Andrzej Kramarski: Ks. profesor Edward Staniek to w całej rozciągłości idiota
Ks. profesor Edward Staniek to w całej rozciągłości IDIOTA, TO NIE KATOLIK W POJĘCIU BIBLII I NIE CZŁOWIEK KOŚCIOŁA POWSZECHNEGO.
To ks. Staniek błędnie interpretuje sprawy miłosierdzia i muzułmanów. W Biblii jest zapis „głodnego nakarmić, spragnionego napoić…”, zatem to jest instrukcja do działania katolików i księży przede wszystkim. Papież Franciszek propaguje tą zasadę.
Ks. Staniek pisze, że „muzułmanie są wrogami Kościoła” i to jest zaprzeczeniem wiary, a jednocześnie propagandą średniowiecza – wojen krzyżowych, to wezwanie nienawiści do walki z muzułmanami. W tym miejscu ks. Staniek pokazuje hipokryzję i zaprzecza temu, co napisał w licznych publikacjach, od czasu gdy w 1965 roku w Krakowie otrzymał święcenia kapłańskie z rąk kard. Karola Wojtyły, m.in. „Kraków stolicą miłosierdzia”, „Rozważania biblijne”. „W trosce o sumienie”.
Ks. profesor kompromituje się głosząc propagandę zgodną z linią rządu, tym bardziej po tym jak Papież Franciszek przypomniał biskupom, że Bóg jest jeden i że Kościół zobowiązany jest jest dbać o każde istnienie.
To nie muzułmanie są wrogami Kościoła, a właśnie tacy księża, którzy odpychają od Kościoła wiernych swoim zachowaniem – pychą, rozwiązłością, homoseksualizmem, pedofilią, nadmiernym bogaceniem się – i nie stanowią przykładów opisanych w Biblii.
Także ten ks. profesor myli się w ocenie zgody na sakramenty dla rozwiedzionych (błądzących). Tych jest coraz więcej i różne są tego przyczyny i żaden ksiądz nie ma władzy na ocenę i piętnowanie – karanie ludzi. W Biblii jest zawarta myśl, że Boga cieszy bardziej „jedna owieczka przywrócona na łono Kościoła niż zgraja bałwochwalców”. Piękne przykłady działań Fr. Salezego i innych w tej dziedzinie opisane są w „Najnowszej historii Kościoła”. Dziwne zatem, że taki ks. profesor pisze głupoty, które spowodują, że wielu powie „Boga mam w sercu, a taki Kościół w d…”. Kościół ma być powszechny, dla wszystkich, nie tylko dla bez skazitelnych wybrańców, bo inaczej kościół zginie i przepadnie!
Poprzez Homilię, którą ks. Staniek wygłosił 25 lutego w kościele Sióstr Felicjanek pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Krakowie ośmieszył się, odkrył prawdziwe, niebezpieczne oblicze i za swoje słowa wrogości do innych wyznań i nacji powinien odpowiedzieć przed sądem.
Andrzej Kramarski
Wybory w Rosji: zwycięstwo Władimira Putina wydaje się pewne
Wybory w Rosji: zwycięstwo Władimira Putina wydaje się pewne. Jednak mimo wielkiego poparcia dla swojego prezydenta, nie wszyscy Rosjanie są z niego zadowoleni – pisze korespondent DW z Moskwy.
– Siedzieć na sofie i czekać, co los przyniesie, to być jak robak – mówi Julia Fedotowa. – Ale ja jestem człowiekiem i gdy trzeba, idę na barykady – dodaje. Gdy już jest w tłumie, wtedy skanduje: „Na-wal-ny!”. Prawniczka o jaskrawo pomalowanych ustach wraz z kilkoma tysiącami innych młodych aktywistów wyszła na ulice Jekaterynburga, by wyrazić swój protest. Słupek rtęci spadający poniżej minus 18 st. Celsjusza nie jest ich w stanie ich odstraszyć.
Ale ten, o którym tu mowa, nie towarzyszy swoim fanom. Nie ma go ani podczas demonstracji w Jekaterynburgu, nie będzie go też wśród kandydatów wyborów prezydenckich. Największy krytyk Kremla, Aleksiej Nawalny, nie może kandydować, gdyż był w przeszłości karany. Opozycja widzi w tym jedynie pretekst. Zwolennicy Nawalnego nawołują do bojkotu wyborów.
Putin i siedmiu kontrkandydatów
– Z prawnego punktu widzenia on oczywiście nie powinien kandydować. Politycznie jednak te wybory bez niego są jakby niepełne – komentuje przedsiębiorca Borys Titow, który w przeciwieństwie do Nawalnego ma prawo kandydować. Jest jednym z siedmiu kontrkandydatów urzędującego prezydenta. Wie, że największe szanse ma Putin. – Startuję w wyborach, by pokazać, że są ludzie, którzy nie zgadzają się z polityką Putina – mówi dyplomatycznie w rozmowie z DW.
Takie same motywy mają inni kontrkandydaci – Grigorij Jawlinski czy prawicowy populista Władimir Żyrynowski, obaj znani w Rosji od lat 90-tych, obaj krytykowani za to, że są „systemową opozycją”, a nie realną alternatywą. Krótko przed wyborami znów stają się aktywni. – Rosja uprawia niebezpieczną politykę, która wewnątrz kraju prowadzi do biedy, a na zewnątrz może doprowadzić do wojny – mówi Jawlinski. Żyrynowski zaś sam grozi Zachodowi. – Jeśli wygram, to 150 milionów Rosjan obudzi się z uśmiechem na twarzy. Jednak Zachód będzie musiał zadrżeć, jeśli nie przestanie nas, Rosjan, pouczać jak mamy żyć – odgraża się Żyrynowski.
W metropolii i w domach bez ogrzewania
Wielu zwolennikom Putina żyje się dobrze. Nawet bardzo. Mieszkają w Moskwie i mają dobrze płatną pracę. Maria Katasonowa pracuje w Dumie i jest wielką fanką głowy państwa. – Putin to symbol stabilności. Wszystko mu zawdzięczam: pracę, wykształcenie, po prostu wszystko – mówi.
Zupełnie inne życie ma Daria Daar z przedmieścia Jekaterynburga, metropolii na Uralu. Każdego dnia boi się, że dach spadnie jej na głowę. Budynek, w którym mieszka, dawna własność państwowa, wymaga pilnego remontu. Władze uznały jednak, że 25 został nielegalnie wybudowany, więc dziś nikt nie musi czuć się zań odpowiedzialny. – Wybory? Jakie wybory? – pyta Daria Daar retorycznie. – Za nas już dawno zdecydowano – dodaje. W jej domu jest zimno i pojawia się pleśń. Ogrzewanie nie działa. – Nie zostawia się tak własnych obywateli – skarży się Daria.
Jeszcze inni mają powody, by bać się o swoje życie z powodu swojego krytycznego stosunku do Putina. Paweł Nikulin to niezależny dziennikarz, który kilka tygodni temu opublikował wywiad z byłym wojownikiem tzw. Państwa Islamskiego pochodzącym z Rosji i zaraz potem miał wizytę agentów służby bezpieczeństwa. – Weszli o poranku, w pełni uzbrojeni, by przeszukać moje mieszkanie. Jeśli decydujesz się w Rosji być dziennikarzem, musisz się liczyć z tym, że któregoś dnia możesz zostać zamordowany – mówi Nikulin.
Represje i zastraszanie
Oficjalnie nie ma w Rosji cenzury, ale krytyczni wobec reżimu dziennikarze muszą liczyć się z represjami. Dmitrij Skorobutow przez 15 lat pracował jako redaktor w państwowej stacji telewizyjnej Rossija 24. Został pobity przez pijanego kolegę w pracy i pomimo że go oskarżył, to podejrzenie padło na Skorobutowa. Stracił pracę i musiał sprzedać mieszkanie, by zająć się chorą matką. Chce wkrótce uciec z Rosji. – Sporządza się listy redaktorów i tematów, którymi nie wolno się zajmować – mówi w rozmowie z DW. – Podczas fali antyputinowskich protestów nasza stacja milczała przez dwa tygodnie, po czym musieliśmy komentować te zajścia jako dziecinadę. Nazwisko Nawalnego, który organizował te protesty, nie miało prawa paść w naszych materiałach i to pomimo tego, że protesty odbywały się w aż 102 rosyjskich miastach – opowiada dziennikarz.
Rosja stoi przed wyborami, które sama Ksenia Sobczak, jedyna kobieta wśród kandydatów, określa mianem farsy.
Ile zarabia biskup?
Wirtualna Polska zwróciła się do wszystkich 41 diecezji w Polsce z prośbą o informacje na temat wysokości pensji biskupów. Dziennikarze otrzymali tylko dwie odpowiedzi. Obydwie odmowne.
Rzecznik biskupa tarnowskiego oświadczył, że zgodnie z przepisami prawa polskiego nie ma „obowiązku przekazywania do wiadomości publicznej tak szczegółowych informacji”
Natomiast rzecznik Diecezji Bielsko-Żywieckiej wyjaśnił, że „informacje dotyczące zarobków konkretnej osoby stanowią jej dobro osobiste w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego”, a „ujawnienie tożsamości tej osoby stoi w sprzeczności” z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych.
Dlaczego pensje biskupów owiane są tajemnicą?
Były pracownik jednej z kurii, wyjaśnia w rozmowie z dziennikarzami Wirtualnej Polski, że „nad biskupem poza odległym Watykanem nie ma żadnej kontroli, nawet urząd skarbowy nie może ingerować w finanse kurii.”
– Za administrowanie pieniędzmi odpowiada wyznaczany przez biskupa ekonom, ale to hierarcha ma „władzę absolutną” nad finansami i może powiedzieć, że potrzebuje na jakieś wydatki i poprosić o kopertę – powiedział.
Dlaczego nie ma kontroli?
– Przelewy to rzadkość. Wszystko się załatwia w gotówce. Pod nadzorem ekonoma w diecezji zajmuje się tym zwykle kilka sióstr. Świeckich się do tego nie dopuszcza, z braku zaufania. Lepiej, by nikt nie widział jakimi sumami obraca biskup – wyjaśnia rozmówca Wirtualnej Polski.
Podkreśla jednocześnie, że ujawnione przez niektórych duchownych ok. 3 tys. zł na rękę pensji biskupów to „mydlenie oczu”. Biskupi znacznie więcej dostają w kopertach – z tytułu samych posług, jak za wygłoszenie rekolekcji, bierzmowania, czy podczas wizytacji parafii, a nawet od organizatorów pielgrzymki, mogą otrzymywać ok. 70 tys. zł rocznie.
Zdaniem byłego pracownika kurii wręczanie kopert ważnym biskupom to norma. – Potrafią sami wyjść z inicjatywą, mówiąc, by przekazać ją jednemu ze swoich współpracowników – dodaje.
(df) thefad.pl / Źródło: Wirtualna Polska
Proszę Państwa o jedno i apeluję jednocześnie – czytajcie nie tylko nagłówki, ale również treść…
Zdajmy sobie wreszcie sprawę z tego, że w momencie wejścia w życie ustawy o SN, wszystkie bezpieczniki, chroniące Kowalskiego i Nowaka, „zostaną wykręcone”.
Dziś ekscytujemy się, śmiejemy, wyszydzamy, punktujemy – jedni przez łzy, inni z poczucia humoru, jeszcze inni ze zwykłej indolencji – wpadkami Macierewicza, Szydło, Morawieckiego i reszty sekty.
Przyjdzie moment, że ten brak refleksji, to lekceważenie zagrożenia, to wyśmiewanie Okupanta i „czekanie do wyborów” (o przebiegu owych już nawet się nie wypowiadam) – zemści się niepostrzeżenie, ale okrutnie, nie na jednym, nie na dwóch, lecz na większości – niezależnie od opcji politycznej.
Proszę Państwa o jedno i apeluję jednocześnie – czytajcie nie tylko nagłówki, ale również treść… czas „przebiegania okiem nagłówków” skończył się z początkiem 2016 roku.
ONI – czytają dokładnie, analizują wszystko, wyciągają wnioski i podejmują działania.
ONI – są jak na razie – zawsze jeden krok do przodu…
Beata Neudeck
Roman Giertych odpowida na atak Ministerstwa Sprawiedliwości ws. Tomasza Komendy: Manipulują faktami
Tomasz Komenda 18 lat temu usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności za gwałt i zabójstwo 15-latki, które miał popełnić w Sylwestra 1996 roku. 15 marca wrocławski sąd warunkowo zwolnił mężczyznę z więzienia, bo prokuratorzy są przekonani, że jest niewinny.
Ta „nasza, zła prokuratura” po skutecznim ściganiu „Vatowców”, konfiskacie rozszerzonej na 600 mln, przełomach ws. Cygan i Jaroszewiczów – znalazła dowody, że niewinnego człowieka posadzili na 18 lat. Dziś wyszedł na wolność.
Jak sędziowie różnych instancji mogli na to pozwolić? pic.twitter.com/S2ihB2vaeO— Patryk Jaki (@PatrykJaki) March 15, 2018
Sprawa uwięzienia Tomasza Komendy odbiła się szerokim echem nie tylko w mediach. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki natychmiast wykorzystał ją do celów politycznych. Stwierdził, że za długoletni pobyt Komendy w więzieniu odpowiada system i wypaczenia poprzedników, a na antenie Polskiego Radia wyrok skazujący Tomasza Komendę nazwał „III RP w pigułce”.
Ws. Komendy. 17.04.2000 zarzuty, 18.04.2000 areszt-rządzi AWS, MS jest H.Suchocka. Potem prok., sądy, biegli mówią „mamy mordercę”
PiS,które stworzył PLK doprowadza do wypuszczenia niewinnego https://t.co/oTpDBjG1i9 wolność. Za późno. Jednak, gdyby rządziła PO dalej by siedział.— Patryk Jaki (@PatrykJaki) March 17, 2018
Do zarzutów jakie padały w kierunku poprzedników ze strony przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości odniósł się na Twitterze Roman Giertych:
„Pan Jaki mówi, że skazanie na 18 lat niewinnego to III RP w pigułce. Panie ministrze zagadka. Za jakiego prokuratora generalnego prokuratura wielokrotnie składała wniosek o zastosowanie wobec niewinnego aresztu? Podpowiedź. Był bratem Pana szefa i miał na imię Lech” – napisał.
Pan Jaki mówi, że skazanie na 18 lat niewinnego to III RP w pigułce. Panie Ministrze zagadka. Za jakiego prokuratora generalnego prokuratura wielokrotnie składała wniosek o zastosowanie wobec niewinnego aresztu? Podpowiedź. Był bratem Pana szefa i miał na imię Lech.
— Roman Giertych (@GiertychRoman) March 16, 2018
Na co Jaki odpowiedział, że wyniku „postępu w badaniach genetycznych w 2011 r. prokuratura dostaje dowód, że Komenda jest niewinny. Nic z tym nie robi. Ten sam materiał bierze @ZiobroPL i człowiek jest na wolności. PO,Giertych, GW – można tu przepraszać”
A teraz NEWS! W wyniku https://t.co/grupJ4ZsjM postępu w bad. genetycznych w 2011 r. prokuratura dostaje dowód,że Komenda jest niewinny. Nic z tym nie robi. Ten sam materiał bierze @ZiobroPL i człowiek jest na wolności. PO,Giertych, GW – można tu przepraszać. https://t.co/3yUxXVOLzB
— Patryk Jaki (@PatrykJaki) March 17, 2018
Kto manipuluje faktami?
Dzisiaj zarówno Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, jak i wiceminister Jaki atakują mnie za wypowiedź, że śledztwo w sprawie niewinnie skazanego na 25 lat było prowadzone w czasie, gdy prokuraturą rządził Lech Kaczyński. Obaj twierdzą, że manipuluję faktami. – odpowiedział na swoim profilu na Facebooku Roman Giertych.
Tymczasem prawda jest taka (jak podają lokalne media we Wrocławiu), że Lech Kaczyński zdymisjonował Prokuratora Okręgowego za brak efektów w tej właśnie sprawie. I nowy Prokurator Okręgowy w ciągu dwóch tygodni po objęciu funkcji skierował akt oskarżenia przeciwko niewinnemu. – skontrował .
Ja nie twierdzę, że w sprawie nie zawinił sąd. Wręcz przeciwnie. We wpisie napisałem, że sąd powinien powołać nowego biegłego oraz że główną winę ponosi biegły, który zeznał nieprawdę. Twierdzę tylko na podstawie wieloletniego doświadczenia, że główna odpowiedzialność spoczywa w takich sprawach na prokuraturze, gdyż w Polsce ciągle brakuje dobrej praktyki kontroli zebranych przez prokuraturę dowodów w postępowaniu sądowym. I że sytuacja w której Prokurator Generalny odwołuje Prokuratora Okręgowego za brak efektów w sprawie, skłania w ten sposób jego następcę do „uzyskania sukcesu”, a pośpiech w takich sprawach jest zgubny. – ocenił Giertych.
Ten sposób skłonienia do „efektów” przyczynił się moim zdaniem do oskarżenia niewinnego. I dlatego Lech Kaczyński ponosi część odpowiedzialności za tę sytuację (chociaż z pewnością jego intencje były dobre). – podkreślił mecenas.
A Pan minister Jaki chyba najlepiej wie, że można mieć dobre intencje (jak w sprawie ustawy o IPN), a doprowadzić do koszmarnych skutków. – dodał.
(df) thefad.pl / Źródłp: Roman Giertych / Facebook
Dariusz Stokwiszewski: List otwarty do Konferencji Episkopatu Polski

Dariusz Stokwiszewski
Proszę Episkopat o odniesienie się do stwierdzeń Edwarda Stańka. Myślę, że sprawa jest Kościołowi znana, jednak przypomnę kilka faktów. W dniu 25 lutego b.r. Edward Staniek ogłosił w homilii, że oczekuje na śmierć Ojca Świętego Franciszka, jeśli ten nie zmieni postępowania
JAKO POLSKI KATOLIK, PROSZĘ PRZEDSTAWICIELA EPISKOPATU POLSKI O USTOSUNKOWANIE SIĘ DO SŁÓW HOMILII „KSIĘDZA” EDWARDA STANKA W KRAKOWIE, W DNIU 25 LUTEGO. DZIWIĘ SIĘ JEDNOCZEŚNIE, ŻE DO TEJ PORY BRAK JEST JAKIEJKOLWIEK REAKCJI BISKUPÓW NA SKANDALICZNE SŁOWA TEGO „DUCHOWNEGO”!
CZYŻBY MIAŁA TO BYĆ OZNAKA BUNTU KLERU PRZECIWKO PAPIEŻOWI, KTÓRY WYPOWIEDZIAŁ WOJNĘ PATOLOGIOM DOTĄD NIEZAUWAŻANYM, W TYM M.IN., NADMIERNEMU BOGACENIU SIĘ KAPŁANÓW?
TAKIE SŁOWA NIE PRZYSTOJĄ KSIĘDZU I SĄ ZAPRZECZENIEM JEGO MISJI, I POWOŁANIA — JEŚLI COŚ TAKIEGO W KOŚCIELE JESZCZE ISTNIEJE. O ILE Z RÓŻNYMI IDIOTYZMAMI SPOTKAĆ SIĘ MOŻNA NA CO DZIEŃ, TO JEDNAK NIE UMIEM SOBIE WYTŁUMACZYĆ MILCZENIA W TEJ SPRAWIE BISKUPÓW! CZYŻBYŚCIE PODZIELALI ZDANIE KSIĘDZA, KTÓRY ZSZEDŁ WEDŁUG MNIE Z DROGI WIARY I TRAFIŁ NA TĘ DO PIEKŁA?!
Proszę Episkopat o odniesienie się do wymienionych stwierdzeń Edwarda Stańka. Myślę, że sprawa jest Kościołowi znana, jednak przypomnę kilka faktów. W dniu 25 lutego b.r. Edward Staniek ogłosił w homilii, że oczekuje na śmierć Ojca Świętego Franciszka, jeśli ten nie zmieni postępowania. Zacytuję tu kilka idiotyzmów wypowiedzianych przez tego, według mnie, pseudo kapłana. Oto one:
Po pierwsze jak uważa Edward Stanek:
„(…) błędem papieża Franciszka jest otwieranie drzwi do Eucharystii, tj., pokarmu świętego dla ludzi, którzy wybierają grzech, jako swój świat (…)”.
Po drugie, jak stwierdził:
„(…) Papież błędnie interpretuje miłosierdzie Boże (…)” (sic!).
Prawdopodobne chodziło o wezwanie Franciszka w/s przyjęcia uchodźców przez diecezje i parafie. Według Stańka „(…) muzułmanie są wrogami Kościoła (…)”.
I dalej:
„(…) Jeśli papież Franciszek nie słucha Jezusa z Góry Tabor, to nie uczestniczy w Jego autorytecie. Kościół Chrystusowy nie jest zbudowany na władzy a na autorytecie. Kto wyżej ceni władzę niż autorytet, ten jest obcym ciałem w Kościele Jezusa (…)”.
Najbardziej bulwersujące jednak są następujące słowa tego człowieka, który według mnie niesłusznie uważa się za księdza i tym bardziej, za profesora teologii:
„(…) Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. O szczęśliwą śmierć dla niego mogę zawsze prosić Boga, bo szczęśliwa śmierć to wielka łaska (…)”.
Taki człowiek powinien odejść ze stanu kapłańskiego niezwłocznie!
„Co się jeszcze musi wydarzyć, by polscy biskupi zareagowali” – pyta ks. Lemański w komentrzu do homolii ks. który modli się o śmierć dla papieża https://t.co/Ak8hPPNJHU
— TheFad.pl (@thefadpl) 17 marca 2018
Dariusz Stokwiszewski
„Co się jeszcze musi wydarzyć, by polscy biskupi zareagowali” – pyta ks. Lemański w komentrzu do homolii ks. który modli się o śmierć dla papieża
– Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. O szczęśliwą śmierć dla niego mogę zawsze prosić Boga, bo szczęśliwa śmierć to wielka łaska – mówił ks. prof. Edward Staniek podczas kazania 25 lutego w kościele Sióstr Felicjanek pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Krakowie.
„Do autorytetu się dorasta”
Ksiądz Staniek krytykował „automatyczne przypisywanie posiadania autorytetu osobom piastującym kościelne funkcje, od papieża przez kardynałów i biskupów po przełożonych prowincji zakonnych i proboszczów.” Jak stwierdził: – Autorytetu się nie otrzymuje, do autorytetu się dorasta.
W jego ocenie „papież Franciszek na wysokim świeczniku, będąc pod presją układów, wyraźnie odchodzi od Jezusa: błędnie interpretuje Jego miłosierdzie”.
Modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca
Duchownemu nie podoba się, że papież wzywa do przyjmowania wyznawców islamu.
– Jako religia są oni wrogo nastawieni do Ewangelii i Kościoła. W wojnach religijnych zamordowali miliony. A my, Polacy, wspominając zwycięstwo nad ich wojskami pod Wiedniem, lepiej niż inni rozumiemy, że o dialogu z nimi nie ma mowy. Miłosierdzie możemy okazać tym wyznawcom islamu, którzy umierają z głodu lub pragnienia. Drzwi diecezji i parafii mogą być otwarte tylko dla wierzących w Jezusa Chrystusa – stwierdził.
– Czym się kieruje papież? Nie wiem. Jaki jest cel jego wypowiedzi? Też nie wiem. Wiem, jak te wypowiedzi są wykorzystywane w mediach nastawionych na niszczenie Jezusa i Jego Kościoła. Modlę się o mądrość dla papieża, o jego serce otwarte na działanie Ducha Świętego, a jeśli tego nie uczyni – modlę się o szybkie jego odejście do Domu Ojca. O szczęśliwą śmierć dla niego mogę zawsze prosić Boga, bo szczęśliwa śmierć to wielka łaska – dodał.
„Co się jeszcze musi wydarzyć, by polscy biskupi zareagowali”
Sprawę skandalicznej wypowiedzi duchownego skomentował na swoim profilu na Facebooku ks. Wojciech Lemański:
Dowiedziałem się o skandalicznych słowach księdza Edwarda Stańka. Odczekałem wiele godzin i zajrzałem na strony Katolickiej Agencji Informacyjnej i Konferencji Episkopatu Polski. Żadnej reakcji.
Postanowiłem więc znów napisać o słowach krakowskiego księdza modlącego się o rychłą śmierć dla papieża Franciszka.
Gdybym na swojej stronie, albo podczas któregoś ze spotkań z ludźmi gdzieś w Polsce, powiedział podobne słowa, byłaby natychmiast burza z piorunami. Gdybym modlił się o rychłe odejście z tego świata abp. Hosera, rzecznik Dzieduszycki nagłośniłby tę skandaliczną modlitwę we wszystkich polskich mediach.
Gdybym w podobny sposób zanosił modlitwę za zwierzchnika księdza Stańka abp. Jędraszewskiego, redaktor Przeciszewski umieściłby natychmiast stosowny komentarz na stronach Katolickiej Agencji Informacyjnej.
Gdybym podobną modlitwę napisał w intencji abp. Gądeckiego, rzecznik KEP zwołałby natychmiast konferencję prasową i wezwał do rozpoczęcia procesu o usunięcie księdza Lemańskiego ze stanu duchownego.
Ale skoro te skandaliczne słowa wypowiedział wychowawca krakowskich księży, wyświęcony przed laty przez Karola Wojtyłę – milczy rzecznik KEP, wody w usta nabrała KAI, krakowski ordynariusz chyba w takich słowach nie dostrzegł nic nagannego – bo również milczy.
Co się jeszcze musi wydarzyć, by polscy biskupi zareagowali na te i podobne im słowa padające z ust polskich księży pod adresem papieża Franciszka?
(df) thefad.pl / Źródło: pch24.pl, Facebook / ks. Wojciech Lemański
Dariusz Stokwiszewski: Proszę, aby światowe demokracje pomogły Polsce i Polakom w obronie zagrożonego państwa prawa!

Dariusz Stokwiszewski
Prawo oparte na Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej jest nadal każdego dnia łamane!
To, co się dzieje w obecnej Polsce woła o pomstę nie tylko do nieba. Coraz bardziej staczamy się na margines współczesnego świata. Demokracja, którą się jeszcze nie tak dawno mogliśmy cieszyć, zaczyna stawać się dla nas pojęciem abstrakcyjnym.
Polacy czują się zastraszeni, a coraz więcej osób jest w ten, czy inny sposób nękanych! To sytuacja, która jeszcze kilka lat temu nie mogłaby się nam przyśnić w koszmarach sennych. Co prawda, nie ma na razie masowego pozbawiania ludzi wolności, ale to chyba tylko kwestia czasu! Na przesłuchanie, w charakterze świadka, wzywa się daną osobę do prokuratury w innej, odległej części Polski. Znam podobny przypadek, ale o ilu z nich nie wiemy nic?!
Polską nie kieruje rząd, tylko osoba stojąca na czele „jedynej słusznej siły przewodniej narodu”, za jaką uważa się PiS. Tak pojmowane jest przywództwo człowieka, który samodzielnie z tego, co nam wiadomo, nie posługuje się zdobyczami współczesnych osiągnięć technicznych, żyjącego nienawiścią i przeszłością! Wokół niego, swoje macki rozpostarło towarzystwo wzajemnej adoracji, które skutecznie niszczy Polskę, dorobek i marzenia całych pokoleń Polaków!
PiS przejmuje, ale też zawłaszcza, metodą faktów dokonanych, wszelkie demokratyczne instytucje i majątek narodowy, który stał się swoistym „łupem zwycięzców” ostatnich wyborów parlamentarnych. Partia, a zwłaszcza jej przywódca – Jarosław Kaczyński, nie rozumieją, bądź nie chcą wiedzieć, że uzyskanie mandatu w wyniku wyborów jedynie zobowiązuje do działania w interesie państwa, a nie daje prawa do jego niszczenia!
Wszelkie dotychczasowe próby ze strony demokratycznych instytucji: UE, RE czy też, reprezentującej ją Komisji Weneckiej (Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo) „spaliły na panewce”! Niewiele dały działania innych podmiotów, w tym również sugestie ważnych sojuszników Polski, jak Stany Zjednoczone, Francja czy Niemcy!
Prawo oparte na Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej jest nadal każdego dnia łamane!
Nie wdając się jednak w dyskusje oraz wyliczanie tego, o czym wszyscy wiedzą, a co bardzo szkodzi Polsce, jako jej Obywatel i Patriota apeluję do wszystkich organizacji międzynarodowych (mających za swój statutowy cel ochronę demokracji), o pomoc w jej przywróceniu i utrzymaniu w Polsce! Polacy chcą pozostać w demokratycznej UE, jak również w innych, demokratycznych strukturach Zachodu.
Proszę przy tym, abyście oddzielili to, czego chcą Polacy, od tego, do czego zmierza prawdopodobnie polski rząd i jego partyjna tarcza – do alienacji RP z cywilizowanego świata zachodniego!
Dariusz Stokwiszewski
Adam Mazguła: Ta władza potrzebuje ochrony dla swoich przestępstw. Ma wielkie ambicje, więc wzmacnia policję

Adam Mazguła
Rok temu apelowałem w mediach do opozycji: „nie bójcie się policjantów i wojskowych – to wykształceni i mądrzy ludzie i są z nas”. Może jeszcze wtedy tak było, ale teraz już bym tego nie napisał.
Kolejna osoba z grona moich znajomych na FB poinformowała mnie o wizycie policji w jej domu.
Taka pogawędka „przyjaźnie” nastawionych facetów, którzy zagubionemu człowiekowi radzą, jak nie popaść w tarapaty z prawem. Ma zaprzestać jakiegokolwiek aktywnego działania i komentowania na forach internetowych, bo już jest zanotowane, że napisała rok temu na FB, że „kurdupla trzeba zniszczyć”.
Informują, że w zasadzie już mogliby moją znajomą posadzić na 2 lata w więzieniu, ale jeszcze dają jej szansę na poprawę.
Były też pytania o konkretnych znajomych, o to, jak miałoby wyglądać to „zniszczenie kurdupla”, czy zamierza strzelać czy wysadzać oraz skąd ma broń i materiały wybuchowe. Panowie nie przyjmowali do wiadomości, że chodzi o polityczne pozbawienie wpływów, oni wiedzą lepiej.
Tak w praktyce wygląda obecnie zastraszanie obywatela, gdy nic się nie ma przeciwko niemu, ale postraszyć nie zaszkodzi.
Tak więc mamy już ściganie obywateli za białą różę, za obecność na proteście, za skandowanie „Lech Wałęsa”, za siadanie na chodniku przeciwko faszyzmowi, za słowa „będziesz siedział” i „tu są granice przyzwoitości”.
Po to powstała brunatna policja polityczna PiS-u.
Rok temu apelowałem w mediach do opozycji: „nie bójcie się policjantów i wojskowych – to wykształceni i mądrzy ludzie i są z nas”. Może jeszcze wtedy tak było, ale teraz już bym tego nie napisał. Nie dlatego, że nagle są niewykształceni, bo są, ale już nie są z nas. To ludzie zastraszeni, nieobliczalni i wierni podlej zmianie. To funkcjonariusze władzy łamiącej prawo na największą znaną mi skalę. Ta władza potrzebuje ochrony dla swoich przestępstw. Tak więc to już nie są nasi policjanci, to organ represji władzy w stosunku do obywateli. To organ toczący w imieniu PiS-u wojnę z wszelkimi przejawami demokratycznych form protestów i zbiorowego nieposłuszeństwa wobec brunatnej zarazy ludzkości, która opanowuje nasz kraj.
Policjanci i niezliczone już inne służby uprawnione do stosowania represji w naszym społeczeństwie domagają się coraz to większych uprawnień, większych pieniędzy, nowych śmigłowców, transporterów opancerzonych, broni szturmowej i bardziej wyszukanych form inwigilacji społeczeństwa demokratycznego. Jednocześnie władza wypuszcza katolicko – faszystowskie marsze nienawiści, które nie tylko eskortuje policja, ale i agresywnie zwalcza wszelkie objawy niezadowolenia społecznego.
Po co policji opancerzone i uzbrojone transportery bojowe? Czyżby pomysł na polityczne zbrojne oddziały WOT nie do końca spełnił oczekiwania zamordystyczne partii rządzącej?
Jedno jest pewne – trwający stan wojenny PiS-u z demokratycznym państwem prawa przybiera na sile. Wzmaga się bardziej, gdy władza obserwuje, jak spada jej poparcie społeczne i jak zagęszcza się niedobra wokół niej atmosfera na arenie międzynarodowej. Ale ta władza nie odpuści, ani nie przyzna się do błędu, nawet w oczywistych i drobnych sprawach. W sprawach dla niej fundamentalnych nie odpuści zdecydowanie. Zakupi środki walki po to, by jej było na wierzchu – przeciwko nam.
Policjo kochana!
Kaczyński wyzywa naród, księża gwałcą dzieci, faszyści nawołują do wieszania, PiS uchwala bezprawie, prezydent straszy okupacją, niszczy konstytucję, premier tworzy nową historię na potrzeby represji grup społecznych, dwa lata nie są opublikowane wyroki TK … a Wy nachodzicie ludzi w domach, bo mają białe różę i nie zgadzają się na takie działanie władzy, pisząc o tym na FB?!
Kochana Policjo, nie daj się ogłupić.
Jeśli macie trochę odwagi i honoru, to dopasujcie paragrafy do tych oczywistych przestępstw i nie szukajcie ogniska, gdy płonie las. Wskazałem Wam przestępców, skoro sami ich nie widzicie.
Obywatele,
jeśli jesteście odwiedzani przez policję w domach, to nagrywajcie i dokumentujcie te wizyty. Proście o dokumenty tych przedstawicieli władzy i zapisujcie ich dane. Niech wiedzą, że się nie boimy, znamy swoje prawa, że ktoś ich kontroluje i sprawdza.
Oni również muszą mieć świadomość, że po zmianie władzy będą niemile widziani w społeczeństwie. Być może znowu będzie to czas weryfikacji ludzi służb i ich postawy wobec społeczeństwa demokratycznego.
Adam Mazguła
Michail Chodorkowski: Putin, pomimo iż sam wyszukuje konkurentów i załatwia sobie następną kadencję chętnie skończyłby karierę
Mieszkający na emigracji rosyjski oligarcha Michaił Chodorkowski spodziewa się, że niedzielne wybory prezydenckie w Rosji będą manipulowane. Na konferencji Liberale Moderne w Berlinie dziennikarze DLF i DW rozmawiali z mieszkającym w Londynie byłym szefem koncernu Jukos i swego czasu najbardziej prominentnym więźniem politycznym Putina.
DLF: Jak się Pan czuje po zamachu na Skripala, po zamordowaniu Litwinienki i śmierci Borysa Berezowskiego. Czy drży Pan o swoje życie w Londynie?
Michaił Chodorkowski: 10 lat spędziłem w łagrze. Tam można mnie było bez problemów zabić. Dzisiaj, kiedy na szczęście nie mam żadnych powiązań z tajnymi służbami, decyzję, co ma się ze mną stać, podejmuje Putin. Kiedy on o tym zdecyduje, będzie to nieuniknione. Ale ja nie siedzę w domu i nie rozmyślam o tym cały czas. Życie i tak jest niebezpieczne. To tylko dodatkowy czynnik ryzyka, nic więcej.
DLF: Czy ma Pan obstawę?
Nie mam. Przed atakiem, który zleca państwowa władza, można się chronić tylko przy pomocy środków, jakimi dysponuje państwo. Wszystko inne jest ułudą.
DLF: Czyli porusza się Pan bez obstawy?
Oczywiście, widzi Pani, że jestem tylko z moimi pracownikami.
DLF: Czy sądzi Pan, że w niedzielę z Rosji podczas wyborów prezydenckich nadejdzie jakiś sygnał protestu, który ludzie wyślą przez niską frekwencję wyborczą?
Nie wierzę w to, bo frekwencja będzie taka jak zawsze: około 60-70 proc. i około 60 proc. będzie głosować na Putina. Rząd może zmanipulować ten wynik o dalsze 10 proc. przy pomocy Centralnej Komisji Wyborczej. Będzie dużo fałszerstw, już nawet z tego względu, że każdy urzędnik będzie chciał przyczynić się do lepszego wyniku.
Putin załatwia sobie następną kadencję w wyborach, do których nie ma legitymacji, ponieważ po kontredansie z Miedwiediewem, nie powinien w ogóle kandydować. Wiedzą o tym wszyscy prawnicy. Poza tym on sam sobie wyszukuje konkurentów. Do tego wszystkie media, z niewielkimi wyjątkami, są sterowane przez państwo. Do tego cały elektorat, który ma on pod swoją kontrolą, tzn. urzędników i pracowników państwowych zakładów zapędzi się do urn wyborczych. Poza tym Centralna Komisja Wyborcza potwierdzi zgodność wszystkiego z prawem. A na sam koniec Gwardia Narodowa zadba o to, by wszyscy siedzieli cicho.
DLF: Jak Pan się czuje? Siedział Pan przez 10 lat w łagrze i czekał. Teraz zacznie się nowa kadencja Putina i musi Pan czekać następne sześć lat. Czy życie byłego menadżera Jukosu polega już tylko na czekaniu?
Moje życie miało kilka etapów: studia, chemia, technologia chemiczna potem koncern i łagier. Ale tam nie siedziałem i nie czekałem, tylko pracowałem, pisałem, brałem udziału w życiu społecznym. Teraz kiedy jestem zmuszony żyć poza Rosją, mój dzień rozpoczyna się i kończy komunikacją z ludźmi w Rosji.
Ważne jest, żeby odsunąć Putina, ale jeszcze ważniejsze jest przygotowanie się do tego, żeby nie nastał następny Putin. Do tego potrzebna jest republika parlamentarna, której jednak nigdy nie mieliśmy. Musimy znaleźć odpowiednich ludzi, wykształcić ich. Ponieważ nie muszę zarabiać na życie, mogę sobie na to pozwolić. Bo demokracji nie tworzy się przy pomocy pieniędzy bogatych ludzi. Jeżeli polityk przyjmuje takie pieniądze, nie służy on społeczeństwu.
DW: Skoro telewizja i opinia publiczna są w Rosji pod pełną kontrolą władz, dlaczego w Rosji przed wyborami panuje taka nerwowość?
Nerwowość ma kilka przyczyn: w pierwszym rzędzie jest to nerwowość urzędników. Wiedzą, że mogą dostać za coś cięgi. Za co, sami tak dokładnie niewiedzą. Dlatego każdy coś wymyśla, stąd wszystkie te pisma i deklaracje. Po drugie jest nerwowość związana z możliwymi protestami ulicznymi. Oczywiście, że to nie będą masy, ale także i za to można dostać cięgi. I po trzecie jest nerwowość samych ludzi, którzy mają swoje przemyślenia. Nikt nie wie, co będzie w dzień po wyborach. Putin dostanie mandat na następne sześć lat, ale co będzie potem?
DW: Jak Pan sądzi, ile kadencji Putin jeszcze będzie rządził?
Gdyby to od niego zależało, to byłaby to jego ostatnia kadencja – chętnie by już skończył. Putin jest człowiekiem, który z każdym rokiem stawał się coraz bardziej zależny od swojego otoczenia. Dla samej Rosji byłoby szalenie ciekawe, gdyby już odszedł. Od strony emocjonalnej Putin także sam chętnie by odszedł, wyznaczając swojego następcę. Lecz dla jego otoczenia każdy następca oznaczałby zmiany nie do pogodzenia z ich życiem.
DLF: Widzieliśmy wystąpienie Putina w orędziu do narodu, kiedy prezentował nową broń atomową, strasząc nią cały świat. Jak Pan sądzi: co chciał przez to osiągnąć?
Myślę, że Putin obecnie rozwiązuje kwestie polityki zagranicznej, a nie bierze się za politykę wewnętrzną. Rosyjskie społeczeństwo zareagowało na to bardzo negatywnie, pomimo że zasadniczo Rosjanie kochają swoją armię i nowoczesne technologie, także w przemyśle zbrojeniowym. Putin sądzi, że w ten sposób zasiądzie przy stole razem z amerykańskim prezydentem i wraz z nim będzie decydowała o losach świata.
DLF: Ale co to oznacza? Widzimy, że Rosja prowadzi wojnę na Ukrainie, w Syrii. Czy jest to nowa strategia Putina, że teraz chce na drodze wojny i armii sterować losami świata?
To nie jest żadna nowa strategia, tylko dość stara. Kiedy wcześniej widać było, że jego reżim nie ma odpowiedniego wzrostu gospodarczego i społeczeństwo nie jest zachwycone nim jako przywódcą, szukał innych sposobów na skonsolidowanie swojej władzy. Już nawet reżim Breżniewa szukał zawsze zewnętrznego wroga. Na Ukrainie rzekomo nie walczymy z Ukraińcami, tylko z Amerykanami, podobnie jak w Syrii. Ameryka jest wygodnym wrogiem, który nie za bardzo przejmuje się Rosja i jest daleko. Jest jednak na tyle potężny, że można nim straszyć naród. Zamiast zadbać o pełne lodówki, Putin mówi o walce z wrogiem.
DLF: A jak widzi Pan swoją przyszłość?
Mam nadzieję, że ten reżim kiedyś się zmieni i będę mógł wrócić do domu, obojętnie, kiedy to będzie.
DLF: Czego oczekuje Pan od Niemiec?
Do dziś wciąż słyszę, że Putin jest gwarantem stabilności w Rosji. Tych, którzy tak mówią, po orędziu do narodu, po Litwinience, po Skripalu i innych morderstwach, chciałbym zapytać, czy na tym właśnie polega stabilizacja. Niemieckim liderom chciałbym powiedzieć, że powinni rozróżniać między opinią swojego społeczeństwa i opinią grup w Niemczech, które są finansowane przez Kreml.
DLF: Czy oznacza to, że dostrzega Pan wpływy rosyjskich pieniędzy w Niemczech?
Nie mówię o pieniądzach Kremla, przy pomocy których w bezprawny, skorumpowany sposób wpływa się na małe grupy, lecz o wpływie na niemieckich polityków, co powinno się skończyć albo powinno zostać zbadane.











