Niemieckie media: Morawiecki – „cywilizowana twarz PiS”
Niemieccy komentatorzy uważają, że nominacja Mateusza Morawieckiego, którego nazywają „cywilizowaną twarzą PiS”, na premiera RP wynika z chęci poprawy relacji z Brukselą i nie spowoduje istotnych zmian w polityce rządu.
„Dlaczego w ogóle doszło do zmiany, wie w końcu tylko sam Kaczyński” – pisze Florian Hassel w „Sueddeutsche Zeitung”. Jego zdaniem sytuacja w Polsce po dwóch latach rządów PiS jest z punktu widzenia tej partii doskonała, w głównej mierze dzięki „wspaniałomyślnym” dodatkom na dzieci i obniżeniu wieku emerytalnego. „Budowa autorytarnego systemu rządów posuwa się naprzód nie napotykając na masowe protesty Polaków” – stwierdza niemiecki dziennikarz.
Zastanawiając się nad przyczynami odwołania cieszącej się dużą popularnością Beaty Szydło, Hassel wysuwa przypuszczenie, że Jarosław Kaczyński chce być może „przygotować swojego następcę, zachowując na razie władzę w swoich rękach”. Ponieważ Morawiecki wstąpił do PiS dopiero w 2016 roku, nie ma w partii mocnego oparcia i traktowany jest jak ciało obce, co sprawia, że Kaczyński może go bez problemu odwołać – czytamy w „SZ”.
Szukając dalszych przyczyn zmian kadrowych, komentator zwraca uwagę, że Morawiecki dysponuje atutami, których brak jest Kaczyńskiemu i innym partyjnym liderom: „mówi płynnie po angielsku i po niemiecku, a jako bankowiec zdobył międzynarodowe doświadczenie”. „W czasach, gdy Polska izoluje się na arenie międzynarodowej, (Morawiecki) miałby spróbować poprawić wizerunek Polski na Zachodzie i zapobiec lub przynajmniej złagodzić sankcje UE i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości” – pisze Hassel.
Hassel spodziewa się, że Morawiecki będzie jako premier usprawiedliwiał „coraz bardziej autorytarną politykę” Polski rządzonej przez PiS.
Reinhard Veser w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaznacza, że ze względu na dotychczasową karierę, Morawiecki „jednoznacznie należy do elity Polski”. Autor dodaje, że desygnowany na premiera, już jako nastolatek działał w antykomunistycznej opozycji, a jako szef Banku Zachodniego wspierał patriotyczne inicjatywy.
„Jego zdolność do poruszania się po międzynarodowym parkiecie i do komunikowania się z innymi ma pomóc w poprawie wizerunku Polski w UE” – pisze Veser.
Komentator „FAZ” zaznacza, że nie ma co liczyć na zmianę polityki PiS, a dowodem na to były piątkowe wydarzenia w polskim parlamencie. „Równocześnie z operą mydlaną dotyczącą zmiany na stanowisku szefa rządu, partia (PiS) kontynuowała pracę nad reformą wymiaru sprawiedliwości” – pisze Veser, cytując posłów opozycji, mówiących, że przyjęcie ustaw jest „końcem demokratycznego państwa prawa” w Polsce.
„Czas rewolucji skończył się”
Warszawski korespondent niemieckiego radia publicznego Deutschlandfunk, Florian Kellermann, nazywa Morawieckiego „cywilizowaną twarzą” PiS.
Zmieniając premiera, Kaczyński chce zdaniem Kellermanna zasygnalizować, że „czas rewolucji skończył się”. „Rząd podporządkował sobie już większość instytucji państwa” – zaznacza komentator.
„Nowy etap w pracy rządu ma przebiegać mniej konfrontacyjnie, co dotyczy przede wszystkim relacji z innymi krajami UE. Morawiecki jest właściwym człowiekiem, by do tego doprowadzić” – czytamy na stronie internetowej Deutschlandfunk. „Morawiecki ma nadać twardej autorytarnej polityce PiS rozsądną cywilizowaną twarz” – tłumaczy Kellermann. Jego zdaniem wynika to z faktu, że Polska potrzebuje zagranicznych inwestycji.
„Nie jest jasne, dlaczego Szydło musiała odejść” – zauważa Gabriele Lesser w „Tageszeitung”. „Jako posłuszny żołnierz partii, wspólnie z prezydentem Andrzejem Dudą, zniszczyła na polecenie jej szefa – Kaczyńskiego, polskie państwo prawa” – podkreśla.
„Prawie nikt nie ma złudzeń, że Morawiecki mógłby być kimś innym niż tylko marionetką Kaczyńskiego” – uważa Lesser.
Autorka pisze, że Morawiecki, nazywany „cudownym dzieckiem PiS”, był jak dotąd mniej zainteresowany programami partyjnymi, a bardziej władzą. Przypomina, że od 2010 roku należał do sztabu doradców ówczesnego premiera Donalda Tuska.
„Wasal Kaczyńskiego”
Desygnowanie na premiera RP „kosmopolitycznego bankiera” Mateusza Morawieckiego nie oznacza zmiany polityki rządu w Warszawie – pisze Jan Puhl w komentarzu „Następny wasal Kaczyńskiego” opublikowanym w piątek w wydaniu internetowym tygodnika „Der Spiegel”.
„Morawiecki jest przeciwieństwem swojej poprzedniczki – mieszka w stolicy (…), przychodzi z biznesu, przez lata kierował Bankiem Zachodnim WBK, zarabiał miliony. Był stażystą w Deutsche Bank, studiował w Hamburgu, w Stanach Zjednoczonych i w Bazylei” – wylicza autor komentarza, dodając, że Morawiecki mówi po niemiecku, angielsku i rosyjsku.
„Mająca czar troskliwej mamusi z prowincji i charyzmę przewodniczącej komitetu rodzicielskiego, Szydło była idealną postacią identyfikacyjną dla drobnomieszczańskiej prowincji polskiej. To jej zasługą jest rekordowo wysokie poparcie dla PiS” – tłumaczy Puhl. „Natomiast Morawiecki należy do światowej i zamożnej elity, której PiS właściwie nienawidzi” – uważa niemiecki dziennikarz.
Puhl zastrzega, że pomimo tych różnic, nie należy po zmianie na stanowisku premiera oczekiwać, iż zmieni się „konfrontacyjna polityka Polski”. Nowy premier nie dokona zwrotu w sporze z UE, nie odwoła kontrowersyjnej reformy konstytucyjnej, ani też nie wpuści nagle uchodźców do kraju – przewiduje.
Puhl podziela ocenę innych niemieckich dziennikarzy, że powodem powołania Morawieckiego na szefa rządu jest chęć poprawy relacji z Brukselą.
Zdaniem Puhla rząd w Warszawie obawia się raczej „nieformalnych kar”. „Krnąbrna Warszawa” może ponieść straty w negocjacjach finansowych – tłumaczy autor. „W tych sprawach ma interweniować ugodowy Morawiecki. Czy jednak jego płynny angielski wystarczy, by uratować nadwerężoną reputację Polski?” – pyta na zakończenie komentarza Puhl.
Rząd PiS nie zmienia zdania w sprawie relokacji uchodźców
Jak podkreśliło Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji w komunikacie, rząd jest gotowy do obrony swojego stanowiska dotyczącego relokacji uchodźców przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.
„Obecny rząd wycofał się z lekkomyślnej decyzji rządu koalicji PO-PSL o przyjęciu imigrantów. Dziś wiemy, że nasze stanowisko dotyczące mechanizmu automatycznej relokacji jest słuszne, ponieważ Unia Europejska wycofała się z tego nieskutecznego programu. Ze 160 tysięcy imigrantów relokowano jedynie około 30 tysięcy osób”- zaznaczył resort.
Podkreślił, że wykonywanie decyzji o relokacji nie pozwala na zapewnienie odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa państwa.
„Od pierwszego momentu obowiązywania decyzji niemal wszystkie państwa członkowskie wyraźnie wskazywały na brak możliwości przeprowadzenia skutecznego sprawdzenia wnioskujących. Polski rząd – wbrew pojawiającym się zarzutom – nie miał możliwości wybierania osób według płci czy kategorii wiekowych przy relokacji z obozów dla uchodźców. Takie działanie byłoby traktowane przez instytucje unijne jak dyskryminacja i jest niemożliwe” – podkreśliło MSWiA.
Zaznaczyło, że Polska „odpowiedzialnie” wspiera walkę z kryzysem migracyjnym.
„Polscy strażnicy graniczni pomagają zagranicznym partnerom w ochronie granic. To odpowiedzialny sposób walki z problemem nielegalnej migracji. Funkcjonariusze wspierali partnerów m.in. w Grecji, Bułgarii, Macedonii, Słowenii na Węgrzech oraz we Włoszech”- poinformował resort spraw wewnętrznych.
Przez ostatnie dwa lata w działaniach koordynowanych przez Agencję Frontex w 18 krajach i w operacjach w ramach umów dwustronnych wzięło udział ponad 850 strażników granicznych. Ich zaangażowanie daje łącznie ponad 34 tys. dni w działaniach poza granicami RP.
Polska w latach 2016-2017 na pomoc w rozwiązaniu problemu migracyjnego przeznaczyła 300 mln zł.
Kurier PAP
Brexit. Wymęczona ugoda. Dobre wiadomości dla Polaków
Kompromis o braku pobrexitowych kontroli na granicach Irlandii Płn. pozwolił dziś rano na sfinalizowanie I fazy rokowań między Brukselą i Londynem. UE w kwestii praw Polaków uzyskała prawie wszystko, co chciała.
Pierwsza faza rokowań dotyczyła pieniędzy, pobrexitowych praw obywateli UE (w tym Polaków) w Wlk. Brytanii oraz granicy między unijną Irlandią i brytyjską Irlandią Północną. Problem irlandzki zablokował porozumienie w ostatni poniedziałek. Premier Theresa May przyjechała wówczas do Brukseli z kompromisowym tekstem, na który godził się Dublin, ale May musiała się wycofać wskutek protestów północnoirlandzkich unionistów z partii DUP, której głosy pozwalają przetrwać jej mniejszościowemu rządowi w Izbie Gmin. Dlatego ostatniej nocy negocjacje między Brukselą, Londynem i Dublinem prowadzono już tylko telefonicznie, a May przyjechała rano do Brukseli z gwarantowaną zgodą ze strony DUP. Weszła na spotkanie z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude’em Junckerem o godz. 6.57. A niedługo potem szef jego gabinetu politycznego ogłosił porozumienie za pomocą twita ze zdjęciem białego dymu obwieszczającego wybór nowego papieża przez konklawe.
— Martin Selmayr (@MartinSelmayr) December 8, 2017
– Komisja Europejska jest gotowa, by zacząć pracę nad II fazą negocjacji – powiedział Juncker na wspólnej konferencji prasowej z May. Brytyjska premier zapewniała o „dobrym porozumieniu dla naszych podatników”. Ale z uzgodnionej metody kalkulacji brytyjskich zobowiązań wobec Unii wynika obowiązek zapłacenia 45 mld euro w najbliższych latach. Do niedawna Londyn był gotów na zapłacenie tylko 20 mld euro. Ugoda oznacza, że nie powinna powstać żadna pobrexitowa dziura w obecnym budżecie wieloletnim UE na okres 2014-2020 (z ostatnimi płatnościami do 2023 r.), którego głównym beneficjentem jest Polska.
Gwarancje dla Polaków
Gwarancje zachowania obecnych praw obywateli UE w Wlk. Brytanii (przyjeżdżających do czasu brexitu w marcu 2019 r.) powinny być bardzo silnie umocowane w brytyjskim prawie. Londyn zgodził się na zachowanie obecnych zasad łączenia rodzin tych obywateli UE (przede wszystkim sprowadzania małżonków i stałych partnerów) oraz objęcie gwarancjami także dzieci urodzonych już po brexicie. Nie będzie ograniczeń w przekazywaniu brytyjskich zasiłków dla dzieci mieszkających np. u dziadków w Polsce. Procedury uzyskiwania statusu osoby osiedlonej w Wlk. Brytanii mają być jak najtańsze i najprostsze. Ponadto brytyjskie sądy przez osiem lat po brexicie – jak obecnie – będą mogły zwracać się do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgi o interpretację przepisów Unii co do praw obywateli UE żyjących i pracujących w Wlk. Brytanii. To ustępstwo ze strony Brukseli, która chciała zachowania jurysdykcji swego Trybunału bez żadnych limitów czasowych.
Irlandia zadowolona, ale bez szczegółów
Kompromis w sprawie uniknięcia kontroli granicznych między Irlandią i Irlandią Płn. sprowadza się do gwarancji, że obecne reguły podróży i handlu (w ramach rynku wewnętrznego UE) będą obowiązywać tak długo, aż Unia i Londyn nie wypracują nowych zasad pozwalających na uniknięcie kontroli granicznych. – Osiągnęliśmy swoje cele. Nie będzie twardej granicy – ogłosił rząd w Dublinie. Premier May musiała koić lęki sojuszników z DUP zapisami, że szczegóły rozwiązań co do Irlandii będę negocjowanie w II fazie rozmów z Brukselą o brexicie. To jeszcze może się okazać jeszcze wielkim problemem przy wypracowaniu ostatecznego porozumienia.
To był najłatwiejszy etap rokowań
Przywódcy UE na szczycie w Brukseli za tydzień prawie na pewno potwierdzą „wystarczający postęp” w I fazie.
– Zarekomenduję natychmiastowe rozpoczęcie rozmów o okołodwuletnim okresie przejściowym – zapowiedział dziś szef Rady Europejskiej Donald Tusk.
Londynowi bardzo zależało na tym terminie, bo zmniejszy to niepewność dla biznesu w Wlk. Brytanii co do zasad robienia interesów z resztą Unii już za kilkanaście miesięcy.
Rząd May chce – jak przypomniał Tusk – stosować w okresie przejściowym obecne zasady rynku wewnętrznego i unii celnej UE. Ale już teraz postawił, wstępnie uzgodnione z resztą krajów UE, twarde warunki. Otóż, Wlk. Brytania będzie musiała w okresie przejściowym stosować całe obecne prawo UE, słuchać Trybunału Sprawiedliwości UE oraz podporządkowywać się przyjmowanym w tym okresie nowym przepisom Unii, choć zarazem nie będzie miała już głosu przy ich uchwalaniu.
Rada Europejska dopiero w przyszłym roku przyjmie dodatkowe wytyczne UE co do rozmów o przyszłych zasadach handlu, współpracy w kwestii bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. To bardzo trudne także dlatego, że rząd w Londynie na razie nie przedstawił żadnej spójnej wizji tych przyszłych relacji.
– Tyle czasu poświęciliśmy na łatwiejszą część negocjacji – powiedział dzisiaj Tusk. Zasady wyjścia Wlk. Brytanii z UE (wynegocjowanie w obu fazach rokowań) maja być ujęte w jeden umowie. Ale szczegółowy traktat o stosunkach handlowych może być podpisany dopiero po brexicie i stąd potrzeba okresu przejściowego.
Fenomen świadomego snu – co na to nauka?
Porę snu uważa się za czas, w trakcie którego rezygnujemy z kontroli. Gdy śnimy, dajemy w pełni porwać podświadomości, która często zabiera nas w nieoczekiwane miejsca. Okazuje się jednak, że czasami zdarzają się sny, których treść można kontrolować. Jak to możliwe?
Wirtualna rzeczywistość dla każdego?
Senne wizje wydają nam się w trakcie ich trwania zazwyczaj całkowicie realne, a dopiero po przebudzeniu zdajemy sobie sprawę, że tylko śniliśmy. Czasami jednak zdarza się jednak również, że jeszcze przed pobudką zdążymy się zorientować, że śnimy. Okazuje się, że możemy pójść o krok dalej i śniąc nie tylko zachować poczucie tożsamości, ale i wpływać na treść swoich snów. Fenomen ten nazywamy Lucid Dreaming, czyli świadomym snem. Możliwość kształtowania marzeń sennych jest dla wielu osób marzeniem – w końcu przynajmniej teoretycznie jest to okazja, by w krainie snu przeżyć wszystko, co sobie wymarzymy. Innymi słowy, jest to potencjalnie darmowa wersja wirtualnej rzeczywistości, którą możemy jeszcze samodzielnie kształtować.
Badania nad świadomym snem
Termin „świadomy sen” został ukuty w 1913 roku przez holenderskiego badacza Frederika van Eedena, który wedle własnych stwierdzeń świadomego snu miał okazję doświadczyć w swoim życiu kilkaset razy. Pałeczkę przejął po nim sześć dekad później amerykański psycholog Stephen LaBerge, który stworzył cały zestaw ćwiczeń, które miały pomóc we wprowadzeniu się w stan świadomego snu.
Okazuje się jednak, że pomimo iż wśród badaczy są zwolennicy świadomego snu, to wciąż brakuje dowodu, który jednoznacznie potwierdzałby istnienie tego fenomenu. Za jedyny dowód muszą bowiem służyć tutaj relacje osób twierdzących, iż miały okazję go doświadczyć, a w ich rzeczowość łatwo jest zwątpić. Niektórzy badacze sądzą na przykład, że duża część wrażeń opisywanych jako świadomy sen to po prostu halucynacje, których doświadcza się tuż przed zaśnięciem oraz po przebudzeniu się.
Co więcej, uważa się także, iż stosowanie sposobów mających na celu wprowadzenie się w stan świadomego snu jest niebezpieczne dla zdrowia psychicznego, jeżeli robi się to bez opieki specjalisty – co prawda powstało już mnóstwo książek i artykułów, które twierdzą coś dokładnie przeciwnego, ale mają one więcej wspólnego z New Age niż nauką. Uważa się raczej, że skłonność do świadomego śnienia jest bardziej związana z cechami osobowości niż wytrenowanymi umiejętnościami – według badań, najczęściej zdarzają się osobom wykazującym się otwartością na nowe doświadczenia lub często doświadczającym koszmarów.
Świadomy sen przeciw koszmarom
Pomimo tych mało zachęcających wniosków, wielu badaczy wciąż stara się zgłębić kwestię świadomego snu i jego zastosowań. Obecnie na przykład próbuje się dociec, czy świadomy sen może pomóc osobom regularnie doświadczającym koszmarów. Psychologowie przeprowadzają z pacjentami ćwiczenia z autosugestii, w trakcie których osoba doświadczająca w trakcie snu koszmarnych wizji przed zaśnięciem zadaje sobie pytania, czy jest jeszcze na jawie czy też już zdążył zasnąć. Dzięki temu ma zwiększyć się szansa na zapadniecie w świadomy sen, który da szansę pacjentowi na kontrolowanie sennych marzeń, a przez to odgonienie manifestacji tkwiących w podświadomości strachów, które pojawiają się podczas snu.
W przygotowaniu artykułu pomogła strona posciel.biz.
Szydło złożyła rezygnację. Komitet polityczny PiS wysunął na Premiera kandydaturę Morawieckiego
– Premier Beata Szydło na ręce komitetu politycznego PiS złożyła rezygnację z pełnionej funkcji. Została ona przyjęta – poinformowała Beata Mazurek, rzecznik prasowy PiS.
Decyzja Komitetu Politycznego PiS.Przyjmujemy rezygnację Premier Beaty Szydło z funkcji Prezesa Rady Ministrów.Podkreślamy Jej dalszą potrzebę służenia Polsce na eksponowanym stanowisku rządowym.Równocześnie wysuwamy Mateusza Morawieckiego na stanowiska Prezesa Rady Ministrów. pic.twitter.com/TMHmUzoVLS
— Beata Mazurek (@beatamk) December 7, 2017
Według nieoficjalnych informacji Beata Szydło ma zostać wicepremierem, wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego ma nastąpić we wtorek, na razie nie będzie zmian ministrów.
Beata Szydło żegna się ze stanowiskiem premiera na Twitterze.
– Bardzo dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia, podziękowania, za wszystkie tak dla mnie miłe Państwa wpisy. Te dwa lata były dla mnie niezwykłym czasem, a służba dla Polski i Polaków zaszczytem. Dziękuję.
Bardzo dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia, podziękowania, za wszystkie tak dla mnie miłe Państwa wpisy. Te dwa lata były dla mnie niezwykłym czasem, a służba dla Polski i Polaków zaszczytem. Dziękuję
— Beata Szydło (@BeataSzydlo) December 7, 2017
UJAWNIAMY dramat byłej premier‼️@SchetynadlaPO: – Zaczynaliście biało-czerwoną drużyną, a kończycie kabaretem, tragiczną farsą! #WotumNieufności skuteczne✌️
Beata Szydło podała się #DoDymisji▶️ Podaj dalej ‼️ pic.twitter.com/6TBA594MgZ
— Platforma NEWS✌️🇵🇱 (@NewsPlatforma) December 7, 2017
Skuteczne #WotumNieufności. Wniosek @Platforma_org zyskał akceptację posła Kaczyńskiego i premier Beata Szydło dowiedziała się, że jednak się nie nadaje.#rekonstrukcja#kłamstwaPiS#hipokryzjaPiS
— Borys Budka ✌️🇵🇱 (@bbudka) December 7, 2017
Totalne upokorzenie Szydło: wicepremier bez teki. Trzeba przyznać, że pogarda, z którą Jarosław Kaczyński podchodzi zarówno do współpracowników i do wyborców swojej partii, robi wrażenie #rekonstrukcjarzadu
— Adrian Zandberg (@ZandbergRAZEM) December 7, 2017
Chyba żaden premier nie stracił urzędu tak niegodnie jak Beata Szydło . Ale też żaden aż tak niegodnie tego urzędu nie piastował.
— Barbara Nowacka (@barbaraanowacka) December 7, 2017
(df) thefad.pl
Skąd się bierze popularność PiS?
W Polsce coraz głośniej o wymianie premiera, a tymczasem niemiecki tygodnik „Die Zeit” zastanawia się dzisiaj nad fenomenem popularności partii Jarosława Kaczyńskiego.
„W Unii Europejskiej utrzymują się poważne wątpliwości co do praworządności w Polsce. Również w samym kraju wiele rozwiązań rządu budzi kontrowersje, chociażby reforma wymiaru sprawiedliwości, o której decyzja zapadnie na dniach. A jednak rządzący PiS cieszy się niezmiennie dużą sympatią – stwierdzają Irene Hahn – Fuhr oraz Gert Roehrborn z Fundacji Heinricha Boella w Warszawie na łamach tygodnika „Die Zeit”. Akurat w dniu, w którym trwająca od miesięcy saga z wymianą premiera w Polsce zaczyna przyspieszać.
500 plus, czyli państwo się dzieli
Autorzy w artykule „Oni coś robią!” analizują styl rządzenia PiS. Dochodzą do wniosku, że obecnemu rządowi udało się „dzięki działaniom w sferze społecznej i gospodarczo-politycznej bardziej przybliżyć politykę społeczeństwu oraz przywrócić różnym konkurującym ze sobą grupom społecznym poczucie godności”.
Jako przykład podają rynek pracy, gdzie – w ich opinii – utrzymuje się od 2004 r. niski poziom płac, niekorzystne dla pracowników zasady zatrudnienia, a zasiłek dla bezrobotnych wynosi mniej niż 50 procent dochodu minimalnego (i to niezależnie od wysokości zarobków).
„Wygląda na to, że PiS, obniżając wbrew zdrowemu rozsądkowi wiek emerytalny, wysłał pracownikom jasny sygnał, że traktuje poważnie ich sytuację – pisze „Die Zeit”.
Do najważniejszych rozwiązań, które wprowadziło rządzące Polską ugrupowanie, tygodnik zalicza jednak program 500 plus, „który pozwolił nie tylko wyraźnie zmniejszyć ubóstwo dzieci”, ale dał też Polakom uczucie, że państwo dzieli się z nimi majątkiem publicznym.
Zdaniem autorów tekstu w „Die Zeit” na korzyść obecnego rządu działa też planowany program budowy tanich mieszkań komunalnych, które po 20 latach mają przejść na własność najemców.
„Die Zeit” zwraca w swojej analizie uwagę także na aferę reprywatyzacyjną w Warszawie, dotyczącą wyłudzania nieruchomości.
Innym przykładem są działania wymierzone w zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się wyłudzaniem podatku VAT. „Według szacunków niezależnych ekonomistów rząd PiS uzyskał w ten sposób dodatkowy dochód rzędu 2,5 mld euro rocznie” – podaje „Die Zeit”. I dodaje, że „ nie pozwala to jeszcze polskiemu państwu na zrównoważenie budżetu, ale liczby to nie wszystko”.
O wiele ważniejsze, zdaniem tygodnika, jest „demonstrowanie gotowości działania państwa oraz akty oskarżenia pod adresem skorumpowanych urzędników państwowych”. A w ten sposób nie jeden obywatel da się przekonać do budzącej kontrowersje reformy wymiaru sprawiedliwości – konkluduje tygodnik.
Gospdarcza katastrofa nie nadeszła
Według „Die Zeit” „PiS działa w oparciu o politykę gospodarczą, która do pewnego stopnia jest odpowiedzią na potrzeby społeczeństwa, i która ma wielu zwolenników także w innych krajach europejskich.” W ten sposób nadrabia to wszystko, co zaniedbane zostało lub do czego nie dopuszczono” w okresie transformacji.
„Gospodarczo- polityczna katastrofa, którą przepowiadano PiS, jak dotąd się nie spełnia – pisze hamburski tygodnik. Na poparcie tej tezy podaje, że wzrost gospodarczy utrzymuje się obecnie na poziomie 3,5-4 procent i w porównaniu z innymi krajami UE zapewnia nadal miejsce w czołówce europejskiej. Wciąż dobre są też nastroje wśród przedsiębiorców. „Dlatego krytycy polskiego rządu nie powinni liczyć na to, że PiS szybko przepadnie – kreśli przyszłość tygodnik.
Autorzy artykułu dodają, że „kto ideologicznej przebudowie państwa przez prawicę chce przeciwstawić stopniowo jakąś alternatywę, musi udowodnić, że dobrobyt społeczny może może iść w parze z praworządnością”.
Komisja Europejska pozywa Polskę za odmowę przyjęcia uchodźców. Rzecznik PiS: To wina PO
Bruksela składa skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko Polsce w związku z niewykonaniem decyzji o relokacji uchodźców. Udałoby się tego uniknąć dzięki przejęciu 40-50 uchodźców. Ale Warszawa nie chciała ani jednego.
Chodzi o postanowienie relokacji do 120 tysięcy uchodźców uzgodnione przez państwa UE jesienią 2015 r. Relokację przegłosowano wówczas przy sprzeciwie Czech, Rumunii, Słowacji i Węgier. Rząd Ewy Kopacz po długim ociąganiu bardzo niechętnie poparł rozdzielnik (z grupą ok. 7 tys. uchodźców dla Polski). Po zmianie władzy rząd Beaty Szydło najpierw formalnie zaproponował sto wolnych miejsc, ale tłumaczył, że nie znalezione ludzi nadających się do przyjęcia w Polsce bez narażania na szwank bezpieczeństwa kraju. A potem ogłosił, że nie przyjmie nikogo. Komisja Europejska już w czerwcu tego roku wszczęła postępowanie dyscyplinujące wobec Polski, a także Węgier oraz Czech.
Potrzeby relokacyjne okazały się znacznie mniejsze od oczekiwanych w 2015 r. Dotychczas rozdzielono ok. 32 tys. uchodźców, a w Grecji i Włoszech czeka jeszcze tylko kilka tysięcy migrantów z szansami na relokację. Dlatego też spór Brukseli z Warszawą ma obecnie charakter głównie symboliczny – chodzi o sam fakt łamania przez rząd Szydło unijnego prawa, czyli rozporządzenia Rady UE o relokacji. Unijni urzędnicy nieraz sugerowali, że przyjęcie kilkudziesięciu osób przez Polskę zamknęłoby cały konflikt. W całej Grecji i Włoszech nie ma nawet tylu kandydatów do relokacji, ilu przewiduje relokacyjny przydział dla Polski z 2015 r.
„Komisja wszczęła przeciwko Republice Czeskiej, Węgrom i Polsce postępowania w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. Odpowiedzi udzielone przez te trzy państwa członkowskie nie zostały uznane za zadowalające i Komisja postanowiła przejść do następnego etapu postępowania” – przekazała w komunikacie Komisja Europejska
– Migracja jest i będzie rzeczą stałą w naszym życiu. (…) Europa jest kontynentem solidarności i nasze drzwi pozostaną otwarte dla tych, którzy potrzebują naszej ochrony – mówił na konferencji prasowej wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmerman – Bardzo próbowałem uniknąć podjęcia takich właśnie kroków. – powiedział odpowiadając na pytania dotyczące skierowania do Trybunału sprawy przeciw Polsce, Węgrom i Czechom – Nie jest to coś, czego byśmy chcieli (…) Mamy nadzieję, że nadal będziemy w stanie znaleźć drogę wyjścia poprzez aktywne uczestnictwo tych trzech krajów w relokacji – dodał.
Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości, Beata Mazurek pytana przez dziennikarzy w Sejmie, czy ten pozew cokolwiek zmienia odpowiedziała: – Myślę, że nie. Natomiast cała odpowiedzialność powinna spaść na Platformę Obywatelską, bo to pani premier Ewa Kopacz podejmowała takie decyzje bez konsultacji z nikim. Jakie będzie stanowisko polskiego rządu? Poczekajmy na nie, w rządzie nie jestem – to jest moje zdania. – powiedziała Mazurek.
(df) thefad.pl
Krzysztof Podgórski: Prokuratura, sądy i więzienia ministra Ziobry, czyli Co nas czeka

Krzysztof Podgórski
Silne państwo musi mieć możliwość usuwania ze stanowisk nienadających się urzędników. Odnosi się to również do sędziów. Koncepcja nieusuwalności sędziów zrodziła się w obcym świecie intelektualistów
Na naszych oczach, przy biernej postawie większości obywateli, pod ciosami uwłaczających godności „argumentów” posłów PiS, na czele z lubiącą jeść Panią Krystyną Pawłowicz, umiera w Sejmie, niezawisły wymiar sprawiedliwości.
Krok za krokiem, z żelazną, brutalną i bezwzględną, prawicową konsekwencją, demontowane jest demokratyczne państwo prawa. Niszczona jest liberalna demokracja, opierająca się o szerokie wolności obywatelskie, gwarancje praw człowieka, minimum opresji instytucji państwa. Odchodząca III RP, pozwalała rozwijać się swobodnie obywatelskiemu społeczeństwu, społeczeństwu wolnych, barwnych ludzi, w wolnej wielonarodowej, opartej na wartościach oświeceniowych, lewicowo-solidarystycznej Europie.
Bo jednym z filarów tego ustroju, liberalnej demokracji, jest niezawisłe niezależne sądownictwo. Wystarczy przypomnieć, kto z niezawisłymi sądami walczył.
„Silne państwo musi mieć możliwość usuwania ze stanowisk nienadających się urzędników. Odnosi się to również do sędziów. Koncepcja nieusuwalności sędziów zrodziła się w obcym świecie intelektualistów, w świecie wrogim narodowi niemieckiemu” – pisał Joseph Goebels minister propagandy faszystowskiej III Rzeszy.
Brzmi znajomo prawda? Jedynie słuszna partyjna władza określi, kto się nadaje na sędziego, a „elity gorszego sortu” nie będą mówiły co jest dobre, a co złe.
Art. 45 Konstytucji gwarantuje, iż każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. I to te sądy dziś nas bronią, gdy obsadzone przez PiS ministerstwa i spółki skarbu państwa zasypują prywatne media produkowanymi seryjnie pozwami sądowymi, w których domagają się wysokich kar za artykuły krytyczne wobec władzy i jej funkcjonariuszy.
Wszak wolność słowa i prawo dostępu do informacji, to kolejna gwarancja demokratycznego państwa. Próby zamykania ust póki co spełzły na niczym, gdyż niezawisłe sądy stanowią barierę dla takich praktyk. Jednak po przejęcia sądów przez PiS nic już nie będzie stało na przeszkodzie zakneblowaniu mediów i uniemożliwieniu pracy krytycznym wobec władzy dziennikarzom. Sądy już zaczynają się bać, otrzymany instrument władzy nad sądami minister Ziobro stosuje bez zahamowań.
W Krakowie kilka dni przed rozpatrzeniem apelacji od wyroku uniewinniającego lekarzy, leczących zmarłego ojca ministra Ziobro, odwołani zostali prezes i dyrektor Sądu Okręgowego oraz prezesi sądów rejonowych dla Krakowa Podgórza i Nowej Huty. Od 11 lat minister Ziobro dopatrujący się błędu lekarzy w śmierci swego ojca i zmierza do ich skazania. Mimo sprzeciwu oskarżonych lekarzy, a zgodnie z sugestiami apelujących, sąd w Krakowie wystąpił do Sądu Najwyższego o rozpatrzenie sprawy przez inny sąd, spoza Krakowa. Rodzina Ziobrów dopatrywała się wpływu „lobby” lekarskiego Krakowa na tamtejszy sąd. „Sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” – mawiała babcia Pawlakowa w „Sami swoi”, znajdą teraz sąd, który orzeknie „sprawiedliwie”, czyli po myśli ministra Ziobro.
Nie mniej „zabawny” jest zastępca Ziobry minister Patryk Jaki. 30 listopada ogłosił On z dumą, budowę „najnowocześniejszego więzienia Europy”. W Brzegu. na powierzchni 10 hektarów stanie kompleks składający się z kilku pawilonów, hal przemysłowych i opcjonalnie – budynku szpitalnego. Koszt inwestycji to 500 mln złotych. W zakładzie będzie mogło odbywać karę do półtora tysiąca osadzonych, z czego kilkuset będzie mogło pracować w zakładach znajdujących się na terenie więzienia. Zdaniem Patryka Jakiego, nowoczesne więzienie, w którym osadzeni, oprócz odbywania kary, będą pracować, to potężne koło zamachowe dla gospodarki całego regionu.
Na rozkaz generała SS Theodora Eicke przy bramach wejściowych do kilku niemieckich obozów koncentracyjnych (więzień), był napis „Arbeit macht Frei”, „Praca czyni wolnym”. Hasło to stało się popularne w kręgach nacjonalistycznych, w latach trzydziestych XX wieku, było używane przez propagandę nazistowską w Niemczech w programach zwalczania bezrobocia. Dyspozycyjna politycznie wobec PiS prokuratura, brak niezwisłych sądów zapewnią odpowiednią ilość „pensjonariuszy” nowo budowanych więzień będących PiS-owskim „kołem zamachowym gospodarki”. A jak wygląda praca więźniów? Warto przypomnieć sobie film „Skazani na Shawshank” w reżyserii Franka Darabonta z Timem Robbinsem i Morganem Freemanem w rolach głównych.
Zniszczenie niezawisłych sądów to brak jakiejkolwiek kontroli nad podlegającym PiS służbami mundurowymi, tajnymi policjami i agencjami. Nad tym jak korzystają z uchwalonej przez PiS ustawy inwigilacyjnej, umożliwiającej im podsłuchy, inwigilację komputerów, rozmaite prowokacje. Zniszczenie niezawisłych sądów to oddanie już nie tylko służb i prokuratury, ale także całego polskiego sądownictwa w ręce fanatycznych lub oportunistycznych nominatów Kaczyńskiego, Ziobry i Piotrowicza.
A to już zagraża każdemu z nas. Nawet Wam – beneficjenci 500+, którym do pełni szczęścia wystarcza „sześciopak” i grillowa w promocji z „Biedronki” oraz „muza” w stylu Zenka Martyniuka. Bo, gdy zapukają o 6 rano podwładni Błaszczaka do Waszych drzwi, nie pomogą Wam podwładni jego kumpla Ziobro. Dostrzeżecie wówczas brak niezwisłych, apolitycznych sadów, stojących na straży realnej sprawiedliwości i prawa. Ale będzie już za późno.
Krzysztof Podgórski
Adam Mazguła: LUDZIE! POD SEJM! POD SIEDZIBY PIS-OWSKIEJ WŁADZY

Adam Mazguła
Jeśli nie zaprotestujemy razem, to na stypę po demokracji zapraszał nie będę, to pewne
LUDZIE! POD SEJM! POD SIEDZIBY PIS-OWSKIEJ WŁADZY PRZED SIEDZIBY WOJEWODÓW, MINISTERSTW I INSTYTUCJI PRZEJĘTYCH PRZEZ FASZYSTÓW!
Wczoraj pisałem, że orędzie npk A. Dudy odebrałem jako sygnał do ostatecznej rozprawy z opozycją. Długo nie trzeba było czekać. Dzisiaj rano został aresztowany gen. Piotr Pytel.
Nie śpijcie dalej, za tydzień skończy się procedura uchwalania reżimowych ustaw ostatecznie niszczących wolne wybory i niezależne sądy…
Z pewnością nie tylko gen. Piotr Pytel, ale i wielu z nas będzie miało szansę poczucia smaku życia zza więziennych krat.
Wzywam wszystkich członków i sympatyków Stowarzyszenia Tarcza, wzywam wszystkich członków innych demokratycznych organizacji i partii politycznych do wyjścia na ulice w proteście przeciwko przestępstwom konstytucyjnym, jakie Polakom szykuje faszystowska władza w reżimowych ustawach niszczących niezależność sądów i uniemożliwiających wolne, demokratyczne, powszechne wybory.
Jeśli nie zaprotestujemy razem, to na stypę po demokracji zapraszał nie będę, to pewne.
Adam Mazguła
Adam Mazguła: Orędzie? Czy sygnał dla swoich?

Adam Mazguła
Obym był złym prorokiem, ale dla mnie to orędzie - to zapowiedź zamordyzmu i zakończenia sporu o Polskę z opozycją
Orędzie Prezydenta RP przed Zgromadzeniem Narodowym odbieram jako rozpoczęcie nowego etapu stanu wojennego, jaki PiS zafundował Polakom w dniu przejęcia władzy. Nic już od tamtej pory nie było normalne. Ani sejm, ani prawo, ani prawda, ani sprawiedliwość. Nawet głupota stała się inna…
Słuchałem orędzia – oczom i uszom nie wierzyłem, te same argumenty, te same przykłady i ten sam cel, co w 1981 roku.
Ojczyzna w potrzebie, naród musi się jednoczyć, odpowiedzialność pokoleniowa za Polskę i ten cel!? Jednoczcie się wokół mnie – npk (niszczyciela polskiej konstytucji) Prezydenta RP, bo ja (prezydent) Was poprowadzę w obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. W braterskim przymierzu z faszystowskim PiS-em i npk J. Kaczyńskim oraz innymi prawicowymi partiami budujemy ustrój naszych marzeń oparty na chrześcijańskich korzeniach.
Będę Was nagradzał i odwiedzał podczas obchodów, a Wy sami zdecydujecie, jaka będzie nowa Konstytucja RP w referendum, do którego ustalimy (wspólnie z prezesem) pytania. Dlatego musimy kontynuować reformę kraju, nowe sądy i nową sprawiedliwość społeczną, bo Polska jest nas wszystkich. Kto nie rozumie polskich marzeń o nowej pięknej Polsce, ten nie rozumie sztafety pokoleń polskiego patriotyzmu. Niech nas Bóg (Król Polski) prowadzi!
Proszę mi wybaczyć, ale miałem wrażenie, że wszystko to słyszałem wielokrotnie.
Opowiadali mi Karpatczycy, że podobnie przemawiali oficerowie polityczni NKWD do Polaków zgromadzonych na placach syberyjskich łagrów. Nie trzeba było ich zachęcać do powrotu do Polski i podjęcia walki z faszyzmem, ale Sowieci wiedzieli swoje i przemawiali, odwołując się do patriotyzmu, historii i jedności celów, ich celów. W tym samym czasie szykowali oskarżenia władz AK o faszyzm i zdradę.
Dziś podobnie, kiedy npk A. Duda namawiał Polaków do polskości i opowiadał o niepodległości – przed sejmem ustawiono ciężkie zapory, płoty i wzmocnione posterunki do rozprawy z opozycją.
To znak, że władza nie cofnie się przed niczym i uprzedziła ustami npk A. Dudy, że żarty się skończyły, bo to on i jego obóz polityczny jest kontynuatorem polskiej myśli niepodległościowej. Raz przejętej władzy nie zamierzają oddać, bo zreformują Polskę tak, jak bardziej wolne i sprawiedliwe wybory.
Obym był złym prorokiem, ale dla mnie to orędzie – to zapowiedź zamordyzmu i zakończenia sporu o Polskę z opozycją.
To zielone światło dla władz, służb, policji i wojska.
Stan wojenny trwa – ale zaostrzamy!
Adam Mazguła








