Jak powiedzieć Wesoły Świąt w różnych językach europejskich?
Życzenia to nieodłączny element Świąt, zatem gdy mamy znajomych, którzy mieszkają w różnych krajach Europy, niezależnie od tego, czy wysyłamy tradycyjne kartki, SMS-y, maile czy składamy życzenia osobiście, miłym gestem będzie złożenie ich w ojczystym języku. Jak to zrobić?
Jakub Marian 28-letni czeski lingwista, matematyk i artysta przygotował ciekawą infografikę i naniósł na mapie Europy życzenia Wesołych Świat różnych języka europejskich. I tak, Anglicy życzą sobie „Merry Christmas”, Francuzi „Joyeux Noel”, Niemcy „Fröhliche Weihnachten”, Hiszpanie „Feliz Navidad” a nasi południowi sąsiedzi: „Veselé Vánoce”.
(df) thefad.pl /Źródło: jakubmarian.com
Aż 5 tysięcy kalorii zjadamy podczas Wigilii
Karp smażony i w galarecie, pierogi, kluski z makiem, śledzie, barszcz, krokiety… aż 12 potraw i każdej z nich trzeba spróbować. Wigilia to jedna z najbardziej sytych kolacji w roku. Tego dnia potrafimy zjeść między 3,5 tysiąca a 5 tysięcy kalorii. Dlatego zanim zasiądziemy z rodziną do stołu warto się do tego przygotować.

Fot. Internet
– Proponuje żeby już kilka dni wcześniej zadbać o swój organizm i raczej wybierać produkty lekkostrawne, delikatne np. gotowane. Proponuję również abyśmy w tym czasie zrezygnowali z węglowodanów prostych, zrezygnowali na przykład ze słodyczy – mówi newsrm.tv Monika Honory, specjalistka ds. żywienia oraz autorka nowatorskiej diety.
Sama wigilia to bardzo szczególny dla nas czas. Niektórzy przygotowania do niej zaczynają kilka tygodni wcześniej. Często całe rodziny wspólnie gotują wigilijne potrawy. Próbowanie wszystkich 12 potraw jest w naszej tradycji i dlatego w wigilie warto także zwrócić uwagę także na to co się je przez cały dzień.
– Proponuję abyśmy wybierali rzeczy delikatne, takie które nie będą zbytnio obciążały naszego organizmu. Siadając do kolacji wigilijnej ważne jest, żeby nie być głodnym. Wtedy będziemy mogli spróbować wszystkiego co jest na stole wigilijnym, ale właśnie spróbować a nie tym się najadać – radzi Monika Honory.
Co w kolejne dni?
– Natomiast kolejne dni zaraz po wigilii to czas, w którym musimy wspomóc nasz organizm. Tak jak przed wigilią wybierajmy raczej takie rzeczy, które go nie będą obciążały – wyjaśnia Monika Honory. – Nie zapominajmy również o tym żeby odpowiednio nawodnić organizm, oraz o tym co jest dla nas bardzo ważne o delikatnej chociażby aktywności fizycznej, więc gorąco zachęcam do spacerów.
newsrm.tv
Komentarz prasy zachodzniej: Plan Kaczyńskiego – polexit
Pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy Polska z beneficjenta zamieni się w płatnika. Krótko przed tym Kaczyński chce wyprowadzić Polskę z UE, a winę zwalić na innych – pisze „Die Tageszeitung”.
„Polacy lubią superlatywy: chcą być pierwszymi, największymi, najlepszymi” – zauważa na wstępie komentarza w „Die Tageszeitung” (TAZ) Gabriele Lesser.
„Teraz Polska ponownie znalazła się na górze, ale nie ma powodu do radości. Większość odczuwa nie dumę, tylko wstyd” – stwierdza Lesser, komentując wszczęcie przez Komisję Europejską postępowania wobec Polski o naruszenie unijnych przepisów.
„Ten dzień przejdzie do historii”, bo postępowanie takie ma miejsce po raz pierwszy w historii Wspólnoty. Polacy, którzy „mają tak wielkie ambicje”, stoją teraz pod pręgierzem – czytamy w TAZ. Komentatorka stwierdza za Donaldem Tuskiem, że to „smutny dzień”, nie tylko dla Polski, ale i innych krajów Unii Europejskiej.
Im więcej sporów, tym lepiej
A polski „rząd narodowych populistów” cieszy się, bo „świadomie doprowadził do tej katastrofy” – stwierdza niemiecki dziennik. Kaczyński nie chce bowiem kompromisów i porozumienia z partnerami. „Wprost przeciwnie: im więcej sporów, tym lepiej. (…) W Polsce funkcjonuje to doskonale: opozycja jest skłócona, społeczeństwo obywatelskie bezradne”, a od dwóch lat prezydent, premier i ministrowie atakują UE.
Cel Kaczyńskiego: polexit
„Celem PiS jest polexit” – pisze dziennik. „Rozwój gospodarczy w Polsce jest tak dobry, że pozostaje tylko kwestią czasu, kiedy Polska z beneficjenta zamieni się w płatnika. Krótko przed tym Kaczyński chce wyprowadzić Polskę z UE, winę zwalić na Brukselę i inne kraje członkowskie. Dlatego spór z UE, procesy i kary są przez PiS „mile widziane” – to „skuteczny sposób na wywołanie antyeuropejskich nastrojów w społeczeństwie” – uważa TAZ.
Maria Nurowska: List do sędziego Igora Tulei

Maria Nurowska
Rządzącym udało się zastraszyć obywateli, wielu z nich boi się przyznawać do swoich przekonań
PAN SĘDZIA
IGOR TULEYA
Szanowny Panie Sędzio,
jako że jestem pisarką, chciałabym złożyć Panu pisemnie wyrazy mojego najgłębszego podziwu.
W tym czasie, kiedy nasza wspólna Ojczyzna przechodzi trudne chwile, kiedy odbiera się nam tak trudno wywalczoną wolność, kiedy deptana jest Konstytucja, Pańska odwaga nabiera szczególnego znaczenia.
W państwie policyjnym, jakim staje się Polska, ludzi niewygodnych może spotkać wszystko, włącznie ze śmiercią.
Rządzącym udało się zastraszyć obywateli, wielu z nich boi się przyznawać do swoich przekonań (wiem to z listów czytelników). W sytuacji, gdy senat właśnie wprowadził haniebne zmiany w ordynacji wyborczej, ulice są puste. Protestuje niewielka garstka…
Młodzi ludzie, którzy nie pamiętają PRL-u nie zdają sobie sprawy, w jak niebezpiecznej sytuacji znaleźliśmy się my wszycy.
PiS roztrwania kapitał, jaki udało się nam zgromadzić po 1989 roku. Nasza Ojczyzna była szanowana i podziwiana, teraz staje się pośmiewiskiem świata.
Z wyrazami szacunku
Maria Nurowska
Kierunek polexit? Zadecydują wybory w 2019r. Jeśli Polska nie chce stosować się do unijnego prawa, to musi opuścić UE
Po brexicie Unia Europejska może niebawem doświadczyć kolejnej tragedii. Czy tak będzie, pokażą wybory w 2019 r. – uważa Sueddeutsche Zeitung.
Zmienne stosunki Polski z Unią Europejską osiągnęły krytyczny punkt – stwierdza opiniotwórczy niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung” (SZ). „Procedura sankcjonowania to wyraz nie tylko niezadowolenia Komisji Europejskiej i większości w Radzie z powodu stopniowego niszczenia państwa prawa w Polsce. Z polskiego punktu widzenia sprawa ta potwierdza stare przypuszczenia: ta Unia ma niewiele wspólnego z wyobrażeniami większości Polaków odnośnie do ich państwa, jego instytucji, kultury i tożsamości” – pisze SZ.
Ambiwalentny stosunek do UE
Autor artykułu Stefan Kornelius wyjaśnia, na czym polega ambiwalentny stosunek Polaków do UE. Zdecydowana większość chce pozostać w Unii, głównie ze względu na korzyści dla gospodarki i hojne dotacje – pisze. Wzrost gospodarczy Polska zawdzięcza przede wszystkim swojej podwójnej roli – jako beneficjenta i obszaru niskich płac. „Jednocześnie polscy przywódcy życzą sobie ekonomicznej emancypacji, która uniezależni kraj od Niemiec” – czytamy. W jaki sposób? Zdaniem gazety PiS od lat już rozwija własną filozofię państwa, która przewiduje cofnięcie ustalonego w unijnych traktatach modelu zachodniej demokracji. Spór o charakter państwa prawa to tylko jeden z przykładów „deeuropeizacji” Polski. Inne to m.in. stosunek do migrantów, mediów, ojczyzny i narodu.
Wybory za dwa lata
Duże znaczenie będą miały wybory w 2019 r. – uważa niemiecki dziennik, który przypuszcza, że Polska będzie tak podzielona jak Wielka Brytania przed brexitem. „Konfrontacja między Warszawą a Brukselą zmierza w tym samym kierunku” – stwierdza SZ i wyjaśnia, że jeżeli większość członków UE stwierdzi, że Polska naruszyła traktaty unijne, poniesie konsekwencje: pozbawienie prawa głosu lub blokada Węgier, ucięcie unijnych dotacji lub inne sztuczki z budżetem. „Wszystko to nie może odwrócić uwagi od faktycznego problemu, że Polska pod rządami PiS odrzuca UE” – pisze SZ.
Jeśli większość w Polsce nie chce już stosować się do unijnego prawa, to kraj musi opuścić UE. Zadecydują o tym wybory w 2019 r. Po brexicie UE może wkrótce doświadczyć swojej kolejnej wielkiej tragedii – kończy monachijska gazeta.
Kawa parzona czy rozpuszczalna – wady oraz zalety
Jedno z podstawowych pytań zadawanych wśród kawoszy w celu uzyskania informacji na temat tego, co sobie życzą do picia, to słynne kawa parzona czy kawa rozpuszczalna. Odpowiedź oczywiście brzmi, że parzona, rozpuszczalna lub obojętnie. Czy właściwie się one różnią, że wybór jednej lub drugiej kawy stanowi tak ważną kwestię. Poznajmy kawę parzoną oraz rozpuszczalną.
Kawa popularnym napojem
Wiele osób nie wyobraża sobie życia bez kawy. Co więcej, chyba wszystkie osoby, nawet jeśli jej nie piją, nie wyobrażają sobie, że życie może przebiegać bez kawy. Przecież większość z nas pije ją o poranku, a niektórzy wręcz nie ruszyliby naprzód bez kilku łyków tak zwanej małej czarnej. Otóż kawa pobudza, niestety co za tym idzie, prowadzi do uzależnień, a powoduje to zawarta w niej kofeina.
Kawa czy herbata, czyli między kofeiną a teiną
Alternatywną dla kawy okazuje się inny najpopularniejszy napój na Ziemi, a mianowicie herbata. Wszystko przez to, iż o ile w kawie kryje się kofeina, o tyle w herbacie kryje się teina. Co ciekawe, tak naprawdę kofeina i teina stanowią tę samą, organiczną substancję, a ich inna nazwa wynika jedynie z ich innych źródeł występowania. Teina okazuje się jednak mniej groźna niż kofeina, bo co prawda słabiej się wchłania i dodaje mniej energii, aczkolwiek aż tak nie uzależnia.
Wpływ kawy oraz herbaty na magnez
Magnez to jeden z najważniejszych pierwiastków, wielu naukowców uważa wręcz, że najważniejszy dla naszego funkcjonowania psychicznego i fizycznego. Niestety łatwo doprowadzić do jego niedoboru, a trudno do odpowiedniego stężenia w organizmie, czy tym bardziej do jego nadmiaru. Czynnikiem, który sprawia, iż magnez wypłukuje się z naszych komórek, okazuje się między innymi kawa oraz herbata. Właśnie dlatego każdy, kto spożywa te napoje w sporych ilościach, powinien suplementować magnez przez odpowiednią dietę.
Kawa parzona oraz kawa rozpuszczalna
Każda kawa pochodzi z nasion rośliny nazywanej kawowcem. Jedna, określana arabicą, czyli kawą arabską, pochodzi z kawowca arabskiego, a druga, określana robustą, czyli kawą kongijską, pochodzi z kawowca kongijskiego. Nie zmienia to tego, iż występuje ona pod dwoma postaciami – parzonej lub rozpuszczalnej.
Kawa parzona
Kawa parzona to taka, która się nie rozpuszcza. Można ją przygotowywać ze sproszkowanych ziaren, które osiadają po zaparzeniu na dnie szklanki, a można też z pełnych ziaren, które się mieli a następnie zaparza w ekspresie i wlewa do szklanki jako klarowny napój. Uchodzi za lepszą. Odznacza się mocniejszym aromatem i smakiem. To po prostu kawa naturalna. Posiada więcej kofeiny. To sprawia, iż bardziej podrażnia przewód pokarmowy i wypłukuje magnez.
Kawa rozpuszczalna
Kawa rozpuszczalna to taka, która się rozpuszcza. Przygotowuje się ją zalewając wrzątkiem. Uchodzi za gorszą. Odznacza się słabszym aromatem i smakiem. To kawa, która przechodzi przez wiele procesów. Posiada mniej kofeiny. Niestety posiada różne niepożądane substancje, na przykład uczulające, takie jak nikiel.
Artykuł przygotowano we współpracy z kawaczyherbata24.pl
Ryszard Petru: Od wyjścia z Unii, dzieli nas mniej niż nam się wydaje

Ryszard Petru
Za jakiś czas propaganda antyunijna zacznie działać. Coraz więcej Polaków uwierzy, że kłopoty Polski są winą Brukseli, a nie efektem naszych własnych wyborów
Od wyjścia z Unii dzieli nas mniej niż większości z nas się wydaje.
„Wzięliśmy już co było do wzięcia, więcej nie będzie i czas wypierdzielać, skoro nam ułatwiają.” Ten cytat Rafała Ziemkiewicza trafia w sedno sposobu myślenia władzy i jej popleczników.
Jeżeli zlekceważymy antyunijną retorykę rządu i rządowych mediów, jeżeli nie powstrzymamy pisowskich działań wpędzających Polskę w międzynarodową izolację, to Unia nie będzie musiała nas wcale wyrzucać.
Wyjdziemy z niej sami, na własne życzenie.
Za jakiś czas propaganda antyunijna zacznie działać. Coraz więcej Polaków uwierzy, że kłopoty Polski są winą Brukseli, a nie efektem naszych własnych wyborów. Liczba przeciwników obecności Polski w Unii zacznie wzrastać.
Wtedy rząd ogłosi referendum i będziemy mieli POLEXIT.
Ten proces nie wydarzy się jutro. Zajmie kilka lat. Ale w tym nieodwracalnie straconym dla nas czasie Europa dokona silniejszej integracji, kolejne państwa członkowskie przyjmą walutę euro i ruszą do przodu.
A my?
Gdy już opadnie antyunijna gorączka, obudzimy się z przysłowiową ręką w nocniku, po pas w drogim, trującym nas węglu i z wielkim zdziwieniem, że na polskiej granicy znowu stoją szlabany.
Uruchamiając art. 7 Traktatu UE nasi europejscy partnerzy wysyłają jasny sygnał: bez przestrzegania praworządności i reguł, do których zobowiazaliśmy się wchodząc do Unii, może nie być funduszy, ani wspólnego rynku. To uderzy w każdego Polaka.
Opozycja ma przed sobą wielkie zadanie, z którego rozliczą nas wyborcy i historia.
Odłożyć na bok ambicję i rywalizację o prymat nad innymi.
Pokonać w kolejnych wyborach władzę, która świadomie i konsekwentnie niszczy Polskę. I zrobić to wspólnie – w duchu europejskiej jedności i odpowiedzialności za nasz kraj.
Wiem, że to jest możliwe i deklaruję, że temu podporządkuję przyszłoroczne działania.
Prasa zachodnia ocenia postępowanie KE wobec Polski: Przypadek Polski to sygnał ostrzegawczy
„Właściwa decyzja” – tak o wszczęciu przez KE postępowania wobec Polski pisze dziennik „Frankfurfer Allgemeine Zeitung”.
Polskę i Rumunię łączy podobna retoryka: na krytykę odpowiadają nacjonalistycznymi argumentami.
„Frankfurfer Allgemeine Zeitung” (FAZ) zaczyna swój komentarz od stwierdzenia, że partie rządzące w Polsce i Rumunii dosyć się od siebie różnią.
PiS, który chce „wykorzenić ostatnie resztki komunistycznej dyktatury”, nie jest skorumpowany. Inaczej w Bukareszcie, gdzie u władzy są kliki z czasów komunistycznej nomenklatury, które „napychają sobie kieszenie”.
Obie partie łączy jednak ten sam stosunek do niezawisłego sądownictwa. „Ten kluczowy element demokratycznego państwa konstytucyjnego jest im solą w oku” – stwierdza Reinhard Veser. Jednym przeszkadza w parciu do władzy, drugim utrudnia prywatny biznes – pisze autor. Dodaje, że obie partie rządzące w Polsce i Rumunii łączy jeszcze podobna retoryka: na krytykę z UE odpowiadają nacjonalistycznymi argumentami.
UE nie może milczeć
„UE nie może milczeć, gdy państwa członkowskie niszczą fundamenty Wspólnoty” – pisze FAZ. Według dziennika „to dobrze”, że Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce.
„Nie powinna się wahać, podjąć podobne działania przeciwko rządowi w Rumunii”, nawet jeśli nie dojdzie do pozbawienia kraju prawa głosu w Radzie Europejskiej – stwierdza FAZ. Wymaganą jednomyślność zablokują bowiem Węgry – co od dawna zapowiada rząd Orbana.
Kruche demokracje
Węgry, Polska i Rumunia należą do grupy nowych państw członkowskich UE – przypomina komentator FAZ. „Ich rozwój ma też coś wspólnego z trudnościami przejścia od dyktatury do demokracji, od gospodarki planowej do rynkowej. Byłoby jednak błędem widzieć w tym tylko problem wschodniej części UE” – czytamy w FAZ.
„Przede wszystkim przypadek Polski musi być sygnałem ostrzegawczym, jak kruche są demokracje. Pokazuje, jak szybko można osłabić instytucje, które wydają się stabilne, jeśli większość (która de facto reprezentuje tylko mniejszość społeczeństwa) jest wystarczająco bezwzględna” – uważa Reinhard Veser.
Swój komentarz kończy dwoma pytaniami: Co by się stało we Francji, gdyby w maju wygrała tam Marine Le Pen? I dlaczego takie ruchy zyskują teraz popularność w wielu częściach Europy?
Adam Mazguła. List do A. Dudy: Jest Pan odrażającym hipokrytą, człowiekiem znikąd, który został wybrany w charakterze szczypców kowala

Adam Mazguła
Dlaczego nie słucha Pan autorytetów prawnych? Komisji Weneckiej, Pańskiej uczelni, sojuszników naszego kraju i wielu innych wybitnych środowisk? Czy obrażanie innych narodów i ich przywódców, w imię źle pojętej dumy narodowej, jest w interesie Polski? Poniżanie, ubliżanie i szczucie na co najmniej połowę narodu - to Pana hobby?
Panie śnpk Andrzeju Duda,
z uwagą i niepokojem wysłuchałem Pańskiej deklaracji oceniającej decyzję Unii Europejskiej w sprawie łamania prawa w Polsce i zapowiedzi podpisania następnych ustaw o sądownictwie.
Pańskie emocjonalne wystąpienie, powodowane brakiem dyplomatycznej ogłady i trzeźwego spojrzenia na problemy, które sam Pan wywołał, nie są rozwiązaniem uwzgledniającym dobro Polski i Polaków.
Chociaż nie jestem dyplomatą, to widzę wyraźnie, jak niedojrzałość polityczna i chęć nerwowej riposty urzędnikom europejskim wyłączyła u Pana zdolność myślenia w kategoriach męża stanu…
Taka postawa przypomniała mi pewne opowiadanie o nauczycielu, który o lasce szedł przez podwórze do kiosku po swoją ulubioną gazetę. Spotkał tam rozkapryszone dziecko niszczące klomb.
– Dlaczego to robisz, chłopcze – zapytał starzec?
– Bo mogę i co mi zrobisz? Wezwiesz policję? Mój ojciec został właśnie komendantem. A teraz spadaj, bo ci tę laskę na plecach połamię i napuszczę chłopaków, żeby cię więcej nie przepuszczali przez to podwórko. – Co obiecał, to zrobił.Jakie jednak było jego zdziwienie, gdy następnego ranka zobaczył, jak stary nauczyciel, zamiast laską wspierał się na ramieniu jego ojca, który był wychowankiem owego nauczyciela i który był mu wdzięczny za jego wcześniejsze nauki i rady.
Panie śnpk Andrzeju Duda,
zostawiam Pana z tą opowieścią, licząc na to, że sam Pan się domyśli, dlaczego ją Panu przytaczam…
Nie podoba mi się Pańskie rozkapryszenie, nieszukanie racji wspólnych, sprzedajność urzędnicza w stosunku do złych podpowiadaczy i kościelnych odszczepieńców.
Wprawdzie powiedział Pan, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków, a tylko wyznawców smoleńskich, ale jako najwyższy polski urzędnik – wypowiada się Pan również i moim imieniu. Tym bardziej, że w mojej ocenie są to wypowiedzi i decyzje niegodne tego stanowiska oraz sprzeczne z interesem Polski.
Czy postępowanie wbrew wspólnocie interesów europejskich nie jest takim działaniem? Dlaczego nie słucha Pan autorytetów prawnych? Komisji Weneckiej, Pańskiej uczelni, sojuszników naszego kraju i wielu innych wybitnych środowisk? Czy obrażanie innych narodów i ich przywódców, w imię źle pojętej dumy narodowej, jest w interesie Polski? Poniżanie, ubliżanie i szczucie na co najmniej połowę narodu – to Pana hobby?
Jest Pan odrażającym hipokrytą, człowiekiem znikąd, który został wybrany przez prezesa w charakterze szczypców kowala, co udowodniliście – i Pan, i Pańskie urzędasy.
Już dawno powinien się Pan, młody człowieku, zreflektować, że niczego nie zawdzięcza sobie, tylko swojemu prezesowi.
Miał Pan szansę na przyzwoitość i mądrość, ale nie skorzystał z niej Pan! Nie chce być Pan bohaterem wolności i demokracji, wolał Pan wybrać rolę grabarza tych wartości! Osobliwe!
Proszę nigdy więcej nie powoływać się na to, że jest Pan prezydentem Polaków. To kłamstwo!
Jest Pan wyłącznie przedstawicielem prezesa, zwykłym świadomym niszczycielem polskiej konstytucji, a co najwyżej prezydentem PiS-u.
(śnpk – świadomy niszczyciel polskiej konstytucji)
Adam Mazguła
KE sięga po artykuł 7. Juncker do ostatniej chwili czekał na sygnały do rozmowy z Morawieckim. Nie doczekał się
Komisja Europejska wszczęła wobec Polski postępowania z artykułu siódmego Traktatu o UE. Nie oznacza to jeszcze sankcji, ale klęskę reputacyjną Warszawy.
Zgodnie z oczekiwaniami Komisja Europejska zatwierdziła na swoim posiedzeniu decyzję o art. 7. ustęp 1 wobec Polski – dowiedział się korespondent Deutsche Welle w Brukseli. To pierwsze w historii UE zastosowanie takiej procedury wobec kraju członkowskiego Unii.
Chodzi o pierwszy etap z art. 7., czyli o złożenie przez Komisję Europejską wniosku do Rady UE (ministrowie krajów Unii) o stwierdzenie „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia” zasady praworządności. To przesuwa ciężar odpowiedzialności za kwestię rządów prawa w Polsce z Komisji Europejskiej na kraje członkowskie UE. Wiceszef KE Frans Timmermans, który bywa przedstawiany przez polskie władze w bardzo czarnych barwach, przestaje być głównym odpowiedzialnym za postępowanie, które powinna przejąć bułgarska półroczna prezydencja w Radzie UE zaczynająca pracę w styczniu 2018 r.
Juncker wahał się aż do wczoraj
Uruchomienie art. 7.1 było przygotowywane od tygodnia, ale – wedle naszych informacji – szef KE Jean-Claude Juncker wahał się aż do wtorkowego wieczora. Z Brukseli płynęły we wtorek sygnały o gotowości do rozmowy telefonicznej z premierem Mateuszem Morawieckim, ale Juncker nie doczekał się telefonu ani od premiera, ani od żadnego z jego ministrów. Morawiecki nie zdecydował się nawet na króciutką rozmowę z Junckerem (w formule „na stojąco”) podczas szczytu UE w zeszłym tygodniu. Ale czy telefon z Warszawy mógłby coś zmienić? Zdaniem niektórych urzędników UE mógłby przesunąć na styczeń ostateczne rozstrzygnięcie o art. 7. Wiemy już, że nie przesunął.
We wtorek około godz. 18. z najwyższego piętra Komisji Europejskiej, gdzie urzęduje jej szef, zaczęły nadchodzić wieści, że Juncker zarekomenduje reszcie komisarzy decyzję o wszczęciu postępowania z art. 7.1. W ostatnich dniach Juncker miał podkreślać w rozmowach ze współpracownikami, że nie chodzi o traktatową „broń nuklearną”, czyli o groźbę nałożenia na Polskę sankcji. Istotnie, sankcje przewiduje dopiero drugi etap art. 7. Zapisy traktatowe nie doprecyzowują możliwych restrykcji (oprócz zawieszenia prawa głosu w Radzie UE), ale mogłoby potencjalnie oznaczać nawet zawieszenie unijnych funduszy. Jednak do sankcji trzeba jednomyślności przywódców UE (poza premierem Polski) – nikt jeszcze do tego nie dąży, a węgierski premier Viktor Orbán od dawna obiecuje weto.
– Nie jesteśmy w stanie wojny z Polską. To trudne postępowanie, ale mam nadzieję, że ostatecznie dojdzie do naszego zbliżenia. W środę nie wszystkie mosty do Polski zostaną zburzone – powiedział Juncker we wtorek ok. godz. 22 zapytany o art. 7.1. na konferencji prasowej z austriackim premierem Sebastianem Kurzem. W wewnętrznych dyskusjach w KE podnoszono, że pierwszy etap art. 7. to – o ile Warszawa zechciałaby skorzystać – szansa na dialog. Tyle, że przede wszystkim z krajami Unii w Radzie UE, a nie z „eurokratyczną” Komisją Europejską.
Bułgaria na razie bez pomysłu
Do stwierdzenia „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia” praworządności trzeba większości ministrów z 22 spośród 27 krajów UE (Polska nie brałaby udziału w głosowaniu) oraz uprzedniej zgody Parlamentu Europejskiego uchwalonej większością dwóch trzecich głosów. Unijni dyplomaci przekonują, że większość 22 ministrów nie jest gwarantowana, ale bardzo możliwa. Ale głosowanie może się odbyć nawet dopiero za kilka miesięcy. Bułgarska prezydencja na razie nie wie, jak będzie – nawet pod względem kalendarza – organizować niestosowaną nigdy wcześniej procedurę z art. 7.1. Pierwsze posiedzenie Rady UE ds. Ogólnych (Polskę zwykle reprezentuje Konrad Szymański), na którym – zgodnie z traktatem – mógłby zostać wysłuchany przedstawiciel Polski, jest planowane na 27 lutego. Potem Rada UE może uchwalać zalecenia do Polski.
– Mam nadzieję, że w Radzie UE jednak nie będziemy głosować, lecz negocjować z Warszawą. Czy Polska naprawdę nie ma w zanadrzu żadnych, ale to żadnych ustępstw do zaoferowania w Brukseli? Trudno uwierzyć – przekonywał nas w poniedziałek zachodni dyplomata.
Macron hamuje, a potem przyspiesza
Komisja Europejska w lipcu wzywała władze polskie, by „nie podejmowały żadnych działań” na rzecz zwolnienia bądź przeniesienia w stan spoczynku sędziów Sądu Najwyższego. „Gdyby władze polskie podjęły działania tego rodzaju, Komisja jest gotowa natychmiast uruchomić art. 7.1.” – zapowiadała KE. We wrześniu z Paryża płynęły zachęty do Brukseli, by przyhamować w sprawie postępowań w sprawie Polski i przekonać się, jakie nowe projekty ustaw sądowych przeforsuje prezydent Andrzej Duda. Ale skończyło się wielkim rozczarowaniem. Ustawa o Sądzie Najwyższym, która czeka na podpis prezydenta, przekracza najgrubszą z kreślonych przez KE czerwonych linii – w kwestii skrócenia kadencji I prezes Sądu Najwyższego.
Materiały przygotowane na środę dla komisarzy UE przypominają historię sporu z władzami Polski o praworządność – od niepublikowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego z 2016 r. po coraz rzadsze kontakty w sprawie ustaw o ustroju sądów powszechnych i – czekających na podpis prezydenta – ustaw o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). Komisja Wenecka (agenda Rady Europy) uznała niedawno te ustawy za „ciężkie zagrożenie” dla polskiego wymiaru sprawiedliwości. A prezydent Emmanuel Macron w zeszły piątek na szczycie UE powiedział, że w sprawie ochrony praworządności „nie ma miejsca na uprzejmości”. Zapewnił wraz z kanclerz Angelą Merkel o pełnym poparciu dla działań KE w sprawie Polski.
Skarga do Luksemburga
Komisja Europejska skierowała też do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na ustawę o ustroju sądów powszechnych, bo Polska odmówiła wszelkich zmian w dwóch pismach do Brukseli w ramach – wszczętej w lipcu – procedury dyscyplinującej (czyli „postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego”). Zdaniem KE ta ustawa wprowadza dyskryminację ze względu na płeć poprzez różnicowanie wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet sędziów, ale – co ważniejsze – uchybia też traktatowemu obowiązkowi utrzymywania sprawnego, czyli m.in. niezawisłego wymiaru sprawiedliwości. KE tłumaczy, że obsadzanie prezesów sądów przez ministra sprawiedliwości i jego czysto uznaniowe zgody na pracę sędziów po osiągnięciu wieku emerytalnego łamią zasadę trójpodziału władz w Polsce.
Ponadto KE rozważa wszczęcie procedur dyscyplinujących co do ustaw o Sądzie Najwyższym i o KRS, gdy te po podpisie prezydenta zostaną opublikowane w Dzienniku Ustaw. Te bardzo czasochłonne procedury, w których ostateczną instancją jest unijny Trybunał, mają pod względem symbolicznym znaczenie mniejsze od art. 7. Jednak w przypadku Polski mogą ostatecznie okazać się dotkliwszym narzędziem. Trybunał UE jest władny do nakładania olbrzymich grzywien – nawet rzędu kilkuset tysięcy euro za jeden dzień naruszenia zasad UE.










