2 maja Komisja Europejska przyjmie projekt budżetu UE na lata 2021-27. Ile Polska może stracić za braki w praworządności?

Pomysł z zawieszaniem funduszy UE za braki w praworządności ma się rozstrzygnąć poza zasadą jednomyślności. To uniemożliwi weto Polski. Polityka spójności kurczy się o ponad 8 proc., ale Europa Środkowa traciłaby więcej.

2 maja Komisja Europejska przyjmie projekt budżetu UE na lata 2021-27. Ile Polska może stracić za braki w praworządności

Komisja Europejska przyjmie 2 maja projekt budżetu UE na lata 2021-27, co rozpocznie wielomiesięczne boje negocjacyjne sfinalizowane na szczycie budżetowym UE – niewykluczone, że dopiero w II połowie 2019 r.

Jak wynika z naszych informacji, w Komisji jest już wstępna zgoda, by reguła zawieszania unijnych funduszy za niespełnianie wymogów praworządności ująć w formie zwykłego unijnego rozporządzenia. Do jego przyjęcia trzeba głosowania większościowego w Parlamencie Europejskim oraz w Radzie UE (ministrowie krajów Unii), co z prawnego punktu widzenia wyklucza zablokowanie projektu np. przez Polskę albo Węgry.

Projekt rozporządzenia – trzymając się dość neutralnego języka – mówi o zdolności krajów UE do „skutecznego zarządzania finansami”.

– Chodzi m.in. o wymóg utrzymywania przez kraje Unii sprawnego wymiaru sprawiedliwości (czyli i niezawisłego sądownictwa), który chroniłby przed przekrętami z funduszami unijnymi – tłumaczy nasz rozmówca w instytucjach UE.

Unijni komisarze muszą do 2 maja jeszcze rozstrzygnąć, czy decyzję o zawieszaniu funduszy podejmowałaby sama Komisja Europejska, czy Komisja w porozumieniu z Radą UE. Komisarz ds. sprawiedliwości Vera Jourova – wedle naszych informacji – opowiada się za tą drugą opcją. A z kolei wiceszef Komisji Frans Timmermans przekonuje, że włączenie Rady UE (czyli ministrów z krajów Unii) niepotrzebnie upolityczniłoby ten nowy instrument praworządnościowy.

Projekt budżetu przewiduje wyłączenie pieniędzy na organizacje pozarządowej (zajmujące się m.in. prawami obywatelskimi) spod kontroli władz krajów Unii. Brukselska centralizacja przy ich rozdawaniu miałaby chronić organizacje przed presją polityczną w ich macierzystych krajach. Do takiego rozwiązania już wezwał europarlament.

Mniejsze bezrobocie – mniejsze pieniądze z UE

Pula na politykę spójności w projekcie, który wieczorem w niedzielę 22 kwietnia, trafił do wszystkich komisarzy UE, została zredukowana o ponad 8 proc. w porównaniu z obecną siedmiolatką budżetową. A to może się przełożyć na znacznie większe cięcia dla Polski i innych krajów Europy środkowej.

Część funduszy spójnościowych miałby zostać uzależniona nie tylko od wielkości PKB (a konkretnie od relacji PKB do unijnej średniej), co m.in. od poziomu bezrobocia, jakości życia i innych wskaźników socjalnych. W tym przypadku dużo straciłaby Polska, a zyskiwała np. Grecja.

W obecnej siedmiolatce Polsce przyznano 13,2 mld euro z Funduszu Społecznego (to pieniądze m.in. na poprawę jakości szkolnictwa, administracji, zatrudnianie osób starszych), który odpowiada przyszłym działom budżetowym uzależnionym od wskaźników socjalnych.

Pieniądze na imigrantów

Ponadto wielkie szanse ma pomysł, by z budżetu UE subsydiować regiony przyjmujące imigrantów (w tym uchodźców), co wymaga wydatków na integrację społeczną przybyszów. A to kolejny uszczerbek w budżetowej kopercie dla Polski. W projekcie budżetu jest też pomysł wyodrębnienia tak skrojonego podfunduszu na reformy strukturalne, że byłby najłatwiej osiągalny dla Grecji, Hiszpanii, południowych Włoch, a nie dla Europy Środkowej.

– Z obecnych projektów trudno wykalkulować, ile pieniędzy dostanie Polska. Otrzyma jednak znacznie mniej, niż teraz – tłumaczy nam jeden z unijnych dyplomatów. A to dopiero początek rokowań, podczas których część krajów Unii więcej wpłacających niż wyjmujących ze wspólnej kasy będzie mniej hojna od Komisji Europejskiej.

– Polska jest bogatsza niż podczas poprzedniego rozdania budżetowego. Także dlatego musi dostać sporo mniej w polityce spójności, której celem jest nadrabianie gospodarczych różnic w UE – mówi zachodni dyplomata.

 

 

REDAKCJA POLECA

 

 


Michnik w „Die Welt“: Kto raz był prostytutką, ten pozostanie nią na zawsze

Adam Michnik ostrzega na łamach „Die Welt” przed prawicowym i lewicowym populizmem, zagrażającym pluralizmowi i praworządności. Wolne media są jego zdaniem ostatnim bastionem demokracji i konstytucyjnego ładu.

Adam Michnik apeluje w „Die Welt” do dziennikarzy i publicystów, by nie ulegali naciskom. Fot. Źródło: dw.de

„Upiory totalitaryzmu powróciły, z całą pogardą dla pluralizmu, państwa prawa, równości, dialogu i gotowości do kompromisu. Powróciło lekceważące traktowanie innych ludzi – wyznających inne religie, mających inną narodowość czy inny kolor skóry. Widzimy, jak w naszym świecie rozprzestrzeniają się ksenofobia i homofobia. W innych miejscach obserwujemy wzrost znaczenia islamskiego fundamentalizmu, który sięga po zbrodniczą broń terroryzmu” – pisze Michnik w eseju opublikowanym w poniedziałkowym wydaniu „Die Welt”.

„Wolna prasa, prześladowana w Turcji i Rosji, w Budapeszcie i innych częściach Europy Środkowej, stanowi często ostatni bastion obrony konstytucji i demokratycznego ładu” – zaznacza autor. Populizm skrajnej prawicy, a często także skrajnej lewicy jest, jego zdaniem, „wyrazem pogardy dla chrześcijańskiego systemu wartości, a także dla ducha oświecenia” – pisze Michnik.

Atak na pluralizm z prawa i lewa

Jak podkreśla, pluralizm poglądów stał się przedmiotem populistycznych ataków ze strony skrajnej prawicy i lewicy, które „roszczą sobie pretensję do posiadania jedynej, ostatecznej prawdy”.

W ten sposób dochodzi do reaktywacji dobrze znanych idei totalitaryzmu okresu międzywojennego, gdy „naziści i bolszewicy głosili śmierć demokratycznego liberalizmu”. Zdaniem Michnika, zarówno wówczas, jak i dziś oznacza to drogę do „dyktatury nieprawdy w życiu publicznym”.

Internet polem bitwy

Michnik zwraca uwagę, że współczesnym polem bitwy populistycznych i antydemokratycznych ruchów, które wypowiedziały wojnę państwu konstytucyjnemu, stał się internet.

Wolność prasy jest nieodzownym warunkiem istnienia demokratycznych państw. „Gdy umierają wolne media, państwo oparte na konstytucji staje się bezbronne. Gdy łamana jest konstytucja, dni wolnych mediów są policzone” – czytamy w eseju.

„Należy podkreślić, że to nie filozof prawa Carl Schmitt, ani Lenin są dziś przeciwnikami wolności, lecz ich karykatury – propagandyści Marine Le Pen, Trump, Orban czy Kaczyński, a przede wszystkim Władimir Putin” – pisze Michnik. „Ich misja polega na niszczeniu obozu demokratycznego, sianiu niepokoju i szerzeniu chaosu” – podkreśla.

Niszczenie autorytetów

Michnik zwraca uwagę na taktykę wrogów demokracji, polegającą na niszczeniu uznanych autorytetów poprzez przedstawianie ich jako „elitarnego kręgu kanciarzy i złodziei”, a także sterowanych z zewnątrz agentów.

Autor przypomina, że dawniej tak postępowały władza sowieckie z własnymi laureatami nagrody Nobla: Pasternakiem, Sołżenicynem, Sacharowem i Brodskim. „W Polsce tak się postępuje z Miłoszem i Szymborską, Andrzejem Wajdą i Bronisławem Geremkiem, Autorytety życia publicznego obrzucane są błotem i szkalowane jako +pozbawieni ojczyzny kosmopolici+ oraz reprezentanci +wynaturzonej sztuki+” – czytamy w „Die Welt”.

Apel do dziennikarzy

Michnik apeluje do dziennikarzy i publicystów, by wobec ofensywy ruchów populistycznych, szowinistycznych i ksenofobicznych pozostali wierni swoim przekonaniom I nie ulegali naciskom.

Na zakończenie cytuje wypowiedź George’a Orwella z 1944 roku: „Pomyślcie o tym, że za nieuczciwość i tchórzostwo zawsze trzeba płacić. Nie sądźcie, że można być przez lata propagandystą podlizującym się sowieckiemu lub innemu reżymowi, a następnie nagle odzyskać duchową przyzwoitość. Kto raz był prostytutką, ten pozostanie nią na zawsze”.

 

 

 

REDAKCJA POLECA

 

 



Dariusz Stokwiszewski: Smoleńskiej sagi ciąg dalszy – kolejna odsłona sądowa

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Jak daleko może się ktoś posunąć w dążeniu do zalegalizowania zwyczajnego kłamstwa po to tylko, aby stworzyć mit? Jak komukolwiek może przyjść do głowy, że premier polskiego rządu mógł spiskować w sprawie zamachu na Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z premierem Federacji Rosyjskiej?!

 

Prawdopodobnie 10 kwietnia b.r. zakończyły się ‘miesięcznice smoleńskie’, przynajmniej w ich dotychczasowym wydaniu. Piszę to bez przekonania, stąd słowo „prawdopodobnie”. Dlaczego? Głównie dlatego, że ludziom stojącym po „właściwej stronie” (oczywiście – według nich – bo jak wszystkim wiadomo według narracji PiS, tacy jak ja i mnie podobni, „stali o po stronie ZOMO”) wierzyć nie można! Kolejną według mnie fazę przedłużania żałoby w nieskończoność, będą stanowić uroczystości na Pl. Marsz. Józefa Piłsudskiego.

Zanim jednak dojdzie do etapu na poziomie ‘marszałkowskim’, chciałbym się odnieść do tego, z czym dziś mamy do czynienia – DONALD TUSK PRZED SĄDEM! „Polowanie na smoleńskie czarownice” wkroczyło więc w decydujące już stadium; można je uznać za rozpoczęte! Piszę owe słowa z pewną dozą nie tylko przykrości z tego powodu, że ten szkaradny spektakl wciąż trwa, ale wręcz z niesmakiem wynikającym z tego, że ludzie to wszystko nakręcający nie chcą się wycofać z głoszonych przez siebie pomówień! No, bo jak tu „zawieść smoleński elektorat”, który czeka na „krew”, i tym samym się zbłaźnić przyznając do głoszenia tego, co prawdą nie jest i prawdopodobnie nigdy nie było?!

Celem, który założyłem sobie przy pisaniu tego krótkiego przesłania jest to, by ukazać jak daleko może się ktoś posunąć w dążeniu do zalegalizowania zwyczajnego kłamstwa, przy jednoczesnym dezawuowaniu innych po to tylko, aby stworzyć mit założycielski ruchu, mającego promować jedyną przewodnią siłę narodu, jaką chce zostać PiS i sam Jarosław Kaczyński. Tragiczna śmierć 96 osób – równych sobie przed Bogiem i wobec majestatu śmierci – będzie teraz służyć utrwaleniu, szkodliwej dla Polski i Polaków, władzy partii, która wg mnie staje się czymś na wzór byłej, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej! Jako politologowi jest mi łatwo znaleźć cały szereg paraleli na udowodnienie mojej tezy!

Jak komukolwiek może przyjść do głowy, że premier polskiego rządu mógł spiskować w sprawie zamachu na Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z premierem Federacji Rosyjskiej?! Trzeba chyba być kimś myślącym nieracjonalnie! Tego w jeszcze historii Polski jeszcze nie było, a jeśli ktoś chciałby się tu powołać na zabójstwo prezydenta Gabriela Narutowicza, to trafi, jak „kulą w płot”! Brak jest tu bowiem podobieństwa, do sytuacji z 10 kwietnia 2010 roku!

Jeżeli ktoś z PiS miałby poczuć się urażony porównaniem jego partii do „komunistycznej PZPR” to powiem, że prawdopodobnie źle zrozumiał moje intencje. Otóż, nie mogę z przyczyn oczywistych twierdzić tego, że PiS to partia komunistyczna i tego nie twierdzę, pomimo wzmianki o rzeczywistych, wspólnych cechach obu partii. Jeśli ktokolwiek może uzna przy tej okazji, że straciłem też być może trzeźwość umysłu pisząc coś, (ale jedynie na pozór) sprzecznego, to śpieszę wyjaśnić dokładnie mój sposób rozumowania kilkoma zdaniami, kończącymi ten artykuł:

PZPR tak daleko było do komunizmu, jak PiS do prawdziwej demokracji, stąd jakieś podobieństwa nie oznaczają tego, że partia rządząca jest komunistyczna! Nie mniej, nie wypieram się tego, że obie je postrzegam, jako szkodzące polskiej racji stanu! Która jest bardziej tym obciążona, niech sobie proszę każdy odpowie sam po dokonaniu własnej analizy!

I jeślibyśmy PiS nazwali (to hipoteza) partią neokomunistyczną czy neonazistowską (to, zwłaszcza drugie określenie mogłoby się zdarzyć, gdyby ktoś patrzący z boku wyciągnął wnioski z rzeczywistości, w której marsze neonazistów nie napotykały na jakiekolwiek przeszkody, a zwykli ludzie byli szykanowani za swój przeciw nim sprzeciw), to także obrażać się nie ma, o co członkowie partii rządzącej. Każdy sam kreuje swój publiczny wizerunek!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Maria Nurowska: Matki dzieci niepełnosprawnych zostały upokorzone przez pisowskie władze. Nie przyszły do Sejmu żebrać

Maria Nurowska

Maria Nurowska

Matki nie przyszły do Sejmu żebrać, im się te pieniądze należą

 

Nie mogę sobie znaleźć miejsca, mając świadomość, że te dzielne kobiety i matki koczują w spartańskich warunkach w Sejmie, mając ze sobą swoje niepełnosprawne dzieci, którym z pewnoscią jest trudniej trwać w takiej sytuacji.

Zostały upokorzone przez pisowskie władze i urzędników, zaproponowano im jałmużnę, której nie chcą przyjąć. PiS zabrał im, bo tak to trzeba nazwać, 600 milionów,które pozostawił dla nich rząd Donalda Tuska.

Kaczyński do nich nie przyjdzie, bo zdaje sobie sprawę, że towarzystwo ochroniarzy w liczbie dorównującej protestującym, nie byłoby dobrze przyjęte. A ten tchórz bez nich się nie ruszy.

Nie wiem, co można zrobić, ale wiem że nie wolno nam pozostawić tych rodzin samym sobie, bo jako spoleczeństwo nie zdamy najważniejszego egzaminiu z CZŁOWIECZEŃSTWA!

Apeluję do osób znanych, których głos jest lepiej słyszany, aby poparły ten protest, opozycja, jak wiem, już się włączyła.

Matki nie przyszły do Sejmu żebrać, im się te pieniądze należą, a Polska nie leży w buszu, ale w środku Europy.

 

Maria Nurowska

 

 

 


Dariusz Stokwiszewski: Titanic idzie na dno, a my głusi i ślepi wciąż tańczymy

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Nieszczęście spadło na Polskę na jesieni 2015 roku, kiedy po raz kolejny do władzy doszło PiS i jej przystawki, czy jak kto woli „polityczny plankton”, który samotnie nie przetrwałby na scenie politycznej. To, co się tej jesieni wydarzyło, zaciążyło w sposób znacząco negatywny na dalszych losach naszego państwa.

 

Przez całe ćwierćwiecze, Polska będąca w świecie synonimem pozytywnych przemian społeczno – ustrojowych postrzegana była, jako lider Europy Środkowo – Wschodniej w tym właśnie zakresie. To zaś powodowało, że nasz prestiż międzynarodowy wzrastał z każdym dniem. Co ważne; nie miało tu większego znaczenia to, która z politycznych opcji w Polsce rządziła, no może za wyjątkiem „czarnej plamy” w latach 2005-2007, ale do tego jeszcze na chwilę powrócę w dalszej części tego artykułu.

Prowolnościowe oraz demokratyczne zacięcie Polaków pozwoliło kolejnym rządom RP wprowadzić kraj do struktur NATO (największego sojuszu wojskowego na świecie) i Unii Europejskiej (jednej z czterech wiodących gospodarek świata). Transformacja Polski przebiegała (jak na nasze możliwości) dość dynamicznie, do czego w znacznym stopniu przyczyniły się działania polityków tej miary, co Lech Wałęsa (legendarny przywódca Solidarności i prezydent RP), Tadeusz Mazowiecki (premier pierwszego rządu) czy też Krzysztof Skubiszewski (minister spraw zagranicznych, w czterech kolejnych ekipach).

Dla porządku dodam tylko w tym kontekście rzecz niezmiernie ważną: otóż historia nie odnotowała w tamtym okresie żadnej osoby noszącej nazwisko Kaczyński, mogącej mieć, czy też mającej jakikolwiek wpływ, na cokolwiek ważnego dla rozwoju tego kraju!

Mówi się często, że wszystko, co dobre kiedyś się kończy i coś w tym chyba jest. W rok po wejściu Polski do struktur wspomnianej już UE, na dwa lata władzę w Polsce objęła formacja złożona z koalicji PiS, LPR i Samoobrony. Zaczęła się „jazda przez diabelskie wrota” (myślę, że śliczna piosenkarka Suzi Quatro wybaczy mi powołanie się na nią w tak przykrym kontekście), która skończyła się katastrofą, którą poprzedziła krótka euforia szalonych woźniców! Polska odetchnęła, a ludzie zapomnieli na prawie 10 lat o tym, co się przypadkiem (tak wówczas myśleliśmy) zdarzyło, tj.: afery kreowane na zawołanie, próby niszczenia ludzi, burdy sejmowe, chamstwo emanujące zewsząd i początek tego, co dziś rozpleniło się jak pokrzywy i chwasty – nienawiść!

To wszystko ma swojego ojca, który chyba nie do końca świadom tego, że postępuje jak typowy wróg Polski, brnie w to polityczne szaleństwo bez chwili wytchnienia przy wsparciu ludzi, którym nie powierzyłbym nadzoru nad magazynem warzyw o wartości 1000 zł! Przypomnę tu, że dług obecnej Polski, do którego przyczyniło się PiS, jest kilka razy większy, niż się oficjalnie podaje. Tak więc jakieś „nadwyżki budżetowe” to bzdura!

Nieszczęście (choć w tamtym momencie nie było one tak transparentne) spadło na Polskę na jesieni 2015 roku, kiedy po raz kolejny do władzy doszło PiS i jej przystawki, czy jak kto woli „polityczny plankton”, który samotnie nie przetrwałby na scenie politycznej. To, co się tej jesieni wydarzyło, zaciążyło w sposób znacząco negatywny na dalszych losach naszego państwa. Polska z jednego z liderów demokracji i rozwoju w Europie stała się jej pariasem – kimś niegodnym, by zasiadać w tak elitarnym gronie. Państwo polskie zaczęło pogrążać się w polityczno – społecznym chaosie, który z dnia na dzień się pogłębia.

To, że PiS zniszczył już prawie wszystkie atrybuty demokratycznego państwa prawa, jest tak oczywiste, że pisanie o tym może już wydawać się niekonieczne i wręcz nudne. Tak, to prawda, której żadne zaklęcia nie zmienią – na dzień dzisiejszy Polski, jaką mieliśmy, już nie ma. Jest jej karykatura, która przypomina owego Titanica, który 106 lat wcześniej poszedł na dno w trakcie swej dziewiczej podróży przez Atlantyk. Tak samo „dziewicza” i nieodpowiedzialna jest władza PiS, która ciągnie nas na dno cywilizacji europejskiej tej, którą już dwa i pół tysiąca lat temu zbudowali starożytni Grecy, a prawnie nieco później, w postaci kodeksów i zapisów prawnych, ugruntowali Rzymianie.

To, że obóz rządzący – grupa ludzi apodyktycznych, a więc żądnych władzy, mściwych, ale przede wszystkim niespotykanie pazernych – tak postępuje można byłoby zrozumieć, biorąc pod uwagę nasze, ludzkie słabości. Jednak tego, że naród widocznie zapadł w jakiś strasznie naganny, patologiczny sen i pozwala na niszczenie państwa, już zrozumiałe nie jest i być nie może! Myślę, że nie będzie trzeba czekać długo, (jeśli nic nie ulegnie zmianie) na upadek państwa, o które tak długo zabiegaliśmy, i o którym tak marzyliśmy.

Z punktu widzenia obywatela w Polsce zaczyna panować jawne bezprawie; aresztowania, zastraszanie (nawet sędziów, ale nie tylko), bicie demonstrantów, w tym również kobiet, przy jednoczesnej gloryfikacji, zakazanych w Konstytucji RP ruchów neofaszystowskich! To, jako żywo przypomina przedwojenne Niemcy Adolfa Hitlera. Tam też zaczynało się tak niby niewinnie – marszami, a skończyło piecami krematoryjnymi!

Uprawnione wydaje się zatem pytanie: czy polski rząd, sterowany przez prezesa partii PiS rządzącej z ulicy Nowogrodzkiej przygotowuje sobie paramilitarne bojówki do rozprawy z tymi obywatelami, którzy mogą zbuntować się przeciwko zawłaszczaniu państwa?! Na sam koniec pozwoliłem sobie zapytać społeczeństwo:

  • Czy tego właśnie chcecie, aby traktowano was/nas jak pożytecznych idiotów?!
  • Czy po oddaniu państwa w tak nieodpowiedzialne ręce ludzi, z których wielu nie posiada też niezbędnych przymiotów do sprawowania władzy nad 38 milionowym narodem, teraz chcecie przekazać też samorządy?!

Jeżeli na oba pytania odpowiedzą sobie państwo we własnym sumieniu „tak”, to Polska już wkrótce pozostanie mglistym wspomnieniem a my, zamiast podróżować po świecie, czy kształcić dzieci w Europie, będziemy żyć jak społeczeństwo koreańskie, pod rządami „światłego demokraty” Kim Dzong Una w polskim wydaniu!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Manuela Gretkowska: Uwaga, będzie mowa nienawiści

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Polską rządzi dwóch facetów, Kaczyński i Rydzyk, mizoginów w celibacie. Nie będą nigdy ojcami ojczyzny, bo nie wiedzą jak to się robi. Spierdolić coś, to nie to samo, co z sensem pierdolić przy okazji, jak to wyrażano w staropolszczyźnie „honorując białogłowę”

 

SŁOWO NA NIE/DZIELĘ
OJCOWIE OPACZNI NARODU

Uwaga, będzie mowa nienawiści.

Nienawidzę głupoty i niszczenia demokracji.

Patrząc na Prezydenta widzę ludzika Michelina, napompowanego gazem rozweselającym. Zachwycony swoim brakiem formy, bez kręgosłupa, zajmuje przestrzeń publiczną wśród powiewających chorągiewek. Ludzik służy w ten sposób reklamie gumy. Prezydent katolik, gumy nie uznaje i z tego powodu chce wpisać do Konstytucji ojcostwo.

Coś najwyraźniej facetom w rządzie odbiło.

Gowin licytuje się na pomysły z Dudą. Mając więcej dzieci niż Prezydent wymyślił prawo głosowanie w ich zastępstwie.

A skoro zygota też jest dzieckiem, czemu by nie głosować w imieniu jej niezbywalnej części czyli spermy. Miliony, miliardy głosów patriotycznego wytrysku suwerena zapewniających PIS wieczność. Do tego asy w rękawie, czyli dzieci nieślubne.

W meczu Dudy z Gowinem na ojcostwo jest 3:1 dla Gowina. Razem cztery, przynajmniej oficjalnie, bo słowo „ojcostwo” kojarzy się w Polsce z „domniemane” lub alimenty.

Czy facet, który niszczy Konstytucję musi jeszcze robić sobie jaja wpisując do niej ojcostwo? Nie prościej opatentować kutasa? Naprawdę trzeba go uchwalać prawnie?

Minister zdrowia uważa narządy rodne za sacrum. Niech podpisze więc z nimi konkordat.

NASA właśnie wystrzeliła pierwszy raz ludzką spermę. W celach naukowych. U nas się ją uświęca z nadzieją, że za pobożne dręczenie Polek wielu hujów pójdzie do nieba. Po co im statki kosmiczne. Wystarczy przegłosować kilka ustaw.

Kaczyński i Prezydent od dawna obiecują poparcie w rodzeniu uszkodzonych płodów. Nie pomoc w parciu na porodówce.

Według nowego prawa rodząca nie będzie mogła złożyć skargi, bo nie będzie na co. Zostaną zlikwidowane procedury porodowe, zastąpi je autorytet lekarza. Brak pieniędzy na znieczulenie, anestezjologów zastąpimy klauzulą sumienia. Przecież już Biblia podaje fakty: Ewa ma rodzić w bólach i bez ampułki znieczulacza.

Rodząca bez głosu, poza bolesnym wyciem, jest traktowana jak zwierzę pozbawione praw. I o to chodzi, już nawet nie o kiełbasę wyborczą, ale mięso. Polki są mięsem armatnim Watykanu. Mają żyć według przepisów patriarchatu. W domu do końca swoich dni, przy dzieciach jak się już wyczołgają z porodówki.

Projekt by matkom 4 dzieci dawać minimalną emeryturę, zamiast przywileje zatrudnienia nie dba ani o samodzielność kobiet, ani o nasze podatki. Ale co z tego, skoro 40% wyborców nie ma pojęcia skąd biorą się pieniądze budżetu. Myślą, że państwo ma własną kasę w mennicy i drukuje pieniądze.

W Niemczech matce rodzin wielodzietnych przysługuje połowa emerytury męża, gdyby wycofał się z projektu rozwodząc. Rodzicielstwo to przecież wspólny biznes. Zamiast wpisywać ojcostwo, często wątpliwej jakości – (80% kobiet czuje się samotnymi matkami, mimo, że są w związku) należałoby zająć się sensownymi ustawami. A nie przedwyborczym show – 300 zł na wyprawkę szkolną, dziwnym zbiegiem okoliczności wypłacaną we wrześniu, tuż przed wyborami samorządowymi.

W starożytnym Rzymie tytuł Pater patriae – Ojca ojczyzny przysługiwał najbardziej zasłużonym. Myślę, że Duda, z wykształcenia prawnik, gdzieś o tym słyszał i chciałby na swoją miarę poczuć się konstytucyjnie ojcem ojczyzny. Problem, że naszą ojczyzną nie rządzi Prezydent. Ani Gowin zwany talibem w płaszczu od Armaniego z bordowymi wypustkami a la biskup, co pokazuje aspiracje nie tylko modowe. (Skoro katecheta może być wychowawcą, czemu biskup nie ministrem szkolnictwa wyższego?)

Kadafi, ojciec narodu, przynajmniej się nie certolił i odstawiał odzieżową operetkę na całego. Gliński też po sukcesie sprzedaży „Damy z łasiczką” powinien sobie strzelić kołnierz z gronostajem.

Polską rządzi dwóch facetów: Kaczyński i Rydzyk, mizoginów w celibacie. Nie będą nigdy ojcami ojczyzny, bo nie wiedzą jak to się robi. Spierdolić coś, to nie to samo, co z sensem pierdolić przy okazji, jak to wyrażano w staropolszczyźnie „ honorując białogłowę”.

Amen.

 

Manuela Gretkowska: Uwaga, będzie mowa nienawiści

Fot. Manuela Gretkowska / Facebook

 

Manuela Gretkowska

 

 


Adam Mazguła: Panie Jaki, pańska wiarygodność popada właśnie w ruinę

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Panie P. Jaki, niech Pan zostawi Warszawę w spokoju - dla warszawiaków.

 

Panie P. Jaki,

słyszałem, że chce Pan odbudować Warszawę, z ruin… 

Wyjrzyj Pan z tego bunkra na Nowogrodzkiej i zobacz. To Polacy odbudowywali Warszawę – wielkim kosztem, bez kredytów, liczenia czasu pracy, często społecznie i z zapałem, bez godnej pensji, bez nagród ministerialnych i planu Marshalla.

Nie tylko mieszkańcy stolicy, ale i niezliczone zastępy tych, którzy przeszukiwali rumowiska w całym kraju, aby dostarczyć do Warszawy cegły, cement, wapno… Poszukiwano transportu, inżynierów i budowniczych, tylko rąk do pracy nie brakowało, bo to była pospolita mobilizacja społeczna całego narodu. Pan, młody człowieku, nazywa ich dzisiaj komunistami i zdrajcami.

Odgruzowywanie Warszawy

Odgruzowywanie Warszawy. Fot. Stefan Rassalski / Narodowe Archiwum Cyfrowe

Krzycząc, że odbuduje Pan Warszawę z ruin, chce Pan sobie przywłaszczyć efekt pracy pokoleń, bo tak zarządził mały i schorowany brunatny starzec z Nowogrodzkiej?

Pańska wiarygodność popada właśnie w ruinę, jeśli przypomnieć, że to Pan wspiera faszystowskie organizacje. Tę samą ideologię, która zburzyła i zrównała z ziemią właśnie Warszawę.

Obserwując Pana, widzę, że nie skalał się Pan nigdy rzetelną pracą. Kłamstwo i oszustwo, jak dla tej całej Waszej partii, i dla Pana jest drogowskazem do boskiej nieograniczonej władzy.

Swoją ustawą o IPN skłócił Pan Polskę z całym światem.

Ogłosił Pan alarm w sejmie dla wszystkich Waszych posłów, by nie odbierali Panu immunitetu. Taki jest Pan honorowy, taki równy wobec prawa?

Dla kogo chce Pan być wzorcem i autorytetem? Dla społeczności podopolskich gmin, siłą wcielonych do Opola, bo tak Pan wymyślił ze swoją opolską „grupą trzymającą władzę”?

Zanim znowu coś Panu przyjdzie do głowy i zechce Pan sobie coś zawłaszczyć – jakąś myśl, czyjąś pracę, to niech Pan usiądzie cichutko w kąciku i zaczeka, może Panu przejdzie…, dla dobra naszego społeczeństwa, z szacunku dla prawdy, prawa i sprawiedliwości.

Pańskim motorem kariery jest chęć brylowania, kierowania i popisywania się. Ponieważ brak talentu i elementarnej wiedzy ogólnej nie daje zbyt dużych szans na sukces, konieczne jest lizusostwo i kipiący brak uczciwości.

Panie P. Jaki,

nie jest Pan na szczęście wyrocznią, a tylko ludzie zaślepieni ideologią nie widzą żenady w Pańskich wypowiedziach i działaniach. Dlatego, jeśli już Pan musi coś robić, to proszę zacząć budować to obiecane wygodne więzienie w Brzegu; może się przydać…

Niech Pan zostawi Warszawę w spokoju – dla warszawiaków.

 

Przesyłam Panu zdjęcie zrujnowanej Warszawy. Może Pan coś zrozumie?!

Fot. Paweł Radek / sprzedajemy

 

Adam Mazguła

 

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Królowa Elżbieta II skończyła 92 lata

Najdłużej panująca w historii brytyjska monarchini, królowa Elżbieta II, 21 kwietnia skończyła 92 lata. Jednak zgodnie z tradycją, oficjalne obchody zaplanowane są na drugą sobotę czerwca.

Z okazji królewskich urodzin w Hyde Parku w Londynie, w Tower of London, na zamku w Walii i w mieście Windsor zagrzmiały armaty, oddając cześć monarchini długą salwą.

Oficjalne obchody w drugą sobotę czerwca

Oficjalne obchody urodzin królowej zaplanowane są w na drugą sobotę czerwca. Zwyczaj podwójnych obchodów narodził się w 1748 roku, kiedy król Jerzy II, zaniepokojony tym, że w dniu jego rzeczywistych urodzin w listopadzie może być zła pogoda, zdecydował o przełożeniu uroczystych obchodów na przełom wiosny i lata.

Elżbieta Aleksandra Maria Windsor

Elżbieta II, właśc. Elżbieta Aleksandra Maria Windsor urodziła się na Bruton Street 17 w Mayfair w Londynie 21 kwietnia 1926. Jej ojcem był książę Yorku Albert, późniejszy król Jerzy VI, matką Elżbieta Bowes-Lyon, córka Claude’a Bowesa-Lyona, 14. hrabiego Strathmore i Kinghorne.

Godność królowej Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej piastuje od 6 lutego 1952. Koronowana została 2 czerwca 1953.

Elżbieta II jest również głową 15 innych państw: Antigui i Barbudy, Australii, Bahamów, Gibraltaru, Barbadosu, Belize, Grenady, Kanady, Jamajki, Nowej Zelandii, Papui-Nowej Gwinei, Saint Kitts i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyn, Tuvalu i Wysp Salomona, które razem z Wielką Brytanią mają status tzw. Commonwealth realm. Liczba państw, w których panowała Elżbieta II zmieniała się podczas jej panowania. Wszystkich państw, które uznawały ją za głowę państwa było 33.

Najdłużej panujący monarcha Wielkiej Brytanii

Od 9 września 2015 królowa Elżbieta II jest najdłużej panującym monarchą Wielkiej Brytanii, pobijając rekord królowej Wiktorii która tronie zasiadała 63 lata, 7 miesięcy i 2 dni.

Od 13 października 2016 jest ona najdłużej panującą obecnie głową państwa na świecie.

 

(df) thefad.pl

 


Dariusz Stokwiszewski: Powrót do średniowiecza – naród+ śpi!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

My, Polki i Polacy mamy niezbywalne prawo do kierowania swoim własnym losem, bo nie urodziliśmy się, jako niewolnicy, lecz ludzie wolni i do wolności od początku lat 90. XX wieku przywykli. Nie dajmy więc sobie tego nikomu odebrać

 

PiS ze strachu przed utratą poparcia ze strony „rydzykowego i biskupiego ludu szaleje”, popełniając coraz więcej głupot. To musi wreszcie doprowadzić do tego, że my Polacy, myślący kategoriami cywilizacji XXI wieku nie wytrzymamy! Kaczyński i PiS stawiają jednak na swoim i robią, co chcą – wszystko, aby nie stracić koryt! Ty narodzie „morda w kubeł”! Kobiety do roboty i przede wszystkim do rodzenia, młodzież do spowiedzi i na pielgrzymki, a jeśli przy okazji umie także głośno krzyczeć, maszerować i wygłaszać straszne – neonazistowskie hasła – tym lepiej, bo „lud się powinien bać”!

W Sejmie RP protestują matki dzieci niepełnosprawnych. Nie widać za to obrońców życia – nikt nie chce im tak naprawdę pomóc! Owszem był Andrzej Duda, ale według mnie nie mógł postąpić inaczej, bo naobiecywał w kampanii. Nie widać też pisowskich podpowiadaczy, którzy za wcześniejszych rządów obiecywali „złote góry” po zdobyciu władzy. Teraz ich tam nie ma, a jak się jakiś trafi, to plecie androny, albo stosuje uniki. Sam przywódca, jak na „pomazańca” przystało, z ciemnym ludem bratać się nie będzie. Poza tym on boi się spotkania face to face z każdym obywatelem no, chyba że otacza go tłum opłacanych przez nas – naród, najemników! Pisałem już o tym niejeden raz. Widzę więc ciemność …, nie widzę natomiast przyszłości, jeśli się nie ockniemy!

Na razie, średniowiecze w osobie Bogdana Hazana (fe!) powróciło do województwa świętokrzyskiego, ale wkrótce podobnie może być też w całej Polsce! Hazan został dziś tam wojewódzkim konsultantem ds. ginekologii i położnictwa (sic!). Drżyjcie od dziś tamtejsi lekarze i kobiety. Stawiam złoto przeciw orzeszkom, że nie dojdzie tam już do żadnej aborcji, nawet jakby kobieta miała przypłacić to swoim życiem. Nie jestem za aborcją na „każde życzenie”, ale również nie jestem Bogdanem Hazanem, który swego czasu tych aborcji dokonał wiele, o czym sam kiedyś wspominał. Czy tylko dlatego, że teraz jest wiekowy i być może ze strachu zmienił światopogląd, zaczął wierzyć oraz się wyspowiadał, może być dla nas „biczem bożym”, i tak jak prokurator stanu wojennego uczyć nas etyki i religii? Ja wierzę, ale w Pana Boga, a nie w ludzi noszących tak, jak pewien „asceta” znad Wisły sutannę i wyciągających od wszystkich pieniądze!

A my Polacy sobie siedzimy i „lulki palimy”, kiedy wszystko to, na naszych oczach, się dzieje! 38 – milionowy naród daje sobą pomiatać staremu kawalerowi, który z „miłości do Ojczyzny” nie założył własnej rodziny i nie rozumie niczego. Z miłości do koryta nie chce też odejść na emeryturę. Zarządzając nienawiścią i strachem (sam bez ochrony jest w ciągłym strachu, co emanuje z jego oblicza) upodla naród polski!

Wstyd i Hańba na nas wszystkich, bo kpi ów człowiek z nas wszystkich! Kpi i gardzi nami, bo uważa się za „zbawcę narodu”, jak to krzyczą nieraz oszalali, ciemni ludzie, którzy zatracili zdolność do samodzielnego i racjonalnego myślenia, a w istocie nie ma nawet opozycyjnej przeszłości, co go bardzo boli i być może jest siłą napędową jego nienawiści do innych, takich jak panowie Prezydent Lech Wałęsa czy Donald Tusk!

Oglądałem dziś film z nieżyjącym już Markiem Edelmanem; wspominał o powstaniu w getcie żydowskim z 1943 r., ale odnosił się także do współczesnych spraw. Ten bohater tamtych czasów opowiadał o ludziach, którzy poszli na śmierć nie po to, aby zwyciężyć, ale by móc godnie umrzeć! W książce „Bóg śpi” pisał: Najważniejsze jest życie, a jak jest życie, to najważniejsza jest wolność. Ale potem oddaje się życie za wolność i wtedy nie wiadomo, co jest najważniejsze.

I co my na to? My właśnie, tę tak długo oczekiwaną i z takim trudem zdobytą wolność tracimy sukcesywnie z dnia na dzień! Ktoś powie nieprawda, bo można pisać i mówić. Odpowiem; jeszcze tak, ale zawdzięczamy to jedynie temu, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i Zachodu. Inaczej już polskie więzienia by się zapełniły Polakami. Jeżeli ktoś uważa to za wolność albo myśli inaczej to się myli!

Edelman wątpił w naszą katolickość, twierdząc, że to maska czy też wynik złośliwości i przekory. Udający w kościele „świętych”, po wyjściu zeń ludzie stają się potworkami; gotowi są do szkodzenia i pomawiania. Nie odnosi się to na pewno do wszystkich, ale bez wątpienia do większości, która jest słaba, podła, zakłamana i naprawdę bezbożna.

O heroizmie nie mówmy zatem, bo to obciach – bo to Se Ne Wrati! To zamierzchła historia, choć chciałbym się mylić! Jednak nie mam dziś podstaw do tego, aby wierzyć, że jest inaczej, bo jak wytłumaczyć to, że cały 38 milionowy naród drży przed jednym, małym (w wielu aspektach nie tylko wzrostu) człowiekiem, który przespał wprowadzenie stanu wojennego?! Nie tak dawno znana pisarka, Maria Nurowska, wezwała nas Polaków, do przebudzenia! Podziękowałem Jej za to pod artykułem i za Nią też proszę: obudźmy się wreszcie z tego koszmarnego snu i zaprotestujmy, bo nie my łamiemy Konstytucję – my jej bronimy przed złem, postępując zgodnie z prawem, które ta władza nieustannie łamie! My, Polki i Polacy mamy niezbywalne prawo do kierowania swoim własnym losem, bo nie urodziliśmy się, jako niewolnicy, lecz ludzie wolni i do wolności od początku lat 90. XX wieku przywykli. Nie dajmy więc sobie tego nikomu odebrać, a na pewno nie tym, którzy dysponując 19 procentowym mandatem społecznym przewracają system demokratycznego państwa prawnego, jakim jest RP do „góry nogami”, tylko dlatego, bo naród milczy!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 

 


Adam Mazguła: Marszałek szczurów

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Cóż, jaki marszałek - taki problem.

 

Kolejny nieodpowiedzialny i niekompetentny urzędas brunatnej władzy zabrał głos i stwierdził, że musimy odgrzybić i odszczurzyć naszą ojczyznę i to bez środków chemicznych.

Mieszkam przy lesie i zdarza mi się natknąć na muchomora, mnie jednak on nie przeszkadza, niech sobie rośnie. Jeśli jest – to pewnie z jakiegoś powodu.
Szczury też widuję, oczyszczają teren z odpadów. Też nie budzą we mnie morderczych zapędów.

Może marszałkowi chodziło o jego środowisko, o sejmowe sale i rządowe gabinety?
Tego na razie nie wiem.

Ucieszyłem się jednak, że p. M. Kuchciński chce odszczurzać i odgrzybiać bez użycia środków chemicznych. Słyszałem, że w niektórych wypadkach użycie takich środków może wywołać wojnę, jak w Syrii.

Z mojej wiedzy wynika, że słowo marszałek określa stopień wojskowy; w wielu krajach najwyższy stopień, nadawany dowódcom za wybitne osiągnięcia wojenne. W naszych warunkach, rozumiem je tak, że to określenie walczącego najważniejszego dowódcę prowadzącego naród do wojny o godność, wolność i przestrzeganie konstytucji.

Cóż, jaki marszałek – taki problem.

 

 

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>