Serwis z ogłoszeniami kupna i sprzedaży samochodów

Samochody można kupować i sprzedawać na różne sposoby. Wśród nich wymienia się między innymi wstawianie samochodu do komisu, bądź też szukanie potencjalnych kupców lub pojazdów w gronie najbliższych znajomych. Niestety nie zawsze takie rozwiązania okazują się skuteczne. Dlatego czasem trzeba poszerzyć swoje zasięgi i rozwiązać problem w Internecie.

Serwis z ogłoszeniami kupna i sprzedaży samochodów

Samochody można kupować i sprzedawać na różne sposoby. Wśród nich wymienia się między innymi wstawianie samochodu do komisu, bądź też szukanie potencjalnych kupców lub pojazdów w gronie najbliższych znajomych. Niestety nie zawsze takie rozwiązania okazują się skuteczne. Dlatego czasem trzeba poszerzyć swoje zasięgi i rozwiązać problem w Internecie.

Serwis motoryzacyjny

Właśnie z tego powodu możemy się naprawdę cieszyć tym, że do dyspozycji mamy faktycznie Internet. Dzięki niemu wiele rzeczy możemy z powodzeniem załatwić bez wychodzenia z domu. Okazuje się, że do takich rzeczy zalicza się również zakup oraz sprzedaż samochodu. Warto więc się dowiedzieć, w jakim dokładnie miejscu będziemy mogli tego dokonać.

Stron oraz platform z ogłoszeniami motoryzacyjnymi jest naprawdę dużo. Wśród nich możemy wymienić takie, które działają głównie na rynku lokalnym, bądź też oferują wyłącznie samochody osobowe. Jeżeli jednak nie zamierzasz przeszukiwać wielu serwisów, to na pewno warto zajrzeć na platformę Samocholand.pl. Właśnie w tym miejscu znajdziesz wiele ogłoszeń z całej Polski, a nawet nie tylko.

Wśród ogłoszeń znajdziesz nie tylko samochody osobowe, ale i również samochody dostawcze, czy też ciężarowe. Jeżeli jesteś zainteresowany na przykład zakupem przyczepy kempingowej, ponieważ w końcu chcesz się wybrać na długie wakacje życia, to również będzie to dobre miejsce, bo znajdziesz wiele oferty w tym zakresie. Nie mówiąc już o sprzęcie specjalistycznym oraz maszynach budowlanych.

Wśród ogłoszeń znajdują się zarówno oferty osób prywatnych, jak i również firm. Dlatego możemy zawrzeć tradycyjną umowę kupna sprzedaży, bądź otrzymać fakturę. Nie będzie najmniejszego problemu ze znalezieniem samochodu, który jest sprzedawany przez pierwszego właściciela, jak i również przez firmę, która specjalnie sprowadziła dane auto bezpośrednio z Niemiec, Holandii lub Anglii. Oczywiście dowiemy się wcześniej, czy takie auto jest zarejestrowane na terenie Polski, czy jednak musimy tego dokonać we własnym zakresie.

Co ciekawe, w serwisie znajdziemy ogłoszenia dotyczące nie tylko sprzedaży samochodów osobowych oraz innych pojazdów. Na specjalną uwagę zasługują również oferty dotyczące leasingu lub wynajmu. Jest to na pewno dodatkowe rozwiązanie, z którym bardzo rzadko lub praktycznie wcale spotykamy się na pozostałych serwisach ogłoszeniowych.

Czy masz jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, że serwis samocholand jest dokładnie tym, czego potrzebujesz najbardziej? To może być dla niektórych osób zaskoczenie, ale teraz rzeczywiście zakup, jak i również sprzedaż samochodu nie będzie wymagała zbyt wiele wysiłku. My będziemy mogli wynegocjować dla siebie korzystną cenę, nie mówiąc już również o tym, że mamy okazję natrafić na wielu uczciwych kontrahentów. Największa zasługa tkwi w tak szczegółowych ogłoszeniach, które zawierają w sobie same cenne informacje. To właśnie na ich podstawie decydujemy, czy dany samochód jest jest tym, którego szukamy, czy jednak niekoniecznie.

 


Andrzej Duda podpisał ustawę ograniczającą handel w niedziele i święta. Kto zyska, a kto straci na zakacie handlu?

Prezydent Andrzej Duda podpisał we wtorek ustawę ograniczającą handel w niedziele i święta. Za naruszenie zakazów będzie grozić grzywna od 1 tys. do 100 tys. zł.

Andrzej Duda podpisał ustawę ograniczającą handel w niedziele i święta. Kto zyska, a kto straci?

Ustawa, wprowadza zakaz handlu i wykonywania czynności związanych z handlem oraz zakaz powierzania pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania pracy w handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem w niedziele i święta w placówkach handlowych.

Kto zyska a kto straci na zakazie handlu w niedziele?

Wprowadzenie zakazu handlu w niedziele może spowodować zmniejszenie obrotów handlu detalicznego w Polsce. Wartość sprzedaży detalicznej wzrosła w 2017 roku o 8% – z tego względu prognozowany krótkotrwały spadek obrotów może zostać zamortyzowany w wartościach bezwzględnych w okresie od 6 do 9 miesięcy. Duże i bardzo duże centra handlowe będą prawdopodobnie zmuszone wydłużyć godziny otwarcia w piątki i soboty, a także w czwartki i poniedziałki.

Część obrotów w handlu detalicznym może się wprawdzie rozłożyć na pozostałe dni tygodnia, jednak w związku ze zjawiskiem zakupów kompulsywnych, czyli nieplanowanych, ogólne obroty w handlu z pewnością spadną, przynajmniej początkowo. Odczują to zarówno sklepy odzieżowe, będące kluczowymi najemcami centrów handlowych, jak i lokale handlowe prowadzące sprzedaż sprzętu elektronicznego i AGD oraz innych produktów, przy zakupie których klienci potrzebują czasu na podjęcie decyzji, a także artykułów nabywanych w ramach zakupów kompulsywnych.

Największe szkody może ponieść branża gastronomiczna w centrach handlowych, ponieważ nie ma ona możliwości przeniesienia sprzedaży na inne dni tygodnia.

W niedziele supermarkety i hipermarkety odnotowują średnio niższą wartość sprzedaży niż w inne dni tygodnia. Z tego względu większość niedzielnych obrotów prawdopodobnie rozłoży się na pozostałe dni i utracona zostanie tylko część obrotów związana z zakupami kompulsywnymi.

Największe straty mogą ponieść centra handlowe z ograniczoną ofertą i zlokalizowane na przedmieściach.

Centra handlowe znajdujące się w pobliżu kompleksów biurowych i osiedli mieszkaniowych mogą liczyć na wzrost odwiedzalności w czwartki i poniedziałki w godzinach popołudniowych i wieczornych.

Duże i bardzo duże centra handlowe będą prawdopodobnie zmuszone wydłużyć godziny otwarcia w piątki i soboty, a także w czwartki i/lub poniedziałki.

Wskutek przewidywanego spadku obrotów najemcy centrów handlowych mogą zacząć wywierać presję na obniżenie stawek czynszu. Jednak przy rosnącej sprzedaży detalicznej, czynsze zasadniczo nie uległy zmianie bądź nieznacznie się zmniejszyły. Z tego względu prognozowany spadek obrotów nie powinien przełożyć się na obniżki czynszów.

Znaczny spadek obrotów może dotyczyć także centrów wyprzedażowych, które w weekendy przyciągają najwięcej klientów i generują ok. 80% wolumenu odwiedzalności i obrotów.

 

(df) thefad.pl / newsrm.tv

 


Wiceprezydent MKO: Nowelizacja ustawy o IPN może doprowadzić do wykorzystania przez PiS pamięci o Auschwitz do celów politycznych

Wiceszef Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Heubner ostrzegł przed instrumentalizacją pamięci o Auschwitz.

Zapiski z Auschwitz:„Wszyscy robimy tu rzeczy, których umysł ludzki nie może sobie wyobrazić”

Fot. Źródło:dw.de

Nowelizacja ustawy o IPN może doprowadzić do wykorzystania przez polski rząd pamięci o Auschwitz do celów politycznych – ostrzegł wiceprezes Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Christoph Huebner.

Oburzenie wielu osób w Polsce i innych krajach wywołane stale pojawiającym się historycznie błędnym i skandalicznym określeniem „polskie obozy koncentracyjne” jest absolutnie zrozumiałe – napisał Heubner w opublikowanym w czwartek oświadczeniu.

Jak zaznaczył, byli więźniowie wskazywali od dawna na to, że jest ono obraźliwe nie tylko dla Polaków, którzy przeżyli Auschwitz, lecz także dla wszystkich zarówno żydowskich, jak i nieżydowskich ofiar. „Chodzi tutaj, o czym każdy powinien wiedzieć, o byłe niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady na polskiej ziemi” – czytamy w przekazanym Deutsche Welle oświadczeniu.

Fot. Źródło: dw.de

„Ta ustawa instrumentalizuje jednak pamięć o Auschwitz dla przejrzystych politycznych zamiarów obecnego polskiego rządu. (Ustawa) szkodzi dialogowi naukowców, polityków i osób interesujących się historią na świecie, którzy z sympatią i uznaniem śledzą ważne prace wykonywane przez polskich historyków i muzeum Auschwitz-Birkenau” – pisze wiceprezydent MKO.

Ustawa „niszczy zaufanie i nie doprowadzi do niczego dobrego” – ostrzega Heubner. „Mamy nadzieję, że prezydent RP Andrzej Duda odmówi poparcia ustawy w obecnej formie” – napisał wiceprezydent MKO.

Obie izby polskiego parlamentu uchwaliły nowelizację ustawy o IPN, która wprowadza kary grzywny lub więzienia m.in. za przypisywanie polskiemu narodowi lub państwu odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką. Ustawa trafi teraz do prezydenta.

 

 

 



Adam Mazguła: IPN – Instytut Poniżenia Narodowego

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Jeśli dzisiaj PiS, przy pomocy IPN, gra w swoją politykę historyczną i zaprzęga do niej obozy koncentracyjne – miejsca kaźni setek tysięcy ludzi, to znaczy, że osiągnął granice swojej hipokryzji i dno upadku moralnego

 

IPN powinien być rozwiązany w trybie natychmiastowym, a jego pseudonaukowcy i pseudoprokuratorzy – pociągnięci do odpowiedzialności.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której tak niewielu zrobiło tak wiele szkód w zakłamywania historii Polski w umysłach nie tylko międzynarodowej opinii publicznej, ale również Polaków i są bezkarni.

Personel IPN jest dobierany, jak można sądzić, według kryterium przynależności partyjnej. Tytuły akademickie daleko odbiegają od przyjmowanego poziomu, rodzi się więc pytanie o rzetelność i obiektywizm pracowników naukowych tej placówki.

Ten ośrodek badawczy stał się, na zapotrzebowanie PiS-u, graczem na scenie politycznej naszego kraju. Tam się szczuje na polskich żołnierzy okresu II Wojny Światowej, nazywając ich „bandytami”; tam też się wybiela „żołnierzy wyklętych”; wreszcie tam odbywa sterowanie informacją o zbiorowej odpowiedzialności osób podlegających ustawie represyjnej, a urzędnicy IPN segregują informacje na te, które są przydatne prezesowi i te, które należy zataić.

Ten instytut posiada niespotykany budżet, wielokrotnie przewyższający wysokość środków przeznaczonych dla Polskiej Akademii Nauk, a wynoszący prawie 400 mln zł. To instytucja, w której zarobki pracujących w niej urzędników są jednymi z najwyższych w kraju. Tak płaci się za wybiórczą prawdę, będącym na usługach władzy.

IPN – to instytucja nieobiektywna i nieodpowiedzialna. Nie ma wątpliwości, że i teraz, za zmianami w ustawie o tej instytucji (które wywołały tak niebywały skandal międzynarodowy) stoją właśnie pracownicy IPN. Takie gwiazdy swoistego pojmowania świata, jak Jarosław Szarek, czy Jan Żaryn, nie mają zahamowań. Mimo skandalu międzynarodowego szkodzącego Polsce – nadal szczują na Polaków, bo w swojej rozwiniętej pysze i przekonaniu o nieomylności sądzą, że mają rację, że wszystko lepiej wiedzą.

Jeśli dzisiaj PiS, przy pomocy IPN, gra w swoją politykę historyczną i zaprzęga do niej obozy koncentracyjne – miejsca kaźni setek tysięcy ludzi, to znaczy, że osiągnął granice swojej hipokryzji i dno upadku moralnego.

Dzisiaj Instytut Pamięci Narodowej bardziej przypomina pamięć wybiórczą niż obiektywną; niesie poniżenie i zakłamanie, a nie prawdę i sprawiedliwe historyczne osądy faktów.

IPN jest dzisiaj instytutem właśnie poniżenia, nie pamięci. Nie ma on nic wspólnego z interesem narodowym, a jedynie – z partyjnym…

W interesie polskiego państwa jest rozwiązanie IPN i osądzenie szkodników narodowych.

 

Adam Mazguła

 

 


Od 1 lutego nie ma już BOR. Kto teraz chroni najważniejsze osoby i obiekty w Polsce?

Formacja wyspecjalizowana w ochronie najważniejszych osób i obiektów w państwie, liczniejsza i wyposażona w nowe narzędzia – taka ma być Służba Ochrony Państwa, która od 1 lutego br. zastępiła Biuro Ochrony Rządu – informuje MSWiA.

Ustawa z grudnia 2017 r. dotycząca powołania nowej formacji ochronnej – Służby Ochrony Państwa, która zastępuje Biuro Ochrony Rządu, zaczyna obowiązywać od 1 lutego br. SOP będzie elitarną służbą, wyspecjalizowaną w ochronie najważniejszych osób w państwie.

SOP ma być liczniejsza niż BOR

Wszyscy funkcjonariusze pełniący służbę w Biurze Ochrony Rządu w dniu wejścia w życie ustawy o Służbie Ochrony Państwa staną się z mocy prawa funkcjonariuszami SOP.

MSWiA zapewnia, że funkcjonariusze BOR pozostający na dotychczasowych stanowiskach wykonawczych nie stracą finansowo w związku z powstaniem Służby Ochrony Państwa.

Resort planuje również systematyczne zwiększanie stanu etatowego formacji, która ma docelowo osiągnąć zatrudnienie na poziomie 3 tysięcy funkcjonariuszy. Warto zaznaczyć, że liczba przyjmowanych do służby nowych funkcjonariuszy już stale wzrasta. W 2016 r. do BOR przyjęto 134 młodych funkcjonariuszy, w 2017 r. 155 funkcjonariuszy, a w pierwszym miesiącu tego roku 36. Opracowane zostaną też nowe zasady naboru do służby.

Kandydaci i funkcjonariusze będą mogli być poddawani badaniom na wariografie, czyli popularnym wykrywaczu kłamstw. Podobne rozwiązanie stosowane jest teraz w trakcie naboru do Straży Granicznej i części innych służb. Przepisy pozwolą też pozyskać do służby w SOP funkcjonariuszy pracujących obecnie w innych formacjach mundurowych m.in. Policji, SG czy PSP.

BOR było formacją niedofinansowaną i bez odpowiednich uprawnień

Zdaniem MSWiA, kierowanym przez rząd PiS, przeprowadzenie głębokiej reformy w Biurze Ochrony Rządu było konieczne od dłuższego już czasu. Zlecony w 2015 r. przez kierownictwo MSWiA audyt wykazał ogromną skalę zaniedbań i zaniechań przede wszystkim w zakresie dramatycznego niedofinansowania budżetu formacji. Środki na funkcjonowanie formacji były pozyskiwane doraźnie i nie pozwalały na planowanie inwestycji.

Formacja jest też objęta Programem Modernizacji Służb i do 2020 r. otrzyma ponad 100 mln zł dodatkowych środków na nowoczesny sprzęt, inwestycje i podwyżki. Z audytu wynikało również, że BOR był pozbawiony możliwości aktywnego pozyskiwania informacji o zagrożeniach.

W związku z tym mógł tylko bazować na informacjach otrzymywanych od innych służb. W dotychczasowej ustawie, regulującej funkcjonowanie BOR, służba ta była uprawniona jedynie do prowadzenia działań profilaktycznych, częściowo zbliżonych do czynności operacyjno-rozpoznawczych, jednak niewystarczających z perspektywy specyfiki obecnych zagrożeń w zakresie bezpieczeństwa. Zgodnie z nowymi przepisami, SOP uzyska możliwość wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych. Natomiast w zakresie działań ochronnych w uzasadnionych przypadkach Służba Ochrony Państwa będzie mogła korzystać z pomocy innych formacji, tj. Policji, Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej. Ustawa doprecyzowała też, kto z zagranicznych gości otrzyma ochronę polskich funkcjonariuszy SOP. Wynika z niej, że objęte nią zostaną delegację, w których znajdują się głowy państw, szefowie rządów i ich zastępcy, przewodniczący parlamentów lub izb parlamentów, ministrowie spraw zagranicznych. W uzasadnionych przypadkach katalog ten będzie można jedynie poszerzyć.

Najwyższe standardy ochrony obiektów rządowych Biuro Ochrony Rządu nie realizowało we właściwy sposób dwóch ustawowych zadań: ochrony polskich przedstawicielstw dyplomatycznych oraz obiektów i urządzeń o szczególnym znaczeniu. W stosunku do zadań ustawowych realizowanych przez Biuro Ochrony Rządu rozwiązania przyjęte w ustawie o Służbie Ochrony Państwa rozszerzają krąg obiektów, które znajdą się pod ochroną nowej formacji.

Na podstawie art. 3 pkt 1 lit. e ustawy ochronie będą podlegały nie tylko obiekty służące Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesowi Rady Ministrów, ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych oraz ministrowi właściwemu do spraw zagranicznych, ale także wskazanym w decyzji ministra właściwego do spraw wewnętrznych innym obiektom państwowym. Ochroną SOP może więc zostać objętych więcej obiektów administracji rządowej niż aktualnie.

Obecnie za ich bezpieczeństwo odpowiedzialne są niejednokrotnie prywatne firmy ochroniarskie, które nie zawsze są w stanie zapewnić odpowiedni standard ochrony. Rozwiązania te mają na celu zapewnienie skuteczności i funkcjonalności działania systemu zabezpieczenia obiektów rządowych.

Zadania w zakresie ochrony obiektów służących Ministrowi Obrony Narodowej oraz Ministrowi Sprawiedliwości będą realizować, podobnie jak ma to miejsce obecnie, odpowiednio żołnierze Żandarmerii Wojskowej oraz funkcjonariusze Służby Więziennej.

Pracą SOP będzie kierował komendant

Działaniem SOP będzie kierował komendant. Nowością jest to, że otrzyma on status centralnego organu administracji rządowej, co przyspieszy i usprawni proces decyzyjny. To on określi zakres ochrony, jakim należy objąć określoną osobę. Do tej pory odpowiedzialny był za to minister spraw wewnętrznych i administracji. Natomiast o tym kto będzie chroniony, poza przypadkami wskazanymi wprost w ustawie, jak dotychczas będzie decydował minister właściwy do spraw wewnętrznych.

(df) thefad.pl / Źródło: MSWiA


Określenie „polskie obózy śmierci” ranią uczucia Polaków, jednak stylizowanie się na heroiczną ofiarę świadczy o braku dojrzałości

Określenia w rodzaju „polskie obózy śmierci” ranią uczucia Polaków, jednak stylizowanie się na heroiczną ofiarę świadczy o braku dojrzałości – ocenia Thomas Schmid w niemieckim „Die Welt”, zaznacza przy tym, że historii nie da się narzucić odgórnie.

Określenie „polskie obózy śmierci” rani uczucia Polaków,  jednak stylizowanie się na heroiczną ofiarę świadczy o braku dojrzałości

Niemiecki, nazistowski obóz zagłady Auschwitz, to najbardziej znane z miejsc Holocaustu. Fot. Źródło: dw.de

„Trudno znaleźć w Europie drugi naród, który w przeszłości wycierpiał tak wiele jak Polacy” – podkreśla autor opublikowanego w środę (31.01.2018) komentarza.

„Przez stulecia Polska była obiektem polityki innych państw. Była wielokrotnie dzielona i na pewien czas całkowicie zniknęła z mapy (Europy). Musiała bronić się przed rosyjską pożądliwością, była marionetką w grze między Wschodem a Zachodem” – wylicza Schmid.

Jak podkreśla autor, po ataku Niemiec w drugiej wojnie światowej, Polska „została pozostawiona sama sobie przez Zachód”. „Nazistowskie Niemcy okupowały kraj, zaprowadzając w nim barbarzyńskie rządy. Naziści zamierzali przekształcić tereny na wschód od Niemiec w bezpaństwowy step, a ich mieszkańców chcieli zamienić w podludzi” – czytamy w „Die Welt”.

Schmid zaznacza, że naziści zabili w ciągu ponad pięciu lat trzy miliony Polaków. To, że większość obozów zagłady – Auschwitz-Birkenau, Chełmno, Bełżec, Sobibór, Treblinka i Majdanek znajdowało się na polskim terrytorium, a nie w Niemczech czy w okupowanej Francji było skutkiem celowej polityki.

Określenie polskie obózy śmierci ranią uczucia Polaków, jednak stylizowanie się na heroiczną ofiarę świadczy o braku dojrzałości

Były obóz koncentracyjny Majdanek w Lublinie. Fot. Źródło: dw.de

Określenie „polskie obozy” rani uczucia Polaków

Schmid przyznaje, że wielokrotnie, także w „Die Welt”, pisano o „polskich obozach koncentracyjnych” i że nawet Barackowi Obamie zdarzył się taki błąd.

Jego zdaniem takie słowa są „czymś więcej niż tylko lapsusem” – kto ich używa, ten „rani uczucia Polaków”. Przypisywanie im odpowiedzialności za obozy, które Niemcy zbudowali na ich terytorium, musi być odbierane jako „skrajny cynizm”, jako próba „robienia z ofiar sprawców” i przerzucenie winy na polski naród.

„Wobec strasznej skali zbrodni popełnionych w Polsce przez Niemców ten brak uwagi jest czymś więcej niż tylko niedbałością. W pełni zrozumiałe jest to, że Polacy zdecydowanie bronią się przed tego rodzaju określeniami” – czytamy w niemieckim dzienniku. Zrozumiałe jest także to, że polski rząd chce za używanie błędnych pojęć wprowadzić kary – dodaje Schmid.

Nawiązując do sporu polskich władz z rządem Izraela, niemiecki dziennikarz zarzuca premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, że „stosuje uniki” nie odpowiadając na argumenty strony izraelskiej.

Krytyka polskiej polityki historycznej

„Ma to wiele do czynienia z polityką historyczną obecnego polskiego rządu, który zabiega o utworzenie z określonej interpretacji historii państwowego kanonu i chce oficjalnie i państwowo proklamować na zawsze polski naród heroicznym narodem ofiar” – tłumaczy autor.

Schmid uważa, że państwo będące republiką nie powinno narzucać społeczeństwu wiążącej interpretacji historii.

Jego zdaniem polski rząd „najchętniej karałby każdego, kto krytykuje Polskę lub zwraca uwagę na negatywne strony polskiej historii”. Antysemityzm był rozpowszechniony w XX wieku w niemal wszystkich krajach Europy, występował też, nie tylko marginalnie, w Polsce, doprowadzając na przykład do masakry w Jedwabnem – przypomina Schmid.

Polacy niechętnie przyznają się do błędów

Jego zdaniem wielu Polakom „sprawia problem uznanie własnych błędów”. Reprezentując „przestarzałe kolektywne stanowisko”, przyznają rację PiS, że każda wzmianka o ciemnych stronach polskiej historii „kala polski naród i relatywizuje jego cierpienia”.

„Holokaust był nieporównywalną z niczym cywilizacyjną zapaścią, ale nie ma na ziemi narodu, który był tylko i wyłącznie ofiarą i nigdy nie uczynił nic złego. Polacy nie są wyjątkiem” – uważa komentator.

Podejmowane przez obecny polski rząd próby podniesienia statusu ofiary Polaków do rangi „niby konstytucyjnej” świadczą o „niedojrzałości i wielkiej niepewności” – ocenia Schmid.

„Polski rząd może wyciągnąć wnioski z komunistycznej przeszłości, że forsowana polityka historyczna nie opłaca się. Prawdy, tak jak wody nie można powstrzymać. Polska zastygła w ideologii martyrologicznej byłaby osobliwym członkiem Unii Europejskiej” – konkluduje Schmid w „Die Welt”.

 

 


Manuela Gretkowska: Jak przerobiono Krakowskie Przedmieście na ulicę Sezamkową

Manuela Gretkowska

Manuela Gretkowska

Co będzie jeśli przepchną ustawę? Wzmocni się dwustronna wymiana, niestety uprzedzeń. Polacy będą latać do Izraela śladami Jezusa zamęczonego przez Żydów. A Żydzi przylatywać do Auschwitz, gdzie ich przodków zamęczali Polacy

 

Najnowsze wiadomości z pałacu: Pani Prezydentowa zmieniła fryzurę, a Pan Prezydent podpisze nowelizacje ustawy IPN-u. Na jej podstawie będzie się opowiadać bajki o Narodzie Polskim. Prawdę będą mogli mówić tylko artyści i prawdziwi historycy. Wszyscy inni, niegrzeczni dostaną 3 lata kary za podważanie bajkowości suwerena.

Tutaj można już wszystko, ale na świecie obowiązuje logika, nie pałacowe bajki. Chociaż wiceminister kultury Sellin udowadnia, że w Izraelu i USA nie rozumieją IPN-wskiej ustawy, ponieważ nie rozumieją polskiego. Ustawę się podpisze, a potem o niej podyskutuje, potłumaczy zagranicą. Znamy to z Polski.

Dzisiaj przy śniadaniu słuchałam radia France Culture. Pierwsza wiadomość z zagranicy:

„Ultraprawicowy rząd polski chce wprowadzić ustawę zakazującą mówienia o współtworzeniu przez Polaków polskich obozów śmierci”.

Francuzi połączyli z tej ustawy dwie informacje – Zakaz używania zwrotu „polskie obozy śmierci” z zakazem oskarżania narodu polskiego o współudział w Holokauście. Głupota tej ustawy, poza wszystkim, polega na tym, że miała wybielić naszą historię, a powoduje jej pogrążenie. Jeszcze raz PiS zamiast wielkiego, dumnego orła, pokazał światu inteligencję Wielkiego Ptaka, ale z ulicy Sezamkowej.

Fot. Źródło: Fcebook / Manuela Gretkowsja

Co będzie jeśli przepchną ustawę? Wzmocni się dwustronna wymiana, niestety uprzedzeń. Polacy będą latać do Izraela śladami Jezusa zamęczonego przez Żydów. A Żydzi przylatywać do Auschwitz, gdzie ich przodków zamęczali Polacy.

Demagogiczny populizm syci głupich i cynicznych polityków, ale truje ludzkość.

 

Manuela Gretkowska

 


Ks. Wojciech Lemański: ks. Isakowicz-Zaleski, rozum stracił. Ten guru prawicowych oszołomów, wie lepiej niż biskup Pieronek

W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” biskup Tadeusz Pieronek odniósł się do rodzących się dziś w Polsce dwóch sprzecznych z interesem ludzkości, zjawisk: rasizmu i faszyzmu, skrytykował przy tym stanowisko rządu ws. neonazistów w Polsce.

– Mówienie, że ekstremiści to margines, jest przyzwoleniem na to, żeby ten margines stawał się coraz większy – mówi biskup Tadeusz Pieronek – PiS nie jest depozytariuszem polskości. Nie można udawać, że jak coś śmierdzi, to się nie czuje smrodu, i oskarżać tych, którym ten smród przeszkadza. W Polsce robi się duszny klimat. Trzeba mówić głośno, gdy czuje się smród faszyzmu, rasizmu, komunizmu i źle pojętego nacjonalizmu. Inaczej wszyscy pewnego dnia się podusimy – ocenił.

Z oceną biskupa Tadeusza Pieronka nie zgadza się ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W rozmowie z „Do Rzeczy” stwierdził, że biskup Pieronek od wielu lat „sieje zamęt swoimi wypowiedziami”.

– Jest biskupem emerytowanym, natomiast prezentuje się go jako przedstawiciela Kościoła. Należy jednak podkreślić, że on przedstawicielem Kościoła nie jest. To są jego prywatne wypowiedzi. – stwierdził ks. Isakowicz-Zalesk – To jest całe pasmo wypowiedzi, które według mnie są nieprawdziwe, skrajnie upolitycznione i świadczące o jego frustracji związanej z nienawiścią do pewnych ugrupowań. Stara się za wszelką cenę zaatakować konkretne osoby i postępuje w sposób niegodny posługi biskupa – oświadczył. W ocenie ks. Isakowicz-Zaleskiego „w Polsce nie ma faszyzmu.” – To są ekstremalne grupy, które są marginesem marginesu. Nie można do jednego worka wrzucać tych kilkunastu pomyleńców z ogromną grupą patriotów z Ruchu Narodowego. (…) Wszystkich ludzi, którzy mieli poglądy niezgodne z komunizmem wrzucano do worka pod hasłem „wrogowie Polski” czy „wrogowie socjalizmu”. Ksiądz biskup Pieronek używa tej samej manipulacji. Myślę, że to jest problem jego osobisty, jego sumienia, wewnętrznego rozdarcia, czy nawet konfliktu wewnętrznego, a nie problem w Polsce, bo takiego problemu w Polsce nie ma – zaznaczył.

Ksiądz Tadeusz rozum stracił. W tygodniku „Do rzeczy” plecie od rzeczy.

Ks. Wojciech Lemański. Fot. wikipedia

Na wypowiedź księdza Isakowicz-Zaleskiego, zareagował ks. Wojciech Lemański:

Trudno, każdemu może się zdarzyć. Ale jemu niestety zdarza się ostatnimi laty szczególnie często. Te ostatnie brednie księdza Tadeusza na temat biskupa Pieronka pokazują, już bez najmniejszych wątpliwości, że jeśli nie jego obecny biskup (abp. Jędraszewski), to przynajmniej psychiatra powinien się księdzem Isakowiczem-Zaleskim zainteresować.

Losy sekretarzy KEP (Konferencja Episkopatu – Polski instytucja zrzeszająca biskupów z Polski, mająca na celu koordynację prac biskupów i współpracę w rozwiązywaniu wspólnych problemów), były w historii powojennej Kościoła bardzo ciekawe. Postać biskupa Pieronka pośród nich jawi się jako jedna z wybitniejszych. Niestety, nie dla zawistnego księdza Tadeusza.

Wypowiedzi biskupa Pieronka na temat chrześcijańskiej odpowiedzi na problem uchodźców, a raczej jej braku w polskim Kościele, ratują honor polskich biskupów – ale nie dla księdza Isakowicza-Zaleskiego.

Ten guru prawicowych oszołomów i kiboli wie lepiej niż biskup Pieronek, ba, lepiej niż papież Franciszek, jak księża i biskupi powinni zachowywać się wobec narastającej w Polsce fali szowinizmu, nacjonalizmu, antysemityzmu czy wprost – nienawiści.

 

(df) thefad.pl / Facebook / ks. Wojciech Lemański

 


Niedziele bez handlu. Za naruszenie zakazów będzie grozić grzywna od 1 tys. do 100 tys. zł.

Prezydent Andrzej Duda podpisał we wtorek ustawę ograniczającą handel w niedziele i święta. Za naruszenie zakazów będzie grozić grzywna od 1 tys. do 100 tys. zł.

Celem ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni jest ustanowienie zasad dotyczących ograniczeń handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem w placówkach handlowych w niedziele, w święta oraz w dniu 24 grudnia i w sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy.

Ustawa, wprowadza zakaz handlu i wykonywania czynności związanych z handlem oraz zakaz powierzania pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania pracy w handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem w niedziele i święta w placówkach handlowych. Analogiczne zakazy ustawa wprowadza odnośnie prowadzenia handlu po godzinie 14.00 w dniu 24 grudnia i w sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy.

Ustawa zawiera obszerną listę wyłączeń spod powyższych zakazów. Zakazy nie obowiązują m.in. na stacjach paliw płynnych, w aptekach i punktach aptecznych, w zakładach leczniczych dla zwierząt, w placówkach pocztowych, w środkach transportu, na dworcach i w portach lotniczych, w placówkach handlowych z przeważającą działalnością gastronomiczną, w sklepach internetowych i na platformach internetowych oraz w placówkach handlowych, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek.

Ustawa określa ponadto, iż zakazy wprowadzone ustawą nie obowiązują w kolejne dwie niedziele poprzedzające pierwszy dzień Bożego Narodzenia, niedzielę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy oraz w ostatnią niedzielę stycznia, kwietnia, czerwca i sierpnia, przy czym jeżeli w ostatnią niedzielę stycznia, kwietnia, czerwca lub sierpnia przypada święto, stosuje się wprowadzone uchwaloną ustawą regulacje dotyczące zakazu handlu. Pracownik będzie zachowywał prawo do wynagrodzenia za czas nieprzepracowany w związku ze zmniejszeniem wymiaru czasu jego pracy z powodu wykonywania pracy w dniu 24 grudnia lub w sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy do godziny 14.00, a wynagrodzenie to będzie obliczone z uwzględnieniem zasad ustalania wynagrodzenia za czas urlopu wypoczynkowego.

Ustawa zawiera przepisy karne wskazujące, iż naruszenie zakazów określonych ustawą podlegać będzie karze grzywny w wysokości od 1000 do 100 000 zł.

Okres przejciowy

Zgodnie z przepisami przejściowymi, zakazy wprowadzone uchwaloną ustawą będą wprowadzane stopniowo.

W okresie od dnia 1 marca 2018 r. do dnia 31 grudnia 2018 r. ww. zakazy nie będą obowiązywały w pierwszą i w ostatnią niedzielę każdego miesiąca kalendarzowego, przy czym jeżeli w pierwszą lub w ostatnią niedzielę miesiąca przypada święto, będą miały zastosowanie wprowadzone uchwaloną ustawą regulacje dotyczące zakazu handlu.

Z kolei w okresie od dnia 1 stycznia 2019 r. do dnia 31 grudnia 2019 r. przedmiotowe zakazy nie będą obowiązywały w ostatnią niedzielę każdego miesiąca kalendarzowego, przy czym jeżeli w dniu tym przypada święto, będą miały zastosowanie wprowadzone uchwaloną ustawą regulacje dotyczące zakazu handlu.

Oznacza to, że począwszy od 2020 r. zakaz obejmie, wszystkie niedziele, uwzględniając wyłączenia spod zakazu określone w art. 7 ustawy. Ustawa wchodzi w życie z dniem 1 marca 2018 r.

(df) thefad.pl /Źródło:KPRP


Noc bez procentów. Andrzej Duda podpisał ustawę umożliwiającą zakaz sprzedaży alkoholu po godz. 22

Gminy będą mogły zakazywać sprzedaży alkoholu w nocy – zakłada nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości, którą we wtorek podpisał prezydent.

Fot. Flickr

Celem podpisanej przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych jest wyeliminowanie wątpliwości interpretacyjnych pojawiających się na tle aktualnie obowiązujących regulacji oraz wprowadzenie przepisów umożliwiających gminom sprawniejsze realizowanie celów ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, tj. ograniczania dostępności napojów alkoholowych.

Zgodnie z nowymi przepisami rada gminy będzie mogła określać maksymalną liczbę zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych na terenie gminy (miasta) odrębnie dla poszczególnych rodzajów napojów alkoholowych, tj.: do 4,5 proc. zawartości alkoholu oraz piwa, powyżej 4,5 proc. do 18 proc. zawartości alkoholu (z wyjątkiem piwa), powyżej 18 proc. zawartości alkoholu.

Ponadto gmina będzie mogą określać maksymalną liczbę zezwoleń na sprzedaż alkoholu do spożycia w miejscu sprzedaży oraz poza miejscem sprzedaży.

Nowe przepisy dają też gminom uprawnienia do ustalania maksymalnej liczby zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych również dla poszczególnych jednostek pomocniczych gminy (np. sołectw, dzielnic lub osiedli).

Zgodnie z podpisaną ustawą rady gmin będa tez mogy wprowadzać ograniczenia w zakresie nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży. Ograniczenia te będą mogły dotyczyć sprzedaży prowadzonej między godziną 22.00 a 6.00 (art. 12 ust. 4 ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi).

Ustawa wejdzie w życie po upływie 30 dni od jej ogłoszenia.

 

(df) thefad.pl / Źródło: kurier PAP