstwie El Alamein. Odwiedził również Maltę i nadał wyspie krzyż Jerzego. W 1944 dokonał inspekcji oddziałów w Normandii.

„We want the king!”

8 maja 1945 król zaprosił Churchilla na balkon pałacu Buckingham podczas obchodów Dnia Zwycięstwa. Fot
8 maja 1945 król zaprosił Churchilla na balkon pałacu Buckingham podczas obchodów Dnia Zwycięstwa. Fot. wikipedia

Zaangażowanie i determinacja uczyniły z członków rodziny królewskiej symbole brytyjskiego oporu przeciwko faszyzmowi. Po kapitulacji niemieckiego Wehrmachtu 8 maja 1945 uradowany tłum skandował przed Pałacem Buckingham: „Chcemy króla!”. Król Jerzy VI był u szczytu swej popularności.

Królewskie śluby

Już w 1947 roku tłumy przybyły na ślub Elżbiety i księcia Filipa Mountbattena. Córka króla okazała się wybawieniem dla korony brytyjskiej. Od 1952 roku jest symbolem ciągłości. Związek pozbawiony skandalów i czworo dzieci zapewniły kontynuację dynastii Windsorów w czasach, w których rozwiązanych zostało wiele monarchii.

Książę Karol – Nieszczęśliwy następca tronu

Związek księcia Karola i księżnej Diany ponoć nigdy nie był szczęśliwy. Zakończył się w 1992 roku medialnym spektaklem, którzy zaszkodził reputacji rodziny królewskiej.

Księżna Diana i Karol, książę Walii. Fot. wikipedia

Synowie Karola i Diany musieli uporać się nie tylko z rozwodem rodziców, ale cztery lata później i z tragiczną śmiercią ich matki. Księciowi Karolowi zajęło sporo czasu, by odbudować swoją reputację członka rodziny królewskiej.

90. urodziny królowej Elżbiety

Królowa Elżbieta II. Fot. wikipedia

W 2016 królowa Elżbieta obchodziła 90. rocznicę urodzin, w 2012 swój Diamentowy Jubileusz na tronie. Zasiada ona na tronie dłużej niż jakikolwiek inny brytyjski monarcha przed nią – obecnie nawet na skalę światową. Pomimo rosnącej krytyki ze strony mediów poparcie dla rodziny królewskiej i królowej Elżbiety jest nieprzerwane.

Para jak z bajki: William & Kate

Fot. wikimedia.org

Po owianym skandalem rozwodzie swoich rodziców i tragicznej śmierci matki, życie prywatne wnuka królowej Williama cieszyło się szczególnym zainteresowaniem mediów. Wybierając Kate Middleton, wybrał partnerkę, która może i chce wypełnić swoją rolę w rodzinie królewskiej, z zapewnieniem ciągłości dynastii włącznie.

Charlotte & Jerzy: kolejne pokolenie

Najmłodsi w rodzinie królewskiej Charlotte & Jerzy to od najmłodszych lat zjawiska medialne. „Efekt księcia Jerzego” to wpływ, jaki mały książę ma na biznes i kulturę. To, co nosi lub czego używa, od razu lepiej się sprzedaje. Zaledwie w wieku 2 lat Jerzy należał – jak uznał magazyn GQ – do „50 najlepiej ubranych mężczyzn w Wielkiej Brytanii”.

23 kwietnia 2018, na świat przyszło kolejne „royal baby”. Księżna Kate urodziła drugiego syna. 

Książę Harry i Meghan Markle na ślubnym kobiercu

Rodzina królewska, tłumy celebrytów, płomienne przemówienie biskupa Curry. Tak wyglądał ślub szóstego w pretensji do brytyjskiego tronu księcia Harry’ego i Meghan Markle.

19 maja 2018r. 33-letni wnuk królowej Elżbiety II i 36-letnia gwiazda serialu „Suits” powiedzieli sobie „tak” na zamku w Windsorze.

Przed ceremonią, w sobotę rano pałac Kensington ogłosił właśnie, że Harry i Meghan zostaną mianowani Księciem i Księżną Sussex.

(df) thefad.pl / Źródło: dw.de