Zainteresowania w CV – najczęstsze błędy popełniane przy opisywaniu hobby
Opis zainteresowań zamieszczony w CV nie ma dla pracodawców tak dużej wartości, jak informacje o doświadczeniu zawodowym, wykształceniu albo posiadanych umiejętnościach. Jednak decydując się na uwzględnienie go w aplikacji należy pamiętać, by nie ubarwiać rzeczywistości i przedstawiać wyłącznie fakty. Jeśli kłamstwo wyjdzie na jaw, nie zrobimy na rektuterze najlepszego wrażenia. Sprawdź, jakie błędy popełniają kandydaci, aby uniknąć ich w przyszłości.
Banały i ogólniki
W większości CV w rubryce „zainteresowania” pojawiają się hasła takie jak „film, podróże, moda, książki”. Kandydaci wpisujący tak zdawkowe informacje do swoich dokumentów nie wyróżniają się niczym szczególnym w tłumie kandydatów o jednakowych zainteresowaniach. Ogólne stwierdzenia takie jak „interesuję się kinem” niewiele mówią na nasz temat. Jeśli chcemy przyciągnąć uwagę pracodawcy, przedstawiajmy nasze hobby w ciekawy sposób, precyzując dokładny obszar naszych zainteresowań, np. zamiast „literatura” wpisując „twórczość J. R. R. Tolkiena”.
Zbyt długi opis
Sekcja „zainteresowania” to tylko interesujące uzupełnienie najważniejszych treści – informacji na temat doświadczenia i umiejętności. Dlatego powinniśmy unikać zbyt obszernego opisywania naszych hobby w CV. Zachowajmy zwięzłość i wyrażajmy myśli w precyzyjny sposób – tę zdolność doceni wielu rekruterów. Z tego powodu ogranicz się do dwóch albo trzech hobby – miejsce na stronie dokumentu zachowaj dla innych, bardziej istotnych elementów.
Opis zainteresowań mija się z prawdą
Nie warto pisać w CV na temat hobby, o którym nie potrafimy nic odpowiedzieć. Nie musimy za wszelką ceną wykazywać się oryginalnością – w tej sytuacji lepiej postawić na szczerość. Jeśli rekruter zechce zadać nam pytanie odnośnie pasjonującej nas dziedziny, musimy posiadać wystarczającą wiedzę, aby udowodnić, że rzeczywiście potrafimy zajmująco wypowiadać się o swoim hobby. Podając fałszywe dane, nawet jeśli dotyczą niezbyt istotnej kwestii, możemy zrobić na pracodawcy bardzo złe wrażenie – utracić jego szacunek i zaufanie, zanim zdążyliśmy sobie je wypracować. Kłamstwo dotyczące zainteresowań z łatwością udaje się zdemaskować, najczęściej zadając bardziej dociekliwe pytania.
Kontrowersyjne hobby
Opisując swoje hobby, nie powinniśmy przekraczać granic dobrego smaku ani wzbudzać niepokoju rekrutera. Informację o tym, że pasjonujemy się preparowaniem zwierząt i tworzeniem trofeów łowieckich, lepiej zachować dla siebie. Nie uwzględniajmy w CV zainteresowań mogących kojarzyć się negatywnie, np. myślistwo albo hazard. Unikajmy też informowania o hobby związanych z polityką, religią czy seksem – najbardziej kontrowersyjnymi kwestiami.
Tworząc CV, warto mieć na uwadze, że rubryka „zainteresowania” może zaciekawić rekrutera i wpłynąć na jego decyzję, dlatego nie powinniśmy lekceważyć starannego jej uzupełnienia. Choć nawet najoryginalniejsze albo najciekawsze hobby nie zastąpią wymaganych w ogłoszeniu doświadczeń zawodowych, niewykluczone, że właściwie przygotowany opis naszych pasji przyczyni się do naszego sukcesu w trakcie rekrutacji.
Artykuł powstał przy współpracy z Praca.money
Krótka historia kawy oraz herbaty
Kawa i herbata nie bez powodu uchodzą na jedne z najpopularniejszych napojów. Pije się je w każdym zakątku świata. Niektóre osoby wręcz nie wyobrażają sobie bez nich życia. Dowiedzmy się jak te znane i lubiane trunki pojawiły się w naszych filiżankach.
Kawa
Kawa to napój sporządzany przeważnie z palonych ziaren rośliny o nazwie kawowiec. To, że z ziaren można uzyskać trunek, odkryto w XIII lub XIV stuleciu, w Afryce. Ziarna przywieziono najpierw w XV wieku do Azji, a następnie w wieku XVI do Europy i Ameryki. Początkowo ziarna kawowca sprowadzano z Etiopii, gdzie roślinę uprawiano już od stuleci, z czasem zaczęto ją jednak uprawiać w innych krajach, między innymi Brazylii i Wietnamie.
Kofeina
Kawa zawiera kofeinę. Kofeina to substancja pochodzenia organicznego. Uznaje się ją za środek psychoaktywny, a więc wpływający na naszą stronę fizyczną i psychiczną, a co za tym idzie na nasze samopoczucie oraz postrzeganie i zachowanie. Mimo, że sławę zyskała za sprawą swoich właściwości pobudzających i energetyzujących, to należy pamiętać, iż potrafi ona uzależniać.
Przegląd kaw
Kawa kawie nierówna, a dowód na to stanowią liczne gatunki kaw. Nie chodzi wcale o klasyfikację kawy na nierozpuszczalną i rozpuszczalną, lecz na taką, która zawiera kofeinę i taką, która kofeiny nie zawiera. Kawa z kofeiną to oczywiście kawa z ziaren kawowca, a kawa bez kofeiny to kawa ze zbóż lub z ziaren kawowca, ale poddanym specjalnej obróbce, Oprócz tego istnieją różne sposoby przyrządzania kawy i mieszania jej z innymi substancjami, które powodują, że kawę w jakiejś formie na pewno się polubi.
Herbata
Herbata to napój przyrządzany z liści rośliny o nazwie krzew herbaciany lub czerwono krzew. Według legendy w XXVIII wieku przed naszą erą liść herbaty wpadł do gorącego kubka cesarza Chin, Shennonga, przypadkiem się zaparzył i posmakował monarsze oraz wielu innym osobom. Pierwsze dokumenty wspominające o herbacie pochodzą jednak z X wieku przed naszą erą. Przez stulecia pili ją najpierw Chńczycy, a następnie Japończycy, do Europy aczkolwiek dotarła ona dopiero w XVII wieku naszej ery, natychmiast zyskując popularność.
Teina
Herbata zawiera teinę. Co ciekawe, teina to ta sama substancja co kofeina, tylko występująca w innej postaci i w innym źródle. Efektem tego substancję tę w kawie nazywa się kofeiną, w herbacie nazywa się teiną, w yerba mate nazywa mateiną, a w guaranie określa się guaraniną. Teina, podobnie jak kofeina, działa pobudzająco i energetyzująco, aczkolwiek w mniejszy sposób.
Przegląd herbat
Herbaty występują pod niezliczonymi postaciami. Przede wszystkim herbaty zawierające teinę, czyli klasyczna herbata czarna, a także wykazujące się korzystnym wpływem na zdrowie i urodę herbata biała, herbata żółta i herbata zielona. Ponadto herbaty nie zawierające teiny, czyli herbata czerwona pochodząca nie tyle z krzewu herbacianego, ile z czerwono krzewu. Mianem herbaty określa się też napoje przyrządzane z suszu kwiatów, owoców i ziół, jak przykładowo herbata z kwiatu hibiskusa, herbata z owocu dzikiej róży, czy herbata z liścia mięty.
Artykuł został przygotowany przy współpracy z kawaczyherbata24.pl.
Zapuszczać, przycinać i golić, czyli co robić z zarostem
Mężczyźni mogą zapuszczać włosy nie tylko na głowie, ale też na twarzy. Pozostaje tylko kwestia tego, czy chcą posiadać bujną fryzurę i bujną brodę. Każdy powinien oczywiście czuć się ze swoim wizerunkiem jak najlepiej. Co zatem robić z zarostem – zapuszczać, przycinać, a może golić?!
Jak rosną włosy
Skóra jest naszą powłoką, która ma nam zapewnić oddzielenie od środowiska, ale jednocześnie bezpieczny kontakt z nim. Przez skórę do naszego organizmu przedostaje się powietrze, woda, magnez i wszelkie inne substancje. W związku z funkcją ochronną skóra zostaje narażona na wszelkie urazy mechaniczne, i wcale nie chodzi jedynie o zadrapania, czy rozcięcia, lecz przede wszystkim o jej przesuszanie. Bo skóra, podobnie jak jej wytwór, czyli włosy, potrzebuje głębokiego nawilżenia w celu sprawnego funkcjonowania. Wspomniane już włosy stanowią z kolei zrogowaciałe białka, keratyny, które wyrastają ze skóry i odgrywają rolę termoregulatora. Włosy rosną tylko i wyłącznie u ssaków. Pewne funkcje włosów przykładowo u ryb spełniają łuski, a u ptaków spełniają pióra.
Fryzura a broda
Człowiek to zwierzę, które spośród wszystkich ssaków najmniej licznie porasta włosami. U ludzi włosy występują przeważnie na głowie, u mężczyzn dodatkowo na twarzy, czy klatce piersiowej. Włosy na głowie rosną od urodzenia. To typ włosów bardziej cienkich, prostych, elastycznych i słabszych. Włosy na twarzy rosną natomiast od okresu dojrzewania. Takie owłosienie nazywa się androgenowym, bo wynika ze zwiększonej liczby hormonów wydzielanych przez gruczoły. To typ włosów bardziej grubych, skręconych, twardych i mocniejszych.
Zapuszczanie zarostu
Włosy rosną średnio 0,3-0,4 milimetra na dobę, co tygodniowo wynosi to 2-3 milimetry, miesięcznie 1-1,5 centymetra, a rocznie 12-15 centymetrów. Tyczy się do zarówno włosów na głowie, jak też włosów na twarzy. Jeśli włosy jednak rosną wolniej, nie trzeba się zniechęcać, a pamiętać słynną sentencję, iż przez trudy trafia się go gwiazd. Aby zapuścić włosy szybko, należy o nie dbać przez systematyczne nawilżanie i niewielkie przycinanie.
Przycinanie zarostu
Przycinanie włosów służy po pierwsze utrzymaniu ich stałej długości. Jedni lubią krótkie włosy, drudzy długie, a trzeci po prostu umiarkowane i dbają, aby nie zarosnąć, jednocześnie nie pozbywając się zbytnio owłosienia. Przycinanie włosów służy po drugie jednak też utrzymaniu ich właściwej kondycji. Włosy stykają się ze środowiskiem, najbardziej uszkadzają się końcówki, powinno się więc je co jakiś czas lekko przycinać.
Golenie zarostu
Choć w obecnych czasach lansuje się ideał mężczyzny lumberseksualnego, czyli dzikiego drwala, to niektórzy czują się lepiej bez fryzury lub bez brody. Totalne golenie wymaga skrupulatności i systematyczności. Pomocne okazują się przy nim też balsamy i kremy. Choć w przypadku golenia, nie trzeba nawilżać włosów jak przy zapuszczaniu czy jedynie przycinaniu, to trzeba nawilżać skórę, zwłaszcza skórę podrażnioną goleniem.
Artykuł powstał we współpracy z: Beardman
Oksytocyna – substancja instynktu macierzyńskiego
Nasze myśli, czyny, zachowania i samopoczucie, posiadają swoje źródło między innymi w wydzielanych przez gruczoły hormonach. Za przykład tego służy chociażby oksytocyna. To substancja chemiczna, która wydzielana u kobiety powoduje orgazm, a także narodziny instynktu macierzyńskiego. Drogie Panie, poznajcie bliżej oksytocynę.
Hormony oraz gruczoły
Układ hormonalny to jeden z naszych układów, za sprawą których funkcjonujemy i żyjemy. Składa się on z gruczołów, stanowiących komórki, tkanki lub nawet specjalne narządy. Wydzielają one do hormony, stanowiące z kolei substancje chemiczne regulujące działanie określonych części lub nawet całego organizmu. Gruczoły wydzielają hormony do krwi lub do limfy, efektem czego krążą one po organizmie.
Oksytocyna jako substancja radości
Jeden z wielu hormonów to oksytocyna. Wydziela ją gruczoł podwzgórza a magazynuje gruczoł przysadki. Oksytocyna składa się z dziewięciu aminokwasów i odgrywa rolę neuroprzekaźnika, czyli jego cząsteczki przenoszą sygnały między komórkami nerwowymi, tak zwanymi neuronami. Działanie oksytocyny wzmacnia hormon estrogenu wydzielany przez gruczoły jajnikowe, a osłabia hormon progesteronu wydzielany przez te same gruczoły. W rzeczywistości jednak uznaje się ją za substancję odpowiadającą za kobiecy orgazm oraz narodziny instynktu macierzyńskiego u kobiety. Zdarza się, iż nazywa się ją substancją radości. W końcu zarówno orgazm, jak też narodziny instynktu macierzyńskiego, uchodzą za błogie chwila właśnie przez jej działanie.
Dlaczego oksytocyna powoduje orgazm
Oksytocyna wydziela się u kobiet podczas orgazmu. Właściwie można pokusić się o stwierdzenie, że go powoduje. Robi to, ponieważ doprowadza do skurczów macicy. Oksytocyna podczas orgazmu wydziela się jednak w niewielkich ilościach, zważywszy na to, w jakich ilościach wydziela się u matki tuż po urodzeniu dziecka.
Dlaczego oksytocyna rodzi instynkt macierzyński
Oksytocyna wydziela się u kobiet, które właśnie urodziły dziecko i zostały matkami. Podobno dzieje się to w momencie, gdy matka bierze pierwszy raz dziecko w ramiona. Robi to, gdyż powoduje ona wielką euforię, a co za tym idzie wielką radość z narodzin. Oksytocyna wydziela się wówczas w największych możliwych ilościach.
Dlaczego oksytocyna sprawia, że kobiety wydzielają mleko
Oksytocyna wydziela się u kobiet gdy karmią piersią. Innymi słowy powoduje ona, że z piersi zaczyna płynąc mleko. Robi to, bo uwalnia się przy podrażnieniu mechanoreceptorów brodawek sutkowych. Oksytocyna wydziela się wtenczas w umiarkowanych ilościach.
Instynkt macierzyński a oksytocyna
Jak już wyjaśniono, instynkt macierzyński, uznawany za nierozerwalną więź matki z dzieckiem, to nic innego jak wydzielająca się oksytocyna powodująca radość. Co ciekawe, wydziela się ona zarówno u matki, jak też u dziecka, co pomaga im we wzajemnym otwarciu się na siebie. Tak więc rozwiewa to wszelkie wątpliwości na temat tego, kiedy pojawia się instynkt macierzyński i co pod tym pojęciem kryje się naprawdę.
Artykuł powstał przy współpracy z Babyboom
Adam Mazguła: Poznań zrywa się do walki z faszystami

Adam Mazguła
Brawo Poznań! A powinna cała Polska, każde miasto, miasteczko i wioska
Poznań zrywa się do walki z faszystamii z tymi, którzy ich wspierają, a więc członkami partii rządzącej.
Jak podła to zmiana, kto nie wie, nich zapyta starszych ludzi, tych, którzy uniknęli śmierci z rąk faszystów w obozach koncentracyjnych, na ulicach, katowniach gestapo, walcząc z bronią w ręku na frontach całego świata.
Teraz rozumiem, dlaczego A. Macierewicz, M. Błaszczak, Z. Ziobro, A. Duda i cała ta podła zmiana stosuje represje wobec bohaterów walk z faszyzmem podczas II Wojny Światowej, wyzywa ich od bandziorów i zabiera im prawa emerytalne.
Podła zmiana odbudowuje system śmierci.
Brawo Poznań! A powinna cała Polska, każde miasto, miasteczko i wioska. Jak wtedy, gdy trzeba było wylać tony polskiej krwi, aby te zarazę wygonić z polskiej ziemi.
Adam Mazguła
Rzecznik rządu ostro o rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. rządów prawa w Polsce. „Jest oparta na kłamstwie”
Rezolucja Parlamentu Europejskiego ws. rządów prawa w Polsce jest oparta na kłamstwie, nieprawdziwych informacjach oraz insynuacjach – podkreślił w czwartek rzecznik rządu Rafał Bochenek. To „laurka”, którą wystawiła sobie opozycja; jej celem jest poniżenie i upokorzenie Polski – ocenił.
Przyjęta w środę przez PE rezolucja stwierdza, że sytuacja w Polsce stanowi „jednoznaczne ryzyko poważnego naruszenia wartości, o których mowa w art. 2 traktatu o UE”. Eurodeputowani wyrazili zaniepokojenie zmianami w przepisach dotyczących polskiego sądownictwa. Odnieśli się także do sytuacji polskiego Trybunału Konstytucyjnego, wyrażając ubolewanie, iż nie znaleziono kompromisowego rozwiązania problemu jego należytego funkcjonowania.
Wezwanie do przestrzegania postanowień praworządności i praw
W rezolucji znalazło się też wezwanie do natychmiastowego „zawieszenia masowych wyrębów w Puszczy Białowieskiej” i „przestrzegania prawa do wolności zgromadzania się przez usunięcie z obecnej ustawy o zgromadzeniach zapisów dotyczących priorytetowego traktowania tzw. cyklicznych zgromadzeń cieszących się poparciem rządu”.
Europarlament wezwał polski rząd do przestrzegania postanowień dotyczących praworządności i praw podstawowych zapisanych w traktatach. PE zainicjował też własną procedurę zmierzającą do uruchomienia art. 7 traktatu wobec Polski.
Dokument jest oparty na „kłamstwie”
Bochenek w czwartek w radiowej Jedynce ocenił, że przyjęty przez PE dokument jest oparty na „kłamstwie, nieprawdziwych informacjach, insynuacjach”. „Wręcz próbuje się w tym dokumencie przemycać lewackie treści, typu liberalizacja aborcji, zawarto tam chociażby postanawiania dotyczące pigułki poronnej” – zauważył rzecznik rządu.
„Platforma poniża i upokorza Polska”
Według niego jest to również „laurka”, którą wystawiła sobie polska opozycja – w szczególności Platforma Obywatelska – w dwulecie swojej działalności. Rzecznik rządu ocenił, że postępowanie opozycji ma na celu „poniżenie i upokorzenie” Polski na arenie międzynarodowej.
Zdaniem Bochenka „zdumiewające” jest to, że politycy PO podnieśli rękę za dokumentem uruchamiającym postępowanie wobec Polski, które może skutkować nałożeniem sankcji na nasze społeczeństwo. Zaznaczył jednocześnie, że „nie ma takiej możliwości”, bo – jak uzasadniał – „nie ma co do tego większości w PE”.
Wskazał, że jest to pierwsza, „historyczna” sytuacja, w które politycy reprezentujący swój kraj głosują za rozwiązaniami skierowanymi przeciwko swojemu narodowi. „Zapamiętajcie państwo te nazwiska, zapamiętajcie państwo tych parlamentarzystów, bo to jest naprawdę historyczna chwila” – podkreślił rzecznik rządu.
Kurier PAP
Skąd się biorą długi Polaków?
Co piąty konsument w Europie płaci faktury po terminie, a 3 proc. – nie płaci wcale. W Polsce, w ponad połowie przypadków, powodem opóźnienia jest po prostu zapominanie o terminie płatności.
Aż 41 proc. Polaków ma zobowiązania do spłacenia (rachunki czy raty różnych kredytów). Jednocześnie aż 2,3 mln naszych rodaków ma kłopoty z ich terminowym regulowaniem. Z badania „Europejskie Praktyki Płatnicze”, przeprowadzonego w 2017 r. przez Kantar TNS dla firmy EOS Group wynika, że w połowie przypadków powodem opóźnień jest po prostu przeoczenie terminu spłaty.
Jednakże roztargnienie to nie jedyna przyczyna – niemal 3/4 polskich konsumentów zdarzają się chwilowe problemy finansowe, powodujące zaległości w spłacaniu zobowiązań.
Niemniej zdecydowana większość Polaków – aż 97 proc. – jest zdania, że swoje długi należy spłacać. Nietrudno jest przejść od deklaracji do czynów, wystarczy zadbać o porządek w rachunkach i nieco dokładniej zaplanować domowy budżet.
Problem z terminowym regulowaniem należności to nie tylko nasza domena, choć zajmujemy niechlubne trzecie miejsce na europejskiej liście nierzetelnych dłużników. Na nienajlepszą pamięć swoich klientów najrzadziej żalą się firmy z Chorwacji (38 proc.), a najczęściej te z Rumunii (61 proc.). Polska jest w najgorszej trójce wśród dziewięciu krajów Europy Wschodniej. Aż 52 proc. polskich przedsiębiorców deklaruje, że ich klientom zdarza się po prostu zapomnieć o uregulowaniu płatności.
Kurier PAP
PE chce zastosować wobec Polski dyscyplinujący artykuł 7. „Antypolska obsesja”, „Niagara kłamstw”
PE chce zastosować wobec Polski dyscyplinujący artykuł 7. z Traktatu o UE. Wytykanie przez Fransa Timmermansa łamania praworządności w Polsce spotkało się z zarzutami PiS, że krytycy rządu mają „antypolską obsesję”.
Praworządność w Polsce była w środę tematem już trzeciej debaty planarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Europosłowie w środę po południu przyjęli rezolucję (438 głosami „za” przy 152 „przeciw” i 71 wstrzymujących się), która zleca europarlamentarnej komisji LIBE (ds. wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych) przygotowanie raportu o Polsce, który potem ma być podstawą do sięgnięcia po artykuł 7.
Zgodnie z traktatem może go uruchomić Komisja Europejska albo europarlament, albo jedna trzecia krajów UE. Europosłom chodzi o pierwszy etap procedury z artykułu 7., czyli o zwrócenie się do Rady UE o stwierdzenie „wyraźnego ryzyka” naruszenia wartości podstawowych, do czego trzeba do tego większości 22 z 28 krajów UE.
“Problems with the rule of law in one EU member state affect the EU as a whole” @TimmermansEU
— Sophie in 't Veld (@SophieintVeld) November 15, 2017
– To uderzające, że polski rząd tak mocno krytykuje Rosję, a przecież sam realizuje program Putina – przekonywała holenderska europosłanka Sophia in ‘t Veld w Strasburgu.
Minister Matti Maasikas, przemawiający w imieniu estońskiej prezydencji w Radzie UE, przypomniał, że już w lipcu unijni ministrowie finansów w swych dorocznych zaleceniach dla krajów Unii w przypadku Polski przegłosowali tekst z „poważnymi kwestiami co do praworządności i niezależnego sądownictwa”. Choć w środę nie powiedziano tego wprost w Strasburgu, to zdaniem części unijnych ekspertów w przyszłości tego typu zastrzeżenia mogą prowadzić do zawieszanie wypłat unijnych funduszy dla krajów z zagrożoną praworządnością.
– Potrzeba jest równowaga między suwerennością krajów UE i uwspólnianiem tej praworządności w ramach Unii. Ale jest jasne, że wszyscy muszą respektować zasady państwa prawa – powiedział minister Maasikas.
– Wysłałem od lipca cztery zaproszenia do spotkania z przedstawicielami polskie rządu. Nie było odpowiedzi. Dyskutujemy tylko na piśmie – powiedział europosłom I wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans.
You cannot use democracy against the #RuleOfLaw. #EuropeanParliament pic.twitter.com/f9KSHeyX1K
— Frans Timmermans (@TimmermansEU) November 15, 2017
Przypomniał oczekiwania UE – przywrócenie niezależności Trybunału Konstytucyjnego, dostosowanie do europejskich standardów ustaw o ustroju sądów powszechnych i o Krajowej Radzie Sądownictwa, a także zachowanie tych standardów w projektach ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.
– Wzywamy prezydenta Polski, by nie składał podpisu pod nowymi ustawami, jeżeli nie będą one w pełni gwarantować niezawisłości sądownictwa – głosi środowa rezolucja.
Janusz Lewandowski (PO), przemawiający w imieniu największego, centroprawicowego klubu w europarlamencie, cytował list Piotra Szczęsnego, który dokonał samospalenia w Warszawie w proteście przeciw obecnym rządom.
– „Wstydzę się, że znajomym z Zachodu muszę tłumaczyć, że Polska to nie to samo, co polski rząd” – przywoływał jego słowa Lewandowski. Mówił o osamotnieniu i samowykluczaniu się Polski, co jest sprzeczne z „polską racją stanu”. – Powstaje pytanie o przyszłość Polek i Polaków. Chodzi także o bezpieczeństwo – przekonywał.
Spór o marsz narodowców
Z kolei Ryszard Legutko z PiS (w imieniu klubu konserwatystów) po oskarżeniu Lewandowskiego o opowiadanie „obrzydliwych rzeczy” przypuścił atak na krytykujących rząd Polski na forum UE, oskarżając ich „antypolską obsesję”.
Mówił o „antypolskiej orgii”, „opowiadaniu dyrdymałów”, „Niagarze kłamstwa”, również w kontekście niemieckich mediów. Przyrównywał działania polityków UE do sowieckich dyplomatów, a Emanuela Macrona oskarżał o postkolonialne odruchy wobec Polski.
– Nie chodzi o żaden dialog. To kolejny pokaz siły wobec Polski – powiedział Legutko. I po swej przemowie opuścił salę obrad.
Potem Marek Jurek (Prawica RP) oskarżał o mowę nienawiści Belga Guya Verhofstadta, bo ten – przemawiając w imieniu klubu liberałów – wyrażał zdumienie, że kilkaset kilometrów od Auschwitz są możliwe marsze narodowców, jak sobotni w Warszawie.
PiS leader Legutko can’t handle the truth and runs away from the debate with me! #EPlenary pic.twitter.com/Vd7o4W4mUs
— Guy Verhofstadt (@guyverhofstadt) November 15, 2017
Głos zabrał też były prominentny polityk PO Jacek Saryusz-Wolski, który w marcu rywalizował z Donaldem Tuskiem (z wynikiem 27 do 1) o fotel szefa Rady Europejskiej.
Timmermans według Saryusza-Wolskiego powtarza fałszywe zarzuty „totalnej opozycji”, choć w Polsce dokonuje się teraz pożądana „sanacja”.
Rezolucja PE mówi nie tylko o Trybunale Konstytucyjnym i zmianach w sądownictwie, ale też m.in. o sytuacji organizacji pozarządowych czy też prawie o zgromadzeniach.
„Wzywamy do usunięcia zapisów dotyczących priorytetowego traktowania tzw. cyklicznych zgromadzeń cieszących się poparciem rządu. Apelujemy do władz o niestosowanie sankcji karnych wobec osób biorących udział w pokojowych zgromadzeniach lub kontrdemonstracjach oraz o wycofanie zarzutów karnych przeciwko pokojowym demonstrantom” – głosi uchwała europarlametu.
Ponadto europosłowie zamierzają wezwać polski rząd do potępienia sobotniego marszu skrajnej prawicy w Warszawie. Timmermans z uznaniem mówił o wypowiedzi prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie groźby nacjonalizmu.
Kiedy artykuł siódmy
Sporządzenie raportu LIBE w sprawie artykułu 7. może potrwać nawet kilka miesięcy, a ta sama komisja pracuje już nad podobnym sprawozdaniem w sprawie Węgier.
Możliwe, że po artykuł 7. znacznie szybciej sięgnie Komisja Europejska – także chodzi o jego pierwszy etap, czyli bez groźby sankcji, których wetowanie obiecuje Budapeszt. Bruksela wyczekuje teraz na grudniową opinię Komisji Weneckiej o zmianach w polskim sądownictwie. To agenda Rady Europy, a nie UE, i dlatego przygotowuje swe ekspertyzy zupełnie odrębnie, a więc ich oczekiwana zbieżność z ocenami Komisji Europejskiej będzie politycznym wsparciem dla Timmermansa.
Robert Lewandowski odebrał klucze do apartamentu w Warszawie przy Ztotej 44. Zobaczcie jak będzie mieszkał
Na początku listopada Robert Lewandowski odebrał klucze do swojego nowego luksusowego apartamentu w Warszawie przy Ztotej 44.
ZŁOTA 44, zaprojektowana przez światowej sławy architekta Daniela Libeskinda, jest najwyższą wieżą mieszkalną tej klasy w Unii Europejskiej — 192 metry, 52 piętra i 287 unikalnych apartamentów.
Unikatowość kształtu wieży nadaje indywidualny charakter apartamentom, każdy z nich ma niepowtarzalną wielkość i układ. Połączenie światowego designu ze spektakularnymi widokami tworzy niezwykłą życiową przestrzeń. – czytamy na stronie dewelopera.
Zobaczcie film z apartamentu w którym będzie mieszkał Robert Lewandowski.
(df) thefad.pl
Krzysztof Podgorski: Maszerują, grożą, czy zaczną zabijać?

Krzysztof Podgorski
Pytanie, kiedy nowi stadionowi „żołnierze wyklęci”, tak jak ich protoplaści zaczną przychodzić do naszych domów i mordować, jak 70 lat temu Mariana Kodeczkę i tysiące jemu podobnych lewaków
Do mieszkania wpadło dwóch osobników w mundurach wojskowych, z bronią i krzyknęli:
– Ręce do góry!
Obecni w mieszkaniu nie spieszyli się z podniesieniem rąk. Marian Kordeczka w tym momencie trzymał na ręku czteroletniego syna gospodarza.
Jeden z bandytów doskoczył do Mariana Kordeczki i strzelił mu w skroń. Śmiertelnie ranny Kordeczka zdążył jeszcze posadzić dziecko, odwrócić się do bandyty i zapytać:
– Za co ty mnie zabijasz? – po czym silnie uderzył w pierś bandytę i upadł na podłogę na wznak.
Uderzony bandyta o mało nie upadł, w następnej chwili oparł się o stojącego Jakuba Kordeczkę, a następnie skoczył nogami na głowę zabitego i strzelił mu w piersi.
Zabitemu ściągnięto buty, okrwawioną olimpijkę i zabrano portfel. Przed wyjściem bandytów Franciszek Kołodziej zapytał ich:
– Za co zabiliście Kordeczkę? – Bandyta w drzwiach odwrócił się i powiedział: – Każdy komunista zginie jak ten skurwysyn – i wybiegł z mieszkania, trzymając w ręku buty zabitego.
Tak, wspomina komandor Marynarki Wojennej Ludwik Borowski, były komendant MO w Nowym Targu w latach 1946-1947, dokonania podwładnych „Ognia” na Podhalu. Józef Kuraś pseudonim „Ogień” to dziś czczony przez prawicę „żołnierz wyklęty” wzór dla tych którzy maszerowali 11 listopada w Warszawie czy Wrocławiu.
„Marsz Niepodległości” odbywał się pod hasłem „My chcemy Boga”. Ale to co widzieliśmy, z nauczaniem Chrystusa i kościoła katolickiego niewiele miało wspólnego. No, ale czego wymagać skoro gros uczestników można opisać barwnym określeniem jednego z moich profesorów na Wydziale Prawa: „Beton w oczach, brak inteligencji wypisany na twarzy”. A te twarze owinięte szalikami. Nienawiść, złość agresja w dymie odpalanych świec rac, huku eksplodujących petard.
Dzicz wyła hasła „Raz sierpem, raz młotem w czerwoną hołotę”, „Bóg, honor i ojczyzna”, „Naszą drogą nacjonalizm”, „Precz z lewactwem”, „Polska katolicka, nie laicka”, „Cześć i chwała bohaterom”, „biało-czerwone barwy niezwyciężone” czy „Europa będzie biała, albo bezludna”.
Jak to się ma do nauczania świętego Jana Pawła II, który pisał:
„Nacjonalizm, szczególnie w swoich najskrajniejszych formach, jest więc antytezą prawdziwego patriotyzmu”?
Czy też mówił 26.08.2001 roku w Castel Gandolfo:
„Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”.
Odrażające, wbrew pozorom, nie są wrzaski, tych zwiezionych z Polski „intelektualnych nielotów”, nie rozumiejących absurdalności połączenia obrzydliwego rasizmu, nacjonalizmu endeckiego z rocznicą święta ustanowionego przez piłsudczyków 23 kwietnia 1937, na pamiątkę przejęcia władzy przez Józefa Piłsudskiego. Piłsudskiego będącego przez gros życia socjalistą, popieranego przez mniejszości narodowe i religijne, wroga prawicowej endecji do śmierci, zmieniającego wyznania, zwalczanego zaciekle przez kościół katolicki, pochowanego na Wawelu wbrew woli hierarchów.
Obrzydliwe i cyniczne jest to, kto tych „troglodytów polityczno moralnych”, których z odrazą i oburzeniem pokazywały media w Europie i na Świecie, promuje. To „umiarkowana prawica” lokująca swe polityczne sympatie w PiS.
Obsesja i stały lęk przed lewicą, przed radosnym oświeceniowym, postępowym duchem socjaldemokracji skierowały ich do „wykucia” brutalnego „bata na lewicę”. To scenariusz znany z Republiki Weimarskiej, czy II RP.
To faszyści NSDAP Hitlera, w ocenie niemieckich konserwatystów ówcześnie rządzących, mieli powstrzymać niemieckich komunistów i socjaldemokrację przed przejęciem władzy. Czym się to skończyło pamiętamy. Nieokiełzani nacjonaliści unicestwili lewicę, ale potem swych „mocodawców” – konserwatywną prawicę.
W Polsce bojówki ONR-u mordowały działaczy PPS, rozbijały pochody 1 majowe, dokonywały antysemickich pogromów.
W okresie II Wojny Światowej bandy NSZ mordowały działaczy lewicy, ukrywających się Żydów i operujących w Polsce radzieckich spadochroniarzy. Wielokroć kolaborując z hitlerowcami jak osławiona Brygada Świętokrzyska.
Po wojnie nie godząc się z sytuacją polityczną do lat 60 tych XXw, ekstremiści prawicowi dokonywali aktów terroru wymierzonych we władze państwowe, wojsko polskie i mordując ludzi lewicy, jak Mariana Kodeczkę na Podhalu.
„Z terrorystami się nie negocjuje” to dewiza władz USA, podobnie postępowały władze powojennej Polski likwidując ekstremę. Odrażające prawicowo nacjonalistyczne podziemie, zgodna wolą ludzi lewicy, ludowców, centrum i postępowej prawicy skazane było na niepamięć.
I oto w XXI w , 30 lat po odzyskaniu niepodległości w 1989 na ulice polskich miast wypełzł polski antysemityzm, nacjonalizm i brak tolerancji. Okrzepł, nabrał organizacyjnych form i nawet dotarł do Sejmu. Jednak tak jak w republice Weimarskiej, mimo rozbicia lewicy, kula faszystowska toczyła się dalej, tak w Polsce lewicy w Sejmie brak, ale sympatyczna młodzież rządna krwi, krzyczy „Śmierć wrogom ojczyzny!” „Raz sierpem raz młotem czerwoną hołotę”. I tą „hołotą” zasługującą wg nich na śmierć, nie są już tylko ludzie SLD, dawni członkowie PZPR. To „koderaści”, „lewactwo”, „tęczowi” , „pedały”, „obcy” i „Polszewicy”.
Pytanie kiedy nowi stadionowi „żołnierze wyklęci”, tak jak ich protoplaści zaczną przychodzić do naszych domów i mordować, jak 70 lat temu Mariana Kodeczkę i tysiące jemu podobnych „lewaków”. Będą kradli przy okazji buty, czy wystarczą im komórki ofiar?












