Ryszrad Petru: Podejście PiS-u do gospodarki jest bliźniaczo podobne do podejścia ekipy Gierka

Wicepremier i minister finansów Mateusz Morawiecki przedstawił we wtorek w Sejmie projekt budżetu na przyszły rok. Na rok 2018 rząd PiS zaplanował rekordowe wydatki, które mają wynieść 397,1 mld zł, przy planowanych dochodach budżetu państwa na poziomie 355,7 mld zł – w porównaniu z 325,4 mld w 2017 r. To oznacza, że resort finansów ma nadzieję więcej zebrać z podatków, szczególnie dzięki uszczelnieniu przychodów z VAT.

Szef Nowoczesne Ryszard Petru ocenił, że przygotowany przez rząd PiS budżet na przyszły rok to „budżet dezaktywizacji, zadłużenia państwa i nacjonalizacji”.

– Podobnie jak u Gierka, wzrost gospodarczy opiera się na zadłużaniu. Jak to się wtedy skończyło? Po kilku latach przyszedł kryzys. Wtedy wszyscy wierzyli, że tak można w nieskończoność i teraz też tak jest – mówił.

Zdaniem Petru, każdy budżet odzwierciedla politykę rządu. – Trudno nie mieć wrażenia, że bardzo to przypomina pierwsze lata rządów Edwarda Gierka. Żaden kraj nie może rozwijać się zadłużając się na potęgę. Zadłużyliście już Polskę na ponad 100 mld zł – zarzucił rządowi PiS.

Szef Nowoczesne wypomniał Morawieckiemu, że był członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku, nazwał go „byłym doradcą Donalda Tuska”, który zmienia poglądy w zależności od tego, gdzie siedzi.

Polska rośnie w tempie zbliżonym do światowego

Ryszard Petru do projektu budżetu rządu PiS odniósł się również na swoim profilu na Facebooku:

Odpowiedzialna polityka gospodarcza polega na tym, żeby w okresach wzrostu odkładać pieniądze na okresy spowolnienia. W tym roku wzrost gospodarki światowej szacowany jest 3.5%. W roku przyszłym na 3.7%. Polska rośnie w tempie zbliżonym do światowego korzystając z dobrej koniunktury, a nie talentów wicepremiera Morawieckiego. – podkreślił Petru.

Warto odczarować sukcesy rządu

Warto odczarować sukcesy rządu w ściąganiu podatku VAT. W większości przypadków ministerstwo finansów przetrzymuje VAT, nie oddając go na czas przedsiębiorcom. Prawdziwy efekt ściągalności możemy ocenić po 1 stycznia 2018 r. Na razie, poprzez zatrzymanie zwrotu VAT-u rząd utrudnia życie przedsiębiorcom i tymczasowo poprawia swoje statystyki.

Zdrowy wzrost gospodarczy bazuje na trzech elementach: inwestycjach, eksporcie i konsumpcji. Polski wzrost gospodarczy ma tylko jedną bazę – konsumpcję.

Podejście PiS-u do gospodarki jest bliźniaczo podobne do podejścia ekipy Gierka:

➡️ Cały wzrost gospodarczy opiera się na pożyczonych pieniądzach.
➡️ Podobnie jak za Gierka, głównym motorem wzrostu jest konsumpcja.
➡️ Podobnie jak za Gierka, z roku na rok rośnie import.
➡️ Podobnie jak za Gierka, rządzący ekscytują się wielkimi państwowymi inwestycjami, które w przeszłości albo ostatecznie bankrutowały albo okazywały się nieefektywne.
➡️ Podobnie jak za Gierka, rządzący wierzą, że wzrost finansowany z kredytów może trwać wiecznie.

Nie ma możliwości dokonania cywilizacyjnego skoku, bez wolności gospodarczej, bez aktywności, bez lepszej edukacji, bez konkurencji w ochronie zdrowia. Bez silnego sektora małych i średnich firm. O tym wicepremier Morawiecki zapomina. – napisał szef Nowoczesnej

 

(df) thefad.pl / Źródło: Facebook.com/PetruRyszard

 


Zapiski z Auschwitz: „Wszyscy robimy tu rzeczy, których umysł ludzki nie może sobie wyobrazić”

Żyd greckiego pochodzenia – więzień ukrył swoje zapiski na terenie obozu koncentracyjnego Auschwitz. Po ponad 70 latach ledwo czytelny tekst został zrekonstruowany.

Zapiski z Auschwitz:„Wszyscy robimy tu rzeczy, których umysł ludzki nie może sobie wyobrazić”

Fot. Źródło: dw.de

„Wszyscy robimy tu rzeczy, których umysł ludzki nie może sobie wyobrazić” – pisał Marcel Nadjari pod koniec 1944 roku. Swoje potajemnie sporządzone zapiski włożył do termosu, owinął w skórzaną torbę i zakopał w ziemi w pobliżu krematorium III.

W obozie zagłady Auschwitz-Birkenau Nadjari – Żyd greckiego pochodzenia został przydzielony do specjalnej grupy roboczej do prac pomocniczych.

„Pod ogrodem są dwie duże, niekończące się piwnice” – pisał Nadjari. –  „Jedna służy do rozbierania, a druga jest komorą śmierci, która po wypełnieniu około trzema tysiącami osób jest zamykana i włączany jest gaz.”

Nadjari opisuje, jak więźniowie byli upychani w komorze. Niemcy bijąc pejczami próbowali zmieścić jak najwięcej ludzi.

„Po półgodzinie otwieraliśmy drzwi i zaczynaliśmy pracę” – pisze Nadjari. Jego grupa robocza musiała nosić zwłoki do windy, która zabierała je dalej do pieców. „Po jednym człowieku zostawało tylko około 650 gramów popiołu”.

Zapiski Marcela Nadjariego zakopane w pobliżu Krematorium III

Fot. Źródło: dw.de

Kiedy w 1980 r. odnaleziono notatki Nadjariego, były w bardzo złym stanie. Teraz po rekonstrukcji są niemal całkowicie czytelne.

– Ich wyjątkowość i znaczenie historyczne czynią z nich niezwykły dokument – mówi w rozmowie z Deutsche Welle historyk Pavel Polian.

– Zapiski Greka opublikowane w tym miesiącu po raz pierwszy w języku niemieckim w kwartalniku Instytutu Historii Współczesnej, są jednym z dziewięciu dokumentów znalezionych podczas prac wykopaliskowych w Auschwitz – mówi Polian. Zapiski pochodzą od pięciu różnych członków Sonderkommando. Dla historyka Poliana teksty te to „najbardziej centralne dokumenty Holocaustu”.

Rekonstrukcja tekstu

Polian przez dziesięć lat badał te teksty. Swoją analizę opublikował pod tytułem „Zapiski z popiołów”. Ukryte w ziemi teksty odnaleziono tylko w Auschwitz, „najwięcej w lutym lub marcu 1945 roku po wyzwoleniu” obozu.

– Teksty Nadjariego były ostatnim znaleziskiem – mówi Polian. Mało prawdopodobne, by w ziemi ukryte były jeszcze inne zapiski członków Sonderkommando.

Spośród prawie 2 tys. więźniów Auschwitz, którzy pracowali w specjalnych grupach roboczych, około stu przeżyło obóz śmierci. Z pięciu więźniów, którzy pisali i ukryli swoje notatki, przeżył tylko Nadjari.

W 1980 roku student w czasie prac wykopaliskowych w lesie niedaleko ruin krematorium III Auschwitz-Birkenau odkrył zapiski Greka, ale wilgoć wyrządziła im wielkie szkody. W przeciwieństwie do większości napisanych w jidysz tekstów innych więźniów, zaledwie 10-15 procent tekstu było czytelne. Dokument trafił do Miejsca Pamięci Auschwitz-Birkenau.

W 2013 r. młodemu rosyjskiemu informatykowi dzięki analizie wielospektralnej udało się odtworzyć tekst.

– Teraz możemy przeczytać nawet 90 procent zapisków – mówi Polian, który zainicjował cały projekt. Niebawem zapiski Greka mają się ukazać w języku angielskim.

Przeżyć niewyobrażalne

Grecki handlarz Marcel Nadjari urodził się w 1917 roku w Salonikach. W kwietniu 1944 roku trafił do obozu Auschwitz i został przydzielony do specjalnej grupy roboczej.

„Kiedy przeczytacie, jaką pracę wykonywałem, zapytacie, jak mogłem ja lub ktoś inny to robić” – pisze. „Również ja zadawałem sobie to pytanie wielokrotnie” – dodaje.

Po wojnie Najdari powrócił do Grecji. W 1951 roku z żoną i synem wyjechał do USA, gdzie pracował jako krawiec. Zmarł w Nowym Jorku w 1971 roku. Miał 54 lata.

Nadjari spisał w Grecji swoje wspomnienia. O schowanych w Auschwitz zapiskach nie powiedział jednak nikomu. Był jedynym z pięciu członków Sonderkommando, który otwarcie pisał o zemście – mówi historyk Polian.

„Nie jestem smutny, że umrę, ale że nie będę się mógł zemścić, tak jak chcę” – pisał Nadjari.

 

 

 


Karolina Korwin-Piotrowska: Pokazywanie na Instagramie swojego życia i prywatności to jest już trochę choroba

Nadmierna aktywność w mediach społecznościowych i ekshibicjonizm psychiczny to zdaniem Karoliny Korwin-Piotrowskiej przejawy uzależnienia od sławy. Jej zdaniem wielu polskich celebrytów gotowych jest pokazać nawet bardzo intymne części swego życia, aby utrzymać zainteresowanie swoją osobą.

Pokazywanie na Instagramie swojego życia i prywatności to jest już trochę choroba

Karolina Korwin-Piotrowska

Karolina Korwin-Piotrowska podkreśla, że większość postów celebryckich pozbawiona jest jakiejkolwiek innej wartości niż reklamowa. Jako przykład artysty, który ciekawie prowadzi swój profil na Instagramie wskazuje Borysa Szyca.

Zdaniem Karoliny Korwin-Piotrowskiej w Polsce jest wiele gwiazd uzależnionych od sławy. Ich pragnienie bycia w centrum zainteresowania przejawia się przede wszystkim w nadmiernej obecności w mediach społecznościowych. Gwiazdy te publikują nawet kilkanaście zdjęć i postów dziennie, zdając odbiorcom relację z każdego momentu swojego dnia.

– Instagram jest enklawą celebrity junkies, oni tam są – 20 postów dziennie, InstaStories co 15 minut, non-stop. Zastanawiam się, kiedy oni chodzą do łazienki, bo że nie śpią to już wiem – mówi dziennikarka agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Zdaniem Karoliny Korwin-Piotrowskiej przejawem potrzeby rozgłosu jest również swoisty ekshibicjonizm emocjonalny. Uzależnieni od sławy celebryci nie obawiają się upubliczniać nawet najbardziej prywatnej części swego życia.

– U nas od razu trzeba wsadzić sobie kamerę w gacie, jesteśmy bardzo otwarci do świata i ludzi, to pewien ekshibicjonizm, bo pokazywanie swojego życia, swojej intymności, prywatności, to już jest trochę choroba – mówi.

Gospodyni programu „DKF” podkreśla, że celebryci rzadko przekazują swoim odbiorcom poważne treści w mediach społecznościowych. Ich zdjęcia i posty najczęściej dotyczą zdawania fanom relacji z codziennych czynności, nawet najbardziej błahych. Na porządku dziennym są zdjęcia w łóżku, rzekomo tuż po przebudzeniu, fotografie śniadania lub opisy porannej toalety. Bardzo często przekaz ten ma na celu zareklamowanie danego produktu lub usługi.

– Mamy jeszcze fajną kanapę, bo jak się kochać to tylko na takiej kanapie, mamy fajną lampę i ta lampa jest do dostania z rabatem na hasło Ziuta, -30 proc. dostaniecie w sklepie internetowym, to tak wygląda – mówi dziennikarka.

Karolina Korwin-Piotrowska rozumie, że w przypadku niektórych celebrytów takie zachowanie wynika z zasad kontraktów reklamowych. Akceptuje, że tego typu ekshibicjonizm może być pracą, nie chce jednak, by określać go mianem pracy. Gospodyni programu „DKF” podkreśla, że najczęściej życie pokazywane przez celebrytów w mediach społecznościowych jest całkowicie wykreowane i niewiele ma wspólnego z ich rzeczywistością. Zastanawia się również jak długo tego rodzaju gwiazdy są w stanie żyć w sztucznej bajce.

– Jestem bardzo ciekawa końca pewnych karier. Bo to się kiedyś skończy, będzie musiało ewoluować w jakąś stronę. Medioznawcy o tym mówią: to się jakoś będzie musiało zmienić, pytanie: jak? Jest mi trochę żal tych ludzi, do nich nie do końca dociera, że ta droga jest w jedną stronę – mówi Karolina Korwin-Piotrowska.

Dziennikarka podkreśla jednocześnie, że wiele polskich gwiazd prowadzi swoje kanały w mediach społecznościowych w bardzo ciekawy sposób, bez epatowania intymnością. Przykładem takiego artysty jest Borys Szyc, który z rzadka tylko publikuje zdjęcia z codziennego treningu lub spaceru z psem – większość postów jest bowiem związana z jego życiem zawodowym. Aktor pokazuje fanom kulisy swojego życia na planie filmowym, co dziennikarzom branżowym z kolei dostarcza informacji na temat kręconych w Polsce produkcji.

– Mamy tam prywatność umiejętnie dawkowaną, ale gros na Instagramie jest praca – może trzeba mieć fajną pracę, żeby ją pokazywać, może trzeba być wybitnym aktorem o takim talencie jaki ma Borys czy paru innych, którzy pokazują siebie przez pryzmat swojej pracy albo nawet swoich bliskich przez pryzmat swojej pracy – mówi Karolina Korwin-Piotrowska.

 

newseria

 


Puchar Świata w Skokach Narciarskich Zakopane 2018 – niezbędnik kibica

Wszyscy fani skoków narciarskich z pewnością nie mogą doczekać się 26 stycznia 2018 roku. Tego dnia w Zakopanem rozpoczną się kwalifikacje do konkursu głównego Pucharu Świata. Zimowe zawody w stolicy polskich tatr będą trwały aż do niedzieli 28 stycznia.

Puchar Świata w Skokach Narciarskich Zakopane 2018 - niezbędnik kibica

Puchar Świata w Zakopanem – harmonogram

Całe wydarzenie zostało zaplanowane na 3 dni. W piątek 26 stycznia odbędą się dwie oficjalne serie treningowe oraz kwalifikacje do głównego konkursu. W sobotę, odbędzie się konkurs drużynowy, a dzień później, czyli w niedzielę – konkurs indywidualny. Tak ogromne wydarzenie z pewnością przyciągnie wielu kibiców na Wielką Krokiew.

Niezbędnik kibica na Puchar świata w Skokach Narciarskich

Polacy słyną z tego, że są najlepszymi kibicami na całym świecie. Doceniane jest to przez polskich jak i przez zagranicznych sportowców. Od wielu lat towarzyszymy i kibicujemy naszym skoczkom – na żywo, jak i przed telewizorami. Każdy, kto ogląda poczynania Polaków przed telewizorem czuje się, jakby tam był, a każdy, kto ogląda skoki na żywo – jakby sam skakał. Takie emocje towarzyszą nam za każdym razem, kiedy to właśnie Polak zasiada na belce startowej i szykuje się do skoku.

Atmosfera tworzona przez kibiców znacznie udziela się samym skoczkom i ma dla nich duże znaczenie. Dzięki odpowiedniemu dopingowi ze strony kibiców zawodnik czuje się pewniej, co może przełożyć się na wynik.

Zawodnicy mają również poczucie zobowiązania względem publiczności. Dzieje się tak dlatego, ponieważ nie chcą oni rozczarować kibiców.

Tak więc można śmiało rzec, że my – kibice, mamy swój wkład w to, jak skoczy zawodnik.

Aby dokładnie zrozumieć fenomen kibicowania musimy spojrzeć na to oczami skoczka. Wyobraźmy sobie, że to właśnie my siedzimy na belce startowej, czekamy na sygnał od trenera i… ruszamy. Czas płynie wolniej, działa na nas każdy impuls, a my zbliżamy się do progu. Jesteśmy skupieni do granic możliwości. Wybicie i lecimy!

Liczy się dosłownie każdy szczegół – ułożenie ciała, wiatr, pochylenie oraz skupienie. Patrzą na nas miliony, a nasi kibice modlą się o to, abyśmy polecieli jak najdalej i zdobyli jak najwięcej punktów. Stres towarzyszył nam już od początku, a teraz wykracza on poza skalę. Co może dodać nam pogody ducha, pewności siebie oraz spokoju? Kibicie. Widok polskich flag, ubranych w nasze barwy ludzi, krzyki, że damy radę. To właśnie dlatego jesteśmy tak ważni dla naszych skoczków.

Chcąc pokazać swoją wierność oraz oddanie warto zadbać o to, byśmy byli zauważeni oraz usłyszani.

Po pierwsze – flaga. Widać ją z daleka, więc zawodnik będąc już na belce startowej dostrzeże naszą obecność. Coraz częściej zauważanym trendem jest napisana na fladze nazwa miejscowości, z której jest kibic.

Kolejnym elementem ubioru każdego kibica jest czapka zimowa w polskich barwach. Skoczek patrząc na nas z góry zauważy tylko flagi oraz nasze głowy.

Przez ostatnie lata popularne stały się również dzwoneczki. Najczęściej usłyszymy je, gdy zawodnik jest już na rozbiegu i lada moment wybije się z progu skoczni.

Niektórzy kibice zabierają ze sobą wuwuzele – to taka trąbka, która wydaje specyficzny dźwięk, gdy silnie w nią dmuchniemy.

Podsumowanie – PŚ w Zakopanem 2018

Każdy kibic powinien wspierać naszych skoczków w każdy możliwy sposób. Wpływa to pozytywnie na zawodnika oraz na ogromny wpływ na jego pewność siebie. 26 stycznia 2018 roku nie można nas zabraknąć na Wielkiej Krokwi – bądźmy tak i wspierajmy naszych!

 

Artykuł został przygotowany we współpracy z Ale Bilet.


Fiasko rozmów ministerstwa zdrowia z protestującymi lekarzami rezydentami. Jurek Owsiak: Walczcie do końca

 

Drogie Panie i Drodzy Panowie Rezydenci, Szanowne Koleżanki, Koledzy i Przyjaciele,

Za kilka dni, podczas ogólnopolskiej akcji bicia rekordu w resuscytacji krążeniowo oddechowej, ogłosimy temat 26. Finału WOŚP. Po raz kolejny zbierać będziemy pieniądze, by później dzięki nim pomagać w załatwieniu niezwykle bieżących spraw i potrzeb polskich szpitali.

Najbardziej cieszyliśmy się, kiedy zakupy za środki zebrane w Finale stanowiły taką wisienkę na torcie, kiedy mogliśmy kupować sprzęt najbardziej zaawansowany, dla niezwykle wyspecjalizowanych oddziałów szpitalnych.

Byliśmy dumni, kiedy wraz z naszymi zakupami wytyczaliśmy nowe szlaki, czy wprowadzaliśmy w Polsce najwyższe światowe standardy leczenia. Jako Fundacja jesteśmy dumni, że coroczne zbiórki pozwalają na prowadzenie ogólnonarodowych programów medycznych.

Lecz dziś scenariusz pisze życie, a w kontekście Finału są to pełne próśb segregatory ze wszystkich szpitali, które leczą noworodki, małe dzieci, dzieci, a od niedawna także ludzi w podeszłym wieku. Czytając te prośby widzimy ogrom zapotrzebowania na często podstawowy sprzęt medyczny.

Mimo wielu prób reformowania systemu ochrony zdrowia w Polsce, który nam wszystkim Polakom leży na sercu, mam uczucie, że tkwimy w problemach, które, jak węzeł gordyjski, należy raz, a zdecydowanie przeciąć.

Jednym z od lat podnoszonych problemów jest potrzeba diametralnej, powtarzam, diametralnej zmiany związanej z wynagrodzeniami dla lekarzy, personelu medycznego i wszystkich tych, którzy są związani z działaniem publicznych szpitali i ośrodków opieki zdrowotnej – miejsc, gdzie Polacy się leczą korzystając z zagwarantowanych w konstytucji praw.

Jeszcze niedawno minister Konstanty Radziwiłł negocjował z pielęgniarkami podwyżki płac, a dzisiaj widzimy, że cały czas zawód ten nie dość, że jest słabo opłacany, to w polskich warunkach praktycznie jest zawodem zanikającym. My w Fundacji wiemy o tym najlepiej. Kiedy przekazujemy szpitalom nowoczesny sprzęt, najczęściej jest on później obsługiwany przez wyspecjalizowany personel medyczny.

Wszystkie rozmowy z ekspertami i doradcami Fundacji, a są to przede wszystkim lekarze praktycy, pokazują ten poważny problem. Pielęgniarek jest za mało, są przepracowane, ich zarobki są niewystarczające. Jeśli tylko mają możliwość – decydują się na pracę poza granicami Polski.

Podobnie jest w przypadku lekarzy wielu specjalności. Najczęściej trafiamy na pasjonatów, ludzi, którzy są oddani temu zawodowi, bo tak sobie go ułożyli w sercu, kiedy zaczynali naukę. Chcą pracować w Polsce, w polskich szpitalach, chcą swoją pracę wykonywać jak najlepiej, czyli w warunkach spokojnych, w poczuciu bezpieczeństwa i z uwzględnieniem wszystkich zawodowych aspiracji. Chcą, aby ich wynagrodzenie nie popychało ich do szukania prac w innych, komercyjnych miejscach w Polsce i całej Europie.

Nasza Fundacja, mając kontakt ze szpitalami na co dzień, wie o czym mówi. Wielokrotnie pokazywaliśmy, że kiedy zachodziła taka potrzeba, kupowaliśmy sprzęt medyczny „na cito”. Odpowiadając na apel lekarzy, rodziców, szpitala, samorządu i społeczności lokalnej. Dzisiaj o taką pomoc wołają Rezydenci.

Wstrząsające są słowa Pana ministra, który próbuje ten problem zminimalizować, odsunąć od siebie, a na końcu upolitycznić. Po stokroć Ci ludzie mają rację i jestem pierwszy, który chciałby, aby pieniądze z moich podatków umożliwiły podniesienie ich pensji – ludzi, którzy mają brać na siebie odpowiedzialność za nasze zdrowie.

Pan premier Morawiecki zadeklarował przekazanie na zakup sprzętu medycznego dla polskich szpitali ogromnych pieniędzy. W tej puli powinny się także znaleźć pieniądze na wynagrodzenia, bo bez tego nie da się w pełni wykorzystać tych wszystkich urządzeń, które Ministerstwo Zdrowia planuje zakupić. To ma być ponad 700 milionów na sprzęt medyczny dla wszystkich rodzajów szpitali, także lotniczego pogotowia ratunkowego, czy centrów krwiodawstwa. I to jest rzeczywisty ruch. Jeśli zostanie zrealizowany, to realnie odmieniona zostanie rzeczywistość polskiej medycyny.

Sprzęt o takiej wartości Orkiestra kupiła przez 25 lat. Teraz konieczny jest drugi ruch, związany z prośbami Rezydentów. I nie tylko Rezydentów, o czym wcześniej pisałem. Bez tego wszystkie te sprzętowo-finansowe rewolucje pójdą w błoto.

Szanowni Rezydenci, walczcie do końca. #ProtestMedyków

 

Jurek Owsiak


Die Welt: Zbigniew Ziobro, „taran prawicy”

Dziennik „Die Welt” analizuje w swoim wtorkowym wydaniu (10.10.2017) walkę toczącą się w Polsce między ministrem sprawiedliwości a prezydentem.

 Zbigniew Ziobro, „taran prawicy”

Fot. Źródło: dw.de

„Dwa lata po swoim zwycięstwie wyborczym przedstawiciele obozu rządzącego ostro skaczą sobie do oczu” – stwierdza warszawski korespondent „Die Welt” Gerhard Gnauck w artykule pt. „Taran obozu prawicy”. Kolejna próba sił może mieć miejsce dzisiaj w Sejmie, który musi podjąć decyzję na temat prezydenckich projektów ustaw o reformie sądownictwa.

„Przepaść dzieląca Dudę od jego byłych «partyjnych przyjaciół», szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, może się jeszcze pogłębić” – zauważa Gnauck dodając, że z upływem czasu staje się przy tym coraz bardziej wyraźne, że w gruncie rzeczy nie zawsze chodzi o mianowanie czy dymisjonowanie sędziów, tylko o „toczoną w obozie konserwatystów walkę o to, kto zastąpi kiedyś szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który mając 68 lat nie należy już do najmłodszych”.

Nie do pomyślenia nawet w Polsce

Za faworyta nie uchodzi 45-letni Andrzej Duda, najbardziej popularny obecnie polityk w kraju. „Nawet w Polsce, gdzie łamie się obecnie wiele reguł, wydaje się nie do pomyślenia, by prezydent ubiegał się w czasie swojej kadencji o przewodnictwo partii”.

Duże szanse daje się natomiast jednemu z „jastrzębi” obozu Kaczyńskiego, 47-letniemu ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu w jednej osobie, Zbigniewowi Ziobro. „Die Welt” przytacza za „Tygodnikiem Powszechnym” opinię, że „wobec «bezwzględności» Ziobry, łagodny wydaje się nawet Kaczyński”.

„W ostatnich miesiącach Ziobro był taranem obozu prawicy. Korzystał z każdej okazji, by atakować swojego byłego podwładnego, młodszego o dwa lata Dudę” – pisze Gnauck. Potwierdzeniem tego jest ostatnie posunięcie Ziobry, który w odpowiedzi na zapowiedź Dudy, że zaangażuje jako doradcę w sprawie reformy sądownictwa profesora prawa i byłego sekretarza stanu w rządzie PO, oskarżył profesora o uwikłanie w pranie brudnych pieniędzy.

„Nie trzeba dużo fantazji, by dostrzec w tym atak na prezydenta i jego projekty ustaw – i sygnał ostrzegawczy, co się stanie, jeżeli uchylony zostanie trójpodział władzy i polityk będzie decydował, co ma robić prokuratura” – zaznacza w „Die Welt” Gerhard Gnauck.

 

 


Kierowca tira – charakterystyka zawodu

Kierowca tira to bardzo ciężki zawód. Długie godziny za kółkiem, wyjazdy nawet na kilka dni lub tygodni, ale przede wszystkim samotność. Z tym wszystkim musi zmierzyć się każda osoba pracująca w transporcie. Pomimo tego zawód ten jest bardzo popularny i każdego roku przybywa coraz więcej kierowców.

Kierowca tira - charakterystyka zawodu

Zawód kierowcy tira jest bardzo ciężkim kawałkiem chleba. Długie godziny za kółkiem i wyjazdy nawet na kilka dni lub tygodni to coś, z czym musi zmierzyć się każda osoba pracująca jako kierowca ciężarówki. Pomimo tego profesja ta jest bardzo popularna i każdego roku przybywa coraz więcej kierowców. Czym charakteryzuje się ten zawód?

Wymagane uprawnienia

Podstawowym wymaganiem jest posiadanie prawa jazdy kategorii C, które uprawnia do prowadzenia pojazdów o masie powyżej 3,5 tony lub C1 dla pojazdów o masie od 3,5 do 7,5 tony. W przypadku zestawu pojazdów, czyli ciągnika z przyczepą wymagane jest posiadanie uprawnień C+E lub C1+E.

Posiadając ten typ prawa jazdy należy zdobyć świadectwo kwalifikacji zawodowej, które uprawnia do zawodowego przewożenia towarów. W procesie uzyskania tego uprawnienia istotny jest wiek. Osoby, które nie ukończyły 21 roku życia muszą odbyć szkolenie trwające 280 godzin lekcyjnych (260 godzin teoretycznych i 20 praktycznych). Osoby starsze, czyli te, które ukończyły 21 lat mają wersję przyspieszoną, która obejmuje 140 godzin lekcyjnych.

Po zakończeniu kursu należy zdać egzamin w formie testu. Konieczne jest również uzyskanie orzeczenia lekarskiego o braku przeciwskazań do podjęcia zawodu.

Podsumowując – posiadając prawo jazdy C+E oraz świadectwo kwalifikacji zawodowej można podjąć pracę jako kierowca tira.

Podnoszenie kwalifikacji kierowcy

Ważnym elementem pracy każdego kierowcy jest podnoszenie swoich kwalifikacji. Daje to szansę na zdobycie lepiej płatnej pracy.

Kierowca ma do wyboru wykonanie następujących kursów:

KURS ADR – uprawnia do przewożenia materiałów niebezpiecznych, takich jak na przykład paliwa czy gazy.

KURS HDS – to skrót od „Hydrauliczny Dźwig Samochodowy” – urządzenie niezbędne do załadunku towarów o dużej wadze. Przenośne żurawie pozwalają na przewóz oraz załadunek ciężkich przedmiotów bez pomocy innych urządzeń.

Kierowca tira – charakterystyka zawodu

Na kierowcy ciężarówki spoczywa ogromna odpowiedzialność. Jego zadaniem jest przewiezienie towaru, którego wartość może przekraczać nawet kilkaset tysięcy złotych. Fakt, że siedzi za kółkiem kilkutonowego pojazdu wcale nie ułatwia sprawy. Praca ta wymaga bardzo dużego skupienia, precyzji oraz opanowania. Nie każdy się do tego nadaje. Kierowcy pomimo tego wszystkiego kochają swoją pracę. Prowadzenie tira sprawa im po prostu przyjemność. To również szansa na zwiedzenie wielu ciekawych miast w Polsce, Europie oraz na całym świecie. Zawód kierowcy jest bardzo ciężki, ale większość kierowców kocha to co robi.

 

Artykuł został przygotowany we współpracy z Praca Money.


Czy kolor podświetlenia samochodowych zegarów może mieć wpływ na bezpieczeństwo jazdy?

Jazdy samochodem można się nauczyć, gdyż jest to umiejętność jak wiele innych. Czas poświęcony na jej zdobycie może być jednak różny, w zależności od kursanta, jego indywidualnych predyspozycji oraz zapału do nauki. Widać to również na przykładzie grupy kierowców, która posiada już uprawnienia. Część z nich nie widzi problemu w jeździe po mieście w godzinach szczytu, innych określa się tu mianem niedzielnych kierowców. Na bezpieczeństwo podróży w każdym przypadku ma tu jednak wpływ nie tylko podzielność uwagi osoby prowadzącej, ale wiele innych czynników, które są mniej lub bardziej od nas zależne. Jak ma się do tego kolor podświetlenia zegarów w aucie?

Czy kolor podświetlenia samochodowych zegarów może mieć wpływ na bezpieczeństwo jazdy?

Kierowanie samochodem i cała masa bodźców

Podzielna uwaga przydaje się każdemu kierującemu, gdyż podczas podróży na jego drodze staje wiele różnych przeszkód, a nawet jazda prostą i szeroką drogą może stanowić wyzwanie (zwłaszcza jeśli biegnie ona środkiem lasu i w każdej chwili możemy spodziewać się wybiegającego na nią zwierzęcia).

Osoba kierująca robi wiele rzeczy jednocześnie oraz musi pamiętać o kilku sprawach równolegle – z czasem wchodzi to w nawyk, ale ciągle wymaga uwagi. Zmiany przełożeń skrzyni biegów, operowanie gazem, sprzęgłem, hamulcem, korzystanie z nawigacji, sygnalizacja zamiarów dotyczących manewrów na drodze, obserwowanie zegarów wkomponowanych w deskę rozdzielczą – a to tylko część z tego, co dzieje się „za kółkiem” i w głowie kierującego. 

Poza samochodem są jeszcze inni kierowcy i ich pojazdy, znaki, skrzyżowania, piesi, rowerzyści i wiele innych nakazów, zakazów i informacji i wszystko to trzeba ogarniać wzrokiem. Kolor podświetlenia zegara może mieć na to natomiast pewien wpływ…

Wpływ podświetlenia

Choć pozornie może wydawać się, że kolor podświetlenia zegarów w aucie to jedynie kwestia związana z estetyką samochodu, wielu ekspertów podkreśla, iż ich znaczenie jest o wiele głębsze.

Koncerny motoryzacyjne czasem czynią z podświetlenia ich swój znak rozpoznawczy, jednak jednocześnie zdają sobie sprawę, jak poszczególne barwy podświadomie wpływają na kierowcę (jest to element ich badań wpływu na konsumenta).

Tak więc:

  • kolor czerwony kojarzymy ze sportowym zacięciem specyfikacji auta, dynamiczną jazdą, czy też emocjonalnymi decyzjami, dlatego też czasem włączenie w samochodzie trybu sport skutkuje zmianą podświetlenia zegarów na właśnie ten kolor,
  • kolor zielony jest dla nas nudny, monotonny, ale też podświadomie daje nam sygnał o ekologii, zapewnia spokój i bezpieczeństwo,
  • kolor biały jest najbardziej uniwersalny, zapewnia odpowiednią widoczności wszystkich wskazań zegarów, niezależnie od tła oraz kojarzy się z surową nowoczesnością,
  • kolor niebieski przywodzi nam na myśl nowoczesność i chłodną kalkulację, a jeśli zestawić go z czerwonymi elementami to może w naszej wyobraźni nadać autu sportowego charakteru.

Zagrożenie dla osoby kierującej?

Posłużmy się teraz kilkoma badaniami, które są w stanie wyjaśnić, dlaczego podświetlenie zegarów może stanowić w niektórych przypadkach zagrożenie. Chodzi tu o sytuacje gdy:

  • czerwone wskazówki połączy się z niebieskim światłem (jazda w nocy z takimi zegarami skutkuje szybszym zmęczeniem wzroku i w krótkim czasie sprawia, że odczuwamy poirytowanie, które jest złym doradcą za kierownicą),
  • oświetlenie jest zbyt intensywne, gdyż w ogólnym rozrachunku wpływa to negatywnie na decyzję kierowcy oraz jego zachowanie podczas prowadzenia auta,
  • światło jest źle dobrane do koloru tarcz, gdyż ogranicza możliwość szybkiego zdobycia informacji ze wskazań zegarów, a jak wiadomo na drodze liczy się każdy ułamek sekundy, zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych (gdy nasza uwaga skupiona jest na nieczytelnych zegarach może więc dojść do groźnej sytuacji).

Te same badania mówią jednak, że podświetlenie innych elementów wewnątrz kokpitu auta może pozytywnie wpłynąć na komfort jazdy oraz podzielność uwagi i trafność decyzji kierującego (jeśli tylko jest delikatne).

 

Na tę specyficzna zależność w motoryzacji zwrócili naszą uwagę eksperci z Autotesto.pl

 


Polityka zagraniczna Polski w stosunku do Unii Europejskiej

Na wschodniej flance NATO na terytorium Polski stacjonuje około tysiąca żołnierzy, którzy bronią kraje UE przed potencjalnym atakiem ze strony Rosji. Komisja Europejska krytykuje stan praworządności w Polsce oraz zamierza wystosować kary na skutek niewywiązania się z decyzji o przyjęciu imigrantów.

Polityka zagraniczna Polski w stosunku do Unii Europejskiej

Położenie strategiczne Polski

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch stwierdził, że polityka zagraniczna Unii Europejskiej jest zależna od bezpieczeństwa wschodniej granicy. Z tego punktu widzenia Polska jest wiodącym krajem w kwestii bezpieczeństwa militarnego Unii Europejskiej. Obecnie na wschodniej flance NATO stacjonuje około tysiąc żołnierzy. Z Polski przebywają tam wojskowi z 9. Brygady Kawalerii Pancernej z plutonami logistycznymi, którymi dowodzi mjr Marek Potorski. Stacjonują tam też żołnierze Wielonarodowej Batalionowej Grupy Bojowej składającej się z obywateli Hiszpanii, Albanii, Słowenii, Kanady i Hiszpanii. Jak twierdzi Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz, wspólna obrona wschodniej flanki jest jedynym sposobem powstrzymania zapędów armii rosyjskiej.

Stan praworządności w Polsce

W styczniu 2016 roku rozpoczęła się procedura mająca na celu zbadanie praworządności w Polsce. Sprawa dotyczy głównie sytuacji Trybunału Konstytucyjnego oraz nowych ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądu Najwyższego. Początkowo rząd Prawa i Sprawiedliwości stwarzał wrażenie, że jest w stanie zmienić swoje postępowanie odnośnie stylu rządzenia. Jednak z biegiem czasu politycy PiS-u zaczęli kwestionować prawa Komisji Europejskiej do zajmowania się tą kwestią. Polski rząd zaczął twierdzić, że włodarze UE nie mają prawa zajmować się praworządnością w tym kraju. Wcześniej tą sprawą zajmował się komisarz europejski Frans Timmermans, lecz teraz skierował to postępowanie do unijnych przywódców. Obecne plany Komisji mają dotyczyć konsultacji z poszczególnymi przywódcami krajów UE, czy wspólnota europejska przegłosuje większością czterech piątych głosów uznanie Polski za państwo niepraworządne.

Kryzys imigrancki a sytuacja Polski

W drugiej połowie września 2017 roku wygasła decyzja dotycząca obowiązkowego umieszczenia imigrantów na terenie krajów Unii Europejskiej. Komisarz ds. migracji Dimitris Awramopulos stwierdził, że ze 160 tys. planowanych relokacji udało się znaleźć nowy dom dla 20 tys uchodźców. Polska, Węgry i Czechy nie przyjęły ani jednego imigranta, chociaż poprzedni rząd Ewy Kopacz zdecydował się przygarnąć 7 tys. osób. W związku z tym Komisja Europejska ma zamiar wystosować kary finansowe dla tych krajów. Dodatkowo słychać głosy, że przywódcy Unii Europejskiej chcą ograniczyć lub zamrozić fundusze unijne dla Polski.

 

Tomasz Delmaczyński


Krzysztof Hołowczyc zaprojektował zegarek. „Męską biżuterią jest właśnie zegarek”

Krzysztof Hołowczycnie nie rozstaje się z zegarkiem. Ma go na ręku nawet podczas tak ekstremalnych wydarzeń jak Rajd Dakar, dlatego poszukuje modeli odpornych na wstrząsy, działanie wody, piasku i kurzu. Postanowił więc zaprojektować taki zegarek. Efektem tych prac jest model zegarka Driver 777 z limitowanej kolekcji, która powstała z okazji dziesięciolecia współpracy marki Atlantic z rajdowcem.

Krzysztof Hołowczyc zaprojektował zegarek

Zdaniem Krzysztofa Hołowczyca męska biżuteria powinna się ograniczać do zegarka oraz obrączki ślubnej. Tradycyjne zegarki na rękę traktuje zarówno jako praktyczne urządzenie do odmierzania czasu, jak i sposób, w który mężczyzna może wyrazić swój zmysł estetyczny.

Męską biżuterią jest właśnie zegarek, możemy trochę poszaleć, poczuć, że mamy coś pięknego na ręku – mówi Krzysztof Hołowczyc agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Rajdowiec ma kilkanaście modeli zegarków na różne okazje. W jego kolekcji znajdują się w niej zarówno odporne na ekstremalne warunki czasomierze sportowe, jak i eleganckie modele pasujące do garnituru. Na inne niż sportowe okazje Krzysztof Hołowczyc wybiera zegarki o klasycznym, ponadczasowym fasonie.

– Sportowy zegarek, który zakładam na skuter wodny, jest naprawdę odporny na bryzgi, na ciśnienie, czasami wpadanie do wody przy 100 km/h, potem tylko patrzę: jest, ocalał – mówi sportowiec.

Krzysztof Hołowczyc twierdzi, że zegarek jest nieodłącznym elementem jego każdej stylizacji – nie rozstaje się z nim zarówno na co dzień, jak i podczas rajdów samochodowych. Podkreśla, że jego czasomierze przetrwały wiele trudnych sytuacji, choćby podczas rozgrywającego się w warunkach pustynnych Rajdu Dakar.

Często z tym zegarkiem byłem w błocie, w miejscach, gdzie był piach, kurz. To są chwile, w których czujesz, że taki zegarek też przechodzi ciężkie próby – mówi Krzysztof Hołowczyc.

Jako pasjonat zegarków w 2007 roku sportowiec został ambasadorem firmy Atlantic. W tym roku, z okazji jubileuszu współpracy, marka przygotowała dla niego specjalny model Driver 777, pochodzący z limitowanej kolekcji. Zegarek ten ma sportowy wygląd i pasuje do codziennych, casualowych stylizacji. Krzysztof Hołowczyc uczestniczył w procesie jego projektowania, inspirując się cyfrą 7, którą od lat uważa za szczęśliwą dla siebie.

– Ten zegarek jest inspirowany siódemką. Ona jest główna, na cyferblacie jest mocno widoczna. Jest 777 sztuk, czyli trzy siódemki. Powiedziałem: zrobię dla was wszystko, ale zegarek numer 777 jest mój – mówi Krzysztof Hołowczyc.

W kolekcji znajduje się 777 sztuk zegarków Driver, przy czym każda z nich sygnowana jest autografem Krzysztofa Hołowczyca. Swój model sportowiec otrzymał podczas konferencji, która odbyła się 5 października w warszawskim hotelu Hilton.

newseria