Trump kontra były główny strateg Białego Domu Steve Bannon. „Stracił nie tylko swoją pracę ale i rozum”

Po ataku Steve’a Bannona na rodzinę prezydenta Donald Trump nie miał innego wyjścia jak zerwać z nim współpracę. Ma to również poważne polityczne konsekwencje.

Trump kontra były główny strateg Białego Domu Steve Bannon. "Stracił nie tylko swoją pracę ale i rozum"

Fot. Źródło: dw.de

Odpowiedź przyszła szybko i była bezlitosna – „Steve Bannon nie ma nic wspólnego ze mną czy z moją prezydenturą. Gdy został wyrzucony, stracił nie tylko swoją pracę ale i rozum” – napisał w oświadczeniu prezydent USA, który zapowiedział też podjęcie kroków prawnych przeciwko Bannonowi. W ten sposób Donald Trump zareagował na opublikowane fragmenty książki dziennikarza Michaela Wolfa pt. „Fire and fury: Inside the Trump White House”, która ukazać ma się w przyszłym tygodniu.

Autor książki cytuje w niej Bannona, który miał powiedzieć, że kontakty syna prezydenta Donalda Trumpa juniora oraz jego zięcia Jareda Kushnera z Rosjanami w czasie kampanii prezydenckiej 2016 są „zdradą, czymś nie patriotycznym, zupełną głupotą”. Według tych domniemanych, nielegalnych kontaktów jego sztabu wyborczego od miesięcy Trump znajduje się pod silną polityczną presją.

Trump wyklucza ostatecznie człowieka, któremu zawdzięcza swoją prezydenturę. To Bannon swoją prawicowo-populistyczną retoryką nadał rozpędu kulejącej kampanii Trumpa. Magazyn „The Atlantic” nazwał go niedawno „synem Frankensteina”.

Trump zerwał z Bannonem z dwóch powodów. Pierwszy z nich jest natury prywatnej – w opublikowanych fragmentach książki Bannon powiedział m. in., że Ivanka Trump „jest głupia jak łęty fasoli”. A jak wiadomo rodzina jest dla Trumpa czymś świętem.

Jego biografka Gwanda Blair powiedziała w wywiadzie dla DW, że prezydent „tak naprawdę nie ufa nikomu spoza najbliższego kręgu” rodziny. Dla Bannona musiało być jasne, jaki będzie efekt ataku na najbliższych prezydenta.

Drugi powód jest natury politycznej – i dlatego jest o wiele bardziej istotny dla wszystkich spoza najbliższego kręgu rodziny. To sygnał definitywnego zerwania Trumpa ze skrajnie prawicowym skrzydłem Republikanów. Świadczą o tym charakterystyczne słowa na zakończenie oświadczenia Trumpa o „wielu wspaniałych republikańskich kongresmenach i kandydatach, którzy utożsamiają się z agendą Make America Great Again„. Tak jak Trumpowi zależy im na tym, by budować kraj zamiast po prostu wszystko podpalać.

Tym samym Trump staje otwarcie po stronie republikańskiego establishmentu – grupy, której od początku Bannon i on sam wypowiedzieli wojnę.

Ryzykowna decyzja

Iskrą, która spowodowała tę zmianę kursu, mógł być wynik wyborów uzupełniających do Senatu w Alabamie z grudnia, w których Bannon wspierał skrajnie prawicowego republikańskiego kandydata Roya Moore’a.

Efekt jest znany – fotel senatora zdobył w tym południowym stanie po raz pierwszy od 20 lat kandydat Demokratów.

Trump nienawidzi przegrywać, ale przynajmniej umiarkowani Republikanie obarczyli Bannona pełną odpowiedzialnością za tę porażkę.

Teraz Trump, który występował u Republikanów jako radykalny reformator, w zaplanowanych na listopad wyborach do Kongresu opiera się na starych, znienawidzonych przez wielu wyborców, partyjnych elitach. Dopiero wtedy okaże się, czy jest to koncepcja gwarantująca sukces albo czy sympatycy „potwora Frankensteina” ukarzą za to partię.

Trump podjął decyzję. Dla jego partii to ryzykowny ruch. Dla wszystkich, którzy przekonani są, że ten człowiek jako lokator Białego Domu jest historyczną pomyłką, to dobra wiadomość.

 

Redakcja polska

Redakcja polska

 


Król Kamil Stoch panem przestworzy

Po trzecim z rzędu zwycięstwie Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni niemieckie media nie szczędzą komplementów polskiemu zawodnikowi.

Król Kamil Stoch panem przestworzy

Kamil Stoch na najwyższym stopniu podmium w Innsbrucku. Fot. Źródło: dw.de

Komentatorzy w niemieckich mediach z wielkim uznaniem wypowiadają się o doskonałej formie Kamila Stocha, który błyszczy na Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku.

Po zwycięstwie sprawozdawca w publicznej telewizji ZDF mówił o Stochu:

– Król Kamil, jest wszechmocny. To był świetny skok, wielka klasa, Stoch jest panem przestworzy.

Inny komentator ZDF dodawał, że wszyscy muszą uznać, że Stoch jest teraz panem sytuacji. – To niesamowite co Stoch wyrabia.

Komplementów pod adresem polskiego zawodnika nie szczędził też legendarny austriacki skoczek Toni Innauer, który mówił, że „Stoch jest w świetnej formie, fantastycznie skacze. Ma szanse, żeby powtórzyć wyczyn Svena Hannawalda i wygrać wszystkie zawody turnieju”.

Upadek Richarda Freitaga

Niemieckie media sporo uwagi poświęcają upadkowi ich faworyta w turnieju Richarda Freitaga. Niemiecki skoczek oddał w pierwszej serii bardzo daleki skok, ale wywrócił się przy lądowaniu. Freitag, który był najpoważniejszym rywalem Stocha, prawdopodobnie nie wystartuje w ostatnich zawodach turnieju.

Polak w wywiadzie dla ZDF mówił, że jest mu przykro z powodu upadku Freitaga.

– Powinniśmy rywalizować do końca. Ale taki jest sport, i takie rzeczy się zdarzają – mówił.

Kierownictwo niemieckiej kadry skoczków krytykuje tymczasem organizatorów zawodów w Innsbrucku za to, że mimo trudnych warunków, nie zmniejszyli rozbiegu. Ich zdaniem mogłoby to uchronić Freitaga przed upadkiem.

– Po co w takich warunkach skakać tak daleko? – pytał retorycznie szef sportowy niemieckiej kadry skoczków Horst Huettel.

 

 


Katowice za bezcen chcą oddać kościołowi działkę przy ul. Francuskiej

Miasto Katowice może za 1% wartości oddać Archidiecezji Katowickiej działkę o powierzchni ponad 6,5 tys. m kw. przy ul. Francuskiej. Działka położona jest naprzeciwko budynku urzędu miasta, w miejscu, gdzie aktualnie znajduje się niewielki parking.

Katowice za bezcen chcą oddać kościołowi działkę przy ul. Francuskiej

Archikatedra Chrystusa Króla w Katowicach. Fot. wikipedia

Projekt uchwały w tej sprawie jest już gotowy. O losie działki zdecydują radni podczas najbliższej sesji.

Ustawa o gospodarce nieruchomościami umożliwia miastom przekazywanie nieruchomości bez przetargu z 99-procentową bonifikatą na cele sakralne. Tym samym Archidiecezja Katowicka może kupić od miasta działkę za bezcen. Projekt uchwały w tej sprawie jest już gotowy. Teraz miasto musi oszacować cenę.

W przypadku gdy kościół w ciągu 10 lat od daty nabycia wykorzysta teren do innego celu, Archidiecezja będzie musiała zwrócić pełną kwotę udzielonej bonifikaty, czyli 99% oszacowanej ceny nieruchomości.

– Katowice cały czas się rozrastają. Chcemy zaspokoić potrzeby duchowe mieszkańców, którzy też sami się o to upominają – mówi ks. Adam Sekściński, notariusz Kurii Metropolitalnej.

Kościół na razie nie chce zdradzać szczegółów, ale ma tu powstać kaplica.

 

(df) thefad.pl / Źródło: katowice24


Skandal w Niemczech. Za namową kontrowersyjnego naukowca berliński urząd oddawał dzieci pod opiekę pedofilów

Za namową kontrowersyjnego naukowca berliński Jugendamt oddawał w przeszłości dzieci pod opiekę pedofilów. Po latach tygodnik „Der Spiegel” dotarł do ofiar eksperymentu.

Za namową kontrowersyjnego naukowca berliński urząd oddawał dzieci pod opiekę pedofilów

Fot. Źródło: dw.de

Dwaj dorośli mężczyźni, których imiona zmieniono na potrzeby artykułu, po raz pierwszy zdecydowali się opowiedzieć o tym, co przeżyli jako dzieci. W obszernym reportażu opublikowanym w najnowszym wydaniu tygodnika „Der Spiegel” opowiadają o latach wykorzystywania seksualnego, którego doświadczyli jako chłopcy.

Sprawcą był ich prawny opiekun wyznaczony przez berliński Jugendamt – czyli urząd ds. dzieci i młodzieży.

Wiele wskazuje na to, że urząd wiedział o pedofilskich skłonnościach opiekuna. Dlaczego przez lata nie reagował?

Naukowiec usprawiedliwia pedofilię

Historia opisana w „Spieglu” rozegrała się w latach 90-tych, ale pośrednio wiąże się z końcem lat 60-tych. To właśnie wtedy na fali rewolucji seksualnej, w Niemczech uaktywniły się środowiska przekonujące, że „pedofilia nie jest niczym złym”. Jednym z wpływowych działaczy tego ruchu był profesor Helmut Kentler – „ekspert” do spraw pedagogiki socjalnej wykładający m.in. na uniwersytecie w Hanowerze. Otwarcie wzywał on do depenalizacji pedofilii.

Jak czytamy w „Spieglu”, po przenosinach do Berlina Kentler był osobą mającą dobre kontakty z lokalną administracją. Był autorem ekspertyz wykorzystywanych w postępowaniach dotyczących spraw rodzinnych. I to właśnie Kentler pod koniec lat sześćdziesiątych przekonał władze Berlina do uruchomienia eksperymentalnego projektu, w ramach którego dzieci z domów dziecka oddawano pod opiekę także osobom o skłonnościach pedofilskich.

Kentler był autorem podstaw teoretycznych projektu. To on wyszukiwał opiekunów, był też ich doradcą. Kentler miał oddać pod opiekę pedofilów co najmniej trzech chłopców. Później pisał „było dla mnie jasne, że ci mężczyźni robili tak dużo dla swoich podopiecznych, bo utrzymywali z nimi stosunki seksualne”.

Wciąż bez odpowiedzi

Sprawa nie jest nowa. Dziennikarze tygodnika „Der Spiegel”, a także dziennika „die tageszeitung” ujawnili ją już w 2013 roku. W 2016 roku władze Berlina zleciły opracowanie raportu, który miał wyjaśnić tę bulwersującą historię.

„Der Spiegel” pisze, że wciąż nie udało się jednak uzyskać odpowiedzi na kluczowe pytania. Na przykład ile dzieci zostało oddanych pod opiekę pedofilom i kiedy faktycznie zakończono projekt. Nie wyjaśniono też, dlaczego jeszcze w latach dziewięćdziesiątych berliński Jugendamt nie reagował na czytelne sygnały wskazujące, że jeden z rodziców zastępczych Fritz H. mógł wykorzystywać seksualnie swoich podopiecznych. To właśnie ich zwierzenia znalazły się w opublikowanym właśnie reportażu.

Siatka w berlińskim Jugendamcie?

Autorka tekstu Ann-Katrin Mueller ustaliła jednak, że opiekun od lat znał się z profesorem Helmuten Kentlerem, który wielokrotnie wydawał pozytywne opinie na jego temat. Można przypuszczać, że to Kentler używał swoich wpływów w berlińskim Jugendamcie, aby neutralizować niepokojące sygnały dotyczące zachowania opiekuna.

Nasuwa się przypuszczenie, że nawet po zakończeniu eksperymentalnego programu Kentler nieoficjalnie go kontynuował, wspierając siatkę pedofilów wśród opiekunów.

„Der Spiegel” oskarża władze Berlina o brak woli dokładnego wyjaśnienia sprawy. Jak czytamy, wiele akt pozostaje niedostępnych. Wciąż nie zlecono też sporządzenia nowego, obszernego raportu w tej sprawie, co obiecano jeszcze w 2016 roku.

Na wiele pytań być może nigdy nie uda się znaleźć odpowiedzi. Zarówno Helmut Kentler jak i berliński opiekun Fritz H. nie żyją.

 

 

 


Adam Mazguła: Dziś wojsko jest na pokaz – wojsko telewizyjne. „Teraz to dopiero ruskie ścierki zawyją…”

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Dla ministra liczy się jego korzyść i tylko jego, ale nie armii. Promuje więc ludzi, którzy byli zakałami swoich środowisk, a teraz wiernie realizują politykę wazeliny i zemsty na wszystkich za wszystko

 

Zainteresował mnie oficer, który wiele lat temu był ze mną na kursie górskim we Francji. Teraz to Dziekan Korpusu Oficerów Zawodowych Wojsk Lądowych, kpt. Jan Jastrzębski.

Adam Mazguła: Rozkład armii

Foto ze strony FB J. Jastrzębskiego: Pan kapitan w mundurze na pielgrzymce

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie teksty, które publikuje ów kapitan (jest on zresztą z tej samej jednostki, której dowódca biegał za B. Misiewiczem z parasolką). Czytam i oczom nie wierzę. Pod tekstem o umorzeniu postepowania przeciwko B. Misiewiczowi:teraz to dopiero ruskie ścierki zawyją…”, a następnie pochwały wybitnych zasług Misiewicza: „to był dobry duch armii”… i na zakończenie „a teraz wyjcie dalej …”.

Poniżej sprawozdanie z pielgrzymki, stop aborcji i IV zaduszki żołnierzy.

Fot. Źródło: Facebook / Jan Jastrzębski

Fot. Źródło: Facebook / Jan Jastrzębski

Wybaczcie, ale dla mnie – to całkowity upadek moralny oficera. Buta, pochwała łamania honoru żołnierskiego, dno kulturalne i cywilizacyjne. Przykład chrześcijańskiego rycerza nienawiści.

Jeśli taki człowiek pełni dzisiaj funkcję zaufanego przedstawiciela oficerów Wojsk Lądowych, to jak wyglądają oficerowie, których on reprezentuje?

Myślę, że to jaskrawy przykład upadku wartości, jakie chcielibyśmy przypisywać żołnierzom. Nie dzieje się dobrze z kadrami w rozbrajającej się armii.

Minister świadomie nie wyznacza żołnierzy na wakujące stanowiska. Całymi miesiącami ktoś pełni obowiązki zastępczo. Dlaczego? Zastanawia się, kto bardziej mu się przyda i gdzie. Jeśli już kogoś wyznaczy, to wszyscy obserwujemy, że te jego wybory są nielogiczne i krzywdzące ludzi uczciwie służących w wojsku. Jednak o czyj interes tu chodzi. Dla ministra liczy się jego korzyść i tylko jego, ale nie armii. Promuje więc ludzi, którzy byli zakałami swoich środowisk, a teraz wiernie realizują politykę wazeliny i zemsty na wszystkich za wszystko.

Codzienne MON-owskie konferencje prasowe i wystąpienia publiczne odlota smoleńskiego informują o tym, jak to pięknie jest w armii, ilu to nowych żołnierzy przybyło, ileż planów, pomysłów i zakupów dla wojska… Tymczasem nic takiego nie ma miejsca.

Codzienne kłamstwa są w rzeczywistości zasłoną dymną nad niszczeniem Wojska Polskiego. Wojsko trzyma jeszcze standardy tylko dzięki odpowiedzialności i zaangażowaniu niezwykle patriotycznej części kadry dowódczej, która nie ujawnia swoich ocen ani zdania na temat mściwego bałaganiarza, którego PiS uczynił ministrem.

Bałagan w MON zaczyna się od braku jasnego podziału kompetencji i przyjęcia zadziwiających priorytetów dla wojska, gdzie najważniejsze są Wojska Obrony Terytorialnej, bo to wojsko ministra, jemu bezpośrednio podporządkowane.

Dlatego priorytety kadrowe oraz wyposażenie, wykorzystanie bazy szkoleniowej i magazynowej „niedzielnego wojska” sprawiają, że wojska operacyjne, podległe dowództwu wojskowemu, są usługowe w stosunku do WOT. Ta kuriozalna sytuacja spowodowana jest też odmiennością zadań. WOT może wykonywać polecenia o charakterze porządkowym, donosicielskim, interwencyjnym w sytuacjach kryzysowych, w stosunku do naszych obywateli, a wojska operacyjne mogą być użyte tylko w stosunku do wroga zewnętrznego.

Tak naprawdę – wroga zewnętrznego nie widać, poza urojeniami Ministra Wojny z Narodem, który podgrzewa nastroje społeczne dla podtrzymania własnej aktywności i dla kierowania do jego dyspozycji niezwykle wysokich środków finansowych.

Dlatego WOT jest dzisiaj ważniejszy nie tylko dla A. Macierewicza, ale i dla PiS-u, bo może być pomocny tej partii przy umacnianiu jej dyktatury. Obecnie wojska operacyjne są dużo mniej potrzebne partii rządzącej. Może jedynie dla prestiżu międzynarodowego i pozycji w NATO.

Trudno ocenić, na ile poważne są zapowiedzi walki o chrześcijańską Europę i jakie środki są planowane do użycia, chociaż na razie wydają się one dalekie i niemożliwe. Jednak dwa lata temu – też wiele spraw wydawało się nam niemożliwych, a okazało się inaczej.

Jeśli sprzęt i wyposażenie zostało jednak jakimś cudem zakupione, to trafia do niedzielnego WOT-u. Doszło do tego, że żołnierze jeżdżą na misje zagraniczne w starych mundurach, niedoposażeni, a organizacja każdej misji – to nowe wyzwanie, a nie ciągłość działań. Wszystko to dzieje się w czasach, w których podobno wydajemy rekordowe kwoty na armię.

Bałagan organizacyjny jest na wszystkich poziomach. Wojsko, dla którego rozkaz jest jedynym nakazem, zmienia radykalnie standardy. Każdy telefon od PiS-owskich przedstawicieli rasy panów jest ważniejszy od rozkazu. Dochodzi do tego, że nawet tzw. zapasy wojenne nie są święte. Kiedyś – do użycia w sytuacjach nadzwyczajnych, tylko na pisemny rozkaz szefa Sztabu Generalnego WP, a dziś – wystarczy telefon polityka PiS-u.

Rozkład armii postępuje w tempie zastraszającym. Cierpi na tym nie tylko stan jej gotowości bojowej, ale przede wszystkim zdolność do wykonywania jakichkolwiek zadań bojowych. Dziś wojsko jest na pokaz. Ot, takie wojsko dla wizerunku ministra – telewizyjne.

Do miana tragedii pretenduje także rzecz podstawowej wagi w każdej armii – niskiego stanu morale, jakiego nie było w wojsku polskim od czasów odzyskania przez nas niepodległości.

Na szczęście są też w polskim wojsku podoficerowie, oficerowie i generałowie, dla których kłamstwo smoleńskie to nie religia, tylko po prostu kłamstwo. Zdrajca, to znaczy zdrajca, a czarne jest czarne. Mam nadzieję, że zostanie ich na tyle wielu, by mogli już niedługo oczyścić szeregi z tej masy prostactwa, ciemnoty, zakłamania i braku honoru.

Zbliża się setna rocznica odzyskania niepodległości. Prezydent namawia wszystkich do świętowania. Oby był to moment ponownego odzyskania wojska dla Polski i powodów do radości.

 

Adam Mazguła

 


Adam Mazguła: Bałagan ogranicza rozmiary prowokacji PiS

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Awansowani karierowicze i pupilki, najczęściej nieudacznicy i dotychczasowe zakały środowisk, nie przebierają w środkach, aby przypodobać się przełożonym i nie zważają na prawo czy regulaminy

 

Ostatnio przepowiadałem, że PiS szykuje duże prowokacje w stosunku do opozycji, bo prezes drabinkowy zapowiedział, że „trzeba z tym skończyć”.

Policja polityczna i SB (służby Błaszczaka) przygotowane, WOT, jak donosi gen. Kukuła, ma już 8 tys. politycznych żołnierzy A. Macierewicza, Z. Ziobro ma już swoje sądy, M. Kamiński ze swoimi służbami opanował listy opozycyjnych działaczy i tylko potrzeba pretekstu, żeby ruszyć do walki ten cały potencjał, jak przykazał prezes.

Dlaczego obecne prowokacje PiS-u dotyczą tylko ochroniarzy protestujących opozycjonistów, pod pretekstem ubliżania dziennikarce czy napadów na drzwi biur poselskich – dokładnie nie wiadomo. Może chodzi o to, by doprowadzać do konfrontacji planowo, potęgując domniemane zagrożenie i wykorzystywać ten czas do szczucia propagandowego na „wrogów ojczyzny”, co niewątpliwie dzieje się dzisiaj.

Według mojej opinii, powodem równie ważnym jest bałagan organizacyjny na wszelkich możliwych szczeblach władzy. To typowy stan dla PiS-u, tak jak i dla każdej władzy, gdzie podejmowane są decyzje bez uzasadnienia i jasno sprecyzowanych wyjaśnień i wytycznych. Prezes i tych kilka osób dopuszczonych do najważniejszych decyzji są tak dalecy od dołów partyjnych, że z nimi nie rozmawiają, a tylko komunikują się za pomocą telewizyjnej propagandy i kościelnych kazań w niedziele. Jednak takie działania nie wystarczą, jeśli zadanie jest konkretne.

Widać to dokładnie na przykładzie miesięcznic drabiniastych, kiedy władza, ze strachem w oczach, organizuje pokaz głupoty, myśląc, że to pokaz siły. Tysiące policjantów, zatrudnionych w charakterze ochroniarzy kłamstwa i zaplanowanej agresji w stosunku do opozycji, ma powoli dość.

Nikt się nie liczy z policjantami, bo władza ma ich na wyłączność, a oni, jak im się każe, wykonują posłusznie każde polecenie. Awansowani karierowicze i pupilki, najczęściej nieudacznicy i dotychczasowe zakały środowisk, nie przebierają w środkach, aby przypodobać się przełożonym i nie zważają na prawo czy regulaminy.

Tak samo jest w wojsku. Bałagan sięga wszystkich poziomów organizacyjnych. Wojsko, które rozkazem stoi, przyjmuje niezliczone ilości ważniejszych zadań telefonicznych od PIS-owskich dygnitarzy i tylko zorientowani w tych układach politycznych są w stanie manewrować decyzjami. Dlatego potrzebni są polityczni protektorzy każdego decydenta wojskowego, którzy po linii partyjnej zweryfikują, co tak naprawdę jest potrzebne najwyższemu.

Buntują się sędziowie, protestują lekarze, niektórzy dziennikarze i artyści. Burzą się środowiska naukowe. Wszyscy jednak dalecy są od używania jakiejkolwiek przemocy.

Jednak prowokacji będzie coraz więcej. Możliwe, że ci siejący wiatr powinni spodziewać się burzy ze strony ludzi, którzy tracą cierpliwość, a ich poziom frustracji zaczyna już być nie do powstrzymania. Dlatego również tak trudno zmienić ministrów bałaganu, bo kto by się w tym całym zamieszaniu połapał przed ostateczną rozgrywką zarządzoną przez prezesa.

Tylko, charakterystyczny dla tej partii, bałagan i obawa przed kompromitacją wykonawców złych decyzji, powstrzymuje władzę od rozprawy z opozycją, ale czy na stałe – zobaczymy.

 

Adam Mazguła

 


Co nas czeka w 2018 roku? Przepowiednie posłanki Pawłowicz

No i rozpoczął się rok 2018 – z tej okazji Krystyna Pawłowicz postanowiła podzielić się na Facbooku swoją wizją przyszłości Polski na rozpoczynający się właśnie rok.

Co nas czeka w 2018 roku? Przepowiednie posłanki Pawłowicz

„Rok agresywnego grilowania Polski”

W ocenie posłanki PiS rok 2018 będzie rokiem „agresywnego grilowania Polski, szkodzenia jej, karania I sankcji.”

„Ostatecznie rozwiązać kwestię polską”

Jej zdaniem „opozycja z pomocą zagranicy planują „ostatecznie rozwiązać kwestię polską” (…) „tak, by by na 100-lecie odzyskania przez nas niepodległego (…) lewacy i marksiści, targowicka opozycja i im podobni mogli Polskę ostatecznie osłabić na tyle, by w 2019 r., roku wyborów parlamentarnych móc przekierować irytację Polaków przeciw swym patriotycznym, polskim władzom.”

„Lewacko-liberalna UE planuje Polskę pokonać”

Krystyna Pawłowicz przewiduje, że „Lewacko-liberalna UE, a zwłaszcza Niemcy, Francja i pijacy z Luksemburga, z inspiracji polskiej targowicy, tj totalnej opozycji (…) finansowani przez zewnętrzny biznes pozbawiony możliwości dalszego, bezkarnego łupienia Polski i polskich pracowników – planują Polskę znowu pokonać.”

Zrobić wszystko by Polski nie stracić

Na koniec swoich pesymistycznych wizji, Pawłowicz apeluje do Polaków, aby w 2018 roku wspólnie „te wszystkie zagrożenia odpierać.”

Na 100-lecie odzyskania naszej państwowej niepodległości, musimy znowu razem robić wszystko,by naszej Polski znowu,przy zdradzie części polskich obywateli – nie stracić.

Na 100-lecie odzyskania naszej niepodległości, nie zróbmy z niej prezentu Niemcom i Rosji. – apeluje posłanka

 

(df) thefad.pl

 


Nazwiska gwałcicieli i pedofilów są od dziś w pełni jawne i dostępne w internecie

Od 1 stycznia 2018 roku Ministerstwo Sprawiedliwości ujawnia nazwiska i inne dane najgroźniejszych gwałcicieli i pedofilów. Informacje te zostały zamieszczone w internecie, w ogólnodostępnej części Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

Nazwiska gwałcicieli i pedofilów są od dziś w pełni jawne i dostępne w internecie

Rejestr jest dostępny na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości. Składa się z dwóch części: ogólnodostępnej (Rejestr publiczny) i z dostępem ograniczonym, z którego mogą korzystać przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W bazie dostępne są zdjęcia, dane osobowe oraz aktualne miejsce zamieszkania groźnych przestępców.

W części ogólnodostępnej znalazły się imiona i nazwiska oraz fotografie 768 osób. To głównie pedofile, którzy dopuścili się gwałtów na dzieciach poniżej 15 roku życia i sprawcy gwałtów popełnionych ze szczególnym okrucieństwem.

Rejestr publiczny jest w całości jawny i bezpłatnie dostępny w internecie >>>TUTAJ.

(df) thefad.pl / Źródło: ms.gov.pl


Maria Nurowska: „KAŻDA CHWILA SPRZYJA BOHATERSTWU”

Maria Nurowska

Maria Nurowska

Musimy się zorganizować, to ostatni moment, niestety, kiedy zwracam się do znanych osób słyszę: Będę z wami duchem, Duch tu jest najmniej potrzebny

 

POETA NAPISAŁ – „KAŻDA CHWILA SPRZYJA BOHATERSTWU”

I taka chwila nadeszła, ten rok może przesądzić o losach Polski i nas samych. Niestety, nie wszyscy to widzą. Wielu wyładowuje swój gniew w postach na FB, ale stek wulgaryzmów nie wniesie niczego, co mogloby ochronić nas przed klęską, która stoi za drzwiami. Jeśli PiS zdobędzie samorządy, odsunie ludzi, którzy są prawdziwymi patriotami, jak prezydenci Poznania, Gdańska, Gdyni, Słupska… zawłaszczy nasz kraj do końca.

Opozycja nie istnieje, zamiast się zjednoczyć walczą między sobą o władzę, której nie mają. Lubnauer prowadzi Nowoczesną do klęski, sądzę, że będzie się próbowała dogadać z SLD, ale to nie jest dobry pomysł, może stracić resztę elektoratu, co do Schetyny, szkoda słów.

Zostaliśmy sami i jeśli się nie zorganizujemy PiS będzie rządził wiecznie, jak to zapowiada.

Ruch obywatelski nie ma prawdziwego przywódcy, KOD ledwo dycha, Frasyniuk zawiódł na całej linii, na własne życzenie stracił charyzmę. Musi przyjść ktoś nowy!

Kultura Niepodległa, też poległa, nie widać żadnych działań.

Ja przynajmniej przygotowuję korespondencyjnie do matury z polskiego grupkę uczniów. Ostatnio doszło kilku. Mam satysfakcję, bo są inteligentni, zdolni. Ostatnio przerabiamy Gombrowicza. Jestem naprawdę zbudowana, jak oni go odczytują.

Ale to o wiele za mało, PiS chce wychować na swoją modłę nowe pokolenie, co jest chyba najbardziej tragiczne w tej sytuacji. Gospodarkę można odbudować, stosunki z innymi krajami takoż ale skrzywionych młodych mózgów niestety nie.

Musimy się zorganizować, to ostatni moment, niestety, kiedy zwracam się do znanych osób słyszę: Będę z wami duchem, Duch tu jest najmniej potrzebny.

Możliwe, że zostanę współczesną Siłaczką, ale przynajmniej próbuję coś robić.

 

Maria Nurowska
pisarka

 


Roman Giertych: Ujawniam list Macierewicza do premiera

Roman Giertych

Roman Giertych

Jest to projekt listu przygotowany przez zaufanego doradcę dobrej zmiany, czyli mnie. Projekt ten powstał w odpowiedzi na pytanie co powinien zrobić Antoni Macierewicz, aby wyjaśnić dlaczego nie ujawnia nagranego momentu wybuchu, który rzekomo jest na taśmach z kokpitu TU-154

Szanowny Panie Premierze!

Wchodzimy w nowy 2018 rok. Przez lata obiecywałem, że przedstawię dowody na zamach smoleński. Ostatnią obietnicę złożyłem dwa miesiące temu podczas przedstawiania informacji o rzekomo „nagranym momencie wybuchu”. Dłużej nie mogę już żyć z poczuciem świństwa jakie wyrządziłem i z tego powodu składam dymisję z wszystkich funkcji oraz składam mandat poselski.

Z pełną świadomością lżyłem przeciwników politycznych oskarżając ich o zamordowanie Prezydenta RP i pozostałych 95 pasażerów Tu-154.

Mając pełnię władzy i dostęp do wszystkich materiałów postępowań nie znalazłem śladu dowodu na głoszoną tezę o zamachu. Nie znalazłem również śladu dowodu na wygłoszone przez mnie kłamstwo o dobijaniu rannych pasażerów.

Nie znalazłem dowodów na trotyl, bombę termobaryczną, sztuczną mgłę, hel, elektromagnesy i wszystkie inne teorie, które głosiłem jakby były prawdą.

Mimo tego, że już co najmniej od dwóch lat wiem, że nie było żadnego zamachu łgałem dalej mówiąc o „nagranym momencie wybuchu” oraz o eksperymencie WAT, który potwierdzał zamach.

Przepraszam w pierwszej kolejności Rodziny Ofiar za to, że zachowałem się podle i niegodziwie rozdrapując im rany i nie pozwalając na zamknięcie żałoby. Szczególnie przepraszam dzieci ofiar, którym opowiadając publicznie kłamstwa o tym wypadku raniłem serca i zatruwałem umysły.

Przepraszam Polaków za podzielenie ich na tych, którzy wierzyli w moje łgarstwa i tych, którzy słusznie nie dawali mi wiary.

Przepraszam wszystkich, którzy zostali oszukani przeze mnie i uwierzyli, że jedni Polacy zamordowali drugich i którzy z tego powodu dali mi się skłonić do nienawiści.

 

Antoni Macierewicz