Wieczór autorski Adama Mazguły. Padło sporo trudnych pytań i poruszono wiele ciekawych zagadnień

Wieczór autorski, poświęcony wydanej kilka dni temu książce „Adam Mazguła, żołnierz gorszego sortu”, odbył się w niedzielę w Kawiarni Literackiej w Krakowie.

Wieczór autorski Adama Mazguły. Padło sporo trudnych pytań i poruszono wiele ciekawych zagadnień

Fot. Ania Piechnik

Pułkownik bardzo ciekawie opowiedział, jak zrodził się pomysł komentowania sytuacji w naszym kraju w postaci facebookowych postów i skąd pomysł na książkę.

Padło sporo trudnych pytań i poruszono wiele ciekawych zagadnień.

Jeden z uczestników spotkania zadał dwa bardzo krótkie pytania.

– Jak by pan to określił: gdy był pan w wojsku – chodził pan do pracy czy na służbę?

Odpowiedź padła, że oczywiście na służbę. Kolejne pytanie:

– Komu pan służył?

Odpowiedź:

– Społeczeństwu!

Brawa. Zadający pytanie wstał, podszedł do pułkownika i uścisnął mu dłoń. Znów brawa!

Gdy wychodziłam ze spotkania, usłyszałam kilka komentarzy: jak on, bez lania wody, bez zbędnych słów, zwięźle i rzeczowo, opisuje sytuację w Polsce, jak ciekawie opowiada.

Ludzie byli pod wrażeniem i wyraźnie zadowoleni, że w odpowiedziach pułkownika nie było cienia agresji, a tylko spokojna i chłodna ocena rządzącej nami partii i wynikających z tego konsekwencji.

Na zakończenie spotkania płk Mazguła dostał białą różę i czarne pióro – dwa symbole (narzędzia) walki z PiS.

 

Lena

 

Płk Adam Mazguła serdecznie zaprasza

znajomych, przyjaciół i wszystkich zainteresowanych do udziału w otwartym spotkaniu autorskim

w Londynie, w niedzielę, 04 marca o godz. 14:00 w:

The Redan

1 Westbourne Grove
Bayswater W2 4UA

 


Morawiecki w Monachium podczas spotkania z dziennikarzami stwierdzi, że m.in. Żydzi też byli współsprawcami Holokaustu..

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił w Monachium znaczenie skutecznej ochrony zewnętrznych granic UE, ostro krytykował Rosję. Najszerszym echem odbił się jednak jego komentarz nt. ustawy o IPN.

Morawiecki w Monachium. W pytaniach dziennikarzy wraca sprawa IPN: Jaki jest cel, który chce pan przekazać całemu światu?

Konferencja Bezpieczeństwa: Premier Morawiecki wskazał w Monachium na takie priorytety jak skuteczna ochrona zewnętrznych granic UE. Ostro krytykował Rosję i bronił ustawy o IPN. Fot. Źródło: dw.de

– Ochrona granicy powinna być jednym z priorytetów – oświadczył Morawiecki w sobotę w wystąpieniu podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. – Silniejsza Europa oznacza dla mnie wzmocnienie obrony, lepszą współpracę i ochronę granic – zaznaczył premier w części konferencji poświęconej sytuacji w Unii Europejskiej. Polski polityk występował razem z kanclerzem Austrii Sebastianem Kurzem.

Morawiecki przypomniał o „dającym do myślenia” wystąpieniu prezydenta Rosji Władimira Putina 11 lat temu w Monachium, w którym zapowiadał on „nową erę” w relacjach między Rosją a Europą.

– Myślę, że Putin dotrzymał słowa. W następnym roku doszło do ataku na Gruzję, a kilka lat później najechał na Ukrainę. Musimy o tym pamiętać mówiąc o bezpieczeństwie – mówił Morawiecki podkreślając, że problem Rosji stał się problemem całej UE i NATO. – Nie wolno bagatelizować przeciwników, którzy naruszają prawo międzynarodowe i chwytają całą rękę, gdy poda się im palec – zaznaczył.

Zwiększenia wydatków na obronność

Premier zwrócił uwagę na znaczenie problemu finansowania polityki bezpieczeństwa. – Trudno mówić o wspólnej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa UE, gdy większość krajów członkowskich nie realizuje uzgodnionego w NATO zalecania zwiększenia wydatków na obronność do 2 proc. PKB – powiedział.

Jego zdaniem należy „uzgodnić drogę dochodzenia do tego celu”, aby „gapowicze” nie mogli nadal wymigiwać się od zwiększenia funduszy.

Morawiecki, podobnie jak wcześniej szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel, podkreślił znaczenie środków niemilitarnych w rozwiązywaniu konfliktów – walki z biedą, głodem, zmianami klimatu i migracją.

Premier postulował wzmocnienie konwencjonalnych sił wojskowych. – Potrzebujemy więcej czołgów, a mniej think tanków – zauważył.

– Sprzęt konwencjonalny jest potrzebny w walce z IS, a także z przeciwnikiem konwencjonalnym, jakim jest Rosja – wyjaśnił.

Pytania o nowelizację ustawy o IPN

Morawiecki i Kurz odpowiadali następnie na pytania uczestników konferencji.

Izraelski publicysta i dziennikarz „New York Timesa” Ronen Bergman skrytykował nowelizację ustawy o IPN. Nawiązując do historii swojej rodziny, która – jak relacjonował – została wydana Gestapo przez polskich sąsiadów, pytał, czy po uchwaleniu ustawy będzie uważany w Polsce za przestępcę.

Ronen Bergman wspomniał, że jego matka urodziła się w Polsce, a w trakcie II wojny światowej wielu członków jej rodziny zginęło, ponieważ zostali zadenuncjowani na Gestapo przez Polaków jako ukrywający Żydów.

– Po wojnie moja matka przyrzekła, że nigdy więcej nie będzie mówić po polsku, że nie powie nawet jednego słowa w tym języku. Jeśli dobrze rozumiem, po uchwaleniu tej ustawy byłbym uznany za przestępcę w pańskim kraju ze względu na to, co mówię – pytał. – Jaki jest cel, jaki jest przekaz, który chce pan przekazać całemu światu? Bo reakcja jest zupełnie odwrotna i przez to jeszcze większa uwaga jest poświęcona tym straszliwym zbrodniom – dopytywał. Pytanie zostało skwitowane gromkimi oklaskami sali.

– Mówienie o polskich sprawcach nie będzie karalne, nie będzie to traktowane jako przestępstwo – zapewniał Mateusz Morawiecki.

Szerokim echem w Izraelu odbiła się jednak druga część odpowiedzi polskiego premiera w której stwierdził, że „byli polscy sprawcy, tak jak byli sprawcy żydowscy, rosyjscy, ukraińscy, a nie tylko niemieccy”.

 

Bergman napisał potem na Twiterze, że „to nieprawdopodobne” co powiedział polski premier.

Korespondentka gazety Haaretz oceniła, że w Monachium rozegrała się „szokująca scena”. Podkreśliła, że uczestnicy konferencji zareagowali milczeniem na słowa Morawieckiego.

Szef rządu przypomniał też, że tylko w 2017 roku polskie ambasady musiały interweniować 260 razy na przypadki błędnych określeń w rodzaju „polskie obozy koncentracyjne”. Nie było polskich obozów zagłady, były niemieckie obozy – podkreślił.

Powołując się na historyczne badania, premier Polski zaznaczył, że co najmniej 30 tys. Żydów uciekło z warszawskiego getta, a w pomoc dla nich zaangażowanych było „trzy, cztery a nawet pięć razy tylu polskich obywateli”, chociaż za pomoc groziła kara śmierci. Równocześnie historycy mówią o 2 do 4 tys. Polaków wydających Żydów Niemcom.

Morawiecki podkreślił, że w Polsce nie było marionetkowego rządu współpracującego z Niemcami.

Trójkąt Weimarski istnieje

Były doradca Helmuta Kohla, Horst Teltschik pytał premiera, czy jego krytyka pod adresem „osi tworzonych w UE” oznacza odrzucenie Trójkąta Weimarskiego i Grupy Wyszehradzkiej.

Morawiecki zapewnił, że zarówno Trójkąt Weimarski jak i G4 istnieją. Wyjaśnił, że chciałby, by te formaty regionalne uwzględniały w większym stopniu wspólne cele UE, takie jak wspólny rynek wewnętrzny, ochronę klimatu czy ochronę granic. Powinny one mieć, jego zdaniem, „drugorzędne znaczenie” wobec całej Unii.

 

(df) thefad.pl 


Piotr Żyła gra dla Kamila Stocha „Mazurka Dąbrowskiego” i apeluje o stworzony 300 zł banknotu na cześć Kamila Trzeciego Wielkiego

Choć swój trzeci złoty medal olimpijski Kamil Stoch odbierze dopiero w niedzielę, to już dziś na jego cześć „Mazurka Dąbrowskiego” zagrał mu Piotr Żyła.

To jednak nie wszystko.

Jak zaznaczył na swoim profilu na jednym z portali społecznościowy, ma ostatnio troszeczkę więcej wolnego czasu i pomyślał, że w Polsce powinien zostać stworzony banknot 300 złotowy a na jego nominale powinien się znaleźć taki jeden skoczek narciarski Kamil Trzeci Wielki:-)

 

(df) thefad.pl


Kamil Stoch mistrzem olimpijskim! To jego trzecie złoto i został najbardziej utytułowanym polskim sportowcem zimowych dyscyplin

Kamil Stoch mistrzem olimpijskim w skokach narciarskich w Pjongczangu. Obok niego na podium stanęli Niemiec Andreas Wellinger i Norweg Robert Johansson.

Wygrywając sobotni konkurs indywidualny, zdobył trzeci w swojej karierze złotych medala olimpijski – dwa w Soczi przed czteroma lata. Takiego dorobku nie ma żaden z polskich sportowców w sportach zimowych. Tym samym stał się najbardziej utytułowanym polskim przedstawicielem zimowych dyscyplin. Dwoma złotymi medalami może się pochwalić biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk.

– Czekałem na ten medal bardzo długo. Ale liczyłem na niego, widziałem, że stać mnie na wiele, że zostałem przygotowany do tych najważniejszych momentów. Czułem po normalnej skoczni, że nie pokazałem wszystkie na co mnie stać. Chciałem skakać tak, jak potrafię najlepiej – opowiadał złoty medalista z Pjongczangu. – powiedział Kamil Stoch na konferencji.

Kamil Stoch wykonał dwa znakomite skoki – pierwszy na odległość 135, drugi – 136,5 metrów. Oba skoki zostały docenione przez sędziów. W pierwszej serii Polak dostał aż 58,5 pkt, w drugiej – 57,5 pkt.

 

(df) thefad.pl

 


Morawiecki w Niemczech. Podczas pierwszej wizyty w Berlinie premier starał się o poprawę nadszarpniętych relacji

Podczas pierwszej wizyty w Berlinie premier Morawiecki starał się o poprawę nadszarpniętych relacji. W sprawie Nord Stream czy uchodźców interesy obu krajów wciąż są jednak rozbieżne.

Angela Merkel wyraziła nadzieję, że dialog prowadzony między Warszawą a Komisją Europejską, przyniesie postępy. Fot. Źródło: dw.de

Reparacje – słowo, które w ostatnich miesiącach odmieniano w Polsce przez wszystkie przypadki, nie padło ani razu podczas wspólnej konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego i kanclerz Angeli Merkel w Berlinie. Nowemu polskiemu premierowi najwyraźniej zależy na tym, aby w relacjach z Niemcami było mniej emocji, a więcej konkretów.

Od trudnej historii nie udało się jednak całkowicie uciec. Merkel na wszelki wypadek po raz kolejny powtórzyła, że Niemcy są świadomi swojej winy i odpowiedzialności za Holocaust, a młodzi Niemcy powinni odwiedzać były niemiecki obóz zagłady Auschwitz.

Polski premier pytany był zaś o apel marszałka Senatu, aby – po reformie ustawy o IPN – zgłaszać ambasadom przypadki antypolonizmu za granicą. Morawiecki odpowiedział, że Polska jest wrażliwa na punkcie prawdy historycznej, a zamieszenie wokół pisma marszałka to „robienie z igły widły”.

Podczas pierwszej wizyty w Berlinie premier starał się o poprawę nadszarpniętych relacji

Premier Mateusz Morawiecki został przyjęty w Berlinie z honorami wojskowymi. Fot. Źródło: dw.de

Nord Stream nadal dzieli

Podczas wspólnego wystąpienia widać było, że oboje politycy nie chcą zbytnio podgrzewać trudnych tematów. Merkel prześlizgnęła się jedynie po sprawie uchodźców, mówiąc, że między Polską a Niemcami istnieją w tej sprawie zarówno zbieżne, jak i rozbieżne interesy.

– To, co nas łączy, to zwalczanie przyczyn migracji i pomaganie uchodźcom na miejscu – mówiła. Podarowała sobie jednak wymienianie tego, co dzieli.

Wyraźniej różnice między Berlinem a Warszawą widać było w sprawie budowy gazociągu Nord Stream 2. Morawiecki mówił, że nie może zgodzić się z opinią, iż budowa nowej nitki przyczyni się do dywersyfikacji dostaw gazu do Europy.

– To jest gaz z tego samego źródła, tylko płynący inną drogą, więc to nie jest dywersyfikacja – mówił.

Merkel odpowiadała, że Nord Stream dywersyfikacji nie zagraża, a poza tym to projekt biznesowy. Oboje byli jednak zgodni co do tego, że nie można dopuścić do sytuacji, w której tranzyt gazu przez Ukrainę w ogóle nie będzie potrzebny.

– Jest ważne, aby żadna ze stron (w domyśle Rosja – DW) nie dyktowała nikomu cen – mówił Morawiecki.

Niemieccy dziennikarze dopytywali polskiego premiera, czy Polska zrobi krok wstecz w sprawie kontrowersyjnej reformy sądownictwa. Morawiecki odpowiadał, że zmiany są konieczne, bo Polska po 1989 roku nie miała możliwości przeprowadzenia lustracji sędziów, tak jak miało to miejsce w byłej NRD.

– My ten proces przechodzimy teraz. Lepiej późno niż wcale – mówił. Polski premier dodał, że ma pewne przekonanie, iż polski wymiar sprawiedliwości będzie po reformie dużo bardziej niezależny, sprawiedliwy i efektywny niż obecnie. Angela Merkel wyraziła nadzieję, że dialog prowadzony między Warszawą a Komisją Europejską, przyniesie postępy.

Apel o „Nowy Ład” dla Europy

Po rozmowach z Angelą Merkel Mateusz Morawiecki wygłosił wykład w Fundacji Koerbera, w którym przekonywał, że trzeba odbudować zaufanie w zjednoczoną Europę.

– Brak zaufania to wina kryzysów: finansowego, migracyjnego, ale też kryzysu nierówności, o którym rzadko się mówi – przekonywał. Jego zdaniem Europa nie ma mechanizmów obrony przed globalnymi koncernami, które zarabiają w Europie pieniądze, ale nie płacą tu podatków.

– Ludzie wołają o „nowy ład” w sprawie podatków, monopolistów czy bezpieczeństwa cyfrowego – mówił. Podkreślał też, jak ważne jest bezpieczeństwo granic, głównie tej wschodniej.

Premier wyraził też nadzieję, że Polska i Niemcy staną się motorem inkluzywnego wzrostu. – Wzrostu dla wszystkich, nie tylko dla wybranych – dodawał.

Zdaniem Milana Nica, eksperta z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej DGAP, apel polskiego premiera raczej nie zostanie jednak usłyszany w Europie. 

– Jego propozycje zginęły trochę wśród innych wątków, przemówienie zawierało zbyt wiele przesłań, dlatego główne przesłanie się rozmyło – ocenił.

Zdaniem Nica Morawiecki nie wykorzystał okazji, aby przedstawić polskie oczekiwania co do najbliższej reformy Unii Europejskiej, która będzie bardzo intensywnie dyskutowana między Niemcami a Francją, gdy tylko w Berlinie powstanie nowy rząd.

Milan Nic zaznaczył jednak, że Morawiecki zaprezentował w Niemczech inną twarz Polski pod rządami PiSu.

– O wiele bardziej nowoczesną i patrzącą w przyszłość, choć wciąż pełną tożsamości. Pokazał się jako bardzo pewny siebie polityk, jako przedstawiciel siły politycznej, która zostanie u władzy w Polsce na dłużej – stwierdził.

Kai-Olaf Lang, analityk z Fundacji Nauka i Polityka (SWP) ocenił, że Morawiecki zaprezentował się w Berlinie jako pragmatyczny ekspert świata gospodarki i finansów, który jest gotowy do dialogu.

– Morawiecki spełnia pokładane w nim oczekiwania, że będzie dążył do większej rzeczowości i że będzie gotowy do komunikacji, przyczyniając się w ten sposób do stabilizacji relacji polsko-niemieckich – ocenił.

 

 


„Lepiej kupę do woreczka niż mandacik za pieseczka!” W Katowicach trwa akcja „Zbierzmy się do kupy!”

„Lepiej kupę do woreczka niż mandacik za pieseczka!” – to jedno z wyróżnionych w ub. roku w Katowicach haseł w ramach akcji „Zbierzmy się do kupy”! Hasła, które są nagradzane w zorganizowanym przez Katowice konkursie, zachęcają później do sprzątania po swoich pupilach w katowickich parkach.

W Katowicach trwa akcja „Zbierzmy się do kupy!”

Jak informuje katowicki magistrat, do końca lutego mieszkańcy mogą wymyślać i zgłaszać do konkursu hasła, które znajdą się na specjalnych tabliczkach w katowickich parkach. Mają one przypominać o konieczności sprzątania po swym pupilu.

Na twórców najlepszych haseł czekają nagrody. W ubiegłym roku pierwszą nagrodę zdobyła Renata Habryka za hasła:

„Czy to Antek czy Tereska zbiera kupy swego pieska!”,

„Czy to lato czy to zima fajnie jeśli kupy ni ma”, „

Myślał Antek o zabawie, lecz zobaczył kupy w trawie”.

„Jeżeli zwiększy się liczba odpowiedzialnych właścicieli psów, jak miało to miejsce w krajach zachodnich, jeżeli coraz więcej właścicieli psów uświadomi sobie, że sprzątanie po psie jest oznaką dobrego wychowania i troski o innych – odniesiemy sukces. To jednak wymaga zaangażowania wszystkich mieszkańców” – zaznaczają urzędnicy.

Pod adresem: dokupy@katowice.eu można także przesyłać propozycje lokalizacji (trawników, skwerów, zieleńców), w których powinny znaleźć się tabliczki nawiązujące do inicjatywy. P

ropozycje haseł w ramach akcji „Zbierzmy się do kupy” można zgłaszać do końca lutego pod adresem: zbierzmysiedokupy@katowice.eu

(df) thefad.pl / Źródło: kurier PAP


Opinie: Morawiecki składa pierwszą wizytę w Berlinie. Ma być miło

Premier Mateusz Morawiecki składa pierwszą wizytę w Berlinie. Niemcy liczą na nowe otwarcie w relacjach z Polską. Szef rządu postara się zostawić po sobie dobre wrażenie.

Morawiecki składa pierwszą wizytę w Berlinie. Ma być miło

Pierwsza oficjalna wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w Berlinie. Fot. Źródło: dw.de

Przed wizytą polskiego premiera w Niemczech nie brakowało przyjaznych gestów płynących z Berlina w stronę Warszawy. Kanclerz Angela Merkel poświęciła relacjom polsko-niemieckim cały cotygodniowy podcast, w którym podkreśliła, że to Niemcy są odpowiedzialni za to, co wydarzyło się podczas Holocaustu. Wcześniej w podobnym tonie wypowiadał się minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel. Dużo miejsca relacjom z Polską poświęcono też w nowej umowie koalicyjnej przyszłego niemieckiego rządu. Zaznaczono w niej, że niemiecko-polskie partnerstwo ma szczególne znaczenie.

Niemcy szukają partnera

– Niemcy wyciągają do Polski dłoń, bo mają duże zapotrzebowanie na partnerstwo z Polską na przykład w polityce europejskiej – mówi politolog z Fundacji Nauka i Polityka (SWP) Kai-Olaf Lang. Jego zdaniem Berlin potrzebuje partnera do uzupełnienia tandemu z Francją, aby wspólnie stawić czoła wyzwaniom, przed jakimi stoi Unia Europejska. Problem w tym, że Polska nie wydaje się szczególnie zainteresowana odgrywaniem aktywnej roli w polityce europejskiej. Warszawa w ostatnim czasie raczej izolowała się na arenie międzynarodowej.

– Rekonstrukcja polskiego rządu, zmiana retoryki i sygnały gotowości do dialogu z Komisją Europejską budzą jednak nowe oczekiwania i pozwalają mieć nadzieję na zmianę. Niedawna wizyta ministra Czaputowicza w Niemczech i dzisiejsza wizyta premiera Morawieckiego świadczą zaś o tym, że Warszawa szuka kontaktu z Berlinem – ocenia Lang.

Nie brakuje trudnych tematów

Z horyzontu nie zniknęły jednak drażliwe tematy obciążające wzajemne relacje.

Premier Mateusz Morawiecki zapewne poruszy w Berlinie sprawę budowy gazociągu Nord Stream 2, który – jak mówił w wywiadzie dla Die Welt – jest niepotrzebny i szkodliwy.

Polski premier i niemiecka kanclerz prawdopodobnie będą rozmawiać też o problemie migracji, ale trudno tutaj spodziewać się przełomu.

Morawiecki, który właśnie wrócił z podróży do Libanu, będzie pewnie przekonywać, że Polska pomaga uchodźcom na Bliskim Wschodzie. Merkel, że Europejczycy powinni bardziej solidarnie brać na siebie ciężar kryzysu migracyjnego.

Zdaniem Kaia-Olafa Langa ani Merkel, ani Morawiecki nie będą jednak stawiać żadnej z drażliwych spraw na ostrzu noża.

– Myślę, że obie strony mają interes w tym, żeby ta wizyta przyczyniła się do zbliżenia i umocnienia wzajemnych relacji – powiedział.

Nie zaostrzać sporu

Podobnego zdania jest politolog z Fundacji Genshagen Stephen Bastos, który ocenia, że wzajemne stosunki osiągnęły dość niski poziom, a ryzyko konfliktu pozostaje wysokie, ale żadna ze stron nie chce teraz eskalować konfliktu.

– Widać, że nowy polski rząd zrozumiał, że raczej sobie nie pomaga, ciągle prowokując i dolewając oliwy do ognia. Morawiecki i Czaputowicz starają się naprawić szkody, które wyrządzono – powiedział.

Nawet jeśli premier Morawiecki i minister Czaputowicz starają się nieco wygładzić nadszarpnięty wizerunek Polski w Niemczech, to plany te krzyżują działania innych polityków PiS. Szerokim echem odbija się właśnie w niemieckich mediach inicjatywa marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który – w związku z niedawną nowelizacją ustawy o IPN – wezwał Polaków mieszkających za granicą do zgłaszania polskim ambasadom i konsulatom „przejawów antypolonizmu, krzywdzących sformułowań i opinii” na temat Polski w czasie drugiej wojny światowej. Niemieckie media, które podobne apele jednoznacznie kojarzą z erdoganowską Turcją, zareagowały bardzo sceptycznie.

Podczas wizyty w Berlinie z pewnością nie zostanie pominięta jedna z najtrudniejszych obecnie spraw, czyli uruchomienie przez Komisje Europejską procedury przeciwko Polsce z art. 7. Dotychczasowe wypowiedzi Morawieckiego pozwalają jednak przypuszczać, jaką linię obrony przyjmie. Polski premier będzie przekonywał, że reforma wymiaru sądownictwa w Polsce jest konieczna i wcale nie oznacza końca praworządności w kraju.

Co z reperacjami?

Wywołany przez Jarosława Kaczyńskiego temat reparacji wojennych wydaje się gorącym kartoflem, którego Morawiecki nie może tak po prostu wyrzucić. Przekonał się o tym minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, który przed styczniową wizytą w Berlinie wyraził w rozmowie z niemieckimi dziennikarzami nadzieję, że reparacje nie będą obciążeniem dla relacji Warszawy i Berlina. Jak donosiły media w Polsce, minister podpadł tą wypowiedzią prezesowi Kaczyńskiemu. Co zrobi Morawiecki? Zapewne będzie lawirował. Tak jak we wczorajszym wywiadzie dla „Die Welt”, w którym mówił, że sprawą zajmuje się grupa robocza.

Po rozmowach z kanclerz Angelą Merkel premier Matuesz Morawiecki wygłosi w Fundacji Koerbera wykład na temat przyszłości Europy. Czy polski premier zaproponuje wizję Europy, która zainteresowałaby partnerów w największych krajach Unii? Czy raczej będzie to tylko przemówienie hamujące zapędy największych euroentuzjastów?

Stephen Bastos mówi, że relacjom polsko-niemieckim przydałby się taki wspólny temat przewodni. – Obecnie stosunkom tym brakuje jasnego kompasu, jasnego planu, który pozwalałby się orientować – powiedział.

 

 



Roman Gietych w liście otwartym w obronie KRS do wszystkich adwokatów: Zamach na sądy zorganizowany przez rząd się nie uda

Roman Giertych

Roman Giertych

Wnoszę o zwołanie Zgromadzenia Izby Warszawskiej (w tej sprawie po przeprowadzeniu konsultacji z ORA rozpocznę procedurę zbierania podpisów w trybie art. 41 ust. 2 ustawy o adwokaturze) oraz apeluję o zwołanie analogicznych zgromadzeń we wszystkich izbach oraz wspólną decyzję o zwołaniu Nadzwyczajnego Zjazdu Adwokatury

 

List do prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej,
dziekana Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie,
dziekanów Okręgowych Rad Adwokackich
oraz wszystkich adwokatów.

 

Szanowny Panie Prezesie! Panie i Panowie Dziekani, Koleżanki i Koledzy!

Mój Patron śp. mec. Zdzisław Krzemiński – nestor adwokatury warszawskiej i wiceprezes NRA, który uczył pokolenia adwokatów etyki zawodu uważał, że zawód nasz to znacznie więcej niż sposób zarabiania pieniędzy. Uznawał, że istotą tego zawodu jest obrona praworządności i wolności obywatelskich.

Szczególny prestiż naszego zawodu jest związany właśnie z tym, że istnieje w społeczeństwie grupa ludzi niezależnych, która w normalnych warunkach wykonuje normalną, zwykłą pracę. Ale w sytuacjach nadzwyczajnych zarówno w wymiarze indywidualnym (niesłusznego oskarżenia) jak i w wymiarze społecznym (opresyjnego rządu) stanowi ostateczną gwarancję, że ktoś stanie bez lęku i zdecydowanie w obronie praworządności i sprawiedliwości.

Przepraszam za ten może zbyt patetyczny wstęp, ale sytuacja naszego kraju wymaga odwołania się do wartości podstawowych.

Za parę dni Sejm RP dokona jawnego i bezprzykładnego gwałtu na Konstytucji RP wybierając wbrew oczywistym zapisom ustawy zasadniczej sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa, który to organ jest gwarantem fundamentu demokracji – niezależności sądownictwa.

Panie Prezesie! Koleżanki i Koledzy!

Nie możemy milczeć! Jestem dumny z postawy polskich sędziów, którzy zbojkotowali nielegalny wybór do KRS. Dzisiaj jednak jest czas na adwokatów, abyśmy podtrzymali tradycję walki o praworządność i wolność kontynuowaną przez pokolenia.

Wnoszę o zwołanie Zgromadzenia Izby Warszawskiej (w tej sprawie po przeprowadzeniu konsultacji z ORA rozpocznę procedurę zbierania podpisów w trybie art. 41 ust. 2 ustawy o adwokaturze) oraz apeluję o zwołanie analogicznych zgromadzeń we wszystkich izbach oraz wspólną decyzję o zwołaniu Nadzwyczajnego Zjazdu Adwokatury.

Celem nadzwyczajnych zgromadzeń i Zjazdu miałaby być uchwała wzywająca wszystkich adwokatów do przedstawiania w we wszystkich sądach wniosków o wyłączenie wszystkich niegodnych sędziów. Za niegodnych w rozumieniu Konstytucji i tym samym niespełniających wymogów bezstronności niezbędnej do orzekania, a określonej w przepisach stosownych ustaw uważam sędziów, którzy kandydują do KRS, zgłaszają kandydatów do KRS oraz przyjmują nominację zarekomendowane przez nielegalnie działający KRS.

Jestem przekonany, że wspólna akcja w tym kierunku może doprowadzić do tego, że zamach na sądy zorganizowany przez rząd się nie uda.

Jeszcze wiele lat minie zanim rząd będzie dysponował większością sędziów (mam nadzieję, że to się nigdy nie stanie). Jeśli my, pełnomocnicy, obrońcy będziemy składać wnioski o wyłączenie sędziów, którzy nie gwarantują bezstronności lub po prostu są wadliwie wybrani, to wnioski te będą rozstrzygać sędziowie dotychczasowi. Tym sposobem uniemożliwimy działanie nieprawidłowo wyłonionych sędziów lub sędziów, którzy poprzez udział w nielegalnych działaniach utracili walor bezstronności potrzebny do niezawisłego orzekania. Nadto nasze uchwały będą przestrogą dla młodych adeptów prawa przed startem w konkursach nielegalnego KRS.

Koleżanki i Koledzy! Nadszedł czas działania.

 

adwokat Roman Giertych

 


Firma SpaceX, już w 2025 roku planuje wysłać na Marsa statki zaopatrzeniowe, a niewiele później loty załogowe

W 2018 roku eksploracja kosmosu nabierze tempa – ocenia Aleksandra Przegalińska z Massachusetts Institute of Technology. Firma SpaceX, należąca do Elona Muska, już w 2025 roku planuje wysłać na Marsa statki zaopatrzeniowe, a niewiele później mają rozpocząć się loty załogowe na Czerwoną Planetę. Równolegle rozwija się technologia sztucznej inteligencji, która w 2018 roku dotknie niemal wszystkich dziedzin naszego życia.

Firma SpaceX, już w 2025 roku planuje wysłać na Marsa statki zaopatrzeniowe, a niewiele później loty załogowe

Fot. Źródło: internet

Wyniesienie na orbitę Marsa samochodu Tesla przez SpaceX, firmę Elona Muska, to dopiero początek prywatnej eksploracji kosmosu. SpaceX w ciągu kilku lat chce zbudować system BFR, który pozwoli wynieść ludzi na Księżyc a w przyszłości – zasiedlić Marsa. Jednocześnie nowa rakieta ma generować znacznie mniejsze koszty. Szacuje się, że wyniesienie BFR ma kosztować 90 mln dolarów, zaś Space Launch System (SLS), zaprojektowana przez NASA ciężka rakieta nośna, która zastąpi wahadłowce kosmiczne STS – już ok. miliarda dolarów.

– Elon Musk wystartował z powodzeniem ciężką rakietę. Na pewno więc 2018 rok to rok, kiedy eksploracja kosmiczna nabierze dużego tempa – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Aleksandra Przegalińska z Massachusetts Institute of Technology.

Rośnie liczba prywatnych firm związanych z przemysłem kosmicznym. Coraz więcej jest też inwestorów, którzy wykładają środki na prywatne firmy – według Space Angels na ich rozwój trafiło w 2017 roku 3,9 mld dolarów. Liczba inwestorów wzrosła z 89 w 2015 roku do ok. 120 obecnie. Jednocześnie państwowe firmy wystrzeliły w 2017 roku 51 pojazdów, firmy prywatne – już 39. Dodatkowo, jak wynika z badania, prywatne rakiety są niezawodne i tańsze od państwowych. Bank of America ocenia, że w ciągu 30 lat przemysł kosmiczny osiągnie wartość z obecnych 350 mld dolarów do 2,7 bln dolarów.

– Prywatni inwestorzy, jak Elon Musk, już tę przestrzeń prywatyzują, zasiedlają. Mają swoje projekty, które pozwolą komercyjnie latać w przestrzeń kosmiczną, a później ją eksplorować czy wręcz się w niej osiedlać. Pytanie, na ile to będą projekty w skali narodowej czy globalnej, wspólne przedsięwzięcia, mocno inkluzywne, a na ile prywatne, ale niszowe inicjatywy – rozważa Aleksandra Przegalińska.

Zdaniem naukowców lata 2040–2050 będą pierwszym w historii okresem, w którym sztuczna inteligencja dorówna ludzkim możliwościom lub je przewyższy. Szacunki IDC z 2016 roku wskazują zaś, że wartość rynku wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości (VR i AR) może wzrosnąć z 5,2 mld dolarów w 2016 roku do 162 mld dolarów w 2020 roku. Po nowe technologie sięga już większość branż, co widać zwłaszcza na przykładzie medycyny.

– Wyraźnie widzimy, że sztuczna inteligencja jest obszarem, który prawdopodobnie będzie miał wpływ na prawie wszystkie dziedziny naszego życia, od medycyny, przez edukację, aż po każdą dziedzinę, jak budownictwo, architektura czy nauka – ocenia Aleksandra Przegalińska.

Uczenie maszynowe to proces, w którym sam komputer uczy się czegoś nowego, bazując jedynie na dostarczonych mu danych. Zautomatyzowane systemy analityczne, które kształcą się wraz z upływem czasu i pozyskiwaniem większej liczby informacji, rozwijają się obecnie w tak szybkim tempie, że można mówić o rewolucji w tym obszarze.

– Na pewno możemy się spodziewać więcej metodologii uczenia maszynowego, która będzie wdrażana wszędzie i będzie towarzyszyła wielu pracom i zawodom. Nasza praca będzie dużo bardziej synergiczna z technologiami niż jest teraz i będzie wymagać różnych nowych kompetencji, których pewnie jeszcze część z nas nie ma – podkreśla ekspertka Massachusetts Institute of Technology.

Każdego dnia do sieci podłączanych jest ok. 5,5 mln różnego rodzaju nowych przedmiotów codziennego użytku. Eksperci Cisco prognozują, że w 2020 roku do inteligentnej sieci będzie podłączonych ok. 50 mld urządzeń. IDC szacuje, że w 2020 roku rynek IoT będzie wart nawet 1,5 bln dolarów. Dlatego zdaniem ekspertki coraz wyraźniejszym trendem będzie internet rzeczy.

– Już teraz widzimy wyraźny wzrost internetu rzeczy, tych urządzeń jest dużo, będzie jeszcze więcej, ale w przyszłości każdy z nas, każdy budynek, każde miejsce pracy będą mieć bardzo dużo sensorów, które będą przekazywać dane, huby i centra zarządzania danymi to będzie nowa rzecz. Nie będzie wielu fragmentów rzeczywistości, zwłaszcza miejskiej, które nie będą tak osensorowane i opomiarowane – ocenia Aleksandra Przegalińska.

 

(df) thefad.pl / Źródło: newseria

 


Czarny bez – niezastąpiony przy przeziębieniu czy grypie

Pozyskiwany unikalną metodą specjalny, aktywny składnik wyizolowany przez naukowców z owoców czarnego bzu uniemożliwia wirusom rozprzestrzenianie się w organizmie i namnażanie. To w znacznym stopniu zapobiega rozwojowi infekcji, a w zaawansowanym stadium grypy – skraca czas trwania choroby. Taki preparat jest całkowicie bezpieczny i może być również podawany dzieciom. Stosowany profilaktycznie wzmacnia i chroni układ immunologiczny.

Szybkie tempo życia, nieregularne posiłki, brak wystarczającej ilości snu  – to wszystko powoduje osłabienie organizmu, który w konsekwencji staje się bardziej podatny na wirusy.

– Ulubionym miejscem bytowania wirusa jest podniebienie miękkie, które oddziela przestrzeń gardłową od jamy nosowej. Stąd poprzez kichanie czy kasłanie drogą kropelkową rozprzestrzeniamy go na zewnątrz. Jednocześnie jest to miejsce, w którym wirus wnika do naszego organizmu, namnaża się i infekuje kolejne tkanki. Kluczowe jest więc unieszkodliwienie wirusa właśnie w miejscu, gdzie jest on najbardziej aktywny – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Agnieszka Pawłowska-Wypych, biotechnolog, dyrektor ds. nauki i rozwoju firmy Sequoia.

Na rynku jest wiele preparatów pomagających walczyć z infekcją. Głównie działają one poprzez wsparcie układu immunologicznego. Aby skutecznie zablokować i zwalczyć infekcję, warto jednak zwrócić szczególną uwagę na preparaty działające bezpośrednio na wirusy.

– Substancja Antivirin, pozyskiwana z owoców czarnego bzu blokuje hemaglutyninę, czyli białko na powierzchni wirusa, które umożliwia mu wnikanie do tkanek i namnażanie się. Wirus, który nie ma możliwości infekowania, staje się nieaktywny i może zostać wydalony z organizmu. Dzięki temu jesteśmy w stanie zatrzymać infekcję wirusową we wczesnym stadium – tłumaczy Agnieszka Pawłowska-Wypych.

W sezonie jesienno-zimowym jesteśmy szczególne narażeni na działanie wirusów, które mogą powodować zarówno przeziębienie, jak i grypę. Wirusy z łatwością przenoszą się od jednej osoby do
drugiej i trudno je zatrzymać.

– Jeżeli mamy sezon zachorowań i ta grypa szaleje wokół, to możemy oczywiście wspomagać swoją odporność, blokować wnikanie wirusa do naszego organizmu oraz jego rozprzestrzenianie się poprzez profilaktyczne stosowanie naturalnych preparatów o działaniu przeciwwirusowym – mówi Agnieszka Pawłowska-Wypych.
Preparaty z takim ekstraktem są bezpieczne dla osób w każdym wieku.

– Ogromną zaletą preparatów naturalnych jest to, że możemy je podawać małym dzieciom bez szkody i bez skutków ubocznych. W przypadku substancji naturalnych należy jednak także zachować ostrożność i wybierać te, których skuteczność i bezpieczeństwo są potwierdzone w badaniach naukowych. Dobrym przykładem jest czarny bez, którego owoce można bezpiecznie stosować u dzieci i osób starszych, ale z kolei kwiatów małym dzieciom nie powinniśmy podawać – wyjaśnia Agnieszka Pawłowska-Wypych.

Lekarze podkreślają, że lepiej zapobiegać powstaniu infekcji, niż ją leczyć. Dlatego w sezonie jesienno-zimowym trzeba zadbać o kondycję organizmu i wykazać się szczególną ostrożnością.

Newseria