Adam Mazguła: Kolejne polityczne karmienie PiS-owskich nekrofilów trupem ofiary

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Nie ma opamiętania i zrozumienia, nie ma litości dla rodzin, jest buta brunatnych urzędasów pozbawionych ludzkich odruchów

 

Kolejna ekshumacja wbrew woli rodziny i przy milczącej zgodzie Trybunału Konstytucyjnego, Kościoła katolickiego i innych instytucji.

Kolejny taniec na grobie i w trumnach ofiar.

Nie ma opamiętania i zrozumienia, nie ma litości dla rodzin, jest buta brunatnych urzędasów pozbawionych ludzkich odruchów.

Panie Jarosławie Kaczyński,

nie zagłuszy Pan swoich wyrzutów sumienia nienawiścią do ludzi, radością z każdej skrzywdzonej przez Pana osoby, wyzywaniem, ubliżaniem, dzieleniem i szczuciem młodych faszystów na Polaków. Złe czyny z czasem wracają do tych, którzy krzywdzą. Mam nadzieję, że do Pana, dyktatorze ciemnoty, powrócą bardzo szybko!

 

Pani Krystyna Łuczak Surówka napisała:

Dzisiaj 19 kwietnia 2018 roku o świcie złamano moje konstytucyjne prawa w demokratycznym kraju. Mimo orzeczenia Sądu Okręgowego w Warszawie, które skierowało sprawę w 2017 roku do Trybunału Konstytucyjnego wraz z decyzją o wstrzymaniu ekshumacji Jacka Surówki do czasu wyroku TK.

Minął ponad rok. Decyzji TK nie doczekałam się ani nawet odpowiedzi na pisma kiedy możliwym będzie zajęcie się tą sprawą? TK milczy a kontaktować się z nimi można jedynie wysyłając pisma, na które nie ma odpowiedzi.

Polsko, gdzie jesteś? Gdzie serce twoje? Gdzie prawo i sprawiedliwość nie tylko z nazwy? Nie zapomnę Ci tego Polsko. Nigdy nie zapomnę Ci tego dzisiejszego świtu nad grobem, kiedy złamano moje prawa i serce.

Walczyłam godnie i zgodnie z literą prawa o spokój ciała mojego męża. „Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie”.

Kościół katolicki nie stanął za swoimi owieczkami. Wam też tego nie zapomnę hierarchowie. Polityka okazała się ważniejsza. „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Pamiętam dobrze nauki.

Pamietam jak w 1998 roku przysięgałam przed ołtarzem „i że Cię nie opuszczę aż do śmierci”. Dzisiaj stałam przed grobem, mimo mej niezgody, właśnie dlatego. Ja jeszcze żyje i obietnic dotrzymuje. Dziś obiecuje, że nie zapomnę Ci tego Polsko. Upokorzenia. Bólu. Bezradności. Tego, że robisz ponownie to, co już zostało zrobione. Tego, że doszło do dzisiejszego świtu. Tego, że nawet nie wiem kiedy będę mogła odebrać ciało, by móc ustalać ponowne jego złożenie do grobu. Tego, że czuje się zniewolona w ponoć wolnym kraju. Tego, że po ponad 8 latach z krzywdy mojej i innych bliskich robisz spektakl na oczach narodu. Teatrzyk kukiełek, w którym politycy szarpią za sznurki, media włączają światło i dźwięk a tłum gapi się.

Okrutna zabawa, która nawet zamkniętą żałobę jest w stanie znów rozerwać na strzępy. Wyrywać po kawałku tak jak dziś płyty poziomów grobu.

Ekshumacje zbiorowe wbrew woli najbliższych nie dotyczyły nawet ofiar wojennych. Tymczasem w XXI wieku w demokratycznym kraju prawo staje się narzędziem w rękach rządzących. Nawet kościół zapomina jakich uczy praw.

Nie mam już zrozumienia. Uleciało dziś w niebo wraz z odrywaną płytą nagrobną.

Nie mam słów by opisać mój żal, rozgoryczenie, odarcie z godności, ogrom emocji gorzkich.

Nie wybaczę Ci tego Polsko ani Wam wszyscy Polacy, którzy nie wyraziliście sprzeciwu, którzy uważacie, że nic się stało.

Stało się.

Świat się zatrzymał.”

 

Mam nadzieję, że Pani Krystyna Łuczak – Surówka nie pogniewa się, że pozwoliłem sobie wkleić jej wstrząsający wpis.

 

Adam Mazguła

 


Zmiótł pieszą na pasach. Dramatyczne zdarzenie zarejestrowane przez monitoring

Do potrącenia doszło wczoraj na ul. Lwowskiej w Tomaszowie Lubelskim. Samochód wyjeżdżający z ulicy podporządkowanej jadąc prawym pasem, zatrzymał się przed przejściem dla pieszych, aby przepuścić kobietę. Kiedy kobieta przechodziła przez ulicę, uderzył w nią inny samochód, jadący drugim pasem.

Zmiótł pieszą na pasach. Dramatyczne zdarzenie zarejestrowane przez monitoring

Dramatyczne zdarzenie zostało zarejestrowane przez monitoring. Kierujący, jadąc ulicą główną nie, zachował szczególnej ostrożności, nie zwrócił uwagi na zatrzymany przed pasami pojazd i uderzył w pieszą przechodzącą przez ulicę.

Policjanci ruchu drogowego udzielili pierwszej pomocy poszkodowanej 68-latce, po czym kobieta została przewieziona karetką do szpitala.

Policjanci zatrzymali 57-letniemu kierowcy prawo jazdy za rażący sposób naruszenia przepisów ruchu drogowego i spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Za spowodowanie wypadku drogowego grozi kara do 3-lat pozbawienia wolności. Kierowca był trzeźwy.

 

(df) thefad.pl / Źródło: policja.pl

 


Adam Mazguła: Pochylmy głowy

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Powstanie było buntem żydowskich ofiar przeciwko hitlerowskim ludobójcom. Było krzykiem wysyłanym w świat, było walką o godność człowieka, o jego prawa i wolności. Tracili nadzieję na przetrwanie, prowadzili walkę o godną śmierć.

 

19 kwietnia 1943 r. wkraczające oddziały niemieckie (i kolaborujące z nimi formacje ukraińskie i łotewskie) przeznaczone do likwidacji Getta Warszawskiego zostały zaatakowane przez żydowskie podziemne formacje zbrojne. Walki trwały do połowy maja i skończyły się całkowitym wymordowaniem wszystkich Żydów, a później zrównaniem z ziemią terenu getta.

Miejsce, gdzie w ciągu półtora roku, od listopada 1940 do lipca 1942 z głodu i chorób zmarło ok. 100 tys. osób.

Zdjęcie zrobione na ulicy Nowolipie widok na wschód przy skrzyżowaniu z ulicą Smoczą. Z tyłu mur i brama getta

Zaplanowany i zorganizowany w warszawskim getcie terror, głód i epidemie, były tylko wstępem i przystankiem w drodze do śmierci w Treblince czy innych obozach zagłady.

Powstanie było buntem żydowskich ofiar przeciwko hitlerowskim ludobójcom.
Było krzykiem wysyłanym w świat, było walką o godność człowieka, o jego prawa i wolności. Tracili nadzieję na przetrwanie, prowadzili walkę o godną śmierć.

Trzeba wiedzieć, że podczas II Wojny Światowej z rąk faszystów zginęło 3 milionów polskich Żydów. To 90% populacji.

Przesłanie dla nas jest jedno – nigdy więcej faszyzmu!

Musimy zrobić wszystko, aby zdelegalizować każdą partię i organizację szerzącą nienawiść oraz ukarać każdego, kto nawołuje do nienawiści. Powtarzam – każdą i każdego.

Pochylmy głowy nad ofiarami ludobójstwa faszystowskiego. Okażmy szacunek bojownikom o godną śmierć – POWSTAŃCOM WARSZAWSKIEGO GETTA.

 

 

 


„Czasem jak widzę starego człowieka, to myślę, że może w najlepszym okresie swego życia był w Polsce i zabijał Żydów”

Tuż przed wybuchem powstania w warszawskim getcie (19.04.1943) Joanna Sobolewska-Pyz została wyniesiona poza jego mury i trafiła do polskiego małżeństwa. Jej wystawa mówi o żydowskich dzieciach ratowanych przez Polaków.

Joanna Sobolewska-Pyz – uratowana z warszawskiego getta. Fot. Źródło: dw.de

Deutsche Welle: Jak pojawił się pomysł wystawy „Moi żydowscy rodzice, moi polscy rodzice”?

Joanna Sobolewska-Pyz*: Kiedy parę lat temu oglądałam album ze zdjęciami, pomyślałam, że świat powinien poznać tych wspaniałych ludzi, jakimi byli moi polscy rodzice, u których się wychowałam.

DW: Wystawa opowiada jednak nie tylko o Pani losie.

JS-P: Takich uratowanych żydowskich dzieci były tysiące. Wystawa prezentuje losy piętnaściorga dzieci urodzonych w latach 1939-1942, członków Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu. Te dzieci znalazły schronienie w polskich rodzinach. Bohaterowie wystawy to ludzie, którzy już jako dorośli mierzą się ze swoją podwójną tożsamością. My bez przerwy szukamy. Pamiętam, jak zdigitalizowano nazwiska z cmentarza żydowskiego w Warszawie. Całymi dniami siedzieliśmy przy komputerze, szukając grobów swoich rodzin. Ja nie znalazłam, więc wmurowałam w ogrodzenie cmentarza żydowskiego tablicę upamiętniającą rodziców. Zaraz potem pobiegłam zrobić podmurówkę w grobie swoich polskich rodziców. Takie rozdwojenie.

DW: Kiedy i jak przeszmuglowano Panią z getta?

JS-P: To było dzień przed wybuchem powstania, 18 kwietnia 1943. Oczywiście później się takich szczegółów dowiedziałam. Miałam trzy i pół roku, na aryjską stronę przeprowadził mnie z getta granatowy policjant. Podobno schował mnie gdzieś za pazuchę i doprowadził do pani Nitz na warszawski Żoliborz.

Wystawa „Moi żydowscy rodzice, moi polscy rodzice. Fot. Źródło: dw.de

DW: Kim była ta kobieta?

JS-P: Też Żydówka, chyba przedwojenna nauczycielka mojej matki. Miała świetne aryjskie papiery. Znała mnie, bo przedtem chodziłyśmy do niej z mamą kanałami z getta. To było na Żoliborzu, gdzie mieszkało sporo inteligencji, tam w co drugim mieszkaniu ktoś kogoś przechowywał. Pani Nitz miała u siebie już inną dziewczynkę. Mnie oddała polskiemu bezdzietnemu małżeństwu, które wiedziało o losie ludzi w getcie i postanowiło przygarnąć jakieś żydowskie dziecko.

DW: Jak się Pani dowiedziała o swoim pochodzeniu?

JS-P: Miałam 18 lat, moja polska mama była umierająca. Wtedy niewyraźnie powiedziała: „jesteś tylko moją córeczką”. To mi dało do myślenia. Wyobraziłam sobie, że jestem wprawdzie jej córką, ale tylko jej, a Sobolewski to nie mój biologiczny ojciec. Powiedziałam mu kiedyś o tym, a on na to, że nie jestem ani jego, ani jej, tylko żydowskim dzieckiem z getta. Nie wiedziałam o czym do mnie mówi. Nie wiedziałam, co to getto i kto to są ci Żydzi. Słyszałam tylko, że lubią śledzie i że Niemcy się na nich kiedyś uwzięli. Nie miałam pojęcia, co to był Holokaust.

DW: Próbowała się Pani od razu dowiedzieć?

J-SP: Tak. Na szczęście zdałam wtedy na socjologię na Uniwersytecie Warszawskim i zaczęłam dużo czytać. Napisałam do izraelskiej gazety, przez którą znalazłam swojego biologicznego wujka. Dzięki niemu wiem, jak nazywali się moi rodzice i jak ja się nazywałam. Moje nazwisko to Grynszpan.

Anastazja i Walerian Sobolewski z przybraną córką Joanną. Fot. Źródło: dw.de

DW: Teraz losy uratowanych żydowskich dzieci przybliża Pani także Niemcom. Do końca czerwca wystawę można zobaczyć na zamku w Bad Freienwalde w Brandenburgii. Przedtem był Poczdam, a w planach Norymberga i Magdeburg. Jak jest odbierana w Niemczech?

J-SP: W Poczdamie spotkałam ludzi z byłej NRD, którzy ze szkoły wiedzieli o Holokauście tyle co ja. Czyli zero. Nie wiem, jak jest teraz w niemieckich szkołach, ale mam nadzieję, że lepiej.

DW: O co pytają Niemcy?

J-SP: Najbardziej ich interesuje, w jaki sposób dowiedziałam się o swoim pochodzeniu. Jedna pani spytała o stosunek polskiego rządu do Stowarzyszeniu Dzieci Holocaustu. Powiedziałam, że jeśli jakikolwiek rząd ma do nas stosunek, to chyba rząd niemiecki, bo pomyślał na przykład o emeryturze za pracę w getcie dla osób, które tam pracowały i ich potomków (umowa RP i RFN z 5.12.2014 – red.). Potem ta pani dziękowała mi za przyjazd, bo to pokazuje, że przebaczyłam Niemcom. Ale ja w ogóle w takich kategoriach nie rozumuję. Ktoś mnie pytał, czy jestem wierząca. Ja na to, że jestem katoliczką, ale bardziej z przyzwyczajenia.

Anastazja i Walerian Sobolewscy zostali pośmiertnie uhonorowani Medalem Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. Fot. ródo: dw.de

DW: A jak Pani patrzy dziś na Niemcy, na Niemców?

JS-P: Czasem jak widzę starego człowieka, to myślę, że może w najlepszym okresie swego życia był w Polsce i Żydów zabijał. Ale nie wolno tak myśleć i mam za to żal do siebie. Ale to powraca. Na otwarciu wystawy podeszła do mnie kobieta i opowiadała, że jej ojciec był w Wehrmachcie i że nigdy się z tym nie pogodził i popadł w pijaństwo, zapijając swoją przeszłość. A kiedyś mnie taki dzieciak spytał, co bym zrobiła, gdybym spotkała Hitlera. Ja na to, że nic. Bo co można powiedzieć?

DW: Prowadzenie Stowarzyszenia Dzieci Holokaustu, spotkania, opowiadanie o swoim losie. Dlaczego Pani to robi?

JS-P: Żeby dawać świadectwo. Czasem myślę, że ta edukacja może nie ma sensu, bo obok płynie normalne życie, a kto dziś interesuje się świadectwami historii? Antysemityzm był, jest i będzie. Ale nawet gdyby tylko jeden człowiek miał się dowiedzieć, to pewnie warto. Poza tym ja nie mogę inaczej. Ja tym oddycham, to moja obsesja, więc muszę. Jedyne, co mogę zrobić, to krzyczeć. I właśnie krzyczę. Może za mało, za cicho, ale krzyczę.

 

 

REDAKCJA POLECA

 

 


34 tydzień ciąży – co się dzieje w brzuchu kobiety?

34 tydzień ciąży to zbliżanie się do ostatniego, dziewiątego miesiąca, a co za tym idzie, do porodu. Efektem tego dziecko znajdujące się w łonie matki przypomina już dziecko, a nie małego potworka. Kobieta wyczekuje na spotkanie z coraz bardziej żywym i ciężkim bobasem.

34 tydzień ciąży – co się dzieje w brzuchu kobiety?

34 tydzień ciąży na tle 9-miesięcznej ciąży

Ciąża to czas, gdy dziecko wzrasta i rozwija się w łonie matki. Przeciętnie trwa 40 tygodni, czyli 9 miesięcy, a dzieli się na trzy trwające po kwartał trymestry. Wszystko zaczyna się od połączenia komórki jajowej z komórką plemnikową i utworzeniu zygoty, która z czasem się dzieli i tworzy zarodek. Zarodek zagnieżdża się w macicy i tworzy zalążki wszystkich organów. Od tej pory nazywa się go płodem, w którym ostatecznie wszystko się wykształca. Zakańcza się to porodem, czyli wydaniem dziecka na świat przez matkę. Dzieje się to siłami natury, tzw. poród naturalny, albo z pomocą chirurgiczną, tzw., cesarskie cięcie.

Maleństwo nie tak małe

34 tydzień ciąży to czas, gdy matka może odetchnąć z ulgą. Nie chodzi o ciężar, bo dziecko jest coraz cięższe, ale o to, że ma ono wszelkie predyspozycje, żeby przeżyć na świecie, gdyby nagle na niego przyszło. Pod względem rozmiarów bobas z melona powoli staje się arbuzem. Pod względem ruchu natomiast bobas przypomina małego akrobatę. Działają serce, mózg i wszystkie inne organy. W miarę dojrzewają jeszcze płuca i narządy rodne. Co ciekawe, w przypadku jedynaków szansa na przyjście na świat w tym momencie jawi się jako mała, za to w przypadku bliźniaków jako duża.

Gotowa na wszystko

Kobieta coraz bardziej czuje się matką, a wszystko przez to, iż dziecko daje o sobie coraz bardziej znać. Męczą ją obrzęki dłoni i stóp, a ciśnienie tętnicze nie musi, ale może podskoczyć w górę. W górę podskakuje również waga. Wiąże się to między innymi ze zwiększoną resorpcją wody w organizmie. Mimo wszystko nie należy się odchudzać, bo bobas powinien czerpać substancje odżywcze od matki, a na odchudzanie jeszcze przyjdzie czas. Ważne, aby kobietę wspierać fizycznie i psychicznie. Kobietę, która staje się gotowa na najważniejsze spotkanie w swoim życiu.

O ciśnieniu tętniczym

Ciśnienie tętnicze to nacisk, jaki wywiera krew na naczynia. Prawidłowe wynosi 120/80 mmHg. Niskie ciśnienie to takie, które wynosi mniej niż 100/70 mmHg. Choć czyni nas osłabionymi, to nie zagraża naszemu życiu. Wysokie ciśnienie to takie, które wynosi więcej niż 140/90 mmHg. Zagraża ono życiu przez możliwość powodowania zawałów serca, czy udarów mózgu. Należy jednak pamiętać, iż u schyłku ciąży, tuż przed porodem, może ono wzrastać. Wiąże się to nie tylko z zagrożeniem życia, ale też z możliwością szybszego porodu, dlatego należy regularnie mierzyć ciśnienie krwi i jeśli trzeba to próbować je obniżać.

 

Artykuł przygotowano we współpracy z Babyboom

 

 


Dariusz Stokwiszewski: Panie Kaczyński zapraszam na FB

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Za wszystko, co zniszczyliście dotąd i za to, co zniszczyć jeszcze zamierzacie, kiedyś odpowiecie przed narodem oraz sądami. A nawet, jeśli niektórym z was „uda się” wcześniej uciec na „drugą stronę lustra”, to historia nie wybaczy wam tego całego zła!

 

Panie pośle Jarosławie Kaczyński, zapraszam pana osobiście na FB, a nawet do grupy utworzonej przeze mnie: Patriotycznego Ruchu Ocalenia Polski (przed wami oczywiście)! Jestem przekonany, że PiS ma tu swoich ludzi, ale zawsze pana fizyczna obecność byłaby dla nich wielkim wsparciem duchowym, a poza tym oni, jak myślę, nie przekazują panu ze strachu całej prawdy z portalu o was – o panu i PiS!

Jeśli mnie pan poprosi o przystąpienie do grupy w charakterze mojego znajomego (taka jest procedura na tym portalu) to, choć z wielką niechęcią, pozwolę się panu na jeden dzień przyłączyć! Nie dłużej, bo w mojej grupie jest masa patriotów, więc zrozumienia dla swojej szkodliwej działalności pan by tu nie znalazł. Jednak gdyby pan chciał „zejść na ziemię”, to taki właśnie „zimny prysznic” by się panu na pewno przydał. Poczytałby pan sobie to, co ludzie, tacy normalni, o was i o psuciu przez was państwa myślą. Niech pan tylko nie myśli, że pisząc w ten sposób, uważam was za jakichś nadludzi, choć sami tak o sobie w swej arogancji zapewne myślicie. Nie jesteście nimi, a wręcz przeciwnie; w oczach swoich rodaków wypadacie wprost fatalnie! O Europie nawet nie wspominam, aby pana nie dołować!

Nie będę tu żadnym prorokiem, jeśli stwierdzę, że za wszystko, co zniszczyliście dotąd i za to, co zniszczyć jeszcze zamierzacie, kiedyś odpowiecie przed narodem oraz sądami. A nawet, jeśli niektórym z was „uda się” wcześniej uciec na „drugą stronę lustra”, to historia nie wybaczy wam tego całego zła! Podobnie, jak nikt nie wybaczy tolerancji dla nazizmu, niszczenia demokracji i ośmieszania Polski w świecie! Was na białych kartach prawdziwej historii po prostu nie będzie, a ta pisana przez was jest farsą i tragikomedią!

Podobną farsą i tragikomedią jest chocholi taniec na grobach ofiar katastrofy lotniczej Tu – 154, który uprawiacie od 8 już lat. Dla własnych politycznych oraz partykularnych interesów depczecie dotychczas nietknięte, nawet przez zaborców / okupantów wartości takie, jak szacunek dla śmierci. No, bo szacunek dla ludzi jest dla was niczym, co ma jakąkolwiek wartość. Umęczyliście rodziny ofiar i niemal całe społeczeństwo RP! Teraz zaś podobno do tego, co nazywacie pomnikiem ofiar na Pl. Piłsudskiego, chcecie dodać/ wybudować czerwony, granitowy chodnik łączący te schody, z mającym już na jesieni powstać pomnikiem Lecha Kaczyńskiego.

To może inaczej: wyburzcie to, co już jest na tym placu, a w zamian postawcie tam mauzoleum na wzór tych dalekowschodnich, czy też egipskich piramid. Skoro Polska ziemia wydała tak wielkich ludzi, to należy ten fakt odpowiednio uhonorować. Do tego zaś czasu, proponuję wprowadzenie królestwa z królem (wiadomo, może nim być tylko jedna osoba) na jego czele. Później, kiedy już, co nie daj Boże, zabraknie królewskiej krwi, można zmienić religię i ustrój na kalif

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 


Adam Mazguła: Kandydat na generała niekompetencji

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Ciekawe, jakie są prawdziwe powody tej błyskawicznej kariery? Może jest zapotrzebowanie na polityczno - reprezentacyjnego generała?

 

Podobno prezydent chce mianować pierwszą kobietę – generała, płk Agnieszkę Sochan, która zrobiła błyskawiczną karierę za czasów ministra A. Macierewicza.

Jak się dowiedziałem, ma ona wykształcenie techniczne, była dowódcą kompanii, a potem oficerem sztabowym. Zaszczytna służba, ale kompetencje – co najwyżej kapitana!

To smutna, zaskakująca i wręcz niewiarygodna informacja. Tym bardziej, że swoje doświadczenie w dowodzeniu zdobyła, służąc w Garnizonie Warszawa, a nie w jednostkach bojowych.

Ludziom, którzy mają podstawową wiedzę wojskową, natychmiast ciśnie się na usta pytanie: dlaczego ona jest aż pułkownikiem? Przecież to najwyższy stopień oficera starszego w armii, który widnieje na pagonach wielu dowódców brygad i jednostek specjalnych o wysokim stopniu gotowości i zdolności bojowej; dowódców wysoko wykształconych i mających doświadczenie w misjach zagranicznych.

Jednak, co już wielokrotnie obserwowałem, PiS może wszystko.

Ciekawe, jakie są prawdziwe powody tej błyskawicznej kariery? Może jest zapotrzebowanie na polityczno – reprezentacyjnego generała?

Jeśli to prawda, to mamy kolejny przykład bezmyślności i braku odpowiedzialności decydentów, którzy przedkładają interesy partyjne i prywatne nad narodowe.
Niestety, nie rozumieją, że jest to sprawa naszego wspólnego bezpieczeństwa,
chyba że teraz MON ma nową strategię w stosunku do swoich przeciwników, która polega na porażaniu śmiechem. W innym przypadku – to kompromitacja i skandal!

 

Adam Mazguła

 

 

Książka „Adam Mazguła – Żołnierz gorszego sortu” dostępna w księgarniach na terenie całej Polski i w systemie sprzedaży internetowej.

Dystrybutorem książki jest Ateneum

 

Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>>

 

 


Adam Szejnfeld: Podważanie historii, czy… groźba?!

Adam Szejnfeld

Adam Szejnfeld

Ci, którzy żyjąc obok nas, mówią innym językiem, wierzą w innego boga, albo inaczej wyglądają, nie są tylko z tego powodu naszymi wrogami.

 

Od początku wiadomo było, że walka będzie nierówna. Naprzeciwko siebie stanęli wygłodzeni, słabi i niemal bezbronni Żydzi oraz silni i dobrze uzbrojeni Niemcy.

19 kwietnia 1943 roku, dzień przed żydowskim świętem Paschy, w czasie ostatecznej likwidacji getta warszawskiego, przebywający w nim Żydzi podjęli czyn zbrojny. Ich sytuacja była beznadziejna. Przystępując do walki mieli tego świadomość… Wiedzieli, że zginą, ale nie o chęć ratowania, zwłaszcza swojego życia, tutaj chodziło. Walka dawała nadzieję innym. Honorowa śmierć miała też swoją wartość, zwłaszcza w podłym świecie rządzonym przez podłych ludzi, w czasach podłej często obojętności.

Mimo, iż powstanie w getcie warszawskim nie zmieniło biegu wydarzeń wojennych, jest jednym z symboli walki z niewyobrażalnym złem, jakie niesie za sobą wojna.

Zdjęcie zrobione na ulicy Nowolipie widok na wschód przy skrzyżowaniu z ulicą Smoczą, przypuszczlnie Nowolipie 64 róg Smocza 1. Z tylu mur i brama getta. Fot. wikipedia

Niestety, obecnie możemy często zaobserwować wręcz awersję do czerpania nauk z historii i doświadczeń poprzednich pokoleń. Fakt, że rosnące w siłę neofaszystowskie i neonazistowskie grupy w Polsce, pod nosem obecnej władzy, świętują urodziny Adolfa Hitlera, łączy się nie tylko z brakiem zrozumienia podstawowych wydarzeń historycznych, ale jest także jawnym bezczeszczeniem pamięci ofiar jednego z dwóch najbardziej okrutnych totalitaryzmów XX wieku. Podobnie szokujące są faszyzujące zachowania niektórych grup uczestniczących w marszach niepodległości, które jednocześnie obklejają się emblematami Polskiego Państwa Podziemnego. Takie postępowanie to wręcz plucie na groby także i innych powstańców, uczestników Powstania Warszawskiego!

Można mieć wrażenie, że historia przestaje być przestrogą dla współczesnych pokoleń. Powszechne prawdy również zaczynają być kontestowane. Ba! traktuje się je często, jak utarte slogany i wyświechtane hasła. Ludzie przechodzą obok nich często obojętnie. W sali BHP w Gdańsku, na przykład, symbolu zwycięstwa demokracji nad komuną, swoje obchody odbywał niedawno ONR. To jak jakieś szyderstwo wobec tych wszystkich, którzy walczyli nie tylko w stolicy Pomorza, ale i w całej Polsce, z komunistycznym reżimem. Chyba, że to nie podważanie historii, ale… butna groźba?!

Podobnie, w roku, w którym obchodzimy setną rocznicę zakończenia I wojny światowej i odzyskania niepodległości, stwierdzenie, iż „pokój nie jest dany raz na zawsze” nie budzi już smutnych refleksji. Odbija się od uszu jak groch od ściany. Dlaczego? Bowiem nasza pamięć sięga jedynie trzech pokoleń wstecz. Znamy bardzo dobrze meandry życia naszego i naszych rówieśników. O rodzicach wiemy stosunkowo wiele, ale o dziadkach i o tym, co oni przeżyli, już nie bardzo. O pradziadkach, przeciętny śmiertelnik nie wie już prawie nic. Pamięć o dyktaturze, o władzy autorytarnej, o powstaniach, horrorach wojennych…. blednie z roku na roku, wraz z odejściem kolejnych naocznych świadków tamtych wydarzeń.

Koszmary przeszłości mogą jednak powrócić. Dlatego tak ważne jest, by zrozumieć, że los drugiej osoby nie może być nam obojętny. Ci, którzy żyjąc obok nas, mówią innym językiem, wierzą w innego boga, albo inaczej wyglądają, nie są tylko z tego powodu naszymi wrogami. Prawdziwe zagrożenie nadciąga wówczas, gdy ludzie przestają reagować na wzniecane podziały, pozostają ślepi i głusi na krzywdę innych. Ludzka obojetnosć zresztą nie jest najgroźniejsza. Tragiczne w swoich skutkach wywołujące dramaty już nie tylko jednostek, ale i całych narodów, są działania albo zaniechania działań władzy. Te zawsze kończą się nienawiścią, ksenofobią, rasizmem. Kończą się pogromami a nie kiedy i…. wojnami!

To ludzie władzy dźwigają więc ciężar odpowiedzialności za spokój i pokój, a nie przeciętni obywatele. Po różnych wydarzeniach ostatnich trzech lat w Polsce, czy można mieć pewność, że nasza władza zdaje sobie z tego sprawę?…

 

Adam Szejnfeld

 

 

 


Dariusz Stokwiszewski: Wnioski po 2,5 roku władzy narodowych szkodników

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Niezwykle wielką, bo osobistą odpowiedzialność J. Kaczyński ponosi zwłaszcza za trwały, przy tym niezwykle szkodliwy podział narodu, skutkujący znacznym osłabieniem państwa!

Jarosław Kaczyński wraz z innymi, szkodzącymi Polsce członkami PiS oraz koalicjantów odpowiedzieć musi przed narodem nie tylko za niszczenie państwa polskiego, ale również za działanie na jego zgubę. Czy te działania były świadome, ocenić musi sąd. Niezwykle wielką, bo osobistą odpowiedzialność J. Kaczyński ponosi zwłaszcza za trwały, przy tym niezwykle szkodliwy podział narodu, skutkujący znacznym osłabieniem państwa!

Uzasadnione przesłanki do tej, konstatacji wynikają wprost z poniższych, a według mnie antypaństwowych działań partii, niszczących polską demokrację, a w szczególności za:

  1. Ubezwłasnowolnienie naczelnych władz państwa, w tym premiera i prezydenta RP, za których, jak się powszechnie uznaje, decyzje faktycznie podejmuje J. Kaczyński!
  2. Niszczenie dobrego imienia RP w świecie i marnowanie dorobku pokoleń Polaków!
  3. Osłabianie zdolności obronnych Rzeczypospolitej Polskiej!
  4. Osłabianie pozycji Polski w strukturach sojuszniczych (NATO i UE)!
  5. Zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego i groźby pod adresem jego sędziów!
  6. Zniszczenie Sądu Najwyższego i zastraszanie jego sędziów!
  7. Zniszczenie Sądów Powszechnych i ciągłe zastraszanie ich sędziów!
  8. Czystkę w w/w instytucjach!
  9. Całkowite (wszystko na to wskazuje) upolitycznienie Prokuratury!
  10.  Totalne upolitycznienie (tu brak już jakichkolwiek wątpliwości) Policji!
  11. Całkowite (poza nielicznymi tylko wyjątkami) upolitycznienie Sił Zbrojnych, gdzie przeprowadzono, szkodzącą bezpieczeństwu Polski, czystkę! To przypomina ZSRR, z lat 30. XX wieku, ale także Republikę Weimarską z tego samego okresu.
  12. Upolitycznienie służb i wykorzystywanie ich do walki politycznej!
  13. Całkowite lekceważenie opinii instytucji międzynarodowych w w/w kwestiach!
  14. Zastępowanie wysokokwalifikowanych funkcjonariuszy i pracowników służb ludźmi nieposiadającymi odpowiednimi kwalifikacji, ale za to wygodnymi dla tej władzy, a zwłaszcza całkowicie jej oddanymi, i gotowymi na każde działania!
  15. Permanentne niszczenie postaw patriotycznych Polaków poprzez ich zastraszanie, tj. niszczenie morale, co w sytuacjach trudnych może skutkować groźnym defetyzmem!
  16. Tolerowanie, a przynajmniej niepodejmowanie działań związanych z rodzącym się w Polsce na nowo neonazizmem i chorym, bo wypaczonym nacjonalizmem, a przy tym prześladowanie osób przeciwstawiających się tym zjawiskom (w tym często kobiet)!
  17. Zawłaszczenie spółek Skarbu Państwa oraz obsadzanie najważniejszych stanowisk w nich, osobami niewykwalifikowanym dostatecznie do ich pełnienia, i słabymi!
  18. Niszczenie polskiej przyrody i lekceważenie przy tym instytucji unijnych, i nie tylko!
  19. Marnotrawienie majątku narodowego poprzez wydawanie pieniędzy państwowych w sposób rozrzutny, nieprzemyślany i niecelowy, co służyć ma promowaniu „swoich”!
  20. Zwodzenie Polaków nieziszczalnymi obietnicami, za których ewentualne wykonanie zapłaci całe społeczeństwo, a co skończyć się też może społecznymi niepokojami!

 

Dariusz Stokwiszewski

 

 

 


Dariusz Stokwiszewski: Państwo neokomunistyczne, popierające neonazistów, z FB w tle!

Dariusz Stokwiszewski

Dariusz Stokwiszewski

Niestety, polska rzeczywistość nie zapowiada się dobrze i to z wielu powodów. Jednym z nich jest postępująca, ale chyba nikomu (może poza światłymi przedstawicielami naszego społeczeństwa), nieprzeszkadzająca faszyzacja naszego kraju.

 

W ciągu ostatnich kilku tygodni regularnie, co dwa, trzy dni jestem pozbawiany na jakiś czas dostępu do Facebooka. Według mnie dzieje się tak celowo po to, abym nie mógł się wypowiadać na tematy społeczne, ważne dla Polaków i Polski. Takich jak ja, jest wielu; wszyscy mamy także podobne problemy. Przyznaję, że jestem dość aktywny na FB, ale działania moje mieściły się i mieszczą w granicach objętych regulaminem portalu, nikogo nie obrażając.

W Polsce tymczasem dzieją się coraz „dziwniejsze” rzeczy, a polskie społeczeństwo i funkcjonariusze publiczni (jak sędziowie, co jest szczególnie ważne, ale nie tylko oni), poddawani są politycznej presji, a nawet zastraszani. W kraju zaczęło funkcjonować coś, co określa się mianem „efektu mrożącego”, który powoduje ogromne obawy przed utratą pracy, dochodów i społeczną stygmatyzacją – negatywnie pojmowanym napiętnowaniem.

Polska nie jest już przez większość z nas postrzegana, jako strażnik praw oraz wolności obywatelskich, zawartych w Konstytucji RP, a raczej, jako opresyjne państwo partyjne! Obawiamy się nie tylko dalszego ograniczania naszych uprawnień, wynikających m.in. z zasad demokratycznego państwa prawa, ale zaostrzenia przepisów, co mieć będzie na celu jeszcze bardziej „skuteczne zwalczanie” przeciwników politycznych partii rządzącej. Nachalna, niezwykle kłamliwa propaganda prorządowych mediów oraz funkcjonariuszy państwa, dąży do wprowadzenia społeczeństwa w błąd w wielu kwestiach. Korzystając z niewiedzy i naiwności wielu obywateli Polski, obiecuje im się rzeczy, których państwo nie jest, i nie będzie w stanie spełnić. No, chyba że odbierze w sposób nielegalny innym to, co ci legalnie uzyskali (renty, emerytury etc.). I to jest bardzo prawdopodobne!

Jako czynni i świadomi obywatele, chcący uświadamiać społeczeństwo o zagrożeniach dla naszego bezpieczeństwa, także socjalnego, czujemy się w obowiązku informować je o tym, jak naprawdę wygląda polska rzeczywistość w 2018 roku i jak może wyglądać już wkrótce.

Niestety, polska rzeczywistość nie zapowiada się dobrze i to z wielu powodów. Jednym z nich jest postępująca, ale chyba nikomu (może poza światłymi przedstawicielami naszego społeczeństwa), nieprzeszkadzająca faszyzacja naszego kraju.

Drugim są spory w łonie niezorganizowanej i skłóconej opozycji parlamentarnej, której uczestnikami są w większości te same, od 25 – 30 lat osoby, które nie są w stanie wnieść nic nowego do naszego życia politycznego. Na tym korzysta rządzący reżim, który udając prawicowość, jest według wielu z nas, populistycznym ruchem neokomunistycznym, wprowadzającym do życia (pod przykrywką demokracji, z którą nie mają nic wspólnego) marksistowsko – leninowskie zasady, a przy tym, jak na ironię losu, pozwalającym na wzrost potencjału i aktywności polskich ruchów neonazistowskich.

Kolejnym dramatem mogą być, głoszone obecnie propozycje dość drastycznych zmian w konstytucji, które mogą wywrócić dotychczasowy demokratyczny porządek państwa „do góry nogami”. Podobnie jest też ze zmianami, które wprowadzono do dotychczasowego Kodeksu wyborczego. Wszystkie one psują państwo polskie i wprost zmierzają według nas w kierunku wprowadzenia w Polsce dyktatury oraz innych wynaturzeń społeczno – politycznych.

W to wszystko wpisuje się to, od czego zacząłem; zamykanie ust osobom chcącym się na Facebooku wypowiadać pro publico bono. Osobiście widzę tutaj pewną paralelę do sytuacji politycznej w Polsce. Nie wiem, w jakim stopniu państwo kierujące się, jak w tym przypadku, niejasnymi przesłankami niesłużącymi na dodatek Polsce, może wpływać na te, niby niezależne i tym bardziej że niepolskie media. Nie mniej, moje obawy są bardzo duże, a świadomość zagrożeń praw człowieka i obywatela tym większa, że podbudowana przecież wiedzą naukową i świadomością patriotyczno – obywatelską. Mając wszystko to na uwadze, zwracam się bezpośrednio do niezależnych instytucji międzynarodowych o to, aby rozpostarły nad Polską pewną prewencyjną kontrolę, bo tylko to może spowodować powrót przynajmniej części elementów demokracji, których pozbawiły Polskę rządu PiS, SP i wspierających ich ruchów: Kukiz ’15 oraz WiN! Nie zostawiajcie Polski i Polaków samych w rękach ludzi, którzy mogą w środku Europy stworzyć wyspę dyktatury, autorytaryzmu czy innego patologicznego ustroju. Europa ma obowiązek myśleć o swej przyszłości, gdyż już raz, prowadząc politykę appeasement w stosunku do przedwojennych Niemiec, doprowadziła do wybuchu II wojny światowej, której można było zapobiec poprzez aktywną dyplomację i nieustępliwą politykę. Słaba i niedemokratyczna Polska to również słaba i narażona na podziały i rozpad Europa!