Ks. Wojciech Lemański: Polska nam się przeobraża w bandyckie państwo

Ks. Wojciech Lemański

Ks. Wojciech Lemański

Jeśli nasi bandyci krzywdzą obcych, tamtych, drugi sort - to jest to słuszny gniew suwerena, którego policja nie będzie ścigać, prokurator nie oskarży, a sąd nie skaże

 

Polska nam się przeobraża w bandyckie państwo.

Krzywda uczyniona drugiemu człowiekowi policyjnym paralizatorem, kamieniem, kijem bejsbolowym, pałka, zaciśniętą pięścią tylko wtedy zostaje uznana za krzywdę, gdy skrzywdzeni są „nasi” a krzywdzą „obcy”,”tamci”,”drugi sort”.

A jeśli nasi bandyci krzywdzą „obcych”,”tamtych”,”drugi sort”.- to jest to słuszny gniew suwerena, którego policja nie będzie ścigać, prokurator nie oskarży, a sąd nie skaże. A gdyby nawet jedni, drudzy i trzeci pomylili się, to prezydent ułaskawi.

Ale złoczyńcy, który zasmakował w ludzkiej krzywdzie i poznał smak bezkarności, jutro nikt nie powstrzyma..

 

 

 

(df) thefad.pl / Źródło: Facebook / Ks. Wojciech Michał Lemański

 


Open letter to business on Implementation Period. Chancellor, Brexit Secretary and Business Secretary write to businesses

Secretary of State for Exiting the EU David Davis, Chancellor Philip Hammond, and Business Secretary Greg Clark have written to businesses setting out the UK’s ambitions for an implementation period following Brexit.

 

In the joint letter, the three Cabinet Ministers outline the Government’s commitment to providing businesses with the certainty and clarity they need to plan ahead.

 

Dear business leaders,

The Government is determined to support businesses and the economy, and is committed to implementing the Government’s Industrial Strategy, building a Britain fit for the future. As this new year gets underway, we are also conscious that many businesses are examining the implications of our withdrawal from the EU for themselves and their supply chains. Businesses have been clear that they need time to adjust to the terms of our new relationship with the EU – and are therefore following closely negotiations on the Government’s proposal for a time-limited implementation period.

The purpose of such a period is to give people, businesses, and public services in the UK
and across the EU the time they need to put in place the new arrangements that will be
required to adjust to our future partnership. This is why, during the implementation period, we are clear that the UK’s and the EU’s access to one another’s markets should continue on current terms, meaning there will only be one set of changes at the end of the
implementation period, as we move into our future partnership. The period’s duration will be strictly time-limited, and should be determined simply by how long it will take to make these changes – as the Prime Minister has previously set out, this will be around two years.

We know this proposal has been warmly welcomed by businesses up and down the country, and in the EU, promising the certainty and clarity needed to plan ahead. We are therefore pleased that at the December European Council, EU leaders endorsed this proposal, and agreed guidelines that will enable our teams to discuss and confirm at pace the detailed arrangements, giving them legal form in the Withdrawal Agreement.

As we enter those discussions, we believe it is important to emphasise three key aspects of the implementation period.

First, in order that our terms of trade remain unchanged during the implementation period, it will need to be based on the existing structure of EU rules and regulations. And for these common rules and regulations to work effectively, they will need to remain common to both parties. We will therefore maintain continuity with rules during the period. Of course this will require both parties to continue to act in good faith, reflecting the spirit of our future partnership – but it is the right way to give businesses certainty, and avoid unnecessary disruption.

Second, no business need worry that it will fall outside the scope of this period. Our intention is to mimic the breadth of our current arrangements, from goods to agriculture to financial services, meaning that every business, small or large, will be able to go on trading with the EU as it does today until it’s time to make any changes necessary for the future partnership. We also plan to work together with the EU to ensure the UK remains covered by those international agreements, including free trade agreements, to which it is currently a party by virtue of our EU membership.

Third, EU citizens will continue to be able to come and live and work in the UK, with no new barriers to taking up employment. As the Prime Minister has made clear, we will introduce a registration scheme for new arrivals in preparation for our future immigration system, but this will not place any new burdens on businesses during the implementation period. These three elements are all about delivering the core purpose of the implementation period – ensuring people and businesses have sufficient time to prepare for the future by maintaining continuity in our trading arrangements with the EU immediately after our withdrawal.

There is clearly more for members of our negotiating team to discuss with their EU
counterparts over the next few weeks, but we believe our proposal is closely aligned with the guidelines adopted by EU leaders in December. Both we and the EU therefore want to agree the detail of the implementation period by the end of March, making good as swiftly as possible on our promise of certainty. We will then finalise the text of the Withdrawal Agreement to give the implementation period legal form, at the same time as we build out with the EU the framework for our deep and special future partnership.

(df) thefad.pl / gov.uk


Prasa niemiecka: Urodzin Hitlera w Polsce jeszcze nie obchodzono, Polska jednak stała się w ostatnich latach bardzo brunatna

Niemiecki „Tageszeitung” opisuje w piątek (26.01.18) działalność polskich neonazistów. „Polska stała się w ostatnich latach bardzo brunatna” – zauważa TAZ i zaznacza, że na początku tygodnia doszło do pierwszych zatrzymań członków dotychczas legalnej organizacji „Duma i Nowoczesność”.

Urodzin Hitlera w Polsce jeszcze nie obchodzono, ale Polska stała się w ostatnich latach bardzo brunatna

Bydgoszcz. Na fasadzie domu w centrum miasta zapowiedź koncertu neonazistowskiego zespołu muzycznego „Bood and honor”. Zdjęcie zrobiono 8 października 2017 r. Fot. Źrodło: dw.de

„Polacy w mundurach Wehrmachtu i SS ryczący +Sieg Heil+, ołtarz z portretem Hitlera i flagami ze swastyką – takie obrazki leciały w polskiej telewizji” – pisze warszawska korespondentka TAZ Gabriele Lesser.

Autorka wyjaśnia, że film nakręciła prywatna stacja telewizyjna TVN24, która przez kilka miesięcy towarzyszyła z ukrytą kamerą polskim zwolennikom Hitlera.

„Widzowie byli oburzeni, bo chociaż neofaszystowskie marsze pod rasistowskimi hasłami w rodzaju +Polska będzie biała albo wyludni się+ są w Polsce od dawna na porządku dziennym, to urodzin masowego mordercy Adolfa Hitlera dotychczas w Polsce nie obchodzono, nie składano mu też hołdu” – pisze Lesser. Dziennikarka przypomina, że Hitler ma na sumieniu blisko 6 mln ofiar w Polsce.

Lesser informuje, że w poniedziałek i wtorek doszło do pierwszych zatrzymań organizacji „Duma i Nowoczesność”, która dotychczas działała całkowicie legalnie.

Przychylność politycznych elit

Zdaniem dziennikarki dotychczas polska elita polityczna „przyglądała się raczej przychylnie” ekscesom w rodzaju spalenia kukły Żyda przed Ratuszem we Wrocławiu. Autorka zwraca uwagę, że sędzia, który chciał przykładnie ukarać sprawcę, został „powstrzymany przez samą górę”. Piotr Rybak dostał w końcu trzy miesiące więzienia, które odsiedział w domu z elektronicznymi kajdankami – pisze Lesser.

Zdaniem niemieckiej dziennikarki Warszawa od 11 listopada 2017 roku zasługuje na „haniebny tytuł Europejskiej stolicy rasizmu”. Wielu młodych ludzi nie widziało nic zdrożnego w tym, by podczas Marszu Niepodległości „iść za transparentami z faszystowskimi krzyżami celtyckimi, które zastępują zakazaną w Polsce swastykę”.

Kaczyński „podsycał strach przez cudzoziemcami”

Lesser obarcza przewodniczącego PiS Jarosława Kaczyńskiego współodpowiedzialnością za powstanie klimatu, który pozwala na przedstawianie przez prawicową prasę polityków UE i polskiej opozycji w mundurach Wehrmachtu.

Autorka przypomina, że w kampanii wyborczej w 2015 roku Kaczyński „podsycał strach przez cudzoziemcami, a szczególnie przed muzułmańskimi uchodźcami” twierdząc, że tworzą oni strefy, w których obowiązuje szariat.

W dłuższej wersji materiału, opublikowanego tylko w wydaniu internetowym gazety, Lesser przypomina wypowiedź Kaczyńskiego podczas jednego ze spotkań wyborczych: „Cholera na wyspach greckich, dezynteria w Wiedniu. Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźnie w organizmach tych ludzi, a mogą tutaj być groźne”.

„W Polsce ten rodzaj propagandy nie jest całkiem nieznany” – zauważa Lesser. Przypomina, że podczas wojny niemieccy okupanci ostrzegali chrześcijańskich Polaków przed pomocą Żydom przebywającym w „zamkniętych obszarach, na których panowały epidemie”, jak określano getta. Niemcy twierdzili, że Żydzi przenoszą choroby, które im samym nie szkodzą, lecz dla innych mogą okazać się śmiertelne – przypomina.

Strach zmienił postawy Polaków

Strach przed „pasożytami i bakteriami” doprowadził zdaniem Lesser do zmiany postaw Polaków, którzy dawniej byli gotowi do pomagania im, a teraz ich nienawidzą.

„Urodziny Hitlera obchodzone przez garstkę polskich neonazistów są jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Pod nim Polska stała się w ostatnich latach bardzo brunatna” – podsumowuje Lesser.

 

 

 



Adam Mazguła: Do czego doprowadzili PiS, komunista i złodziej, zdradziecka morda rasy panów?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Dzisiaj z trybuny sejmowej usłyszałem, że to nie PiS buduje faszyzm i nienawiść między Polakami, ale tacy, jak ja i Unia Europejska destabilizują kraj, a faszyści są marginesem marginesu

 

Oto, co zrobił PiS

Ludzie nie potrafią rozmawiać. Ciekawe, że najwięcej do powiedzenia mają ci najlepsi i jedyni Polacy, najczęściej schowani za pseudonimami, bez nazwisk i historii. Zioną ogniem i nienawiścią, nie oglądając się na prawdę i zwykłą ludzką życzliwość. To nie partnerzy wspólnego społeczeństwa, nasi sąsiedzi, rodzina – tylko wrogowie, ziejący chęcią przemocy, a nie dyskusji na argumenty. Nie mając w zasadzie pojęcia o prawdzie historycznej, powołują się na swoje wyobrażenie i zasłyszane łgarstwa, stosowane do walki politycznej. W celu zniszczenia, zaszczucia i obrażenia tych drugich.

Taką wojnę zafundował nam komunista i złodziej, kanalia, zdradziecka morda rasy panów i gorszego sortu Polaków, ubek i pachołek Moskwy.

Dzisiaj z trybuny sejmowej usłyszałem, że to nie PiS buduje faszyzm i nienawiść między Polakami, ale tacy, jak ja i Unia Europejska destabilizują kraj, a faszyści są marginesem marginesu. W takiej sytuacji PiS-owski bóg, którym jest kłamstwo, podaje lekarstwo hipokryzji i niepamięci.

Dość tego szczucia!

Nie dajmy się i zacznijmy się do siebie chociaż trochę uśmiechać. Gdzie tylko się da, bo w przeciwnym razie – nasze twarze zastygną w zawiści.

To straszne, wiem to z całą pewnością, że jeśli jest faszyzm, to będzie i śmierć.

 

Adam Mazguła

 

 


Roman Giertych: Hańba

Roman Giertych

Roman Giertych

Czy gdyby ktoś rzucił kamień w okno domu Marty Kaczyńskiej, gdzie miesza ze swoim dziećmi i został nagrany, to prokuratura umorzyłaby sprawę??? Nie minęłoby trzy godziny, a sprawcy siedzieliby w areszcie. A TVP relacjonowałaby zdarzenie przez miesiące

 

Hańba.

W mojej dwudziestoletniej praktyce w adwokaturze nie spotkałem takiego umorzenia, jak w sprawie kamieni rzuconych przez szybę w miejsce, gdzie przebywały na co dzień wnuki Donalda Tuska.

Według twierdzeń Policji sprawa wydawała się banalnie prosta, gdyż monitoring nagrał grupę mężczyzn, z nacjonalistycznymi hasłami na ubraniach, jak skandują jakieś hasła wznosząc w górę pięści, a następnie rzucają kamieniem rozbijając szybę. Widać było ich twarze. Kamień był tak duży, że jego uderzenie, nawet w głowę dorosłej osoby, mogło zabić.

Prokuratura jednak wbrew treści mojego zawiadomienia zamiast zakwalifikować sprawę jako bezpośrednie narażenie zdrowia i życia (160 kk) przyjęła wyłącznie kwalifikację …. uszkodzenia mienia (288 kk). I ponieważ przestępstw uszkodzenia mienia nie można (zdaniem prokuratury) ścigać za pomocą publicznego przedstawienia wizerunku sprawców, to umorzyła dochodzenie ze względu na…niewykrycie sprawców.

W tym miesiącu złożyłem od tej decyzji odwołanie do sądu.

Jeżeli porównamy działania organów ścigania w sprawie obsmarowania farbą biur poselskich posłów PiS, z tym przypadkiem ewidentnego zagrożenia zdrowia i życia, w odniesieniu do decyzji prokuratury nasuwa się tylko jedno słowo: hańba.

Jeżeli dopuszczamy do takiej sytuacji, w której prokuratura nie ściga bandytów, bo ofiary nie są powiązane z władzą, to mamy do czynienia z najbardziej jaskrawym przypadkiem upadku państwa prawa.

Stawiam publiczne pytanie, czy gdyby ktoś rzucił kamień w okno domu Marty Kaczyńskiej, gdzie miesza ze swoim dziećmi (co nie daj Panie Boże!) i został nagrany z czerwoną flagą oraz sierpem i młotem na ubraniu to prokuratura umorzyłaby sprawę??? Nie minęłoby trzy godziny, a sprawcy siedzieliby w areszcie. A TVP relacjonowałaby zdarzenie przez miesiące.

Czy Polska to jest kraj, gdzie jeszcze stosuje się prawo? Czy też, aby podlegać ochronie Policji należy zapisać się do PiS?

I drugie pytanie: czy włodarze prokuratury i Policji mają świadomość, że nie ścigając bandytów, którzy gotowi są kamieniem rzucić w pokój, gdzie mogą przebywać dzieci, ośmielają ich do gorszych przestępstw. Czy musi ktoś zginąć abyście otrzeźwieli?

 

Roman Giertych

 

 


Morawiecki: W porównaniu z niemieckim, polski wymiar sprawiedliwości jest bardziej niezależny

W sporze o reformę sądownictwa w Polsce premier Morawiecki wskazuje palcem na Niemcy. – W porównaniu z Niemcami polski wymiar sprawiedliwości jest bardziej niezależny – powiedział agencji DPA.

Morawiecki: W porównaniu z Niemcami polski wymiar sprawiedliwości jest bardziej niezależny

Premier Polski Mateusz Morawiecki uważa, że „kontrowersyjny polski wymiar sprawiedliwości jest bardziej niezależny niż niemiecki”. Fot. Źródło: dw.de

Mateusz Morawiecki uważa, że polski wymiar sprawiedliwości jest bardziej niezależny niż niemiecki. Na poparcie tego przytacza przykład systemu wyboru sędziów.

W rozmowie z DPA w Davos premier zaznaczył, że w niemieckiej komisji ds. wyboru sędziów (Richterwahlausschuss) zasiadają tylko politycy, co nie jest zgodne z zaleceniami Komisji Weneckiej.

Morawiecki przekonywał, że polski system lepiej spełnia te kryteria, ponieważ wśród 25 członków gremium wybierających sędziów zasiada 15 sędziów. W Niemczech natomiast sędziowie federalni wybierani są przez komisję obsadzoną po połowie przez landowych ministrów sprawiedliwości i posłów do Bundestagu. Sędziów Federalnego Trybunału Konstytucyjnego wybiera natomiast gremium składające się po połowie z posłów Bundestagu i Bundesratu.

Morawiecki: Potrzebny jest nam dialog

Premier podkreślił, że celem reformy sądownictwa w Polsce jest stworzenie „nowoczesnego wymiaru sprawiedliwości”, a to jest „suwerennym prawem każdego państwa członkowskiego UE”.

– Potrzebujemy otwartych rozmów – powiedział Morawiecki wskazując na spór z Brukselą. – Potrzebujemy dialogu, a nie dwóch monologów – dodał. Jednocześnie zaznaczył, że jego rząd nie może cofnąć rozpoczętej reformy sądownictwa, bo oznaczałoby to dla Polski „znaczne pogorszenie, jeżeli chodzi o sprawiedliwość, obiektywność i niezawisłość” wymiaru sprawiedliwości.

Morawiecki przyznał jednak, że jego rząd musi lepiej wyjaśnić, na czym polegają przeprowadzane reformy sądownictwa. Wymienił w tym kontekście przygotowywaną właśnie „białą księgę”, w której naświetlone zostaną poszczególne aspekty tych reform. Premier dodał, że jest przekonany, że Polska „będzie w stanie przekonać naszych partnerów, że musimy kontynuować te reformy”.

Agencja DPA przypomina, że Bruksela zaniepokojona zmianami w polskim wymiarze sprawiedliwości na skutek wdrażanych reform, wszczęła w grudniu 2017 r. po raz pierwszy w historii UE procedurę wobec Polski ws. praworządności, która może doprowadzić nawet do pozbawienia Polski prawa głosu w Radzie UE.

Odmowa przyjęcia uchodźców

Zapytany o udział Polski w relokacji uchodźców premier odpowiedział, że „jako suwerenny kraj, nie chcemy, aby narzucano nam kwoty”. Zaprzeczył też, jakoby polska tworzyła w sprawie uchodźców „antyeuropejskie sojusze” np. z Węgrami.

– Nie chodzi o to, aby tworzyć sojusze, lecz chodzi o kształtowanie wspólnej polityki migracyjnej – podkreślił. Premier Morawiecki powiedział w tym kontekście, że Polska przeznacza duże środki na unijne programy, które mają na celu zatrzymanie uchodźców w ich krajach pochodzenia lub miejscu ich pobytu w krajach tranzytowych.

Pole do ulepszeń w UE: rynek usług

Szef polskiego rządu zapewnił, że Polska chce partnerstwa z Unią Europejską. 

– Jesteśmy w Polsce bardzo proeuropejscy – mówił i podkreślał, że Polska chce aktywnie angażować się w politykę unijną. Istnieje – w jego opinii – pole do ulepszeń na przykład w obszarze swobody świadczenia usług. A bardziej europejski rynek usług doprowadzi – w przekonaniu Mateusza Morawieckiego – do zwiększenia konkurencyjności.

 

 

 

 


Adam Mazguła: Panie Prezydencie Andrzeju Duda, znowu szus w bok?

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Panie Prezydencie Andrzeju Duda, czy naprawdę nie widzi Pan, że chodzi o odradzający się, za wsparciem PiS-u i partii Kukiz15 - FASZYZM?

 

Miałem nadzieję na potępienie przez Pana sprawy rodzącego się w naszym kraju faszyzmu. Tymczasem usłyszałem Pańską emocjonalną wypowiedź, że nie ma miejsca w Polsce na „gloryfikację Hitlera”.

Czy uważa Pan, że jedynie tu tkwi problem? Tylko gloryfikacja Hitlera i towarzyszące jej symbole zasługują na Pańską uwagę? Czy naprawdę nie widzi Pan, że chodzi o odradzający się, za wsparciem PiS-u i partii Kukiz15 – FASZYZM?

Po raz kolejny odwraca się Pan od problemu i ślisko, niczym narciarz na stoku, jednym szusem omija przeszkodę i jedzie dalej.

Panie A. Duda,

skrajna prawica, wspierana przez Kościół, nie podnosi tego tematu. Jeśli się nawet to komuś zdarzy, to tylko po to, żeby powiedzieć cokolwiek, coś… Coś, czyli prawie nic. O aresztowaniu trzech osób, o delegalizacji stowarzyszenia i tyle.

Tymczasem interesuje mnie, jak dużo jest takich stowarzyszeń, jak daleko sięga poparcie polityczne, prawne i biznesowe organizacji faszystowskich w Polsce? Dlaczego politycy prawicy popierają te ruchy? Dlaczego tak jawnie i bezkrytycznie? Jak daleko umaczani są w budowę faszyzmu ci, którzy powinni ścigać takie działania? Gdzie, do licha, jest ABW, kontrwywiad, policja, prokuratura? Czy te instytucje bezpieczeństwa narodowego istnieją tylko po to, by tuszować „wybryki” faszystów w Polsce i ścigać „białe róże”?

Jaką rolę w tej faszyzacji kraju gra Jarosław Kaczyński i oligarcha Tadeusz Rydzyk? Dlaczego, jak donoszą media, właśnie najbardziej zaangażowani w popieranie faszystów są tacy politycy, jak Z. Ziobro, P. Jaki, M. Błaszczak, a więc ci, którzy pełnią najbardziej odpowiedzialne funkcje związane z bezpieczeństwem kraju?

Panie A. Duda,

wielokrotnie zawiódł Pan naród w sprawach zasadniczych. Dlatego nie mam do Pana za grosz zaufania, ale teraz chodzi tu o Polskę, o szacunek do nas samych, o pamięć pomordowanych Polaków, a nie o wpływy polityczne.

To nie żarty, to nawet nie troska o wizerunek Polski w świecie, to SYRENA ALARMOWA dla wszystkich zaangażowanych sił politycznych w totalną walkę z faszyzmem, ponad podziałami.

Jak tego Pan nie rozumie, to niech już Pan jedzie na te swoje narty i nie zawraca głowy Polakom!

Naród Pana rozliczy.

 

Adam Mazguła

 

 


Davos 2018. Światowe Forum Ekonomiczne – Szczyt bogatych i potężnych

Od dziś wielcy i możni tego świata spotykają się na 48. Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Wśród gości jest wielu polityków, w tym prezydent USA Donald Trump.

Davos 2018. Światowe Forum Ekonomiczne - Szczyt bogatych i potężnych. Fot. Źródło: dw.de

Światowe Forum Ekonomiczne w Davos jest dorocznym spotkaniem elity finansowej i politycznej i oferuje możliwość dyskusji nad problemami globalizacji.

Motto tegorocznego Forum brzmi ciekawie: „Wspólna przyszłość w podzielonym świecie”. To jak próba wyraźnego odżegnania się od populizmu i nacjonalizmu. W końcu zgromadzona w Davos globalna elita ekonomiczna prowadzi interesy najchętniej ponad granicami.

Jednak Światowe Forum Ekonomiczne nie cieszyłoby się taką popularnością, gdyby zajmowało jasne stanowisko.

I tak gośćmi Forum będzie w tym roku wielu narodowców: na otwarcie przemawiać będzie premier Indii Narendra Modri, który sam siebie określa jako „hinduskiego nacjonalistę”, na zakończenie w piątek do Davos przybędzie prezydent USA Donald Trump, którego politycznym mottem jest „najpierw Ameryka”.

Dla założyciela i szefa zarządu Forum Klausa Schwaba nie stanowi to zaprzeczenia wyznawanych przez niego wartości. Wprost przeciwnie. Uważa on Davos za idealne miejsce, by spotykali się tu ludzie o najróżniejszych poglądach i rozmawiali np. na temat globalnej współpracy. – Chodzi tutaj o handel, środowisko, zwalczanie terroryzmu, systemy podatkowe i konkurencyjność – tłumaczy Schwab. – Bardzo ważne jest to, że będzie z nami prezydent Trump – dodaje.

Rok wcześniej gwiazdą Forum był prezydent Chin Xi Jinping, który stylizował się na zwolennika wolnego handlu, choć jego rząd prowadzi ewidentnie protekcjonistyczną politykę, chroniąc przed międzynarodową konkurencją wiele sektorów gospodarki.

Tym razem to Donald Trump będzie miał szansę, by wytłumaczyć zgromadzonej tu elicie, dlaczego jego polityka służy „poprawianiu stanu świata”, jak głosi ogólne motto Forum.

Wysokie koszty

Trump nie jest jedynym przedstawicielem amerykańskiego rządu. Do Davos zjedzie aż ośmiu członków jego gabinetu, między innymi szef dyplomacji USA Rex Tillerson. A jedna ze szwajcarskich gazet szacuje koszty przebycia amerykańskiej delegacji na 40 mln dolarów i przypomina, że świta Billa Clintona w 2000 roku liczyła (razem z ochroną) 1500 osób. Jednak od ostatniego weekendu pojawiły się znaki zapytania przy planach podróży Donalda Trumpa w związku z impasem w uchwalaniu budżetu i zawieszeniem działania instytucji rządowych.

Oprócz Trumpa swój udział zapowiedziało w sumie 70 szefów państw i rządów, w tym prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Angela Merkel, premier Wielkiej Brytanii Theresa May i przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. – Mamy tutaj praktycznie europejskie spotkanie na szczycie – mówi prezydent Światowego Forum Ekonomicznego Borge Brende. Obok setek otwartych i pół otwartych dla publiczności dyskusji po raz pierwszy w Davos będą także imprezy zamknięte. W czasie tych „posiedzeń dyplomatycznych” ma być mowa o ogniskach zapalnych – o Syrii, Korei, Bliskim Wschodzie aż po Róg Afryki.

Ta koncentracja na tematach politycznych to zasługa Borge Brende’a. Były norweski szef dyplomacji został wybrany w jesienią 2017 prezydentem Światowego Forum Ekonomicznego i uważany jest za naturalnego następcę Klausa Schwaba, który założył Forum w 1971 r. i w marcu kończy 80 lat.

Uczestnictwo zastępuje podróże

Forum uważane jest za coroczne spotkanie elity finansowej i politycznej i oferuje także możliwość dyskusji nad problemami globalizacji. Zanieczyszczanie środowiska naturalnego, sprawiedliwość podziału dóbr, niepewne miejsca pracy i przyszłość systemów socjalnych to tematy, które zajmują więcej miejsca w programie tegorocznego Forum. Wśród 3000 uczestników jest wielu naukowców, w tym 12 laureatów nagrody Nobla.

– Istnieje dziś realne niebezpieczeństwo, że nasze globalne systemy załamią się – twierdzi Klaus Schwab. – Ale zmiany nie dzieją się ot, tak sobie. To od nas zależy, jak poprawić stan świata i po to jest właśnie światowe Forum Ekonomiczne – dodaje.

To typowa argumentacja Klausa Szwaba – dzisiejszą sytuację opisuje jako bardzo poważną, nie wspominając o współodpowiedzialności tych, którzy regularnie spotykają się w Davos. Zamiast tego wykorzystuje swoją diagnozę jako argument dla rosnącego znaczenia Forum.

Niektórzy weterani z Davos pierwotne znaczenie tej imprezy opisują inaczej. Wizyta szwajcarskich Alpach to oszczędność czasu i pieniędzy, bo zastępuje wiele miesięcy podróży. Wszyscy, którzy mają coś do powiedzenia, są w tych dniach obecni w tej samej zaśnieżonej szwajcarskiej wiosce.

Obecnie politycy cenią sobie szczególnie to, że nie ma tu wymogu wydawania wspólnego oświadczenia po konferencji, co często związane jest z trudnymi negocjacjami. Mogę po prostu powiedzieć, że wymienili się poglądami. A to, trudno temu zawsze zaprzeczyć, nigdy nie jest niczym złym.

 

 


Adam Mazguła: Prezesie, sam Pan ujawnił, że jesteście „rasą panów”. W ramach defaszyzacji musi Pan rozwiązać PIS

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Panie prezesie, nie jest Pan człowiekiem, któremu można ufać, dlatego radzę Panu ratować swój wizerunek i w ramach defaszyzacji kraju - zdelegalizować PiS. Myślę, że to jedyna droga honoru

 

Panie Prezesie J. Kaczyński,

już nie ma wątpliwości i nie może Pan dłużej kłamać – PiS to faszyzm! Czarno na białym widać zaangażowanie Pańskiej partii w tworzenie nadludzi w Polsce. Sam Pan powiedział, że jesteście „rasą panów”, ludźmi lepszego sortu. Słusznie odwoływał się Pan do hasła „rasa”, bo jest to kwintesencja faszyzmu.

Coś Panu przypomnę. Pamiętam, jak podejmowano inicjatywy społeczne i zbierano pieniądze na odbudowę Zamku Królewskiego. Pamiętam mobilizację społeczną przy budowie Huty Katowice czy tysiąca szkół na tysiąclecie. To były akcje społeczne, zbiórki i inicjatywy, bo nie było innych pieniędzy, poza tymi z budżetu. Pamiętam, jak wszyscy piali z zachwytu, gdy E. Gierek, pojechawszy po pieniądze na Zachód, załatwił przy okazji otwarcie dla nas granic do krajów tzw. demoludów. Wie Pan, dlaczego? Bo wtedy został zburzony następny mur, który zbudowała nam Jałta, oddając nas na dolę i niedolę Sowietów. Wszyscy marzyliśmy o wolności, a to był kolejny do niej krok. Pamięta Pan takie kroki?

Panie J. Kaczyński,

całe pokolenia określił Pan mianem zbrodniarzy i oprawców Polski. Nie ludobójców hitlerowskich, nie sowieckich okupantów, ale patriotów, żołnierzy milicjantów, sędziów, naukowców, dziennikarzy, którzy codziennie walczyli o każdy krok do wolności.

Dzisiaj w szkołach kazał Pan uczyć o sobie, o swoim bracie, o swoim domniemanym bohaterstwie i o mordercach Polaków, którzy dla Pana są bohaterami; jedynej Pańskiej prawdzie, która jest zwyczajnym kłamstwem. Zgromadził Pan wokół siebie zakompleksionych, miernych, dających sobą sterować ludzi, którzy nie pytają o nic, tylko o to, jakie dostaną wpływy i jakie pieniądze za swoją „służbę Panu Kaczyńskiemu”. Na dodatek przekupił Pan Kościół, który uwiarygadnia Pańskie działania.

To wszystko by się udało, ale przeliczył się Pan. Nadal zbyt wielu Polaków pamięta ludobójstwa nazizmu!

Nie może Pan liczyć ani na sukces swojej podłości, zatruwając ludzi kłamstwem, ani na sukces faszystowskiej władzy pod hasłem „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Panie J. Kaczyński,

nie będzie Pan nigdy wielkim człowiekiem, nie zostanie Pan bohaterem, nie zapisze się Pan na kartach historii nawet jako patriota! Już zawsze będzie Pan zakałą narodu, która zrobiła z Polski pole walki wewnętrznej. Naubliżał i skłócił Pan naród, zaszczuwa Pan elity intelektualne i społeczne. Kpi Pan z innych krajów i narodowości. Zostanie Pan wstydem Polski i podmiotem kpin, opowiadanych kawałów i żartów z Pańskich chorych ambicji i oszustw.

Panika w Pańskiej partii jest uzasadniona, bo dopóki ludzie byli przez Pana okłamywani i nie chcieli na ten temat słuchać – było jak zawsze u Was, czyli wszystkiemu są winni komuniści, złodzieje, kanalie, ubecy, ludzie PRL i partie PO, PSL, SLD …

Dzisiaj nie chodzi o ten incydent w lesie z udziałem jakiegoś mało znaczącego stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność”. Tu chodzi o mentalność i świadomość społeczną, którą budujecie w społeczeństwie. Budujecie faszyzm, ale nie chcecie, żeby właśnie tak ten ustrój nazwać. Dzisiaj minimalizujecie problem, władza zwala winy na poprzedników; izolujecie ujawnione dowody, próbujecie się od nich odciąć i wmówić Polakom, że to nie Wy.

Panie J. Kaczyński,

jedyna dla Pana droga – to ogłosić defaszyzację kraju i usunąć Z. Ziobrę, M. Błaszczaka, P. Jakiego, M. Kamińskiego oraz innych Pana mistrzów ukrywania intencji PiS-u. Musi Pan potępić biskupów, którzy modlą się za pomyślność faszystów. Wiem, że trudno będzie odciąć się od ojców Paulinów na Jasnej Górze, ale jak inaczej odzyskać zaufanie społeczne?

Nie życzę Panu szczęścia i skuteczności, dlatego że nie jest Pan człowiekiem, któremu można ufać. Należy Pan do ludzi, od których trzeba się bezwzględnie izolować.

Radzę Panu ratować swój wizerunek i w ramach defaszyzacji kraju – zdelegalizować PiS. Myślę, że to jedyna droga honoru.

P.S.

Tylko w czasie ostatnich sześciu miesięcy na jednym portalu thefad.pl ujawniałem faszystowskie zapędy PiS-u, pisząc dziesięć artykułów, do których linki poniżej załączam:

 

 


„Pitbull. Ostatni pies” nie Vegi lecz Pasikowskiego wkrótce trafi do kin

Do internetu trafił właśnie pierwszy materiał promujący film „Pitbull. Ostatni pies”. Reżyserem i scenarzystą nowego Pitbulla nie jest jednak Patryk Vega, lecz Władysław Pasikowski twórca takich kultowych filmów jak: „Psy” czy „Jack Strong”.

Fot. screen shoot / youtube / „Pitbull. Ostatni pies”

W obsadzie „Pitbull. Ostatni pies” znaleźli się m.in. Marcin Dorociński, Rafał Mohr, Krzysztof Stroiński, Michał Kula, sporą rolę otrzymała Dorota „Doda” Rabczewska.

Fot. screen shoot / youtube / „Pitbull. Ostatni pies”

“Pitbull. Ostatni pies” nie Vegi lecz Pasikowskiego wkrótce trafi do kin

Fot. screen shoot / youtube

W filmie zobaczymy też Adama Woronowicza, Cezarego Pazurę, Mariana Dziędziela, Izę Kuna, Zbigniewa Zamachowskiego i Agnieszkę Kawiorską. Gościnnie zagrali: Katarzyna Nosowska oraz bokserzy – Artur Szpilka i Dereck Chisora.

Fabułą filmu jest dochodzenie prowadzone przez policjantów mające wyjaśnić śmierć Soczka, partnera Majamiego. Aby stawić czoła gangsterom, komendant ściąga do Warszawy doświadczonych policjantów. Zjawia się Despero, Metyl oraz Nielat, zwany obecnie Quantico, który przylatuje prosto z Waszyngtonu. Jednym z zadań Dorocińskiego będzie przeniknięcie do grupy przestępczej pod przykrywką.

Tymczasem w walce o dominację nad miastem, toczonej między gangami z Pruszkowa i Wołomina, pojawia się nowa postać – niejaka Czarna Wdowa…

Pitbull. Ostatni pies - nie Vegi lecz Pasikowskiego wkrótce trafi do kin

„Pitbull. Ostatni pies” jest prawdopodobnie jedną z najgłośniejszych i najbardziej oczekiwanych premier tego roku. Władysław Pasikowski zastąpił Patryka Vegę, który wycofał się z projektu z powodu konfliktu z producentami. Plotki niosą, że prawdopodobnie poszło o Dodę.

Ostatni pies w kinach od 15 marca

 

(df) thefad.pl