Roma Gąsiorowska: PIGUŁKA DZIEŃ PO

– Żeby było jasne: pigułka „Dzień po” to nie jest regularna metoda antykoncepcji, ale w takiej awaryjnej sytuacji była niezbędna – opowiada w kolejnym filmie kampanii Anji Rubik #sexedpl aktorka  

 

A post shared by Anja Rubik (@anja_rubik) on

Roma Gąsiorowska: Żeby było jasne: pigułka „Dzień po” to nie jest metoda antykoncepcji

– Kiedy miałam 17 lat – można powiedzieć uratowałam mojej przyjaciółce życie. Pewnego dnia Karolina przybiegła do mnie zapłakana, zrozpaczona. Poprzedniej nocy podczas stosunku z jej chłopakiem pękła im prezerwatywa – nie wiedziała co zrobić. Powiedziałam jej o pigułce „Dzień po”, poszła do apteki, kupiła – udało się. Nie doszło do zapłodnienia. Ona nie była gotowa na dziecko. Dzisiaj jest szczęśliwą mamą dwójki dzieci, z mężczyzną którego kocha – zrobiła to świadomie. – opowiada Roma Gąsiorowska.

PIGUŁKA DZIEŃ PO

Jest to forma antykoncepcji przyjmowana po stosunku np. wtedy, gdy zsunie się prezerwatywa. Ogranicza ona ryzyko zapłodnienia i ciąży. Aby zadziałała antykoncepcyjnie, trzeba ją przyjąć jak najszybciej (maksymalnie 2-5 dni po stosunku). Właśnie dlatego w prawie całej Unii Europejskiej jest ona dostępna bez recepty. Od niedawna w Polsce trzeba mieć na nią receptę.

Przepisać może ją dowolny lekarz. Jeśli lekarz odmówi wypisania recepty na pigułkę po, zgłoś się do https://www.facebook.com/lekarzekobietom/

 

(df) thefad.pl / Źródło: Facebook / Anja Rubik #sexedpl

 


Jurek Owsiak: Minuta ciszy

Jurek Owsiak

Jurek Owsiak

W Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej oddano wczoraj hołd zmarłemu Piotrowi Szczęsnemu. Jedynie posłanka Krystyna Pawłowicz nie uszanowała tego gestu, siedząc w swojej ławie poselskiej

 

W Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej oddano wczoraj hołd zmarłemu Piotrowi Szczęsnemu, który zmarł w wyniku samospalenia.

To niezwykle wyjątkowy moment, w którym nasz rozgorączkowany parlament, przeszkadzający sobie w niemal każdym momencie swoich obrad, wypowiadający słowa, których można się wstydzić, zrobił coś jednomyślnie – niemal jednomyślnie. Powstał i oddał hołd tragicznie zmarłemu człowiekowi.

Jedynie posłanka Krystyna Pawłowicz nie uszanowała tego gestu, siedząc w swojej ławie poselskiej. Dzisiaj brutalnie, mówiąc delikatnie, tłumaczyła swoje zachowanie.

Cieszę się na sprawę sądową, którą założyła mi ta pani, bo być może będzie to jedyna okazja, aby w sądzie (jeżeli będzie miała odwagę przyjść i spojrzeć mi prosto w oczy) usłyszeć ode mnie krótkie słowa – ogarnij się kobieto, wstyd, wielki wstyd.

Nawiązując do barbarzyńskiego komentarza Krystyny Pawłowicz, pogrzeb Piotra Szczęsnego odbędzie się 14. listopada na cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.


Wyśmiewany i kochany: 60 urodziny trabanta

W 1957 r. z taśmy w fabryce w Zwickau zjechał pierwszy enerdowski trabant, nazywany w Polsce „mydelniczką”. Produkowany był do 1991 r. Potem szybko zniknął z niemieckich dróg. Teraz pojawił się jako kultowe auto.

Pierwszy enerdowski Trabant zjechał w 1957 r. z taśmy zakładów w Zwickau. Fot. Źródło: dw.de
Pierwszy enerdowski Trabant zjechał w 1957 r. z taśmy zakładów w Zwickau. Fot. Źródło: dw.de

Trabanty miały wiele przydomków: „wyścigowa tektura” (Rennpappe), „plastikowy bombowiec” (Plastikbomber) „saksoński porsche” (Sachsenporsche). Ta ostatnia nazwa wiąże się z miejscem, gdzie trabant był produkowany – saksońskim kombinatem VEB Sachsenring Automobilwerke w Zwickau.

Nośnik reklamy muzeum rowerów i baru przekąskowego Fot. Źródło: dw.de
Nośnik reklamy muzeum rowerów i baru przekąskowego Fot. Źródło: dw.de

Ten obecnie kultowy, a kiedyś po prostu tani samochód osobowy ma karoserię z tworzywa sztucznego – z duroplastu. W byłej NRD blacha była towarem deficytowym, dlatego konstruktorzy pojazdów sięgali po inne łatwodostępne materiały. Tworzywo sztuczne na karoserię Trabanta było mieszanką włókien bawełny, sztucznych żywic i szmat. Miało to oczywiście swoje zalety: samochód nie korodował, bo nie było w nim zbyt dużo części metalowych.

Fantazja nie zna granic. Te modele można wynająć przy Checkpoint Charlie. Fot. Źródło: dw.de
Fantazja nie zna granic. Te modele można wynająć przy Checkpoint Charlie. Fot. Źródło: dw.de

Innowacja? Nie, dziękuję!

Enerdowscy inżynierowie wprawdzie rozważali możliwość dalszego rozwoju trabanta. Nawet sporządzali prototypy następnych modeli. Ale przywództwo NRD blokowało konstruktorów samochodowych.

Nie wolno było produkować nowych, innowacyjnych pojazdów, co w konsekwencji uniemożliwiło wschodnioniemieckiemu przemysłowi motoryzacyjnemu dotrzymanie kroku z rozwojem na Zachodzie.

Rok 1989 r. Mieszkańcy zachodniego Berlina witają swych rodaków z NRD. Fot. Źródło: dw.de
Rok 1989 r. Mieszkańcy zachodniego Berlina witają swych rodaków z NRD. Fot. Źródło: dw.de

Trabant pozostał więc brudasem, „hałaśliwą wirówką toksyn“. Ale w byłej NRD nie było dostępnej cenowo alternatywy do tego małego samochodu.

Trabant był obiektem tęsknot i marzeń. Na ich zaspokojenie trzeba było jednak długo czekać, często latami. Popyt na trabanty był większy niż możliwości produkcyjne. Dla porównania: w 1989 r. NRD miała 16,4 mln mieszkańców. A od 1959 do 1991 r. z taśmy zeszło niewiele ponad 3 mln pojazdów.

Trabi „samochodem roku”

W 1989 r. magazyn „Time” wybrał Trabanta „samochodem roku“, ale po zjednoczeniu Niemiec „mydelniczki” dość szybko zniknęły z niemieckich dróg. Zachodnie samochody były bezsprzecznie szykowniejsze niż niezgrabny, mało wygodny, optycznie i technicznie dość staroświecki trabant „made in GDR”.

Bocianie gniazdo to nobilitacja czy degradacja?. Fot. Źródło: dw.de
Bocianie gniazdo to nobilitacja czy degradacja?. Fot. Źródło: dw.de

W 1991 roku zamknięto produkcję trabanta. Ale w regionie, gdzie go produkowano, przemysł samochodowy pozostał. Do Zwickau, Chemnitz i Eisenach zawitał VW i tam zlokalizował produkcję golfa i polo. Od 1992 w Saksonii, Saksonii- Anhalt i w Turyngii w Eisenach zaczął produkować samochody Opel, zainwestowali tam też liczni podwykonawcy. Branża motoryzacyjna jest w tych krajach związkowych najważniejszą gałęzią gospodarki.

Uwielbiany jako pojazd historyczny

Ale trabant ma wielu cichych wielnbicieli. Na początku 2017 r. w całych Niemczech było dopuszczonych do ruchu 34 500 tych pojazdów, jak podaje Federalny Urząd Ruchu Drogowego.

Trabant uwieczniony w kamieniu przez rzeźbiarza Carlo Wlocha. Fot. Źródło: dw.de
Trabant uwieczniony w kamieniu przez rzeźbiarza Carlo Wlocha. Fot. Źródło: dw.de

Co roku w dawnej fabryce Audi w Zwickau, gdzie dzisiaj mieści się Muzeum Augusta Horcha – muzeum automobilowe, odbywa się zlot trabantów -oldtimerów. Można tam na przykład obejrzeć jedyną istniejącą jeszcze na świecie linię produkcyjną duroplastu. W muzeum znajduje się też kilka prototypów trabanta, które wykonano za czasów NRD, ale nie wprowadzono do produkcji.


W Sejmie uczczono pamięć Piotra Szczęsnego. Pawłowicz: Fałszywa chwila ciszy zainicjowana przez barbarzyńców

Dzisiaj na wniosek posła Marka Sowy z Nowoczesnej w Sejmie minutą ciszy uczczono pamięć Piotra Szczęsnego – mężczyzny, który w proteście przeciwko działaniom obecnej władzy 9 października na Placu Defilad w Warszawie dokonał samopodpalenia.

W Sejmie uczczono pamięć Piotra Szczęsnego. Pawłowicz: Fałszywa chwila ciszy zainicjowana przez barbarzyńców

Piotr Szczęsny zmarł 10 dni później w wyniku rozległych poparzeń.

– Chciałbym prosić pana marszałka o chwilę przerwy, abyśmy wspólnie mogli upamiętnić Piotra Szczęsnego, który dokonał aktu samospalenia pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Zdaję sobie sprawę, że możemy się różnić w ocenie tego zdarzenia, ale mam głębokie przekonanie, że ten wyjątkowy akt desperacji człowieka był motywowany miłością do ojczyzny i troską o jej los. Zostawił nam manifest, który dla każdego z nas powinien być powodem do refleksji i chwili zadumy. W ostatnich dniach w wielu polskich miastach ludzie oddali hołd Piotrowi Szczęsnemu. Niech ta tragedia będzie dla nas ostrzeżeniem a chwila ciszy oddaniem szacunku człowiekowi, który poświęcił własne życie z miłości do Polski. Uczcijmy i my chwilą ciszy pamięć Zwykłego Szarego Człowieka – powiedział z sejmowej mównicy poseł Sowa.

Posłowie wstali, aczkolwiek nie wszyscy zachowali się w tej sytuacji godnie. Posłowie Platformy Krzysztof Brejza i Bartosz Arłukowicz zwórcili uwagę, że z ław poselkich PiS słuchać było okrzyki „hańba” i „zwiększyć finansowanie psychiatrii” a jako jedyna nie wstała posłanka Pawłowicz.

Ale to nie wszystko. Krystyna Pawłowicz odniosła się na swoim profilu na Facebooku do apelu o  minutę ciszy ku pamięć Piotra Szczęsnego.

– Dziś w Sejmie była z zaskoczenia chwila ciszy-pułapka sprawców. Nie przeprosili jednak swej ofiary. Wykorzystali ją też po śmierci. – napisała – Czy poseł Sowa był na pogrzebie? Czy poprzestał na sejmowo- medialnym pokazie hipokryzji. – pyta i dodaje – Fałszywa „chwila ciszy” zainicjowana przez barbarzyńców.

 

(df) thefad.pl

 


NIK: Mimo zwiększenia nakładów na wojsko, modernizacja armii nie przyspiesza

Choć z budżetu państwa przeznacza się na wojsko z roku na rok coraz więcej pieniędzy, to program modernizacji polskiej armii nie przyspiesza – oceniła NIK odnosząc się do wyników kontroli dot. gospodarowania mieniem w jednostkach wojskowych o niskim wskaźniku rozwinięcia.

Prezydent Andrzej Duda w Żaganiu podczas uroczystości rozpoczęcia szkolenia amerykańskiej brygady pancernej w Polsce. Fot. prezydent.pl

Najwyższa Izba Kontroli w komunikacie na swojej stronie internetowej poinformowała, że kontrolowanym jednostkom wojskowym brakowało sprzętu i wyposażenia, znaczna jego część była przestarzała, a wymiana na nowy przebiegała zbyt wolno, co według NIK negatywnie wpływało na utrzymanie pełnej zdolności bojowej jednostek wojskowych.

Jak podała NIK, jedna piąta wojskowych budynków wymaga poważnych remontów lub wyłączono je z użytkowania, gdyż stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi. Ponad połowa garnizonów podległych Dowództwu Generalnemu Rodzaju Sił Zbrojnych nie posiada czynnych strzelnic umożliwiających żołnierzom przeprowadzenie szkolenia.

W ocenie NIK, działania ministra Obrony Narodowej zmierzające do zastąpienia starego sprzętu transportowego nowym były niewystarczające, „zaś perspektywa osiągnięcia pełnego ukompletowania w środki transportowe (2026 r.) jest zbyt odległa”.

Izba zwraca także uwagę, że mienie wojskowe nie jest należycie chronione, w konsekwencji zmiany wymaga sposób jego ochrony. „Na negatywną ocenę zasługuje brak nadzoru ministra ON nad działalnością Specjalistycznych Uzbrojonych Formacji Ochronnych, mimo obowiązku wynikającego z ustawy o ochronie osób i mienia” – czytamy w komunikacie.

Jak podaje Izba, poważnych remontów wymaga jedna piąta wojskowych budynków i budowli, w tym wymiany elementów konstrukcyjnych (15 proc.), wyłączono je z użytkowania, bo zagrażały bezpieczeństwu ludzi (4 proc.) lub nadawała się do rozbiórki (1 proc.).

Stan pozostałych budynków wymagał zabiegów konserwacyjnych (30 proc. ) lub naprawy elementów o małej trwałości (50 proc.). NIK stwierdziła także braki w infrastrukturze niezbędnej do szkolenia żołnierzy. W ponad połowie garnizonów, w których zlokalizowane były jednostki podległe Dowództwu Generalnemu Rodzaju Sił Zbrojnych (dotyczyło to 10 z 12 jednostek wojskowych objętych bezpośrednią kontrolą), nie było czynnych strzelnic garnizonowych umożliwiających przeprowadzenie szkolenia.

Jak informuje NIK, żołnierze żeby ćwiczyć strzelanie musieli jeździć do innych jednostek, co wiązało się z dodatkowymi kosztami (paliwo, czas dojazdu). „Podkreślić należy, że dla strzelnic tunelowych, które nie zostały rozbudowane, bądź przebudowane po 1996 roku, a nadal funkcjonują, nie określono wymogów technicznych i warunków bezpieczeństwa ich użytkowania” – czytamy w komunikacie Izby.

Z ustaleń wynika, że kontrolowanym jednostkom brakowało także: wieży spadochronowej, strzelnicy dla czołgów, magazynu środków bojowych oraz kancelarii kryptograficznej. Również obiekty na poligonach (tzw. terenowej bazy szkoleniowej) wymagały pilnych remontów: prawie połowa wymagała konserwacji oraz napraw zapobiegawczych, 38 proc. wymagało prac remontowych polegających na wymianie elementów o trwałości średniej i dużej, a pozostałe 14 proc. należało wyłączyć z użytkowania bądź odtworzyć stosownie do potrzeb użytkowników.

Pełnym wyposażeniem w sprzęt i wyposażenie w całym kontrolowanym okresie dysponowały tylko dwie spośród 12 jednostek wojskowych objętych kontrolą – podała Izba. Ponadto duża część sprzętu i wyposażenia przebadanych służb była przestarzała.

Okres użytkowania sprzętu transportowego trzech wybranych do kontroli służb w znacznym stopniu przekraczał 20 lat, a w skrajnych przypadkach osiągał 40 lat. Ponad 15 lat miało co najmniej 56 proc. pojazdów w służbie czołgowo-samochodowej, co najmniej 51 proc. pojazdów w służbie żywnościowej i co najmniej 36 proc. pojazdów w służbie zdrowia.

Jak podaje NIK, niejednokrotnie użytkowany sprzęt osiągnął już zakładany przebieg lub wiek, a mimo to był nadal użytkowany po przeprowadzeniu stosownej procedury i uzyskaniu odpowiedniej zgody. Stwierdzono również przypadki jego dalszej eksploatacji pomimo braku stosownej zgody, co było niedopuszczalne w świetle wewnętrznych regulacji obowiązujących w resorcie obrony narodowej.

NIK przypomniała, że wydatki z budżetu na zakup środków transportu w ramach Planu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP wyniosły: w 2014 r. 421,9 mln zł, w 2015 r. 518,9 mln zł, a w I półroczu 2016 r – 69,8 mln zł.

 

Źródło: kurier PAP


Dorota Masłowska: Seks nie jest czymś w rodzaju sportu albo tańca z użyciem genitaliów

W realu stosunek nie wygląda jak ten pokazywany na filmach i w mediach. Seks to przeżycie, w którym biorą udział i uczucia, i ciało. Młode osoby uczą się o seksie głównie z Internetu – materiałów, które nie są edukacyjne i rzetelne.

 

A post shared by Anja Rubik (@anja_rubik) on

Dorota Masłowska – WRAŻLIWOŚĆ

W kolejnej odsłonie kampanii Anji Rubik #sexedpl pisarka Dorota Masłowska mówi o wrażliwości w seksie.

– Seks się sprzedaje, dlatego media i internet bombardują nas wizerunkami seksu, który ukazują w konwencji mechaniczno-techniczno-choreograficznej. Wmawiają nam, że seks jest czymś w rodzaju sportu albo tańca z użyciem genitaliów albo czynności higienicznej – zwraca uwagę pisarka.

– Ja uważam, że tak nie jest, dlatego uczyłam moją córkę, że ten aspekty nie fizyczne seksu są też bardzo ważne i żeby w pełni je dostrzegać i w pełni móc z nich korzystać, po prostu musimy cenić i pielęgnować swoją wrażliwość i nie dać jej sobie odebrać. Parafrazując słowa pewnego mądrego człowieka warto być wrażliwym. – dodaje.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Facebook / Anja Rubik #sexedpl


Adam Mazguła: Nie publikuję goebbelsowskiej propagandy, tym razem jednak nie wytrzymałem

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Dwóch Misiewiczów naszych czasów, małych, podłych, nic nierozumiejących z problemów, które są wokół nich

 

Nigdy tego nie robię, nie publikuję goebbelsowskiej propagandy, nie oglądam jej, ani jej nie słucham. Jednak okazałem się słaby, bo nie wytrzymałem.

Przesłano mi audycję, głównie o czynie Szarego Człowieka Piotra Szczęsnego, ale i o mnie.

Prowadzący stwierdza, nie po raz pierwszy to słyszę z tej stacji, że odmówiłem komentarza. Tymczasem to kłamstwo. Od roku, nikt z tej stacji nawet nie próbował się ze mną skontaktować. Oczywiście, że bym odmówił, bo poziom nie ten i prowadzący z piaskownicy ciemnego ludu, który wszystko kupi. Kłamać na antenie – to oni potrafią.

Sam program, widać, że wymuszony sytuacją i potrzebą krytyki, tylko to poziom dyskusji dwóch nierozgarniętych kiboli spod kiosku z piwem. Kto ich tam zatrudnia i to za publiczne pieniądze? Dwóch Misiewiczów naszych czasów, małych, podłych, nic nierozumiejących z problemów, które są wokół nich.

Oszczędzajcie panowie swoje parujące od wysiłku głowy i zatrudnijcie sobie rzeczników, zrobią to lepiej za was, a kasy wam przecież J. Kurski nie skąpi, bo ma. Ostatnio, na takich jak wy, otrzymał prawie miliard złotych.

Proponuje ponadto, aby autorzy zmienili nazwę programu na: Górniaka-Żygadło.

Żenada.
#tvp3opole

 

Adam Mazguła


Zagadki snu wyjaśnione, czyli co się z nami dzieje, gdy śpimy?

Sen jest dla nas pod wieloma względami wielką zagadką. Nasza świadomość wyłącza się przy zasypianiu w momencie, którego później nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić, a nasze ciała zaczynają wykonywać różne czynności, z których nie zdajemy sobie sprawy. Naukowcy jednak zdołali poddać zachowanie ludzkiego ciała w trakcie snu obserwacji, dlatego możemy dziś już sporo o nim powiedzieć! W tym artykule zostaną zawarte interesujące informacje na ten temat.

Co podczas snu robi nasze ciało?

Podstawową zmianą, która zachodzi w ciele podczas zasypiania jest tymczasowy paraliż mięśni. Jest to jak najbardziej przydatne zjawisko, ponieważ dzięki temu udaje się ciało częściowo unieruchomić, dzięki czemu łatwiej jest pozostać śpiącym.

Nie oznacza to jednak, że podczas snu pozostajemy całkowicie nieruchomi. Kluczowym fragmentem snu jest przecież faza REM (Rapid Eye Movement, czyli szybkie ruchy oka), kiedy to śnimy i nasze gałki oczne ruszają się gwałtownie w wielu kierunkach. Jeżeli zastanawiacie się, jak faza REM przebiega u osób niewidomych, to w ich przypadku zamiast ruchów gałek ocznych występują gwałtowne ruchy ciała i wydawanie dźwięków. W trakcie fazy REM ciało pozostaje nieruchome, ale umysł jest aktywny, chociaż nie jest w stanie obserwować otoczenia.

Jeśli chodzi o gwałtowne ruchy w trakcie snu, bardzo często doświadczają ich również osoby o doskonałym wzroku. Wielu z nas zdarza się budzić w środku nocy, podskakując nieoczekiwanie w łóżko. Naukowcy mówią o tym zjawisk jako o objawie napadowych zaburzeń ruchowych, które występują aż u 70 proc. osób – nie jest więc to nic niezwykłego!

Krępującą sprawą związaną ze snem jest fakt, że w jego trakcie rozluźniają się nam zwieracze, przez co często ulatniają się w dużej ilości gazy. Na szczęście w trakcie snu nasz zmysł powonienia ulega zdecydowanemu otępieniu, a więc nie ma ryzyka, że poczujemy nieprzyjemne zapachy.

Zmiany w organizmie podczas snu

Sen wpływa również na organizm. Oznacza to:

  • obniżenie temperatury ciała – wiąże się to ze wzmożoną produkcją regulującego rytm dobowy hormonu zwanego melatoniną; najniższa jest nasza temperatura ciała około godziny 2:30,
  • pęcznienie dysków chrzęstnych pod kręgami, na których podczas snu nie spoczywa ciężar ciała – z tego właśnie powodu w trakcie snu rośniemy,
  • obniżenie ciśnienia krwi – dlatego też poleca się dużą ilość snu osobom cierpiącym na nadciśnienie: w ten sposób mogą zdecydowanie zredukować ryzyko zawału,
  • uwolnienie tłuszczu nagromadzonego w komórkach tłuszczowych dzięki hormonowi wzrostu – dzięki temu podczas snu skóra młodnieje; można to łatwo zaobserwować, porównując swoją cerę po długim, przyjemnym śnie i nieprzespanej nocy,
  • intensywniejszy przepływ krwi do mózgu oraz innych części ciała podczas fazy REM – dlatego w tej fazie snu często występuje podniecenie seksualne, nawet jeżeli nasze sny nie mają w żadnym stopniu erotycznego charakteru.

Biorąc pod uwagę wszystkie te zachodzące w organizmie podczas snu zmiany, łatwo zrozumieć dlaczego regularne dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości snu jest tak istotne z punktu widzenia urody oraz zdrowia!

W przygotowaniu artykułu pomogła strona coemi.pl.


Mary Komasa: Dziewczyny, wiem, że nie tylko ja miałam taką sytuację.. IDŹ DO GINEKOLOGA

– PIERWSZA WIZYTA U GINEKOLOGA! Dziewczyny, wiem, że nie tylko ja miałam taką sytuację… Nie było mi łatwo o tym mówić, ale mam nadzieję, że Was to ośmieli! – zachęca w kolejnej odsłonie kampanii na rzecz edukacji seksualnej Mary Komasa.

Mary Komasa a właściwie Maria Komasa, wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów i instrumentalistka, wystąpiła w kolejnym filmie Anji Rubik z cyklu #sexedpl. Piosenkarka namawia nastolatki, by nie bały się wizyty u ginekologa i opowiada o sytuacji, która spotkała ją kilka lat temu.

– Jako nastolatka, bardzo bałam się pójść na moją pierwszą wizytę do ginekologa. Przekładałam ją w zasadzie w nieskończoność. W sumie, pewnie byłoby tak dalej, gdyby nie pewna sytuacja która mi się przytrafiła. – mówi. – Podejrzewam, że nie jestem jedyną dziewczyną na świecie, której to się wydarzyło. miałam okres, zaaplikowałam jeden tampon i zamiast go wymienić, zaaplikowałam kolejny. Byłam totalnie spanikowana, ale wiedziałam, że muszą jechać do lekarza. W sumie dobrze się stało, dlatego, że pani ginekolog powiedziała mi o bardzo istotnych dla mnie rzeczach, takich jak cykl miesiączkowy, czy jak uprawiać bezpieczny seks. Konkluzja jest taka dziewczyny, nie bójcie się, warto chodzić do ginekologa – dodaje Mary Komasa.

Jeśli dostałaś pierwszą miesiączkę, masz już 16 lat, chcesz o coś zapytać lub coś cię niepokoi, wybierz się do ginekologa. Możesz pójść tam z kimś bliskim. Pamiętaj, że chronią cię prawa pacjentki. Masz prawo do tego, aby personel traktował cię życzliwie. #sexedpl

 

A post shared by Anja Rubik (@anja_rubik) on

 

(df) thefad.pl / Źródło: Facebook / Anja Rubik #sexedpl

 


PiS chce kontrolować Facebooka. „Chcemy, by Facebook podlegał polskiemu prawu”

– Chcemy, by Facebook podlegał polskiemu prawu i nie mógł sam blokować kont i zamieszczanych tam treści – mówi we wtorek „Gazecie Wyborczej” minister cyfryzacji Anna Streżyńska. Dodaje, że po zmianach prawnych, to sami użytkownicy mieliby zgłaszać hejt i fake newsy w internecie.

Streżyńska potwierdza w rozmowie z „GW”, że chce, by po nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną portal społecznościowy Facebook podlegał polskiemu prawu.

– Nie ma ku temu żadnych przeciwskazań; to zgodne i z prawem polskim i międzynarodowym – przekonuje szefowa resortu cyfryzacji.

Przyznaje ponadto, że po ewentualnych zmianach w prawie, Facebook nie mógłby, tak jak to ma miejsce obecnie, sam blokować pewnych kont i treści, które zamieszczają ich właściciele.

– To nie będzie nic dziwnego, bo jako właściciele profili i zarazem użytkownicy globalnych serwisów w dużej skali wykorzystujemy media społecznościowe do kontaktów z innymi ludźmi – podkreśla Streżyńska.

Według niej nowe prawo miałoby regulować też kwestie związane z mową nienawiści, przy zapewnieniu jednak prawa do dysponowania przez użytkownika własnym profilem.

– Oddajemy władzę w ręce użytkowników, czyli to użytkownicy zgłaszają hejt, gdy czują naruszenie swoich dóbr osobistych, bo hejt to często zniesławienie czy obelga, potwarz – mówi Streżyńska.

– Zgłaszają też fake newsy, gdy czują zagrożenie w sprawie otrzymywania wiarygodnych informacji – dodaje. Pytana, kto będzie decydował, co jest „fake newsem”, minister odpowiada: „klient ma decydować o tym, czy czuje się zagrożony i czy jego interes został naruszony”.

Dodaje, że kwestie prawdziwości zamieszczanych informacji miałby rozstrzygać sąd. „Sąd, a nie organ państwa, bo organy państwa mają naturalną tendencję do upolityczniania się” – zaznacza szefowa Ministerstwa Cyfryzacji.

 

(df) thefad.pl / Źródło: kurier PAP