Wybory parlamentarne w Niemczech. Radość, rozczarowanie, pogróżki. Reakcje na wynik wyborów
Wypowiedzi liderów partii już teraz wskazują na możliwy kształt przyszłego rządu.
CDU
Angela Merkel stwierdziła: – Nie ma co owijać w bawełnę: partia liczyła na lepszy wynik wyborów. – Pomimo gorszego wyniku niż przed czterema laty, zapewniła, że „chadecy osiągnęli swoje cele wyborcze”.
– Przeanalizujemy wynik i będziemy starali się odzyskać wyborców, którzy głosowali na AfD – zapowiedziała.
Szef klubu parlamentarnego CDU/CSU Volker Kauder podkreślił: – Możemy utworzyć rząd i żadna partia nam tego prawa nie odbierze.
CSU
Szef bawarskich chadeków Horst Seehofer przyznał: – Wynik wyborów jest dla nas rozczarowaniem.
Także bawarski chadek Alexander Dobrindt nie krył swojego rozczarowania wynikiem wyborczym: – Zrozumieliśmy, że trzeba było zamknąć naszą prawą flankę.
SPD
Szef SPD Martin Schulz przyznał, że jego patia „przegrała z kretesem” i obecnie miejsce SPD jest w opozycji.
– Jest to ciężki i gorzki dzień dla niemieckiej socjaldemokracji – powiedział.
SPD nie ma zamiaru pozbywać się swego czołowego kandydata Martina Schulza ze stanowiska szefa partii. Jak zapewniał szef klubu parlamentarnego socjaldemokratów Thomas Oppermann „będzie on dalej prowadził proces odnowy”. – My razem wygrywamy i razem przegrywamy – stwierdził.
Wiceszefowa SPD Manuela Schwesig podkreśliła, że Schulz prowadził zaangażowaną walkę wyborczą. – Ważne jest, żebyśmy wspólnie przetrwali te porażkę.
Oppermann przyznał, że jest to „gorzka porażka dla SPD”, lecz partia jest przeciwna następnej wielkiej koalicji.
Lewica
Czołowa kandydatka Lewicy Sahra Wagenknecht uważa, że „winę za sukces wyborczy AfD ponosi wielka koalicja”. – Ze swojego wyniku Lewica jest zadowolona – powiedziała. – Mamy najlepszy wynik w historii naszej partii.
Wagenknecht przyznała, że jej partia „powinna była poświęcić więcej uwagi tematyce uchodźców w kampanii wyborczej”.
– Być może pomijaliśmy niektóre problemy, obawiając się, że rozgrzeje to jakieś resentymenty. Ale na końcu to AfD nazywała rzeczy po imieniu.
Zieloni
Szef Zielonych Anton Hofreiter zaznaczył, że nie wyklucza rozmów z chadecją na temat utworzenia rządu. – Chadecy pomimo strat są najsilniejszą partią i oni zadecydują, kogo zaproszą na rozmowy.
FDP
Lider Wolnych Demokratów Christian Lindner nie krył radości z powrotu jego partii do Bundestagu. – Ostatnia kadencja Bundestagu była pierwszą w historii RFN, kiedy w parlamencie nie było żadnych liberałów – podkreślił.
AfD
Antyislamska partia Alternatywa dla Niemiec (AfD) z marszu stała się trzecią partią w Bundestagu. Czołowy kandydat tej partii Alexander Gauland powiedział: – Będziemy gonić panią Merkel. AfD chce odzyskać nasz kraj i nasz naród.
Gorzkie zwycięstwo. Merkel wygrała po raz czwarty
Merkel wygrała wybory po raz czwarty, ale musi sporo zmienic, bo dawny układ przestał istnieć.
Ten wynik wyborów jest z jednej strony przedłużeniem mandatu kanclerz Merkel, z drugiej jednak oznacza karę, i to surową karę, wyborców za jej postawę w ciągu ostatnich czterech lat CDU straciła prawie dziesięć procent głosów w porównaniu z wynikiem z roku 2013. Do Bundestagu weszła eurosceptyczna i przeciwna polityce migracyjnej Merkel Alternatywa dla Niemiec, która zdobyła ponad 13 procent głosów i stała się trzecią siłą polityczną w kraju. To może nie jest jeszcze polityczne trzęsienie ziemi, ale zmiany są wyraźne i będą miały określone skutki.
Jamajka czyli premiera
Można się pocieszać, że przecież przewidywano, że AfD wejdzie do parlamentu i z góry wiedziano, że SPD uzyska słaby wynik. Słaby? Najgorszy w historii tej partii! To mało? A to, że mamy teraz w Bundestagu sześć, a nie pięć partii, to także niby bez znaczenia? Nic podobnego. Merkel musi podjąć trudną decyzję, z kim chce wejść w koalicję. Powtórzenie wielkiej koalicji z SPD raczej nie wchodzi w rachubę. Czołowi politycy socjaldemokratyczni dają to wyraźnie do zrozumienia. A więc pozostaje tzw. Jamajka, nazwana tak od barw na fladze tego kraju, czyli koalicja czarno-żółto-zielona, złożona z CDU/CSU, FDP i Zielonych.
Powiedziawszy to wszystko można, ale dopiero teraz i ostrożnie, oświadczyć, że w sumie i tym razem obyło się bez eksperymentów. Niemcy pozostają tym, czym były: polityczną, gospodarczą i społeczną oazą spokoju. Niepokoje są gdzie indziej: w Turcji Erdogana, w USA Trumpa, w Rosji Putina i w opuszczającej Unię Europejską Wielkiej Brytanii. Ale i bez tego dla wielu nastały teraz niespokojne czasy – szerzy się strach przed terroryzmem i populizmem, choć w Niemczech wciąż jeszcze panuje względny spokój.
Czwarta kadencja Merkel
A zatem kolejne cztery lata dla Merkel – jeżeli tylko sama to wytrzyma. Merkel jako protestantka uchodzi za osobę, która ma duże poczucie obowiązku. To, co zaczyna, zawsze stara się ukończyć. Tylko jak?
Jako pierwsza kobieta na stanowisku kanclerskim i długoletnia już kanclerz Angela Merkel jest już w tej chwili postacią, którą upamiętnią podręczniki historii. By zostawić po sobie coć trwałego, brakuje jej jeszcze tylko jakiegoś wielkiego dzieła politycznego. Konrad Adenauer zinegrował Republikę Federalną Niemiec z Zachodem, Brandt zbliżył swoją nową polityką wschodnią RFN do NRD, Kohl okazał się kanclerzem zjednoczenia, Schroeder skończył z państwem opiekuńczym. A co zostanie po Merkel?
Niespodziewanie dla wszystkim otworzyła ona w 2015 r. granice dla ponad miliona migrantów. Sprzeciwiła się wprowadzeniu górnego limitu osób mogących przyjechać do Niemiec, argumentując, że niemiecka konstytucja nie przewiduje limitu dla prawa azylowego. Teraz musi sprostać temu wyzwaniu: zintegrować tych, którzy w Niemczech zostaną i wyrzucić z nich wszystkich „nieprawdziwych” uchodźców. Będzie to trudne i zajmie sporo czasu.
Po cichu, ale skutecznie
Dużo do zrobienia jest także w Unii Europejskiej. Wielka Brytania opuszcza Wspólnotę, a na jakich warunkach – to trzeba jeszcze uregulować. Samo to wystarczy, żeby Merkel miała pełne ręce roboty. Musi też stawić czoło Trumpowi w USA, Putinowi w Rosji i Erdoganowi w Turcji. To też nie będzie łatwe.
Już w 2005 roku udało się jej zająć najważniejsze miejsce w Urzędzie Kanclerskim. Dwukrotnie stała na czele rządu wielkiej koalicji, a raz rządziła w koalicji z liberałami z FDP. Z szeregów własnej partii skutecznie usuwała po kolei wszystkich „samców alfa” na margines życia politycznego. Kto sam nie zrozumiał, że w starciu z nią jest bez szans, ten dostawał klasycznego „kopniaka w górę”. Na przykład Christian Wulff został wypchnięty przez nią na prezydenta RFN, a potem pozostawiony samemu sobie, aż się potknął i upadł.
Unia w stronę socjaldemokracji
Jeszcze bardziej zdumiewające są jej sukcesy w walce z przeciwnikami politycznymi dużego kalibru. Cała czwórka socjaldemokratycznych kandydatów na kanclerza: Schröder, Steinmeier, Steinbrück i Schulz, przegrała z nią z kretesem. Podobno dlatego, że ich nazwiska są na S… Ale żarty na bok. Na podziw i uznanie na pewno zasługuje sposób, w jaki rozbroiła SPD. Po prostu zdecydowała się „zsocjaldemokratyzować” Unię CDU/CSU i ten zabiegł sprawił, że prawdziwa SPD staje się coraz bardziej zbędna, a jej członkowie uciekają do coraz bardziej socjaldemokratycznej CDU.
Decydując się na zarzucenie przez Niemcy energetyki atomowej, walkę o ochronę klimatu i przyjęcie setek tysięcy migrantów, Merkel odebrała, a przynajmniej poważnie podważyła, rację istnienia partii Zielonych. Zrobiła to tak skutecznie, że na deser mogła sobie pozwolić nawet na poparcie na krótko przed wyborami pomysłu małżeństw jednopłciowych. Bundestag przegłosował stosowną ustawę, a ona sama głosowała na „nie”. Czy jest w tym więcej cynizmu czy też pragmatyzmu – o to można się spierać. Ale jedno jest pewne – ta taktyka jest zabójczo skuteczna, bo neutralizuje, a nawet wręcz paraliżuje opozycję.
Tyle tylko, że w CDU nie bardzo wiadomo, co właściwie Angela Merkel reprezentuje sobą jako chrześcijańska demokratka? Nie mówiąc o jej konserwatyzmie, który jest zerowy. Ale CDU chodzi przecież głównie o władzę, a więc na zarzut, że traci swój chrześcijańsko-demokratyczny charakter, chadecy reagują wzruszeniem ramion.
Nowe zadanie; być „anty-Trumpem”
Ponowny sukces wyborczy Angeli Merkel opiera się przede wszystkim na zaufaniu, jakie mają do niej Niemcy. Tak samo było zresztą już w roku 2013 i już wtedy powtarzała do znudzenia wszystkim, którzy przyszli na jej wiec wyborczy: „przecież mnie znacie”. To się wciąż sprawdza i trafia do każdego. Także do młodego pokolenia, co może wydać się zaskakujące. Inna rzecz, że ludzie, którzy nie ukończyli jeszcze 25. roku życia, nie znają żadnego innego kanclerza poza nią…
Merkel nie jest urodzoną oratorką. Przemawia, owszem, ale tak raczej średnio. Powtarza przy tym jak automat te same gesty i miny. W gruncie rzeczy zawsze jest nieco sztywna i opanowana, ale jej spokój sprawia, że odbiera się go jako zaletę, a nie wadę. Nikt nie zarzuca przecież Merkel, że jest za mało charyzmatyczna…
„New York Times” napisał o niej, że jest „ostatnią potężną obrończynią Europy”. Może i jest, ale teraz coraz bardziej musi nią być, bo po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA niemiecka kanclerz staje się w coraz większym stopniu jego przeciwwagą. Fizycznie trzyma się dobrze, może zatem pozwolić sobie na czwartą kadencję.
Wybory w Niemczech. Ile zarabiają niemieccy politycy?
System uposażeń polityków w Niemczech nie jest zbyt przejrzysty. Posłowie do Bundestagu za swoją pracę oficjalnie nie dostają pensji tylko rekompensaty wydatków, nazywane także dietami. Nie ma to jednak nic wspólnego z zaciskaniem pasa, bo diety te są dość wysokie.
Posłowie do Bundestagu otrzymują 9542 euro miesięcznie podstawowej diety plus ryczałtowy dodatek w wysokości 4318 euro, który nie podlega opodatkowaniu. Kwota ta przeznaczona jest na pokrycie kosztów wynikających ze sprawowania politycznego mandatu. Chodzi tu np. o utrzymanie mieszkania w pobliżu Bundestagu, wyżywienie czy koszty podróży. Ale to jeszcze nie wszystko – maksymalnie 12 tys. euro w roku parlamentarzyści mogą wydać dodatkowo na zmodernizowanie wyposażenie swojego biura, kupując np. nowe smartfony czy automat do kawy. Zwrot kosztów tych wydatków otrzymują po przedstawieniu odpowiednich dowodów zakupu.
Sami zarządzają sobie podwyżki
Diety posłów niemieckiego parlamentu rosną automatycznie co roku; ostatnia podwyżka miała miejsce w lipcu br. Wysokość podwyżki uzależniona jest od wzrostu płac w Niemczech.
Posłowie do landtagów, czyli parlamentów krajowych, także otrzymują diety i ryczałtowe sumy na pokrycie bieżących kosztów, ale są one bardzo różne w zależności od kraju związkowego. Np. posłowie w Hamburgu otrzymują miesięcznie 2641 euro podstawowej diety plus ryczałtowo 350 euro na inne wydatki. Znacznie lepiej są uposażeni członkowie landtagu Nadrenii Płn.-Westfalii, otrzymujący 9500 euro miesięcznie, ale nie przysługuje im już żaden ryczałt.
Ile zarabiają czołowi politycy niemieccy?
A ile zarabiają czołowi politycy, tacy jak Angela Merkel, Sigmar Gabriel i Frank-Walter Steinmeier? Okazuje się, że z czołowych polityków najlepiej zarabia prezydent RFN, pomimo że urząd głowy państwa jest w Niemczech czysto reprezentacyjnej natury i nie ma wagi politycznej.
Jak można przeczytać na portalu prezydenta RFN, głowie państwa przysługuje zawsze dziesięć dziewiątych uposażenia szefa rządu. Czyli przy aktualnych miesięcznych poborach Angeli Merkel w wysokości 18 820 euro, prezydent Frank-Walter Steinmeier otrzymuje 20 911 euro.
Członkowie gabinetu rządowego otrzymują prawie 15 000 euro miesięcznie: składa się na to ich pensja podstawowa oraz różne dodatki. Wysokość pensji podstawowej określa §11. ustawy o ministrach resortów federalnych i powiązana jest ona z uposażeniem urzędników mianowanych.
Choć Angela Merkel zarabia nieco mniej niż prezydent RFN, to piastuje urząd wyposażony w najwięcej władzy. W tym momencie nasuwa się pytanie, jak wygląda to w porównaniu z innymi szefami rządów? W rankingu portalu statystycznego Statysta widać, że plasuje się ona w górnej części rankingu. Naprawde lepiej niż szefowa niemieckiego rządu zarabia tylko niewielu polityków, między innymi prezydent USA, któremu przysługują roczne pobory wysokości 333 tys. euro i niedościgniony na tej liście premier Singapuru Lee Hsien Loong, otrzymujący rocznie prawie półtora miliona euro.
Krytyka wysokich uposażeń
Niemcy, czytający te informacje i nie znający danych do porównania tych uposażeń z zarobkami za granicą, rozpatrują je w kontekście przeciętnych niemieckich zarobków. Wtedy wydają się one zupełnie przyzwoite.
Okazują się one jednak mizern w porównaniu z tym, ile zarabia się w prywatnej gospodarce. Np. szef zarządu Zrzeszenia Kas Oszczędnościowo-Kredytowych zarabia 850 tys. euro rocznie, czyli trzy razy więcej niż kanclerz Merkel, której kalendarz pęka w szwach od terminów i spraw najwyższej rangi. Nie można jednak powiedzieć, żeby niemieccy politycy zarabiali źle.
Często krytykuje się jednak to, że posłowie sami decydują o podwyżce swoich diet, co zostało przypieczętowane orzeczeniem Federalnego Trybunału Sprawiedliwości z 1975 r.
Na co ludzie jeszcze kręcą nosem to fakt, że co czwarty poseł – jak stwierdzono w badaniach na zlecenie fundacji Otto Brennera w kooperacji z portalem transparencji zachowań posłów abgeordnetenwatch – co czwarty parlamentarzysta dorabia jeszcze na boku ok. 10 tys. euro rocznie.
Ryszard Petru: Orban potrafi ustąpić i rozumie jak działa dyplomacja. A poseł z Żoliborza? Jak jest, wszyscy widzimy

Ryszard Petru
Polska nie ma w Europie żadnych sojuszników
J.Kaczyński cieszy się, że Viktor Orban poklepał go przyjaźnie po plecach. Tyle że na tym się skończy. Drugiego Budapesztu w Warszawie nie będzie.
Viktor Orban, mimo antyunijnej retoryki prowadzonej na użytek wewnętrznej polityki, potrafi dbać o interesy Węgier – tworzy silne sojusze w Unii i równolegle współpracuje z Rosją tam, gdzie to się Węgrom opłaca.
Orban płynnie mówi po angielsku, podróżuje po świecie, nie obraża bez powodu swoich sąsiadów, potrafi ustąpić w konflikcie i rozumie jak działa dyplomacja.
A poseł z Żoliborza? Jak jest, wszyscy widzimy…
Grupa Wyszegradzka mająca według oczekiwań Kaczyńskiego stanowić przeciwwagę dla krajów „starej Unii” w zasadzie jest martwa. Czesi i Słowacy dążą do jak najściślejszej integracji i coraz bardziej sygnalizują, że nie po drodze im z Polską Kaczyńskiego.
Mimo ostrych słów, których Orban nie oszczędza Unii Europejskiej, Węgry zgodziły się przyjąć niewielką liczbę uchodźców, rozważają przyjęcie euro, a w głosowaniu nad kandydaturą Donalda Tuska znalazły się w grupie krajów głosujących przeciw Polsce 27:1. I nie zawahają się zagłosować ponownie za każdym razem gdy będzie tego wymagać węgierska racja stanu.
Polska nie ma w Europie żadnych sojuszników. Dlatego też, tam gdzie polski rząd niszczy nasze sojusze, my jako opozycja staramy się je naprawiać.
Tydzień temu w Bratysławie wspólnie z liderami liberalnej opozycji Węgier, Czech i Słowacji założyliśmy Inicjatywę Bratysławską „Nowa Europa Środkowa”, która ma zadanie zacieśnić współpracę między naszymi krajami i tworzyć dobre dla nas projekty w ramach Unii.
W najbliższy poniedziałek ponownie spotykamy się w Pradze, by rozmawiać o przyszłości strefy euro, konsekwencjach Brexitu i współpracy Europy z USA.
Jako liderzy liberalnych ugrupowań jesteśmy przekonani, że im więcej współpracy, szacunku i strategicznego działania, tym więcej szans na sukces. Nie wystarczy być niezadowolonym z obecnej sytuacji. Trzeba działać i ją zmieniać.
Brexit. Premier Theresa May próbuje przełamac impas
Premier Theresa May chce dwóch lat okresu przejściowego między brexitem i wprowadzeniem nowych zasad w relacjach z Unią Europejską. To oznacza, że Londyn aż do 2021 r. wypełniałby obowiązki kraju członkowskiego Unii.

Theresa May zaproponowała „specjalne partnerstwo” i traktat z UE na temat bezpieczeństwa i walki z przestępczością. Fot. Źródło: dw.de
Brytyjska premier Theresa May wygłosiła w piątek (22.09.2017) programową mowę o brexicie w dawnych budynkach klasztornych przy bazylice Santa Maria Novella we Florencji. Na sali nie było żadnego innego przywódcy UE ani przedstawicieli Komisji Europejskiej. Jednak dla rządu Wielkiej Brytanii, który jest skłócony co do kształtu brexitu, wyprawa do Florencji była okazją do zademonstrowania choćby chwilowej jedności.
Theresie May przysłuchiwał się w Florencji zarówno minister finansów Philip Hammond (zwolennik zachowania ścisłych relacji gospodarczych w Unią), jak i szef dyplomacji Boris Johnson promujący „twardy brexit” z silnym uniezależnieniem się od UE.
Swoboda migracji Polaków do 2021 r.
Brytyjski rząd, jak wynika z przemówienia May, zdołał dojść do konsensusu co do trwającego „około dwa lata” okresu przejściowego między brexitem (najpóźniej z końcem marca 2019 r.), a wynegocjowaniem, ratyfikowaniem i wprowadzeniem w życie nowej umowy handlowej między Unią Europejską i Londynem. W tym okresie przejściowym, czyli mniej więcej do marca 2021 r., Wielka Brytania – nie będąc członkiem Unii – przestrzegałaby i korzystała z reguł wspólnego rynku, w tym łożyła do budżetu UE i – tak jak teraz – pozwalałaby na swobodę migracji i podejmowania pracy przez obywateli Unii.
W porównaniu z obecną sytuacją jedyną różnicą dla m.in. Polaków przyjeżdżających na Wyspy byłby obowiązek rejestracji – to zgodne z zasadami Unii, choć teraz niewymagane przez Brytyjczyków, którzy nie mają systemu meldunkowego.
Premier May uchyliła się w Florencji od pytania dziennikarzy, czy w okresie przejściowym Wielka Brytania przestrzegałaby nowych praw Unii przyjmowanych po marcu 2019 r. już bez jej udziału.
Pozostaje pytanie, co będzie, jeśli do 2021 r. nie uda się wprowadzić w życie nowej umowy handlowej z Unią? Czy okres przejściowy będzie przedłużany?
– Te pytania jako pierwsi postawimy chyba nie my, lecz twardzi brexiterzy z jej partii – komentuje jeden z urzędników Unii Europejskiej.
O pieniądzach, ale niejasno
Unia nie jest przeciwna okresowi przejściowemu (europarlament już określił, że nie powinien przekraczać trzech lat), który byłby wpisany w umowę o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Negocjacje tej umowy są w impasie, który May chciała przełamać ofertą złożoną Unii w Florencji.
Na tym etapie najgorętszym punktem spornym są pieniądze.
– Nie chcę, by nasi partnerzy obawiali się, że będą więcej płacić lub mniej otrzymywać z obecnego budżetu Unii Europejskiej w wyniku naszej decyzji o wyjściu z Unii. Wielka Brytania będzie honorować zobowiązania powzięte w okresie członkostwa – powiedziała May.
Z jej ogólnikowych deklaracji można wykalkulować obietnicę uregulowania rachunku na co najmniej 20-30 mld euro. Tyle, że wedle nieoficjalnych wyliczeń Brukseli wynika, że brytyjski dług wynosiłoby 60 mld euro. To kluczowa kwestia dla Polski, największego beneficjenta budżetu UE oraz dla jego największego płatnika – Niemiec.
Co z Trybunałem w Luksemburgu
Unia domaga się, by ostatecznym gwarantem zachowania dotychczasowych praw obywateli Unii Europejskiej (w tym prawie miliona Polaków), którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii przed brexitem, był Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. We Florencji premier May zaproponowała wpisanie tych gwarancji do umowy między Londynem i Unią – w efekcie Brytyjczycy nie mogliby ich w przyszłości jednostronnie zmieniać czy anulować. Brytyjskie sądy odwoływałby się bezpośrednio do tej umowy z prawem korzystania z interpretacji unijnego Trybunału w Luksemburgu, lecz – wbrew postulatom Unii – bez takiego obowiązku.
Nie dość jasna oferta co do pieniędzy a także roli Trybunału Unii Europejskiej w kwestii praw obywateli UE w Wielkiej Brytanii sprawia, że mowa florencka to spory krok do kompromisu, ale zbyt mały, by – jeśli padną kolejne propozycje, padziernikowy szczyt Unii Europejskiej dał zielone światło do przejścia do drugiej fazy brexitowych rokowań o przyszłych stosunkach handlowych.
– Premier May w istocie nie daje większej jasności co do stanowiska Londynu. Jestem jeszcze bardziej zaniepokojony – komentował w piątek szef największej frakcji europarlamentarnej Manfred Weber za pośrednictwem Twittera.
Bez szantażu sprawą bezpieczeństwa
Dużym plusem przemowy May jest odejście od pomysłów używania tematu bezpieczeństwa, współpracy w polityce międzynarodowej i obronnej jako brexitowej karty przetargowej z Unią. Sugestie co do szantażu zerwaniem tej współpracy pojawiały się w wypowiedziach jej rządu sprzed kilku miesięcy.
– Jesteśmy bezwarunkowo przywiązani do kwestii bezpieczeństwa Europy – zadeklarowała premier May we Florencji. Zaproponowała „specjalne partnerstwo” i traktat z Unią Europejską na temat bezpieczeństwa i walki z przestępczością.
Między Norwegią a Kanadą
May nie przedstawiła jasnej wizji relacji z Unią po okresie przejściowym, bo w tej sprawie nie ma zgody w jej rządzie i partii.
Zasugerowała szukanie czegoś pomiędzy modelem norweskim (udział w rynku UE, składki do unijnej kasy, automatyczne przejmowanie nowych praw UE) a kanadyjskim. Chodzi o umowę CETA o wolnym handlu między UE i Kanadą, która wprawdzie jest radykalna w znoszeniu ceł, ale Brytyjczykom zależy na jak największym dostępie do sektora usług w Unii Europejskiej (czym CETA zajmuje się słabo). Londynowi chodzi o usługi finansowe i potężne interesy City.
W przyszłym tygodniu w Brukseli odbędzie się kolejna runda rokowań brexitowych. Unijny negocjator Michel Barnier w piątek wieczorem ocenił przemówienie May jako „konstruktywne”, które jednak musi być „przełożone” na konkretne stanowisko negocjacyjne, by doszło do postępu. Zapowiedział analizę oferty May co do zobowiązań finansowych ze strony Londynu.
– Problemem negocjacji jest dziś przede wszystkim właściwe rozliczenie finansowe – komentował w piątek minister ds. europejskich Konrad Szymański.
Queen powraca na scenę z Adamem Lambertem – koncert w Polsce
6 listopada na łódzkiej Atlas Arenie będziemy mieli zaszczyt gościć legendarny zespół rockowy Queen. Wokalistą będzie wszystkim znany Adam Lambert, który z zespołem występuje już od 2012 roku. Za organizację, efekty specjalne oraz całe przedstawienie odpowiadają najlepsi specjaliści w branży.
Każdy, kto zdecyduje się wziąć udział w tym niesamowitym wydarzeniu może liczyć na emocje, najlepszą muzykę oraz niezapomniane wrażenia. Jest to zdecydowanie koncert, na który warto się wybrać.
Queen – o legendzie słów kilka
Queen to zespół grający muzykę rockową. Został utworzony w Londynie w 1970 roku przez Briana Maya, Rogera Taylora oraz Freddiego Mercurego. Rok później do grupy dołączył John Deadon – basista. Najciekawszą i wszystkim znaną postacią był oczywiście sam Freddie Mercury, który swoim wyglądem, zachowaniem na scenie, stylizacją oraz sposobem poruszania się po scenie wyróżniał się spośród wszystkich innych celebrytów. Oczywiście poza tym wszystkim miał on niesamowity głos, którym zdobywał serca milionów ludzi na całym świecie. Zespół tworzył i nadal tworzy muzykę oryginalną, unikalną i przede wszystkim merytoryczną. To dlatego tak wielu ludzi ich kocha.
Adam Lambert – krótka historia
Adam Mitchel Lambert to amerykański piosenkarz, autor tekstów oraz aktor teatralny urodzony w Indianapolis 29 stycznia 1982 roku. Jego talent został odkryty w 2009 roku, kiedy to wziął udział w programie American Idol i zajął drugie miejsce. Od tamtej pory Adam zaczął rozwijać swój muzyczny talen i do tej pory wydał 3 solowe albumy. Od 2012 roku współpracuje z zespołem Queen, w którym jest wokalistą. Wspólnie zagrali już ponad 90 koncertów na całym świecie.
Trasa koncertowa Queen + Adam Lambert
23 czerwca w Phoenix (Arizona) Queen rozpoczął swoją trasę koncertową. Pierwszy koncert zagrali w Gala River Arena. Do 5 sierpnia zespół wraz z Adamem Lambertem koncertowali wyłącznie w Ameryce. Jesienią Queen rusza w trasę po Europie.
Zespół wraz z Adamem jako wokalistą pierwszą trasę koncertową odbył w Europie, a ich pierwszy wspólny występ mogliśmy zobaczyć w Kijowie w 2012 roku.
Zespół pomimo swojego wieku na tegoroczną trasę przygotował całkowicie nowe show wsparte najnowocześniejszą technologię. Znając klasę zespołu oraz najwyższy poziom profesjonalizmu ekipy zajmującej się całym wydarzeniem możemy spodziewać się koncertu, którego z pewnością nigdy nie zapomnimy. Wydarzenie nie będzie tylko najlepsze pod względem muzycznym, ale też wizualnym.
Za projekt, produkcję oraz realizację całego show odpowiada Ric Lipson z Entertainment Architects Stufish, który uważany jest za najlepszego w swoim fachu. Miał on okazje współpracować z takimi wykonawcami jak Pink Floyd, the Rolling Stones czy U2.
Za oświetlenie podczas całej trasy koncertowej odpowiada Rob Sinclar. Odpowiadał on do tej pory za oświetlenie podczas tras koncertowych takich wykonawców Adele czy Kylie Minogue.
W Łodzi Queen z Adamem Lambertem wystąpią 6 listopada na Atlas Arenie. To z pewnością będzie nagłośniejszy i najlepszy koncert tego roku, na którym powinien pojawić się każdy fan zespołu.
Źrodło: Serwis wymiany biletów – Ale Bilet
Mój dom moją fortecą, czyli kilka sposobów na ochronę przed włamaniem
Zagrożenie włamaniem spędza sen z powiek wielu osobom, szczególnie w okresie urlopowym. Jeżeli posiadamy w mieszkaniu naprawdę cenne przedmioty, obawa staje się tym większa. Istnieją jednak sposoby, by ochronić swój dobytek. Ten artykuł przedstawi najskuteczniejsze z nich.
Inteligentne domy to większe bezpieczeństwo
Jednym z naszych sprzymierzeńców w kwestii ochrony mieszkania jest nowoczesna technologia, a szczególnie systemy tzw. inteligentnych domów. Dzięki nim jesteśmy w stanie kontrolować działanie domowych urządzeń i oświetlenia nawet znajdując się poza domem. Umożliwia to symulację aktywności w mieszkaniu poprzez ustawienie włączania się świateł o określonych porach, dzięki czemu uda się zmylić włamywaczy.
Innym ciekawym rozwiązaniem pozwalającym na wprowadzenie złodzieja w błąd jest domofon z funkcją Skype. Jednym ze sposobów, które włamywacze wykorzystują, by sprawdzić, czy w domu obecni są domownicy jest użycie domofonu. Tymczasem jeżeli włamywacz użyje domofonu z funkcją Skype, połączy się z nami nawet jeśli znajdujemy się poza domem, oczywiście nie zdając sobie sprawy z naszej prawdziwej lokalizacji. Wówczas można już łatwo wprowadzić go w błąd, twierdząc iż znajdujemy się w mieszkaniu.
Technologia inteligentnych domów może przeciwdziałać włamaniom również w inne sposoby. Warto zwrócić uwagę na interesujące opcje takie jak możliwość sprawdzenia, kto ostatnio wchodził do domu lub samo uruchamiające się alarmy. Inteligentny dom potrafi chronić się sam – nie tylko zresztą przed włamywaczami, ale również i na przykład pożarem.
Drzwi i okna, które nie przepuszczą włamywaczy
Nowoczesne rozwiązania warto uzupełnić klasycznymi sposobami ochrony. Warto więc zadbać o dobre antywłamaniowe drzwi cechujące się wysokiej jakości zamkami i złożonym system ryglowania.
Montaż bardzo dobrych drzwi antywłamaniowych to wydatek około 2-3 tys. zł. Warto przy tym zauważyć, że najbardziej ekskluzywne drzwi antywłamaniowe to nie tylko ochrona przed włamaniem, ale i wysoki standard estetyki oraz ochrona przed zimnem i hałasem.
Bardzo interesującą opcją, jeśli chodzi o ochronę okien są folie antywłamaniowe. Stanowią one warstwę ochronną dla okien, zabezpieczając je przed uszkodzeniem. To naprawdę utrudnia bezprawne wkroczenie do mieszkania, ponieważ folie są na tyle wytrzymałe, że są w stanie stanowić nawet barierę ochronną.
Nie do przecenienia jest również czynnik psychologiczny, ponieważ dodatkowe zabezpieczenie okien sprawia, że mieszkanie sprawia wrażenie jeszcze bardziej solidnie chronionego.
Folie przeciwwłamaniowe posiadają zresztą również inne pożyteczne cechy – oferują ochronę przeciwpożarową i redukują promienie UV, a także osłaniają przed hałasem z zewnątrz. Oferują więc nie tylko bezpieczeństwo, ale i komfort.
Inne opcje na ochronę okien to kraty lub rolety włamaniowe. O ile jednak te pierwsze rzeczywiście wyglądają odstraszająco dla złodziei, to niestety nie tylko dla nich… Mówiąc najprościej, nie grzeszą estetyką.
Natomiast rolety antywłamaniowe wyglądają o wiele korzystniej, a przy tym oferują ochronę przed skrajnymi temperaturami. Z tego powodu już jakiś czas temu stały się o wiele popularniejszą opcją niż kraty.
Serdecznie dziękujemy stronie Foliggo za pomoc merytoryczną.
Gdzie szukać pierwszej pracy w Londynie?
Szukanie pracy to ciężki kawałek chleba, szczególnie za granicą, w obcym Państwie. Warto zatem wiedzieć, gdzie należy próbować swoich sił, aby ją znaleźć. Pierwsza praca to zawsze ogromny stres i presja, jednak nie większa niż samo jej poszukiwanie.
Pilnowanie dzieci
Zawsze znajdzie się ktoś, komu potrzebna jest niania bądź opiekun do malucha. Łatwo znaleźć osoby w potrzebie, dlatego warto sprawdzić tę opcję i jeszcze przed wyjazdem dogadać się z przyszłym pracodawcą co do warunków, godzin oraz stawki. Nie jest to oczywiście zajęcie na długie lata, jednak początkowo, dopóki nie znajdzie się niczego bardziej stałego, można spokojnie wyżyć z pilnowania maluchów w Anglii.
Sprzątanie
Czyszczenie domów to nie jest praca marzeń, jednak w Anglii można sporo na tym zarobić. Najczęściej nie trzeba mieć doświadczenia a jedynie zapał i chęć do pracy. Dobrze widziana jest również skrupulatność. Warto zatem ogłosić się w Internecie bądź popytać znajomych mieszkających w Londynie, czy nie mają kogoś chętnego na sprzątanie mieszkania, apartamentu bądź domu.
Strony internetowe
Tak, jeszcze będąc w Polsce można przeglądać oferty pracy, wysyłać CV i mailować z potencjalnymi pracodawcami. W Anglii funkcjonują strony podobne do polskich – można przebierać w ofertach i szukać pracy odpowiedniej dla siebie. Wystarczy wybrać filtry, które nas interesują na portal za chwilę znajdzie nam kilkadziesiąt ofert, które są zgodne z naszymi wymaganiami. Jest to szybki, wygodny i dość łatwy sposób na znalezienie pierwszej pracy w Londynie.
Agencje pracownicze
Jesteśmy już w Londynie i potrzebujemy jakiegoś zarobkowego zajęcia, ale nie wiemy jak je znaleźć. Co powinniśmy zrobić? Udać się do specjalnych agencji, przedstawić swoje oczekiwania oraz kwalifikacje i chwilę poczekać. Doświadczeni pracownicy z pewnością znajdą nam pracę, która będzie dla nas odpowiednia.
Roznieśmy swoje CV
Praca sama do nas nie przyjdzie. Możemy natomiast zostać całkiem przychylnie odebrani jeśli sami się ruszymy i odwiedzimy miejsca pracy, które nas interesują. Postarajmy się przy tym, aby już roznosząc CV zrobić odpowiednie wrażenie na potencjalnym pracodawcy. To dość tradycyjny, ale wciąż popularny sposób, aby znaleźć fajną pracę.
Od czego mamy znajomych?
Jeżeli jesteśmy tymi szczęśliwcami, którzy w Londynie posiadają grupkę znajomych albo nawet rodzinę – nie bójmy się poprosić o pomoc. Może oni załatwią nam świetną pracę albo chociaż popytają innych czy nie mają dla nas fajnej oferty? Jeżeli nie to z pewnością polecą nam parę fajnych miejsc, w których moglibyśmy się przydać. Ich wskazówki dotyczące pierwszej pracy w Londynie mogą być bardzo przydatne – przecież sami również przez to przechodzili. Warto posłuchać jakie mają doświadczenia z tym związane.
Szukanie pracy to ciężki kawałek chleba, szczególnie za granicą, w obcym Państwie. Warto zatem wiedzieć, gdzie należy próbować swoich sił, aby ją znaleźć. Pierwsza praca to zawsze ogromny stres i presja, jednak nie większa niż samo jej poszukiwanie.
Materiał powstał we współpracy z Easysend
Michał Królikowski: Jestem przekonany, że to nie ja jestem celem. Zbigniew Ziobro idzie na wojnę z prezydentem
– Jestem przekonany, że to nie ja jestem celem tej całej sprawy. Myślę, że jestem pionkiem – mówił w porannej rozmowie w RMF FM prof. Michał Królikowski, bliski współpracownik Andrzeja Dudy, który w Kancelarii Prezydenta zajmuje się przygotowywaniem prezydenckich ustaw dotyczących reformy sądownictwa.
Królikowski, według doniesień mediów, znalazł się na celowniku białostockiej prokuratury, która badają wątek jego powiązań finansowych z zorganizowaną grupą zajmującej się handlem paliwami, przestępstwami podatkowymi w kontekście wyłudzenia podatku VAT i praniem brudnych pieniędzy. Jak ustalił „Newsweek”, skarb państwa mógł stracić na działalności grupy prawie 700 mln zł.
W piątek rozmowie w RMF FM prof. Michał Królikowski, przekonywał, że to nie on jest celem tej sprawy.
– Jestem przekonany, że nie ja jestem celem tej całej sprawy. Myślę, że jestem pionkiem. To, że pionka można przewrócić, to jest jasne. Celem tego całego zabiegu według mojej oceny jest pan prezydent – oświadczył. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Krajowa, interesuje się nim także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Gdyby Królikowski faktycznie usłyszał zarzuty, prezydenckie projekty mające naprawić ustawy Ziobry zostałyby skompromitowane.
– Uważam, że celem tej całej akcji jest prezydent. Celem tej akcji jest to, żeby zdyskredytować go jako osobę, która przedstawi wiarygodną reformę wymiaru sprawiedliwości. – twierdzi Królikowski.
– Wyobrażam sobie, że w poniedziałek, kiedy pan prezydent przedstawi przygotowane przez siebie ustawy, na konferencji podstawowe pytania będą takie, (…) dlaczego korzysta z usług przestępcy, żeby napisać ustawy o sądach. – mówił.
– Bezwzględnie nie chodzi o mnie. – stwierdził – Proszę zobaczyć, że jeszcze półtora miesiąca temu minister sprawiedliwości, prokurator generalny zwrócił się do mnie z prośbą o to, żebym napisał dla niego opinię prawną w związku z nowelizacją ustawy.
– Myślę, że jest bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem. – dodał.
Jak dodał, przygotował już swoją żonę i dzieci na to, że może być „zatrzymany, a swoich pracowników w kancelarii, że może wejść CBŚP i zajmować akta klientów.”
(df) thefad.pl / Źródło: RMF24
Magdalena Środa: Minister Królikowski, doradca prezydenta, członek Opus Dei atakowany?! Niemożliwe! A jednak!

Magdalena Środa
Minister Królikowski wielce dla tego reżimu się zasłużył. Jego pożarcie może być więc spektakularne, chyba, że zwyczajem konformistów szybko zrozumie swój błąd i stanie po właściwej stronie autorytarnej mocy. Cóż bowiem znaczy prezydent przy prezesie?
Członek Opus Dei atakowany?! Niemożliwe! A jednak! Minister Królikowski, doradca prezydenta, a przy okazji świecki zakonnik, jeden z członków najbardziej ortodoksyjnej, średniowiecznej z ducha organizacji („średniowiecznej z ducha” ale bardzo kapitalistycznej pod względem finansowym) jest podejrzany o powiązania z jedną firm paliwowych, która wyłudzała podatek VAT.
Jak twierdzi, uprzedził już rodzinę i cały świat, że może zostać w każdej chwili aresztowany.
Minister Królikowski obawia się, że cała ta afera ma przede wszystkim zdyskredytować prezydenta. Zapewne tak jest, tylko minister Królikowski zapomniał, że od lat wspiera antydemokratyczny reżim w którym władza kontroluje nie tyle przestępców co ludzi dla niej niewygodnych, że jest po stronie autorytaryzmu, a znając historię powinien wiedzieć, że takie reżimy chętnie pożerają własne dzieci.
Minister Królikowski wielce dla tego reżimu się zasłużył. Jego pożarcie może być więc spektakularne, chyba, że zwyczajem konformistów szybko zrozumie swój błąd i stanie po właściwej stronie autorytarnej mocy. Cóż bowiem znaczy prezydent przy prezesie?
A jakieś wyłudzenia? Kto by się tym przejmował przy świętych sprawach politycznych?!








