Dariusz Stokwiszewski: To nie Kaczyński, a Polska zapłaci za zniszczenie demokracji

Dariusz Stokwiszewski
Co się z nami stało, że jednemu tchórzliwemu człowiekowi ulegliśmy jak niewolnicy, a jego sługusom niemającym niemal żadnych hamulców pozwalamy na wszystko?
Czy jest gdzieś poza Polską, drugi taki cywilizowany kraj, w którym despotyczną władzę sprawuje jeden człowiek, na dodatek zakompleksiony i przesączony nienawiścią do tego wszystkiego, czego nie lubi i/lub nie toleruje, głównie z powodu niewiedzy? Ja nie znam takiego kraju.
Czy zna ktoś państwo, którego rząd działa wbrew jego racji stanu? Ja takiego nie znam!
Czy jakiekolwiek inne państwo w XXI w. postępuje, jak samobójca, tworząc wokół siebie jedynie krąg państw nieprzyjaznych? Państwo „pisowskie” jest w tej sferze prekursorem.
Czy zna ktoś rząd, który niszczy swoją własną państwowość poprzez nagminne łamanie obowiązującej konstytucji i niszczenie instytucji państwowych, z sądami włącznie? Nie sądzę. Myślę, że i tu dzisiejsza Polska jest liderem.
Czy istnieje drugie takie państwo, którego zdolności obronne w ciągu kilkunastu miesięcy spadły o kilkadziesiąt procent, a jego siły zbrojne stały się zabawką nieodpowiedzialnego człowieka, który wydaje się przy tym być z Marsa lub z Kosmosu w ogóle?! Nie znam!
Czy jest państwo, które chcąc uchodzić za demokratyczne, upolitycznia Policję, wojsko, służby i wszystko, co się tylko da, podporządkowując je partykularnym interesom partii i jej działaczy, z duce na czele? Nie, ja takiego nie znam, a jeśli gdzieś podobne rzeczy występują, to natychmiast reaguje system ostrzegawczy w postaci instytucji, które w RP już przepadły, o czym napisałem już wyżej.
Czy istnieje państwo, w którym najważniejsze stanowiska obsadzane są przez ludzi do tego nieprzygotowanych, i które to funkcje traktowane są, jako synekury? Tylko u nas!
Czy jest gdzieś tak gnuśny naród, którego przynajmniej część zgodziła się zrezygnować z tego, co człowiekowi jest najdroższe – z wolności i państwa prawa? Być może, ale nie na naszym kontynencie. Jesteśmy tu niechlubnym wyjątkiem. Gdzie to społeczeństwo z lat 80. i 90. XX w.? Co się z nami stało, że jednemu tchórzliwemu człowiekowi ulegliśmy jak niewolnicy, a jego sługusom niemającym niemal żadnych hamulców pozwalamy na wszystko?
Czy istnieje drugie tak oportunistyczne i nieświadome społeczeństwo, które do pełnienia władzy wybiera ludzi moralnie słabych i bardzo interesownych, jak Polsce?! W Europie się z tym nie spotkałem, przy czym mam na myśli tylko te państwa, które pretendują do miana demokratycznych.
Czy jest gdzieś druga tak „religijna i wyznająca Dekalog” społeczność, której nienawiść jest tak wielka, że nawet niektórzy z jej „pasterzy duchowych” życzą śmierci papieżowi? Nie, tu polscy pseudokatoliccy wiodą prym nie tylko w Europie; są światowymi liderami.
Czy w jakimkolwiek innym katolickim kraju jest Episkopat, który na tego rodzaju mowę nie reaguje? Nie znam takiego kraju!
Czy istnieje drugi taki kraj, którego władze pomimo rozdziału państwa i Kościoła działają na korzyść tego, wykonując, (choć nie zawsze oficjalnie) wszystkie jego życzenia?
Czy w jakimkolwiek kraju jeden zakonnik „trzęsie podstawami państwa” i kpi zarówno z władz, jak i z polskiej praworządności, w zamian za co jest obdarowywany milionami, będącymi własnością publiczną? Znam z historii dwóch: jeden to hiszpański inkwizytor Tomás de Torquemada działający w XV w., a drugi, bliższy naszym czasom, to Grigorij Rasputin – rosyjski „mnich”, który uwielbiał alkohol i inne używki, a jego największym nałogiem były kobiety. Widzę pewne podobieństwa do niektórych z naszych „ojców”!
Takich pytań w rodzaju „czy”, a dotyczących patologii dziejących się od ponad dwóch lat w Polsce mógłbym przytoczyć jeszcze bardzo wiele, jednak na tych – jako wybranych jedynie przykładach – tutaj poprzestanę. To nie jest tak, że nie widzę złych rzeczy, które charakteryzowały poprzednie rządy. Mało tego, zanim jeszcze władzę objęło PiS miałem także odwagę cywilną i do ich krytyki. I nie chodzi tu tylko o partie, ale także o wszelakie „Komitety Obywatelskie”, które takie były tylko z nazwy, a od kilku dziesięcioleci wciąż działają głównie w samorządach, zwykle w imię własnych, oligarchicznych interesów.
Jednak ta nasza dobra zmiana (a według mnie najgorsza z możliwych i dotychczasowych) przekroczyła już wszelkie dopuszczalne i akceptowalne „normy łamania zasad i prawa”, w imię swojego „pisowskiego prawa kaduka”.
Wzywam Polaków do przeciwstawienia się PiS i jego koalicjantom w nadchodzących wyborach samorządowych, a następnie parlamentarnych, w 2019 roku. Jeśli chcecie, aby Polska wróciła do statusu demokratycznego państwa prawnego, musicie, wy i ja, odebrać władzę tej tak bardzo szkodliwej koalicji, a następnie rozliczyć za zmarnowane pieniądze, za zniszczenie demokracji, za szerzenie nienawiści i podzielenie narodu, zaprzepaszczone może na zawsze szanse na lepsze miejsce czy też pozycję Polski w demokratycznym świecie. Obecnie nasz kraj stał się outsiderem Zachodu i jeśli to się nie zmieni, to nasze państwo – Polska – wróci w ramiona Federacji Rosyjskiej i samego Władimira Władimirowicza Putina lub w ręce jego następców!
17 mln zł zapłacił anonimowy nabywca za 2 apartamenty w luksusowych kamienicach przy Foksal 13/15
To jedna z największych transakcji na polskim rynku nieruchomości luksusowych dokonana przez prywatną osobę.
Warta 17 mln złotych transakcja dotyczy dwóch luksusowych apartamentów o łącznej powierzchni 470 mkw., które prywatny inwestor zakupił w zabytkowych kamienicach Foksal 13/15 w centrum Warszawy. To nie pierwsza tak duża sprzedaż w tej inwestycji – wcześniej inny nabywca kupił cztery apartamenty za kwotę 11,5 mln zł. Szczegóły obu transakcji objęte są tajemnicą.
– Prawdziwi koneserzy piękna doceniają wyjątkowy charakter i architekturę kamienic Foksal 13/15 i są w stanie dużo zapłacić za możliwość zamieszkania w miejscu, które spełnia ich wysokie wymagania. Apartament w historycznym budynku, z prestiżowym adresem i luksusowym wykończeniem to dla wytrawnych inwestorów również dobra lokata kapitału. – mówi Jeroen van der Toolen, Dyrektor Zarządzający Ghelamco na Europę Środkowo-Wschodnią. – Nasz projekt spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem wśród odbiorców segmentu premium, czego dowodem jest już połowa sprzedanych lub zarezerwowanych lokali – dodaje.
Foksal 13/15 to luksusowa inwestycja apartamentowa, którą firma Ghelamco realizuje w historycznym centrum Warszawy. Zbudowane w schyłku XIX wieku kamienice są rewitalizowane i już niebawem odzyskają charakter eleganckich śródmiejskich rezydencji. Projekt jest wyjątkowy dzięki bogactwu autentycznych detali, które ocalały we wnętrzach. Klatki schodowe zdobią rzeźbione supraporty i portale, posadzki z białego marmuru i ręcznie kute balustrady. Niemniejsze bogactwo prezentują apartamenty, które swoim wystrojem śmiało mogłyby konkurować z arystokratycznymi pałacami. Na ich ścianach i sufitach można znaleźć prawie sto wzorów sztukaterii, a na podłogach drewniane parkiety o blisko dwudziestu motywach.
Do stworzenia aranżacji wnętrz inwestor zaprosił cenionego holenderskiego architekta Erica Kustera, związanego z marką Metropolitan Luxury. Jego projekty to doskonały mariaż klasyki ze współczesnością. W swoim portfolio ma prestiżowe realizacje dla wybitnych osobistości ze świata muzyki i sportu.
Inwestycja Foksal 13/15 zapewni swoim przyszłym mieszkańcom liczne, komfortowe udogodnienia, m.in. strefę SPA z sauną i jacuzzi, salę fitness i przestronne tarasy z widokiem na centrum Warszawy. Niespotykanym dotąd rozwiązaniem będą pokoje gościnne, w których lokatorzy będą mogli przenocować swoich bliskich lub partnerów biznesowych. Pod nieruchomością wybudowano garaż z nowoczesnymi platformami parkingowymi, które pomieszczą łącznie ponad 60 aut. Dopełnieniem eleganckiego charakteru inwestycji staną się usługi concierge świadczone przez światowego lidera w tej dziedzinie – firmę Quintessentially.
W sumie w kamienicach Foksal 13/15 powstanie 55 luksusowych apartamentów o powierzchni od 47 do 260 m kw. Planowane ukończenie inwestycji to II połowa 2019 roku.
newsrm.tv
14 państw Unii, wśród nich Polska wydali rosyjskich dyplomatów
14 unijnych państw (wśród nich między innymi Polska) podjęło decyzję o wydaleniu rosyjskich dyplomatów — poinformował szef Rady Europejskiej Donald Tusk podczas poniedziałkowego briefingu w Warnie. Złożył jednocześnie kondolencje w języku rosyjskim rodzinom ofiar pożaru centrum handlowego w Kemerowie na Syberii.
Today 14 EU Member States decided to expel Russian diplomats as direct follow-up to #EUCO discussion last week on #SalisburyAttack. Additional measures including further expulsions are not excluded in coming days, weeks.
— Donald Tusk (@eucopresident) March 26, 2018
Podczas ubiegłotygodniowego zakończonego w piątej szczytu UE cześć unijnych krajów porozumiała się w sprawie wydalenia rosyjskich dyplomatów, podobnie jak uczyniła to Wielka Brytania. – Liczę się z tym, że cały szereg państw członkowskich w poniedziałek podejmie dalsze przedsięwzięcia przeciwko Rosji — oświadczył Donald Tusk, nie wykluczał dalszych kroków na płaszczyźnie UE, które miałyby nastąpić dopiero po zakończeniu śledztwa.
Bezpośrednią przyczyną tych dyplomatycznych kroków jest zamach w Salisbury w Wielkiej Brytanii na początku marca, kiedy to otruto paraliżującym środkiem bojowym byłego rosyjsko-brytyjskiego podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córkę Julię. Jak stwierdzono w dotychczasowym śledztwie, sprawcy użyli do tego zamachu substancji nowiczok, produkowanej dawniej w ZSRR. Szefowie państw i rządów UE zgodnie oświadczyli, że za zamach na Skripala prawdopodobnie odpowiedzialna jest Rosja – ta zaś odrzuca wszelką odpowiedzialność za ten zamach.
Polska wydala rosyjskich dyplomatów
Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, że zgodnie z artykułem 9 Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych z 1961 roku czterech członków personelu dyplomatycznego Federacji Rosyjskiej w Rzeczypospolitej Polskiej zostało uznanych za osoby niepożądane na terytorium RP.
– poinformowało w poniedziałek polskie MSZ.
– Decyzja Ministerstwa Spraw Zagranicznych jest wyrazem solidarności ze Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz sojusznikami w UE i NATO. Ministerstwo Spraw Zagranicznych bezwzględnie potępia atak za pomocą broni chemicznej wobec Siergieja Skripala. Atak w Salisbury wskazuje, że podobne bezpośrednie zagrożenie dla terytoriów i obywateli państw UE oraz NATO może mieć miejsce wszędzie. Solidarna i stanowcza reakcja społeczności międzynarodowej oznacza brak zgody na łamanie przez Rosję zasad prawa międzynarodowego. – czytamy w oficjalnym oświadczeniu MSZ.
Oświadczenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP 🇵🇱 pic.twitter.com/EWvMxxXoPc
— Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP 🇵🇱 (@MSZ_RP) March 26, 2018
Rosja protestuje
Rosyjskie MSZ wyraża zdecydowany protest w związku z decyzją państw zachodnich o wydaleniu rosyjskich dyplomatów. Służba prasowa resortu przekazała, że Rosja uważa dany krok „za wrogi i utrudniający zadanie ustanowienia przyczyn i ustalenia winnych” otrucia w Salisbury.
Rosja jest zdania, że Wielka Brytania, posługując się sprawą Skripala, chce zepsuć relacje UE z Rosją. „Kraj, który chce opuścić UE, nadużywa solidarności” – napisała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Sacharowa w poniedziałek na Facebooku. Według rosyjskiej interpretacji Wielka Brytania zmusza pozostałe kraje Unii Europejskiej, by przy pomocy sankcji utrudniały współpracę z Rosją”.
4 marca były oficer wywiadu i jego córka Julia zostali znalezieni nieprzytomni w mieście Salisbury. Według policji zostali otruci substancją nerwowo-drgawkową „A-234″ rzekomo wyprodukowaną w Rosji.
Adam Mazguła: Biskupie, przeproś i nie grzesz więcej!

Adam Mazguła
Stworzyliście sobie w Polsce raj na ziemi. Staliście się symbolem pedofilii, ale nie publikuje się Waszych wizerunków, bo jesteście pod ochroną państwa i wiernych w parafiach. A mimo to rodzice przyprowadzają Wam niewinne dzieci, aby wolno było Wam je indoktrynować, molestować, a często i gwałcić
Historia mojego regionu opowiada o biskupie wrocławskim, który w jednym z miast śląskich ogłosił wszystkie żony rajców miejskich czarownicami i wszystkie, po mękach, zostały spalone na stosie ustawionym na rynku miasta, tylko dlatego, że rajcy wyrazili zgody na nowe żądania przywilejów dla biskupa.
Mam wrażenie, że obecnie historia zatoczyła koło i domaga się ofiar z kobiet oraz przywilejów jeszcze większej władzy dla polskich biskupów.
Władza chwali się sukcesem, że udało się jej uszczelnić system podatkowy, a szczególnie VAT. Niewielu jednak z nas pamięta, że Kościół katolicki oraz związane z nim organizacje i stowarzyszenia wyznaniowe nie płacą podatków w ogóle. Sprowadzają samochody i inne dobra do kraju, nie płacąc cła, nie obowiązują ich podatki od nieruchomości. Wszystkie remonty w kościołach i w przyległych nieruchomościach w zasadzie nie są problemem wiernych, ale samorządów albo ministra od zabytków.
Komisja państwowa poprzedniej władzy przekazywała w sposób bezprawny najbardziej wartościowe majątki, które Kościół zgłaszał jako swoje w przeszłości. Ciekawe, że większość z nich była sprzedawana natychmiast – wykorzystywano głupotę urzędników, którzy nie zdążyli się zorientować, co się dzieje.
Często odremontowane za państwowe środki obiekty przekazywano Kościołowi darmo, a teraz płaci się niemałe sumy za ich użytkowanie dla celów publicznych.
Kościołowi oddano edukację publiczną i opłaca się sowicie katechetów, bez wpływu na to, czego uczą nasze dzieci. Oddano przywilej handlu ziemią i handlu w niedzielę. Inne przepisy pozwalają na pierwszeństwo w dostępie do środków konkursowych ministerstw i samorządów. Kościół ma także przywilej uproszczonej sprawozdawczości albo w ogóle nie wymagania się od niego sprawozdań, jak przyznane pieniądze zostały wykorzystane.
Nie ma dzisiaj państwowej instytucji, w której nie opłaca się wyjątkowo hojnie kapelanów. Są oni w wojsku, policji, w służbie zdrowia, lasach państwowych, w sejmie …, a nawet w harcerstwie.
Do przywilejów Kościoła należy również utrzymywanie stale rosnącego funduszu kościelnego.
Panowie biskupi,
nie dość Wam tych przywilejów?
Nie dość Wam pałaców w każdym większym mieście i w każdym atrakcyjnym miejscu Polski. Nawet najwyższe góry i każde dominujące wzgórze „ozdobione” są krzyżami. Wasze domy pielgrzyma, które nie płacą podatków, rujnują hotelarzy. Wasze zgromadzenia na ulicach bez zgłoszeń i zezwoleń są też przywilejem, tak jak i zgoda na zbieranie pieniędzy, na które inni muszą uzyskać pozwolenie władz czy dokonać zgłoszenia.
Biskupi,
czego Wam brakuje?
Stworzyliście sobie w Polsce raj na ziemi. Staliście się symbolem pedofilii, ale nie publikuje się Waszych wizerunków, bo jesteście pod ochroną państwa i wiernych w parafiach. A mimo to rodzice przyprowadzają Wam niewinne dzieci, aby wolno było Wam je indoktrynować, molestować, a często i gwałcić.
Panowie Biskupi,
ta Wasza władza rozbestwia Was i deprawuje, skoro uważacie się za bogów.
Wasza podłość i hipokryzja przekroczyła kolejne granice. Postanowiliście pod hasłami „chronimy życie” okłamać społeczeństwo, bo kto nie jest za ochroną życia? Jednak dla Was ochrona życia – to pierwszeństwo zarodka przed życiem kobiety. Co za kłamstwo i perfidia? Wszystko po to, by po przeciwnej stronie postawić tych, którzy Was nie słuchają, czyli są za śmiercią.
Czy zatem, uśmiercając kobietę w wyniku zakazu usunięcia chorego płodu – chronicie życie? A może to jest jednak przymus śmierci, bo „Bóg tak chciał”?
Nigdy w historii Polski jeszcze nie było takiej uległości społecznej wobec Waszych pomysłów, ale przekroczyliście wszelkie granice kłamstwa i pychy.
Zrobiliście z Polski kraj wyznaniowy i z nudów wymyślacie, co by tu jeszcze ludziom zabrać?
Jak zadbać o swoje dodatkowe nienależne prawa?
Prowokujecie i sprawdzacie, na co jeszcze ludzie Wam pozwolą, abyście mogli poszerzyć swoją władzę i przywileje.
Misją Kościoła jest wskazywanie drogi tym wiernym, którzy są zwolennikami tej wiary, a nie narzucanie swoich przekonań wszystkim ludziom.
Panowie Biskupi,
nie wprowadzicie w Polsce faszyzmu, nie narzucicie wszystkim Polakom Waszej świętości. Każdym działaniem, ale i brakiem działań, udowadniacie, że nie zasługujecie na ten dar przywilejów. Nie umiecie być wdzięczni za to narodowi. Jasno widać, że Wasze obecne draństwo, to jest początek Waszego końca, a nie dalsze przyszłe korzyści. Mam nadzieje, że to szybko zrozumiecie, bo ludzie są już o tym przekonani. Na mnie też możecie liczyć, będę wspierał każdy ruch i działanie, aby odebrać Wam wszystkie przywileje i stworzyć warunki do swobody wyznawanej wiary i religii.
Nie zbudujecie nowych stosów na rynkach miast. Nie spalicie na nich kobiet, pokazowo.
Panowie biskupi,
może warto ze zrozumieniem przeczytać codzienną modlitwę. „… Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”.
Zbliżają się Wasze święta. To doskonała okazja, aby przeprosić i nie szczuć, nie dzielić ludzi!
Adam Mazguła
|
Dystrybutorem książki jest Ateneum.
Na terenie Wielkiej Brytanii książkę można kupić po złożeniu zamówienia TUTAJ >>> |
Manuela Gretkowska: Cierpieć za miliony – wzruszające, że miliardy nie są w stanie ukoić narcyzmu

Manuela Gretkowska
To jest wzruszające, że miliardy nie są w stanie ukoić narcyzmu. Najwidoczniej nie ma takiej kasy by zatkać ego. Dlatego program Dominiki to pdwójny sukces - wspomaga biednych i pociesza widzów - nie mamy tyle hajsu, ale mamy więcej rozumu.
SŁOWO NA NIE/DZIELĘ
CIERPIEĆ ZA MILIONY
Dominika Kulczyk mnie prześladuje.
Przylatuję do ojczyzny – plakaty jej programu „Efekt Domina” na lotnisku. W mieście gigantyczny bilboard z jej twarzą. Przesiadam się do metra, a tam z ekranów ciągle ona. Ze stron gazet też patrzy Dominika Kulczyk trzymająca ciemnoskóre dziecko.
Obejrzałam więc reklamowany program. Niezły, tylko dlaczego występuje w nim Dominika Kulczyk? I powtarza to co inni zdążyli już w tym reportażu nam objaśnić. Biedniejsi od niej, nie zrozumiemy? Pomaga nam w tym tak jak dzieciom? Chyba, że potrzebna jest do finału odcinka: Kulczyk Foundation wspiera ubogich. Ale przecież ta sama fundacja reklamuje u siebie: „Jak pomagać nie na pokaz”.
W takim razie po co Dominika się pokazuje i to wszędzie?
Nie jest osobowością telewizyjną jak Martyna Wojciechowska, jest osobowością finansową.
Nie twierdzę, że nie przejmuje się biednymi dziećmi, kto by się nie przejmował? Nawet Hitler brał je czule na ręce. Tylko Czubaszek nie. Najwidoczniej fotka z maluchem nie świadczy o charakterze.
Dominika Kulczyk w „Efekcie Domina” poci się jak człowiek, wzrusza jak człowiek, ale jednak… miliarderka zwykłym człowiekiem nie jest, chociaż jest sympatyczna. Wiemy, że po zejściu z planu wzruszającej nędzy, zanocuje w 5 gwiazdkowym hotelu. Jeśli takiego nie będzie, przyleci po nią helikopter.
Rozziew między bohaterami tych programów żyjącymi za mniej niż dolara dziennie a 8-miliardową fortuną Dominiki jest surrealistyczny. Więc cokolwiek miliarderka powie staje się przez to surrealnie zabawne. Nawet gdy mówi o biedzie do nas, przeciętnych Polaków jak w słynnym, choć niezamierzenie śmieszny wywiadzie Wyborczej: „Wiem, jak to jest siedzieć na lotnisku w Dar es-Salaam sześć godzin, gdzie nie ma sektora dla VIP-ów.”
W „Efekcie Domina” jest trochę sztuczna, chociaż jej pieniądze są realne. Agnieszka Bułacik, trenerka edukacji globalnej i antydyskryminacyjnej napisała w „Krytyce Politycznej” że, Kulczyk Foundation zajmująca się rozwiązywaniem problemów na końcu świata, nie podzieli się swoją wiedzą nawet z lokalną społecznością Poznania lub Opola, bo tej wiedzy nie ma. Gorzej, poprzez swoje działania wzmacnia „dyskurs dyskryminacyjny”.
Nie znam się na pomocy globalnej. Wiem, że bez Dominiki Kulczyk padłby Telefon Zaufania dla dzieci i młodzieży, któremu nasze państwo odebrało dotacje. Szczeniaki donosiłyby przecież na świętą rodzinę. Kulczyk nie zrobiła o tym dokumentu z sobą sama w roli głównej. I szacun.
Melinda Gates płacąc na pomoc dla krajów Trzeciego Świata nie występuje w jakimś „Efekcie Meliny”. Nie reklamuje siebie ani fundacji programami krajoznawczo-charytatywnymi. Nikt jej rodzinie nie grozi procesami, więc nie musi mieć alibi – jestem dobrą kobietą. Czy jest szczęśliwsza, bo jeszcze zamożniejsza od Kulczykowej?
Większe pieniądze szczęścia nie dają, ale dają może lepszy PR. Podpowie: hujowego świata miliarderka nie uleczy tym, że jest wspaniała i fotogeniczna. Dlatego nikt z Melindy Gates się nie śmieje.
Z ego tripu Dominiki natomiast nie wypada się śmiać. Jesteśmy zaszantażowani jest dobroczynnością. No bo kto kpiłby z pomocy ubogim? Nie odliczam nawet 1% podatków na Trzeci Świat nie ogarniając tego od piątej boleści u siebie w Polsce, za płotem.
Chociaż każdy może poczuć się filantropem na autostradzie Konin – Tomyśl. Opłatą za przejazd dorównuje już najdroższym w Europie. Nie narzekajmy, przecież ten kawałek A2 należy do holdingu czy czegoś tam Kulczyków, więc jadąc nim dorzucamy się do pomocy biednym dzieciom, może nawet temu z plakatu „Efektu Domina”.
Problemem bogaczy jest bogactwo.
Trudno sobie poradzić ze świadomością, że reszta ludzi jest od ciebie biedniejsza, część przymiera głodem. Proporcjonalnie jest gorzej niż za faraonów. Piramida bogactwa we współczesnym świecie ma na szczycie 1 % ludzkości posiadającej tyle, co pozostałe 99%. Jakoś z tego trzeba wybrnąć. Zachodni komicy, którzy nie należą do tej procentowej elity, ale czują obciach bo się dorobili, szukają ratunku w autoironii. Dave Chappelle drwi ze swojego nowobogackiego domu, wysyłania dzieciaków do prywatnej szkoły. Ricky Gervais zażenowany swym nagłym „bogactwem” szydzi w stand upie: „Nie będę miał dzieci…po co światu kolejny snob. Zadzierająca nosa, pustogłowa pizda.” Nasz Wojewódzki prowadzi ze sobą autoironiczne monologi o kasie, a raz samo auto, marki ferrari.
Dominice Kulczyk nie wypada śmiać się z siebie samej, z fortuny zarobionej przez ojca. Wyznaje więc:
„To nie jest przecież tak, że my wszyscy jesteśmy wyzyskiwaczami. Taka opinia jest trochę jak nałożenie podatku na nas, bogatych, za to, że wcześniej wstajemy, więcej pracujemy, dźwigamy większy ciężar.…..” Nie wiem o jakiej godzinie zarezerwowanej dla VIPów trzeba się budzić, albo przy kim by mieć z tego na pokolenia.
Kulczyk stwierdziła w tym samym wywiadzie:
„…ci, którzy dają mi szansę, przeważnie stwierdzają, że jestem normalna.”
Tak, Dominika Kulczyk jest w 100% normalna. Ma takie samo parcie na szkło jak celebryci, dla których hamletowskie być albo nie być zamieniło się w „zaistnieć”. Obojętnie jakim kosztem. Wypchanym cycem, głupotą, blichtrem. Kardiashanki, ich polskie klony męskie i żeńskie. Dominika Kulczyk nie musi, jednak zaistnieć chce.
To jest wzruszające, że miliardy nie są w stanie ukoić narcyzmu. Najwidoczniej nie ma takiej kasy by zatkać ego. Dlatego program Dominiki to pdwójny sukces – wspomaga biednych i pociesza widzów – nie mamy tyle hajsu, ale mamy więcej rozumu.
W Zamościu usunięto pamiątkową tablicę Róży Luksemburg – „Wandalizm historyczny PiS”
„13 marca 2018 roku z domu w Zamościu, w którym Róża Luksemburg będąc małą dziewczynką, spędziła pierwsze lata życia, usunięto pamiątkową tablicę. Ignorującą historię decyzję podjął wojewoda lubelski nominowany jak wszyscy wojewodowie przez rząd w Warszawie” – pisze Ludger Storch w korespondencji z Warszawy na łamach weekendowego wydania „Neues Deutschland”.
Autor tłumaczy, że tablicę poświęconą Luksemburg uznano za „komunistyczną propagandę”. Przypomina, że wmurowana w fasadę domu tablica zawierała jedynie informację, że w tym miejscu urodziła się Róża Luksemburg – „wybitna działaczka międzynarodowego ruchu robotniczego”.
Komunistyczna propaganda?
„Co tutaj jest komunistyczną propagandą?” – pyta Storch. „Gdyby Polska była obecnie otoczona przez komunistycznych intruzów, którzy chcieliby wedrzeć się do kraju i spustoszyć go, nikt nie miałby zastrzeżeń do usunięcia tablicy. Jednak w obecnej sytuacji powstaje wrażenie, że chodzi jedynie o ślepą zemstę za coś, co uważane jest za straszną narodową zdradę” – pisze autor.
„Jeżeli dziś w Polsce na najwyższych szczeblach władzy uważa się, że w latach 1944/1945 – 1989 nie było Polski, to nikogo nie powinno dziwić, że ze ścian w kraju zdejmuje się tablice, które nie pasują do historyczno-politycznego obrazu. Pretekst zawsze się znajdzie” – czytamy w „Neues Deutschland”.
Zwolenniczka bolszewickiej rewolucji
Autor sugeruje, że przyczyną rugowania Luksemburg z pamięci były zapewne jej poglądy na światową rewolucję bolszewicką, spisane latem 1918 roku, gdy przebywała w więzieniu we Wrocławiu.
Redakcja przypomina, że w 1910 roku „w polskich kręgach” doszło do antysemickiej kampanii przeciwko Róży Luksemburg i jej towarzyszowi Leonowi Jogisches. W tym czasie władze obawiały się ponownej fali rewolucyjnej, ewentualnej powtórki z roku 1905.
Bez ogródek stawiano pytanie, czy „Żydzi w rodzaju Luksemburg i Jogisches mają prawo do przewodzenia polskim robotnikom” – pisze Storch. W ukazujących się wówczas wydawnictwach twierdzono, że przodkowie Luksemburg rozpijali polskich chłopów wódką, lecz trucizna, którą podaje polskim robotnikom Luksemburg, jest o wiele bardziej niebezpieczna.
PiS obawia się dyskusji o polskim ruchu robotniczym
„Niemało z dzisiejszych rycerzy historii w Polsce podpisałoby się nadal pod tym zdaniem” – pisze Storch. „Obawiają się oni rzeczowej intelektualnej dyskusji o zasadniczych konfliktach w łonie polskiego ruchu robotniczego. Ten, kto w sporze o historię współczesną sięga po urzędy ds. historii i posługuje się przedstawicielami rządu, ten wkracza na błędną drogę ” – ostrzega Storch na łamach „Neues Deutschland”.
Tablicę na cześć Luksemburg wmurowano w budynku przy ul. Staszica w 1979 r. Jak podają polskie media, popełniono przy tym pomyłkę, bo przyszła rewolucjonistka urodziła się kilka ulic dalej, przy ul. Kościuszki. W Zamościu wspólnie z czwórką rodzeństwa i rodzicami spędziła trzy lata. Potem rodzina przeniosła się do Warszawy.
Róża Luksemburg była działaczką międzynarodowego ruchu robotniczego, współzałożycielką Socjaldemokracji Królestwa Polskiego, przekształconą później w Socjaldemokrację Królestwa Polskiego i Litwy (SDKPiL), współtworzyła Socjaldemokratyczną Partię Niemiec i Komunistyczną Partię Niemiec. W 1919 roku została zamordowana w Berlinie.

Róża Luksemburg w Zamościu w marcu 1871 roku. „Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej” – pisała Luksemburg pod koniec życia w artykule krytyckującym Lenina. Fot. Źródło: dw.de
W opublikowanym po jej śmierci artykule „Rewolucja rosyjska” Luksemburg krytykowała politykę Lenina, zarzucając mu tworzenie dyktatury uprzywilejowanej warstwy kierowniczej. W tym tekście znalazło się cytowane często zdanie: „Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej”
REDAKCJA POLECA
Sondaż. Najlepszy rząd w historii III RP? Mazowieckiego? Szydło? A może Kaczyńskiego?
Serwis rp.pl zlecił agencji badawczej SW Research przeprowadzenie sondażu na najlepszy rząd po 1989 roku.
Jak wynika z sondażu, bardzo znaczący odsetek ankietowanych nie ma wyrobionego zdania na temat tego, który z rządów w III RP był najlepszy. Prawie 40 proc. ankietowanych nie potrafiła wskazać żadnego z wymienionych.
Jednak 15 proc. badanych oceniło, że najlepszym rządem w historii III RP był rząd Donalda Tuska
Drugim z kolei najlepszym rządem wskazanym przez ankietowanych jest obecny rząd Mateusza Morawieckiego (7,8 proc.), a tuż za nim Beaty Szydło (6,9 proc.). Na czwartym miejscu zdaniem 5,8 proc. zapytanych osób znalazł się rząd Tadeusza Mazowieckiego.
Tylko 0,7 proc. uznało, że najlepszym rządem, na osiemnaście dotychczas sformowanych po 1989 roku, był rząd Ewy Kopacza, 1,2 proc., że rząd Kazimierza Marcinkiewicza i 1,3 proc, że rząd Jarosława Kaczyńskiego – to trzeci od końca wynik przeprowadzonych badań agencji badawczej SW Research dla serwisu rp.pl
(df) thefad.pl / więcej w „Rzeczpospolitej”
Kamil Stoch wygrał ostatnie zawody w lotach narciarskich i zwyciężył w generalnej klasyfikacji Pucharu Świata
Kamil Stoch, wygrał w niedzielę ostatni konkurs na mamuciej skoczni w Planicy.
Kamil #Stoch – 234,5 m! 31. pucharowa wygrana w karierze na koniec sezonu i triumf w turnieju Planica 7! #Planica #skijumpingfamily pic.twitter.com/xDmxqFTC1j
— Skijumping.pl (@Skijumpingpl) March 25, 2018
W pierwszej serii z obniżonej belki uzyskał największą odległość – 245 metrów. To dało mu przewagę aż czternastu punktów nad Norwegiem Danielem Andre Tadre, który skoczył 243,5 m. Trzeci był Johansson – 237.
W drugiej rundzie skoczył 234,5 metra co zapewniło mu 31. zwycięstwo w karierze w Pucharze Świata i drugi triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i 31.
I ostatni w tym sezonie rzut oka na klasyfikację generalną Pucharu Świata #Planica #skijumpingfamily pic.twitter.com/QMTw7QfQ45
— Skijumping.pl (@Skijumpingpl) March 25, 2018
W niedzielnym konkursie w Planicy Stefan Hula skoczył 228,5 i 223,5 metra zajął 13 miejsce, Maciej Kot uzsykał 218 i 209 metrów co dało mu 19 miejsce, Dawd Kubacki skoczył 217 i 211,5 metra i zajął 21. miejsce, Piotr Żyła skoczył 208,5 metra i 205 metrów i zajął w ostatnim konkursie 27.
(df) thefad.pl
Rząd PiS zaoferował pierwsze ustępstwa w sporze o praworządność. Polska gra o kompromis z Brukselą
Polska zaoferowała Brukseli pierwsze ustępstwa w sporze o praworządność. Bardzo niewielkie i zapewne niewystarczające do zamknięcia postępowania z artykułu siódmego. Jednak Komisja Europejska jest gotowa do wejścia w negocjacyjną grę z Warszawą.
Taka poufna rozgrywka między władzami Polski i Komisją Europejską toczyła się – zdaniem naszych rozmówców w Brukseli – od „dość dawna”. A w zeszłym tygodniu do Komisji przyjechał osobisty wysłannik prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego (jako pierwsze poinformowało o tym radio RMF).
– Przedstawiciel Kaczyńskiego miał spotkanie na odpowiednio wysokim szczeblu – potwierdza jeden z naszych rozmówców w Brukseli. Tyle że w tym czasie oficjalną linię Warszawy nadal wyrażała „biała księga” – wyjaśnianie intencji władz Polski i pożytków ze zmian w sądownictwie, ale bez żadnych ustępstw.
Nawet gdy Fransowi Timmermansowi, I wiceszefowi Komisji, sugerowano gotowość do kompromisu, miał powody, by nie ufać tym potajemnym przekazom. Z Komisji już w lutym dochodziły słuchy, że Polacy mówią o pewnych zmianach w ustawach sądowych.
– Ale to tylko teoretyzowanie, bo nie mają zielonego światła od Kaczyńskiego – przekonywał nas wówczas jeden z dobrze poinformowanych zachodnich dyplomatów.
Zabiegi kanclerz Merkel
Ostatecznie, pierwsze polskie ustępstwa wobec Brukseli pojawiły się dopiero w czwartek (22.3.2018) w postaci dwóch projektów ustaw firmowanych przez posłów PiS.
– Pojawiła się ogromna szansa na zażegnanie sporu – przekonywał premier Mateusz Morawiecki w piątek (23.03.2018) w Brukseli, ale uchylał się od odpowiedzi, dlaczego właśnie teraz. Duże znaczenie zapewne miało ostatnie posiedzenie Rady UE ds. Ogólnych, na którym unijni ministrowie źle przyjęli „białą księgę”. Możliwe jednak, że sporą rolę odegrała wizyta kanclerz Angeli Merkel w Polsce w ostatni poniedziałek (19.3.2018).
Podczas spotkań Merkel w Warszawie strona niemiecka – zdaniem jednego z naszych unijnych rozmówców – podniosła kwestię postępowania dyscyplinującego z artykułu 7.1 Traktatu o UE, który Komisja uruchomiła w grudniu 2017 r. Merkel (bądź ktoś z członków towarzyszącej jej delegacji) miał zapewniać, że Berlin chce uniknąć głosowań w Radzie UE w ramach tego postępowania. Jednak Warszawa musi wreszcie wykonać konkretny ruch, który pozwoliłby odwieść kraje Unii od odkrycia kart w sprawie Polski.
Rada UE mogłaby głosować nad zaleceniami naprawczymi dla Polski bądź – to byłby finał artykułu 7.1. – nad deklaracją o „wyraźnym ryzyku naruszenia praworządności” w Polsce. Polscy politycy rządowi od paru tygodni przekonywali, że Warszawa ma w Unii dostateczną liczbę stronników, by w Radzie UE uniemożliwić zebranie wymaganej większości 22 krajów na rzecz uchwał o praworządności w Polsce. – Ale to blef. Ani Polska, ani Komisja Europejska nie ma pewności, jaki byłby wynik – słyszymy w Brukseli.
Na krótką metę przegrane głosowania w Radzie UE miałyby dla Polski znaczenie tylko reputacyjne. Jednak w dłuższej perspektywie jeszcze bardziej pogarszałoby pozycję negocjacyjną rządu Morawieckiego w Brukseli – od rozmów o budżecie, po kwestie podziału kosztów w walce ze zmianą klimatu.
Brukseli trzeba więcej ustępstw?
Jedno z czwartkowych ustępstw, czyli zapowiedź przywrócenia równego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w ustawie o ustroju sądów powszechnych, dotyczy pobocznego problemu z polskich ustaw sądowych z 2017 r. Pozwoliłoby jednak Komisji Europejskiej na wycofanie skargi na tę ustawę z Trybunału Sprawiedliwości UE.
– I mielibyśmy znak „odwilży” – wyjaśnia nasz rozmówca w instytucjach UE. Zróżnicowanie wieku jest bowiem kluczowym punktem skargi, bo dotyka szczegółowych przepisów UE o równości płci.
Czwartkowa zapowiedź publikacji trzech wyroków Trybunału Sprawiedliwości z 2016 r. ma znaczenie symbolu, bo odnoszą się do już nieobowiązujących ustaw. Natomiast inna zmiana, którą zapowiedziano w czwartek, miałaby dać kolegiom sędziowskim prawo opiniowania decyzji o odwołaniu prezesów sądów przez władzę wykonawczą. Jednak jeden z ekspertów zaznajomionych z tematyką sporu między Brukselą i Warszawą przekonuje nas, że zupełnie niewiążący charakter tych opinii będzie trudny do przyjęcia nawet dla – obecnie kompromisowo nastawionej Komisji. – Ale może to i dobre na start negocjacji – przekonuje.
Czy zmiany zaproponowane przez Polskę są wystarczające?
– Z dużą sympatią przypatruję się inicjatywom grupy posłów [PiS]. Jeszcze nie miałem czasu się z nimi zapoznać, ale to zrobię – powiedział szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w piątek. Z kolei Morawiecki tłumaczył, że „trudno mu się wypowiadać co do innych postulatów [zmian], bo to pytanie do Komisji”.
Urzędnicy UE i dyplomaci w Brukseli, z którymi rozmawialiśmy w piątek, prognozują, że Komisja i unijni ministrowie UE będą domagać się od Polski większych ustępstw, by móc zamknąć postępowanie z artykułu 7. A zarazem w zasadzie nikt nie spodziewa się, że Warszawa spełni wszystkie zalecenia praworządnościowe. Jednak Polska już otworzyła drogę do długich negocjacji (może ciągnących się do eurowyborów z 2019 r.), podczas których postępowanie dyscyplinujące nie zostałoby zamknięte, ale też nie byłoby głosowań, lecz raczej regularne sprawozdania Fransa Timmermansa o „postępach w dialogu” z Polską. Jednak nawet do takiego scenariusza trzeba ze strony Polski – jak wynika z naszych rozmów w Brukseli – ustępstw większych niż te zaproponowane w czwartek.
REDAKCJA POLECA
Tylko w warszawskim Czarnym Proteście wzięło udział 55 tysięcy osób!
W Warszawie i w wielu innych większych i mniejszych miastach w Polsce odbyły się protesty w ramach „Czarnego piątku”. Dziesiątki tysięcy osób protestowało przeciwko planom zaostrzenia prawa aborcyjnego, który ma zdelegalizować przerywanie ciąży ze względu na ciężkie uszkodzenie płodu.
It’s tomorrow! #CzarnyPiątek protest in Warsaw against regressive legislative, restricting access to abortion and violating women’s rights. Show #SolidarityWithPolishWomen SIGN the PETITION! https://t.co/mrqGHpo1Gb pic.twitter.com/7tN305r2Am
— Amnesty Polska (@amnestyPL) March 22, 2018
Projekt „Zatrzymaj aborcję”, który zakłada zakaz przerywania ciąży w przypadku ciężko uszkodzonego płodu, przygotowała Fundacja Życie i Rodzina pod kierownictwem Kai Godek. W poniedziałek Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka pozytywnie zaopiniowała projekt.
23 marca, o godzinie 16 pod Sejmem, zebrało się tysiące osób, aby wspólnie przemaszerować przez warszawskie Śródmieście na ul. Nowogrodzką, przed siedzibę Prawa i Sprawiedliwości. Według szacunków władz Warszawy, w proteście wzięło udział 55 tysięcy osób. W Poznaniu, Krakowie, Toruniu, Katowicach i innych miastach kilkanaście tysięcy.
Protestujący skandowali: „Wolność, równość, aborcja na żądanie”, „Myślę, czuję, decyduję”, „Równe prawa – wspólna sprawa”, „Wasza wiara od nas z dala”, „Politycy, marsz z kaplicy”, „Księża na księżyc”, „Rewolucja jest kobietą”, „Łamiecie nasze prawa, a to nie nasza sprawa”, „Wolność, równość, antyklerykalizm”.
Na czele marszu niesiono transparent z napisem „Niepodległe Polki” i rysunkiem czarnego parasola; na innych transparentach widniały hasła: „Ręce precz od Polek”, „Aborcja w obronie życia”, „Make abortion great again”, „Nie dla kościoła w polityce”, „Łapy precz od mojej macicy”.”Kuria mać”.
To jest MÓJ Poznań 👊#CzarnyProtest #Poznan #CzarnyPiątek #StrajkWszystkich
fot. @polskathetimes pic.twitter.com/s7ioc65isa— Kinga Wu #CzarnyPiątek (@KingaWu2) March 23, 2018
Polski parlament musi bronić praw i zdrowia kobiet
We stand in solidarity with women and girls in Poland @amnesty #SolidarityWithPolishWomen #StopTheBan #CzarnyProtest pic.twitter.com/yDvl4s7osV
— monica costa (@mcostariba) March 22, 2018
203 organizacje międzynarodowe, zaapelowały w piątek (23.03.18) o odrzucenie projektu „Zatrzymaj aborcję”.
Wyrażamy głębokie zaniepokojenie nieustającymi próbami ograniczania praw reprodukcyjnych kobiet w Polsce.
W tym tygodniu polski parlament debatuje nad nowym projektem ustawy pod nazwą „Zatrzymaj Aborcję”. Jego przyjęcie jeszcze bardziej zaostrzy, już restrykcyjne, prawo antyaborcyjne w Polsce. Zagrożone będą życie i zdrowie kobiet, a Polska dopuści się pogwałcenia międzynarodowych zobowiązań w dziedzinie praw człowieka.
Wzywamy członków i członkinie polskiego parlamentu do wysłuchania głosu polskich kobiet i odrzucenia tego regresywnego projektu w ramach obrony zdrowia kobiet i ich praw człowieka.
Polska już posiada jedno z najbardziej restrykcyjnych praw antyaborcyjnych w Europie. Aborcja jest legalna tylko w przypadkach zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, ciężkich uszkodzeń płodu, lub kiedy ciąża jest wynikiem gwałtu, bądź innego czynu zabronionego, np. kazirodztwa. Nawet w tych sytuacjach, gdy aborcja jest dozwolona, istnieje wiele barier utrudniających dostęp do niej w praktyce – napisano w apelu „Polski parlament musi bronić praw i zdrowia kobiet”.
Do odrzucenia projektu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne wzywali już w czwartek 22 marca eksperci ONZ ds. praw człowieka. W ich opinii, planowane obostrzenia mogą „poważnie zaszkodzić zdrowiu i życiu kobiet i naruszają międzynarodowe zobowiązania Polski dot. praw człowieka”.
#Poland 2015-2018, allegory.#pis #polska #respectus #womensright #abortion #catholibans #CzarnyProtest #CzarnyPiątek #StrajkKobiet #StrajkWszystkich pic.twitter.com/87jdxk9L2U
— Ragnarr Loðbrók (@pinkbOnO) March 21, 2018
Ogrom dzisiejszego #StrajkKobiet #CzarnyPiątek w całej Polsce pokazuje, że ruch antyrządowy i prowolnościowy wcale nie zmalał. Wręcz przeciwnie.
To może być bardzo gorąca wiosna. #CzarnyProtest #NieDlaZaostrzeniaUstawy pic.twitter.com/KtpKevWbb3
— Grzegorz Drobiszewski (@GDrobiszewski) March 23, 2018
Solidarity with @amnestyPL and all Polish women at the #CzarnyProtest today. We must #StopTheBan – we can’t let Poland roll back its abortion rights. A complete ban on abortion is a devastating attack on the human rights of Polish women and girls. pic.twitter.com/sx22dmx0Wc
— Amnesty UK (@AmnestyUK) March 23, 2018
Nowogrodzka. Jest siła! #CzarnyPiątek pic.twitter.com/CJuXOT0IN1
— Maciej Wrabec (@MaciejWrabec) March 23, 2018
W Brukseli też #CzarnyPiątek
Kaśka ze specjalnym przesłaniem dla duchownych 👍https://t.co/RfdYFkfFRV— Arkadiusz Pisarski (@arekpisarski) March 23, 2018









