Adam Mazguła: Potem już tylko szczęście…

Adam Mazguła
Wojska Obrony Terytorialnej (WOT). Rozumiem, że pod pozorem obrony przed wrogiem zewnętrznym, którego na razie nie widać, budujemy siły zbrojne do walki z opozycją, która już jest
Nie ma dnia, żeby A. Macierewicz nie dał o sobie znać, robiąc rzeczy głupie, wypowiadając nieprzeciętne bzdury, ale i dając sygnały o planach jego resortu na przyszłość.
Jedna z podstawowych zasad propagandy mówi, że nieważne, jak mówią, byle mówili i nie przekręcali nazwiska. Dlatego codziennie ten pieszczoch faszyzmu szokuje nas swoim zachowaniem.
Tym razem jednak wyznaczył dla Obrony Terytorialnej zadania, siły i wroga do interwencji zbrojnej.
A oto fragment rozmowy Michała Gostkiewicza z portalu gazeta.pl z dr Krystyną Starczewską, opozycjonistką, działaczką KOR-u:
– Oczywiście (Polska – przyp. red.) musi mieć armię, ale to nie znaczy, że dzieciaki trzeba uczyć strzelania. Problem w tym, że z jednej strony ta obrona terytorialna to jest fikcja – nie wojsko, a z drugiej – to jest rzeczywiście skuteczne oddziaływanie paramilitarne na młodzież. Wracam do sanatorium, włączam TV – na ekranie dzieciaki w mundurach i Macierewicz, który przemawia do młodych ludzi:
„Wy jesteście powołani do największego zaszczytu, jaki może spotkać człowieka. Do przelewania krwi za Ojczyznę. Będziecie bronić Polski przed wrogiem zewnętrznym, jeśli na nas napadnie. I będziecie bronić Polski przed wrogiem wewnętrznym, który już jest!”.
– Więc ja pytam: czemu te oddziały obrony terytorialnej mają naprawdę służyć? Wroga zewnętrznego nie będą zdolne odeprzeć. (…) Przepraszam, ale mnie ci młodzi ludzie w mundurach i z karabinami na plecach skojarzyli się z młodzieńcami z Hitlerjugend.
Rozumiem te słowa tak, że pod pozorem obrony przed wrogiem zewnętrznym, którego na razie nie widać, budujemy siły zbrojne do walki z opozycją, która już jest.
To następny dowód na to, że zbliża się wojna zbrojna z opozycją. Taki rodzaj finału stanu wojennego, który został wprowadzony wraz z przejęciem i ukonstytuowaniem się władzy PiS-u.
Potem już tylko faszystowskie szczęście Polaków!
Adam Mazguła
Prasa niemiecka komentuje wydarzenia w Polsce: Islamofobia stała się mainstreamem
Portal „Die Zeit” zamieszcza relację Floriana Bayera z Warszawy o obchodach Święta Niepodległości.
„Nie idź tam w żadnym wypadku, a już na pewno nie, kiedy masz inny kolor skóry” – tym wpisem zamieszczonym w facebookowej grupie cudzoziemców mieszkających w Polsce, korespondent „Die Zeit” rozpoczyna relację z obchodów tegorocznego Święta Niepodległości.
„Polacy są dumni ze swojej jeszcze młodej demokracji. Dwanaście różnych masowych imprez zgłoszono tylko w Warszawie z okazji tego święta, w tym 10-kilometrowy bieg z 18 tys. uczestników, paradę motocykli i oficjalne złożenie wieńca. Ale przede wszystkim skrajni prawicowcy zebrali się znów na jedną z największych manifestacji w Europie. W tym roku, jak podaje policja, brało w niej udział prawie 60 tys. osób. Lewicowa kontrdemonstracja liczyła tysiąc uczestników” – pisze Florian Bayer.
Autor zaznacza, że „granice między patriotami i prawicowymi ekstremistami są płynne”, informując, że do Warszawy przyjechali także ekstremiści z Węgier, Szwecji, Słowacji i innych krajów. Spotykają się w tym dniu już od kilku lat, a „ich przemarsz odbywa się z centrum Warszawy i jest tolerowany przez włodarzy miasta, a przez najwyższe władze reklamowany jako impreza patriotyczna. Tysiące policjantów ochrania ich marsz, a fakt, że uczestnicy i gościnnie występujący mówcy otwarcia wygłaszają rasistowskie i antyislamskie przemówienia, wcale nikomu nie przeszkadza”.
Autor artykułu przypomina, że Marsze Niepodległości są organizowane od 2009 r. – wtedy jeszcze przy udziale kilkuset uczestników, wyłącznie Polaków. Tymczasem liczba uczestników zwiększyła się do 100 tys. osób.
„Wzorzec europejskiej integracji”
„To, że marsz ten odbywa się akurat w Warszawie jest paradoksalne z kilku powodów: Warszawa w roku 1945 leżała w gruzach, kraj był straumatyzowany przez Holocaust i wojnę. Polacy powinni być świadomi, dokąd może doprowadzić faszyzm i ekstremizm. Poza tym Polskę uznawało się jeszcze do niedawna za wzorzec europejskiej integracji. Polacy byli dumni z wejścia do NATO i w roku 2004 do Unii Europejskiej. Żaden inny kraj Europy Wschodniej nie dokonał tak szybkiej i efektywnej transformacji od socjalizmu do kapitalizmu. Zdawało się, że demokratyczne instytucje są silne i stabilne.
Lecz najpóźniej od momentu, kiedy rządząca partia PiS przeforsowała reformę sądownictwa, w Unii Europejskiej powszechne stały się obawy, że sytuacja rozwinie się podobnie jak na Węgrzech pod rządami Viktora Orbana. Do tego dochodzi jeszcze ksenofobia”.
Autor „Die Zeit” zaznacza, że, „pomimo że Polacy do dziś nie przyjęli żadnych uchodźców, a kraj jest jednorodny pod względem etnicznym i religijnym, jak żaden inny w Europie, panuje tu wielki strach przed islamem. Po zamachach terrorystycznych w Niemczech I Francji w ubiegłym roku stołeczne władze wywiesiły informacje, co robić w przypadku zamachu”.
Zdaniem Floriana Bayera, „w ten sposób polityka podsyca w ludziach strach, podobnie jak podczas kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w roku 2015. Taką samą postawę przyjmuje mający dużo władzy w Polsce Kościół katolicki; nie inaczej jest z publiczną telewizją i większością prywatnych nadawców. Islamofobia stała się mainstreamem”.
Roman Giertych: „Marsz Niepodległości” pod hasłem „My chcemy Boga” z okrzykami „sieg heil”

Roman Giertych
Do organizatorów marszu: Gdy krzewicie nacjonalizm i rasizm to jesteście po prostu chorobą naszej Ojczyzny. A dla wrogów Polski użytecznymi głupcami, gdyż obrazki marszu nazistów to powielanie najgorszej propagandy o Polsce
My chcemy boga
Odbył się „Marsz Niepodległości” pod hasłem „My chcemy Boga”. Chyba po raz pierwszy marsz ten cieszył się takim wsparciem rządowych mediów i policji.
To co jednak przykuło uwagę wszystkich, to całkowita obojętność organizatorów na transparenty, okrzyki i gesty, które wprost nawiązywały do ideologii nazistowskiej, rasizmu i nacjonalizmu.
Już 15 października br. na portalach prawicowych zapowiadano, że w Marszu Niepodległości pójdzie Nacjonalistyczny Czarny Blok, który głosi nienawiść do narodów „innych niż białe”.
Chciałbym w tym miejscu zapytać organizatorów tego marszu: jakiego Boga wy chcecie? Zaczynacie Marsz Niepodległości Mszą Świętą, a pozwalacie na okrzyki sieg heil? Postulujecie przywiązanie Polski do Kościoła katolickiego, czy walkę o białą Europę? Opowiadacie się za chrześcijaństwem, czy rasizmem?
Mam wrażenie, że nie zdajecie sobie w ogóle sprawy z tego, że wasze działania są wzajemnie sprzeczne. Albo jest się chrześcijaninem, albo rasistą i nacjonalistą. Tertium non datur. Św.
Jan Paweł II powiedział 26.08.2001 roku w Castel Gandolfo: „W ostatnich dziesięcioleciach, w których jesteśmy świadkami postępów globalizacji, niepokojącego zjawiska odradzania się agresywnych nacjonalizmów (…) Rasizm to grzech, który stanowi wielką zniewagę Boga”.
W 1995 w siedzibie ONZ nasz wielki papież powiedział „Nacjonalizm, szczególnie w swoich najskrajniejszych formach, jest więc antytezą prawdziwego patriotyzmu”.
Kto jest waszym Bogiem? Czy wierzycie, że jest nim pogardzany przez swoich współczesnych, za brak walki o wielkość swojego narodu, ubogi Żyd z Nazaretu którego królestwo nie jest z tego świata, czy Odyn – bóg germańskich wojowników czczący tylko siłę i sprawność?
Już w 1993 roku napisałem: nacjonalizm to choroba patriotyzmu. Gdy krzewicie nacjonalizm i rasizm to jesteście po prostu chorobą naszej Ojczyzny. A dla wrogów Polski jesteście użytecznymi głupcami, gdyż obrazki „marszu nazistów” to powielanie najgorszej propagandy o Polsce.
Roman Giertych
Adam Mazguła: List otwarty. Oddajcie nam ojczyznę!

Adam Mazguła
Wzywam Was do opamiętania, do przeprosin i naprawienia zła. Wzywam Was do zejścia z drogi agresji i pogardy dla ludzi! Dość agresji i faszyzmu. Oddajcie nam ojczyznę! Oddajcie nam nasz kraj!
Prezydent Andrzej Duda,
Prezes Jarosław Kaczyński,
Tadeusz Rydzyk,
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki
11 listopada większość z nas obchodziła narodowe święto – Dzień Niepodległości Polski. Dzień, który został ustanowiony dla radości płynącej z odzyskania wolności narodowej.
To również dzień pamięci o mrocznym czasie niewoli i wstydu, niepotrzebnych ofiar, upokorzenia i hańby. To dzień pamięci o zdrajcach, którzy doprowadzili do utraty niepodległości, ale i czas pamięci o bohaterach, którzy w kolejnych powstaniach i heroicznej walce przypominali o polskich korzeniach dumnego narodu.
Obchodziłem to święto w mojej rodzinnej miejscowości, godnie i uroczyście. Ale kiedy wieczorem wróciłem do domu, prześledziłem, jak świętowano w innych miejscowościach.
Szanowni Panowie,
ujrzałem na polskich ulicach horror, z Bogiem jako zakładnikiem faszystowskich nacjonalistów, za który, niestety, Wy jesteście odpowiedzialni.
Od miesiąca słyszałem, jak to polscy nacjonaliści będą 11 listopada maszerować przez Warszawę z hasłem „My chcemy Boga”. Nawet zażartowałem, że przecież on jest, więc po się go domagać… No, właśnie: ale gdzie go szukać? I jakiego Boga?
Szanowny Arcybiskupie!
Takie hasło ściągnęło na marsz wiernych, a księża namawiali podczas mszy do udziału w marszu po Boga z Młodzieżą Wszechpolską i Obozem Narodowo-Radykalnym – organizacjami faszystowskimi, które w każdym normalnym kraju byłyby zdelegalizowane.
Popieracie ideę, która zamordowała na ulicach, w obozach śmierci, w katowniach gestapo i na frontowych II Wojny Światowej 6 milionów Polaków. Powtórzę, popieracie ideę, która wymordowała 6 000 000 Polaków oraz zburzyła, spaliła i splądrowała niemal wszystkie polskie miasta i wioski.
To oni, polscy faszyści, korzystają z Waszej opieki duchowej, mimo że nawołują do pogardy dla drugiego człowieka.
Panie Prezydencie, Panie Prezesie
młodzi nacjonaliści, którzy korzystają z Waszej ochrony, ochrony policji, wsparcia politycznego i finansowego partii rządzącej, dokonali na polskich ulicach zhańbienia święta narodowego.
Odpalano na ulicach Warszawy race, jakby nie mieszkali tam ludzie i nie było żadnego zagrożenia dla ich bezpieczeństwa; namawiano do nienawiści i wieszania na drzewach, wyzywano inne narody, inne wiary, a nawet Polaków o innych poglądach politycznych.
Arcybiskupie Stanisławie Gądecki, Tadeuszu Rydzyk
czy to są katolickie hasła? Jeśli nie, to jakiego Boga oni, z Waszą pomocą, szukali?
Boga ognia i śmierci, nowej wiary nacjonalistycznej, wielkiej Polski międzymorza, nowych terenów na szerzenie ideologii Radia Maryja i Telewizji Trwam? Dokładnie tak, jak Hitler szukał przestrzeni życiowej na wschodzie?
To zdumiewające, jak pogarda dla prawa tych nacjonalistycznych ideologów śmierci spotyka się z ochroną władz i policji, policji, która wyraźnie staje się faszystowska, totalna i polityczna.
Dowodów na moje słowa nie trzeba szukać. Cała nienawiść władzy, wyrażana przez działania tej policji, skupia się na walce z obrońcami demokracji. Liczne aresztowania i przetrzymywania bez powodu, poniżanie, spisywanie, wnioskowanie do sądów z bezpodstawnymi oskarżeniami – oto obraz tej policji. Wystarczy, że obywatele stoją na chodniku i to już jest powód do interwencji… Skąd te represje, po co, komu to służy? Olśnię Was – Wam to służy, Waszej małostkowości, Waszej nienawiści do ludzi, Waszym kłamstwom.
Budując nacjonalizm zdradziliście ideały naszych poległych za ojczyznę bohaterów.
To narodowa hańba, Panowie.
To Wasz skandal, to Wasza odpowiedzialność za skłócanie narodu, za masakrę prawdy historycznej, za wykorzystanie Boga do niszczenie narodu.
11 listopada grupa kobiet sprzeciwiła się narodowcom. Zostały wyzwane od najgorszych, chociaż same przecież nikomu nie ubliżały. Były kopane, uderzane, szarpane, podarto ich ubrania i zniszczono transparenty. Obok – setki policjantów, a czy któryś zareagował?
Nie! Dlaczego?
Bo takie mieli wytyczne najwyższych urzędników totalitarnego państwa, którego są funkcjonariuszami.
Zdumiewające, że możecie takie zachowania wspierać lub choćby tolerować!
Elita kościelnych biskupów i najwyższe władze państwa powinny mieć wyobraźnię, zdawać sobie sprawę, że dzielenie i ubliżanie innym nie tylko spotka naśladowców, ale i podzieli ich, skłóci; nie tylko społeczeństwo, ale i te rodziny, które tak niby wspieracie.
Wytaczacie ciężkie armaty w obronie życia nienarodzonych, niezdolnych, poza płodem, do życia dzieci, ale zabijacie znaczną część narodu. Pytam więc: w imię jakiego Boga, w imię czego?
Panie Prezydencie,
Panie Prezesie,
Arcybiskupie i Pan, Oligarcho!
– Jesteście oprawcami narodu!
Wyzwoliliście czarne moce nienawiści i wojny, pogardę dla drugiego człowieka, kompleksy przestraszonych swoją wolnością i demokracją, z którą nie potrafią sobie poradzić. Oni nie chcą korzystać z wolności, nie umieją z niej korzystać, chcą Wam służyć, abyście mogli ich pouczać i dawać wytyczne, jak mają postępować. Nie chcą wolności, bo nie umieją sobie z nią poradzić, nie chcą podejmować decyzji, boja się ich i wolą słuchać Waszych ocen i wytycznych, które im narzucacie.
Tymczasem Wasze zakłamanie jest już nie do zniesienia. Wasza propaganda ogłasza coraz to nowe sukcesy w obrażaniu innych narodów, w dzieleniu Polaków, zabieraniu uprawnień, emerytur, w gloryfikowaniu morderców, poniżaniu bohaterów. Wbrew opinii samorządowców zmieniane są nazwy ulic i placów.
Zniszczyliście edukację, dobijacie służbę zdrowia, niszczycie środowisko, wycinacie puszczę, zniewalacie kulturę, zatrudniacie hejterów internetowych, powołujecie ciągle nowe uzbrojone służby przeciwko obywatelom, kontrolujecie media, przepływy finansowe, nasze telefony i internet. Budujecie system sygnalistów jako płatnych donosicieli władzy.
Nie znam takiego przykładu w historii, aby jakikolwiek polski obywatel tak dalece nienawidził Polski, tak wymyślał narodowi, tak sprawnie sprowadzał polską inteligencje do roli zakładnika budującego się reżimu.
To Wam zawdzięczamy wrogą ideologię w stosunku do „błądzącej” Unii Europejskiej.
Nie wierzę w to, że nie zdajecie sobie sprawy z krzywdy, jaką wyrządzacie Polakom. Świadczy o tym Was przekaz propagandowy, w którym, miłujecie, budujecie, reformujecie, a tymczasem działacie dokładnie odwrotnie.
Dlatego uważam, że powodem Waszego zaangażowania w dzieło szerzenia epidemii zniszczenia społeczeństwa polskiego może być tylko Wasza realna władza. Nie jakaś na cztery lata, przy ciągłych demokratycznych rozliczeniach i niepewności wygrania kolejnych wyborów. To ma być władza bezwzględna, bezdyskusyjna, absolutna, oparta na Bogu, a wiec na przekonaniu społeczeństwa, że ta władza pochodzi od Boga i jest niepodzielna, a Wy – nieusuwalni.
Za taką władzą idzie pazerność finansowa, co widać już w każdej dziedzinie życia, którą przejęliście w zarząd partyjno – kościelny.
Panowie, ludzie w Polsce umierają z Waszego powodu.
Zamordowaliście Igora Stachowiaka, długo ukrywaliście ten fakt, po to, by objąć ochroną sprawców tego mordu.
Zmarło tragicznie 24 zaszczutych przez Was byłych funkcjonariuszy i członków ich rodzin, którym zabraliście nie tylko środki do życia, ale i honor.
Piotr Szczęsny zginął, bo nie potrafił żyć w Waszym zakłamanym kraju.
Czy Wy naprawdę nie zdajecie sobie z tego sprawy, że już toczycie krew po kraju? Czy uważacie, że „durny naród wszystko kupi” i dalej będzie czekał, aż go do końca zniewolicie?
Wszystko, co robicie zmierza do dalszego rozlewu polskiej krwi. Ta krew barwi czerwienią Wasze ręce! Te siniaki i obelgi w stosunku do naszych kobiet z ostatnich protestów – też na nich są.
Budując nacjonalizm, zdradziliście ideały naszych poległych za ojczyznę bohaterów i robicie wszystko, żeby wezwać nas do bezpardonowej walki właśnie z Wami!
Wzywam Was do opamiętania, do przeprosin, do naprawienia zła. Wzywam Was do zejścia z drogi agresji i pogardy dla ludzi!
Wróćcie do przestrzegania Konstytucji RP, do Boga w kościołach, do nauki w szkołach, do ochrony środowiska, do leczenia ludzi, do kultury w teatrach i w wypowiedziach posłów. Odbudujcie szacunek do innych narodów i wyznań.
Przywróćcie nam spokojną i dumną ojczyznę z międzynarodowym autorytetem. Albo idźcie precz!
Dość agresji i faszyzmu. Oddajcie nam ojczyznę! Oddajcie nam nasz kraj!
Adam Mazguła
Marta Frej: AUTOEROTYZM = MASTURBACJA
– Z aut, najbardziej lubię autoerotyzm z przyczyn oczywistych. Autoerotyzm nie zanieczyszcza powietrza – mówi w 14 już filmie kampanii Anji Rubik #sexedpl malarka i ilustratorka Marta Frej.
Marta Frei w ostatniej odsłonie kapanii Anji Rubik nawiązując do swojego mema „Z aut najbardziej lubię auto-erotyzm” zachęca do masturbacji.
– A tak całkiem serio, autoerotyzm zwany masturbacją, onanizmem czy autostymulacją seksualną jest naturalną i powszechną formą naszej ekspresji seksualnej. Dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet, dzieci, młodzieży, dorosłych. Jest bardzo powszechny w świecie zwierząt, na przykład wśród lwów. – mówi rysowniczka
– Autoerotyzm pozwala nam poznać nasze ciało, naszą seksualność, rozładować emocję, zrelaksować się i co ważne, jest to najbezpieczniejsza forma seksu. Polecam – dodaje.
Masturbuje się większość kobiet i mężczyzn, również osoby nastoletnie i dzieci, choć nie wszyscy czują taką potrzebę. To naturalne zachowanie. Jeśli masz jakieś pytania odnośnie tego tematu, skorzystaj z anonimowego czata lub infolinii grupy edukatorów seksualnych Ponton. @grupaponton – zwraca uwagę na swoim profilu na Facebooku Anja Rubik.
(df) thefad.pl / Źródło: Facebook / Anja Rubik #sexedpl
Donald Tusk: Żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm
– To jest święto wszystkich Polaków. – mówił w sobotę rano do dziennikarzy b. premier, szef Rady Europejskiej Donald Tusk po przylocie z Brukseli. Jak zaznaczył jest wdzięczny Andrzejowi Dudzie, iż stara się zadbać, w „przededniu” stulecia odzyskania niepodległości aby to było święto wspólne, a nie osobne.
In Warsaw to celebrate Poland’s Independence Day pic.twitter.com/ndCFfUv7Mz
— Donald Tusk (@eucopresident) November 11, 2017
W sobotę po wylądowaniu na warszawskim lotnisku Donald Tusk mówił dziennikarzom, że „Święto Niepodległości było jest i będzie świętem wszystkich Polaków a nie jednej partii i żaden polityk w Polsce nie ma i nie będzie miał monopolu na patriotyzm.”
– Jestem też przekonany, że to święto można obchodzić z uśmiechem na ustach i z radością w sercu, bo naprawdę jest z czego się cieszyć jest z czego być dumnym, bez wrogich okrzyków i bez zaciśniętych pięści. (…) Nie mam wątpliwości, to jest nasza taka historyczna lekcja płynąca z 1918 roku, że ktoś kto sieje konflikt wewnętrzny, agresję, nienawiść między Polakami, ten tak naprawdę wystawia naszą niepodległość na największe ryzyko. – zaznaczył Donald Tusk.
Dzień Niepodległości był, jest i będzie naszym świętem. Wspólnym. Wszystkich Polaków.
— Donald Tusk (@donaldtusk) November 11, 2017
Andrzej Duda – jak poprzednio – wystosował zaproszenie na uroczystość Święta Niepodległości do wszystkich byłych premierów i prezydentów. Donald Tusk przyjął w tym roku zaproszenie po raz pierwszy.
– Dzisiejsza uroczystość ma dla mnie szczególny charakter właśnie z tego tytułu, że za rok będziemy obchodzili stulecie. Dla mnie jest rzeczą bardzo ważną, aby w tym stuleciu niepodległości ojczyzny wszyscy czuli się dobrze. Chciałbym, żeby potraktowano to także jako znak gotowości do współpracy ze wszystkimi, którzy tak samo rozumieją, na czym polega wspólne świętowanie w Polsce rocznicy niepodległości. – wyjaśnił powody dla których w tym roku przyjął zaproszenie – Muszę też przyznać, ale nie chcę się rozwodzić nad szczegółami, ale w tym roku zaproszenie wydawało się bardziej serdeczne – zdradził Tusk.
– Dlatego przyjechałem po to, żeby powiedzieć wszystkim pozytywnie myślącym rodakom: nie jesteście sami, jest nas bardzo dużo, a wasza osobista, każdej i każdego z was osobista niepodległość jest najlepszą gwarancją niepodległości naszej ojczyzny – powiedział w sobotę dziennikarzom po przylocie z Brukseli.
(df) thefad.pl
Magdalena Środa: „To ta k… z telewizji”, „Tu jest Polska!” – „Nowy patriotyzm” rozprzestrzenia się jak plaga

Magdalena Środa
Nie chce mi się wierzyć, że jeszcze kilka lat temu Polska była względnie normalnym krajem, nie chce mi się wierzyć, że kiedyś uczestnictwo w tym święcie było manifestacją przywiązania do demokracji, państwa prawa, wolności
Idę z psami na spacer, mija mnie dwóch panów: opaski na rekach, flagi w dłoniach, rogatywki (czy coś w tym stylu) na głowach, słyszę:
– To ta k… z telewizji – i wrzask – Tu jest Polska!, Tu jest Polska!
Ale nie uderzyli, więc minister Błaszczak powiedziałby, że nic się nie stało.
Nad Wisłą grupa chuliganów „bawi się” na placu zabaw dla dzieci, w dłoniach prócz flag, butelki piwa (jest 9 godz. rano) wyją „legia” i „Polska” (to chyba dla nich to samo). Kiedyś nazywało się to chuligaństwem, dziś chuligaństwo wstało z kolan i ma narodowe barwy.
To „nowy patriotyzm”. Po mieście chodzą duże grupy osobników z testosteronem zamiast mózgu, na coś się szykują, kogoś dopadną („lewaków” zapewne), coś podpalą, będą wywrzaskiwać nacjonalistyczne hasła. PiSowi się to podoba, PiS to karmi i się tym żywi. Kościół z jakiś powodów (bo nie religijnych) też znajduje w tym upodobanie. Zapewne gdzieś w tym tłumie znajduje się (były) ksiądz Międlar i inni wieszczyciele krucjat nienawiści.
Nie chce mi się wierzyć, że jeszcze kilka lat temu Polska była względnie normalnym krajem, nie chce mi się wierzyć, że kiedyś uczestnictwo w tym święcie było manifestacją przywiązania do demokracji, państwa prawa, wolności.
Dziś – to święto serwilizmu wobec autorytarnej władzy… Narodowe barwy i symbole tego serwilizmu nie osłabią.
Magdalena Środa
Jimek Dębski: W seksie, tak jak w muzyce, wszystko musi się zgadzać
„Podczas dojrzewania zmienia się nasze ciało. Szybko rośniemy, zmieniają się proporcje ciała, głos, mamy problemy z cerą, potliwością, pojawia się owłosienie, rozwijają się narządy płciowe. Zmienia się też nasza psychika.
Zaczynamy wchodzić w relacje miłosne i erotyczne. Każda osoba dojrzewa w swoim tempie, dlatego namowy kolegów i koleżanek warto traktować z przymrużeniem oka. Gdy myślisz o kolejnym kroku bliskości, zastanówcie się czy każde z was jest gotowe i tego chce” – napisała na swoim profilu na Facebooku Anja Rubik zapowiadając kolejny film kampanii #sexedpl.
Jimek Dębski – TIMING
W kolejnej odsłonie kampanii Anji Rubik #sexedpl, „Wysokich Obcasów” i grupy Dziewuchy Dziewuchom Jimek Dębsk (Radzimir Dębski) kompozytor muzyki filmowej i rozrywkowej, dyrygent, a także producent muzyczny mówi o timingu w seksie, czyli o odpowiednim momencie.
Jimek Dębski mówi o timingu w seksie, czyli o odpowiednim momencie.
– Najtrudniejszy jest Timing. Zarówno dla rodziców, żeby zgadli, kiedy porozmawiać. Czasami może się zdarzyć, że dwa lata za wcześnie, albo dwa lata za późno, jak w moim przypadku. Najtrudniejszy jest timing, żeby się dopasować do znajomych, ja miałem wszystkich starszych znajomych, bo chodziłem do szkoły wcześniej i rodzeństwo, taka głupia presja, żeby im dorównać a oni już tacy wszyscy dorośli i musisz za nimi gonić, co jest kompletnie głupie. Timing w tym, że musisz znaleźć odpowiednią osobę a to jest przypadek czy ci się ktoś taki trafi i czy ta osoba będzie też w odpowiednim momencie dla siebie i żeby ten wasz timing jakoś się magicznie zsynchronizował, sam przez się, nie sztucznie. Tak jak w muzyce wszystko musi się zgadzać – przekonuje muzyk.
(df) thefad.pl / Źródło: Facebook / Anja Rubik #sexedpl
Czy sklep internetowy to dobre dodatkowe źródło dochodu?
Zabezpieczenie finansowe jest w dzisiejszym świecie niezwykle ważne. Wiele osób, również w naszym kraju, zdaje sobie z tego sprawę, dlatego można powiedzieć, że w Polsce rośnie liczba ludzi, którzy posiadają więcej niż jedno źródło dochodu. Dla jednych wyjściem z sytuacji staje się dodatkowa praca dorywcza, dla innych uczynienie ze swojej pasji metody zdobywania pieniędzy.
Nie ma przecież nic lepszego niż profesja, która przynosi zysk i zabezpiecza domowy budżet, a jednocześnie mieści się w kręgu zajęć, które wykonujemy z przyjemnością. Czy jednak prowadzenie sklepu internetowego „po godzinach” może dać nam satysfakcję i odpowiedni dodatkowy dochód? Na co warto zwrócić uwagę, podejmując taką decyzję? O tym w kolejnych akapitach.
Podejście do korzyści finansowych
Z jednej strony lubimy być odpowiednio doceniani za wysiłek włożony w pracę. Spora część społeczeństwa zgodnie twierdzi, iż wysokość pensji jest dla nich jednym z ważniejszych czynników motywacyjnych. Można zatem uznać, że jest to jeden z priorytetów, ale w przypadku pracy dodatkowej nie jest on aż tak ważny. Takiego zajęcia podejmujemy się raczej ze względu na połączenie przyjemności i profitami finansowymi, niż na uzyskanie za wszelką cenę jak najwyższego zysku. Pod tym względem sklep internetowy może więc sprawdzić się jako praca dodatkowa, gdyż zwłaszcza na początku dochody z niego mogą być nieregularne i niezbyt wysokie. Z czasem można go jednak przekuć w stałe źródło środków na utrzymanie, jednak wiele osób twierdzi, iż lepiej jest połączyć etat w innej firmie z własną inicjatywą sprzedaży internetowej.
Czy to jednak nie za wiele dodatkowych obowiązków?
Prowadzenie sklepu internetowego to nadzór nad realizacją zamówień, kontakt z klientem, składanie zamówień na brakujące w magazynie produkty… jednym słowem może to być niezwykle czasochłonne zajęcie, zwłaszcza gdy taki sklep się rozwinie.
Połączenie tego z etatem jest więc średnio trafionym pomysłem, chyba że… wybierze się tzw. dropshipping, czyli sprzedaż bez jednoczesnego towarowania własnego magazynu. Powoduje to, że prowadzony przez nas sklep pełni rolę miejsca, gdzie automatycznie zbierane są zamówienia klientów, jednak pakowaniem, magazynowaniem i wysyłką zajmuje się dystrybutor marki, hurtownia lub inna firma, z którą nawiążemy tego typu współpracę. Również stan i dostępność asortymentu są w takim wypadku aktualizowane na bieżąco i bez konieczności naszego udziału, a to już ogromna oszczędność czasu.
Sklep internetowy… po powrocie z pracy
Nie musisz zamawiać towaru, pakować go, kontaktować z kurierem, ani obawiać się o stany magazynowe. Możesz spokojnie pracować po 8 godzin, od poniedziałku do piątku, wrócić do domu o 17:00 i zająć się sprawami swojego sklepu.
Szukasz nowych produktów? Budujesz kampanię marketingową? Chcesz przetestować nowe rozwiązanie reklamowe czy też odpisywać klientom? W tym modelu sprzedaży to żaden problem.
Jeśli inicjatywa przerodzi się kiedyś w twoje główne źródło dochodu, to tym lepiej dla ciebie, teraz nie musisz brać na swoje barki aż tak dużego ciężaru odpowiedzialności za podjętą decyzję o rozpoczęciu sprzedaży w Sieci.
Jest to też świetny pomysł np. dla młodych mam, przebywających na urlopie macierzyńskim i chcących jednocześnie poświęcić czas dziecku i podreperować domowy budżet.
Koszt uruchomienia sklepu internetowego jest dziś coraz mniejszy, więc może naprawdę warto spróbować uczynić z tego pomysłu swoje dodatkowe źródło dochodu?
Temat ten opracowaliśmy wspólnie z platformą RedCart, która udzieliła nam w tym celu konsultacji merytorycznych
Medialna awantura. Czy Niemcom wolno krytykować Polskę?
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich jest oburzone słowami szefa Niemieckiego Związku Dziennikarzy (DJV), który w wywiadzie DW krytykuje stan wolności mediów w Polsce. DVJ wydał też w tej sprawie krytyczną rezolucję.
Wywiad, którego udzielił Polskiej Redakcji Deutsche Welle szef Niemieckiego Związku Dziennikarzy DJV Frank Überall, stał się jednym z tematów programu „Minęła 20” w TVP Info (7.11.). Jeden z gości programu, szef Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Krzysztof Skowroński za oburzające uznał „porównanie przez Niemca tego, co się dzieje w Polsce, do rodzącej się dyktatury w latach 30-tych ubiegłego wieku”.
W wywiadzie DW (6.11.) Frank Überall mówił o tym, że gdy „faworyzowane przez państwo media” nie są zainteresowane krytycznym dyskursem, to „nie przyczynia się to do rozwoju społeczeństwa”, przypominając, że Niemcy tego właśnie doświadczyły w latach 30-tych XX wieku.
Negatywny wizerunek Polski
– Dziennikarze są zwalniani z pracy i nie mają możliwości tworzenia opinii publicznej dla wymiany krytycznych poglądów. I to jest jednoznaczne naruszenie podstawowej zasady wolności mediów – mówił Frank Überall. Dla Krzysztofa Skowrońskiego to budowanie negatywnego wizerunku Polski.
– To pokazuje, w jaki sposób nieprawdziwe informacje, fake newsy, krążą w Niemczech i co myślą niemieccy dziennikarze na temat sytuacji w Polsce. To jest rzecz groźna dlatego, że oni narzucają niemieckiej opinii publicznej sposób myślenia o Polsce. I ci, którzy mieszkają za zachodnią granicą, myślą, że w Polsce rodzi się dyktatura – mówił Skowroński w TVP Info.
Niemiecka rezolucja nie przejdzie bez echa
O przestrzeganiu demokracji przekonuje też Centrum Monitoringu Wolności Prasy, które działa przy SDP. „Media w Polsce funkcjonują na podstawie prawa stanowionego w demokratyczny sposób, obowiązujące w polskim systemie prasowym przepisy respektują wszystkie zasady wolnych i niezależnych mediów” – czytamy w specjalnym oświadczeniu.
Szefowa Centrum Monitoringu Jolanta Hajdasz apeluje „do organizacji i instytucji medialnych o stanowcze przeciwstawianie się rozpowszechnianiu takich nieprawdziwych opinii na temat sytuacji mediów w Polsce”.
– Niemieccy dziennikarze mają prawo widzieć sytuację w Polsce po swojemu, ale muszą się też liczyć z tym, że ich słowa nie pozostaną bez reakcji – mówi Hajdasz w rozmowie z DW. Nie wyklucza, że SDP wystosuje odpowiedź do niemieckich dziennikarzy.
Dziennikarze pod presją
Z opinią Hajdasz o poszanowaniu demokracji nie zgadza się były prezes TVP Juliusz Braun.
Jako członek Rady Mediów Narodowych także on wydał oświadczenie, w którym przypomina, że przepisy regulujące powoływanie zarządów publicznych mediów zostały uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z konstytucją.
Zarzuca Jolancie Hajdasz, że nie zauważa ona „ataków posłów partii rządzącej na zagranicznych wydawców, a także na dziennikarzy zatrudnionych w redakcjach należących do korporacji związanych z kapitałem zagranicznym”. Jego zdaniem dziennikarze ci znajdują się pod dużą presją. – To ma bardzo negatywny wydźwięk, jeśli mówi się, że to niemieckie gazety wydawane dla Polaków – mówi w rozmowie z DW.
Sam fakt krytykowania sytuacji w Polsce przez organizacje zagraniczne uważa za uzasadniony i akceptowalny. – Jesteśmy członkiem UE i to naturalne, że nasze sprawy budzą zainteresowanie i troskę naszych partnerów – twierdzi Braun.
Nie należy się oburzać krytyką zawartą w rezolucji
Zdaniem szefa Towarzystwa Dziennikarskiego Seweryna Blumsztajna nie należy się oburzać krytyką zawartą w niemieckiej rezolucji, bo niemieccy dziennikarze „mówią prawdę”.
– Wolność jest w Polsce zagrożona na różne sposoby, także wolność mediów. Należy dziękować Niemieckiemu Związkowi Dziennikarzy, że zabrał głos w tej sprawie – uważa Blumsztajn, który docenia każdy krytyczny głos dotyczący stanu demokracji w dzisiejszej Polsce.





