Robert Biedroń: GEJ JEST OK. Szkoda, że nikt mojej mamy nie przygotował na tę wiadomość
„O tym kim jesteśmy i w kim się zakochujemy w głównej mierze decydują geny. Niestety pomimo tego, że medycyna uznaje homoseksualizm, biseksualizm i aseksualizm za naturalne, osoby nieheteroseksualne często cierpią z powodu dyskryminacji – homofobii. Homofobia jest w Polsce przestępstwem.”
Dzisiaj Robert Biedroń wspomina chwilę, gdy jego mama dowiedziała się o tym, że jest gejem.
„Moja mama powiedziała, że umrę na AIDS (…), i bardzo się bała, że ludzie się dowiedzą” (…) „Szkoda, że wtedy nikt mojej mamy nie przygotował na tę wiadomość. A przecież gdyby w szkołach była rzetelna edukacja seksualna, gdybyśmy wtedy o tym rozmawiali, to moja mama nie musiałaby przechodzić tego wszystkiego” – mówi w filmie Robert Biedroń.
W sobotę ruszyła kampania na rzecz edukacji seksualnej zorganizowana przez modelkę Anję Rubik.
Anja Rubik zaplanowała wyemitowanie 14 jednominutowych filmów w internecie by zacząć mówić o seksie w Polsce głośno i mądrze. Dlatego namówiła polskich artystów, polityków i stworzył projekt #sexedpl zapowiadając, że „Cała Polska zacznie rozmawiać o seksie”.
(df) thefad.pl
„House of Cards” zakończy się na szóstym sezonie
Po niespełna 24 godzinach od oświadczenia wydanego przez głównego bohatera „House of Cards” Kevina Spacey, przedstawiciele Netflix poinformowali, że szósty sezon serialu politycznego, będzie sezonem finałowym. Poinformowana przy tym, że prace które trwają nad kolejnym sezonem zostaną przerwane.
Producent House of Cards, Media Rights Capital i Netflix we wspólnym oświadczeniu napisali, że są „głęboko zaniepokojeni” oskarżeniami o molestowanie seksualne skierowanymi przeciwko aktorowi (Anthony Rapp oskarżył Kevina Spaceya o niemoralne zachowanie, do którego miało dojść po przyjęciu w Nowym Jorku w 1986 roku). Producenci House of Card poinformowali również, że dalsze prace nad serialem nie będą kontynuwane.
Aktor Anthony Rapp w wywiadzie dla „Buzzfeed wyznał, że ponad 30 lat temu (wówczas jako 14 letni chłopak), pojechał ze swoim starszym kolegom na zaproszenie Spacy’ego na imprezę w jego w apartamencie na Manhattanie. Rapp twierdzi, że późno w nocy, gdy pozostali goście już wyszli pijany Kevin Spacey próbował go uwieźć.
Anthony Rapp przyznał, że do wyjawienia szczegółów skłoniła go aktualna sytuacja w Hollywood, którą zapoczątkował skandal Harvey’a Weinsteina.
Kilka godzin po tym, gdy Rapp opowiedział swoją historię, Kevin Spacey odniósł się do niej w oficjalnym oświadczeniu:
— Kevin Spacey (@KevinSpacey) October 30, 2017
„Szanuje i podziwiam Anthony’ego Rappa jako aktora. Jestem bardziej niż przerażony, słysząc tę historię. Szczerze nie pamiętam tego zbliżenia, to mogło się zdarzyć ponad 30 lat temu. Ale jeśli zachowałem się tak, jak on to opisuje, jestem mu winien najszczersze przeprosiny za to głęboko niestosowne, pijackie zachowanie. Przepraszam też za uczucia, o których mówi, że trzymał je w sobie przez wszystkie te lata.”
(df) thefad.pl
Maffashion – Bezpieczny sex
Wszyscy mówimy o tym jak ważna jest edukacja, a nie rozmawiamy o edukacji seksualnej, a seks jest tak istotna częścią Naszego codziennego życia i zdrowia.
W sobotę ruszyła kampania na rzecz edukacji seksualnej zorganizowana przez modelkę Anję Rubik.
– Edukacja seksualna tak naprawdę nie ma miejsca. Nie możemy w tej chwili liczyć na szkoły, które jak wiadomo podlegają Ministerstwu Edukacji, więc trzeba wziąść sprawy we własne ręce – mówiła Anja Rubik zapowiadając swoją kampanię. Zwraca przy tym uwagę, że „w Polsce seks jest jeszcze tematem tabu”, dlatego chce rozpocząć rozmowę o seksie i edukacji seksualnej.
– Każdy odcinek nawiązuje do jednego z tematów edukacji seksualnej, na bazie osobistych historii, obserwacji, doświadczeń, czasem za pomocą sketczu. Pragnę, by temat edukacji seksualnej stał się bardziej popularny, a także żeby wiedza na jego temat była bardziej dostępna. – mówi Anja Rubik.
O seksie rozmawiał już Maciej Stuhr i Monika Brodka. W dzisiejszym filmie Julia Kuczyńska blogerka modowa, znana głównie jako autorka bloga modowego Maffashion, mówi o „Bezpiecznym seksie:
Anja Rubik zaplanowała wyemitowanie 14 jednominutowych filmów w internecie by zacząć mówić o seksie w Polsce głośno i mądrze. Dlatego namówiła polskich artystów i stworzył projekt #sexedpl zapowiadając, że „Cała Polska zacznie rozmawiać o seksie”.
(df) thefad.pl
Kinga Rusin: Ta informacja w powodzi weekendowych newsów mogła Państwu umknąć!
Drodzy Państwo, ta informacja warta jest udostępniania, a w powodzi weekendowych newsów mogła Państwu umknąć!
Córka najgorszego i najbardziej szkodliwego ministra środowiska w historii Polski, Jana Szyszki, Katarzyna Szyszko-Podgórska została myśliwym, a ślubowanie przyjął od niej osobiście dumny ojciec. Brawo! Gratulacje!
Zabić we własnym dziecku wrażliwość i empatię, nauczyć osobiście zabijać i skórować niewinne zwierzęta, pokazać córce jak skutecznie dobić patrząc umierającemu stworzeniu prosto w oczy, to musi być prawdziwa rodzicielska duma!
Pan Szyszko wychował godną siebie następczynię. Może być teraz pewien, że pasja do uśmiercania i unicestwiania wszystkiego co piękne, szlachetne i bezbronne nigdy w rodzinie Szyszków nie zginie i z dumą będzie przekazywana z pokolenia na pokolenie z niesłabnącą szkodą dla naszej ojczyzny.
Katarzyna najwyraźniej jest oczkiem w głowie tatusia, który od lat nie wypuszcza jej spod swoich skrzydeł.
Gdy Szyszko był wykładowcą w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Katarzyna była najpierw studentką, a potem doktorantką tej uczelni. Gdy Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej o. Rydzyka, z inicjatywy Szyszki i dzięki środkom z podlegającego mu NFOŚiGW (czyli z naszych podatków), uruchomiła kierunki „kompensacja przyrodnicza”, a potem „ekologia i zarządzanie” – wykładowcą uczelni została… Katarzyna Szyszko-Podgórska!
Katarzyna zajmuje się więc zawodowo tym, co jej ojcu najbardziej leży na sercu – ochroną środowiska😂!
Teraz jeszcze dodatkowo została adiunktem w Instytucie Ochrony Środowiska, który podlega jej ojcu (klasyczny NEPOTYZM!) i który jest ostro przez niego z państwowej kasy (czyli z naszych podatków) dofinansowywany. Została też zgłoszona jako „ekspert ds. wartości merytorycznej” w portalu o Puszczy Białowieskiej😂, na który z kasy Ministerstwa Środowiska przeznaczono na początku roku 6 mln złotych (z naszych podatków!).
Jak widać nawet „darz bór” nie trzeba jej życzyć bo co ten bór w jej przypadku ma do powiedzenia…
PS.
Ciekawe czy „bractwo myśliwskie” z takim samym zapałem będzie broniło „córki leśnika” z jakim, bez pardonu, w chamski i szowinistyczny sposób atakowało mnie za inicjatywę ochrony łosi. Poziom poniżej dna, ale czego tu się spodziewać po ludziach których pasją jest zabijanie…
Kinga Rusin / facebook.com/kingarusin
Jak odmłodzić twarz?
Lifting twarzy wydaje się obecnie najlepszym sposobem na to, by odmłodzić twarz.
Czym jest lifting twarzy?
Ten zabieg to sposób na poprawienie wyglądu naszej twarzy. Podczas liftingu poprawia się opadające kąciki ust i obwisłe policzki, a także pozbywa się nadmiaru skóry na twarzy. Lifting twarzy to inaczej jej modelowanie, a zarazem jest to dobry sposób na zachowanie dłużej młodego wyglądu. Dzięki poprawie wyglądu twarzy można również odbudować pewność siebie i wpłynąć pozytywnie na swoje samopoczucie.
Lifting twarzy to chirurgiczne zniwelowanie efektów starzenia się. Są trzy rodzaje takiego zabiegu:
- lifting pełny – dotyczy całej twarzy
- lifting częściowy – obejmuje skórę pod oczami oraz szyję
- mini lifting – obejmuje środkową część twarzy (bez szyi)
Lifting twarzy – dla kogo?
Lifting jest przeznaczony dla osób, u których są już widoczne na twarzy efekty starzenia się – skóra straciła sprężystość i stała się obwisła przez to, że zmniejszyło się napięcie mięśniowe. Przede wszystkim zabieg jest skierowany do pań w wieku około 60 lat, jednak nie ma przeciwwskazań ku temu, aby zabiegowi poddawały się kobiety po czterdziestym roku życia. Właściwie każdy wiek jest dobry na poprawę swojego wyglądu. Kobiety w wieku 40-50 lat przechodzą mini lifting, ponieważ trzeba nanieść u nich mniej poprawek.
Jak wygląda zabieg?
Podczas zabiegu chirurg nacina skórę, przemieszcza ją i odpowiednio modyfikuje poprzez nadanie pożądanego kształtu i napięcia. Zabieg jest wykonywany pod znieczuleniem miejscowym, jednak może być również wykonywany pod narkozą. Chirurg ma możliwość założenia drenów, które pozwalają na kontrolowanie ewentualnego krwawienia, które mogłoby pojawić się podczas zabiegu. Lifting twarzy trwa około 1,5-2,5 godziny.
Po zabiegu lekarz nakłada elastyczny opatrunek na twarz, którego zadaniem jest przytrzymywanie skóry. Zaleca się, aby co najmniej przez następną dobę pacjent pozostał w klinice. Szwy zwykle usuwa się po 7-10 dniach po operacji. Ważne jest również to, aby odpowiednio dbać o siebie po zabiegu. Należy unikać słońca i przegrzania, jak również nadmiernego wyziębienia organizmu. Dobrze jest znaleźć czas na odpoczynek, ponieważ przyspiesza on okres rekonwalescencji.
Przeciwwskazania
Zabiegowi nie powinny poddawać się osoby, które:
- są chore na cukrzycę
- mają nadciśnienie i skazy naczyniowe
- cierpią na stany zapalne skóry głowy
- mają ropne zapalenie zatok
- są osłabione
- źle się czują
Ryzyko powikłań
Podobnie jak przy innych operacjach, tutaj też występuje ryzyko powikłań. Ryzyko to można ograniczyć do minimum, jeśli operację wykonuje doświadczony lekarz, któremu można zaufać – dlatego tak ważne jest to, aby dobrze wybrać klinikę, w której odbędzie się zabieg. Do rzadkich powikłań należy jednak wystąpienie krwiaka, który czasami zmusza do wykonania zabiegu ponownie. Innym powikłaniem może być infekcja, która będzie wymagała leczenia antybiotykami, wykonania drenażu czy innych zabiegów (jednak infekcja ta jest tylko wynikiem nieprzestrzegania zaleceń chirurga – na przykład przedwczesnego zdjęcia opatrunku czy dotykania ran).
Jak długo goi się twarz po operacji?
Czas pobytu w klinice po zabiegu wynosi zwykle do dwóch dni. Mniejsze zabiegi są również przeprowadzane ambulatoryjnie. Skoro szwy ściąga się zwykle w ósmym lub dziewiątym dniu po operacji, to należy liczyć od 10 do 14 dni po operacji, kiedy będzie się w pewnym sensie wykluczonym z życia społecznego. Przyjmuje się, że pierwszego, czwartego i dziewiątego dnia po operacji powinny odbyć się badania kontrolne. Ten czas nazywany jest pierwszą fazą gojenia. Druga faza gojenia trwa aż do momentu ponownego zrośnięcia się warstw skóry (czyli około 4-6 tygodni). Trzecia faza – czyli czas, po którym powinny całkiem zblednąć blizny po cięciach – trwa od 6 do 12 miesięcy.
Dobrze wykonany lifting twarzy utrzymuje się jednak do końca życia, gdyż w wyniku zabiegu pacjent starzeje się tak, jakby był znacznie młodszy.
Artykuł powstał we współpracy z Kliniką Medycyny, Dermatologii, Urologii i Ginekologii Estetycznej Bona Dea z Krakowa.
Zmarł Piotr S. – mężczyzna, który dokonał samopodpalenie w proteście przeciwko rządom PiS
Zmarł Piotr S. – mężczyzna, który w czwartek 19 października o godzinie 16.30 na Placu Defilad w Warszawie, w proteście przeciwko działaniom obecnej władzy dokonał samopodpalenia.
O 17.20 od syna Piotra nadeszła wiadomość „Nie żyje”. Rodzina poprosiła, by jeszcze nie podawać Jego nazwiska – informuje serwis oko.press
„Protestuję przeciwko łamaniu przez władzę prawa, w szczególności Konstytucji RP”
Samospalenie pana Piotra S. było apelem, wezwaniem, aby „przeciwstawić się temu, co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję”. Dręczyło go, że w polityce dzieją się tak złe rzeczy, a ludzie nie reagują.
„Chciałbym, żeby Prezes PiS oraz cała PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża i że mają moją krew na swoich rękach” – napisał Piotr S., który uciekł się do jednego z najbardziej drastycznych środków politycznego protestu: samospalenia.
Trudno nam pogodzić się z z Jego śmiercią. Wszycy liczyli, że skoro przeżył 10 dni, to już nie umrze i wszystko będzie dobrze.
„Mają moją krew na swoich rękach”
Zdarzenie miało bez wątpienia wydźwięk polityczny. W pozostawionym liście pan Piotr S. wyjaśnił przyczyny swojej drastycznej decyzji. Wyraził w nim stanowczy sprzeciw wobec polityki rządu PiS:
(…) Nie kieruję żadnych wezwań pod adresem obecnych wadz, gdyż uważam, że nic by to nie dało. Wiele osób mądrzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywało już te własze do rózych działań i niezmiennie te apele były ignorowane, a wzywający obrzucani błotem. Najpewniej i ja za to, co zrobiłem też takim błotem zostanę obrzucony. ale przynajmniej będę w dobrym towarzystwie (…)
Wezwanie swoję kieruję do wszystkich Polek i Polaków, tych którzy decydują o tym kto rządzi w Polsce, aby przeciwstawili się temu co robi obecna władza i przeciwko czemu ja protestuję. I nie dajcie się zwieść temu, że co jakiś czas działalność władz uspokaja się i daje pozór normalności (jak choćby ostatnio) – za kilka dni czy tygodni znowu będą kontynuować ofensywę, znowu będą łamać prawo. I nigdy nie cofną się i nie oddadzą tego co już zdobyli (…)
Śmierć w płomieniach jest jedną z najbardziej dramatycznych form protestu. Może odmienić los całych społeczności. O tym, co z aktu samospalenia wyniknie, decyduje opinia publiczna.
(df) thefad.pl
Adam Mazguła: A. Macierewicz, minister wojny z narodem

Adam Mazguła
Zdumiewające jednak jest to, że do tej pory media dają sobie narzucić narrację kłamstw Kurskiego. Szczególnie w telewizjach widać wyraźnie, że cytuje się i komentuje tylko to, co podają stacje Kurskiego. Jeśli ktoś myślał, że w Polsce jest czwarta władza, czyli media, to oświadczam, że się grubo myli - mamy raczej piątą kolumnę…
A. Macierewicz, minister wojny z narodem
Dzisiaj wiele osób określa tego człowieka takim właśnie terminem. Jednak rok temu trzeba było mieć nie lada odwagę, by pozwolić sobie na takie sformułowanie. Tak, jak na zadanie pytania, jakiego kraju jest patriotą roku czy spytanie arcybiskupa S.L. Głodzia, dlaczego jego symbolem nie jest godło Polski?
Publikuję artykuł, który rok temu ukazał się w Gazecie Wyborczej. Rok, a jakby się nic nie zmieniło… Sprzeciw oficera: Macierewicz, minister wojny z narodem
Wzywałem wtedy do odważnych protestów przeciwko ministrowi i podłej zmianie.
Apelowałem, aby żołnierze pokazywali się w mundurach lub elementach umundurowania podczas Dniu Niepodległości Polski, wyrażając swój sprzeciw zawłaszczaniu symboli narodowych przez faszystów PiS-u.
Namawiałem do zdejmowania mundurów w kościołach i przeciwstawiałem się stosowaniu klauzuli sumienia przez lekarzy.
Wnikliwi czytelnicy zauważą, że już wtedy spodziewałem się uderzenia we mnie przez niszczycieli kraju związanych ze służbami specjalnymi i propagandą PiS-u.
Atak przyszedł wraz z całym kłamstwem z początkiem grudnia 2016 r. Spreparowany materiał, opatrzony komentarzem, że oto oprawca stanu wojennego, ubek, sołdat Jaruzelskiego kpi sobie z ludzi, przygotowuje pucz i sprzeniewierza się historii, królował w mediach J. Kurskiego przez pół roku.
Zaniepokojeni (o swój młotowaty wizerunek) najważniejsi politycy a także dyżurne głowy mediów, nazywające siebie dziennikarzami, prześcigali się w krytyce mojej postawy odcinając się ode mnie. Ale właściwy atak dopiero był przygotowywany.
Po mnie był M. Kijowski, potem ci, którzy tak szybko się ode mnie odcinali, jak G. Schetyna, R. Petru, M. Szczerba, K. Gasiuk-Pihowicz…
Następnie dobra zmiana zaczęła „grillować” D. Tuska i jego otoczenie, wojujących dziennikarzy, jak chociażby T. Piątek, aby dojść do represji wobec wszystkich, którzy protestują przeciwko „rasie panów”. Ale to miało dopiero nastąpić.
P.S.
Czwarta władza czy piąta kolumna?
Zdumiewające jednak jest to, że do tej pory media dają sobie narzucić narrację kłamstw Kurskiego. Szczególnie w telewizjach widać wyraźnie, że cytuje się i komentuje tylko to, co podają stacje Kurskiego.
Co z tego, że człowiek się podpalił w proteście przeciwko PiS, co z tego, że protestują medycy, ekolodzy, że ONZ postrzega nas negatywnie?
Co z tego, że w wojsku się wali, że narzucają nam zakazy handlu, w edukacji są zwolnienia z pracy na niespotykaną skalę, że międzynarodowy skandal goni skandal; a dziennikarze prowadzą niekończącą się dyskusję o zmianach w rządzie, które nie wiadomo, kiedy, i czy w ogóle, nastąpią.
Jeśli ktoś myślał, że w Polsce jest czwarta władza, czyli media, to oświadczam, że się grubo myli – mamy raczej piątą kolumnę…
Adam Mazguła
Monika Brodka w kampanii Sexedpl – Świadoma zgoda
W sobotę ruszyła kampania na rzecz edukacji seksualnej zorganizowana przez modelkę Anję Rubik.
Anja Rubik zaplanowała wyemitowanie 14 jednominutowych filmów w internecie by zacząć mówić o seksie w Polsce głośno i mądrze. Dlatego namówiła polskich artystów i stworzył projekt #sexedpl zapowiadając, że „Cała Polska zacznie rozmawiać o seksie”.
Pierwszy film z Maciejem Stuhrem ukazał się w sobotę. Aktor ćwiczy przed lustrem rozmowę jaką chciałby przeprowadzić z córką rozmowę o seksie.
Dzisiaj w ramach kampanii na rzecz edukacji seksualnej pojawił się krótki film z udziałem Moniki Brodki.
Piosenkarka mówi o czasie dojrzewania oraz o tym, że zawsze mamy prawo powiedzieć NIE i nie musimy podawać przyczyny odmowy oraz o tym, że każda osoba ma prawo podejmować własne decyzje, niezależnie od tego co myślą o tym inni.
(df) thefad.pl / Źródło: facebook.com/anjarubikofficialfanpage
Jak rozmawiać z córką o seksie? Zobaczcie jak poradził sobie Maciej Stuhr. Rusza kampania #sexedpl Anji Rubik
W sobotę ruszyła kampania na rzecz edukacji seksualnej zorganizowana przez modelkę Anję Rubik.
– W Polsce seks jest jeszcze tematem tabu – powiedziała Anja Rubik, dlatego razem z grupą Dziewuchy Dziewuchom stworzyli listę niezbędnych tematów, wśród nich konieczność badań i wizyt u ginekologa, antykoncepcja, pierwszego razu czy masturbacji. – Chciałabym rozpocząć rozmowę o seksie i edukacji seksualnej – powiedziała Anja Rubik i jak dodała „Cała Polska zacznie rozmawiać o seksie”
Wygląda na to, że Ministerstwi Edukacji Narodowej żyje w złudnym i zgubnym przekonaniu, że o seksie uczyć się nie trzeba. – Antykoncepcja, edukacja seksualna? Zostawmy to rodzicom – zdaje się powtarzać minister edukacji Anna Zalewska. Tymczasem większość rodziców boi się i nie wie jak rozmawiać z dziećmi o seksualności.
„Trzeba wziąć sprawy we własne ręce”
Anja Rubik zaplanowała 14 jednominutowych filmów w internecie by zacząć mówić o seksie w Polsce głośno i mądrze, dlatego namówiła polskich artystów i stworzył projekt #sexedpl i zapowiedając, że „Cała Polska zacznie rozmawiać o seksie”.
– Edukacja seksualna tak naprawdę nie ma miejsca. Nie możemy w tej chwili liczyć na szkoły, które jak wiadomo podlegają Ministerstwu Edukacji, więc trzeba wziąść sprawy we własne ręce – powiedziała, w rozmowie z TVN zapowiadając swoją kampanię na rzecz edukacji seksualnej. – W Polsce seks jest jeszcze tematem tabu – mówiła – Chciałabym rozpocząć rozmowę o seksie i edukacji seksualnej – dodała modelka.
Mniej niż połowa 18-latków potrafi odpowiedzieć prawidłowo na pytania dotyczące budowy i funkcjonowanie układu rozrodczego, niewiele wie o antykoncepcji i o tym, jak można zakazić się chorobami przenoszonymi drogą płciową – wynika z badania Instytutu Badań Edukacyjnych. – przypomina Anjia Rubik zapowiadając pierwszy film #sexedpl z Maciejem Stuhrem.
(df) thefad.pl / Źródło: facebook.com/anjarubikofficialfanpage
Połowa bezdomnych w berlińskich noclegowniach to Polacy
Planowane usunięcie ich z parku Tiergarten nie rozwiąże problemu z bezdomnymi imigrantami z Europy Wschodniej – krytykuje Caritas. Berlin potrzebuje też pomocy z Polski. Połowa ludzi w noclegowniach to Polacy.
Na plany usunięcia z parku Tiergarten koczowisk osób bezdomnych berliński oddział katolickiego Caritasu zareagował krytyką polityki stołecznych władz. Ulrike Kostka, dyrektorka Caritasu nazwała w ub. środę (24.10.17) metody stosowane przy usuwaniu obozowiska ok. 80 bezdomnych „naiwnym akcjonizmem”.
– Metody siłowe a la Rambo i „doraźne działania na chybcika nie rozwiążą problemu, gdyż problem z bezdomnymi nie dotyczy tego jednego miejsca, lecz całego miasta” – podkreślała Kostka.
Władze dzielnicy Tiergarten i berlińskiego Senatu już od dawna mówią o uprzątnięciu obozowiska bezdomnych w parku. Czekają jednak z tym, ponieważ większość z koczujących tam ludzi pochodzi z krajów Europy Wschodniej, w tym z Polski i nie można ich ani gdzieś „przyzwoicie zakwaterować, ani też wydalić”. Tymczasem przeciwko sytuacji w Tiergarten i agresji bezdomnych protestują już okoliczni mieszkańcy. Poza tym nieubłaganie zbliża się zima.
Połowa ludzi w berlińskich noclegowniach to Polacy
W Berlinie nadal rośnie liczba osób bezdomnych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. – Problemy nie są nowe – potwierdza Ortrud Wohlwend z berlińskiej Misji Miejskiej (Stadtmission) obok dworca Hauptbahnhof.
Według berlińskich organizacji charytatywnych, Polacy stanowią połowę wszystkich osób przyjmowanych w miejskich noclegowniach.
To przybysze z Europy Wschodniej przyczynili się do wzrostu liczby bezdomnych w Berlinie o 3 tys. do 6 tys. – choć dokładnych liczb nikt nie zna.
Wzrost liczby bezdomnych postępował systematycznie od 2011 r., kiedy mieszkańcom nowych państw członkowskich UE całkowicie otwarto dostęp do niemieckiego rynku pracy – wyjaśnia Ortrud Wohlwend. Wtedy wielu przyjeżdżało do Niemiec w poszukiwaniu pracy, a niektórzy z nich wylądowali na ulicy.
– To dotyczy głównie ludzi bez kwalifikacji zawodowych lub alkoholików – tłumaczy szefowa Berliner Stadtmission.
Berliner Politiker sagen: Der Anstieg der Obdachlosen ist ein Problem. Betroffene fragen: Macht die Politik gegen #Obdachlose mobil? #Berlin pic.twitter.com/5W8dnTDlYI
— ZDF Morgenmagazin (@morgenmagazin) October 13, 2017
– Trafiali po prostu tutaj – mówi Karin Rietz z biura rzecznika prasowego Elke Breitenbach (Lewica), berlińskiej senator ds. socjalnych. Rietz potwierdza, że liczba bezdomnych „wyraźnie wzrosła szczególnie wśród obywateli z państw środkowoeuropejskich”.
Karin Rietz wskazuje przy tym na istotę problemu. W przeciwieństwie do 31 tys. bezdomnych obywateli Niemiec i osób, którym przyznano status uchodźcy, których władze Berlina kwaterują w różnych miejscach, cudzoziemcom, bezdomnym obywatelom państw UE, nie przysługuje żadna pomoc nie tylko w Berlinie, ale w całych Niemczech. Takie są przepisy.
Placówki dyplomatyczne nie chcą pomóc Berlinowi
Dlatego władze w Berlinie i instytucje charytatywne oczekują, że Polska i inne kraje UE, skąd bezdomni pochodzą, udostępnią środki finansowe na pomoc dla nich i wyślą do Berlina swoich pracowników socjalnych – mówi Ortrud Wohlwend z berlińskiej Stadtmission.
Wie umgehen mit Obdachlosen? Wir haben mit Ortrud Wohlwend (Kältehilfe) und Ulrike Kostka (Caritas) über Probleme&Lösungsansätze gesprochen. pic.twitter.com/dBBJzqJruP
— rbb Abendschau (@rbbabendschau) October 23, 2017
Berlin podjął już niejedną próbę nawiązania kontaktu z ambasadami państw wschodnio- i środkowoeuropejskich ws. takiej pomocy. Ale zawsze bez skutku – twierdzi Karin Rietz.
Udawanie, że się nic nie dzieje, szczególnie z powodu ograniczonych możliwości działania, nie jest dla polityków na wszystkich szczeblach żadną opcją.
„Kwoty wschodnioeuropejskie” w noclegowniach
Jak informuje agencja prasowa AFP, tymczasem zaostrza się „na najniższym poziomie życia społeczeństwa” Berlina walka o przeżycie.
Wraz z pojawieniem się bezdomnych obywateli UE ze wschodu, pojawiła się też „nowa zaciekłość” – tak dyplomatycznie berlińscy pracownicy socjalni nazywają nowe zjawisko agresji wśród bezdomnych ze Wschodu. Wielu z nich jest silnie uzależnionych od alkoholu. Wielokrotnie odsiadywali też kary więzienia.
Cytowany przez agencję AFP pracownik socjalny, który prosi o anonimmowość, opowiada, że w Berlinie „wiele osób omija łukiem miejsca tymczasowego zakwaterowania, ponieważ obawiają się przestępstw i agresji”.
Noclegownia, w której pracuje anonimowy rozmówca wprowadziła nieoficjalnie „kwoty dla bezdomnych Europejczyków ze Wschodu”.
– Wiem, że praktykują to też inne instytucja, nawet szpitale – informuje berliński pracownik socjalny.
Przy wejściu do misji miejskiej obok Dworca Głównego porządkowi mówiący po polsku i rosyjsku interweniują w kotłującym się tam tłumie, chroniąc najsłabszych. Szefowa berlińskiej misji mówi, że „narodowość niewiele ma do czynienia z gotowością do stosowania przemocy”. Pod jednym warunkiem, kiedy dostajemy w głowę butelką z wysokoprocentowym alkoholem – zaznacza.
Placówki społeczne i organizacje charytatywne w Berlinie apelują o pomoc
– Osoby bezdomne potrzebują miejsc zakwaterowania – podkreślała dyrektorka Caritasu – i postuluje wypracowanie strategii przeciwko bezdomności z udziałem organizacji charytatywnych. Dla osób bezdomnych z krajów wschodnio- i środkowoeuropejskich należy jej zdaniem przygotować więcej indywidualnego poradnictwa w ich językach ojczystych. Policja zaś powinna sprostać zadaniu zapewnienia bezdomnym bezpieczeństwa, ochrony przed agresją i atakami na pojedyncze osoby –uważa Caritas. I ciągle przypomina, że wydalenie bezdomnych obywateli państw UE nie jest w wielu przypadkach dopuszczalne, ponieważ są oni też obywatelami UE.
Chefin der @CaritasBerlin: Wohnungslosigkeit ist inzwischen längst in der Mittelschicht angekommen. https://t.co/Ty6MjNRAM8 #Obdachlose pic.twitter.com/4OBsccSuRd
— rbb|24 (@rbb24) October 21, 2017
– Trzeba ich pilnie zabrać z ulicy, zadbać o odwyk, a potem perspektywę w ich życiu – tłumaczy Ortrud Wohlwend z berlińskiej misji. Jako obywatele UE bezdomni mają też prawo do opieki medycznej, a po pięciu latach pobytu w Niemczech nawet do zapomogi socjalnej tzw. Hartz II. Na przeszkodzie stoi im jednak brak znajomości języka niemieckiego, brak dokumentów i zwykły brak wiedzy o tym wszystkim.
Nawet więc, jeśli koczowisko w Tiergarten zostanie usunięte, to bezdomni, wśród których jest wielu Polaków, przeniosą się gdzieś indziej. Co do tego berlińscy pracownicy socjalni nie mają wątpliwości. – Możemy tylko łagodzić ich los – podkreśla Wohlwend.
Bezdomność w umowie koalicyjnej
Szefowa Caritasu Ulrike Kostka postuluje, aby w umowie nowej koalicji rządzącej znalazł się zapis o bezdomności i o ludziach bezdomnych. Bo – jak podkreśla – problem bezdomności dotyczy wszystkich szczebli: unijnego, federalnego, landowego i powiatowego. Na co dzień Kostka obserwuje, że urzędnicy najczęściej nie wiedzą, czy pochodzący z zagranicy bezdomni mają prawo do pomocy.
Tymczasem z pomocą władzom stołecznego Berlina pospieszy już 1 listopada „Berliner Kältehilfe”, inicjatywa Caritasu dla bezdomnych na zimowe dni.
Mitarbeiter/innen für die Kältehilfe gesucht – Berliner Stadtmission https://t.co/68MgwhUtBf #berlin #mahe
— Enrico Nieberlein 🌻 (@Gutmenschehgn) September 19, 2017
Udostępnia ona miejsca, gdzie w nocy można się ogrzać przy gorących napojach oraz noclegownie, przede wszystkim przy parafiach kościelnych. To powinno doraźnie pomóc w odprężeniu sytuacji w Berlinie – podkreśla Caritas.
Annette Schymalla, która kieruje berlińskim oddziałem Caritasu, który jest punktem kontaktowym dla europejskich robotników sezonowych i Romów z Europy Wschodniej, również krytykuje deficytową infrastrukturę pomocy bezdomnym w Berlinie. Na przykład koncepcję „Kältehilfe” Caritasu, która jej zdaniem tylko w rzadkich przypadkach jest przydatna przy niesieniu pomocy bezdomnym narkomanom. A pojawiają się już w Berlinie kolejne problemy bezdomności. Coraz częściej noclegownie muszą przyjmować na noc kobiety z dziećmi.






