Nowy szlak uchodźców może prowadzić przez Polskę

Szereg gazet pisze w poniedziałek (18.09.2017) o zatrzymaniu w weekend tuż przy polsko-niemieckiej granicy ciężarówki z syryjskimi uchodźcami, co może wskazywać na uruchomienie szlaku przemytu ludzi przez Polskę.

Nowy szlak uchodźców może prowadzić przez Polskę

Fot. Źródło: dw.de

„Pozbawieni skrupułów przemytnicy sprowadzają coraz więcej rodzin z Bliskiego Wschodu przez Polskę do Niemiec. Służby bezpieczeństwa obawiają się, że bandy przemytnicze we wzmożonym stopniu korzystają z tzw. szlaku wschodniego do Europy” – pisze „Berliner Zeitung”.

Uwagę na to nowe zjawisko zwróciło zwłaszcza zatrzymanie w sobotę (16.09.2017) tuż przy granicy z Polską tureckiej ciężarówki z transportem papieru, blach i dywanów.

– Na wolnym skrawku powierzchni ładunkowej tłoczyli się ludzie. Był to wstrząsający widok – stwierdza stołeczny dziennik. – Przez dwa dni w zamknięciu, bez jedzenia i picia, nawet bez możliwości skorzystania z toalety podróżowało w ten sposób 20 mężczyzn, 14 kobiet, dziesięciu chłopców i siedem dziewczynek. Większość rodzin podała, że pochodzi z Iraku, według policji gros tych osób było już zarejestrowanych jako szukający azylu w Rumunii i Bułgarii.

– Dla imigrantów z Bliskiego i Środkowego Wschodu trasa bałkańska jest od pewnego czasu zamknięta. Przez Morze Śródziemne przedostaje się mniej osób, ponieważ Włochy i Libia utrudniają życie przemytnikom. Coraz więcej ludzi korzysta więc z drogi z Turcji przez Morze Czarne do Rumunii (…) a stamtąd zaplombowanymi ciężarówkami przez Węgry, Słowację i Polskę do Niemiec. Ciężarówka zatrzymana w sobotę była zaplombowana, dzięki czemu bezproblemów mogła przekroczyć węgierską granicę – zauważa „Berliner Zeitung”.

Gazeta przypomina, że w ostatnim czasie policja federalna wielokrotnie udaremniła próby przemytu ludzi przez ciężarówki należące do tureckich firm spedycyjnych.

W minioną środę zatrzymano w Bad Muskau (Mużaków) 40 Irakijczyków, którzy nielegalnie dostali się do Niemiec. Jak przyznali, zostali przewiezieni ciężarówką z Turcji przez Polskę.

30 sierpnia w powiecie Teltow-Fläming w Brandenburgii zostało zatrzymanych 20 całkowicie zdezorientowanych Irakijczyków – mężczyzn, kobiety i dzieci. Przemytnicy zostawili ich samym sobie tuż za granicą z Polską.

Tym samym tematem zajmuje się komentarz „Landeszeitung” z Lüneburga (Dolna Saksonia):

„Z Turcji przez Polskę do Niemiec – może to być nowy szlak uchodźczy. Byłaby to jedna z wielu nowych tras, za którą pozbawieni skrupułów przemytnicy domagają się ogromnych pieniędzy. Ten nowy przypadek jest tylko dalszym dowodem konieczności walki z przemytem ludzi. Walki, która mogłaby zostać zakończona szybciej, gdyby istniały legalne drogi do UE. A żeby ich otwarcie nie doprowadziło do eskalacji sytuacji i zapaści UE, do krajów pochodzenia imigrantów musi popłynąć wiele pieniędzy. Tylko w ten sposób można usunąć przyczyny migracji. Zachód jeszcze się ociąga. Ale na dłuższą metę nie da się tego uniknąć. Poza tym można też uznać te pieniądze za zadośćuczynienie za to, że akurat niemała część dobrobytu zachodnich państw uprzemysłowionych pochodzi z wyzysku krajów rozwijających się i z kooperacji z despotami w Afryce”.

Dziennik „Märkische Oderzeitung” z Frankfurtu nad Odrą konstatuje natomiast: „Dramatyczne zajście uzmysławia wiele rzeczy: jak bardzo są pozbawieni skrupułów przemytnicy, którzy słono każą sobie płacić za takie podróże. Ale też uzmysławia, że korzystają z każdej luki, by dotrzeć do Niemiec lub Europy Zachodniej. Długo wydawało się, że na Odrze i Nysie pozostanie względnie spokojnie. Dlatego już dwa lata temu tysiące funkcjonariuszy policji federalnej zostało przeniesionych z Brandenburgii do Bawarii lub Badenii-Wirtembergii. I nawet, kiedy czas ich oddelegowania się skończył, nie wrócili do Brandenburgii, tylko zostali zaangażowani na berlińskich lotniskach. W ten sposób na wschodniej granicy Niemiec powstała najwyraźniej luka”.

 


Adam Mazguła: Problemy trzeba poruszać, tymczasem opozycja w tym miernoty medialne niszczą opozycyjny przekaz

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Ja widzę cel, dlatego nie mam wyboru i będę walczył o prawdę takimi środkami, jakie mam w zasięgu ręki

 

W Polskim wydaniu Chicagowskiej Progress for Poland mój tekst, w ciągu kilku zaledwie godzin, uzyskał 4,5 tys. polubień. Dziękuję!

Jak myślicie, Państwo, dlaczego, oprócz angielskiego THEFAD.PL, wszystkie polskie tytuły milczą o problemach, które poruszam w sposób bardzo zdecydowany?

Dlaczego poprzedni mój tekst o J. Kaczyńskim, tylko na mojej stronie, na której jest 5 tys. znajomych, uzyskał 3,2 tys. ponownych udostępnień, a nikt z ważnych krajowych wydawców tego nie zauważył?

Nie martwi mnie to w odniesieniu do mojej osoby. Nie jestem politykiem, który trzęsie się w walce o popularność, mnie chodzi o problemy, które trzeba poruszać i omawiać bez owijania w bawełnę.

Tymczasem opozycja, w tym media opozycyjne, biją się o wizerunek polityczny. O swój wizerunek i o swój zysk.

Wspólnie działające PiS-owskie media narzucają nam swoja narrację i tematykę. G. Schetyna „walczy” tylko dla siebie i PO, R. Petru – podobnie, chociaż wyraźnie z otwarciem na innych, nawet KOD ma swoje widzimisię, z kim mu po drodze w opozycji.

Wydawcy i redaktorzy naczelni opozycyjnych środków masowego przekazu wpadli do wspólnego worka niemocy i walczą: kto – kogo, ale nie: z kim…, do zwycięstwa.

Niedawno jedna z nic nieznaczących redaktorek długo kazała sobie tłumaczyć, czy Stowarzyszenie Tarcza, którego jestem prezesem, aby na pewno istnieje i jest w opozycji, po czym zablokowała możliwość współpracy i , mimo przesyłania jej najnowszych naszych tekstów, nie opublikowała żadnego. W ten sposób małe zakompleksione i nadambitne miernoty medialne niszczą opozycyjny przekaz.

Z resztą nie tylko media rozbijają co mogą. Nie tak dawno nie zostałem wpuszczony na salę, gdzie spotkały się organizacje opozycyjne, a dwoje członków zarządu KOD-u poprosiło, abym podczas protestu stanął dalej od nich.

Idźcie swoją drogą, skoro musicie…

 

Adam Mazguła

 


Wojciech Cejrowski w zamian za reparacje chce oddać Niemcom Szczecin, który jego zdaniem nie jest polskim miastem

Cejrowski w rozmowie z niemiecką telewizją ARD wspomniał między innymi o tym, że Niemcy sa wrogiem Polski od tysiąca lat, ocenił, że powinny oddać to, co zrabowały Polsce podczas wojny i stwierdził przy okazji, że Donald Tusk jest „pudlem Angeli Merkel” i chodzi przy jej nodze, ale co najciekawsze, oddałby Niemcom Szczecin za reparacje wojenne.

Wojciech Cejrowski w zamian za reparacje chce oddać Niemcom Szczecin

Wojciech Cejreowki. Fot. twitter @/ tvp_info

Cejrowski zaznaczył, że jeśli Niemcy zapłaciłby Polsce reparacje za II wojnę światową, natychmiast oddałby im Szczecin, który, jego zdaniem „nie jest polskim miastem”.

– Jak pan się przespaceruje po cmentarzu w Szczecinie tam są same niemieckie groby. Milion niemieckich grobów. Szczecin trzeba oddać z powrotem Niemcom – stwierdził Cejrowski.

 

(df) thefad.pl / Źródło: Rzeczpospolita

 


Wysoki rangą przedstawiciela NATO: Ćwiczenia ZAPAD można traktować jak poważne przygotowania do potężnej wojny

Zdaniem wysokiego rangą przedstawiciela NATO, aktualnie odbywające się wspólne ćwiczenia armii rosyjskiej i białoruskiej „Zapad”, dają powód do obaw. Jak powiedział przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO gen. Petr Pavel, kierujący pracą dowództw regionalnych Sojuszu, ćwiczenia te można traktować jak „poważne przygotowania do potężnej wojny”.

Ćwiczenia ZAPAD można traktować jak poważne przygotowania do potężnej wojny

Przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO gen. Petr Pavel. Fot. Źródło: dw.de

– NATO zabiega o lepszą komunikację z rosyjską armią, by unikać niezamierzonych konsekwencji i ewentualnych incydentów podczas ćwiczeń – powiedział generał czeskiej armii w rozmowie z agencją prasową AP.

Skrytykował przy okazji działania Rosji podkreślając, że strona rosyjska nie poinformowała o istotnych intencjach ćwiczeń „Zapad”. Rosjanie informowali, że w ćwiczeniach bierze udział 12 700 żołnierzy, jednak zdaniem NATO liczba ta może wynosić nawet od 70 tys. do 100 tys.

– Kiedy patrzymy na to ogólnie, musimy żywić obawy, że są to przygotowania do potężnej wojny, ponieważ Rosja nie dba o przejrzystość – podkreślał.

Ćwiczenia ZAPAD można traktować jak poważne przygotowania do potężnej wojny

Rosyjski minister obrony Walerij Gierasimow (w środku) na ćwiczeniach „Zapad”. Fot. Źródło: dw.de

Ryzyko incydentów

W krajach bałtyckich i nad Morzem Czarnym występuje duża koncentracja wojska. Ryzyko incydentu ze względu na ludzki lub techniczny błąd jest stosunkowo wysokie. Musimy być pewni, że taki niezamierzony incydent nie urośnie do konfliktu – wyjaśniał dowódca NATO.

Szefowie resortów obrony państw członkowskich NATO swoją doroczną sesję odbywali w tym roku w Tiranie (16.09.2017). Mówiono tam wiele o stabilizacji i bezpieczeństwie regionu Zachodnich Bałkanów. Gen. Pavel zaznaczył, że w regionie tym mogą występować problemy nie tylko ze względu na ekstremizm, zorganizowaną przestępczość, migrację i problemy ekonomiczne, ale także ze względu na „szkodliwy wpływ Rosji”.

Wojska rosyjskie i białoruskie w ubiegły czwartek (14.09.2017) zaczęły od dawna zapowiadane manewry „Zapad”, które trwać będą do 20 września. W Polsce i krajach bałtyckich zwiększona obecność rosyjskich wojsk wywołuje zaniepokojenie. Sojusz NATO przerzucił do tych krajów po 1000 żołnierzy, reagując w ten sposób na nasilone uczucie niepewności w tym regionie od czasu wciąż trwającego konfliktu ukraińskiego.

 

 


Adam Mazguła – List do Kaczyńskiego: Idąc logiką ustawy dezubekizacyjnej powinien Pan oddać willę na Żoliborzu

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Pan, prezes oraz doktor nauk prawnych - wprawdzie komunistycznego prawa, ale jednak prawa - jest, być może, oszukiwany

Panie Jarosławie Kaczyński,

 

Czy Pan, jako doktor nauk prawnych, zgodzi się z moim stwierdzeniem, że pojęcie „prawo” brzmi dumnie i zobowiązująco, podobnie jak „sprawiedliwość”, która związana jest z równością i zaufaniem?

Rozumiem te słowa tak, że zarówno prawo, jak i sprawiedliwość muszą opierać się na wzajemnym szacunku wszystkich obywateli do wspólnych wartości i organów, które mają mandat społecznego zaufania, by tego prawa przestrzegać.

Takim dokumentem wspólnych wartości jest na pewno Konstytucja RP uchwalona przez Zgromadzenie Narodowe i przyjęta przez społeczeństwo w referendum. Takim organem jest też niezależny sąd.

Pan, prezes oraz doktor nauk prawnych – wprawdzie komunistycznego prawa, ale jednak prawa – jest, być może, oszukiwany. Nie wierzę, że akceptuje Pan fakt, że Pański współpracownik, Mariusz Błaszczak, który nie jest doktorem nauk prawnych, zebrał zespół specjalistów, składający się z PiS-owskich działaczy IPN, i opracował bezprawną ustawę. Piszę do Pana, bo nie wierzę, że jest to możliwe…

Zapewne Pan, Panie Jarosławie Kaczyński, zna sprawę albo słyszał Pan o nagrodzie dla polskich oficerów, otrzymanej za pomoc w uwolnieniu funkcjonariuszy wywiadu cywilnego i wojskowego USA oraz o przeprowadzeniu akcji zdobycia i przekazania Amerykanom map Bagdadu, co zaważyło na losach wojny w Zatoce Perskiej. Amerykański rząd za ten czyn umorzył połowę zagranicznego długu Polski (zaciągniętego jeszcze w okresie PRL), czyli 16, 5 miliarda dolarów.

Czy słyszał Pan o generale Gromosławie Czempińskim, który był również uczestnikiem przerzutu oficerów brytyjskich z zagrożonych terenów? O generale, który został uhonorowany wysokim odznaczeniem CIA, a Stany Zjednoczone, w zamian za tę operację, pomogły w zorganizowaniu jednostki GROM?

Panie Jarosławie Kaczyński, czy słyszał Pan o funkcjonariuszu, który został postrzelony przez bandziorów w czasie akcji przeciwko przestępcom?

Czy słyszał Pan o lekarzu, bohaterze Powstania Warszawskiego, który pracował, według Ministra SWiA, w „niewłaściwym” szpitalu albo o sprzątaczce z ministerstwa?

Wszystkim tym ludziom podziękował Mariusz Błaszczak, również w Pańskim imieniu, i nazwał ich zdrajcami, służącymi zbrodniczemu systemowi i zabrał im prawo do emerytur z okresu przed 1989 r. (0%, a skazani, odsiadujący wyroki, mają prawo do 0,7%).

Kojarzy Pan – 0%?

Było to możliwe, ponieważ prominentni działacze IPN, panowie: dr ADRIAN JUSUPOVIĆ z Warszawy, dr hab. FILIP MUSIAŁ z Krakowa, dr WOJCIECH FRAZIK z Krakowa i dr PAWEŁ SKUBISZ ze Szczecina, opracowali ustawę pozbawiającą starszych osób emerytur i rent. Osób, które, podobnie jak Pan, służyły państwu polskiemu w czasach PRL. Podłość tych naukowców polega na tym, że te represje dotyczą tych, którzy byli zweryfikowani pozytywnie i okazali się lojalni, pomocni i wolni od bezprawnych działań wobec obywateli naszego kraju. Zresztą represje spotkały ich już po raz trzeci!

Wierzę, że Pan, jako doktor nauk prawnych, był przeciwny tej ustawie i że zapewne namawiał Pan Prezydenta RP, również doktora nauk prawnych, aby jej nie podpisywał. Niestety, to jakoś samo się przegłosowało i znaleźliśmy się w pomroczności prawnej.

Nie wiem, czy się Pan ze mną zgodzi, przecież nie jestem prawnikiem, że to jest kara represyjna, kara nie za winy, lecz za głupotę decydentów i na zapotrzebowanie polityczne.

Ta ustawa odbiera prawa nabyte i tworzy, znaną z czasów faszyzmu, odpowiedzialność zbiorową określonej grupy społecznej. Nazwano ją „dezubekizacyjną” dla zakłamania prawdy i „pod publikę”, czyli dla poklasku gawiedzi, aby jej wmówić, jaką to sprawiedliwość dziejową wprowadza partia rządząca.

Jeśli, według PiS-u, praca w czasach PRL była służbą dla zbrodniczego systemu, to trzeba się od tego systemu odciąć i odwołać ciągłość polskiego państwa!

Panie Jarosławie Kaczyński,

aby być konsekwentnym, musi Pan ratować sytuację i ogłosić, że Polska nie będzie przestrzegała ustaleń z Jałty i Poczdamu. Tam przecież zapadły decyzje o granicy na Odrze i Nysie, o oddaniu większości naszych przedwojennych terenów i ostatecznym podporządkowaniu Polski komunistycznej Rosji Sowieckiej. Jak Pan to zrobi?

Myślę, że, w następstwie, powinien Pan doprowadzić do oddania naszych terenów zachodnich Niemcom i do zmuszenia Ukrainy, Litwy i Białorusi do zwrotu naszych ziem.

Powinniśmy – konsekwentnie, porzucić ONZ. Tylko wtedy – po co nam sukces, gdy wybierano nas na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa?

Powinien Pan również namówić swoich współpracowników do cofnięcia nacjonalizacji przemysłu czy reformy rolnej.

Anulować swoim partyjnym politykom, oraz ich rodzinom i zwolennikom, wszystkie peerelowskie tytuły naukowe. A w pierwszym rzędzie tym, którzy w swoich pracach powoływali się na Lenina lub Stalina. Trochę szkoda by mi było pani prof. Krystyny Pawłowicz oraz, oczywiście, Pana, ale to przecież właśnie Wy, swoim trudem naukowym w latach Polski Ludowej, wspieraliście „zbrodniczy reżim”.

Radzę również spalić wszystkie nielegalnie powstałe książki. Unieważnić wszelkie międzynarodowe układy i porozumienia, zdegradować generałów, oficerów, a w ogóle najlepiej każdego żołnierza!

Wszyscy Pańscy zwolennicy, którzy pobierają emerytury i renty przyznane im w okresie starego reżimu, powinni, w ramach dekomunizacji, zrzec się tych – jakże obrzydliwych – apanaży i za karę powinni pobierać nowe, według przelicznika 0% za każdy rok.

Idąc taką logiką, powinien Pan oddać rodzinie płk. Lisa-Kuli willę na Żoliborzu.

Komuniści wprowadzili wolną Polskę do rodziny demokratycznych państw europejskich i do NATO. Temu też powinien się Pan przyjrzeć, bo nie wiadomo, o co im tak naprawdę chodziło…

Panie Jarosławie Kaczyński, czy nie uważa Pan jednak, że to tym, którzy wtedy służyli Polsce, takiej, jaka ona była, i zapewniali ciągłość tradycji narodowych, należy się szacunek za przetrwanie? Oni wszak przestrzegali ówczesnej konstytucji i obowiązującego w tamtym czasie prawa.

Czy nie uważa Pan, że Wasz gwałt na obecnej Konstytucji RP i aktywność w tym względzie Waszych polityków oraz bierność wojska i policji, daje podstawy do ścigania? Przecież jawnie łamiecie konstytucję demokratycznego państwa prawa!

Na jaki szacunek, na jakie prawa i emerytury od państwa mogą liczyć, służący teraz Pańskiej formacji, politycy, żołnierze, opresyjni policjanci czy, głuche i ślepe na Wasze wyczyny łamania prawa, służby państwowe?

Nie wiem, jak Pan, ale ja uważam za swój święty obywatelski obowiązek zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby bronić nas przed doktorami i pseudonaukowcami PiS-u, którzy nie mają pojęcia o prawie i sprawiedliwości. Oni przygotowują nowe gnioty przeciwko sędziom, żołnierzom, nauczycielom, górnikom i, diabli wiedzą, komu jeszcze…

Mimo że ustawa mnie nie dotyczy, mimo że, po moim wystąpieniu w tej sprawie już 2 grudnia pod Sejmem RP, zostałem przez władze poddany niebywałym represjom, gwałcącym podstawowe prawa człowieka, będę stał przy ludziach prześladowanych przez Pana i Pańskich wyznawców.

Pan tymczasem robi wszystko, aby ludzie mieli przekonanie, że PiS to partia bezprawia i niesprawiedliwości.

Proszę Pana, jeśli miałby Pan cokolwiek jeszcze zrobić, to…, niech się Pan, rad nierad, położy, a będzie to z pożytkiem dla Polski.

 

Adam Mazguła

 


Czy Euro mogłoby wzmocnić demokrację w Polsce i na Węgrzech?

Austriacki „Der Standard” przypomina, że ministrowie finansów państw strefy euro są w zasadzie otwarci na propozycję szefa Komisji Europejskiej Jean-Clauda Junckera rozszerzenia eurolandu.

Czy Euro mogłoby wzmocnić demokrację w Polsce i na Węgrzech?

Fot. Źródło: dw.de

„Inną prawdą, którą udało się Junckerowi wyrazić w sposób jasny, jest to, że euro nadal jest i będzie kluczowym projektem wspólnoty z podstawowym celem, jakim jest zapewnienie we wspólnym i solidarnym działaniu stabilności temu kruchemu kontynentowi, zagrożonemu przez politycznych ekstremistów”.

Ukazujący się w Wiedniu opiniotwórczy dziennik podkreśla, że Unia Europejska nie jest projektem, który ma dzielić. Jest projektem, który ma integrować. Wskazuje przy tym na Grecję, która „zbankrutowałaby bez pomocy państw partnerskich”.

„Der Standard” dostrzega dobroczynny skutek euro także dla państw unijnych na wschodzie Unii Europejskiej.

„Dla Polski i Węgier euro mogłoby być zachętą do opamiętania się i odsunięcia od władzy nacjonalistycznych przywódców, którzy depczą praworządność”.

 

 

 


Adam Mazguła: Niedawno o tym pisałem.. PiS szykuje precesy polityczne. Tymczasem poseł PiS już grozi opozycji

Adam Mazguła

Adam Mazguła

Panie Mularczyk! Czy zna Pan już rozstrzygnięcia sądu? To, kto ile dostanie?

Niedawno napisałem o zbliżających się procesach opozycji. Potwierdza to następny parodysta prawa, który wie dobrze, jakie procesy polityczne planują kaczyści.

 

Prokurator! – czy kto?

Czarno na białym widać, gdzie podejmowane są decyzje o sądach, rozprawach i oskarżonych.

Panie Mularczyk! Czy zna Pan już rozstrzygnięcia sądu? To, kto ile dostanie?

 

Adam Mazguła

 


Dlaczego agresywna polityka rządu PiS znajduje w Polsce tyle poklasku?

„Der Spiegel“ pisze o „nowym podmiocie politycznym w Europie“ – o „gniewnym obywatelu“. Cechuje go nienawiść do wszystkich ugrupowań politycznych, mediów, czuje się oszukiwany, nie chce muzułmanów we własnym kraju. We Francji wybiera Front Narodowy, w Niemczech AfD, a w Polsce jest u władzy. Skłócony z UE, swoim najważniejszym partnerem, a teraz „uderza w niemieckiego sąsiada” – czytamy w hamburskim tygodniku.

Agresywna polityka rządu PiS

Fot. Źródło: dw.de

Reparacje

„Der Spiegel” informuje o bilionie dolarów reparacji wojennych, które Warszawa niedługo może zażądać od Niemiec. Pod względem prawnym roszczenie to jest bez szans – podkreśla tygodnik, ale nie o to chodzi. Jarosław Kaczyński „wie, co robi”.

„Ataki rządu bazują na własnej, ostrej logice“ – pisze „Der Spiegel“, nawiązując do „co rusz inscenizowanej walki zwykłych ludzi z oszukańczymi elitami”, co „łączy zwolenników rządu”. W przypadku reparacji ataki wymierzone są w Niemców, „którzy z polskiego punktu widzenia należą do europejskiej warstwy uprzywilejowanej”.

Repolonizacja mediów

Hamburski tygodnik spodziewa się, że kolejną antyniemiecką kampanią będzie repolonizacja mediów. W niej przesłaniem do „gniewnych obywateli”, zwolenników Kaczyńskiego jest: „pokażemy tym z zagranicy opłacanym dziennikarzom jak Polak naprawdę myśli. A ponadto ochronimy nasz kraj i powstrzymamy nieco globalizację”.

Rozumiemy wasz gniew

Hamburski dziennik tłumaczy, że „polityka PiS jest głównie reprodukcją negatywnych wizerunków”. Przekaz PiS brzmi: „Rozumiemy wasz gniew, chronimy was, nie musicie się zmieniać”. Taką obietnicą PiS zdobył w aktualnych sondażach o 17 punktów procentowych większe poparcie niż najsilniejsza partia opozycyjna – czytamy w najnowszym wydaniu hamburskiego „Der Spiegel”.

 

 


Stefan Niesiołowski do posła PiS: Meduza nie ma mózgu, a żyje. Jak to możliwe? Jak na pana patrzę, jest to możliwe!

– Panie Jenocie, jest takie zwierzę, które się nazywa meduza. Meduza nie ma mózgu, a żyje na świecie już 200 mln lat. Zastanawiałem się, jak to możliwe. Jak na pana patrzę, jest to możliwe! – powiedział Stefan Niesiołowski z mównicy Sejmowej zwracając się do posła PiS Domminika Tarczyńskiego.

Stefan Niesiołowski: Panie jenocie

Dzisiaj, choć debata w Sejmie dotyczyła kwestii obronności, Stefan Niesiołowski na chwilę odszedł od tematu i zwrócił się z mówinicy Sejmowej bezpośrednio do posła Tarczyńskiego.

– Panie Marszałku, Wysoka Izbo! Ja się czuję bardzo bezpiecznie po tych oświadczeniach naszego geniusza – pana Skurkiewicza. Jeżeli nasze Wojska Obrony Terytorialnej pilnują granic to wróg zostanie na tych granicach zmiażdżony i nic nam nie grozi” – mówił Stefan Niesiołowski.

– Ja muszę powiedzieć, że czuję się tak bezpiecznie jak pasażerowie, którzy mają przyjemność wspólnie z panem Macierewiczem podróżować na tych samych szosach. – dodał, po czym zwrócił się w kierunku posła PiS:

– Panie Jenocie, jest takie zwierzę, które się nazywa meduza. Meduza nie ma mózgu, a żyje na świecie już 200 mln lat. Zastanawiałem się, jak to możliwe. Jak na pana patrzę, jest to możliwe! – powiedział do Tarczyńskiego.

„Jenot” odnosi się do kontrowersyjnego i wystawnego trybu życia posła PiS Dominika Tarczyńskiego, znanego przede wszystkim ze swojego niewybrednego języka oraz życia na wysokim poziomie, którym chwali się w mediach społecznościowych. 

Ostatnio sprowokował internautów zdjęciami z wakacji do Miami okazującymi swoją małżonkę.

Tarczyński znany jest też z tego, że pod koniec czerwca 2016 roku na Twitterze „wyzwał na solo” Lecha Wałęsę nazywając go „budlakiem” – po czym wpis usunął i przeprosił Wałęsę.

To on także zapowiedział, że adoptuje wszystkie dzieci rodzące się z gwałtu.

– Jeśli kobieta zostanie zgwałcona i będzie chciała zabić swoje dziecko, to niech to powie i ja to dziecko adoptuję – deklarował we wrześniu ubiegłegoroku – Mówię to publicznie. Jeśli to dziecko ma być zamordowane tylko dlatego, że kobieta została zgwałcona, to ja to dziecko adoptuję – zapewniał.

Dał się też poznać gdy w lipcu tego roku szczekał na posłankę Kingę Gajewską (PO) podczas jej wystąpienia, a przezwisko „Jenot” przylgnęło do niego po tym gdy opublikował na Twitterze, fotografię w płaszczu z futrem jenota.

 

(df) thefad.pl

 


3 lata więzienia za żart o bombie w samolocie lecącym z Warszawy

W listopadzie 2015 r. załoga samolotu Small Planet Airlines lecącego z Warszawy do Hurghady otrzymała informacje o potencjalnym zagrożeniu. Jeden z pasażerów twierdził, że ma ładunek wybuchowy.

3 lata więzienia za żart o bombie w samolocie

Fot. Flickr

Lot o numerze P7 8015 wykonywany airbusem A320 został przekierowany na najbliższe lotnisko w Burgas w Bułgarii, gdzie bezpiecznie wylądował, po tym jak jeden z pasażerów poinformował personel pokładowy, że posiada on ładunek wybuchowy.

W trakcie feralnego lotu do Hurghady 19 listopada 2015 r. Wojciech M. spożywał alkohol. Podczas interakcji z załogą samolotu nie był zadowolony z obsługi, więc postanowił „zażartować”, że na pokładzie samolotu jest bomba. Załoga nie zbagatelizowała potencjalnego zagrożenia i podjął decyzję o przymusowym lądowaniu na trasie lotu.

Fałszywy alarm

Po sprawdzeniu samolotu przez ekipę antyterrorystyczną okazało się, że był to fałszywy alarm. Bilansem „żartu” było postawienie w stan pełnej gotowości i zamknięcie lotniska w Burgas, zaangażowanie antyterrorystów i innych służb, wysokie koszty po stronie przewoźnika związane m.in. z koniecznością zapewnienia noclegów i wyżywienia pozostałym 160 pasażerom tego lotu oraz pasażerom oczekującym na powrót do Polski z Hurghady, łącznie opiewały na ponad 100 tys. zł.

3 lata więzienia za żart o bombie

Przeciwko żartownisiowi zostało wszczęte postępowanie karne. Po ponad roku postępowania doszło do skazania sprawcy na 3 lata więzienia w zawieszeniu. Musiał on też naprawić szkodę wyrządzoną przewoźnikowi. Sąd słusznie w uzasadnieniu orzeczenia stwierdził, że Wojciech M. stworzył wyjątkowo niebezpieczną sytuację na pokładzie samolotu i jego czyn charakteryzuje się znacznym stopniem społecznej szkodliwości.

Warto przypomnieć, że tuż przed feralnym lotem światowe zagrożenie terroryzmem odnotowało punkt szczytowy. Kilka dni przed tym zdarzeniem miała miejsce seria ataków terrorystycznych w centrum Paryża oraz eksplozja bomby w airbusie A321 rosyjskich linii lotniczych Metrojet, który rozbił się na półwyspie Synaj. Jak pokazały późniejsze wydarzenia na świecie, cała Europa stała się strefą zagrożenia i Polska nie stanowiła wyjątku. Dlatego dla sprawców podobnych „żartów” nie ma taryfy ulgowej.

Small Planet Airlines to europejska czarterowa linia lotnicza działająca obecnie na czterech rynkach: polskim, litewskim, brytyjskim i niemieckim.

 

(df) thefad.pl / Kurier PAP