Morawiecki: Polska straciła 50 lat swojej historii. Musimy opowiedzieć prawdę o tych czasach, a Europa musi tej prawdy wysłuchać
Musimy opowiedzieć prawdę o tych czasach, a Europa musi tej prawdy wysłuchać – powiedział Morawiecki w wywiadzie dla „Die Welt”.
– Uważam, że Polska musi zabiegać o wyjaśnienie swojego stanowiska. Ponieważ nie robiono tego przez 70 lat, inni przyzwyczaili się, że można o nas mówić wszystko, co tylko możliwe, że można nas traktować jak chłopca do bicia. Z powodu wojny i komunizmu, który był skutkiem tej wojny, Polska straciła 50 lat swojej historii. Zostaliśmy w znacznym stopniu cofnięci. Musimy opowiedzieć prawdę o tych czasach, a Europa musi tej prawdy wysłuchać – powiedział Morawiecki w czwartek w wywiadzie dla Die Welt.
– Kłamstwo oświęcimskie podlega w wielu krajach karze, a my idziemy tą samą drogą – odpowiedział Morawiecki na pytanie, czy paragrafy są najlepszą metodą upowszechniania wiedzy historycznej.
Premier zwrócił uwagę, że prezydent Andrzej Duda co prawda podpisał nowelizację ustawy, lecz następnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, co oznacza, że może być ona zmieniona.
W rozmowie z „Die Welt” Morawiecki przyznał, że w „strasznych czasach w okupowanej Polsce” były „setki, tysiące” ludzi, którzy „popełniali przestępstwa, na przykład donosili na Żydów”.
Premier zapewnił, że o tych sprawach „naturalnie” będzie można nadal pisać. Jego zdaniem powinny powstać wspólne projekty badawcze, w celu ustalenia liczby takich ludzi. Zastrzegł, że nie można tracić z oczu sytuacji w okupowanej Polsce.
„Polska otrzymała jeden procent odszkodowań”
Odnosząc się do uwagi prowadzącego wywiad dziennikarza, że zdaniem szefa MSZ Jacka Czaputowicza problem reparacji wojennych nie jest tematem między rządami Polski i Niemiec, Morawiecki wyjaśnił, że w polskim parlamencie działa grupa robocza dokumentująca straty wojenne.
Jak dodał, Polska otrzymała jeden procent odszkodowań wypłaconych robotnikom przymusowym i ofiarom medycznych eksperymentów w obozach koncentracyjnych. „Jeden procent dla kraju, który cierpiał znacznie bardziej niż na przykład Francja, której rząd Vichy kolaborował z Niemcami” – zauważył.
Spór z Komisją Europejską
Morawiecki wyraził nadzieję na rozwiązanie sporu o praworządność z Komisją Europejską.
– Proszę dać nam jeszcze dwa tygodnie czasu na rozmowy. W lutym opublikujemy białą księgę na ten temat – zapowiedział. Jego zdaniem wiele zastrzeżeń KE wynika z „semantycznych lub proceduralnych nieporozumień”.
Nord Stream tematem rozmów w Berlinie
Morawiecki zapowiedział, że podczas rozmów w Berlinie poruszy kwestię gazociągu Nord Stream 2.
– Ten gazociąg przez Bałtyk tworzy całkiem niepotrzebne nowe ogniska konfliktu – powiedział.
Po zbudowaniu Nord Stream 2 Rosja będzie mogła- jego zdaniem – wyłączyć gazociąg biegnący przez Ukrainę i następnie zaostrzać według własnego uznania konflikt z Kijowem. Wojna rosyjsko-ukraińska stałaby się bardziej prawdopodobna – ostrzegł premier. Jak dodał, Europa nie potrzebuje nowej magistrali, ponieważ może pokryć swoje zapotrzebowanie na gaz w wysokości 180 mld metrów sześciennych z istniejących obecnie połączeń i terminali na gaz płynny (LNG).
„Polska próbuje utrzymać dyscyplinę”
Premier wyraził zdziwienie wynikami sondaży, z których wynika, że więcej Niemców ma zaufanie do Rosji niż do Ameryki.
– Mogę się tylko złapać za głowę i zawołać: ratuj się, kto może. Świat postawiony jest na głowie. Demokratyczna Ameryka… – mówił.
Morawiecki powiedział, że cieszy go powojenna przyjaźń niemiecko- francuska. Zastrzegł, że jego zdaniem więcej wspólnych spraw istnieje między Polską a Niemcami. Wskazał na politykę fiskalną czy uwspólnotowienie długów, w których Angela Merkel i Emmanuel Macron mają rozbieżne stanowiska.
– Polacy wiedzą, że dobrobyt powstaje dzięki ciężkiej pracy i dyscyplinie, także w dziedzinie publicznych finansów – powiedział Morawiecki. Oświadczył, że Polska próbuje utrzymać dyscyplinę. Jak wyjaśnił, program 500+ został sfinansowany z uszczelnienia systemu podatkowego.
Polska jest gotowa do pomocy na miejscu
Morawiecki zadeklarował, że Polska jest gotowa do pomocy ludziom będącym w potrzebie, jednak decyzja, kto może pozostać na dłużej w kraju, należy do rządu, który musi brać też pod uwagę względy bezpieczeństwa.
Jego zdaniem pomoc powinna być kierowana do krajów, w których mieszkają migranci. Jako przykład wymienił Liban, gdzie Polska angażuje się w działania służące poprawie warunków życia przebywających tam uchodźców z Syrii.
Władysław Frasyniuk aresztowany. „06.10 policja w kajdanach wyprowadziła Władka. Niech żyje dobra zmiana!”
Władysław Frasyniuk aresztowanny „06.10 policja w kajdanach wyprowadziła Władka. Niech żyje dobra zmiana!”
Policja zatrzymała we Wrocławiu Władysława Frasyniuka, który został przesłuchany w charakterze podejrzanego w związku z ubiegłorocznym incydentem podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej.
Władysław #Frasyniuk w kajdankach – smutny symbol reżimu Kaczyńskiego. pic.twitter.com/cwuc8zKTlH
— Ryszard Petru (@RyszardPetru) 14 lutego 2018
– 06.10 policja w kajdanach wyprowadziła Władka. Niech żyje dobra zmiana! – poinformowała na Facebooku żona Władysława Frasyniuka, Magda Dobrzańska-Frasyniuk.
Władysław Frasyniuk, zatrzymany rano przez policję, został po dwóch godzinach zwolniony.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zatrzymała Frasyniuka w związku z incydentem, do którego doszło podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 r.
Władku trzymaj się jestem z Tobą.Spróbuję przyjść po Ciebie, jeśli to się będzie przedłużało. Apeluję jednocześnie do wszystkich naszych zwolenników o zdecydowany opór. Musimy znaleźć pałę na tego karakana. Niszcza nasz dorobek z takim trudem osiągnięty. Dzielą i kłócą Naród.
— Lech Wałęsa (@PresidentWalesa) February 14, 2018
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński poinformował, że prokurator przesłuchał Frasyniuka i postawił mu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dwóch policjantów na służbie i przesłuchał go w charakterze podejrzanego.
Władysław Frasyniuk tuż po powrocie z prokuratury do domu. Czekam na proces. W sądzie się stawię. Dziś Frasyniuk usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej policjantów. @RMF24pl pic.twitter.com/ne8LKFbfAj
— Bartłomiej Paulus (@BartekPaulus) February 14, 2018
Zdaniem prokuratury zebrane dowody, m.in. w postaci zeznań bezpośrednich świadków zdarzenia i szeregu nagrań video, jednoznacznie wskazują na to, że Władysław Frasyniuk dopuścił się zarzucanego mu czynu. Pozwalają na stwierdzenie, że zachowanie podejrzanego wobec pełniących służbę umundurowanych funkcjonariuszy Policji było celowe i zmierzało do naruszenia ich nietykalności cielesnej.
Szczegółowe zeznania przesłuchanych w sprawie osób znajdują potwierdzenie w nagraniach dokumentujących przebieg policyjnej interwencji wobec Władysława Frasyniuka. Są też zbieżne z zeznaniami samych pokrzywdzonych policjantów.
Rozmowa z W. Frasyniukiem po przesłuchaniu…
https://t.co/9d6o6Zfh4n przez @youtube— Krzysztof Arendt (@Arendtkris) February 14, 2018
Władysław Frasyniuk skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień, odmówił podpisania postanowienia o przedstawieniu zarzutów oraz protokołu przesłuchania. Przesłuchanie trwało 10 minut, po czym został zwolniony do domu.
Władysław Frasyniuk już w domu@TOKFM_NEWS pic.twitter.com/QvG3qNT6kc
— Małgosia Waszkiewicz (@magaciak) February 14, 2018
(df) thefad.pl
Kredyt gotówkowy – szybki sposób na dodatkowe środki na koncie?
Potrzebujesz zastrzyku gotówki na dowolny cel? Zaskoczyły Cię nieprzewidziane wydatki związane z remontem mieszkania, naprawą samochodu czy szkolną wycieczką Twojego dziecka? Kredyt gotówkowy może pomóc Ci uporać się z przejściowymi problemami finansowymi.
Kredyt gotówkowy – definicja
Kredyt gotówkowy jest pożyczką udzielaną na dowolny cel – może więc być wykorzystany zarówno na zagraniczną wycieczkę, szkolną wyprawkę, jak i na bieżące potrzeby konsumpcyjne. Bank lub inna instytucja przyznająca pieniądze w żaden sposób nie weryfikuje sposobu wykorzystania przydzielonych klientowi środków. Warunki, na jakich udzielany jest kredyt gotówkowy określa ustawa z 12 maja 2011 roku o kredycie konsumenckim, a wiele zagadnień (np. wysokość maksymalnych odsetek) regulują przepisy Kodeksu cywilnego.
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby otrzymać kredyt gotówkowy?
Najważniejszym kryterium jest oczywiście zdolność kredytowa, która przez banki oraz inne instytucje udzielające pożyczek na dowolny cel rozumiana jest jako możliwość terminowego spłacenia zobowiązania przez kredytobiorcę. Na zdolność kredytową składa się dochód netto, rodzaj zatrudnienia, staż pracy, liczba osób w gospodarstwie domowym, wysokość miesięcznych wydatków, a także kwota kredytu, wiek kredytobiorcy, ilość rat oraz inne czynniki. Żeby otrzymać kredyt gotówkowy trzeba też mieć pozytywną historię w BIK – banki często odrzucają wnioski klientów zadłużonych czy takich, wobec których było prowadzone postępowanie egzekucyjne. Mniej restrykcyjne kryteria stosują instytucje pożyczkowe, które udzielają tzw. chwilówek.
Jak sprawdzić koszt kredytu?
Czytając umowę kredytową zawsze zwracasz uwagę na wysokość odsetek? Oprocentowanie to nie jedyny wskaźnik, który należy zweryfikować przed podpisaniem zobowiązania. Najlepiej sprawdzić RRSO, czyli rzeczywistą roczną stopę oprocentowania, która zawiera nie tylko oprocentowanie nominalne, ale również prowizję banku, ewentualne ubezpieczenie kredytu czy koszty dodatkowych usług.
Chcesz zaciągnąć szybki kredyt gotówkowy, ale zastanawiasz się, jaki koszt poniesiesz? Już teraz sprawdź praktyczny kalkulator dostępny na stronie ekassa.pl i pożyczaj w pełni bezpiecznie!
Zadłużony jak facet. Spontaniczna jak kobieta. Zaskakujące wyniki badania polskich dłużników
Są młode, mieszkają na wsi lub w małym miasteczku na Śląsku bądź Mazowszu i mają blisko 4,5 tys. złotych do oddania. Chociaż na listach dłużników kobiety zaczynają przeważać po 65. roku życia, to w przypadku długów w firmach pożyczkowych, już w młodym wieku zaczynają dorównywać mężczyznom. Jest ich tyle samo, co panów, ale ich długi są większe. W przeciwieństwie do banków – tu nadal wyraźnie dominuje płeć brzydka – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów.
Kobiety zadłużają się w firmach pożyczkowych równie często, jak mężczyźni. Jednak to one mają większe długi – wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Statystyczna Polka ma do oddania firmie pożyczkowej blisko 4,5 tys. złotych, podczas gdy zaległości Polaka są o pół tysiąca złotych mniejsze. Z kolei mężczyźni częściej zadłużają się w bankach. Wśród dłużników bankowych notowanych w KRD, aż 61 proc. stanowią panowie. Średnia wartość niespłacanego przez nich kredytu to 62,1 tys. złotych. Kobiety mają do oddania średnio 57,7 tys. złotych.
– Płeć piękna najczęściej pożycza mniejsze kwoty na kupno nowych mebli i dodatków do mieszkania, nieoczekiwane wydatki czy sfinansowanie bieżących potrzeb. Zdarzają się też spontaniczne zakupy: pożyczka 5 tys. złotych na spodnie i torebkę sygnowaną logiem znanego projektanta. Z kolei mężczyźni tradycyjnie już zapożyczają się w bankach na kupno mieszkania i zakup samochodu. W firmach pożyczkowych zaciągają pieniądze na kaprysy: drogie kino domowe lub nowy model smartfona. Coraz częściej panowie pożyczają też na kupno motoru, a potem na akcesoria motocyklowe. Jak widać, niezależnie od płci pojawiają się pożyczki związane z zachciankami – tłumaczy Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Duża różnica między średnią wartością długu wobec banków (60,4 tys. złotych), a firm pożyczkowych (4,2 tys. złotych) wynika ze skali ich dotychczasowej działalności. Te drugie pożyczały początkowo niewielkie kwoty na krótki okres. W 2017 roku nastąpiła jednak zauważalna zmiana, która wkrótce zapewne znajdzie odbicie w statystykach dłużników.
– W zeszłym roku firmy pożyczkowe zaczęły udzielać konsumentom pożyczek na wyższe kwoty i z dłuższym terminem spłaty, jednocześnie przejmując część klientów bankowych. To są kwoty sięgające 20-25 tys. złotych z dwu- lub trzyletnim okresem spłaty. To bez wątpienia wpłynie na zmianę modeli windykacji w tym roku. Pożyczki o wyższej wartości i z dłuższym terminem zwrotu w większym stopniu angażują kapitał pożyczkodawcy. Zatem kiedy klienci przestaną je spłacać, firmy pożyczkowe będą musiały szybciej przekazywać sprawy do windykacji – uważa Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso.
W dużym mieście w banku, a na wsi i w miasteczku w firmie pożyczkowej
Najwięcej dłużników bankowych i pożyczkowych mieszka na Mazowszu, Górnym i Dolnym Śląsku oraz w Wielkopolsce. O ile w przypadku tych trzech ostatnich województw, odsetek dłużników bankowych dorównuje odsetkowi dłużników firm pożyczkowych, to inaczej sytuacja ma się wśród zadłużonych z Mazowsza. To w tym regionie zapożyczonych wobec banków jest o 6 proc. więcej od mających nieuregulowane zobowiązania u firm z sektora pozabankowego.
Mieszkańcy dużych miast najczęściej zapożyczają się w bankach. Stanowią oni 44 proc. wszystkich dłużników bankowych. Zupełnie inaczej sprawa ma się w przypadku zadłużonych wobec firm pożyczkowych. 41 proc. z nich to mieszkańcy wsi i małych miasteczek.
– Z jednej strony to efekt tego, że w najmniejszych miejscowościach nie zawsze są placówki bankowe, a osoby zamieszkujące wsie czy malutkie miasteczka preferują kontakt osobisty, dlatego chętniej sięgają po finansowanie udzielane przez firmy pożyczkowe, zwłaszcza że ich przedstawiciel przynosi pieniądze do domu. Ale od kilku lat bardzo dynamicznie rozwijają się firmy pożyczkowe, które pożyczają pieniądze przez Internet. Z ich oferty korzystają osoby o dobrej zdolności kredytowej, młode, dla których Internet jest czymś naturalnym, a oferta firm pożyczkowych jest bardziej elastyczna – tłumaczy Adam Łącki.
Dłużnicy bankowi starsi od pożyczkowych
Co drugi dłużnik bankowy ma od 36 do 55 lat, a co trzeci przekroczył 56. rok życia. W przypadku firm pożyczkowych struktura wiekowa dłużników jest dokładnie odwrotna. Najwięcej, bo aż 37 proc. wszystkich zadłużonych wobec firm pożyczkowych ma od 18 do 35 lat. Później z każdym rokiem odsetek zadłużonych maleje.
– Te dane pozwalają zauważyć dwie kwestie. Szczyt zadłużenia w przypadku dłużników bankowych następuje w wyższych kategoriach wiekowych, co ma związek z tym, że w wieku 36-55 lat osoby zaciągające kredyty mają większą zdolność kredytową i najczęściej korzystają z tego, finansując zakup mieszkania lub samochodu. Z kolei zadłużenie wobec firm pożyczkowych jest najwyższe wśród ludzi młodych. Sama oferta firmy pożyczkowej często wygrywa z ofertą banku – jest bardziej elastyczna, a co za tym idzie pieniądze w prostszy i szybszy sposób, trafią na konto pożyczkobiorcy. To właśnie te aspekty sprawiają, że znaczna część młodych ludzi chętniej zapożycza się w firmach pożyczkowych niż w bankach – dodaje Jakub Kostecki.
Rekordzista ma 20 innych wierzycieli
Aż 53 proc. dłużników bankowych ma więcej niż jednego wierzyciela. W przypadku firm pożyczkowych odsetek ten jest wyższy i sięga około 58 proc. Dłużnicy banków i firm pożyczkowych najczęściej nie płacą też funduszom sekurytyzacyjnym i firmom windykacyjnym. Równie często zapominają uregulować alimenty czy rachunki za telefon. Co ciekawe, osoby, które mają długi wobec banków, zalegają też firmom pożyczkowym, a dłużnicy firm pożyczkowych mają niespłacone zobowiązania wobec banków.
Rekordzistą wśród dłużników firm pożyczkowych jest jedna osoba, która poza niespłaconą w terminie pożyczką, dodatkowo zalega z zapłatą u dwudziestu innych wierzycieli. Dług z tytułu zaciągniętej pożyczki to około 1 300 złotych, ale łączne zadłużenie wobec pozostałych podmiotów wynosi blisko 150 tys. złotych. Dla porównania bankowy dłużnik-rekordzista ma 14 innych wierzycieli.
(df) thefad.pl / Źródło: newsrm.tv
Europa mogłaby zaoszczędzić nawet 20 mld euro rocznie, gdyby miała wspólną armię
Niemiecki tygodnik „Die Zeit” wyliczył, że gdyby Europa miała wspólną armię, mogłaby zaoszczędzić do 20 mld euro rocznie. Co ciekawe projekt armii europejskiej, nabiera coraz wyraźniejszych kształtów.

Niemcy produkują bardzo dobre okręty podowdne, ale w tej chwili wszystkie przechodzą remont w suchym doku. Fot. Źródło: dw.de
W październiku 1950 roku francuski polityk René Pleven wystąpił z pomysłem utworzenia wspólnego systemu obronnego w postaci armii europejskiej, podległej wspólnym, europejskim instytucjom politycznym. Początkowo zyskał on spore zainteresowanie, ale projekt upadł w 1954 roku, kiedy francuskie Zgromadzenie Narodowe odmówiło ratyfikowania Europejskiej Wspólnoty Obronnej (EWO), będącej sformalizowną formą projektu Plevena. Francuzi widzieli w EWO próbę ograniczenia suwerenności Francji. Położyło to nie tylko kres samej EWO, ale także na wiele lat wstrzymało europejską integrację polityczno-militarną.
Stała współpraca strukturalna
Sytuacja zmieniła się z chwilą odwrócenia się od Europy przez nowego prezydenta USA Donalda Trumpa, a także zwiększenia poczucia zagrożenia europejskiego bezpieczeństwa wskutek agresywnej polityki zagranicznej Rosji pod rządami prezydenta Władimira Putina i zagrożenia ze strony islamistycznego terroryzmu oraz zapowiedzianego wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE, co ma nastąpić w marcu 2019 roku.
W listopadzie 2017 roku 25 państw członkowskich UE zdecydowało się na powołanie stałej współpracy strukturalnej (PESCO), mechanizmu pozwalającego pogłębić kooperację w zakresie polityki bezpieczeństwa i obrony. W ramach PESCO mają być realizowane wspólne projekty zbrojeniowe, co znacznie obniża ich koszty. Oczekuje się także bliższej współpracy na co dzień pomiędzy siłami zbrojnymi poszczególnych państw unijnych.
Projekt PESCO zakłada również ścisłą współpracę z NATO przy stałym zwracaniu uwagi, aby działania i wydatki obu tych struktur nie nachodziły na siebie i, co ważniejsze, nie były ze sobą sprzeczne.
Część polityków unijnych widzi w PESCO zalążek wspólnej armii europejskiej w zmienionej postaci i nowe podejście do wspólnej, europejskiej polityki obronnej. Inni przestrzegają jednak przed dostrzeganiem w PESCO zalążka wspólnej armii europejskiej.
Nie ulega wątpliwości, że coraz więcej państw unijnych opowiada się za pogłębieniem współpracy wojskowej, chociażby ze względu na stale rosnące koszty nowych systemów uzbrojenia. Niemiecki „Die Zeit” wyliczył, że gdyby Europa miała wspólną armię, to mogłaby zaoszczędzić na tym do 20 mld euro rocznie.
Brygada Niemiecko-Francuska
Możliwym zalążkiem armii europejskiej jest powołana do życia w 1989 roku brygady niemiecko-francuskiej w sile około 6 tys. żołnierzy piechoty zmotoryzowanej. Od tego czasu jednostka ta jest wciąż jedynym na świecie dwunarodowym oddziałem o takiej sile. Brygada dysponuje czterema garnizonami w Niemczech i trzema we Francji. Należący do niej 219 batalion pancerny w Illkirch-Graffenstaden w Alzacji jest jedyną jednostką bojową Bundeswehry stacjonującą stale poza granicami Niemiec.
Nie należy jednak wyciągać zbyt daleko idących wniosków z szumnej nazwy brygady niemiecko-francuskiej. Francuzi i Niemcy służą bowiem razem tylko w batalionie zaopatrzenia i w sztabach. Wszystkie inne oddziały wchodzące w skład tej brygady mają charakter narodowy, to znaczy, że są albo niemieckie, albo francuskie.
Współpraca niemiecko-holenderska
W 1995 roku Niemcy i Holandia powołały do życia wspólny korpus, któremu – w razie potrzeby – można będzie podporządkować po jednej dywizji z każdego z tych państw. W takiej sytuacji korpus liczyłby do 40 tys. żołnierzy, a więc stanowiłby naprawdę poważną siłę. Na co dzień jednak w skład korpusu, mającego charakter jednostki szkieletowej, wchodzi batalion łączności i batalion pomocniczy.
Bardziej zaawansowany charakter ma bezpośrednie włączenie 414 niemieckiego batalionu pancernego do 43 holenderskiej brygady zmechanizowanej. W skład 414 batalionu wchodzi natomiast holenderska kompania w sile 100 żołnierzy, którzy szkolą się w obsłudze niemieckich czołgów.
Taki sam charakter ma włączenie w styczniu 2014 roku holenderskiej 11 brygady powietrzno-desantowej w sile ok. 2 tys. żołnierzy do niemieckiej dywizji szybkiego reagowania.
Udana współpraca na morzu
Największe jednak postępy poczyniła współpraca marynarek wojennych Niemiec i Holandii. Dobrym tego przykładem jest integracja całej niemieckiej piechoty morskiej w sile 800 ludzi z holenderską marynarką wojenną. Nastąpi to w tym roku na mocy umowy z roku 2016.
Zacieśnienie współpracy wojskowej ma duże znaczenie nie tylko dla mniejszych państw unijnych, takich jak Holandia, ale także dla Francji i Niemiec, odgrywających w UE czołową rolę.
Po interwencji militarnej Francji w Mali w 2013 roku okazało się, że nawet Francja nie jest w stanie przeprowadzić takiej operacji na dłuższą metę w oparciu o własne siły. Jej sojusznicy musieli pośpieszyć z pomocą logistyczną i zwiadowczą w operacji „Serwal”.
Bundeswehra z kolei boleśnie odczuwa obecnie skutki stałego ograniczania wydatków na wojsko, jakie miały miejsce w ciągu ubiegłych lat. Najlepiej świadczy o tym sytuacja z okrętami podwodnymi: wszystkie przechodzą w tej chwili remonty w suchym doku. Dopiero za pół roku, jeśli wszystko odbędzie się zgodnia zgodnie z planem, w morze wypłynie znowu niemiecki U-Boot…
(df) thefad.pl /
Adam Mazguła: Prezydencie, daj sportowcom wygrywać!

Adam Mazguła
Andrzeju Dudo, skończ Pan ten taniec braku odpowiedzialności, niepoważnych min, uśmiechów i opowiadanych banałów. Tam też szkodzisz Pan Polsce! Opanuj się człowieku i wywal swoich niekompetentnych doradców.
Prezydencie, daj sportowcom wygrywać!
Kiedy ostatni raz byłem na wzgórzach Monte Cassino, aby złożyć hołd poległym żołnierzom 3DSK, a było to w maju 2016 roku, po raz pierwszy przyjechał tam Andrzej Duda. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie zachowanie tegoż prezydenta i jego otoczenia.
Na uroczystości rocznicowe przyleciała nie tylko delegacja rządowa i prezydencka, ale i już mało sprawni i nieliczni bohaterscy żołnierze, przedstawiciele rodzin, żołnierze, harcerze, sztandary szkół i organizacji noszących nazwy związane z walkami o Monte Cassino. Szczególnie dla młodzieży szkolnej było to wielkie przeżycie i być może jedyna szansa w życiu zwiedzenia miejsca, które tak głęboko związane jest z polską historią.
Jakież było moje zaskoczenie i wręcz zdumienie, kiedy okazało się, że przylecieli oni tylko w charakterze statystów do zdjęć i transmisji telewizyjnej.
Na komendę weszli na cmentarz, zrobili tło, dwie godziny stali na słońcu ze sztandarami i na komendę zeszli, aby odjechać. Nie zwiedzili niezwykle ciekawego i bogatego w eksponaty muzeum, nie zapalili lampek na grobach i nie odwiedzili grobów bohaterów naszej narodowej historii.
Nie mieli możliwości, bo czekali w autokarach tylko na moment, kiedy mogli zaprezentować sztandar swojej szkoły, na komendę. Nie wolno było im nigdzie podejść, bo A. Duda za dwie godziny przyjedzie, bo będzie zwiedzał, bo będzie szedł, bo tu nie można, a tam zakazane.
Nie skarżyli się, bo i tak mogli się pochwalić w szkołach, że dobrze reprezentowali ich szkołę.
Jednak jeśli jechali prawie 2 tys. kilometrów to może przydałoby się im też odrobinę szacunku – PiS-owskie dranie.
Gdyby to były ich dzieci, pewnie wolno by było im poopowiadać o tym, dlaczego polscy żołnierze tam leża, jakie to orły umieszczono przy wejściu na cmentarz i że można tam zwiedzić wiele innych miejsc nasączonych polską krwią.
Obserwuję dzisiaj olimpiadę i zachowanie się tam A. Dudy. Odnoszę wrażenie, jak bym to już znał.
Para Prezydencka spotkała się z polskimi sportowcami w wiosce olimpijskiej w Pjongczangu. @AndrzejDuda życzył naszym sportowcom wielu sukcesów🏅#Pjongczang2018
↘️https://t.co/CFOSnwnfUI pic.twitter.com/uRo2IEXpJM
— Kancelaria_Prezydenta (@prezydentpl) February 10, 2018
Wiadomo, że to nie sportowcy są na olimpiadzie najważniejsi tak jak nie młodzież pod Monte Cassino, tylko on.
Jego potężny majestat każe przeszkadzać sportowcom w osiąganiu dobrych wyników sportowych. Bo spotkanie, bo fotografia, na którą trzeba poczekać, bo prezydent za parę godzin tu, czy tam przyjdzie. Macie być ubrani jednakowo, uśmiechnięci, gotowi do zdjęć i wywiadów oraz zapewniać, że wygracie. Jak bym słyszał te znane mi już wytyczne.
Sportowcy muszą się skupić na rywalizacji i tylko na tym. Trenować, odpoczywać, zaznajamiać się z areną zmagań, opracowywać z trenerami strategię występu i skupiać się na wyczynie.
Cały cywilizowany świat wie, że fotki i podsumowania są po zawodach, a nie przed i nie w trakcie. Specjaliści prezydenta wiedzą jednak coś innego. Dlaczego? To bardzo proste. Oni swoją wizytę opracowali nie pod wyczyn sportowy, ale pod wizerunek prezydenta. Jeśli ma być jakikolwiek sukces, to z udziałem Andrzeja Dudy, który potrzebuje sukcesów medialnych. Jednak autorytet urzędu prezydenta buduje się mądrością i odpowiedzialnością, a nie nachalnym lansowaniem się.
Andrzeju Dudo,
skończ Pan ten taniec braku odpowiedzialności, niepoważnych min, uśmiechów i opowiadanych banałów. Tam też szkodzisz Pan Polsce! Opanuj się człowieku i wywal swoich niekompetentnych doradców.
Osiąga Pan szczyty niekompetencji, buty i zwykłego braku przyzwoitości.
Jeśli chciałby Pan mojej rady, to niech Pan się trochę wyciszy, weźmie prysznic, pojedzie na narty z całym swoim dworem i nie przeszkadza sportowcom.
Czy naprawdę nie widzi Pan, że każda Pańska aktywność to siew dla zniszczenia?
Zwracam się do Pana, niech Pan broń Boże nic nie robi. Położy się i poleży, pośpi, poogląda telewizję, pogada z żoną – bo jakby zaniemówiła, albo niech Pan się modli ze swoim kapelanem.
Niech Pan nie wychodzi z hotelu, bo sukcesy polskich sportowców szlag trafi.
Adam Mazguła
4 najlepsze platformy e-commerce – porównanie
Zdecydowana większość sklepów internetowych korzysta z gotowego oprogramowania. Sprzedawcy dobrze wiedzą, jak ważna jest budowa witryny, dlatego wolą opierać się na profesjonalnych aplikacjach dla programistów. Jakie system wybrać? Poznaj 4 najpopularniejsze platformy e-commerce.
Platforma e-commerce – najlepsze rozwiązanie
Tylko nieliczne sklepy w Polsce bazują na indywidualnie zaprojektowanych systemach. Własne oprogramowanie wymaga dużych nakładów środków i pracy, sztabu wykwalifikowanych informatyków i specjalistów od marketingu, regularnego aktualizowania platformy… Na to rozwiązanie mogą sobie pozwolić tylko największe sieci handlowe. Średnie i małe sklepy sięgają po gotowe systemy i nie gorzej na tym wychodzą.
Wygląd, funkcjonalność, treść – wszystkie te czynniki mają istotny wpływ na internetowy biznes. Sprzedawcy dobrze o tym wiedzą, dlatego szukają platformy, która będzie jak najlepiej odpowiadać na potrzeby sklepu.
Magento
Co dziesiąty sklep na świecie jest oparty na tym popularnym oprogramowaniu. Magento, wyraźnie odznacza się na tle innych platform pod względem funkcjonalności. Posiada rozbudowany system analiz i raportowania, wersję mobilną, różne systemy płatności. Oferuje także możliwość prowadzenia kilku sklepów przy pomocy jednego panelu administracyjnego.
Przejrzysty kod PHP oraz duża liczba dostępnych wtyczek pozwala zbudować bardzo zaawansowany serwis dostosowany do indywidualnych potrzeb sprzedawcy. Korzystając z Magento, można też łatwo zoptymalizować stronę pod kątem SEO.
Prestashop
Prestashop wyróżnia się wygodnym, intuicyjnym panelem administracyjnym, dzięki czemu jest łatwym w obsłudze, a zarazem bardzo efektywnym systemem. Platforma opiera się na bibliotece szablonów Smarty, które umożliwiają modyfikację grafiki dla własnych potrzeb. Korzystanie z Prestashop jest nieco prostsze niż w przypadku Magento, nie ma jednak aż tak wielu różnych funkcji. Mimo to, darmowe lub płatne wtyczki umożliwiają rozbudowanie systemu, a programistów znających Prestashop wciąż przybywa, dlatego stworzenie zaawansowanej strony przy pomocy tego narzędzia nie powinno stanowić problemu.
Quick.Cart
Autorami oprogramowania Quick.Cart są Polacy, dlatego wybierając to narzędzie, możemy liczyć na kompleksowe wsparcie techniczne w języku polskim. Szybka instalacja i prosty skrypt dodatkowo ułatwiają budowanie i prowadzenie strony internetowej. Pod względem prędkości Quick.Cart przewyższa inne, bardziej zaawansowane platformy. Zajmuje niewiele miejsca i nie ma dużych wymagań serwerowych. Z drugiej jednak strony nie jest to tak wielofunkcyjne narzędzie, jak Magento czy PrestaShop. Aplikacja Quick.Cart świetnie nadaje się dla sklepów, które nie mają dużej oferty produktów.
Open Cart
Open Cart to narzędzie, które łączy w sobie wydajność i prostotę, zaspokaja podstawowe potrzeby właściciela sklepu, a także oferuje dużą liczbę dostępnych wtyczek do zainstalowania. Architektura skryptu opiera się na MVC – znanym modelu programowania. Korzystanie z tej platformy nie wymaga dużego doświadczenia. Stosunkowo łatwa obsługa i przejrzysty panel administracyjny sprawiają, że Open Cart to dobra alternatywa dla początkujących sprzedawców i niewielkich sklepów. Przyjazny skrypt platformy bez trudu opanuje każdy programista.
Podsumowanie
Wybór platformy e-commerce zależy od indywidualnych potrzeb sklepu, doświadczenia programistów, a także budżetu, jaki chcemy przeznaczyć na oprogramowanie. Biorąc pod uwagę aspekt techniczny, najbardziej funkcjonalnymi narzędziami są Magento oraz PrestaShop i mogą z nich korzystać największe sklepy. Dla sprzedawców dopiero otwierających biznes internetowy wystarczą prostsze platformy – Quick.Cart lub Open Cart.
Artykuł przygotowano we współpracy z smartbees
Katastrofa lotnicza pod Moskwą. Nikt nie przeżył. Zginęło 71 osób
W pobliżu Moskwy spadł tuż po starcie z lotniska Domodiedowo samolot regionalnych linii Saratow Airlines typu Antonow An-148. Na pokładzie samolotu znajdowało się 65 pasażerów i sześć osób załogi. Nikt nie przeżył. Samolot leciał do Orska we wschodniej Rosji w pobliżu granicy z Kazachstanem.
Antonow wystartował z moskiewskiego lotniska Domodiedowolotniska o 14.21 czasu lokalnego. Z radarów wieży kontroli lotów zniknął 10 minut później.
Szczątki samolotu znaleziono w regionie Ramenskoje. Naoczni świadkowie ze wsi Argunowo potwierdzają, że widzieli, jak na ziemię runął płonący samolot.
Saratov Airlines flight #6W703 has crashed about 5-6 minutes after take off from Domodedovo Airport in Moscow.
During the last seconds before it crashed the aircraft was falling with up to 22,000 feet per minute.
The aircraft involved was a 7 year old Antonov An-148. pic.twitter.com/0ENfhyI9Ts
— Flightradar24 (@flightradar24) February 11, 2018
Na temat przyczyn katastrofy pojawiły się różne spekulacje. Mówi się między innymi o oblodzeniu skrzydeł albo o zderzeniu ze śmigłowcem w powietrzu. Jak twierdzi aviationherald.com w pobliżu miejsca, gdzie spadł Antonow, znaleziono szczątki śmigłowca. Agencja Interfax potwierdza, że rosyjskie ministerstwo komunikacji poinformowało, iż sprawdza, czy przyczyną wypadku mogły być warunki pogodowe lub błąd pilota.
Partial list of passengers that were on board the #AN-148 flight #6W703 #SaratovAirline from #Moscow to #Orsk #AirlineCrash https://t.co/9x7oCnamwr https://t.co/9x7oCnamwr were posted on this bloggers #YouTube stream
— KC2YKN (@KC2YKN) February 11, 2018
Katastrofy lotnicze nie należą w Rosji do rzadkości. Od roku 2009 miały miejsce co najmniej cztery poważne katastrofy w cywilnej komunikacji lotniczej z ponad 240 ofiarami śmiertelnymi. Ostatnia taka katastrofa wydarzyła się w marcu 2016, kiedy Boeing 737- 800 lecący z Dubaju podczas burzy spadł na lotnisko w Rostowie nad Donem. W rozbitym płonącym samolocie tanich linii FlyDubai zginęły 62 osoby.
(df) thefad.pl
Dzieci z in vitro — Legitymizacja kłamstwa
Polskie prawo nie dopuszcza w akcie urodzenia informacji: ojciec nieznany. Dlatego jego dane się wymyśla. W rubryce nazwisko wpisuje się nazwisko panieńskie matki, imię kobieta może wybrać sama. Jeśli nie, zrobi to za nią urzędnik.
Kiedy Marta usłyszała od urzędnika, że w akcie urodzenia swoich synów musi wpisać fikcyjne dane ojca, nie mogła w to uwierzyć.
– Powiedziano mi tylko, że taki jest wymóg ustawowy i że jeśli się nie zgodzę, to urząd i tak te dane wpisze – mówi. Dla urzędnika nie miało znaczenia to, że dzieci poczęte zostały dzięki metodzie in vitro, a dawca nasienia pozostaje anonimowy.
– Moje dzieci urodziły się za granicą – mówi Marta, która dwóch kilkuletnich synów wychowuje wspólnie z partnerką. – Kiedy matka jest Polką, to dziecko otrzymuje obywatelstwo polskie. Na podstawie tego można mu np. wyrobić paszport, w przeciwnym razie będzie bezpaństwowcem. Dlatego o polski akt urodzenia wystąpiła w konsulacie. I właśnie tam dowiedziała się, że musi podać dane ojca.
– Byłam kompletnie zaskoczona. Napisałam do Urzędu Stanu Cywilnego w Polsce, urzędniczka odpisała:
– Przecież każde dziecko ma ojca – opowiada Marta. – Cóż, nie zaprzeczam, ale ja go nie znam. I nie zamierzam robić z tego przed dzieckiem tajemnicy. – Ostatecznie Marta zgodziła się na wpisanie do dokumentów dziecka fikcyjnych danych ojca. Dołączyła jednak oświadczenie, że robi to wbrew sobie. Mówi, że zrobiła to dla spokoju sumienia.
Kobieta ma związane ręce
Co ciekawe, przepisy narzucające Polkom umieszczanie w akcie urodzenia dziecka imienia i nazwiska ojca, nawet jeśli pozostaje on nieznany, obowiązują od niemal 70 lat, bo weszły w życie jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku. Zgodnie z ustawą Prawo o aktach stanu cywilnego (art. 61 ust. 2) fikcyjne dane ojca, czyli tzw. dane przesłaniające, wpisywane są obligatoryjnie. A kobieta ma związane ręce — nie ma prawa odwołać się od decyzji urzędnika, nie ma także możliwości sprostowania aktu urodzenia. Nawet ze względu na dobro dziecka.
Natalia w akcie urodzenia córki podała imię „Paweł”. Pierwsze, jakie przyszło jej do głowy.
– Te przepisy to problem – mówi – Planuję wyprowadzkę z dzieckiem za granicę. Żebym mogła je zameldować w nowym kraju, wymagana będzie zgoda ojca. Będę musiała tłumaczyć, że moja córka ojca nie ma i że nazwisko, które widnieje w jej dokumentach, nie oznacza realnej osoby. – Natalia planuje przetłumaczyć polskie przepisy na język kraju, do którego jedzie. Ma nadzieję, że to wystarczy tamtejszym urzędnikom.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji innej recepty zresztą nie ma: – W celu wykazania, iż figurujące dane ojca są de facto tzw. danymi przesłaniającymi, należy przedstawić odpis zupełny aktu urodzenia. Dokument ten ujawnia pełną treść aktu urodzenia i figurujących w nim informacji. Jeżeli chodzi o informację o zamieszczeniu danych przesłaniających, będą one widniały w rubryce „adnotacje” – informuje DW ministerstwo. Adnotacji o tym, że w dokumentach wpisano fikcyjne dane ojca, nie ma już natomiast w odpisie skróconym aktu urodzenia, czyli tym, którym najczęściej posługiwać się będą matka lub dziecko.
Podobno chodzi o dobro dziecka
– Przepisy wprowadzono w czasach, gdy urodzenia pozamałżeńskie stanowiły margines i na ogół fakt ten był ukrywany. Regulacja związana była z ówczesną dyskryminacją dzieci pozamałżeńskich – mówi dr nauk prawnych Jakub Pawliczak z UW. – Potem jednak zapis ten był powielany. Ustawodawcy nie zadali sobie niestety pytania, czy zasadność tego rozwiązania jest nadal aktualna w obecnych czasach, gdy urodzenia pozamałżeńskie stanowią 25 proc. urodzeń i wiele matek nie zamierza ukrywać tego faktu, a dzieci nie są z tego powodu stygmatyzowane.
Tymczasem ustawodawca zapewnia, że chodzi mu wyłącznie o dobro dziecka.- Regulacja ta ma na celu ochronę interesów dziecka, pozwala tym samym na zrównanie statusu wszystkich dzieci w zakresie danych ojca – tłumaczy MSWiA. Matek to nie przekonuje.
– Absurd! – mówi Marta. – Dziecko przecież wie, że nie ma ojca. Rzekome wytykanie palcami nie bierze się z tego, że dzieci w przedszkolu patrzą w akt urodzenia, tylko widzą, że zawsze po to dziecko przychodzi mama, albo jak pytają, co robi twój tata, to dziecko mówi, że nie ma taty. Dokument nic w tej dziedzinie nie zmieni. Jeśli istnieje dyskryminacja, to trzeba ją zmienić innymi metodami.
– Co powiem dziecku, kiedy zapyta, dlaczego musi zmyślać? Dla mojej córki to będzie sygnał, że powinna się wstydzić, że nie ma taty. Ja nie zamierzam jej oszukiwać, że był jakiś ojciec, przeciwnie chcę tłumaczyć, że są różne rodziny – mówi Natalia. I dodaje: – Myślę, że można to było inaczej rozwiązać…
Zdaniem prawników dobrym wyjściem byłoby pozostawienie decyzji co do wpisywania danych ojca matce dziecka albo samemu dziecku, kiedy osiągnęłoby ono pełnoletność.
– Jeżeli taka byłaby ich wola, kierownik urzędu cywilnego wpisywałby fikcyjne imię i nazwisko ojca – mówi dr Pawliczak. – Obecnie powstają uzasadnione wątpliwości, czy takie bezwzględnie obowiązujące rozwiązanie nie stanowi nadmiernej ingerencji w autonomię jednostki i prawo do życia rodzinnego.
Legitymizacja kłamstwa
Według psycholog społecznej prof. Hanny Brycz przepisy wcale nie chronią psychiki dziecka.
– Dzieci uczy się mówienia prawdy, każdy rodzic chce, by jego dziecko nie kłamało. Co, jeśli to prawo nakazuje podawanie nieprawdziwych informacji? Znaczy to, że państwo uczy swych obywateli – tych najmłodszych – legitymizacji kłamstwa. Dzieci dojrzewają, rozumieją, że już od urodzenia nakazywano im zakłamywać rzeczywistość. Tłumaczenie tego dobrem dziecka, tym, że dzieci nie będę szykanowane przez rówieśników z powodu braku ojca, jest hipokryzją.
– Dzisiaj, zgodnie z polskim prawem, przepis ustawy ma charakter bezwzględnie obowiązujący. Urzędnik, nawet jeśli nie chce, musi fikcyjne dane wpisać, a matka nie ma możliwości odwołania się od jego decyzji. Jedynym wyjściem może być droga sądowa. – Ewentualna skarga mogłaby trafić w najwyższej instancji do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Rozważać można również skierowanie sprawy w trybie skargi konstytucyjnej do Trybunału Konstytucyjnego. Po wyczerpaniu dostępnych środków krajowych możliwe jest złożenie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – wyjaśnia prawnik.
Jak dotąd na wokandę trafiło zaledwie kilka spraw dotyczących art. 61 ust. 2 i wszystkie zostały umorzone. Podobne jak w Polsce przepisy obowiązują na Ukrainie, Białorusi, w Kazachstanie i na Węgrzech. W Rosji prawo jest bardziej elastyczne i matka może wybrać, czy chce wpisać fikcyjne dane, czy też w rubryce ojciec postawić myślnik. W Czechach, Belgii czy Holandii w akcie urodzenia dziecka może widnieć jedynie matka. Prawo rodzinne leży w gestii krajów członkowskich i nie podlega przepisom prawa unijnego.
Wpływ 500+ na zdolność kredytową
Program 500+ jest sporym wsparciem dla rodzin. Dzięki niemu zwiększyła się liczba urodzeń, która przez kilka lat miała tendencje spadkową. Z założenia celem programu jest pomoc finansowa dla rodzin w wychowaniu i edukowaniu dzieci. 500+ zapewne pokazało, że spory wpływ na niską liczbę urodzin ma niestabilna sytuacja finansowa osób planujących dzieci.
A jaki wpływ ma ten program na zdolność kredytową. Temat jest całkiem nowy i pewnie z czasem zostanie rzetelnie zbadany. Na daną chwilę Komisja Nadzoru Finansowego pozostawiła bankom wolny wybór czy 500 plus zostanie uwzględnione w badaniu zdolności kredytowej. W szczególności w kredytach długoterminowych takich jak hipoteczne kwestia 500 plus jest różnie traktowana. Dla banków jest to często dochód tymczasowy, po pierwsze, w związku z tym, iż jest to świadczenie uzależnione od wieku dziecka tzn. do 18 lat, a po drugie, dlatego że wciąż istnieje prawdopodobieństwo wprowadzenia dużych zmian do programu, a nawet jego wycofania. Dodatkowo rekomendowane jest aby przy udzielaniu kredytów hipotecznych banki brały pod uwagę dochody o charakterze stałym w całym okresie spłaty zobowiązania.
Sytuacja wygląda zupełnie inaczej przy pożyczkach, krótkoterminowych np. w przypadku chwilówek. W większości przypadków wystarczające jest by we wniosku wskazać program 500 plus jako dodatkowe źródło dochodu. Dla firmy pożyczkowej jest to dość znacząca wartość w ocenie zdolności kredytowej, Wybór pożyczek jest spory i łatwo można je dostosować do indywidualnych potrzeb, np. pożyczki na ekassa.pl. Firmy pożyczkowe przeważnie nie wymagają dokumentacji potwierdzającej osiągany dochód co znacznie ułatwia i przyśpiesza otrzymanie środków na konto. Więc w przypadku większych wydatków można szybko zorganizować extra zastrzyk gotówki.
Podobnie wygląda sprawa bankowych kredytów gotówkowych. W danym wypadku zazwyczaj, świadczenie 500 plus będzie wpływało na podwyższenie zdolności kredytowej. Nie ma jeszcze jednoznacznego stanowiska banków, ale co do zasady badając zdolność kredytową potencjalnego klienta w celu uzyskania kredytu konsumpcyjnego, udzielnego na kilka lat bądź miesięcy nie ma większych problemów w zaliczeniu 500 złotych w stały dochód.
Jednak firmy pozabankowe są o wiele bardziej elastyczne niż banki więc można liczyć na dodatkową szybką pożyczkę bez dodatkowych zaświadczeń i to całkowicie online, nie wychodząc z domu. Większość banków wymaga udokumentowania każdego dochodu. Firmy pożyczkowe biorą pod uwagę szeroką kategorię wpływów do domowego budżetu, w tym również zasiłki. W przypadku pożyczek gotówkowych bądź kredytów konsumpcyjnych będziemy mogli otrzymując świadczenie 500+ pożyczyć od razu np. zamiast 1500 zł to 2500 zł. w zależności od czasu spłaty.
Niestety informacja dla rodzin, które chciałyby zmienić mieszkanie na większe bądź kupić własne jest mniej optymistyczna. Program 500+ zapewne wpłynąłby znaczącą na spłatę kredytu hipotecznego jednak w przypadku samego procesu jego uzyskania ten rodzaj dochodu będzie miał poboczne znaczenie. Niektóre z banków w ogóle nie uznają zasiłków jako dochód w badaniu zdolności kredytowej. Zaliczanie togo świadczenia w stały dochód przez banki przy udzielaniu kredytów hipotecznych byłoby pozytywnym sygnałem dla rodzin, które chętnie zamieniłyby np. swoje M1 na M2. Niemniej jednak program ten wspiera finansowo rodziny i przy spłacie jakichkolwiek rat pomaga w uniknięciu zatorów płatniczych.
Podsumowując, świadczenie rodzina 500 plus podwyższy ocenę zdolności kredytowej, więc w przypadku pożyczek krótkoterminowych możemy realnie liczyć na większą kwotę otrzymanych środków, a w przypadku kredytów długoterminowych i hipotecznych pozostaje zbadanie sprawy w poszczególnych bankach.











