Adam Mazguła: MON, Bartosz Kownacki. List otwarty

Adam Mazguła
Jak Pan śmie, młody człowieku, a w dodatku niedouczony, budować tezę, że teraz to Pan buduje standardy służby ojczyźnie?
Panie Bartoszu Kownacki,
Oglądałem Pański wywiad w jednaj ze stacji telewizyjnych i poraziła mnie Pańska pycha.
Najpierw opowiem Panu o czasach, które, jak Pan określił w programie, nie są z Pańskiej bajki.
Kiedy studiowałem w Akademii Sztabu Generalnego w Rembertowie w latach 1985-1988 mieliśmy w planach szkolenia swoiste punkty. Z racji przynależności Wojska Polskiego do Układu Warszawskiego – większość ćwiczeń miała się kończyć w języku rosyjskim. Dokładnie tak, jak teraz w języku angielskim. Mimo że studiowałem tam 3 lata, nigdy takie zajęcia się nie odbyły. Zawsze zostawały jedynie w planach.
Może jeszcze jedna opowieść.
Mój ojciec, żołnierz AK, który wrócił z lasu i skorzystał z amnestii w 1947 r, trafił do wojska i w pewnym okresie był kierownikiem kasyna oficerskiego. Kiedy przyjeżdżały ważne osobistości, w atmosferze wieczornego odprężenia, zapraszali go do stołu, żeby opowiadał o czasach służby w lesie. Często prosili go, by zaśpiewał swoje piosenki. Śpiewał chętnie, mimo że treść tych piosenek były takie jak ta: „Hej tam na Litwie na Ukrainie, tam nasza Polski nigdy nie zginie, dopóki AK-owiec żyje, póki jego serce bije, bagnet na broń! Bolszewika goń!”. Nie była to jedyna piosenka o takiej treści.
Pewnie Pan nie uwierzy, ale nigdy z tego powodu nie spotkała go jakakolwiek represja ani szykana.
Uważa Pan, że byłoby to możliwe, gdyby wojsko było takie, jak Pan je kłamliwie określa? Czy byłoby to możliwe w armii niepolskiej, poddanej Rosji? Czy wyobraża Pan sobie, w swojej naiwności, że gdyby oficerowie nie pielęgnowali poczucia służby Polsce i jej narodowi, Polska miałaby szanse na zrzucenie kajdan jałtańskich?
Usłyszałem w programie, że każdy wcześniej służący Polsce żołnierz jest nie z Pana bajki.
Słusznie, jako pełniący obowiązki w kierownictwie MON, powinien Pan coś wiedzieć, a nie opowiadać bajki. Jak Pan śmie, młody człowieku, a w dodatku niedouczony, budować tezę, że teraz to Pan buduje standardy służby ojczyźnie? Idąc tą drogą, może trzeba Pana zwolnić i szkalować, bo urodził się Pan w 1979 r., a więc, według Pana, w „komunistycznym reżimie”.
Jeśli uważa Pan, że to Pan ma prawo oceniać żołnierzy i jest Pan autorytetem patriotycznym, to pytam, jakim? Czy tym od pouczania Francuzów, skąd mają widelce? Czy takim, który, jako urzędnik państwowy, robił interesy, odwiedzał Rosję z prorosyjskim „think tankiem Zmiana” i oskarżanym o zdradę Polski, Mateuszem Piskorskim?
Czy to nie kompromitacja dyplomatyczna, gdy ubliża Pan publicznie Niemcom, mówiąc, że „Dziś dzieci i wnuki tych zwyrodnialców pouczają nas, co to jest demokracja. A powinni się zamilknąć!”?
Pańska podłość nie zna granic. Dał Pan temu wyraz, wypowiadając się w sejmie: „Skończcie ten chocholi taniec! Platforma Obywatelska w sprawie transportu najważniejszych osób w państwie ma obowiązek milczeć. To wy macie krew na rękach 96 osób. Nie macie prawa wypowiadać się w tej sprawie! Przyzwoitość nakazuje siedzieć cicho”.
Kłamstwo aż kipi z Pańskiej niewiedzy. Czy to nie Kancelaria Prezydenta organizowała ten wylot? A gdzie Pan wtedy był zatrudniony, czyż nie w Kancelarii Prezydenta?
Jak Pan skomentuje swoją podłość w stosunku do Szefa Apple, który przyznał się do innej orientacji seksualnej, wstyd Pana cytować.
Jak Pan ocenia zawracanie Pańskiej limuzyny służbowej na linii ciągłej i skasowanie auta?
Jakie ma Pan prawo dyskutować o wysadzaniu Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, zna się Pan na tym, a co jeszcze chciałby Pan wysadzić?
Tymczasem, jako współpracownik A. Macierewicza, był Pan członkiem komisji weryfikacyjnej WSI i jest Pan współodpowiedzialny za zniszczenie polskiego wywiadu i kontrwywiadu.
Odpowiada Pan też za śmierć wielu agentów poza granicami naszego kraju. Zapytam: Pan, który ma na rękach krew polskich agentów śmie oceniać służbę żołnierzy?
Pan, Panie Bartoszu Kownacki, wspólnie ze swoim kolegą od niewybuchów i arsenału broni w bloku mieszkalnym, wybitnym kłamcą publicznym, Michałem Dworczykiem, który chwali się prawdomównością, a podczas programu telewizyjnego, znając prawdę, mówi o mnie „Mazguła i jego ubecy” przygotowujecie represyjne ustawy w stosunku do żołnierzy i weteranów.
Jak Wy macie czelność oceniać żołnierzy, jeśli o służbie wojskowej nie macie zielonego pojęcia?
Pan, jak donosi prasa, odpowiedzialny jest za kolejne skandale z przetargami na sprzęt wojskowy albo za łamanie prawa w tym zakresie, za bałagan i brak sprzętu w jednostkach wojskowych – uważa Pan, że zasługuje na jakikolwiek szacunek?
Uczestniczy Pan jako poseł w pracach Sejmu RP i wielokrotnie głosował Pan za przyjęciem sprzecznych z Konstytucją RP ustaw. Jest Pan więc niszczycielem konstytucyjnym.
Jeśli jeszcze raz będzie chciał Pan powiedzieć, że ktoś jest nie z Pana bajki, to bardzo dobrze, bo nie wyobrażam sobie, aby ktoś o zdrowych zmysłach chciał być z tej bajki.
Mam nadzieję, że Pana skandalicznie niska jakość pracy i kompletna nieodpowiedzialność, a także sięgająca dna postawa moralna i ignorancja historyczna znajdzie kres i ocenę przed niezależnym sadem.
A tymczasem – wara od wojskowych!
Adam Mazguła
Foto znalezione w sieci.
MŚ 2018: Jak Polska podstępem dostała się do najlepszego koszyka
W Rosji rozlosowano grupy na przyszłoroczny mundial. Niemieckie media oskarżają tymczasem Polaków o nieczyste zagrywki podczas eliminacji.
Polscy piłkarze poznali swoich grupowych przeciwników na przyszłorocznych mistrzostwach świata w piłce nożnej. Biało-czerwoni zmierzą się na mundialu w Rosji z Senegalem, Japonią i Kolumbią. Polacy uniknęli „grupy śmierci”, czyli grupy z największymi piłkarskimi potęgami między innymi dlatego, że byli losowani z pierwszego koszyka. Zdaniem niemieckich mediów Polska znalazła się w nim w wyniku podstępu.
Skomplikowany ranking
Magazyn piłkarski „Kicker” tłumaczy, że Polska zawdzięcza miejsce w pierwszym koszyku bardzo wysokiej pozycji w rankingu FIFA. W październiku Polacy zajmowali w nim szóste miejsce, wyprzedzając takie kraje jak Hiszpania czy Anglia. Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, który opisuje sprawę na swoich stronach internetowych przyznaje, że Polacy rozegrali bardzo dobre eliminacje do mundialu, w których zdobyli łącznie 25 punktów. Ale Anglicy zdobyli 26 punktów, a Hiszpanie 28. „Decydujące znaczenie miał trik, który zastosowali Polacy” – czytamy.
Podstęp, choć legalny
FAZ podkreśla, że na kształt rankingu FIFA ma wpływ wiele czynników. Każdy mecz drużyny narodowej przekłada się na odpowiednią liczbę punktów, które potem dzieli się przez liczbę rozegranych meczów. „Polacy od listopada 2016 do listopada 2017 roku nie rozegrali żadnego meczu towarzyskiego. Co prawda nie zdobywali przez to punktów, ale też nie musieli ich dzielić”– czytamy. Dzięki temu Polska jedenastka mogła wspiąć się na tak wysokie miejsce w rankingu. Niemieccy dziennikarze podkreślają, że także inne kraje ubiegały się do tego podstępu, ale tylko w przypadku Polski miało to tak daleko idące skutki. Jest jednak jasne, że „Polska nie działała nielegalnie” – czytamy w artykule pod tytułem „Jak Polska podstępem dostała się do najlepszego koszyka”.
MŚ 2018: Polska poznała rywali w fazie grupowej MŚ 2018 w Rosji
Losowanie grup MŚ 2018 za nami. Reprezentacja Polski trafiła do grupy H. Biało-czerwoni nie zagrają w fazie grupowej MŚ z żadnym rywalem z Europy, ich rywalami będą kolejno Senegal, Kolumbia i Japonia
Here they are! The groups for the 2018 FIFA World Cup Russia! 🇷🇺🙌
Which game are you most looking forward to?! 😁#WorldCupDraw pic.twitter.com/CYBTaqkgpF
— #WorldCupDraw 🏆 (@FIFAWorldCup) December 1, 2017
Pierwszy mecz Polacy rozegrają 19 czerwca w Moskwie na Otkrytije Arenie o godzinie 17.00 z Senegalem.
W drugiej kolejce – 24 czerwca – zagramy z teoretycznie najsilniejszym rywalem, czyli reprezentacją Kolumbii o 20.00 w Kazaniu.
Natomiast ostatni mecz odbędzie się 28 czerwca o 16.00 w Wołgogradzie. Przeciwnikami Polski będą Japończycy.
MŚ 2018: wszystkie grupy mistrzostw świata w Rosji:
Grupa A: Rosja, Arabia Saudyjska, Egipt, Urugwaj
Grupa B: Portugalia, Hiszpania, Maroko, Iran
Grupa C: Francja, Australia, Peru, Dania
Grupa D: Argentyna, Islandia, Chorwacja, Nigeria
Grupa E: Brazylia, Szwajcaria, Kostaryka, Serbia
Grupa F: Niemcy, Meksyk, Szwecja, Korea Południowa
Grupa G: Belgia, Panama, Tunezja, Anglia
Grupa H: Polska, Senegal, Kolumbia, Japonia
(df) thefad.pl
Co zrobić, jeżeli zdradza Cię mąż?
Zdrada jest bardzo trudnym doświadczeniem. Trudno się przygotować na tego typu przeżycie. Większość osób, gdy dowiaduje się o zdradzie męża odczuwa niedowierzanie i odrealnienie. Jak poradzić sobie ze zdradą męża? Czy należy wybaczyć, czy się rozstać?
Zweryfikuj informację
Pierwszą rzeczą jest uzyskanie potwierdzenia, że rzeczywiście mąż dopuścił się zdrady. Może się okazać, że to tylko kwestia nieporozumienia lub niepotwierdzona plotka. Od kogo pochodzi ta informacja? Czy tej osobie można zaufać? Przed podjęciem jakichkolwiek decyzji należy mieć całkowitą pewność, że to prawda. W przypadku bardzo silnych podejrzeń, ale braku dowodów, można rozważyć skorzystanie z usług agencji detektywistycznej.
Nie szukaj winy w sobie
Wiele kobiet, gdy dowiaduje się o zdradzie męża jest w szoku. Pojawia się u nich mnóstwo sprzecznych emocji: złość, smutek, zazdrość, żal, apatia. Bardzo często kobiety szukają w sobie powodu, dla którego mąż je zdradził. Taka postawa jest bardzo toksyczna. Wiele kobiet popada w ten sposób w depresję i kompleksy. Uważa, że nie jest już atrakcyjna dla swojego mężczyzny i musiała zrobić coś niewłaściwego, skoro wybrał inną.
Porozmawiaj z mężem
Mając pewność, że mąż rzeczywiście zdradził warto z nim porozmawiać. To z pewnością będzie trudne, ale warto to zrobić. Najgorsze będzie udawanie, że o niczym się nie wie. Odbije się to negatywnie na relacji i doprowadzi do dalszego wzajemnego oddalania się małżonków. Przed rozmową najlepiej się uspokoić i przemyśleć dokładnie to, co chce się powiedzieć. Nie warto popadać w nadmierne emocje. Najlepiej w asertywny sposób przedstawić swój punkt widzenia oraz to co się czuje. Niech mąż wie, że jego postępek był bardzo raniący i nie powinien się wydarzyć.
Wysłuchaj co ma do powiedzenia
Często mężczyźni mają tendencję do wycofywania się lub unikania odpowiedzialności za swoje zachowanie. Koniecznie trzeba nakłonić męża, aby dokładnie opowiedział o całym zajściu. Należy mu wyjaśnić, że tylko w ten sposób uda się odbudować wzajemne zaufanie. Niech opowie o swoich pobudkach. Czy to tylko przelotny romans, jednorazowy wybryk, czy może coś poważniejszego? Być może do zdrady doszło pod wpływem alkoholu i mąż nie był w pełni świadom swoich działań?
Nie podejmuj pochopnych decyzji
Niezależnie od wyniku rozmowy, należy unikać natychmiastowego podejmowania jakichkolwiek ważnych decyzji. Warto dać sobie z mężem dodatkowy czas na przemyślenie całej sytuacji. W przypływie emocji łatwo o przesadną reakcję. Nie ma powodu, by od razu zadecydować czy nadal będziecie razem, czy też się rozstaniecie. Warto ponownie porozmawiać ze sobą kolejnego dnia, gdy emocje jeszcze bardziej się uspokoją.
Nie wybaczaj zbyt szybko
Powinno unikać się zbyt szybkiego wybaczenia mężowi. Powinien wyraźnie odczuć, że popełnił błąd, który nigdy nie ma prawa się powtórzyć. Jeżeli natychmiast zostanie okazane zrozumienie i przejdziecie z tematu zdrady do codzienności, może stwierdzić, że w przyszłości kolejna zdrada także ujdzie mu na sucho.
Pozwól mężowi odpokutować
Jeżeli mąż okazuje skruchę, można poszukać sposobu, w jaki ponownie powrócicie do normalności. Mężczyzna na pewno będzie odczuwał duże poczucie winy i chętnie zaakceptuje sposób, w jaki mógłby zadośćuczynić swojej żonie. Jest to dobry moment na naprawę wszystkich elementów związku, które zawiodły. Wymaga to naprawdę szczerej rozmowy i chęci do zmiany, która pochodzi od obu stron. W tym wypadku trzeba postawić grubą linię od tego co się wydarzyło i skupić na odbudowie małżeństwa.
Rozstanie
Czasem naprawa związku staje się niemożliwa. W takim wypadku jedyną możliwością okazuje się rozstanie. Warto pamiętać, że nie oznacza ono końca świata. Początkowo z pewnością będzie trudne i bolesne. Poza bolączkami typowo emocjonalnymi mogą pojawić się także problemy dotyczące podziału majątku oraz przyszłości dzieci. Bardzo dobrym pomysłem jest skorzystanie ze wsparcia rodziny, przyjaciół, a nawet psychologa.
Dorota
Kobieta, żona, matka. Po krótszym zastanowieniu – w takiej właśnie kolejności. 🙂 Zobacz również inne artykuły na kobietapo30
Brytyjczycy wolą gotowce
Duża część mieszkańców Wielkiej Brytanii preferuje gotowe dania lub półprodukty. W brytyjskich domach na gotowanie poświęca się niewiele czasu, szczególnie w tygodniu.
Jeden na sześciu ankietowanych przyznawał, że jeszcze nigdy w życiu nie zdarzyło mu się ugotować posiłki od podstaw ze świeżych produktów. Tego typu osoby jeśli już gotują, to raczej odgrzewają coś gotowego ze słoików lub w postaci mrożonek. Aż dwie trzecie badanych przez Co-operative Food przyznało, że częściej sięgają po gotowe półprodukty niż po świeże składniki.

Jak pokazało przeprowadzone badanie – jesteśmy narodem kombinatorów w kuchni, którzy lubią iść na łatwiznę. Zwłaszcza jeśli chodzi o wieczorne posiłki w ciągu tygodnia. Dla większości z nas przygotowywanie kolacji po całym dniu pracy to strasznie niewygodna wizja, dlatego wolimy zadowolić się czymś gotowym i przy okazji niezdrowym – mówi Andrew Mann z Co-operative Food.
Ale nawet w weekendy sytuacja niewiele się poprawia. – To chciałby stać w sobotę wieczorem przy garach, skoro można w tym czasie wygodnie siedzieć przed telewizorem z rodziną i oglądać kolejny odcinek X Factor? Nadal spora grupa osób decyduje się na kupowanie gotowych dań lub półproduktów, łudząc się, że jedzenie ze słoików jest tak samo dobre, jak to, które można przygotować w kuchni samemu – dodaje Mann.
Autorzy badania uwidaczniają jeszcze jedną ciekawostkę. Anglikom często zdarza się oszukiwanie rodziny lub znajomych poprzez twierdzenie, że się samemu ugotowało dane potrawy. 44 proc. ankietowanych przyznało, że często udaje przed weekendowymi znajomymi, że potrawy na stołach są ugotowane własnoręcznie. 42 proc. badanych stosowało ten trick nawet podczas romantycznych kolacji. Dla uwiarygodnienia stosuje się sporo dodatkowych sztuczek – zaaranżowany nieład w kuchni, rozsypane zioła, poplamiona ścierka kuchenna, brudne patelnie.
Ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce: Nikt nie zostanie poproszony o opuszczenie terytorium Wielkiej Brytanii
Polacy, którzy danego dnia („ten dzień” to data pomiędzy 29 marca 2017 roku – oficjalnym uruchomieniem procedury wyjścia z Unii Europejskiej i 29 marca 2019 roku – zakończeniem procedury brexitu), będą przebywali na terytorium Wielkiej Brytanii przez pięć lat, będą mieli status osiedleńców. To jest ekwiwalent stałego pobytu po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej – mówił w TVN24 Bis Jonathan Knott, ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce.
Ambasador wyjaśnił przy tym, że osoby, które będą przebywać w Wielkiej Brytanii przez krótszy okres, będą mogły pozostać, a po osiągnięciu okresu pięciu lat, również otrzymają status osiedleńca. – Nikt tego dnia nie zostanie poproszony o opuszczenie terytorium Wielkiej Brytanii – zapewnił.
– Punkt wyjścia jest taki, że każdy, kto złoży wniosek, powinien otrzymać odpowiedź na tak, o ile oczywiście mieszka w Wielkiej Brytanii i o ile na przykład nie popełnił żadnego przestępstwa – powiedział Jonathan Knott.
(df) thefad.pl / Źródło: TVN24 Bis
Komentarz: Śmierć przed Trybunałem
Trudno o coś bardziej spektakularnego. Oskarżony wypija na sali sądowej truciznę, a chwilę potem umiera. Incydent nie umniejsza jednak wybitnej roli Trybunału w Hadze – uważa Zoran Arbutina.
Cóż za zakończenie prac ONZ-owskiego Trybunału ds. zbrodni w byłej Jugosławii. Krótko po tym, jak sędziowie utrzymali wyrok 20 lat więzienia dla byłego dowódcy bośniackich Chorwatów Slobodana Praljaka, ten wstał i krzyknął na całą salę: „Nie jestem zbrodniarzem wojennym, odrzucam ten wyrok”. Następnie wypił zawartość małej butelki. „To była trucizna” – powiedział. Niedługo później zmarł w szpitalu. Było to medialnie perfekcyjnie zainscenizowane samobójstwo. Praljak, posiadacz trzech dyplomów uniwersyteckich, a w przeszłości reżyser telewizyjny i teatralny, wypił truciznę przed włączonymi kamerami wiedząc, że zarówno w Chorwacji jak i w Bośni i Hercegowinie, transmisję śledzi przed telewizorami wiele osób.
Praljak miał rację. Media w Chorwacji niemalże ścigają się w ogłaszaniu żałoby po śmierci „chorwackiego bohatera”. Chorwacka prezydent a także minister spraw zagranicznych przerwali swoje zagraniczne wizyty, aby jak najszybciej wrócić do kraju. Szef chorwackiego rządu ogłosił: „Ten akt świadczy o głębokiej, moralnej niesprawiedliwości wobec Chorwatów w Bośni i Hercegowinie”.
Dobrze znane rytułały
I oczywiście słychać krytykę pod adresem trybunału. Mówi się o niesprawiedliwości i podejrzewa spisek przeciwko Chorwatom i całej Chorwacji. Chorwacki członek Prezydium Bośni i Hercegowiny Dragan Čović zdobył się nawet na stwierdzenie, że „sędziowie trybunału są tylko marionetkami tych, którzy ich tam wysłali”. Ale pojawiły się też pochwały dla trybunału, choćby z ust bośniackiego członka prezydium Bakira Izetbegowica.
Pokazuje to, pomijając indywidualnie tragicznie, ale demonstracyjne samobójstwo, że mamy do czynienia ze starym i często już doświadczanym biegiem spraw. Sędziowie w Hadze ogłaszają swój wyrok, jedna strona uważa się za zwycięzców, druga odpala maszynerię oburzenia. Nie gra większej roli, czy chodzi przy tym o Chorwatów, Serbów czy Bośniaków. W Serbii niestrudzenie przypomina się, że większość skazanych to Serbowie, a wymierzona im kara więzienia wynosi łącznie 1200 lat. Do tego dochodzą cztery dożywocia. W Chorwacji także mają teraz męczennika, który gotowy był umrzeć za swój naród i swoje przekonania.
Nie ma wątpliwości, że to nieszczęśliwe zakończenie prac haskiego trybunału dokonuje się w obliczu medialnego wzburzenia. Ale nie jest to też takie niezwykłe. Od samego początku prace trybunału były atakowane przez kraje byłej Jugosławii. Sędziowie byli obrażani, oskarżani o nieudolność, korupcję. W sali sądowej miały miejsce kuriozalne wystąpienia lidera Serbskiej Partii Radykalnej Vojislava Seselja czy agresywne wybryki byłego prezydenta Slobodana Milosewicza. Sala bywała opuszczana, sędziowie obrażani.
Światło na końcu tunelu?
Ale mimo to, bilans pracy Międzynarodowego Trybunału Karnego ds. byłej Jugosławii wypada w większości pozytywnie. W ciągu niemalże 25 lat działania oskarżono 161 osób, przesłuchano 4600 świadków, zgromadzono 2,5 mln dokumentów. Wielu wysokich rangą polityków i wojskowych przywódców musiało odpowiadać przed sądem, ale także wielu lokalnych watażków, którzy nie spodziewali się, że kiedykolwiek przyjdzie im stanąć przed trybunałem. Zbrodnie udawało się stwierdzić w sposób tak jednoznaczny, że nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien w nie wątpić. Ofiary mogły zaś bez strachu stanąć twarzą w twarz ze swoimi prześladowcami.
Trybunał ds. byłej Jugosławii ma także duże znaczenie dla rozwoju międzynarodowego sądownictwa. Rada Bezpieczeństwa ONZ po raz pierwszy zdecydowała się egzekwować zapisy Karty Narodów Zjednoczonych sięgając po paragrafy, a nie broń. Niemiecki sędzia Wolfgang Schomburg mówił dlatego o „wielkim postępie na drodze do większej sprawiedliwości”.
To wszystko umożliwiło też narodom byłej Jugosławii rozprawienie się z przeszłością i promowanie pojednania. Jak dotąd potencjał ten nie jest jednak wykorzystywany. Zwłaszcza polityczne elity zastygły w bardzo korzystnym dla siebie pielęgnowaniu obrazów wroga. Swoim spektakularnym i dobrze zainscenizowanym samobójstwem Slobodan Praljak ma też swój wkład. I nie było to przypadkowe. Ale kiedy kurtyna opadnie, być może uda się promować pokojowe współżycie i rozwijać perspektywę przyszłości dla wszystkich. Wszystkim należy tego życzyć.
Irlandia może zablokować rokowania o brexicie
Po ciężkich bojach Brukseli z Londynem o pieniądze teraz Irlandia wyrasta na najtrudniejszy problem rokowań o brexicie. Dublin żąda gwarancji na piśmie, że nie będzie kontroli granicznych między Irlandią i Irlandią Płn.
Rząd Theresy May jest pod potężną presją czasu, bo chce na szczycie UE w połowie grudnia zamknąć pierwszą fazę negocjacji brexitowych (pieniądze, prawa obywateli UE w Wlk. Brytanii, Irlandia), by przejść do rozmów o około dwuletnim okresie przejściowym po wyjściu z UE w 2019 r. oraz o przyszłych stosunkach gospodarczych Londynu z Unią. Brexit ma nastąpić już za 14 miesięcy i biznes w Wlk. Brytanii jest coraz bardziej sfrustrowany niewiadomą, jakie będą relacje z Unią od wiosny 2019 r. A im dłużej tego nie wiadomo, tym większe ryzyko, że inwestorzy będą wstrzymywać się z projektami do czasu wyjaśnienia nowych zasad handlu z UE.
Ugoda co do pieniędzy coraz bliżej
Brytyjskie media podały w tym tygodniu, że bardzo bliska jest ugoda z Unią co do zasad regulowania brytyjskiego rachunku wobec Brukseli, ale – podawane przez brytyjskich dziennikarzy – szacunki wahają się od 40 do 60 mld euro na czysto. Wcześniej Londyn sugerował gotowość zapłacenia tylko około 20 mld euro, a z kolei nieoficjalne wyliczenia Komisji Europejskiej szacowały wierzytelności na ok. 60 mld euro. Celem unijnego negocjatora Michela Barniera nigdy nie było uzyskanie jednej liczby na piśmie, lecz potwierdzenie brytyjskich zobowiązań głównie wobec budżetu UE. Obejmuje on projekty zatwierdzane w latach 2014-2020, ale z fakturami opłacanymi do końca 2023 r.
Jeśli przykładowo kraje Unii nie wykorzystają całych należnych im funduszy z polityki spójności, zmniejszy to zobowiązania płatników (w tym Brytyjczyków). Ponadto wysokość składki zależy też od PKB poszczególnych krajów, a Bruksela i Londyn różnią się teraz w szacunkach wielkości brytyjskiej gospodarki w najbliższych latach. – W sprawie pieniędzy nie ogłaszałbym jeszcze sukcesu. Ale rzeczywiście w Brukseli bardzo wzrósł optymizm w tej kwestii – tłumaczy nam dyplomata zapoznany ze stanem rokowań.
Rokowania na irlandzkiej minie
Natomiast na najbardziej zapalny – i długo niedoceniany przez Londyn – problem wyrosła kwestia granicy między Irlandią i brytyjską Irlandią Północną. Przez wiele tygodni Brytyjczycy traktowali to jako wręcz marginalny punkt pierwszej fazy negocjacji z Unią, który na razie można zbyć ogólnikowym zapisem o poszanowaniu pokojowego porozumienia wielkopiątkowego z 1998 r. (zawartego przez rządy Irlandii i Wlk. Brytanii oraz główne partie polityczne Irlandii Płn.). Rząd Theresy May przekonywał, że bez określenia zasad przyszłych stosunków handlowych z UE trudno rozstrzygać, jak będzie wyglądać np. granica celna z Irlandią Płn.
Jednak irlandzki rząd Leo Varadkara stanowczo odrzucił pomysły na odroczenie kwestii granicy do kolejnych faz rozmów brexitowych. – Irlandczycy chcą od Londynu kilku pisemnych gwarancji, z których wynikałoby, że kontrole na granicy nie zostaną odtworzone po brexicie. Nie chodzi o określenie szczegółów, jak to zrobić, ale o jasne potwierdzenie, że dopóki te szczegóły nie zostaną wynegocjowane, to wszystko na irlandzkiej granicy pozostanie jak teraz – tłumaczy nasz rozmówca w Brukseli. Londyn na razie odmawia, bo takie pisemne gwarancje „wiązałyby mu ręce” (czy też pozbawiały środków nacisku) w negocjacjach handlowych z Unią.
O co chodzi w sporze o Irlandię?
W sporze wokół Irlandii nie chodzi o swobodne przemieszczanie się ludzi po całej wyspie (to jest dość łatwe do zagwarantowania), lecz o cła, towary, usługi oraz m.in. standardy bezpieczeństwa żywności, które – poza unijnym rynkiem wewnętrznym – powinny być kontrolowane przy eksporcie. Dublin tłumaczy w Brukseli, że nie chodzi o zwykłe dochody z handlu (ponad połowa irlandzkiej wołowiny jest teraz sprzedawana do Wlk. Brytanii), lecz przede wszystkim o zachowanie ścisłej integracji gospodarczej całej wyspy, bo ta jest jedną z podstaw pokojowej koegzystencji w Irlandii Płn.
O ile w kwestii rozwodowych pieniędzy największymi jastrzębiami wobec Londynu są Niemcy i Francja, to w sprawie granicy irlandzkiej – teraz najtwardziej gra Komisja Europejska. Ale reszta krajów Unii nadal solidarnie popiera Dublin. – Niech Brytyjczycy wezmą odpowiedzialność i zaproponują realne rozwiązania dla Irlandii – zaapelował wczoraj (29.11.2017) unijny negocjator Michel Barnier. Pomimo wysyłanych z Londynu sygnałów (także do mediów), że kompromis jest w zasięgu ręki, Irlandczycy ostrzegają, że „na razie nie dostali niczego zadowalającego na piśmie”. May przyjeżdża w przyszłym tygodniu do szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera i – wbrew niedawnym oczekiwaniom – to nie brexitowe rachunki finansowe, lecz Irlandia może okazać się najcięższym punktem ich rozmów.
Premier May i ambasador Rogers
Guy Verhofstadt, koordynator Parlamentu Europejskiego ds. brexitu, ostrzegł w środę (29.11.2017), że uzyskane dotychczas gwarancje pobrexitowych praw dla obywateli UE (w tym 900 tys. Polaków) w Wlk. Brytanii są nadal niewystarczające dla europosłów. A ci będą mieć prawo weta wobec ostatecznej umowy UE z Londynem o warunkach wyjścia z Unii. Verhofstadtowi chodzi m.in. o przyszłe zasady łączenia rodzin (obecnie Polacy w Wlk. Brytanii mają w tej kwestii pełną swobodę).
My letter to @MichelBarnier. The @Europarl_EN expects more on citizens’ rights and much more on the Irish border question. pic.twitter.com/VbHmyAaO2g
— Guy Verhofstadt (@guyverhofstadt) November 29, 2017
Brexitowy wyścig rządu May z czasem sprawia, że w Wlk. Brytanii gorzkie triumfy święci teraz były ambasador przy UE Ivan Rogers. Podał się do dymisji w styczniu tego roku wskutek sporów z Londynem o taktykę negocjacyjną. Rogers m.in. doradzał rządowi May, by nie spieszył się z oficjalnym powiadomieniem Brukseli o zamiarze wyjścia z UE, bo to – zgodnie z traktatem UE – oznacza ograniczony do dwóch lat termin na negocjacje warunków brexitu i da Brukseli bardzo mocną przewagę negocjacyjną. Jednak May złożyła ten wniosek już w marcu 2017 r., co – jak przestrzegał Rogers – pozwala Unii cisnąć Londyn ku ustępstwom (jak w przypadku pieniędzy) pod groźbą, że nie zdąży wynegocjować warunków brexitu do 2019. A „brudny brexit”, czyli wyjście z Unii bez żadnej umowy z Brukselą, byłby fatalny dla brytyjskiej gospodarki.
Magdalena Środa: Prawica nie zna czegoś takiego jak prawa kobiet

Magdalena Środa
Prawica nie zna czegoś takiego jak prawa kobiet - jedyne jakie zna to prawo do rodzenia, sprzątania i bycia posłuszną
Widzę jak prawica raduje się ujawnieniem molestowaczy na lewicy. Głupia radość.
Molestujący są wszędzie, bo przemoc wobec kobiet, opresja i seksizm to nie kwestia poglądów ale patriarchatu, w którym zanurzeni jesteśmy bardzo głęboko. Lewica jest po prostu bardziej otwarta a kobiety (tu: dziennikarki z GW i KP) bardziej wrażliwe, bezkompromisowe i świadome swoich praw.
Akcja #metoo jeszcze bardziej to pogłębiła. Na lewicy jest więc szybka reakcja, na prawicy – reakcja następuje dopiero wtedy gdy jakiś bogobojny mąż skatuje swoją żonę (ostatnio: sprawa żony radnego z PiS).
Obecny rząd uważa, że nie trzeba korzystać z konwencji o przeciwdziałaniu przemocy, bo w Polsce (rzekomo) przemoc jest mniejsza niż w Szwecji czy Francji. Nieprawda. Po prostu tam kobiety znają swoje prawa i alarmują gdy z przemocą, w różnych formach, się zetkną, u nas domowy kat jest czymś naturalnym a seksistowski język traktowany jest jako zbiór komplementów wyróżniających kobiety na rynku męskich pragnień.
Prawica nie zna czegoś takiego jak prawa kobiet (jedyne jakie zna to prawo do rodzenia, sprzątania i bycia posłuszną). Nic więc dziwnego, że to lewica alarmuje i oczyszcza się z patriarchalnych złogów. Prawica je kultywuje a niektóre kobiety gotowe są reagować nie wtedy gdy ktoś je upokarza seksistowskim językiem ale dopiero wtedy gdy zagrożone (przez przemoc) jest życie ich dzieci.
Magdalena Środa
Adam Mazguła: W MON wszystko jest propagandą

Adam Mazguła
NPK, A. Macierewicz, zamiast siedzieć w więzieniu, dokonuje celowego i systematycznego wyniszczania Wojska Polskiego przy biernej postawie generałów, oficerów i żołnierzy oraz społeczeństwa, któremu wojsko powinno służyć
Nie wiem, czy znajdzie się chociaż jeden dzień z życia Ministerstwa Obrony Narodowej, w którym „chodząca reklama rewolucji październikowej w Rosji” nie zrobiłaby jakiegoś głupstwa, aby utrzymywać się na medialnej fali? Chciałoby się powiedzieć: to nic, że głupio i negatywnie, ważne, że głośno.
Jego rewelacjami można sypać jak z worka obfitości.
Obietnice dla obietnic: dozbrajanie armii, zakupy śmigłowców, systemów przeciwrakietowych…
Zakupy dla zakupów: cukierki i misie promocyjne, drony ze sklepiku, piwo dla Akademii Sztuki Wojennej…
Wydatki dla wydatków: odszkodowania dla kolejnych członków rodzin osób poległych w katastrofie smoleńskiej, karabinki za 100 tys. zł. za sztukę. I można by tak godzinami…
Najważniejsze jednak są sukcesy MON w zakupach dla VIP-ów (samoloty, limuzyny, wagony-salonki kolejowe itp.), tryskająca nowymi aferami komisja smoleńskiego pyszałka, rozkwit kapelanów i kaplic wojskowych oraz cały konglomerat podłości w stosunku do polskich żołnierzy i ich historii.
Ulubionym tematem jego aktywności pozostaje jednak tworzenie tematów dla swoistej zasłony dymnej. Jego powiązania z wrogami naszej ojczyzny, o czym sporo można znaleźć w dostępnej literaturze i opisach jego działań przez wiele ostatnich lat (chociażby takich, jak niszczenie polskich służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych) łamią światowe standardy nieodpowiedzialności i ignorancji zawodowej. Dlatego ten człowiek gloryfikuje żołnierzy wyklętych, a walczących w ramach I i II Armii Wojska Polskiego nazywa bandytami, pracujących w czasach PRL określa mianem tych, którzy służyli obcej agenturze zbrodniczego systemu.
Tymczasem, popierając faszystów, otula się symbolami Polski Walczącej i AK, a nie ma do tego upoważnienia od byłych powstańców. Kościół też pomaga temu NPK (niszczyciel polskiej konstytucji) w tworzeniu takiej zasłony. Przecież każdy wyznawca wiary smoleńskiej wie, że jeśli on jest gorliwym katolikiem, to musi działać w imię i dla dobra Polski.
Dlatego ten NPK tak mocno dba o codzienne przekazy medialne? Wychodzi z założenia, że ludzie znają jego haniebne historie, ale w codziennym zasypywaniu wiadomościami na swój temat, te pierwotne giną w natłoku informacji.
Codzienny przekaz, który szokuje, zaciemnia jego obraz. Stąd zapowiedź odbierania emerytur i stopni wojskowych jego administracyjną decyzją albo weryfikacja weteranów wojennych, bo jego wojskowe miernoty tam nie były, on zresztą też nie i można całą opinię publiczną obrócić przeciwko wojskowym z doświadczeniem i mieć powód do szczucia oraz zwalniania ich ze służby po to, aby zrobić miejsce dla swoich wybranków z ulicy. Już słyszę jutrzejsze komentarze o bezcelowości pobytu żołnierzy na misjach poza granicami kraju, po co, z kim i dlaczego… Podłapią to media i mamy miesiąc grillowania tematu.
Co kilka dni NPK, A. Macierewicz wywołuje wojnę z Rosja albo pręży muskuły, aby pokazać, jak to jest gotowy wraz z całym wojskiem zagrodzić drogę Armii Czerwonej. Tymczasem tylko w obwodzie kaliningradzkim stacjonuje pięć razy więcej rosyjskich żołnierzy, niż ma cała polska armia. W dodatku są wspierani najnowszymi systemami rakietowymi, lotnictwem i bronią jądrową, więc…? Minister PiS-u nie wie o tym? Wie, ale szczuje i obraża sąsiada, dając powody do budowania wrogiej atmosfery pomiędzy narodami i pretekst dla Rosji, by zaszkodzić Polsce.
Czy ktoś jeszcze nie rozumie, jak działa ten narodowy chodzący skandal?
Ten inkubator obsesji ciągłego zagrożenia, wytwornica wrogów i jedynej racji, organizator wielkiej ściemy i bezczelności historycznej codziennie budzi naszą wyobraźnię nowymi pomysłami – jest największym zagrożeniem dla naszego narodowego bytu.
Wiedzieli o tym liderzy PiS-u, dlatego ukryli go przed wyborami i kłamali, że nie zostanie on ministrem. Został – samodzielny, wpływowy i nieobliczalny… Tworzy nawet (za publiczne środki) prywatną armię i nie ukrywa, że to dla realizacji celów polityki wewnętrznej.
Powstaje więc pytanie, dlaczego niszczyciel polskiej konstytucji, J. Kaczyński świadomie poniewiera wojskiem i pozwala na tworzenie atmosfery agresji międzynarodowej? To psychologiczna zagrywka, aby jednoczyć się pod jego sztandarami w momentach zagrożenia. Tylko to zagrożenie wynika z jego działań, ale tego już wyznawcy PiS-u nie muszą rozumieć.
Gorliwość NPK, A. Macierewicza w służbie hierarchom kościelnym też zastanawia. Oligarcha T. Rydzyk nie ma skrupułów, to publiczny oszust na wielka skalę, wiedziano już o tym, gdy zbierano pieniądze i obligacje na ratowanie stoczni, ale inni biskupi? Dlaczego tolerują jego niszczycielską działalność? Czyżby ci, którzy maja krzewić miłość i dobro nie widzą jego zbrodniczej misji? Sprzedają nasz kraj za kasę i nowych kapelanów?
Najbardziej jednak ta reklama NPK boli mnie z innego powodu. Dlaczego tolerują tego niszczyciela sami generałowie i oficerowie Wojska Polskiego? Jak można godzić się na działanie represyjne w stosunku do innych żołnierzy, swoich starszych i obecnych kolegów w służbie? Jak można uczestniczyć w tym tańcu pożogi nad wojskiem? Jak można sprzedać się diabłu za garść srebrników?
Dlaczego, Panie Szefie Sztabu Generalnego, gen. broni Leszku Surawski czy Dowódco Generalny RSZ, gen. dywizji Jarosławie Mika, nie stać Was na działania w kierunku nieprzyjmowania w ciemno paranoi ministra.
Czy na pewno nic nie możecie zrobić, czy uważacie za zaszczyt tę służbę w pogardzie dla naszej historii i dokonań wielu pokoleń sztafety wolności krwawiącej w obronie niepodległości Polski? Jeśli popieracie tego typu działania, to wasza zdrada, to Wasza odpowiedzialność. Jak widzę Wasze umundurowane głowy na fotografiach uwiarygodniających dzieła zniszczenia, czuję do Was głęboką pogardę. Czy naprawdę czujecie dumę, ze służby temu generatorowi kłamstwa.
Tymczasem NPK, A. Macierewicz, zamiast siedzieć w więzieniu, dokonuje celowego i systematycznego wyniszczania Wojska Polskiego przy biernej postawie generałów, oficerów i żołnierzy oraz społeczeństwa, któremu wojsko powinno służyć. Daje przyzwolenie na niszczenie polskiej konstytucji, której wojsko powinno bronić.
Honor wojskowy uleciał na skrzydłach TU-154M. Konstytucja „krwawi”, a minister się bawi w codzienną propagandę swoich niekończących się pokazów i kompromitujących, ale celowych, sensacji. Stwarza powody do ciągłej dyskusji o wojsku, przy okazji zdradzając wiele informacji, które nie powinny być dla wszystkich jawne.
Wojsko powinno mieć warunki, aby w spokoju, intensywnie i w atmosferze tajemniczości przygotowywać się do ewentualnej walki w obronie narodu i konstytucji, a nie służyć do codziennej propagandowej walki politycznej nieodpowiedzialnych, faszyzujących niszczycieli Polski.
Adam Mazguła
Nazwiska rządzących i posłów łamiących Konstytucję RP będę poprzedzał skrótem NPK (niszczyciel polskiej konstytucji).
Adam Mazguła








