Beata Szydło: Jeśli prezes PiS powie, że potrzebna jest zmiana to będę skłonna ustąpić z funkcji

Za kilkanaście dni mamy poznać nazwiska ministrów, którzy zostaną zmuszeni do odejścia z rządu. Taką informację przekazała dzisiaj Beata Szydło w programie „Jeden na Jeden” w TVN24. Zapowiedziała również, że chciałaby przeciąćspekulacje o swojej dymisji.

Beata Szydło: Jeśli prezes PiS powie, że potrzebna jest zmiana to będę skłonna ustąpić z funkcji

Decyzja została podjęta, będą zmiany w rządzie, ja tę decyzję oczywiście omawiam z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, co jest rzeczą naturalną, (…). W „najbliższych kilkunastu dni” przekaże opinii publicznej decyzje o zmianach w Radzie Ministrów. – mówiła we wtorek w TVN24 Beata Szydło.

„Jeśli Kaczyński powie, ustąpię”

Szydło nie chciała jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy zastąpi ją Jarosław Kaczyński. – Spekulacje i dywagacje były i będą, bo taka jest polityka – podkreśliła. (…) Pierwszy raz miałam być zdymisjonowana po 100 dniach (…), potem mniej więcej co jakiś czas takie informacje się pojawiały. To jest też dobra okazja, żeby pewne spekulacje przeciąć, chciałabym to zrobić.

Zaznaczyła jednak, że jeśli prezes PiS Jarosław Kaczyński powie jej, że potrzebna jest zmiana na jej stanowisku, to będzie skłonna ustąpić z funkcji.

Jak dodała, „nie czuje się wypalona, ani zmęczona”. – To niełatwa praca, ale wszyscy mamy wystarczającą ilość energii – dodała.

 

(df) thefad.pl / Źródło: TVN24


Kiedy powinniśmy udać się z dzieckiem na wizytę do stomatologa?

Pierwsza kontrola mleczaków i problemy z próchnicą, kiedy dziecko powinno odwiedzić gabinet stomatologiczny po raz pierwszy?

Kiedy powinniśmy udać się z dzieckiem na wizytę do stomatologa?

Kiedy po raz pierwszy odwiedzić z dzieckiem gabinet stomatologiczny?

Na pierwszą wizytę u dentysty należy zabrać dziecko, u którego pojawiły się już pierwsze ząbki. Jeśli jednak z różnych przyczyn nie było takiej sposobności, aby odwiedzić stomatologa w ciągu pierwszych 24 miesięcy życia dziecka, należy zrobić to koniecznie przed ukończeniem przez nie 3 roku życia.

Celem takiej wizyty jest sprawdzenie prawidłowego rozwoju zębów. Dentysta ocenia również zgryz malucha oraz możliwe zagrożenie próchnicą. Wszelkie zmiany, takie jak ciemne przebarwienia na zębach (nawet pojedyncze) należy obserwować również w domu, ponieważ mogą być one być zwiastunem poważnej choroby jaką jest próchnica. Po zauważeniu jakichkolwiek nieprawidłowości należy niezwłocznie zgłosić się z dzieckiem na kolejną wizytę stomatologiczną, podczas której przedsięwzięte zostaną wszelkie środki mające na celu zapobiegnięcie rozwoju niniejszej choroby.

Do działań zapobiegawczych należą między innymi:

  • FLUORYZACJA (lakierowanie ząbków);
  • LAKOWANIE;
  • LECZENIE BEZ WIERTŁA (w sytuacji pojawienia się pierwszych niebezpiecznych ubytków w jamie ustnej dziecka).

Należy również pamiętać o tym, aby w okresie wczesnego dzieciństwa kontrolować zęby malucha w gabinecie stomatologicznym przynajmniej raz na okres 6 miesięcy.

Jak powinna przebiegać prawidłowa wizyta w gabinecie stomatologicznym?

Pierwsza wizyta u dentysty powinna przebiegać w miłej i spokojnej atmosferze. Stomatolog powinien oprowadzić dziecko po gabinecie i przedstawić mu wszystkie znajdujące się w nim przedmioty. Przed rozpoczęciem badania należy również dokładnie wytłumaczyć dziecku jego przebieg. Dzieci bardzo dobrze reagują również na możliwość przeprowadzenia „próbnego” badania na lalce, lub pluszowym misiu. Dzięki temu wizyta w gabinecie dentystycznym staje się dla dziecka zabawą.

Pod żadnym pozorem nie należy oszukiwać dziecka. Jeśli podczas badania ma dojść do czegoś więcej niż standardowej kontroli, należy w stosowny i zrozumiały sposób poinformować o tym malucha.

Przed zaprowadzeniem dziecka na pierwszą wizytę dentystyczną, należy dokładnie zapoznać się z opiniami dotyczącymi gabinetu, do którego mamy zamiar się udać. Lekarz z małym doświadczeniem lub nieodpowiednim nastawieniem, może wywołać negatywne uczucia i skojarzenia, które w przyszłości mogą utrudniać pracę innego dentysty z dzieckiem. Na pierwszą wizytę należy wybrać gabinet stomatologiczny cieszący się dobrą renomą i wieloletnim doświadczeniem w pracy z dzieckiem.

Jak przygotować malucha na pierwszą wizytę w gabinecie stomatologicznym?

  • Po pierwsze: nie wolno budować u dziecka negatywnych skojarzeń. Przed pierwszą wizytą, nie należy straszyć dziecka dentystą. Zdanie takie jak: „ jeśli nie umyjesz zębów to pójdziesz do dentysty” lub „jak nie będziesz mył zębów to dentysta będzie musiał je powyrywać” zbudują u dziecka tylko i wyłącznie strach i wywołają ogromny stres na myśl o wizycie w gabinecie stomatologicznym.
  • Po drugie: jeśli dziecko boi się lekarzy, nie należy mówić o dentyście „Pan doktor”, tyko na przykład „Pan/Pani, która ogląda ząbki”.
  • Po trzecie: należy przedstawić dziecku możliwy scenariusz wizyty u dentysty. Opowiedzieć mu, że usiądzie na specjalnym fotelu, na którym dentysta przy pomocy małego lusterka będzie oglądaj jego zęby.
  • Po czwarte: można przedstawić dziecku bajki lub ilustracje, które nawiązują do wizyty w gabinecie stomatologicznym i przedstawiają możliwy jej przebieg. Należy również uświadomić dziecku, że wizyta u dentysty to coś dobrego.
  • Po piąte: można obiecać dziecku małą niespodzianką za grzeczne zachowanie u stomatologa.

Artykuł powstał we współpracy z Gabinetem Stomatologicznym Ziętek Clinic z Krakowa.


Adam Mazguła: Jak się dowiedziałem PO chce zabrać kościół PiS-owi. Jak to zrobią?

Adam Maguła

Adam Maguła

Jak się dowiedziałem z przekazu internetowego, PO chce zabrać kościół PiS-owi, a nie ograniczyć jego władzę. Jak to zrobią? Pewnie kolejnymi przywilejami dla kleru.

 

Kongres Świeckości

Przez dwa dni obradował w Warszawie Kongres, który wypracował stanowisko w sprawie utrzymania świeckości państwa polskiego. Interesujące panele dyskusyjne, uczestnictwo ciekawych prelegentów i liczna obecność zainteresowanych osób, to główne cechy tego przedsięwzięcia.

Adam Mazguła. Fot. Źródło: facebook.com/amazgula

Na koniec, partie polityczne podpisały wspólną deklarację świeckości. Ciekawe jest jednak to, że nie podpisały deklaracji takie partie parlamentarne jak PiS, PO, Nowoczesna, Kukiz15 czy PSL.

Fot. Źródło: facebook.com/amazgula

Jak się dowiedziałem z przekazu internetowego, PO chce zabrać kościół PiS-owi, a nie ograniczyć jego władzę. Jak to zrobią? Pewnie kolejnymi przywilejami dla kleru.
Żenada.

 

Adam Mazguła


Zapchnął kobietę z peronu na torowisko

56 letni mężczyzna został aresztowany po tym, gdy z niezrozumiałych powodów zapchnał z peronu na torowisko obcą sobie kobietę.

Do zdarzenia doszło na dworcu w Yuen Long w Hongkongu. Niezrozumiały atak zarejestrowały kamery monitoringu.

Policja już po kilkunastu minutach odnalazła sprawcę w pobliżu dworca kolejowego. Ofiarą napastnika była zupełni obca mu 59-letnia kobieta, która idąc wzdłuż peronu zatrzymała się na chwilę i pomachała do koleżanki po drugiej stronie.

Jak informują media, kobieta ze złamaną szczęką trafiła do szpitala.

 

 

(df) thefad.pl


Prasa niemiecka: Płonący symbol – Samopodpaleniem Polak protestuje przeciwko władzy PiS

Samopodpaleniem Polak protestuje przeciwko władzy PiS. Wierne rządowi media milczą – pisze w swoim sobotnim wydaniu (21.10.2017) berliński „Der Tagespiegel“.

Samopodpaleniem Polak protestuje przeciwko władzy PiS. Fot. dw.de

„Wierna linii rządu telewizja TVP przemilczała wiadomość o samopodpaleniu w centrum Warszawy” – zauważa Paul Flueckiger, autor artykułu „Płonący symbol” w stołecznym dzienniku „Der Tagesspiegel”. Gazeta przypomina, że w czwartek wieczorem (19.10.2017) przed Pałacem Kultury i Nauki 54-letni mężczyzna przeczytał przez megafon krytyczny wobec rządu manifest, po czym rozdał jego tekst na ulotkach i nagle oblał się łatwopalną cieczą i podpalił. Życie uratowały mu będące w pobliżu służby porządkowe, ale mężczyzna spod Krakowa walczy ze śmiercią.

„Der Tagesspiegel” przytacza cytaty z manifestu Polaka, w którym wezwał on do pokojowej zmiany rządu, zanim PiS „całkowicie zniszczy kraj i obrabuje Polaków z wolności”. Berliński dziennik wybrał dwa fragmenty, jak pisze „ zdesperowanego demonstranta”:

„Kto, jak nie my obywatele, ma zrobić porządek w naszym kraju?” i „Kto popiera postulaty PiS, musi być świadomy, że nie każdy cel uświęca środki”.

Akt samopodpalenia jest ukoronowaniem fali protestów w Polsce. Fot. Źródło: dw,de

Gazeta zwraca uwagę, że podczas gdy liberalna opozycja wskazuje na analogie między obecnym zdarzeniem w Warszawie a aktem samospalenia studenta Jana Palacha w Pradze w 1969 r., dokonanym w proteście przeciwko wkroczeniu do Czechosłowacji wojsk Układu Warszawskiego, „przedstawiciele rządzącej partii PiS milczą”.

Druzgocący raport Amnesty International

Autor artykułu przypomina, że dzień przed akcją protestacyjną mężczyzny został opublikowany raport Amnesty International, który stwierdza „masowe zagrożenie państwa prawa w Polsce”. Amnesty International krytykuje przede wszystkim ograniczanie prawa do wolności zgromadzeń i wolności słowa. „I tak pokojowo demonstrujący obywatele zostają wezwani na policję i przesłuchiwani, demonstranci protestujący przeciwko rządowi są ostentacyjnie filmowani i śledzeni” – pisze Flueckiger. Raport organizacji obrony praw człowieka jest, słowami ekspertki z Amnesty International: „ponurym obrazem aktualnej sytuacji praw człowieka w Polsce”.

Ukoronowanie fali protestów

„Samopodpalenie przed PKiN jest nowym ukoronowaniem fali protestów w Polsce” – konstatuje berliński dziennik. Jako aktualny przykład podaje strajk głodowy lekarzy rezydentów grożących wyemigrowaniem, jeżeli rząd nie podwyższy ich pensji. „Jeżeli uczciwie głodują, to przynajmniej trochę schudną” – cytuje „Der Tagesspiegel” słowa polityka PiS Stanisława Pięty.

„O warszawskim demonstrancie roznoszone są tymczasem pogłoski, że przypuszczalnie jest chwiejny psychicznie lub wręcz umysłowo chory” – podsumowuje niemiecka gazeta.

 

 

 


Manuela Gretkowska: Słowo na nie/dzielę: Chcemy Więcej

  • Manuela Gretkowska

    Manuela Gretkowska

    PiS podzielił Polskę na oszalałe plemię i świadomy naród. Pierwszy i drugi sort. Wmawia, że wystarczy być, wystarczy zgodnie z sarmacką tradycją gnić w nowoczesnej Europie żądając za to dotacji i szacunku

 

1. Akcja #MeToo wbrew pozorom nie jest sprawą kobiet lecz mężczyzn. Czy to tak trudno zrozumieć?

Skutki bombardowania odczuwają ofiary, jednak sprawcami są bombardujący. Molestowanie seksualne, jeśli dotyczy pełnoletnich, należy w Polsce do kodeksu pracy. Chociaż jak wynika z #JaTeż molestowane jesteśmy wszędzie. To czego kodeks nie obejmuje, tym bardziej powinno obudzić sumienia, męskie. Zbiorowe, jeśli nie poczucie winy za panujący mental, to chociaż obciachu.

Komentujący #JaTeż, dzielą się w Polsce na 4 kategorie:

  • Kobiety,
  • Mężczyzn,
  • Kobiety uważające się za mężczyzn i
  • Mężczyzn uważających się za nadludzi.

Kobiety – były molestowane, lub znając takie przypadki są świadome, że to zjawisko dotyka niemal wszystkie z nas.

Mężczyźni – biorą na klatę winę, również zaniechania sprzeciwu wobec seksistowskich żartów, poniżania kobiet „dla jaj” i penisów.

Kobiety uważające się za mężczyzn – bronią facetów, bo nie wszyscy molestują i nie ma winy zbiorowej, ani zbiorowego przepraszam. Zastanawiają się dlaczego nikt ich nie molestował, ani znają ofiar molestowania, „ Czegoś mi brakuje?” ( autentyczny cytat). Tak kochana brakuje ci słuchu, również społecznego. Nigdy nie zaserwowano ci dowcipu o blondynce itp?

Mężczyźni nadludzie, ubermensche – rechoczą z definicji molestowania obejmującego również ubliżanie. Skarżą się na zaczepiające ich wzrokiem, lub klepiące w tyłek. Tacy mężczyźni wiedzą lepiej od kobiet co powinny czuć. Przecież wchodząc w ich waginy są specjalistami od kobiecych emocji i ciał. Na tej samej zasadzie, ja jestem inżynierem, gdy zdarza mi się spenetrować tunel.

2. Kiedy płoną ludzie nie czas zajmować się gender

Ale Piotrem S. płonącym pod Pałacem Kultury media nie za bardzo się zajmują. Następnego dnia po tragedii w opozycyjnych Faktach TVN nic o tym nie było. W zamian (?) pokazano taniec na rurze. Chociaż spisane przez Piotra S. tezy idealnie pasują do politycznej linii TVN.

Nie był oszołomem, raczej super inteligentnym widzem Szkła Kontaktowego. My zapalamy w proteście świeczki, on uczynił z siebie żywą pochodnię sprzeciwu. Dominika Wielowiejska z Wyborczej stwierdziła: nie należy rozpatrywać tego samospalenia w kategoriach politycznych. Nie? Wstrząsający protest przeciwko niszczeniu demokracji uznać za zanieczyszczanie środowiska, jak spalanie liści?

3. Piotr S. miał depresję

W Polsce cierpi na nią około 2 milionów ludzi. Cierpiał na nią Mazowiecki, Balcerowicz. Wielu rządzących zmaga się z nią nadal.

Dlaczego bagatelizujemy samospalenie i popiół chcemy zamieść pod dywan? Czy dlatego, że to czyn lokujący opozycję na granicy zdrowia psychicznego? Tam, gdzie PiS chciałby widzieć opozycyjną Polskę, a sowieci wysyłali dysydentów? Czy może odwrotnie – działania PiS i jego zwolenników mieszczą się już od dawna w kategorii szaleństwa. Więc racjonalna opozycja, której nie zostało nic oprócz rozumu, jak ognia boi się działań irracjonalnych skazujących na polityczne samospalenie?

Nikt nie zarzucił zaburzeń psychicznych buddyjskim mnichom płonącym w proteście przeciw przemocy. Oczywiste, że szaleństwo władzy wyzwala desperację.

4. „Chcemy Boga„ – hasło tegorocznych obchodów Niepodległości wygląda na szaleństwo

Bóg jest przecież wszędzie, przynajmniej dla wierzących. Chyba, że chodziło o „Gott mit uns”, Bóg po naszej stronie, a chcemy żeby zajął i waszą.

„Chcemy więcej” – to hasło 20-lecia TVN-u. Zrozumiałe: chcemy więcej oglądalności, rozrywki, kasy. Kiedy PiS przejmie tę stację, w ramach odwetu zwanego polonizacją, zmiksuje oba hasła w „Chcemy więcej Boga”. Bo go za mało, za mało cukru w cukrze, za mało kościelnego lukru na przemocy władzy. Ideałem są południowoamerykańskie junty, błogosławione przez kler. A ideałem Salwador, gdzie za aborcję wrzuca się do więzienia.

5. Na 20-lecie TVN powstało w Vivie pamiątkowe zdjęcie, pracowników stacji.

Konwencja z amerykańskiego Vanity Fair, publikującego grupowe portrety, najczęściej oscarowych gwiazd. Technicznie fotki ostre jak żyleta. Polskie wykonanie tracąc ostrość, zyskało półcień rembrandtowskiej kanciapy, zwłaszcza na obrzeżach. Niemniej portretowane gwiazdy TVN wyglądają znakomicie w strojach wieczorowych. Jedynie pozująca z nimi „Idealna pani domu” udrapowana jest w jednoczęściowy kostium kąpielowy. Po co podróżować, gdy Dłubaj ma się w głowie i nie da się go z niej wydłubać.

6. „Chcemy Boga” wydaje się cytatem z popularnej pieśni kościelnej śpiewanej za komuny: ”My chcemy Boga w książce, w szkole”. Konkordat i reforma szkolna uzupełniły już jego niedobór, a po rozwaleniu PISF-u Bóg wystąpi też w filmie.

Polacy krzyczą „Chcemy Boga”, by zagłuszyć własne sumienia, które go nie chcą. Ani pieprzenia Franciszka o uchodźcach, ani chrześcijańskiej solidarności. Prawdziwi Polacy chcą więcej siebie. Cierpią na deficyt polskości. Wielkiej Polski od morza do morza, o czym świadczą auta oklejone kotwicami i rybami.

Januszom, Grażynom do kompletu Trójcy brakuje tego trzeciego – Boga. Stąd pogański krzyk. Pogański ponieważ Bóg katolicki jest nieskończony i więcej być go nie może. Ale polski katolicyzm już dawno przestał być powszechny i watykański. Stał się wąsatą religią plemienia znad Wisły.

W plemieniu wystarczy być. Żadnych ambicji, czegoś więcej niż to co nasze. Nasze nie jest ciekawe obcego, nie dąży do czegoś więcej, bo w swej doskonałości nie ma do czego. Umacnia tylko własną tradycyjną tożsamość odrzucając obcych, Europę, weganizm i rowery.

Spece od wizerunku odradzają polskim kandydatom na prezydenta pokazywać się z książką – To zniechęca wyborców. Nie czytać, nie myśleć, przecież wystarczy należeć do plemienia.

W sondażach przedwyborczych 60% Polaków było dumnych z polskości. Cóż prostszego, niż to oflagować, podkręcić by sondaże z 50 % poparcia docelowo dodszły do 60%.

PiS podzielił Polskę na oszalałe plemię i świadomy naród. Pierwszy i drugi sort. Wmawia, że wystarczy być, wystarczy zgodnie z sarmacką tradycją gnić w nowoczesnej Europie żądając za to dotacji i szacunku.

 

Manuela Gretkowska

 


List otwarty brytyjskiej premier do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii

Przed szczytem Rady Europejskiej, Theresa May zwróciła się bezpośrednio do obywateli Unii Europejskiej mieszkających w Wielkiej Brytanii.

Theresa May. Fot. Flickr

Udając się dziś do Brukseli wiem, że wiele osób będzie miało nadzieję, iż my – przywódcy 28 krajów Unii Europejskiej – pokażemy, że na pierwszym miejscu stawiamy ludzi.

Przez cały czas trwania tego procesu jasno mówię, że moim najważniejszym priorytetem są prawa obywateli. I wiem także, że moi koledzy – przywódcy – mają taki sam cel: zapewnić prawa obywateli Unii Europejskiej w Wielkiej Brytanii i prawa obywateli Wielkiej Brytanii mieszkających w Unii Europejskiej.

Pragnę zapewnić, że ta sprawa pozostaje priorytetem, że jesteśmy tego samego zdania odnośnie kluczowych zasad oraz że w nadchodzących tygodniach skupimy się na osiągnięciu porozumienia dobrego dla osób mieszkających tu, w Wielkiej Brytanii, oraz dla osób mieszkających w Unii Europejskiej.

Gdy rozpoczynaliśmy ten proces, spotykaliśmy się niekiedy z zarzutami, że traktujemy obywateli UE jak kartę przetargową. Nic podobnego. Obywatele UE, którzy postanowili ułożyć sobie życie w Wielkiej Brytanii, wnieśli ogromny wkład w nasz kraj. Pragniemy aby tu pozostali wraz ze swoimi rodzinami. Nie mogłabym wyrazić się jaśniej: obywatele UE legalnie mieszkający w Wielkiej Brytanii będą mogli tu pozostać.

Umowa ta przyniesie nie tylko pewność odnośnie pobytu, lecz także odnośnie opieki zdrowotnej, emerytur oraz innych świadczeń. Oznaczać będzie, że obywatele UE, którzy wpłacali do systemu brytyjskiego – jak również obywatele Wielkiej Brytanii, którzy wpłacali do systemu któregokolwiek z 27 krajów unijnych – mogą korzystać z tego, co wcześniej wpłacili. Pozwoli ona pozostać razem rodzinom, które wybrały życie w UE i w Wielkiej Brytanii. I zagwarantuje, że prawa obywateli Wielkiej Brytanii obecnie mieszkających w UE oraz prawa obywateli UE mieszkających w Wielkiej Brytanii nie ulegną zmianie wraz z upływem czasu.

Pozostaje nam jeszcze sfinalizować prace w kilku ważnych kwestiach. To naturalne na tym etapie negocjacji. Umowa jest na wyciągnięcie ręki. Wiem, że obie strony rozważą swoje propozycje sfinalizowania porozumienia z otwartym umysłem. Jeżeli obie wykażą się elastycznością i twórczym podejściem, to rozmowy na temat praw obywateli będziemy mogli zakończyć w nadchodzących tygodniach.

Wiem, że istnieje realny niepokój odnośnie sposobu wprowadzenia tej umowy w życie. Ludzie obawiają się, że proces ten będzie skomplikowany i nacechowany biurokracją, i że stworzy bariery trudne do pokonania. Tutaj też chcę zapewnić, ze tak nie będzie. Opracowujemy uporządkowaną procedurę internetową dla osób ubiegających się w przyszłości o status osoby osiedlonej w Wielkiej Brytanii. Procedura ta będzie przyjazna użytkownikom, będą oni angażowani na wszystkich jej etapach. Koszty utrzymamy na możliwie jak najniższym poziomie – nie przekroczą one kosztu brytyjskiego paszportu. Zastosowane kryteria będą proste, przejrzyste i ściśle odpowiadające Umowie ws. wyjścia. Osoby aplikujące nie będą już musiały zgłaszać każdego wjazdu do lub wyjazdu z Wielkiej Brytanii ani wykazywać, że mają pełne ubezpieczenie zdrowotne, czego wymaga się od nich obecnie zgodnie z zasadami UE. Oraz, co ważne, każdy obywatel UE posiadający prawo stałego pobytu uzyskane w ramach starego systemu będzie podlegać prostej procedurze, dzięki której jego obecny status zostanie zmieniony na status osoby osiedlonej w Wielkiej Brytanii.

Aby zapewnić, że prace nad tym systemem będą szły sprawnie, rząd tworzy Grupę Użytkowników, w skład której wejdą przedstawiciele obywateli UE w Wielkiej Brytanii, jak również eksperci cyfrowi, techniczni i prawni. Grupa ta będzie odbywać regularne spotkania, dbając o to, aby proces ten był transparentny i właściwie odpowiadał na potrzeby użytkowników. Rozumiemy także, że obywatele brytyjscy mieszkający w UE27 będą podobnie zainteresowani potencjalnymi zmianami w procedurach po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię. Niejednokrotnie sygnalizowaliśmy to podczas negocjacji. Zależy nam na ścisłej współpracy z państwami członkowskimi UE, ponieważ chcemy, aby ich procedury były tak samo uporządkowane.

Chcemy, aby ludzie pozostali w Wielkiej Brytanii, chcemy aby pozostali jako rodziny. Niezmiernie cenimy wkład, jaki obywatele UE wnoszą w gospodarcze, społeczne i kulturowe DNA Wielkiej Brytanii. Wiem również, że państwa członkowskie tak samo cenią obywateli Wielkiej Brytanii żyjących w tamtejszych społecznościach. Mam nadzieję, że te zapewnienia, a także zapewnienia złożone w ubiegłym tygodniu zarówno przez Wielką Brytanię, jak i Komisję Europejską, dadzą jeszcze większą pewność czterem milionom ludzi, którzy – co jest zrozumiałe – niepokoili się, co oznaczać będzie Brexit dla ich przyszłości.

 

Źródło: gov.uk


Skóra naczyniowa – czym jest i jak redukować jej objawy?

Problem skóry naczyniowej jest bardzo złożony. Objawia się nie tylko rozszerzonymi naczyniami, ale także zaburzeniami krążenia oraz napadowym rumieniem. Co więcej, bardzo często nie stanowi wyłącznie defektu kosmetycznego. Zmiany skórne utrudniają też funkcjonowanie w życiu codziennym.

Skóra naczyniowa – czym jest i jak redukować jej objawy?

Typowym objawem skóry naczyniowej jest rumień, który pojawia się po spożyciu ostrych potraw, alkoholu, w wyniku opalania lub nagłych zmian temperatury. Osobom z takimi problemami nie sprzyja także stres. Skóra staje się czerwona, a z czasem rumień ulega powiększeniu i pojawiają się tzw. pajączki. Ponadto, cera tego typu jest podłożem dla rozwoju trądziku różowatego. W rezultacie, osoby ze skórą naczyniową często się krępują i brakuje im pewności siebie. Na szczęście istnieją sposoby na redukcję tych niedoskonałości – zabiegi z użyciem lasera.

Dlaczego mam naczynka?

Skłonność do występowania cery naczyniowej ma swoje podłoże na poziomie genów. W przypadku tego problemu skórnego naczynia krwionośne są słabe i pod wpływem ciśnienia krwi ulegają rozszerzeniu. Z taką przypadłością zazwyczaj borykają się kobiety. Jest to uwarunkowane działaniem estrogenów, czyli hormonów, które rozluźniają mięśnie naczyń krwionośnych, w wyniku czego skóra staje się zaczerwieniona i widoczne są na niej „pajączki”. Ponadto, przeważnie naczynka pojawiają się na policzkach i nosie, na dekolcie i szyi oraz w okolicach nóg. Zmian tych nie da się niestety całkowicie usunąć. Dlatego bardzo ważna jest szczególna dbałość o ten typ cery. Tylko w ten sposób można zapobiec pojawianiu się nowych niedoskonałości.

Laserowe zwalczanie rumienia i „pajączków”

Najczęściej do redukowania objawów skóry naczyniowej wykorzystuje się lasery IPL bądź te ze zjawiskiem fototermolizy. Same zabiegi w gabinecie polegają zaś na tym, że światło wytwarzane przy użyciu nowoczesnego urządzenia pochłaniane jest przez białko krwi – hemoglobinę – którą następnie podgrzewa. W wyniku tego zjawiska, naczynie zostaje zamknięte, a po pewnym czasie samoistnie wchłonięte.

Warto zaznaczyć, że aby osiągnąć pożądany efekt, należy takie zabiegi wykonywać w serii. Zazwyczaj jest to około 5 wizyt w gabinecie kosmetycznym. Co więcej, na rumień najlepiej zadziała światło IPL, natomiast na teleangiektazje (rozszerzone naczynka) mocniejsze lasery o długości fali 532nm, bromkowo-miedziowe lub barwnikowe. Jednakże, lasery o długości fali 532nm wywołują zazwyczaj bardziej bolesne odczucia i są mniej skuteczne.

Czego unikać przy cerze naczyniowej?

W przypadku skóry naczyniowej bardzo ważne jest to, aby unikać nagłych zmian temperatury. Dlatego warto zarówno zrezygnować z opalania oraz korzystania z sauny, jak i wystrzegać się długiego przebywania na mrozie. Trzeba również zwracać uwagę na codzienną dietę. Niewskazane jest spożywanie pikantnych dań i ostrych przypraw, gorących napojów oraz alkoholu. Co więcej, należy unikać palenia papierosów i ograniczyć stres do minimum.

Osoby borykające się z problemami cery naczyniowej powinny z rozwagę wybierać sporty, które uprawiają. Najlepiej całkowicie wyeliminować wszystkie aktywności zimowe. Warto też odstawić drażniące preparaty do pielęgnacji skóry, m.in. oparte na alkoholu, z kwasami AHA i BHA, gruboziarniste peelingi oraz kosmetyki, które zawierają w swoim składzie miętę pieprzową, mentol lub eukaliptus.

Najważniejsze zasady pielęgnacji domowej

Poza zabiegami w gabinecie kosmetycznym lub lekarskim, bardzo istotne jest też to, aby samodzielnie dbać o kondycję skóry. Zawsze należy stosować kremy z filtrem UV i preparaty przeznaczone dla cery naczyniowej. Dobroczynny wpływ na skórę z takimi problemami mają kosmetyki zawierające algi. Nie tylko łagodzą one podrażnienia, ale też nawilżają i „wyciszają” zmiany skórne. Ponadto, dobre efekty dają preparaty z innymi składnikami naturalnymi: wyciąg z miłorzębu japońskiego zmniejsza kruchość naczyń, kasztanowiec działa uszczelniająco, zaś arnika niweluje obrzęki, obkurcza naczynia i redukuje ich widoczność. Co ciekawe, warto spożywać duże ilości czarnej porzeczki, cytrusów, jabłek, pomidorów oraz zielonych warzyw. Produkty te zawierają witaminy C i K, dzięki czemu również wykazują dobroczynny wpływ na stan cery naczyniowej.

Kuracje laserowe niestety nie rozprawiają się z naczyniami raz na zawsze. Dlatego warto wykonywać serie zabiegów przypominających – mniej więcej co półtora roku. Najważniejsze jest natomiast to, aby przestrzegać zasad pielęgnacji domowej oraz unikać czynników wywołujących rumień i „pajączki”. Kiedy zaś poszerzą się nowe naczynia, należy reagować od razu. Zdecydowanie lepiej zamykają się świeże i niewielkie zmiany skórne, niż te, które pojawiły się kilka lat temu.

 

Patrycja Pietras-Garlej, kosmetolog Qclinique

 


Amnesty International opublikowało 40 stronicowy dokument dotyczący łamania prawa w Polsce

Jak wynika z najnowszego raportu Amnesty International przedstawionego w czwartek w Berlinie, uczestnicy pokojowych demonstracji w Polsce poddawani są masowym represjom.

Amnesty International: Uczestnicy pokojowych demonstracji w Polsce poddawani są masowym represjom. Fot. Źrodło: dw.de

Organizacja pozarządowa Amnesty International (AI) przedstawiała w czwartek (19.10.17) w Berlinie raport nt. wolności zgromadzeń w Polsce, która w ocenie AI jest coraz bardziej ograniczana przez polskie władze. Uczestników pokojowych demonstracji kontroluje policja, grozi im, zastrasza, a nawet wszczyna przeciwko nim postępowanie karne.

Raport wskazuje, że rząd w Warszawie podważa „coraz to innymi środkami zasady państwa prawa” rozszerzając kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. „Podejmuje też wszelkie wysiłki”, by zapobiec protestom.

– Demonstrantom w Polsce za to, że w obronie praw człowieka wychodzą na ulice, grożą konsekwencje karne – krytykuje Susan Wilms, ekspertka ds. Polski w Amnesty International. – Fakt, że uczestnicy pokojowych demonstracji są traktowani jak przestępcy, ponieważ korzystają z prawa do swobody wyrażania poglądów oraz urządzania pokojowych zgromadzeń, oddaje ponury obraz aktualnej sytuacji, jeśli chodzi o prawa człowieka w Polsce – powiedziała Wilms.

Szykany i represje

Amnesty International powołuje się w swoim aktualnym raporcie m.in. na ustawę z 2016 r., dającej w Polsce pierwszeństwo demonstracjom, które odbywają się regularnie.

W konsekwencji władze zezwalają na prorządowe comiesięczne zgromadzenia, odrzucając jednocześnie wnioski ws. zgromadzeń pokojowych. W opinii ekspertki Amnesty International to przykład wykroczeń nie tylko przeciwko europejskim normom, ale także prawom człowieka.

Uczestnicy odbywających się od 2017 r. comiesięcznych demonstracji przeciwko prorządowym przemarszom w Polsce są wg raportu Amnesty International kontrolowani, inwigilowani, a urzędnicy pukają nawet do ich mieszkań. Przeciwko niektórym wnoszone są skargi lub zawiadomienia o marginalnych wykroczeniach.

Postulaty Amnesty International

Amnesty International domaga się cofnięcia przepisów ograniczających prawo do zgromadzeń oraz natychmiastowego zaprzestania wnoszenia wobec pokojowych demonstrantów zawiadomień o wykroczeniach.

Organizacja nalega również, by polskie władze, zadbały o zagwarantowanie i ochronę prawa do pokojowych demonstracji oraz do swobody wyrażania poglądów. Jednocześnie Amnesty International upomniała, że „Unia Europejska oraz wspólnota międzynarodowa powinny aktywnie domagać się tego od polskich partnerów”.

Amnesty International obserwowała wydarzenia w Polsce od stycznia do czerwca 2017 r. Działacze tej organizacji m.in. jako obserwatorzy brali udział w zgromadzeniach publicznych i w rozprawach sądowych. Przeprowadzili rozmowy z osobami, które były ofiarami działań policyjnych i sądowych oraz z ich prawnikami.

 

Alexandra Jarecka

Alexandra Jarecka

Redakcja polska

 

 


Amnesty International

Międzynarodowa organizacja pozarządowa, której celem jest zapobieganie naruszeniom praw człowieka poprzez wszelkie pokojowe akcje obywatelskie – od organizowania pisania listów do rządów krajów łamiących te prawa, poprzez publikowanie informacji o takich naruszeniach, po realną pomoc finansową i prawną poszkodowanym osobom.

Organizacja jest laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 1977 roku za Wkład w umacnianie podstaw wolności, sprawiedliwości, a tym samym pokoju na całym świecie

Pełny raport ze strony AMnesty International w języku polskim można przeczytać Tutaj.


Porsche to nie tylko kultowa marka samochodów. To także nazistowskie akcenty w historii firmy

Porsche to nie tylko kultowa już marka samochodów, której nie trzeba nikomu przedstawiać. To także nazistowskie akcenty w historii firmy. 

Sukces "garbusa" ma swoje początki w firmie Porsche. Fot. Źródło: dw.de

Dla założyciela firmy Ferdinanda Porsche spotkanie z Hitlerem stało się punktem zwrotnym w jego karierze. W 1933 roku 57-letni wówczas Porsche miał za sobą wiele nieudanych interesów i tkwił po uszy w długach. Udało mu się dostać do Hitlera i przekonać go do projektu budowy samochodu wyścigowego. Zastrzyk państwowej gotówki uratował firmę z siedzibą w Stuttgarcie przed plajtą.

Profity ze współpracy z nazistami

Ferdinand Porsche stał się od tej pory beneficjentem współpracy z nazistami. Historyk Wolfram Pyta, szef ośrodka badań nad historią nazizmu w Ludwigsburgu, opisuje to w wydanej właśnie książce „Porsche – od biura konstruktorskiego do światowej marki”. Wraz ze swymi współpracownikami przestudiował obszerny materiał z archiwów w Niemczech, Francji i Austrii.

Ferdinand Porsche (w kapeluszu) miał bliskie kontakty z Hitlerem. Fot. Źródło: dw.de

Zimny oportunizm

W czasach nazizmu firma Porsche miała zupełnie inny profil od dzisiejszego. Nie produkowała samochodów sportowych czy terenowych, lecz prototypy pojazdów. Czy Ferdinand Porsche był nazistą? I tak, i nie. Od 1937 roku należał do NSDAP, jednak robotnicy przymusowi pracujący w jego zakładach byli traktowani lepiej niż w wielu innych miejscach.

Autorzy książki określają go jako „z gruntu apolitycznego technokratę” i „czystej wody oportunistę”. Zabiegał o dobre relacje z Hitlerem i jego otoczeniem tylko po to, by dostawać intratne zlecenia na projekty traktorów, czołgów czy innych pojazdów wojskowych. Największym zleceniem stało się opracowanie prekursora volkswagena „garbusa”, którym Hitler chciał zmotoryzować masy. Plan ten się nie powiódł, jednak na bazie tych projektów wyprodukowano 50 tysięcy łazików dla Wehrmachtu.

Wprawdzie Porsche nie wspierał nazizmu w sposób aktywny, lecz wykazał się niezwykłym koniunkturalizmem i obojętnością. W 1943 roku dostał dwa listy od swego żydowskiego znajomego, któremu groziła deportacja do obozu zagłady. Porsche mógł mu bez trudu pomóc, jednak wolał nie wchodzić w sytuację, która mogła być choć trochę kontrowersyjna. Znajomy zginął w obozie.

Ferdinand Porsche (1875 - 1951). Fot. Źródło: dw.de

„Garbus” sukcesem Porsche

Frapujący jest rozdział książki dotyczący Francji. W końcu 1945 roku francuski rząd zamierzał z pomocą Porsche zbudować francuskie auto dla mas. „Trzeba sobie wyobrazić, jak rozwinąłby się europejski rynek motoryzacyjny, gdyby Francja z pomocą Porsche zbudowała auto dla mas à la française” – piszą autorzy, wątpiąc, czy w takiej sytuacji Volkswagen w ogóle stworzyłby jakąkolwiek markę.

Do transakcji z Francuzami jednak nie doszło, gdyż konkurent Jean-Pierre Peugeot oskarżył wówczas Porsche o współudział w nazistowskich zbrodniach, a ten został aresztowany we francuskiej strefie okupacyjnej. Rehabilitacji doczekał się dopiero w 1948 roku. Zmarł 3 lata później, a zaprojektowany przez niego volkswagen „garbus” stał się hitem powojennych Niemiec.